Rozwód bez sądu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Rozwód powinien byc bez sądu, bo przeciez malzenstwo zawiera sie bez sądu. W wielu krajach jest tak, ze rozwod bierze sie na zasadzie oswiadczenia woli stron w odpowiedniku USC, tam, gdzie bralo sie slub. Po co zawracac sądom glowe pie...mi?
    • Gość: inkwizytor IP: *.unknown.vectranet.pl 23.02.12, 08:18
      "Nowoczesny" facet się nie żeni. Niepotrzebny mu zatem rozwód. Żyje w wolnym związku, bo jak sam powiedziałeś:
      Wolny zwiazek to raczej wieksza odpowiedzialnosc - ludzie sa ze soba dlatego,
      ze chca, a nie jak w malzenstwie dlatego, ze musza.
      • Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

        > "Nowoczesny" facet się nie żeni.

        To inna sprawa.

        > Niepotrzebny mu zatem rozwód.

        No ale jesli juz sie ozenil?...

        > Żyje w wolnym zw
        > iązku, bo jak sam powiedziałeś:
        > Wolny zwiazek to raczej wieksza odpowiedzialnosc - ludzie sa ze soba dlatego
        > ,
        > ze chca, a nie jak w malzenstwie dlatego, ze musza.


        Wolny zwiazek (konkubinat) tez rodzi odpowiedzialnosc, tak jest zwlaszcza w krajach, gdzie o rozwod jest latwo.
    • andrzej256 napisał:

      > Rozwód powinien byc bez sądu, bo przeciez malzenstwo zawiera sie bez sądu. W wi
      > elu krajach jest tak, ze rozwod bierze sie na zasadzie oswiadczenia woli stron
      > w odpowiedniku USC, tam, gdzie bralo sie slub. Po co zawracac sądom glowe pie..
      > .mi?

      Po to aby chronić słabszych, zapewnić słabszym sprawiedliwe rozstanie.
      W których dokładnie krajach wystarczy oswiadczenie woli?
      --
      Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
      • urko70 napisał:

        > andrzej256 napisał:
        >
        > > Rozwód powinien byc bez sądu, bo przeciez malzenstwo zawiera sie bez sądu
        > . W wi
        > > elu krajach jest tak, ze rozwod bierze sie na zasadzie oswiadczenia woli
        > stron
        > > w odpowiedniku USC, tam, gdzie bralo sie slub. Po co zawracac sądom glowe
        > pie..
        > > .mi?
        >
        > Po to aby chronić słabszych, zapewnić słabszym sprawiedliwe rozstanie.

        Efekt jest taki, ze sprawa ciagnie sie w sadach np. 9 lat, przez co okrutnie cierpia dzieci. Nie do pomyslenia w cywilizowanych krajach. Obecny system rozwodow w Polsce chroni nie tyle slabszych ile cwanszych.

        > W których dokładnie krajach wystarczy oswiadczenie woli?

        Np. kraje skandynawskie - rozwod tam nie jest sprawa sądu, to nie sąd orzeka o rozwodzie. To jest zreszta logiczne - skoro sąd nie zatwierdzal zawarcia malzenstwa, to czemu ma zatwierdzac jego rozwiazanie?
        • andrzej256 napisał:

          > > > Rozwód powinien byc bez sądu, bo przeciez malzenstwo zawiera sie be
          > > > z sądu
          > > > . W wielu krajach jest tak, ze rozwod bierze sie na zasadzie oswiadczenia
          > woli stron
          > >
          > > Po to aby chronić słabszych, zapewnić słabszym sprawiedliwe rozstanie.
          >
          > Efekt jest taki, ze sprawa ciagnie sie w sadach np. 9 lat, przez co okrutnie ci
          > erpia dzieci. Nie do pomyslenia w cywilizowanych krajach. Obecny system rozwodo
          > w w Polsce chroni nie tyle slabszych ile cwanszych.

          Nie wiem jakie są powody takiego ciągnięcia, podejrzewam tylko, że brak porozumienia między malzonkami, tym samym nie ma mowy o wspolnym oswiadczeniu. A jesli mowa o oswiadczeniu jednej ze stron to to wlasnie zagraza slabszej stronie.


          > > W których dokładnie krajach wystarczy oswiadczenie woli?
          >
          > Np. kraje skandynawskie - rozwod tam nie jest sprawa sądu, to nie sąd orzeka o
          > rozwodzie. To jest zreszta logiczne - skoro sąd nie zatwierdzal zawarcia malzen
          > stwa, to czemu ma zatwierdzac jego rozwiazanie?

          W Szwecji sądy.
          Jeśli dobrze kojarzę to tak chyyyba jest w Norwegii, zamiast sądu jakiś urząd ale tam jest znów poza osiadczeniem woli wymagane udokumentowanie podjęcia mediacji czy coś takiego.

          W którym dokładnie kraju wystarczy oświadczenie woli?
          --
          Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
          • urko70 napisał:

            > andrzej256 napisał:
            >
            > > > > Rozwód powinien byc bez sądu, bo przeciez malzenstwo zawiera
            > sie be
            > > > > z sądu
            > > > > . W wielu krajach jest tak, ze rozwod bierze sie na zasadzie
            > oswiadczenia
            > > woli stron
            > > >
            > > > Po to aby chronić słabszych, zapewnić słabszym sprawiedliwe rozstan
            > ie.
            > >
            > > Efekt jest taki, ze sprawa ciagnie sie w sadach np. 9 lat, przez co okrut
            > nie ci
            > > erpia dzieci. Nie do pomyslenia w cywilizowanych krajach. Obecny system r
            > ozwodo
            > > w w Polsce chroni nie tyle slabszych ile cwanszych.
            >
            > Nie wiem jakie są powody takiego ciągnięcia, podejrzewam tylko, że brak porozum
            > ienia między malzonkami, tym samym nie ma mowy o wspolnym oswiadczeniu.

            Owszem, jest mowa o wspolnym oswiadczeniu. Sąd powinien tylko orzekac w sprawach dotyczacych niezgodnosci - np co z dziecmi czy jak podzielic majatek, ale tylko w przypadku niezgodnosci. Natomiast sam fakt wziecia rozwodu nie powinien byc sprawa sądu, tak jak nie jest jego sprawą wziecie slubu. Mozna to sobie wyobrazic np. tak:
            1. jedna strona sklada oswiadczenie woli o rozwodzie w USC, jesli go nie wycofa przed uplywem roku, a druga nie zlozy sprzeciwu przed uplywem roku rozwod staje sie faktem.
            2. jesli strona ta wycofa oswiadczenie przed uplywem roku sprawa staje sie niebyla, a malzenstwo jest nadal faktem jakby nigdy nic
            3. jesli druga strona zglosi sprzeciw przed uplywem roku to czeka sie jeszcze jeden rok, jesli pierwsza strona nie wycofa oswiadczenia to po tym drugim roku rozwod staje sie faktemn bez wzgledu na sprzeciw drugiej strony.

            > mowa o oswiadczeniu jednej ze stron to to wlasnie zagraza slabszej stronie.

            Ngdy nie wiadomo ktora strona jest slabsza. To moze byc wlasnie deska ratunku dla slabszej strony.

            >
            > > > W których dokładnie krajach wystarczy oswiadczenie woli?
            > >
            > > Np. kraje skandynawskie - rozwod tam nie jest sprawa sądu, to nie sąd orz
            > eka o
            > > rozwodzie. To jest zreszta logiczne - skoro sąd nie zatwierdzal zawarcia
            > malzen
            > > stwa, to czemu ma zatwierdzac jego rozwiazanie?
            >
            > W Szwecji sądy.
            > Jeśli dobrze kojarzę to tak chyyyba jest w Norwegii, zamiast sądu jakiś urząd a
            > le tam jest znów poza osiadczeniem woli wymagane udokumentowanie podjęcia media
            > cji czy coś takiego.
            >
            > W którym dokładnie kraju wystarczy oświadczenie woli?

            Np. w cytowanej przez ciebie Norwegii.
            • andrzej256 napisał:

              > > > > Po to aby chronić słabszych, zapewnić słabszym sprawiedliwe r
              > > > > ozstanie.
              > > >
              > > > Efekt jest taki, ze sprawa ciagnie sie w sadach np. 9 lat, przez co
              > okrutnie cierpia dzieci. Nie do pomyslenia w cywilizowanych krajach.
              > Obecny system rozwodow w Polsce chroni nie tyle slabszych ile cwanszych.
              > >
              > > Nie wiem jakie są powody takiego ciągnięcia, podejrzewam tylko, że brak p
              > orozum
              > > ienia między malzonkami, tym samym nie ma mowy o wspolnym oswiadczeniu.
              >
              > Owszem, jest mowa o wspolnym oswiadczeniu.

              Jeżeli są zgodni to skąd te 9lat?


              > Sąd powinien tylko orzekac w sprawac
              > h dotyczacych niezgodnosci - np co z dziecmi czy jak podzielic majatek, ale tyl
              > ko w przypadku niezgodnosci. Natomiast sam fakt wziecia rozwodu nie powinien by
              > c sprawa sądu, tak jak nie jest jego sprawą wziecie slubu.

              Istotą jest zmniejszenie ilości pochopnych decyzji, nie ma znaczenia czy danych urząd nazywa się sąd czy urząd ds małzeństwa czy inne usc. Tak samo u nas jak i w Norwegii próbuje się pojednania stron u nas poprzez rozprawę pojednawczą w Norwegii poprzez wymaganie udokumentowanej mediacji. Nie wiem ile trwa taka mediacja, wydaje mi się że jedno dwa czy pięć spotkań w ciągu miesiaca nic by nie dało, że byłaby to fikcja bo tak jak związek się długo rozpada tak nie można go skleić w dwa tygodnie.
              Z mojej wiedzy wynika, ze w Polsce pierwsza rozprawa jest po ok 3m-cach od zlozenia pozwu, druga i ostateczna po kolejnym jednym do 3-5 miesiecy. Oczywiście jesli jest zgodność pomiedzy stronami. W Norwegii zdaje się wymagana jest jakaś roczna czy dwuletnia separacja ale tu mogę się mylić. tak czy siak zdaje mi się że czas jest porównywalny.


              > Mozna to sobie wyobrazic np. tak:
              > 1. jedna strona sklada oswiadczenie woli o rozwodzie w USC, jesli go nie wycofa
              > przed uplywem roku, a druga nie zlozy sprzeciwu przed uplywem roku rozwod staj
              > e sie faktem.
              > 2. jesli strona ta wycofa oswiadczenie przed uplywem roku sprawa staje sie nieb
              > yla, a malzenstwo jest nadal faktem jakby nigdy nic
              > 3. jesli druga strona zglosi sprzeciw przed uplywem roku to czeka sie jeszcze j
              > eden rok, jesli pierwsza strona nie wycofa oswiadczenia to po tym drugim roku r
              > ozwod staje sie faktemn bez wzgledu na sprzeciw drugiej strony.

              Nawet w Norwegii na którą się powołujesz jest wymagana mediacja.
              Śliczna recepta na wydymanie małżonka, jedno sklada wniosek nic nie mówiąc drugiemu i cicho czeka aż stanie się faktem. Aż tu pewnego poranka dowiadujesz się, że nie masz żony, a z dziecmi będziesz się widywał w co drugi weekend przez 3-4 godzin.


              > > mowa o oswiadczeniu jednej ze stron to to wlasnie zagraza slabszej stron
              > ie.
              >
              > Ngdy nie wiadomo ktora strona jest slabsza. To moze byc wlasnie deska ratunku d
              > la slabszej strony.

              Zgadza się i po to jest wlasnie sąd aby to ocenić.



              > > > > W których dokładnie krajach wystarczy oswiadczenie woli?
              > > >
              > > > Np. kraje skandynawskie - rozwod tam nie jest sprawa sądu,
              > >
              > > W Szwecji sądy.
              > > Jeśli dobrze kojarzę to tak chyyyba jest w Norwegii, zamiast sądu jakiś u
              > rząd a
              > > le tam jest znów poza osiadczeniem woli wymagane udokumentowanie podjęcia
              > mediacji czy coś takiego.
              > >
              > > W którym dokładnie kraju wystarczy oświadczenie woli?
              >
              > Np. w cytowanej przez ciebie Norwegii.

              W Norwegii samo oświadczenie to za mało, pisałem Ci: potrzeba udokumentowanej mediacji.
              Poza tym pisałeś w liczbie mnogiej to wskaż proszę które jeszcze kraje miałeś na myśli?
              --
              Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
              • urko70 napisał:

                ...
                > > Owszem, jest mowa o wspolnym oswiadczeniu.
                >
                > Jeżeli są zgodni to skąd te 9lat?

                No wlasnie nie sa zgodni. A nawet jak sa zgodni to jest to dziwne, ze rozwiazanie takiej umowy wymaga decyzji sądowej. Moze fakt posiadania telewizora rejestrowac tez w sądzie? I wyrejestrowywac go w sądzie?

                >
                > > Sąd powinien tylko orzekac w sprawac
                > > h dotyczacych niezgodnosci - np co z dziecmi czy jak podzielic majatek, a
                > le tyl
                > > ko w przypadku niezgodnosci. Natomiast sam fakt wziecia rozwodu nie powin
                > ien by
                > > c sprawa sądu, tak jak nie jest jego sprawą wziecie slubu.
                >
                > Istotą jest zmniejszenie ilości pochopnych decyzji, nie ma znaczenia czy danych
                > urząd nazywa się sąd czy urząd ds małzeństwa czy inne usc.

                Ma znaczenie jaki to urzad. Tu nie ma zadnego miejsca na decyzje tylko na rejestracje. Jesli dwie osoby nie chca byc juz z soba, to taka ich decyzje powinno sie automatycznie zarejestrowac. Mozna by zreszta w ogole wprowadzic zakaz rozowodow, albo karac to smiercia? Jak w islamie - odstapienie od islamu jest karane smiercia, nie ma wiec prawie odstapien. Sad powinien zajmowac sie wymierzaniem sprawiedliwosci, a nie wyrejestrowywaniem umow.

                > Tak samo u nas jak
                > i w Norwegii próbuje się pojednania stron u nas poprzez rozprawę pojednawczą w
                > Norwegii poprzez wymaganie udokumentowanej mediacji. Nie wiem ile trwa taka med
                > iacja, wydaje mi się że jedno dwa czy pięć spotkań w ciągu miesiaca nic by nie
                > dało, że byłaby to fikcja bo tak jak związek się długo rozpada tak nie można go
                > skleić w dwa tygodnie.
                > Z mojej wiedzy wynika, ze w Polsce pierwsza rozprawa jest po ok 3m-cach od zloz
                > enia pozwu, druga i ostateczna po kolejnym jednym do 3-5 miesiecy. Oczywiście j
                > esli jest zgodność pomiedzy stronami. W Norwegii zdaje się wymagana jest jakaś
                > roczna czy dwuletnia separacja ale tu mogę się mylić. tak czy siak zdaje mi się
                > że czas jest porównywalny.

                Ale co do tego ma pozew? Co ma rozprawa? Malzenstwo to zwykla umowa i powinno sie ja moc zawiazac i rozwiazac w sposob, ktory szanuje ludzka godnosc. Jak np. w przytoczonym przez ciebie przykladzie Norwegii - poprzez zwykle zarejestrowanie rozwodu. Nie biora tam w tym udzialu sedziowie ani zaden aparat wymiaru sprawiedliwosci. Nie ma zadnej rozprawy. Wystarczy oswiadczenie JEDNEJ strony i brak sprzeciwu drugiej - i rozwod jest faktem po roku.

                > Nawet w Norwegii na którą się powołujesz jest wymagana mediacja.

                Ta mediacja nie ma nic wspolnego z sądem.

                > Śliczna recepta na wydymanie małżonka, jedno sklada wniosek nic nie mówiąc drug
                > iemu i cicho czeka aż stanie się faktem.

                Druga strona musi byc poinformowana, by moc zlozyc ew. sprzeciw w ciagu roku. Wziecie rozwodu za plecami malzonka nie jest mozliwe.

                > Aż tu pewnego poranka dowiadujesz się,
                > że nie masz żony, a z dziecmi będziesz się widywał w co drugi weekend przez 3-
                > 4 godzin.

                Dzieci automatycznie dostaja polowe czasu z matka/pierwszym opiekunem i polowe z ojcem/drugim opiekunem. Pamietaj, ze malzenstwa w Norwegii moga byc zawierane przez dwie osoby dowolnej plci, rowniez tej samej.

                >
                > > > mowa o oswiadczeniu jednej ze stron to to wlasnie zagraza slabszej
                > stron
                > > ie.
                > >
                > > Ngdy nie wiadomo ktora strona jest slabsza. To moze byc wlasnie deska rat
                > unku d
                > > la slabszej strony.
                >
                > Zgadza się i po to jest wlasnie sąd aby to ocenić.

                Tu nie ma nic do oceniania. Jesli ktorakolwiek ze stron nie chce byc dalej w malzenstwie z jakiegos powodu to po prostu nie che, nic tu nie ma do oceny. Jakakolwiek by nie byla motywacja malzenstwo w sytuacji gdy ktoras ze stron go nie chce nie ma sensu. I nie ma to nic wspolnego z wymierzaniem sprawiedliwosci, dlatego aparat wymiaru sprwaiedliwosci nie powinien w to byc mieszany.

                ...
                > Poza tym pisałeś w liczbie mnogiej to wskaż proszę które jeszcze kraje miałeś n
                > a myśli?

                A chocby i nawet Ukraina. A w Polce? "W Polsce sąd nie ma obowiązku orzekania rozwodu, nawet, jeżeli małżonkowie zgodnie tego żądają." To jest zwykly skandal i wg mnie sprzeczne z konstytucja.
                • andrzej256 napisał:

                  > > > Owszem, jest mowa o wspolnym oswiadczeniu.
                  > >
                  > > Jeżeli są zgodni to skąd te 9lat?
                  >
                  > No wlasnie nie sa zgodni.

                  Wspólne oświadczenie to zgodne oświadczenie, w przeciwnym wypadku nie ma znaczenia ze oboje w tym samym czasie oswiadczają co innego.
                  I wlasnie z rozbieznych oswiadczeń woli wynika te 9lat i nie ma znaczenia czy dany urząd nazywa się sądem czy jakkkolwiek inaczej.


                  > A nawet jak sa zgodni to jest to dziwne, ze rozwiazan
                  > ie takiej umowy wymaga decyzji sądowej. Moze fakt posiadania telewizora rejestr
                  > owac tez w sądzie? I wyrejestrowywac go w sądzie?

                  A co w tym dziwnego (?) W Szwecji kraju skandynawskim również w sądzie.
                  Jak zrozumiesz różnicę mięzy wagą małżeństwa a Twojego "związku" z telewizorem to zrozumiesz w czym rzecz.


                  > Ma znaczenie jaki to urzad. Tu nie ma zadnego miejsca na decyzje tylko na rejes
                  > tracje. Jesli dwie osoby nie chca byc juz z soba, to taka ich decyzje powinno s
                  > ie automatycznie zarejestrowac.

                  A jednak większość ludzi uważa inaczej, uważa, że dobrze jeśli ktoś obojętny oceni czy dany związek ma czy nie ma szansy. Jeśli nie ma szansy, jesli jest zgodność to po 4-6 m-cach jest po sprawie.


                  > > Tak samo u nas jak
                  > > i w Norwegii próbuje się pojednania stron u nas poprzez rozprawę pojednaw
                  > czą w
                  > > Norwegii poprzez wymaganie udokumentowanej mediacji. Nie wiem ile trwa ta
                  > ka med
                  > > iacja, wydaje mi się że jedno dwa czy pięć spotkań w ciągu miesiaca nic b
                  > y nie
                  > > dało, że byłaby to fikcja bo tak jak związek się długo rozpada tak nie mo
                  > żna go
                  > > skleić w dwa tygodnie.
                  > > Z mojej wiedzy wynika, ze w Polsce pierwsza rozprawa jest po ok 3m-cach o
                  > d zloz
                  > > enia pozwu, druga i ostateczna po kolejnym jednym do 3-5 miesiecy. Oczywi
                  > ście j
                  > > esli jest zgodność pomiedzy stronami. W Norwegii zdaje się wymagana jest
                  > jakaś
                  > > roczna czy dwuletnia separacja ale tu mogę się mylić. tak czy siak zdaje
                  > mi się
                  > > że czas jest porównywalny.
                  >
                  > Ale co do tego ma pozew? Co ma rozprawa?

                  Tu pisalismy o porównywalnym traktowaniu malzenstwa tak w Polsce gdzie Ci się nie podoba jak i w Norwegii gdzie Ci się podoba. I w obu miejscach jest próba pojednania.
                  Pozew to taki dokument inicjujący rozwiązanie związku, jesli czepiasz się nazewnictwa i wolałbyś nazwę "formularzy wyrejestrowania" to inna bajka.
                  W trakcie rozprawy ocenia się czy dany związek ma czy nie ma szansę. Spoleczeństwo uznało że tak będzie dobrze ponieważ wie, jak istotna jest rodzina.

                  > Malzenstwo to zwykla umowa i powinno s
                  > ie ja moc zawiazac i rozwiazac w sposob, ktory szanuje ludzka godnosc. Jak np.
                  > w przytoczonym przez ciebie przykladzie Norwegii - poprzez zwykle zarejestrowan
                  > ie rozwodu. Nie biora tam w tym udzialu sedziowie ani zaden aparat wymiaru spra
                  > wiedliwosci. Nie ma zadnej rozprawy. Wystarczy oswiadczenie JEDNEJ strony i bra
                  > k sprzeciwu drugiej - i rozwod jest faktem po roku.

                  No popatrz... a jednak lata doświadczeń wskazały wielu różnym krajom robienie tego w sądach....


                  > > Nawet w Norwegii na którą się powołujesz jest wymagana mediacja.
                  >
                  > Ta mediacja nie ma nic wspolnego z sądem.

                  Owszem ma. I jedno i drugie to próby pojednania. Gdybyś równie intesywnie czepiał się Norwerskiego systemu to powinieneś napisać, że "czemu oni dorosłych ludzi chcą przymuszać żeby ze sobą rozmawiali, zeby się godzili".


                  > > Śliczna recepta na wydymanie małżonka, jedno sklada wniosek nic nie mówią
                  > > c drugiemu i cicho czeka aż stanie się faktem.
                  >
                  > Druga strona musi byc poinformowana, by moc zlozyc ew. sprzeciw w ciagu roku. W
                  > ziecie rozwodu za plecami malzonka nie jest mozliwe.

                  No widzisz, Ty cos proponujesz i od samego pocżatku widać że temat nie jest do końca przemyślany, podczas kiedy obowiązujące przypisy są wynikiem długoletnich doświadczeń.


                  > > Aż tu pewnego poranka dowiadujesz się,
                  > > że nie masz żony, a z dziecmi będziesz się widywał w co drugi weekend pr
                  >> zez 3- 4 godzin.
                  >
                  > Dzieci automatycznie dostaja polowe czasu z matka/pierwszym opiekunem i polowe
                  > z ojcem/drugim opiekunem. Pamietaj, ze malzenstwa w Norwegii moga byc zawierane
                  > przez dwie osoby dowolnej plci, rowniez tej samej.

                  Taki automat to jedno z głupszych rozwiązań. Nie uwzględnia on wielu okoliczności. Nie uwzględnia on dobra dziecka. Automat to nieczuły, bezmyślny mechanizm.


                  > > > > mowa o oswiadczeniu jednej ze stron to to wlasnie zagraza sla
                  > > > > bszej stronie.
                  > > >
                  > > > Ngdy nie wiadomo ktora strona jest slabsza. To moze byc wlasnie des
                  > ka ratunku dla slabszej strony.
                  > >
                  > > Zgadza się i po to jest wlasnie sąd aby to ocenić.
                  >
                  > Tu nie ma nic do oceniania. Jesli ktorakolwiek ze stron nie chce byc dalej w ma
                  > lzenstwie z jakiegos powodu to po prostu nie che, nic tu nie ma do oceny. Jakak
                  > olwiek by nie byla motywacja malzenstwo w sytuacji gdy ktoras ze stron go nie c
                  > hce nie ma sensu. I nie ma to nic wspolnego z wymierzaniem sprawiedliwosci, dla
                  > tego aparat wymiaru sprwaiedliwosci nie powinien w to byc mieszany.

                  No wlasnie dlatego ze nigdy nie waidomo kto slabszy to ktos to musi ocenic.
                  Aparat sprawiedliwosci sprawiedliwie zamyka sprawę.


                  > > Poza tym pisałeś w liczbie mnogiej to wskaż proszę które jeszcze kraje mi
                  > > ałeś na myśli?
                  >
                  > A chocby i nawet Ukraina.

                  Od kiedy ukraina jest krajem skandynawskim?

                  > A w Polce? "W Polsce sąd nie ma obowiązku orzekania r
                  > ozwodu, nawet, jeżeli małżonkowie zgodnie tego żądają." To jest zwykly skandal
                  > i wg mnie sprzeczne z konstytucja.

                  :)
                  --
                  Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
    • > Po co zawracac sądom glowe pie..
      > .mi?

      Po to, że rzadko się zdarza, aby strony były całkowicie zgodne co do samego rozwodu, podziału majątku, spraw dzieci itepe itede. A spory między obywatelami rozstrzyga instytucja zwana sądem.

      W odpowiedniku USC się rozwiązuje ewentualnie związek patrnerski, a i to nie zawsze, o ile wiem.
      --
      Uwłaszczyło się
      niech żyje:DDD
      • yoma napisała:

        > > Po co zawracac sądom glowe pie..
        > > .mi?
        >
        > Po to, że rzadko się zdarza, aby strony były całkowicie zgodne co do samego roz
        > wodu, podziału majątku,

        Podzial majatku to inna bajka, to wymaga w Polsce osobnej sprawy sądowej. Ja mowie na razie tylko o samym rozwodzie. Co do rozwodu strony zazwyczaj sa zgodne - zazwyczaj obie go chca. I tu sądowi nie powinno byc nic do tego. Zwlaszcza orzekanie o winie - NIGDY nie jest tak, ze tylko jedna strona jest winna. Zreszta slowo "wina" jest tu nie na miejscu, chec rozwodu to nie przestepstwo, jak wiec mozna mowic tu o czyjejs winie?

        > spraw dzieci itepe itede.

        To tez inna sprawa. To powinno byc regulowane odgornie (np. dziecko mogloby 50% czasu musiec byc z matka i 50% czasu z ojcem - np. co dwa tygodnie mieszkac u jednego i co dwa tygodnie u drugiego z rodzicow), dopiero w przypadku niezgody decydowac moglby sąd.

        > A spory między obywatelami ro
        > zstrzyga instytucja zwana sądem.

        Sama chec rozwodu to zaden spor.

        > W odpowiedniku USC się rozwiązuje ewentualnie związek patrnerski, a i to nie za
        > wsze, o ile wiem.

        U nas nie ma zwiazkow partnerskich.
      • rozwod w sadzie .... ma swoje niektore dobre strony .... dzieci , kasa , mieszkanie , dom itd itp . w ww sprawach rozwodzacy najczesciej sie nigdy sami nie dogaduja . musi to robic sad ... niestety .

        w innym " normalnym " wypadku tez jestem za tym by dwoje doroslych osob podpisalo wspolna deklaracje , z kwestionariuszem ( niestety ) , potwierdzona przez osobe niezalezna , notariusza i ... pocalujata w d. wojta .

        panstwo , jego urzedy , kosciol kat . ... traktuja dorosle , sprawne umyslowo osoby ,
        jak smarkate wymozdzone dzieci , gowniarzy .on tak juz maja . musza posiadac tzw. zakres kompetencji .
        • A nie mozna by tak robic jak to Petroniusz zrobil? "..poslalem jej pare bucikow wysadzanych klejnotami, tz. odejdz.."?
          Przeciez tak by bylo najlatwiej.
        • Tylko wiesz, bardzo często bywa tak, że dorosłe odpowiedzialne osoby w obliczu rozwodu zaczynają się zachowywać jak smarkate, wymóżdżone dzieci, niestety. Nie bez powodu o rozwodach orzekają sądy okręgowe, a nie rejonowe.
          --
          - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
    • jakie to ma znaczenie ile trwa rozwód w Polsce, skoro po rozwodzie i tak rodzina często mieszka dalej razem, i nawet przez cał życie, i dzieci dalej cierpią, bo mieszkania są za drogie by rodzice mogli się rozdzielić. poza tym jeżeli ta sama instytucja powinna udzielać rozwodu, co ślubu, to kościół przede wszystkim powinien to czynić, ponieważ w Polsce większość małżeństw bierze ślub kościelny
      • xyaida2700 napisała:

        > jakie to ma znaczenie ile trwa rozwód w Polsce, skoro po rozwodzie i tak rodzin
        > a często mieszka dalej razem, i nawet przez cał życie, i dzieci dalej cierpią,
        > bo mieszkania są za drogie by rodzice mogli się rozdzielić.

        Tak, to inna sprawa. Moze w takim razie w ogole nie udzielac rozwodow?

        > poza tym jeżeli ta
        > sama instytucja powinna udzielać rozwodu, co ślubu, to kościół przede wszystkim
        > powinien to czynić, ponieważ w Polsce większość małżeństw bierze ślub kościeln
        > y

        Tak, kosciol powinno sie do tego zobowiazac :) Zreszta, slubu czy rozwodu powinno sie nie tyle udzielac, ile je po prostu rejestrowac.
        • Zależy od sędziego.Kuzyn mojego męża ma trzech dorosłych synówi żonę dewotkę(tylko pielgrzymki do sanktuariów,czystość małżeńska i słuchanie tylko "RM")oraz panią którą kocha i mieszka z nią od paru lat.Zostawił żonie wycackany przez siebie dom z dużym ogrodem i płaci wysokie alimenty na najmłodszego syna który jeszcze studiuje.I co?Były już trzy rozprawy rozwodowe i nie może rozstać się z papierkową żoną,bo ona twierdzi,że go kocha,wszystko mu wybacza i wierzy,że on do niej wróci.To o czym piszę to jakaś paranoja,która jest FAKTEM.
          • pocoo napisała:

            > Zależy od sędziego.Kuzyn mojego męża ma trzech dorosłych synówi żonę dewotkę(ty
            > lko pielgrzymki do sanktuariów,czystość małżeńska i słuchanie tylko "RM")oraz
            > panią którą kocha i mieszka z nią od paru lat.Zostawił żonie wycackany przez si
            > ebie dom z dużym ogrodem i płaci wysokie alimenty na najmłodszego syna który je
            > szcze studiuje.I co?Były już trzy rozprawy rozwodowe i nie może rozstać się z p
            > apierkową żoną,bo ona twierdzi,że go kocha,wszystko mu wybacza i wierzy,że on d
            > o niej wróci.To o czym piszę to jakaś paranoja,która jest FAKTEM.

            To sie bedzie ciagnelo z 10 lat. Zycie w konkubinacie jest jednak prostsze...
          • O matko i córko... A wcześniej nie widział, że baba nawiedzona? Czy dopiero z czasem jej się tak stanęło?

            S.
            --
            Mogę przewidzieć ruch gwiazd, ale nie szaleństwo ludzi.
            (Isaac Newton)
    • Jeśli nie dochodzi do sporu majątkowego czy orzeczenia o winie, to oczywiście, że powinno wystarczyć oświadczenie woli, najlepiej wysłane mailem.

      --
      Homo est creator dei
      • Przypuszczam, że wszystkie niki, użalające się nad facetami, którzy nie mogą zabrać wszystkiego, co uważają za swoje i bez oglądania się za siebie, pójść w nowe światy, a zobowiązania do byłej rodziny pozostawić prywatnemu widzimisię, przy kontrowersyjnym temacie feministycznopartnerskocośtam, zaczną piać nad świętością tradycyjnej rodziny. Trudno, ma facet za żonę moralną katoliczkę, dbającą o rodzinę, która twierdzi, że małżeństwo jest aż do śmierci i ona mu wszystko wybaczy, a sama nie zdradza, to się rozwiedzie bez problemu, jak przyzna, że ma kochankę i jest winny za rozpad tej tradycyjnej rodziny. Tyle, że możliwa alimentacja byłej żony mu wisi nad głową. Ale takie jest prawo tradycyjnej rodziny.
      • l.george.l napisał:

        > Jeśli nie dochodzi do sporu majątkowego czy orzeczenia o winie, to oczywiście,
        > że powinno wystarczyć oświadczenie woli, najlepiej wysłane mailem.

        E tam, smsem ;) A na powaznie: "W Polsce sąd nie ma obowiązku orzekania rozwodu, nawet, jeżeli małżonkowie zgodnie tego żądają." - to przeciez zwykly skandal i oczywista sprzecznosc z konstytucja i podstawowymi prawami czlowieka.
    • Skoro małżeństwo zawarło się w formie zgodnego oświadczenia stron złożonego przed kierownikiem USC, to i zrywać powinno się je w taki sam sposób... Gdyby nie głupie regulacje krio tak by to pewnie wyglądało - jak zwykle w stosunkach cywilnych stosunek prawny znosiłoby się w takiej formie, w jakiej się go zawiązało.

      S.
      --
      Mogę przewidzieć ruch gwiazd, ale nie szaleństwo ludzi.
      (Isaac Newton)
      • sammler napisał:

        > Skoro małżeństwo zawarło się w formie zgodnego oświadczenia stron złożonego prz
        > ed kierownikiem USC, to i zrywać powinno się je w taki sam sposób...
        > Gdyby nie
        > głupie regulacje krio tak by to pewnie wyglądało - jak zwykle w stosunkach cywi
        > lnych stosunek prawny znosiłoby się w takiej formie, w jakiej się go zawiązało.
        >
        > S.

        Tez mi sie tak wydaje, i tak sie robi w wielu krajach. A w Polsce? "W Polsce sąd nie ma obowiązku orzekania rozwodu, nawet, jeżeli małżonkowie zgodnie tego żądają."

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.