Dodaj do ulubionych

Czy łatwo być ateistą??

15.07.05, 09:32
Czy w na wskroś katolickim kraju, jakim jest Polska, łatwo
jest być ateistą? Czy łatwo jest się przyznać, że nie chodzi
się do kościoła i nie wierzy w jedynie słusznego boga? Czy
tym samym człowiek nie naraża się na ostracyzm ze strony
rodziny, znajomych, pracodawcy? Czy przekonania ateistyczne
nie są czasem powodem do dyskryminacji ze strony większości
(pseudo)katolikiej? Czy łatwo jest nie poddać się presji
otoczenia do ochrzczenia dziecka lub zawarcia ślubu kościelnego?
Czy ludzie nie patrzą na ateistę jak na jakiegoś odszczepieńca?
Edytor zaawansowany
  • b-beagle 15.07.05, 09:36
    To zależy pewno w jakim środowisku.W wielkim mieście łatwiej, na prowincji
    trudniej.
    --
    beagle
  • paluch777 16.07.05, 23:09
    Nie jest łatwo być ateistą, byłem nim przez 20 lat. A nie jest łatwo przez
    ludzi źle patrzących na odmieńców. Tragedią ateisty jest brak Boga, Kogoś
    oczywistego w naszym życiu.
  • mamosz 17.07.05, 06:15
    Chyba wymyslacie sztuczne problemy -jestem ateistka i nigdy tego nie ukrywalam
    i prawde mowiac guzik mnie obchodzi opinia innych na ten temat ,sprawa
    wiary ,orientacji seksualnej czy przekonan politycznych jest prywatna sprawa
    kazdego czlowieka,a stawianie problemow jest przejawem swoiscie pojmowanej po
    polsku "tolerancji"
  • Gość: enia IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.07.05, 09:48
    A dla mnie jest to problem.Mam 48 lat,byłam wychowana przez rodziców
    katolików.Chodziłam na religię,do kościoła,w tych czasach gdy niby to nie było
    to dobrze widziane.Nikt mnie z tego tytułu nie szykanował.Ale w naszym
    demokratycznym,"tolerancyjnym"kraju religia w tej chwili jest w szkole.Cieszę
    się,że nie mam dzieci bo nie wiem co bym zrobiła.Czy nie ochrzciłabym ich?Jak
    bym wytłumaczyła 7 letniej córce,że nie ma Boga i nie będzie chodzić na lekcje
    religii,gdy cała klasa chodzi?Jak bym ją obroniła przed atakami kolegów z klasy?
    Nie mówiąc już o innych aspektach bycia nie tylko osobą niewierzącą, ale
    generalnie "inną" mieszkającą w mały miasteczku.Ja się nie przejmuję co inni o
    mnie mówią,ale..
  • piezo1 17.07.05, 13:27
    Dlaczego polskie media (według niektórych lewackie, ateistyczne, może nawet
    antykatolickie?) nie uznały za stosowne poinformować rzekomo katolicki naród,
    że...
    ...ZŁOŻONO wniosek (bodaj przełom 2004,-2005, roku) do Międzynarodowego
    Trybunału w Hadze o uznanie papieża Jana Pawła II winnym ZBRODNI PRZECIW
    LUDZKOŚCI (!) w związku z jego zdecydowanym zakazem używania i
    rozpowszechniania kondomów w dobie AIDS oraz za używanie kłamstw (np., że pory
    w lateksie i tak przepuszczają wirusa wywołującego AIDS) do zmniejszenia
    zainteresowania kondomami w Afryce i Azji?
    Czy była to informacja mniej ważna dla katolickiego Narodu Polskiego niż to, że
    Jan Paweł złapał przeziębienie i kichnął?!
    Nie. Media w Posce mają obowiązek, zgodnie z konkordatem, szerzyć katolicki
    punkt widzenia. A Polacy mają nie relatywizować dorobku papieża, mają myśleć,
    że cały świat raczej kocha "Ojca Świętego" niż go nie lubi.
  • marecki997 17.07.05, 13:36
    To jest już przesada. Jan Paweł II nie zmuszał wiernych ogniem i mieczem do
    seksu bez zabezpieczenia, tylko apelował. Może on i inni interpretatorzy Pisma
    Świętego mają plagę HIV na sumieniu, ale nie jest to zbrodnia przeciwko
    ludzkości, tylko szerzenie ciemnoty. Przecież jeśli ktoś jest w miarę
    inteligentny, to taki apele będzie ignorował, a pomimo to uważał się za katolika.
  • piezo1 17.07.05, 13:54
    Co masz na myśli, pisząc "inteligentny"? Bo wniosek złożony został przez
    Afrykanów, a tam ciemnota jest nieprawdopodobna. W wielu regionach ludzie
    dopiero teraz dowiadują się, że wielu ich "tradycyjnym" od pokoleń schorzeniom
    można by zapobiec po prostu filtrując przez gazę i gotując wodę! A Ty tu
    proponujesz, aby czynili rozważania nad tym, co wpaja im wykształcony katolicki
    misjonarz?!
  • marecki997 17.07.05, 14:05
    W krajach III świata dostęp do edukacji jest rzeczywiście utrudniony, ale i tak
    nie można zbrodnią nazywać wprowadzania w błąd, zbrodnią byłoby celowe
    zainfekowanie.

    Swoją drogą zakaz antykoncepcji jest rzeczą doprawdy irracjonalną, bo w Biblii
    nie ma mowy o prezerwatywach. Jeśli jedno z małżonków jest nosicielem HIV, a
    drugie woli przy pomocy prezerwatywy ochronić się przed zakażeniem, to nawet
    mistrzowska nadinterpretacja Pisma Świętego nie jest w stanie wytłumaczyć,
    dlaczego popełniają grzech.
  • piezo1 17.07.05, 14:37
    Jeśli jeszcze nie zorientowałeś się na tym forum - katolicyzm nie opiera się na
    Biblii lecz na katechizmie, a to wiele zmienia.
    Nie dowiemy się czy JP II zostałby uznany za zbrodniarza, bo już nie żyje i
    proces został przerwany. A gdyby np. muzułmanie nawoływali, aby wierni
    wstrzykiwali sobie ekstrakt prionowy (BSE => VCJD) to nie byłaby to zbrodnia
    wobec ludzkości (kilkaset milionów wyznawców islamu)?!! Przecież tylko
    nawołują - sami nie wstrzykują!
  • Gość: <> IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 23:49
    > To jest już przesada. Jan Paweł II nie zmuszał wiernych ogniem i mieczem do
    > seksu bez zabezpieczenia, tylko apelował. Może on i inni interpretatorzy Pisma
    > Świętego mają plagę HIV na sumieniu, ale nie jest to zbrodnia przeciwko
    > ludzkości

    A może za plagę AIDS odpowiadają takie postępowe osoby jak marecki997 promujące
    seks pozamałżeński. Jakoś moralnie żyjące rodziny dziwnym trafem plaga AIDS
    omija, mo ale trudno wymagać od piewców nowoczesności aby logicznie myśleli.
  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.05, 16:50
    Czy mógłbyś podać w tej sprawie jakieś konkretniejsze źródła? Z chęcią zap[oznał
    bym się z takim wnioskiem.
  • gramolem 14.03.06, 19:11
    ateita w polsce to ktos inny, a inny w polsce to odmieniec, a odmieniec juz
    troszke gorzej sie kojarzy, a jak sie gorzej kojarzy to mozna sie go bac, mozna
    chcec mu pomoc bo z pewnoscia bardzo tego potrzebuje (np. nawracajac go), a
    mozna tez byc katolikiem wierzacym i praktykujacym i wychowac dziecko ateiste i
    nie zauwarzyc tego i dziwic sie bardzo i tez sie go troche bac i rwac wlosy z
    glowy i chcec mu pomoc i poswiecic cale swoje sily na te konieczna pomoc, a
    pomoc mozna na rozne sposoby, naklaniajac, gderajac, porownujac,
    szantazujac.... czy jest latwo? niestety nie...
  • Gość: gulgul231 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.07.05, 11:56
    wg badan ateisty z wyboru- prof socjologii (nie pamietam nazwiska)- katoli w
    polsce jest 25% (polecam 'przeglad' sprzed około miesiaca; mam na
    mysli 'przeglad' tow. rakowskiego- wiec raczej trudno tu o jakies przeklamania).

    Po co te prawie 400 odpowiedzi na temat ktory de facto nie istnieje?

    jesli 25/100 to katole, 5/100 to ateisci jawni/ 'innowiercy'(protestanci,
    prawoslawni, muzulmanie, buddysci itp itd), to wynika z tego ze mamy jeszcze
    70/100 ateistow/ agnostykow ukrytych... Co to za katolicki kraj?
  • braineater 15.07.05, 10:47
    Nigdy nie miałem z tym problemów najmniejszych. Po prostu żyjemy w takim
    czasie, że temat wiary/niewiary nie wypływa praktycznie nigdy, a nawet jeśli,
    to nigdy nie spotkałem się z żadną negatywną reakcją. Fakt, zyję w środowisku
    gdzie osób 'wierzących' w to czy tamto, praktycznie nie ma.

    Pozdrowienia:)
    --
    This is what I have instead of a life.
    A naprawdę to jest tak...
  • Gość: berdanka IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 16.07.05, 15:59
    A ja mam pytanie do ateistów - gdzie Was grzebią ( chowają) po śmierci?No bo
    chyba nie na świętej ziemi (na cmentarzu )? Czy macie swoje cmentarze, czy
    się kremacji poddajecie?
  • witkacy1975 16.07.05, 17:10
    ateistę bez mrugnięcia okiem :)))))
  • Gość: berdanka IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 16.07.05, 17:42
    pochować - pochowa z pewnością!Ale nie sądzę aby ateista pragnął pochówku przy
    udziale księdza z kropidłem i oieśnią katolicką na ustach. Dzięki za
    wyjaśnienie:)
  • Gość: LaurenO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 21:20
    Są przecież cmentarze komunalne i tam można być zakopanym bez ceremkniału.
    Szczerze Ci powiem - mnie nie obchodzi, co po zgonie stanie się z moimi zwłokami.
  • Gość: berdanka IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 16.07.05, 22:29
    I nie żal Ci, że masz tak mało czasu danego na tym świecie?Że nie ma nic poza
    tym? Tylko krótkia chwila tutaj?To jest jeszcze smutniejsze niż wizja piekła!
    Dzięki za odpowiedź!
  • Gość: Kuba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 23:11
    Hmm, to jest tak, ze po prostu godze sie z faktem, ze bede "tu" tylko
    kilkadziesiat lat. Nie jest to zadne pieklo, tak juz jest i nikt na to nie ma
    wplywu. Staram sie swoje zycie przezyc godnie, ciekawie, w pelni, zostawic po
    sobie cos wartosciowego. To moja wersja "niesmiertelnosci". Zyje w prawdzie,
    dosc trudnej, ale jednak prawdzie i nie oklamuje sie, zapodajac w jakiejs tam
    swiatyni... Nie jest to latwe czasem, ale jest prawdziwe (domysl sie, dlaczego
    tak bardzo podobal mi sie Matrix jedynka ;).
    Pzdr
  • Gość: chips8 IP: *.devs.futuro.pl 16.07.05, 23:49
    jestes śmieszna, sama sobie przeczysz. Czy naprawdę wierzysz ,że los po śmierci
    zależy od naszych przekonań? To mi też Cię żal ,że nie wierzysz w reinkarnację
  • Gość: berdanka IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 17.07.05, 00:05
    Z pewnością nie zależy ale dla mnie życie bez Boga byłoby mdłe i nic nie warte!
    To miałam na myśli;)Niech Ci nie będzie żal:)"Gdyby Boga nie było należałoby Go
    wymyślić"
  • Gość: ludwik IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.07.05, 11:57
    Jak wam tak bardzo zależy na życiu wiecznym to proponuje od razu z niego
    skorzystać. Odkecone kurki z gazem moga pomóc.
    Życzę mile spędzonego czasu w Wieczności.
    Pozdrawiam
    Ps. I weźcie talię kart żeby mieć co robić
  • werrka 17.07.05, 00:47
    Gość portalu: berdanka napisał(a):

    > I nie żal Ci, że masz tak mało czasu danego na tym świecie?Że nie ma nic poza
    > tym? Tylko krótkia chwila tutaj?To jest jeszcze smutniejsze niż wizja piekła!
    > Dzięki za odpowiedź!

    POWROCIMY W INNYCH WCIELENIACH :))))))) NIE TROSKAJ SIE O NAS
  • Gość: berdanka IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 17.07.05, 00:57
    No to mi ulżyło i mnie uspokoiłaś:):):):):)Pzdr
  • Gość: grabarz IP: *.dyn.optonline.net 17.07.05, 05:06
    Jesli Boga nie ma to chwala Bogu!
    A jesli jest to niech reka Boska broni!
  • Gość: nanook IP: 212.182.102.* 17.07.05, 04:23
    skremować. A ksiądz niech się trzyma ode mnie z daleka. Nawet po śmierci. :))
  • Gość: mad IP: *.forweb.pl 03.01.06, 16:40
    Nie tylko istnieją cmentarze komunalne, ale są również świeckie ceremonie pogrzebowe prowadzone przez mistrza ceremonii. W każdym razie nie martw się berdanka, nie rozdziobują nas kruki wrony :) .
  • gwailo 16.07.05, 17:27
    W miastach jest cos takiego jak cmentarze komunalne.
    Ateista niby byc latwo. Ale z drugiej strony latwo jest tez zejsc na zla droge.
    Ateizm nie wytworzyl grupy ludzi, ktorzy niejako zawodowo ucza ateistyczna
    mlodziez co jest dobre a co zle. Ateisci wynosza to z rodziny albo ucza sie na
    bledach.
    jeszcze trzeba by uscislic definicje. wielu z tych co nie chodzi to zadni
    ateisci tylko agnostycy albo zwykla komuna. A komuna to nie ateisci tylko grupa
    bandziorow ktora zamiast do kosciola chodzi na swoje zebrania i ma religijna
    wiare w rewolucje, postep, socjalizm, wodza itd.
  • Gość: ~yusta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 20:28
    Sorry, ale jesteś osłem, koleś
  • cotozanazwa 02.08.05, 14:01
    Zatkało mnie jak to przeczytałam!! Musiałabym tu dużo naprzeklinać... ale
    powiem Ci tylko, że ja 10 przykazań noszę w sobie i nie musiałam się ich w
    kościele uczyć. A komunistów, socjalistów i złodziei znajdziesz dokładnie tyle
    samo (procentowo!!) wśród katolików. Mnie jeszcze żaden ateista nie oszukał, a
    katolik owszem!!
  • Gość: Bela IP: *.user.ono.com 16.07.05, 19:56
    , Szanuje twoje zdanie na temat pochowku, ale ja bede palona i popioly do
    morza. W ten sposob zaoszczedze rodzinie wydadkow, itp, i zaloba ,zal to
    kazdy z moich dzieci, maz? beda nosili w sercu. Mam nadzieje.
    AGNOSTYCZKA.
  • wolt-r 16.07.05, 20:43
    Prawodawstwo polskie nie przewiduje innego miejsca pochówku szczątków ludzkich
    (lub popiołów) niż przeznaczone do tego cmentarze. Nic z tego - twoje proch
    mogą być chyba tylko rozsypane w wykopanym na cmentarzu grobie - i w to też
    wątpię, bo prawdopodobnie muszą być tam jednak złożone w jakimś pojęmniku
    (trumna, urna).
  • Gość: all IP: *.planetab3.net / *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.05, 22:46
    Prawodawstwo polskie przewiduje pochówek w innych miejscach niż cmentarz. Wejdz
    na strony krematoria i "nie lękaj się" o ateistów.
  • piezo1 17.07.05, 12:22
    Jeśli jesteś pewien to bardzo mnie pocieszyła ta wieść. Pozdrawiam.
  • spirit123 17.07.05, 00:06
    Nie tak łatwo wrzucic prochy do morza, bo nie pozwala na to nasze prawo
    niestey. Hej.
  • Gość: MAGDAP IP: *.kosson.com 17.07.05, 00:32
    DĄŻĘ DO TEGO, ZEBY WYROBIC DOBRE IMIE SWOJEJ RODZINIE I KRAJOWI JAK DOBRZE
    PÓJDZIE
    A POTEM NIE ZOSTAWIĆ PO SOBIE BAJZLU, CZYLI:
    1 UREGULOWAC SPRAWY MAJĄTKOWE, ZEBY NIE ŻARLI SIĘ O SPADEK JAK ROBILI TO MOI
    PRZODKOWIE
    2 NIE MUSIELI MNIE PODCIERAĆ NA STAROŚĆ - PÓJDĘ DO DOMU OPIEKI LUB POZWOLĘ,
    ZEBY POSLANO MI KULKĘ ZA MOJE PRZEKONANIA
    3 KAZE SIĘ SKREMOWAĆ I WYSYPAĆ DO WISŁY ALBO JAK DOBRZE PÓJDZIE TO Z SAMOLOTU

    Z WIARĄ TO MA WSPÓLNEGO TYLE, ZE NIE CHCĘ NIKOMU SPRAWIAĆ KŁOPOTÓW A CHCĘ
    DOBREGO COŚ PO SOBIE ZOSTAWIĆ

    BANALNE?

    Pozdrawiam
    magdaP
  • Gość: mikka IP: *.mueller-kerzen.de 16.07.05, 21:02
    Z tego co wiem to cmentarze sa miejskie - utrzymywane z pieniedzy podatnikow,
    wiec tez i ateistow placacych podatki.
  • werrka 17.07.05, 00:45
    Gość portalu: berdanka napisał(a):

    > A ja mam pytanie do ateistów - gdzie Was grzebią ( chowają) po śmierci?No bo
    > chyba nie na świętej ziemi (na cmentarzu )? Czy macie swoje cmentarze, czy
    > się kremacji poddajecie?

    NA CMENTARZACH KOMUNALNYCH. JUZ CZUJESZ SIE POINFORMOWANA?
  • cotozanazwa 02.08.05, 13:52
    Ja za każdym razem jak umrę to się kremacji poddaję, ale chyba następnym razem
    spróbuję się zakopać w jakiejś ŚWIĘTEJ ZIEMI!! Świętej czy pokropionej
    poświęconą wodą przez jakiegoś poświęconego księdza?? Jaka święta ziemia!?
    Znowu się komuś wydaje, że jak spełnił obrządek to coś (lub on sam) świętszy
    będzie.
    Ateistom żyje się niefajnie w tym kraju, a szczególnie niechrzczonym, tak jak
    ja. A wiecie dlaczego? Bo zawsze można powiedzieć, że jestem gorsza albo inna
    albo w ogóle jakaś tam bo jestem przecież niewierząca!! I kropka. Nie da się z
    tym walczyć. A ja sama siebie nawet wśród ateistów nie stawiam - czy więc
    jestem nikim????
  • Gość: zunka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.02.06, 21:00
    ateiscie jest wszystko jedno, on tej swietosci przeciez nie uznaje.
  • llukiz 15.07.05, 10:50
    /trudno jest się wytłumaczyć sensownie po co się chodzi do kościoła. Dla mnie
    to by była nie lada sztuka znaleźć za tym argument.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • mika74 15.07.05, 11:00
    Ze swojej storny musze napisac ,że w naszym "katolickim" kraju bardzo trudno
    jest byc katolikiem. Mówienie o miłosci do Boga powoduje ironie i wysmienie,
    wiara nazywana jest zabobonami i ciemnotą, zycie przykazaniami jest od razu
    nazwane naiwnością , chodzenie do spowiedzi hipokryzja(bo i tak grzeszysz),
    modlenie się złudzeniami, aktywne uczestniczenie w zyciu Kościoła-dewocją.
    Gdzie to widac? Chociazby tu-na forum. Pełno tu takich postów.
    Katolikowi w naszym kraju zyje się źle i coraz gorzej...
  • bartosz_kania 15.07.05, 11:24
    Dobrze mówisz. Zabobony, ciemnota, naiwność, hipokryzja, dewocja.
    Zgadzam się. Ale zauważ, że ateiści nie narzucają swoich poglądów
    katolikom, a katolicy ateistom tak.
  • mika74 15.07.05, 11:26
    bartosz_kania napisał:

    > Dobrze mówisz. Zabobony, ciemnota, naiwność, hipokryzja, dewocja.
    > Zgadzam się. Ale zauważ, że ateiści nie narzucają swoich poglądów
    > katolikom, a katolicy ateistom tak.

    W jaki sposób? W jaki sposób katolicy narzucają Ci swoje poglądy?
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 11:38
    mika74 napisała:
    >>>>>W jaki sposób katolicy narzucają Ci swoje poglądy?

    Pytanie nie do mnie, ale odpowiem. W Polsce katolicy uzurpują sobie prawo do
    decydowania o wszystkim i"z góry" uznawania że oni chcą dobrze, a wszyscy inni
    źle. Spróbuj zbudować dom, otworzyć jakiś interes - zaraz zmaterializuje się
    facet w sukience celem obryzgania ścian wodą, wymamrotania zaklęć i
    zainkasowania godziwej sumki. Włącz TVP (telewizja papieska) - ojciec święty
    to, tamto, srmato, WSZYSCY Polacy się do niego modlą, autorytet WSZYSTKICH
    Polaków, Polak - Katolik i tym podobne pierdoły. Dlaczego w urzędach
    państwowych i szkołach wiszą krzyże? A może zawiesimy półksiężyc? Albo
    napiszemy jaieś znaki hebrajskie? Nie? Czemu? Dlaczego tyle razy ze strony
    znajomych katolików, różnych cioć, babć jestem nagabywany i "nawracany"? Czy ja
    im narzucam w co mają wierzyć? To czemy mi się narzuca? Dlaczego słyszę że nowe
    ustawy w sejmie nie podobają się kościołowi i mają być poprawione. A co ma
    Kościół do ustaw??? Może wyrażać swe opinie, ale państwo (w teorii) mamy
    świeckie chyba?
  • bartosz_kania 15.07.05, 11:42
    dodam do tego jeszcze fakt zmuszanie mnie do opłacana kleru
  • mika74 15.07.05, 12:09
    bartosz_kania napisał:

    > dodam do tego jeszcze fakt zmuszanie mnie do opłacana kleru

    A ile płacisz na kler miesięcznie?
  • bartosz_kania 15.07.05, 12:19
    > A ile płacisz na kler miesięcznie?

    Nawet nie wiem, bo państwo mnie o tym nie informuje (nie mówiąc
    o pytanie o zgodę), tylko zabiera z pensji :(
  • mika74 15.07.05, 12:37
    bartosz_kania napisał:

    > > A ile płacisz na kler miesięcznie?
    >
    > Nawet nie wiem, bo państwo mnie o tym nie informuje (nie mówiąc
    > o pytanie o zgodę), tylko zabiera z pensji :(

    To sie dowiedz, a potem się wyciagaj wnioski .Bo sam nie wiesz w tej chwili o
    co Ci chodzi dokładnie.
  • po_godzinach 15.07.05, 12:44
    Miko, chciałabym zrozumieć, jaki cel maja krzyże w urzedach. Nie jest to
    pytanie złosliwe, chciałabym poznac racje tych, którzy to rozumieją.
    Mam bowiem wrażenie, że przez nadużywanie tego symbolu, stracił on swoje
    pierwotne znaczenie.
    Po co więc one tam wiszą?
  • mika74 15.07.05, 13:03
    po_godzinach napisała:

    > Miko, chciałabym zrozumieć, jaki cel maja krzyże w urzedach. Nie jest to
    > pytanie złosliwe, chciałabym poznac racje tych, którzy to rozumieją.
    > Mam bowiem wrażenie, że przez nadużywanie tego symbolu, stracił on swoje
    > pierwotne znaczenie.
    > Po co więc one tam wiszą?

    Szczerze mówiąc nie mam pojęcia.
    Ja pracuje w urzedzie i u nas nie wiszą.
    Ale jakby powiesili gwiazdę Dawida,pólksięzyc czy zółto zielona chorogiewke to
    by mnie nie drazniło, nie mam powodu,aby się awanturowac na takie drobiazgi.
    Duzo bardziej wkurza mnie to co mam na biurku- glupie ustawy ,czasem sprzeczne
    prawnie same z sobą.
    Proponuje pójśc na wybory i zagłosowac na w miare madrych polityków (jesli
    takowi w ogóle w Polsce istnieją..)

  • po_godzinach 15.07.05, 13:07

    >
    > Szczerze mówiąc nie mam pojęcia.
    > Ja pracuje w urzedzie i u nas nie wiszą.
    > Ale jakby powiesili gwiazdę Dawida,pólksięzyc czy zółto zielona chorogiewke
    to
    > by mnie nie drazniło, nie mam powodu,aby się awanturowac na takie drobiazgi.
    > Duzo bardziej wkurza mnie to co mam na biurku- glupie ustawy ,czasem
    sprzeczne
    > prawnie same z sobą.
    > Proponuje pójśc na wybory i zagłosowac na w miare madrych polityków (jesli
    > takowi w ogóle w Polsce istnieją..)

    No własnie u mnie wiszą w każdym pokoju.
    Nie przeszkadza mi to, tylko interesuje - po co?
    Dotąd nikt nie umiał mi na odpowiedzieć).

    Na wybory chodzę zawsze, no ale cóż ... )
    >
  • Gość: agrest IP: 217.149.242.* 16.07.05, 13:21
    > No własnie u mnie wiszą w każdym pokoju.
    > Nie przeszkadza mi to, tylko interesuje - po co?
    > Dotąd nikt nie umiał mi na odpowiedzieć).
    >
    Mnie się wydaje, że w teorii krzyż w urzędzie powinien przypominać
    chrześcijaninowi o jego obowiązkach: że powinien naśladować Jezusa. Chyba to
    jest cel wieszania tych krzyży. Podobnie wiele osób starających się rozwijać
    nosi krzyż czy medalik, bo dzięki temu łatwiej im powstrzymać się od jakiegoś
    niegodnego czynu. Ale wiadomo, że w urzędach nie widać, żeby to działało.
    Zapewne dlatego, że większość wierzących osób nawet nie wie, po co ten krzyż
    wisi, nigdy nie widzi w nim znaku żywego Jezusa i w ogóle mało się tym
    interesuje. Czyli: jeśli ktoś nie chce mieć krzyża w sobie, nie pomoże mu krzyż
    na ścianie.
  • ateistazwyboru 15.07.05, 18:29
    Ciekawe skąd mam się dowiedzieć? Od proboszcza? Czy od prezydenta?
  • nelsonek 16.07.05, 14:11
    a po co mam sie dowiadywac? czesc podatkow idzie na kler czy nie?
    a wiesz ile podatkow idzie na drogi? jesli nie wiesz to nie miej pretensji do zarzadcy drogi o urwane kolo tylko sie zainteresuj co sie dzieje z PUBLICZNYMI pieniedzmi. dlaczego nie ida na drog? dloaczego brakuje na opieke zdrowotna? a dlaczego ida na kler? przeciez oni powinni zyc z tego "co laska" od swoich wyznawcow.

    --
    1. Wszystko płynie jak powiedział Pan Tarej. :)
    2. Duży wpływ na rozwój religijnosci miał Cyryl i jego metody :)
  • Gość: jezter IP: *.petrus.com.pl 17.07.05, 11:59
    > a dlaczego ida na kler?
    > przeciez oni powinni zyc z tego "co laska" od swoich wyznawcow.

    I tez zyli z tego, 'co laska' (bardziej lub mniej, dziesiecina w 'wiekach
    dawnych' itp ale to pomijam).
    A po 1945 wladza z nadania Stalina wiekszosc z tego, co Kosciol uzbieral z 'co
    laska' Kosciolowi zabrala.
    I stad wlasnie jest fundusz, ktorego nazwy nie pamietam, ale ktory zajmuje sie
    wspieraniem ksiezy z panstwowych pieniedzy.

  • Gość: nelsonek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 21:50
    guzik mnie obchodzi, ze Stalin zabral Kosciolowi. raz oddac i juz. a nie dofinansowywac w nieskonczonosc.
  • Gość: aniabee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 18:36
    Z całą pewnością fiansujemy naukę religii w szkołach, księża mają przeciez
    wypłacane pensje, nie nauczają charytatywnie. Ja wolałabym co by finansowac np.
    dodatkową lekcję języka, albo nawet wf!!!
  • magic00 06.01.06, 18:13
    Gość portalu: aniabee napisał(a):

    > Z całą pewnością fiansujemy naukę religii w szkołach, księża mają przeciez
    > wypłacane pensje, nie nauczają charytatywnie. Ja wolałabym co by finansowac
    np.
    > dodatkową lekcję języka, albo nawet wf!!!
    Nie tylko w szkołach, ale i w przedszkolach. W moim 4 latki mają religię,
    bezpłatnie - czyli za pieniadze podatnika. A zajęcia dodatkowe (rytmika,
    gimanstyka, angielski, platstyka) platne. Moje dziecko nie chodzi na religię i
    nie jest ochrzczone, z którego powodu rodzina wierci mi dziurę w brzuchu.
    Najciekawsze, że sami nie są zbyt pobożni, ale miałczą mi za uszami, że dziecku
    robię krzywdę, bo inne dzieci pójdą do komuni a on nie i to sie odbije na jego
    psychice. Bynajmniej nie chodzi tu o wiarę, lecz o robienie tak jak innni i nie
    wychywalnie się, odprawianie tradycyjnych imperezek typu chrzciny, komunia,
    ślub.
  • Gość: domk1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 21:50
    Tak podała kiedyś Polityka dokładnie to wyliczając .
  • piezo1 17.07.05, 12:03
    Potwierdzam te 1,5 mld zł. Ale to kwota, na którą są kwity i jest nielegalna,
    bo niezgodna z konstytucją.
    Trzeba szukać głębiej... Na przykład około 90% wydatków, nie z Funduszu
    Kościelnego właśnie, lecz z Funduszu Ochrony Środowiska to wydatki, z których
    korzysta kler: do dotacje do plebanijnych przydomowych oczyszczalni ścieków, to
    fundusze na drzewka ozdobne, którymi biskupi ozdabiają alejki prowadzące do ich
    pałaców... Takich zakamuflowanych wydatków na kler (to tez policzono, choć
    szperanie w rządowych papierach zajęło prawie pół roku!)jest co rok od 10 do 12
    miliardów złotych. A taka wartość chyba zmienia postać rzeczy.
  • piezo1 17.07.05, 14:00
    O tej porze roku jest już dość późno (szacunki robione były ostatnio w 2004.
    roku), ale możesz poszukać na stronach:
    racjonalista
    Racja
    i in podobnych, pewnie znajdziesz. A wiarygodność tego jest taka, że informacje
    Racji przepisuje, z kilkumiesięcznym opóźnieniem, "Gazeta Wyborcza"
    oraz "Rzeczpospolita"... (jestem świadkiem!)
  • 0golone_jajka 17.07.05, 16:46
    Widzisz, katolicy z którymi rozmawiam traktują rewelacje w Racjonaliście tak samo jak ja traktuję objawienia w Naszym Dzienniku. Niestety te źródła, niezależnie od tego czy są obiektywne czy nie, NIE SĄ ZA TAKIE UZNAWANE.

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • piezo1 17.07.05, 17:34
    Ale racjonaliści posługują się empirycznymi dowodami, parametrami itp - można
    je przeliczyć, zweryfikować... Jak zweryfikować udział procentowy Matki Boskiej
    w przemianach gospodarczych na przykład?
  • Gość: zyd IP: *.upc-j.chello.nl 16.07.05, 18:20
    Kwasniewski nazywal siebie prezydentem wszystkich Polakow, podczas gdy ja na
    niego nie glosowalem, i nie uwazam go za mojego prezydenta. Ale nie przeszkadza
    mi to - niech sobie mowi. Poza tym, jestem zmuszony do oplacania ze swoich
    podatkow partii politycznych, ktorych nie popieram.

    Spojrzcie (pisze do obydwu moich przedmowcow) na problem obiektywnie. To, ze
    wasze podatki ida na kosciol Katolicki czy na partie polityczne, to jest cena
    demokracji.
  • wolt-r 16.07.05, 18:25
    To wysoka cena demokracji. Jednak szkoda, gdy pieniądze takie płyną wartkim
    strumieniem WBREW KONSTYTUCJI. I jakoś nikt tego nie zauważa. Szkoda, że
    konkordat jest napisany tak, jakby Państwo Polskie było LENNIKIEM Watykanu i to
    też nikomu nie przeszkadz... To znaczy przeszkadza, ale ta grupa nazywana jest
    w publicznych mediach "szczekającymi kundelkami", "betonem, którego nie zmieni
    nawet kwas solny"...
  • mika74 15.07.05, 12:04
    Gość portalu: terry napisał(a):

    > mika74 napisała:
    > >>>>>W jaki sposób katolicy narzucają Ci swoje poglądy?
    >
    > Pytanie nie do mnie, ale odpowiem. W Polsce katolicy uzurpują sobie prawo do
    > decydowania o wszystkim i"z góry" uznawania że oni chcą dobrze, a wszyscy
    inni
    > źle. Spróbuj zbudować dom, otworzyć jakiś interes - zaraz zmaterializuje się
    > facet w sukience celem obryzgania ścian wodą, wymamrotania zaklęć i
    > zainkasowania godziwej sumki. Włącz TVP (telewizja papieska) - ojciec święty
    > to, tamto, srmato, WSZYSCY Polacy się do niego modlą, autorytet WSZYSTKICH
    > Polaków, Polak - Katolik i tym podobne pierdoły. Dlaczego w urzędach
    > państwowych i szkołach wiszą krzyże? A może zawiesimy półksiężyc? Albo
    > napiszemy jaieś znaki hebrajskie? Nie? Czemu? Dlaczego tyle razy ze strony
    > znajomych katolików, różnych cioć, babć jestem nagabywany i "nawracany"? Czy
    ja
    >
    > im narzucam w co mają wierzyć? To czemy mi się narzuca? Dlaczego słyszę że
    nowe
    >
    > ustawy w sejmie nie podobają się kościołowi i mają być poprawione. A co ma
    > Kościół do ustaw??? Może wyrażać swe opinie, ale państwo (w teorii) mamy
    > świeckie chyba?

    Państwo mamy świeckie, to nie znaczy,ze antywyznaniowe. Państwo tworzą ludzie i
    Ci ludzie maja swoje poglady, często katolickie. I ci ludzie chodza na wybory i
    wybieraja ludzi,którzy potem rzadza z ich ramienia. Zauwaz ,ze w rządzie nie ma
    księzy,choc gdyby byli to by nie było wbrew prawu. Ksiądz to taki sam obywatel
    Polski jak i Ty, ani lepszy ,ani gorszy i ma prawa obywatelskie jak każdy
    człowiek. Może też głosic swoje poglady. To ,że Kościól nie wchodzi do sejmu
    itd. to tylko dobra wola tegoż. Choc Kościól to przecież nie tylko księza, ale
    wszyscy wierzący, którzy sa normalnymi ludxmi, pracownikami, obywatelami i maja
    prawo zostac posłami, prezydentami itd. To się nazywa demokracja !!!!!!
    Ksiądza do domu wpuszczac nie musisz. U nas w parafii kolede przyjelo 40 %
    parafian. Czy były jakies sankcje ,kary dla tych co nie przyjeli? Poza tym
    koleda jest raz na rok, gdyby była dwa razy w tygdniu to faktycznie byłoby to
    wkurzajace( wkurzajace ,ale zgodne z prawem!) W telewizji mowa jest o
    papiezu,jasne, ale mowa jest tez o boksie, polityce, ekologii, seksie i inhnych
    tematach, którymi interesują siuę ludzie.Ja nie ogladam meczów pilkarskich, Ty
    nie musisz ogladac programów o papiezu (mecze trwaja duzo dłużej a propos). To
    tez nazywa sie demokracja,kazdy wybiera to co chce.No chyba,że ktos Cie
    związuje przed telewizorem?Że jestes nagadywany przez ciocie ,babcie? A nie
    jestes przypadkiem takze nagabywany do picia mleka, chodzenia w czapce,
    nieupijania sie, itd? To problem osobisty miedzy Toba a Twoimi babciami, a nie
    politryka państwa.Ty pewnie im narzucasz poglady ateistyczne, przeciez o nich
    mówisz?
    Wiary nikt Ci do głowy nie wbije ,bo to nie jest mozliwe.
    I miej szacunke do czichs pogladów,nawet jak się z nimi nie zgadzasz. Jesli
    chcesz zamknąc Kościół w podziemiu to jest totalitaryzm,a nie demokracja, o
    tolerancji nie wspominając...
    A zastanawiałes sie kiedyś czemu tak draznią Cię osobiście poglady katolików?
    Moze wskazują na pewne wymagania ,które Ty nie chcesz ( nie dajesz rady) sobie
    w zyciu postawic?
    Pozdrawiam, wszytskiego dobrego.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 12:44
    Nagabywany do noszenia czapki i picia mleka byłem w dzieciństwie. Natomiast
    przytyki do mojej "niewiary" słyszę stale, choć mam prawie 27 lat. Nikt mnie
    nie związuje przed telewizorem, ale TVP to telewizja PUBLICZNA i jako taka nie
    może wyraźnie faworyzować jednej religii. Jakoś nie słyszałem by Wiadomości
    zaczynały się od informacji o Buddystach czy problemach polskich Muzułmanów. Za
    to niemalże codziennie dowiaduję się że papież wymamrotał znów koślawą
    polszczyzną "posrafiam Polaków". Czy trzeba każdorazowo o tym mówić? Rozumiem
    raz, dwa, ale ciągle??? Nie chcę zamykać Kościoła w podziemiach, chcę by
    działał u siebie, w swoich murach i w stosunku do swoich wyznawców, a nie
    wpychał się wszędzie, na każdą PUBLICZNĄ imprezę. Aha - zastanawiałem się czemu
    drażnią mnie opinie katolików. Drażnią mnie - bo noszą się wyżej, są przekonani
    że są lepsi od reszty ludzkości, bo wydaje im się że mają patent na prawdę i
    moralność. A tak nie jest.
  • mika74 15.07.05, 13:11
    Gość portalu: terry napisał(a):

    > Nagabywany do noszenia czapki i picia mleka byłem w dzieciństwie. Natomiast
    > przytyki do mojej "niewiary" słyszę stale, choć mam prawie 27 lat. Nikt mnie
    > nie związuje przed telewizorem, ale TVP to telewizja PUBLICZNA i jako taka
    nie
    > może wyraźnie faworyzować jednej religii. Jakoś nie słyszałem by Wiadomości
    > zaczynały się od informacji o Buddystach czy problemach polskich Muzułmanów.
    Za
    >
    > to niemalże codziennie dowiaduję się że papież wymamrotał znów koślawą
    > polszczyzną "posrafiam Polaków". Czy trzeba każdorazowo o tym mówić? Rozumiem
    > raz, dwa, ale ciągle??? Nie chcę zamykać Kościoła w podziemiach, chcę by
    > działał u siebie, w swoich murach i w stosunku do swoich wyznawców, a nie
    > wpychał się wszędzie, na każdą PUBLICZNĄ imprezę. Aha - zastanawiałem się
    czemu
    >
    > drażnią mnie opinie katolików. Drażnią mnie - bo noszą się wyżej, są
    przekonani
    >
    > że są lepsi od reszty ludzkości, bo wydaje im się że mają patent na prawdę i
    > moralność. A tak nie jest.
    Jeśli pokazuja papieza to widocznie wielu ludzi w Polsce to interesuje. I nie
    ma powodu aby o tym nie mówic skoro dotyczy to sporej częsci społeczenstwa.
    Religia to nie tabu! W TV pokazuja też mecze bokserskie mimo ,że oglada je moze
    z 1% widzów.Pokazuja tez wiele glupich filmów, pełnych przemocy- to wolisz
    rozumiem ogladac? Ja nie ,a jednak nie krzyczę,ze takie filmy, programy s a
    pokazywane, bo widocznie sa tacy ludzie co to ogladają.
    SA że chcesz katolików zamknąc w jakims gettcie, nie pozwolic im na wyglaszanie
    swoich pogladów, na zycie społeczne i polityczne to zastawnów sie czy nie
    kieruje Toba jakies totalitaryzm na wzór stalinowskiego. Nie zgadzam sie na
    ograniczanie mi praw obywatelskich.
    A póki co katolików traktujesz jak podludzi, to Ty się wywyzszasz.Pozwól zyc
    ludziom jak chca ,nawet(!) jak będa chcieli zyc porzadnie!!!!:)
    Pozdr. lece do chaty:))))))))))))))))))))))
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 13:38
    Ciągle bredzisz o jakichś meczach, walkach bokserskich. Gdzie coś o tym
    napisałem? A teraz wyobraź sobie że dzienniki informacyjne co drugi dzień
    zaczynają się od opowieści co zrobił jakiś kobser, kogo pozdrowił i co
    wymamrotał. Też będziesz mówiła, że skoro ludzi to interresuje to trzeba to
    pokazywać? A właśnie - trzeba? Katolickie, skrzywione widzenie świata narzuca
    pewien styl wypowiedzi. Mówiąc o papieżu należy wzdychać, odmieniać na
    wszystkie strony słowo "święty", roztaczać wizje miłości i autorytetu dla
    wszystkich. Czy wyobrażasz sobie przyznanie się jakiejś osoby publicznej do
    tego, że wcale nie uważa Wojtyły za autorytet? Od razu by się gromy posypały.
    Polacy przecież tak kochają swego kremówkożercę... Niech katolicy wygłaszają
    sowje poglądy, ani w głowie mi im tego zabraniać. Ale niech robią to w
    kościołach, a nie w instytucjach PUBLICZNYCH (specjalnie podreślam, moze nie
    rozumiesz co to słowo znaczy?) Publicznych, czyli Twoich, moich i sąsiada też.
    A niekoniecznie wszyscy jesteśmy katolikami. Do katolików nic nie mam do
    pewnego momentu - gdy tylko zaczynają mnie nawracać. Niestety, sporo było
    takich sytuacji. Niby półżartem, niby "dla mojego dobra" - ale mnie to wkurza.
    Nie twierdzę że jestem lepszy od katolików, ale oni (Ty też) uważacie że
    ateiści są niemoralni, pewnie komuniści itp. Czyż nie?
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 13:40
    kobser - bokser - miało być
  • po_godzinach 15.07.05, 13:44
    Heh) Proponujesz rzecz dla Kościoła nie do przyjęcia: słyszałam okreslenie "nie
    damy zepchnąć sie do kruchty".
    Kościół potrzebuje miec wpływ na zycie polityczne i społeczne i znajduje na to
    tysiąc argumentów (że dla naszego wspólnego dobra).
    No i tez słyszy sie czasem argument, że wiara nie jest rzeczą prywatną (czego
    ni w ząb nie rozumiem).
  • istna 15.07.05, 13:50
    po_godzinach napisała:

    > Kościół potrzebuje miec wpływ na zycie polityczne i społeczne i znajduje na to
    > tysiąc argumentów (że dla naszego wspólnego dobra).

    Kościół to nie garstaka facetów w sukienkach, tylko wszyscy ludzie wierzący. Wg
    ststystyk lwia część naszego społeczeństwa. Ich nieangażowanie się w życie społ.
    i polit.... sama widzisz, że to nie wchodzi w grę:)

    > No i tez słyszy sie czasem argument, że wiara nie jest rzeczą prywatną (czego
    > ni w ząb nie rozumiem).

    Wg KK tak jest. Też nie rozumiem, ale z dogmatami (czy jak to się nazywa) się
    nie dyskutuje.

    A swoją drogą... Tu na forum w co drugim wątku wojna: fanatyczni katole
    narzucający wszystkim swoje zabobony kontra krwiożerczy ateiści, którzy mordują
    niemowlęta i uprawiają seks z psami. A w realu mam znajomych takich i takich i
    jakoś nieźle sobie koegzystujemy...
  • po_godzinach 15.07.05, 14:03

    >
    > Kościół to nie garstaka facetów w sukienkach, tylko wszyscy ludzie wierzący.
    Wg
    > ststystyk lwia część naszego społeczeństwa. Ich nieangażowanie się w życie
    społ
    > .
    > i polit.... sama widzisz, że to nie wchodzi w grę:)


    Trochę przewrotnie to ujęłaś)
    Choc mam wrażenie, że sprawy dzieją się nie wśród ludu bożego ... tylko w
    zaciszu gabinetów.


    >
    > A swoją drogą... Tu na forum w co drugim wątku wojna: fanatyczni katole
    > narzucający wszystkim swoje zabobony kontra krwiożerczy ateiści, którzy
    mordują
    > niemowlęta i uprawiają seks z psami. A w realu mam znajomych takich i takich i
    > jakoś nieźle sobie koegzystujemy...

    Kościół miał niepodważalną władzę przez wiele setek lat. Jest zrozumiałe, że
    nikt nie oddaje władzy bez walki. Ja to rozumiem.
    Z drugiej strony - ludzka potrzeba indywidualności coraz bardziej domaga się
    swoich praw. Tego pogodzic sie nie da.
    Patrząc na to z pewnego dystansu widać, że jedni władzy oddac nie chcą, inni
    walczą o wyzwolenie sie z niej. Walczą o swoją wolność. Znamy przeciez z
    historii zjawiska zastępowania jednej kultury przez inną.
    A świat dalej trwa).
  • istna 15.07.05, 14:26
    > Trochę przewrotnie to ujęłaś)

    Nie przewrotnie, tylko taka jest nauka kościoła (z tego co pamiętam...)

    > Kościół miał niepodważalną władzę przez wiele setek lat. Jest zrozumiałe, że
    > nikt nie oddaje władzy bez walki. Ja to rozumiem.
    > Z drugiej strony - ludzka potrzeba indywidualności coraz bardziej domaga się
    > swoich praw. Tego pogodzic sie nie da.

    Cały czas mówisz o KK jako bezosobowym tworze ponad naszymi głowami, którego
    głównym zadaniem jest knucie:)
    Ludzka POTRZEBA INDYWIDUALNOŚĆI... NIE WIEM, CZY JEST SILNIEJSZA OD LUDZKIEJ
    POTRZEBY NALEŻENIA (sorry za capslock - pomyłka) do grupy. Raczej nie. Ale to
    tak troszeczkę off topic.

    Ok, są konflikty interesów, z pewnością. Nie mam zamiaru bronić KK za wszelką
    cenę, choć jak czytam napastliwe, pełne jadu i pogardy wypowiedzi osób "z mojego
    obozu", to mam ochotę zostać obrońcą wiary:) To ostatnie rzecz jasna nie było
    aluzją do ciebie, mam nadzieję, że to jasne.
    Trochę się mimo wszystko obawiam postępującego zmniejszania roli Kościoła, bo
    (wiem wiem, zabrzmi to jak straszny slogan wprost z ambony..) co zajmie jego
    miejsce? Plastikowa rzeczywistość z telewizji i niedzielny spacer po centrum
    handlowym... Na alternatywną duchowość nie ma co liczyć.
  • po_godzinach 15.07.05, 14:45

    >
    > Cały czas mówisz o KK jako bezosobowym tworze ponad naszymi głowami, którego
    > głównym zadaniem jest knucie:)

    Jeśli tak to zabrzmiało, to znaczy, że źle się wyraziłam. Ale Kościół jako
    wspólnota jest jednak czyms nieco innym, niz Kosciół jako instytucja. Czym
    innym są ludzie wierzący i modlący się, czym innym instytucja dążąca do władzy
    politycznej.



    > Ludzka POTRZEBA INDYWIDUALNOŚĆI... NIE WIEM, CZY JEST SILNIEJSZA OD LUDZKIEJ
    > POTRZEBY NALEŻENIA (sorry za capslock - pomyłka) do grupy. Raczej nie. Ale to
    > tak troszeczkę off topic.

    Masz na pewno rację. Tyle, że ja tu piszę o tych ludziach, w których potrzeba
    indywidualizmu jest silniejsza od potrzeby bycia w grupie.
    >
    > Ok, są konflikty interesów, z pewnością. Nie mam zamiaru bronić KK za wszelką
    > cenę, choć jak czytam napastliwe, pełne jadu i pogardy wypowiedzi osób "z
    mojeg
    > o
    > obozu", to mam ochotę zostać obrońcą wiary:) To ostatnie rzecz jasna nie było
    > aluzją do ciebie, mam nadzieję, że to jasne.

    Tak. tez czasmi mam taką ochotę, jak zwykle zreszta, gdy do głosu dochodzi
    agresja - z którejkolwiek strony.

    > Trochę się mimo wszystko obawiam postępującego zmniejszania roli Kościoła, bo
    > (wiem wiem, zabrzmi to jak straszny slogan wprost z ambony..) co zajmie jego
    > miejsce? Plastikowa rzeczywistość z telewizji i niedzielny spacer po centrum
    > handlowym... Na alternatywną duchowość nie ma co liczyć.

    Ja wierzę w ludzi. Wierzę, że dadzą sobie radę. Przewisywanie przyszłości jest
    niczym wrózenie z fusów. Jesli zgodzimy się, że człowiek jest równiez osoba
    duchową, będzie szukał swojego miejsca, czy to w kościele, czy poza nim.

    Znam kilka osób bardzo głęboko wierzących a nie będących członkmi Kościoła -
    nie jest to więc jedyna alternatywa.
  • istna 15.07.05, 14:57
    No tak, ja jestem pesymistką:)
    A indywidualiści.. z definicji są mniejszośćią, czyż nie?


  • po_godzinach 15.07.05, 15:06
    To wynika jakby z definicji)
    to, że ktos jest mniejszością, nie powinno pozbawiac go praw, a nawet troski
    większości - wiekszośc bowiem zwykle sobie radzi bez niczyjej pomocy.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 13:56
    Myślę że chodzi po prostu o to jak widzą świat katolicy - ludzie
    zindoktrynowani. Od oseska wpaja im się naukę, że kościół POWINIEN mieć wpływ
    na politykę, POWINIEN to i tamto - to takie miki47 będą już zawsze bronić
    stanowiska sukienkowców. Zastanawiam się czy może być głupszy powód do np.
    zamachów terrorystycznych niż religia? Jakimż trzeba być idiotą, by latać do
    kościoła, klękać przed opasłym facetem, całować go w pierścień, spowiadać mu
    się z najntymniejszych szczegółów życia, dawać mu kasę co niedziela, wierzyć w
    każde jego słowo i traktoiwać go jak wyrocznię i jeszcze potem namawiać całe
    otoczenie do przyjęcia takiego stylu życia. Katolicy - dajcie spokój! Żyjcie po
    swojemu i nie wpeprzajcie się w życie innych. Nie chcę wszędzie dookoła widzieć
    waszych rozmodlonych gęb, słyszeć waszych procesji zawodzących u mnie pod
    domem.
  • po_godzinach 15.07.05, 14:08
    Nie musimy tego rozumiec, wystarczy, abysmy pozwolili ludziom na to, aby zyli,
    jak chca.
    Jesli komuś pomaga wiara w cuda - niech w nie wierzy.

    problem zaczyna sie wtedy, gdy cim którzy wierza i ci drudzy nie umieją
    wzajemnie szanować swojego sposobu na zycie.
  • Gość: mystie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 13:56
    Terry
    Nie masz wrażenia, że kopiesz się z koniem?:) który w dodatku cierpi na syndrom
    oblężonej twierdzy?

    Biedna Mika74 - poniżana, lżona i wyśmiewana za swoją wiarę i poglądy w
    katolickim czy też "katolickim" kraju.
    A jak ktoś usiłuje jej wytłumaczyć, że wszechobecność KK w przestrzeni
    publicznej i nieustanne dążenie do narzucania jedynie słusznych wizji (świata,
    prawdy, dobra, moralności, prawa etc.) może budzić sprzeciw, to co usłyszy w
    zamian? Ano że "podludzie", że "getto", "totalitaryzm", "stalinizm". Jeśli ktoś
    nie zgadza się na wszechobecność jednej religii w życiu świeckiego państwa, to
    jak nic ma w sobie coś z faszysty/stalinisty.
    Proste jak drut, świat jest czarno-biały, jest swój i jest wróg.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 13:59
    Masz rację. Dokładnie - mika74 tak myśli. "My" wspaniali katolicy i "Oni"
    faszyści, komuniści, niemoralni, źli do cna, nie chcą pojąć jak wspaniała jest
    ta nasz katolicka wiara. Jak ktoś jej nie chce przyjąć po dobroci, to zmusimy
    go. Nie raz tak w historii było.
  • po_godzinach 15.07.05, 14:12
    Nie sądzę, że mika ma żłe intencje.
    Nie umie tylko przyjąć do wiadomości, że możliwy jest inny punkt widzenia.
    Teoretycznie to wie, nie potrafi jednak tego zaakceptować. I zrozumieć.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 14:21
    Wiesz, i tak miło mi z taką miką posprzeczać się w necie. Problem w tym że to
    jedno z niewielu miejsc w domenie publicznej, w jakim można takie dyskusje
    prowadzić. Oto do czego prowadzi przekonanie jakiejś grupy ludzi że oni wiedzą
    lepiej. Wszelkie patologie polityczno-społeczne biorą się z izolacji
    poglądowej. Nie namawiam do własnch przekonań, ale uważam że inteligentny
    człowiek powienien mieć świadomość że istnieją różne punkty widzenia i świat
    mozna postrzegać na wiele sposobów. Jeślie ktolicyzm jest tak dobrą religią, to
    sam się obroni bez nadmiernej indoktrynacji w mediach. Ale gdy jest go za dużo
    to juz może wzbudzać agresję. W ogóle nawoływałbym do szukania złotego środka.
    Pozwólmy ludziom żyć tak, jak mają na to ochotę. Ja nie nawracam nikogo na
    żadną wiarę i bardzo proszę by mnie także nie nawracano. Nawet głupimi aluzjami
    religijnymi co chwilę w wiadomościach.
  • po_godzinach 15.07.05, 14:26
    Pięknie to ująłeś.
    Zaakcentowałabym zdanie: inteligentny
    > człowiek powienien mieć świadomość że istnieją różne punkty widzenia i świat
    > mozna postrzegać na wiele sposobów.

    czego wszystkim zyczę)
  • braineater 15.07.05, 14:23
    ten Wasz spór, bo w sumie obie strony mają rację, tylko na dzieńdobry stajecie
    na stanowiskach, że nie dacie się przekonać. Bo faktem jest, że istnieje mocna
    większośc katolicka w Polsce i nie ma powodu by odmawiać im wpływu na zycie
    społeczne - można się denerwować że swój wpływ motywują argumentami
    pozaracjonalnymi, ale i w polityce na dobra sprawę element 'ratio' został
    skutecznie wytępiony - przynajmniej tutaj. Ale z drugiej strony, jest tez
    faktem, że katolicy są w pewien sposób dyskryminowani, przynajmniej wiele razy
    miałem okazję zaobserwować taką sytuację, że ktoś, kto zaczyna mowic o bogu,
    religii i wierze angazując się w to emocjonalnie momentalnie jest skreślany,
    jako oszołom i świr religijny z którym nie warto rozmawiać. I to tez bzdura, bo
    podejrzewam, że skoro jest taka masa katolikow, to nie wszyscy od razu muszą
    byc z nich idiotami, pragnącymi dzierżyć rzad dusz, prawda? Nie spotkałem co
    prawda zbyt wielu katolików w swoim zyciu - nie było ich ani w mojej rodzinie,
    ani w szkole, ani na studiach, ale Ci z którymi rozmawiałem naprawdę nie mieli
    akcji nawracanie i palenie pogan. Po prostu normalni ludzie, którzy w niedzielę
    zamiast na rower albo na grilla wybywali na godzinke się pomodlic i tyle. Taka
    potrzeba i nic więcej - a przecież nie mozna chyba kogoś dyskryminować za
    wewnętrzne potrzeby jesli nie są sprzeczne z prawem, czy obyczajem?
    Natomiast inną sprawa jest nadreprezentacja katolicyzmu w mediach i to nie
    tylko publicznych - we wszystkich po prostu. Tyle, że zyjemy w takich czasach,
    że Telewizja musi pokazywac to co większośc chce oglądać - a większość jednak
    chce, albo przynajmniej publicznie udaje, że chce, oglądac kolejne przemowienie
    I biskupa III RP, chce oglądac Anioł Pański i chce mieć okazję zobaczyć kolejny
    nieudany film o Jezusie. A że sa większoście, to w demokratycznym państwiew
    jakim ponoć mieszkamy, powinni mieć do tego prawo. A ateistom, którym to
    przeszkadza, pozostają media zagraniczne, z ktorych korzystam od paru dobrych
    lat i w których można sie przez rok cały nie natknąc na żadne wiadomości
    parafialne. Ot, i tyle - tolerancja powinna być chyba większa u obu stron
    konfliktu.

    Pozdrowienia:)
    --
    This is what I have instead of a life.
    A naprawdę to jest tak...
  • istna 15.07.05, 14:28
    Brawa dla tego pana:)
  • po_godzinach 15.07.05, 14:32
    Brawa jak najbardziej)
    Co nie znaczy, ze wszystko jest OK.
    Jakos nie umiem sie pogodzic (pewnie irracjonalnie) że naród w wiekszości
    katolicki jest tak zdemoralizowany).
  • istna 15.07.05, 14:38
    Bo statystyka a rzeczywistość... Powiedzmy, że te 90 parę procent to lekka/gruba
    przesada..
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 14:34
    Wiesz, kiedyś gościłem księdza w domu. Akurat rodzice utknęli gdzieś w korku, a
    ksiądz chodził z okazji kolędy (tak to się chyba nazywa?). Zaprosiłem go do
    środka przez wzgląd na rodziców, którzy byli juz blisko domu i, jako katolicy,
    rposili bym w ich imieniu przyjął księdza. Otworzyłem drzwi, zaprosiłem do
    środka. Wyjaśniłem że rodzice za 5 minut będą i poprosiłem żeby ksiądz moment
    zaczekał. Chciałem zabawić go rozmową. Ksiądz zaczął się modlić, więć w
    milczeniu czekałem. I się zaczęło. "A czemu nie wykonuję znaku krzyża?"
    Ateista??? Kościół uważa że ateizm to sekta (tak powiedział!!!). Nie dał mi
    wytłumaczyć ze jestem w zastępstwie rodziców (a przyszedł godzinę przed czasem,
    normalnie byliby rodzice), wyszedł trzaskiając drzwiami. Tak chciałem
    kulturalnie chwilę pogadać z księdzem. Naprawdę, uciekam od ludzi przeżartych
    jedynie słuszną ideologią. Nigdy nikogo nie uznałem za gorszego, bo jest
    katolikiem. W odwrotną stronę to, jak widać, zdarza się. Nawet tu na forum
    bywam nazwany komunistą, faszystą. A potem słyszę że chrześcijaństwo to religia
    miłości bliźniego. Dobre sobie.
  • istna 15.07.05, 14:40
    No trafiłeś na głupiego księdza, a na mądrego nigdy nie trafiłeś? Hm, to jakbyś
    na podstawie rozmowy z głupim rudym uznał, że wszyscy rudzi są idiotami..
  • mjakmaciek 17.07.05, 15:07
    To porównanie nie jest trafne. Ksiądz na koledzie dziaŁa w imieniu kościoła i na rzecz kościoŁa, uzasadnionym jest więc domniemanie, że reprezentuje on kościół. A skoro reprezentując kościół stwierdza, że Ateizm to sekta, to stwierdza tak kościół. Jeżeli ksiądz stwierdza to wbrew stanowisku kościola to jest głupi, ale to już problem kościoła. Kiedy trefisz na głupiego rudego to rozmawiasz z glupim rudym i tyle, nie ma podstaw do twierdzenia, że wszyscy rudzi są głupi, bo ten rudy nie dziala w ich imieniu.
    WNIOSEK:JAK TRAFISZ NA GŁUPIEGO KSIĘDZA TRAFIŁEŚ NA GLUPI KOŚCIÓŁ-W JEGO INTERESIE JEST WERYFIKACJA POWOŁAŃ, NIE W TWOIM!!!
  • piezo1 17.07.05, 15:22
    To jest dobre. Cenna uwaga.
    *
  • istna 17.07.05, 15:26
    Raczej pokaz demagogii:) Ale przyznaję, zręczny.
  • braineater 15.07.05, 14:41
    Miałes po prostu pecha:) - przeciez nigdzie nie jest napisane, że każdy ksiądz
    musi byc tytanem intelektu, czy też łagodnym jak baranek dyskutantem. Ludzie z
    tzw misją (a to najgorszy rodzaj człowieka) zdarzają się w każdej formacji
    intelektualnej i społecznej i chcąc nie chcąc budują jej publiczny obraz. Sa
    tacy którzy będą krzewić swój katolicyzm w duchu tolerancji i dialogu, bez prób
    przekonywania - po prostu za pomoca dyskusji, a sa tacy, którzy po spaleniu Cię
    na stosie, ochrzczą Twoje szczątki, żeby miec jednego nawróconego więcej w
    wieczystej księdze przychodów. Tyle, że jak pisze ten drugi typ pojawia się
    wszezie i tak samo jak niedouczonuch, głupkowatych księzy, znajdziesz również
    niedouczonych i zacietrzewionych ateistów.

    Pozdrawiam:)
    --
    This is what I have instead of a life.
    A naprawdę to jest tak...
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 14:49
    Toteż nie mówię że wszyscy księża są tacy i owacy, albo że wszyscy katolicy są
    be. Nie. Chodzi mi tylko o poszanowanie odmienności poglądów. Poważnie chciałem
    z tym księdzem miło pogadać te parę minut. Nawet na tematy religijne. Można sie
    pięknie różnić. Ale jest różnica między sympatyczną dyskusją z księdzem-
    gościem, a przymusowym goszczeniem księży poprzez ich pojawianie się ciągle w
    mediach. Zaraz ktoś powie że moge nie oglądać. Moge też wyjechać do lasu i nie
    widzieć w ogóle ludzi, nie tylko katolików. Ale to nie jest rozwiązanie.
  • krakowiak2004 17.07.05, 11:00
    na nieistnienie boga.
    Gdyby bóg istniał i miał te wszystkie przypisywane mu przymiotu (nieomylność,
    wszechwładność itd.) to potrafiłby dobrać sobie naziemny personel na poziomie.
    Komu zależy, by reprezentowali go głupcy?
  • kuk_34 17.07.05, 10:29
    Uważam ten głos za najtrafniejsze podsumowanie dyskusji. Gratuluję umiejętności szerszego spojrzenia! Czego życze również innym dyskutantom!

    Pozdrawiam :)
  • Gość: Dagmara IP: *.chello.pl 16.07.05, 17:23
    Dziecko drogie, zajrzyj no najpierw do definicji Kosciola...sam sie puknij w
    glowe i zastanow, co mowisz. Kosciol bowiem, to wspolnota ludzi ochrzczonych i
    wierzacych,a zatem na przyklad ja z moja rodzina jestesmy kosciolem.Nie widze
    powodow, dla ktorych mialbys odmowic mi, jako kosciolowi, prawa do gloszenia
    tego, w co wierze i ogladania tego, co chce, a poniewa takich "kosciolow" jak
    moj jest wiecej w naszym spoleczenstwie, niz takich jak Ty (tak samo, jak z
    gejami i lesbijkami), wiec nie dziw sie, ze wiekszosc decyduje obie o tym, co
    bedzie sie dzialo i o czym mowilo.Dziwne to by bylo, gdyby mniejszosc nagle
    zaczela rzadzic wiekszoscia, nieprawdaz? Poki co zamknij sie w swojej norce i
    znos w pokoju fakt , ze jestes mniejszoscia. amen.
  • istna 16.07.05, 17:28
    Zaiste chrześcijańska pogarda dla drugiego człowieka.. Chyba jednak nie o to chodzi.

    > Dziecko drogie, zajrzyj no najpierw do definicji Kosciola...sam sie puknij w
    > glowe i zastanow, co mowisz. Kosciol bowiem, to wspolnota ludzi ochrzczonych i
    > wierzacych,a zatem na przyklad ja z moja rodzina jestesmy kosciolem.Nie widze
    > powodow, dla ktorych mialbys odmowic mi, jako kosciolowi, prawa do gloszenia
    > tego, w co wierze i ogladania tego, co chce,

    Tu się oczywiście zgadzam. Ale demokracja, to nie tylko rządy większości ale i
    poszanowanie mniejszości (niby truizm, a ciągle trzeba przypominać..)
  • Gość: ADAŚ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 23:18
    KK dysponując przez 1000 lat na zasadzie wyłączności potężnymi mediami
    (kościoły,pielgrzymki,procesje,obrzędy ....itd) miał decydujący wpływ na język
    polski,schematy myślenia społeczeństwa itd ,itp.Można powiedzieć za
    prof.Bralczykiem,że KK przez 1000 lat był gospodarzem języka,myślenia i kultury.
    (Prof.Bralczyk uzył tego określenia do opisu wpływu KPZR na język w ZSRR.)
    Język polski zawiera w sobie wiele figur logicznych błędnie skonstruowanych,ale
    hołubionych przez KK ,BO TE figury logiczne(uproszczenia) działają na korzyść KK
    Obecne w języku naszym, szczególnie w utarczkach politycznych,stosuje się w
    skali masowj nieuprawnione uproszczenia.Często skąplikowane problemy określa
    się jednym słowem (Pani Szczuka w rozmowie z Prof.Bralczykiem nazwała te słowa-
    "słowami młotami"- słowami,które kończą wszelkie dyskusje.
    Jeden z Panów w tej dyskusji użył właśnie taiego słowa ,wskazując na to,że
    wierzący i niewierzący................. .
    Mówiąc o różnicy pogłądów na istnienie Boga między Panem Kowalskim a Panem
    Nowakiem(niewierzącym)nie zauważa się faktu,że tylko pogłądy Pana Kowalskiego
    są pogłądami własnymi(i jeszcze kilku osób).Poglądy Pana Nowaka są efektem
    wielkiego wysiłku KK .Przez kilka tysięcy lat zastanawiało się miliony ludzi jak
    wprowadzić do świadomości ludzi ideę jedynego Boga.

    A co może zrobić "Odpowiednie Wychowanie" -widać ,choćby poównując
    Europejczyków z Arabami.

    -Myślę,że chodzi o tego samego Boga -
  • piezo1 17.07.05, 12:36
    Najambitniejsza z ostatnich 200 wypowiedzi na tym forum.
  • piezo1 16.07.05, 18:00
    Nie chcę, aby mniejszość rządziła, bo to trąciłoby faszyzmem. Jednak jakośc,
    dojrzałośc demokracji poznaje się po przestrzeganiu praw mniejszości. Niech Twe
    Kościoły (według mnie po prostu Kościół rzymskokatolicki) mają np. w telewizji
    swój program "Ziarno" i inne programy, ale rzecz w tym, aby ateiści mieli swój
    ATEISTYCZNY program a geje swój gejowski - chociaż po 30 minut tygodniowo!
  • Gość: agrest IP: 217.149.242.* 16.07.05, 13:24
    Aha - zastanawiałem się czemu
    >
    > drażnią mnie opinie katolików. Drażnią mnie - bo noszą się wyżej, są
    przekonani
    >
    > że są lepsi od reszty ludzkości, bo wydaje im się że mają patent na prawdę i
    > moralność. A tak nie jest.

    Absolutnie to samo można powiedzieć o fanatycznych ateistach, rastamanach,
    świadkach Jehowy, muzułmanach...
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 13:56
    >>>>>>Absolutnie to samo można powiedzieć o fanatycznych ateistach,
    rastamanach,
    > świadkach Jehowy, muzułmanach...

    Tylko tych fanatycznych ateistów, rastamanów, Jehowych etc. nie widzę
    codziennie w mediach. A katolickie widzenie świata jest lansowane na okrągło.
  • murowany 15.07.05, 19:35
    wkurzajace( wkurzajace ,ale zgodne z prawem!) W telewizji mowa jest o
    > papiezu,jasne, ale mowa jest tez o boksie, polityce, ekologii, seksie i inhnych
    >
    > tematach, którymi interesują siuę ludzie.Ja nie ogladam meczów pilkarskich, Ty
    > nie musisz ogladac programów o papiezu (mecze trwaja duzo dłużej a propos). To


    Wlacze sie do dyskusji na chwile - ok, zgoda, nie ma przymusu ogladania tv, to nie teleekrany ale do jasnej ciasnej zaden dziennikarzyna jeszcze nie napisal o "pokoleniu Gornika Zabrze czy Amici Wronki" a tu otworzysz co jakis czas prase a tam wielkie analizy o "pokoleniu JP2" albo stwierdzenia, ze JP2 to autorytet wszystkich Polakow.


    --
    Forum o muzyce ambient, chillout, psy:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29286
  • Gość: mameja2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 11:30
    Żyje w kraju katolickim, gdybym była muzułmanką, to też musiałabym się
    podporządkować większości. To, że są krzyże, odpowiada demokratycznej
    większości. Tak samo religia w szkole. W klasach najwyżej 2 osoby na nią nie
    chodzą. Mój syn chodzi, ma pełne prawo. Nigdy mu nie mówiłam, że nie ma Boga.
    Wręcz dopilnowałam, żeby był u komunii św. Niestety, sam się uważa za ateistę.
    Piszę niestety, bo wiem, że katolikom jest łatwiej żyć. Mają wytyczne. Ja mam
    inne, nie uczyłam się ich, same przyszły z mojego "sumienia". Np. uważam, że
    nie moge kochac się z byłym mężem, bo to grzech w odniesieniu do jego aktualnej
    żony. Kościól łatwo by mnie z tego rozgrzeszył. Niektóre grzechy uznaje, bo ich
    sama nie akceptuje, np. bardzo staram się żyć uczciwie, nie kraść, nie
    oszukiwać, mówić prawdę. Do tego wcale mi niepotrzebne Pismo Święte. Jak czytam
    Biblię, to po prostu albo się zgadzam z tym, co tam jest albo nie. To już
    zostało zakodowane we mnie bez tej całej nauki, tylko w drodze doświadczeń
    życiowych. Widzę, jak katolicy często wcale nie stosuja się do swoich zasad i
    dobrze im z tym. Ja, jak popełnię "grzech", nie mam możliwości odpuszczenia go.
    Zresztą, gdyby nawet, to i tak, jeśli jest ciężki, noszę go przez całe życie i
    nie uważam, że cokolwiek może mnie uwolnić. Ciekawe, jeśli zmienią się zasady w
    kościele (przecież się zmieniają na przestrzeni lat), to te grzechy, które
    dawniej były grzechami , przestaja nimi byc? Albo powstają nowe? U mnie nic się
    nie zmienia. Nie wierzę, że każdy katolik do końca utożsamia się z wytyczonym
    pojęciem grzechu. Na pewno niektórzy spowiadają się z grzechów, które w ich
    pojęciu wcale grzechami nie są. Dodam, że nigdy nie czułam się dyskryminowana.
  • Gość: mameja2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 11:31
    Żyje w kraju katolickim, gdybym była muzułmanką, to też musiałabym się
    podporządkować większości. To, że są krzyże, odpowiada demokratycznej
    większości. Tak samo religia w szkole. W klasach najwyżej 2 osoby na nią nie
    chodzą. Mój syn chodzi, ma pełne prawo. Nigdy mu nie mówiłam, że nie ma Boga.
    Wręcz dopilnowałam, żeby był u komunii św. Niestety, sam się uważa za ateistę.
    Piszę niestety, bo wiem, że katolikom jest łatwiej żyć. Mają wytyczne. Ja mam
    inne, nie uczyłam się ich, same przyszły z mojego "sumienia". Np. uważam, że
    nie moge kochac się z byłym mężem, bo to grzech w odniesieniu do jego aktualnej
    żony. Kościól łatwo by mnie z tego rozgrzeszył. Niektóre grzechy uznaje, bo ich
    sama nie akceptuje, np. bardzo staram się żyć uczciwie, nie kraść, nie
    oszukiwać, mówić prawdę. Do tego wcale mi niepotrzebne Pismo Święte. Jak czytam
    Biblię, to po prostu albo się zgadzam z tym, co tam jest albo nie. To już
    zostało zakodowane we mnie bez tej całej nauki, tylko w drodze doświadczeń
    życiowych. Widzę, jak katolicy często wcale nie stosuja się do swoich zasad i
    dobrze im z tym. Ja, jak popełnię "grzech", nie mam możliwości odpuszczenia go.
    Zresztą, gdyby nawet, to i tak, jeśli jest ciężki, noszę go przez całe życie i
    nie uważam, że cokolwiek może mnie uwolnić. Ciekawe, jeśli zmienią się zasady w
    kościele (przecież się zmieniają na przestrzeni lat), to te grzechy, które
    dawniej były grzechami , przestaja nimi byc? Albo powstają nowe? U mnie nic się
    nie zmienia. Nie wierzę, że każdy katolik do końca utożsamia się z wytyczonym
    pojęciem grzechu. Na pewno niektórzy spowiadają się z grzechów, które w ich
    pojęciu wcale grzechami nie są. Dodam, że nigdy nie czułam się dyskryminowana.
  • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 15:06
    > W jaki sposób? W jaki sposób katolicy narzucają Ci swoje poglądy?

    nie do mnie pytanie, ale też odpowiem. Do wszystkiego, co moi przedmówcy już
    napisali, dodam: prawodawstwo katolickie, czyli np.
    - odmawianie kobietom decydownaia o swoim życiu (bo dla katolików aborcja to
    grzech, więc i nie-katolicy muszą się podporządkować...)
    - odmawianie ludziom homoseksualnym prawa do założenia formalnej rodziny (bo
    katolikom orientacja homo się nie podoba, wiec wszyscy muszą sę dostosować...);
    - urzędowe świętowanie świąt katolickich (narzucanie mi, że musze mieć wolne
    konkretnie np. w katolicką wielkanoc, mimo że to dla mnie zadne święto... -
    czyli de facto odebranie mi prawa do decydownaia, kiedy wykorzystuję częśc
    przysługujących mi dni wolnych od pracy)
    To tylko kilka przykłaów, można by je mnożyć w nieskończoność.
    Albo można powiedzieć otwarcie, że Polska jest państwem wyznaniowym, i wtedy
    katolicy rulez a reszta ludzi, ateistó lub wyznawców innych religii, ma siedzieć
    cicho albo wyemigrować... Albo zapewnić w tym kraju faktyczną WOLNOŚĆ
    światopoglądową, której jak do tej pory absolutnie nie ma.
    Eh... marzenia...
  • Gość: dorota IP: *.resetnet.pl 16.07.05, 17:17
    kiedyś sie dowiesz,że to nie narzucanie (przynajmniej w niektórych przypadkach)
    swoich religijnych przekonań ale szczera chęć ocalenia drugiego człowieka...
  • piezo1 16.07.05, 17:19
    Czy chodzi Ci o to, że Kościół chce szczerze mnie (mą duszę) ocalić? Dobrze
    zrozumiałem?
  • Gość: tidudidu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 19:24
    Jak mawiał Klasyk - miej lotość, bo ja mam zajady. (czy coś koło tego)
  • gwailo 16.07.05, 17:31
    Co za bzdura. Od urodzenia jestem ateista i nigdy nie spotkalem sie z wieksza
    nietolerancja ze strony katoli. Z ignorancja - tak, to czesto. Katole nie sa
    idealni, ale ateisci tez nie. Przypomnij sobie jak to jeszcze 20 lat temu
    bywalo (jesli komune zaliczac do ateistow). Katole byli druga kategoria w tym
    kraju. Wiekszosc wyzszych stanowisk byla w PRL dla katola zamknieta. Zobacz co
    dzis "ateisci" robia z katolami w Chinach i Wietnamie.
  • Gość: gosc IP: *.nowytarg.pl 16.07.05, 17:41
    "Krótko mówiąc: łatwo mi być ateistką prywatnie, trudno jako obywatelowi
    klerykalnego państwa." triss_merigold6...............trafiłaś w samo sedno ;-))
    tak właśnie jest...niestety
  • Gość: Varg IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.07.05, 10:44
    mika74 napisała:
    > Ze swojej storny musze napisac ,że w naszym "katolickim" kraju bardzo trudno
    > jest byc katolikiem. Mówienie o miłosci do Boga powoduje ironie i wysmienie,
    > wiara nazywana jest zabobonami i ciemnotą, zycie przykazaniami jest od razu
    > nazwane naiwnością , chodzenie do spowiedzi hipokryzja(bo i tak grzeszysz),
    > modlenie się złudzeniami, aktywne uczestniczenie w zyciu Kościoła-dewocją.
    > Gdzie to widac? Chociazby tu-na forum. Pełno tu takich postów.
    > Katolikowi w naszym kraju zyje się źle i coraz gorzej...

    Och jej, wy biedni prześladowani katolicy... Podać ci chusteczkę?
  • Gość: Pozdrawiam IP: *.acn.waw.pl 16.07.05, 14:43
    Bog jest we mnie a nie w kosciele, obrzedach, datkach i odpuscie. Mam swoja
    wiare, w dobro i milosc. Kiedy bylem malym chlopcem dziwilem sie ludziom jak
    mozna wystawac co tydzien w kosciele, nudzic sie i ziewac. Konserwatywny Kosciol
    katolicki i jego obrzedowosc jest nudna i nie interesuje mnie. I nie mam z tym
    problemu.
  • euronymous85 17.07.05, 02:08
    o widzisz hehehe :D
    odnalezc prawde ... lol
    g... prawda :)
    sensu to to nie ma...
    jedyne co... to moszna popodziwiac pikne bazgroly na scianach ;)
    no i poza tym, z tego co pamietam, to tam chłodno je :]
    pozdrawiam
  • ell.a 15.07.05, 11:31
    być ateistą z wyboru?
    Wiara wszak nie jest zależna od woli. A jedynie jej wyznawanie lub nie.
    pozdrawiam.
  • po_godzinach 15.07.05, 11:42
    Ateizm z wyboru to sytuacja, gdy człowiek po rozmowie z samym soba przyznaje,
    że nie wierzy w Boga. A następnie nie ukrywa tego faktu przed innymi.
  • ell.a 15.07.05, 13:25
    po_godzinach napisała:

    > Ateizm z wyboru to sytuacja, gdy człowiek po rozmowie z samym soba przyznaje,
    > że nie wierzy w Boga.

    Ale nie wybiera wiary/niewiary. Po prostu konstatuje fakt.

    >A następnie nie ukrywa tego faktu przed innymi.

    A to już inna sprawa. Jest ateistą zadeklarowanym a nie ateista z wyboru.
    Pozdrawiam.
  • po_godzinach 15.07.05, 13:35
    Niech będzie, jak mówisz - konstatuje fakt.

    Wybiera nieukrywanie tego faktu przd soba i innymi).
  • marecki997 15.07.05, 11:56
    Wiara w cokolwiek zależy od tego, czy kogoś przekonują czyjeś słowa. Jednego
    przekonuje taka argumentacja: "księża tak nauczają, to musi to być prawda", a
    dla innej osoby jest to dowód niewystarczajacy.
  • bartosz_kania 15.07.05, 12:01
    No nie zapominaj o encyklopedii chrześcijaństwa napisanej pod natchnieniem! Większym sceptykom wystarcza słowo pisane!
  • ell.a 15.07.05, 13:27
    marecki997 napisał:

    > Wiara w cokolwiek zależy od tego, czy kogoś przekonują czyjeś słowa.

    Więc nie od wyboru.

    <Jednego> przekonuje taka argumentacja: "księża tak nauczają, to musi to być
    prawda", a> dla innej osoby jest to dowód niewystarczajacy.

    Ale nie ma to związku z wyborem.
    Pozdrawiam.
  • marecki997 15.07.05, 12:05
    Może jeszcze odpowiem na podstawowe pytanie - czy łatwo jest być ateistą. Łatwo.
    A co do ostracyzmu i dyskryminacji - jeśli znajomi odsuwają się od kogoś tylko
    dlatego, że nie podziela ich wyznania, to żadna strata, bo tacy ludzie nie
    zasługują na to, by z nimi spędzać czas. W przypadku rodziny - co to za rodzina,
    co odrzuca swoich bliskich, w dodatku z powodów ideologicznych? A pracodawcom
    nie wolno nikogo dyskryminować ze względu na światopogląd, zresztą zawsze można
    skierować sprawę do sądu pracy. Ale taka dyskryminacja pracowników jest raczej
    rzadkością, zresztą pozbawiona jest sensu, no chyba że ateistą jest ksiądz,
    który nie wstydzi się swoich poglądów - mogłoby to podważyć jego autorytet jako
    duszpasterza.
  • Gość: lavinka z nielogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.05, 12:17
    Pewnie,że tak. No chyba,że ktoś się boi,że katolicy się przestaną z nim
    przyjaźnić.. tyle,że ich zakłamana przyjaźn jest niewiele warta

    lav
  • Gość: chochlik IP: *.lublin.mm.pl 15.07.05, 13:11
    Sadzę, ze prawdziwa tolerancja polega na tym, żeby ludzie o odmiennych
    poglądach nie starali się narzucać komukolwiek swych przekonań jako lepszych,
    madrzejszych i jedynie słusznych bo to denerwuje i jest nieskuteczne, a
    niekiedy nastawia wrogo (zaleznie od poziomu. Prawdy o zyciu uczy obserwacja,
    doswiadczenie, analiza zdarzeń i logiczna ich ocena i ostateczne wyciaganie
    wniosków. Wszyscy szukają początku, ale nie wszyscy równie głęboko penetrują
    przeszłość. Nie wszyscy chcą tą przeszłość świadomie penetrować.
  • po_godzinach 15.07.05, 13:16
    "Sadzę, ze prawdziwa tolerancja polega na tym, żeby ludzie o odmiennych
    poglądach nie starali się narzucać komukolwiek swych przekonań jako lepszych,
    madrzejszych i jedynie słusznych"

    To są święte słowa. Jednak jak to uczynic? Jedni drugim nie dość, że narzucają,
    to jeszcze sami czują sie poszkodowani. I rodzi sie syndrom oblężonej twierdzy
    po obu stronach - a z tego to juz bardzo ciężko wyjść.
  • Gość: lavinka z nielogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.05, 14:10
    Jedynym wyjściem jest maksymalna dwulicowość,egocentryzm i ignorancja czyli nie
    zaglądanie do cudzego talerza

    lav
  • po_godzinach 15.07.05, 14:14
    Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a):

    > Jedynym wyjściem jest maksymalna dwulicowość,egocentryzm i ignorancja czyli
    nie
    >
    > zaglądanie do cudzego talerza
    >
    Mogłabys to objasnic?
  • Gość: lavinka z nielogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.05, 15:45
    Wiesz jeśli człowiek skupi się na sobie i swoim życiu to nie będzie zajmował
    się życiem innych to stanie się bardziej tolerancyjny. W matematyce to się
    nazywa dowód niewprost

    lav
  • Gość: lavinka z nielogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.05, 14:08
    To był wykład z teorii. Rzeczywistość jest oczywiście tak inna jak prawdziewa
    jest wiara pań z kółek różańcowych...

    lav
  • barder 15.07.05, 14:31
    Jak przedwczoraj powiedziałem babce, że się wypisuje z kk to prawie dostała
    zawału, łzy w oczach, jakieś tam argumenty, i mówi "poczekaj do mojej śmierci
    bo to wstyd dla nazwiska i rodziny" ------------ komentarze zostawiam dla was
    bo ja nie mam siły :)
  • Gość: lavinka z nielogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.05, 15:44
    Typowe, bardziej jej zależy na tym co powiedzą sąsiadki niż to czy jej wnusio
    pójdzie do piekła...

    lav
  • p.s.j 15.07.05, 14:54
    Nie jestem ateistą, ale mam dziewczynę - ateistkę z silnej i niebojącej się
    swych poglądów ateistycznej rodziny; jako zywo nie widze, by mieli jakiekolwiek
    problemy z tego powodu, więcej, sytuują się w tzw. warstwach wyzszych
    społeczeństwa i są ludźmi z szeroko pojętego "świecznika". Ergo chyba bycie
    ateistą w PL większych problemów nie przysparza.
  • barder 15.07.05, 14:58
    mieszka w mieście czy na wsi?
  • p.s.j 15.07.05, 15:16
    w Warszawie.
  • barder 15.07.05, 15:20
    Pytam bo w mieście jest z tym raczej łatwiej, bo na wsi sami parafiani (no,
    prawie) zob. znaczenia słowa parafianin:), mnie to rozwaliło...
  • istna 15.07.05, 14:59
    Pewnie gorzej jest w małych miejscowościach, w środowiskach niewykształconych etc.
  • barder 15.07.05, 15:01
    Tak, poza tym ta dziewczyna ma porządny fundament w rodzinie
  • Gość: lavinka z nielogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.05, 15:46
    Jak mi się przypomni ten lincz na facecie który ganiał z nożem... pewnie Ci
    mordercy już trzy razy byli u komunii

    lav
  • Gość: toja IP: *.chello.pl 15.07.05, 18:28
    przeczytaj, prosze, to co poniżej:
    chyba cię rozumiem, i może problem mój i twój tak naprawdę jest taki sam, mimo
    że sytuacja inna: otóż jestem osobą wierzącą, często zdarza mi się modlić,
    robię to z autentycznej potrzeby ducha, potrzeby rozmowy z Bogiem; przyjmuję
    księdza w czasie kolędy, bo odczuwam chęć kontaktu z osobami duchownymi,
    poznania ich punktu widzenia na różne kwestie itp., jednocześnie nie moge
    nazwać siebie katoliczką, bo w rozumieniu wyznawców tej wiary jestem
    niepraktykująca - nie chodzę do kościoła, nie spowiadam się, drażni mnie bardzo
    wiele katolickich obrzędów; no i to , co mamy wspólnego - moi najbliżsi bardzo
    chcą mnie nawrócić, uciekając się do każdych możliwych metod, z szantażem
    emocjonalnym na czele - to chyba najbardziej boli, fakt, że ludzie, którzy
    deklarują miłość do ciebie robią z twego życia piekło i praktycznie stawiaja
    przed wyborem: my albo twój światopogląd; nie mam siły, aby wyrzec się rodziny,
    ale też nie mogę wbrew sobie i tylko dla spełnienia ich zachcianek stac się
    praktykującą katoliczką; myślę, że gdyby nie ta presja rodziny bliższej i
    dalszej łatwiej byłoby mi znieść i to nadużywanie symbolu krzyża w instytucjach
    państwowych, i obecność kk w tv, i wiele innych spraw, a w tej sytuacji, gdy
    próbuje się ze mnie zrobić czarną owcę - najeżam się i walczę; bez sensu to
    jest, ale nie czuję się winna tego idiotycznego zgiełku, a na mnie skupia się
    cała nienawiść rodzinna; pozdrawiam.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 15.07.05, 20:05
    Primo: Terry jest samcem ;-))
    Secundo: Katolicyzm to nie jest w zasadzie mój problme. Na codzień tym się w
    ogóle nie zajmuje. Tylko czasem jak zajrzę do netu, odzywa sie we mnie żyłka
    przekornego polemisty. Współczuję Tobie sytuacji, nie wyobrażam sobie aby
    rodzina próbowała mnie do czegoś zmusić. Na szczęscie moi rodzice to normalni
    ludzie. Ale Ty bądź silna, nie daj się. Żyj tak, jak sama czujesz że chcesz żyć
    i nie daj nikomu sobie rozkazywać. Pozdrawiam Cię serdecznie!
  • abranova 15.07.05, 19:55
    Troche nie lubię określenia "ateista", bo kojarzy mi się z taką
    bardziej "walczącą" odmianą ludzi niewierzących. W moim rozumieniu ateista to
    osoba, która nie wierzy w istnienie Boga a nawet je wyklucza i w dodatku
    próbuje do takiej postawy przekonać innych.
    Dlatego wolę wobec siebie okreslenie "niewierząca", bo nie czuję się na tyle
    mądra aby mieć całkowita pewność, ze Boga nie ma. Poza tym myślę, że jakaś siła
    wyższa musi istnieć: natura, kosmos czy coś takiego, co niekoniecznie wymaga od
    nas, aby uprawiać ich kult - bo istnieje czy w to wierzymy czy nie :)
    Czy łatwo być ateistą? Na pewno w Polsce to jeszcze bardzo dziwi, ale nie
    licząc jakiegoś incydentu z koleżanka z przedszkola, nigdy nie spotkałam się z
    potepieniem czy dyskryminacją ani z "nawracaniem" - no chyba, że niopatrznie
    wdam się w dyskusje ze świadkiem Jehowy ;) No ale pochodze z takiego regionu,
    gdzie niechodzenie przez dziecko na religie katolicką nie dziwi, bo jakaś tam
    grupa z każdej chyba klasy chodzi na religię prawosławną, więc dopóki ktos się
    nie zapytał wprost to mógl mysleć, że i ja na nia chodzę.
    Tyle w kwestiach społecznych a zagadnienia etyczne i psychologiczne też są
    skomplikowane. Póki jestem młoda i mam swoj kodeks moralny to jest ok. ale gdy
    przyjda jakies tragedie rodzinne, choroba, starość, to na pewno trudniej będzie
    to przechodzić bez przewodnika wiary.
  • Gość: rafal wroc IP: *.206.112.247.telsat.wroc.pl 16.07.05, 23:07
    Czytam całość z zainteresowaniem, już miałem pisać o własnym kodeksie moralnym,
    o ludzkiej potrzebie wyjaśniania tego co jeszcze nie zbadane ale i wyjaśniania
    takiego aby lwią część społeczeństwa kontrolować - bo jak innaczej nazwać
    tradycyjną spowiedź jak nie kontrolą społeczności lokalnej przez jednego
    człowieka pełniącego funkcję której znaczenie podkreśla się na mszy.
    Bardzo podoba mi się to, że nie wykluczasz zmiany w chwili tragedii.
    Pozdrawiam Rafał- ateista(nie walczę ale też nie milczę gdy rozmawiam
    z "katolikiem", który nie nie szanuje innych - nawet tych których "kocha"
  • marecki997 15.07.05, 21:01
    Od dzieciństwa mam wrażenie, że osoby niepraktykujące mają łatwiej niż gorliwi
    katolicy - chodzenie do kościoła do przyjemnych nie należy. Zanim poszedłem do
    pierwszej komunii musiałem chodzić na msze, czego bardzo nie lubiłem. Bardzo
    nudno, jakieś smętne śpiewki, recytacje, od czasu do czasu działający mechanizm
    "hasło-odzew" (ksiądz mówi np. "Pan z wami" a ludzie mu coś tam odpowiadają).
    Dla dzieciaka, który chętnie by pobiegał po podwórku były to nieludzkie
    męczarnie. Na odzywki księdza zwykle nie odpowiadałem, ale na ostatnią - bardzo
    chętnie: "Idźcie w pokoju Chrystusa" - a ja na to wraz ze wszystkimi "Bogu niech
    będą dzięki!" i z ulgą wybiegałem na świeże powietrze. Długo zastanawiałem się
    nad tym dlaczego ludzie tak się nad sobą znęcają, wreszcie doszedłem do wniosku,
    że widocznie wierzą, żę dzięki temu odpokutować mogą niektóre grzechy. Ale ja
    tam wolałem uchodzić za grzesznika, niż stać godzinę czasu i wysłuchiwać
    monotonnych mamrotań. I niech ktoś teraz powie, że to ateiści są w gorszej sytuacji.
  • 0golone_jajka 15.07.05, 23:18
    Miałem dokładnie te same odczucia. Tylko, że na szczęście jak byłem młody, to jeszcze w okolicy nie było wielkiego kościoła (po kiego budować takie wysokie i drogie budynki, zamiast niskich to nie wiem) tylko relatywnie niewielka kaplica czy jak to się nazywa i można było mszę spędzać na powietrzu. Od ołtarza zwykle staliśmy z kumplami jakieś 100 m w linii prostej, więc mieliśmy możność sobie pogadać nie przeszkadzając innym. A na hasła wodzireja nigdy nie wiedziałem co odpowiadać, więc na wszelki wypadek milczałem. Za to z kumplami czasami robiliśmy sobie jaja polegające na niesamowitym zawodzeniu i fałszowaniu podczas przyśpiewek. Ech... to były czasy :))

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • Gość: LLL4 IP: *.spiczyn.sdi.tpnet.pl 16.07.05, 16:04
    w swoim życiu budowałam już 3 lyub 4 koscioły i pewnie dlatego tam nie
    chodze , okazja do przekretów dla ksiedza i okolicznej gawiedzi
  • mjakmaciek 17.07.05, 15:30
    LLL4 skoro tyle kościolów wybudowaleś to może budowaleś lub wiesz coś o budowach zlecanych przez Wojciecha(?)Sassa. bede wdzieczny za informacje.
  • watanabe.miharu 23.08.05, 23:49
    marecki997 napisał:

    > chodzenie do kościoła do przyjemnych nie należy. Zanim poszedłem do
    > pierwszej komunii musiałem chodzić na msze, czego bardzo nie lubiłem. Bardzo
    > nudno, jakieś smętne śpiewki, recytacje, od czasu do czasu działający
    mechanizm
    > "hasło-odzew" (ksiądz mówi np. "Pan z wami" a ludzie mu coś tam odpowiadają).
    > Dla dzieciaka, który chętnie by pobiegał po podwórku były to nieludzkie
    > męczarnie.

    Dokładnie! Miałam to samo. Tyle lat niemiłosiernych nudów i męczenia się w
    kosciółku... Okropna impreza.
  • Gość: katolik zdroworozs IP: *.icpnet.pl 16.07.05, 09:43
    o wiele trudniej jest być katolikiem - bo chcąc nim być trzeba przestrzegąć
    dekalogu przykazań i praw kościelnych które w dzisiejszym świecie są lekko
    archaiczne i niedostosowane do rzeczywistości no ale cóż albo sie kimś jest albo
    nie - nie można jednocześnie być i nie być w ciąży. Bycie ateistą tak naprawde
    wymaga tylko jednego - odwagi na głoszenie swoich poglądów swego światopoglądu
    wśród rodziny przyjaciół znajomych ale jeśli się powiedziało A i stwierdziło że
    nie wierzy się w Boga to trzeba ponosić wszystkie tego konsekwencje tak jak się
    ponosi (lub powinno ponosić) wszystkie konsekwencje WIARY w Boga. Będąc ateistą
    trzeba zamknąć dziub zrozumieć że jest się mniejszością i pogodzić się z
    demokratycznym głosem większości że w tv i w radiu są programy katolickie że od
    czasu do czasu jakiś ksiądz coś gdzieś powie publicznie itepe itede - tego sobie
    życzy większość; gdybyśmy byli krajem islamskim to mielibyśmy programy islamskie
    - na marginesie ktoś napisał że nie ma w tv programów o innych religiach - a ja
    codziennie słysze o fanatykach islamskich którzy co minute gdzieś coś
    wypieprzają w kosmos - taka religia mi sie nie podoba - wole pozostać przy moim
    zaściankowym i ciemnogrodzkim zacofanym katolicyźmie który nikomu nic złego nie
    robi przy okazji chciałem zauważyć że za granicą jest stacja EWTN która jest
    rozpowszechniana w polskich kablówkach a w cyfrze plus znalazłem conajmniej
    kilkanaście zagranicznych stacji religijnych bardziej fanatycznych niż tv ojca
    Rydzyka. Jeśli chodzi o krzyże - to wiszą one w urzędach i instytucjach bo taka
    jest TRADYCJA; jeśli chodzi o podatki to księża płacą je tak samo jak inni bo są
    zatrudniani na etatach jako katecheci czy kapelani więc za te funkcje muszą
    płacić podatki i płacą; NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA POD GROŹBĄ KAR finansować
    działalności kościoła - przecież nikt nikogo nie trzyma za reke nikt nikomu na
    ręce nie patrzy i nie zmusza do dawania ofiary na niedzielną tace (ba nikt
    nikogo nie zmusza do chodzenia w niedziele na mszę) do dawania ofiary na
    kolędzie do płacenia określonej stawki za ślub czy pogrzeb - jeśli w parafii x
    ksiądz woła to można iść do parafii y albo poskarżyć sie do kurii. biorą nie
    tylko kaięża - biorą lekarze za operacje pielęgniarki za opieke urzędnicy za
    korzystną i szybką decyzje - biorą ci wszyscy którym sie daje... - my jako
    dający mamy wybór dać albo nie dać decyzja należy do nas... Księża to nie są
    święte krowy zawsze ktoś nad nimi jest kto ich kontroluje. Pamiętajmy że księża
    to tacy sami ludzie jak my pochodzą z naszych rodzin i są tacy jakie jest
    społeczeństwo które ich wychowało i ukształtowało - księża nie rodzą się na
    drzewach. Na koniec takie spostrzeżenie - wydaje mi się katolicyzm jest o wiele
    mniej nachalny niż np świadkowie jehowy czy np wyznawcy kriszny którzy
    bezpardonowo zaczepiają ludzi na ulicach i włażą ze swoimi buciorami do mieszkań
    i na siłe nas nawracają na ichnią wiare bez względu na to czy tego chcemy czy nie
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 09:55
    Widzisz pajacu, nie jest tak jak mówisz. Po pierwsze jednak kasa na kościół
    idze też z moich podatków, a czarne mendy kościelne nie chcą ujawnić ile
    dotacji od państwa dostają i przed żadnym urzędem skarbowym się nie rozliczają.
    Po drugie nie obchodzi mnie co chce katolicka większość. Żygam katolami takimi
    jak ty. ZAmknij lepiej swój dziób.
  • marecki997 16.07.05, 11:10
    Panie kolego, proszę bez wyzwisk takich. Jeśli ktoś wiadomości o tym, co się
    dzieje w kraju czerpie tylko z "Naszego Dziennika" i kazań proboszcza, to może
    po prostu nie mieć pojęcia o skali procederu pochłaniania przez Kościół
    publicznych pieniędzy. Darowizny czynione z pieniędzy podatników przez radnych
    samorządowych oraz dyrektorów spółek skarbu państwa mieszczą się w lukach
    prawnych, a więc z formalnoprawnego punktu widzenia są legalne, ale są moralnie
    są rzeczą naganną. Człowiek zaślepiony wiarą w duchownych jest w trochę lepszej
    sytuacji niż niewierzący, bo nie przyjmuje do wiadomości, że coś takiego ma w
    ogóle miejsce. Ale oczywiście przedstawiciele innych wyznań również są świadomi
    problemu i również nie mogą temu problemowi zaradzić.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 11:22
    ... a bo mnie zdenerwował ;-))) Pozdrawiam.
  • 0golone_jajka 16.07.05, 12:57
    ALe swoją wypowiedzią wystawiłeś bardzo brzydką laurkę ateistom. To tylko i wyłącznie woda na młyn tzw. katolików. Wniosę o skasowanie twego postu.

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 13:54
    Wnoś o co chcesz.
  • istna 16.07.05, 12:27
    Gość portalu: katolik zdroworozs napisał(a):

    > o wiele trudniej jest być katolikiem - bo chcąc nim być trzeba przestrzegąć
    > dekalogu przykazań i praw kościelnych które w dzisiejszym świecie są lekko
    > archaiczne i niedostosowane do rzeczywistości no ale cóż albo sie kimś jest albo
    > nie - nie można jednocześnie być i nie być w ciąży. Bycie ateistą tak naprawde
    > wymaga tylko jednego - odwagi na głoszenie swoich poglądów swego światopoglądu
    > wśród rodziny przyjaciół znajomych

    Czyli wg ciebie ateista kradnie, morduje i rżnie wszystko co się rusza?

    Będąc ateistą
    > trzeba zamknąć dziub zrozumieć że jest się mniejszością i pogodzić się z
    > demokratycznym głosem większości że w tv i w radiu są programy katolickie że od
    > czasu do czasu jakiś ksiądz coś gdzieś powie publicznie itepe itede

    Cóż za szacunek dla drugiego człowieka! Ty aby na pewno jesteś tym katolikiem?
    To chyba powinieneś zastanowić się nad sobą...

    > - na marginesie ktoś napisał że nie ma w tv programów o innych religiach - a ja
    > codziennie słysze o fanatykach islamskich którzy co minute gdzieś coś
    > wypieprzają w kosmos

    Czysta demagogia. Ręce opadają.

    > biorą nie
    > tylko kaięża - biorą lekarze za operacje pielęgniarki za opieke urzędnicy za
    > korzystną i szybką decyzje - biorą ci wszyscy którym sie daje.

    No tak, to rzeczywiście usprawiedliwia;)

    > Na koniec takie spostrzeżenie - wydaje mi się katolicyzm jest o wiele
    > mniej nachalny niż np świadkowie jehowy czy np wyznawcy kriszny którzy
    > bezpardonowo zaczepiają ludzi na ulicach i włażą ze swoimi buciorami do mieszkań


    Tylko że katolicyzm, to rzeczywistość, w której żyjemy, a świadkowie czy
    krisznowcy to wąziutki margines tej rzeczywistośći, z którym ja na ten przykład
    nie zetknęłam się od lat.

    Taka agresywna postawa jak twoja budzi we mnie złośliwca...

    A swoją drogą statystyki mówią zdaje się, że że największy odsetek ateistów jest
    wśród ludzi wykształconych i dobrze zarabiających, więc może bezbożnicy mają
    jednak coś do powiedzenia, skoro mają tak duży wkład w PKB?
    Uwaga dla czepliwych: powyższe zdanie NIE oznacza, że uważam katolików za
    niewykształconą biedotę. Proszę o niedoszukiwanie się takich podtekstów, bo ich
    tam nie ma:)
  • nameja 16.07.05, 10:41
    Przeważnie otwarcie przyznaję się, że nie wierzę w Boga, choć mam często
    wątpliwości czy tak jest. Albo mówię, że nie wiem, chyba nie. Stykam się z
    różnymi ludźmi, w pracy,(pracue w szkole, znam wielu księży) ze znajomymi i
    nigdy nie miałam problemów. Może za plecami, ale myślę, że nie. Zanim odeszłam
    od katolicyzmu, długo myślałam, wychowałam się w katolickiej rodzinie. Potem
    okazało się, że rodzice chodzili do kościoła ze względu na dzieci, nie chcieli
    być powodem braku wiary w nas. Z trzech sióstr jedna tylko jest wierząca, ale
    za to jak! Teraz też dużo o tym myślę, ale w ciąż nie znajduję logiki i sensu w
    Biblii. Mam nadzieję, że znajdę, oby nie przed sama smiercią, bo wtedy to
    będzie niewiele warte. Zwykły strach. Powtarzam, nie zetknęłam się z żadnym
    przejawem nietolerancji itp. Nawet część osób, jakby (tak to odebrałam) może
    nie podziwia za odwagę, ale jakoś tak odnosi się do mnie z zainteresowaniem,
    może niektórzy po prostu nie mają tej "odwagi"?
  • triss_merigold6 16.07.05, 14:30
    Zależy gdzie i komu. Jestem ateistką z ateistycznej rodziny. Jako nastolatka
    nieraz spotykałam się z idiotycznymi pytaniami "Jak to? Nie wierzysz?". Jako
    dorosła mam święty spokój chociaż nie kryję się z poglądami. Rodzina męża jakoś
    przełknęła brak ślubu kościelnego i chrztu dziecka, nawet jeśli komentowali to
    nikt nie miał tyle tupetu, żeby cokolwiek powiedzieć mi wprost.
    Presja otoczenia mi zwisa najoględniej mówiąc, znajomych niewierzących,
    wierzących antyklerykałów, religijnie obojętnych.

    Ofensywa KK i klimat żywcem z II RP wybitnie mnie drażni, przeszkadzają mi
    rozwiązania prawne przyjmowane pod dyktando KK, histeria propapieska w mediach
    i rosnące w siłę fundamentalistyczne ruchy konserwatywno-katolickie.

    Krótko mówiąc: łatwo mi być ateistką prywatnie, trudno jako obywatelowi
    klerykalnego państwa.
  • Gość: jj IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.07.05, 14:52
    "Nie wierzę w ateizm" - W.Allen
  • triss_merigold6 16.07.05, 15:07
    To miał być arguemnt? Stosownych cytatów na każdą okazje jest multum.
  • Gość: jj IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.07.05, 15:11
    Nie, to żaden argument. Sam się uważam za ateistę. Coś w tym cytacie jest
    jednak. Proszę się tak nie unosić proszę Pani:) Pozdrawiam
  • triss_merigold6 16.07.05, 15:18
    Chyba, że tak...;)
    Zasadniczo uważam, że ateistom jako obywatelom w tym kraju jest niefajnie.
  • Gość: jj IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.07.05, 15:26
    Tak, czy siak uważam, że nie jest to najistotniejszy problem tego kraju.
    Choć przyznaję, ślubu i dzieci na razie brak:)
  • triss_merigold6 16.07.05, 15:29
    Nie najstotniejszy ale ważny. Państwo powinno być neutralne światopoglądowo a
    nie jest. Polska jest jak Hiszpania do końca lat 70-tych XX w.
  • Gość: jj IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.07.05, 15:33
    Nie przesadzajmy, ja dużo bardziej cierpię z powodu socjalistyczno-
    etatystycznego rozdzielnictwa!
  • marecki997 16.07.05, 15:35
    To teraz ja posłużę się cytatem. Immanuel Kant powiedział kiedyś, że niewierzący
    wśród wierzących jest jak jedyny trzeźwy wśród pijanych.
  • Gość: hen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 15:25
    Przeczytałem dotychczasowe wypowiedzi. Wyznaję zasadę, która została zacytowana
    w jednej z najlepszych polskich komedii: "Ludzie nie dzielą się na tych zza Buga
    i tych z centralnej Polski (katolików i ateistów, wierzacych niewierzących,
    biednych i bogatych, czarnych i białych itp.), ale na mąderych i głupich. Zaden
    wierzący w środowisku mądrych niewierzących nie będzie dyskryminowany, tak samo
    jak ateista pomiędzy mądrymi wierzącymi. Mimo, ż uważam się za wierzącego wizyty
    w kościele ograniczam do tzw. okazji losowych. Mam w domu zarówno Pismo Święte,
    jak i Koran, starałem się czytać Torę (nie posiadam niestety w swoich zbiorach),
    czytałem nauki Buddy, rozmawiałem z przedstawicielami różnych kościołów
    chrześcijańskich, muzułmanami, Żydami. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że
    wielokrotnie czytany w kościołach tekst fragmentu Ewangelii, w którym Jezus
    odpowiada faryzeuszom na pytanie dotyczące rzymskiej monety jest jednym z
    najważniejszych - oddajmy cesarzowi co cesarskie, a Bogu, co boskie. Ja rozumiem
    to tak: nie mieszajmy spraw wiary ze sprawami państwa, gdyż nigdy (a tak
    pokazuje historia kilku ostatnich tysięcy lat) nic dobrego z tego nie wynikło.
    Paradoksem jest to, że najlepiej ta myśl Jezusa znalazła zastosowanie we
    współczesnym Watykanie, zwłaszcza w jego polityce zagranicznej.
    Niestety, w Polsce mamy zwyczaj "przeginania pały". Jest to wynikiem niskiego
    stopnia wykształcenia - mimo inaczej mówiących danych statystycznych - i
    wieloletnich tradycji nietolerancji - mimo innej treści w podręcznikach historii
    na ten temat. I to nieważne, czy jesteśmy katolikiem, prawosławnym,
    muzułmaninem, czy też niewierzącym. Ta przypadłośc dotyka wszystkie środowiska w
    równym stopniu. A wynika to z opisanego wyżej podziału ludzi.
  • rolek33 16.07.05, 15:42
    bywa i nie łatwo,,, mojego kolegę na przykład, wraz z jego młodszym bratem (
    odpowiednio 6 i 2 klasa podstawówki ) grupa pierd***ych babć siłą zaciągnęła do
    kościoła na przymusowy chrzest,,, oczywiście jako dzieci NIEWIERNYCH i
    ANTYCHRYSTÓW,,, no i oczywiście ponoć dla ich dobra i wiecznego życia w
    królestwie niebieskim,,, i gdzie tu tolerancja ?? ?? ?? dodam tylko że nie
    mieszkam w żadnej zapyziałej wiosce tylko w środku gdańska,,, sam jestem ateistą
    i regularnie spotykam się z nietolerancją, a czasami wręcz z pogardą ze strony
    OŚWIECONYCH, ale takiego hardcore'u jak mój dobry znajomy i jego brat
    naszczęście nie w życiu nie doznałem,,,,
  • Gość: LLL4 IP: *.spiczyn.sdi.tpnet.pl 16.07.05, 16:02
    przed wpjną rownież na siłę chrzczono ludziom niewierzącym potomstwo ,
    przeważnie w szkole, która to miała niesc kaganek , tylko że niosła knot od
    swiecy
  • Gość: hmm IP: *.icpnet.pl 16.07.05, 16:41
    Ohhh to naprawde straszne. Mam tak samo jak ty, tylko ze jestem wierzacy i
    praktykujacy. Za to ze nie wstydze sie do tego przyznawac jestem wytykany
    palcami przez wielce oswieconych i nowoczesnych ludzi - zapewne ateistow. Teraz
    w modzie jest wysmiewanie wszystkich przejawow wiary i atakowanie Kosciola.
    Wiec kto ma gorzej? Aha, mieszkam w duzym miescie.
  • rsrh 16.07.05, 16:45
  • gwailo 16.07.05, 17:52
    Przykro mi, ze masz taka opinie o ateistach. Ludzie ktorzy Cie krytykuja,
    wytykaja palcami nie reprezentuja ateistow. Kiedy wracam do kraju wstyd mi za
    takie smiecie jak "Nie" Urbana czy "Trybuna". Ci ludzie to socjalistyczni
    klamcy i zlodzieje. Oni maja wlasna religie, ktora z ateizmem nie ma nic
    wspolnego.

    Smierc socjalizmowi. Kapitalizm i wolnosc!
    solohq.com/Articles/Reed/The_Ontology_of_Information,_and_Hard_Atheism.shtml
    www.rationalists.org/rc/1998_summer/forms_of_atheism.htm
  • Gość: Jp IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:22
    akie smiecie jak "Nie" Urbana czy "Trybuna". Ci ludzie to socjalistyczni
    > klamcy i zlodzieje. Oni maja wlasna religie, ktora z ateizmem nie ma nic
    > wspolnego.

    Tak jak islamisci nie maja nic wspolnego z islamem???
  • sferka 16.07.05, 16:49
    Zostałam wychowana jako ateistka. Rodzice uznali, że nie będą decydować za
    mnie. Poniekąd zadecydowali, bo sprawy religijności nie interesują mnie dziś w
    ogóle, ale nie ma się co zarzekać.
    W kwestii wątku zasadniczego: trudno było mi, kiedy byłam dzieckiem. Wiadomo
    dzieciaki bywają okrutne i trudno być innym, kiedy ma się zaledwie kilka lat.
    Dlatego kłamałam - mówiłam, że chodzę na religię do innej parafii. Schiza
    wzmogła się w okresie "komunijnym". Pamiętam, że bardzo bałam się, kiedy
    zapadła decyzja o wprowadzeniu nauki religii do szkół powszechnych. Zwyczajny
    lęk dzieciaka przed ostracyzmem rówieśników. Na szczęście to była końcówka
    podstawówki, w liceum było już ok, mimo, że w klasie tylko ja jedna nie
    chodziłam na religię.
    Co do chowania ateistów: mój ojciec miał pogrzeb "świecki". Uroczystosć
    poprowadził pan polecony przez zakład pogrzebowy. Wygłosił wspomnienie,
    poprosił o chwilę refleksji. Potem głos zabrali ci, którzy chcieli. Na
    skrzypcach pięknie zagrał kolega ojca. Nie żadnen marsz pogrzebowy tylko motywy
    ze "Skrzypka na dachu". Ojciec został skremowany. Urnę złożono w gorbie
    rodziny, na cmentarzu KOMUNALNYM. Było wzruszajaąco, ale skromnie i bez
    zadęcia. Mam nadzieję, że moi bliscy pożegnają mnie kiedys w podobny sposób.

    PS. Rodzice nigdy nie należeli do partii, sami zostali wychowani tradycyjnie.
    Pisze to po to, bo mój mocno wierzący kolega uważa, że tylko dzieci komunistów
    nie są chrzczone. Był wielce zdumiony, kiedy powiedziałam, że rodzice nie byli
    członkami PZPR, po czym stwierdził, że ojciec mimo, iż niewierzący, "taki zacny
    człowiek". :)))
  • wolt-r 16.07.05, 17:02
    Zamiast skoncentrować się na temacie, czy łatwo jest być w Polsce ateistą -
    uzasadnij swe zdanie, to ateiści zaczynają się tłumaczyć dlaczego śmią być
    ateistami, właśnie. Tak, jakby czuli się z tego powodu gorsi.
  • piezo1 16.07.05, 17:13
    Ja zostałem wychowany przez rodzinę katolicką, choć raczej umiarkowanie
    praktykującą. Z czasem moja wiara pogłebiła się tak znacznie, że jako
    nastolatek stałem się katolickim fanatykiem religijnym. Ale z czasem przeszło
    mi to. Nie walnęłomnie w 2. stronę - nie jestem ateistą. Raczej agnostykiem.
    Jednakże od zawsze potrafię oddzielać sprawy duchowe od ludzkich: zaciętym
    antyklerykałem byłem nawet, jako katolik - bo to tylko kwestia pewnej
    osobniczej wrażliwości na nieskrywaną hipokryzję. A że kler katolicki (znam
    głównie ten, bo on w Polsce dominuję i najłatwiej go w Polsce spotkać) to
    głównie hipokryci (żałuję, bo świat byłby piękniejszy) to w efekcie swych
    obserwacji stałem się antyklerykałem...
    To może być nowy wątek... Że niewierżacy mają ciężko w tym "iranie Europy" to
    jasne, ale gorzej, jeśli jeszcze chcą aktywnie ograniczyć nadmierne,
    niesprawiedliwe, prawa kleru - to już nazywane jest 'wojną z (całym) Kościołem,
    wojną z Bogiem'!
  • witkacy1975 16.07.05, 17:12
    ot i tyle... a kraj na wskroś katolicki to jest tylko w badaniach opinii
    publicznej... to tak jak z tymi statystykami o wzroście płac.... widział ktoś
    prawdziwego katolika w Polsce???? Takiego, który pomaga innym, który miłuje
    bliźniego swego jak siebie samego (również wroga) - patrz zwolennicy Radia
    Maryja...
  • Gość: Jp IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 18:07
    W antynazistowskiej Europie? He?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 18:10
    Moze zaczniemy pytac czy ateisci po upadku sowieckiego imperium
    tak jak nazisci po upadku nazizmu nie powinni przestac plakac
    ze nie moga zaczac tego samego od poczatku. Mysle ze pogrobowcy
    jedynie slusznych systemow sa traktowani bardzo dobrze.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 18:22
    Echo - jesteś uosobieniem głupoty i ciasnoty światopoglądowej. Czyli ateista to
    na pewno komunista albo nazista, taaak? Szkoda mi ciebie.
  • piezo1 16.07.05, 18:28
    No to zagadka dla Ciebie. Jak można być jednocześnie wierzącym chrześcijaninem
    i antyklerykałem? Podpowiadam: nie piszę, że katolikiem!
  • Gość: btb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 18:28
    Gość portalu: Echo napisał(a):

    > Moze zaczniemy pytac czy ateisci po upadku sowieckiego imperium
    > tak jak nazisci po upadku nazizmu nie powinni przestac plakac

    A co ma wspólnego ateizm z komunizmem? Ateista nie musi być komunistą. Ateizm -
    pojęcie baaardzo dawne, filozoficzne (masz do wyboru - główny podział: teizm,
    ateizm, agnostycyzm).
  • marecki997 16.07.05, 18:30
    Jak to co ma wspólnego? W państwach programowo ateistycznych panował komunizm,
    tak samo jak wyznaniowe państwa katolickie (Hiszpania, Portugalia, Włochy,
    Węgry, Chorwacja i rządzona przez księdza Tiso Słowacja) były faszystowskie.
    Zatem jest pewien związek, ale wiele z niego nie wynika.
  • wolt-r 16.07.05, 18:31
    No naprawdę spytam wprost! Dlaczego te mniejszości (m.in. ateiści, geje) nie
    mogą mieć w TV swjej audycji - raz w tygodniu, na przykład 20-30 minut?!
  • istna 16.07.05, 18:34
    A jak by miała wyglądać ta audycja dla ateistów? Może mały wykładzik z etyki?
    Już widzę tę oglądalność:)
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 18:42
    Etam, nie chodzi o specjalne programy. Raczej o to, by jeden światopogląd nie
    dominował spychając pozostałe w niebyt. Ideałem wszelkiej maści nawiedzonych
    kaznodziei byłoby społeczeństwo homogeniczne. (Chociaż wyrazy z "homo" na
    początku mogą się im źle kojarzyć, hahahha). Tzn. ideał to Polacy w 100%
    katolicy, zdrowi prawicowcy, idealne rodziny mąż - żona dwoje dzieci,
    uśmiechniętci jak w reklamie, bezrefleksyjni, rozmiłowani w papieżu i tradycji,
    po prostu wzór dla całego świata. Dziwne że miliardy mieszkańców naszej planety
    jakos nie podzielają zachwytu naszych kochanych katolickich przywódców narodu.
    Ale pewnie są źli, bezecni okrutnie, niemoralni, a fe!
  • piezo1 16.07.05, 18:38
    Wolterze, musimy się kiedyś zgadać - mamy zbieżne poglądy. Pozdrawiam.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 18:46
    > No naprawdę spytam wprost! Dlaczego te mniejszości (m.in. ateiści, geje) nie
    > mogą mieć w TV swjej audycji - raz w tygodniu, na przykład 20-30 minut?!

    Zgadzam sie, pod warunkiem ze po kazdym takim programiku ja dostane 20-30
    minut zeby pokazac destrukcyjny wplyw mniejszosci w dobie zagrozenia
    cywilizacyjnego. OK?
  • istna 16.07.05, 18:48
    Ale wiesz, skończyły się czasy telewizji czarno-białej:))
  • piezo1 16.07.05, 18:55
    Przecież w pozostałym czasie antenowym pośrednio czyni to za ciebie telewizja,
    pełniąca ZGODNIE Z WYMOGAMI ZAWARTYMI W KONKORDACIE (!) misję katolicką.
    Dodatkowo nadawane są regularnie audycje stricte katolickie ("Słowo na
    niedzielę", "Ziarno" i inne) oraz istnieją co najmniej dwa programy - stacje
    telewizyjne czysto katolickie, gdzie Twoje poglądy są propagowane (Trwam, Puls,
    Radio Maryja, Radio Plus...)
    To tylko te mniejszości nie mają możliwiości by stanąć w opozycji do poglądów
    propagowanych na przykład w "Ziarnie" lub TV Puls!
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:37
    Za radio MAryja placa katolicy. Za radio gejow powinni placic geje.
    Za radio ateistow, ateisci. Ludzie, ale ubaw? Co? Placic?
    Darmowe naduzywanie katolikow skonczylo sie z nieboszczka PRL.
  • Gość: Viking IP: *.elisa-laajakaista.fi 16.07.05, 18:36
    czy kraj gdzie oficjalnie 97% spoleczeństwa to katolicy, i gdzie 87%
    społeczeństwa jest za aborcją i 73% za środkami antykoncepcyjnymi można nazywać
    krajem katolickim? sytuacja znormalniała w końcu :)
    a czy na pewno jesteś ateistą z własnego wyboru czy po prostu kościół katolicki
    cię wk...rzył?
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 18:44
    Moge odpowiadać tylko za siebie. Jestem ateistą bo zwyczajnie nie czuję
    potrzeby by wierzyć a mitologię (jakiejkolwiek religii). Nie pasuje mi to do
    mojej, racjonalistycznej wizji świata. A że kościół wkurza to zupełnie inna,
    wtórna sprawa.
  • piezo1 16.07.05, 18:44
    Ja jestem agnostykiem a nie ateista.
  • rolek33 16.07.05, 18:44
    czemu wierzący zakładają w ciemno, że jeżeli ktoś jest ateistą, to musiał wqrzyć
    się na kościół?? w głowach im się nie mieści, że ktoś po prostu może nie wierzyć
    z powodów czysto empirycznych,,,
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 18:47
    Skad ty wziales te 87% za aborcja, z jakiejs komunistycznej gazetki?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 18:50
    Ja mysle ze jesli ateisci i geje dostana 20-30 min w telewizji, nazisci
    tez powinni, albo swiadkowie jehowy, satanisci, hari krishna, islamscy terrorysci.
    Jak sie to wszystko doda to nie starczy 24 godzin i nikt tego nie bedzie ogladal.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 18:52
    Echo - jak zwykle pokaz debilizmu. Ateiści, geje, naziści, sataniści.. nie
    dodałaś jeszcze pedofilów i gwałcicieli. To taka sama swołocz jak ateiści,
    prawda? Nie tak uczył ksiądz w kościółku?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 18:59
    Alez, przeciez to mialy byc WSZYSTKIE mniejszosci. POtrzebujemy cywilizacji
    terroru mniejszosci nad wiekszoscia. POMYSL CHLOPIE nad definicja "MNIEJSZOSCI"
    a nie mieszaj do tego Bogu ducha winnego ksiedza.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:01
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=26485843&v=2&s=1
    Tutaj masz konkretna propozycje. Odpowiedzialam z calym poparciem
    dla mniejszosci i wielokulturowosci. O co ci idzie????
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:07
    Jesli tak, to po co łączysz ateistów z satanistami, jehowymi, gejami itp? W
    jakim celu? Wcześniej wskazywałaś powiązania ateizmu z nazizmem i komunizmem.
    Też to było neutralne? Bo ja jakoś dziwnie odebrałem takie porównania.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:27
    > Jesli tak, to po co łączysz ateistów z satanistami, jehowymi, gejami itp? W
    > jakim celu? Wcześniej wskazywałaś powiązania ateizmu z nazizmem i komunizmem.
    > Też to było neutralne? Bo ja jakoś dziwnie odebrałem takie porównania.

    Nie da sie ukryc ze ateizm byl oficjalna doktryna komunizmu i wiele wycierpialam
    od ateizmu. ALe jesli CIe to boli to moge dac alfabetycznie. Faszyzm, horoby,
    jehowici, komunizm. Widzisz, nawet popelnilam blad ortograficzny zeby oddzielic
    faszyzm od komunizmu i przedzielilam bogu ducha winnymi jehowitami. Czy to Cie
    nie uraza? Pamietaj ze ja bylam po prostu przesladowana przez ateistow. KROPKA!!!
  • wolt-r 16.07.05, 19:33
    "Nie da sie ukryc ze ateizm byl oficjalna doktryna komunizmu..."
    No! Oficjalnie było tam również coś o równości - a wszyscy wiemy, jaka była
    rzeczywistość (robole a dygnitarze).
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:38
    Ateizm to postawa światopoglądowa nazwana tak tysiące lat temu. To, że jakis
    chory ustrój polityczny przywłaszczył sobie jego założenia, to nie znaczy że te
    mozna teraz na stałe połączyć obydwa terminy. Przykro mi jeśli ateistyczni
    komuniści Cię prześladowali, ale byli źli dlatego że byli komunistami, a nie
    dlatego że nie podzielali Twojej wiary. Innymi słowy - jeśli okradnie Cię fazet
    w skórzanej kurtce to jeszcze nie powód by od tej pory wszystkich posiadaczy
    sórzanych wdzianek nazywać złodziejami. Ufff! Mam nadzieję że jasno napisałem.
  • piezo1 16.07.05, 19:03
    Kurczę, nie wszystki mniejszości, bo jeśli tak, to Ty i ja też jesteśmy w tym
    społeczeństwie (najdrobniuejsze) mniejszości... Ale to nie znaczy, że
    powinieneś dostać osobiście swój cza antenowy - a ja zaraz po Tobie!
  • piezo1 16.07.05, 19:00
    No nie łapiesz, że nazizm wymaga znacznego ograniczenia praw pewnej grupy ludzi
    (np. Żydów), więc musi być karany (choć nie jest - patrz: Młodzież Wszechpolska)
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:07

    > No nie łapiesz, że nazizm wymaga znacznego ograniczenia praw pewnej grupy ludzi
    >
    > (np. Żydów), więc musi być karany (choć nie jest - patrz: Młodzież Wszechpolska

    Podobnie zreszta jak komunizm. Jednak komunisci tez powinni miec 20 min po
    nazistach. Tymczasem oni sobie mieli 24 godziny na dobe!!!
  • piezo1 16.07.05, 19:14
    1. Czyje prawa ogranicza komunizm?
    2. Czy jesteś pewien, Człowieku, że mamy tu komunistów lub komunizm?
    3. Czy nie mylisz komunizmu (by Stalin) na przykład z lewicowością, humanizmem,
    ewent. socjalizmem?
  • Gość: Echp IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:30
    > 1. Czyje prawa ogranicza komunizm?
    > 2. Czy jesteś pewien, Człowieku, że mamy tu komunistów lub komunizm?
    > 3. Czy nie mylisz komunizmu (by Stalin) na przykład z lewicowością, humanizmem,
    >
    > ewent. socjalizmem?

    Moze i myle lewicowosc Pol Pota wychowanego w lewackiej Francji z morderstwami w
    Kambodzy, albo terroryzm Swietlistego Szlaku w Peru z lewakami.
  • wolt-r 16.07.05, 19:34
    Właśnie - mylisz. Ale teraz już wiesz i chętnie wezmę udział w dalszej dyskusji
    z Tobą.
  • piezo1 16.07.05, 18:58
    Te procenty to chyba faktycznie przesada, ale cokolwiek by gadać - niepokojąco
    dużo Polaków urzeczywistnia poglądy niekatolickie lub wręcz przeciwne do
    katolickich. Więc może katolicy co się zowie nie są w Polsce zdecydowaną
    większościa - ale rządzą...
  • Gość: Echp IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:14
    > katolickich. Więc może katolicy co się zowie nie są w Polsce zdecydowaną
    > większościa - ale rządzą...

    Czyli jednak o rzadzenie chodzi. Przeciez lewica jest u wladz?
    Czyli katolicy sa BAAARDZO tolerancyjni wybierajac ateiste za prezydenta.
    Komuszki w PRLU nie dopuscilyby do takiego faus pas. Nieprawda?
  • piezo1 16.07.05, 19:18
    Już daaaawno pisałem: to, że ktoś ma w nazwie formalnej słowo "lewica" to
    jeszcze nie znaczy, że czynnie wprowadza w życie lewicowe ideały! Doskonale
    widać to po tych nielegalnych dotacjach dla kleru: za rządów SLD kler dostawał
    więcej kasy niż za rządów AWS! Obie partie to prawica, ale o różnym stopniu
    radykalności.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:34

    > Już daaaawno pisałem: to, że ktoś ma w nazwie formalnej słowo "lewica" to
    > jeszcze nie znaczy, że czynnie wprowadza w życie lewicowe ideały!

    O to powinenes mniec pretensje do swoich skorumpowanych ateistow lewicowych.
  • wolt-r 16.07.05, 19:36
    ;-)
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:00
    Gość portalu: Echo napisał(a):
    >>>> Skad ty wziales te 87% za aborcja, z jakiejs komunistycznej gazetki?

    A może z gazetki kościelnej, tej samej gdzie podają liczbę 98% katolików w
    społeczeństwie polskim.
  • another_story 16.07.05, 19:02
    Ktoś tu już słusznie zauważył, że łatwo być ateistą w
    warunkach "wielkomiejskich". Na prowincji bywa z tym często fatalnie. Ja
    mieszkam na Podkarpaciu, czyli w regionie tradycyjnie katolickim, gdzie sprawy
    w rodzaju niedzielnej mszy zdają się większości naturalne jak oddychanie. Do
    liceum chodziło ze mną sporo osób dojeżdżających z okolicznych wiosek - i po
    trzech latach spędzonych z nimi mam chyba prawo stwierdzić, że różnice w
    mentalności miasta (nawet takiego malutkiego jak moje) i wsi są nadal
    olbrzymie. Uważam siebie za osobę tolerancyjną... ale kiedy usłyszałam z ust
    koleżanki opinię o upadku moralnym Europy i konieczności emigracji polskiej
    młodzieży na misję do Afryki, szczęka mi opadła. Takich niespodzianek spotkało
    mnie zresztą więcej. Jako jedyna w klasie deklarowałam ateistyczne przekonania
    i nie chodziłam na religię, bo nie czułam potrzeby dowiadywania się, "jak
    leczyć homoseksualizm" (temat jednej z lekcji). Otwartego ostracyzmu nie
    doświadczyłam, chociaż konieczność złożenia u dyrektora dwustu podań z prośbą o
    zwolnienie z zajęć odebrałam jako zakamuflowane szykany. No, nieistotne.

    Aha, najbardziej podobały mi się te zalęknione pytania: "ty naprawdę nie
    wierzysz w Boga...?". Całkiem, jakbym przyznawała się do zoofilii ;).

    --
    Tako rzecze another_story.
  • wolt-r 16.07.05, 19:10
    Widzicie, nasza konstytucja przewiduje postępowanie w takich sytuacjach...
    Jeśli ktoś CHCE chodzić na lekcje religii w szkole to powinien złożyć stosowne
    oświadczenie, żę CHCE.
    Tymczasem jest zazwyczaj tak, jak piszesz: trzeba złożyć oświadczenie jeżeli
    się NIE CHCE! I to jęst chore, bo jest to łamanie prawa, konstytucji, które nie
    tylko prawie nikomu nie przeszkadza, ale wręcz wydaję się prawidłowe! Ci ludzie
    naprawdę są przekonani, że to jest przewidziana przez prawo procedura, aby
    składać oświadczenie, jeśli się nie chce (wyjątkowo, bo to przecież dziwne!)
    chodzić na lekcja religii.
  • another_story 16.07.05, 19:14
    > Jeśli ktoś CHCE chodzić na lekcje religii w szkole to powinien złożyć
    stosowne
    > oświadczenie, żę CHCE.

    Też mi się tak zawsze wydawało, ale spróbuj to wytłumaczyć reszcie narodu
    naszego ;).
  • Gość: zyczliwy katolik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 19:05
    I JUZ!
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:09
    Kiepska prowokacja.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:10
    Skoro tyle pytan o prawdziwych katolikow to to tez jest na miejscu.
    Ilu ateistow na tym forum moze odmowic chociaz czastke tej modlitwy
    ateisty:

    "Partie kochasz?
    Kocham szczerze.
    A w co wierzysz?
    W NIC nie wierze."

    Powiedzmy ze opuscimy partie bo wielu ateistow dostaje rumiencow.
    Jednak co ze zdaniem 3 i 4? He?
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:13
    Hahahha! Chcesz żeby ateiści odmawiali MODLITWĘ??? Oj, Echo, Echo.. To jest
    włąśnie irytujące u katolików. Każdy aspekt życia kojarzy im się z religią. Nie
    potrafia inaczej.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:14
    O, i jak widzę wróciły stare, dobre porównania do partii. Czyli ateista =
    komunista, prawda? Głupia baba jesteś i tyle.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:17
    No powiedzmy ze jest to stwierdzenie stosunku do wszelkiej wiary:

    "A w co wierzysz. W NIC nie wierze." O ile jestes bystry to to nie jest
    oparte na modlitwie tylko identyfikacja w stylu: "Kto ty jestes, Polak maly.
    Jaki znak Twoj" (tutaj paly, partia i w NIC niewierze zostaly dodane pozniej)
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:18
    Ale ty sama użyłaś określenia "modlitwa ateisty". Przecież to oksymoron, nie
    czujesz?
  • another_story 16.07.05, 19:16
    > W NIC nie wierze."

    W NIC nie wierzy tylko nihilista ;). Ja wierzę w ludzi - tych dobrych i tych
    złych (uproszczone te pojęcia, wiem).
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:18
    Czy ateista i nihilista nie sa sobie bardziej pokrewni niz ateista
    i czlowiek wierzacy?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:20
    W kazdym razie nigdy nie slyszalam zeby ateista atakowal nihilistow. Nawet
    islamistow. Glownie chrzescijan, a szczegolnie katolikow.
  • another_story 16.07.05, 19:25
    > W kazdym razie nigdy nie slyszalam zeby ateista atakowal nihilistow. Nawet
    > islamistow.

    Islamiści to nihiliści? Ja wiem, że te wyrazy się rymują, ale innych zbieżności
    nie dostrzegam.
  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:35
    Katolikow nie atakuja ateisci, katolikow atakuje najczescie radykalnie
    antykatolickie oszolomstwo - taki twoj odpowiednik z drugiej strony barykady.
    Ateista, bedac najczesciej czlowiekiem inteligentnym (pewne uproszczenie
    wynikajace z zalozenia, ze jego "niewiara" to wynik przemyslen, ktore raczej
    nie sa typowe dla tlumu owieczek plynacego z pradem), nie atakuje nikogo, moze
    poza siewcami glupoty, ktorych mozna znalzec w kazdej spolecznosci, niezaleznie
    od wyznania, z ktorym identyfikuje sie wiekszosc z jej czlonkow.
    Aha - i trudno, zeby w "katolickim" kraju oszolomstwo atakowalo islamistow.

    PS. Masz wyrazne klopoty ze zrozumienm slowa 'ateizm'. To z greckiego, átheos
    czyli bez boga, bezbożny. Ateista nie wierzy w boga. Co nie jest jednoznaczne z
    tym, ze "nie wierzy w NIC".
  • wolt-r 16.07.05, 19:39
    Masz poukładane w głowie - to się chwali, to szanuję.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:44
    >Ateista, bedac najczesciej czlowiekiem inteligentnym (pewne uproszczenie)

    Jestes chyba inteligentny co widze w nawiasach, ale co do inteligencji
    ateistow to GRUBE uproszczenie (przynajmniej do tych na tym forum)
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:45
    Echo napisała:
    >>>>>co do inteligencji
    > ateistow to GRUBE uproszczenie (przynajmniej do tych na tym forum)

    Kwintesencja katolickiej wyższości. Nic dodać nic ująć.
  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:46
    To twoja opinia.
    Problem w tym dialogu polega na twoim braku szacunku dla rozmowcy i stosowanych
    manipulacjach. Ale moze to tylko mylne wrazenie.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:20
    Echo - specjalnie dla Ciebie - niech będzie że ateiści mają najwięcej wspólnego
    z pedofilami, nihilistami, gejami i wielokrotnymi mordercami. Zadowolona?
  • istna 16.07.05, 19:24
    Phi, też mi nowina;)
  • another_story 16.07.05, 19:21
    > Czy ateista i nihilista nie sa sobie bardziej pokrewni niz ateista
    > i czlowiek wierzacy?

    Moim zdaniem - nie. Nihilizm jest mi mimo wszystko obcy. A od ludzi wierzących
    odróżnia mnie jedynie... brak wiary właśnie ;).
  • wolt-r 16.07.05, 19:27
    To jest dobre!
    Nawet przyjmując za prawdę, że w coś wierzyć trzeba to, będąc ateistą, można
    powiedzieć: wierzę w potęgę ludzkiego rozumu.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:32
    > 1. Czyje prawa ogranicza komunizm?

    Np. prawa ludzi religijnych, prawa wyhalucynowanych "wrogow ludu" etc.
  • wolt-r 16.07.05, 19:38
    Masz rację. Dodam, że komunizm został oficjalnie uznany, obok faszyzmu, za
    ustrój zbrodniczy - więc jest nielegalny.
    Hasło komunizmu wyłączmy więc z całej dyskusji, bo on nie ma prawa wrócić (i
    oby nie wrócił nawet tylnymi drzwiami)!
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:48
    > To jest dobre!
    > Nawet przyjmując za prawdę, że w coś wierzyć trzeba to, będąc ateistą, można
    > powiedzieć: wierzę w potęgę ludzkiego rozumu.

    To dlaczego, do cholery, potega ludzkiego rozumu doprowadzila nas do faszyzmu
    i komunizmu. Dlaczego ta sama potega doprowadzila do kondomizacji i depopulacji
    Europy? Dlaczego ta sama potega nie pozwala nam zauwazyc ze Europa zamienia
    sie w pustynna Eurabie. I to po epoce Oswiecenia! Czyli jednak ta "potega" bez
    wartosci w wiary w cos wiekszego niz zycie jest po prostu samobojcza!!
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:54
    Czyli bez boga to od razu faszyzm i komunizm, tak? A nie zauważyłas, że
    arabowie robią ataki terrorystyczne w imię swojej religii? Może lepiej byłoby
    żeby byli ateistami... Przynajmniej religijnego powodu ataków by nie mieli. Za
    to kościólkowe przykazania to prawdziwa potęga. Co się pod sztandarami wiary z
    pogaństwem wyczyniało przez tyle wieków, hę? Krzewimy dobro mieczem... fanatycy
    katoliccy. A dziś? - Katolicka młodzeż weszpolska z kamieniami i butelkami,
    moherowe berety plujące na kieskara który ośmiela się sprzedawać prezerwatywy.
    Witamy w katolandzie, ostoi tolerancji i prawdziwej miłości bliźniego.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 20:10
    > Czyli bez boga to od razu faszyzm i komunizm, tak? A nie zauważyłas, że
    > arabowie robią ataki terrorystyczne w imię swojej religii? Może lepiej byłoby
    > żeby byli ateistami...

    Wiem ze nie byloby lepiej. Stalinisci i islamisci nie kojarza mi sie dobrze.

    > Co się pod sztandarami wiary z
    > pogaństwem wyczyniało przez tyle wieków, hę? Krzewimy dobro mieczem... fanatycy
    >

    Przesadzasz. Wiekszosc barbarzynskiej Europy nie byla podbita przez papieskie
    armie. Jesli juz cos, to barbarzynska Europa pod sztandarami chrzescijanstwa
    niszczyla koscioly w Konstantynopolu. W przeciwienstwie do islamu,
    chrzescijanstwo nie szerzylo sie przez gwaltowne podboje i najczesciej
    bylo wplatane w wojny defensywne (np. z islamem).
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 20:17
    Widzisz, ja po prostu nie widzę związku pomiędzy dobrym, uczciwym życiem a
    byciem religijnym. Pewne zasady wynikają z wewnętrznego kręgosłupa moralnego
    każdego z nas, i jeśli ktoś nie czuje tego kośca bez wizyty w kościele, to
    raczej źle o nim świadczy. Mamy w Polsce większość katolicką. Czy mam sądzić że
    za wszystkie afery, napady, kradzieże itp odpowiada mniejszość ateistyczna?
  • piezo1 16.07.05, 20:36
    Faszyzm wywodził się z religijnej wizji "narodu wybranego", więc proszę nie
    pisać, że wynikał z ateizmu!
    A komunizm, jak już zauważono, tylko mienił się jako cywilizowana wersja
    ateizmu - tak, jak SLD mieni się jako lewica.
  • Gość: zgred IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 19:47
    Miałem w życiu taki okres, kiedy uważałem się za ateistę i tak się deklarowałem.
    Nikt mnie nigdy nie dyskryminował ani atakował. Nie widzę problemu.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 19:52
    Ja bylam wychowana jako ateistka!!! Przesladowania zaczely sie ze strony
    ateistow jak sie ochrzcilam. Nikt mnie nie nabierze na ateizm!
    To po prostu martwa filozofia.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 19:57
    Nie krzycz. Jeśli ktoś Cię skrzywdził, to jeszcze nie powód by winą obarczać
    innych. Dla mnie katolicym to filozofia śmieszna, naiwna, prosta. Ale szanuję
    Twoje zdanie. Chodzi właśnie o to byś Ty mogła w spokoju się modlić, a ja nie
    był zmuszany do oglądania papieża w każdym dzienniku.
  • piezo1 16.07.05, 20:39
    Nie martwa filozofia, tylko miałaś mało kulturalnych znajomych, którzy w taki
    sposób "odwrócili się od Ciebie".
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:25


    > Nie martwa filozofia, tylko miałaś mało kulturalnych znajomych, którzy w taki
    > sposób "odwrócili się od Ciebie".


    Wiem, malo kuturalnie wyrzucili z pracy.
  • pepperann 16.07.05, 19:49
    Nie zawsze jest latwo byc ateistka w Polsce. Trzeba odpowiadac na
    pytania: "dlaczego nie bierzesz slubu koscielnego", podczas gdy nikt nie
    pyta "dlaczego bierzesz slub koscielny". Trzeba tlumaczyc wspolpacjentkom w
    szpitalu, dlaczego nie chce sie rozmawiac z ksiedzem. Trzeba gruntownie
    przemyslec jak wychowywac dziecko. Czy w zgodzie z wlasnym sumieniem? Czy
    posylac dziecko do kosciola, zeby nie bylo mu przykro, ze inne dzieci chodza na
    religie. Czy wiecie , ze w przedszkolach religia jest niemal obowaizkowa? To
    znaczy-przychodzi katechetka i ma zajecia w sali, a jesli ktores dziecko nie
    chodzi na religie - musi wyjsc do innej grupy. I slucha sie
    komentarzy "przeciez dziecku nie zaszkodzi posluchac o Bozi". Oczywiscie, nie
    zaszkodzi. Ale moze ktos sobie nie zyczyc, zeby to bylo dziecku narzucane.
    Trzeba sie tlumaczyc, dlaczego denerwuja komentarze "Wszyscy Polacy czuja sie
    osieroceni po smierci papieza". Nie czuje sie osierocona, chociaz szanuje
    papieza.

    Nigdy nie czulam sie bardzo dyskryminowana jako ateistka. ALe czasem przykro
    mi, ze we wlasnym kraju czuje sie obco. Czasem bardziej u siebie czuje sie
    zagranica. Bardzo to zmutne, bo w koncu nie wszyscy POlacy byli i sa katolikami.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 20:01

    No widzisz, cale zycie pracowalam na uczelniach ktore sa zdominowane przez
    lewicowych ateistow z lat 60tych. Zawsze musialam sie tlumaczyc dlaczego chodze
    do kosciola. Dlaczego porzucilam ateizm. Widzialam jak ludzie byli odrzucani
    na pozycje akademickie bo sie wygadali na interview ze sa religijni.

    Z drugiej strony, niedawno glosnym jest w USA niejaki "profesor" Churchill.
    Nigdy nie mial doktoratu ale byl dyrektorem Ethnic Studies na University od
    Colorado. Jedna z jego glebszych wypowiedzi, to ze ci co zgineli w WTC to
    "male Eichmanny" ktore na to zasluguja. Studenci go uwielbiaja, lewacy tez,
    co pokazuje poziom odmozdzenia.

    Co do KK przynajmniej nie odsuwa Cie od kwalifikowanej pozycji na podstawie
    ateizu. Lewaccy ateisci to robia!! 95% stanowych uniwersytetow jest lewacka.
    Procent jest nizszy troche w prywatnych uczelniach gdzie trzeba sie wykazac.

    pepperann napisała:

    > Nie zawsze jest latwo byc ateistka w Polsce. Trzeba odpowiadac na
    > pytania: "dlaczego nie bierzesz slubu koscielnego", podczas gdy nikt nie
    > pyta "dlaczego bierzesz slub koscielny". Trzeba tlumaczyc wspolpacjentkom w
    > szpitalu, dlaczego nie chce sie rozmawiac z ksiedzem. Trzeba gruntownie
    > przemyslec jak wychowywac dziecko. Czy w zgodzie z wlasnym sumieniem? Czy
    > posylac dziecko do kosciola, zeby nie bylo mu przykro, ze inne dzieci chodza na
    >
    > religie. Czy wiecie , ze w przedszkolach religia jest niemal obowaizkowa? To
    > znaczy-przychodzi katechetka i ma zajecia w sali, a jesli ktores dziecko nie
    > chodzi na religie - musi wyjsc do innej grupy. I slucha sie
    > komentarzy "przeciez dziecku nie zaszkodzi posluchac o Bozi". Oczywiscie, nie
    > zaszkodzi. Ale moze ktos sobie nie zyczyc, zeby to bylo dziecku narzucane.
    > Trzeba sie tlumaczyc, dlaczego denerwuja komentarze "Wszyscy Polacy czuja sie
    > osieroceni po smierci papieza". Nie czuje sie osierocona, chociaz szanuje
    > papieza.
    >
    > Nigdy nie czulam sie bardzo dyskryminowana jako ateistka. ALe czasem przykro
    > mi, ze we wlasnym kraju czuje sie obco. Czasem bardziej u siebie czuje sie
    > zagranica. Bardzo to zmutne, bo w koncu nie wszyscy POlacy byli i sa katolikami
    > .
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 20:05
    Echo - powiedz mi skąd u Ciebie wziął się taki prosty podział ludzi na
    katolików i lewaków. Nie ma pośrednich grup? Co do uczelni - wiesz, na przykład
    na wydziałach genetyki lepiej byłoby gdyby mocno wierzący nie pracowali. Bo jak
    to połączyć z ich przekonaniami? Jesli uczelnia nie lubi ludzi religijnych,
    zmień uczelnię. Równie dobrze można się czepiać że Katolicki Uniwersytet
    Lubelski prześladuje ateistów.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 20:14
    > to połączyć z ich przekonaniami? Jesli uczelnia nie lubi ludzi religijnych,
    > zmień uczelnię. Równie dobrze można się czepiać że Katolicki Uniwersytet
    > Lubelski prześladuje ateistów.

    KUL specjalizuje sie w dziedzinach pokrewnych teologii o ktorej ateisci nie
    wiedza wiele. Co do genetyki, poczytaj sobie Dobzhanskiego czy Ayale. Bardzo
    dobrze ze Ci wierzacy ludzie zaczeli prace przed latami 60tymi bo byliby
    wyrugowani przez wlasnie takich jak ty ktorzy nie widzieliby dla nich miejsca
    (gratuluje ateistycznej tolerancji!!!!)
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 20:23
    Tak, przekonania religijne nie moga kłócić się z pracą. Tak jak z ateisty marny
    byłby ksiądz, tak z gorliwego katolika nie będzie dobrego genetyka. Bo
    religijne nakazy zawęża mu pole działania. Powiedz mi, po co Ci Twoi znajomi na
    interview (a może po poslku - na rozmowie o pracę) wspominali o swej
    religijności? Chcieli pracować w kościele? Jeśli nie, to czemu mieszali
    prywatne przekonania światopoglądowe do kwalifikacji religijnych? Jesli szukam
    fachowca z jakiejś dziedziny to nie obchodzi mnie jego wyznanie. Ma sie znać na
    swojej pracy. Tyle. Ale katolicy chieliby nieustannie podkreślać że są
    wierzący, wieszać krzyże.. Po co???
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 20:49
    No i widzisz, wbrew wszelkim dowodom dokladnie tak samo mysla lewacy!! Nie
    widzisz zwiazkow miedzy lewactwem, ateizmem i dyskryminacja ludzi religijnych?
    Zreszta wiele uczelni placonych przez podatnikow uwaza ze 99% chrzescijan nie
    nadaje sie na pozycje akademickie. Zawsze tak jest ze ateistyczne lewactwo robi
    z ateizmu
    religie panstwowa ale wypiera sie ze to religia zeby latwiej eliminowac ludzi
    religijnych na podstawie "rozdzialu kosciola od panstwa." Przyznam sie ze
    Ty jestes idealnym przykladem lewackiego ateisty.
    -----
    Tak, przekonania religijne nie moga kłócić się z pracą. Tak jak z ateisty marny
    byłby ksiądz, tak z gorliwego katolika nie będzie dobrego genetyka. Bo
    religijne nakazy zawęża mu pole działania.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 20:52
    Ale pozwól mi zrozumieć w jakim celu Twoi znajomi na rozmowie o pracę (zakładam
    że w świeckiej instytucji) wspominali o swojej religijności. Po co? Wytłumacz.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:31
    > Ale pozwól mi zrozumieć w jakim celu Twoi znajomi na rozmowie o pracę (zakładam
    >
    > że w świeckiej instytucji) wspominali o swojej religijności. Po co? Wytłumacz.

    Nie wiem dlaczego ateistyczne lewuski pod kilku nickami atakuja religie na tym
    forum. Po co? Wytłumacz. Po prostu lewactwo to pewna agenda polityczna ktora
    nie powinna miec miejsca na uczelniach. Podobnie feminazistki nie powinny
    rozdawac kondomow 12latkom i mowic o urokach skrobanek, za ktore biora pieniadze.
    Ktos ponizej zastanawial sie czy ateisci to nie ukryci satanisci. Zapewne
    lewicowi ateisci dyszacy nienawiscia do naszej cywilizacji sa dla mnie symbolem zla.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:45
    Ateistyczne lewuski? Ukryci sataniści? Brawo bogobojna katoliczko! Dalej, daj
    upust swojej miłości bliźniego. Nie potrafisz odpowiedzieć na moje, zadane w
    poście wyżej, pytanie. Tak myślałem. Jesteś prostą, zamkniętą na rzeczowe
    argumenty babą.

    Aha. Jestem też masonem, żydem, cyklistą, nocnym gwałcicielem i agentem
    sowieckim. Rozszyfrowałaś mnie. Leżę pokonany.
  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:49
    Jedyna napastliwa osoba jestes tu ty - pogodz sie z faktami.
    To ty zioniesz nienawiscia, agresja, plujesz zolcia - naprawde nie szkoda ci
    resztek zycia na takie bzdury?
  • piezo1 16.07.05, 20:51
    Popieram!
  • another_story 16.07.05, 20:31
    > KUL specjalizuje sie w dziedzinach pokrewnych teologii o ktorej ateisci nie
    > wiedza wiele.

    Jejku, bycie ateistą nie oznacza (a przynajmniej nie powinno oznaczać)
    posiadania klapek na oczach. Teologia jest bardzo ciekawa.

    --
    Tako rzecze another_story.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 20:31
    Katolicy poczynajac od ojca Mendla, zapisali sie zlotymi zgloskami.
    Najgorszym bandziorem w genetyce byl niejaki ateista Lysenko.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 20:36
    I zapewne ów Łysenko za swój dorobek życiowy uważał właśnie ateizm, tak?
    Przedstawiał się jako ATEISTA Łysenko jestem..? Echo - widzę że jacys ateiści
    Cię skrzywdzili, a Ty od tamtego czasu każdego ateistę uważasz za coś złego. Ja
    też jestem ateistą, mam się czuć winny? Wciąż wracamy do podstawowego
    stwierdzenia - żyj i daj żyć innym. Ty bądź wierząca, ale nie narzucaj np. mi
    swoich poglądów. Pośrednio - niech Twoi duchowi przywódcy nie pojawiaja mi się
    ciągle w telewizji, niech nie widzę w każdym prawie urzędzie Twoich symboli
    religijnych. Zrozum że to jest swoista agresja, zmuszanie do ciągłego stykania
    się z niepodzielanymi przeze mnie poglądami.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 20:44
    > I zapewne ów Łysenko za swój dorobek życiowy uważał właśnie ateizm, tak?

    Nie wiem czy mial jakis dorobek zyciowy. A co do ateizmu to byl to glowny
    punkt propgandowy w broszurkach Lysenki wysmiewajacych "reakcyjnego ksiedza
    katolickiego" czyli Mendla. Ja caly czas widze ataki na "katoli" na tym forum
    przez zdeklarowanych ateistow, ktore sa w podobnym stylu. Nie widzisz zwiazku z
    ateizmem? Czyli ateisci nie sa inspirowani przez ateizm?
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 20:50
    Nie bardzo rozumiem tę Twoją wypowiedź. Nie wiem co ten nieznany mi bliżej
    legendarny Łysenko pisał. Może był po prostu głupim partyjnym działaczem? A
    może drwił sobie z owego także nieznanego mi księdza, który np. mieszał swoje
    przekonania religijne do pracy w genetyce. (Przecież wg. katolików człowiek
    został stworzony na podobiństwo bog, tak? to po co badania genetyczne? bog tak
    chciał i człowiek nie ma prawa kombinować, nie takie jest założenie Kościoła?)
    Ostatnie zdanie Nie rozumiem ostatniego pytania. Możesz jaśniej?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:11
    >Może był po prostu głupim partyjnym działaczem? A
    > może drwił sobie z owego także nieznanego mi księdza, który np. mieszał swoje
    > przekonania religijne do pracy w genetyce.

    Ty robisz dokladnie to samo twierdzac ze katolicy nie nadaja sie do
    pozycji akademickich w genetyce.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:14
    Nie wiem czy udajesz naiwniaka czy jestes glupcem ktory nic nie rozumie?
    Jesli jestes sztandarowym obrazem ateisty, to jeszcze bardziej sie obawiam
    o przyszlosc naszej cywilizacji.

    ----------
    Przecież wg. katolików człowiek
    został stworzony na podobiństwo bog, tak? to po co badania genetyczne? bog tak
    chciał i człowiek nie ma prawa kombinować, nie takie jest założenie Kościoła?)
    Ostatnie zdanie Nie rozumiem ostatniego pytania. Możesz jaśniej?


  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:23
    Nie mówię że się nadają, tylko że religia MOŻE zawężać im pole działania. A
    gdyby ślepy chciał zostać pilotem, to co? Też puściłabyś go na kurs? Bo inaczej
    ktos inny zarzuciłby Tobie nietolerancję?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:34
    A nie przyszlo Ci do glowy ze to Twoj ateizm MOŻE Ci zawezac pole dzialania?
    Dlaczego zadnemu ateiscie nie przyszla do glowy genetyka tylko ksiedzu?


    > Nie mówię że się nadają, tylko że religia MOŻE zawężać im pole działania. A
    > gdyby ślepy chciał zostać pilotem, to co? Też puściłabyś go na kurs? Bo inaczej
    >
    > ktos inny zarzuciłby Tobie nietolerancję?
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:39
    Podaj mi przykład gdzie ateizm zawęża pole działania. Nie zabrania ani nie
    nakazuje mi niczego, w odróżnieniu do wszelakich zakazów i nakazów religijnych.
    Echo - konkret proszę!
  • piezo1 17.07.05, 11:47
    Craig Venter, szef Celera Genomics (firma biorąca udział w niedawnym wyścigu do
    poznania ludzkiego genomu), poinformował, że nauki biologiczne są obecnie tak
    zaawansowane, że on rozpoczyn projekt... stworzenia od podstaw sztucznej, żywej
    komórki bakteryjnej - takiej prostej, wzorcowej, którą dopiero wedle potrzeb
    będzie można modyfikowac biotechnologicznie. Jeśli mu sie to uda (na razie jest
    to bardzo prawdopodobne w perspektywie kilku lat), to okaże się,że DO
    STWORZENIA ŻYCIA NIE JEST POTRZEBNY ZADEN BÓG! Nie wnikając w szczegóły - gdyby
    facet był katolikiem to nie odważyłby się na ten eksperyment i nie udowodniłby
    tego, co w tym tekście podkreśliłem. Albo uznałby, że to niemoralne itp., albo
    uznałby, że nie uda mu się powołać tego tworu do życia, bo przecież...
    zabraknie bożego impulsu - czyli Bóg nie da bakterii życia i basta (bo życie
    pochodzi tylko od Boga a nie z fizyki).
  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 20:51
    Twoje zaslepienie traci jakas obsesja - naprawde wspolczuje.
    To, ze ktos jest ateista, nie wyklucza tego, ze moze byc chamem, idiota,
    bydlakiem, zlodziejem i alkoholikiem. Podobnie jak fakt bycia katolikiem nie
    wyklucza nic podobnego. Czy to, ze rzeczony Lysenko byl jaki byl, naprawde
    mialo jeden fundament, ateizm? A moze do tego byl glupcem? A moze zaslepionym
    komunista? a moze najzwyczajniej zakompleksionym prostakiem?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:17
    Sprawa jest duzo gorsza. Ateisci (patrz wyzej), uzurpuja sobie prawo do
    eliminowania katolikow z genetyki bo ta wg. nich jest niezgodna z ich wiara.
    To nie jest uprzedzenie z czasow Lysenki i Stalina. To jest tu i teraz!!!


    >Czy to, ze rzeczony Lysenko byl jaki byl, naprawde
    > mialo jeden fundament, ateizm? A moze do tego byl glupcem? A moze zaslepionym
    > komunista? a moze najzwyczajniej zakompleksionym prostakiem?
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:28
    No to wyobraż sobie Echo że, odpukać, miałaś wypadek i wiozą Cię do szpitala.
    Potrzebna jest operacja, a lekarz - świadek Jehowy odmawia jej przeprowadzenia
    bo nie chce mieszać krwi. I co teraz? Nie rozumiesz? Chodzi mi o to by poglądy
    religijne nie stanowiły przeszkody w pracy. Jeśli gorliwy katolik mi
    przysięgnie że nie zawaha się przed żadnym niedozwolonym przez biblie
    eksperymentem, to będą ostatnia osoba zabraniającą mu pracować w genetyce.
    Rozumiesz to czy nie?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:38
    Jedyny niedozwolony przez biblie eksperyment to szkodliwy eksperyment na
    czlowieku, albo mordowanie czlowieka (przed i po narodzeniu). Nie znam innego
    zakazu.

    > No to wyobraż sobie Echo że, odpukać, miałaś wypadek i wiozą Cię do szpitala.
    > Potrzebna jest operacja, a lekarz - świadek Jehowy odmawia jej przeprowadzenia
    > bo nie chce mieszać krwi. I co teraz? Nie rozumiesz? Chodzi mi o to by poglądy
    > religijne nie stanowiły przeszkody w pracy. Jeśli gorliwy katolik mi
    > przysięgnie że nie zawaha się przed żadnym niedozwolonym przez biblie
    > eksperymentem, to będą ostatnia osoba zabraniającą mu pracować w genetyce.
    > Rozumiesz to czy nie?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:41
    Nie ma chirurgow wsrod Swiadkow Jehowy. Natomiast wiekszosc polskich
    chirurgow to katolicy.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 22:07
    Uciekłaś przed odpowiedzią. A gdyby się zdarzył chirurg Jechowa? Hipotetycznie.
    To co wtedy? Jeśli powiesz że to niemożliwe, to analogicznie mógłbym Ci
    zarzucić nietolerancję. Bo dlaczego zabraniać Jehowym bycia chirurgami? I tak
    nie odpowiesz argumentem..
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 22:09
    Echo napisała: >>>mordowanie czlowieka (przed i po narodzeniu

    O! Masz przykład religijnego nakazu. Katolicyzm uważa że już od chwili poczęcia
    zarodek jest człowiekiem. Ja się z tym nie zgadzam. Gdybym był katolkiem, to
    nie mógłbym pogodzic opinii naukowych na ten temat, z twardym religijnym
    nakazem.
  • Gość: 1 IP: *.autocom.pl 16.07.05, 20:10
    moja "religijna" babcia stwierdziała, że jak nie zostanę bierzmowany, to
    "zdziczeję"[sic!] - to mnie jeszcze bardziej zniechęciło do wszelakich
    sakramentów; nic na siłę; raz jest cieżko, a raz lekko być ateistą;
  • another_story 16.07.05, 20:17
    Bierzmowanie to w ogóle niezła historia :). Wtedy wiedziałam już dokładnie, że
    jestem ateistką, więc zapierałam się ze wszystkich sił przed tą uroczystością.
    Ale cóż, w końcu uległam presji (po raz ostatni zresztą). Przybrałam sobie imię
    Małgorzata i odtąd mam bohaterkę Bułhakowa za patronkę ;-).
  • another_story 16.07.05, 20:06
    > Trzeba sie tlumaczyc, dlaczego denerwuja komentarze "Wszyscy Polacy czuja sie
    > osieroceni po smierci papieza"

    Mnie nawet zaszeregowano do pokolenia JP2.. choć nie przypominam sobie, bym
    zgłaszała akces. Papieża szanuję, ale z wieloma jego poglądami się nie
    zgadzałam.

    --
    Tako rzecze another_story.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 20:09
    A tam, pokolenie JP2, wcześniej generacja X, frugo i tym podobne bzdury. Ot,
    jakiś socjolog chciał zabłysnąć w mediach i rzucił takie określenie, a reszta
    dziennikarzy bezrefelksyjnie podchwyciła. Nie mozna szeregować ludzi jedynie na
    podstawie roku urodzenia.
  • emeryt21 16.07.05, 20:43
    Moim zdaniem niema problemow.W tym ultra katolickim kraju nie udalo sie
    urzednikom koscielnym wytworzyc atmosfery nietolerancji.Przyczyna jest
    prosta;wiekszosc obywateli to katolicy przestrzegajacy tradycji
    chrzescijanskiej,ale to niema nic wspolnego z wiara.Ci naprawde wierzacy to
    zwolennicy radia maryja,ortodoksyjni wielbiciele ojca dyrektora.Pozostali nie
    przejmuja sie pustym gadaniem ksiezy,bo wiedza,ze to niczego nie wnosi do ich
    zycia.Zuwazcie,ze ostatnio zaczeto stosowac termin agnostyk zamiast ateista.W
    pierwotnym zalozeniu termin ateista mial miec wydzwiek pejoratywny.Nic z tego
    nie wyszlo,wiec "wynaleziono" okreslenie mniej negatywne,liczac sie z wola
    wiekszosci.A jednak,to postep w kosciele,biskupi zaczynaja cos rozumiec.Z
    nowych terminow "pokolenie JP2" to tez nowinka,ktora ma cos zalatwic.Boje
    sie,ze juz jest zbyt pozno.U naszych sasiadow zamykaja koscioly,brak
    wiernych,brak pieniedzy.Nas to tez czeka i kler musi sie z tym pogodzic i
    zmienic sposob "pracy duszpasterskiej",musi wyjsc do ludzi a nie rzadzic
    nimi.Musi im sluzyc,bo do tego byl powolany w poczatkach istnienia kosciola.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 20:54
    Widzisz emeryt?. Dokladnie to samo podejscie. W Polsce jest tolerancja bo nie ma
    wiary. Czyli bezwiara (np. ateizm sa tolerancyjne). Kocham te sklerotyczne
    wywody. A czy nie przyjdzie Ci do Twojej eks-partyjnej glowki ze ja nigdy
    nie sluchalam radia Maryja?


    > Moim zdaniem niema problemow.W tym ultra katolickim kraju nie udalo sie
    > urzednikom koscielnym wytworzyc atmosfery nietolerancji.Przyczyna jest
    > prosta;wiekszosc obywateli to katolicy przestrzegajacy tradycji
    > chrzescijanskiej,ale to niema nic wspolnego z wiara.

  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:00
    Zarzucasz uproszczenia (katolicyzm=radiomaryjnosc) sama manipulujac bezustannie
    zestawieniami ateizm=faszyzm, atiezm=komunizm, ateizm=brak zasad,
    ateizm=partyjniactwo, itd.

    O ile komuminzm odrzucal wiare w boga, mial wiec czesc wspolna z ateizmem, to
    stawianie znaku rownosci miedzy tymi oboma pojeciami to przejaw wyjatkowej
    ignorancji.

  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:09
    Od czasow Rewolucji Francuskiej scene polityczna dzieli sie na prawice i lewice.
    Im bardziej na lewo tym bardziej ateistycznie, komunistycznie etc. Radio Maryja
    to populizm. Zawsze tak jest ze wiekszosc ludzi nie rozumie polityki wiec slucha
    co im sie podoba, odmawia rozaniec. Nie mieli wiele wplywu na wstapienie Polski
    do Europy ale maja duzy wplyw na wyciskanie lez u ateistow. Ale istnieja katoliccy
    intelektualisci poczynajac od papiezy a konczac na szeregowych ludziach, ktorzy
    sa szmaceni przez ateistow na kazdym kroku. Tylko dlatego ze sa katolikami.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:18
    Jeśli ktoś, jak raczyłaś się wyrazić, "szmaci" innego za sam fakt bycia
    ktolikiem to jest po prostu idiotą. natomiast co mnie obchodzi podział na
    lewicę i prawicę. Jestem w stanie podzielić scenę polityczno-społeczną na 10
    różnych rodzajów. Ludzie są dalece bardziej zróżnicowani, nie tylko jako
    katolicy i lewicowcy. Sama źle oceniasz ludzi za sam fakt że są ateistami. Nie
    znoszę partii mieniących się lewicowymi, a jestem ateistą. Jesteś w stanie to
    pojąć?
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:43
    Twoje poglady sa bardzo zbiezne z lewicowymi.
  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:51
    Bo nie wierzy w boga i nie jest radykalny?

  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:28
    Ortodoksyjny katolik genetykiem. Hm. Ja tu widze sprzecznosc. Ale przy twoim
    zacietrzewieniu nie zaskakuje mnie to, ze tobie wydaje sie to caliem naturalne.

    I jeszcze jedno - rozni nas glownie to, ze ja nie widze w tym problemu - niech
    sobie bedzie kim chce. Ty zas ateistow chcialabys widziec na stosie.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:45
    JESTEM GENETYKIEM!!! Pisales ze szmacenie mnie za to ze jestem katoliczka
    to dowod idiotyzmu. Przyjmuje. Probujesz mnie szmacic na podstawie mojej religii.


    > Ortodoksyjny katolik genetykiem. Hm. Ja tu widze sprzecznosc. Ale przy twoim
    > zacietrzewieniu nie zaskakuje mnie to, ze tobie wydaje sie to caliem naturalne.
  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 21:50
    Co probuje robic???

    Mnie martwi raczej twoj poziom umyslowy, a nie stan ducha...
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 22:05
    Nie martw sie o moj poziom umyslowy. Jak bedziesz mial 200 publikacji
    z genetyki to wtedy pogadamy czy ateisci nadaja sie do genetyki.
    Nie lubie glupawego placzu jak to katolicy dyskryminuja ateistow
    a ateisci tylko uwazaja ze katolicy nie nadaja sie do genetyki.
  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 22:10
    Nigdzie nie plakalem, bo nie czuje sie dyskryminowany. Zreszta - nawet gdyby,
    to nie zwyklem sie mazac.

    Te 200 publikacji bardzo mi imponuje - w zderzeniu z rzeczowoscia twoich
    wywodow, mierne to wystawia swiadectwo polskiej (?) nauce. Miejmy nadzieje, ze
    chociaz w dziedzinie genetyki masz cos sensownego do powiedzenia.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 22:16
    No widzisz, a dopiero twierdziles ze katolicy nie moga byc dobrymi genetykami.
    Co do swiadectwa nauce: jestem cytowana kilka tysiecy razy.

    Teraz zaczynasz byc ekspertem nt. moich innych wywodow, ktore przyznaje
    naukowe nie sa. Ale nie moge pozwolic zeby to forum bylo zdominowane
    przez antykatolickich oszolomow.
  • Gość: Doom IP: *.aster.pl 16.07.05, 22:19
    Coz - jezeli to ja jestem "antykatolickim oszolomem" to uspokoje cie, nie
    uzurpuje sobie prawa do narzucania tu nikomu swojego swiatopogladu.

    Ale rozumiem cel, ktory ci przyswieca - ja z kolei nie moge sie powtrzymac by
    nie sprobowac dac odporu idiotom, nawet cytowanym tysiace razy.
  • Gość: terry IP: *.aster.pl 16.07.05, 22:29
    To ty idiotko tu krzyczysz i płaczesz jak to cię wyrzucano z pracy. Opanuj się
    głupia babo. Skoro religia nie przeszkadza ci w pracy, to jak rozumiem
    swobodnie jestes w stanie przeprowadzic eksperyment genetyczny na ludzkim
    zarodku? Czy tak jak kosicol uwazasz ze od chwili poczecia zarodek jest
    czlowiekiem.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 16.07.05, 21:22
    Doom, ile Ty masz nickow. I tylko po to zeby robic ateistyczny sztuczny tlok
    na tym forum?
    ------
    Gość portalu: Doom napisał(a):