a lista ofiar tego wciąż sie wydłuża. Tych co sie z własnej winy na śmierć zaćpali i zachlali nie żałuję (Presley, Cobain, Hutchernce -INKX-Whinehouse itp). Żal mi tylko tych którzy zostali to wbrew sobie w to wciągnięci tak jak zmarła właśnie Whitney Houston a wcześniej Maichel Jackson). Jackson to może trochę inny przypadek bo musiał udowadniać że jest niewinny bo został oskarżony o pedofilie. Niemniej te dziesiątki gwiazd show biznesu stało sie ofiarami tej hedonistycznej destrukcyjnej kultury śmierci zw pop kultura w której żyje sie wg zasady sex drugs and rock and roll. Jak już wspomniałem żal mi tylko tych niektórych. Whitney Houston była tą po której naprawdę będę płakać. Była wspaniałą wokalistką i piękną wrażliwą kobietą.
jej nieszczęściem okazał sie być Bobby Brown rapper za którego wyszła za maż. To on ją zdeprawował, wykorzystał i zniszczył psychicznie jak sie okazało również fizycznie.
z Jej śmiercią popkultura straciła to co miała w sobie najlepszego
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.