rozhulała sie, jak wracalam o 13 oo z Wroclawia.Autobus musiał czasami jechac bardzo ostrożnie bo zadymka snieżna ograniczala widoczności nawiewala śnieg na szosę.
Poniważ rano droga byla czarna to wygladało to jak przeplataniec --kawalek czarnej nawierzchni i kawalek z nagłym sniegiem.
Kierowca jechał ostrożnie.
Jak dojeżdzaliśmy do mojego miasta to świeżutko w rowie leżał czarny van a w nim zawieszeni na pasach(mam nadzieje ) pasażerowie.
Autobus przystanął ale blokował miejsce dla karetki i pogotowia wiec odjechaliśmy.
Dwa osobowe auta wysypały pasażerow ci za komórki i dzwonia po pomoc.
Cisza byla taka-----van leżal na boku----brzuchem do drogi.
Jedyne o co prosilam los to aby ludziom będacym w tym vanie nic sie nie stało.
Jutro przeczytam w prasie czy mnie tam na górze ktoś wysłuchał....:(((
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.