Twoja żona ma widocznie problem sama ze sobą, przeżycia z dzieciństwa, itp itd.
Ale coś nie tak też jest z tobą, nie jestes w ogóle romantyczny. Co myślałeś że
rzucisz ją na łużko i hop??? Ty też masz nie równo pod sufitem. To jak wy
zaczynacie te amorki? mówisz do niej "A może dziś?" a ona na to "Nie dziś nie,
bo nie?" tak do końca życia będziecie zwlekać?! Zacznij człowieku działać!!!
Dla kobiety nie ma to jak świece, spokojna muzyka, lody z bitą śmietaną ......
powoli, powoli i sama Ci sie odda. A jak nie to idz do psychologa.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.