Dodaj do ulubionych

uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki

30.03.10, 11:21
Zapewne nie jestem pierwszą osobą, która pojawia się na forum z takim właśnie
problemem, którym jest uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki.
Mieszkam w mieszkaniu w bloku na jednym z warszawskich osiedli. Do wiosny
ubiegłego roku mieszkało mi się w miarę przyjemnie. Aż sąsiad, dwa lata
młodszy ode mnie (28 wiosen), mieszkający z rodzicami, zaczął uciążliwie grać
głośną muzykę. Nie chodzi tutaj o głośne granie co jakiś czas. Chodzi tutaj o
głośne granie niemalże w każdy wieczór. Zdecydowanie w każdy weekend - często
i gęsto po 12 godzin w sobotę i po 12 godzin w niedzielę.
Na początku sąsiad pogrywał jeszcze w czasie ciszy nocnej. Po kilku rozmowach
z nim i z jego rodzicami, "łaskawie" zgodził się przestać to robić. Piszę
"łaskawie" celowo - dlatego, że trzeba było go to poprosić. KILKAKROTNIE.
Niestety na tym skończyła się dobra wola. On twierdzi, że ma prawo do
słuchania głośno muzyki. I niestety wiem, że ma rację. Natomiast nie bierze
pod uwagę, że są tak zwane normy współżycia społecznego, mir sąsiedzki, itepe,
itede, które to już totalnie olewa. Próbowaliśmy rozmawiać z nim i z jego
rodzicami. Teraz dochodzi do sytuacji, że jak gra muzyak, a my do niego
dzwonimy to nikt nam nie otwiera drzwi.
Po interwencjach u administracji spółdzielni i na policji sytuacja się wręcz
pogorszyła. Ten człowiek doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ludziom to
przeszkadza. I teraz to już te 12 godzin głośnej muzyki jest czystą, ludzką
złośliwością. Po prostu pokazuje nam, że on może grać ile wlezie, a my mu
możemy mówiąc kolokwialnie "naskoczyć"...
Nie mam już siły. Niedawno skończył się weekend, kiedy znowu od godz. 9 do 22
słychać było dudnienie zza ściany. Tak samo było w czwartek i w piątek. Od
mojego powrotu z pracy do 22, zza ściany dobiega głośne dudnienie, a ja mam
wrażenie, że z każdym tym łupnięciem mnie obumiera jedna szara komórka...
Nie chodzi mi o to, żeby wogóle przestał grać. Wolałabym jednak, żeby wziął
pod uwagę, że głośne granie z taką częstotliwością jest naprawdę uciążliwe i
męczące dla lokatorów, z którymi sąsiaduje jego mieszkanie. Mógłby sobie
odpuścić te 12 godzin w dni weekendowe. I naprawdę nie grać w każdy wieczór do
punkt 22. On nie pracuje więc może spać sobie później do południa. Ale ja idąc
spać z migreną, wstaję z migreną. Naprawdę jestem tym wszystkim bardzo już
zmęczona. Cała sytuacja zaczyna już się powoli odbijać na moim zdrowiu. Wiem,
że w dobrach osobistych jest coś takiego jak ochrona przed hałasem. Wiem też,
że w kodeksie wykroczeń są dwa paragrafy, na które mogłabym się powowłać:
"Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca
spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu
publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca
dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
---
Art. 107. Kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub
w inny sposób złośliwie niepokoi,
podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze
nagany."

Ale sama niewiele nie zdziałam.
Będę wdzięczna za wszelkie konstruktywne rady z Waszej strony. Gdybyście mogli
podzielić się swoimi doświadczeniami z podobnym spraw też to docenię.
Obserwuj wątek
    • Gość: missy Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki IP: 194.114.240.* 30.03.10, 13:17
      Sa jeszcze nastepujace przepisy, na ktore sie mozesz powolac:
      Art. 144 i 222 Kodeksu Cywilnego – mowi o immisjach i
      naruszeniach ciszy i spokoju (tu mowa tez o drganiach) oraz o
      uciazliwym zaklocaniu spokoju, bo uciazliwosc oprocz zlosliwosci ma
      tez swoje znaczenie

      I jest jeszcze norma halasu:

      PN 87/B-02151/02 oraz Dz. U Nr 75, poz. 690 z 2002 r. (okolice §
      323).
      W szczególności to:

      § 326. 1. Poziom hałasu oraz drgań przenikających do pomieszczeń w
      budynkach mieszkalnych, zamieszkania zbiorowego i użyteczności
      publicznej, z wyłączeniem budynków, dla których jest konieczne
      spełnienie szczególnych wymagań ochrony przed hałasem, nie może
      przekraczać wartości dopuszczalnych, określonych w Polskich Normach
      dotyczących ochrony przed hałasem pomieszczeń w budynkach oraz oceny
      wpływu drgań na ludzi w budynkach.
      Dla pomieszczen mieszkalnych PN przewiduja 40dB w dzien, 30dB w
      nocy. W przypadku pomieszczen kuchennych i sanitarnych 45dB w dzien
      i 40dB w nocy


      Przy czym jest jeszcze temat wyegzekwowania tego prawa za
      posrednictwem policji, ktorej nie zawsze sie chce dzialac.
    • brum.pl1 Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 30.03.10, 13:30
      rosie_cotton napisała:

      > Próbowaliśmy rozmawiać z nim i z jego
      > rodzicami. Teraz dochodzi do sytuacji, że jak gra muzyak, a my do niego
      > dzwonimy to nikt nam nie otwiera drzwi.

      No i dobrze. W warszawskich osiedlach liczniki i korki są usytuowane na klatkach
      schodowych. Skorzystajcie z tego i wykręćcie mu korki. Tyle razy, ile razy
      włączy głośno muzykę. Korki trzeba zanieść do dozorcy. Kolesiowi szybko się
      znudzi ganianie do dozorcy po korki i ich wkręcanie.
      • rosie_cotton Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 30.03.10, 13:59
        to jest ciekawy pomysł ;)
        niestety jest jeden problem - korki są w szafce zamkniętej na kłódkę, do której
        klucze mają wszyscy lokatorzy mieszkający na piętrze; piętro jest tak
        zorganizowane, że ścianami stykają się tylko dwa mieszkania, a to trzecie jest
        oddzielone korytarzem; czytaj - jak wykręcę, będzie wiadomo, że to ja zrobiłam,
        bo w tym trzecim mieszkaniu kolegi grajka nawet nie słychać... niestety sąsiedzi
        z piętra niżej i piętra wyżej, którzy też zmuszeni są do wysłuchiwania tego
        pana, dostępu do korków na naszym piętrze nie posiadają
        chociaż kto wie... kolejnego weekendu po 12 godzin muzyki dziennie mogę już
        naprawdę nerwowo nie wytrzymać
        • brum.pl1 Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 30.03.10, 14:22
          Zdobyć klucz od skrzynki to raczej mały problem. Jesteś kobietą, więc umiesz się
          chyba posługiwać fortelami wykorzystując przy tym swój kobiecy urok...
          Aha, dobrze mieć ze sobą jakiś zdezelowany, uszkodzony korek i wkręcić go w
          miejsce dobrego.
          I pamiętaj, wybierz się do niego chociaż z dwoma kumplami. Jeden dzwoni, potem
          puka, może nawet walić do drzwi, a drugi majstruje przy korkach. Potem grzecznie
          odchodzicie, jak gdyby nigdy się nic nie stało.
    • drwallen kolejna nawiedzona... 30.03.10, 14:27
      ja też tak robię z takimi mentami co nie dają ludziom żyć.
      Kiedyś też przez kilka tygodni katowałem sąsiadów głośna muzyką bo mi zwrócili
      uwagę, że palę pod klatką.
      Z takim elementem trzeba walczyć!

      Jak ci się nie podoba muzyka to włącz swoją głośniej albo se kup zatyczki do
      uszu za 2zł - 2 zł żałujesz?


      --
      Mogę być dla was doktorem, mogę być leniem, mogę być drwalem albo waleniem :D

      Najprostsze
      Sposoby By Poznać Forumowego Trolla
        • klaun_szyderca Re: kolejna nawiedzona... 01.04.10, 10:46
          > To z takimi elementami jak ty trzeba walczyc - takimi, ktorzy nie
          > licza sie z innymi i oczekuja, ze sie wszyscy do nich dostosuja.
          Otóż to. Idiotka, która się czepia głośnej muzyki jest takim
          elementem.
        • drwallen Re: kolejna nawiedzona... 01.04.10, 16:44
          a czemu to ja mam nie przeszkadzać innym, a oni mogą mi przeszkadzać w paleniu?


          --
          Mogę być dla was doktorem, mogę być leniem, mogę być drwalem albo waleniem :D

          Najprostsze
          Sposoby By Poznać Forumowego Trolla
      • rosie_cotton Re: kolejna nawiedzona... 30.03.10, 15:05
        Słuchaj kolego, prosiłam o rady, a nie o krytykę. Jeśli nie jesteś w stanie
        obiektywnie spojrzeć na sytuację, to się nie odzywaj, bo krytyką taką jak swoja
        nie znajdziesz zwolenników.
        I z całym szacunkiem, ale to nie ja nie daję mu żyć! Wyganiam go z mieszkania
        może? Nie pozwlalam w nim palić? uprawiać seksu? kląć?
        Nie oczekuję, że wogóle przestanie słuchać muzyki. Chciałabym tylko, żeby
        zrozumiał, że jak jej słucha po kilka, kilkanaście godzin dziennie to może
        właśnie on komuś nie dawać żyć.
        Jest coś takiego jak zasady współżycia społecznego, które nakazują współpracować
        nam wszystkim ze sobą, a nie uprzykrzać sobie nawzajem życie. A właśnie takie
        "menty", które nie potrafią zrozumieć, że od nich też ta dobrosąsiedzka
        współpraca zależy są problemem.
        Złota zasada, że wszystko należy stosować z umiarem - jeśli przesadzisz z piciem
        alkoholu to masz na następny dzień kaca. Jeśli masz za dużo seksu, to Cię boli
        wiadomo gdzie. Jeśli palisz całe życie, to jest ono krótsze i umierasz na raka
        płuc. A jeśli wszystkie te rzeczy stosujesz z umiarem, to możesz się nimi
        cieszyć i z ich powodu nie cierpieć.
        Ta złota zasada też powinna się i tutaj stosować. Bo nawet słuchanie głośno
        muzyki ma swoje granice. 12 godzin dziennie przez dwa dni pod rząd takiego
        dudnienia jest zdecydowanym przekroczeniem tej złotej zasady.
        Pod4ejrzewam, że gdybyś to Ty był na moim miejscu i ktoś by Ci puszczał
        godzinami i dniami muzykę sakralną albo wyjątkowo wyrafinowany jazz, to miałbyś
        trochę inne zdanie. Ale oczywiście, na anonimowym forumw internecie łatwo jest
        się stawiać i obrzucac innych inwektywami, których Ty sam pewnie nie chciałbyś
        usłyszeć.
        Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia :)
        • drwallen Re: kolejna nawiedzona... 01.04.10, 16:51
          rosie_cotton napisała:

          > Słuchaj kolego, prosiłam o rady, a nie o krytykę. Jeśli nie jesteś w stanie
          > obiektywnie spojrzeć na sytuację, to się nie odzywaj, bo krytyką taką jak swoja
          > nie znajdziesz zwolenników.

          To ty krytykujesz niewinnego, a ja bronię niewinnego, oraz sprawiedliwości.

          > Jest coś takiego jak zasady współżycia społecznego, które nakazują
          > współpracować nam wszystkim ze sobą,
          Chyba w jakiejś socjal-faszystowskiej utopii która ci się marzy.

          > Złota zasada, że wszystko należy stosować z umiarem
          Złota zasada to nie wtrącać się w nie swoje sprawy i dać innym żyć tak jak chcą.
          Jak ktoś chce palić 200 papierosów dziennie popijając to litrem wódki to jego
          życie i jego wybór i tobie nic do tego. Faszyzm dawno upadł i skończyło się
          ingerowanie w życie innych.

          Gdyby mój sąsiad tak robił to bym zainwestował w zatyczki do uszu i wzmacniacze
          i rozpoczął z nim wojnę akustyczną - kto głośniej wytrzyma, a nie żalił się na
          forum o tym. Dla przegranych nie ma litości.

          Wesołych świąt życzę!
          --
          Mogę być dla was doktorem, mogę być leniem, mogę być drwalem albo waleniem :D

          Najprostsze
          Sposoby By Poznać Forumowego Trolla
          • rosie_cotton Re: kolejna nawiedzona... 10.05.10, 23:45
            Może i nie ma litości. Ale liczą się też środki jakich używasz do walki. Moje -
            nie odpowiadają Tobie. A Twoje mnie. I to jest normalne. Tyle, że można obejść
            się bez ubliżania, prawda? Zastanów się czy stać Cię na coś takiego.
            Jestem świadoma tego, że nie mieszkam sama, że sąsiedzi pode mną mają małe
            dziecko, a nade mną mieszka osoba niepełnosprawna. I chociażby ze zwykłej
            ludzkiej przyzwoitości nie zamierzam odpłacać tym samym. Pomijam, że nawet w
            terminologii prawniczej jest coś takiego jak mir sąsiedzki/domowy.
            A co do palenia - jeśli tylko palisz te 200 papierosów dziennie nie zatruwając
            życia innym to Twoja sprawa. Ale jakim prawem chcesz mieć prawo truć innych?
      • Gość: missy Re: kolejna nawiedzona... IP: 194.114.240.* 30.03.10, 15:11
        i tu wlasnie lezy pies pogrzebany. To mamisynek, ktory sie chowa za
        plecami mamusi, ktora usprawiedliwi kazde jego zachowanie i da mu
        alibi (nawet jesli nie bylo jej przy fakcie), a synus to dzielnie
        wykorzystuje i manipuluje nia tak, ze dzieki temu sie czuje
        bezkarnie. Ojciec moze i jest przeciw ale nie ma nic do powiedzenia,
        bo matka go i tak zawrzeszczy, a poza tym koles gra kiedy ojca nie
        ma w domu.
      • rosie_cotton Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 30.03.10, 15:12
        Czesć,
        Dziękuję za uwagę. Rzeczywiście o tym nie napisałam.
        Obecność rodziców w mieszkaniu jest odczuwalna, zwłaszcza podczas weekendów -
        sąsiad gra wtedy tylko wieczorami, a nie przez cały dzień. Czasami też na
        tygodniu słychać głośne krzyki, żeby ściszył muzykę.
        Nie mogę wymagać od jego rodziców żeby permanentnie przebywali w domu, w końcu
        mają swoje życie.
        Pozdrawiam,
    • easz Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 01.04.10, 00:24

      Napisać pisemko, przelecieć się po ilu się da sąsiadach po podpisy i
      dać do spółdzielni, ew. poruszyć jeszcze sprawę na zebraniu
      członków. Wątkowe teksty pt.: jak kuba bogu itd. imo niezbyt mądre,
      bo przede wszystkim nie są skuteczne a mogą jeszcze zaognić, a po
      co? Jedyne co zresztą skutkuje z tej póły, to naprawdę głośny seks i
      tylko trochę żartuję, bo ludziska dookolne naprawdę milkną i
      zaczynają się wsłuchiwać jak przedszkolaki;)

      Tak naprawdę to ciężka sprawa i ciągła użerka, nawet policja nie
      pomoże, bo ile można wzywać? Prędzej, czy później zaczną zlewać,
      nawet jak co rusz kto inny z sąsiadów będzie wydzwaniał. Mnie
      zastrzelili kiedyś tekstem, że byli już i ...nikt tam nie otwiera,
      to co oni mogą a towarzystwo miało balangę o 3 w nocy na pół osiedla
      słyszalną. Policja poprosi również o złożenie wniosku z imienia i
      nazwiska, gdyby chcieć coś na poważnie robić, więc wtedy to już jak
      chcesz.

      Czyli albo czekać na wyprowadzkę, albo się ruszyć samemu, ew.
      zacisnąć zęby, jeśli petycja nie wypali i solidarność sąsiedzka.
      Powodzenia.

      --
      Zielonej pragnę zieleni
      NIE karmię troli
      Wiosenne dzieci
      • seth.destructor Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 01.04.10, 00:57
        Wątpię, by coś to dało. Skoro mieszkają już tam tak długo, to
        zapewne się znają z policją. Dlatego o takim wniosku się szybko
        dowiedzą od znajomych policjantów i uprzykrzą forumowiczce życie
        jeszcze bardziej.
        Ciekaw jestem jaki jest stosunek własności tych lokali. Kto jest
        właścicielem i kto odpowiada za porządek.

        Przy okazji: w założonym przeze mnie niedawno wątku, w którym
        narzekałem na niedorozwinięte dziecko, które wyje za ścianą -
        zalecano mi obłożenie swoich ścian korkiem. Jak ktoś jest
        biedny, nieszczęśliwy czy chory, to może naruszać mir i ciszę, a jak
        jest melomanem, to już nie wolno? Stosujemy podwójne standardy?
        --
        People of different cultures usually manage to co-exist without
        genocide until stirred up by ambitious politicians.
        Oppenheimer
        • easz Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 01.04.10, 10:12
          seth.destructor napisał:

          > Przy okazji: w założonym przeze mnie niedawno wątku, w którym
          > narzekałem na niedorozwinięte dziecko, które wyje za ścianą -
          > zalecano mi obłożenie swoich ścian korkiem. Jak ktoś jest
          > biedny, nieszczęśliwy czy chory, to może naruszać mir i ciszę, a jak
          > jest melomanem, to już nie wolno? Stosujemy podwójne standardy?

          Nie wiem jak inni a wątku nie widziałam. Widzę jednak różnicę, Ty nie? Upośledzone dziecko jest raczej poza wpływem opiekunów, jego zachowanie. Tu mówimy o dorosłych odpowiedzialnych ludziach, także prawnie. Poza tym, przecież nie chodzi o to, żeby przestać słuchać muzyki w ogóle, tylko ciszej i/lub rzadziej. Naprawdę, momentami to jest czysta złośliwość, a nie potrzeba i ochota, czy okazja. Dlaczego mam się nad tym pochylać? Kompromis - w końcu to nie domki jednorodzinne.

          --
          Zielonej pragnę zieleni
          NIE karmię troli
          Wiosenne dzieci
      • rosie_cotton Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 01.04.10, 14:23
        Cześć,
        Dzięki za wsparcie :) Zdaję sobie sprawę, że kto pod kim dołki kopie ten sam w
        nie wpada. I nie zamierzam robić jak Kuba Bogu... sąsiedzi z piętra niżej mają
        małe dziecko, i nie zrobi im tego co mnie robi sąsiad. Niestety, próby
        puszczania tej myzuki mimo uszu nie dają oczekiwanych rezlutatów. Więc póki co,
        z zaciskania zębów musiałam wymienić część plomb ;) Jakby nie było zaciskam je
        już dokładnie rok. Podejrzewam, że jeszczez kilka plomb i dojrzeję, do jakiegoś
        poważnego działania.
        Rozważałam wyprwowadzkę i sprzedaż mieszkania. Nie jestem tylko pewna, czy
        znajdzie się osoba, która kupi mieszkanie, w którym słychać permnentne dudnienie
        zza ściany.
        Jeszcze raz dziękuję & pozdrawiam
      • paskudek1 Re: Żałosny ten wątek. 01.04.10, 11:01
        to, że kotoś lubi słuchc uzyki, JAKIEJKOLWIEK muzyki nie oznacza z automatu, że sąsiezi mają być zmuszani do słuchania tejże muzyki razem z melomanem. Mieszkam w bloku, zdaję sobie sprawę że nie miaszkam tu sama, że przez ściany niosą się odgłosy, że jak słucham muzyki to za ścianą to słychać i wiem też nie jestem pempkiem świata. I tego samego wymagam od innych naokoło. Ja lubię szanty, Chopina, muzykę operową. Jakby się czuł gdyby ci ktoś urządzł 12 godzinny maraton takiej muzyki????
        Czemu u licha tak wszyscy zchamieli, zordynarnieli, że liczy się tylko to co "mnie" dotyczy a cała reszta może się powiesić??? Czemu u licha taki meloman jeden z drugim nie rozumieją, że to co oni robią w SWOIM domu mnie nie interesuje... po warunkiem że nie dociera do mnie. Tzn. każdy ma prawo słuchać muzyki ale ja nie MUSZĘ słuchać czyjejś muzyki. I warto byłoby to zapamiętać.
        --
        65FF-G to WCALE nie jest wielki biust:)
        • klaun_szyderca Re: Żałosny ten wątek. 01.04.10, 11:08
          > Czemu u licha tak wszyscy zchamieli, zordynarnieli, że liczy się
          tylko to co "m
          > nie" dotyczy a cała reszta może się powiesić???
          Skąd tylu wyznawców arcydebilnej zasady "moja wolność się kończy
          tam, gdzie zaczyna się wolność innego"?
        • rosie_cotton wątek jest na czasie, a nie żałosny 01.04.10, 14:30
          Hej,
          Masz rację, szerzący się egoizm i myślenie tylko o tym, do czego ja mam prawo,
          zaczyna przybierać zastraszające rozmiary. Myślę, że tacy ludzie, którzy
          urządzają innym maratony muzyczne zapominają, że cienka jest linia między tym,
          że ma się prawo a tym, że się tego prawa nadużywa.
          Ja lubię słuchać muzyki zdzecydowanie innej niż mój sąsiad... I myślę, że gdyby
          nasze role się odwróciły, on nie wykazałby się równie tolerancyjną postawą ;)
          Dziękuję za wpis i pozdrawiam :)
      • rosie_cotton Re: Żałosny ten wątek. 01.04.10, 14:08
        I tutaj się mocno mylisz.
        Owszem - sąsiad ma prawo do słuchania muzyki. Ale to wcale nie znaczy, że
        może go nadużywać
        . W końcu poza prawami, mamy również obowiązki.
        Jak napisałam - nie odmawiam mu prawa do słuchania muzyki, tylko niech się
        zacznie zachowywac jak dorosły człowiek, a nie jak gówniarz, który po raz
        piewrszy w życiu dostał powarzny sprzęt w ręce i nie może się nim nacieszyć!
        I jeśli nie znasz sprawy - a nie znasz, bo to co napisałam to tylko fragment
        większej opowieści - to się nie odzywaj, że to ja zaczełam. Bo tak do końca
        nigdy nie będziesz tego wiedział, a nawet jeśli usłyszysz prawdę, to możesz w
        nią nie uwierzyć.
        Inna sprawa, że prosiłam o radę a nie o ocenianie wątku. Jeśli wątek Ci się nie
        podoba, to po co się w nim wypowiadasz?
        Pozdrawiam i życzę dobrego słuchu na starość.
      • rosie_cotton no jednak nie.. bo się wypowiedziałeś... 01.04.10, 14:14
        I tutaj się mocno mylisz.
        Owszem - sąsiad ma prawo do słuchania muzyki. Ale to wcale nie znaczy, że
        może go nadużywać.
        W końcu poza prawami, mamy również obowiązki.
        Jak napisałam - nie odmawiam mu prawa do słuchania muzyki, tylko niech
        sięzacznie zachowywac jak dorosły człowiek, a nie jak małolat, który po raz
        pierwszy w życiu dostał poważny sprzęt w ręce i nie może się nim nacieszyć!
        I jeśli nie znasz sprawy - a nie znasz, bo to co napisałam to tylko fragment
        większej opowieści - to się nie odzywaj, że to ja zaczęłam. Bo tak do końca
        nigdy nie będziesz tego wiedział, a nawet jeśli usłyszysz prawdę, to możesz w
        nią nie uwierzyć.
        Inna sprawa, że prosiłam o radę a nie o ocenianie wątku. Jeśli wątek Ci się
        niepodoba, to po co się w nim wypowiadasz???
        Pozdrawiam i życzę dobrego słuchu na starość.
    • Gość: :))) Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki IP: 94.75.67.* 15.04.10, 23:00
      Też mam takiego sąsiada i dało się wygrać. Były: rozmowa z
      dzielnicowym, telefony na policję (hałas w nocy), potem odżałowałem
      dwie stówy na prawnika o poszło do nich pismo o zaprzestanie, bo
      sprawa w sądzie grodzkim. Z pieczęcią Kancelarii Prawnej. Całkowitego
      spokoju jeszcze nie ma, bo to są lumpy i nie potrafią się zachowywać
      cicho, więc wrzeszczą do siebie zamiast rozmawiać, ale grać przestali.
      Da się wygrać, musisz tylko zdobyć się na to, aby im udowodnić, że nie
      opłaca się walka, bo mają do przegrania więcej niż ty: mandaty,
      wyroki, wezwania do sądu... Jeśli nie są to przestępcy uodpornieni na
      sądy, wymiękną. Pismo kieruj do głównego najemcy mieszkania (domyślnie
      tatusia). Podpali mu się pod dupą z pewnością.
    • cartahena Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 16.04.10, 00:40
      Serdecznie wspolczuje. Mozesz tez ich troche ponekac, np.
      dzwonieniem do drzwi lub domofonem jak wychodzisz rano do pracy z
      jakims pytaniem, na przyklad, czy nie slyszeli dziwnego halasu
      wieczorem?
      Ja mam inny troche problem. Moi sasiedzi na gorze wyprowadzili sie i
      wynajeli mieszkanie studentom. Po 14 latach zaczynam odczuwac
      roznice w poziomie zachowania sie rodziny a mlodymi facetami. Do tej
      pory prawie nie slyszalam sasiadow, mimo ze byly to 4 ososby, w tym
      dwoje malych dzieci. Teraz ci przyjezdni nie wiadomo skad chodza po
      mieszkaniu jak slonie tupiac (slysze ich kazdy krok), trzaskajac
      drzwiami itp. Poziom zycia mi sie obnizyl w duzym stopniu.
      Oczywiscie zwracalam im uprzejmie uwage, zeby nie walili nogami w
      podloge, ale nie ma wiekszego rezultatu. Oni chyba inaczej nie
      umieja. Mam nadzieje, ze sie wyprowadza w cholere jak sie zaczna
      wakacje. Jak nie, to porozmawiam z wlascicielami. Jak to nic nie da,
      to Urzad Skarbowy mi pozostaje jako ostatecznosc (podatki za
      wynajem :-)
    • uspokajacz Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 07.06.10, 20:42
      witaj miałem podobny problem po ''roku'' proszenia gadania itp
      wpadłem na pomysł-zrobiłem to samo co on - syn sąsiadów ma pokój pod
      naszą sypialnią i częściowo pod pokojem gościnnym muzyka od rana do
      wieczora ''nierób je...y''na utrzymaniu rodziców więc wyniosłem
      mojego TECHNICS-a z sypialni nad pokój jego rodziców i odziwo
      pomogło trochę basów i odpowiednia głośność , czasem jeszcze puszcza
      muzyke ale zaraz ja lub zona odpalamy sprzęt i po chwili jest cicho
      u sąsiadów skoro mi pomogło to wam może tez powodzwnia pozdrawiam :)
    • calineczka2 Re: uciążliwy sąsiad - miłośnik głośnej muzyki 07.06.10, 21:46
      Mialam takiego sasiada pode mna, co non stop radia sluchal, tak
      glosno, ze w moim mieszkaniu slychac bylo jaka leci audycja.
      Starszy gosc na rencie, nie jakis mlokos. Nic nie pomogalo, nawet
      kiedys mu czekoladki zanioslam, bo sie na egzamin uczylam i
      poprosilam, zeby sciszyl, to czekoladki wzial i jeszcze glosniej
      puscil. Na szczescie mieszkanie bylo wynajete i sie
      wyprowadzilismy. Teraz dla odmiany mieszkam jakies 30m kolo duzej
      budowy (zaczeli w tydzien po moim wprowadzeniu sie - najpierw
      niszczyli budynek mlotami pneumatycznymi przez dziesiec miesiecy,
      teraz buduja nowy) i halas jest niemozebny od 7 rano do 18.
      Wiekszosc czasu pracuje w domu, wiec mozecie sobie wyobrazic jakie
      to jest frustrujace. Zainwestowalam w sluchawki wyciszajace halas,
      troche pomaga.

      Skoro gosc ma juz 28 lat, to moze sie wkrotce wyprowadzi?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka