potwor_z_piccadilly napisał:
> Jak sie jezdzi do zlodziei to trzeba sie liczyc z tym ze okradna. Zadna to
> nowosc. Zrobil to jakis prymityw jakich nie malo w tym panstwie.
A nasze państwo to lepsze ? W każdym są hieny.
"Dużo trudniej było się rządowi wytłumaczyć z przewijających się w prasie
informacji o "poszukiwaczach skarbów" na miejscu katastrofy. Podpułkownik Adam
Rapeta opowiadał Katarzynie Nazarewicz i Wojciechowi Krzyżanowskiemu z
"Przeglądu Tygodniowego" o miejscowych, którzy kilka minut po tragedii
zdejmowali pierścionki z pokrwawionych palców: "Zobaczyłem matki z małymi
dziećmi na rękach (...) oglądające makabryczne szczątki, pourywane kikuty i
korpusy bez głów, rąk i nóg. Wszyscy chodzili wokół porozrywanych ciał z
wyszarpanymi mięśniami i wylewającymi się przez rozerwane brzuchy jelitami.
Ludzie usiłowali przeglądać rzeczy ofiar, podnosili przedmioty, szukali".
Kilka dni później o grabieży na miejscu katastrofy plotkowała już cała Polska.
Kiedy wiadomość o szabrownikach podchwycili zachodni dziennikarze, Jerzy Urban
skrytykował polskie media za "epatowanie wiadomościami nierzetelnie zebranymi".
"To, co obecnie ukazuje się na ten temat w prasie polskiej, a szczególnie
zagranicznej, to pogłoski i prywatne interpretacje, hipotezy i spekulacje" - mówił.
Rodziny ofiar rzadko mogły liczyć na rzeczy bliskich. Potrzeba było dużego
szczęścia, żeby w namiocie identyfikacyjnym rozstawionym po katastrofie na Wólce
Węglowej rozpoznać zmarłego po przedmiocie, a nie przerażającym zdjęciu
nadpalonej twarzy. Henryk Mackiewicz rozpoznał obrączkę przywiezioną kiedyś
żonie z Afryki. Obrączka nazywała się "seven days" i składała się z siedmiu
połączonych ze sobą kółeczek - gwarantujących szczęście w każdy dzień tygodnia.
Janina Stradecka dostała spiralny kolczyk córki Anieli, nazywanej Ajką. Poza tym
z bagaży ocalało niewiele: słoik grzybków, butelka spirytusu. W skórzanej
torebce na suwak, którą oddano rodzinie pani Haliny Domerackiej, było wszystko,
prócz pieniędzy - 400 dol. i 10 tys. zł. Dziwne, bo nie wypadła ani Biblia, ani
zdjęcia, ani paszport, nawet kaseta z rozmówkami angielskimi tam była. A
pieniądze Halina Domeracka miała schować między kartki Nowego Testamentu. Został
tylko kwit z banku."
lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/102-wspomnienie_katastrof_polskich_ilow_62_a.html
S.
--
"Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed
komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i
zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota."
(Jarosław Nowoczesny o internautach, 6.03.2008)
Oto Wódz