Dodaj do ulubionych

Do wegetarian z forum

27.04.11, 11:13
Jednej rzeczy nie rozumiem w całym tym waszym wegetarianizmie. Twierdzicie, że nie jecie mięsa, bo zwierzęta trzeba zabijać, zanim się je zje. Niektórzy idą jeszcze dalej i sprzeciwiają się nawet dojeniu zwierząt, strzyżeniu ich albo podkradaniu im jajek. OK, to jest zrozumiałe. Tylko w takim razie jeżeli zabijanie zwierząt jest dla was kwintesencją zła, to dlaczego nie sprzeciwiacie się uprawie roli albo wycinaniu drzew w lesie? Widzę tutaj dużą niekonsekwencję, bo wskutek uprawy roli giną milionami nie tylko owady i różne inne zwierzęta niższe, lecz również kręgowce. Zabija się w ten sposób gryzonie (myszy, nornice itd.), krety, ropuchy, żaby trawne, rzekotki, młode zające, niszczy gniazda wielu gatunków ptaków, a przede wszystkim niszczy się siedliska tych zwierząt. Uprawa roli metodami „ekologicznymi” nie jest żadnym rozwiązaniem, ponieważ w rolnictwie ekologicznym również stosuje się orkę, zbiera plony, a nawet stosuje się niektóre pestycydy. Dla zwierząt takie rolnictwo jest może mniej śmiercionośne, ale jednak jest, zwierzęta giną, a w skali całego globu giną ich miliardy. Jak to więc z wami jest: przeszkadza wam zabijanie zwierząt w celu ich zjedzenia, a nie przeszkadza wam ich zabijanie przy okazji uprawy roślin?

Na te wątpliwości żaden vege nie dał mi nigdy sensownej odpowiedzi i wy tutaj też nic mi nie odpowiecie, bo nie da się na to odpowiedzieć. Moim zdaniem jest to argument obalający wegetarianizm i właśnie dlatego uważam wegetarian za zwolenników quasi-religijnego zabobonu. Ludzie muszą w coś wierzyć, a różnica polega jedynie tylko na tym, w co się wierzy. Jedni wierzą w zmartwychwstanie Chrystusa, inni wciąż czekają na mesjasza, a wy wierzycie w wegetarianizm. Daltego żadne racjonalne argumenty nigdy do was nie trafią i żadne sprzeczności w waszej "doktrynie" nie zmuszą was do jej porzucenia.
Edytor zaawansowany
  • karbat 27.04.11, 11:31
    dobrze piszesz rolniku , wszystko , ale to wszystko mozna sprowadzic do absurdu ...
    wystarczy tylko byc skrajnym w swych pogladach , byc extremalnym wegetarianinem , ekologiem ,itd ... blazenstwo , niekonsekwencja sama sie uzewnetrzni ...
  • feel_good_inc 27.04.11, 11:42
    karbat napisał:
    > dobrze piszesz rolniku , wszystko , ale to wszystko mozna sprowadzic do absurdu
    > ...
    > wystarczy tylko byc skrajnym w swych pogladach , byc extremalnym wegetarianinem
    > , ekologiem ,itd ... blazenstwo , niekonsekwencja sama sie uzewnetrzni ...

    O tym mówi prawo Poego, które można rozciągnąć na tematy pozareligijne, ale też oparte na wierze, a nie faktach.

    --
    > Na pewno potrafisz sie na to zdobyc, wszak niewierzacy to w
    > ogolnosci porzadni ludzie.
  • malwina_wawa 27.04.11, 15:43
    Nie rozumiem, czemu ludzie tak nie lubią wegetarian. Wybierają oni jakąś drogę, nikomu jej nie narzucają, a wszyscy wokoło się ich czepiają. Od kiedy jestem wegetarianką nieustannie ktoś zadaje mi dziwne pytania czy krzyczy na mnie. Poza tym wegetarianie sprzeciwiają się wycinkom lasów, większość z nas działa w fundacjach na rzecz zwierząt. Walczymy o czystość rzek, o ryby, owady i wszystkie inne stworzenia. Jednak prawda jest taka, że biedronki nikt raczej nie będzie tak maltretował jak konia czy psa - może właśnie dlatego właśnie o tych drugich akcjach jest tak głośno. Polecam ruszyć głową, to czasami pomaga.
    --
    Wszystko o antykoncepcji - www.facebook.com/Wazektomia
  • voxave 27.04.11, 18:02
    Malwina--jestes załgana,własnie mnie nachodzisz na tym sympatycznym forum i nauczasz--spadaj
    --
    ..a jednak można żyć bez powietrza -Maria
  • zapinacz.ten.a.nie.inny 28.04.11, 15:15
    voxave napisała:

    > Malwina--jestes załgana,własnie mnie nachodzisz na tym sympatycznym forum i nau
    > czasz--spadaj

    te, voxave, idź się wykąp w niechlorowanym basenie
  • yoma 28.04.11, 12:21
    > nikomu jej nie narzucają,

    Buuuuuuhahahaha!
    --
    Nie miała baba kłopotu, sprawiła sobie spółkę akcyjną
  • 33qq 30.04.11, 13:33
    Nie narzucają, bo nie mogą, wszystkie nowe ruchy religijne tak mają, później, gdy ogłupią ludzkość, zaczynają się zakazy.
  • Gość: kalka IP: *.range86-135.btcentralplus.com 30.04.11, 13:58
    przepraszam 33,
    ale piszesz o wszystkich religiach (ruchach?) tlumaczac [(ich) istote] po swojemu- (jaka definicja -jezykiem C++ poslugujac?)
    wiec to wszystko sie bezlogicznie zapetla podbijajac zla historie ( zlym zalozeniom- watkom)
    naprawde wszystko po polsku musi byc tlumaczone market cointinuum?( Moneta)

  • strikemaster 30.04.11, 14:54
    Ta religia (weganizm), jak widzisz juz na wstępie dała się poznać, jako agresywna. Jeszcze tak na prawdę niczego nie osiągnęli, a juz nie raz na forach postulowali wprowadzenie powszechnego zakazu jedzenia mięsa. Strach się bać, co będzie później, gdy umieszczą np. swoich ludzi w instytucjach władzy.
    --
    15 MAJA - DZIEŃ MĘSKICH SPÓDNIC
    Strony kiltowe:główna newsy i komentarze foto-video linki forum kiltowe
    Bravehearts in Kilts against trouser tyranny
    Blog społeczno-polityczny strikemastera
  • qqazz 30.04.11, 21:10
    Niech wprowadzają, szybko wymrą bo beda musieli ulec silniejszym i inteligentniejszym jedzącym mieso.



    pozdrawiam
    --
    wiadomosci.wp.pl/gid,9847763,gpage,5,img,9847780,galeria.html
    "Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły."

    -- Nicolas Gomez Davila
  • 33qq 30.04.11, 19:05
    Powiedz, echo, jaka religia nie narzuca, bo inaczej wpisujesz się w pobożny, zadowolony z siebie bełkot
  • 33qq 30.04.11, 19:09
    No i oczywiście strikemaster ma rację, że weganizm jest również religią, podobnie jak komunizm czy islam
  • strikemaster 30.04.11, 19:22
    Nie kazdy wegatarianizm jest religią. Niektórzy zwyczajnie nie lubią mięsa, czasem i innych produktów odzwierzęcych, bez ideologii, ot tak z siebie. To nie jest religia. Za to wojujący weganizm, jak ten prezentowany na forach religią jest. Opiera się na ideologii, a właściwie mitologii (te wszystkie skumulowane bóle zwierząt cierpiących, kosmologiczne "argumenty" na temat walorow ekologicznych i fikcyjne cytaty o tym świadczą). Do tego to bardzo agresywne i ekspansywne wyznanie, wystarczy, ze pojawi ich się kilku i już mają plany, jakby tu swoje wierzenia siłą narzucić pozostałym.
    --
    15 MAJA - DZIEŃ MĘSKICH SPÓDNIC
    Strony kiltowe:główna newsy i komentarze foto-video linki forum kiltowe
    Blog społeczno-polityczny strikemastera
  • 33qq 30.04.11, 20:31
    Tak, podobnie jak nie każdy ateizm nim jest, albo wiara w bogów, póki to sprawa prywatna, póty budzi mój szacunek, jeśli jakiś ktoś go narzuca jak katolstwo w PL, to staje się religią, polityką, marketingiem i innymi ku...twami
  • feel_good_inc 27.04.11, 11:40
    ...tylko o możliwość wywyższania się nad innymi.
    Stąd to sztucznie hodowane poczucie wyższości moralnej i namolne lansowanie się na rozmaitych forach.
    Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie stwierdziłby, że sposób odżywiania nabyty całkiem niedawno (parę tysięcy lat temu) z powodów czysto ekonomicznych i do którego jesteśmy na razie słabo przystosowani (w końcu co to jest w skali ewolucyjnej?) jest "naturalny dla człowieka"?

    --
    Myjcie się, dziewczyny. Nie znacie dnia ani godziny.
  • qqazz 30.04.11, 21:11
    Chińskie zarcie tez jest dla nas egzotyczne i przybyło niedawno a bardzo mi smakuje, podobnie z pizzą.


    pozdrawiam
    --
    wiadomosci.wp.pl/gid,9847763,gpage,5,img,9847780,galeria.html
    "Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły."

    -- Nicolas Gomez Davila
  • klosowski333 27.04.11, 11:44
    Tu nie ma wegetarian, tu sa weganie, a scislej ze dwoch na krzyz pod dwudziestoma czterema nickami.
  • y.agni.k 27.04.11, 13:29
    Ja jestem wegetarianką bez specjalnej ideologii więc nie wiem czy będę w stanie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Nie jadam mięsa bo go nie lubię a dopiero w drugiej kolejności biorę pod uwagę zabijanie zwierząt jako takie.
    Przy czym muszę powiedzieć że nawet gdybym jadła mięso dużą uwagę przywiązywałabym pewnie do tego z jakiego źródła ono pochodzi, jestem przeciwniczką chowu przemysłowego niezależnie od tego jakie zwierzęta się w ten sposób "produkuje". Nie kupuję jaj z chowu klatkowego bo uważam że to karygodne aby przetrzymywać kury w _takich_ warunkach.

    A teraz odpowiedź na Twoje pytanie:
    W skutek uprawy roślin ginie wiele gatunków zwierząt, racja a czy jest jakiś inny sposób produkcji pożywienia który zapewni ochronę WSZYSTKIM zwierzętom na świecie?
    Przecież Twoje wnioski są irracjonalne! Myślę że weganie (bo tu raczej o nich mowa) wybierają mniejsze zło.

    > y. Jak to więc z wami jest: przeszkadza wam zabijanie zwierząt w celu ich zjedz
    > enia, a nie przeszkadza wam ich zabijanie przy okazji uprawy roślin?

    Ile zwierząt ginie (%) przy uprawie roślin a ile w ubojniach?
    Chcesz porównywać?
  • rolnik.z.wierciszowa 28.04.11, 10:46
    O tym właśnie napisałem, że nie da się pozyskiwać żywności bez zabijania zwierząt. Różnica dotyczy tylko zabijanych gatunków no i właśnie ilości uśmierconych osobników. Nie mam na ten temat danych, ale na zdrowy chłopski rozum wielokrotnie więcej zwierząt ginie podczas uprawy roli niż w ubojniach. W przeciętnym polskim gospodarstwie utrzymanie jednej krowy wymaga około 1 ha ziemi, na którym żyją dziesiątki płazów, gryzoni i ptaków, z których część zginie, kiedy pole zostanie zaorane albo opryskane herbicydem. Można się zgodzić, że im więcej się zabija, żeby samemu przeżyć, tym gorzej, tylko że ilościowa różnica pomiędzy zabijaniem w ubojniach a zabijaniem podczas uprawy roślin nie wydaje mi się znacząca. Poza tym, gdybyśmy chcieli iść Twoim tokiem rozumowania, to trzeba byłoby uznać, że zabicie w ubojni jednej krowy jest mniejszym złem, niż zabicie kilkunastu cieląt albo kilkudziesięciu królików, z których pozyskuje się tyle samo mięsa co z tej jednej krowy. Dlatego bardziej obciążałby swoje sumienie ktoś, kto nie je cielęciny, ale zjada np. "ciała zamordowanych ryb", (przynajmniej tych mniejszych). Gdyby więc wegetarianie chcieli być konsekwentni, to powinni wybrać taki sposób odżywania się, który wiązałby się z zabijaniem zwierząt w jak najmniejszym stopniu. Moim zdaniem, najbardziej racjonalnym wyborem byłoby tutaj jedzenie mięsa krów i innych dużych zwierząt pochodzących hodowli ekstensywnych, tzn. takich, gdzie nie wykonuje się co roku orki i innych zabiegów, tylko wypasa się bydło na trawie, która rośnie sama z siebie. Takie rolnictwo wymaga właściwie tylko stosowania nawozów. Krowa, która się pasie, nie zje przecież żaby, nie rozgniecie myszy, nie wymłóci kombajnem gniazda ptaków, ani nie zatruje owadów opryskiem. Tak więc, drodzy wegetarianie, jeżeli naprawdę chcecie zminimalizować zabijanie zwierząt, jeżeli naprawdę wybieranie mniejsze zło, to odstawcie te wasze nasionka, których wyprodukowanie obyło się kosztem rzezi dziesiątek, setek i tysięcy niewinnych zwierząt, i zacznijcie jeść krowy.


    > Przecież Twoje wnioski są irracjonalne!

    Proponuję powtórzyć sobie dział logiki pt. "wnioskowanie" i przypomnieć sobie, co to jest wniosek, a co przesłanka. U nas w Wierciszowie już opanowaliśmy trudną sztukę odróżniania wniosku od przesłanki :)

  • Gość: kalka IP: *.range86-135.btcentralplus.com 28.04.11, 10:58
    a rolnik tomek orze w dolinie czy na ugorze?
    bo chyba pomylil plodozmian (przeslanek) wegetarianizmu z wnioskami filozofii buddyjskiej
    wiec probuje radlo za pomoca chomonta poganiac.
  • y.agni.k 28.04.11, 12:14
    Rolnik Tomek nie orze spogląda na pole leżące odłogiem i cieszy się na widok "drobnych gryzoni" swawolnie baraszkujący w trawie.
    Jakie to logiczne, jakie to proste! ;-)
    Ocalmy myszy, zjedźmy krowy!
  • Gość: kalka IP: *.range86-135.btcentralplus.com 28.04.11, 12:20
    spoglada jak przy Jeggo-> cele na malowane zlote- "wrota"
  • y.agni.k 28.04.11, 12:05
    "Nie mam na ten temat danych ale na zdrowy chłopski rozum..."
    Taaaak, myślę że będę wielokrotnie cytować Twoje zdanie ;-))

    Do rzeczy:
    Tak sobie czytam Twoje "złote myśli" i nie mogę się nadziwić jak to (skądinąd) sprytnie
    pominąłeś pewną nieco drażliwą kwestię. A mianowicie samą krową wypasioną na trawie
    (wszak tylko skubie nawet myszki nie zdepcze króweńka, łał) człowiek się nie odżywia, zostawmy podziały ze względu na dietę, skupmy się na samym osobniku ludzkim.
    Człowiek potrzebuje do swego jadłospisu oprócz mięsa także pokarmy poch. roślinnego i oto znowu zaczyna zabijać niewinne zwierzęta żabki, myszki oraz motyle.
    I co?
    I jasna cholera trafia Twoją teorię.
    Rolniku z miejscowości obok Sikucina nad rzeką Pisią zaprawdę powiadam nie ma sposobu odżywiania w którym nie giną zwierzęta, natomiast ja widzę różnicę między śmiercią krowy a myszy.

    > Proponuję powtórzyć sobie dział logiki pt. "wnioskowanie" i przypomnieć sobie,
    > co to jest wniosek, a co przesłanka. U nas w Wierciszowie już opanowaliśmy trud
    > ną sztukę odróżniania wniosku od przesłanki :)

    _wnioskuję_ że jednak nie do końca, czy Twoje przemyślenia nie były WNIOSKAMI cennych przemyśleń:
    "Nie mam na ten temat danych ale na zdrowy chłopski rozum..."

    :-)
  • rolnik.z.wierciszowa 30.04.11, 11:25
    > Człowiek potrzebuje do swego jadłospisu oprócz mięsa także pokarmy poch. roślin
    > nego

    Oczywiście, że samą krową wypasioną na trawie ludzkość się nie wyżywi, nie chodzi jednak o wybór "albo-albo", tylko o znalezienie złotego środka, który pozwoli jak najmniej zabijać.

    > natomiast ja widzę różnicę międz
    > y śmiercią krowy a myszy.

    Główna róznica polega na tym, że krowa jest większa, więc łatwiej podlega antropomorfizacji. Łatwiej wyobrazić sobie, że krowa czuje podobnie jak człowiek, trudniej w podobny sposób myśleć o myszy polnej, której przeciętny zjadacz soczewicy pewnie nigdy na oczy nie widział.
    Nawet zresztą, jeżeli krowa ma większą samoświadomość niż mysz, chomik, łasica, tchórz, kuna, szczur i jeszcze wiele innych gatunków zwierząt, które giną wskutek uprawy roli, to już na pewno nie ma większej różnicy pomiędzy śmiercią piskląt skowronka rozjechanych przez traktor a śmiercią kurczaka przeznaczonego na rosół. Nie chcę tu zresztą spierać się, jakie zwierzę bardziej zasługuje na życie, a jakie mniej. Prawda jest taka, że niezależnie od tego, czy zjadasz mięso, czy wcinasz kaszę, zagryzając kiełkami pszenicy - zabijasz.

    > Rolniku z miejscowości obok Sikucina nad rzeką Pisią

    Moja miejscowość leży niedaleko Lublina, Yagnięcinko :)

  • Gość: kalka IP: *.range86-135.btcentralplus.com 30.04.11, 12:33
    tak tak, chlopku roztropku,
    zgodnie z postawionymi zalozeniami ( na przerwach miedzyzajeciowych)
    Ty zabijasz slowami tyle, ze ty "programowo" nie potrzebujesz rozgrzeszenia bo wg Ciebie to np mrs. HawKing, "napisal" worda i zhostingowal go panubogu.


    ps

    trzymajac sie wiec uogolnien rolniczych rownie milych ( co seksualne) polskim "programistom" podtekstow,,,
    Ty uzyzniasz swoja "dzialke" korzystajac z czesci mojego mainstreamu- bo Twoj boss "wybudowal" na chmurze - zeremia.


    i w zwiazku z tym, ze dzisiaj Twoj dyzur, u mnie dzisiaj beda same plagi- np deszcz ropuch

  • sammler 03.05.11, 00:43
    Większości twoich postów nie sposób zrozumieć, a z tych, które zrozumieć się da, wynika wprost, że masz ze sobą olbrzymi problem. Uważasz, że zjadłaś wszystkie rozumy, a każdy twój dyskutant to tylko nieznający się na niczym motłoch, któremu trzeba narzucać "właściwy" sposób rozumowania...

    Oj, chyba ktoś cię bardzo skrzywdził w dzieciństwie...

    S.
  • y.agni.k 03.05.11, 13:09
    Zbrodnia Panie, ludzie udzielają się na forum! Do tego wyrażają swoje prywatne opinie... mało tego dyskutują jak chcą! Tfu! Żeby ich zaraza dotknęła, żeby ich stonka nadgryzła, żeby im się w życiu nie wiodło! Zaś tym wszystkim co wyrażają swoje opinie sztampowo co to skrętu jęz w bok nie potrafią przemielić nawet na grube kawały należy zwrócić absolutny ład i porządek na forum.

  • y.agni.k 01.05.11, 11:40
    > Oczywiście, że samą krową wypasioną na trawie ludzkość się nie wyżywi, nie chod
    > zi jednak o wybór "albo-albo", tylko o znalezienie złotego środka, który pozwol
    > i jak najmniej zabijać.

    Nie ma takiego. Nie istnieje złoty środek. Być może dawniej przed wszechobecną pojawieniem się "chemii" przed zanieczyszczeniami gleb i środowiska, wód itd. można by było powiedzieć że wegetarianin nie przyczynia się do zabijania zwierząt. W tym momencie stwierdzenie owo będzie nieprawdziwe.

    > Główna róznica polega na tym, że krowa jest większa, więc łatwiej podlega antro
    > pomorfizacji. Łatwiej wyobrazić sobie, że krowa czuje podobnie jak człowiek, tr
    > udniej w podobny sposób myśleć o myszy polnej, której przeciętny zjadacz soczew
    > icy pewnie nigdy na oczy nie widział.

    Ja widziałam ;-) mój kot je często przynosi, jedne martwe (kot oczywiście nie jest wegetarianinem) inne żywe do zabawy i wtedy mam zabawę bo zwykle puszcza taką mysz, ta pod jakąś szafę i wyłazi dopiero w nocy. Czasami się nieźle muszę naczekać żeby delikwentkę wynieść z mieszkania.

    > Nawet zresztą, jeżeli krowa ma większą samoświadomość niż mysz, chomik, łasica,
    > tchórz, kuna, szczur i jeszcze wiele innych gatunków zwierząt, które giną wsku
    > tek uprawy roli, to już na pewno nie ma większej różnicy pomiędzy śmiercią pisk
    > ląt skowronka rozjechanych przez traktor a śmiercią kurczaka przeznaczonego na
    > rosół. Nie chcę tu zresztą spierać się, jakie zwierzę bardziej zasługuje na życ
    > ie, a jakie mniej. Prawda jest taka, że niezależnie od tego, czy zjadasz mięso,
    > czy wcinasz kaszę, zagryzając kiełkami pszenicy - zabijasz.

    Tak być może i prawda natomiast ja nie jedząc mięsa nie zabijam za pomocą rąk innych świadomie tak jak Ty spożywając mięso codziennie!

    Poza tym Twoja teoria jest do d... mówiłam Ci to już chyba tyle że bardzo delikatnie.
    Napiszę Ci to jeszcze raz bo masz problem z logiką.

    Jeśli namówisz każdego wegetarianina do spożywania mięsa to wzrośnie popyt na produkcję np. krów natomiast jeśli chodzi produkty pochodzenia roślinnego wątpię aby zapotrzebowanie na takie pokarmy zmalało. Zatem dalej będziemy zabijać "małe gryzonie" a dodatkowo wzrośnie ilość trupów krów, świni i kurczaków.
    Widzisz swoją pomyłkę czy mam Ci ją pociągnąć boldem? ;-)
  • Gość: M. IP: *.lublin.hypnet.pl 01.05.11, 22:21
    "Jeśli namówisz każdego wegetarianina do spożywania mięsa to wzrośnie popyt na produkcję np. krów natomiast jeśli chodzi produkty pochodzenia roślinnego wątpię aby zapotrzebowanie na takie pokarmy zmalało."
    Wątpisz, ale nie masz racji. Spróbuj odżywiać się przede wszystkim tłuszczami i białkiem, a przekonasz się, że nie będziesz potrzebowała tylu produktów pochodzenia roślinnego (zachowując przy tym zdrowie) i nie będziesz nawet odczuwać takiej ochoty. W związku z tym, jeżeli większość osób zaczęłaby się w ten sposób odżywiać, popyt na produkty roślinne ze strony człowieka zmalałby drastycznie.
  • y.agni.k 01.05.11, 22:33
    > Wątpisz, ale nie masz racji. Spróbuj odżywiać się przede wszystkim tłuszczami i
    > białkiem, a przekonasz się, że nie będziesz potrzebowała tylu produktów pochod
    > zenia roślinnego (zachowując przy tym zdrowie) i nie będziesz nawet odczuwać ta
    > kiej ochoty. W związku z tym, jeżeli większość osób zaczęłaby się w ten sposób
    > odżywiać, popyt na produkty roślinne ze strony człowieka zmalałby drastycznie.

    Nie wątpię, ja to wiem!
    Spróbuj odżywiać się samym tłuszczem i białkiem a przekonasz się na własnym zdrowiu, ludzie, tyle się trąbi o odżywianiu! Piramidę chyba każdy widział?! A Ty takie brednie sadzisz...
    Dukan srukan? Już zbadano nie jedną osobę ochoczo stosującą dietę tłuszczowo-białkową i wyniki są porażające.
  • Gość: M. IP: *.lublin.hypnet.pl 02.05.11, 14:12
    "Piramidę chyba każdy widział?! A Ty takie brednie sadzisz..."
    Zabawne :) Polecam postudiować skład biochemiczny przeróżnych składników (ciekawych rzeczy można się czasem dowiedzieć) lub wypróbować różne sposoby odżywiania (nie mylić z "dietą"), wtedy będziesz mogła mieć pewność i przekonasz się jaka "piramida żywieniowa" jest najlepsza dla rozwoju człowieka.

    Kilka lat temu z pewnym zaskoczeniem odkryłam też w GW (!) wywiad z pewną (o ile dobrze pamiętam) dr chemii lub biochemii. (Wybacz, nie pamiętam tego aż tak dokładnie. Musiałabym poszukać.) GW nie jest co prawda żadnym wyznacznikiem, ale mimo wszystko artykuł był nader interesujący. Pani dr przedstawiała bardzo ciekawe wnioski na temat pracy umysłowej swoich studentów i tego w jak dużym stopniu jest to związane z ich sposobem odżywiania. Obalała mity dotyczące węglowodanów i tłuszczy roślinnych. Jej osobę pewnie również zaatakowałabyś w podobny sposób w swoich myślach.

    Interesująca jest również kwestia spożywania jajek, które są przecież wspaniałym produktem, a wmawiano tyle lat, że są niezdrowe z wielu powodów (bujda na resorach :) ). Niestety ta nagła zmiana polityki jest w tym momencie zastanawiająca i lekko przerażająca.
    Tak samo przerażające są próby "stworzenia idealnego jajka", o których można było niedawno się dowiedzieć :|

    "Dukan srukan? Już zbadano nie jedną osobę ochoczo stosującą dietę tłuszczowo-białkową i wyniki są porażające."
    Ten fragment jest również bardzo ciekawy. ;) Nie od dziś wiadomo, że różne grupy interesów finansują badania i zawsze należy mieć to na uwadze. Zawsze. Wszystko powinnaś poddawać różnego rodzaju ocenom.
    W każdym razie ja miałam możliwość obserwować wielu ludzi, którzy odżywiają się w taki sposób, o którym wspomniałam. Jedna z tych osób odżywia się tak od ponad 12 lat. Pewnie Cię to nie zainteresuje i uznasz, że bredzę, ale te osoby mają fenomenalne wyniki różnych bada lekarskich. Zakrawa to o jakieś szachrajstwo, ale cofnęła im się nawet próchnica! (zdaję sobie sprawę z tego, że brzmi to nieprawdopodobnie, skoro nie zmieli oni sposobu dbania o jamę ustną) Ponadto najbliższa mi osoba powróciła do wagi z liceum (!) po miesiącu w sposób naturalny, a maturę miała 20 lat wcześniej. Po prostu jadła z odpowiedni sposób, nie katowała się jakimiś dziwacznymi dietami i wykonywała zwyczajne aktywności (bez konieczności uprawiania ćwiczeń itd. chociaż sama zaczęła po pewnym czasie odczuwać chęć na zwiększanie i urozmaicanie swojego życia różnego rodzaju aktywnościami.) Bardzo zabawne dla Ciebie będzie także to, że wszelkie wyniki ta osoba ma idealne. Czuła się fenomenalnie, ale mimo wszystko sprawdzała i sprawdza czy to ma odzwierciedlenie w tym co dzieje się w organizmie. Wielokrotnie słyszała (od lekarzy specjalistów czy np. pielęgniarek), że dawno nie było u nich osoby z idealnymi (!) wynikami, bo takie właśnie ma (także trójglicerydy oraz cholesterol). To dopiero ciekawe, że osoby spożywające głównie tłuszcze zwierzęce nie mają problemu ani z cholesterolem, ani z podwyższonym poziomem trójglicerydów. ;)

    Dla przypomnienia: powinnaś napisać "niejedną". To z pewnością literówka, ale wspominam o tym z uwagi na potencjalnych czytelników tego wątku. Wystarczająco dużo błędów zostaje w naszej pamięci po lekturze różnorakich tekstów w internecie. Przepraszam, jeśli takowe zaplątały się w mojej odpowiedzi.

    Na koniec podkreślam, że nie chodzi mi o żadnego "Dukana srukana". To nie jest najlepszy sposób odżywiania.
    Tajemnica tkwi w proporcjach między białkiem, a tłuszczami i najważniejsze są te ostatnie (zwierzęce!).
    Polecam również zastanowić się nad tym, co umożliwiło rozwój umysłowy człowieka na przestrzeni wieków, z naciskiem na prehistorię oraz starożytność.

    Pozdrawiam serdecznie.
  • y.agni.k 02.05.11, 22:41
    > Zabawne :) Polecam postudiować skład biochemiczny przeróżnych składników (cieka
    > wych rzeczy można się czasem dowiedzieć) lub wypróbować różne sposoby odżywiani
    > a (nie mylić z "dietą"), wtedy będziesz mogła mieć pewność i przekonasz się jak
    > a "piramida żywieniowa" jest najlepsza dla rozwoju człowieka.

    Konkrety proszę.

    > Interesująca jest również kwestia spożywania jajek, które są przecież wspaniały
    > m produktem, a wmawiano tyle lat, że są niezdrowe z wielu powodów (bujda na res
    > orach :) ). Niestety ta nagła zmiana polityki jest w tym momencie zastanawiając
    > a i lekko przerażająca.

    Bo we wszystkim należy zachować umiar, także w jedzeniu jaj i tu dietetycy mają całkowitą rację.

    > Ten fragment jest również bardzo ciekawy. ;) Nie od dziś wiadomo, że różne grup
    > y interesów finansują badania i zawsze należy mieć to na uwadze. Zawsze. Wszyst
    > ko powinnaś poddawać różnego rodzaju ocenom.

    Zgadza się tyle że zazwyczaj lekarze ostrzegali przed stosowaniem diet opartych na tłuszczach odzwierzęcych i białkach a teraz to zostało przebadane przy okazji robienia oszałamiającej kariery prze dietę niejakiego Dukana.

    > W każdym razie ja miałam możliwość obserwować wielu ludzi, którzy odżywiają się
    > w taki sposób, o którym wspomniałam. Jedna z tych osób odżywia się tak od pona
    > d 12 lat. Pewnie Cię to nie zainteresuje i uznasz, że bredzę, ale te osoby mają
    > fenomenalne wyniki różnych bada lekarskich. Zakrawa to o jakieś szachrajstwo,
    > ale cofnęła im się nawet próchnica! (zdaję sobie sprawę z tego, że brzmi to nie
    > prawdopodobnie, skoro nie zmieli oni sposobu dbania o jamę ustną) Ponadto najbl
    > iższa mi osoba powróciła do wagi z liceum (!) po miesiącu w sposób naturalny, a
    > maturę miała 20 lat wcześniej. Po prostu jadła z odpowiedni sposób, nie katowa
    > ła się jakimiś dziwacznymi dietami i wykonywała zwyczajne aktywności (bez konie
    > czności uprawiania ćwiczeń itd. chociaż sama zaczęła po pewnym czasie odczuwać
    > chęć na zwiększanie i urozmaicanie swojego życia różnego rodzaju aktywnościami.


    Co to znaczy że te osoby odżywiały się w taki sposób? Co to konkretnie oznacza? Wyeliminowały warzywa na rzecz odzwierzęcych produktów i mają świetne wyniki?
    Pewnie mnie to nie zainteresuje? Czemu? Zainteresuje jeśli powiesz coś więcej.

    > ) Bardzo zabawne dla Ciebie będzie także to, że wszelkie wyniki ta osoba ma ide
    > alne. Czuła się fenomenalnie, ale mimo wszystko sprawdzała i sprawdza czy to ma
    > odzwierciedlenie w tym co dzieje się w organizmie. Wielokrotnie słyszała (od l
    > ekarzy specjalistów czy np. pielęgniarek), że dawno nie było u nich osoby z ide
    > alnymi (!) wynikami, bo takie właśnie ma (także trójglicerydy oraz cholesterol)
    > . To dopiero ciekawe, że osoby spożywające głównie tłuszcze zwierzęce nie mają
    > problemu ani z cholesterolem, ani z podwyższonym poziomem trójglicerydów. ;)

    Czy to chodzi tylko o jedną osobę?

    > Dla przypomnienia: powinnaś napisać "niejedną". To z pewnością literówka, ale w
    > spominam o tym z uwagi na potencjalnych czytelników tego wątku. Wystarczająco d
    > użo błędów zostaje w naszej pamięci po lekturze różnorakich tekstów w interneci
    > e. Przepraszam, jeśli takowe zaplątały się w mojej odpowiedzi.

    Popełniam masę błędów, często też piszę "mało gramatycznie" a to tylko dlatego że zwykle nie mam czasu na przeglądanie forum, odpowiadam w wątkach które mnie interesują, jeśli wywiąże się jakaś dłuższa dyskusja zwykle szybko odpisuję (ale też mało poprawnie) za co oczywiście czytających przepraszam, nie robię tego celowo.

    > Tajemnica tkwi w proporcjach między białkiem, a tłuszczami i najważniejsze są t
    > e ostatnie (zwierzęce!).

    Dlaczego są takie ważne?!

    > Polecam również zastanowić się nad tym, co umożliwiło rozwój umysłowy człowieka
    > na przestrzeni wieków, z naciskiem na prehistorię oraz starożytność.

    Tak się składa że ostatnio śledziłam i jeśli cofniesz się do czasów przed udomowieniem zwierząt oraz przed opanowaniem sztuki uprawy roślin okazuje się że ludzie żywili się głownie dzikimi roślinami i upolowanym mięsem. Ludy łowiecko-zbieracze po prostu żywiły się na przemian raz tym raz owym. Jeśli już stawiasz nacisk na prehistorię...
    Czy wtedy się rozwinęli jakoś szczególnie? Czy ja wiem? To raczej czasy w których udomowiono zwierzęta i posiano (metodą prób i błędów) pierwsze ziarna moim zdaniem miały większy wpływ na nasz rozwój bo dopiero wtedy ludzie mogli osiąść, zacząć się rozmnażać i rozwijać się dalej... Wcześniej po prostu wędrowali zapychając żołądek tym co wpadło.
  • seth.destructor 03.05.11, 01:50
    Jacyś lekarze coś polecają, jacyś lekarze czegoś zakazują, amerykańscy naukowcy coś odkryli, ale ktoś im płaci, inni odkryli coś przeciwnego, a w gazecie to napisano, a w internecie napisano, a jakaś osoba jest zdrowiuteńka, jakaś inna nie jest... A w Indiach ludzie żyją wegańsko, a na Syberii nie, a cholesterol to, a jajko tamto...
    --
    Momencik, ja powiem, wtedy będziecie gwizdać. Nie pozwolę siebie przekrzyczeć - Henryka Krzywonos-Strycharska
  • rolnik.z.wierciszowa 03.05.11, 12:09
    Wegetarian hodujących koty naprawdę nie potrafię zrozumieć. Koty sieją spustoszenie nie tylko wśród "myszek", ale też wśród ptaków gnieżdzących się na ziemi i na niewielkich wysokościach. Polują też na inne gatunki będące pod ochrona, np. na jaszczurki zwinki. Mam nadzieję, że przynajmniej wysterylizowałaś tego kota, żeby się nie rozmnażał.
  • y.agni.k 03.05.11, 22:34
    A widziałeś kiedyś żeby kot na marchewki polował?!
  • 33qq 30.04.11, 13:36
    Co to za bełkot z tym zabijaniem robaczków, ktoś ma zamiar z takimi idiotyzmami dyskutować?

    Ile krów ginie w trakcie orki?

    To ma być argument za wege albo przeciw?
  • misiu-1 01.05.11, 14:22
    33qq napisał:

    > Co to za bełkot z tym zabijaniem robaczków, ktoś ma zamiar z takimi idiotyzmami
    > dyskutować?

    Na mój rozum powinni podyskutować przynajmniej ci wszyscy, którzy nie jedzą produktów barwionych koszenilą, jako produktem odzwierzęcym. Wiesz, co to koszenila?

    > To ma być argument za wege albo przeciw?

    Sądzę, że przeciw. Masz wątpliwości? Jeśli tak to coś ci zacytuję. Tekst jest oczywiście głupotą do kwadratu, ale w środowisku "obrońców zwierząt" traktuje się go całkiem poważnie:

    "Art.1. Wszystkie zwierzęta rodzą się równe wobec życia i mają te same prawa do egzystencji."

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • 33qq 02.05.11, 09:06
    Nie wiem, ale jeśli nie jest niesmaczne lub trujące, to nie interesuje mnie. Jak napisałem, każda religia dochodzi do absurdu, wege też
  • bling.bling 27.04.11, 14:23
    Racjonalnych odpowiedzi od osób które motywują się irracjonalnymi przekonaniami nie usłyszysz. To że zwyczaje żywieniowe i religia idą w parze jest faktem. Każda religia uwielbia kontrolować nie tylko z kim śpisz ale i co jesz. Skoro ten mechanizm działa w jedną stronę tj od religii do żołądka to i działa też w drugą. Żołądek tworzy religię. Nie wszyscy weganie są jednak światopoglądowo ustawieni przez ideologię wynikającą z ich zwyczajów odżywiania się. Ze wszystkich postaw wolę już naturalną tj nie jem mięsa bo nie lubię.

    --
    Skala blingage skalą błyskotliwości forumowej Zapraszam do galerii
    *** -3 gwiazdki, błyszczysz niczym słońce
    ** -2 gwiazdki, dzięki tobie forum lśni
    * -1 gwiazdka, jasny punkt
  • jureek 27.04.11, 14:46
    A ja z kolei nie rozumiem tego misjonarskiego zacięcia w pokazywaniu wegetarianom, jacy są głupi i niekonsekwentni.
    Sam jem mięso, ale wcale mi nie zależy na "nawracaniu" wegetarian. Nie chcą jeść mięsa - ich sprawa.
    Jura
  • voxave 27.04.11, 15:16
    Zle trafiłeś--to nie jest forum wegetarian--jesteśmy tylko gnębikeni przez te sektę .
    --
    ..a jednak można żyć bez powietrza -Maria
  • jureek 27.04.11, 15:48
    voxave napisała:

    > Zle trafiłeś--to nie jest forum wegetarian--jesteśmy tylko gnębikeni przez te s
    > ektę .

    Mnie tam nie gnębią. Właśnie zjadłem sobie mielonego.
    Jura
  • jaskocentus 27.04.11, 16:04
    "Dlaczego miałbym się spowiadać z tego, że się godziwie odżywiam? Gdybym się opychał pieczonymi trupami zwierząt, to wtedy mielibyście podstawy do indagowania mnie, czemu tak postępuję" - George Bernard Shaw

    Człowiek o niskim poziomie świadomości uważa, że wolno mu zabijać kogo chce i zjadać zabite zwłoki, a nawet karmić nimi swoje dzieci. Fe...
    A jeśli ktoś go z tego błędu wyprowadza, wtedy jeży się okropaśnie, krzyczy że jest wolność, że on płaci podatki i będzie robić, co zechce.
    Taki już jest człowiek o niskim poziomie świadomości.
    Ech...
  • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 27.04.11, 18:18
    > Człowiek o niskim poziomie świadomości uważa, że wolno mu zabijać kogo chce i z
    > jadać zabite zwłoki, a nawet karmić nimi swoje dzieci. Fe...


    O następny ignorant chowający się za "wysokim poziomem". A pudziesz! sio, do szkoły!
  • rata.sofisticada 27.04.11, 16:12
    Jednej rzeczy nie rozumiem w całym tym waszym wegetarianizmie.

    Вcе, чтo вы не пoнимaете. Не yбивaйте cвиней!
    --
    "Byla to jedna z tych istot (...), ktore zwykle znienacka olsniewa jakas wielka idea i wnet przytlacza je soba, czasem nawet bezpowrotnie."

    forum.gazeta.pl/forum/f,100454,Lewica.html
  • voxave 27.04.11, 17:59
    Rat ---napierw nie może być pies w budzie a teraz nie zabijajcie świń---ale sie n udzisz :)
    --
    ..a jednak można żyć bez powietrza -Maria
  • 0ffka 30.04.11, 19:17
    Rośliny mimo wszystko są dalej oddalone genetycznie od człowieka niż zwierzęta od który tylko rozwojem mózgu człowiek się różni i to nie tak bardzo.
    --
    The Cornfield
  • 33qq 30.04.11, 19:23
    no i?

    Jesteśmy też oddaleni składem chemicznym od kamieni, ale czego to dowodzi?
  • 0ffka 30.04.11, 19:58
    Według ciebie kamień cierpi i ma system nerwowy i mózg?
    --
    שָׁלוֹם עֲלֵיכֶם
  • 33qq 30.04.11, 20:36
    A co ma to do rzeczy, czy ślimak ma mózg? CZy roślina odczuwa ból?
  • 0ffka 30.04.11, 22:42
    Pies, koń, świnia i krowa tak samo jak Ty odczuwają ból i cierpienie i zadają sobie sprawę, że są zabijane w przeciwieństwie do rośliny.
    Kanibalizm nie tak dawno temu też był formą pożywienia i nadal jest spotykany np w Afryce.
    --
    The Cornfield
  • rolnik.z.wierciszowa 01.05.11, 10:39
    Gęś, kaczka, kura, indyk itd. też czują ból, dopóki żyją, ale gdy się im utnie głowę, niczego już nie czują. Mam w tej chwili kilka gęsi, kilkanaście kur i dwadzieścia parę kurczaków na mięso i zapewniam Cię, że żaden z tych ptaków nie cierpi ani za życia, ani w momencie zacinania (odcięta głowa "umiera" w ułamku sekundy), ani tym bardziej po śmierci.
  • 0ffka 01.05.11, 10:44
    Mam nadzieję, że twój zawistny sąsiad obetnie ci łeb.
    --
    שָׁלוֹם עֲלֵיכֶם
  • rolnik.z.wierciszowa 01.05.11, 10:47
    Wolałbym mieć obcięty łeb niż np. zostać przejechany przez ciągnik, Coffko :)
  • 0ffka 01.05.11, 11:06
    to mam nadzieje przed obcięciem ci głowy pojeżdżą troszkę po tobie ciągnikiem...
    --
    The Cornfield
  • 33qq 02.05.11, 09:13
    widzisz, wy, oszalali ideologicznie , niezbyt rozgarnięci intelektualnie bojownicy dość łatwo obnażacie swoje zwyrodniałe instynkty. I , co najgorsze, nie bronicie praw zwierząt tam, gdzie to jest naprawdę potrzebne, tylko wrzucacie wszsystkich do jednego worka i cieszyie się smrodkiem jaki rozsiewacie. A, co prawda ty ttego nie jesteś w stanie ogarnąć intelektualnie, to, co napisał rolnik to życie, jakie każde bydle by chciało przeżyć. Dodam, że te kaczki nigdy by nie zaistniały, gdyby rolnik ich nie jadł. Ty też byś nie istniała, gdybyś nie była potrzebna do wykonania jakichś prostych czynności
  • 0ffka 02.05.11, 21:04
    www.youtube.com/watch?v=vGC9XtnHSU0&feature=share
  • misiu-1 02.05.11, 21:58
    Te świnie są dotknięte pryszczycą, więc nie nadają się do jedzenia. To komu życzysz smacznego? Robakom?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • 0ffka 02.05.11, 23:15
    Mięsożercom.
    --
    Kiedy miłość umiera...
  • misiu-1 03.05.11, 00:07
    Tłumaczę ci przecież, że one nie nadają się do jedzenia. Nie potrafisz zrozumieć?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • 0ffka 03.05.11, 00:47
    Misiu lepiej na siebie uważaj, bo cie ktoś odstrzeli i zje a z futra zrobi dywanik
    --
    Kiedy miłość umiera...
  • misiu-1 03.05.11, 07:59
    Czy ty wiesz, na ilu zjedzonych wegetarian przypada jeden zjedzony miś?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • 0ffka 03.05.11, 11:33
    misiu-1 napisał:

    > Czy ty wiesz, na ilu zjedzonych wegetarian przypada jeden zjedzony miś?

    o to do czego prowadzi mięsożerstwo... do kanibalizmu ;)


    --
    Kiedy miłość umiera...
  • misiu-1 03.05.11, 14:47
    Wręcz przeciwnie. To, jak trafnie zauważył Ernest Jünger, "Po wegetarianach przychodzą kanibale". A ty chyba nie zrozumiałaś. Ja nic nie pisałem o kanibalizmie. Pisząc o zjedzonych wegetarianach, miałem na myśli świnki, krówki, owieczki, króliczki itd. To wszak w komplecie wegetarianie.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 06.05.11, 21:44
    Co Ty nie powiesz?
    A ja myślałam całe życie że świnie są wszystkożerne ;-)
  • misiu-1 06.05.11, 22:43
    y.agni.k napisała:

    > Co Ty nie powiesz?
    > A ja myślałam całe życie że świnie są wszystkożerne ;-)

    Ty także jesteś wszystkożerna (z natury), a jednak wegetarianka. Prawda?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • rolnik.z.wierciszowa 03.05.11, 12:03
    Postępowanie ludzi na tym filmiki to przykład barbarzyńskiego okrucieństwa wobec zwierząt, które powinno być karane. Zwierzęta zarażone zakaźnymi chorobami powinno się najpierw humanitarnie uśmiercić, a dopiero potem poddać utylizacji. Myślę, że w tym punkcie ludzie jedzący mięso w pełni zgadzają się z wegetarianami. Jednak z drugiej strony nie da się uniknąć grzebania zwierząt żywcem, ponieważ to właśnie dzieje się za każdym razem, kiedy wykonuje się orkę na polu. Część przyoranych drobnych płazów, gadów i ssaków zdoła się być może wygrzebać, ale część na pewno udusi się i zdechnie... pardon, umrze. Więc może po prostu przestańmy ciągle orać te pola i zacznijmy hodować na nich bydło. Krowę, kozę, a nawet owcę można nie tylko zjeść w postaci mięsa, ale i wydoić (owcę także ostrzyc). Mamy zatem czysty zysk: nie zakopujemy żywcem drobnych zwierząt, które przecież też czują i cierpią, a przy okazji zyskujemy pełnowartościową żywność.
  • 0ffka 03.05.11, 22:45
    Oki ale sam przyznajesz, że ten przemysł jest chory.
    --
    The Cornfield
  • y.agni.k 01.05.11, 11:29
    rolnik.z.wierciszowa napisał:

    > Gęś, kaczka, kura, indyk itd. też czują ból, dopóki żyją, ale gdy się im utnie
    > głowę, niczego już nie czują. Mam w tej chwili kilka gęsi, kilkanaście kur i dw
    > adzieścia parę kurczaków na mięso i zapewniam Cię, że żaden z tych ptaków nie c
    > ierpi ani za życia, ani w momencie zacinania (odcięta głowa "umiera" w ułamku s
    > ekundy), ani tym bardziej po śmierci.

    Pomimo tego że jestem wegetarianką ja Cię słownie nie opluję, przeciwnie pochwalę Cię bo nie pędzisz do marketu po śmierdzące kurczaki które od chwili wyklucia aż po "ucięcie łba" cierpią w hodowlach przemysłowych, stale chorując i łamiąc sobie nogi, nie jesteś zmuszony kupować jaja z nr 3 bo masz swoje więc nie przykładasz ręki do cierpienia stłoczonych niosek.
  • billy.the.kid 01.05.11, 13:44
    no to co do q..y nędzy zrobić z lwami, tygrysami,wilkami.trawę mqają żreć????????
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • Gość: kalka IP: *.range86-173.btcentralplus.com 01.05.11, 14:15

    (...)
    wykonaj swa prace sercem jakkolwiek bylaby skromna, ja jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.Badz ostrozny w interesach, na swiecie bowiem pelno oszustwa niech ci to jednak nie przesloni prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dazy do wznioslych idealow i wszedzie zycie pelne jest heroizmu. Badz soba,zwlaszcza nie udawaj uczucia, ani tez nie podchodz cynicznie do milosci albowiem wobec oschlosci i rozczarowan ona jest wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co ci lata doradzaja z wdziekiem wyrzekajac sie spraw mlodosci.
    Rozwijaj sile ducha aby mogla oslonic w naglym nieszczesciu
    (...)
  • y.agni.k 01.05.11, 22:38
    Nijak mi nie pasuje wegetatywny i z chmur do tego ;-)
  • y.agni.k 01.05.11, 22:40
    A dobra złapałam że jego boss wybudował na chmurze żeremia :-)
  • y.agni.k 01.05.11, 22:34
    billy.the.kid napisał:

    > no to co do q..y nędzy zrobić z lwami, tygrysami,wilkami.trawę mqają żreć??????

    A co ja do q..y nędzy lew, tygrys czy wilk jestem żeby Ci odpowiedzieć??????
  • Gość: Wilia IP: *.adsl.inetia.pl 02.05.11, 09:33
    Twój wpis rolniku jest jednym z tych, które (obok dywagacji o cierpieniu roslin) mają na celu wywołanie w wegetarianch poczucia winy i podważenie ich pewności siebie, co do wyższości moralnej ich kulinarnych wyborów. Otóż wegetarianizm traktowany jako element pewnej pacyfistycznej filozofii, scenariusz na przezycie bez przemocy - to pewien ideał. Gdy dochodzi do realizowania tego ideału, odegrywania tej sztuki, pojawiają się ograniczenia zarówno ze strony sceny - świata jaki i aktorów - ludzi z ich uwarunkowaniami i słabościami.
    Jest jednak moralna różnica między między mimowolnym, przykrym i niechcianym spowodowaniem śmierci istot o których piszesz, a zaplanowaną śmiercią świni, konia czy krowy, konsekwentnie, bez sentymentów odstawianych do rzeźni (czy ubijanych w gospodarstwie) gdy to włascicielowi jest na ręke. Istot ufnych i tak uzaleznionych i zniewolonych, że nie mają nawet takiej szansy jak choćby myszka polna by umknąć smierci. Ponadto: do tragedii małych zwierząt polnych dochodzi przede wszystkim podczas prac, przebiegających z użyciem ciężkiego, wysokowyspecjalizowanego sprzętu stosowanego głównie w gospodarstwach, prowadzących intensywne uprawy rolne. Znaczna zaś część tych upraw, przeznaczona jest nie na pożywienie dla ludzi, a na paszę dla zwierząt rzeżnych. A zwierząt rzeźnych hoduje się dużo, bo konsumenci mięsa chca mieć go dużo i tanio. Zatem myszki polne giną raczej dlatego, ze ktoś chce zjadać ( i to często zjadać) befsztyk, niż talerz fasolki.
  • 33qq 02.05.11, 09:46
    To mi wytłumacz sens istnienia tych zwierząt
  • Gość: Wilia IP: *.adsl.inetia.pl 02.05.11, 10:10
    A o które zwierzatka Ci chodzi? o te polne, czy rzeźne? (O ile pytanie nie jest retoryczne).
  • 33qq 02.05.11, 18:10
    te kaczki i kury, które kończą w oiekarniku
  • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 02.05.11, 11:15
    Gość portalu: Wilia napisał(a):

    > Twój wpis rolniku jest jednym z tych, które (obok dywagacji o cierpieniu roslin
    > ) mają na celu wywołanie w wegetarianch poczucia winy i podważenie ich pewności
    > siebie, co do wyższości moralnej ich kulinarnych wyborów.

    Dokładnie tak! Co za przenikliwość. I co za fraza- wyższość moralna kulinarnych wyborów:)
    Jak wykazał rolnik, wszystko jest relatywne, a wasza ideologia jest niespójna, wewnętrznie sprzeczna.
  • misiu-1 02.05.11, 13:07
    Gość portalu: Wilia napisał(a):

    > Jest jednak moralna różnica między między mimowolnym, przykrym i niechcianym s
    > powodowaniem śmierci istot o których piszesz, a zaplanowaną śmiercią świni, konia czy
    > krowy

    Standardowa odpowiedź. Kiedy wegetarianinowi zaświeci się w oczy śmiercią szkodników na polach, wtedy ZAWSZE zaczyna snuć opowieści o "mimowolnym, przykrym i niechcianym". Bullshit. Nie ma żadnej różnicy, bo śmierć szkodników nie jest mimowolna i niechciana, a przeciwnie - zaplanowana z premedytacją ii konsekwentnie wykonana przy użyciu broni chemicznej.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • Gość: Wilia IP: *.adsl.inetia.pl 02.05.11, 13:37
    Racja. Zwłaszcza gdy uprawa jest wielką monokulturą, bo tam szkodniki tak plenią się nie mając naturalnych wrogów, ze bez oprysków ... ani rusz. Ale wegetarianie mają z tym mało wspólnego, bo uprawy z takich pól, są przewaznie przeznaczone na paszę dla zwierząt rzeźnych. Zatem rosliny z takich pól służą ostatecznie konsumentom mięsa. Tak czy siak, im wiecej wegeterianizmu tym mniej śmierci.
  • misiu-1 02.05.11, 16:48
    Nie chowaj się za zwierzętami rzeźnymi. Patrz na ofiary własnego, a nie cudzego talerza. Produkty roślinne są okupione śmiercią zwierząt i odwracanie uwagi w kierunku pasz niczego tu nie zmienia. Nieprawdą jest zresztą, że im więcej wegetarianizmu tym mniej śmierci. Duża część pasz dla zwierząt w ogóle nie wymaga stosowania pestycydów. Ryb poławianych w morzach w ogóle nie karmi się żadnymi paszami. Generalnie zaś buchalteria śmierci do mnie w ogóle nie przemawia. Albo mamy prawo zabijać zwierzęta, aby się najeść, albo nie mamy. Jeśli nie mamy, to zapomnij o pszennym chlebku, warzywach i owocach, a przerzuć się na spadłe liście. Jeśli mamy, to tak samo Ty do swoich warzyw, jak i ja do swojego schabowego i tylko kwestią gustu jest, co kto wybiera.


    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 02.05.11, 17:06
    Gość portalu: Wilia napisał(a):

    > Racja. Zwłaszcza gdy uprawa jest wielką monokulturą, bo tam szkodniki tak plen
    > ią się nie mając naturalnych wrogów, ze bez oprysków ... ani rusz. Ale wegeta
    > rianie mają z tym mało wspólnego, bo uprawy z takich pól, są przewaznie przez
    > naczone na paszę dla zwierząt rzeźnych.

    Jasne. Bo chłopek małorolny, co to bez nawozów i oprysków, to uprawia glebę dla zabawy i na karmę dla okolicznej przyrody. Niech się wróble najedzą, stonka i wszystko, co żywe. Bla,bla, bla. Uprawiasz pole= zajmujesz dany obszar, zmieniasz go i przeobrażasz dla własnych potrzeb. Kradniesz ten obszar przyrodzie, a wszelkie gatunki traktujesz jak szkodniki. Bo na polu uprawnym to są szkodniki z punktu widzenia człowieka. Nie uciekniesz przed świadomością, że żyjesz kosztem milionów organizmów, którym zabrałaś przestrzeń do życia.
  • seth.destructor 03.05.11, 02:01
    Od milionów lat zwierzęta rodzą się, żyją i umierają. To jest naturalne, to jest normalne. Śmierć nastąpi niezależnie od tego, czy spowoduje ją wirus, drapieżnik i człowiek. A ból? Ból jest tylko sygnałem.
    Moim zdaniem ludzie, którzy nie umieją się pogodzić ze zjawiskiem śmierci, ze zjawiskiem bólu, z ich naturalnością, nigdy nie będą szczęśliwi.
    --
    Momencik, ja powiem, wtedy będziecie gwizdać. Nie pozwolę siebie przekrzyczeć - Henryka Krzywonos-Strycharska
  • y.agni.k 03.05.11, 13:15
    seth.destructor napisał:

    > Od milionów lat zwierzęta rodzą się, żyją i umierają. To jest naturalne, to jes
    > t normalne. Śmierć nastąpi niezależnie od tego, czy spowoduje ją wirus, drapież
    > nik i człowiek. A ból? Ból jest tylko sygnałem.
    > Moim zdaniem ludzie, którzy nie umieją się pogodzić ze zjawiskiem śmierci, ze z
    > jawiskiem bólu, z ich naturalnością, nigdy nie będą szczęśliwi.

    Od milionów lat ludzie rodzą się, żyją i umierają. To jest naturalne, to jest normalne. Śmierć nastąpi niezależnie od tego, czy spowoduje ją choroba, wypadek czy strzał w tył głowy. A ból? Ból jest tylko sygnałem.
    Moim zdaniem ludzie, którzy nie umieją się pogodzić ze zjawiskiem śmierci, ze zjawiskiem bólu, z ich naturalnością, nigdy nie będą szczęśliwi.

    Widzisz niebezpieczeństwa które występują w Twoim toku myślenia?
  • tanebo 03.05.11, 13:25
    Lwy by się z tobą zgodziły.
  • misiu-1 03.05.11, 14:56
    Niebezpieczeństwo występuje tylko i wyłącznie w Twoim toku rozumowania. W stawianiu ludzi i zwierząt na jednej płaszczyźnie. Postulat, aby zwierzęta traktować jak ludzi, jest logicznie równoważny postulatowi, aby ludzi traktować jak zwierzęta.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 03.05.11, 22:36
    E tam, to jeszcze nic, są ludzie których stawiam dużo niżej niż zwierzęta.
    Ja nie bardzo rozumiem Twojego dowalania się w kwestii wegetarianizmu tak
    na F Wege jak i tu. Spać nie możesz jak nie ponabijasz się z wegetarian Misiu?
    Czy o co Ci właściwie chodzi?
  • misiu-1 04.05.11, 17:22
    y.agni.k napisała:

    > E tam, to jeszcze nic, są ludzie których stawiam dużo niżej niż zwierzęta.
    > Ja nie bardzo rozumiem Twojego dowalania się w kwestii wegetarianizmu tak
    > na F Wege jak i tu. Spać nie możesz jak nie ponabijasz się z wegetarian Misiu?
    > Czy o co Ci właściwie chodzi?

    Potrafisz myśleć logicznie? Gdybym ja spać nie mógł, jakbym się nie ponabijał z wegetarian, to forum wegetarianizm nie zdychałoby teraz, tylko pęczniało, upstrzone wątkami, w których codziennie przed spaniem nabijałbym się z wegetarian.
    Jest zupełnie inaczej. Jeśli przypadkiem napotkam gdzieś na forum wygłoszoną na temat wegetarianizmu opinię, z którą się nie zgadzam, to ją komentuję. Na tym polega pluralizm opinii, że misja ewangelizacyjna wegetarian może spotykać się z postawami sceptycznymi lub zgoła przeciwnymi. Tak Cię to boli? Przyzwyczaiłaś się uważać wegetariańskie dogmaty za niepodważalne?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 11:02
    > Potrafisz myśleć logicznie? Gdybym ja spać nie mógł, jakbym się nie ponabijał z
    > wegetarian, to forum wegetarianizm nie zdychałoby teraz, tylko pęczniało, upst
    > rzone wątkami, w których codziennie przed spaniem nabijałbym się z wegetarian.
    > Jest zupełnie inaczej. Jeśli przypadkiem napotkam gdzieś na forum wygłoszoną na
    > temat wegetarianizmu opinię, z którą się nie zgadzam, to ją komentuję. Na tym
    > polega pluralizm opinii, że misja ewangelizacyjna wegetarian może spotykać się
    > z postawami sceptycznymi lub zgoła przeciwnymi. Tak Cię to boli? Przyzwyczaiłaś
    > się uważać wegetariańskie dogmaty za niepodważalne?

    Przyzwyczaiłam się widzieć Twoje szydercze posty w których nie dyskutujesz ale wyrażasz swoje zdania nie dopuszczając do swej świadomości że ktoś inny może mieć inne zdanie na ten temat.
  • misiu-1 05.05.11, 12:01
    y.agni.k napisała:

    > Przyzwyczaiłam się widzieć Twoje szydercze posty w których nie dyskutujesz ale
    > wyrażasz swoje zdania nie dopuszczając do swej świadomości że ktoś inny może mi
    > eć inne zdanie na ten temat.

    Znów jesteś na bakier z logiką, a twój sposób postrzegania jest wykrzywiony ideologicznie. Moje posty nie są szydercze, tylko rzeczowe, a gdybym nie dopuszczał do świadomości, że ktoś inny może mieć inne zdanie, to jak mógłbym prowadzić dyskusję? Z kim?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • neuroleptyk 04.05.11, 08:56
    misiu-1 napisał:

    > Niebezpieczeństwo występuje tylko i wyłącznie w Twoim toku rozumowania. W stawi
    > aniu ludzi i zwierząt na jednej płaszczyźnie. Postulat, aby zwierzęta traktować
    > jak ludzi, jest logicznie równoważny postulatowi, aby ludzi traktować jak zwie
    > rzęta.
    >

    Ale nie wynika z tego, to co byś chciał, bo jak sparafrazujesz znaczenie o które ci chodzi by usunąć wieloznaczność czyli traktować jak zwierzęta = traktować źle, to bardziej ludzkie traktowanie innych gatunków zwierząt poza h.s nie będzie pociągało za sobą, że ludzi będzie się gorzej traktować.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • seth.destructor 06.05.11, 15:44
    Nie widzę żadnych niebezpieczeństw. Nie ma znaczenia, co spowoduje tę śmierć. Jeśli nie potrafisz pogodzić się z tym, zawsze będziesz cierpieć, niezależnie od tego, czy ktoś umarł zamordowany, ze starości czy w wypadku. Zawsze będzie to zdarzenie nie w czas, nie do przyjęcia.
    --
    Momencik, ja powiem, wtedy będziecie gwizdać. Nie pozwolę siebie przekrzyczeć - Henryka Krzywonos-Strycharska
  • seth.destructor 03.05.11, 02:03
    Według jednej forumowiczki onegdaj na forum Wegetarianizm takie jajko niesamowicie cierpi.
    --
    Momencik, ja powiem, wtedy będziecie gwizdać. Nie pozwolę siebie przekrzyczeć - Henryka Krzywonos-Strycharska
  • voxave 03.05.11, 08:26
    Czy to jajo cierpiące jest przypadkiem doczepione do człowieka--jesli tak,to całkiem zrozumiale jest to cierpienie :)
    --
    ..a jednak można żyć bez powietrza -Maria
  • 33qq 02.05.11, 18:09
    To jest religia wege, są też ludzie, którzy nie jedzą mięsa, a są i tacy, którzy jedzą, ale nie zadają niepotrzebnego cierpienia, bez żadnych dodatkowych ideoloigii
  • y.agni.k 02.05.11, 23:07
    A tak swoją drogą Kalko nie masz poczucia czasami że owych strat cywilizacyjnych nie da się cofnąć i zrekompensować? Nawet jeśli przybędzie wege o 50% więcej aniżeli teraz nas jest?
    Bo ja mam takie przeświadczenie i być może tak mówić nie powinnam być może i od wege odstaję w tym momencie wypowiadając takie słowa ale... jestem zdania że zawsze się znajdą mięsożercy. I żeby wstawić na ich miejsce i tysiąc wege dziury się nie uzupełni.
    To nic, pan pikuś.
    Ja widzę coś innego, dawny styl życia a teraźniejszy absolutna macdonaldyzacja produkcji zwierząt to coś co mnie bardziej przeraża niż kura na rosół ubita na pieńku w wiejskim podwórku.
    Mam wrażenie że kiedyś był zachowany umiar w jedzeniu mięsa, o zamęczaniu w rozległych halach mowy nie było, ludzie żyli w zgodzie ze zwierzętami hodując je na mięso ale nie męcząc przy tym. Czy męczyli je tygodniami hodując w chorobie i okaleczeniach? Nie, dbali o nie.
    Kiedy włączył się pośpiech i ogólna mięsa dostępność proporcje się nieco zachwiały i teraz nie ma już mowy o podziale na mięsożerców i wege.
    Teraz są Ci co pożywiają się mcdonaldami z rzeźni, mięsożercami tradycyjnymi i wegetarianami. Może należałoby w końcu zmienić nazewnictwo.

    Świadomość jako styl życia, popieram i zawsze będę. Mam wrażenie że Ci co tak głośno się z mięsem jedzenia obnoszą często nie wiedzą how a nawet posunęłabym się że wiedzieć w ogóle nie chcą. Ja wiem, ja chcę i będę głośno mówić co przez Twojego przedmówcę zostanie odebrane jako wege idea, wege sekta czy wege religia, jakkolwiek.
    Punkt widzenia zależy od... miejsca w którym znajduje się Twoja świadomość?
    A świadomość najlepiej przysłonić robieniem z tych drugich wariatów, znaczy się z wegetarian.
  • neuroleptyk 04.05.11, 04:37
    rolnik.z.wierciszowa napisał:

    > Jednej rzeczy nie rozumiem w całym tym waszym wegetarianizmie. Twierdzicie, że
    > nie jecie mięsa, bo zwierzęta trzeba zabijać, zanim się je zje.

    Zabicie zwierzęcia jest koniecznym elementem diety opartej na mięsie.

    Tylko w takim razie jeżeli zabijanie
    > zwierząt jest dla was kwintesencją zła, to dlaczego nie sprzeciwiacie się upra
    > wie roli albo wycinaniu drzew w lesie?

    Myśle, że upraszczasz skrajnie problem, by było ci łatwiej obalic wegetarianizm.

    Widzę tutaj dużą niekonsekwencję, bo wsk
    > utek uprawy roli giną milionami nie tylko owady i różne inne zwierzęta niższe,
    > lecz również kręgowce.

    Fakt giną.

    Zabija się w ten sposób gryzonie (myszy, nornice itd.),
    > krety, ropuchy, żaby trawne, rzekotki, młode zające, niszczy gniazda wielu gatu
    > nków ptaków, a przede wszystkim niszczy się siedliska tych zwierząt.

    Często się to zdarza.

    Uprawa rol
    > i metodami „ekologicznymi” nie jest żadnym rozwiązaniem, ponieważ w
    > rolnictwie ekologicznym również stosuje się orkę, zbiera plony, a nawet stosuj
    > e się niektóre pestycydy.

    Możliwe

    Dla zwierząt takie rolnictwo jest może mniej śmiercio
    > nośne, ale jednak jest, zwierzęta giną, a w skali całego globu giną ich miliard
    > y. Jak to więc z wami jest: przeszkadza wam zabijanie zwierząt w celu ich zjedz
    > enia, a nie przeszkadza wam ich zabijanie przy okazji uprawy roślin?

    Myslę, że im przeszkadza, bo w dalszym ciągu widzą subtelną różnicę między zaoraniem gniazda myszy, czy rozgniataniem komarów na masce samochodu podczas jazdy jako akcydentalnych efektów, a czynnościami w rzeźni, które są esencjonalne w produkcji mięsnej żwyności. Po prostu żeby mieć mięso na stole musisz na dzień dzisiejszy musisz zawsze zabić, ale żeby mieć np. ziemnaka nie musisz i nie zmienia tego fakt iż w czasie uprawiania na dużą skalę często giną zwierzęta.


    > Na te wątpliwości żaden vege nie dał mi nigdy sensownej odpowiedzi i wy tutaj t
    > eż nic mi nie odpowiecie, bo nie da się na to odpowiedzieć. Moim zdaniem jest t
    > o argument obalający wegetarianizm i właśnie dlatego uważam wegetarian za zwole
    > nników quasi-religijnego zabobonu.

    Nie sądzę byś tu obalił wegetarianizm.
    Nawet jeżeli nie ma istotnej róźnicy między zabijaniem, to i tak dodatkowe zabijanie poza tym wynikającym z uprawy wymaga usprawiedliwienia. Czymś musimy się żywić i uważam iż mniej zabijania będzie lepsze moralnie. Nikt tak naprawdę nie przejmuje się owadami, więc argumentowanie o ogromnej ilości zabitych szkodników tak bardzo ci nie pomoże jeżeli wegetarianie mają na myśli kręgowce. Już nawet pomijając spór o ilość wystarczy iż wskaże się, że musisz zabijać dodatkowo zwierzęta takich gatunków, które raczej nie giną masowo podczas uprawy, a z uprawy i tak nie możesz zrezygnować. Uważam więc, że wegetarianizm polegający na zasadzie wybierania mniejszej szkody jest do obronienia.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • tanebo 04.05.11, 07:38
    Zawsze pozostaje zbieractwo i padlinożerstwo. Aborygeni w ten sposób potrafią się wyżywić.
  • neuroleptyk 04.05.11, 08:15
    tanebo napisał:

    > Zawsze pozostaje zbieractwo i padlinożerstwo. Aborygeni w ten sposób potrafią s
    > ię wyżywić.

    Ekstermalne opcje jakie proponujesz zupełnie odpadają, bo to by było w zasadzie jednoznaczne z rezygnacją ze współczesnej cywilizacji i efekty byłby mówiąc łagodne nieciekawe, już pomijając czy można tak się żywić cały czas. Poza tym jeżeli efektem byłby głód, a taki efekt byłby niezwykle wiarygody jako następstwo razygnacji z cywilizacji, to wtedy zabicie zwierzęcia by przeżyć byłoby usprawiedliwione. Moralność rozwija się wraz z cywilizacją i możliwościami jakie nam daje rozwój technologiczny.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • rolnik.z.wierciszowa 04.05.11, 11:42
    Dzielenie zwierząt na lepsze i gorsze, a następnie nazywanie tych gorszych "myszkami" i "komarami", jest typowe dla wegetariańskiej mentalności. Już to w tym wątku przerabialiśmy. Jeszcze raz powtarzam, że z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że mniej zwierząt ginie wskutek hodowli bydła niż wskutek uprawy roli, z tym że oczywiście wegetarianie, którzy nigdy nie siedzieli w traktorze, wiedzą najlepiej, że moja "teoria" jest nieprawdziwa. Jednak nawet gdyby wskutek uprawy roli i hodowli zwierząt ilość zadawanej śmierci była taka sama, to znaczyłoby to tylko tyle, że wegetarianie w skali globalnej są takimi samymi mordercami zwierząt jak nie-wegetarianie.
  • neuroleptyk 04.05.11, 13:30
    rolnik.z.wierciszowa napisał:

    > Dzielenie zwierząt na lepsze i gorsze, a następnie nazywanie tych gorszych "mys
    > zkami" i "komarami", jest typowe dla wegetariańskiej mentalności.

    Ja tu napisałem iż owadami nikt się nie przejmuje i wpisywanie ich na listy ofiar niewiele ci da. O myszach nic nie napisałem co mogłoby sugerować, że są zaliczane do gorszych zwierząt. Poza tym sam Panie rolniku najprawdopodobniej dzielisz zwierzęta na gorsze i lepsze, a człowiek będzie tym lepszym i tak robią też ci, co nie są wegetarianami, więc nie trafiłeś z tym, że taki podział jest typowy, czy może specyficzny dla wegetarian.

    Jeszcze raz powtarzam, że z moich doświadczeń i obserwacj
    > i wynika, że mniej zwierząt ginie wskutek hodowli bydła niż wskutek uprawy roli
    > , z tym że oczywiście wegetarianie, którzy nigdy nie siedzieli w traktorze, wie
    > dzą najlepiej, że moja "teoria" jest nieprawdziwa.

    Napisz fachowy artykuł wpierw.

    Jednak nawet gdyby wskutek u
    > prawy roli i hodowli zwierząt ilość zadawanej śmierci była taka sama, to znaczy
    > łoby to tylko tyle, że wegetarianie w skali globalnej są takimi samymi morde
    > rcami zwierząt
    jak nie-wegetarianie.

    Nie są i możesz sobie podkreślać ile razy chcesz. Większość ludzi, którzy nie są wegetarianami akceptuje ofiary związane z uprawę roślin, ale jeszcze dodatkowo akceptują zabijanie, które nie jest powiązane z uprawą.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • Gość: yagnik IP: *.server4rent.eu 04.05.11, 16:20
    100 postów później...

    > Dzielenie zwierząt na lepsze i gorsze, a następnie nazywanie tych gorszych "mys
    > zkami" i "komarami", jest typowe dla wegetariańskiej mentalności.

    W Wierciszowie nie rozumie się słowa pisanego czy jak to z Wami jest?
    To jest mentalność każdego żyjącego na świecie człowieka. Nie ma tu podziału na wegetarian i mięsożerców, każdy człowiek wartościuje zwierzęta.

    > wątku przerabialiśmy. Jeszcze raz powtarzam, że z moich doświadczeń i obserwacj
    > i wynika, że mniej zwierząt ginie wskutek hodowli bydła niż wskutek uprawy roli
    > , z tym że oczywiście wegetarianie, którzy nigdy nie siedzieli w traktorze, wie
    > dzą najlepiej, że moja "teoria" jest nieprawdziwa.

    Żeby Twoja teoria była prawdziwa musi być czymś podparta a Ty nie dość że z "pustą łapą" to jeszcze stajesz okoniem.
    Udowodnij ja chętnie poczytam.

    > dzą najlepiej, że moja "teoria" jest nieprawdziwa. Jednak nawet gdyby wskutek u
    > prawy roli i hodowli zwierząt ilość zadawanej śmierci była taka sama, to znaczy
    > łoby to tylko tyle, że wegetarianie w skali globalnej są takimi samymi morde
    > rcami zwierząt
    jak nie-wegetarianie.

    Oczami wyobraźni widzę rolnika z Wierciszowa śledzącego badania na muchach, ta zapewne zginęła od oprysków, tamtą krowa zabiła ogonem a ta po lewej padła ofiarą zanieczyszczeń środowiska. Aha, czyli nr jeden można podciągnąć pod ofiary wegetarian.

    Rolniku pełna podziwu jestem... żeby bredzić takie głupoty i jeszcze przy tym obstawać!
  • misiu-1 04.05.11, 17:31
    Gość portalu: yagnik napisał(a):

    > W Wierciszowie nie rozumie się słowa pisanego czy jak to z Wami jest?
    > To jest mentalność każdego żyjącego na świecie człowieka. Nie ma tu podziału na
    > wegetarian i mięsożerców, każdy człowiek wartościuje zwierzęta.

    W takim razie może wyjaśnisz, dlaczego ci sami wegetarianie, którzy nie jadają produktów spożywczych barwionych koszenilą, jednocześnie bez oporów zjadają chleb? W czym czerwce zabijane przy produkcji koszenili są lepsze od swoich krewniaków zabijanych przy produkcji pszenicy?

    > Żeby Twoja teoria była prawdziwa musi być czymś podparta a Ty nie dość że z "pustą łapą"
    > to jeszcze stajesz okoniem.
    > Udowodnij ja chętnie poczytam.

    Ustalmy fakty. Zaprzeczasz, że podczas uprawy roślin masowo zabijane są zwierzęta?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 11:05
    > W takim razie może wyjaśnisz, dlaczego ci sami wegetarianie, którzy nie jadają
    > produktów spożywczych barwionych koszenilą, jednocześnie bez oporów zjadają chl
    > eb? W czym czerwce zabijane przy produkcji koszenili są lepsze od swoich krewni
    > aków zabijanych przy produkcji pszenicy?

    Może dlatego że wartościują zwierzęta? Nie wiem, nie chcę się wypowiadać za wszystkich wegetarian, mówię za siebie.

    > Ustalmy fakty. Zaprzeczasz, że podczas uprawy roślin masowo zabijane są zwierz
    > ęta?

    Nie, nie zaprzeczam i powiedziałam to kilka postów wyżej, wątpię aby były to większe liczy niż w przypadku uboju.
  • neuroleptyk 05.05.11, 11:43
    Najlepiej będzie jak zignorujesz teksty misa.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • misiu-1 05.05.11, 12:15
    y.agni.k napisała:

    > Może dlatego że wartościują zwierzęta? Nie wiem, nie chcę się wypowiadać za wsz
    > ystkich wegetarian, mówię za siebie.

    Pewnie wartościują. Chodzi tylko o kryteria tego wartościowania. I wszystko, widzisz, wskazuje na to, że wysoko cenią jak raz akurat te zwierzęta, które zabija ktoś inny. Te natomiast, które sami zabijają, nie są dla nich warte uwagi.

    > Nie, nie zaprzeczam i powiedziałam to kilka postów wyżej, wątpię aby były to większe liczy
    > niż w przypadku uboju.

    Po pierwsze - liczby nie mają znaczenia. Jeśli nie wolno zabijać, to tak samo tysiąca zwierząt, jak i pojedynczego. Po drugie - pojedź w lecie za miasto i spróbuj policzyć zwierzęta, które znajdziesz na 1 metrze kwadratowym ziemi. Zobaczysz, że bez problemu doliczysz się setki. Potem pomyśl, że na tym metrze wyhoduje się 40dag pszenicy i porównaj to z wartością 1 (słownie: jednej) złowionej ryby. I jeśli jesteś uczciwa wobec siebie, sama zrozumiesz, czy etyczniej jest zjeść chleb czy rybę.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 12:57
    > Pewnie wartościują. Chodzi tylko o kryteria tego wartościowania. I wszystko, wi
    > dzisz, wskazuje na to, że wysoko cenią jak raz akurat te zwierzęta, które zabij
    > a ktoś inny. Te natomiast, które sami zabijają, nie są dla nich warte uwagi.

    A wiesz jakie jest różnica, tak naprawdę...? Wegetarianin nie zabija celowo (jeśli już zwierzęta giną w skutek uprawy roślin) natomiast mięsożerca zabija zwierzęta z pełną świadomością + do tego dochodzą te wszystkie żyjątka które zabija przy uprawie roślin "niechcący" bo także spożywa produkty poch. roślinnego.

    > Po pierwsze - liczby nie mają znaczenia. Jeśli nie wolno zabijać, to tak samo t
    > ysiąca zwierząt, jak i pojedynczego. Po drugie - pojedź w lecie za miasto i spr
    > óbuj policzyć zwierzęta, które znajdziesz na 1 metrze kwadratowym ziemi. Zobacz
    > ysz, że bez problemu doliczysz się setki. Potem pomyśl, że na tym metrze wyhodu
    > je się 40dag pszenicy i porównaj to z wartością 1 (słownie: jednej) złowionej r
    > yby. I jeśli jesteś uczciwa wobec siebie, sama zrozumiesz, czy etyczniej jest z
    > jeść chleb czy rybę.

    Dobrze, wiem w co się bawisz.
    Misiu a teraz Ty bądź ze mną szczery i odpowiedź sobie na pytanie ile zwierząt mogłabym zabić kopytami krowa pasąca się na 1 (słownie: jednym) metrze a ile taka krowa musi się najeść trawy (ile metrów obskubać) żebyś Ty mógł ją za kilka m-cy zjeść?
    I teraz jakbym ja Cię miała prosić o uczciwość to dodaj proszę do tego ile można wyhodować na jednym metrze ziarna (bo tę krowę na coś chyba kłaść musisz).
    Zsumuj i powiedź mi co Ci wyszło, kto zabił więcej zwierząt ja czy Ty?
  • neuroleptyk 05.05.11, 13:25
    > > Po pierwsze - liczby nie mają znaczenia. Jeśli nie wolno zabijać, to tak
    > samo t
    > > ysiąca zwierząt, jak i pojedynczego. Po drugie - pojedź w lecie za miasto
    > i spr
    > > óbuj policzyć zwierzęta, które znajdziesz na 1 metrze kwadratowym ziemi.
    > Zobacz
    > > ysz, że bez problemu doliczysz się setki. Potem pomyśl, że na tym metrze
    > wyhodu
    > > je się 40dag pszenicy i porównaj to z wartością 1 (słownie: jednej) złowi
    > onej r
    > > yby. I jeśli jesteś uczciwa wobec siebie, sama zrozumiesz, czy etyczniej
    > jest z
    > > jeść chleb czy rybę.

    Tylko ty zjesz chleb i rybę. Liczenie jest nieostotne i można to co wypisujesz zignorować.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • y.agni.k 05.05.11, 13:47
    Na co Misio Ci odpowie że to nie znaczenia, bo wiem wegetarianin zawsze JAKIEŚ zwierzę zabija.
    Tyle że Misiu podobnie jak Rolnik posługują się tym samym irracjonalnym argumentem pod który można podciągnąć wiele "zabójstw" na zwierzętach np. zabójstwo na rozdeptanej mrówce czy roztrzaskanie ręką namolnego komara. A jeśli mieszkasz w mieście z założenia jesteś zbrodniarzem wszak pozbawiasz zwierząt ich domów, na trawie w której kiedyś żyło tysiące żuków, pająków i mrówek powstał Twój blok.

    Także przyznaję Ci rację Neuroleptyku, wypowiedzi Misia oraz Rolnika można spokojnie zignorować bowiem argumenty do których się uciekają są co najmniej śmieszne.
  • y.agni.k 05.05.11, 13:54
    Misio zapomniał o bardzo ważnej kwestii, ile z upraw rolnych "idzie" na paszę dla zwierząt aby utuczyć świnię którą wyżej wymieniony zje. Tego oczywiście już nie nadmienił.
  • rolnik.z.wierciszowa 05.05.11, 15:18
    > zabójstwo na rozdeptanej mrówce czy roztrzaskanie ręką namolnego komara. A jeśli
    > mieszkasz w mieście z założenia jesteś zbrodniarzem wszak pozbawiasz zwierząt ich
    > domów na trawie w której kiedyś żyło tysiące żuków, pająków i mrówek powstał Twój blok


    Nie mówię o bezkręgowcach, tylko o zwierzętach kręgowych, a więc takich, które czują i cierpią podobnie jak ludzie. Wskutek uprawy roli najszybciej giną zwierzęta najbardziej wyspecjalizowane pokarmowo albo siedliskowo. Np. gadożer (taki ptak podobny do myszołowa) występował kiedyś w całej Polsce, teraz zostało zaledwie kilkanaście par. Przyczyną jego wyginięcia jest drastyczny spadek populacji gadów, które stanowią podstawową zdobycz gadożerów. Całkowitą zagładą zagrożona jest np. wodniczka (ptak podobny do trzciniaka), co wynika z osuszania terenów podmokłych pod uprawę. Kilkadziesiąt lat temu pospolite były na polach derkacze, które teraz trudno gdziekolwiek usłyszeć. Dropie w Polsce wyginęły już całkowicie. Szybko zmniejsza się populacja chomika europejskiego, bo współczesne kombajny zbierają zboże zbyt dokładnie, chomiki nie mogą zgromadzić wystarczających zapasów na zimę i zdychają z głodu. Zmniejsza się populacja dzierzby srokosza i dzierzby gąsiorka itd. itd. itd.

    Jednak dla wegetarian, jak widać, najważniejsze jest dobre samopoczucie.
  • y.agni.k 05.05.11, 21:17
    Nie bardzo rozumiem jaki ma to związek z samymi wegetarianami?
    A zanieczyszczenie to też moja wina jeśli pracuję w biurze zakładu produkującego XYZ które
    zanieczyszcza powietrze hmm?
    Mówiłam już i powtórzę jeszcze raz, z logiką jesteś na bakier.
  • rolnik.z.wierciszowa 07.05.11, 11:06
    > Nie bardzo rozumiem jaki ma to związek z samymi wegetarianami?

    Z wegetarianami ma to taki związek, że zwierzęta giną, abyś m. in. Ty mogła się najeść.

    > A zanieczyszczenie to też moja wina jeśli pracuję w biurze zakładu produkująceg
    > o XYZ które
    > zanieczyszcza powietrze hmm?

    Oczywiście, że jest to Twoja współwina. Wegetarianie nie jedzą mięsa, żeby nie przyczyniać się do śmierci niektórych zwierząt, więc równie dobrze ludzie traktujący poważnie ekologię mogą unikać przyczyniania się do zanieczyszczenia środowiska, np. nie kupując pewnych przedmiotów albo nie zatrudniając się w pewnych firmach.

    > Mówiłam już i powtórzę jeszcze raz, z logiką jesteś na bakier.

    My w Wierciszowie wiemy, co to jest logika, Ty tego jeszcze najwyraźniej nie wiesz, więc ci powiem: logika jest to nauka o zasadach prawidłowego myślenia. Nie wiem, jaką zasadę logiki pogwałciłem, może mi powiesz?
  • misiu-1 05.05.11, 15:51
    Usiłowanie manipulacji przez sugerowanie przypadkowości zabijania zwierząt przy uprawie roślin jest jałowe i nie przyniesie Ci żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie - potwierdzisz, że Twoje zabobony opierają się na ignorancji.
    Wolno zabijać zwierzęta dla zaspokojenie ludzkich potrzeb, czy nie wolno?
    Bo jeśli "wolno, ale tylko te, które koniecznie trzeba", albo "wolno, ale tylko tyle, ile trzeba" to powiedz psu uwiązanemu na łańcuchu, że może sobie biegać, ile chce. Ale tylko tyle, ile trzeba. To znaczy - na ile mu łańcuch pozwala.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 21:19
    > Usiłowanie manipulacji przez sugerowanie przypadkowości zabijania zwierząt przy
    > uprawie roślin jest jałowe i nie przyniesie Ci żadnych korzyści, a wręcz przec
    > iwnie - potwierdzisz, że Twoje zabobony opierają się na ignorancji.

    Ale dlaczego tak twierdzisz Misiu, ludzie wiele rzeczy robią nieumyślnie prawda?
    Jaka znowu manipulacja.

    > Bo jeśli "wolno, ale tylko te, które koniecznie trzeba", albo "wolno, ale tylko
    > tyle, ile trzeba" to powiedz psu uwiązanemu na łańcuchu, że może sobie biegać,
    > ile chce. Ale tylko tyle, ile trzeba. To znaczy - na ile mu łańcuch pozwala.

    Nie. Żadnego nie wolno zabijać, niektóre giną niezależnie od chęci.
  • misiu-1 05.05.11, 21:31
    y.agni.k napisała:

    > Ale dlaczego tak twierdzisz Misiu, ludzie wiele rzeczy robią nieumyślnie prawda?
    > Jaka znowu manipulacja.

    Taka, że zabijanie polnych zwierząt pestycydami nie jest nieumyślne. Nieumyślnie i przypadkiem to można sobie zdeptać mrówkę na chodniku, ale nie milion "żywych, czujących stworzeń" na polu.

    > Nie. Żadnego nie wolno zabijać, niektóre giną niezależnie od chęci.

    Skoro nie wolno zabić żadnego, to masz wielki problem i musisz się z nim zmierzyć, a nie zamiatać go pod dywan w nadziei, że nikt nie zauważy. Zauważy.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 22:09
    > Taka, że zabijanie polnych zwierząt pestycydami nie jest nieumyślne. Nieumyślni
    > e i przypadkiem to można sobie zdeptać mrówkę na chodniku, ale nie milion "żywy
    > ch, czujących stworzeń" na polu.

    A właśnie, pewnie że tak Misiu, masz pełną rację ale czy ja zabijam pestycydami myszy polne?
    Hmm?
  • misiu-1 05.05.11, 22:16
    A czy ja zabijam krowy albo świnie? Hmm?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 22:26
    > A czy ja zabijam krowy albo świnie? Hmm?

    Kupujesz ich mięso, zjadasz je. Nie wiem co gorsze.

    Ja kupując produkty poch roślinnego nie przyczyniam się do zwiększonego zapotrzebowania na te produkty, ono już istnieje gdyż mięsożercy żywią się także roślinami, w dużej mierze, zaczynając od chleba a na makaronie kończąc.
    Natomiast ja nie spożywając mięsa nie przyczyniam się do:
    a) większego zapotrzebowania na paszę (pola uprawne) dla zwierząt hodowlanych
    b) nie zwiększam samego zapotrzebowania na (już ubite) zwierzęta hodowlane
    c) kupując produkty (przyznam że często choć nie zawsze) ekologiczne nie tylko dbam o własne zdrowie ale przede wszystkim nie zwiększam zanieczyszczenia gleby, wody itd.
  • misiu-1 05.05.11, 22:28
    y.agni.k napisała:

    > > A czy ja zabijam krowy albo świnie? Hmm?
    >
    > Kupujesz ich mięso, zjadasz je. Nie wiem co gorsze.

    A ty kupujesz produkty, dla których wytruto masę zwierząt.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • neuroleptyk 06.05.11, 03:00
    misiu-1 napisał:

    > y.agni.k napisała:
    >
    > > > A czy ja zabijam krowy albo świnie? Hmm?
    > >
    > > Kupujesz ich mięso, zjadasz je. Nie wiem co gorsze.
    >
    > A ty kupujesz produkty, dla których wytruto masę zwierząt.

    Niewiele ci to da.

    1) Stosowanie pestycydów nie jest esencjonale by mieć żywność pochodzenia roślinnego.
    2) Te zwierzęta są trute w obronie plonów i jest to po prostu obrona przed agresorami, która usprawiedliwona takie działanie.
    3) Są skierowane głównie na zwierzęta nie będące kręgowcami, czyli takie których zbijanie nie jest kontrowersyjne moralnie.

    Teraz czekam na argumentacje co ma usprawiedliwoć chodowlę zwierząt na mięso i generalnie zabijanie zwierząt, które nie są szkodnikami?
    Jeżeli się nie mylę występujesz w tej dyskusji jako reprezentant wszystkożerców i wypowiadasz się w iminiu tzw. normalnie jedzących. Więc argumentowanie, że za zjedzeniem ryby kryje się mniej ofiar wydaje się skuteczne, ale tylko do momentu kiedy zignoruje się całą resztę. W tej obronie moralności jedzania mięsa nie możesz też zapomnieć, co tak naprawdę reprezentujesz, a tzw. normalnie jedzący zjadają czy są konsumentami produktów pochodzących z upraw.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • neuroleptyk 06.05.11, 03:34
    hodowli rzecz jasna.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • misiu-1 05.05.11, 15:40
    y.agni.k napisała:

    > A wiesz jakie jest różnica, tak naprawdę...? Wegetarianin nie zabija celowo (je
    > śli już zwierzęta giną w skutek uprawy roślin) natomiast mięsożerca zabija zwie
    > rzęta z pełną świadomością + do tego dochodzą te wszystkie żyjątka które zabija
    > przy uprawie roślin "niechcący" bo także spożywa produkty poch. roślinnego.

    Nieprawda. Przy uprawie roślin zwierzęta zabija się celowo i z pełną premedytacją. Myślisz, że rolnik używa pestycydów po to, żeby GUS miał co wpisywać w statystyki a firmy chemiczne utrzymywały miejsca pracy? Wiesz w ogóle, co to są pestycydy i do czego służą? Może Ci się wydaje, że to inna nazwa nawozów sztucznych?

    > Dobrze, wiem w co się bawisz.
    > Misiu a teraz Ty bądź ze mną szczery i odpowiedź sobie na pytanie ile zwierząt
    > mogłabym zabić kopytami krowa pasąca się na 1 (słownie: jednym) metrze a ile taka
    > krowa musi się najeść trawy (ile metrów obskubać) żebyś Ty mógł ją za kilka m-cy zjeść?

    Nic nie rozumiesz. Zadam pytanie pomocnicze: ilu Żydów wolno spalić w piecu, żeby można było jeszcze cieszyć się opinią porządnego człowieka, a nie zbrodniarza? Wiadomo, że tysiąc to byłaby już gruba przesada, ale dwóch, trzech?

    > I teraz jakbym ja Cię miała prosić o uczciwość to dodaj proszę do tego ile możn
    > a wyhodować na jednym metrze ziarna (bo tę krowę na coś chyba kłaść musisz).
    > Zsumuj i powiedź mi co Ci wyszło, kto zabił więcej zwierząt ja czy Ty?

    Ja pisałem o rybie, a nie o krowie, więc się krową nie wykręcaj. Poza tym krowa nie zabija polnych zwierząt tak masowo, jak pestycydy. Większość ucieka, chowa się w zagłębieniach gruntu itd. Przed trucizną rozpylaną na dużej powierzchni ucieczki nie ma.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 21:35
    > Nieprawda. Przy uprawie roślin zwierzęta zabija się celowo i z pełną premedytac
    > ją. Myślisz, że rolnik używa pestycydów po to, żeby GUS miał co wpisywać w stat
    > ystyki a firmy chemiczne utrzymywały miejsca pracy? Wiesz w ogóle, co to są pes
    > tycydy i do czego służą? Może Ci się wydaje, że to inna nazwa nawozów sztucznyc
    > h?

    Tak wiem czym są pestycydy, czy ja je produkuję i rozpylam na polach? Nie? To może choć zjadam warzywa nimi "pryskane"? Nie. Więc jak u diabła chcesz udowodnić mi że w jakikolwiek sposób przyczyniam się do wybijania zwierząt?! Misiu, rusz głową pomyśl.

    > Nic nie rozumiesz. Zadam pytanie pomocnicze: ilu Żydów wolno spalić w piecu, że
    > by można było jeszcze cieszyć się opinią porządnego człowieka, a nie zbrodniarz
    > a? Wiadomo, że tysiąc to byłaby już gruba przesada, ale dwóch, trzech?

    O yeah, czekałam na to aż wyciągniesz przykład z Żydami, musi się to pojawiać w każdej dyskusji?!
    Czekaj... ktoś zagazował w piecu jakieś zwierzęta? Bo jeśli tak to jest to zbrodnia podobnie jak... strzał w głowę krowy jak to się zwykle czyni w ubojniach.
    Widzisz tę subtelną różnicę, ja nie zjadam zwłok ni to krowy ni to świni, a Ty owszem i dlatego Ty przyczyniasz się do wzrostu podobnych sytuacji a ja nie.

    > Ja pisałem o rybie, a nie o krowie, więc się krową nie wykręcaj. Poza tym krowa
    > nie zabija polnych zwierząt tak masowo, jak pestycydy. Większość ucieka, chowa
    > się w zagłębieniach gruntu itd. Przed trucizną rozpylaną na dużej powierzchni
    > ucieczki nie ma.

    A co Misiu przykładzik Ci nie pasuje, do ryby miałeś przygotowane argumenty a do krowy już nie? I co to teraz będzie? Bo ja chcę rozmawiać o krowie.

    Pestycydy Misiu... przyczyniasz się jeszcze bardziej do oprysków niż jakikolwiek wegetarianin, dzięki Tobie te wszystkie polne gryzonie "ucieka, chowa się w zagłębieniach gruntu itd" bo to dzięki Tobie zapotrzebowanie na żywność poch. roślinnego rośnie, wszak zwierzęta hodowlane muszą mieć paszę czyż nie?

    Powiem Ci tak, nawet jeśli bym powiedziała że nigdy w życiu nie jadłam rośliny wyhodowanej przy użyciu pestycydów itd to pewnie wyskoczyłbyś z argumentem że przecież chodzę w ubraniach a do produkcji takiej bawełny używa się również pestycydów. A jakby i tu powiedziała że nie trafiłeś bo np. ubieram się tkaniny z bio cotton przedstawiłbyś sto innych argumentów. I ja to wiem, tak więc dyskutuję z Tobą tylko dla rozrywki Misiu.
  • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 05.05.11, 21:47
    y.agni.k napisała:


    > Tak wiem czym są pestycydy, czy ja je produkuję i rozpylam na polach? Nie? To m
    > oże choć zjadam warzywa nimi "pryskane"? Nie. Więc jak u diabła chcesz udowodni
    > ć mi że w jakikolwiek sposób przyczyniam się do wybijania zwierząt?

    A właściwie to czym się odżywiasz? Światłem i miłością?
  • y.agni.k 05.05.11, 22:13
    > A właściwie to czym się odżywiasz? Światłem i miłością?

    Tylko miłością, podlewam się wodą, rosnę na słońcu, czego mi więcej potrzeba? ;-))

    A poważnie.
    Kapuś a słyszałeś kiedyś o uprawach ekologicznych, a?
    A czy można na nich stosować pestycydy, a?
  • ka_p_pa 05.05.11, 22:18
    y.agni.k napisała:


    > A poważnie.
    > Kapuś a słyszałeś kiedyś o uprawach ekologicznych, a?
    > A czy można na nich stosować pestycydy, a?

    Baraninko młoda, jak myślisz, czym są nawożone(zostawmy pestycydy) uprawy "ekologiczne"?
  • y.agni.k 05.05.11, 22:35
    Mówimy o pestycydach mój drogi i o zabijaniu "drobnych gryzoni" poprzez opryski tymiż.

    Odpowiadając na Twoje pytanie myślę że nawozami "organicznymi", ja nawet wiem to na pewno bowiem rodzice jednej mojej znajomej takie certyfikowane gospodarstwo rolne prowadzą, chcesz pogadać?
  • misiu-1 05.05.11, 22:43
    Kiedy już nijak nie udaje się im zachachmęcić przykrego faktu masowej eksterminacji polnych zwierząt przy uprawie roślin, wtedy nagle okazuje się, że wszyscy wegetarianie, jak jeden mąż, żywią się tylko i wyłącznie roślinami z "upraw ekologicznych". Myślisz, że ktoś kupi to kłamstwo?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 06.05.11, 10:18
    Widzę że jeśli nie masz argumentów uciekasz się do zarzucania przedmówcy kłamsta, jakie to typowe Misiu.
  • misiu-1 06.05.11, 14:02
    Zarzucam ci kłamstwo, ponieważ kłamiesz, aż dym wali. I nic dziwnego, że zarzut kłamstwa jest typowy w moich wypowiedziach. Jak ma być inaczej, skoro cała wegetariańska ideologia i argumentacja na kłamstwie stoi?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • ka_p_pa 05.05.11, 22:46
    y.agni.k napisała:

    > Mówimy o pestycydach mój drogi i o zabijaniu "drobnych gryzoni" poprzez opryski
    > tymiż.

    To temat poboczny, w który uciekasz z braku argumentów zasadniczych.
    >
    > Odpowiadając na Twoje pytanie myślę że nawozami "organicznymi", ja nawet wiem t
    > o na pewno bowiem rodzice jednej mojej znajomej takie certyfikowane gospodarstw
    > o rolne prowadzą, chcesz pogadać?

    O właśnie. Chcę pogadać. Co to są "nawozy organiczne"?
  • y.agni.k 06.05.11, 19:31
    O właśnie Kppuś żeby móc dyskutować trzeba coś wiedzieć, co Ty myślisz że uczniaka przy tablicy dorwałeś czy jak?! Dyskusja nie polega na zadawaniu pytań w nadziei że pytający w końcu się pomyli.
    Chcesz mi coś _ciekawego_ powiedzieć czy też podważyć tezę że do uprawy ekologicznej nie używa się pestycydów czy cokolwiek innego to po prostu powiedz.
  • ka_p_pa 06.05.11, 19:46
    y.agni.k napisała:

    > O właśnie Kppuś żeby móc dyskutować trzeba coś wiedzieć, co Ty myślisz że uczni
    > aka przy tablicy dorwałeś czy jak?!
    Tak Cię baraninko traktuję, boś sobie zasłużyła. Twoja wiedza jest niemal zerowa.

    > Chcesz mi coś _ciekawego_ powiedzieć czy też podważyć tezę że do uprawy ekologi
    > cznej nie używa się pestycydów czy cokolwiek innego to po prostu powiedz.

    Nie dyskutuj z lustrem, nie obalaj dzielnie tez, które sama stawiasz, tylko odpowiedz na proste pytanie, wynikłe z wymiany zdań, a mianowicie co to są "nawozy organiczne". Nie interesują mnie pestycydy, to nieistotny detal.
  • y.agni.k 06.05.11, 20:52
    > Tak Cię baraninko traktuję, boś sobie zasłużyła. Twoja wiedza jest niemal zerow
    > a.

    Kappuś, my tu mamy dyskutować, zasłużyć to sobie może pies na kość albo dziecko na lizaka. Jeśli nie przestaniesz się do mnie zwracać protekcjonalnie po prostu zignoruję Twoje posty.

    > Nie dyskutuj z lustrem, nie obalaj dzielnie tez, które sama stawiasz, tylko odp
    > owiedz na proste pytanie, wynikłe z wymiany zdań, a mianowicie co to są "naw
    > ozy organiczne
    ". Nie interesują mnie pestycydy, to nieistotny detal.

    Ja stawiam tezy? Wszak to Ty zacząłeś na temat o pestycydach zapytaniem o nawóz organiczny odpowiadać :-)
    Kappuś co jak co ale czytać to ja jeszcze potrafię.

    I co Ty chcesz wiedzieć co tu jest takiego szokującego że do użyźniania gleb w gospodarstwach ekologicznych używa się np obornika?
  • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 06.05.11, 21:26

    y.agni.k napisała:

    > > Tak Cię baraninko traktuję, boś sobie zasłużyła. Twoja wiedza jest niemal
    > zerow
    > > a.
    >
    > Kappuś, my tu mamy dyskutować, zasłużyć to sobie może pies na kość albo dziecko
    > na lizaka. Jeśli nie przestaniesz się do mnie zwracać protekcjonalnie po prost
    > u zignoruję Twoje posty.

    Na razie zasługujesz na klapsa i odesłanie do szkoły. Zdążyłem przywyknąć, że wege nie odpowiadają na pytania. Głównie z braku wiedzy. Tej podstawowej, a próbują wszystkich wokół pouczać.

    > Ja stawiam tezy? Wszak to Ty zacząłeś na temat o pestycydach zapytaniem o nawóz
    > organiczny odpowiadać :-)
    > Kappuś co jak co ale czytać to ja jeszcze potrafię.

    Albo jednak nie potrafisz czytać, albo pamięć szwankuje, trochę tłuszczów zwierzęcych zalecam. Ani słowem nie wspominałem o pestycydach, a to z tego powodu, że to chybiony argument i cały spór o zwierzęta zabijane pestycydami oparty jest o błędne przesłanki. Dopuszczam też możliwość, że nie rozróżniasz pojęć "pestycydy" i "nawozy". Mogę cię szczegółowiej uświadomić jeśli zechcesz zapytać o szczegóły.
    Ja pytałem o "nawozy organiczne"

    > I co Ty chcesz wiedzieć co tu jest takiego szokującego że do użyźniania gleb w
    > gospodarstwach ekologicznych używa się np obornika?

    A widzisz, nie bolało napisać jasno i wyraźnie, że "nawozy organiczne" to eufemizm i że chodzi o obornik. A teraz skup się- skąd pochodzi obornik?
  • y.agni.k 06.05.11, 21:35
    > Na razie zasługujesz na klapsa i odesłanie do szkoły. Zdążyłem przywyknąć, że w
    > ege nie odpowiadają na pytania. Głównie z braku wiedzy. Tej podstawowej, a prób
    > ują wszystkich wokół pouczać.

    Litości Kappuś, ja w szkole już się trochę nasiedziałam.
    I znowu szufladkujesz, nawyk?
    Bo "wege tak mają" nie odpowiadają na pytania...?
    Wszystko zależy jak jest stawiasz Kppa.
    Ja bardzo chętnie dyskutuję na tematy związane z wegetarianizmem
    szczególnie z takimi zapalonymi "wszystkowiedzącymi" jak Misiu,
    które poniekąd cenię za jego wiedzę i gardzę jednocześnie za fatalne
    nawyki wmawiania rozmówcy że kłamie, zawsze wtedy gdy kończą się
    już argumenty.

    > Albo jednak nie potrafisz czytać, albo pamięć szwankuje, trochę tłuszczów zwier
    > zęcych zalecam. Ani słowem nie wspominałem o pestycydach, a to z tego powodu, ż
    > e to chybiony argument i cały spór o zwierzęta zabijane pestycydami oparty jest
    > o błędne przesłanki. Dopuszczam też możliwość, że nie rozróżniasz pojęć "pesty
    > cydy" i "nawozy". Mogę cię szczegółowiej uświadomić jeśli zechcesz zapytać o sz
    > czegóły.

    Ależ ja zrozumiałam o co pytasz Kppa, po prostu wcześniej rozmawialiśmy o
    pestycydach i na to wszystko "wyskoczyłeś" Ty z pytaniem o nawozy organiczne,
    nie wiedzieć czemu, nie wiedzieć po co... Nieważne.

    > A widzisz, nie bolało napisać jasno i wyraźnie, że "nawozy organiczne" to eufem
    > izm i że chodzi o obornik. A teraz skup się- skąd pochodzi obornik?

    Czekaj... to strasznie trudne pytanie Kppuś, jak mogłeś mi tak trudne zadanie dać..?
    Pewnie się zaraz skompromituję ;-))
    Obornik... czekaj z obory?! Krowie gówna with ściółka?
  • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 06.05.11, 21:53



    y.agni.k napisała
    > Ależ ja zrozumiałam o co pytasz Kppa, po prostu wcześniej rozmawialiśmy o
    > pestycydach i na to wszystko "wyskoczyłeś" Ty z pytaniem o nawozy organiczne,
    > nie wiedzieć czemu, nie wiedzieć po co... Nieważne.

    Dla mnie ważne. Ważne o tyle, że wasz spór o "pestycydy zabijające zwierzęta" jest, jak już pisałem, bez sensu, albowiem pestycydy stosowane w rolnictwie nie zabijają przypadkowych zwierzą. Pomijam oczywiście te zwierzęta, które są pestycydem zwalczane, czyli szkodniki, zasadniczo są to owady. Stężenia środków chemicznych stosowanych na polach nie zabiją nawet myszy:). Owadów zazwyczaj bezpośrednio też nie, nie te czasy.

    > Czekaj... to strasznie trudne pytanie Kppuś, jak mogłeś mi tak trudne zadanie d
    > ać..?
    > Pewnie się zaraz skompromituję ;-))
    > Obornik... czekaj z obory?! Krowie gówna with ściółka?

    I właśnie dochodzimy do sedna. Rolnictwo bez hodowli( a szczególnie rolnictwo "ekologiczne") istnieć nie może. A po co się zwierzątka hoduje? Aby robiły kupkę?
    Napisałem w cudzysłowie "ekologiczne", bo to slogan bez pokrycia, ale o tem potem:)
    Na razie odpowiedz sobie i mnie na pytanie- po co rolnik, nawet( a nawet szczególnie) "ekologiczny" hoduje zwierzątka?
  • y.agni.k 06.05.11, 22:19
    > I właśnie dochodzimy do sedna. Rolnictwo bez hodowli( a szczególnie rolnictwo "
    > ekologiczne") istnieć nie może. A po co się zwierzątka hoduje? Aby robiły kupkę
    > ?
    > Napisałem w cudzysłowie "ekologiczne", bo to slogan bez pokrycia, ale o tem pot
    > em:)
    > Na razie odpowiedz sobie i mnie na pytanie- po co rolnik, nawet( a nawet szc
    > zególnie) "ekologiczny" hoduje zwierzątka?


    Kppa nie osłabiaj mnie proszę Cię.
    Uściślijmy, mowa o gospodarstwach ekologicznych tak?
    A czy ekologiczny oznacza wegetariański?
    Bo dla mnie nie.
    Gospodarstwo które ja znam a posiada ono certyfikaty _hoduje_ krowy, świnie i kury oprócz tego również obsiewają pola.
    Poza tym kompost nie zawsze oznacza gnojnik.
    Jakkolwiek.
    Chcesz mi teraz powiedzieć że jeśli żywię się warzywami ekologicznymi to również zjadam
    zwierzęta bo zostały one wyhodowane na gnojniku!? Mam nadzieję że nie bo byłby to absurd.

    Tak już zupełnie na marginesie powiem to co mówię zwykle, popieram hodowle tradycyjne, to że nie jadam mięsa nie ma z tym nic wspólnego, być może odstaję od wegetarian w tym temacie jeśli chcemy uogólniać.
    Uważam że gospodarstwa rolne w których są hodowane zwierzęta są potrzebne i życzyłabym sobie żeby było ich przynajmniej tyle co hodowli wielkoprzemysłowych, może inaczej że zwierząt pozyskiwanych na mięso byłoby przynajmniej tyle samo.
    Oczywiście wiąże się to ze zwiększonymi nakładami finansowymi co gołym okiem widać gdy spojrzysz na wędliny nawet nie tyle ekologiczne (bo to inna para kaloszy) co po prostu tradycyjnie przyrządzonych z uprzednio tradycyjnie wyhodowanych zwierząt.

  • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 06.05.11, 23:04
    > Kppa nie osłabiaj mnie proszę Cię.
    > Uściślijmy, mowa o gospodarstwach ekologicznych tak?
    > A czy ekologiczny oznacza wegetariański?
    > Bo dla mnie nie.

    Znów dyskutujesz z lustrem, z własną tezą. I owszem taką dyskusję wygrywasz. Ale ja nigdzie takiej tezy nie postawiłem

    > Chcesz mi teraz powiedzieć że jeśli żywię się warzywami ekologicznymi to równie
    > ż zjadam zwierzęta bo zostały one wyhodowane na gnojniku!? Mam nadzieję że nie bo byłby
    > to absurd.

    Po raz kolejny zwracam uwagę, że dyskutujesz sama ze sobą. Ja stawiam inną tezę. Niekoniecznie o tobie, ale o wegetariańskim sposobie "myślenia". Otóż wege przychodzą tu z dziwaczną tezą o "wyższości moralnej" roślinnego odżywiania, bo "nie zabijają". Jednocześnie typowe wege deklaruje, że odżywia się "naturalną" żywnością, na "organicznych nawozach", bla bla bla udając że nie wie, albo co bardziej prawdopodobne, nie wiedząc faktycznie, że ich żywność musi być wyprodukowana w gospodarstwach, gdzie hoduje się zwierzęta i że te zwierzęta w końcu są zabijane. Czy to jest gospodarstwo produkujące mięso wysokojakościowe, czy to, gdzie zwierzęta (np krowy mleczne) są wybrakowywane ze względu na wiek i niską wydajność, to nie ma znaczenia. Różnica jest taka, że mięso trafia do sklepów jako pokarm dla ludzi lub jako konserwa dla kota. Wege "organiczni" są bardziej zakłamani, bo do produkcji "ich" żywności potrzeba więcej nawozu organicznego, a więc więcej potrzeba zwierząt, które na końcu trafiają do rzeźni. To że tych zwierząt nie zjadasz, nie ma najmniejszego znaczenia. Kupując żywność "organiczną" nakręcasz produkcję zwierzęcą. Nie uciekniesz od tej świadomości. Głaszcząc kota karmionego konserwą wyprodukowaną z krówki, która nawoziła pole produkujące Twoją jarską żywność i lejąc krokodyle łzy nad śmiercią musisz wiedzieć, że zjadacie produkty bez siebie nie istniejące.
    Inną sprawą są tak zwane "gospodarstwa ekologiczne", to temat na osoby wątek z oszustwem w tytule.
  • neuroleptyk 07.05.11, 04:23
    Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

    > Po raz kolejny zwracam uwagę, że dyskutujesz sama ze sobą. Ja stawiam inną tezę
    > . Niekoniecznie o tobie, ale o wegetariańskim sposobie "myślenia". Otóż wege pr
    > zychodzą tu z dziwaczną tezą o "wyższości moralnej" roślinnego odżywiania, bo "
    > nie zabijają". Jednocześnie typowe wege deklaruje, że odżywia się "naturalną" ż
    > ywnością, na "organicznych nawozach", bla bla bla udając że nie wie, albo co ba
    > rdziej prawdopodobne, nie wiedząc faktycznie, że ich żywność musi być wy
    > produkowana w gospodarstwach, gdzie hoduje się zwierzęta i że te zwierzęta w ko
    > ńcu są zabijane.

    Nawet gdy założyć iż typowy wege faktycznie popiera tego typu nawozy, to mimo to nie pociąga to za sobą przyzwolenia na zabijanie hodowanych zwierząt.

    Czy to jest gospodarstwo produkujące mięso wysokojakośc
    > iowe, czy to, gdzie zwierzęta (np krowy mleczne) są wybrakowywane ze względu na
    > wiek i niską wydajność, to nie ma znaczenia. Różnica jest taka, że mięso trafi
    > a do sklepów jako pokarm dla ludzi lub jako konserwa dla kota.

    W samej zgodzie na hodowlę nie widzę sprzeczności z tego typu wegetarianizmem jaki teraz obrałeś sobie za cel.

    Wege "organiczni
    > " są bardziej zakłamani, bo do produkcji "ich" żywności potrzeba więcej nawozu
    > organicznego, a więc więcej potrzeba zwierząt, które na końcu trafiają d
    > o rzeźni.

    Nie muszą trafiać do rzezni żeby był ten organiczny nawóz, żeby było mięso muszą.
    Z tego względu sama zgoda na hodowlę nie pociąga za sobą zgody na zabijanie.

    Kupu

    > jąc żywność "organiczną" nakręcasz produkcję zwierzęcą. Nie uciekniesz od tej ś
    > wiadomości.

    Jak wyżej w samej hodowli zwierząt nie ma nic sprzecznego z wegetarianizmem.

    Głaszcząc kota karmionego konserwą wyprodukowaną z krówki, która na
    > woziła pole produkujące Twoją jarską żywność i lejąc krokodyle łzy nad śmiercią
    > musisz wiedzieć, że zjadacie produkty bez siebie nie istniejące.
    > Inną sprawą są tak zwane "gospodarstwa ekologiczne", to temat na osoby wątek z
    > oszustwem w tytule.

    Podsumowując, uważam iż twoja argumentacja jest chybiona.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 07.05.11, 10:32
    neuroleptyk napisał:

    > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
    >
    > > Po raz kolejny zwracam uwagę, że dyskutujesz sama ze sobą. Ja stawiam inn
    > ą tezę
    > > . Niekoniecznie o tobie, ale o wegetariańskim sposobie "myślenia". Otóż w
    > ege pr
    > > zychodzą tu z dziwaczną tezą o "wyższości moralnej" roślinnego odżywiania
    > , bo "
    > > nie zabijają". Jednocześnie typowe wege deklaruje, że odżywia się "natura
    > lną" ż
    > > ywnością, na "organicznych nawozach", bla bla bla udając że nie wie, albo
    > co ba
    > > rdziej prawdopodobne, nie wiedząc faktycznie, że ich żywność musi
    > być wy
    > > produkowana w gospodarstwach, gdzie hoduje się zwierzęta i że te zwierzęt
    > a w ko
    > > ńcu są zabijane.

    neuroleptyk napisał:
    > Nawet gdy założyć iż typowy wege faktycznie popiera tego typu nawozy, to mimo t
    > o nie pociąga to za sobą przyzwolenia na zabijanie hodowanych zwierząt.

    Tu nie ma co zakładać, to wniosek z obserwacji i tegoż wege własna deklaracja.


    > Nie muszą trafiać do rzezni żeby był ten organiczny nawóz, żeby było mięso musz
    > ą.
    > Z tego względu sama zgoda na hodowlę nie pociąga za sobą zgody na zabijanie.

    Pociąga, gdyż nie istnieją "fabryki nawozów organicznych" dla upraw. Nawóz organiczny pochodzi z hodowli, a ta nierozerwalnie wiąże się z zabijaniem. Nawet, jeśli jest to hodowla zwierząt zarodowych, przeznaczonych do dalszego rozmnażania, to końcowym efektem i celem takiej działalności jest zwierzę dostarczane do rzeźni. Można sobie dla potrzeb własnego sumienia i niniejszej dyskusji zakładać i wyobrażać, że są farmy, gdzie zwierzęta żyją szczęśliwe od poczęcia do naturalnej śmierci, ale to fikcja, disneyowski obraz świata.

    Podsumowując- wege aktywiści szczycący się "wyższą moralnością wyborów kulinarnych" wykazują się jedynie hipokryzją, a wege "organiczni" w szczególności. Jedynym sposobem odżywiania będącym w zgodzie z ich filozofią byłoby odżywianie żywnością syntetyczną lub wspomniane już w tej dyskusji zbieractwo. Paradoksalnie wege protestują przeciw produkcji żywności syntetycznej, protestują przeciw istnieniu produkcji roślinnej w oderwaniu od zwierzęcej, bo to monokultura, bo "sprzeczne z przyrodą", bo niezdrowe. I tu mają rację- to sprzeczne z przyrodą i niezdrowe. Gdyby nagle został spełniony postulat wege, i wszyscy ludzie na planecie przestali jeść produkty pochodzenia zwierzęcego, zanikłaby całkowicie hodowla, to w krótkim czasie kilku- kilkunastu lat mielibyśmy katastrofę ekologiczną, całkowite wyjałowienie gleb uprawnych i powszechny głód. Argumentacja wege aktywistów nawiedzających to forum jest oderwana całkowicie od przyrodniczych podstaw.
  • Gość: kalka IP: *.range86-173.btcentralplus.com 07.05.11, 10:51


    dzien dobry sie najsampierw pisze, szanowny kolego cza∏∏a
    :)
  • neuroleptyk 07.05.11, 11:16
    Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

    > > Nie muszą trafiać do rzezni żeby był ten organiczny nawóz, żeby było mięs
    > o musz
    > > ą.
    > > Z tego względu sama zgoda na hodowlę nie pociąga za sobą zgody na zabijan
    > ie.
    >
    > Pociąga, gdyż nie istnieją "fabryki nawozów organicznych" dla upraw. Nawóz orga
    > niczny pochodzi z hodowli, a ta nierozerwalnie wiąże się z zabijaniem. Nawet, j
    > eśli jest to hodowla zwierząt zarodowych, przeznaczonych do dalszego rozmnażani
    > a, to końcowym efektem i celem takiej działalności jest zwierzę dostarczane do
    > rzeźni. Można sobie dla potrzeb własnego sumienia i niniejszej dyskusji zakłada
    > ć i wyobrażać, że są farmy, gdzie zwierzęta żyją szczęśliwe od poczęcia do natu
    > ralnej śmierci, ale to fikcja, disneyowski obraz świata.

    Nie czym innym jest hodowla zwierzecia a czym innym jego zabijanie, to drugie nie jest koniecznym elementem hodowli, z tego względu nie musi taka osoba godzić sie na zabijanie czy inaczej mówiąc na to co na końcu właściciel hodowli ma zamiar z tymi zwierzętami zrobić.

    Poza nawozy organiczne nie muszą pochodzić nawet koniecznie ze hodowli. Co to jast nawóz organiczny? Posiadający w składzie związki węgla?
    Podaj definicję. Być może się okaże, że to co napisałeś nie jest aż tak relewantne jak się wydaje i nawet akceptacja hodowli nie musi być automatyczna żeby nawozić nawozem organicznym.


    Podsumowując- wege aktywiści szczycący się "wyższą moralnością wyborów kulinarn
    > ych" wykazują się jedynie hipokryzją, a wege "organiczni" w szczególności

    Przykro mi za wcześnie na takie wnioski.

    Gdyby nagle został spełniony postulat wege, i wszyscy ludzie na plane
    > cie przestali jeść produkty pochodzenia zwierzęcego, zanikłaby całkowicie hodow
    > la, to w krótkim czasie kilku- kilkunastu lat mielibyśmy katastrofę ekologiczną
    > , całkowite wyjałowienie gleb uprawnych i powszechny głód.

    Chwileczkę napisałeś produkty pochodzenia zwierzęcego. Nie wszystkie wymagają zabijania żeby mogły powstać i teraz argumentujesz chyba najwyżej przeciwko weganizmowi, chociaż nie jest dla mnie jasne czy weganizm wyklucza hodowlę na nawóz, czy porodukty których się nie je jak np. wełnę. Nie zapominaj, że ludzie to też zwierzęta i jeżeli chodzi o nawozy, to myślę iż dysponujemy możliwościami by obejść się bez ogromnych hodowli i nawozić nawozami organicznymi.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • Gość: ka_p_pa IP: *.lukman.pl 07.05.11, 16:56

    neuroleptyk napisał:
    > Nie czym innym jest hodowla zwierzecia a czym innym jego zabijanie, to drugie n
    > ie jest koniecznym elementem hodowli, z tego względu nie musi taka osoba godzić
    > sie na zabijanie czy inaczej mówiąc na to co na końcu właściciel hodowli ma za
    > miar z tymi zwierzętami zrobić.

    Rozmawiamy o regule, nie o wyjątkach od reguły. Wyjątki i owszem istnieją. Może to być np stadnina koni, dodatkowy warunek- koni szlachetnych, na mięso nie nadających się. Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Każda, podkreślam, każda hodowla zwierząt gospodarskich- owiec, krów, świń czy drobiu wiąże się z zabijaniem. Zwierzęta gospodarskie nie przechodzą na zasłużoną emeryturę. Co roku rolnik wymienia część stada, co najmniej 20 procent(krowy mleczne) do 100 procent(drób) by mieć stado w pełni produkcyjne. Co roku 2 z dziesięciu krów mlecznych idzie do rzeźni, bo są za stare, za mało produktywne. Co roku krowa musi urodzić cielaka, by rozpocząć kolejną laktację, a nawet w stadach krów mlecznych regułą jest, że są to cielęta po buhajach ras mięsnych. Czy rolnik sprzeda takie cielę sam do rzeźni, czy innemu hodowcy do chowu na wyższą masę, jest sprawą bez znaczenia. To zwierzę żyje po to, by być zabite i zjedzone. Co roku 100 na 100 kur niosek traci głowę dlatego, że w drugim roku ich wydajność jest poniżej progu opłacalności. Takie są realia, z faktami się nie dyskutuje.

    > Poza nawozy organiczne nie muszą pochodzić nawet koniecznie ze hodowli. Co to j
    > ast nawóz organiczny? Posiadający w składzie związki węgla?
    > Podaj definicję. Być może się okaże, że to co napisałeś nie jest aż tak relewan
    > tne jak się wydaje i nawet akceptacja hodowli nie musi być automatyczna żeby na
    > wozić nawozem organicznym.

    Nie kombinuj. Nawozy organiczne to obornik, gnojówka, gnojowica. To już ustaliliśmy z wojowniczką wegetariańskiej sprawy. Komposty z oczyszczalni ścieków mają znaczenie marginalne i same w sobie też wywołują sprzeciw. Nawóz organiczny, który ma istotne zastosowanie w rolnictwie to zwierzęce odchody. Musi pochodzić z hodowli. Kropka.

    > Chwileczkę napisałeś produkty pochodzenia zwierzęcego. Nie wszystkie wymagają z
    > abijania żeby mogły powstać

    Wszystkie. Argumentowałem wyżej.

    i teraz argumentujesz chyba najwyżej przeciwko wega
    > nizmowi, chociaż nie jest dla mnie jasne czy weganizm wyklucza hodowlę na nawóz

    Nie znam takiego stanowiska jakiejkolwiek grupy, ale też i nie znam takiej hodowli

    > , czy porodukty których się nie je jak np. wełnę.
    Brakowanie i wymianę części stada dowolnego kierunku hodowli omówiłem wyżej. Nie ma wyjątków. Czy to owce, czy króliki angorskie- co roku wymieniana jest znaczna część stada, a zwierzęta stare czy nie spełniające oczekiwań nie idą do domu spokojnej starości, o nie.

    > Nie zapominaj, że ludzie to też zwierzęta i jeżeli chodzi o nawozy, to myślę iż dysponujemy >możliwościami by obejść się bez ogromnych hodowli i nawozić nawozami organicznymi.

    Zastosowanie ludzkich odchodów w nawożeniu pól jest wykluczone ze względów sanitarnych
    Owszem, jest możliwe stosowanie osadów z oczyszczalni ścieków, ale po przetworzeniu. Tak mogło by być w przyszłości, ale rozmawiamy o stanie faktycznym. Nie są to też ilości znaczące w bilansie biomasy. Wpływ nawożenia organicznego na produktywność gleby to temat na dłuższy referat i nie chodzi tu tylko o dostarczenie składników pokarmowych dla roślin. Bardziej chodzi o odnowienie i podtrzymanie biologicznych procesów w glebie. Tak zwane rolnictwo "ekologiczne" też nie może się obyć bez nawozów mineralnych, dostarczanych z zewnątrz. Chyba nie muszę Cię przekonywać, że jeśli wywozimy z gospodarstwa produkcję pod dowolną postacią, to wywozimy określone ilości N, P, K, Mg, S, że o drobiazgach i stratach nie wspomnę. W formie takich czy innych nawozów organicznych do gleby, a więc do naszej fabryki żywności może wrócić tylko część pobranych z gleby składników. Cudów nie ma. Nie uzupełniany składnik musi się wyczerpać. O takich bilansach wege aktywiści też wolą nie wiedzieć, bo o ile przyjemniej żyje się w przekonaniu, że odżywia się "w zgodzie z naturą".
    To na razie tyle, rozpisałem się.
  • neuroleptyk 07.05.11, 20:12
    Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

    > Rozmawiamy o regule, nie o wyjątkach od reguły. Wyjątki i owszem istnieją. Może
    > to być np stadnina koni, dodatkowy warunek- koni szlachetnych, na mięso nie na
    > dających się. Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Każda, podkreślam, każda h
    > odowla zwierząt gospodarskich- owiec, krów, świń czy drobiu wiąże się z zabijan
    > iem. Zwierzęta gospodarskie nie przechodzą na zasłużoną emeryturę. Co roku roln
    > ik wymienia część stada, co najmniej 20 procent(krowy mleczne) do 100 procent(d
    > rób) by mieć stado w pełni produkcyjne. Co roku 2 z dziesięciu krów mlecznych i
    > dzie do rzeźni, bo są za stare, za mało produktywne. Co roku krowa musi urodzić
    > cielaka, by rozpocząć kolejną laktację, a nawet w stadach krów mlecznych reguł
    > ą jest, że są to cielęta po buhajach ras mięsnych. Czy rolnik sprzeda takie cie
    > lę sam do rzeźni, czy innemu hodowcy do chowu na wyższą masę, jest sprawą bez z
    > naczenia. To zwierzę żyje po to, by być zabite i zjedzone. Co roku 100 na 100 k
    > ur niosek traci głowę dlatego, że w drugim roku ich wydajność jest poniżej prog
    > u opłacalności. Takie są realia, z faktami się nie dyskutuje.

    Niepotrzebnie to pisałeś, bowiem jest to niestotne w tym o czym się w tym miejscu spieramy.
    Zabijanie tych zwierząt nie jest konieczne by hodować te zwierzęta, a ich hodowla wystarcza by powstawały składniki nawozu. Jeżeli chodzi o mięso, to nie ma żadnych wyjątków.

    > Nie kombinuj. Nawozy organiczne to obornik, gnojówka, gnojowica. To już ustalil
    > iśmy z wojowniczką wegetariańskiej sprawy. Komposty z oczyszczalni ścieków mają
    > znaczenie marginalne i same w sobie też wywołują sprzeciw. Nawóz organiczny, k
    > tóry ma istotne zastosowanie w rolnictwie to zwierzęce odchody. Musi pochodzić
    > z hodowli. Kropka.

    Nie zgodzę się, że nawóz organiczny musi pochodzić z hodowli. Z tym nawozem to chodziło pewnie o ekologiczość i z tego względu nie jest dla mnie jasne teraz czy poruszanie tematu hodowli jest tu istotne.

    > Brakowanie i wymianę części stada dowolnego kierunku hodowli omówiłem wyżej. Ni
    > e ma wyjątków. Czy to owce, czy króliki angorskie- co roku wymieniana jest znac
    > zna część stada, a zwierzęta stare czy nie spełniające oczekiwań nie idą do dom
    > u spokojnej starości, o nie.

    Nie jest przekonujące sugerowanie, że zgoda na hodowlę zwierząt samą w sobie, pociąga za soba zgodę na ich zabijanie, to do czego ty wykorzystujesz te hodowane zwierzęta, to odzielna sprawa, ale wiadomo, że zawsze będą produkować coś co nada się na nawóz, przynajmniej w przypadku większości gatunków, bez względu jaki sobie cel wyznaczysz. Po prostu korzystanie z tego, co produkują zwierzęta, a do czego nie jest konieczne ich zabicie nie jest oczywiście sprzeczne z głównym założeniem wegetarianizmu moralnego.
    W lańcuchu przyczynowo skutkowym nie ma konieczności zabicia krowy żeby powstał produkt zwany mlekiem pochodzący od krów z hodowli czy w ogóle, ale sprawa ma się inaczej jeżeli produktem ma być mięso.

    > Zastosowanie ludzkich odchodów w nawożeniu pól jest wykluczone ze względów sani
    > tarnych
    www.sciencedaily.com/releases/2007/10/071008093608.htm
    > Owszem, jest możliwe stosowanie osadów z oczyszczalni ścieków, ale po przetworz
    > eniu. Tak mogło by być w przyszłości, ale rozmawiamy o stanie faktycznym.

    Czyli sugerujesz, że przyszłość jest nieistotna w tym sporze?
    Czy niechcęć do tego co przyniesie mniej szkody nie ma znaczenia w rozpatrywaniu etyczności? Czy ta niechęc, to nie jest stan obecny?
    Co do reszty co napisałeś chałbym tylko napisać, może tu chodzi o to by być zgodym z naturą, czy szkodzącym środowisku najmniej jak możemy, bez poświęcania ku temu dobra ludzi, czy za cenę rezygnacji z ogólnie rozumianego rozwoju cywilizacyjnego.
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • misiu-1 05.05.11, 22:29
    Napisałem już - taki kit wciskaj dzieciom w przedszkolu.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • misiu-1 05.05.11, 22:27
    y.agni.k napisała:

    > Tak wiem czym są pestycydy, czy ja je produkuję i rozpylam na polach? Nie? To może choć
    > zjadam warzywa nimi "pryskane"? Nie. Więc jak u diabła chcesz udowodnić mi że
    > w jakikolwiek sposób przyczyniam się do wybijania zwierząt?! Misiu, rusz głową
    > pomyśl.

    Czy ja wyglądam na małą dziewczynkę z przedszkola, której możesz wciskać taki kit?

    > O yeah, czekałam na to aż wyciągniesz przykład z Żydami, musi się to pojawiać w
    > każdej dyskusji?!

    Niekoniecznie, ale dopiero to zmusza niektórych do myślenia.

    > Czekaj... ktoś zagazował w piecu jakieś zwierzęta? Bo jeśli tak to jest to zbrodnia podobnie
    > jak... strzał w głowę krowy jak to się zwykle czyni w ubojniach.
    > Widzisz tę subtelną różnicę, ja nie zjadam zwłok ni to krowy ni to świni, a Ty
    > owszem i dlatego Ty przyczyniasz się do wzrostu podobnych sytuacji a ja nie.

    W piecu się nie gazuje. Natomiast na polach uprawnych jak najbardziej. Ty zjadasz produkty z tych pól. Nie ma znaczenia, że zabite dla ciebie zwierzęta gniją spokojnie na polu.

    > A co Misiu przykładzik Ci nie pasuje, do ryby miałeś przygotowane argumenty a d
    > o krowy już nie?

    Nie mnie, tylko tobie. To ty nie wiesz, jak odpowiedzieć na przykład z rybą. Ja na krowę odpowiedzi udzieliłem.

    > co to teraz będzie? Bo ja chcę rozmawiać o krowie.

    Nieważne, o czym tobie byłoby wygodniej rozmawiać. Odpowiedz najpierw na rybę, a o krowie pogadamy potem.

    > Pestycydy Misiu... przyczyniasz się jeszcze bardziej do oprysków niż jakikolwiek
    > wegetarianin, dzięki Tobie te wszystkie polne gryzonie "ucieka, chowa się w zagłębieniach
    > gruntu itd" bo to dzięki Tobie zapotrzebowanie na żywność poch. roślinnego rośnie, wszak
    > zwierzęta hodowlane muszą mieć paszę czyż nie?

    Przeze mnie uciekają. Przez ciebie giną, bo nie mają dokąd uciec.

    > Powiem Ci tak, nawet jeśli bym powiedziała że nigdy w życiu nie jadłam rośliny
    > wyhodowanej przy użyciu pestycydów itd to pewnie wyskoczyłbyś z argumentem że p
    > rzecież chodzę w ubraniach a do produkcji takiej bawełny używa się również pest
    > ycydów. A jakby i tu powiedziała że nie trafiłeś bo np. ubieram się tkaniny z b
    > io cotton przedstawiłbyś sto innych argumentów. I ja to wiem, tak więc dyskutuj
    > ę z Tobą tylko dla rozrywki Misiu.

    Gdybyś tak powiedziała, to byś zwyczajnie zełgała.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 22:39
    > Czy ja wyglądam na małą dziewczynkę z przedszkola, której możesz wciskać taki k
    > it?

    Nie wiem nie znam Cię.

    > Niekoniecznie, ale dopiero to zmusza niektórych do myślenia.

    To paskudny przykład który wyciągasz do uzyskania "mocniejszego efektu". I tyle.

    > W piecu się nie gazuje. Natomiast na polach uprawnych jak najbardziej. Ty zjada
    > sz produkty z tych pól. Nie ma znaczenia, że zabite dla ciebie zwierzęta gniją
    > spokojnie na polu.

    Ja nie jadam zwłok zabitych zwierząt a Ty owszem. Czego Ci nie mam za złe bo każdy odżywia się jak uważa jednak to FAKT.

    > Przeze mnie uciekają. Przez ciebie giną, bo nie mają dokąd uciec.

    Prosiłam Cię abyś udowodnił, nie jesteś w stanie pytając czy wyglądasz na małą dziewczynkę.

    > Nieważne, o czym tobie byłoby wygodniej rozmawiać. Odpowiedz najpierw na rybę,
    > a o krowie pogadamy potem.

    Odpowiedziałam krową.

    > Gdybyś tak powiedziała, to byś zwyczajnie zełgała.

    Czemu...?
  • misiu-1 05.05.11, 22:49
    y.agni.k napisała:

    > > Czy ja wyglądam na małą dziewczynkę z przedszkola, której możesz wciskać
    > taki kit?
    >
    > Nie wiem nie znam Cię.

    To ja ci oświadczam, że nie jestem i takich kitów mi nie wciśniesz.

    > Ja nie jadam zwłok zabitych zwierząt a Ty owszem. Czego Ci nie mam za złe bo każdy
    > odżywia się jak uważa jednak to FAKT.

    Czy hitlerowcy zjadali Żydów?

    > Prosiłam Cię abyś udowodnił, nie jesteś w stanie pytając czy wyglądasz na małą
    > dziewczynkę.

    Co mam ci udowodnić? Że zwierzęta giną od pestycydów, czy że uciekają przed krową?

    > Odpowiedziałam krową.

    Nie odpowiedziałaś, tylko się próbowałaś wykręcić. Nie masz odpowiedzi na ryby i to jest fakt niezaprzeczalny. Ktoś, kto je rybę, NIEWĄTPLIWIE zabija mniej zwierząt niż ktoś, kto je chleb.

    > > Gdybyś tak powiedziała, to byś zwyczajnie zełgała.
    >
    > Czemu...?

    Bo to kłamstwo.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 06.05.11, 10:20
    > Czy hitlerowcy zjadali Żydów?

    Nie ale Ty zjadasz mięso, umyślnie a więc ŚWIADOMIE przykładasz rękę do zabójstwa.

    > Nie odpowiedziałaś, tylko się próbowałaś wykręcić. Nie masz odpowiedzi na ryby
    > i to jest fakt niezaprzeczalny. Ktoś, kto je rybę, NIEWĄTPLIWIE zabija mniej zw
    > ierząt niż ktoś, kto je chleb.

    Nie, Ty się uparłeś na rybę bo przy krowie nie masz argumentów, proste i typowe w Twoich dyskusjach!
  • misiu-1 06.05.11, 13:59
    y.agni.k napisała:

    > > Czy hitlerowcy zjadali Żydów?

    > Nie ale Ty zjadasz mięso, umyślnie a więc ŚWIADOMIE przykładasz rękę do zabójstwa.

    Skoro hitlerowcy nie zjadali Żydów, a mimo to sama ich eksterminacja wystarczyła, aby okrzyknąć ich zbrodniarzami, to na tej samej zasadzie wegetarianie nie muszą pożerać zwierząt, które zabijają (czy też ktoś zabija na ich zlecenie), żeby mieć je na sumieniu.
    Ja zjadam mięso, a ty zjadasz chleb. Oboje przykładamy rękę do zabijania zwierząt, ale to ty uparłaś się nie, wiedzieć czemu, uważać swoją dietę za moralnie wyższą.

    > Nie, Ty się uparłeś na rybę bo przy krowie nie masz argumentów, proste i typowe
    > w Twoich dyskusjach!

    Nieprawda, kłamiesz.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 06.05.11, 19:23
    > Ja zjadam mięso, a ty zjadasz chleb. Oboje przykładamy rękę do zabijania zwierz
    > ąt, ale to ty uparłaś się nie, wiedzieć czemu, uważać swoją dietę za moralnie w
    > yższą.

    Ty zjadasz mięso a ja go nie zjadam, kłamiesz!

    > Nieprawda, kłamiesz.

    A właśnie że prawda.
  • misiu-1 06.05.11, 21:07
    y.agni.k napisała:

    > > Ja zjadam mięso, a ty zjadasz chleb. Oboje przykładamy rękę do zabijania
    > > zwierząt, ale to ty uparłaś się nie, wiedzieć czemu, uważać swoją dietę za mora
    > > lnie wyższą.

    > Ty zjadasz mięso a ja go nie zjadam, kłamiesz!

    To forma wypierania ze świadomości informacji mogących zaburzyć dobre mniemanie o sobie? To bez znaczenia, że nie zjadasz mięsa. Zjadasz rośliny przy których uprawie celowo i planowo zabito wielką liczbę zwierząt. Dlatego prawdą jest, że systematycznie przykładasz swoją rękę do zabijania zwierząt.

    > > Nieprawda, kłamiesz.
    >
    > A właśnie że prawda.

    Tak. Prawdą jest, że kłamiesz.


    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • neuroleptyk 06.05.11, 03:33
    > Nie mnie, tylko tobie. To ty nie wiesz, jak odpowiedzieć na przykład z rybą. Ja
    > na krowę odpowiedzi udzieliłem.

    Przykład z ryba jest irrelewantny. Ja mógłbym podać przykład z grzybami z lasu, czy wodorostami i cała twoja argumentacja o ofiarach z pola nie ma tu po prostu zastosowania. Problem jednak w tym, że grzyby czy ryba stanowią tylko część diety tzw. normalnie jedzącego, w Polsce nawet dość małą część jak na ironię, więc ten argument nie wystarcza do obrony tejże diety. Teraz przyjmując, że jedzenie ryb jest faktycznie odpowiednio usprawiedliwone, to nie pociąga, to za sobą iż jedzenie mięsa z hodwoli zwięrząt, które nie są rybami też jest.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • neuroleptyk 06.05.11, 03:44
    Odpowiedziałem mu wyczerpująco na argument z rybą, więc możesz igorować te natrętne pytania.

    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • Gość: yagnik IP: *.server4rent.eu 04.05.11, 16:46
    Kalko, chciałabym aby rolnik z Wierciszowa wykazał się choć odrobiną mu-homoryzmu bo wydaje się że to co nieznane budzi strach czego potwierdzeniem są jego irracjonalne stwierdzenia 100 postów wyżej. Nie dziwota że takiemu (nie tylko jemu) Klops w gardle stanąć może, w tej kwestii podzielam zdanie mojego ojca "szkoda nafty" a w tym wypadku klawiatury.
  • misiu-1 04.05.11, 18:15
    Sprawdź sobie w jakimś słowniku czy encyklopedii, co to jest czas zaprzeszły i bzdur nie wypisuj, korektorze od siedmiu boleści.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 11:05
    Post Kalki skasowano ale o Twoim zapomniano, cóż...
  • misiu-1 05.05.11, 12:19
    Pewnie to jakiś spisek.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 12:45
    Myślę że taki sam "spisek" jak w dyskusji kiedy usunięto WSZYSTKIE Twoje posty ;-)
  • misiu-1 05.05.11, 15:43
    Wtedy, kiedy usunięto z dyskusji wszystkie moje posty, to była zwyczajna pomyłka. Moderator pomylił mnie z kimś innym i po wyjaśnieniu posty zostały przywrócone.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • y.agni.k 05.05.11, 22:10
    Mówi się trudno.
  • maj2011rok 05.05.11, 11:32
    rolnik.z.wierciszowa napisał:

    > Jednej rzeczy nie rozumiem w całym tym waszym wegetarianizmie. Twierdzicie, że
    > nie jecie mięsa, bo zwierzęta trzeba zabijać, zanim się je zje.

    Nie.
    Twierdzimy, że nie jemy mięsa, ponieważ to nie przystoi świadomemu człowiekowi.
  • misiu-1 05.05.11, 12:17
    A niby dlaczego nie przystoi to świadomemu człowiekowi?

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • seba1055 07.05.11, 10:54
    Dobrze się bawmy, przy tym pomagajmy!
    Informacje:
    Ten profil został stworzony by wesprzeć wiele akcji charytatywnych.
    Zabawa polega na tym, kto wpłaci więcej pieniążków na konto, ten wygra tytuł
    "najbogatszego człowieka świata". Czekają różne atrakcyjne nagrody. Każdy uczestnik przy wpłacie pieniędzy na konto. W tytule musi wpisać swoje imię i nazwisko byśmy my mogli go dodać na naszą tablicę, że jest aktualnym wygranym.
    www.facebook.com/home.php#!/pages/Najbogatszy-cz%C5%82owiek-%C5%9Bwiata/148713978529642?sk=wall
  • voxave 07.05.11, 11:12
    Seba----to typowa kriminogenna piramida finansowa--tylko głupi sie na to nabierze
    --
    ..a jednak można żyć bez powietrza -Maria
  • Gość: Wilia IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.11, 09:02
    wygladaja tak: w trakcie pozyskiwania żywności przez ludzi, giną zwierzęta. Dzieje się tak również, gdy podstawą czyjegoś wyżywienia są potrawy wegetariańskie.
    Smierć zadawana zwierzętom to smierć:
    1. niezaplanowana,( choć niekonieczna) - ginące przy okazji wykonywania robót polowych małe ssaki, ptaki, owady, robaki itp. zabijane bez specjalnej intencji pozbawienia ich życia, co się jednak dzieje w sposób nieunikniony
    2. zaplanowana , (ale konieczna) - likwidacja szkodników zagrażającym uprawom, ubój zwierząt przeznaczonych do zjedzenia.
    Kiedy zatem wegetarianie zasiadają do posiłku, to oznacza to :
    1.stos zabitych drobnych ssaków ,ptaków, owadów, robaków, ktore poniosły smierć niezaplanowaną,
    2. stos zabitych szkodników roślin, ktore poniosły smierć zaplanowaną,
    Kiedy zatem konsumenci miąs zasiadają do posiłku, oznacza to:
    1. stos zabitych drobnych ssaków, ptaków, owadów, robaków, które poniosły smierć
    niezaplanowaną,
    2. stos zabitych szkodników roślin, ktore poniosły smierć zaplanowaną,
    3. stos zabitych duzych i małych ssaków, które poniosły smierć zaplanowaną,
    4. stos zabitych ptaków, które poniosły smierc zaplanowana,
    5. stos zabitych ryb, które poniosły smierć zaplanowaną,
    6. stos zabitych skorupiaków, które poniosły smierć zaplanowaną,
    7. stos pasozytów (niewspomnianych dotąd), które podczas hodowli i odrobaczeń zwierząt rzeźnych poniosły smierć zaplanowaną.
    a) pasozytów wewnętrznych
    b) pasozytów zewnętrznych.
    Mój wniosek: przyznać muszę, że rolnik ma rację: wegetarianie to też zabójcy (a nawet nazawł wegetarian mordercami) zwierząt, ale na skalę co najmniej cztery razy mniejszą, co czyni tak ogromną róznicę ilościową, z tak wielką różnicą elementu intencjonalnego działania, że przekłada się ona na różną jakość moralną obu diet.
  • psycek 10.05.11, 09:47
    Wege myśli tak: "Nie mam co jeść, ale mój sąsiad ma i zona jego, i dzieci jego. Pójdę i zabiorę sąsiadowi, i sam zjem". Wege idzie i zabiera sąsiadowi pokarm jego i zjada, aż mu się uszy trzęsą, a nasyciwszy się i głód swój ukoiwszy, mówi: "Zabrałem sąsiadowi pokarm jego, nie nakarmił on siebie, ni żony, ni dziatek swoich, aż wszyscy z głodu pomarli. Cieszmy się i radujmy, bośmy syci, a śmierć sąsiada naszego i żony, i dziatek jego nie była zaplanowana, a więc jest dobra".

    Tak to mniej więcej wygląda.
  • Gość: Wilia IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.11, 13:14
    W zaden sposób to nie wynika z mojego postu. Kazda śmierc jest zła. Przyznaje uczciwie, ze wegetarianie tez korzystają na planowanej śmierci szkodników i dlatego przyznaję rolnikowi prawo do nazywania wegetarian zabójcami; a na ilość intencjonalnych (inaczej mówiąc; planowanych) działań, jako czynnika mającego znaczenie (czasem decydujące)w określaniu rozmiarów winy, zwraca uwagę każdy wymiar sprawiedliwości oparty na prawie rzymskim, a nie jest to jakś specjalność wegetarian. jak imputujesz. Czytaj całość, a nie ustosunkowuj sie do wyrwanego z kontekstu zdania.
    Moze tobie to trudno zrozumieć, ale myślę ze rolnik z Wierciszowa zastanowi się czy przypadkiem nie dostrzega źdźbła w oku biźniego, nie dostrzegajac belki we własnym.
  • misiu-1 10.05.11, 19:41
    > Moze tobie to trudno zrozumieć, ale myślę ze rolnik z Wierciszowa zastanowi się
    > czy przypadkiem nie dostrzega źdźbła w oku biźniego, nie dostrzegajac belki we własnym.

    Błędne rozumowanie. Rolnik nie musi się nad tym zastanawiać, ponieważ on żadnej belki w oku nie ma. Jeśli uważa zabijanie zwierząt dla zaspokojenia ludzkich potrzeb za rzecz normalną i naturalną, to wszystko jedno, czy przy uprawie roślin, czy przy uboju. To wegetarianie są hipokrytami, bo inne zasady mają na wynos, a inne dla siebie.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • misiu-1 10.05.11, 16:07
    > Mój wniosek: przyznać muszę, że rolnik ma rację: wegetarianie to też zabójcy (a
    > nawet nazawł wegetarian mordercami) zwierząt, ale na skalę co najmniej cztery
    > razy mniejszą, co czyni tak ogromną róznicę ilościową, z tak wielką różnicą el
    > ementu intencjonalnego działania, że przekłada się ona na różną jakość moralną
    > obu diet.

    Wniosek co do skali jest z gruntu fałszywy. Wegetarianie, w porównaniu z normalnie jedzącymi, zabijają liczbowo może o 10% zwierząt mniej. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę, że:
    1. mięso stanowi mały składnik diety (rzędu 10%)
    2. produkcja mięsna jest bardzo wydajna (1 kg kurczaka uzyskuje się kosztem 1,5kg paszy)
    3. duża część paszy zjadanej przez zwierzęta to odpady po produkcji żywności dla ludzi
    3. ktoś, kto nie je mięsa, zjada w to miejsce więcej roślin
    4. zastąpienie ryb w diecie roślinami znacząco zwiększa liczbę zabitych zwierząt.

    Wniosek ogólny jest fałszywy, ponieważ moralność nie polega na "ograniczaniu" złych uczynków, tylko na całkowitym powstrzymywaniu się od nich. Złodziej, który ukradł milion nie jest bardziej moralny od tego, co ukradł dwa miliony. Obaj są jednakowo niemoralni.
    Albo zabijanie zwierząt jest w porządku, wówczas wegetarianie są tak samo w porządku, jak normalnie jedzący, albo zabijanie zwierząt jest nie w porządku i wówczas wegetarianie są tak samo nie w porządku.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • neuroleptyk 10.05.11, 19:25
    misiu-1 napisał:

    > Wniosek co do skali jest z gruntu fałszywy. Wegetarianie, w porównaniu z normal
    > nie jedzącymi, zabijają liczbowo może o 10% zwierząt mniej.

    Skąd wziąłeś te 10%?

    Trzeba bowiem wziąć
    > pod uwagę, że:
    > 1. mięso stanowi mały składnik diety (rzędu 10%)
    > 2. produkcja mięsna jest bardzo wydajna (1 kg kurczaka uzyskuje się kosztem 1,5
    > kg paszy)

    Czyszbyś dokonał dogłębnej analizy?

    www.news.cornell.edu/releases/Aug97/livestock.hrs.html
    -- HERBIVORES ON THE HOOF. Each year an estimated 41 million tons of plant protein is fed to U.S. livestock to produce an estimated 7 million tons of animal protein for human consumption. About 26 million tons of the livestock feed comes from grains and 15 million tons from forage crops. For every kilogram of high-quality animal protein produced, livestock are fed nearly 6 kg of plant protein.


    -- FOSSIL FUEL TO FOOD FUEL. On average, animal protein production in the U.S. requires 28 kilocalories (kcal) for every kcal of protein produced for human consumption. Beef and lamb are the most costly, in terms of fossil fuel energy input to protein output at 54:1 and 50:1, respectively. Turkey and chicken meat production are the most efficient (13:1 and 4:1, respectively). Grain production, on average, requires 3.3 kcal of fossil fuel for every kcal of protein produced. The U.S. now imports about 54 percent of its oil; by the year 2015, that import figure is expected to rise to 100 percent.


    > 3. duża część paszy zjadanej przez zwierzęta to odpady po produkcji żywności dl
    > a ludzi

    -- HOME ON THE RANGE. More than 302 million hectares of land are devoted to producing feed for the U.S. livestock population -- about 272 million hectares in pasture and about 30 million hectares for cultivated feed grains.

    en.wikipedia.org/wiki/Agriculture
    Approximately 68% of all agricultural land is permanent pastures used in the production of livestock.


    > 3. ktoś, kto nie je mięsa, zjada w to miejsce więcej roślin

    Tak, ale trzeba policzyć co jest bardziej ekonomiczne, czy energetyczno bardziej wydajne.

    > 4. zastąpienie ryb w diecie roślinami znacząco zwiększa liczbę zabitych zwierzą
    > t.

    Może powinniśmy się żywć płetwalami błekitnymi?
    Byłu już takie sugestie, bo dużo miesa z małej ilości zabitych osobników, a hodowla kurczaków mimo, że energetycznie wypada nieźle, to pod tym wzgledem bardzo słabo.

    Wniosek ogólny jest fałszywy, ponieważ moralność nie polega na "ograniczaniu" z
    > łych uczynków, tylko na całkowitym powstrzymywaniu się od nich. Złodziej, który
    > ukradł milion nie jest bardziej moralny od tego, co ukradł dwa miliony. Obaj s
    > ą jednakowo niemoralni.

    Jak przyjąć moralność konsekwencyjną, to nie masz racji, wciąż lepszy będzie ten co czyni mniej szkody.


    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
  • neuroleptyk 10.05.11, 19:56
    czyżbyś ;)
    --
    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka