Dodaj do ulubionych

Cały dom na głowie kobiet

19.10.05, 07:44
widocznie polskie kobiety na to sie godza. kto jest winien ze maz jest
alkoholikiem , nie on tylko jego zona
Edytor zaawansowany
  • barbara_gostynska 19.10.05, 08:09
    coż poradzić że Panie na to sie godzą.I jeszcze maja zrónać wiek w którym
    kobiety i mężczyżni będa wybierać się na emeryture.I na to też się godzą jak
    takie krówki prowadzone na rzez.Nic ujać lubimy być wykorzystywane.A może tak
    głupie że nie chce walczyć nam sie o swoje godne życie.a potem starośc,
  • anka1 19.10.05, 08:27
    ani nie jestesmy glupie ani nie lubimy byc wykorzystywane. ale sprobuj
    zawalczyc o swoje prawa a zostaniesz w najlepszym razie nazwana wredna
    feministka. najgorszy jest brak solidarnosci wsrod samych kobiet. jedna druga
    nieraz utopilaby w lyzce wody.
    a jaki jest stosunek do kobiet w Polsce w ogole to widac. np. po tym jakie jest
    podejscie do inicjatyw Magdaleny Środy. od kpin i lecewazenia po wrecz chamskie
    komentarze i to nawet ze strony dostojnikow koscielnych.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.10.05, 09:04
    > ale sprobuj
    > zawalczyc o swoje prawa a zostaniesz w najlepszym razie nazwana wredna
    > feministka.

    Zależy, czego boisz się bardziej:
    Tego, że ktoś cię nazwie wredną feministką?
    Czy tego, że będziesz przez resztę życia wykorzystywana?

    Moim skromym zdaniem wybór jest prosty.
  • femine09 19.10.05, 09:57
    rzeczywiscie kontynuuj obawe do nazwania Cie feministka i to jeszcze wredna bo
    to przeciez nie do zniesienia, nie walcz lepiej o nic, tylko cicho siedz i
    przytakuj mezczyznom.czy tego jako kobieta na prawde chcesz???????!!!!!!
  • zigzaur 19.10.05, 11:05
    Skąd wiesz, że jeśli zostaniesz lesbijką, to twoja partnerka nie będzie ciebie
    wykorzystywać?
  • papagena33 19.10.05, 12:27
    Ciekawe. Cholera, to ja też moge zostać lesbijka?!;-)
    Natomiast Ty uważaj, bo jak zostaniesz gejem, to albo zginiecie razem z
    partnerem w brudzie i głodzie, albo się pozabijacie.:-D
  • Gość: powiedz_to_koniowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 14:22
    U mnie w rodzinie jest tak, że żona robi prawie wszystkie prace domowe.
    Ja wykonuję pracę, która sama w sobie dla naszej rodziny nie jest potrzebna,
    ale za to jest płatna. Z kolei moja żona robi takie rzeczy, które dla naszej
    rodziny mają podstawowe znaczenie, choć nie są płatne.
    Jak mogę to jej pomagam, jak nie mogę - nie pomagam, i ona to rozumie.

    Myślę że cała ta krucjata w sprawie "równego traktowania" jest śmieszna, bo
    same kobiety widzą że są inne niż mężczyźni, mają inne potrzeby, i wcale nie
    chcą żeby je traktować tak samo jak mężczyzn we wszystkich sferach życia.

    I bardzo proszę panie mówiące o "wykorzystywaniu" kobiet przez mężczyzn żeby
    zwróciły uwagę, że w ten sposób zabierają godność tym kobietom, które chcą
    prowadzić dom, bo to lubią. Wiem że nie wszystkie kobiety tak myślą, ale znam
    ich całkiem sporo! Ich życiem jest ich rodzina - dla nich to jest ważniejsze
    niż promowanie samej siebie czy zwiększanie zysku swojego pracodawcy.



  • patty_vare 19.10.05, 14:34
    W twojej rodzinie żona *nie pracuje* zawodowo. A taka sytuacja to jakby nie
    patrzeć rzadkość.
    Prawda jest taka, że kobiety mają przeważnie dwa etaty - jeden zawodowy, a drugi
    domowy. Pogódź się z tym.

    No i co z twoją żoną się stanie, skoro nie pracuje zawodowo, nie zarabia na
    swoją emeryturę, jak ją postanowisz porzucić w ramach drugiej młodości w wieku
    50 lat? Pomyślałeś o tym kiedyś?
  • Gość: powiedz_to_koniowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:05
    1. nie mam zamiaru jej porzucić "w ramach drugiej młodości" bo nie to jej
    ślubowałem
    2. od tego jest prawo rozwodowe żeby cały majątek wspólny podzielić równo
    między małżonków
  • blues1970 19.10.05, 15:40
    Sądzę, że prace domowe wykonywane przez mężów (czy też nie) nie mają nic
    wspólnego z potrzebami (rozumiem, że własnymi) tudzież pracą domową. Taka
    postawa to chyba wygodnictwo i przyzwyczajenie. Rozumiem, że istnieją pewne
    prace, których kobieta czy mężczyzna nie wykonują, bo nie umieją (oczywiście
    nie ma tu podtekstu płci, predyspozycji etc.), jednakże nie dotyczy to
    większości prac domowych. Prasowanie, sprzątanie, odkurzanie, mycie podłóg,
    zmywanie, opieka nad dzieckiem, zabawa z nim, edukacja, zwolnienia chorobowe na
    dziecko itd równie dobrze powinni wykonywać kobieta i mężczyzna w ramach czasu,
    chęci i czystego altruzimu. Co też czynimy u siebie w domku.
  • Gość: sklepowa IP: *.cybernet.ch 19.10.05, 16:22
    Niech kazdy mowi za siebie !

    Nie wyobrazam sobie zycia w zwiazku innym - niz partnerski.

    Na tych samych zasadach. I tyle.

    P. S.
    Na ten "luksus" stac widocznie niewiele kobiet !
  • Gość: Win IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 19.10.05, 20:33
    "...Ludzie mowia ze Lodka
    To skonczona idiatka
    Ale Wladek ja kocha i tyle...", (klucz do doczesnego szczescia ).
    Jestem pewien ze Wladek i Lodka nie maja problemu zrozumienia obowiazkow
    wzgledem siebie...i swoich dzieci.
  • Gość: powiedz_to_koniowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 12:01
    Ależ każdy mówi za siebie !

    Ja też nie wyobrażam sobie życia w związku innym niż partnerski.
    Nie wierzę jednak w te same zasady. Sztywno "równy" podział zadań prowadzi do
    absurdów typu "nie umyję tego kubka bo to ty z niego piłaś" albo "to co że ty
    masz w pracy trudny okres a ja mam spokój - twoja kolej na odkurzanie!"

    W tym wszystkim potrzebna jest niestety miłość.
    Dzięki niej możemy w pełni zaangażować się w ułatwianie życia tej drugiej
    osobie - a także powstrzymać się od wykorzystywania takiego "pełnego
    zaangażowania" żony czy męża.
  • Gość: sklepowa IP: *.cybernet.ch 20.10.05, 17:35
    Wiele rzeczy robimy razem:
    wspolnie gotujemy , robimy pranie, zakupy i sprzatanie mieszkania w week-end.

    Raz, dwa i zalatwione. Nie ma tematu.

    Ale...
    Gdy mnie w domu nie ma - a przychodze i jest (w dodatku nie moj !!!) burdel,
    to wtedy jest problem i ewentualnie temat do rozmowy.

    Burdel i zaniedbanie moze sie kazdemu zdarzyc, ale bez przesady...

    P. S.
    Ja chce miec silnego partnera - a nie trudne dziecko !






  • Gość: powiedz_to_koniowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 17:44
    Moja żona jeszcze nie pracuje zawodowo, więc teraz większość prac przypada na
    nią.

    Mam nadzieję, że kiedy pójdzie do pracy to ja nie będę na tyle zepsuty i
    przyzwyczajony do jej "obsługi" że będę jej wytykał kurz na szafie.

    Zresztą, każdy facet który chce mieć w domu słodką istotkę zamiast
    sfrustrowanej baby musi w to włożyć choć trochę wysiłku.

  • Gość: powiedz_to_koniowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 17:44
    Moja żona jeszcze nie pracuje zawodowo, więc teraz większość prac przypada na
    nią.

    Mam nadzieję, że kiedy pójdzie do pracy to ja nie będę na tyle zepsuty i
    przyzwyczajony do jej "obsługi" że będę jej wytykał kurz na szafie.

    Zresztą, każdy facet który chce mieć w domu słodką istotkę zamiast
    sfrustrowanej baby musi w to włożyć choć trochę wysiłku.

  • Gość: magda IP: *.orange.pl 19.10.05, 21:46
    No cóż masz rację każda z nas jest inna.
    W życiu tak jak z jazda samochodem: owszem miło gdy nas panowie całuja w dłoń,
    otwierają drzwi, pomagaja wysiąść ,ale choćto naprawdę mile uczucie - bycie
    kobieta-pasażerem w zyciu ma swoje konsekwencje, to nie ona decyduje o kierunku
    no i nigdy nie bedzie kierowcą. Mozna być kobieta-pasazerem lub kobieta-
    kierowcą, ważne dla nas jest to aby wybór był świadomy i zgodny z wewnetrznym
    przekonaniem a nie z stereotypami. Można przeciez sie realizowac
    jako "piastunka domowego ogniska" jak też jako "kierowca".
    Siedze jeszcze w pracy, która jest moją pasją i daje wieksze zarobki, ale zaraz
    biegne na kolacje, która mąż- domator przygotował.
    Pozdrawiam wszystkich.
    P.S Miedzy kobieta a mężczyzna w kuchni jest jedna drobna róznica...dla nas
    naturalne jest to ,że po gotowaniu trzeba pozmywac a nie wstawic do zlewu:)
  • magdolot 19.10.05, 22:24
    U mnie w rodzinie też tak było, ale można nie wytrzymac. Robie podyplomowe,
    podłapałam pracę dorywczą, mam szansę zrobic z tego zawód.
    Kiedy siedzę pisząc tekst, słyszę z od drugiego komputera brąchanie, że
    porządku nie ma, majtek nie ma. Wtedy mnie trafia.
    Nie chodzi o to, żeby kobietom odbierać możliwość siedzenia w domu, niech każda
    para wybiera układ, ale niech on będzie fair.
    Stany - tam zarabiający facet uważa, że żona w domu ma "full time job", u nas
    to czasem trzymanie darmozjada z łaski. Tam, taka żona zwykle coś robi jako
    wolontariuszka, żeby mieć poczucie, że jest kimś.
    Rozwód z niepracującą żoną po amerykańsku, to: jej adwokat na koszt męża,
    połowa składek emerytalnych dla niej, alimenty, które sie pilnie płaci. A jak
    taka zawodu nie ma, to się jej szkołę opłaca i kobitę do zdobycia fachu
    alimentuje. Za to duże szanse na opiekę nad dziećmi się ma, jak się jest
    stroną, która zarabia.
    Fair, nieprawdaż? A zmiana prawa nikomu godności nie odbiera. Raczej dodaje.
  • Gość: powiedz_to_koniowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:29
    Trudno się z tobą nie zgodzić (może za wyjątkiem twojego opisu zarabiającego
    faceta w USA).

    1. Naturalnie - układ musi być fair, bez jęczenia że nie posprzątane albo że
    nie wyprane, i facet musi być otwarty na to że kobieta chce iść do pracy, ale z
    kolei znam też przypadki że faceta trafia szlag bo on wykonuje swoją część,
    tzn. pracę w zawodzie, a kobieta od rana do nocy się "realizuje" na kursach
    tańca, z innymi niepracującymi koleżankami, wśród hodowców psów, na czatach
    internetowych. Jeżeli był układ typu "ja pracuję w firmie a ty w domu" to
    kobieta też powinna wywiązywać się ze swoich obowiązków.
    Moim skromnym zdaniem kobieta powinna mieć pracę zawodową, bo spędzanie prawie
    całego czasu w domu jest po prostu niezdrowe - mentalnie "niehigieniczne".

    2. Jedna rzecz to stworzenie takiego prawa rozwodowego, które uwzględni
    sytuację kobiet pracujących w domu, a druga to propagowanie "równości" czy też
    braku akceptacji dla kobiet pracujących w domu. To pierwsze popieram, to drugie
    zwalczam.
  • the_real_kris 04.11.05, 23:03
    jesli myslisz ze taki rozwod jest fair. Byc moze rzeczywiscie sa takie warunki w
    tym pop... kraju ale jesli to prawda to zrozumialym staje sie dlaczego maleje
    tam liczba zwiazkow malzenskich. Tylko idiota by sie zenil w takiej sytuacji.
  • Gość: k IP: *.daleka.net 19.10.05, 13:12
    sory,ale chyba nienormalne jesteście. czemu na nia naskakujecie, przeciez ona
    nie mówi,że chce być wykorzystywana, tylko pisze,że upominając sie o swoje prawa
    może być narażona na wyzwiska i ataki. a Wasze ataki sa niczym innym jak tylko
    potwierdzeniem tej tezy, może słowa inne,ale zajadłość i chęć stłamszenia podobna
  • Gość: szwet14 IP: *.bredband.comhem.se 19.10.05, 13:18
    To z powodu tej czulej solidarnosci kobiecej. Dobrze to znamy od zawsze.
  • Gość: gadzia IP: *.orange.pl 19.10.05, 21:33
    Feminizm a homoseksualizm to dwie sprawy, to tak tytulem sprostowania.
  • Gość: FEMINISstka IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.10.05, 09:05

    <<dokladnie,,glupi kraj,glupie KOBIETY....a ze matki-polki,
    coz wziely wzor z walesowej a nie matki teresy...uklony...hi,hi
  • stopnie.zycia 19.10.05, 09:17
    > podejscie do inicjatyw Magdaleny Środy. od kpin i lecewazenia po wrecz
    chamskie komentarze i to nawet ze strony dostojnikow koscielnych.

    a czym się różni (niestety) polski ksiądz od przeciętnego polskiego faceta?jest
    jeszcze większą konserwą!początki chrzesicjaństwa to walka kocioła z
    kapłaństwem kobiet (tak, tak, to żadna nowość)
    w polskim kościele wszystkiemu winna jest kobieta, nawet niskiemu przyrostowi
    naturalnemu, chociaż jak wskazuje doświadczenie, wielu mężczyzn zostało ojcami
    bez świadomej decyzji (bo nie chciało jej podjąć) i dopiero kiedy kobieta
    zdecydowała za nich stali się nagle dumnymi tatusiami,

    brak solidarności ze strony kobiet wynika z bardzo prostej zależności kobieta,
    która głośno wytyka nierówności między statusem kobiet i mężczyzn auomatycznie
    jest przez dużą część męskiej publiczności odrzucana jako "wariatka" mało kto w
    związku z tym ją popiera
    owszem jest trochę facetów, którzy szanują kobiety i własnie dlatego starają
    się, żeby obowiązki dzielone były równo, ale atmosfera społeczna takim
    zachowaniom nie sprzyja, a pleni się typowo męskie warcholstwo

    nie zdarzyło mi się usłyszeć w kościele kazania o tym, żeby sobie np. ludzie na
    co dzień pomagali w małżeństwie, albo się szanowali, główny temat
    to "massmedia" i jakieś okrągłe zdania nie wiadomo o czym, Kościół jest
    kościołem męskim i jeśli się to nie zmieni, biskupi i księża będą widzieć w
    kobietach ciągle "służki"

    kobiety wcale nie chca żyć bez mężczyzn, nawet feministki, większość chce mieć
    rodziny ale trudno wykształconej kobiecie, w niczym nie ustępującej
    intelektualnie facetowi wracać nagle w domu do roli "przynieś, wynieś,
    pozamiataj" dla wielu taka cena jest zbyt wysoka!
    czas najwyższy żeby faceci zeszli ze swojego piedestału, bo to już nie robi na
    nikim wrażenia, paradoksalnie właśnie wtedy mogą zyskać więcej szacunku i uczuć
    ze strony kobiet.
  • dziadypl 19.10.05, 11:07
    1. Faceci nieraz pracuja po 12 -14 godzin dziennie (np.: murarze,zeby zarobic
    na utrzymanie rodziny). Po tylu godzinach pracy nikt nie ma sil na sprztanie.
    Kobietom przywilejow nie brakuje: brak obowiazkowej sluzby wojskowej, 60 lat
    jako wiek emerytalny, zamiast 65 latjak mezczyzni. Kobiety mniej pracuja,
    wykonuja lzejsze prace i w konsekwencji dluzej zyja.
    2. Jesli zonaty facet musi ciezko pracowac na utrzymanie rodziny, a kobieta nie
    chce zadabac o dom, to po co sie zenic? Bez kobiety i dzieci przynajmniej jest
    mniej harówki. Nie byloby w tym zadnego interesu, zadnego pozytku?
  • kaha_org 19.10.05, 11:26
    1. Faceci nieraz pracuja po 12 -14 godzin dziennie (np.: murarze,zeby zarobic
    > na utrzymanie rodziny). Po tylu godzinach pracy nikt nie ma sil na sprztanie.
    > Kobietom przywilejow nie brakuje: brak obowiazkowej sluzby wojskowej, 60 lat
    > jako wiek emerytalny, zamiast 65 latjak mezczyzni. Kobiety mniej pracuja,
    > wykonuja lzejsze prace i w konsekwencji dluzej zyja.

    Wyobraź sobie, że kobiety też potrafią pracować po 14 h (mnie się zdarzyło
    pracować po 16h na dobę), to prawda po tylu godzinach nie ma na nic sił. Tak
    samo facet jak i kobieta. Co do obowiązkowej służby wojskowej - hahahaha, nie
    znam nikogo kto by ją odbył!! Jedyny problem, jaki macie to to załatwić, zebrać
    kwitki ew. ładnie skończyć studia. Wiek emerytalny ma być zmieniony. Kobiety
    nie pracują mniej! Pracuję z mężczyznami i widzę, że bynajmniej się nie
    przepracowują. Kobiety żyją dłużej bo o siebie lepiej dbają - mniej palą,
    zdecydowanie mniej piją i nie jedzą tak niezdrowo, jak wy!

    > 2. Jesli zonaty facet musi ciezko pracowac na utrzymanie rodziny, a kobieta
    nie
    >
    > chce zadabac o dom, to po co sie zenic? Bez kobiety i dzieci przynajmniej
    jest
    > mniej harówki. Nie byloby w tym zadnego interesu, zadnego pozytku?

    Wyobraź sobie, że w większości przypadków facet nie jest w stanie sam zarobić
    na całą rodzinę. Niewielki procent kobiet decyduje się na pozostanie w domu.
    Również dlatego, że nie chcą rezygnować z lepszego standardu życia. Czasy się
    zmieniły. Nie jesteście już tacy super. I nie oczekujcie, że my kobiety
    będziemy pracować zawodowo i harować na drugi etat w domu. Bo tak. Jeśli takie
    masz pojęcie o małżeństwie, to życzę Ci szybkiego otrzeźwienia. Bo będzie licho.
  • dziadypl 19.10.05, 11:37
    Bylem w wojsku caly rok, z tego com slyszal mniej-wiecej polowa facetow jest
    powolywana. Nie wiem co robisz ale ja ciezko pracuje (moze nie teraz): mam
    firme budowlana i wraz z 8 pracownikami robimy wykonczenia domów- tynki,
    gladzie, plytki, podlodi, scianki dzialowe. To ciezko praca. Na pewno bardziej
    ciezko od pracy w biurze. A pracujemy dzien w dzien co najmniej po 12 godzin, w
    sobote 10...
    Po takiej pracy nie wyobrazam sobie sprzatania, gotowania wieczorem. A na
    budowe i z budowy trzeba j4eszcze do domu przyjechac (to kilakdzeisiat minut)
  • tezas 19.10.05, 12:11
    Czy twierdzisz ze zona powinna oblsugiwac meza bo ten byl w wojsku (o ile byl,
    oczywiscie)?

    Natomiast widze ze w Poslce dokonal sie znaczny postep - internet nawet na
    budowach jest juz zainstalowany ;)
  • idavdk 19.10.05, 12:18
    Oj, chyba marniutkie masz pojecie o pracy koncepcyjnej...:)
  • the_real_kris 04.11.05, 23:07
    fe
  • ewa.linek 19.10.05, 12:26
    Mój drogi, praca biurowa to nie jedyne możliwe zajęcie dla kobiety,często
    pracujemy również fizycznie i męczy nas to w nie mniejszym stopniu,niż was. A
    kiedy wracamy wykończone do domu,czeka na nas drugi etat... Bo to, co w domu,
    SAMO SIĘ NIE ZROBI, a na mężczyzn-jak widać - często liczyć po prostu nie można.
  • skun2 19.10.05, 13:40
    baby nie umią gotować - coraz częstszy przypadek.
  • Gość: Anka IP: *.orange.pl 19.10.05, 22:02
    Jestem inspektorem nadzoru...ale lubie to pracę - mimo,ze czesto zmuszona
    jestem ustawiac do pionu facetów, takich jak TY. Także pracuję cięzko cały
    dzień w terenie a wieczorami jeszcze praca nad dopracowaniem dokumentacji.
    Widzisz najbardziej nieuczciwe jest to ,że pracując fizycznie zarzucacie
    kobietom ,że maja latwą robote (ile ja to razy słyszłam na budowie)a przecież
    my mamy słabsze fizycznie organizmy (znam kobiety wykonujace cięzka praca
    szkółkarza czy ogrodnika - problemy z utrzymaniem ciąży, z krażeniem i
    nerkami, chory kregosłup i mówie o paniach po 30!)

    A może trzeba było skończyć studia, harować u kogoś aby zdobyć doświadczenie,
    uprawnienia, stale podnosic swoje kwalifikacje....Jak kogos nie stac na
    argumentacje inteelektualna to zawsze sie "fizyczna tężyzną" podpiera...pozdr.
  • Gość: xaida IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:18
    człowieku, czy ktoś Ci kazał pracować na budowie? sam wybrałeś sobie takie
    zajęcie. Ten sam wiek emerytalny dla kobiet? a czas, który się wkłada właśnie w
    dom, w rodzenie i wychowywanie dzieci (czyli przysparzanie państwu nowych,
    pracujących na emeryturę wcześniejszych pokoleń obywateli) to nie praca??. To
    dodatkowy, ciężki, opłacony często wieloma cierpieniami i wyrzeczeniami ( o
    których sie w ogóle prawie nie mówi) dodatkowy etat. Pomyśl nad tym.
  • Gość: edelka IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 20.10.05, 09:40
    Ja bardzo przepraszam, ale kto wam zabrania drodzy panowie pracować po 8 godzin
    w biurach i miec tak łatwa i przyjemną prace jak tu opowiadacie? No kto? Skoro
    to taka prosta praca i nie wymagajaca wysiłku (fizycznego, bo oczywiście dla Was
    umysłowy wysiłek to żadna praca)?
    A poza tym jak czytam te wszystkie bzdury, że kobieta "ma prace domowe w genach"
    (bo taki wniosek mozna wyciagnąć z wypowiedzi panów to niedobrze mi sie robi...
    Nauczyli sie w domku, że mamusia wszystko robi a tatuż wyleguje się na tapczanie
    z gazetka i pilotem od telewizora w ręku i wydaje im się, że taki układ jest w
    porządku. A kobieta ma ich tylko obsługiwać: gotować obiadki, sprzątać, prać,
    prasować, zajmowac się dziećmi, żemy szanowny małżonek po ciężkim dniu dniu
    pracy miał święty spokój! (i do tego jeszcze niech będzie najlepszą,
    najseksowniejszą kochanką świata i zawsze ma ochotę spełniać zachcianki męża!)
    A że kobieta też była w pracy i do tego miała nawał roboty, szef wiecznie
    niezadowolony (bo przeciez to facet, któremu trzeba podetknąć wszystko gotowe
    pod nos) to juz nie ma żadnego znaczenia.
    Ciężko jest na nowo wychować mężczyznę, który taki obrazek w domu rodziców
    oglądał na codzień.
    Ale niektórzy się choć trochę strają i za to im dziękuję. Zrobią czasem obiad,
    posprzatają, wyprasują (przynajmniej sobie jak muszą). Żeby tylko weszło im to
    wkrew i było dla nich czymś normalnym, to już byłoby dobrze.
    Ale jak będą czytać takie niestworzone historie o zarobionym po pachy mężu i
    siedzącej cały dzień w domu żonie, na dodatek nic nie robiącej, bo przecież
    utrzymanie domu i wychowywanie dzieci to żadna praca wg nich, to za długo nie
    będa pomagać.
    Ludzie po prostu muszą zmienić swoje myślenie!!!
    A skoro facet taki mądry to niech chociaż przez tydzień zajmie się domem i
    dziećmi: sprzata, robi zakupy, gotuje, robi pranie, prasuje, odrabia z dziećmi
    lekcje, bawi się z nimi itd. Zobaczymy czy wtedy też będzie mówił, że to żadna
    robota i nie padnie wieczorem bez siły na kanapę. Niech obsługuje żonę przez ten
    czas i wtedy pogadamy.

  • Gość: Pinot IP: 213.17.230.* 19.10.05, 13:22
    Ale te kobiety są "dzielne" , tylko dlaczego jak zostają same to desperacko
    poszukują przyjaciela. Odnoszę wrażenie że te które są takie "silne" to zostały
    już dawno zostawione albo nigdy nie potrafiły być z facetem...bo nikt by z nimi
    nie wytrzymał. Mam żonę pracujemy obydwoje i nie dzielimy obowiązków na moje
    twoje. Staramy się je realizować obydwoje. Drogie Panie trochę więcej
    kobiecości mniej 'jadu" bo to was głównie gubi.
  • tezas 19.10.05, 13:38
    Bo czlowiek (i kobieta i mezczyzna) z reguly potrzebuje kogos bliskiego.
    Co nie znaczy: kogos do obslugi.

    Drogi Panie, gdyby to mezczyzni czuli sie podzialem obowaizkow wykorzystywani -
    Panie z pewnoscia bylyby mnie zjadliwe :)
  • iquea 19.10.05, 13:59
    Panie Tezas, Pan jest bardzo mądry. A już myślałam, że tylko mój chłopak jest
    takim fajnym, myślącym facetem ;)
  • Gość: Majka IP: *.dyn.optonline.net 19.10.05, 16:36
    Drogi panie. skoro nie dzielicie obowiazkow a i tak staracie sie obydwoje
    pracowac w domu to o to nam kobietom przeciez chodzi. Nie chodzi o to ze :'masz
    pozmywac bo dzis twoja kolej' nawet jak padasz na twarz. Chodzi o to zeby
    mezczyzni nie uwazali tego za nasz wylaczny obowiazek. co innego jest z paniami
    ktore nie pracuja zawodowo, szkoda myslec co bedzie na starosc.
  • iquea 19.10.05, 13:53
    "Kobiety mniej pracują" zarobkowo (dodaję za ciebie, bo przeciez nie chodzi Ci o
    to że praca w domu to nie jest praca, prawda?), mój drogi, najczęściej z tego
    powodu, że trudniej im dostać sensowną pracę, bo pan na rozmowie kwalifikacyjnej
    dyskwalifikuje kobietę z miejsca za to że jest kobietą i moze nie daj Boże
    urodzić kiedyś dziecko, albo - nie daj Boże! - już je ma. Z mężczyzną to co
    innego, bo przecież jak on ma dziecko to najczęściej ma też żonę, która mu je
    wychowuje, więc może pracować, luzik. Jesli ustalasz sobie z partnerką układ: ja
    zarabiam, ty zajmujesz się domem - to żaden problem, wasz wybór i niech wam się
    pięknie układa. Problem w tym, że najczęściej jest tak, że oboje partnerzy
    pracują, coraz częściej - mimo wspomnianych problemów kobiet - tak samo dużo i
    wtedy to już chyba te obowiązki domowe trzeba dzielić, nie sądzisz, chłopczyku?
  • Gość: facet IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 19.10.05, 14:20
    mam wrażenie, ze głównym problemem kobiet jest to, że nie urodziły się
    facetami ... :-)))

    SORRY, ale to naprawdę nie nasza wina :-)
  • Gość: Kobieta.pl IP: *.net.autocom.pl 19.10.05, 15:02
    > mam wrażenie, ze głównym problemem kobiet jest to, że nie urodziły się
    > facetami ... :-)))
    >
    > SORRY, ale to naprawdę nie nasza wina :-)

    Problem tkwi w czym innym.Drugą płcią oprócz kobiet jest płeć charakteryzująca
    się niedojrzałością,nieodpowiedzialnością,egoizmem i dziecinnością.
  • dziubek 19.10.05, 16:54
    Gość portalu: Kobieta.pl napisał(a):

    > > mam wrażenie, ze głównym problemem kobiet jest to, że nie urodziły się
    > > facetami ... :-)))
    > >
    > > SORRY, ale to naprawdę nie nasza wina :-)
    >
    > Problem tkwi w czym innym.Drugą płcią oprócz kobiet jest płeć charakteryzująca
    > się niedojrzałością,nieodpowiedzialnością,egoizmem i dziecinnością.

    Wystarczy że kobiety będą trzymały się od facetów z daleka i już po problemie.
    No i powinny rodzić się tylko dziewczynki.
    Kobiety - do dzieła!

    Pozdrawiam serdecznie!
  • tezas 19.10.05, 16:21
    Jak to nie? czesciej lap sie za sciere i szczote a problem sie zmniejszy
  • samia1 19.10.05, 14:11
    Masz racje w jednym: NIKT nie ma siły na sprzatanie po 12 godz pracy!!!
    Kobiety tez NIE!!! Prosty rachunek: nawet gdyby pracowala 8 godz+1godz zakupy
    (wliczam to juz zaplanowanie co i gdzie kupic)+1 godz obiad(ezpresowy oboad)=
    MAMY JUZ 10 GODZ, dalej..+ zmywanie, pranie , prasownie, dzieci,
    lekcje ,sprzatanie, "ogarnianie domu"..... a kiedy znajdzie czas na zadbanie o
    siebie? kiedy poprostu pobedzie z odzina??
    A sprobuj jeszcze krwawic co miesiac przez 3 dni!!! Choc raz zmus sie do bólu
    podobnego do porodowego i te Twoje "przywileje" ida w niepamiec.
    2. A o interesie to ty lepiej nie wspominaj-szkoda slow!
  • Gość: facet IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 19.10.05, 14:24
    sorry za sarkazm ale pozostaje wam tylko jedno wyjście ... operacja zmiany
    płci ... no bo jak ktoś się źle czuje w swojej roli życiowej ... w roli
    kobiety ...

    po co uogólniać, ciężko się dogadać z partnerem ... tak kobieta to takie
    stworzenie, ze łatwiej ponażekać i powiedzieć iz cała wina leży po stronie
    facetów niż usiąść ze swoim w miły wieczór przy kominku i porozmawiać o
    podziale obowiązków i wspólnym współżyciu tak aby obojgu było wygodnie i
    szczęśliwie ... .... zbyt cieżko ????
  • leilaleila 19.10.05, 14:37
    Nie, nie za ciezko. Ale bez sensu. Kazda kobieta wie, ze taka rozmowa totalnie
    niczego nie zmieni. Wiec zamiast marnowac na nia sily woli w tym czasie zmyc
    gary albo zrobic pranie.
  • Gość: Majka IP: *.dyn.optonline.net 19.10.05, 16:39
    Bzdury, oczywiscie, ze zmieni. Zalezy jeszcze z jakim facetem jestes zwiazana.
  • Gość: Win IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 19.10.05, 21:11
    ...powtorka,
    "Wszyscy mowia ze Lodka
    To skonczona idiotka
    Ale Wladek ja kocha i tyle...",( klucz do doczesnego szczescia).
    Jestem pewny ze Wladek i Lodka nie maja problemu zrozumienia obowiazkow
    wzgledem siebie i swoich dzieci.
  • wdakra 19.10.05, 23:49
    > Nie, nie za ciezko. Ale bez sensu. Kazda kobieta wie, ze taka rozmowa totalnie
    > niczego nie zmieni. Wiec zamiast marnowac na nia sily woli w tym czasie zmyc
    > gary albo zrobic pranie.

    To taki sam stereotyp, jak tadycyjny podział codziennych obowiązków. W każdym
    razie warto spróbować.
  • Gość: iquea IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 14:37
    Naprawdę sądzisz że to jest tak banalnie prosta spraw i tylko 80% kobiet dotąd
    na to nie wpadło?
  • tezas 19.10.05, 16:23
    He he he... Juz widze jak po wspolnej rozmowie przy ominku (na marginesie: ile
    rodzin ma kominek) facet ktoremu do tej pory bylo super wygodnie bo nie robil
    dokladnie nic zacznie gotowac zmywac prac i sprzatac na zmiane z zona.
  • Gość: Win IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 19.10.05, 21:18
    Tezas, czy ty wierzysz w milosc? O ile nie to bardzo mi ciebie zal.
  • Gość: ziuta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:00
    dlatego trzeba faceta przyzwyczajac od samego poczatku zwiazku.
  • Gość: sceptyk IP: *.chello.pl 19.10.05, 20:28
    > Prosty rachunek: nawet gdyby pracowala 8 godz+1godz zakupy
    > (wliczam to juz zaplanowanie co i gdzie kupic)+1 godz obiad(ezpresowy oboad)=
    > MAMY JUZ 10 GODZ, dalej..+ zmywanie, pranie , prasownie, dzieci,
    > lekcje ,sprzatanie, "ogarnianie domu"

    piekne wyliczenie ... ale nieprawdziwe ... prawdziwe byc może gdy są dzieci w
    wieku od 0 do 7 lat ... potem Twoja wyliczanka ma sie nijak do
    rzeczywistości ... 1 godz. dziennie zakupów??? hahahaha .. wybacz ale to ja
    robię w domu zakupy ... i to w dodatku rano przed pracą w ramach spaceru ...
    zajmuje mi to 10 minut .. + może raz w tygodniu razem z małzonką w markecie ...
    pranie, prasowanie codzienne, zmywanie itd??? .. drogie Panie .. po pierwsze
    czas nalezy umiec sobie organizować to raz .. dwa wdrażac dzieci do obowiazków
    domowych od najmłodszych lat (szczególnie synów ;-)tak tak) .. a wtedy problem
    obowiazków domowych pojawi sie w całkiem innym swietle ...
    no i na koniec ... dlaczego (prosze o wybaczenie) do cholery bierzecie sobie za
    partnerów/mężów leniuchów???? .. a potem płaczecie?? to tak jakby faceci którzy
    wzięli sobie za zony oziebłe nieskore do seksu niewiasty i chcieli powołania
    rzecznika ds. seksu małzeńskiego :-)))))))))))))) ...
    wiecej odpowiedzialności za swoje zycie drogie Panie!!!
  • Gość: Starling IP: *.net.autocom.pl 19.10.05, 14:57
    > 2. Jesli zonaty facet musi ciezko pracowac na utrzymanie rodziny, a kobieta
    nie
    >
    > chce zadabac o dom, to po co sie zenic? Bez kobiety i dzieci przynajmniej
    jest
    > mniej harówki. Nie byloby w tym zadnego interesu, zadnego pozytku?

    Nie ma większego poświęcenia niż wyjście za mąż.Dla faceta ślub jest świetnym
    interesem(przynajmniej w polskich warunkach)-ma służącą,a dzieci dostają jego
    nazwisko.Tylko w imię czego?Oby wreszcie pewne kobiety zaczęły myśleć nieco
    bardziej egoistycznie,bo jak widać faceci nie zasługują na to co mają,skoro
    nawet nie potrafią być wdzięczni.
  • Gość: Majka IP: *.dyn.optonline.net 19.10.05, 16:41
    Dokladnie. Moge sie zalozyc ze wiecej kobiet chcialoby robic te rzeczy bez
    problemu gdyby tylko byly doceniane. Niestety praca w domu nie daje prestizu,
    niektorzy nia wrecz pogardzaja mowiac ze to nie praca.
  • the_real_kris 04.11.05, 23:32
    i to kompletnie. To z punktu widzenia faceta nie ma sensu sie zenic. Mezczyzna
    moze dostac wszystko to co w malzenstwie (tyle ze w lepszym wydaniu) bez
    malzenstwa - seks, bliskosc, pomoc, dzieci itp. W dodatku bezproblemowo mozna
    zamienic partnerke na 'nowszy model' - jedyny warunek to miec troszke kasy.

    Co zyskuje kobieta niezamezna oprocz frustracji?
  • Gość: Vivien IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.05, 13:55
    the_real_kris napisał:

    > i to kompletnie. To z punktu widzenia faceta nie ma sensu sie zenic. Mezczyzna
    > moze dostac wszystko to co w malzenstwie (tyle ze w lepszym wydaniu) bez
    > malzenstwa - seks, bliskosc, pomoc, dzieci itp. W dodatku bezproblemowo mozna
    > zamienic partnerke na 'nowszy model' - jedyny warunek to miec troszke kasy.
    >
    > Co zyskuje kobieta niezamezna oprocz frustracji?

    Krzysiu,
    Ty stary trollu, daj se pokój koleś z tymi żalosnymi tekstami. Na śp. forum
    seksuologia już dość napisaleś o swojej nienawiści do kobiet. Pamiętam,
    pamiętam koleżanki z I LO cię nie lubily :))))





  • dziennikustaw 19.10.05, 16:57
    Wlasnie - "ale trudno wykształconej kobiecie [...]"
    Wlasnie - nie rozumiem co do tego ma wykształcenie. Kobieta "wykształcona" (nie
    mylić z "mądra" !!!!! ) wcale nie przestaje być kobietą !. Jeżeli ktoś lubi się
    kształcić, podobnie jak inni lubią chodzić do kosmetyczki lub wisieć na
    telefonie całymi godzinami, to jest jego prywatna sprawa. Oczywiście ze jest to
    ciekawsze zajęcie (niż telefon), ale nie ma nic do rzeczy. Jeżeli jakąś kobietę
    stać aby zajmować się domem, kształcić się, pracować i jeszcze się uśmiechać do
    męża .... ideał kobiety ! Oczywiście - takich ideałów nie ma.
    Nie wiem po co kobiecie "wykształcenie". Już w tym momencie słyszę głosy: "a co
    będzie jak on ją zostawi !? Co ona sama bez wykształcenia zrobi ?!". Niestety
    tak jest że to problem w drugą stronę - co będzie jak ona nie będzie zajmowała
    się domem ? - on ją zostawi !! Wybór należy do Ciebie !!
  • Gość: emancypantka IP: *.itc.pw.edu.pl 19.10.05, 17:29
    A co będzie, jak zajmująca się domem "żona i matka" zachoruje? Usiądziesz i się
    rozpłaczesz, czy zadzwonisz do mamusi? Nie lubisz wykształconych kobiet? To
    żeń się z niewykształconą, tylko nie wymagaj od niej zrozumienia teorii
    względności i nie narzekaj potem, ze jest tępa. Wybór należy do Ciebie!
    (A ciekawe ską taka pewność, że Ciebie żadna nie zostawi, jak będziesz
    wszystko na nią zwalał? Czy dlatego, że kobiety naogół są bardziej
    odpowiedzialne?)
  • the_real_kris 04.11.05, 23:33
    rozumiesz teorie wzglednosci... Bo naprawde niewiele ludzi ja rozumie.
  • Gość: grayne IP: *.rferl.org 19.10.05, 18:10
    Przepraszam, ze sie wtracam do polskiej dyskusji domowej. Mieszkam w Minsku
    Bialoruskim. Prosilam meza, zeby mi pomagal w domu - on jest prawnik, ja
    dziennikarka.
    on "zostawil" mnie z dzieckim a bez pieniedzy. Bylo a jest mi ciezko - nie
    lubie byc ciagle sama. Ale nigdy tez nie zalowalam o tym, co sie stalo. Nie
    moge komus uslugiwac po to, zeby on tylko mi nie zostawil.
  • Gość: okrent9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 20:18
    grayne - trzymaj się! Wyobrażam sobie, że jest ciężko, ale ten prawnik nie był
    Ciebie wart, i masz szansę poznać jeszcze kogoś odpowiedzialnego, kto będzie
    Cię szanował. Trzymaj się! Serdeczne pozdrowienia.
  • Gość: anka IP: *.orange.pl 19.10.05, 22:13
    grayne-jestes silna kobietą, trzymaj się i wierz w siebie. Nauczysz dziecko,
    jaki są prawdziwe wartości i prawa do poszanowania czyjes wewnętrznej wolności -
    zwłaszcza u Was tak waznej.
  • anika65 19.10.05, 10:47
    Zgadzam się z Tobą Aniu . Może skrzykniemy kilkanaście kobiet ,ale kobiet nie
    Pań ,które nie chcą mieć nic do powiedzenia i zawalczymy o swoje ? Anka2
  • zigzaur 19.10.05, 11:07
    Proponuję środek walki:

    Zmuszanie do współżycia pod groźbą odmowy współżycia
  • stefek_burczymucha1 19.10.05, 12:27
    Drogie Panie! Bardzo Was proszę nie przesadzajcie! Lepiej zauważmy, że to na co
    wiele kobiet teraz narzeka, wcześniej im imponowało. Niech kobiety, które
    zastanawiają się nad wyborem swojego "życiowego partnera" 10 razy, zastanowią
    się lepiej 50 razy!!! I Wszystko! I nic dziwnego, że Te Panie, które się
    zastanawiały za ktrótko, teraz pytają:
    "Czy wiesz jakie jest najsmutniejsze zwierzątko na świecie?
    - MĘŻCZYZNA!
    A wiesz dlaczego?
    - bo ma piersi bez mleka, ptaszka bez skrzydełek, jajka bez skorupek, worek
    bez pieniędzy.
    80% kobiet już nie wychodzi za mąż bo zrozumiała, że dla 6 dkg kiełbasy nie
    opłaca się brać całego wieprza do domu" :-) :-) :-) POZDRAWIAM!
  • ajkaj 19.10.05, 11:59
    Jeśli mężczyzna ma utrzymywać rodzinę, to trudno by jeszcze miał na głowie dom.
    Problem raczej w tym, że polska kobieta pracując w domu, nie ma stażu pracy,
    żadnych świadczeń, jest traktowana gorzej niż bezrobotna. Wychowuje kilkoro
    dzieci, prowadzi domowe gospodarstwo, a na pytania co pani robi, musi
    odpowiadać: nic. Natomiast wymaganie, by mąż po całym dniu wracał i gotował
    obiad, czy robił pranie jest przesadą. Jeśli chce pomóc żonie, nie jest
    zmęczony, to tak robi, ale nie można tego jakoś sankcjonować. Te żądania zapisów
    o obowiązkach mężów są godne pożałowania. Jeśli on otrzymuje godne pieniądze za
    pracę, może oszczędzać żonę, zlecając firmom pranie, prasowanie, nianie, itp. I
    o te godne pieniądze za dobrą prace należy zabiegać, a nie o zapisy, że mąż ma
    prać pieluchy. Ale coś trzeba kombinować, by zaistnieć publicznie, bo pieniądze
    się bierze, a nic nie robi taka pani Środa.
  • mrs.bovary 19.10.05, 12:02
    robi, robi, tylko nie wszystkim sie to podoba. No cóz w koncu kilka tysiecy lat
    tradycji to nie byle co.
  • tezas 19.10.05, 12:05
    > Jeśli mężczyzna ma utrzymywać rodzinę
    Zauwaz, ze w znakomitej wiekszosci rodzin kobieta pracuje - dokladanie tak samo
    jak facet. Gotuje, pierze, sprzata, mywa, robi zakupy itp. po powrocie z pracy.

    NB sa rodziny gdzie maz jest bezrobotny, kobieta nie, a i tak ona robi w domu
    wsyztko aby tlyko on biedaczek sie 'niemesko' nie poczul.

    Z ciekawosci: jak zamierzasz zabiegac o godna place? I czy tlyko dla
    facetow,czy kobieta tez nie powinna zarabiac niegodnie?
  • Gość: maksym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 14:23
    Niestety, plecie Pan straszliwe głupstwa! Po prostu nie można wytrzymać, trzeba
    na coś takiego reagowac. Gdzie jest powiedziane, że to facet utrzymuje dom i
    rodzinę? No! Gdzie? Nic takiego już od dziesiątek lat nie istnieje. Prawie
    wszyscy dorośli ludzie w wieku produkcyjnym pracują - bo inaczej nie da się
    żyć. Bo po prostu nie byłoby za co. Niestety istnieje straszne, upokarzające
    bezrobocie i róznie teraz bywa z pracą, ale przeciez z czegoś trzeba zyć i
    zawsze w koncu pracę jakoś się znajdzie. Pracują więc i kobiety i meżczyźni.
    Wokoł nas - znajomi, sąsiedzi, ludzie z pracy i spoza pracy, przyjaciele i
    przyjaciele przyjaciół itd, itd. wszczyscy pracują Nikomu nawet nie przyjdzie
    do głowy, aby sobie pozwolić na urlopa na wychowanie dzieci, czy na chorowanie,
    czy zwykły nawet urlop - bo nawet w czasie urlopu bierze się jakas dodatkową
    pracę, albo odnawia mieszkanie itd. bo czasami tylko stać ludzi na jakiś
    najwyażej tygodniowy wypad. Lepiej dzieci wysłać na odpoczynek. Bo dla
    wszystkich to rzadko starcza.
    Więc o czym Ty Człowieku piszesz? O czym? To chyba jakieć Twoje wymysły - albo
    nie widzisz otaczającej Cię rzeczywistości...
    Tak więc - ad rem - obowiązki domowe muszą być dzielone, bo nie ma innego
    wyjścia i nikt inaczej nie jest w stanie zyć i chyba nie chcemy inaczej zarowno
    panowie jak i panie. I tyle. Takie czasy A Pan jeszcze tego nie zauważył?!
  • dziennikustaw 19.10.05, 15:33
    Niestyty, plecie Pani sztraszliwe głupstwa !
    Ja nie wiem gdzie teraz Pani siedzi i co widzi z okna (nie wykluczam że są to
    Bermudy). Ale tam gdzie my żyjemy (czyli w Polsce, ale nie tylko), to że facet
    chodzi do pracy i przynosi pieniądze nie jest niczym zaskakującym. Większość
    kobiet zajmuje się domem (patrz np. także Niemcy czy Kanada). Powiem więcej -
    nie dość że zajmują się domem, to jeszcze w ogóle nie pracują zawodowo, bo ....
    zajmują się domem !!
    Jeżeli szanowna Pani nie widziała innego świata, niż ten który przedstawiła ....
    trudno. Nie będę się spierał o Pani braki w postrzeganiu świata.
    Zgadzam się za to z przedmówcą,że obowiązki domowe muszą być dzielone. Także i w
    tym nie ma nic nadzwyczajnego. Ktoś w końcu musi przynosić pieniądze a ktoś te
    pieniądze wydawać. Czy wyobraża sobie Pani jaki powstałby bałagan w lodówce
    gdyby cała rodzina zajmowała się napełnianiem lodówki ? Gdyby nie było "szefa"
    od lodówki ? To jest pierwszy z brzegu przykład o podziale obowiązków domowych,
    ale taki dosyć wymowny (no i bardzo praktyczny)
    Ja się tam nie wtrącam w Pani życie rodzinne, być może ustaliliście sobie taki
    podział obowiązków. Dla mnie jest normalne że to żona zajmuje się napełnianiem
    lodówki i ja się w to nie wtrącam (czy na kolację będzie chlebek z marmoladą czy
    bigosik). To jest normalne życie.
    Ależ ja się rozpisałem :-)
  • tezas 19.10.05, 16:32
    > jeszcze w ogóle nie pracują zawodowo, bo ....
    > zajmują się domem !!
    Oooo, to wiekszosc Polek NIE pracuje zawodowo? To nowina, a o zrodlo mozna
    prosic?
  • Gość: gosc IP: *.getinleasing.pl / 212.244.52.* 19.10.05, 16:46
    zajrzyj do danych statystycznych - ile Polek i Polaków pracuje i porównaj to z
    danymi w innych krajach. Sam zauważysz ze w Polsce pracuje o wiele wiecej kobiet
    niż w innych krajach.
    Pytanie tylko - dlaczegu pracują ? Odpowiedz "bo muszą utrzymać dom" jest
    oczywiście bzdurą. Jeżeli już obracamy sie w kategoriach "muszą" to niech lepiej
    "muszą" zajmować się domem. Wcale nie muszą pracować tylko CHCĄ pracować. A my,
    faceci, myslimy ze ona to robi dla domu :-).
  • tezas 19.10.05, 16:50
    ? Odpowiedz "bo muszą utrzymać dom" jest
    > oczywiście bzdurą.
    Alez oczywiscie - Polakom jak ogolnie wiadomo tak sie swietnie powodzi ze facet
    bez problemu zarabia na wszelkie potrzeby.

    NB ja sie nie dziwie ze kobiety chca pracowac - w porownaniu z zebraniem u meza
    o kazdy grosz i calkowitym od nigo uzaleznieniem praca to niezly wybor.
  • dziennikustaw 19.10.05, 17:03
    następny z "uzależnieniem" :-)
    Przyjmując Twój punkt rozumowania, to także dziwka jest bardzo dobrym wyborem:
    kosztuje mniej niż żona, jest na każde zawołanie, zrobi co chcesz i w dodatku
    możesz zaraz potem spokojnie zasnąć :-)
  • Gość: iquea IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 22:20
    Nie zupełnie. On/ona pisał/ła z punktu widzenia kobiety. Ty - tekstem o dziwce -
    mówisz z punkty widzenia mężczyzny. I to wyjątkowo niefjnego. A przynajmniej
    dziewiętnastowiecznego.
  • Gość: ajka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 16:29
    1.Na temat bezrobocia mam inne zdanie, bo według mnie ono nie istnieje tak jak
    się je przedstawia;
    2. Trzeba rozumieć co się czyta, chodzi mi o to, że osoba pracująca w domu
    powinna mieć zaliczany ten okres do stażu pracy i przysługujące z tego tytułu
    świadczenia, nie jest ważna płeć;
    3. Sankcjonowane prawem obowiązków domowych wg pomysłu Środy jest żałosne. Co
    może z tego wynikać? Sprawy sądowe, bo on nie myje garów?
    4. Obowiązki kobiety w dzisiejszych czasach to nie pranie "kijkiem" nad
    strumykiem i dźwiganie chrustu na grzbiecie. Pranie jest proste, łatwiej
    prasować,są mikrofalówki, zamrażarki, itp. urządzenia ratują przed ciężkim
    wysiłkiem nie wskazanym dla kobiety;
    5. Inni są mężczyźni i wielu z nich chętnie gotuje, robi zakupy, sprząta,
    pomaga. Już nie jest to wstydem, bo zmieniły się obyczaje. Jeśli kobieta ma
    nadzwyczajne zajęcia, mężczyzna w normalnym związku nie odmawia pomocy.
    6. A jednak widzi się masowo zaniedbane dzieci,a pełne kawiarnie i eksluzywne
    sklepy, siłownie, kosmetyczki, inne gabinety fitness, itp. pań, którym się nie
    spieszy. Ciekawe dlaczego? A jednak dzieci są zaopatrzone w drogie zabawki, a
    bardzo samotne, bo matka ma czas na wielogodzinne spotkania towarzyskie, długi
    rozmowy telefoniczne, ale nie na zabawy z dzieckiem. Pewnie, to jest uogólnienie
    (są wspaniałe matki z dzieckim całą dobę), ale zjawisko zaniedbanych dzieci nie
    jest pojedynczym przypadkiem.
    7. Wreszcie to, że zaniedbania rodzinne i domaganie się praw dotyczy kobiet,
    którym nie jest źle. Jesli jest taka jak ta, która atakuje wyżej, że pracuje i
    sama wszystko robi w domu, to należy zapytać dlaczego nie potrafi sobie tak
    ułożyć życia rodzinnego, by uczestniczyli w nim oboje. Jeśli pracuje a on nie,
    jeśli wszystko robi sama i jego utrzymuje, niech odejdzie, bo to nie jest
    normalny stan.
    8. Ta dziwna emancypacja przybrała taki charakter, pogląd, że jak ona czegoś nie
    zrobi, to nikt tego tak nie zrobi. Znam przypadki, że facet włącza
    odkurzacz,zamyka drzwi, siada na fotelu i czyta gazetę, niech ona myśli, że on
    odkurza. Za chwilę ona i tak po nim poprawia, bo on nie robi tego dobrze. Czy
    może mu się chcieć coś więcej?
    9. Mężczyźni często nie wiedzą co mają zrobić, nie wpadaja na to sami, bo dom,
    mieszkanie to nie jest ich specjalność. Oni nie widzą kurzu, albo problemu z
    koszuli rzuconej na fotelu. Poproszeni o pomoc w określnych sprawach są chętni
    do tych czynności. On wie co musi w aucie, w ogrodzie, w domu nie wie. Taka jest
    ich mentalność. Oczywiście, że nie wszyscy robią tak samo, myślą tak samo.
  • Gość: sceptyk IP: *.chello.pl 19.10.05, 20:37
    ot madrego i przyjemnie poczytać ;-)
  • magdolot 19.10.05, 22:47
    Pani Środa o to nie zabiega! To Hiszpanie tak zrobili. My możemy zrobić coś
    zupełnie innego. Trzeba zacząć od zmiany postrzegania rzeczywistości, a
    Hiszpanie, to niezły przykład. Bo o coś, kurczę, im szło.
    Ważne, żeby było fair i żeby każda para mogła wybrać wariant owego układu fair,
    który tej parze odpowiada.
  • the_real_kris 04.11.05, 23:39
    > Jeśli on otrzymuje godne pieniądze za
    > pracę, może oszczędzać żonę, zlecając firmom pranie, prasowanie, nianie, itp.

    Jesli tak robi to jest glupcem - po pierwszy wyrzuca pieniadze w bloto, po
    drugie odbiera tej kobiecie jedyne zajecie a jak kobieta zostaje bez zajecia to
    dostaje na glowe.

    Tak czy siak ten facet poniesie koszt swojej glupiej decyzji.
  • dziennikustaw 19.10.05, 12:05
    Mnie najbardziej rozsmieszylo stwierdzenie "czuje się wykorzystywana i
    przytłoczona nadmiarem domowych prac."
    A kto takiej biednej, wykorzystywanej panience kaze lazic po kolezankach,
    wydzwaniac calymi godzinami przez telefon, lub bawic sie z pieskiem ?
    A kto takiej "przytloczonej nadmarem prac domowych" (czytaj po polsku LENIWEJ)
    panience kaze calymi dniami realizowac sie zawodowo ?
    .... biedne te nasze kobietki :-)
  • Gość: Beata IP: *.iss.pl / *.iss.pl 19.10.05, 13:54
    Jesteś debil
  • dziennikustaw 19.10.05, 15:08
    Typowy przyklad - wystarczy podac konkrety i wtedy taka paniusia nie ma zadnych
    argumentów poza "Jesteś debil". Swiadczy to o poziomie intelektualnym. A potem
    napiszą w opracowaniach naukowych ze kobiety mniej zarabiają. No cóż - z takim
    poziomem ..... nic dziwnego
  • iquea 19.10.05, 14:09
    Swięte słowa! Kto takiej panience kaze realizować się zawodowo? W głowach im się
    poprzewracało tym babom naszym! Kiedyś się nie realizowały i było dobrze. Były
    wtedy zupełnie finansowo zależne od mężczyzn i przynajmniej znały swoje miejsce.
    A teraz? Nawet dzieci rodzić im się nie chce. No, Leniuchy - nic dodać nic ując.

    Dobrze rozumiem, dziennikuustaw? Szkoda że Twoja mama się bardziej nad Tobą nie
    leniła - moze gdyby się leniła nie przezyłbyś okresu niemowlęcego i nie
    wypisywałbyś teraz takich bredni.
  • dziennikustaw 19.10.05, 15:11
    To samo co wyzej. Moze jakies sensowne argumentacje !?
    A już "finansowo zależne od mężczyzn" - żenujące. Gdzie Ty widziałaś takie
    uzależnienia ?. Toz to tak samo jakby powiedzieć: "jestem finansowo uzależniony
    od pani kioskarki, bo nie chce mi dać za darmo gazety" .... naprawdę żałosny poziom.
  • Gość: iquea IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 22:16
    Gdzie ja widziałam takie uzależnienia? Krytykujesz mnie za brak rozsądnej
    argumentacji a sam zadajesz mi dość dziwne pytania. Dopóki kobiety nie pracowały
    zawodowo były zależne od mężczyzn: najpierw od ojców, poźniej od mężów, zależne
    w sposób oczywisty, tak samo jak dzieci dopóki nie zaczną zarabiać są zależne od
    rodziców. To jest dla Ciebie jakiaś nowa informacja naprawdę? Przykładu z
    kioskarką nawet nie skomentuję szerzej bo jest po prostu bez sensu. Jesli mój
    poziom jest żałosny doprawdy nie wiadomo co powiedzieć o Twoim.
    Powinno być rzeczą logiczną dla każdej myślącej istoty że w sytuacji, gdy w
    większości małżeństw OBOJE partnerzy pracują (a tak to aktualnie wygląda;
    niewiele rodzin wyżyłoby tylko z zarobków nawet bardzo nie-leniwego mężczyzny) ,
    dzielą się także domowymi obowiązkami. Czy dla Ciebie jest to zbyt trudne?
  • Gość: berlusconi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 13:07
    >po wrecz chamskie komentarze
    >i to nawet ze strony dostojnikow koscielnych.

    Jak to "nawet dostojnikow koscielnych" ?,
    Kosciol katolicki to przeciez twierdza meskiego szowinizmu!
    Trudno po nim oczekiwac wsparcia dla kobiet

    btw gaye sa czysci i porzadni
    to lesbijki na ogol sa niechlujne ;)
  • fallout13 19.10.05, 10:21
    "I jeszcze maja zrónać wiek w którym
    > kobiety i mężczyżni będa wybierać się na emeryture."

    No i co? przeciez chcecie rownouprawnienia, ale jak widze tylko tam gdzie wam
    wygodnie a przywileje chcecie zachowac.Skoro mamy miec rowne prawa wszedzie to i
    obowiazki, dlaczego ja mam dluzej robic do emerytury?
  • sir.vimes 19.10.05, 11:01
    Urodżisz dziecko, ogadamy o równych obowiązkach.
  • dem0kryt 19.10.05, 11:16
    No, no, cóż za siła argumentacji. A powiedz mi: dlaczego ogórek nie śpiewa?

    Zażalenia w tej sprawie proszę kierować do Ewolucji lub Pana Boga - w zależności
    od tego, w co wierzysz.
  • sir.vimes 19.10.05, 12:44
    Nie wiem czemu ogórek nie śpiewa. Ale wiem, że 9miesięcy ciąży i pół roku
    karmienia także jest pracą. I to nie ja składam zażalenia tylko panowie, którzy
    zapominają, że nie wszystko mogą zrobić, że są obowiązki którym nie są w stanie
    podołać. Moja argumentacja jest logiczna - kobiety z powodów biologicznych mogą
    i robią więcej a faceci się rzucają nawet w kwestii przepierki swoich skarpet.
  • dem0kryt 19.10.05, 13:19
    Chciałem tylko zwrócić Ci uwagę na fakt, że są pewne ograniczenia. Biologii nie
    przeskoczysz. Używanie więc argumentów typu "masz urodzić dziecko" w stosunku do
    faceta jest idiotyczne, tak jak śpiewający ogórek Gałczyńskiego. Faktem jest, że
    kobieta więcej inwestuje w macierzyństwo niż facet w ojcostwo - z punktu
    widzenia biologii. Tak jest to urządzone, nie tylko u ludzi. Czy nam się to
    podba, czy nie. Resztą pewnie można się podzielić - to tylko kwestia umowy i
    wzajemnego zrozumienia. Faktem jest także, że z powodów biologicznych mężczyźni
    szybciej się "zużywają" i żyją krócej niż kobiety (o ile nie mieszkają w Indiach).

    Mam też pewne zastrzeżenia co do nazywania macierzyństwa "pracą"... ale to inna
    sprawa.
  • wetton 19.10.05, 13:00
    kobieta sama ma dziecko?
    sama se?

    jednak fakt jest taki- ze wielu pracujacym nie chce sie zajmowac dzieckiem -
    moi kumple sami tak mowia hehehe, a zona po pracy zasuwa i zasuwa, po za tym
    ten tzw "dom na glowie" to jest jeszcze wieksza praca - koncepcja.
    Facet czesto nie wie GDZIE JEST SOL - ja akurat wiem, bo w domu zapieprzam
    rownie duzo jak zona.
  • the_real_kris 04.11.05, 23:58
    To ze ty jestes glupi to nie oznacza ze wszyscy faceci sa tacy sami... I w
    dodatku wiesz gdzie jest sol - no, no, no... A moze jeszcze wiesz ile jej trzeba
    wsypac do garnka z gotujaca sie woda na ziemniaki. Jestes wielki!
  • dziadypl 19.10.05, 11:31
    Paniusiu! to rodz te dzieci. Bo najczesciej rodza proste kobiety, a te które my
    [la o "karierze" maj góra jedno. Urodz 3,4 zajmuj sie domem. A tak to chcesz:
    przywilejów (wczesniejsza emerytra, brak obowiazku sluzby wojskowej) lenistwa:
    nie zajmowania sie domem (afaceci 12 godzin maja pracowac nieraz ciezko
    fizycznie na budowach czy w kopalniach)i chcesz jeszcze rozpusty: czyli jak
    najmniej dzieci, wygody, uzywania czego sie da.
    Poczekaj! przybywa i w Polsce mahometan, oni pokaza ci "rownouprawnienie".
    Poza tym paniusiu, dla ciebienajleopszy facet to ciota, ktora bedzie na ciebie
    harowac, kolo ciebie i calego domu robic, byc jak pes na uslugach...
  • mama.muminka 19.10.05, 12:25
    Zastanawia mnie tylko, że skoro tak ciężko pracujesz od pon do sob po 12 godzin
    na budowie, to co robisz teraz przed internetem??? Albo jesteś kłamcą, albo
    twoja praca nie jest taka ciękża jak mówisz, a głównie to sie w niej obijasz i
    udajesz, że pracujesz. Po takim "ciężkim" dniu udajesz w domu jaki to jesteś
    zmęczony i nie masz na nic siły. Oj biedactwo, faktycznie uczestniczenie w
    forum internetowym jest faktycznie baaaardzo męczące.
  • the_real_kris 05.11.05, 00:00
    jakies argumenty przeciwko temu o czym pisal czy tylko brednie?
  • otwarte-oko 19.10.05, 10:46
    Kochane Polki, dajcie zyc waszym chlopom. Nie kopiujcie amerykanskich kobiet.
    Zostawcie w spokoju prasowanie i pranie - to nie o to chodzi!!!!!!!!!!!!!
  • sir.vimes 19.10.05, 11:03
    Chłopak ma rację. Zostawmy pranie i prasowanie w spokoju. On się tym zajmie.
  • dem0kryt 19.10.05, 11:14
    Czemu nie. Zdaje się, że to właśnie jacyś leniwi faceci wymyślili pralki
    automatyczne i ulepszyli żelazka na tyle, by prasowanie koszuli nie zajęło
    więcej niż 10 minut. :)))
  • Gość: iquea IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 14:14
    A wiesz ile zajmuje prasowanie koszuli bo sam prasujesz czy stoisz ze stoperem
    nad swoją dziewczyną, żoną lub matką?
  • Gość: powiedz_to_koniowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 17:49
    kochana iquea (iqueo?)

    to jest średni czas wyliczony na próbie obserwacji ze stoperem w jednym ręku a
    z batem w drugiej, przy czym moja dziewczyna rozkłada koszule na desce, żona
    prasuje, matka składa a teściowa stoi obok ze spryskiwaczem.

  • Gość: facet IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 19.10.05, 14:18
    :-)))) ... ta to oni to wymyślili ... tylko zlecenie i zamówienie tego wyszło
    od kobiety :-))
  • magdolot 19.10.05, 23:01
    Oni to wymyślili, żeby argument przeciwko damskiemu dziamgoleniu mieć i nad
    gazetą usiąść. Wymyślili nam nawet wibratory. Lenie!:)))
    A co my wymyślimy?
  • the_real_kris 05.11.05, 00:06
    ja wiem - jak zwykle niczego nie wymyslicie.
  • nina10041 19.10.05, 11:43
    No niech tylko zaczną walczyć o cokolwiek to zaraz krzyk "FEMINISTKI ZBOCZONE".
    Myślę że kobiety nie walczą o swoje prawa tylko dlatego że wszechwładna jest
    władza i klanowość męszczyzn. Mają czas, od wieków sobie to pięścią czasem
    buciorem wywalczyl. Nic nie robią -jak widać, to się zmawiają w grupki,klany i
    partie które dają im władze i pieniądze. Mając te atrybuty, można wszystko
    sobie poukładać i posłać kobiety:
    -do roboty,
    -do rodzenia,
    -do garów
    -a na koniec na śmietnik.
  • mrs.bovary 19.10.05, 11:50
    albo pisac artykuly o "gospodyniach domowych z wtórnym analfabetyzmem
    kulturalnym", a komu przekazac te kupki zupki pupki, coby miec troche czsu dla
    siebie i wlasnej kultury (i dzieci kultury - bo w koncu "taka przyszlosc narodu
    jakie mlodziezy chowanie (to z oswiecenia)
  • mg2005 19.10.05, 08:26
    Naprawa kranu i samochodu -też?
  • mg2005 19.10.05, 08:34
    Feministki i UE wtykają nos w prywatne sprawy rodzin -to ciągoty totalitarne.

    A Hiszpania 'odlatuje' coraz bardziej...
  • ogonato 19.10.05, 08:53
    A ile razy w roku naprawiasz kran??? Albo samochod??? rozumiem ze dzien w dzien
    po conajmniej godzine....
  • jwojnar 19.10.05, 09:19
    Moja żona przykładowo prawie codziennie coś zepsuje. Prasować i gotować nie
    umiem (żona też nie za bardzo), a co do prania to mamy pralkę (rozumiem, że
    ankietowane panie mordują sie codziennym praniem w miednicy na tarce). Zmywanie
    to niemal wyłacznie moja działka, sprzątanie pół na pół. Ja zarabiam na dom,
    żona z wyboru (dzieci) i konieczności (brak pracy) siedzi w domu. A i tak
    ciągle słyszę, że jestem pasożytem, nierobem, leniem itp. itd. Wybaczcie drogie
    panie, ale wasze żale po przpuszczeniu przez mój filtr wyglądają pół Środy zza
    krzaka.
  • tezas 19.10.05, 10:13
    > codziennie coś zepsuje
    Moze kiepsko naprawiasz?

    >co do prania to mamy pralke
    O to juz sa takie modele co same sie zaladuja, nastawia i rozwiesza pranie?
    Bomba! Jakiej firmy?

    > ciągle słyszę, że jestem pasożytem, nierobem, leniem itp.
    No coz, skoro ci co cie znaja tak mowia... nie ma tu podstaw aby podwazyc
  • jwojnar 19.10.05, 10:30
    Dyskutując na tym poziomie mógłbym zarzucić interlokutorce celulitis i grzybicę
    między palcami. Tylko co z tego by wynikało?
  • adomas 19.10.05, 10:49
    Stary, jak ci źle z zoną to się rozwiedź, każdy ma prawo do szczęścia. A może da
    się jednak coś naprawić? Rozmawiajcie.
    U mnie podział obowiązków wygląda tak:
    Oboje pracujemy, żona jest nauczycielką ja informatykiem.
    Trudno powidzieć która praca cięższa, chyba nauczyciela (hałas, zmęczenie głosu,
    psychiczne obciążenie), i gorzej płatna na dodatek.
    W domu: gotuję z reguły ja (bardzo lubię), sprzątamy po równo (często są o to
    spory, bo nie przepadam za sprzątaniem :), zmywac naczyń nie lubię, ale staram
    się, pranie robimy po równo, prasowanie: nie chodzę w rzeczach które trzeba
    prasować, jeśli ubieram coś co tego wymaga, to prasuję to.
    Żona zajmuje się samochodem bo ma prawo jazdy ja robię je od 10 lat ;)
    Oboje jesteśmy bałaganiarzami którzy lubią rorzucać skarpetki po pokoju i oboje
    się z tego śmiejemy. :)
  • angelangel 19.10.05, 11:15
    Adomas, fajny jestes. Twoj opis bardzo przypomina mi sytuacje moja i mojego malz.
    Wlasnie o to chodzi, my oboje nie przepadamy za sprzataniem,(kto normalny
    przepada), oboje pracujemy, i po prostu robimy w domu co trzeba kiedy trzeba
    rowniez oboje.
  • dziadypl 19.10.05, 11:21
    Nauczyciele o ile wiem pracuja w tygodniu 20 godxzin, czyli na pól etatu. Kawal
    z ciebie frajera, i palanta...
  • andorinha 19.10.05, 11:33
    nie

    nauczyciel pracuje 20 godzin w szkole. po lekcjach musi przygotowac sie do
    zajec, sprawdzic klasowki, przygotowac klasowki, uzupelnic 100 tysiecy
    formularzy i raportow, uzupelnic dziennik, pojsc na rade pedagogiczna, spedzic
    jeden wieczor w miesiacu w szkole rozmawiajac z rodzicami na zebraniu...
    jesli jest wychowawca: musi po szkole spotkac sie z rodzicami marcina ktory
    notorycznie nie chodzi do szkoly, wyjasnic sprawe pani kwiatkowskiej ktora ktos
    oblal farba z 3 pietra i wszystko wskazuje na jego klase, rozwiazac problem
    polonistki ktora podobno wytargala za ucho jednego z wychowankow...
    wierz mi badz nie praca nauczyciela to pelen 40 godzinny etat.
  • Gość: wara IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.05, 13:28
    taaaaaaaaaaaak madralo, widac ze nie masz w rodzinie zadnego nauczyciela. Z
    takimi pogladami to do ministerstwa edukacji sie nadajesz!
    Nauczyciel pracuje rowniez w domu, pracuje na caly etat a dostaje jak za pol, i
    jeszcze nim pomiata kto chce, bo to "tylko" nauczyciel
  • Gość: Adomas IP: *.lupus.pl 19.10.05, 13:51
    A skąde złośliwy palancie wiesz ile ja godzin pracuje w tygodniu?
  • the_real_kris 05.11.05, 00:15
    Jak pracujesz w IT to ktokolwiek kto wie 'o co loto' w IT bedzie sobie zdawal
    sprawe z tego ze powinienes pracowac znacznie wiecej od nuczycielki a to ze
    jestes palant i c. i. p. o. l. i. z. to insza inszosc.
  • Gość: femina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 15:26
    Jestem nauczycielką i pracuję średnio 60 godzin w tygodniu (z tego prawie połowę
    w weekend) + przygotowanie do zajęć (ok 15 godzin w tygodniu), sprawdzanie
    testów i wszelkiego rodzaju wypracowań (+/- 10 godzin) sam sobie policz
    frajerze.... jeśli oczywiście umiesz liczyc. I pewnie jeszcze zaraz usłyszymy że
    i tak praca na budowie jest 2x cięższa....poza tym ile trzeba się uczyć i jakie
    mieć kwalifikacje żeby tam pracować, czyż nie tak?
  • the_real_kris 05.11.05, 00:20
    To zorganizuj sobie lepiej prace i pracuj szybciej. Moja mama tez kiedys byla
    nauczycielka - przez pierwsze dwa lata bylo ciezko, potem miala przygotowane
    konspekty, klasowki, kartkowki itp. itd. i jesli chodzi o ilosc czasu to miala
    luz nawet z wychowawstwem - prawie wszyscy jej uczniowie do dzisiaj ja pamietaja
    i pozdrawiaja, zaczepiaja by porozmawiac na ulicy. Potem zajela sie swoim
    biznesem i od tamtej pory ma 'wysilek' nauczycielski w 'glebokim powazaniu'.

    Pedzcie babola nieroby i lenie.
  • bogdantadus 19.10.05, 10:56
    jwojnar napisał:

    > Dyskutując na tym poziomie mógłbym zarzucić interlokutorce celulitis i grzybicę
    > między palcami. Tylko co z tego by wynikało?

    Tyle samo co z pozostalych Twoich wypowiedzi: ze chetnie wystawiasz sie na ciosy
    i skamlesz, jak jestes KO!
  • the_real_kris 05.11.05, 00:13
    Jestes idealnym przykladem na to ze mozna wydzielac brednie i byc z tego dumnym,
    rotfl!!!
  • sir.vimes 19.10.05, 11:05
    To może zarób więcej i kupcie takie sprzęty które się nie psują codziennie.
  • iuppiter 19.10.05, 13:35
    no to ty chyba coś zle wybrałeś żonę - wiec nie narzekaj. Nie można wszystkich
    wkładać do jednego worka jesteśmy ludzmi i bardzo się od siebie różnimy co
    sprawia że nasza sytuacja w domu jest też bardzo różna i ja nie mam ochoty aby
    porównywano mnie z osobą której nie znam. I to nie chodzi o podział na
    mężczyźni - kobiety tylko na ludzi dobrych i złych. Ja bardzo chętnie robię np.
    śniadanko dla mojego ukochanego a on następnego dnia robi śniadanko dla mnie.
    Gdy ja jestem zmęczona on mi gotuje i robi herbatkę. a kiedy on ma cieżki dzień
    ja go obsługuję i wszystko jest ok.i co ty na to? I nigdy go nie nazwałabym
    pasożytem (to okropne) bo go poprostu bardzo kocham. Pozdrawiam.
  • Gość: xp IP: *.swan.ac.uk 19.10.05, 19:43
    To jakas prowokacja....
  • Gość: wuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 15:34
  • mg2005 19.10.05, 09:30
    ogonato napisała:

    > A ile razy w roku naprawiasz kran??? Albo samochod??? rozumiem ze dzien w dzien
    > po conajmniej godzine....

    Ale współczuję Hiszpankom -mocującym się z kranem i leżącym pod samochodem.
    Na trasie Hiszpanka wymienia pęknięte koło, w tym czasie Hiszpan poprawia
    sobie makijaż...

    A tak w ogóle -regulowanie ustawą kwestii zmywania naczyń w domu -takiego
    totalitaryzmu nie wymyślił nawet Hitler ze Stalinem.
  • Gość: powiedz_to_koniowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 18:03
    - za co siedzisz?
    - nie odkurzyłem pod dywanem...
  • stopnie.zycia 19.10.05, 09:20
    przepraszam, a co to za filozofia?sama ostatnio zamontowałam całą baterię przy
    zlewozmywaku ;P
  • pilchowa 19.10.05, 09:22
    a też, bo kto zadzwoni po hydraulika?? albo pojedzie do serwisu z samochodem??
  • bogdantadus 19.10.05, 10:19
    mg2005 napisał:

    > Naprawa kranu i samochodu -też?

    Jezeli twoje krany i samochod psuja sie po kilka razy dziennie to je wyrzuc i
    kup nowe. Spedzisz wtedy (statystycznie) moze 5 min. rocznie przy ich naprawie.
    Wymysl cos innego, albo poswiec jeszcze kilka Twoich cennych minut na analize
    podanych tam liczb.
  • Gość: sceptyk IP: *.chello.pl 19.10.05, 20:46
    jesli na sprzatanie, prasowanie, pranie, zmywanie itd .. poswięcasz kilka
    godzin dziennie idź na kurs organizacji czasu pracy ;-))
  • haganna 19.10.05, 10:50
    Niestety też. Pokaż mi faceta, który umie to zrobić - skutecznie.
  • siouxi 19.10.05, 11:37
    Ha Ha!!!
    To jeszcze są tacy faceci oprócz mojego, którzy dłubią coś przy samochodzie?
    Dodajmy- na ogół swoim własnym - jak jest 1 samochód w rodzinie to w 99%
    przypadków jeździ nim ON.

    A jakbyście nie wiedzieli hm... Panowie to w nowoczesnych kranach nie bardzo da
    się zmienić uszczelki- i tak na ogół "trzeba będzie zawołać fachowca"
  • Gość: iquea IP: *.icpnet.pl 19.10.05, 14:16
    Dziecko, jak często kran czy samochód wymagają naprawy a jak często obiad wymaga
    ugotowania, rzeczy wyprania, dzici nakarmienia, itp?
  • patty_vare 19.10.05, 14:23
    Ile razy dziennie naprawiasz samochód czy kran?
  • asienka32 19.10.05, 08:32
    Kobiety się na to godzą same. Wystarczy wejsć na forum o dzieciach czy o ciąży.
    Długotrwałe zwolnienia, urlopy wychowawcze i postawa matki-polki sprawia, ze
    mężczyzna przyzwyczaja się do tego, ze mają w domu pełną obsługę. W końcu on
    pracuje a ona cały dzień siedzi w domu.
    A potem jak się kobieta zdecyduje pójśc do pracy /o ile się zdecyduje/ trudno
    jest zmienić obyczaje w domu i zagonić szanownego małżonka do garów.
    Myśle, ze pani minister środa nic tu nie pomoże.

    Szczególnie, ze nie jestem pewna czy te kobiety chcą zmieniać swoje życie...

    --
    Brzozy sa jak złote wodotryski, zimno jak w ostatnim liście
    A słońce jest jak ktoś bliski, który ziębnie i odchodzi.
    Lecą liście...
  • mg2005 19.10.05, 08:38
    Dla kobiet posiadanie dzieci jest 3x ważniejsze niż udany seks.
  • uasiczka 19.10.05, 08:42
    a u mnie jest odwrotenie - to raczej ja się lenie
    jedyną rzeczą, którą ja robie to jest sprzatnie kotu
    no i mycie łazienki - bo on w tym czasie zazwyczaj zmywa (czego ja nienawidzę i
    dlatego wolę myć wannę)
    --
    No i co? no i pstro,
    a myślałby kto, że coś.
  • ogonato 19.10.05, 09:01
    Dla mezczyzn seks jest wazniejszy nie tylko 3 razy bardziej niz posiadanie
    dzieci, ale takze srednio 10 razy bardziej niz cokolwiek innego, w sumie dla
    facetow liczy sie tylko by por.... nazrec sie i wygrzac tylek w fotelu przed tv.
    A kobiety same wszytsko robia dla swietego spokoju, i dlatego ze je wychowano
    tak ze musi byc czysto w domu, faceci ogolnie przejawiaja duza tolernacje w
    stosunku to chlewu ich otaczajacego. Ale gdyby mieli nosic jedna pare majtek
    prana rownie czesto co ten kran jest naprawiany ( przyklad kilka postow wyzej )
    to odrazu by im sie odmienilo. Tyle ze zadnej kobiecie sie niechce zyc w takim
    syfie, a "partenr" zostaje zwykle gluchy na prosby o pomoc, a jezeli juz nawet
    ruszy swe zacne cztery litery to tzreba mu palcem pokazywac co ma zrobic, tak go
    mamusia wyhowala ze nic nie umie. A co najsmieszniejsze, nawet jezeli jest
    bezrobotny i siedzi w domu a zona zarabia i utrzymuje rodzine, to i tak zona
    zasuwa po powrocie do domu, bo biedaczka mezulka przytlacza sytuacja, siedzenia
    w domu na dupie, moze depresja ma?? nieszczesliwy.... mezczyzni to poprostu
    NIEUDACZNI ZALOSNI LENIE.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.10.05, 09:07
    > mezczyzni to poprostu
    > NIEUDACZNI ZALOSNI LENIE.

    Wszyscy? 8-O

  • Gość: powiedz_to_koniowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 18:02
    Nie ma co o tym dyskutować.
    Są na forum osoby, być może też ogonato, które musiały mieć bardzo złe
    doświadczenia i nie są w stanie wyobrazić sobie mężczyzny który nie jest
    Homerem Simpsonem albo jeszcze gorzej.

    Mam koleżankę która po jednym zawodzie miłosnym zmieniła się nie do poznania.
    Zaczęła po prostu nienawidzić wszystkich mężczyzn, razem z własnym ojcem, i
    całą swoją czułość przeniosła na psy.

    Dyskusja z takimi osobami jest chyba bezcelowa, bardziej by pomogła fachowa
    terapia.

  • mg2005 19.10.05, 09:17
    ogonato napisała:

    > Dla mezczyzn seks jest wazniejszy nie tylko 3 razy bardziej niz posiadanie
    > dzieci, ale takze srednio 10 razy bardziej niz cokolwiek innego, w sumie dla
    > facetow liczy sie tylko by por.... nazrec sie i wygrzac tylek w fotelu przed tv

    Nie! Dla mężczyzn też ważniejsze są dzieci niż seks (26:19) -patrz: ankieta

    Sądząc z badań Pentora -masz bardzo wypaczony pogląd nt.mężczyzn.
  • stopnie.zycia 19.10.05, 09:24
    istnieje zasadnicza róznica między tym co mężczyźni o sobie myślą i mówią a tym
    co robią w rzeczywistości!u kobiet te rozbieżności są zdecydowanie mniejsze!
  • mg2005 19.10.05, 10:13
    Naprawdę? Czy masz na to jakieś wyniki badań?
    To by znaczyło,że specjaliści z Pentora łatwo dali się wyprowadzić 'w pole'...
  • Gość: Gucio Bzyk IP: *.chello.pl 19.10.05, 14:19
    Poprostu zmień partnera, i tyle. Nie wszyscy faceci lubią syf tak jak i nie
    wszystkie kobiety dbają o czystość. Każdy dobrowolnie dobiera sobie partnera,
    więć jak ktoś się pomylił (bo wybranek, wybranka nie spełnia ...oczekiwań) to
    niech nie zwala tego na wszystkich facetów lub wszystkie kobiety.
  • the_real_kris 05.11.05, 00:28
    Zalezy jacy mezczyzni i zalezy z jakimi kobietami... Nie widze sensu rzucania
    sie po pokoju i scierania wyimaginowanego kurzu (zreszta scieranie i roznoszenie
    bakterii jest gorsze niz ten kurz) tylko po to by zaspokoic 'potrzebe' czystosci
    wystepujaca w duzym natezeniu u kobit.
  • tezas 19.10.05, 10:14
    Nawet nie bede pytac, czy to zona tak cie pociesza
  • sir.vimes 19.10.05, 11:17
    Dla których kobiet? Znasz je osobiście? Takie ogólne stwierdzenia nie mają
    sensu. Np. dla większości młodych, studiujących kobiet wizja dzieci jest
    koszmarem.
  • haganna 19.10.05, 10:52
    No tak. Dla swojego widzimisię musze leżeć przez całą ciążę, żeby ją "donosić",
    tak? Sorry, jeżeli jestem na zwolnieniu i muszę leżeć, to w domu pracować też
    nie mogę!
  • sir.vimes 19.10.05, 11:13
    Nie, to kobiety przyzwyczja się od maleńkości, żeby służyły rodzinie- czyli
    mężowi, swoje potrzeby i ambicje wmiatając pod dywan. Teściowa nie chwali
    młodej matki za czytanie Kanta podczas karmienia, tylko za wstawanie o 5.00 i
    mycie co tydzień okien. To nie znaczy, że ktoś marzy o takim życiu. Doóki
    wierzy się, że tak być musi, na pewno się tego nie zmienia.
  • angelangel 19.10.05, 11:19
    Dokladnie, czytajac niektore posty z cyklu 'Czuje sie zaniedbana' czy tez 'Maz
    mnie wykorzystuje' gdzie babki w 8 miesiacu dyskretnie narzekaja ze musza
    gotowac, sprzatac, bola je plecy itp i zastanawiaja sie jakby tu DELIKATNIE dac
    mezowi do zrozumienia ze czuja sie zmeczone i ze moze by cos pomogl.
  • Gość: Marta IP: *.rtp.ppdi.com 19.10.05, 20:30
    Przerazajace sa wypowiedzi niektorych uczestnikow, az trudno uwierzyc, ze
    istnieja tak duze roznice w wydawalo by sie kultorowo dosc jednolitym
    spoleczenstwie (w wiekszosc przypadkow ta sama religia, historia, pochodzenie,
    tradycje rodzinne). Moi rodzice oboje pracowali zawodowo, obiad gotowalo to z
    nich, ktore pierwsze przyszlo do domu. Sprzatanie i pranie- dzielili sie
    obowiazkami, bylo to naturalne, nie pamietam zadnych specjalnych dyskusji czy
    ustalen na ten temat. Moj ojciec byl tak wychowany przez moja babcie, ktora
    uwazala, ze ludzie, a szczegolnie bliscy sobie ludzie w zwiazku powinni sobie
    pomagac, a nie probowac zrzucic obowiazki na druga osobe. Moj od 3 lat maz
    rowniez robi w domu wszystko, a poniewaz wegla i wody przynosic juz nie trzeba:-
    ), robi inne rzeczy-pranie, gotowanie i sprzatanie. Oboje pracujemy zawodowo, w
    pracy robimy dokladnie to samo, oboje wracamy zmeczeni i oboje wykonujemy prace
    domowe. Dlaczego moj maz mialby oczekiwac, ze to ja po powrocie z pracy w
    przyplywie tajemnej energii (skad niby mialabym ja wziac??) rzuce sie do
    sprzatania i gotowania? Niedorzeczne dla niego i dla mnie. Z drugiej strony-ja
    nie oczekuje, ze on polozy sie pod samochodem i zacznie go naprawiac po pracy,
    bo rozumiem, ze jest zmeczony i ma prawo do odpoczynku. Samochodem zajmie sie
    mechanik. Mysle, ze warunkiem rownouprawnienia jest wzajemny szacunek i chec
    pomocy partnerowi. Istnieja oczywiste roznice w naszej biologii-ciaza jest
    jedna z nich i nalezy to uwzglednic, ale przypisywanie pewnych "naturalnych"
    umiejetnosci (pranie, sprzatanie, gotowanie) kobietom jest bzdura. Kazdy
    czlowiek moze sie nauczyc je wykonywac, bez wzgledu na plec. I nalezy to
    promowac, aby wzrosla swiadmosc spoleczna.
    My taka zasade stosujemy i dziala, juz od kilku pokolen.
  • errabundi 19.10.05, 08:46
    O ile wiem z własnych obserwacji, tyle samo robią amerykańscy, niemieccy i norwescy mężczyźni. O włoskich i czeskich już nie wspominając...
  • zyta17 19.10.05, 15:31

    -oh, a ja mam meza z kraju arabskiego i we wszystkich czynnosciach
    uczestniczy w domu. Jest idealnym mezem i ojcem :)))))))))))))))))))))
  • Gość: Jokaba IP: *.pszczynska.silesianet.pl 19.10.05, 16:01
    Problem tkwi w tradycyjnym wychowywaniu synow.Zwykle kilkuletnią dziewczynkę
    matka przyzwyczaja do prac domowych, dziewczynka musi być zadbana (no bo kto to
    widział!...), dziewczynka musi miec ładnie w pokoju, dziewczynka musi się
    podobać. Która z matek uswiadamia małemu chlopcu, że jak pobrudził spodenki
    podczas zabawy, to teraz trzeba je wyprać? Częstokroć ręcznie, bo nie ma
    świecie takiej pralki która sama dopierze mieszankę trawy i błota. Ilu panów
    wykonało taką pracę w dzieciństwie? Zwykle mamunia albo babunia zrobi to za
    małego mężczyznę. Skąd on potem ma mieć taki nawyk, albo chociażby swiadomość
    takiej koniecznośći?
    Tyle apelu do matek chłopcow. Pamietajcie ,że wychowujecie partnera dla innej
    kobiety, przyszlego męża i ojca. Mąż wam w tym zaszczytnym zadaniu nie pomoże,
    bo jak mowią statystyki nic go to nie obchodzi, a poza tym sam nie potrafi.
    Tak na marginesie, może powinno się stworzyć system cywilnych nauk
    przedmałżeńskich, gdzie psychologowie rodzinni szkoliliby młodych jak wyglada
    zycie pod wspólnym dachem, jak się dzielić Obowiązkami, jak nie dopuszczać do
    konfliktow o przyslowiowe skarpetki. Może byloby mniej nieszcześliwych
    małżeństw, w ktorych ludzie dopiero po kilku wspólnych latach dochodzą do
    przykrego wniosku, że ktoś tu kogoś niecnie wykorzystuje.
  • the_real_kris 05.11.05, 00:38
    To ty sobie wychowuj swojego synka na metroseksualnego bezplciowca - inni zrobia
    tak jak beda chcieli...
  • bma.bmk 19.10.05, 09:12
    Po prostu mężczyźni to gorsza kategoria człowieka... Niestety.
  • mg2005 19.10.05, 10:29
    bma.bmk napisała:

    > Po prostu mężczyźni to gorsza kategoria człowieka... Niestety.

    O, to,to! Mężczyzna to taki gorszy człowiek -tak jak Żyd.
  • smentuff 19.10.05, 11:12
    bma.bmk napisała:

    > Po prostu mężczyźni to gorsza kategoria człowieka... Niestety.
    A mnie mój starszy kolega mówił, że kobieta to najlepszy przyjaciel człowieka.
  • dem0kryt 19.10.05, 11:24
    No popatrz. Niedawno prawie dokładnie to samo mówił jakiś biolog w wywiadzie dla
    któregoś z czasopism. On też twierdził, że to właśnie kobieta jest szczytowym
    wytworem ewolucji. I ja się z tym w pełni zgadzam! :))))
  • vito77 19.10.05, 09:24
    Generalnie pomagam żonie w zmywaniu i sprzątaniu. Niemniej żona więcej sprząta
    a to dlatego że ja uważam czasami iż jest czysto a żona uważa iż powinno być
    jeszcze czyściej więc wtedy sprząta sama. Pranie wykonuje pralka automatyczna
    więc to nie problem. Co do prasowania to prasuję swoją koszulę sam jednak jak
    żona widzi efekt prasowania to dokańcza za mnie. W kwestii gotowania to głownie
    gotuje żona. Niemniej potrafię zrobić jakąś prostą potrawę.
    Myślę że kobiety duzą rolę przykładają do czystości i porzadku w domu, o wiele
    większą niż mężczyźni i dlatego więcej wysiłku w to wkładają. Po drugie na
    początku trwania zwiazku facet czesto się stara a potem zaczyna być leniwy. Po
    trzecie kobiety same sie godzą na wiekszy udział w obowiazkach domowych,
    szczególnie jezeli mąż przynosi kase, nie pije i nie bije.
    Z obserwacji znajomych (ludzi z wykształceniem) jeszcze nie widziałem podziału
    obowiązków 50/50 szczególnie jak są dzieci, w najlepszym razie 40/60 -kobieta.
  • evvik 19.10.05, 10:03
    ::Pranie wykonuje pralka automatyczna
    więc to nie problem. "
    -kochani, oduczyłam swoich synów tak mowić bo:1.do pralki trzeba włozyć
    POSEGREGOWANe rzeczy 2.pralka pierze 3.pranie trzeba wyjąć 4.pranie trzeba
    wywiesić 5.pranie trzeba złożyć, przedtem część poprasować.6. ubranie należy
    poukładać na właściwych miejscach w szafie
    Jak mówisz że pierze pralka- to z nią gadaj o braku czystych gaci.
    Mówic że to nie problem może tylko facet, któremu pierze KOBIETa a nie on sam.
    Dla mnie nie jest najgorsza robota-rzeczywiście , jak reszcie nie przeszkadza
    chlew, to nic nie robi, przeszkadza mi brak docenienia moiej pracy, bo ja w
    domu NIC nie robię,
    Co do faktu że mąż zarabia więcej, dlatego ma w domu (własnym) nic nie robić??
    tzn . powinien mi płacić za to co robię za niego.
  • michal2708 19.10.05, 10:52
    > ::Pranie wykonuje pralka automatyczna
    > więc to nie problem. "
    > -kochani, oduczyłam swoich synów tak mowić bo:1.do pralki trzeba włozyć
    > POSEGREGOWANE rzeczy 2.pralka pierze 3.pranie trzeba wyjąć 4.pranie trzeba
    > wywiesić 5.pranie trzeba złożyć, przedtem część poprasować.6. ubranie należy
    > poukładać na właściwych miejscach w szafie

    Kobieto! Bez przesady! Posegregować, powiesić, złożyć i poukładać to chyba
    każdy potrafi, niezależnie od płci. Ja z sześciu wymienionych przez ciebie
    punktów nie robię tylko jednego - nie prasuję ale przecież to nie jest częścią
    prania. Bo nie wszystko przecież jest prasowane. No chyba że Ty prasujesz
    skarpetki itp.
    Zmywaniem naczyń też się zajmuję, co bardzo lubię ponieważ mnie to odpręża po
    całym dniu spędzonym w pracy.
    A prace domowe wykonywane przez moją żonę doceniam. I bardzo często jej za to
    dziękuję albo proszę by to ona się tym zajęła (np. prasowanie) ponieważ robi to
    o niebo lepiej ode mnie.
    --
    Michal
    michal2708@gazeta.pl; gg 3780270
  • lolyta 19.10.05, 20:14
    > Kobieto! Bez przesady! Posegregować, powiesić, złożyć i poukładać to chyba
    > każdy potrafi, niezależnie od płci.

    Wiele rzeczy kazdy potrafi, niezaleznie od plci, czy to znaczy ze to nie jest praca? rzecz nie w tym czy to wymaga szkolen i certyfikatow, tylko w tym, ze jednakze trzeba troche roboty i czasu w to wlozyc.

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pomoc.pinezka.pl/
  • dem0kryt 19.10.05, 11:29
    Nie przeadzasz czasem? Mówisz, jakby to miała być praca o skali trudności
    porównywalnej z projektowaniem wieżowca. Dokładnie wszystko, co wymieniłaś robię
    sam, łącznie z prasowaniem. Przy czym prasuję nie tylko swoje koszule, ale też
    bluzki żony, jeśli jest zbyt zmęczona. Ona odwdzięcza się tym samy przy innej
    okazji. Mam tylko kłopoty z układaniem swoich rzeczy w tym idealnym porządku, bo
    jestem bałaganiarzem. Ale bałagan na mojej półce to mój problem, nie mojej żony.
  • mrs.bovary 19.10.05, 11:39
    no to tylko sie cieszyc a nie narzekac! tak trzymac!
  • kota_ac 19.10.05, 10:49
    "Niemniej żona więcej sprząta
    a to dlatego że ja uważam czasami iż jest czysto a żona uważa iż powinno być
    jeszcze czyściej więc wtedy sprząta sama. Pranie wykonuje pralka automatyczna
    więc to nie problem. Co do prasowania to prasuję swoją koszulę sam jednak jak
    żona widzi efekt prasowania to dokańcza za mnie. W kwestii gotowania to głownie
    gotuje żona. Niemniej potrafię zrobić jakąś prostą potrawę."

    Czytam i oczom nie wierzę! Czyżby mój były?
    Wyprowadziłam się niedawno na swoje:-), bo nie umiałam docenić, że nie pije
    i nie bije...

    Pozdrawiam wszystkich leniwych mężczyzn:D
  • the_real_kris 05.11.05, 00:46
    a czego ty bys leniwcze jeszcze chciala? Mialas dobrego meza to teraz bedziesz
    sama...

    I dobrze ci tak.
  • the_real_kris 05.11.05, 00:48
  • malgorzata_wik 19.10.05, 09:41
    A ja myślę, że smutne jest to, że obowiązki domowe i wychowywanie dzieci nie są
    postrzegane jako praca. I to bardzo ciężka.....
  • kaczm77 19.10.05, 09:42
    Zmywac, prac, gotować, umie kazdy.
    Nawet nie robiący tego facet.

    Robic zakupy, odebrać dzieci z przedszkola, podjechać i coś załatwić w
    urzędzie - też.

    Byc moze - praktyka czyni mistrza - i płynność i dokładnośc - bedzie tu po
    stronie kobiet. ALe to kwestia wprawy.

    Ktora jednak z Pań (i nie bawmy sie w wyjatki - ja ! ja !) ale tak
    rozsądnie ,generalnie, jak i statystycznie....

    Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada rurki,
    baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada, mebelki
    przestawia, skręca, lutuje, robi szafeczki ,maluje itp ?

    Ktora z Pań szanownych myje samochod, jezdzi z nim do warsztatów, naprawia,
    wymienia , uzupełnia itp.

    itp. itd...

    artykul jest poprostu nie rzetelny. Bo Mieszkanie to nie tylko sprzątanie i
    gotowanie... a DOM to masa innych zajeć. DOM to fulll innych - głownie męskich -
    zajęc. Ot. jak i np. koszenie trawki co tydzien. ale to tylko glupi przyklad.

    Nie bronie tym samym obibokow siedzacych przed tv z pifkiem całe dnie -
    bynajmniej.

    Ale ta pani od 'rowny satusu kobiet i mezczyzn' dziwnie patrzy tylko na prace
    kobiet. I to mi sie nie podoba.

    pozdrofka

    IreK vel Rekinus
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.10.05, 09:49
    > Ktora jednak z Pań (i nie bawmy sie w wyjatki - ja ! ja !) ale tak
    > rozsądnie ,generalnie, jak i statystycznie....

    Na twoje pytanie nie da się odpowiedzieć, bo najpierw używasz małego
    kwantyfikatore: która z pań...?
    A potem ze zbioru możliwych odpowiedzi wykluczasz te odpowiedzi, które miałby
    konkretnie wskazać, która.
  • kaczm77 19.10.05, 09:54
    z przykrosćia stwierdzam ze nie zrozumiałas zdania.

    "Która z Pań....... generalnie, statystycznie"

    znaczyło miej wiecej "Czy generalnie kobiety...."

    i wlasnie nie chodzi mi o krzyczenie "Ja!, ja !" Bo wielu facetow moglo by tez
    tu zakrzyczec "Ja sprzątam !, ja zmywam !, ja prowadze dzieci do przedszkola !"
    i co by to dało ? cos zmieniło ?

    ja sie zgadzam ze takie kwestie domowego porzadku, gotowania, prania itp -
    robią głownie kobiety.

    mowie tylko ze TO NIE JEST CAŁOŚĆ prac domowych. INNE prace (Statystycznie i
    generalnie) wykonują głównie meżczyźni.

    a pani od 'rownego statusu' powinna patrzec w miare obiektywnie...

    Mam nadzieje ze pozwoliło Ci to lepiej zrozumieć moj wywód.

    pozdrawiam

    IreK vel Rekinus
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.10.05, 10:08
    > z przykrosćia stwierdzam ze nie zrozumiałas zdania.
    > "Która z Pań....... generalnie, statystycznie"
    > znaczyło miej wiecej "Czy generalnie kobiety...."

    Wypowiadasz się bardzo nielogicznie. Nic dziwnego, że cię nie rozumiem.

    BTW. Czy wierzysz również, że mężczyźni logiczne myślenie mają w genach?
  • kaczm77 19.10.05, 10:10
    Kwestia mojej wiary - to moja prywatna sprawa, i nic Ci do tego.

    W to co napisałas jednak nie wierze.

    IreK vel Rekinus
  • the_real_kris 05.11.05, 00:55
    Jakby wypowiadal sie logicznie to bys nijak nie mogla zrozumiec... Gdy wypowiada
    sie nielogicznie to daje ci szanse na zrozumienie - ale ku ironii losu ty i tak
    nie rozumiesz.
  • the_real_kris 05.11.05, 01:00
    To ze nie potrafisz zrozumiec nielogicznie sformulowanej wypowiedzi swiadczy o
    tym iz masz 'niewybujala' inteligencje. O tym swiadczy rowniez fakt iz
    wyslawiasz sie niegramatycznie.

    No ale wam tam na SGH wydaje sie ze pozjadaliscie wszystkie rozumy, gdy
    tymczasem w przewazajacej ilosci wypadkow to tatus sponsoruje 5 letnie wakacje...
  • angelangel 19.10.05, 11:24
    Ale tu chodzi o regularne, codzienne, namolne pranie, gotowanie, sprzatanie,
    ktore zabiera czas, trzeba je frustrujaco powtarzac, w kolo Macieju! A nie
    chodzi o przybicie czy pomalowanie szafki - to wlasciwie jest jakby hobby, cos
    fajnego, tworczego, przeciez sam widzisz chyba ze to nie ta sama dzialka.
  • kasiar74 19.10.05, 09:50
    ja poza prowadzeniem domu, zarabianiem również jeżdze do mechanika, myję
    samochod, chdze do piwnicy i do mechanika
    mój mąż nie chce często zrozumieć że życie w taki sposób mnie przygniata i
    przytłacza, tak jest wychowany, że kobieta zapieprza za 10-ciu i się nie skarży
  • vito77 19.10.05, 09:59
    Prace typowo męskie tj. naprawa kranu, wbicie gwoździa itp. wykonuje się raz na
    jakiś czas, no chyba, że remont mieszkania robimy. Tymczasem sprzątanie i
    gotowanie wykonuje się prawie codziennie. Tak więc sprawiedliwe na to ptrząc
    przy takim podziale obowiazków kobiety robią więcej.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.10.05, 09:59
    > Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada rurki,
    > baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada, mebelki
    >
    > przestawia, skręca, lutuje, robi szafeczki ,maluje itp ?
    >
    > Ktora z Pań szanownych myje samochod, jezdzi z nim do warsztatów, naprawia,
    > wymienia , uzupełnia itp.

    A w ogóle, to po raz N-dziesiąty należy tu powtórzyć:
    Każda z wymienionych wyżej czynności wykonywana jest dużo, dużo rzadziej niż
    pranie, ubieranie dzieci, zmywanie, przygotowywanie jedzenia.

    Każda z wymienionych wyżej "męskich" czynności zabiera średnio w roku od
    kilkudziesięciu do kilkuset razy mniej czasu niż każda z wymienionych wyżej
    czynności "damskich".




    Osobiście mogę potwierdzić, że:
    wbijam gwozdzie, wiercę otwory w betonie, robię remonty w domu, instaluje
    syfoniki, lustra wieszam, panele skladam, mebelki przestawiam, skręcam, lutuję,
    maluję.

    Nie robię instalacji ani szafeczek, nie przekładam baterii i rurek. Mój mąż też
    nie. W tym celu zatrudniamy fachowców. A który z Panów, tak z ręką na sercu,
    potrafi dobrze zrobić te rzeczy?? Zwłaszcza robienie szafeczek to nie jest
    typowa umiejętność polskiego mężczyzny.

    Koło samochodu nie robimy, bo nie mamy.
  • kaczm77 19.10.05, 10:07
    > Każda z wymienionych wyżej "męskich" czynności zabiera średnio w roku od
    > kilkudziesięciu do kilkuset razy mniej czasu niż każda z wymienionych wyżej
    > czynności "damskich".


    Tak by bylo, gdyby modelowo kobieta i TYLKO ona, zawsze: prała gotowała,
    zmywała, odkurzała, a facet nic.

    A przeciez badanie. mowi ze 6% mezczyzn otwarcie przyznało sie
    do 'nicnierobienia'w TYM zakresie prac domowych.

    Inni maja te 20%, 30% itp w udziale obowiazkow domowych. Co wydaje sie dosc
    rozsądne jezeli GŁÓWNIE robią oni te rzeczy ktore wymieniłem na początku. I
    ktore też zabierają czas.

    Nie sądzę jednak abym Cię przekonał ;)

    Mowisz tez ze sie 'płaci' za hydraulika , elektryka itp. Super - zapłać też za
    zmywanie, pranie i prasowanie. Why not. Skoro Cię (was) stać... i bedzie
    po "rowno" ;) sądziecie sobie na sofie a oni bedą robic.... <lol>


    IreK vel Rekinus

    ps. zwiazek to tez nie statystyka aby sie przekrzykiwac i licytowac, prawda ?

  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.10.05, 10:27
    > Tak by bylo, gdyby modelowo kobieta i TYLKO ona, zawsze: prała gotowała,
    > zmywała, odkurzała, a facet nic.
    >
    > A przeciez badanie. mowi ze 6% mezczyzn otwarcie przyznało sie
    > do 'nicnierobienia'w TYM zakresie prac domowych.
    >
    > Inni maja te 20%, 30% itp w udziale obowiazkow domowych. Co wydaje sie dosc
    > rozsądne jezeli GŁÓWNIE robią oni te rzeczy ktore wymieniłem na początku. I
    > ktore też zabierają czas.

    To dość dobra uwaga. A więc załóżmy:
    Małżeństwo spędza pewną liczbę godzin w roku na pracach domowych.
    Z tej liczby godzin kobieta spędza 50% - i są to prace tzw. "damskie".
    Mężczyzna zaś spędza 30% godzin na pracach "damskich" i 20% na "męskich". Wtedy
    byłoby sprawiedliwie.

    Czy remonty, naprawa sprzętu AGD, samochodu, robienie szafek itp. Zajmują aż 20%
    czasu spośród wszystkich zajęć domowych w roku?


    Spróbuję podsumować moje gospodarstwo domowe.
    Przygotowywanie posiłków: (średnio dziennie)
    1 godzina na śniadanie oraz kolację
    2 godziny na obiad
    Sprzątanie: ½ godziny dziennie
    Zmywanie: ½ godziny dziennie
    Zakupy: ½ godziny dziennie

    4.5 * 365 = 1642.5 godziny w roku

    Remonty, naprawy domowe w ostatnim roku:
    Malowanie: 48 godzin
    Kładzenie wykładzin: 5 godzin
    Składanie mebli: 4 godziny
    Podłączanie pralki: ½ godziny
    Wiercenie dziur w betonie: 5 godzin
    Układanie listw przypodłogowych: 4 godziny

    Razem w roku: 66½ godziny

    Prace "męskie" w moim gospodarstwie domowym zabrały 4% czasu spośród wszystkich
    prac. A nie 20%.

  • boredom 19.10.05, 11:15
    ok wiekszego idiotyzmu nie widzialem. To tak jakbys wyceniala prace
    wykwalifikowanego specjalisty i robotnika i pytala sie czy godzina jednego
    powinna byc rowna (wynagrodzenie) godzinie drugiego. Stuk puk ? Moze wpierw
    trzeba ustalic wagi prac a pozniej dopiero bawic sie w pseudostatystyki.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.10.05, 14:19
    > ok wiekszego idiotyzmu nie widzialem. To tak jakbys wyceniala prace
    > wykwalifikowanego specjalisty i robotnika i pytala sie czy godzina jednego
    > powinna byc rowna (wynagrodzenie) godzinie drugiego. Stuk puk ? Moze wpierw
    > trzeba ustalic wagi prac a pozniej dopiero bawic sie w pseudostatystyki.

    No to zdefiniuj jakieś wagi i uzasadnij swój wybór, zamiast się oburzać na mnie.
    Chętnie posłucham trafniejszych propozycji. Co wymaga większych, a co mniejszych
    kwalifikacji? Malowanie ścian? Kładzenie wykładziny? Wiercenie dziur w betonie?
    Robienie obiadu? Zakupy?
  • sabina 19.10.05, 12:21
    Jak rozumiem e trakcie tych "meskich " robot kobiety ma prawo sie polozyc i
    ksiazke poczytac, a tu cholerka nic z tego. Bo farba trzeba zamieszac, drabine
    przestawiac, to potrzymac to wymierzyc, o tutaj koncowki domalowac, rubokret
    przy skrecaniu szafek podac i drzwiczki potrzymac. o sprzataniu po remontach
    to nie wspomne, zawsze wolalam pomalowac te sciany niz sprzatac po malowaniu.
    Za cholere nie rozumiem czemu prawie zawsze musze uczestniczyc w "meskich"
    robotach.
  • angelangel 19.10.05, 13:24
    Za cholere nie rozumiem czemu prawie zawsze musze uczestniczyc w "meskich"
    > robotach.

    Wlasnie o to chodzi ze Ty jestes widownia od bicia brawa i zapleczem jednoczesnie
  • Gość: sceptyk IP: *.chello.pl 19.10.05, 21:01
    > 1 godzina na śniadanie oraz kolację
    > 2 godziny na obiad

    wybacz ... jesteś kiepską kucharką ;-)
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.10.05, 21:42
    > > 1 godzina na śniadanie oraz kolację
    > > 2 godziny na obiad
    >
    > wybacz ... jesteś kiepską kucharką ;-)

    Na szczęście mój mąż gotuje lepiej! :-D
  • the_real_kris 05.11.05, 01:09
    a ty jestes zepsuta i do niczego sie nie nadajesz...

    Na pocieszenie powiem ci ze twoj mezuniu tez predzej czy pozniej co do tego sie
    zorientuje i kopsnie cie w dupsko.



    I wiesz co? Zaslugujesz na to - jak to mowia w ktorejs z reklam - 'jestes tego
    warta'.
  • kaczm77 20.10.05, 07:18
    no własnie.. w sumie nie chcialem sie juz licytowac - bo to bez sensu ;)
    ale mi samemu sniadanie wychodzi w max 20 min.
    a obiadek w max 45. ;)

    ciekawe ile to na rok zaoszczedzonego czasu ;> hahahha

    pozdrowionka ;)

    IreK vel Rekinus
    <>^<
    www.religia.doc.pl
    <>^<
  • femine09 19.10.05, 10:06
    no to moze w takim razie powrocmy do korzeni...do wychowania, bo tak na prawde
    diabel tkwi w tym,.Czy jesli jako male dzieci nie bylibysmy stereotypowo
    wychowywania wedlug plci, dziewcz lalki, chlopcy mlotek, to moze by bylo
    inaczej. jezeli szanowni tatusiowie dali by szanse swoim córom od malego
    grzebac przy samochodach, jak rowniez chlopcy wiecej pomoagali by przy
    czynnosciach takich ajk gotowanie sprzatanie, to moze pozniej bylobyn 50/50???
    teraz tak latwo sie tego nie zmieni. Mysle jednak ze kluczowa sprawa procz
    rownego podzialu, jest tez kwestia umowy, no bo jesli nam z tym dobrze to nie
    ma co krzyczec ze jest nie rowno. Bo moze byc tak ze to mezczyzna robi wiecej i
    tez bedzie ok, skoro tak, jako PARTNERZY w zwiazku zalozylismy.
  • hotrod404 19.10.05, 10:42
    jak by tak było jak piszesz, to miałabyś męża geja!!!
  • bogdantadus 19.10.05, 11:08
    hotrod404 napisał:

    > jak by tak było jak piszesz, to miałabyś męża geja!!!

    Stary, pisz doktorat: "Wplyw wykonywanych czynnosci na zmiane orientacji
    seksualnej." Ale sprawdz najpierw w koscielnych broszurkach, czy juz ktos tego
    nie napisal.
  • femine09 19.10.05, 10:15
    no to moze cofnijmy sie troche i popatrzmy na nasze wychowanie...bo przeciez od
    tego to zalezy. Gdyby nie bylo az tak wyraznych podzialow co wypada a co nie
    chlopakowi i dziewczynie, gdyby chlopcy czesciej uczyli sie gotowac w wiekszym
    stopniu uczestniczyli w sprzataniu itp. a dziewczynkom zostaloby pokazane jak i
    co z tymi rurami i samochodami to moze nie mielibysmy tego problemu podzilu
    procentowego. Ja sama wymieniam kontakty, naprawiam kran, cieknace, zatkane
    rury...itp. Na wakacjach gdzie wraz ze znajomymi wynajmowalismy dom, bylo tam 3
    facetow, to ja prowadzilam rozne stereotypowo meskie naprawy, bo oni nie bardzo
    wiedzieli co i jak. a o ta wiedze zadbala moja mama.
    pozdrawiam
  • kaczm77 19.10.05, 10:27
    Pogratulować tez umiejętnosci.

    zapewniam - choc tutaj to kwestia wiary - ze i facet jak trzeba, bedzie
    potrafił pozmywać, posprzątać, poprać i poprasować.

    ja np. potrafie. Ale zaznaczyłem z góry nie zalezy mi na wykrzykiwaniu ja! ja!
    Co to bowiem wnosi do rozmowy - nic. Tu mamy globalną statystykę.

    I w pracach domowych przewage maja kobiety. IMO słusznie. bo w innych
    pracach 'przy domowych i warsztatowcyh' przewage beda mieli faceci. I też
    słusznie. Kazdy powinien robic to co wychdozi mu lepiej i sprawniej.

    Mi ugotowanie obiadu zajmie 2 godzinki, wprawnej kobiecie godzinke. Mi
    przykręcenie baterii pod prysznicem zajmie 30 min, jej 2 godzinki - albo wyda
    kase (jak jedna z przedpiszacych mowi) na hydraulika.

    Kwestia wychowania - moze i tak. Czy to zle ? nie jestem pewny ... inna budowa
    ciała, inne funkcje społeczne, inne predyspozycje.

    Dlaczego kobiety mialy by nosic worki z ziarnem, albo cegły ? Niech zrobia to
    faceci ! a kobiety ugotuja im pożywny obiad ku regeneracji.

    Dodatkowo znam troszke polskie prawo pracy i przepisy i ono bardzo preferuje
    kobiety. odnosnie norm pracy, czynnikow szkodliwych w pracy, wykazu prac
    wzbronionych kobietom itp. wcale nie mowie ze to zle.

    Ale daleko temu do totalnej 'rownosci kobiet i mezczyzn' pani Środy . Bo to
    absurd.

    pozdrawiam
    Irek vel Rekinus

  • andorinha 19.10.05, 11:58
    >Kwestia wychowania - moze i tak. Czy to zle ? nie jestem pewny ... inna budowa
    >ciała, inne funkcje społeczne, inne predyspozycje.

    Czy ty sugerujesz ze funkcje spoleczne mezczyzn umoziliwija im latwiejsze wbicie
    gwozdzia? budowa ciala ulatwia im dotarcie samochodem na przeglad? predyspozycje
    do koszenia trawy?

    A wogole co to sa te funkcje spoleczne?
  • kaczm77 19.10.05, 12:17
    np. możliwość rodzenia dzieci.

    to bardzdo ważna funkcja społeczna - możliwa tylko dla Kobiet. Często przez nie
    same (jak w Twoim przypadku) niezauważanej. A szkoda.

    ps. ja Ci nie bronie kosic trawy czy szalec z młotem pneumatycznym ;) Do it.

    Irek vel Rekinus
  • patty_vare 19.10.05, 14:51
    kaczm77 napisał:

    > zapewniam - choc tutaj to kwestia wiary - ze i facet jak trzeba, bedzie
    > potrafił pozmywać, posprzątać, poprać i poprasować.

    Słusznie zauważyłeś *jak będzie trzeba*. Mój ojciec, zresztą facet, który
    dzielił z mamą obowiązki, gdy spadł na niego dodatkowy w postaci zmywania (bo ja
    nie miałam kiedy zmywać), to szybko zainwestował w zmywarkę. Przypadek? ;)

    > I w pracach domowych przewage maja kobiety. IMO słusznie. bo w innych
    > pracach 'przy domowych i warsztatowcyh' przewage beda mieli faceci. I też
    > słusznie. Kazdy powinien robic to co wychdozi mu lepiej i sprawniej.
    >
    > Mi ugotowanie obiadu zajmie 2 godzinki, wprawnej kobiecie godzinke. Mi
    > przykręcenie baterii pod prysznicem zajmie 30 min, jej 2 godzinki - albo wyda
    > kase (jak jedna z przedpiszacych mowi) na hydraulika.

    Jakbyś częściej gotował, to moze doszedłbyś do większej wprawy.

    > Kwestia wychowania - moze i tak. Czy to zle ? nie jestem pewny ... inna budowa
    > ciała, inne funkcje społeczne, inne predyspozycje.

    Kobieta nie rodzi się z patelnią zamiast jednej ręki, ani nie jest
    predysponowana genetycznie do umiejętności gotowania, tak jak mężczyzna nie
    rodzi się ze śrubokrętem.
    O jakich predyspozycjach więc mówisz?

    > Dlaczego kobiety mialy by nosic worki z ziarnem, albo cegły ? Niech zrobia to
    > faceci ! a kobiety ugotuja im pożywny obiad ku regeneracji.

    Coraz mniej ludzi pracuje naprawdę fizycznie. Umknął ci postęp techniczny?

    > Dodatkowo znam troszke polskie prawo pracy i przepisy i ono bardzo preferuje
    > kobiety. odnosnie norm pracy, czynnikow szkodliwych w pracy, wykazu prac
    > wzbronionych kobietom itp. wcale nie mowie ze to zle.

    Bo kobiety rodzą dzieci, a pewne prace czy niektóre środowiska mogą im
    zaszkodzić, no i są ewidentnie słabsze fizycznie.

    > Ale daleko temu do totalnej 'rownosci kobiet i mezczyzn' pani Środy . Bo to
    > absurd.

    Chodzi o równouprawnienie płci, a nie ich zrównanie biologiczne.
  • Gość: tomek______ IP: *.wp-sa.pl 19.10.05, 12:55
    Tylko prawdę napisz.
  • tezas 19.10.05, 10:17
    > Zmywac, prac, gotować, umie kazdy.
    > Nawet nie robiący tego facet.
    >
    > Robic zakupy, odebrać dzieci z przedszkola, podjechać i coś załatwić w
    > urzędzie - też.
    Kwestia nie w tym, czy potrafiliby, ale ze tego nie robia.
  • ardzuna 19.10.05, 10:33
    kaczm77 napisał:

    > Ktora jednak z Pań (i nie bawmy sie w wyjatki - ja ! ja !) ale tak
    > rozsądnie ,generalnie, jak i statystycznie....
    >
    > Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada
    rurki,
    > baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada,
    mebelki
    >
    > przestawia, skręca, lutuje, robi szafeczki ,maluje itp ?

    A ktory z panow to robi? Nie znam facetow, ktorzy systematycznie zajmuja sie
    tego rodzaju pracami domowymi. Twoj akapit o samochodach pomine, bo jezdza do
    warsztatu i kobiety, i mezczyzni.
  • hotrod404 19.10.05, 10:38
    facet! przecież dla nich majsterkowanie i ogródek to Twoja ROZRYWKA!!!
  • angelangel 19.10.05, 11:29
    > facet! przecież dla nich majsterkowanie i ogródek to Twoja ROZRYWKA!!!

    O to, to!! tu tkwi diabel
  • ogonato 19.10.05, 10:39
    >Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada rurki,
    > baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada, mebelki

    skoro porownoujesz to do prac domowych to rozumiem ze wracasz z pracy i tym sie
    zajmujesz codziennie. Codziennie wbijasz gwozdzie badz malujesz badz remontujesz
    bardz przekladzasz rurki itp itd. Bo nie byl bys chyba tak smiesznym zeby cos co
    wykonujesz raz na ruski rok porownywac do kieratu w domu???

    >Ktora z Pań szanownych myje samochod, jezdzi z nim do warsztatów, naprawia,
    > wymienia , uzupełnia itp.

    j.w. codziennie myjesz samochod po powrocie z pracy??? conajmniej dziwne

    >Ot. jak i np. koszenie trawki co tydzien. ale to tylko glupi przyklad

    Masz racje ze to glupi przyklad bo jak sam zauwazyles robi sie to raz na
    tydzien, i to przez dwie pory roku gora. Moze gatki tez bedziesz mial prane raz
    na tydzien przez dwie pory roku??? Tak samo myte podlogi i gotowane posilki???

    Mielibyscie choc na tyle jaj zeby sie przyznac ze w domu to najwyzej nasyfic
    potraficie. Smiesznym jest wasze wyliczanie okazjonalnych robotek, i
    porownywanie ich do codzinnego harowania na rzecz rodziny. Robota w domu jest
    niewdzieczna, ciagle jej przybywa i nikt jej nieszanuje. Znajomemu zmarla
    niestety zona i stanol przed faktem ze sam musi sie zajac domem ( tez byl z
    niepomagajacych) i co??? pierwsze co powiedzial mi jak go spotkalam to ze
    niemyslal ze w domu mozna tak sie narobic i praktycznie zadnych efektow
    dluzszych nie miec z tego. Panowi zamiast sadzic swe wielkie miesnie piwne w
    fotelu po laskawie zjedzonym obiadzie powinni byc ZOBLIGOWANI ( ustawowo jezeli
    trzeba ) do wykonywania robot w domu na rowni z partnerka. Bo mysle ze zona z
    radoscia zamieni mycie garow, podlog, odkurzanie, prasowanie, pranie dzien w
    dzien na te koszenie trawki czy wezwanie hydraulika czy wbicie gwozdzia (
    okropnie skomplikowane czynnosci ) raz na ruski rok. Ja bym z pocalowaniem
    raczki zamienila.
    A tak na marginesie, trawe kosi kosiarka a nie facet na kolanach nozyczkami....
    to tak w ramach beznadziejnych gadek ze to pralka pierze
  • sir.vimes 19.10.05, 11:34
    Fajnie pytanka. I napiszę jednak o sobie i mojej rodzinie, tak samo jak
    panowie, którzy z zachwytem pisali o cudownej umiejętności prasowania. Umiem
    kłaść glazurę, terakotę. malowanie i tapety to chyba każdy potrafi niezależnie
    od płci. Mam świetną wiertarkę udarową, dostałam od taty na zeszłą gwiazdkę.
    Panele kładłam z miom facetem i może kiedyś skuszę się na kładzenie parkietu. Z
    tym wieszaniem luster to chyba żart bo to nawet dziecko dziesięcioletnie
    potrafi. A malowanie, bejcowanie, wybielanie drewna to przecież element
    dekorowania wnętrza - czyli zajęcie odpowiednie dla kobiecej ręki. Składanie
    mebli - rutyna. No dobra - jednego nie robię - nie tykam się instalacji
    elektrycznej. Moja mama (56) ostatnio sama wyremontowała łazienkę. To nie są
    wyjątki. Ale jest w remontach coś czego nienawidzę i nie robię - sprzątanie
    gruzu i wynoszenie go. A teraz moje pytanie do ciebie: czy umiesz zrobić
    pesto? Ilu znasz mężczyzn potrafiących przyrządzić tahini? A ilu potrafi
    ugotować ogórkową? Dom to rzeczywiście wiele różnych zajęć, i nieważne jak je
    nazwiemy - najczęściej wykonują je kobiety. Albo dzwonią po wykonawcę.
  • dem0kryt 19.10.05, 11:48
    Ogórkowa - bez problemu. Kilka innych zup też. Co do tahini i pesto - musiałbym
    mieć przepis. Za to wychodzą mi np. świetne naleśniki, placki zmieniaczane,
    fasolka po bretońsku, bigos, gulasze i jeszcze sporo innych dań.

    To kwestia podejścia - jak się lubi gotować, to bez problemu. Zresztą - to
    mężczyźni są lepszymi kucharzami :))))))
  • mrs.bovary 19.10.05, 11:51
    czyzby tak mowily statystyki?:)
  • dem0kryt 19.10.05, 11:52
    Nie. Tak mówią kucharze :))))
  • idavdk 19.10.05, 11:55
    No i tak mówi nauka:)))
    Mężczyźni mają znacznie bardziej "czułe" kubki smakowe:)))
  • dem0kryt 19.10.05, 12:03
    Pozdrawiam Idę :))))
  • mrs.bovary 19.10.05, 11:56
    Kucharki, jak mniemam, moga (moga??) byc innego zdania:)
  • dem0kryt 19.10.05, 12:02
    Oczywiście, że mogą. Mamy demokrację i wolność przekonań :)))
  • mrs.bovary 19.10.05, 12:05
    uff!:)
  • tezas 19.10.05, 12:09
    robi obiad?
  • dem0kryt 19.10.05, 12:15
    Może dlatego, że tak mało kobiet potrafi ich do tego nakłonić?
  • idavdk 19.10.05, 12:16
    Dlatego, że powielamy wzorce spoleczne naszych rodzicow i dziadkow. I jakos
    same kobiety maja czasem klopot ze zrozumieniem, ze role spoleczne nie wynikaja
    z biologii tylko z norm spolecznych wymyslonych przez ludzi. I my powinnismy te
    normy zmieniac. Zamiast narzekac na swoich facetow moze warto z nimi rozmawiac,
    a swoje dzieci wychowywac nie przypisujac im odgornie okreslonych rol:)
  • mrs.bovary 19.10.05, 12:23
    jesli da sie rozmawiac to dobrze, bywa gorzej, nawet bardzo gorzej, ale to juz
    w innych statystykach:(
  • idavdk 19.10.05, 12:37
    O tak, wiem że bywa gorzej:((( i to jest bardzo, bardzo przykre. Ale to tez
    wynika bezposrednio z norm spolecznych i nic sie nie zmieni, jezeli kobiety
    beda sie na to godzic. Z pewnoscia to nie jest ani latwe, ani proste, zwlaszcza
    w naszym kraju i z pewnoscia w wielu srodowiskach to zajmie sporo czasu, ale
    naprawde jest do zrobienia:))) Pod warunkiem, że kobiety zaczna byc tego
    swiadome.
  • patty_vare 19.10.05, 14:54
    sir.vimes napisała:

    > Ilu znasz mężczyzn potrafiących przyrządzić tahini?

    Ekhem... Co to jest tahini? ;) Serio pytam.
  • andrea001 19.10.05, 12:19
    U nas w domu jest tak - ja nie pracuje a mój mąż codziennie wstaje o 4:30 żeby
    dojechać do pracy. Jak wraca do domu po 17 to daję mu święty spokój - w
    tygodniu więc przez 5 dni wszystkie prace domowe wykonuję sama. Nie mam
    problemu z wywierceniem dziury w ścianie udarówką, myciem samochodu i drobnymi
    zabiegami technicznymi przy aucie (głównie to ja z niego korzystam) -
    ewentualnie mogę skorzystać z usług mechanika, przepchaniem zlewu, naprawieniem
    spłuczki, malowaniem, i wszystkimi takimi drobnymi rzeczami domowymi, które
    akurat wypadną. Potrafię skosić trawkę, przyciąć żywopłot czy skopać grządki -
    choć wolę jak robi to mąż - jest silniejszy i zajmuje mu to mniej czasu. Zakupy
    robię sama, bo to nie problem w końcu mam na to dużo czasu, opłacam rachunki,
    decyduję o remnotach, wybieram meble, farby. Oczywiście piorę, gotuję i
    sprzątam. Po prostu mam na to czas... Weekendy staramy się spędzać wspólnie i
    wtedy mogę "męskie zajęcia" pozostawić mężowi. Z tym,że nie oszukujmy się nie
    zawsze w domu jest coś takiego do roboty . W zasadzie na sobotę pozostaje tylko
    odkurzanie - mąż lubi odkurzać a ja nie cierpię (nienawidzę też żelazka -
    dlatego staram się kupować ciuchy nie wymagające prasowania) Raczej nie
    narzekam na moją sytuację domową - obojgu nam jest wygodnie i uważam to za
    dobry układ. Zdaje sobie sprawę,że jak kobieta pracuje to ma prawo wymagać od
    męża większego zaangażowania w prace domowe - w moim przypadku kiedy pracowałam
    to mąż część zadań brał na siebie (np. gotowanie, sprzątanie), zwłaszcza gdy
    był w domu prędzej ode mnie. Wszystko zależy od tego jak się partnerzy umówią i
    czy potrafią współpracować, po prostu trzeba to dograć...
  • Gość: antycyponek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 13:36
    Proszę bardzo, odpowiem szanownemu panu na ankietę
    > Zmywac, prac, gotować, umie kazdy.
    > Nawet nie robiący tego facet.

    1. zmywać - tu się zgodzę, tylko trzeba do tego jeszcze dobrych chęci.
    2. prać - to już jest bardziej skomplikowane, trzeba np. wiedzieć, że sie
    białego nie pierze z czarnym, a swetra w 40 stopniach i z tego co obserwuję,
    jest to dla niektórych bardzo trudne.
    3. Gotować umie każdy? Każdy to może umie odgrzać obiad. Gotowanie to sztuka.

    >
    > Ktora jednak z Pań (i nie bawmy sie w wyjatki - ja ! ja !) ale tak
    > rozsądnie ,generalnie, jak i statystycznie....
    >
    > Wbija gwozdzie, wierci otwory w betonie, robi remonty w domu, przeklada rurki
    > baterie, instaluje syfonikki, instalacje, lustra wiesza, panele sklada,
    mebelki -

    postawiłabym na jakieś 10% pań i 25% panów. Reszta ma dwie lewe ręce. Nie
    wmówisz mi chyba, że każdy, kto urodził się facetem jest autmatycznie
    zaprogramowany na instalowanie syfoników, bo się obśmieję. Poza tym nie są to
    regularne prace domowe, tylko sprawy incydentalne.

    >
    > przestawia, skręca, lutuje, robi szafeczki ,maluje itp ?
    >
    > Ktora z Pań szanownych myje samochod, jezdzi z nim do warsztatów, naprawia,
    > wymienia , uzupełnia itp.

    A pojechać do warsztatu to taka sztuka? nie wierzę. Z tego co widzę u znajomych
    par, panowie maja tendencje do niewpuszczania swoich partnerek za kierownicę,
    skoro tak, to niech sami uzupełniają, wymieniają, kłócą się z mechanikami itd.
    Jednak te z moich koleżanek, które maja własne auta, zajmują się nimi same i
    prawie każda z nich potrafi wymienić koło albo dolać płynu do wycieraczek.

    DOM to jest full innych zajęć? Tak mój drogi, ale i tak 90% z nich to właśnie
    pranie, sprzątanie, gotowanie i zajmowanie się dziećmi, to jest robota na cały
    dzień, a takiego faceta co by całymi dniami lutował, malował, montował i
    skręcał to ze świecą szukać.
  • Gość: MK IP: 83.238.100.* 19.10.05, 15:33
    Jestem kobietą, na której głowie jest z reguły dom (pranie, sprzątanie etc.),
    więcej zarabiającą od męża, i w dodatku osobą, która czasami w domu coś
    przykręci, a ze swoim samochodem to ja jeżdżę do mycia, do mechanika etc. Nie
    mówię, że mąż nic nie robi - jak nie ma sezonu, to coś tam zawsze zrobi. Ale to
    nie jest ani równo ani sprawiedliwie. Faktem jest, że to mnie bardziej
    przeszkadza bałagan... Czasami mam takie napady, że jego rzeczy leżą sobie w
    koszu i czekają , aż je pan włoży do pralki i wypierze, Jeszcze ich nie
    wytresował na tyle, żeby same to robiły.
    Kilka uwag.
    Oburzają się mężczyxni, że oni biedactwa muszą harować po 12 godzin i służyć w
    wojsku. W zamian te wstrętne, leniwe kobiety rodzą dzieci i zajmują się nimi
    po 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu i 365-366 dni w roku. Oraz pracują
    w domu etc. Nazywa się to, że siedzą w domu. Mój szwagier po dniu takiego
    siedzenia z dwójką młodocianych ( 2 i 3 lata) oznajmił , że on woli pracować.
    Poza pilnowaniem dzieci nic w tym czasie nie robił.
  • Gość: okrent9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 21:12
    "te wstrętne, leniwe kobiety rodzą dzieci i zajmują się nimi
    > po 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu i 365-366 dni w roku."

    MK, dodaj: przez około 20 lat na każde dziecko, średnio licząc.

    A, no i jeszcze piszesz o szwagrze: "Poza pilnowaniem dzieci nic w tym czasie
    nie robił." Właśnie. Pilnował ich. Kobieta by jeszcze usiłowała te dzieci w tym
    czasie czegoś nauczyć, rozerwać je, i sprawić, żeby czuły się kochane i
    szczęśliwe. A to się wcale samo nie robi.
  • Gość: Jokaba IP: *.pszczynska.silesianet.pl 19.10.05, 16:08
    Ja!
    Do tego robie remonty w domu naprawiam sprzety, maluję itp. Organuizuje
    fachowcow jak czegos sama nie potrafie. Samochod sprzatam, do mechaniaka jeżdzę,
    opone tez potrafie zmienić. I nie idze najmniejszego powodu dla ktorego mam
    obierać kartofle podczas kiedy moj "partner życiowy" siedzi na dupie i
    twierdzi, ze myśli nie bedzie się zajmował pierdołami.
  • paranaw 19.10.05, 09:47
    Mój mąż, którego bardzo szanuję i kocham, bardzo mi pomaga w prowadzeniu domu i
    mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy małżeństwem partnerskim. Mamy dwoje małych
    synków (3,5 i 1,5) i jak wiadomo jest przy nich dużo obowiązków. Od początku
    był pewien sztywny podział obowiązków, oczywiście jeśli warunki i okoliczności
    na to pozwalały. Czasami pewne rzeczy robimy wymiennie, ale są obowiązki, które
    wypełniam ja, a są takie, którymi zajmuje się mój mąż. Np. Ja gotuję obiad mój
    mąż zmywa, ja sprzątam wieczorem mieszkanie, on kapie dzieci, myje im zęby i
    czyta na dobranoc ksiązeczki. Dzieci spragnione po calym dniu ojca wiedzą, że
    ta godzina, dwie są tylko dla nich. Ja pracuję na pól etatu i po odebraniu
    dzieci ze złobka i przedszkola mam te dwie, trzy godziny, ktore spędzamy razem.
    To jest podpowiedź przede wszystkim dla młodych rodziców, bo inaczej sprawa
    wygląda, gdy nie ma dzieci. Z perspektywy czasu widzę, że nam wszystko łatwiej
    wychodzi, gdy mamy coraz więcej obowiązków:)Jesteśmy lepiej zorganizowani,
    bardziej dla siebie wyrozumiali no i zaczęlismy o siebie bardziej dbać od
    strony zdrowotnej. Biegi, basen, spacery do pracy, po to tylko, żeby nie
    wysiąść kondycyjnie:) I jeśli można tak powiedzieć, jesteśmy raczej średnio
    zamożni (żeby zabrzmiało optymistycznie), na ciągłym dorobku
    Pozdrawiam wszytskich, którzy wierzą, że może być lepiej i że zawsze można coś
    zmienić w swoim życiu
  • tersta 19.10.05, 09:53
    ...i nadal tak wychowują: synusiów na panów, a córki na niewolnice tych panów.
    Niestety, kobiety sa same sobie winne.
  • hotrod404 19.10.05, 10:49
    związek "partnerski" może być fajny w układzie bizneswoman + facet oferma.
    Jeżeli mężczyzna zasuwa 12 godzin dziennie, to niby kiedy ma pracować w domu? a
    poza tym jeżeli miałbym wszystkie prace domowe załatwiać sam, to wolę rozwód,
    bo kobiety przeważnie mają dużo większe wymagania co do pożądku i spraw mało
    istotnych, a mężczyzna robi jeszcze coś czego nie widać: myśli długoterminowo -
    to się nazywa odpowiedzialność za rodzinę! poza tym małażeństwo powinno
    ułatwiać życie partnerom, a nie utrudniać je obydwojgu!
  • adomas 19.10.05, 10:56
    Stary jeśli ciebie nie ma w odmu 12 godzin na dobę to tak jakby cię wcale nie
    było. Faktycznie lepszy wtedy rozwód.
    Kobiety nie myślą długoterminowo? Tylko faceci sa tacy mądrzy?
    Jakich ty filmów się naoglądałeś?
    Na dodatek mowa jest o podziale równym obowiązków a nie że wszystko ma robić
    mężczyzna. Proponuję dla ułatwienia taki podział: Każdy pierze swoje rzeczy,
    zmywa swoje naczynia i prasuje swoje ubrania. To chyba sprawiedliwe.
  • hotrod404 19.10.05, 13:05
    dobry podział! pod warunkiem, że każdy wydaje na siebie tyle ile zarobi!!!
  • Gość: Adomas IP: *.lupus.pl 19.10.05, 14:36
    Trzeba było od razu mówić że chodzi ci o forsę.
  • tersta 19.10.05, 13:09
    te 12 godzin dziennie to na naukę ortografii? Coś nieefektywnie ;-) Porządek
    pisze się tak jak tu napisane, a przez "Ż" jak ty napisałeś. Chyba że ty
    takie "pożądki" uznajesz, matołku.
  • hotrod404 19.10.05, 13:14
    to z rozpędu! wszystkie "polskie" głoski piszę z altem od jakiegoś czasu.
  • Gość: okrent9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 21:21
    Nie no, zaraz się popłaczę ze śmiechu... "mężczyzna robi jeszcze coś czego nie
    widać: myśli długoterminowo"!!!!!!!!!!!!! Znałam jednego takiego. :P "Myślał
    długoterminowo" zwłaszcza w obrotowym foteliku przed telewizorem i swoją
    ulubioną wieżyczką. "Myślał długoterminowo" przez jakieś - dajcie policzyć...
    co najmniej 16 lat, w wolnych chwilach oddając się bardzo wymagającej pracy
    komiwojażera części samochodowych oraz swojemu hobby (gra na instrumencie) oraz
    użeraniu się z żoną, której "nie potrafił jednak odmówić seksu", co skończyło
    się spłodzeniem dwójki dzeici (cytat: "chciała to ma"). W tej chwili po tych
    wszystkich latach "myślenia długoterminowego" jest rozwiedziony, i haruje za
    granicą, żeby spłacić długi (i żeby starczyło na alimenty).
  • the_real_kris 05.11.05, 01:29
    Sami sie rodza - jest na swiecie tyle miejsc w ktorych mozna sie schowac by nie
    placic alimentow i podatkow...
  • wdakra 20.10.05, 01:03
    tersta napisała:

    > ...i nadal tak wychowują: synusiów na panów, a córki na niewolnice tych panów.
    > Niestety, kobiety sa same sobie winne.

    Ja, ku głośno wyrażanemu zgorszeniu świekry, nauczyłam swojego męża wszystkich
    prac domowych, o których nie miał pojęcia (prasować umiał). Jest to więc tylko
    kwestia dobrej woli, a nie jakichś szczególnych predyspozycji.
    Ja za to potrafię wykonać praktycznie wszystkie prace remontowe.
    Dzieci od małego były angażowane do prac domowych na miare swoich możliwości
    (również wbrew protestom świekry). Zaczęły gotować obiady w początkach szkoły
    podstawowej - zabierało się za to to, które pierwsze wracało do domu i jak
    wracałam z pracy, to zwykle obiad się dogotowywał. Muszę przyznać, że nie tylko
    swiekra, ale wiele innych osób patrzyło na to nieprzychylnie.

  • mbdb 19.10.05, 09:54
    Nie zgadzam sie z ta opinia bo nie robienie nic przez faceta w domu ma jakis
    pozytywny aspekt...
    Podczas gdy w rzeczywistości facet przewala sie po kanapach, żre śmieci
    zdjemuje i rozwala po całym mieszkaniu brudne skarpetki i gaciory, pierdzi w
    stolek i taki chlew jaki torafi zrobic w mieszkaniu to rzeczywiście cholernie
    ciężka robota...
    Musi trzy dni po niej odpoczywać...
    Ja bym chciała zeby mój facet w domu nic nie robił...
  • Gość: m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 13:42
    Nie zgadzam sie z ta opinia bo nie robienie nic przez faceta w domu ma jakis
    pozytywny aspekt...
    Podczas gdy w rzeczywistości facet przewala sie po kanapach, żre śmieci
    zdjemuje i rozwala po całym mieszkaniu brudne skarpetki i gaciory, pierdzi w
    stolek i taki chlew jaki torafi zrobic w mieszkaniu to rzeczywiście cholernie
    ciężka robota...
    Musi trzy dni po niej odpoczywać...
    Ja bym chciała zeby mój facet w domu nic nie robił...

  • convive 19.10.05, 09:58
    gdyż wiele kobiet w Polsce nie ma nawet tej świadomości,
    że mogłoby być inaczej w kwestii relacji małżeńskich
    - inaczej niż jak w pokoleniu ich babek i prababek.
  • monik-35 19.10.05, 10:00
    A Moj maz, jak tylko moze pomaga mi we wszystkich pracach domowych,jezeli tylko
    jest na miejscu i nie wyjezdza moge liczyc na niego,sprzata lubi
    gotowac,zajmuje sie corkami,wychodzi z psem(mimio tego ze za nim nie przepada:)
    malo tego jezeli wracam pozniej z pracy, a on jest juz w domku zawsze czeka na
    mnie gorący posilek,cieple ramiona w ktore moge sie wtulic , nie wspominając o
    gorącym sexie...kazdej zyczę TAKIEGO faceta!!!!!!!!!!!!!!!
  • hotrod404 19.10.05, 13:16
    twój 'mąż' jest lesbijką???
  • the_real_kris 05.11.05, 01:32
    bo pewnie jest 35 letnia zgryzliwa stara panna...
  • az_mir 19.10.05, 10:07
    Tam dane statystyczne oscylują w okolicach 100% oczywiście na niekorzyść kobiet.
    Nie potrzeba Islamu aby zobaczyć jak hierarchia KK traktuje kobietę i ten
    stereotyp kulturowy od wieków jest przez nich szczepiony na łono rodziny.Pani
    Środa już głośno o tym powiedziała za co o mały włos nie została ukamieniowana.
    [...] "Środa powiedziała: "Korzenie przemocy wobec kobiet tkwią w silnym wpływie
    Kościoła katolickiego na życie publiczne". Środa odniosła swą wypowiedź do
    sytuacji w Polsce - "w przeważającej mierze katolickiej", jak powiedziała. Ale
    fałszywa i oszczercza wypowiedź Środy odnosi się do całego Kościoła
    katolickiego: zdaniem min. Środy - "korzenie przemocy tkwią w silnym wpływie
    Kościoła katolickiego na życie publiczne", więc tam, gdzie te wpływy są słabe,
    przemocy jest mniej, tam gdzie silne, w Polsce, przemocy jest więcej... Ale -
    jej źródłem jest Kościół katolicki...
    Pytanie,po czyjej stronie leży wina i o czym świadczą dane stystyczne ?????
    www.polskiejutro.com/art/c.php?p=140-141pp2
  • hotrod404 19.10.05, 13:17
    "pani" środa to mutant chłopobab! do zoo raczej się nadaje!
  • toja3003 19.10.05, 10:14
    by tak postawić panion trochę inne pytania: ile razy
    zmieniały uszczelkę w kranie czy olej w silniku samochodu,
    ile razy naprawiały płot albo rower. Nigdy? Ciekawe.
    Policzmy też ile godzin w tygodniu pracuje z a w o d o w o
    mąż a ile żona. Dopiero resztę wolnego czasu można
    partnersko dzielić.
  • haganna 19.10.05, 11:07
    Muszę cię rozczarować toja3003. Kobiety pracują dłużej.
    Wiesz, miałam kiedyś takiego pasożyta w domu. Pracowałam więcej, przynosiłam do
    domu 2x więcej kasy, a on wymagał, żebym jeszcze prała, sprzątała, gotowała,
    itp. Wywaliłam chama na zbity pysk. I od razu się lepiej zrobiło.
    Wyremontowałam własnoręcznie mieszkanko, nareszcie urządziłam je tak, jak
    chciałam. Polecam.
    Mój mąż jak trzeba, to obiad ugotuje, posprząta, pozmywa, pranie rozwiesi. Nie
    pracuję teraz, i dużo w domu robię sama, ale jak jestem zmęczona, to on
    przejmuje obowiązki. I wcale nie jest przez to mniej męski. W końcu to "pan
    dyrektor" ;).
  • the_real_kris 05.11.05, 01:39
    i sie tym jeszcze chwali... prostytucja malzenska w najbardziej oryginalnym z
    wydan. Poznala 'pana dyrektora' i wydaje sie jej ze pana boga za nogi
    chwycila... A tu widzisz - pan dyrektor za 5 lat wymieni cie na nowszy model.

    I zaslugujesz na to.
  • mrs.bovary 19.10.05, 11:14
    no to zadajmy jeszcze pare pytan - jak czesto zmienia sie olej w samochodzie?
    uszczelke w kranie?zawodowo pracuje tyle samo albo nawet wiecej godzin, ale
    placa mi za to mniej:( cale nieszczescie polega na tym, ze kobiety daly sobie
    wmowic to co obwieszczaly statystyki przygotowywane przez mezczyzn - ze brak
    abstrakcyjnego myslenia, umiejetnosci logicznego rozwiazywania problemow. No i
    prosze UE zechciala uczynic prawde uniwersalna z mycia garow przez kobiety i
    statystyki przestaly nam sie podobac, he?
  • lider4 19.10.05, 10:14
    Źle wychowują tych swoich synalków. Muszą one w końcu przestać cackać się z
    nimi.
  • kocurek_bury 19.10.05, 23:11
    Wybacz, lider4, ale Twój tok myslenia to właśnie czysty, kliniczny przypadek
    tego, co trzeba z polskiej mentalności wyplenić: TO WINA MATEK - ŹLE WYCHOWUJĄ
    SWOICH SYNALKÓW. Ojcowie, jak rozumiem, za wychowywanie wzmiankowanych synalków
    już odpowiedzialni nie są?
  • hotrod404 19.10.05, 10:22
    to kobiety chcą/potrzebują małżeństwa i dzieci!!! ja tego nigdy nie
    potrzebowałem, skoro kobieta chciała to niech się teraz zajmuje! a poza tym nie
    napisano, że kobiety przeważnie zabierają wszystkie pieniądze (bo wydają na to
    co jest "potrzebne"! mężczyzna wydaje tylko na "przyjemności"! w wykonaniu
    polek partnerstwo to partnerstwo Kalego!!!
  • idavdk 19.10.05, 12:00
    Nie potrzebujesz nikogo bliskiego? Współczuję Ci serdecznie...
  • hotrod404 19.10.05, 13:09
    a dlaczego mi współczujesz? bliskość nie musi polegać na współnym mieszkaniu,
    płodzeniu dzieci i współnym martwieniu się co do garnka włożyć!!! poza tym
    bliskość to pojęcie emocjonalne (bardziej kobiece), a życie niestety jest
    racjonalne "aż do bólu"!
  • idavdk 19.10.05, 13:42
    powielasz niestety stereotypy. Emocjonalnosc wcale nie jest pojeciem kobiecym,
    tak jak logika nie jest zarezerwowana dla mezczyzn:)
    Nie jest rowniez tak, ze to kobiety chca dzieci i malzenstwa. Malzenstwo to
    tylko sposob zycia wymyslony przez ludzi (zreszta mezczyzn gwoli scislosci:)))
    Sa kobiety, ktore wcale tego nie chca i sa mezczyzni, ktorzy tego bardzo
    pragna.
    Co do bliskosci...to na dluzsza mete na odleglosc ona nie dziala.
    Co do racjonalnosci...to jak wszystko inne skupianie sie tylko i wylacznie na
    niej do niczego nie prowadzi. Wiesz, nic nie jest tylko czarne albo biale...:)
  • dziennikustaw 19.10.05, 16:59
    logika jest raczej domeną mężczyzn. poczytaj trochę o tym
  • kasiak35 19.10.05, 12:20
    Nie dość, że cię zmusiła do małżeństwa, to jeszcze ZABIERA wszystkie pieniądze!
    Ale za to niech się teraz męczy, obsługując Ciebie i dom. Oto przepis na udane
    życie rodzinne.
    Nie czas już wyrosnąć z krótkich majtek? Człowieku, stworzyłeś rodzinę i jesteś
    za nią odpowiedzialny, a mażesz się jak przedszkolak!!!
  • hotrod404 19.10.05, 13:12
    babski punkt widzenia świata! nie mażę się tylko uważam, że to strata czasu!
  • angelangel 19.10.05, 13:29
    To po co tu w ogole tracisz czas jesli kwestia podzialu obowiazkow i tak ciebie
    nie dotyczy?
  • patty_vare 19.10.05, 15:02
    Ty jakieś strasznie smutne życie musisz mieć.
  • the_real_kris 05.11.05, 01:43
    To przeciez wy, baby smecicie tutaj caly czas na temat tego jakie to straszne
    jest zycie rodzinne i jaki niesprawiedliwy podzial obowiazkow.
  • smentuff 19.10.05, 10:23
    Przesada, pyry obieram zawsze ja.
  • izmat 19.10.05, 10:56
    jestem kobietą,mamy 3 dzieci (2 małych chłopców). Ponieważ dużo pracuję to mąż
    wychowuje dzieci,sprząta w domu,szykuje im obiady. Ja własciwie tylko wpadam na
    kąpiele i kolację. Gdyby nie mój mąż nie dałabym rady tego sama ciągnąć.
    Studiuje w weekendy i rano sam sobie robi kanapki,zebym ja mogła dłużej
    pospać.. Mogłabym mnożyć takie przykłady.A prawdę mówiąc mój mąż z domu
    rodzinnego wyszedł bez znajomości jakichkolweik prac domowych..Nawet na
    odkurzacz dziwnie patrzył. Jeżeli chodzi o prace domowe - to przez lata
    wypracowaliśmy sobie sytem "kto co robi w domu".Nikt nikomu nie wytyka,że jest
    kurz na TV itd.Ludzie to od nas zależy jak bedziemy żyć. I jak któreś z
    małżonków czegoś nie robiło u mamusi to nie znaczy,ze do końca życia się nie
    nauczy.Miłość,szacunek potrafi góry przenosić.
  • Gość: Jokaba IP: *.pszczynska.silesianet.pl 19.10.05, 16:12
    Serdecznie gratuluję
  • magsikorska 19.10.05, 11:33
    Myślę, że partnertstwo to sztuka 'dogadania się'.
    Sam 'sprawiedliwy' podział nie wystarczy, bo ludzie mają rózne oczekiwania,
    potrzeby i talenty. Co z tego,że podział obowiązków 50/50(wersja teoretyczna),
    jeśli obie strony nadal są niezadowolone i czują sie wykorzystywane. Ona haruje
    w domu (nic nie robiąc???) a on (ciężko???) zarobioną kaskę musi oddać na
    wejściu. Rosną pretensje i wzajemna zgryżliwość.
    Dobrze jest, jeśli sie o tym wszystkim pomyśli póki nie jest za późno i ludzie
    jeszcze chcą z sobą być. Ustalić priorytety: co NAPRAWDĘ trzeba zrobić (staramy
    sie stworzyć dom przyjazny jego mieszkańcom - u nas rzadko coś sie gniecie -
    dużo nie trzeba prasować, kurzu nie widać, mieszkania nie pucujemy bo nie mamy
    za dużo czasu). A konieczne sprawy dzielimy na zasadzie 'co kto woli i kogo
    mniej co boli'. Mój mąż świetnie zmywa i zakupy robi lepiej ode mnie. mnie 'nie
    boli' sprzątanko- byle małe - i dopilnowanie dzieciaków. I tak jakoś powoli...
    miód to nie jest, ale kto obiecywał, że będzie lekko,łatwo i przyjemnie...A
    równouprawnienie - tak, jak najbardziej: słowa i myśli . Każdy ma równe prawo
    głosu i swobody myślowej. reszta jest milczeniem
  • zigzaur 19.10.05, 10:54
    Ja sam podnoszę nogi siedząc w fotelu, gdy żona odkurza ;-)))))
  • adomas 19.10.05, 10:56
    A ja przedwczorja ściszałem telewizor ;-)))
  • alhanroel 19.10.05, 10:56
    ..ten ani w domu ani nigdzie indziej nic nie robi,
    ja moze niepiore ani nie prasuje ale robie szereg innych rzeczy,
  • zdr1 19.10.05, 11:15
    a Polakom dajcie spokoj. Nie wasz interes.
  • mrs.bovary 19.10.05, 11:18
    no to zadajmy jeszcze pare pytan - jak czesto zmienia sie olej w samochodzie?
    uszczelke w kranie?zawodowo pracuje tyle samo albo nawet wiecej godzin, ale
    placa mi za to mniej:( cale nieszczescie polega na tym, ze kobiety daly sobie
    wmowic to co obwieszczaly statystyki przygotowywane przez mezczyzn - ze brak
    abstrakcyjnego myslenia, umiejetnosci logicznego rozwiazywania problemow. No i
    prosze UE zechciala uczynic prawde uniwersalna z mycia garow przez kobiety i
    statystyki przestaly nam sie podobac, he?
  • milena-schefs 19.10.05, 11:22
    Może to dlatego, że mieszkam w dużym mieście, nie znam ani jednego domu, w
    któym wszystko robiłyby kobiety. I nie zależy to od pokolenia. Wszędzie
    obowiązki są solidarnie dzielone i różnica nie polega tylko na tym, że ktoś
    wynosi śmieci, a ktoś inny zajmuje się resztą.
  • angelangel 19.10.05, 11:38
    Bardzo sie ciesze ze wreszcie w Polsce zaczyna sie o tych sprawach mowic,
    wspolczuje Srodzie nagonek, ale jednoczesnie mysle ze ma wielkie pole do popisu
    w tak skostnialym kraju raju jak PL.
    Mocne wplywy KK, kobitki-sluzki, co tam sobie cos robia w domku (natomiast kiedy
    panowie stukaja w te szafeczki to jest od razu wielkie ''wydarzenie'' i bic
    brawo), specyfika polskiego wychowania dzieci, plus stosunkowo dlugie lata kiedy
    ''kawalerowie'' mieszkaja z rodzicami ....
  • kasiak35 19.10.05, 11:42
    Dwoje ludzi tworzących wspólny dom i kochających się nawzajem zawsze zdoła
    podzielić obowiązki tak, żeby obie strony miały podobny wkład w życie rodziny
    oraz porównywalną ilość czasu wolnego. Jeśli kobiety statystycznie pracują w
    domu o tyle godzin więcej, znaczy to po prostu, że:
    1. ich mężczyźni traktują dom jak hotel
    2. ich mężczyźni traktują je jak służące i sprzątaczki
    3. ich mężczyźni dbają przede wszystkim o własną wygodę i nie troszczą się o
    zdrowie i wypoczynek swych żon.
    Ergo: Mężczyźni ci nie kochają ani swoich żon, ani dzieci, więc nie zasługują
    na nie!
  • patty_vare 19.10.05, 15:06
    W tym artykule jest jedno ciekawe stwierdzenie:
    "Średnio kobiety muszą poświęcać domowym obowiązkom osiem godzin tygodniowo
    więcej niż ich partnerzy. Różnica ta jest znacznie większa w małżeństwach niż w
    wolnych związkach."
    które mowi cos o tym, o czym piszesz - mężczyźni żony traktują jak własność,
    kobiety z którymi żyją na kocią łapę bardziej szanują :)
  • olga302 19.10.05, 11:31
    Sądzę, że poprostu najczęściej taki model domu znamy z dzieciństwa i taki też
    powielamy. A świat się zmienia i teraz naprawdę nie ma wielkich przeszkód, żeby
    udział facetów w obowiązkach domowych był większy.
    Mój mąż przed ślubem nie umiał sprzątać, prasować nadal nie lubi. Ale po
    okresie zdziwienia - co też on ma robić - bez większych bólów sprzątamy na
    zmianę. Resztą prac też się podzieliliśmy. Jedne robię głównie ja (obiad), a
    inne on (zakupy). Zasadą jest, że jeśli jedna osoba zrobiła jedzenie to druga
    zmywa naczynia. A jak to świetnie wpływa na ugruntowanie przekonania, że
    zmywarka jest potrzebnym sprzętem i trzeba ją kupić!!!
  • natasza.olszak 19.10.05, 11:32
    Magdalena Sroda nic nie pomoze jesli kobieta nie potrafi "wychowac" sobie
    faceta we wlasnym domu. Narzekacie na tych swoich mezczyzn a tak naprawde nie
    robicie nic w kierunku by to zmienic, bo po co wywolywac klotnie skoro mozna
    samemu przeprac te gacie, posprzatac, ugotowac i zajac sie dzieciarnia... A jak
    to komus przeszkadza to chyba do oltarza nikt Was wolami nie ciagnal...
  • angelangel 19.10.05, 11:40
    Racja, racja
  • manks 19.10.05, 12:01
    Jaka jest rynkowa wartość "obsługi domu"? Już za 2000 / mc (albo i mniej) można
    wynająć babkę, która sprząta i gotuje w miarę dobrze. (A przy tym nie jęczy jak
    to jej źle i można z niej w każdej chwili zrezygnować).
    Jeśli mówimy o partnerstwie, to mówmy o cenie rynkowej wykonywanej przez
    małżonków pracy: zawodowej i domowej. Jeśli facet "wnosi" pracę wycenioną przez
    swojego pracodawcę np. na 4000, to jest o 2000 do przodu w stosunku do swojej
    żony i żeby było spraweidliwie nie powinien ruszyć nawet palcem po przyjściu z
    pracy.
  • kasiak35 19.10.05, 12:32
    Partnerstwo nie polega na liczeniu co do złotówki pensji męża i żony. Dom nie
    sprowadza się do wykonania pewnej listy koniecznych prac i obowiązków. Dom jest
    miejscem, które tworzymy wspólnie dla nas i dla naszych dzieci, ucząc je, jak
    sobie pomagać i darzyć szacunkiem. Jeśli sądzisz, że wysokie zarobki Cię od
    tego zwalniają, nic nie wiesz o prawdziwym domu i rodzinie.
  • manks 19.10.05, 14:45
    kasiak35 napisała:

    > Jeśli sądzisz, że wysokie zarobki Cię od
    > tego zwalniają, nic nie wiesz o prawdziwym domu i rodzinie.

    Zarobki - jeżeli przeznaczane na utrzymanie rodziny - są właśnie wkładem w
    partnerstwo.
  • Gość: deedeebg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 15:52
    taaa,widac ze polak.
    ja pracuje tyle samo, a nawet wiecej niz moj facet. wychodze, owszem 30 do 90
    min po nim (jesli mam wyjatkowe szczescie), ale zwykle wracam po 21 do domu. on
    siedzi od 17 przed komputerem. nawet sobie bulek nie kupi w drodze do domu,
    mimo że sklep jest doslownie 10 metrow dalej.i ma pretensje ze w dordze
    powrotnej JA mu bulek nie kupilam. a nawet nie pomysli zeby poprosic.
  • manks 19.10.05, 16:25
    Gość portalu: deedeebg napisał(a):

    Kobieto nie pisz ile czasu pracujesz, napisz ile zarabiasz! Jeśli więcej - masz
    rację, jeśli mniej - nie.
  • tezas 19.10.05, 16:41
    Ooo to ciekawe - przeliczasz zwaizek na wnoszone pieniadze? Zatem: ile placisz
    zonie za pozmywanie? Za pranie? Za zabawe z dziecmi? I za seks tez?
    BTW.: 1. jak tak dorze zarrabiasz dalczego nie wynajmmiecie kogos do zajmowania
    sie domem; 2. nie pomyslales ze gdyby twoja zona nie harowala w domu moglaby
    bardziej poswiecic sie rpacy zawodowej i wiecej zarobic.

    Sorry, ale malzenstwo przeliczane na pieniadze to grube nieporozumienie.
  • manks 19.10.05, 19:21
    > Ooo to ciekawe - przeliczasz zwaizek na wnoszone pieniadze?

    No jeśli ma być sprawiedliwie, to chyba pieniądze są najlepszym wyznacznikiem.
    Czas, ale bez idiotycznego podziału praca - dom, tylko traktowany całościowo,
    też ujdzie, ale jest mniej miarodajny. (Np. można parę godzin dziennie
    sprzątać, chociaż to zbędne.)

    > Zatem: ile placisz zonie za pozmywanie? Za pranie? Za zabawe z dziecmi? I za
    > seks tez?

    Nie chodzi o to ile płacę (bo nie płacę), ale ile ta praca jest warta. A warta
    jest tyle, ile trzeba zapłacić komuś, kto ją w miarę dobrze wykona.

    > BTW.: 1. jak tak dorze zarrabiasz dalczego nie wynajmmiecie kogos do
    > zajmowania sie domem;

    To był tylko przykład (zresztą role mogą być odwrócone). Ale rzeczywiście:
    jeśli żona narzeka na swój los, to niech pójdzie do pracy i zacznie zarabiać.

    > 2. nie pomyslales ze gdyby twoja zona nie harowala w domu moglaby
    > bardziej poswiecic sie rpacy zawodowej i wiecej zarobic.

    No to niech idzie, jeśli będzie mogła zarobić na wynajęcie gospodyni i jeszcze
    coś dorzuci. Tylko po co taka żona? No, chyba, żeby sporo zarabiała... Wtedy
    bilans zysków i strat byłby zdecydowanie korzystny.
  • Gość: Henx IP: 80.91.145.* 19.10.05, 21:19
    Nie jesteś konsekwentny - jeśli masz takie czysto finansowe podejście do
    małżeństwa, powinniscie się dokladnie rozliczać. Żona cię tak za darmo
    obsługuje? To dla niej kiepski interes. No, ale jeszcze gorszy bilans zyskow
    (nie widzę żadnych) i strat byłby dla dobrze zarabiającej kobiety, więc tu
    chyba nie masz na co liczyć.

    Zresztą chyba w ogole niepotrzebnie się ożenileś - twoje potrzeby w sam raz
    zaspokoiłaby gosposia na przychodne i od czasu do czasu wizyta w agencji. No,
    ale z drugiej strony to kosztuje, a zonę, z tego co piszesz, masz za wikt i
    mieszkanie. (Zakładam, ze kupiłeś je wyłacznie za swoje.)
  • the_real_kris 05.11.05, 01:53
    tylko jest taka kwestia ze z jakichs 'niezrozumialych' powodow to zazwyczaj
    babsztyle daza do slubu. Facetom odpowiada zycie na kocia lape...
  • anakristina 19.10.05, 17:47
    a na ile wycenisz wychowywanie dzieci przez matkę - w sumie do opieki nad dziećmi też można
    zatrudnić babkę, nawet za kilkaset złotych miesięcznie - tylko nie dziw się potem, jeśli twoje dzieci
    będą mówiły z ukraińskim akcentem; współczuję bardzo twojej partnerce życiowej; ale może nie masz
    takowej, bo w sumie można iść do agencji...
  • the_real_kris 05.11.05, 01:57
    a wlasciwie na cos do czego trzeba dolozyc - bo zdecydowana wiekszosc kobiet
    ktore urodza zrobi to za darmo... a jeszcze czesto trzeba dokladac do tego
    interesu - np. kobita traci prace.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka