Dodaj do ulubionych

Pomijając obleśny tytuł

20.11.09, 11:48
Jak...

to serio nie da się jakiejś akcji społecznej wykroić? co z tego, że ci ludzie
posługują się anonimowymi połączeniami, skoro zdjęcia tkwią w ich komputerach,
komórkach, na płytach...

wystarczy przeszukać domowe zasoby, zamiast ciągle zamiatać pod dywan.

poza tym policja mogłaby publikować gdzieś zdjęcia wyłapane z sieci, większość
ma jakiś kontekst jak to główne do artykułu, po którym można rozpoznać dziecko
własne, dziecko sąsiadki...

można publikować zdjęcia kiboli, żeby odszukać sprawcę, to nie można takich?


--
free fallin'
Obserwuj wątek
    • kot_behemot8 Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 12:24
      > można publikować zdjęcia kiboli, żeby odszukać sprawcę, to nie
      można takich?

      To żart? Chcesz powiedxiec, ze nie widzisz róznicy miedzy
      upublicznianiem zdjęcia bandyty a zdjęcia ofiary????
      --
      Nigdy nie ufaj statystykom, w spreparowaniu których nie brałeś
      udziału
      • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 12:58
        nie żart, i nie chodzi mi o zdjęcia drastyczne, ale np. takie takie jakie
        ilustruje artykuł. mogą być nawet z całkowicie zamazaną sylwetką ofiary. poznać
        swoje zdjęcie lub zdjęcie zrobione w znajomym otoczeniu, to dla wielu ludzi nie
        problem.

        a na zdjęciach gromadnych z kibicami też nie sami bandyci stoją, weź pod uwagę.


        --
        miracle drug
    • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 12:26
      six_a napisała:

      > to serio nie da się jakiejś akcji społecznej wykroić?
      > co z tego, że ci ludzie posługują się anonimowymi
      > połączeniami, skoro zdjęcia tkwią w ich komputerach,
      > komórkach, na płytach...
      > wystarczy przeszukać domowe zasoby, zamiast ciągle zamiatać
      > pod dywan.
      >
      Jak? Każdy ma przeszukać swój dysk i zgłosić znalezione zdjęcia na policję? A
      może każdy idzie do sąsiada i sprawdza u niego?

      > poza tym policja mogłaby publikować gdzieś zdjęcia wyłapane
      > z sieci, większość ma jakiś kontekst jak to główne do artykułu,
      > po którym można rozpoznać dziecko własne, dziecko sąsiadki...
      >
      Koniecznie. To będzie ulubiona strona pedofilów.

      --
      Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
      • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 13:01
        > Jak? Każdy ma przeszukać swój dysk i zgłosić znalezione zdjęcia na policję? A
        > może każdy idzie do sąsiada i sprawdza u niego?

        nie, ale sporo pedofilów ma normalne rodziny i nikt nie wie co się dzieje.
        dlatego warto wiedzieć co się dzieje na domowym komputerze, jeśli posługuje się
        nim wiele osób.

        i nie pedofil ma sprawdzać, ćwierćinteligencie.

        >To będzie ulubiona strona pedofilów
        patrz wyżej.

        --
        not enough
        • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 13:12
          six_a napisała:

          > nie, ale sporo pedofilów ma normalne rodziny i nikt nie wie
          > co się dzieje. dlatego warto wiedzieć co się dzieje
          > na domowym komputerze, jeśli posługuje się nim wiele osób.
          >
          Sądzisz, że pedofil ukrywający swoje skłonności przed rodziną trzyma zdjęcia
          luzem na twardym dysku? Wątpię. Poza tym jakoś nie wyobrażam sobie grzebania w
          osobistym laptopie mojej żony tylko dlatego, że ktoś ogłosił w Internecie
          polowanie na pedofila.

          > i nie pedofil ma sprawdzać, ćwierćinteligencie.
          >
          Ironia, bystrzaku.

          > >To będzie ulubiona strona pedofilów
          > patrz wyżej.
          >
          Patrzę wyżej i widzę, że proponujesz publikację zdjęć z zamazanymi twarzami.
          Domyślam się, że może nawet nagość byś zakrył. Ale jak przy tej zamazanej twarzy
          sąsiedzi mają poznać czyje to dziecko? Po meblach w tle?

          --
          Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
          • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 13:19
            > Sądzisz, że pedofil ukrywający swoje skłonności
            tak właśnie sądzę.

            > sąsiedzi mają poznać czyje to dziecko? Po meblach w tle?
            tak. nie musi być sąsiad, użyj no wyobraźni. myślisz, że w takim domu żadna
            rodzina albo znajomi nie bywają?


            > Ironia, bystrzaku.
            tępa prawie tak jak autor.
            i skończ łaskawie przepychanki, chyba że zadowala Cię stan, w którym pedofile
            robią co chcą, fotografują swoje dzieci, i nawet policja leży z rozłożonymi
            rękami. widzisz jakiś inny punkt zahaczenia pedofila, to się podziel. nie? to
            se daruj.

            --
            free fallin'
            • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 13:28
              six_a napisała:

              > > Sądzisz, że pedofil ukrywający swoje skłonności
              > tak właśnie sądzę.
              >
              Czyli równocześnie uważasz ich za debili nie potrafiących zabezpieczyć danych,
              które mogłyby ich posłać za kraty i za nieuchwytnych internetowych przestępców,
              którym policja nic nie może zrobić? Ciekawe.

              > > sąsiedzi mają poznać czyje to dziecko? Po meblach w tle?
              > tak. nie musi być sąsiad, użyj no wyobraźni. myślisz,
              > że w takim domu żadna rodzina albo znajomi nie bywają?
              >
              Wiesz, słowo sąsiad wziąłem z Twojego pierwszego postu i traktuję je dość luźno.
              Jak najbardziej mogą to być znajomi. Ale jakie jest prawdopodobieństwo, że do
              danego mieszkania trafi akurat ktoś, kto spędził wiele godzin przeglądając
              zdjęcia na tej stronie, a potem z pamięci odróżni jeden zestaw mebli od drugiego?

              > widzisz jakiś inny punkt zahaczenia pedofila, to się podziel.
              > nie? to se daruj.
              >
              Czyli samego pomysłu oceniać nie mogę? Nawet jeśli jest głupi i jego ewentualne
              wdrożenie niepotrzebnie pochłonęłoby środki, które można spożytkować lepiej?
              Pozwolę sobie mieć inne zdanie.

              --
              Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
              • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 13:43
                no cóż, jeśli ktoś publikuje zdjęcia swojego dziecka, to trudno go posądzać o
                szczególną zapobiegliwość, nie uważasz? poza tym to są fora, nie ma mowy, żeby w
                końcu nie wyciekł jakiś trop z opisów tych sytuacji. poza tym 2: bezkarność
                rozluźnia i rozleniwia, znany efekt, zwykle wpada się przez nieostrożność.
                dlaczego z pedofilami miałoby być inaczej?

                > Ale jakie jest prawdopodobieństwo, że do
                > danego mieszkania trafi akurat ktoś, kto spędził wiele godzin przeglądając
                > zdjęcia na tej stronie,
                no chyba lekko nie doceniasz społeczeństwa?
                na podstawie portretów pamięciowych ludzi się znajduje, zaginionych przed laty
                się znajduje na podstawie zdjęcia z dzieciństwa, nieznanych zmarłych w stanie
                rozkładu, a Tobie się wydaje, że z kontekstu zdjęcia nie da się dojść?


                > Czyli samego pomysłu oceniać nie mogę? Nawet jeśli jest głupi i jego
                ewentualne wdrożenie niepotrzebnie pochłonęłoby środki, które można spożytkować
                lepiej?
                > Pozwolę sobie mieć inne zdanie.
                możesz, a gdzie, przepraszam, udowodniłeś a) głupotę pomysłu, b) to, że pomysł
                wymaga jakichś szczególnych nakładów?


                --
                get the cool shoe shine
                • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 13:55
                  six_a napisała:

                  > no cóż, jeśli ktoś publikuje zdjęcia swojego dziecka,
                  > to trudno go posądzać o szczególną zapobiegliwość, nie uważasz?
                  >
                  Uważam.

                  > poza tym to są fora, nie ma mowy, żeby w
                  > końcu nie wyciekł jakiś trop z opisów tych sytuacji.
                  >
                  Wyciekają. Policja monitoruje fora i jeżeli złapie jakiś trop - działa.

                  > na podstawie portretów pamięciowych ludzi się znajduje,
                  > zaginionych przed laty się znajduje na podstawie zdjęcia
                  > z dzieciństwa, nieznanych zmarłych w stanie rozkładu,
                  > a Tobie się wydaje, że z kontekstu zdjęcia nie da się dojść?
                  >
                  To porównaj ilu ludzi mijasz na ulicy, a ile cudzych mieszkań odwiedzasz.
                  Podziel jedno przez drugie i wyjdzie Ci o ile razy mniej skuteczne byłoby
                  publikowanie tych zdjęć.

                  > możesz,
                  >
                  A to fajnie, bo w pierwszej reakcji było, że jak nie mam innej propozycji to nie
                  powinienem się wypowiadać.

                  > a gdzie, przepraszam, udowodniłeś a) głupotę pomysłu,
                  > b) to, że pomysł wymaga jakichś szczególnych nakładów?
                  >
                  Uruchomienie tej strony, obróbka zdjęć (zamazanie nagości i tożsamości ofiar),
                  fałszywe alarmy (bo sąsiad ma taki sam regał z IKEI co na zdjęciu) - to koszty.
                  Prawdopodobieństwo rozpoznania mieszkania po wnętrzu - jak pisałem wyżej -
                  znikome. Jedno z drugim - szkoda czasu i pieniędzy.

                  --
                  Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
                  • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 14:08
                    > To porównaj ilu ludzi mijasz na ulicy, a ile cudzych mieszkań odwiedzasz.
                    > Podziel jedno przez drugie i wyjdzie Ci o ile razy mniej skuteczne byłoby
                    > publikowanie tych zdjęć.

                    i serio uważasz, że tych poszukiwanych to się na ulicy znajduje? nie. ktoś stale
                    odwiedza sklep, mieszka w pobliżu, jest czyimś znajomym, rodziną...
                    do identyfikacji potrzeba zwykle stałego, powtarzalnego kontekstu a nie
                    jednorazowego minięcia się na ulicy.

                    > Uruchomienie tej strony, obróbka zdjęć (zamazanie nagości i tożsamości ofiar),
                    fałszywe alarmy (bo sąsiad ma taki sam regał z IKEI co na zdjęciu) - to koszty.
                    Prawdopodobieństwo rozpoznania mieszkania po wnętrzu - jak pisałem wyżej -
                    znikome. Jedno z drugim - szkoda czasu i pieniędzy.

                    rzeczywiście, rozbrajające te koszty, szczególnie w zestawieniu z kosztami jakie
                    ponoszą ofiary w efekcie za niskiej wykrywalności.


                    --
                    the end
                    • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 14:13
                      six_a napisała:

                      > nie. ktoś stale odwiedza sklep, mieszka w pobliżu,
                      > jest czyimś znajomym, rodziną...
                      >
                      To zmniejsza licznik, ale nie zwiększa mianownika. Nadal prawdopodobieństwo
                      trafienia na zdjęcie znajomego mieszkania jest tysiące razy niższe, niż
                      trafienie na stałego klienta w sklepie.

                      > rzeczywiście, rozbrajające te koszty, szczególnie
                      > w zestawieniu z kosztami jakie
                      > ponoszą ofiary w efekcie za niskiej wykrywalności.
                      >
                      Ale wykrywalność wcale od tego nie wzrośnie. Wolę, żeby funkcjonariusze spędzali
                      czas na pracy operacyjnej
                      i prowokacjach na forach, niż na obróbce zdjęć w fotoszopie.

                      --
                      Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
                      • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 15:18
                        > Nadal prawdopodobieństwo
                        > trafienia na zdjęcie znajomego mieszkania jest tysiące razy niższe
                        cieszę się, że wszystko już zdążyłeś wyliczyć, oszacować i wiesz, co ile
                        kosztuje i ile zajmuje czasu, a nawet jakie będą skutki. brawo.
                        niestety, w przypadku takich spraw jak pedofilia czy kazirodztwo, akurat sporą
                        rolę odgrywa uwrażliwienie społeczeństwa. a działania typowe typu prowokacja
                        śledczych mogą okazać się mało skuteczne.


                        od obróbki zdjęć nie ma być policjant, tylko informatyk, sugerujesz, że policja
                        nawet informatyków nie zatrudnia? a policjanci robią jednocześnie za adminów
                        swoich stron, bo swoje strony jakimś cudem mają, prawda? jedno drugiemu nie
                        przeszkadza.

                        eot

                        --
                        the adventure
                        • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 16:55
                          six_a napisała:

                          > cieszę się, że wszystko już zdążyłeś wyliczyć,
                          > oszacować i wiesz, co ile kosztuje i ile zajmuje czasu,
                          > a nawet jakie będą skutki. brawo.
                          >
                          Szkoda, że Ty nie zadałaś sobie tego trudu. Szkoda, że wiele akcji robi się na "ura!", bez zastanowienia się nad skutecznością.

                          --
                          Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
                            • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 19:11
                              six_a napisała:

                              > nie ma jeszcze żadnej akcji w tej sprawie,
                              >
                              Wiem. I całe szczęście. Szczęście, że pomysł pojawił się na forum, gdzie można wytknąć jego bzdury, a nie w głowie urzędnika, który mógłby wprowadzić go w życie, żeby się wykazać.

                              > blacki tysiąca nicków:)
                              >
                              WTF?

                              --
                              Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
                              • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 19:23
                                >gdzie można wytknąć jego bzdury, a nie w głowie urzędnika, który mógłby
                                wprowadzić go w życie, żeby się wykazać.

                                na razie jeszcze nie wytknąłeś:) ale już o tym było.
                                swoją drogą to jest ciekawe, dawniej nie było netu, nie było urządzeń
                                rejestrujących każdy ruch, każdy plik i każde zdjęcie. a pedofile jakoś
                                działali. rozumiem, że wtedy w ogóle nie było szans na wykrycie jak tylko
                                poczekać do czynu i zgłoszenia, tak?

                                no do dziś nie zapomnę, jak w czasach podstawówki zaalarmowani przez zaczepioną
                                dziewczynkę, tatusiowie biegali po osiedlu w poszukiwaniu zboczeńca i nikt się
                                nie zasłaniał tym, że policja czyli milicja "działa operacyjnie" więc nie
                                będziemy się wysilać.

                                imo tylko czujność społeczna może pomóc w ograniczeniu zjawiska.


                                --
                                magnificent
                                • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 19:36
                                  six_a napisała:

                                  > na razie jeszcze nie wytknąłeś:) ale już o tym było.
                                  >
                                  Nieskuteczność, nieadekwatne nakłady, problem fałszywych zgłoszeń, kwestia prywatności - mało Ci?

                                  > swoją drogą to jest ciekawe, dawniej nie było netu,
                                  > nie było urządzeń rejestrujących każdy ruch,
                                  > każdy plik i każde zdjęcie. a pedofile jakoś
                                  > działali. rozumiem, że wtedy w ogóle nie było szans
                                  > na wykrycie jak tylko poczekać do czynu i zgłoszenia, tak?
                                  >
                                  Wykrycie występuje po czynie (poza opowiadaniem i filmem "Raport mniejszości"). Głównie dlatego, że przed czynem nie ma czego wykrywać. Wtedy (jak i teraz) dominowała praca operacyjna. Teraz doszła praca operacyjna w Internecie, ale nie polega ona na pospolitym ruszeniu.

                                  > no do dziś nie zapomnę, jak w czasach podstawówki
                                  > zaalarmowani przez zaczepioną
                                  > dziewczynkę, tatusiowie biegali po osiedlu w poszukiwaniu
                                  > zboczeńca i nikt się nie zasłaniał tym, że policja czyli
                                  > milicja "działa operacyjnie" więc nie będziemy się wysilać.
                                  >
                                  Wchodzili ludziom do domów i sprawdzali, czy na dnie szuflady mają pedofilskie zdjęcia? Bo jeżeli nie, to przykład trochę nieadekwatny.

                                  > imo tylko czujność społeczna może pomóc w ograniczeniu zjawiska.
                                  >
                                  Z tym szperaniem ludziom w prywatnych danych to zakrawa na czujność rewolucyjną. Z tego co pamiętam ludzie za nią nie przepadali.

                                  --
                                  Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
                                  • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 19:48
                                    > Nieskuteczność
                                    poproszę o dowód na nieskuteczność działania czegoś, co jeszcze nigdy nie
                                    działało, nawet na zasadzie analogii.
                                    >nieadekwatne nakłady
                                    nie wiesz, jakie koszty, ale wiesz że adekwatne.
                                    >problem fałszywych zgłoszeń
                                    normalna sprawa, także w przypadku zwykłych przestępstw i wykroczeń
                                    >prywatność
                                    nie sądzę by oprócz powiedzmy awantury domowej, przejrzenie prywatnego telefonu
                                    powodowało jakiekolwiek inne skutki.

                                    > Głównie dlatego, że przed czynem nie ma czego wykrywać
                                    serio? czyli pedofil może spokojnie wymieniać się plikami? bo nie ma czego wykrywać.

                                    > Wchodzili ludziom do domów i sprawdzali, czy na dnie szuflady mają pedofilskie
                                    zdjęcia? Bo jeżeli nie, to przykład trochę nieadekwatny.
                                    fantazjujesz chyba, nigdzie nie pisałam o tym, że sąsiedzi mają innym wchodzić
                                    do domu i przeszukiwać szafy albo dyski.

                                    > Z tym szperaniem ludziom w prywatnych danych to zakrawa na czujność rewolucyjną
                                    nadal fantazjujesz, bo o tym nie pisałam, z drugiej strony może nie do końca
                                    jest to fantazja, bo policja normalne komputery jakoś jednak namierza w
                                    poszukiwaniu piractwa np.


                                    --
                                    miracle drug
                                    • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 09:57
                                      six_a napisała:

                                      > poproszę o dowód na nieskuteczność działania czegoś,
                                      > co jeszcze nigdy nie działało, nawet na zasadzie analogii.
                                      >
                                      Podałem Ci powody - głównie chodzi o znikome prawdopodobieństwa odkrycia poprzez tę stronę ze zdjęciami jakiegokolwiek pedofila.

                                      > >nieadekwatne nakłady
                                      > nie wiesz, jakie koszty, ale wiesz że adekwatne.
                                      >
                                      Jestem w stanie oszacować koszt obróbki zdjęć, utrzymania strony i weryfikacji fałszywych zgłoszeń. I naprawdę wolę, by te środki poszły na skuteczne działania operacyjne.

                                      > >problem fałszywych zgłoszeń
                                      > normalna sprawa, także w przypadku zwykłych przestępstw
                                      > i wykroczeń
                                      >
                                      Pomyśl jaka będzie skala fałszywych zgłoszeń, jeżeli podstawą identyfikacji będzie umeblowanie mieszkania.

                                      > >prywatność
                                      > nie sądzę by oprócz powiedzmy awantury domowej,
                                      > przejrzenie prywatnego telefonu powodowało jakiekolwiek inne skutki.
                                      >
                                      Owszem, powoduje. Złamanie gwarantowanej konstytucyjnie tajemnicy korespondencji.

                                      > > Głównie dlatego, że przed czynem nie ma czego wykrywać
                                      > serio? czyli pedofil może spokojnie wymieniać się plikami?
                                      > bo nie ma czego wykrywać.
                                      >
                                      Utrwalanie i rozpowszechnianie treści pedofilskich jest czynem zabronionym, więc jest co wykrywać i karać - po czynie, czyli po utrwaleniu i/lub rozpowszechnieniu.

                                      > fantazjujesz chyba, nigdzie nie pisałam o tym, że sąsiedzi
                                      > mają innym wchodzić do domu i przeszukiwać szafy albo dyski.
                                      >
                                      Czyli - jak pisałem - Twój przykład z tatusiami z dzieciństwa jest nieadekwatny. Ot, piszesz żeby pisać.

                                      > > Z tym szperaniem ludziom w prywatnych danych to zakrawa
                                      > > na czujność rewolucyjną
                                      > nadal fantazjujesz, bo o tym nie pisałam,
                                      >
                                      Nie? A propozycja przeszukiwania prywatnych dysków to nie jest szperanie w prywatnych danych?

                                      > z drugiej strony może nie do końca
                                      > jest to fantazja, bo policja normalne komputery
                                      > jakoś jednak namierza w poszukiwaniu piractwa np.
                                      >
                                      Jak najbardziej. I te w sieci TOR też namierza. Nie przez IP wprawdzie, ale przez prowokacje, podpuszczanie, analizę informacji podanych przez nieostrożnych pedofilów.

                                      --
                                      Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
                        • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 18:31
                          1. Pedofile to dewianci, ale nie idioci. Zaraz po wprowadzeniu ogólnopolskiej akcji Rozpoznaj Meble wszystkie zdjęcia na forach będą robione na tle białych prześcieradeł.

                          2. Nie odniosłaś się do problemu fałszywych doniesień, a tych na podstawie regałów z IKEI (czy białych prześcieradeł) będzie od groma. To nie tylko strata czasu policji ale i poniżanie niewinnych ludzi.

                          3. Jeżeli policja będzie potrzebowała zatrudnić więcej grafików do obróbki zdjęć to zatrudni mniej policjantów.
      • arcadios1987 Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 13:03
        Przecież nóż w kieszeni się otwiera, kiedy czyta się takie rzeczy. Kupa zboków przyznaje się do ohydnych przestępstw, opisuje metody i śmieje się w twarz policji, a policja rozkłada ręce. Lepiej złapać pryszczatego nastolatka, który ma piracki Windows i ściągnął parę mp3. Piratów straszy się więzieniem, piętnuje jako złodziei i zrównuje niemalże z bandziorami okradającymi niewinnych ludzi, a prawdziwe zagrożenie dla całego społeczeństwa siedzi w takich właśnie sieciach. Głowa mała... Organizuje się wielkie akcje antypirackie, aby Microsoft, Adobe i inne giganty czasem nie upadły, a pan prezes nie zbiedniał i nie musiał zmienić felg ze złotych na srebrne w swojej bryce. Jako podstawowy problem w sieci wskazuje się piractwo. Warto tylko zadać pytanie, czy właściciel praw autorskich przez skopiowanie jego filmu czy muzyki może mieć zniszczoną psychikę? Czy do końca życia będzie miał niewypełnione poczucie krzywdy? Czy popełni samobójstwo, bo nie będzie mógł się pogodzić z tą krzywdą?
          • arcadios1987 Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 13:57
            Chodziło mi o rozłożenie sił jakie są stosowane w celu walki z określonymi problemami w Internecie. Przysłowiowy nóż w kieszeni otworzył mi się po przeczytaniu artykułu. Wkurza mnie pełna bezkarność i anonimowość tych zboków. Przecież o wiele częściej słyszy się w sieci o walce z piractwem, niż o tym że zatrzymano grupkę takich sukinsynów. KidProtect czy inne tego typu strony nie mają zbyt wiele pieniędzy na propagowanie swoich działań, za to organizacje antypirackie wciskają się wszędzie (ostatnie działania oninielegalni.pl) Nie popieram piractwa, ale równowaga w przyrodzie musi być. Nie może być tak, że straszy się olbrzymi procent społeczeństwa rzeczą ciągle nie do końca jasną (kiedy prawo autorskie jest łamane, a kiedy nie, co wolno ściągać, a czego nie) a do ostrzegania przed prawdziwym problemem, który może dotknąć każdego, kto ma dzieci używa się kiepskich stereotypów, które zamiast pouczać, bawią ("Cześć Aniu, tu Wojtek") W ogólnym pojęciu pedofil to tłusty, nieogolony facet ścigający dzieciaki na ulicy i sterczący pod szkołami aby "złowić" swoją ofiarę. Tymczasem to są ojcowie, bliska rodzina, sąsiedzi. Z pozoru normalni ludzie. Nie chodzi o to, aby popaść w paranoję i wszędzie widzieć zboczeńców, ale informować, uczyć dzieci nieufności do obcych i monitorować to, co się dzieje w najbliższym otoczeniu. Po prostu trzeźwo myśleć. Nie dać się ponieść owczemu pędowi i od razu wieszać ojca, który kąpie córkę, ale mieć oczy szeroko otwarte. Przede wszystkim jednak rozmawiać z dziećmi, próbować "wyłapać" moment, kiedy podejrzewamy, że jest poddawane czyjejś psychomanipulacji. Problem w tym, że umiejętność rozmowy zanika. Rodzice nadal unikają kontaktów z psychologami, nie lubią czytać ich porad. Według nich psycholog=psychiatra, psychiatra to "lekarz od wariatów", a przecież nikt za takiego nie chce uchodzić. W społeczeństwie informacyjnym najważniejsza jest jak wiadomo informacja. Odpowiednio podana może wiele zmienić.
    • seth.destructor Problemem jest logistyka 20.11.09, 14:33
      Są takie akcje, jednak wpadają w nich jedynie płotki. Za pomocą specjalnego oprogramowania można ustalić miejsce, z którego pisze pedofil, nawet przez TOR. Jednak to wszystko, gdyż brakuje współpracy międzynarodowej w tej dziedzinie i z tego względu pedofile z krajów byłego bloku socjalistycznego są praktycznie bezkarni. Praktycznie nie da się załatwić nakazu prokuratorskiego na przeszukanie zawartości komputera w Rosji w rozsądnym czasie.
      --
      People of different cultures usually manage to co-exist without genocide until stirred up by ambitious politicians.
      Oppenheimer
      • arcadios1987 Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 15:28
        Teoretycznie można, ale to jest trudne. Wiadomo, że jeśli masz do wyboru powiedzmy 20 zł leżące na chodniku i 50 na dachu pilnie strzeżonego budynku otoczonego wysokim ogrodzeniem i drutem kolczastym, to weźmiesz te dwie dychy, które są pod ręką. Wpadają ci, którzy np. ściągnęli takie materiały z ciekawości, lub po prostu "nieostrożni" korzystający z P2P. Tam człowiek jest widoczny jak na talerzu. Nie można więc wtedy mówić o schwytaniu "siatki", bo to są faktycznie płotki z przypadkowej łapanki. Siatka to właśnie TOR i fora, na których pedofile porozumiewają się, uzgadniają swoje praktyki ze swoimi "kolegami po fachu".
        • strikemaster Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 15:44
          Wystarczy nakaz od prokuratora i provider musi udostępnić dane klientów. Nakaz chyba prosto dostać, bo pedofilów się ostatnio łapie i sprawa jest medialna. Ażdziw, że nikt się za to nie wziął, to na prawdę nie jest trudne, chyba ci pedofile nie piszą z państw 3-go świata, tylko z terenu Polski i gdzieś mają te swoje łącza. Fakt, że nie można nic zrobić budzi podejrzenia, że wsród tych przyjemniaczków jest ktoś wpływowy.
          --
          Blog kiltowy strikemastera
          Forum kiltowe strikemastera
          Blog społeczno-polityczny strikemastera
                • strikemaster Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 19:52
                  Najprościej o dane najemcy łącza nadającego spod danego IP. Jeżeli najemca komuś łącze udostępniał, szybko wyśpiewa komu.
                  --
                  Blog kiltowy strikemastera
                  Forum kiltowe strikemastera
                  Blog społeczno-polityczny strikemastera
                  • strikemaster Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 19:57
                    Ale oczywiście przy współpracy amerykańskiego rządu, do czasu, aż nie udostępni zainteresowanym służbom algorytmów TORa nic się jednak nie da zrobić, poza udawaniem w sieci pedofila lub dziecka.
                    --
                    Blog kiltowy strikemastera
                    Forum kiltowe strikemastera
                    Blog społeczno-polityczny strikemastera
                      • strikemaster Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 20:29
                        Podstawowym problemem, jak sądzę, jest to, że jest to sieć dla amerykańskich szpiegów, wiec klucze do rozszyfrowania algorytmów ustalania połączeń są w którejś z amerykańskich agencji, wywiadu USN najprawdopodobniej. Z nimi by można było łatwo ustalić wszystkie IP, bo nie sądzę, żeby amerykanie takie przedsięwzięcie puścili na żywioł.
                        --
                        Blog kiltowy strikemastera
                        Forum kiltowe strikemastera
                        Blog społeczno-polityczny strikemastera
                        • pyzz Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 22:09
                          > klucze do rozszyfrowania algorytmów ustalania połączeń
                          Drogi połączeń są losowane. Są przypadkowe. Rozszyfruj losowanie.

                          > bo nie sądzę, żeby amerykanie takie przedsięwzięci
                          > e puścili na żywioł.
                          Eeee... protokół TCP/IP jakoś puścili. System GPS też...
                              • strikemaster Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 13:52
                                Nie, muszą być z hangaru nr.18. :)
                                Trochę się wygłupiłem, bo zacząłem komentować po przeczytaniu tylko wstępu do artykułu. Niestety, wygląda na to, że Amerykanie stworzyli potwora, sieci nie da się zamknąć ze względu na biznes i szpiegostwo, nie da się też kontrolować (chociaż niewykluczone, że jednaj zostawili sobie jakiś klucz do tego pseudolosowego wyboru trasy, jednak i tak go nie ujawnią nawet jeżeli mają). Niektórzy tu proponują, żeby policyjni agenci sie do tego środowiska dostali. W jaki sposób? Przecież to na pewno działa na zasadzie podobnej do P2P, czyli agenci musieliby rozsyłać dziecięcą pornografię, jakoś tego nie widzę, to by było przekroczenie uprawnień, a przy tym wszelkich norm etycznych. Pozostaje tylko oczekiwanie, aż ci pedofile zaczną działać w realu albo popełniać jakieś błędy i tam prowadzic śledztwa.
                                --
                                Blog kiltowy strikemastera
                                Forum kiltowe strikemastera
                                Blog społeczno-polityczny strikemastera
                                • pyzz Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 14:14
                                  > ch
                                  > ociaż niewykluczone, że jednaj zostawili sobie jakiś klucz do tego pseudolosowe
                                  > go wyboru trasy, jednak i tak go nie ujawnią nawet jeżeli mają.
                                  Taki standardowy, najbardziej podstawowy generator liczb podaje stan zegara na
                                  płycie głównej w chwili wywołania programu. Elementem losowym jest tu chwila
                                  wywołania programu. I nie bardzo widzę tu możliwość pozostawienia "tylnych drzwi".
                                • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 14:29
                                  strikemaster napisał:
                                  > chociaż niewykluczone, że jednaj zostawili sobie jakiś klucz
                                  > do tego pseudolosowe go wyboru trasy

                                  Kod był już od tego czasu tyle razy przerabiany, że mało to chyba możliwe. Zresztą jakby to klucz do trasy też wszystkiego nie rozwiązuje.

                                  > Niektórzy tu proponują, żeby policyjni agenci sie do tego
                                  > środowiska dostali. W jaki sposób?

                                  Na przykład udając osoby, które takie coś pociąga, ale sami nie mają jeszcze doświadczeń, potrzebują porad starszych kolegów.
                                  Z tego co opisano wynika, że nie jest to targ handlu wymiennego, a raczej grupa wspólnych zainteresowań. Nie trzeba dawać, żeby brać - raczej RC niż P2P.
                                • lernakow Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 14:32
                                  strikemaster napisał:

                                  > Niektórzy tu proponują, żeby policyjni agenci sie
                                  > do tego środowiska dostali. W jaki sposób?
                                  > Przecież to na pewno działa na zasadzie podobnej do P2P,
                                  > czyli agenci musieliby rozsyłać dziecięcą pornografię,
                                  > jakoś tego nie widzę, to by było przekroczenie
                                  > uprawnień, a przy tym wszelkich norm etycznych.
                                  >
                                  To nie tylko wymiana plików, to - jak wynika z artykułu - także fora i wymiana doświadczeń. I tu właśnie jest miejsce na pracę operacyjną. Można udawać pedofila i prowokować wypowiedzi, które szczegół po szczególe odkrywać będą informacje pozwalające na zidentyfikowanie przestępcy. Potem składać to do kupy, odsiewać fałszywe tropy, łączyć z informacjami z innych źródeł. Oj lubiłbym taką pracę.
                                  A potem trach-bach, kominiarze wywalają drzwi i okna, wpadamy do środka i okazuje się, że po drugiej stronie był domorosły vigilante, który też chciał sobie ponamierzać pedofila.

                                  --
                                  Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
                                  • strikemaster Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 14:42
                                    > A potem trach-bach, kominiarze wywalają drzwi i okna, wpadamy do środka i okazu
                                    > je się, że po drugiej stronie był domorosły vigilante, który też chciał
                                    > sobie ponamierzać pedofila

                                    Albo agent FBI. :)
                                    --
                                    Blog kiltowy strikemastera
                                    Forum kiltowe strikemastera
                                    Blog społeczno-polityczny strikemastera
                            • pyzz Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 13:57
                              No właśnie nie! W takiej sytuacji nie byłoby to żadne zabezpieczenie. Z owego
                              hangaru pod Roswell wysyłający pobiera tylko listę komputerów, które mogą
                              partycypować w przesyłaniu. A konkretną ścieżkę przesyłania to wybiera
                              wysyłający komputer. I to dokładnie przez losowanie.
                              Działa to w taki sposób, że jedyny, który zna całą ścieżkę przesyłania w
                              calutkim łańcuchu jest komputer wysyłający.
                  • Gość: Pyz Re: Pomijając obleśny tytuł IP: 94.254.232.* 20.11.09, 21:21
                    > Najprościej o dane najemcy łącza nadającego spod danego IP. Jeżeli najemca komu
                    > ś łącze udostępniał, szybko wyśpiewa komu.
                    Nie wydaje mi się. O ile dobrze zrozumiałem, to właśnie TOR został po to
                    wymyślony, aby wyśledzenie kto nadaje i komu było ZBYT trudne. Poza tym problem
                    też jest taki, że gdyby polski wąsaty policjant zaczął przeszukiwać wszystkich
                    TORowców z założeniem, że to tylko do tego służy, to bardzo szybko na mocy
                    nakazów prokuratorskich zacząłby zajmować tajemnice handlowe na tyle dużych i
                    bogatych firm, że skończyłby w zbiorniku wodnym i to razem z pewnie połową całej
                    polskiej policji i co gorsza firma miałaby rację.
    • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 18:42
      six_a napisała:
      > wystarczy przeszukać domowe zasoby

      Znaczy się czyje zasoby? Wszystkich? Czy każdy ma śledzić zawartość komputera
      innych członków rodziny?

      Tak samo jak nie czyta się cudzych listów nie zagląda się też na cudze dyski.
      • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 19:09
        nudzisz mnie wprawdzie śmiertelnie na każdym forum, gdzie miałam nieprzyjemność
        się z tobą zetknąć, ale odpowiem Ci.

        na jednej szali postaw czyjeś złamane w wieku paru lat życie, na drugiej
        wydumaną świętość "cudzego dysku", który stoi w twoim domu i równie wydumaną
        świętość "cudzej korespondencji" w sytuacji, gdy zostanie wykryta, a ty sama być
        może zostaniesz pociągnięta do odpowiedzialności na równi z osobistym domowym
        dewiantem.



        --
        FU very much
            • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 19:34
              Problem w tym, że taki ogólny monitoring dalece wykracza poza taką sprawę. Podejście warto wiedzieć co się dzieje na domowym komputerze skutkuje pozbawieniem domowników wszelakiej prywatności nie tylko w sprawach kryminalnych czy moralnych (np. zdrada, chyba najczęstsze tło przeszukiwania komputerów), ale i wszelakich innych od niewinnych seksualnych fantazji przez rozmowy z przyjaciółmi po planowanie prezentów-niespodzianek.
              • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 20:02
                czy ja wiem? to taki mit trochę. jak ktoś chce mieć tajemnicę, bo planuje
                prezent, to nie umieści jej w miejscu ogólnodostępnym dla wszystkich. z drugiej
                strony "taka" tajemnica wymaga jednak sporo miejsca, a trzymanie jej poza domem
                jest ryzykowne i niepraktyczne, bo pewnie gros ruchu plików jest z komputerów
                prywatnych.

                poza tym, nie trzeba przeglądać wszystkiego, by się zorientować.

                --
                FU very much
                • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 20.11.09, 20:21
                  six_a napisała:
                  > jak ktoś chce mieć tajemnicę, bo planuje prezent,
                  > to nie umieści jej w miejscu ogólnodostępnym dla wszystkich.

                  Jeżeli podejrzewa, że domownicy mogą go monitorować to nie.
                  Ale wówczas tym bardziej w takim miejscu nie pozostawi danych, za które można iść za kratki. Ergo - nic to i tak nie da.

                  > z drugiej
                  > strony "taka" tajemnica wymaga jednak sporo miejsca, a trzymanie jej poza domem
                  > jest ryzykowne i niepraktyczne, bo pewnie gros ruchu plików jest z komputerów
                  > prywatnych.

                  Tutaj niestety nie zrozumiałam. Jakiś przykład?

                  > poza tym, nie trzeba przeglądać wszystkiego, by się zorientować.

                  Na wszystko trzeba rzucić okiem, jeżeli chce się coś znaleźć.
        • Gość: Pyz Re: Pomijając obleśny tytuł IP: 94.254.232.* 20.11.09, 21:58
          > na jednej szali postaw czyjeś złamane w wieku paru lat życie, na drugiej
          > wydumaną świętość "cudzego dysku", który stoi w twoim domu i równie wydumaną
          > świętość "cudzej korespondencji" w sytuacji, gdy zostanie wykryta,

          Równie dobrze można by postawić na jednej szali "złamane przez koszmar
          narkotyków nastoletnie życia", a na drugiej szali "wydumaną świętość zawartości
          majtek" kogoś, kto przechodzi właśnie koło szkoły.

          Otóż jednak w cywilizowanym świecie uznaje się, że tajemnica korespondencji i
          prywatność nie są "wydumanymi świętościami", tylko całkiem rzeczywistymi.

          Możesz też dla ćwiczeń postawić sobie na jednej szali jedno życie nie złamane
          przez pedofila, a na drugiej pewnie jakieś tysiące żyć złamanych przez nadmierną
          podejrzliwość, fałszywe oskarżenia (btw, prócz rzeczywistej i niewykrywanej
          pedofilii mamy też do czynienia z plagą fałszywych oskarżeń o tąże, wysuwanych
          dla lepszych alimentów - równie rzeczywistą i dużo bardziej bezkarną), czy
          zburzone zaufanie. W tym młodych żyć (bo w końcu życia dorosłe, męskie są mniej
          warte) złamanych syndromem fałszywej pamięci, czy rozmowami ze śledczymi
          chcącymi wydobyć przyznanie, że się widziało siusiaka taty.

          > może zostaniesz pociągnięta do odpowiedzialności na równi z osobistym domowym
          > dewiantem.
          Proponuję, sama sprawdź swojego osobistego domowego potencjalnego dewianta.
          Tylko potem powiedz mu, że przeszukałaś jego komputer, bo podejrzewałaś, że może
          być pedofilem. I napisz, jak zareaguje.

          Swoją drogą, czy ktoś wie (bo Wikipedie na ten temat milczą) ile osób cierpi na
          pedofilię na każde 100 tys?
          • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 01:07
            ale serio słyszałeś o procesie wytaczanym mężowi przez żonę, bo ta mu przejrzała
            komórkę, albo dziecku przez ojca, że zajrzało do szafy z pornolami? opowiedz mi
            o tym.

            > Proponuję, sama sprawdź swojego osobistego domowego potencjalnego dewianta.
            > Tylko potem powiedz mu, że przeszukałaś jego komputer, bo podejrzewałaś,
            > że może być pedofilem. I napisz, jak zareaguje.

            fiu fiu, ale jednak nie na miejscu taki tekst. jeszcze nie przejrzałam nikomu
            kompa, ale jak czytam popisy w stylu: jak żona wyszła z domu, ubrałem córkę i
            ... to się normalnie rzygać chce i aż się prosi, niestety.

            i wcale nie musi to wynikać z podejrzeń, potraktuj jak zwykłe porządki,
            porządkujesz chyba dom co jakiś czas, żeby potem nie sprzątać gigantycznego
            burdelu, prawda? proste.



            --
            FU very much
            • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 13:08
              six_a napisała:
              > > Proponuję, sama sprawdź swojego osobistego domowego potencjalnego dewiant
              > a.
              > > Tylko potem powiedz mu, że przeszukałaś jego komputer, bo podejrzewałaś,
              > > że może być pedofilem. I napisz, jak zareaguje.
              >
              > fiu fiu, ale jednak nie na miejscu taki tekst. jeszcze nie przejrzałam nikomu
              > kompa, ale jak czytam popisy w stylu: jak żona wyszła z domu, ubrałem córkę i
              > ... to się normalnie rzygać chce i aż się prosi, niestety.
              >
              > i wcale nie musi to wynikać z podejrzeń, potraktuj jak zwykłe porządki,
              > porządkujesz chyba dom co jakiś czas, żeby potem nie sprzątać gigantycznego
              > burdelu, prawda? proste.

              To dlaczego nie na miejscu?
                • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 14:33
                  pyzz napisał:
                  > Jak tak czytam, to mogę się tylko domyślać, że może chodzi o brak męskiego
                  > domownika, którego komputer możnaby przeszukać.

                  No chyba tylko o to może chodzić, bo inaczej six_a wyszłaby na potworną hipokrytkę.
                      • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 16:26
                        nie na miejscu ze względu na formę głównie - takie lekko żałosne odbicie piłki,
                        żeby mnie złapać na czym?;) oczywiście, skoro o tym piszę, to bym to robiła. nie
                        z chorej podejrzliwości, ale ze świadomości, że shit happens.


                        --
                        home
                        • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 17:04
                          six_a napisała:
                          > nie na miejscu ze względu na formę głównie - takie lekko żałosne odbicie piłki,
                          > żeby mnie złapać na czym?;)

                          No tak, było się spodziewać... No niech będzie.
                          Nie ja pisałam tamten post, więc mogę jedynie domniemywać, że nie chodziło o żadne odbicie piłki (???), ale po prostu o wskazanie jak niebezpieczne mogą być takie zabawy.
                          Jednak wychodzi na to, że Ty tego niebezpieczeństwa nie widzisz lub dostrzec nie chcesz. Trudno. Uwierz jednak, że dla niektórych przeszukiwanie prywatnych danych domowników pod kątem sprzątania jest ogromnym nadużyciem zaufania.
                          Jeżeli wchodzę na kogokolwiek komputer (nie tylko w domu, tak samo w pracy) to zawsze za pozwoleniem i starając się uniknąć zaglądania w jakiekolwiek prywatne dane.
                          • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 21:18
                            > Nie ja pisałam tamten post,
                            no właśnie. nie bardzo widzę sens interpretowania, i czyjegoś tekstu, i mojej
                            odpowiedzi, na dodatek negowania wyjaśnień. jeśli wiesz lepiej, nie zawracaj głowy.

                            a konkretnie to jak niebezpieczne są takie "zabawy"? grożą czymś więcej niż
                            dziecinnym fochem? zgadzasz się mieszkać z kimś, to automatem uznajesz
                            przestrzeń za wspólną. a to co ew. masz do ukrycia przed rodziną (poza kwestiami
                            zawodowymi, tajemnicami osób postronnych, związanych z tobą, ale już
                            niekoniecznie z rodziną, albo tajnym prezentem na urodziny dla kogoś tam) jest
                            dla tej rodziny potencjalnie nieprzyjemne i groźne - jak romans na boku,
                            wstydliwe sekrety, skłonności, uzależnienia itp.


                            --
                            where do I begin
                            • black-emissary @ six_a 21.11.09, 23:02
                              grożą czymś więcej niż dziecinnym fochem?

                              O dziecinnych fochach to Ty niewątpliwie wiesz wszystko. O zaufaniu chyba jednak nie.

                              a to co ew. masz do ukrycia przed rodziną (poza kwestiam i zawodowymi, tajemnicami osób postronnych, związanych z tobą, ale już niekoniecznie z rodziną, albo tajnym prezentem na urodziny dla kogoś tam)

                              A dlaczego poza? Przecież wszystkie te sprawy też mogą się znaleźć w komputerze i zostać wykryte podczas porządków.

                              jest dla tej rodziny potencjalnie nieprzyjemne i groźne - jak romans na boku, wstydliwe sekrety, skłonności, uzależnienia itp.

                              To może jeszcze w ramach ochrony rodziny zarządzasz okresowe badania i sesje na wariografie?
                              • six_a Re: @ six_a 21.11.09, 23:08
                                nie pisz no tego znaczka @, bo drzewko to ja umiem śledzić nawet po piwie, a
                                znaczek oznacza, że masz coś do mnie na mailu. a nie masz, prawda?

                                > To może jeszcze w ramach ochrony rodziny zarządzasz okresowe badania i
                                sesje na wariografie?
                                nie, wyobraź sobie, że nie. i co? zdziwko?



                                --
                                celebration
                                • pyzz Re: @ six_a 21.11.09, 23:20
                                  > > To może jeszcze w ramach ochrony rodziny zarządzasz okresowe badan
                                  > ia i
                                  > sesje na wariografie?
                                  > nie, wyobraź sobie, że nie. i co? zdziwko?
                                  Jeżeli chodzi o mnie, to... owszem: zdziwko.
                                  • six_a Re: @ six_a 21.11.09, 23:46
                                    no widzisz, to dlatego że wariograf to poważny wydatek;)
                                    naprawdę, nie chcę robić cyrku z tego wątku, więc Wy też łaskawie sobie darujcie
                                    odjechane pomysły inwigilacyjne.

                                    --
                                    the adventure
                    • pyzz Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 16:19
                      > może nie zauważyłaś, ale ja nie namawiam nikogo do niczego
                      Wybacz, ale wypowiedź wystarczy przeszukać domowe zasoby, zamiast ciągle
                      zamiatać pod dywan
                      nie mieści się w moim pojęciu nie namawiania
                      nikogo do niczego
                      .

                      > kazirodztwo/pedofilia.
                      Biorąc pod uwagę o czym my tu mówimy: o odkryciu, że podziemie pedofilskie zna i
                      używa TORa, aby uniemożliwić wykrycie adresu z którego pedofil pisze, to gdzie
                      tu kazirodztwo? My tu raczej mówimy o ściąganiu dziecięcej pornografii, niż o
                      kazirodztwie.
                      • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 16:56
                        dobra, tak to odebrałeś, chociaż cały post wyjściowy ma charakter rozważań i
                        jest podporządkowany pytaniu: "to serio nie da się jakiejś akcji społecznej
                        wykroić?"

                        > My tu raczej mówimy o ściąganiu dziecięcej pornografii, niż o
                        > kazirodztwie.
                        a czytałeś te wpisy ze screenów/zapisy rozmów? no to jedno się dość dobrze z
                        drugim łączy, a dziecięca pornografia jak najbardziej może pochodzić z własnych
                        czterech ścian i dokumentować kazirodztwo - łatwiej wykorzystać kogoś z rodziny,
                        niż szukać obcych dzieci - to dość oczywiste.


                        --
                        out of space
                • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 15:34
                  ograniczony ciut jesteś. to nie musi być męski i dorosły osobnik, jakoś dziwnie
                  Ci się kojarzy. doświadczenie czyżby?
                  mogą być nastoletnie dzieci, którym kumple/kumpele przesyłają atrakcje różniste.
                  mogą być dziadkowie mający skłonności i tak dalej - nie słyszałeś o przypadkach,
                  w których i kobiety brały w czymś takim udział i był sobie dziadek molestujący
                  najpierw własną córkę potem jej córkę albo bracia z siostrami czy kuzynkami.

                  hipotetycznie, gdyby coś takiego wydarzyło się pod Twoim dachem i w końcu się
                  wydało, wolałbyś dopiero po fakcie czy im wcześniej, tym lepiej dla wszystkich?



                  --
                  all the small things
                  • pyzz Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 16:08
                    > ograniczony ciut jesteś. to nie musi być męski i dorosły osobnik, jakoś dziwnie
                    > Ci się kojarzy. doświadczenie czyżby?
                    Tak, doświadczenie mnie nauczyło, że rozmowy o pedofilii (podobnie, jak o
                    przemocy seksualnej, czy rodzinnej) kończą się nazbyt często zarzucaniem jej
                    przeciętnemu mężczyznie.

                    > w których i kobiety brały w czymś takim udział
                    Słyszałem.
                    > był sobie dziadek molestujący
                    > najpierw własną córkę potem jej córkę albo bracia z siostrami czy kuzynkami.
                    A tego nie pamiętam, choć nie prowadzę archiwum artykułów o wykrytych
                    przypadkach pedofilii.

                    Ale zwracam uwagę, że jak piszesz, że
                    > to nie musi być męski i dorosły osobnik,
                    i podajesz na dowód przykład dziadka molestującego wnuczkę, to czuję się w
                    obowiązku wyjaśnić, że dziadek jest osobnikiem tak męskim, jak dorosłym.
                    • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 16:17
                      > to czuję się w
                      > obowiązku wyjaśnić, że dziadek jest osobnikiem tak męskim, jak dorosłym.

                      jasne, jasne, ale Twoja aluzja do dziadka nie piła, prawdaż? tylko do męża/partnera.
                      to nie wyłaź teraz rakiem.

                      --
                      colours
            • pyzz Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 15:41
              > ale serio słyszałeś o procesie wytaczanym mężowi przez żonę, bo ta mu przejrzał
              > a
              > komórkę,
              Owszem. Na przykład na forum "Mężczyzna", albo "Rozwód i co dalej" pojawiają się
              co i rusz historie pań, które zajrzały i znalazły smsa od koleżanki z pracy i
              sobie stworzyły rzekomą zdradę.

              > albo dziecku przez ojca, że zajrzało do szafy z pornolami? opowiedz mi
              > o tym.
              Nie. Ale historii w których mężczyzna jest posądzany o pedofilię tylko dlatego,
              że wśród znalezionych u niego pornoli są dwa takie, w których "aktorka" ma mały
              biust jest ponoć całkiem sporo. I niestety problem polega na tym, że jak tata
              jest oskarżony, to dziecko przeżywa koszmar.

              i wcale nie musi to wynikać z podejrzeń, potraktuj jak zwykłe porządki,
              > porządkujesz chyba dom co jakiś czas, żeby potem nie sprzątać gigantycznego
              > burdelu, prawda? proste.
              Jak sprzątam, to jakoś nie wywołuję periodycznie pożaru, aby mieć absolutną
              pewność, że wybiję wszystkie obecne w nim wirusy ptasiej grypy.
              • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 16:15
                > Owszem.
                nie o to mi chodzi, chodzi mi o proces o naruszenie prywatności/przejęcie
                korespondencji wewnątrz rodziny.
                dom jest dom, co domownik w nim znajdzie jest domowe. i żadne zasłanianie się
                typu to była moja komórka, nie przejdzie. naprawdę nietrudno się na coś natknąć,
                nawet nie celowo szperając.

                > Nie. Ale historii w których mężczyzna jest posądzany o pedofilię tylko
                dlatego, że wśród znalezionych u niego pornoli są dwa takie, w których "aktorka"
                ma mały biust jest ponoć całkiem sporo. I niestety problem polega na tym, że jak
                tata jest oskarżony, to dziecko przeżywa koszmar.
                dwa filmiki nie są problemem. pedofile nie mają dwóch filmików. oni mają dwa
                filmiki normalne, a reszta wiadomo. kwestia proporcji i właściwej oceny.
                a co do koszmaru, to wiesz, jakby tata był..., koszmar jeszcze większy.

                zawsze skręcasz na fałszywe oskarżenia i te kobiety, które wrabiają biednych
                facetów, a ja nie piszę o jakiejś patologii związkowej i robienia wideł z każdej
                igły. albo o wykorzystywaniu takich rzeczy do rozwodu. mówię o normalnej
                zdroworozsądkowej trosce o takie sprawy i zainteresowaniu. dawniej nie było
                kompów, to się kontrolowało co innego, a teraz najwyraźniej trzeba uwzględnić
                technologię, skoro stała się kanałem rzeczy ryzykownych co najmniej.



                --
                all the small things
                • pyzz Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 19:18
                  > nie o to mi chodzi, chodzi mi o proces o naruszenie prywatności/przejęcie
                  > korespondencji wewnątrz rodziny.
                  To nieważne. Głosisz ideę inwigilowania członków rodzin. Ja na to, że nawet
                  gdyby pozwoliło to na wykrycie jakiejś liczby pedofili-przestępców, to ja
                  zwróciłem uwagę na to, że konsekwencją takiej inwigilacji w tysiącach rodzin
                  byłaby masa fałszywych oskarżeń, rozwodów, awantur, itd. itp.. A Ty, aby
                  zaprzeczyć tym konsekwencjom usiłojesz sprowadzić wszytkie je do jedynie pozwów
                  o naruszenie prywatności. To nie jest uczciwa argumentacja.

                  > naprawdę nietrudno się na coś natknąć,
                  > nawet nie celowo szperając.
                  Ale Ty postulowałaś właśnie celowe szperanie. Nie możesz usprawiedliwiać
                  celowego szperania tym, że jak się nie szpera to się można natknąć. Ba, skoro,
                  jak twierdzisz nawet nie szperając natknąć się nietrudno, to dlaczego
                  postulujesz, że szperać trzeba i należy?

                  > dwa filmiki nie są problemem. pedofile nie mają dwóch filmików. oni mają dwa
                  > filmiki normalne, a reszta wiadomo.
                  Po pierwsze, posiadanie nawet jednego filmiku z dziecięcą pornografią już się
                  kończy więzieniem. Liczba jest nieważna.
                  Po drugie, ja nie pisałem o dwóch filmikach z dziecięcą pornografią, tylko o
                  filmikach, w których występują jak najbardziej normalne dorosłe kobiety, tylko z
                  małym biustem. Ponieważ zdarza mi się oglądać serwisy o fotografii, to wiem, że
                  jakakolwiek kobieta z małym biustem na zdjęciu (nawet, jak jest to akt w takim
                  stylu, że z pornografią naprawdę nie ma nic wspólnego) ściąga natychmiast
                  oskarżenia o pedofilię pod adresem autora.

                  > filmiki normalne, a reszta wiadomo. kwestia proporcji i właściwej oceny.
                  A ja właśnie twierdzę, że w przypadku odpowiedzi na apel "wszyscy zróbcie
                  rewizję najbliższym, aby sprawdzić, czy nie pedofile" nie można zakładać, że ten
                  co robi rewizję zachowa proporcje i dokona właściwej oceny. Ba śmiem wręcz
                  podejrzewać, że na tego typu postulat twierdząco odpowiedzą przede wszystkim ci,
                  którzy zachowają proporcje daleko niewłaściwe.

                  > a co do koszmaru, to wiesz, jakby tata był..., koszmar jeszcze większy.
                  Nie wydaje mi się jednak aby to, że ten nikły odsetek tych, którzy pedofilami
                  rzeczywiście są koszmar swoim dzieciom rzeczywiście funduje usprawiedliwiało
                  fundowanie innego koszmaru tysiącom dzieci i ich ojców, którzy pedofilami nie
                  będąc zostaną o to oskarżeni.
                  Poza tym nie mogę jasno ocenić, czy koszmar fałszywego oskarżenia o coś takiego,
                  jak wykorzystywanie dzieci jest tak dużo mniejszy niż sam koszmar
                  wykorzystywania. Ale nie zakładałbym się zwłaszcza, że oskarżenie pociąga za
                  sobą bycie ofiarą zgwałcenia, na co w polsce przymyka się oczy.

                  > zawsze skręcasz na fałszywe oskarżenia i te kobiety, które wrabiają biednych
                  > facetów, a ja nie piszę o jakiejś patologii związkowej i robienia
                  > wideł z każdej
                  > igły.albo o wykorzystywaniu takich rzeczy do rozwodu.
                  Ale te rzeczy istnieją i to w skali plagi. Nie możesz o nich zapominać. Nie
                  możesz proponować rozwiązań, które w wyeliminowaniu prawdziwej pedofilii będą
                  nieskuteczne, za to drastycznie zwiększą skalę patologii w ściganiu.

                  > dawniej nie było
                  > kompów, to się kontrolowało co innego,
                  Nieprawda. Nie było wcale wszechobecnego sprawdzania.

                  > a teraz najwyraźniej trzeba uwzględnić
                  > technologię, skoro stała się kanałem rzeczy ryzykownych co najmniej.
                  Taa... Ale zwróć też uwagę na to, że ta technologia sama w sobie nie jest
                  narzędziem tylko pedofilów. W szczególności tak samo, jak chroni pedofila przed
                  wyśledzeniem go przez policjanta, może też ochronić Twoje dziecko, przed
                  wyśledzeniem przez pedofila.
                  Poza tym zwróć uwagę, że od tego, że dowiedzieliśmy się, że technologia
                  trasowania cebulowego i, że wykorzystują ja m.in. pedofile (choć nie tylko)
                  samych pedofili NIE PRZYBYŁO.
                  • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 21:36
                    ja nie argumentuję tym całości, tylko dobijam Twój argument o świętej
                    prywatności i poufności w ramach jednego gospodarstwa domowego.

                    > że konsekwencją takiej inwigilacji w tysiącach rodzin
                    > byłaby masa fałszywych oskarżeń, rozwodów, awantur, itd. itp..
                    ale to się dzieje również teraz, pisałeś wyżej, i to bez postulowania
                    inwigilacji, która nie jest w istocie żadną inwigilacją, tylko zwykłym
                    orientowaniem się w zasobach domowych. nie rozumiem, dlaczego zasoby komputerowe
                    mają być świętą krową i wyjątkiem od reguły.

                    > Po pierwsze, posiadanie nawet jednego filmiku z dziecięcą pornografią już się
                    kończy więzieniem. Liczba jest nieważna.
                    nie orientuję się, ale nie słyszałam o przypadku więzienia za posiadanie
                    dosłownie jednej fotki, jednego filmu.

                    >tylko o filmikach, w których występują jak najbardziej normalne dorosłe
                    >kobiety, tylko z małym biustem.
                    no to chyba tym bardziej nie trafia się za to do więzienia???

                    >funduje usprawiedliwiało fundowanie innego koszmaru tysiącom dzieci i ich
                    > ojców, którzy pedofilami nie będąc zostaną o to oskarżeni.
                    jak wyżej. to się dzieje także teraz, podobno "bez" inwigilacji

                    > Nieprawda. Nie było wcale wszechobecnego sprawdzania.
                    skąd konkretne Twoja pewność się bierze? bez esemesów, czatów, maili też bywały
                    rozwody z powodu zdrady, prawda? by poprzestać na klasycznym zastosowaniu
                    inwigilacji w rodzinie.

                    > Ale te rzeczy istnieją i to w skali plagi. Nie możesz o nich zapominać. Nie
                    > możesz proponować rozwiązań, które w wyeliminowaniu prawdziwej pedofilii będą
                    nieskuteczne, za to drastycznie zwiększą skalę patologii w ściganiu.
                    nie wiesz, czy nie będą skuteczne.
                    a te wszystkie oskarżenia "fałszywe" dla Ciebie z zasady, myślisz, nie wykryły
                    ani jednego przypadku prawdziwego?

                    >pedofili NIE PRZYBYŁO
                    jakieś dane masz? imo: jak alkohol jest powszechny i tani, jak piwko, to
                    piwkofanów przybywa, alkoholików pewnie też. jak pojawia się prosty sposób na
                    wymianę fascynacji, to zwolenników też przybywa lub inaczej: łatwiej te
                    fascynacje realizować, choćby wirtualnie, szczególnie że realnie o wiele z tym
                    trudniej.


                    --
                    free fallin'
                    • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 23:06
                      six_a napisała:
                      > ja nie argumentuję tym całości, tylko dobijam Twój argument o świętej
                      > prywatności i poufności w ramach jednego gospodarstwa domowego.

                      Nic nie dobijasz, dziewczyno, poza własną wiarygodnością.

                      > jakieś dane masz? imo: jak alkohol jest powszechny i tani, jak piwko, to
                      > piwkofanów przybywa, alkoholików pewnie też. jak pojawia się prosty sposób na
                      > wymianę fascynacji, to zwolenników też przybywa lub inaczej: łatwiej te
                      > fascynacje realizować, choćby wirtualnie, szczególnie że realnie o wiele z tym
                      > trudniej.

                      O, podobnie argumentują przeciwnicy parad równości - że od tego homoseksualistów przybywa :).
                      • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 21.11.09, 23:14
                        proszę Cię, pilnuj dżewka, bo potem znowu się okaże, że nie zrozumiałaś, o co
                        chodzi.
                        przecież pisałam, a jak nie, to napiszę. doskonale orientuję się, co na moim
                        kompie się dzieje. i nie wyłazi to nawet w drodze inwigilacji, ale zwykłego
                        czyszczenia kompa ze śmieci.
                        jeśli ktoś przechowuje sprawy niedotyczące rodziny na komputerze rodzinnym, to
                        najwyraźniej jest idiotą i jego pracodawca/przyjaciel/inna osoba, której to
                        dotyczy się kiedyś na tym przejedzie, a on razem z nim (to a propos wypowiedzi
                        gdzieś tam wyżej)


                        --
                        miracle drug
                        • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 22.11.09, 13:07
                          six_a napisała:
                          > proszę Cię, pilnuj dżewka

                          A co z dżewkiem nie tak? Drzewko Ci się nie podoba, znaczek at (to nie znaczy masz maila) też nie...

                          > bo potem znowu się okaże, że nie zrozumiałaś, o co chodzi.

                          Nie ze mną takie numery. :)

                          > jeśli ktoś przechowuje sprawy niedotyczące rodziny na komputerze rodzinnym, to
                          > najwyraźniej jest idiotą

                          Jeżeli ktoś mieszka z osobami zdolnymi do przeszukiwania jego korespondencji czy zasobów komputerowych to należy mu współczuć, ale do takich wyzwisk bym się nie posunęła.
                          Reszta natomiast może spokojnie pracować z domu czy rozmawiać z przyjaciółmi na gg.
                          • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 22.11.09, 13:33
                            no widzisz, tylko bajzel umiesz robić.
                            nie interesuje mnie, co dla ciebie znaczy @, nie musisz go umieszczać, jeśli
                            dopisujesz się pod moją wypowiedzią, chyba że lubisz masło maślane zapijane
                            maślanką.
                            eot. chyba że coś w temacie napiszesz.


                            --
                            wrong
                            • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 22.11.09, 18:35
                              six_a napisała:
                              > no widzisz, tylko bajzel umiesz robić.

                              To, że Ty nie łapiesz nie znaczy, że ja bajzel zrobiłam.

                              > nie interesuje mnie, co dla ciebie znaczy @, nie musisz go umieszczać, jeśli
                              > dopisujesz się pod moją wypowiedzią

                              Nawet jak się pod Twoją wypowiedzią dopisuję to coś w dżewku Ci się nie podoba. No to jak Cię zadowolić?

                              > chyba że lubisz masło maślane zapijane maślanką.

                              O kulinariach z Tobą nie gadam :).

                              Jak zwykle zamiast rozmawiać o temacie kluczysz i nieumiejętnie próbujesz wykpić się od argumentacji. Norma.
                              • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 22.11.09, 20:20
                                nie to ty kluczysz tam, gdzie ja nawet nie byłam.

                                byłam przy sprawdzaniu zasobów komputera domowego, a nie przy grzebaniu komuś w
                                kieszeniach np. a podałam komputer, bo ruch pedofilskiej pornografi odbywa się
                                za pomocą surprise komputerów. i ślady tego zostają na dysku. nie muszę zaglądać
                                nawet do maila, który tak świętym jest jak wiadomo, a określone pliki nie mają
                                nazwy: należy do... nie dotykać, czyli są moje, tak samo jak kogokolwiek, kto
                                dany dom zamieszkuje i z danego kompa korzysta.

                                teraz jest jaśniej?
                                pewnie nie.

                                a w dżewku mi się nie podoba, jak siadasz na czyjejś gałęzi i próbujesz mi
                                tłumaczyć za kogoś. poza tym możesz siadać na dżewku gdzie chcesz. tylko nie rób
                                za adwokata i objaśniacza.



                                --
                                home
                                • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 22.11.09, 23:44
                                  six_a napisała:
                                  > byłam przy sprawdzaniu zasobów komputera domowego, a nie przy grzebaniu komuś w
                                  > kieszeniach np. a podałam komputer, bo ruch pedofilskiej pornografi odbywa się
                                  > za pomocą surprise komputerów. i ślady tego zostają na dysku. nie muszę zagląda
                                  > ć
                                  > nawet do maila, który tak świętym jest jak wiadomo, a określone pliki nie mają
                                  > nazwy: należy do... nie dotykać, czyli są moje, tak samo jak kogokolwiek, kto
                                  > dany dom zamieszkuje i z danego kompa korzysta.

                                  Grzebanie komuś po zasobach komputerowych jest tak samo naganne jak grzebanie
                                  komuś po kieszeniach. W nich też można znaleźć ślady różnych nieprawidłowych
                                  zachowań, co nie usprawiedliwia grzebania bez wyraźniej przyczyny.

                                  Co do "należności" plików natomiast - dziecięcej pornografii nikt raczej nie
                                  będzie trzymał na pulpicie, wszystko, co chciałby ukryć będzie w zasobach
                                  prywatnych. Tłumaczenie "bo szukałam swoich plików" jest tutaj kompletnie
                                  bezzasadne.
                                  • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 23.11.09, 01:27
                                    > Grzebanie komuś po zasobach komputerowych jest tak samo naganne jak grzebanie
                                    komuś po kieszeniach.

                                    nie komuś, tylko sobie, sooooo-bieeeee. komputer jest wspólny, więc każdy kto
                                    grzebie, grzebie sobie samemu - i zakładam zwykłe przeglądanie dysku, a nie
                                    pokonanie haseł.

                                    po kieszeniach też grzebiesz, uwierz mi, chyba że lubisz pranie wymieszane z
                                    chusteczkami higienicznymi. inna opcja jest taka, że każdy pierze sobie i w
                                    ogóle w danym domu każdy sobie rzepkę skrobie - nie wyobrażam sobie ścisłego
                                    oddzielenia swoich rzeczy w domu zamieszkiwanym przez innych ludzi, chyba że
                                    praktykujesz jakieś sejfy albo skrytki. resztę można uznać za oficjalnie
                                    udostępnioną, a jeśli ktoś się natknie w jaki bądź sposób, miej żale do siebie.

                                    > Co do "należności" plików natomiast - dziecięcej pornografii nikt raczej nie
                                    będzie trzymał na pulpicie, wszystko, co chciałby ukryć będzie w zasobach
                                    prywatnych.
                                    nie musi trzymać, na litość, wystarczy że otworzy na danym kompie albo wyśle i
                                    już pagib.

                                    i to by było na tyle.




                                    --
                                    not enough
                                    • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 23.11.09, 11:42
                                      six_a napisała:
                                      > nie komuś, tylko sobie, sooooo-bieeeee. komputer jest wspólny, więc każdy kto
                                      > grzebie, grzebie sobie samemu

                                      Czyli grzebiąc po cudzych kieszeniach we wspólnej szafie też grzebiesz sooooo-bieeeee? Intrygujące podejście.

                                      > po kieszeniach też grzebiesz, uwierz mi

                                      Uwierz mi, nie grzebię.

                                      > chyba że praktykujesz jakieś sejfy albo skrytki

                                      Sejfy i skrytki nie są potrzebne, jeżeli ludzie mają odpowiednie zasady.

                                      > nie musi trzymać, na litość, wystarczy że otworzy
                                      > na danym kompie albo wyśle i już pagib.

                                      Aaaaa... To trzeba było tak od razu, że jesteś cyfrowym medium i podchodząc do kompa od razu wiesz co było na nim otwierane :D.

                                      Jeżeli jednak nie to proszę Cię wytłumacz mi jak nie szukając celowo dojdziesz do tego, że ktoś na danej maszynie wszedł na stronę pedofilską na swoim profilu.
                                      • six_a Re: Pomijając obleśny tytuł 23.11.09, 18:26
                                        nudnaś. cała Twoja argumentacja ma pokazać, jaka to fajowa jesteś, bo w
                                        przeciwieństwie do reszty, a zwłaszcza do mnie, masz w dupie, czy inni ludzie w
                                        twoim domu wchodzą na omawiane strony, romansują etc. czyli masz w dupie, że
                                        mają cię w dupie.
                                        to miej:) powodzenia.
                                        nawet nie zahaczasz o interesujący mnie w tym wątku temat. za to o sobie
                                        tomiszcza opowiadasz, lol:)

                                        > Jeżeli jednak nie to proszę Cię wytłumacz mi jak nie szukając celowo dojdziesz
                                        > do tego, że ktoś na danej maszynie wszedł na stronę pedofilską na swoim profilu
                                        nie bendem Ci tego, kochanieńka, klarować, bo to nie jest forum instruktażowe,
                                        przejdź się na forum komputer dla początkujących i tam pytaj.

                                        --
                                        where do I begin
                                        • black-emissary Re: Pomijając obleśny tytuł 24.11.09, 09:24
                                          six_a napisała:
                                          > nudnaś. cała Twoja argumentacja ma pokazać, jaka to fajowa jesteś, bo w
                                          > przeciwieństwie do reszty, a zwłaszcza do mnie, masz w dupie, czy inni ludzie w
                                          > twoim domu wchodzą na omawiane strony, romansują etc. czyli masz w dupie, że
                                          > mają cię w dupie.

                                          Kolejny raz udowadniasz, że masz poważne problemy z czytaniem.

                                          > nie bendem Ci tego, kochanieńka, klarować

                                          Proszę, jednak spróbuj.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka