Dodaj do ulubionych

Orliki - martwe cmentarze rekreacji

23.02.10, 07:33
Był niedaleko naszego osiedla calkiem fajny stadion.
Mało "wypasiony", z trawą, piaszczysty po bokach, słabo ogrodzony, z
częściowo połamanymi drewnianymi ławeczkami. Był otwarty dla
wszystkich i żył. Na ławeczkach w ciepłe południa wygrzewali się
emeryci, spotykały się też mamy z wózkami i z dziećmi, ktore mogły
bezpiecznie pohasać po trawie, pograć w piłeczkę czy badmintona,
ćwiczyli uczniowie pobliskiej szkoły, krążyli też psiarze, a po
rozsypującej się bieżni śmigali biegacze, którzy mogli zażywać
sportu kiedy tylko mieli czas i okazję - wszak nikt nie bronił im
wstępu na teren obiektu...
Przyszedł Tusk, zrobił tam Orlik i wygnał ludzi ze stadionu. Teraz
przed oczami mieszkańców okolicy pozbawionych możliwości cieszenia
się ruchem i świeżym powietrzem rozciąga się martwy, acz "wypasiony"
obiekt - zawarty na dziesięć spustów, z ekipą grożnych ochroniarzy,
ze sztuczną nawierzchnią i mnóstwem bajerów. Korzysta z niego
garstka nastolatków skupionych w drużynie piłkarskiej. Mało grają,
stadion w zasadzie jest pusty. Pusty i niedostępny.
Czy o to właśnie chodziło?...
Edytor zaawansowany
  • Gość: olaf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.10, 08:26
    Nie ważne że dzieciaki nie mają gdzie grać. Ważne są statystyki i tzw.
    "oziongniencia rzundu".
  • leftt 23.02.10, 08:37
    Koło naszego osiedla był mniej więcej taki sam. Jeżeli ktoś zna
    telefon do wuefisty, to może sobie wejść i pograć. Jeżeli kilku
    dziesięciolatków chce sobie pograć w wakacje rano - muszą poszukać
    jakiegoś trawnika.
    --
    Polityk myśli o następnych wyborach. Mąż stanu - o następnych
    pokoleniach.
  • Gość: kieprze_paczynsch IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.02.10, 09:18
    > Przyszedł Tusk, zrobił tam Orlik i wygnał ludzi ze stadionu.

    Przemycasz taką tezę polityczną i rozwalasz przez to ciekawy wątek. Bo
    faktycznie ktoś tych ludzi wygnał z tego terenu. Ale nie Tusk. Obiekty sportowe
    w tym kraju stoją puste, bo mają ładnie wyglądać. Szkolne sale gimnastyczne
    zamknięte przez pół roku na głucho, drugie pół czynne w zasadzie tylko w ramach
    zajęć szkolnych. Co by się nie pobrudziły. A gó...arze? A won do baru, tam gdzie
    ich miejsce.
  • hugu 24.02.10, 06:42
    Nie lansuję żadnej tezy politycznej, nie jest to gównym tematem
    wątku. Po prostu nie sposób mówić o Orlikach w oderwaniu od faktu,
    że miał to być sztandarowy "uszczęśliwiacz" aktualnej ekipy, a
    wyszło co wyszło...
  • piwi77 23.02.10, 09:31
    A pytałaś w gminie, dzielnicy, dlaczego tak jest i czy można coś
    zmienić?
  • Gość: kieprze_paczynsch IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.02.10, 09:37
    > A pytałaś w gminie, dzielnicy, dlaczego tak jest i czy można coś
    > zmienić?

    Pytałem. Jest bardzo wiele Bardzo Ważnych Powodów i nie można tego z tych
    powodów zmienić. Chciałem nawet płacić. Nie chcą moich pieniędzy.
  • piwi77 23.02.10, 10:11
    Dowiedzieć się co to za Ważne Powody i dlaczego są ważniejsze od
    powodu, żeby było jak dawniej, czyli żeby był łatwy dostęp dla
    wszystkich. W końcu orlik to własność gminna, czyli wspólna. Gdy
    nadal nic, zainicjować oddolny ruch społeczny, zwiększać naciski w
    celu rozsądnego uregulowania problemu. Tak aby ludzie mogli
    korzystać, a jednocześnie zapobiec ewentualnemu wandalizmowi.
  • Gość: kieprze_paczynsch IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.02.10, 10:48
    W końcu orlik to własność gminna, czyli wspólna.

    Czyli wójta(burmistrza) lub kogoś, na kogo ją scedował. Tak to wygląda w
    praktyce. Najczęściej takie niewielkie obiekty sportowe powstają przy szkołach i
    później są tym szkołom organizacyjnie podporządkowane. A w szkole jak to w
    szkole. Wakacje, ferie, rekolekcje, długie weekendy, rocznice, sztandary na
    wietrze, okres lub wywiadówka. Wszystko jest dobrym powodem, by budę zamknąć i
    iść w pisdu. Ale żeby Ci się nie wydawało, że jak stoi puste, to nie generuje
    kosztów! Widziałem nawet fikcyjny plan zajęć na hali sportowej. Szpilki byś nie
    wetknął, takie obłożenie! I pierwsza odpowiedź dyrektora-nie ma wolnych
    terminów, choć widzę przejeżdżając, że wieczorami ciemno i głucho. Sześcioro
    ludzi zatrudnionych! Znalazłem salę gdzie indziej, nie będę walił głową w mur,
    szargał nerwów. Nadkładam 10 kilometrów, gdzie nikt nie robi mi łaski.

    >zainicjować oddolny ruch społeczny,

    zero zainteresowanie tematem. Wręcz przeciwnie, autochtoniczna ludność
    zadowolona, bo jest cisza! Emeryci mogą się wyspać.

    >zapobiec ewentualnemu wandalizmowi.

    Jest to pewien problem i też jeden z Ważnych Powodów. Pod wandalizm podciągane
    jest też naturalne zużycie, a co innego przecież jest zbicie lampy piłką,
    niechcący, a co innego celowa dewastacja. Jakiekolwiek zniszczenia, nawet
    przypadkowe, są pretekstem do "wszyscy won". Bo tak jest wygodniej.
  • Gość: char IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.10, 21:47
    Stara tradycja - za czasow Ala Kwasniewskiego, jak mial jak prezydent
    odwiedzic rodzinny Białogard - planowano bibę na stadionie miejskim -
    to zeby nie zadeptano trawy na kilka tygodni przed wizyta zawieszono
    treninigi lokalnej druzyny i nie wpuszczano nikogo z piłką.
  • brum.pl1 26.02.10, 04:19
    hugu napisała:

    > Był otwarty dla
    > wszystkich i żył. Na ławeczkach w ciepłe południa wygrzewali się
    > emeryci, spotykały się też mamy z wózkami i z dziećmi, ktore mogły
    > bezpiecznie pohasać po trawie, pograć w piłeczkę czy badmintona,
    > ćwiczyli uczniowie pobliskiej szkoły, krążyli też psiarze, ...

    Przedstawiasz tu idylliczny opis orlika, z którym każdy włodarz miasta może
    łatwo polemizować. W moim mieście również zamknięto taki obiekt. Wywołało to
    burzę i manifestację mieszkańców. Pisano petycje, zażalenia. Burmistrz
    przedstawił powody, dla których podjął taką a nie inną decyzję. Obiekt ten był
    miejscem spotkań miejscowej żulerni, narkomanów, pijaczków, którzy sobie zrobili
    tam toaletę publiczną. Pełno było tam szkła, strzykawek i innych niemych
    świadków harców marginesu społecznego. Ktoś to musiał sprzątać, naprawiać
    zniszczone mienie a to są niemałe koszty, które były pokrywane z pieniędzy
    publicznych, między innymi z podatków. Postanowił więc zamknąć obiekt, bo uznał,
    że są ważniejsze cele do realizacji, np kanalizacja, czy naprawa dróg. I miał
    rację.
  • Gość: Leonardo IP: 62.77.49.* 19.04.10, 20:38
    u nas zawsze jest zajęte. Jak się chce zagrać to trzeba rezerwować
    tydzień wcześniej atrakcyjniejsze godziny, na niedzielne południa to
    nawet miesiąc wcześniej. Boisko jest spoko.
  • Gość: OOO IP: *.4web.pl 19.04.10, 22:01
    A to ciekawe, bo w Łodzi, choć orlików całkiem sporo, to wszystkie non stop
    zajęte i trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem!
  • paco_lopez 19.04.10, 23:20
    samorządowo jesteście do bani. u nas jest wypasiony orlik i trzeba
    się dobrze wstrzelić żeby pograć, bo jest cały czas zajęty, a są tam
    trzy boiska. do tego siatkówka i koszykówka. nie tusk tylko samorząd
    jest do kitu.
  • marguyu 20.04.10, 11:32
    Mieszkam w sredniej wielkosci miescie na poludniowych Morawach, 30
    km od austriackiej granicy. Na dodatek mieszkam w koszarach
    postawionych jeszcze z Frantza Josepha, ktorych budynki po
    generalnym remoncie staly sie budynkami mieszkalnymi. Nizsze budynki
    wynajmuja roznego rodzaju firmy prowadzace cicha dzialalnosc. Na
    srodku tych niegdys artyleryjskich koszar znajdowal sie ogromny plac
    apelowy. Tuz obok stoi byle kasyno oficerskie w ktorym dzis znajduje
    sie sympatyczna restauracja.
    Dzis na bylym placu sa ogrodzone wysoka siatka (ale kazdy moze
    wejsc , bo furtki nie sa zamykane) boiska do pilki noznej, siatkowki
    lub tenisa i koszykowki. Posrodku jest plac zabaw dla dzieci na
    ktore maja oko rodzice siedzacy na tarasie restauracji.
    Siatki wisza od roku i nikomu nie przeszkadzaja. Wszystkie boiska
    wciaz sa pelne nastolatkow namietnie kopiacych i goniacych za pilka.
    Koszty rehabilitacji bylych koszar podzielily miedzy siebie miasto,
    region i UE.
    Oprocz tego jest jeszcze hala jezdziecka (manege), tora, jak to
    czesto w Czechach bywa, zostala wciagnieta na liste zabytkow.
    Nikt nie wycial zadnego zbednego drzewa, wszystko tonie w zieleni, z
    okna widze konie na wybiegu z jednej strony, z drugiej slysze (na
    szczescie z dosc daleka) dzieciaki ganiajace po boisku, a z trzeciej
    odglosy z budowy nowego osiedla.
    Dzis jest to najbardziej elegancka dzielnica mieszkaniowa miasta, za
    ktora powstaje juz nowe osiedle.
    Czyli, jeszcze raz mozna zrobic tak aby wszyscy byli zadowoleni.
    Mozeby tak zaczac uczyc sie na doswiadczeniach sasiadow?

    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    :) Jdu, ne vím kam, ale těším se. ;) Luba Skořepová

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka