SPOKOJNIE, JESZCZE NIC STRACONEGO !
Autor: Gość: facet-nikt
IP: *.anicasystem.com.pl / 212.182.117.*
18.01.05, 09:48
Takie sytuacje zdarzają się i owszem, wcale nierzadko - tylko mało kto ma
odwagę o tym mówić. Są małżeństwa, które nie współżyły nawet i 2 lata i więcej
po ślubie... I wcale nie wynika to z przekonań religijnych żony (ona sama nie
wie z czego to wynika, więc tym się zasłania, ale to nie jest prawdziwa
przyczyna). Problem leży raczej w zablokowaniu kobiety na tę sferę, które
wynika być może z jakiegoś zranienia psychicznego w przeszłości - np. może
jakiś facet dobierał się do niej w dzieciństwie, może gonił ją kiedyś
zboczeniec w ciemnej uliczce, może jak była dzieckiem zaszła przypadkiem do
sypialni swoich rodziców w "krytycznym momencie" (tak, tak... to się mocno
odbija na psychice - dziecko nie wiedząc o co chodzi ma wrażenie, że ojciec
robi matce krzywdę!), może po prostu ma kosmicznie wielkie kompleksy na punkcie
swojej urody (o czym świadczyłoby wypychanie piersi itp.), a może nasłuchała
się doświadczeń od koleżanek, które pierwszy raz miały z niedelikatnymi
przypadkowymi facetami poznanymi w dyskotece - i boi się bólu... Powodów może
być mnóstwo (może kiedyś, jeśli będziecie szczerzy między sobą, dowiesz się, w
czym leży problem)... To tylko od męża zależy w takiej sytuacji, czy będzie
potrafił stanąć na wysokości zadania i wzbudzić w żonie zaufanie do siebie - bo
od zaufania trzeba tu zacząć. Jeśli Ciebie interesuje tylko finisz - i tak
emocjonalnie do tego podchodzisz, patrząc tylko na swój interes, to trudno
będzie Ci jej zaufanie zdobyć... Popatrz na to od jej strony... Myślisz, że ona
nie widzi w tym żadnego problemu? NA PEWNO widzi! Tylko jest zablokowana i nie
umie sobie z tym poradzić. I w łóżku może być po prostu świetna - jeśli uda Ci
się znaleźć klucz, żeby ją odblokować... Ona jest jak taka cenna perła - ukryta
w zamarzniętej grudzie lodowej... Poświęć jej trochę więcej siebie... Musisz ją
cierpliwie oswoić, roztopić jak kawałek lodu - na to potrzeba trochę czasu. Ale
jest to na pewno możliwe! Daj jej odczuć, że uważasz ją za naprawdę piękną -
jeśli coś Ci się nawet w niej trochę nie podoba - podkreślaj tylko to, co Ci
się podoba, rozmawiając z nią czule... Daj jej czas na to, żeby mogła się
rozgrzać... Stwórz odpowiedni klimat... Jeśli chcesz ją kochać - na pewno Ci
się uda! A zobaczysz wtedy jeszcze jedną rzecz: ona będzie Ci za to tak
wdzięczna, że zyskasz jej zaufanie i wierność - i jeśli tego nie zmarnujesz
sam, to będziecie naprawdę szczęśliwi...!
Osobiście znam małżeństwo, które po ponad 2 latach przełamało w końcu taką
blokadę (i im akurat _pomogła_ w tym wiara!) - i teraz od długiego już czasu są
tak szczęśliwi, że w ostatecznym rozrachunku nie żałują tego, co się stało
(mimo, że oboje się nacierpieli) - a wspólne doświadczenie tylko umocniło ich
związek.
Od Ciebie więc zależy, czy wybierzesz ambitną drogę i zyskasz wiele, czy
pójdziesz na łatwiznę - i będziesz narzekać i uciekać, olewając potrzeby
kobiety, która jest w końcu Twoją własną żoną...
Wybieraj ambitnie! Powodzenia! :)