Ludzkie śmieci Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • "Jedne są wyrzucane na ruchliwych ulicach, inne przywiązywane do drzew. Podczas wakacji niektórzy właściciele traktują psy jak śmieci!"
    Moim zdaniem, ludzkimi śmieciami należy nazywać opiekunów zwierząt, którzy wyrzucają swoich wiernych przyjaciół. Bo zwierzęta kochają swojego opiekuna bezwarunkowo. Bez względu na to, czy jest on pijakiem, czy abstynentem; czy jest on bogaczem, czy biedakiem.
    www.bravo.pl/milosc/straszne-kochaja-swoich-wlascicieli-a-oni-i-tak-je-wyrzucaja/ida,1088919/
    Każdy, kto chce zostać opiekunem domowego zwierzaka, powinien przejść stosowne szkolenie i podpisać zobowiązanie, że będzie traktował zwierzaka jak należy. Ludzie nie przestrzegający zobowiązania powinni ponosić wysokie kary i mieć zakaz opiekowania się domowymi zwierzętami. Mniej więcej taki system istnieje w W.Brytanii i się sprawdza.

    --
    Dlaczego nie zacząć jednoznacznie uważać ludzkiej wrażliwości na zabijanie, jako oznaki moralnej ewolucji i wzrastania świadomości? Przestań popierać krzywdzenie, przestań jeść mięso, przejdź na weganizm :)
    • Bez przesady. To próba eskalacji wszędobylskiej biurokracji. Powstanie psi/koci/kanarkowy odpowiednik opieki zwierzęcej i będą wydawali opinie za które będzie trzeba płacić.Wzrośnie korupcja. Kupując psa trzeba się będzie legitymować licencją. Strażnicy Zwierzątkowi z biegiem czasu uzyskają możliwość podsłuchiwania rozmów i prawo do posiadania i użycia broni.
      To totalny absurd.
      Jedynym rozwiązaniem jest skuteczne przestrzeganie prawa.
      Ale nie takiego:
      m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,11260985,Chcialy_chronic_zwierzeta__Musza_sie_bronic_przed.html
      Prawo powinno być nieskomplikowane i surowo przestrzegane.
      Prócz tego powinny być zasady moralne,których brak tym godnym pożałowania ludkom,którzy zostawiają zwierzęta na pastwę losu.
      --
      Nie zawsze zgadzam się z powyższym.
      • karkowiak2plus napisał:

        > Prócz tego powinny być zasady moralne...

        Przecież są odwieczne prawa: Nie Zabijaj, Nie Kradnij, Nie Kłam...Nie Krzywdź Nikogo - a ludziki jednak nadal lubują się w krzywdzeniu, co wyraża się chociażby tym, iż zabijają i zjadają zwierzęta.


      • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11.07.12, 21:51
        karkowiak2plus napisał:

        > Prócz tego powinny być zasady moralne,których brak tym godnym pożałowania ludko
        > m,którzy zostawiają zwierzęta na pastwę losu.

        Zasady moralne są...
        U niektórych. Wyobraź sobie...

        Jednak komercja robi swoje.
        Spytaj, ile w popularnych kurortach trzeba zapłacić dodatkowo za czworonożnego członka rodziny.
        Kogo więc lepiej usunąć z listy kosztów?
        Żonę, dzieciaki czy psa?

        Nie usprawiedliwiam, a szukam winnego.
        Czy aby zawsze winny jest właściciel czworonoga, który uległ naciskom dzieci czy nawet własnej słabości, ale chce mieć chociaż dwa tygodnie "byczenia się" nad morzem, ale pazerność właścicieli ośrodków zmusza go do drastycznego wyboru?
        Hotele dla zwierząt w miejscu zamieszkania też do tanich nie należą.
        Wiem coś na ten temat...
        • Hm...
          • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11.07.12, 22:09
            mjot1 napisał:

            > Hm...

            Tak...
            Warto się nad tym zastanowić...
            • Gość portalu: rossdarty napisał(a):

              > Warto się nad tym zastanowić...

              Nie, nie ma co sie zastanawiac. Kiedy decydujesz sie na psa to i decydujesz sie na wyzsze oplaty. To nie jest nic takiego co stalo sie przez zaskoczenie.
              • Dla mnie to też proste ;-)
                Nie wystarczy chcieć. Trzeba jeszcze mieć możliwość. I nie chodzi tu bynajmniej o szmal.
                Jeśli nie masz warunków, to u licha nie bierz psa.
                A jeśli jednak? To pamiętaj! że to żywa istota.
                Każdy zwierzak ma swoje potrzeby uczucia i odczucia. I wbrew pozorom pełna micha to nie jest jedyny warunek do pełni psiego szczęścia.

                Ach jeszcze jedno!
                Tak przy okazji by zaistnieć...
                APEL, który kiedyś wielokrotnie zamieszczałem, jak idiota łudząc się, że może to coś da…
                „Polski miłośniku zwierząt”,
                jeżeli w bezgranicznej swej miłości wyrzucasz na zbity pysk swego milusińskiego! Uprzejmie i po stokroć Cię PROSZĘ:
                PRZYPNIJ MU KARTECZKĘ Z JEGO IMIENIEM!!!
                Przecież nie zbiedniejesz z tego powodu!
                Przecież wyrzucając liczysz się z tym, że ktoś tego biedaka znajdzie. Chyba?
                Zapewniam Cię, że znakomicie ułatwia to nawiązanie nici porozumienia między zaszczutym, wystraszonym, pozbawionym swego terytorium i pana(?) psiakiem a jakimś przygodnym znalazcą nie pozbawionym jeszcze atawistycznych odruchów.

                Najniższe ukłony!
                zdziczały były łyk M.J.
          • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11.07.12, 22:29
            Końcówka lat 80-tych.
            Pracowałem w Bułgarii, żona miała do mnie przyjechać.
            Mieliśmy psa. Charta polskiego.
            Hoteli wtedy nie było, najbliższe schronisko w Łodzi.
            Żona pojechała, ubłagała przechowanie psa, opłaty wyniosły plus/minus pół średniego wynagrodzenia. Dodatkowo dobry koniak dla opiekuna, który miał się opiekować psem,
            Razem z psem zawiozła nawet jego posłanie; zwykłą, tania kołdrę na której pies spał.

            Gdy po powrocie pojechała po psa, rozpłakała się nad jego widokiem.
            Wychudzony, z krwawymi odleżynami na kościach zadu...
            Wiadomo, charty z natury są chude, a gdy jeszcze ktoś zapiepszył jego posłanie, pies musiał spać na betonie...
            Obraz nedzy i rozpaczy.

            Tak.
            Wiele sie od tamtej pory zmieniło. Prywatna obsługa prywatnych "przechowalni" zwierząt nawet dba o powierzone czworonogi, ale opłaty!!!
            Czasem lepiej opłacałoby się zabrać psa ze sobą, ale...
            Jak tu polecieć z psem np, do Tunezji czy Egiptu?

            Powtarzam raz jeszcze: nie usprawiedliwiam oczywistego barbarzyństwa ludzi pozostawiających czworonogi w lasach, wyrzucających je z jadących aut...

            Ale czasami realizują swoje wakacje marzeń, gdzie pies/kot stoi na przeszkodzie, a kasy na opłaty związane z zaopiekowaniem się zwierzakiem brak, bo nie starczy na lody dla dzieciaków...

            Modyfikując trochę propozycje karkowiaka(?) uważam ze pozwolenie na posiadanie czworonoga powinny być przeprowadzane podobnie jak wywiady podczas starania się o adopcję dzieci.
        • Gość portalu: rossdarty napisał(a):

          > Hotele dla zwierząt w miejscu zamieszkania też do tanich nie należą.
          > Wiem coś na ten temat...

          A ja czegos Ross nie rozumiem. Dlaczego wlasciciele zwierzat nie pomagaja sobie wzajemnie ? Przeciez to oczywiste,ze ja biore pod opieke koty sasiadow i moge liczyc na wzajemnosc, bo jak wyjezdzam, to oni karmia moje cztery futra.
          Hotele dla zwierzat to, oprocz wydatkow, rowniez duzy stres dla zwierzaka, dlaczego nie mozna tego problemu rozwiazac w gronie przyjaciol ?
          • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11.07.12, 22:51
            Mądre pytanie, ale...
            Jak mam przygarnąć psa sąsiadów, gdy kotka którą kiedyś posiadaliśmy nie tolerowała nawet małego kociaka którego przyniosłem do domy z myslą ze jak juz jest jeden to co stoi na przeszkodzie aby były dwa?
            Po dwóch dniach z wielkim żalem musiałem go odnieść osobie od której wziąłem, i to całe szczęście że taka osoba istniała...

            Ludzie popełniają jeden zasadniczy błąd.
            Przygarniają zwierzaki bez warunków lokalowych, oraz nie przewidują, że może być taki okres w roku gdy nie będzie miał się kto zwierzakiem zaopiekować.

            Sami późno to zrozumieliśmy, raz udawało nam się wyjeżdżać na wakacje z psem, a raz nie, opieki w zastępstwie w zasadzie zapewnić nie można...

            Bardzo mnie kusiło gdy będąc ostatnie trzy lata w Polsce , znów chciało mieć jakiego futrzaka na kolanach wieczorem, oglądając np. TV...

            Ale znów sprawiłbym żonie kłopot, bo w sierpniu ma do mnie przyjechać, i znów pytanie:
            Co ze zwierzakiem?

            I czasami dochodzę do wniosku że tzw. "świadomy wybór" między macierzyństwem a posiadaniem zwierzaka jest trudniejszy i wymagający większej dojrzałości w przypadku wyboru:
            Mieć jakieś zwierzę w domu czy też nie...
            • Gość portalu: rossdarty napisał(a):

              > Przygarniają zwierzaki bez warunków lokalowych, oraz nie przewidują, że może by
              > ć taki okres w roku gdy nie będzie miał się kto zwierzakiem zaopiekować.

              Nie nazwalabym tego "przygarnianiem". Przygarnac mozna cos co potrzebuje natychmiastowej pomocy, a czesto jest tak,ze zwierze bierze sie jak kolejna zabawka. Jak rzecz. Bo ze schronisk biora zwierzeta naprawde nieliczni, niestety...
              Z mysleniem tez jest krucho, bo puchatej kuleczki nie kojarzy sie ze szczepieniem, odrobaczaniem, kapiela,obowiazkiem kastracji, pielegnacja siersci, oczu i uszu.
              Wiem,wiem, dla Ciebie to pewnie oczywiste, ale jak slysze entuzjazm "milosnikow" zwierzat,ktorzy rozmnazaja swoja "prawie rasowa" suczke, to mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera. Bo nawet gdy znajda dobre domy dla gromady szczeniat, to nigdy nie ma gwarancji,ze przyszlym wlascicielom nie zmieni sie np. sytuacja zyciowa i kolejne nieszczescia nie wyladuja na ulicy. Ale tak daleko wyobraznia owych "milosnikow " juz nie siega,niestety...
              • Gość: rossdarty IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11.07.12, 23:36
                massaranduba napisała:

                > Nie nazwalabym tego "przygarnianiem". Przygarnac mozna cos co potrzebuje natych
                > miastowej pomocy

                Kwestia interpretacji.

                Dla mnie "przygarnięcie zwierzęcia" to podjęcie się opieki nad nim, bez względu czy wzięło się go ze schroniska, czy kupiło na bazarze, lub od licencjonowanego hodowcy.
                Jeśli biorę zwierzę którego ktoś się pozbywa to:
                przygarniam je

                Co do dalszej wypowiedzi - mam podobne zdanie, mnie udało się nie ulec chwilowym emocjom w stylu: Oh! jaki on/ona słodki i milusi, sa jednak tacy co nie myślą podobnie.
                Może i postarali by się zapewnic opiekę nad zwierzakiem pod nieobecność gdyby nie...
                KASA!!!

                W takim zderzeniu przegra każdy pies czy kot...
                • Gość: Wilia IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.12, 12:33
                  ...ludziska zostawiają ci zwierzaka na trochę, korzystając z twej uprzejmości, a potem "nie mają czasu" go odebrać? W ten sposób weszłam w nieplanowane posiadanie dwóch sztuk, bo znajomi mieli znajomych, którzy mieli znajomych. którzy właśnie wyjeżdżali, a że ja mam dom z dużym ogrodem, to przy kilku moich przezcież i ten jakoś się przytuli itp. itd. Sprawa o tyle denerwujaca, że gdybym wiedziała, że ktoś chce się zwierzaka pozbyć, to po prostu szukałabym im domu, korzystajac ze swych możliwości. A tak to co... jak widzę, że kocisko któryś następny miesiąc nie odbierane , tak bardzo zasmakowało w ogrodowo - szopianym trybie życia, łażeniu po drzewach, polowaniach, to przecież już go nie dam do zamkniętego mieszkania w bloku. No i tak coś mi sie widzi, że Zbirek i Gryzelka to już u mnie będą do końca...
    • powinny osoby ogarniete obsesją---jedni odmawiaja jedzenia miesa i maja na jego tle obsesje,inni usiłuja rządzic naszym zyciem seksualnym i też gadaja o tym obsesyjnie.
      Do psychiatry zapraszam :)
      • voxave napisała:

        > powinny osoby ogarniete obsesją...
        >...gadaja o tym...

        Np. o pływaniu albo o robakach w wiśniach gadają, co nie?

        > Do psychiatry zapraszam :)

        Kiedy się wybierasz? Mogłabym ci pomóc :)

        --
        Zaprawdę, kto nie szanuje zwierząt, nie może szanować ludzi.

        • nie wyrywaj z kontekstu to raz:a dwa nie każę ci pływac ani jeść wiśni czy robaków---widzisz te różnicę czy masz bielmo na oczach---w dodatku ubliżacie ludziom.
          Idź do psychiatry bo doskonale znasz te drogę, ja ci w obłędzie towarzyszyć nie mam zamiaru.
          • voxave napisała:

            > nie wyrywaj z kontekstu to raz

            Czemu nie ;)

            > nie każę ci pływac ani jeść robaków

            A jednak polecasz to ewidentnie ;)

            > ubliżacie ludziom.

            Kto ubliża? Kto wyzywa od oszołomów? Kto nazywa terrorystami? No, powiedz kto kogo tak nazywa? Jeżeli zostawicie w spokoju wegetarian, oni nie będą wam wytykać waszego pędu do mordowania, ale nazwą was jedynie śpiącymi-niewiedzącymi i będzie OK :)

            > Idź do psychiatry bo doskonale znasz te drogę, ja ci w obłędzie towarzyszyć nie
            > mam zamiaru.

            Przecież napisałaś: "Do psychiatry zapraszam :) " mogę iść tam z tobą, pomogę ci ;)

            --
            Zaprawdę, kto nie szanuje zwierząt, nie może szanować ludzi.
            • filippa.pippa napisała:

              > Kto ubliża? Kto wyzywa od oszołomów? Kto nazywa terrorystami?

              Na poczatek: filozoficznie jestem z weganami choc czasem zdarzy mi sie wypic mleko czy zjesc rybe. Ale w tej kwestii jestem z voxi: weganie bywaja agresywni na tym forum i czesto je spamuja bez prowokacji.
              • 6burakow napisał:

                > filippa.pippa napisała:
                >
                > > Kto ubliża? Kto wyzywa od oszołomów? Kto nazywa terrorystami?

                < weganie bywaja agresywni na tym forum

                Możliwe.
                Niemniej zauważ, każdy wpis dotyczący wege (a jest to tematyka jak najbardziej społeczna), wywołuje przynajmniej kilka wulgarnych wpisów zwolenników jedzenia mięsa.
                Na przykład wpiszę: "Jedzenie mięsa nie jest zdrowe" i zaraz usłyszę: "To żryj trawę" albo coś podobnego. Cóż chamów można spotkać po wszystkich stronach barykady, jednak przeanalizuj po której stronie jest ich więcej.

                > i czesto je spamuja bez prowokacji.

                Widzisz, to kwestia definicji "spamu".
                Jeżeli np. zamieszczam jakąś informację promującą wege albo jakiś cytat wegański, to nadgorliwi admini usuwają go i tym samym prowokują mnie do kolejnego zamieszczenia tutaj tego tekstu. Poza tym, nie po to umieszczam tutaj tekst, żeby go tutaj nie było. Tekst ma właśnie ruszać ludzi zagubionych w iluzji tego świata, bo inaczej utoną w potoku politykowania, ścigania księży, napiętnowania lesbijek, itp. wielce eleganckich dyskusyjek ;)

                A voxave sama zaprasza do psychiatry, więc o co biega ;)
                I to jest na tyle.

                --
                Zaprawdę, kto nie szanuje zwierząt, nie może szanować ludzi.
                • Gość: Wilia IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.12, 14:30
                  Karkowiak ma rację. Sprawa powinna podpadać pod prawo proste i egzekwowalne. Pierwsza rzecz: likwidacja nielegalnych hodowli psów rasowych i tak zwanych :"w typie rasy". Pies mógłby być legalnie nabyty tylko z licencjonowanych hodowli, schronisk oraz prozwierzęcych fundacji i posiadać czip. Znalezione psy powinny być zgłaszane najblizszemu oddziałowi TOZ-u.


                • Ludzi nie szanuje niczego .
    • 11.07.12, 20:50
      A mnie się marzy, że może, jednak, kiedyś zapanuje „moda” na nieposiadanie zwierząt...
      Wiem, wiem... Niedoczekanie moje ;-)
      Ale pomarzyć miła rzecz...

      Najniższe ukłony!
      Istotę żywą widzący wolną M.J.
      • mjot1 napisał:

        > A mnie się marzy, że może, jednak, kiedyś zapanuje „moda” na niepos
        > iadanie zwierząt...

        A wiesz, Mjocie, ze mnie tez... Bo co to za moda na posiadanie, ktore nijak nie jest kojarzone z poczuciem obowiazku. Zabawe mozna sobie zorganizowac przy udziale przedmiotow martwych, a zywe psy i koty powinny byc tylko dla wybranych i to w ilosciach scisle reglamentowanych.
      • A co z kolejnymi mjotami?
        • Ta… Oczywista to oczywistość, że gdyby nie działania człowieka zbawienne naturę dawno by już szlag trafił.
    • O ile często rozwiązania obowiązujące w UK uważam za przesadzone, to tu się zgodzę. Najgorszym problemem są niedojrzali emocjonalnie rodzice, którzy nie potrafią dziecku nic wytłumaczyć i jak ono tylko zabeczy że chce pieska to mu go kupują - jakby kupowali rzecz. Potem z tego jest większość problemów.
      --
      lubię pić i grać w gry, a jak się tym zmęczę to nawet analizuję wystąpienia publiczne ale zazwyczaj tylko siadam i oglądam amerykański wrestling w TV. Mój ulubiony zawodnik to John Cena :-)
      • lat 60.
        grześ miaqł pieska-pieknego doga arlekina. dbał o niego, szczotkował, karmił-surowe jajeczka i polędwica.
        wyjeżdzał na dziesięc dni.
        zostawił p[ieska u jasia. zostawił mu również pieniadze na utrzymanie sobaki.
        pieniądze pierwszego dnia spożytkowalismy na szczytne cele- wódeczka.
        po trzech dniach głodowania piesio wpieprzało chleb ze smalcem aż mu się uszka trzęsły.
        --
        rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
        • buhahahahaha!

          borgia
          --
          Jerzy Pilch: - My, naród, zyskaliśmy przeświadczenie, że jesteśmy kapitalni. Dotąd byliśmy tylko wybrani, teraz doszła kapitalność. Obręcz się zacieśnia. Pora spier... Serio? Serio zyskaliśmy wiedzę, że polska piłka jest na dnie. Wszelkie w tej mierze złudzenia prysły.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.