czy zwiazalibyście się z osobą z widoczna niepełno Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy związalibyście się z osobą z widoczna niepełnosprawnością? Możecie szczerze odpowiedzieć dlaczego tak/nie?
    Pytam bo sama jestem taką osoba i wzbudzam sensację, że mam zdrowego męża:)
    • Zalezaloby od charakteru tej osoby.
      • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.11, 10:37
        sabinac-0 napisała:

        > Zalezaloby od charakteru tej osoby.

        Dokładnie.
        (Cieszę się sabinko, że mogę się z Tobą zgodzić w opiniach).

        Z punktu widzenia mężczyzny:
        Na pewno, mężczyzna na tzw. "pierwszy rzut okiem" ocenia kobietę pod względem jej atrakcyjności fizycznej.
        Często jednak zdarza się, że natura płata psikusy...
        W pięknym "opakowaniu" podaje nam mierny produkt...

        Na pewno, trudniej przekonać się do osoby która na ten "pierwszy rzut" nie spełnia naszych,
        (mężczyzn) oczekiwań, czasem jednak wystarczy chwila rozmowy by przestać patrzeć na słodkie blond trzpiotki idiotki z baaardzo dłuuuugimi nogami, a całe swoje jestestwo przyporządkować szarej, niepozornej myszce, a jeszcze w przypadku ułomności - otwiera się gdzieś tam wewnątrz potrzeba opiekuńczości, co może skutkować bardzo udanym związkiem.

        Trudno powiedzieć czy związałbym się...
        Moja wyobraźnia tak głęboko nie sięga, podobnie zresztą jak większości.
        Co innego "wyobrażać" sobie, a co innego stanąć przed faktem...

        Myślę jednak, że dobrze rozumiem Twojego męża, jeśli znalazł w Tobie TO COŚ, to i On jest szczęśliwy i Ty, wiedząc, że są tacy których ułomność nie odpycha.

        Życzę...
        No właśnie... czego życzyć?
        W tym przypadku nie chciałbym aby zabrzmiało to dwuznacznie...
        Więc niech tak zostanie jak jest.
    • Ale też nigdy nie stawałem przed takim dylematem.
      --
      Cuda nie są sprzeczne z naturą, a jedynie z tym, co o niej wiemy. /Ephraim Kishon/
      • miniofilka napisała:
        > Czy związalibyście się z osobą z widoczna niepełnosprawnością? Możecie szczerze
        > odpowiedzieć dlaczego tak/nie?
        > Pytam bo sama jestem taką osoba i wzbudzam sensację, że mam zdrowego męża:)

        zyjesz w Polsce w kraju dotknietego katolicyzmem , sam zauwazylem , ze w tym kraju
        b. wiele rzeczy , zjawisk wzbudza jakas niezdrowa sensacje .

        co to znaczy widoczna niepelnosprawnac osoba z zezem ... brak konczyny po wypadku ...
        utyka , brak wlosow po chemoterapiii , porusza sie na wozku inwalidzkim ...

        teoretycznie mozna dywagowac na ww , postawione pytanie ...
    • Dziwny temat poruszasz. Masz z tym problem?
      Przecież miłość jest miłością i tylko z miłości "wiążemy" się z kimś.
      Miłość jest ponad wszystkim ;)
      • Gość: Normalny facet IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.11, 14:31
        Nigdy w zyciu! Nie umiałbym zaakceptować osoby z taka chorobą jak Twoja- wiem jak wyglądają LUdzie na nia cierpiący - porażka!
        Myślę, że twój mąż jest z Toba, bo:
        a) jest biedny
        b) ma jakies kompleksy
        c) nieatrakcyjny fizycznie
        d) bezrobotny może po przejściach typu więzienie czy rozwodnik
        d)może starszy duzo od ciebie, ale za wszelką cenę chcacy mieć rodzinę?
        a może wszystko razem?
        Normalny facet szuka zdrowej i atrakcyjnej partnerki, żeby nie wstydził się jej przed otoczeniem.
        • Wstydzil? bo jest niepelnosprawna? Alez masz zawezone myslenie. To jak ty np ulegniesz wypadkowi i bedziesz niepelnosprawny to twoja zona powinna kopnac cie w d... i poszukac lepszego egzemplarza ?

          • To nie tak. Jego wypowiedź jest brutalna, ale prawdziwa. Nie mówi o porzuceniu kogoś w chorobie, z kim jesteśmy związani, ale wiązaniu się z kimś chorym.
            • Gość: demi77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 15:12
              jaka prawdziwa??? JEGO SUBIEKTYWNA! Liczy sie sex i osobowosc. I z osoba niepelnospr tez moze byc super seks, i tak samo z os. sprawna moze byc do... dupy(?) seks = do kitu. Skad te wszystkie zdrady? a przeciez czesto nie sa to os. niepepnospr. (te zdradzane)
              • > jaka prawdziwa??? JEGO SUBIEKTYWNA!

                I dlatego jak najbardziej prawdziwa. Nie poprawna, nie ugrzeczniona i nie taka, na jaką liczy niepełnosprawna osoba zadająca takie pytanie, ale właśnie prawdziwa.
        • Nie zgadzam się. Uważam, że właśnie jej mąż nie ma kompleksów, bo nie wstydzi się jej przed otoczeniem.

          To właśnie zakompleksieni faceci biorą sobie za żony ładne "paprotki", bo "co ludzie powiedzą"... prawdziwy facet nie ogląda się na innych. Wygląd zewnętrzny to pewnego rodzaju ładne opakowanie, ale dla ludzi mądrych liczy się zawartość.
        • To właśnie ludzie z kompleksami najbardziej przejmują się opinią otoczenia, ludzie pewni swojej wartości mają ową gdzieś.
        • Gość: demi77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 15:09
          czy mozna sie ciebie wstydzic, ale pewnie jak zobacze cie to se zygne. Polscy faceci sa w ogole brzydcy i wymagania.... I miej swiadomosc, ze ty w kazdej chwili mozesz stac kaleka.
    • Gość: Janek IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.11, 10:40
      Tak jeżeliby nie było jakichs defektów szczeki, twarzy itp. Wolę ładną dziewczynę na wózku niż chodzącą i sprawną z defektami w wyglądzie.
      Ps. spytaj pracodawcow kogo by zatrudnili chetniej: osobę o kulach ale z ładną buzią czy osobę w pełni fizycznie sprawną a z jakąś deformacja twarzy. Jestem pewien, że zdecydowanie tą pierwszą.
      • -- Jedyną osobą, którą można czytać w tym wątku bez uczucia wstrętu, jest Rossdarty, i w tym miejscu, niski dla niego ukłon - zaś niektórych kretynów, chciałbym spotkać osobiście - na pewno po spotkaniu ze mną, mieli by większy stopień niepełnosprawności, niż autorka wątku.
        Swoją drogą, wypowiedź na taki temat, wymaga wiele odwagi i taktu - człowieka nie można zranić - samemu będąc człowiekiem.
        -----
        ***** Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie napaskudzić... :-)
      • Gość: dorex IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 09:37
        Hmm, napiszę szczerze-myslę, że facet zakochał się w autorce wątku z "braku laku"może on ma jakies problemy z nawiązywaniem relacji z kobietami, boi się ich?
        Nie wiem,jak długo jestes juz autorko ze swoim mężem po slubie, ale ja na Twoim miejscu troche bym sie bał, że partner sie odkocha i znajdzie sobie inną...szczególnie po 40tce takie rzeczy sie dzieją. Ile masz lat, pracujesz? Ja na twoim miejscu zadbałbym o niezależność finansową, żebys odpukac nie została na lodzie, jak mężowi coś sie odmieni (oby nie).
        Zmieniając temat, prowadzę swoja firmę i zatrudniam niepełnosprawnych, są ok ale...Kiedyś oglądałem reportaż o osobach z Twoja niepełnosprawnością i powiem szczerze, że gdybym potrzebował kogoś do pracy, to przy Twojej kandydaturze mocno bym się zastanowił.
        Osoby z zespołem Mobiusa sa pozbawione mimiki twarzy plus czasem mają deformacje twarzy więc nie są wymarzonymi potencjalnymi pracownikami,niestety.Poza tym, przez wiekszość życia są wysmiewane i upokarzane więc to ma wpływ na psychikę takich osób. Ja po prostu uwazam, że takie osoby ze wzgledu na liczne upokorzenia nie są pewne siebie,moga bac sie kontaktów z ludźmi w obawie przed odrzuceniem, moga byc nieśmiałe i zakompleksione. Taki człowiek nie będzie dobrym pracownikiem,nie będzie umiał pracować w zespole, więc raczej chyba nie dał bym pracy osobie z jakimis defektami twarzy a nie przez dyskryminację.Co nie oznacza, że mogą byc wspaniałymi ludzmi, ja do nich nic nie mam.
        • Gość: demi77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 13:58
          wlasnie sobie kuknelam co to jest ten Zespół Möbiusa ludzie jak wy sie obawiacie takiej niepelnospr. to wyscie chyba osob niepelnospr. nie widzieli....
          • Gość: dorex IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 16:06
            No to chyba nie czytałaś dokładnie,koleżanko! Te osoby często maja deformacje zuchwy czy szczęki i niektóre wadę wymowy czy problemy z oczami, więc np podczas mówienia kącik ust im się krzywi lub/i opada.
            Rzeczywiście atrakcyjny kandydat na partnera czy pracownika, prawda?
            • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 16:26

              Gość portalu: dorex napisał(a):

              > Rzeczywiście atrakcyjny kandydat na partnera czy pracownika, prawda?

              Zainteresował mnie zwłaszcza ten kandydat na pracownika...
              Myśli też......INACZEJ?
              • Gość: dorex IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 17:33
                Oczywiście, że inaczej myśli!!! Najprawdopodobniej była poniewierana i wysmiewana przez lata, to ma ślad na psychice i może nie umieć nawiązywać kontaktu z ludźmi i nie potrafić pracować w zespole!!!wiem, co mówię, bo znam środowisko osób niepełnosprawnych i wiem, w jaki sposób mysla te osoby
                • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 19:00
                  Też poznałem, ale mam inne zdanie.
                  Są ambitniejsi od tych "normalnych i pięknych".
                  Fakt, życie ich nie oszczędza, ale wiąże się to z większą odpornością na stress i takiej siły udowodnienia przydatności do życia w "normalnym" społeczeństwie, jaką maja niektórzy z nich, tylko pozazdrościć.
                  Oczywiście, zdaję sobie sprawę że w kontaktach personalnych z innymi osobami mogą budzić, przynajmniej, zakłopotanie.
                  Ale jest wiele innych miejsc, gdzie osobiste kontakty nie są konieczne...
                  Tam doskonale się sprawdzają...

                  I co?
                  Nie ma dyskryminacji w zatrudnieniu?
                  Ze względu na wygląd?
                  • Gość: dorex IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 19:19
                    chyba nie rozumiesz,kolego:)chodzi o relacje ze współpracownikami, które mogą byc nie najlepsze szczególnie jeśli nie kazdy z personelu jest zachwycony taka osobą.Wspólpraca w grupie jest bardzo ważna.
                    A dyskryminacji ze względu na wygląd nie ma,po prostu jest wolny rynek i pracodawcy maja wolna rękę, jesli chodzi o zatrudnienie, kazdy chce jak naj naj naj pracownika
                    • Gość portalu: dorex napisał(a):

                      > chyba nie rozumiesz,kolego:)chodzi o relacje ze współpracownikami, które mogą b
                      > yc nie najlepsze szczególnie jeśli nie kazdy z personelu jest zachwycony taka o
                      > sobą.

                      Zachwycony? Znaczy co, nie pasuje mu taka osoba do wystroju biura? Cudze usposledzenie jest dla otoczenia klopotliwe w fazie popczatkowej, pozniej staje sie "niewidoczne" i wlasnie wspolpraca niepelnosprawnych ze zdrowymi jest najlepsza droga do uciecia ich dyskryminacji w spoleczenstwie. Ty sie w ogole zastanawiasz nad tym co wypisujesz? Jestem w pelni zdrowa i sprawna, ale wolalabym zgnic na bezrobociu niz pracowac u takiego kolka jak Ty.


                      --
                      Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy. [Oscar Wilde]
        • Ja po prostu uwazam, że takie osoby ze wzgledu na liczne upokorzenia nie są pewne siebie,moga bac sie kontaktów z ludźmi w obawie przed odrzuceniem, moga byc nieśmiałe i zakompleksione. Taki człowiek nie będzie dobrym pracownikiem,nie będzie umiał pracować w zespole, więc raczej chyba nie dał bym pracy osobie z jakimis defektami twarzy a nie przez dyskryminację.

          No, szansy to na pewno takim nie dajesz skoro z gory zakladasz do czego taki czy owaki
          w/g ciebie sie nadaje lub nie.

          Nigdy nie mozna przewidziec czy nas ktos nie zaskoczy.
          Do pracy w koncu zatrudniasz konkretne KWALIFIKACJE zawodowe, tak czy nie?
          Nie mozesz wiec zakladac z gory czy ktos z zespolem Moebiusa "nie nadaje sie do pracy
          w twoim zespole" bo "prawdopodbnie jest zakompleksiony i odludek".

          Moze i jest, ale moze jednoczesnie ma wielka pasje do tego co robi i jest gotowy wylezc
          z tej swojej psychicznej "dziury" dla pracy ktora go pochlania. z czasem sie nauczy pracy w zespole.
          A moze tylko sprawia wrazenie niesmialego a bys mu tylko zrobil niestosowna uwage
          to by tak odpali ze by w piety poszlo. Skad mozesz wiedziec.

          Pewnie do pracy jako fotograf bys slepego tez nie przyjal bo jak to? przeciez nie widzi,
          a ten moze akurat ma wybitny talent. I to TY najwiecej tracisz w ten sposob.


          Minnie


          --
          Warto przeczytac na forum Migrena:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
        • Gość portalu: dorex


          > ale ja na Twoim
          > miejscu troche bym sie bał, że partner sie odkocha i znajdzie sobie inną...szc
          > zególnie po 40tce takie rzeczy sie dzieją.

          Zaryzykuje teorie, ze niewiele to ma wspolnego z niepelnosprawnoscia partnerki. Ba, u znakomitej wiekszosci kobiet zdradzanych i wymienianych na inny model jedyna "niepelnosprawnoscia" sa pociazowe kilogramy, cellulit i zmarszczki na szyi, ktore raza odczucia estetyczne roznych delikatnych panow...

          > .Poza tym,
          > przez wiekszość życia są wysmiewane i upokarzane


          Coz, welcome to Poland.


          --
          Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy. [Oscar Wilde]
    • Na pewno nie przeszkadzałoby mi to, że niepełnosprawność jest widoczna - tzn. miałabym gdzieś reakcję otoczenia. Natomiast - nie oszukujmy się tutaj - sama niepełnosprawność może być przeszkodą w związku.
    • Najchętniej z głucho-niemą.
    • Nie. Ale jeżeli niepełnosprawność zostałaby nabyta podczas związku to bym nie zostawił.
      Po prostu świadomie nie pakowałbym się w życie obarczone pewnymi niedogodnościami. Ma tu też wpływ świadomość obarczenia dzieciaków "złymi" genami. Trzeba się więc liczyć , że podczas związku niedogodności zycia się nasilą. Jest to wyrachowanie ale całkiem naturalne, tak działa ewolucja, osobnicy niepełnosprawni długo w drapieżnym świcie nie żyją a tym samym szanse na zostawienie potomstwasą dużo mniejsze Populacja jest więc zdrowsza. Brutalne, ale takie jest życie. Mój kupel ma nieiwdomą żonę, nikt mu się nie dziwi że, niepełnosprawną wziął, sensacji nie ma.
      • Gość: demi1977 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 20:49
        jw.
        • chcesz aby kłamali,mówią prawdę takie sa odczucia w sercu a co innego kultura postępowania z taka osoba
          ludzie boja sie i brzydza kalectwem ale udaja ze tak nie jest
          do niedawna byłam osoba zwyczajną----teraz chodze z laska po kolejnej operacji
          nie mam juz przyjaciół i nie chca się ze mna pokazywać,spotkani przypadkiem ciągle pytają kiedy juz przestane chodzić o lasce
          nie mam do nich pretensji że patrza na mnie z niechęcia i na moja laskę
          pogodziłam sie z losem i nawt nie jestem z tego powodu smutna
          młode śliczne osoby to nawet kalectwo tak nie dyskryminuje
        • No ty jako katoliczka inaczej rozumujesz.
        • A co ma do tego katolicki kraj?
          Nie czytasz tego forum?
          Tutaj niet katolików...

          Niestety, w tym przypadku prawda, a raczej: szczerość jest brutalna.
          Podejmując taki temat miniofilka musiała liczyć się z odpowiedziami, z przewagą dla Niej - przykrych.

          Każdy stara się dbać o swoją przyszłość, chciałby mieć ją piękną i radosną, a wybór na partnera osoby z widocznym kalectwem mocno kłóci się tymi marzeniami...

          Pisząc to, co napisałem wcześniej nie chciałem wyjść na osobę poprawną etycznie, (ukłony dla ka_p_ka:
          I dlatego jak najbardziej prawdziwa. Nie poprawna, nie ugrzeczniona i nie taka, na jaką liczy niepełnosprawna osoba zadająca takie pytanie, ale właśnie prawdziwa.
          Odebrałem, że pisząc to, pomyślałeś o mnie:D).

          Po prostu: zderzyłem się z podobnym przypadkiem, i wiem że są tacy którym kalectwo nie przeszkadza...
          Może inaczej: akceptują kalectwo u osoby z którą zamierzają się związać.
          Powody? ????????
          Może po pewnym czasie tego żałują, jednak nie usłyszałem, ani nie zaobserwowałem tzw. "słowa skargi"...

          Moja kuzynka ma jakąś chorobę/niedorozwój kręgosłupa.
          Nigdy nie dociekałem fachowej nazwy, ani skąd to się u niej wzięło... Byłem zbyt młody aby mnie to interesowało, a obecnie niezręcznie się dopytywać, i to nie chodzi o temat tabu, a o moją ignorancję wcześniejszą.

          Pisząc obrazowo: jest garbata, tułów bardzo krótki, nieproporcjonalny do nóg. Z tym że Jej długość nóg to nie dłuuugie nogi blond laski, a raczej odnóża...

          Poznała "normalnego" chłopaka, pobrali się, mają dzieci...
          Dzieci są "normalne"...

          Jej mąż: zwyczajny facet, nie mnie oceniać czy przystojny, ale na pewno atrakcyjniejszy od znanego wszystkim prezesa K.
          Wesoły, opiekujący się dzieciakami i żoną, doskonale czujący się w roli OJCA RODZINY.

          I dodatkowe ciekawe zdarzenie.
          Chłopak miał tak samo na nazwisko jak kuzynka.
          Składając dokumenty do USC musieli dodatkowo udokumentować brak powinowactwa do rodziców swoich dziadków wstecz.
          W rozmowie ze mną wyrażali opinię, że "wchodzenie" tak głęboko w ich korzenie powodował widoczny stan kuzynki.
          Ot, urzędnicy starali się "zabezpieczyć" przed ewentualnym zarzutem "dopuszczenia do chowu wsobnego".


          Jedno jest pewne odpowiadając jeszcze raz na pytanie głównego wątku:
          Życie nauczyło mnie, aby nigdy nie mówić NIGDY.
          Dlatego odpowiedziałem szczerze bez zamiaru bycia delikatnym.

          Oczywiście, obecnie takie rozważania dla mnie to czysta abstrakcja...
          • jak na rossdartego przystało zauważyłam,ze masz całkiem nie_rossdarte poglądy :)
            • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 14:30
              jot-tka napisała:

              > jak na rossdartego przystało zauważyłam,ze masz całkiem nie_rossdarte po
              > glądy :)

              A co ma piernik do wiatraka?
              Wszedłem na to forum w czasie, gdy targały mną dwie sprzeczne chucie...
              Nie wiem, czy za wcześnie, czy nie warto o tym pisać, w każdym bądź razie TERAZ nie chcę.
              A niniejszy temat....?
              Lata doświadczeń przekonały mnie, że jednego tylko można być pewnym...
              Reszta to splot zdarzeń całkiem od nas niezależnych.

              Gdy ktoś ma brzydką i pokraczną, ale "normalną" żonę,( /męża/ bo przecież dotyczy to obu stron), czy można to komentować?
              Wszak o gustach nie dyskutujemy...
              Podobno....

              To samo dotyczy osób ułomnych, z widoczną ułomnością.
              Będąc frywolnym mógłbym zacytować:

              Każda potwora znajdzie swego amatora :):):)

              opss...
              • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 30.01.11, 14:38
                > Każda potwora znajdzie swego amatora :):):)
                >
                > opss...

                A i wylazło szydło z worka:)
                A poważniej- dobieramy się w związkach na zasadzie prób i błędów i decyduje o tym wiele, bardzo wiele czynników, ale zazwyczaj do pary bierzemy sobie osobę z podobnej półki. I nieprawda, że żyjemy w społeczeństwie bezklasowym. Do rzadkości należy związek pani adwokat z malarzem pokojowym, jak i pana doktora z kucharką.
              • Gość portalu: rossdarty napisał(a):

                > jot-tka napisała:
                >
                > > jak na rossdartego przystało zauważyłam,ze masz całkiem nie_rossdarte poglądy :)
                >
                > A co ma piernik do wiatraka?

                z poniższego tekstu wynika,że ten piernik ma coś do tego wiatraka
                znasz przepis na wypiek pierników bez mąki?
                a mąkę gdzie mielisz?

                > Wszedłem na to forum w czasie, gdy targały mną dwie sprzeczne chucie...
                > Nie wiem, czy za wcześnie, czy nie warto o tym pisać, w każdym bądź razie TERAZ
                > nie chcę.
                > A niniejszy temat....?
                > Lata doświadczeń przekonały mnie, że jednego tylko można być pewnym... >Reszta to splot zdarzeń całkiem od nas niezależnych.
                >

                moje lata doświadczeń też mnie tego nauczyły...ciekawe,czy to 'jedno' u ciebie znaczy to samo co u mnie :)
          • Gość: demi77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 14:00
            ladna dziewczyne na wozku, ktora bedzie wam codziennie robic loda, czy sprawna brzydule, ktora ciagle glowa boli?
            • Wolałbym być wtedy sam. Masz bardzo ograniczone pojęcie o życiu w związku.
              • Gość: demi77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 14:38
                bardzo uproscilam sprawe to fakt, ale pokazalam pewien model. Owszem mozna sie rozpisywac. Jesli wykluczasz, ze niepelnosprawna kobieta nie bedzie wstanie nic zrobic, ugotowac posprzatac itp. to rzeczywiscie mozna powiedziec, ze Ty tez upraszczasz. No chyba, ze facet ogolnie szuka nastepczyni mamusi, ktora bedzie mu tylko sprzatac, gotowac i prasowac koszule, no to tak kazda normalna kobieta powie ci NIE.
            • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 30.01.11, 14:26
              Ja wybrałem ładną, sprawną i pogodną dziewczynę o podobnych zainteresowaniach i podobnych do moich poglądach. Codziennie loda nie wymagam, to nudne.
            • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 14:38

              ... to wybrałbym ponownie to samo...

              Zdradzę rąbka tajemnicy:
              To jeden powód mojego rossdarcia...
              • Wśród moich znajomych jest też para głucho-niemych i mimo że ciężko się z nimi porozumieć zabieramy ich czy to na piwo czy jaki wypad nad jezioro. Jedynie na koncerty to ich nie bierzemy:)

                Mysle ze na koncert typu rock itp mozesz ich spokojnie wziac.
                wiekszosc "gluchoniemych" jakis tam procent sluchu ma i takie decybele slyszy wystarczajaco dobrze zeby miec z muzyki przyjemnosc nawet jesli nie rozumieja slow (ktore zawsze moga sobie przeczytac),
                zreszta mozesz ich zapytac czy chcieliby pojsc na taki koncert i czy lezy to w ich 'odbiorze dzwiekowym'.
                mozna bez problemu zrobic doswiadczenie puszczajac im dyska, najlepiej w smochodzie.
                poza tym moze maja aparat ale nie nosza - wiele kulturowo gluchych tak robi.

                co do porozumiewania sie- czemu nie zapiszcie sie na kurs jezyka migowego?
                to latwe. mozna tez prywatnie sie uczyc, miec swojego domowego nauczyciela.
                sa tez slowniki. (chociaz czy w PL -tym katolickim kraju, sa to nie wiem)

                Minnie

                --
                Warto przeczytac na forum Migrena:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                • niestety jest tak wśród mężczyzn,że opuszczaja chora zone,czasem dopiero po pewnym czasie
                  kobiety poświęcaja sie męzowi który utracił zdrowie i został okaleczony przez chorobe lub wypadek
                • Nigdy nie mieli ochoty. Chłopak jest głuchy jak pień, dziewczyna nosi aprat, ale ciężko się z nią dogadać. Mamy w twarzystwie dwie osoby które na migi z nimi sie porozumiewaja.
                  • Chłopak jest głuchy jak pień, dziewczyna nosi aprat, ale ciężko się z nią dogadać.

                    no jak nie chca to pewnie ze nie. ale ciekawa jestem dlaczego naprawde - czy rzeczywscie dlatego ze nic nie slysza, czy po prostu nikt nigdy ich nie nauczyl sluchac a tym bardziej muzyki. bo nawet b. duzy ubytek sluchu, gdy trenowany od dziecka mozna spokojnie wykorzystac.
                    I jesli mozna spytac - co robia - ucza sie, pracuja i gdzie? pytam sie bo ciekawi mnie jakie teraz maja gluchoniemi mozliwsci w PL.

                    Minnie

                    --
                    Warto przeczytac na forum Migrena:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                    • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 10:53
                      >pytam sie bo ciekawi mnie jakie teraz maja gluchoniemi mozliwsci w PL.

                      >Minnie

                      Minnie, mniej niż minni_malne...

                      Dam Ci małe porównanie:
                      Zajmuję się hodowlą ryb akwariowych.
                      Interesują mnie tylko zdrowe okazy, bez widocznych niedoskonałości.
                      Selekcja jest brutalna:
                      Okazy nie wykazujące defektów idą do dalszej hodowli.
                      Wszystkie pozostałe - pokarm dla większych ryb...

                      Pomyśl nad tym.
                      Czy wśród ludzi nie jest podobnie?
                      Z jednym wyjątkiem - te okazy mniej atrakcyjne idą na bok, do ciemnego kąta, bo "ludzkie" odczucia nie pozwalają ich, (tych wyselekcjonowanych in minus) wykorzystać w "pożyteczny" sposób...
                      Choćby na mydło.

                      Tu ukłony dla dorexa.
                      • Gość portalu: rossdarty napisał(a):

                        > Interesują mnie tylko zdrowe okazy, bez widocznych niedoskonałości

                        Czyli lepsza kobitka z workiem stomijnym niewidocznym pod sukienka niz taka bez reki? No mozna i tak...

                        > Czy wśród ludzi nie jest podobnie?
                        > Z jednym wyjątkiem - te okazy mniej atrakcyjne idą na bok, do ciemnego kąta, bo
                        > "ludzkie" odczucia nie pozwalają ich, (tych wyselekcjonowanych in minus) wykor
                        > zystać w "pożyteczny" sposób...

                        Na szczescie tych wyjatkow jest nieco wiecej niz wyzej wymieniony.



                        --
                        Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy. [Oscar Wilde]
                    • to są ludzie po 30 - ce. pracują w spółdzielni inwalidów na produkcji.

    • Zgadzam sie z Sabina, ze wszytsko zalezy od charakteru tej osoby. Ale jest tez inna sprawa, a mianowicie odmiennosc i jej oswajanie. Wiadomo, ze odmiennosc i innosc nie sa latwe do zaakceptowania i zwyczajnie odstraszaja. Boje sie wiec czy umialabym dac takiej osobie szanse. Tak jak nie dawalam nigdy bardzo nieatrakcyjnym facetom...Z drugiej jednak strony, kiedy tak sobie kazdego z tych nieatrakcyjnych rozpatrze, to dochodze do wniosku ze ich fizyczna szpetota zawsze szla w parze z beznadziejnym charakterem, wiec kolko sie zamyka. Trudny temat, nie ma latwych odpowiedzi, ale wiem ze wielu niepelnosprawnych zyje w szczesliwych zwiazkach z zupelnie zdtowymi ludzmi. Najbardziej dla mnie spektakularnym przykladem jest Szwed - Mikael Andersson, facet urodzony bez rak i nog, ojciec trojga dzieci, wlasciciel prywatnej firmy, zadowolony z zycia czlowiek. Oraz moj listonosz - chlopak z syndromem Tourette'a, nie mogacy opanowac tikow ruchowych, ale pracujacy, kontaktujacy sie z ludzmi, nie muszacy sie chowac...Trzymam za Ciebie kciuki!:)


      --
      Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy. [Oscar Wilde]
      • to są ludzie po 30 - ce. pracują w spółdzielni inwalidów na produkcji.

        O boze.. nie dziwie sie wiec ze koncert ich nie interesuje....

        Minnie

        --
        Warto przeczytac na forum Migrena:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
        • minniemouse napisała:

          > to są ludzie po 30 - ce. pracują w spółdzielni inwalidów na produkcji.
          >
          > O boze.. nie dziwie sie wiec ze koncert ich nie interesuje....
          >
          > Minnie
          >
          O co na koncery chodzą tylko 20-25 latkowie pracujący w biurach i studenci?
          • O co na koncery chodzą tylko 20-25 latkowie pracujący w biurach i studenci?

            hehehe. to byl skrot myslowy.
            wyjechalam z PL prawie 30 lat temu. co robili gluchoniemi wtedy?

            pracowali w spoldzielniach inwalidzkich na produkcji.

            ewentualnie w innych zakladach produkcyjnych, wykonujac proste, nie wymagajace zbytniego intelektualnego wysilku zawody - zecer, slusarz, tokarz...

            Nie byli ani mentalnie ani 'sluchowo' stymulowani od dziecka,
            a ich utrata sluchu rownoznaczyla na skazanie "nie da sie".
            nie znalam nikogo oprocz jednej osoby kto by skonczyl szkole srednia dla slyszacych - nie w moim miescie. zreszta, watpie aby dopuscili takiego.

            Polacz jedno z drugim to zrozumiesz dlaczego skwitowalam jak skwitowalam..
            troche znam to srodowisko, po prostu (bo osobiscie nie nalezalam i nie naleze do niego)

            Ja widzisz medycznie tez jestem glucha jak pien, ale bys tego nie odczul w moim towarzystwie,
            a i na koncert bym poszla - w tym przeszkadza mi raczej migrena. jeszcze za glosno by mi bylo - bo mam aparaty.


            A propos - tu - Pln Am - jest zupelnie inaczej, zupelnie. tzn nie mowie ze gluchoniemi masowo chodza na koncerty
            hehehe no nie, to by nie byla prawda
            ale ogolnie gluchoniemi bardziej korzystaja 'z zycia' niz w PL jak widze.
            To zreszta temat bardziej skomplkowany, bo zahacza nie tylko o mozliwosci jakie daje panstwo ale i warunki rodzinne itd. jak w rodzine sa menele to i panstwo niewiele pomoze, fakt.

            Kiedys zreszta prowadzilam dluga dyskusje na temat braku napisow na polskich filmach
            napisalam nawet w tej sprawie do PZG ale mi szuje nie raczyli mi nigdy odpisac - to tez o czyms swiadczy - o ich inercji. i kulturze.
            a tak aporpos, TV POLONIA od pczatku istnienia nadaje programy bez napisow polskich
            tez do nich napisalam w tej sprawie i tez mnie dokladnie olali -
            bo tak sie traktuje niepelnosprawnych w PL - po prostu sa niewazni.

            a poniewaz sa niewazni, to posrednio prawdopodobnie twoi znajomi nie nauczyli sie nigdy slyszec, bo po co, nie rozwineli estetycznie ani intelektualnie ("nie da sie"),
            i dlatego dzisiaj pracuja na producji, i nie interesuja ich koncerty... duzo sie pomylilam?



            Minnie



            --
            Warto przeczytac na forum Migrena:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
            • Nie wiem, w jakim mieście mieszkałaś. Ale w Warszawie było to możliwe.

              W liceum (lata 60) miałam w klasie koleżankę niewidomą; to jednak inwalidztwo bardziej utrudniające codzienne życie, niż głuchota. Potem poszła na studia (bodajże na germanistykę).

              Oczywiście ten przypadek był raczej wyjątkiem, niż regułą. W peerelu niepełnosprawni byli obywatelami drugiej kategorii, czego spuścizna trwa jeszcze do dziś. Słynne bariery architektoniczne zmuszające niepełnosprawnych ruchowo do siedzenia w domu, jak w więzieniu, są powoli likwidowane i nowo powstające obiekty raczej już ich nie mają.

              Bardzo powoli, ale zmienia się też świadomość tej pełnosprawnej części społeczeństwa.
              Pamiętam, jak w latach 80 źle potraktowano w Rumunii naszą wycieczkę inwalidów na wózkach. I jeden starszy facet u mnie w pracy był oburzony, że... w ogóle wybrali się na wycieczkę zagraniczną, zamiast siedzieć w domu i w ogóle w głowach im się poprzewracało. Oczywiście usłyszał ode mnie niezły wykład, normalnie miałam pianę na pysku. Dziś takie postawy są znacznie rzadsze; dotarło do większości, że inwalida to człowiek o takich samych prawach - wcześniej nie było to takie oczywiste.
            • nie rozwineli estetycznie ani intelektualnie ("n
              > ie da sie"),
              > i dlatego dzisiaj pracuja na producji, i nie interesuja ich koncerty... duzo
              > sie pomylilam?
              Dużo się pomyliłaś.
              Głuchoniema skończyła studia- matematykę w Siedlcach, on technikum mechaniczne. Byli ze dwa razy na wakacjach (Kreta, Egipt), mają też swoje jakieś zjazdy głuchych, gdzie dobrze się bawią. Z życia korzystają na ile pozwala ich kalectwo, nie marudzą, mają swoje zainteresowani i hobby, koncerty ich nie interesują (nie są wyznacznikiem posiadanego inteleku) bo może uważają że po co na siłe gdzieś iść jak ten czas inaczej można spędzić. A że pracują na produkcji? Za takie pieniądze co koszą niejeden by tam poszedł, a większość ludzi dla kasy pracuje a nie dla przyjemności. Szkoły skończyli, od razu dostali pracę, przy naszym bezrobociu 18% w tamtym okresie. Pomoc i zainteresowanie losem niepełnosprawnych więc jest, nie są zostawieni sami sobie. Zakład pracy (pewnie jakieś dofinansowanie dla niepełnosprawnych dostaje), też urządza pracownikom wycieczki, kursy, szkolenia, dofinansowanie do wczasów itp. Z PFRON sprzęt komputerowy za śmieszne pieniądze dostali w ramach programu przewdziałania wykluczeniu społecznemu czy jakoś tak.
              Nie mają źle, wielu może im pozazdrościć tego jakie mają możliwości pomocy.
              • W liceum (lata 60) miałam w klasie koleżankę niewidomą; to jednak inwalidztwo bardziej utrudniające codzienne życie, niż głuchota.

                NIE. tak by sie zdawalo ale pod wieloma wzgledami zdecydowanie NIE.
                dlatego niewidomych nie licze, bo w mojej szkole tez byl niewidomy chodzil do rownoleglej klasy ze mna.

                latwiej sie PORUSZAC gluchemu niz niewidomemu ale kontakt ze swiatem niewidomy ma 100%
                bo slyszy, gluchy nie ma zadnego.
                slepota nie ogranicza tak bardzo bo informacja z zewnatrz dochodzi bez przeszkod, natomiast jaka informacja dochodzi do osoby ktora slyszy 0 - zero? zadna.

                Bardzo latwy przyklad- wystarczy wylaczyc swiatlo - niewidomy bez przeszkod sobie poradzi, bedzie slyszal co sie dzieje - gluchy bedzie sparalizowany. nie pomoze mu nic, ew. tylko prowadzenie z reke.
                jesli bedzie cos na niego jechalo, lecialo - nic go nie uratuje, niewidomego- moze jeszcze tak, bo uslyszy a zawsze uslyszy ostrzezenie. zreszta co tam swiatlo
                zalozmy ze w sklepie bedzie akurat napad kos krzyknie klasc sie na podloge,a tu gluchy stoi plecami.. jak myslisz kogo pierwszego zastrzela gluchego czy niewidomego?

                Głuchoniema skończyła studia- matematykę w Siedlcach, on technikum mechaniczne

                nawet nie wiesz jak mnie pocieszyles,

                ale szczerze mowiac troche naleza ci sie baty bo od lakoncznej wzmianki od pracy w spodzielni inwalidow do skonczonych studiow matematycznych i technikum jest po prostu przepasc, i szczerze mowiac bylam wrecz zalamana taka informacja...
                za moich czasow bylo ponuro, bardzo ponuro.

                trzeba bylo tak od razu :)

                Minnie





                --
                Warto przeczytac na forum Migrena:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                • No widzisz? Czasy się zmieniają, podejście do problemów niepełnosprawnych też. A niewidomi wg mnie jednak mają gorzej. Ich szybciej wykluczenie społeczne dopadnie, są bardziej zależni od osób trzecich. Zawodowo też większe ograniczenia mają.
                • minniemouse napisała:
                  > Bardzo latwy przyklad- wystarczy wylaczyc swiatlo

                  Hehe... świetny przykład. Teraz rozważ taki z zatykaniem uszu.
                  • Miałam do czynienia zarówno z osobą niewidomą, jak i osobami głuchymi. I rzeczywiście głuchota aż tak nie utrudnia życia, jak ślepota. Nie mówiąc o różnym stopniu wykluczenia społecznego.

                    Jednak większość informacji o otaczającym świecie jest odbierana przy pomocy wzroku, zwłaszcza to, co dzieje się w większej odległości. A jak ktoś niewidomy znajdzie się w nieznanym miejscu, to nie może się samodzielnie poruszać.
                    • horpyna4 napisała:

                      > Miałam do czynienia zarówno z osobą niewidomą, jak i osobami głuchymi. I rzeczy
                      > wiście głuchota aż tak nie utrudnia życia, jak ślepota. Nie mówiąc o różnym sto
                      > pniu wykluczenia społecznego.
                      >
                      > Jednak większość informacji o otaczającym świecie jest odbierana przy pomocy wz
                      > roku, zwłaszcza to, co dzieje się w większej odległości. A jak ktoś niewidomy z
                      > najdzie się w nieznanym miejscu, to nie może się samodzielnie poruszać

                      O to chodzi. Tak samo dla niewidomych wiele przyjemności życia jest nieosiągalnych ( kino, muzeum, narty, rower, itp). Posiłek też trudniej im sobie przygotowac.
                    • Miałam do czynienia zarówno z osobą niewidomą, jak i osobami głuchymi. I rzeczywiście głuchota aż tak nie utrudnia życia, jak ślepota. Nie mówiąc o różnym stopniu wykluczenia społecznego.


                      ty mowisz o latwosci z jaka jest poruszac sie, wykonywac czynnosci osbie niewidomej
                      w porownaniu z glucha albo gluchoniema.
                      Rzeczywscie jesli chodzi orientacje w terenie, niewidomy ma bezsprzecznie gorzej.
                      Ale jesli chodzi o kontakt ze swiatem, docieranie inoformacji to gluchy ma bezsprzecznie gorzej.
                      Podalas przyklad, ze znalas niewidomego co chodzil do zwyklej szkoly.

                      No dobra to teraz wyobraz sobie taka sytuacje, jest lekcja, i w klasie jest gluchy i niewidomy
                      nauczyciel wyklada lekcje, chodzi po klasie, odraca sie tylem do klasy itd.
                      kto odniesie pozytek z lekcji, a kto nie?
                      Zapewniam cie ze niewidomemu jest latwiej. gluchy musi sie uczyc SAM z ksiazek.



                      A jak ktoś niewidomy z
                      > najdzie się w nieznanym miejscu, to nie może się samodzielnie poruszać.


                      jak to nie moze? nie watpie ze jest mu bardzo trudno ale bez przesady.

                      Poza tym, tak samo jest gluchym. Gluchy jesli znajdzie sie w nieznanym otoczeniu rowniez ma ogromne trudnosci zeby dowiedziec sie co i jak. czasami psychicznie jest to trudne do wytrzymania.

                      Nie mówiąc o różnym sto
                      > pniu wykluczenia społecznego.


                      Gluchoniemi tez sa w roznym stopniu wykluczani spolecznie.
                      Poza tym, nawet w sympatyzujacym slyszacym towarzystwie sa wyizolowani z grupy, niewidomi -nie, bo slysza.


                      Minnie

                      --
                      Warto przeczytac na forum Migrena:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                      • minniemouse napisała:
                        > No dobra to teraz wyobraz sobie taka sytuacje, jest lekcja, i w klasie jest gluchy i niewidomy
                        > nauczyciel wyklada lekcje, chodzi po klasie, odraca sie tylem do klasy itd.

                        Zapomniałaś dodać - nauczyciel pisze na tablicy, pokazuje slajdy, eksponaty, mapy, zdjęcia, prezentacje...
                        Bardzo jednostronne jest to Twoje podejście, Minnie.

                        • Zapomniałaś dodać - nauczyciel pisze na tablicy, pokazuje slajdy, eksponaty, mapy, zdjęcia, prezentacje...

                          no ale jak czesto to sie dzieje w proporcji do codziennych wykladow?

                          slajdy - jak sie pokazuje to sie je jeszcze przy tym zwykle objasnia
                          eksponaty - podobniez, eksponaty o ile nie muzealne poza tym niewidomemu w drodze wyjatku mozna dac podotykac
                          mapy - dla niewidomych sa, a gluchy dalej nie slyszy co mowi nauczyciel
                          zdjecia - -podobnie jak ze slajdami zwykle tez sa komentarze
                          prezentacje - zwykle polegaja na gadaniu ze slajdami itp


                          pisanie na tablicy zwykle obejmuje material omawiany w klasie, tak czy siak.
                          zreszta, jak nauczyciel pisze na tablicy a przy tym cos mowi to wtedy gluchy nie wie co chodzi - to dziala w obie strony.

                          Bardzo jednostronne jest to Twoje podejście, Minnie.


                          to samo moge powiedziec o tobie :)

                          Minnie


                          --
                          Warto przeczytac na forum Migrena:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                          • jako afterthought, dodam jeszcze ze w odroznienu od utraty sluchu ktora jest kalectwem niewidocznym, slepota nie jest.

                            Niewidomemu kazdy (no prawie) leci z pomoca, traktuje z szacunkiem.
                            Usluznie podleci aby pomoc przejsc, podejsc, cos poda, podsunie reke, i co tam jeszcze.

                            Braku sluchu nie widac,
                            gluchoniemi wiec nie spotykaja sie z zadna natychmiastowa usluznoscia a czesto calkiem przeciwnie - z nieufnoscia i wrecz wrogoscia, czasem z wysmiewaniem,
                            pol biedy jak czlowiek jest tylko gluchy i umie w miare sprawnie mowic bo znakomita wiekszosc pelnosprawnej spolecznosci nie rozumie beklotliwej wymowy gluchoniemych.

                            I w przeciwienstwie do niewidomych ktorych widoczna 'bezradnosc' wzbudza w prawie kazdym natychmiastowa chec niesienia pomocy,
                            to trudnosci wynikajace z porozumieniem sie z osoba gluchoniema nastawia wiekszosc ludzi nieprzychylnie.
                            Ludziom sie nie chce dociekac co gluchoniemy belkocze, bardzo rzadko chce im sie pisac i czekac na odpisanie szczegolnie jesli jest dluga kolejka,
                            nie rozumieja tego kalectwa po prostu i odrzuca ich od niego.

                            I na tym przykladzie mysle widac najlepiej ze jednak nie niewidomy a gluchoniemy jest bardziej wyalienowany z pelnosprawnego swiata.

                            Minnie



                            --
                            Warto przeczytac na forum Migrena:

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                          • minniemouse napisała:
                            > no ale jak czesto to sie dzieje w proporcji do codziennych wykladow?

                            Zależy od przedmiotu, np. na takiej matematyce to co napisano jest najistotniejsze.

                            > mapy - dla niewidomych sa, a gluchy dalej nie slyszy co mowi nauczyciel

                            Mapy dla niewidomych, a dla głuchych język migowy.
                            O tym właśnie wcześniej pisałam - wszelakie przykłady dobierasz tak, żeby wyszło na "Twoje".

                            Brak słuchu niewątpliwie życie w wielu aspektach utrudnia, ale brak wzroku w jeszcze większym stopniu. Już na wstępie odrzuciłaś różnice związane z poruszaniem, co jest zwykłą manipulacją. Nie ulega wątpliwości, że niewidomemu poruszać się zdecydowanie trudniej niż głuchemu, a ograniczenia w poruszaniu w ogromnym stopniu powodują także i ograniczenia we wszelakich innych dziedzinach. Niewidomy we własnym mieszkaniu usłyszy zdecydowanie mniej niż głuchy zobaczy poza nim.

                            A co do tego ile informacji dochodzi z zewnątrz do niewidomego i głuchego to najprościej ocenić po tym prostym fakcie: głuchy może prowadzić samochód, niewidomy nie.
                            • A co do tego ile informacji dochodzi z zewnątrz do niewidomego i głuchego to najprościej ocenić po tym prostym fakcie: głuchy może prowadzić samochód, niewidomy nie.

                              Jestes glucha albo niewidoma? z pewnoscia nie, co widac po powyzszej wypowiedzi.
                              No ile informacji dochodzi oprocz tego ze jedzie?
                              karetki na sygnale juz nie slyszy, na przyklad
                              ani klaksonu.

                              Proponuje wobec tego abys zrobila doswiadczenie i raz zwiazala sobie oczy, a raz zatkala uszy
                              i sprobowala normalnie przezyc dzien jak zawsze. zobaczymy kiedy bedzie ci latwiej funkcjonowac, mimo wszystko. szczegolnie interesujace bedzie jak masz dzieci.

                              Zależy od przedmiotu, np. na takiej matematyce to co napisano jest najistotniej
                              > sze.


                              To jedna matematyka. mimo wszystko nawet w matematyce jest mozliwe
                              duzo slownego objasniania....
                              o ile pamietam, mnie jak uczyli ze 2+2 =4 polegalo glownie na tlumaczeniu ze dwa paluszki dodac dwa paluszki...
                              bez tego patrzenie sie w tablice to tylko bezmyslne zapamietywanie symboli.


                              Mapy dla niewidomych, a dla głuchych język migowy.

                              No dobrze, zalozmy.
                              No jak ma tlumacza w szkole to tak, oczywscie.
                              wtedy jest 50-50.

                              Ale co ja ci bede mowic. Helen Keller byla gluchociemna, zapytana co jest gorsze byc slepym czy gluchym powiedziala - gluchym oczywscie.

                              Re:which is worse blind or deaf?
                              Posted by AFBInfo Center on 09/20/2005

                              Here is an expert answer to your question.

                              Quotation

                              I am just as deaf as I am blind. The problems
                              of deafness are deeper and more complex,
                              If not more important, than those of blindness.
                              Deafness is a much worse misfortune. For it
                              means the loss of the most vital stimulus - the
                              sound of the voice that brings language, sets
                              thoughts astir, and keeps us in the intellectual
                              company of man.

                              - Helen Keller



                              Zdaje sobie oczywscie sprawe ze czesc ludzi bedzie miala podzielone zdanie bo jest to tez sprawa subiektywna, jeden kocha muzyke i nie wyobraza sobie zyc bez dzwieku
                              drugi jest istota mocno wizualna i woli byc gluchy niz slepy.
                              Ale to sa sprawy pdorzedne, wybory osobiste i subiektywne,
                              i bedac sama glucha najlepiej wiem jak to ogranicza, owszem prowadze samochod
                              i co z tego, czy samochod pomaga mi w odbieraniu slownej informacji hahahahaha
                              bo taka posluguje sie 90% spoleczenstwa
                              nie on mnie tylko przewiezie z punktu A do punktu B to samo moze zrobic tramwaj, autobus, rower, taksowka...

                              doskonale wiem wiec co Helen Keller ma na mysli.

                              Zdrowy czlowiek nie ma pojecia ani o jednym ani o drugim
                              pojecia nie ma o wielu aspektach obu kalectw.


                              Nie zapomnij o jednej rzeczy ktora napisal Jureczek na samym poczatku o swoich gluchoniemych znajomych - ZE BARDZO CIEZKO JEST SIE Z NIMI DOGADAC I ZE MAJA SWOJA GRUPE GLUCHYCH, SWOJE ZJAZDY GLUCHYCH, SWOJ SWIAT GLUCHYCH...
                              i tu wlasnie jest pies pogrzebany.

                              Minnie



                              --
                              Warto przeczytac na forum Migrena:

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                              • minniemouse napisała:
                                > Jestes glucha albo niewidoma?

                                A Ty?

                                > No ile informacji dochodzi oprocz tego ze jedzie?
                                > karetki na sygnale juz nie slyszy, na przyklad ani klaksonu.

                                Co nie zmienia faktu, że głuchemu prawo jazdy dadzą. Ślepemu - nie. Sądzisz, że to jakaś zmowa, czy może jednak przemawiają za tym jakieś konkrety?

                                > Proponuje wobec tego abys zrobila doswiadczenie i raz zwiazala sobie oczy, a raz zatkala
                                > uszy i sprobowala normalnie przezyc dzien jak zawsze. zobaczymy kiedy bedzie ci lat
                                > wiej funkcjonowac, mimo wszystko.

                                W moim normalnym dniu brak wzroku przeszkadzałby ponad wszelką wątpliwość bardziej choćby z uwagi na moją pracę. Ale to akurat żaden dowód.

                                > szczegolnie interesujace bedzie jak masz dzieci.

                                Serio uważasz, że niemożność usłyszenia dziecka jest gorsza od niemożności zobaczenia go i drastycznego utrudnienia poruszania się z nim?

                                > To jedna matematyka. mimo wszystko nawet w matematyce jest mozliwe
                                > duzo slownego objasniania....

                                Matematyka, fizyka, chemia, o kształceniu na wyższych poziomach nie wspominając. Słowne objaśnienia niewiele dadzą, jeżeli nie ma możliwości odniesienia do cyfr i wzorów.
                                Opowiadanie to głównie przedmioty takie jak historia czy polski (choć tutaj trzeba jeszcze czytać... ups...).

                                > No jak ma tlumacza w szkole to tak, oczywscie.

                                Jak ma tłumacza i jak ma mapę. O tym cały czas piszę - celowo dobierasz przykłady, w których ślepemu jest wszystko jedno, a głuchemu nie (jak choćby ten ze zgaszonym światłem).

                                > Helen Keller byla gluchociemna, zapytana co jest gorsze
                                > byc slepym czy gluchym powiedziala - gluchym oczywscie.

                                Rozważamy przypadek albo głuchy albo ślepy, a nie jedno i drugie naraz, to jeszcze inna sytuacja.

                                > Ale to sa sprawy pdorzedne, wybory osobiste i subiektywne,

                                Tak jak i wypowiedź pani Keller, która to - o ile mnie pamięć nie zawodzi - była pisarką, a więc osobą przywiązującą wielką wagę do słów.

                                > Zdrowy czlowiek nie ma pojecia ani o jednym ani o drugim
                                > pojecia nie ma o wielu aspektach obu kalectw.

                                Równie dobrze można uznać, że osoba, która nie posiada obydwu zmysłów nie jest w stanie porównać korzyści z nich płynących.

                                Bronisz się jakbym się upierała, że głuchota to jak paznokieć złamać. Jasne, że wiąże się to z wielkimi ograniczeniami, w żaden sposób nie chcę tego umniejszać.
                                Czepiłam się przede wszystkim absurdalności podawanych przez Ciebie przykładów, sam problem uważam za nieco bardziej złożony i pozbawiony jednoznacznej odpowiedzi. Ale sumarycznie jednak będę stawiać na wzrok, bo ogranicza w szerszym zakresie (choćby owo poruszanie), jest trudniejszy do choć częściowego zrekompensowania i dostarcza większej ilości bodźców, a jego utrata bardziej uzależnia od innych.

                                I tutaj wrócę do tego, o czym wcześniej pisałaś - że głuchego nie widać, a niewidomym się pomaga. Ślepoty jako takiej nie widać w tym samym stopniu jak głuchoty. Ślepego można poznać po zachowaniu (jak będzie się po omacku obijać o ściany to też nie każdy będzie dociekał czy ślepy czy pijany) i białej lasce, która nie tylko służy jako pomoc, ale i oznaczenie. Głuchych się nie oznacza. Dlaczego?
                                • minniemouse napisała:
                                  > Jestes glucha albo niewidoma?

                                  A Ty?


                                  Misia A, Misia B, Misia ma ADHD ??????

                                  Co nie zmienia faktu, że głuchemu prawo jazdy dadzą. Ślepemu - nie. Sądzisz, że
                                  > to jakaś zmowa, czy może jednak przemawiają za tym jakieś konkrety?


                                  kobieto, co nie zmienia faktu ze jeden i drugi dojedzie do celu - jeden wlasnym samochodem
                                  drugi tramwajem albo taksowka - naprawde tego nie pojmujesz?
                                  ze samochod to tylko srodek lokomocji?
                                  powiedz mi w czym to uposledza niewidomego ze nie ma prawa jazdy, no w czym????
                                  zostanie uwiazanyw domu? nie dostanie sie z punktu A do punktu B? nie pojedzie na wakacje??? do lekarza? do banku???? do pracy ??????
                                  nie zawiezie dziecka do szkoly ?????
                                  nie pojedzie SZYBCIEJ bo nie pojedzie samochodem???
                                  alez moze jechac samochodem, nawet wlasnym tyle ze nie bedzie kierowca!!!
                                  zastanow sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                  W moim normalnym dniu brak wzroku przeszkadzałby ponad wszelką wątpliwość bardz
                                  > iej choćby z uwagi na moją pracę. Ale to akurat żaden dowód.


                                  no dobrze to moze wylaczmy prace - ale w domu moglabys doswiadczenie wykonac - wypraw dzieci do szkoly, meza do pracy, itd...


                                  Serio uważasz, że niemożność usłyszenia dziecka jest gorsza od niemożności zoba
                                  > czenia go i drastycznego utrudnienia poruszania się z nim?


                                  bla bla bla. najpierw to ZROB. chocby we wlasnym domu. swoj dom chyba dobrze znasz????
                                  idiotka nie jestes????

                                  w zasadzie glusi takze nie mowia, ale juz od ciebie tego nie wymagam.
                                  nie wyobrazam sobie zebys dala sobie rade z dnia na dzien z dziecmi nagle bez mozliwosci kontaktu slownego i bez slyszenia ich przez caly dzien..


                                  . Słowne objaśnienia niewiele dadzą, jeżeli nie ma możliwości odniesienia do cy
                                  > fr i wzorów. Opowiadanie to głównie przedmioty takie jak historia czy polski (choć tutaj trz
                                  > eba jeszcze czytać... ups...).


                                  zlotko, cyfry sa takze w Braille. ksiazki poza tym mozna nagrywac na audio, i sa gotowe w audio.
                                  cos jestes slabiutko zorientowana.


                                  > Rozważamy przypadek albo głuchy albo ślepy, a nie jedno i drugie naraz, to jesz
                                  > cze inna sytuacja.


                                  ja ci dalam przyklad osoby ktora byla jednoczesnie i slepa i glucha i jako taka miala najlepsza bo osobista mozliwosc porownac obydwa kalectwa. tak ze niestety ale to jest perfekt przyklad.

                                  Tak jak i wypowiedź pani Keller, która to - o ile mnie pamięć nie zawodzi - był
                                  > a pisarką, a więc osobą przywiązującą wielką wagę do słów.


                                  Wez mnie nie rozsmieszaj - "pani Keller" byla w pierwszym i podstawowym rzedzie osoba ktora dotknelo podwojne a nawet potrojne kalectwo -
                                  - slepota
                                  -gluchota
                                  -niemota

                                  z ktorymi musiala zyc od wczesnego dziecinstwa (miala 19 miesiecy jak zachorowala a wiec zanim nauczyla sie mowic) i gdyby nie jej nauczycielka Ann Sullivan ktora dala jej mozliwosc nawiazania KOMUNIKACJI z zewnetrzym swiatem jezykiem migowym, to kto wie co by z nia bylo.
                                  Dzieki temu ze Helen Keler nauczyla sie mowic - na migi, ale mowic, tylko dlatego zaczela sie rozwijac. I dzieki temu ze sie wyksztalcila, i nabrala tez doswiadczenia zyciowego
                                  to na tej podstawie wypowiedziala swoja opinie a nie na podstawie tego ze "napisala ksiazke to lubi slowa" - jestes po prostu smieszna! napisala zreszta niewiele.

                                  Slowa, "lubia" wszyscy - a ty co uzywasz jak nie slowa?

                                  Głuchych się nie oznacza. Dlaczego?

                                  kiedys w Polsce oznaczalo sie ich samochody zoltym polksiezycem.
                                  dawniej w USA musieli miec dwa boczne lusterka za czasow kiedy samochody mialy jeszce tylko po jednym - sprawa z czasem oczywscie rozwiazala sie,
                                  i nota bene okazalo sie ze to bardzo przydatne tak czy siak.

                                  jak zwykle zreszta, nie rozumiesz puenty.
                                  Puenta polega nie na daczego ich sie oznacza lub nie
                                  tylko dlaczego wbrew pozorom brak tego moze utrudniac a nie ulatwiac zycie.
                                  A, i w Am Pln dla gluchoniemych sa psy przewodniki, z tym ze i tak nie od razu widac ze pies jest akurat dla gluchego.



                                  Ślepoty jako takiej nie widać w tym samym stopniu jak głucho
                                  > ty.



                                  tiaaaa rzeczywscie. tutaj juz przeciagnelas pale, i to zdrowo.


                                  Minnie









                                  --
                                  Warto przeczytac na forum Migrena:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
    • duzo masz szczescia skoro w tym codnym kraju udalo ci sie znalezc faceta co chce byc z niepelnosprawna, wiekszosc kobiet niepelnosprawnych, niezaleznie od wygladu, wyksztalcenia, osobowosci... jest samotnych. inaczej wyglada to w przypadku mezczyzn dotknietych niepelnosprawnoscia:/ kobiety sa bardziej wrazliwe i tyle. czesto nawet osoby "tolerancyjne" zaczynaja szalec gdy ich synek/coreczka chca sie zwiazac z niepelnosprawnym. i jeszcze jedna opowiastka jak mamusie pierwszoklasistow robily mega awantury o to, ze ich dzieci trafily do klasy integracyjnej z "kalekami", ktore co prawda mamusi nie przeszkadzaja ale sa beeeeee i niech sobie chodza do tejj szkoly ale odpowiednio odizolowane. w cywilizowanych krajach rzeczy nie do przyjecia u nas na porzadku dzinnym:( w odpowiedzi na twoje pytanie:) pelny czy nie pelny to nie jest kryterium dla normalnego czlowieka
      --
      "Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie"
      • judith79 napisała:

        > duzo masz szczescia skoro w tym codnym kraju udalo ci sie znalezc faceta co chce byc
        > z niepelnosprawna,

        no tak,ale co uważasz na temat 'widocznej' niepełnosprawnosci?
        a może pisałaś TYLKO o widocznej na pierwszy rzut oka niepełnosprawności?
        • a czym sie roznia "widoczna" od widocznej na pierwszy rzut oka? ma jakies znaczenie czy to genetyczna choroba, czy wozek, czy slepota? zasadniczo kazdy czlowiek jest potencjalnie niepelnosprawny, nie trzeba tu zadnych spektakularnych historii ot zakrztusze sie herbatniczkiem i reszte zycia spedze jako roslina, potkne sie we wlasnej kuchni i wyladuje na wozku....
          --
          "Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie"
    • miniofilka napisała:

      > Czy związalibyście się z osobą z widoczna niepełnosprawnością? Możecie szczerze
      > odpowiedzieć dlaczego tak/nie?
      > Pytam bo sama jestem taką osoba i wzbudzam sensację, że mam zdrowego męża:)

      Tak, oczywiscie! Dlaczego? Bo widoczna niepelnosprawnosc nie ma tu nic do rzeczy.
      • w niepolnosprawnej dziewczynie.
        Byla niestety duzo mlodsza,wiec tylko z nia rozmawialem w jej miejscu pracy.
        Ona chyba tez mnie b.lubila.
        Wyjechalem niedlugo na dlugo za granice.
    • Gość: Jarek IP: *.dynamic.chello.pl 27.02.11, 21:40
      Nie! prędzej czy pozniej kaleka kobieta przestaje interesowac partnera, on zaczyna sie interesowac zdrowymi, ladnymi babkami i zwiazek sie rozsypuje. Mam taki przypadek w rodzinie - kuzyn ożenił sie z osobą kulejącą - proza zycia zrobila swoje i po 10 latach zwiazek poszedl w zapomnienie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.