Dodaj do ulubionych

Violetta Villas nie zyje

06.12.11, 09:21
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10764546,Violetta_Villas_nie_zyje.html
'Naprawdę nazywała się Czesława Maria Cieślak. Urodziła się w czerwcu 1938 w Liege. Jej głos znali niemal wszyscy. Śpiewała charakterystycznym sopranem koloraturowym o rozszerzonej skali. Podobno miała słuch absolutny.'
Obserwuj wątek
        • migreniasta Typowa rzeźba w g..... 06.12.11, 14:21
          To nie dla prokuratora robota. Podobnych śmierci jest koło setki dziennie.
          Szkoda marnotrawić energię. Można zapytać gdzie była opieka społeczna,gdzie był minister kultury.....wszak pani Violetta była jej narodowym dziedzictwem. Postępowanie i tak zostanie umożone.
          Standardy w Polsce są dalekie od normalnych. W przypadku potwierdzenia nieprawiedliwości powinien trafić pod sąd szef lokalnej opieki społecznej , a minister od muzyki zostać wypędzony ze stołka.
          --
          Starannie unikam "kropek"
          • piwi77.0 Re: Typowa rzeźba w g..... 06.12.11, 16:07
            migreniasta napisała:

            W przypadku potwierdzenia nieprawiedliwości powinien trafić pod sąd szef lokalnej opieki społecznej ,

            Zgoda, ale tylko gdyby chodziło o osobe niepełnoletnią, tylko że pani Villas była dorosła. Umiała się nauczyc tekstu na pamięć, wiedziała gdzie jest Las Vegas, więc należy oczekiwać, że powinna mieć również predyspozycje, aby sobie zorganizować jakie takie wyro w ogrzewanym pomieszczeniu i coś do garnka. Pomoc nie jest od prowadzenia za rączkę ludzi, co nie kwalifikują się do skierowania do stacjonarnej opieki psychiatrycznej.
            • migreniasta Re: Typowa rzeźba w g..... 06.12.11, 16:38
              Wiesz Piwi...jestem ogólnie przeciwna czemuś takiemu jak państwowa pomoc społeczna. Pomocą powinni się zajmować ci ,którzy mają więcej niż im potrzeba. Tylko tacy potrafią skutecznie pomóc. Państwu ciągle brakuje,więc z tej racji jego pomoc nie będzie nigdy skuteczna. Ale skoro ustawowo taka POMOC SPOŁECZNA ma funkcjonować ,to niech zatrudnieni tam urzędnicy bite 8 godzin zajmują się pomocą ,a nie pierdzeniem w stołek.
              DObrze wiesz przecież ile Twojej i mojej kasy się tam marnotrawi.
              --
              Starannie unikam "kropek"
              • matylda1001 Re: Typowa rzeźba w g..... 06.12.11, 17:19
                Ostatnio o zyciu pani Villas było sporo i w prasie i w TV. Na podstawie tych informacji widac było, że wprawdzie źle pokierowala swoim życiem, ale nie zostala bez pomocy. Minister kultury przyznał jej jakąś specjalną emeryturę (bo sama o emeryturze nigdy nie pomyślała) więc glodna nie powinna być. Pomoc społeczna tez cos tam usiłowala zrobic. Czytalam wywiad z synową, która twierdziła, że pani Villas nie chce utrzymywac kontaktu ani z nią, ani z jedynym synem. Nie maja wstępu na teren posesji, matka nie chce nawet z nimi porozmawiac, nie pozwala sobie pomóc. Otoczyła się jakimiś menelami, o których mówiła, ze to jej jedyna rodzina. Nie bardzo wiem, co mozna było więcej zrobić. Przeciez to była kobieta inteligentna, nieubezwlasnowolniona... wolno jej było życ tak, jak chce.
                --
                Nie lubię wegetarian, bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
            • voxave Re: Typowa rzeźba w g..... 06.12.11, 17:34
              Piwi--jej gospodyni czytaj--służąca mówila do niej moja pańcia------pani Violetta potrzebowala uwielbienia i absolutnego posłuszeństwa nie mogla sie dogadac z nikim i może jej kariera nie poszla tak jak trzeba.
              I ta jej bigoteria....
            • Gość: hipnozaur Re: Typowa rzeźba w g..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.11, 19:50
              "prowadzenia za rączkę ludzi, co nie kwalifikują się do skierowania do s
              > tacjonarnej opieki psychiatrycznej."

              piwi


              Ależ ona była jednoznacznie zdiagnozowana jako osoba potrzebująca opieki do końca życia. I to było po jej pobycie w szpitalu psychiatrycznym. W zasadzie jej zachowanie na przestrzeni lat wskazuje na jakieś problemy z osobowością. Rozbicie na własne ja i to drugie, wyobrażenie o sobie jako wielkiej gwiezdzie, no i próba sprostania temu wizerunkowi. Ona zawsze była niesłychanie sztywna w sposobie prezentowania siebie jako kogoś wyjątkowego, tak jakby nadrabiała swoją mizerię jakimś wyśnionym nimbem.

              W zasadzie jej zachowanie i charakter nie był tak różny od tych standardowych historii o osobach, które z gdzieś z prowincji, z nizin, z ubogich rodzin, marzą o wielkim świecie, podróżach i High Life. Już sama zmiana własnego nazwiska na artystyczne pseudo ma w sobie coś z zaprzeczenia samej siebie na rzecz "sławy", "kariery", mitów i autokreacji. W zasadzie to jest schizofreniczne i jej podejrzliwość, egocentryzm, potrzeba zbawiania świata w charakterze psiej i kociej niańki, instrumentalne traktowanie erotyzmu, pijaństwo, bogobojność w zasadzie z dewocją wskazuje na jakąś nie leczoną schizę.

              Akurat kilka dni temu przeczytałem chyłkiem w 3 godziny to jej biografię niby kontrowersyjną i zamieniłem kilka zdań na jej temat z moją mamą (która kupiła ta książkę). Powiedziała po śmierci Hanuszkiewicza, niedługo przyjdzie i czas na Villas, usłyszymy o jej śmierci. Na drugi dzień bach!

              Osoba tragiczna, w zasadzie w ramach tego co ludzie chcą widzieć w gwiazdach czyli kontrowersyjność, skandal, ekscentryczność, życiowa huśtawka. Mniejsza lub większa sława, talent, wielkość, w tym wszystkim Villas była nie do podrobienia, a jej życiorys to świetny materiał na film.
              • imponeross Szklanka - do polowy pusta czy do polowy pelna? 07.12.11, 19:09
                Gość portalu: hipnozaur napisał(a):

                > "prowadzenia za rączkę ludzi, co nie kwalifikują się do skierowania do s
                > > tacjonarnej opieki psychiatrycznej."
                >
                > piwi
                >
                >
                > Ależ ona była jednoznacznie zdiagnozowana jako osoba potrzebująca opieki do koń
                > ca życia. I to było po jej pobycie w szpitalu psychiatrycznym.

                A zatem ma racje prokurator, ze bada sprawe pod katem popelnienia wobec niej przestepstwa. Bo jesli byla chora psychicznie, to ktos nie zapewnil jej opieki czy chocby dozoru. Moze winien szpital psychiatryczny? Dziwne, ze nikt sie nie interesowal, co sie z nia dzieje.

                > W zasadzie jej z
                > achowanie na przestrzeni lat wskazuje na jakieś problemy z osobowością. Rozbici
                > e na własne ja i to drugie, wyobrażenie o sobie jako wielkiej gwiezdzie, no i p
                > róba sprostania temu wizerunkowi. Ona zawsze była niesłychanie sztywna w sposob
                > ie prezentowania siebie jako kogoś wyjątkowego, tak jakby nadrabiała swoją mize
                > rię jakimś wyśnionym nimbem.

                E tam, po prostu ciekawa osobowosc, idaca w parze z ogromnym talentem. Miernoty zawsze taka beda takiich ludzi przesadnie krytykowac.

                > W zasadzie jej zachowanie i charakter nie był tak różny od tych standardowych h
                > istorii o osobach, które z gdzieś z prowincji, z nizin, z ubogich rodzin, marzą
                > o wielkim świecie, podróżach i High Life.

                Jest takie przyslowie, ze Bog tchnie kędy che. Niestety talentem Bog obdarza jakby z przypadku, to tu to tam, a nie tylko ludzi z wyzyn i z bogatych rodzin. Wielu 'z wyzyn' myli pieniadz z talentem. A Villas akurat byla skromna. Kochala zwierzeta. Wypowiadala sie bardzo dobrze o swoich nauczycielach. Byla szczera i w wywiadach nigdy nie byla sztuczna. Nie osiadla nawet za granica w czasach glebokiego PRL-u choc miala do tego tysiac razy sposobnosc.

                > Już sama zmiana własnego nazwiska n
                > a artystyczne pseudo ma w sobie coś z zaprzeczenia samej siebie na rzecz "sławy
                > ", "kariery", mitów i autokreacji.

                Pseudonim artystyczny wybrala sobie swietny! Powazni artysci zazwyczaj uzywaja pseudonimow artystycznych (przyklad z brzegu - Madonna).

                > W zasadzie to jest schizofreniczne i jej po
                > dejrzliwość, egocentryzm, potrzeba zbawiania świata w charakterze psiej i kocie
                > j niańki, instrumentalne traktowanie erotyzmu, pijaństwo, bogobojność w zasadzi
                > e z dewocją wskazuje na jakąś nie leczoną schizę.

                Ona prawdopodobnie powoli zapadala coraz glebiej na jakas, poczatkowo moze lagodna, postac choroby schizoafektywnej. Nie byla postacia idealna, nikt tego nie mowi, ani nikt tego od nikogo, w tym od znanych artystow, nie oczekuje. Byla zwyklym czlowiekiem. Ale to zalezy jak patrzysz na rzeczywistosc - czy dla ciebie szklanka jest do polowy pusta czy do polowy pelna...

                > Akurat kilka dni temu przeczytałem chyłkiem w 3 godziny to jej biografię niby
                > kontrowersyjną i zamieniłem kilka zdań na jej temat z moją mamą (która kupiła
                > ta książkę). Powiedziała po śmierci Hanuszkiewicza, niedługo przyjdzie i czas n
                > a Villas, usłyszymy o jej śmierci. Na drugi dzień bach!

                Matka jest moze Cyganka czy co? ;)

                > Osoba tragiczna, w zasadzie w ramach tego co ludzie chcą widzieć w gwiazdach c
                > zyli kontrowersyjność, skandal, ekscentryczność, życiowa huśtawka. Mniejsza lub
                > większa sława, talent, wielkość, w tym wszystkim Villas była nie do podrobieni
                > a, a jej życiorys to świetny materiał na film.

                No wlasnie szklanka raczej do polowy pelna... Zaprzeczasz w tym fragmencie wszystkiemu, co powyzej napisales, jakby czytalo sie wypowiedz zupelnie innej osoby. Moze i ty masz problemy z wllasna osobowoscia i jestes rozbity na jakies wielorakie 'ja'?
                • Gość: hipnozaur Re: Szklanka - do polowy pusta czy do polowy peln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 00:13
                  Przecież wiadomo, że biografie kontrowersyjnych osób się dobrze sprzedają, co do pseudonimu, to pewnie, że to nie jest dla każdego znaczące, ale dla tak (nie) ukształtowanej psychicznie osoby jak Villas, miało to posmak paktu z diabłem.

                  Ogólnie książka jest dosyć dobrze napisana i daje wgląd w osobę naprawdę niezbyt zrównoważoną psychicznie. Ilość legend jakie tworzyła o sobie była tak liczna, że pewnie sama w nie wierzyła. Czego nie osiągnęła to sobie dopowiedziała.


                  Co do miłości do zwierzaków to nie przesadzajmy. Ta jej psiarnia to był armageddon. Miała manię zbieractwa w tym wypadku najgorszą-psie i kocie zbieractwo.

                  Zaprzeczasz w tym fragmencie wszy
                  > stkiemu, co powyzej napisales, jakby czytalo sie wypowiedz zupelnie innej osoby
                  > . Moze i ty masz problemy z wllasna osobowoscia i jestes rozbity na jakies wiel
                  > orakie 'ja'?


                  No widzisz i sam nie rozumiesz tego, że czym innym jest to kim się jest naprawdę dla siebie a czym innym to jak kogoś ludzie postrzegają, zwłaszcza gdy się jest produktem pop kultury. Dla jednych osób (dla wielu jej wielbicieli) ona zawsze będzie opakowana w ładny wodewil, będą chwalić za jej dobroć, pobożność, bycie wielką damą z rewii, i bla, bla, bla. I tutaj prawdopodobnie będzie ona miała swoją legendę sprzeczną z prawdą- i cześć, niech ją sobie wielbiciele mają.
                  Natomiast dla tych, których ładne opakowanie o niej pachnie mitem dla sprzątaczek i kucharek, zawsze będą mieć ochotę by dowiedzieć się jaką ona była babą z krwi i kości, i dla nich może być ciekawszy jej obraz nieuczesany, czyli to co chowała za tymi falbanami, tapetą z kilograma pudru, i peruką. I nie o ciekawość i wścibstwo tutaj chodzi ale raczej o jej tragiczny wymiar, który zaciekawi tych, których wodewil nie obchodzi, ale obchodzi człowiek. Nie żyjemy w latach 60-tych. Trochę to była dulszczyzna.

                  I ten jej aspekt jest zgodny z tym co napisałem na koniec. Czyli jest w tym powtarzalność biografii wielu artystów, którzy się zapili, zaćpali, mieli problemy psychiczne, kompleksy. Ona w tych swoich falbanach, perukach i tapetach była takim samym kuriozum jak Michael Jackson.

                  Starała się do końca niemal grać rolę gwiazdy Violetty Villas mimo, że żyła jak chłopka Czesława Gospodarek z Lewina.

                  Zawsze dbała o fason. Przesadny fason.
                  • Gość: hipnozaur Re: Szklanka - do polowy pusta czy do polowy peln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 00:25
                    Fani rzadko mają ochotę poznać prawdę o swoich idolach. I jeśli dla osób całkowicie niezainteresowanych VV miała by zainteresować jako osoba to tylko przez poznanie jej prawdziwego portretu.

                    Ona zresztą zafascynowała wiele osób jako zjawisko kulturowe, jak symbol pewnej epoki, czy też osoba-planeta z całkowicie własnym światem. Ona była w swojej indywidualności nie do podrobienia.
                    • Gość: hipnozaur Re: Szklanka - do polowy pusta czy do polowy peln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 00:58
                      Już w latach 70-tych po pobycie w Ameryce miała skłonność do izolowania się i przepadała na kilka lat we własnym domu. Nie wiem czy ona w ogóle potrafiła żyć jak inni. Od czasu do czasu ktoś się nią interesował, wyciągał w trasy, aktywizował, zresztą po takich dołkach miała finansowe kłopoty. Potem znowu przepadała. Środowisko ją nie akceptowało, nie była osobą z którą chodzili na wódkę, co nie znaczy, że nie lubiła wypić. Dobierała sobie ludzi prostych i nieskomplikowanych do picia tak ta cała E. Budzynska. Nie czuła się zbyt dobrze w towarzystwie osób zbyt wykształconych.

                      Z punktu widzenia tamtych czasów jej izolacja mogła być dla niej bolesna, z drugiej strony przez to tym bardziej jako zjawisko jest czymś całkowicie osobnym w polskiej muzyce, a ona osobnym światem. Już wówczas w jej piosenkach była nuta innych czasów. Repertuarowo, stylistycznie utknęła w latach 60-tych jeśli nie wcześniej.

                      Nie wiem jak będzie odbierana za ileś tam lat, ale pewnie przydarzy się jej historia jak z Mieczysławem Foggiem, który kilka lat temu został wyciągnięty z lamusa jako odlotowy, oldskulowy, wodewilowy starszy Pan i działało tu zjawisko to samo na którym sukces zrobił w swoim czasie Kabaret Starszych Panów, odwołujący się do jakiejś niedościgłej galanterii i kurtuazji z przedwojennej Polski, jako kontrast dla schłopiałej rzeczywistości awansów społecznych PRL-u.

                      Pamiętacie ta zajebiszczą scenę z udanego filmu Chłopaki nie płaczą "ta ostatnia niedziela" i gangster Borys-chyba Borys-grany przez Michała Milowicza??
                      VV będzie mniej więcej w takiej samej tonacji odbierana.
                • matylda1001 Re: Szklanka - do polowy pusta czy do polowy peln 08.12.11, 01:22
                  imponeross napisał:

                  >A zatem ma racje prokurator, ze bada sprawe pod katem popelnienia wobec niej przestepstwa. Bo jesli byla chora psychicznie, to ktos nie zapewnil jej opieki czy chocby dozoru. Moze winien szpital psychiatryczny? Dziwne, ze nikt sie nie interesowal, co sie z nia dzieje.<

                  Prokurator bada czy nie zostala zamordowana, jak rowniez to, czy osoby trzecie nie izolowały jej od otoczenia wbrew jej woli. Otaczała się (z własnej woli?) takimi ludzmi, ze i to mozliwe. Ewentualna (a w/g mnie oczywista) choroba psychiczna pani Villas nie miala tak ostrej postaci, żeby pacjentke ubezwłasnowolnić. W takim razie potrzebna byla zgoda pacjentki na leczenie, jak i na przyjęcie jakiejkolwiek pomocy, opieki, dozoru, na zmianę trybu życia, znajomych, i co tam jeszcze chcesz. Zainteresowania otoczenia to nie jeden móglby pani Villas pozazdrościć. Syn, dalsza rodzina, przyjaciele, fani, lekarze, sasiedzi, ludzie kultury, media, Gmina, Prokuratura, Policja... jeszcze mało? Caly problem w tym, że nikt nie mial prawa wstępu na teren posesji. I tu pole do popisu dla prokuratora... zbadac, czy pani Villas o tym zdecydowala, czy jej najblizsze otoczenie wbrew jej woli.

                  >powazni artysci zazwyczaj uzywaja pseudonimow artystycznych (przyklad z brzegu - Madonna).<

                  Madonna Ciccone zrezygnowala z nazwiska, używa tylko wlasnego imienia. Pani Villas wymyślila i imie i nazwisko, ale to przecież o niczym nie świadczy. W koncu Aleksander Głowacki tez mial pseudonim, a na scenie nogami nie fikał.

                  --
                  Nie lubię wegetarian, bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
          • sabinac-0 Re: Typowa rzeźba w g..... 06.12.11, 19:46
            migreniasta napisała:

            > W przypadku potwierdzenia nieprawi
            > edliwości powinien trafić pod sąd szef lokalnej opieki społecznej

            O jakiej "niesprawiedliwosci" mowa?
            Dorosla, nieuposledzona osoba z wlasnego wyboru zyla otoczona psami i brudem - musi sprzatac nie lubila i musi ludzi nie lubila. Miala prawo.
            To my nie mamy prawa (nawet szef opieki spolecznej i minister nie maja) w ramach "pomocy" dyktowac innym jak maja zyc. No chyba ze cierpia dzieci lub zwierzeta - ale w przypdku Czeslawy Cieslak zaniedbane psy zabrano do schroniska a syn byl juz dorosly.

            Dlaczego szef opieki spolecznej mialby byc sadzony za to, ze uszanowal osobisty wybor doroslej, nieuposledzonej osoby?

            >, a minister
            > od muzyki zostać wypędzony ze stołka.

            Od kiedy obowiazkiem ministra kultury jest nianczenie emerytowanych gwiazd?

            --
            Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
            • imponeross Re: Typowa rzeźba w g..... 07.12.11, 19:13
              sabinac-0 napisała:

              > O jakiej "niesprawiedliwosci" mowa?
              > Dorosla, nieuposledzona osoba z wlasnego wyboru zyla otoczona psami i brudem -
              > musi sprzatac nie lubila i musi ludzi nie lubila. Miala prawo.
              > To my nie mamy prawa (nawet szef opieki spolecznej i minister nie maja) w ramac
              > h "pomocy" dyktowac innym jak maja zyc. No chyba ze cierpia dzieci lub zwierzet
              > a - ale w przypdku Czeslawy Cieslak zaniedbane psy zabrano do schroniska a syn
              > byl juz dorosly.

              Ona prawdopodobnie zachorowala psychicznie. Takim osobom powinno sie pomoc.

              > Dlaczego szef opieki spolecznej mialby byc sadzony za to, ze uszanowal osobisty
              > wybor doroslej, nieuposledzonej osoby?
              >
              > >, a minister
              > > od muzyki zostać wypędzony ze stołka.
              >
              > Od kiedy obowiazkiem ministra kultury jest nianczenie emerytowanych gwiazd?

              Moze sasiedzi, rodzina, przyjaciele, i opieka spoleczna - wszyscy razem zawinili? Bo jesli faktycznie byla chora psychicznie i nikt jej nie pomogl, to nie calkiem jej wlasna wina i jej wybor.
              • sabinac-0 Re: Typowa rzeźba w g..... 09.12.11, 18:03
                imponeross napisał:

                > ona prawdopodobnie zachorowala psychicznie. Takim osobom powinno sie pomoc.

                Jak na razie nie ma na to dowodow.
                Do psychiatry nie chodzila a trudno, by minister od muzyki ja diagnozowal.
                Zwlaszcza, ze nie kazdy ekscentryk jest chory, wiekszosc jest po prostu ekscentrykami.

                Piosenkarka pomocy sobie nie zyczyla a pomagac na sile mozna tylko wtedy, gdy ktos bezposrednio zagraza sobie lub innym.
                W pozostalych przypadkach ta cala "pomoc" jest jedynie ingerencja w cudze zycie.

                --
                Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
    • imponeross Re: Violetta Villas nie zyje 07.12.11, 19:15
      mocnyjan napisał:

      > Słyszałem, że już w gazetach opisują że to było zabojstwo. Ale pomyślmy szczerz
      > e, ona miała juz swoje lata i przyszła poprostu na nią kolej...
      >
      > ---
      >
      > Noclegi Wrocław

      > Noclegi Poznań
      > dj na wesele warszawa
      > www.koralikownia.pl

      Ciekawe na co zmarla...
      • Gość: Wilia Re: Violetta Villas nie zyje IP: *.adsl.inetia.pl 09.12.11, 09:15
        Pojawiły sie w latach 60-tych w PRL-u dwa tak skrajnie inne charaktery i dwie tak skrajnie przeciwstawne osobowości sceniczne, jak tylko sobie można wyobrazić. Ale miały coś wspólnego: niesamowity talent i charyzmę. Obie miały predyspozycje do zrobienia światowej kariery, ale ostatecznie wszystko wypadło skromniej niz mozna sie było spodziewać. Mowa tu oczywiscie o śp. Pani V. Villas i Ewie Demarczyk. Siedemdziesięcioletnia dziś Pani Ewa, też gdzieś zaszyła się...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka