Dodaj do ulubionych

Brak chrztu nie zamyka drogi do nieba

02.12.05, 07:13
A mowia, ze papieze sa nieomylni w kwestii spraw wiary, hehe :D
--
Najlepszy dowcip w IV RP: Zbudujemy 1000 mieszkan dziennie!
Polskie narodowe danie: kaczka nadziewana rydzykami!
Wymien polskich komandosow: czerwone, czarne, niebieskie...i moherowe berety!
Edytor zaawansowany
  • yogurcik_owocowy 02.12.05, 07:55
    Ciekawe, jak teologowie to sprawdzili. Zajrzeli na "drugą stronę"? Swoją drogą,
    kto wierzy w jakieś Nieba, Piekła. Przecież to nie ma kompletnego sensu!!! XXI
    wiek...
    --
    AntyRydzykanci
  • sceptyk9 02.12.05, 08:54
    I zobaczymy czu bedziecie wtedy tacy zadowoleni, jak teraz. A zycie płynie i
    kończy się szybko, za szybko!
  • monster1972 02.12.05, 08:58
    > I zobaczymy czu bedziecie wtedy tacy zadowoleni, jak teraz. A zycie płynie i
    > kończy się szybko, za szybko!

    Obawiam sie kolego, ze to nawet nie bedzie "ciemnosc widze, widze dziemnosc".
    Bo zeby widziec ciemnosc trzeba cos w ogole widziec.

    Najprawdopodobniej jest tam tak jak przed urodzeniem (czy lepiej: uzyskaniem
    swiadomosci). PO prostu NIC NIE MA. NIEBYT!

    optymistycznie pozdrawiam:-)

    ateista
  • filo_de_putino 02.12.05, 09:44
    zatem wierzmy, a nie zastanawiajmy się...
    --
    www.pavulon.pl
    Przed zastosowaniem skontaktuj się z lakarzem lub sanitariuszem.
  • pandada 02.12.05, 11:13
    można żyć myśleniem.

    Jeśli komuś potrzeba ukrycia swego strachu przed zaniknięciem za wiarą w życie pośmiertne, to niech wierzy.
    Ja zaakceptowałem taką możliwość, że po prostu moje życie się skończy i nie będę w stanie odczuć tego końca w żaden sposób. Ani pozytywnie ani negatywnie.

    Jak mawiał Epikur - póki my jesteśmy, nie ma śmierci, gdy jest śmierć nie ma nas, zatem śmierć nas nie dotyczy. Tak też można się pocieszać.

    Można też płodzić dzieci, zasłużyć na uznanie potomnych, "Non omnis moriar" Horacego, czyli życie w swoich dziełach. Jest wiele pozareligijnych sposobów na lęk przed nieuchronnością śmierci.
  • edan1 02.12.05, 11:32
    wierzyć w Boga
  • plxpl 02.12.05, 12:29
    skąd wiesz?
  • edan1 02.12.05, 12:41
    A skąd wiesz, że jest? Jest to równie prawdopodobne, ale nie chce mi się
    wierzyć, że Bóg posiłkowałby się tak nieudolnymi pośrednikami, jakimi są księża,
    lub książką, napisaną wieki temu. Jeśli jest Doskonały (a IMHO jest) to, jeśli
    by chciał (a byłaby to jego małość <<małostkowość>>), dotarłby do każdego z nas
    z pominięciem tych wszystkich fanaberii, wymyślonych dla gawiedzi przez żądnych
    władzy i pieniędzy kapłanów wszelkiej maści i wyznania.
  • speev 02.12.05, 12:57
    hmmm... ciekawe jaki mają w tym interes?
  • kayakto 02.12.05, 17:52
    prawie jak ciekawosta naukowa, "najnowsze badania pokazuja ze nieochrzoczone
    dzieci jednak trafiaja do nieba"

    --- przeciwko łukaszence! ---
    alexander lukashenko - przylacz sie!

  • zdrowy_dystans 02.12.05, 20:14
    You made my day !!!

    Dzieki !!!
  • mlasskacz 03.12.05, 10:23
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • zyta17 02.12.05, 14:29

    zgadzam sie w 100 % tak wlasnie masz racje. Pozdrawiam serdecznie
  • plxpl 02.12.05, 14:57
    Czy równie prawdopodobne? Nie sądze. Idz do Dominikanów i pogadaj z jakimś
    bratem - to Ci wytłumaczą.
  • edan1 02.12.05, 15:00
    Może druga opcja mniej ;)
  • arcykr 03.12.05, 09:49
    Ale nie wtedy, kiedy wypowiada się ex catedra.
  • stegnitz285 02.12.05, 15:55
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • bloczek4 02.12.05, 17:35
    ...i widziałem film w telewizji. To starczy, by wyrzucić na smietnik parę
    tysięcy lat doświadczeń ludzkości, prawda? Na świecie znaleziono tylko 1 (sł.
    jedno) plemię, które nie wytworzyło na swój użytek pojęcia Boga. Żyje sobie na
    Ziemi Ognistej. Pare miliardów innych ludzi zostałop opętanych szponami zabobonów.
  • mikael2005 03.12.05, 08:02
    Koniecznosc wymyslenia sobie boga jest immanentna cecha ludzkiej osbowosci.
    Kazdej. Im mniej wiedzacej o prawach przyrody, tym bardziej. A skoro tak, to
    nic dziwnego ze wymyslali go pod wszystkimi szerokosciami geograficznymi.
    Poza tym nie zawsze to byl bog, a caly ich panteon, nie mowiac o bozkach
    animistycznych, w ktore wierzy sie do dzis w wielu miejscach. No ale to
    przeciez zabobon, bo oswiecone religie to tylko te monoistyczne.
  • edan1 02.12.05, 12:57
    Dodam jeszcze, że jeśli komuś to potrzebne do bycia lepszym to mi nic do tego
    Kazdy ma swoją drogę do... nazwijmy to zbawieniem.
  • jamszuster 03.12.05, 07:10
    edan1 napisał:

    > wierzyć w Boga
    OTÓŻ TO!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • ireo 02.12.05, 14:34
    pandada napisał:

    >... Jest wiele pozareligijnych sposobów na lęk przed nieuchronnością śmierci.

    i żaden nie działa.
  • punkcik 03.12.05, 04:01
    krasnoludkow, Mikolaja i krolewny Sniezki :)
  • punkcik 03.12.05, 04:06
    i piekla. Nawet bylo slychac ze wszad pomruki wrogiej dezaprobaty - musi byc
    kara i nagroda.
    Co to za niebo ktore jest symboliczne zaledwie (polaczenie sie z Bogiem) co to
    za pelnia szczescia gdy nie ma lodow malinowych i amrozji?!
    No i rosna nam kolejne pokolenia infantylnych obywateli - oj rosna...
  • arcykr 03.12.05, 09:54
    Możesz podać jakieś konkretne wypowiedzi?
  • punkcik 03.12.05, 20:06
    poszukaj a znajdziesz - moze nawet w GW gdyz takze podawala informacje na ten
    temat (2002 lub 2003 ale raczej 2003). Ja nie pisze kronik, nie prowadze
    archiwum, nie pisze biografii Wojtyly. Sprawdz w periodykch jezuickich (zdanie
    Wojtyly pokrywalo sie z ich wczesniejszymi opiniami). Bylo troche burczenia bo
    wiadomo za pieklo i niebo to jak wodze do wowozenia koniem.

    Gdy znajdziesz informacje to daj znac.
  • punkcik 03.12.05, 04:09
    Czy sa jakies wiarygodne, czyli weryfikowalne dane na ten temat? Czxy tez moze
    znajdujesie na samym czubku Szklanej Gory ktora przeciez wszyscy znaja czyli
    nie takie znow wazne gdzie ona sie znajduje...
  • punkcik 03.12.05, 04:11
    nieba nikt nie widzial ale Boga znaja wszyscy...
  • punkcik 03.12.05, 04:15
    student pierwszego roku filozofii wiedziec powinien - studenci teologii
    zwolnieni sa z tego oto obowiazku studenta... czegokolwiek. Jesli bowiem ktos
    studiuje Boga to znaczy, ze dla niego nie ma ratunku...
  • punkcik 03.12.05, 04:18
    w pozostalych przedzialach wiekowych - pieklo i niebo. Najwazniejsze by
    odpowiednie wczesnie zaczac oglupianie.
  • punkcik 03.12.05, 04:22
    i najwazniejsze. A gdy jeszcze dolac sobie do takiej gluptakowatej glowki
    kielicha, to nie ma sily ktora zmusilaby parafianina do myslenia.
  • hipoteza 03.12.05, 06:54
    czy moze na rozowo? Amoze na niebiesko dla chlopcow a na rozowo dla
    dziewczynek?
  • hipoteza 03.12.05, 06:57
    (srodka) no bo jak ze by inaczej?
  • hipoteza 03.12.05, 07:00
    zmyslony. Dziecko bezbronne jest po prostu wobec drug dealerow...
  • hipoteza 03.12.05, 07:02
    doroslych? Gdyby to dzieci wymyslaly, wowczas....
  • hipoteza 03.12.05, 07:08
    i to w znacznej liczbie...
  • hipoteza 03.12.05, 07:14
    tak dla odmiany - by pokosztowac zycia alternatywnego. Bez katabasow, na
    przyklad...
  • hipoteza 03.12.05, 07:17
    gdy ma dwa lata i umiera - a w jego swaidomosci niebo nie zaistnialo jeszcze...
  • punkcik 03.12.05, 20:09
    istotnie rozni sie od poprzedniej teorii na temat czegos co nie istnieje i
    wlasnie dlatego jest ona bardziej poprawna.
  • punkcik 03.12.05, 20:11
    bardziej przemawia zarowno do dziecka jak i rodzica. Chyba, ze rodzic, z
    zasady, jest wrogiem slodyczy badz poganstwa czy wrecz antysemita.
  • hipoteza 04.12.05, 07:04
    cukrowe baranki z marcepanowymi dupkami niechrzczone dzieci przydzielone maja
    miejsce po prawicy Dziadka Mroza, albo i po lewicy.
  • arius5 02.12.05, 12:58
    do tej pory zdawalo mi sie, ze to Bog decyduje, kto gdzie trafia.
    A tu masz, okazuje sie, ze to Papiez i teraz bedzie sie zastanawial, gdzie
    bedzie wysylal dzieci...
    Czy ksieza nie za duzo sobie przypisuja ?
  • zyta17 02.12.05, 14:31

    Ksieza i kosciol to hipokryci zadni wladzy i pieniedzy. Za to napewno
    wyladuja w wiecznym ogniu. :(((((((((((((((((
  • arcykr 02.12.05, 15:17
    arius5 napisał:

    > do tej pory zdawalo mi sie, ze to Bog decyduje, kto gdzie trafia.
    > A tu masz, okazuje sie, ze to Papiez i teraz bedzie sie zastanawial, gdzie
    > bedzie wysylal dzieci...
    Papież będzie się zastanawiał, jaki są decyzje Boga.
  • dawid_madian 02.12.05, 23:31
    A za ile lat zostanie zmienione to „rozumienie” decyzji Boga? Może to jakiś
    cykl np. co 50 lat wprowadzamy nowość na rynek, żeby nie zostawać w tyle za
    konkurencją?
    --
    A swoją drogą, Łukaszenko musi odejść.
  • arcykr 03.12.05, 09:52
    Jaką nowość?
  • dawid_madian 09.12.05, 12:05
    Celibat.
    --
    A swoją drogą, Łukaszenko musi odejść.
  • bloczek4 02.12.05, 17:37
    Może przeczytaj o tym coś, zanim wyrazisz opinię?
  • mikael2005 03.12.05, 08:05
    A o moze oswiecisz nas swoja madroscia?
  • gls1 02.12.05, 23:54
    No i powiem ze to mnie w 100 % zadowala bo nie zniósł bym tego
    wiecznegoużerania sie ze swiadomoscia!! Poprostu będzie święty spokój i tyle!!!

    Perspektywa wiecznego niebytu, jest tym co mnie cieszy, bo wyobrażcie sobie
    fakt ciągłej nudy przez wieczność!!! PZDR umarłych którzy mają przynajmniej
    spokój z Urzedem skarbowym ZUS !!!
  • arcykr 03.12.05, 09:58
    gls1 napisał:

    > Perspektywa wiecznego niebytu, jest tym co mnie cieszy, bo wyobrażcie sobie
    > fakt ciągłej nudy przez wieczność!!!
    www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_18.htm
  • dziecina.betlejemska 02.12.05, 09:00
    To się w zaświatach szykuje wielka przeprowadzka. Miliardy duszyczek niewinnych dziecin przeniosą się z limbus puerorum do nieba. Tylko czy uda się to rozwiązać logistycznie? Anioły będą miały dużo cięzkiej roboty, no chyba że Pan Bóg pomoże im paroma jakimiś cudami. Tak czy inaczej ciasno się zrobi w raju, zwłaszcza jeżeli dołaczą tam dusze płodów i dusze plemników.

  • mio99 02.12.05, 09:46
    Trzeba by zakupic jakies srodki transportowe - moze najnowsze jednostki
    elektryczne z Bydgoskiej PESY?
  • adomas 02.12.05, 10:21
    Jak nie odróżniasz płodu od plemnika to powinieneś się cofnąć do podstawówki i
    powtórzyć lekcje biologii matole.
  • dziecina.betlejemska 02.12.05, 10:57
    adomas napisał(a):

    > Jak nie odróżniasz płodu od plemnika to powinieneś się cofnąć do podstawówki i
    > powtórzyć lekcje biologii matole.

    A po co mi lekcje biologi, skoro wszystko jest w Biblii:
    "Zaprawdę, powiadam wam, wejdą do raju parami dusze dzieci nienarodzonych a za nimi kroczyć będą dusze plemników, przelane przez Onana i jego nasladowców, takoż przez cudzołożników..."
  • absurdello 02.12.05, 11:11
    skonsultowano z "górą" i czy przyślą w odpowiedzi promesę ... ?
  • adomas 02.12.05, 11:22
    Podaj dokładne źródło cytatu, księgę i numer wersu.
  • antixionc 02.12.05, 11:54
    > A po co mi lekcje biologi, skoro wszystko jest w Biblii:
    > "Zaprawdę, powiadam wam, wejdą do raju parami dusze dzieci nienarodzonych a
    za
    > nimi kroczyć będą dusze plemników, przelane przez Onana i jego nasladowców,
    tak
    > oż przez cudzołożników..."

    Ja tylko nie rozumiem dlaczego nic nie piszą o jajeczkach, które co miesiąc
    niezapłodnione obumierają w kobiecie??? Czyżby Bóg nic nie wiedział o ich
    istnieniu???!!! Skoro plemniki to i jajeczka!
    --
    Dlaczego upadamy? Żebyśmy nauczyli się wstawać:-)
  • pandada 02.12.05, 11:21
    Plemniki nie, ale zygoty chyba tak.
    Tomasz z Akwinu uznawał, że dusza nie jest od początku w zarodku i pojawia się dopiero po kilku tygodniach. Kościół jednak jest obecnie radykalny.

    Pytanie w jakich ciałach będą bytowały usunięte bądź poronione zarodki po zmartwychwstaniu do życia wiecznego.
  • stek22 02.12.05, 11:34
    Tak było tak. Kiedyś kościół nie uznawał do 4 tygodnia.
    Ciekawe a wszelkie poronienia przed 4 miesiącem, toż tych duszyczek winno być w
    miriadach. Z tak daleko posuniętą moralnością iż od zygoty to już człowiek nie
    dałoby się żyć na ziemii. Toż to każdą kruszynkę powinniśmy pogrzebać. Toż to
    każdemu powinniśmy grób zafundować? Obłuda? Czy zdrowy rozsądek?
    To pytanie jest b. dobre "Pytanie w jakich ciałach będą bytowały usunięte bądź
    poronione zarodki po zmartwychwstaniu do życia wiecznego".
  • karbat 02.12.05, 18:40
    chlopaki juz tak sie pogubily w swych dogmatach
    albo zostali dopuszcuzeni do dyskusji ci biskupi
    ktorych nie dopuszczono do wyboru papieza ......ci po 80 tce
  • dziecina.betlejemska 02.12.05, 11:39
    pandada napisał:

    > Pytanie w jakich ciałach będą bytowały usunięte bądź poronione zarodki po zmart
    > wychwstaniu do życia wiecznego.

    Wszystkie odpowiedzi można znaleźć w Biblii.

    "I powstaną z prochu dziecięta nienarodzone, z łona matki spędzone za sprawą grzechu, i dostaną ciała pięknych młodzieńców i pięknych dziewcząt, powabnych, smagłolicych i pełnych zdrowia i będą szczęśliwi żyć na wieki w Bogu".
  • zyta17 02.12.05, 14:36

    jak obrazasz ludzi to sam ejstes matolem
  • sclavus 02.12.05, 10:52
    dziecina.betlejemska napisał:

    > To się w zaświatach szykuje wielka przeprowadzka. Miliardy duszyczek
    niewinnych
    > dziecin przeniosą się z limbus puerorum do nieba. Tylko czy uda się to
    rozwiąz
    > ać logistycznie? Anioły będą miały dużo cięzkiej roboty, no chyba że Pan Bóg
    po
    > może im paroma jakimiś cudami. Tak czy inaczej ciasno się zrobi w raju,
    zwłaszc
    > za jeżeli dołaczą tam dusze płodów i dusze plemników.
    >

    Dadzą radę: jest ich teraz dwóch najważniejszych od tego: Jezus i JP2...
    --
    Nastała noc... gdybyż tylko świętojańska...
    Ale ja PiSiam na to... i będę PiSiał...PiSianie bowiem, ma kolosalną
    przyszłość...
    ... a prawo teraz "Prawo" znaczy a sprawiedliwość - "Sprawiedliwość" ... a
    między nimi jest "i"...
  • stevexxx 02.12.05, 11:14
    Co za pomysł, prawo boskie też nie działa wstecz. Te dzieci które umarły
    nieochrzczone przed nową decyzją Nieomylnego Kościoła będą się dalej smażyć w
    piekle. I bez żadnych bzdur o niewinności, każdy jest winny, nawet jak któreś w
    brzuchu mamusi nie zdążyło nagrzeszyć to niech się posmaży za grzech
    pierworodny.
  • gosc.z.korony 02.12.05, 11:47
    W kontekście ,,nieomylnych z Watykanu'', w istocie celne spostrzeżenie... ;-)))
  • arcykr 02.12.05, 15:22
    Piekła to nie to samo co otchłań.

    > nawet jak któreś w brzuchu mamusi nie zdążyło nagrzeszyć to niech się posmaży
    za > grzech pierworodny.
    Tak uważał św. Augustyn, nie było to jednak nigdy oficjalne stanowisko Kościoła.
  • stek22 02.12.05, 11:27
    Dobre, dobre!
    Czy ja będąc katolikiem nieuznającym większości doktryn KK stworzonych w ciągu
    oostatnich 200 lat nie jestem katolikiem? Czy katolikami są katolicy sprzed 500
    lat?
    Nowe (nowoczesne, dostosowane do obecnej moralności)rozwiązania dotyczące
    duszyczek po raz kolejny ukazują iż to są ludzkie dywagacje, błądzenia w
    ciemności. To nie kościół kreuje moralność, on tylko mówi o moralności. Dlatego
    nie przeciwstawiał się niewolnictwu, dlatego sankcjonował wojny krzyżowe,
    dlatego kazano cierpieć kobietom w ciąży bo w biblii stoi iż w bólu będzie
    rodzić, itp. Moralność
    Ten tego nie uznaje za wykładnie wiary tamten tamtego. Co to ukazuje - iż to są
    czysto ludzkie mniemania. Jakiekolwiek podpieranie się ewangeliami kanonicznymi
    nie jest na miejscu. Czysty Orwell.
    To pokazuje iż nie ma ponadczasowej prawdy, którą się niesie przez wieki.
    Fenomen trwania KK to umiejętność dostosowywania się do panujących warunków,
    mentalności o moralności a nie na odwrót. Jak artykuł pokazuje kiedyś było to
    nie do pomyślenia, ale obecne czasy wymagają rewizji poglądów. Ile takich
    rewizji już było a ile będzie wycofywania się z tego co ludzie "musieli"
    wierzyć przez wieki.
  • arcykr 02.12.05, 15:26
    stek22 napisał:

    > Czy ja będąc katolikiem nieuznającym większości doktryn KK stworzonych w ciągu
    > oostatnich 200 lat nie jestem katolikiem?
    A co to za doktryny?

    > Czy katolikami są katolicy sprzed 500 lat?
    Są, jeżeli z dobrą wolą uznawali nauczanie Kościoła.

    > To pokazuje iż nie ma ponadczasowej prawdy, którą się niesie przez wieki.
    Jezus jest prawdą.
  • stek22 02.12.05, 17:43
    To nie wiesz jakie to doktryny a się wymądrzasz.
    Wystarczy jedna - nieomylność papieża, no i jeszcze dorzucę - wniebowstąpienia
    NMP. I nie łap mnie za słowa bo chodziło mi o ideę. Teraz jesteśmy na jakimś
    etapie doktryn, któych nie było 500, 100 czy 1800 lat temu!!! Katolika
    rozróżnia od innych religii wiara w doktryny. Więc to wszystko to ludzkie
    wymysły, bo w NT tak nie stoi. Inaczej byśmy wszystkie doktryny mieli od
    początku

    Jezus jest prawdą. Nie powalaj mnie. Dziękuję za taką prawdę w imię której
    mieczem chrystianizowano indian, św. inkwizycja, rzeź w Prowansji "Bóg swoj
    rozpozna", wojny krzyżowe, rzezie religine w europie, rozpasanie papiestwa w 7-
    9 w. . To jest prawda? To jest
    "Lecz o co chodzi? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy
    obłudnie czy szczerze z tego się raduję i radować będę, wiem bowiem że przez
    modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to ku zbawieniu"
    List św.Pawła do Filipan.
    A nieomylny papież przeprosił żydów uznając ich za braci w wierze nie
    uznając ich winy w zabiciu Jezusa. TO przeczytaj sobie List św. Pawła do
    Rzymian - rozdział 2.
    To jest prawda?
  • arcykr 03.12.05, 10:07
    stek22 napisał:

    > To nie wiesz jakie to doktryny a się wymądrzasz.
    > Wystarczy jedna - nieomylność papieża,
    To nie jest nowa doktryna.

    no i jeszcze dorzucę - wniebowstąpienia NMP.
    WNiebowzięcia.

    I nie łap mnie za słowa bo chodziło mi o ideę.
    Specjalnie to przekręciłeś?

    Teraz jesteśmy na jakimś
    > etapie doktryn, któych nie było 500, 100 czy 1800 lat temu!!!
    Były. Nie zostały tylko oficjalnie ogłoszone przez papieża.

    Więc to wszystko to ludzkie
    > wymysły, bo w NT tak nie stoi.
    Ale w Nowym Testamencie jest obietnica nieomylności Kościoła.

    > Jezus jest prawdą. Nie powalaj mnie.
    Sam tak powiedział. Twój wybór polega na tym, czym uwierzysz, czy nie.

    > A nieomylny papież przeprosił żydów uznając ich za braci w wierze nie
    > uznając ich winy w zabiciu Jezusa.
    Współczśni Żydzi są winni w takim samym stopniu jak inni grzesznicy.
  • stek22 03.12.05, 18:49
    Gdybyś lepiej znał swoją wiarę to byś mi prościej wyjaśnił swój punkt widzenia
    Ta, chodziło mi o wniebowzięcie.
    Jeżeli uznamy wykluwanie niektórych doktryn się w niektórych głowach przez
    ponad tysiąc lat nim ich nie zadekretowano jako wykładni wiary to tak. Lecz czy
    Ty stosujesz się do doktryn, które dopiero mogą być dyskutowane w murach
    Watykanu i będą zadekretowane za powiedzmy ok. 200 czy 300 lat. Nie zostały
    ogłoszone przez papieża, to proste, były tylko luźnymi koncepcjami
    Każdy może sobie o sobie twierdzić i obiecywać swoją nieomylność. Nowy
    Testament jest dla mnie niewiarygodny bo jest pełen sprzeczności.
    Czy to rozumiesz co piszesz o żydach, czy wiesz w jakim kontekście Papież
    przeprosił Żydów.
    Z powodu zapatrywań św. Pawła kościół przez wieki przypisywał żydom
    konkretny zarzut - zabicia Jezusa, a nie że Jezusa zabiły ogólnie grzechy
    grzeszników
  • hummer 02.12.05, 09:57
    sceptyk9 napisał:

    wiary. Jezus powiedział ja jestem prawdą. Każdy kto szuka prawdy, naprawdę prawdy, ma sznase na zbawianie, nie ważne, czy to muzułmanin, żyd, buddysta itd. Szukający prawdy, choć nie ochrzczeni mają większą szansę na zbawianie niż ochrzczeni ale "niewierzący". Czyli ludzie zmaknięci w sobie - dewoci.

    --
    IV = II
    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62906,2539594.html
    pl.wikipedia.org/wiki/Sanacja
  • wikal 02.12.05, 10:25
    Jeśli prawdą jest, co pisze Biblia i Bóg istnieje, to do nieba nie pójdą ci,
    którzy tylko "wierzą" i dają na tacę, ale ci, którzy postępują tak, jak dobry
    człowiek postepować powinien. Religia to nakazuje, ale ci, co to tacy są
    podobno pobożni, wcale jak dobrzy chrześcijanie często się nie zachowują. A
    przyzwoici ludzie są i wśród ateistów. Strach przed Bogiem i bieganie do
    kościoła zbawienia nie gwarantuje.
  • rydygier4 02.12.05, 11:22
    Dokładnie tak. Chodzenie do Kościoła i jałmużna (taca) pomagają w pogłębianiu
    osobistej relacji z Bogiem (ożywiają i pogłębiają wiarę), ale jej nie zastępują.
    wiara bez uczynków jest martwa, jak pisze chyba św. Paweł.
    --
    Rozczarowanie jest funkcją oczekiwań.
  • arcykr 02.12.05, 15:29
    > wiara bez uczynków jest martwa, jak pisze chyba św. Paweł.
    Nie św. Paweł, ale św. Jakub Młodszy.
  • rydygier4 02.12.05, 15:44
    Dzięx za sprostowanie. :)
    --
    Rozczarowanie jest funkcją oczekiwań.
  • stegnitz285 02.12.05, 07:56
    szczą w końcu do nieba czy będą garować seculae seculaorum jak przy pracach interwencyjnych...
  • p26 02.12.05, 07:57
    " John Haldane, filozof i konsultor Papieskiej Rady ds. Kultury, nazwał z kolei
    ideę otchłani "średniowiecznym kuriozum", wypaczającym wizerunek Boga."

    W Kościele do tej pory istnieje wiele takich kurizów.

    A do tego aby stwierdzić, że zmarłe bez chrztu dzieci idą do nieba nie potrzeba
    żadnych teologicznych rozpraw. To wynika z samej logiki jeśli się weźmie pod
    uwagę istotę Boga, którego drugie imię to Miłość jak twierdzi Biblia.
    To takie moje skromne zdanie
  • arcykr 02.12.05, 15:32
    p26 napisał:

    > W Kościele do tej pory istnieje wiele takich kurizów.
    Na przykład?
    >
    > A do tego aby stwierdzić, że zmarłe bez chrztu dzieci idą do nieba nie
    > potrzeba żadnych teologicznych rozpraw. To wynika z samej logiki jeśli się
    weźmie pod
    > uwagę istotę Boga, którego drugie imię to Miłość jak twierdzi Biblia.
    Tylko co w takim razie daje chrzest?
  • domk1 02.12.05, 07:59
    A ja myślałem, że Bóg o tym decyduje.
    Czy to oznacza, że papiez jest ponad Bogiem?
  • gordon26 02.12.05, 09:01
  • pisareczka1 03.12.05, 09:54
    Barzo trafna uwaga. Zgadzam się w 100%
  • zapijaczonyryj 02.12.05, 07:59
    A do tej pory kościół je za to karał
  • anka1 02.12.05, 08:04
    czyli mozna cos zmienic w kosciele. ciekawe czy kiedys zaakceptuja in vitro ...
  • piwi77 02.12.05, 08:33
    >ciekawe czy kiedys zaakceptuja in vitro

    Zaakceptuja, tak jak zaakceptowali "naturalna metode regulacji poczec", co
    wczesniej bylo grzechem...
  • pandada 02.12.05, 17:19
    Zaakceptowali, ale jakim kosztem. Teraz wychodzi na to, że święte jest nie poczęcie życia, ale sperma, kórą należy wlewać tylko w kobiece drogi rodne. Ale już nie jest istotne, czy prowadzi to do powstania nowego życia.

    Onana Bóg zabił za wylewanie nasienia na kamień.

    Jak w "Sensie życia według Monty Pythona" - "każda sperma jest święta...".
  • mika74 02.12.05, 08:08
    Papiez jest nieomylny w zatwierdzanych przez siebie ex cathedra dogmatach. A
    teoria o otchłani była tylko hipoteza teologiczną nigdy nie zatwierdzoną przez
    Kościól jako dogmat-prawda wiary(doczytaj w artykule).Do tej pory Kościoł tylko
    wysnuwal teorie,a nie zatwierdzil żadnego dogmatu w tej sprawie.
    W sredniowieczu raczej pokzywano Boga jako sędziego sprawiedliwego i w tym
    kontekście mówiono o miłości- wspólczesny świat ma pelniejszą wizję Boga(miedzy
    innymi dzięki św. faustynie i jej wizji miłosierdzia)
    A w jaki sposób Kościol mogłby karac zmarle dzieci? ich człowiek już skrzywdzic
    nie moze....
  • p26 02.12.05, 08:16
    Papież oczywiście nie jest nieomylny, chociażby z tej przyczyny że jest tylko
    człowiekiem. Dogamt o niemylności wprowadzono w XIX wieku po upadku państwa
    kościelnego i w stanie zagorżenia ze strony ruchów socjalistycznych,
    modernistycznych, demokratycznych (które uznawana za wrogie itp. jako wynik
    zapędów do centralizacji kościało. Do;robiło się to tego oczywiście stosowną
    idelogię (tak jak do celibatu). Właśnie z teego powodu powstały kościoły
    starokatolickie, które nie uznają tego dogamtu.
    Poza tym niemylnośc to nie tylko dogmaty ale także sprawy morlaności (wg. KK) -
    o tym że to tylko fikcja swiadczy też praktyka. KK niestety nie jest
    nieomylny. Za przestrzeni dziejów KK wieloktonie zmieniał zdanie oraz podejście
    do wielu spraw. Niektórzy papieże wogóle nie powinni nimi zostać (mówie np. o
    gościu który w watykanie odprawił mszę dziękczynną po rzeźi hugentów w Paryżu i
    tym podobnych przypadkach poźniej)
  • bromba2 02.12.05, 08:40
    Niedouczeni będą wymieniać sytuacje, w których Kościół modyfikował zdanie lub
    przykłady z zycia papieży (tacy już są jak dźwięk kościelnego dzwonka i pod tym
    artykulikiem). Przykłady doktryn nieomylnych są stosunkowo nieliczne i dotyczą
    podstawowych prawd wiary i zasad postępowania. Odnośnie ogłoszenia dogmatu o
    nieomylności papieża (zob. jeden z tych niedouczonych postów powyżej), to trzeba
    odróżnić fakt ogłoszenia jakiejś prawdy za dogmat od sytuacji, w której jest ona
    uznawana przez Kościół, choć jeszcze nie jest (i nieraz wcale nie musi) być
    publicznie ogłoszona jako dogmat. Dogmat o nieomylności papieża został
    sformułowany w 1870 jako dogmat ale przez wieki i tak było to dla Kościoła
    oczywistością.
  • mika74 02.12.05, 08:50
    Zalezy o jakiej nieomylności mówimy p26. Dogmat o nieomylności papieza dotyczy
    zatwierdzania prawd wiary ,a nie tego czy zjesc pomidorowa czy ogórkowa. Papiez
    jest grzesznikiem i spowiada się( JPII spowiadal się raz na tydzien) ,ale w
    sprawach zatwierdzania prawd wiary Kościoł ma "asystencje Ducha św."-jest więc
    nieomylny.I to wynika z Biblii, to ,że dogmat został zatwierdzony w XIX wieku
    nie znaczy,że wczesniej nie był stosowany,bo był.
    Co do celibatu to nie jest dogmat, a dyscyplina kościelna, która może ulegac
    zmianom, nie ma to nic wspólnego z nieomylnością. Zreszta papiezowi podlega tez
    kościoł grecko-katolicki, w którym celibatu (obowiązkowego, bo praktycznie jest
    wybierany) nie ma. Oczywoście,że KK bedzie zmiaiał zdanie bo świat się
    zmienia ,więc trzeba weryfikowac niektóre poglądy, wlasciwie to udoskonalac je.
    Ale nie dotyczy to zatwierdzonych przez papieza dogmatow ogloszonych ex cathedra
    (nieomylnośc).
    Pozdr.
  • fajka2 02.12.05, 08:56
    a co z prawdami wiary zatwierdzonymi przed ustanowieniem dogmatu o nieomylności
    papieża? Wcale nie był wcześniej stosowany i nie ma nic wspólnego z
    nieomylnościa. Awantury były przy interpretacjach to sobie Kościół to
    praktycznie uciął.Papież nieomylny , koniec sporów. Bardzo wygodne. Polecam.
  • bromba2 02.12.05, 09:14
    fajka2 napisała:

    > a co z prawdami wiary zatwierdzonymi przed ustanowieniem dogmatu o nieomylności
    > papieża? Wcale nie był wcześniej stosowany i nie ma nic wspólnego z
    > nieomylnością

    To nie ludzie ustanowili Biskupów Rzymu nieomylnymi w sprawach wiary. Byli nimi
    zawsze; pochodzi to od Chrystusa. Trzeba tutaj odróżnić zdolność/ możliwość
    wynikającą z troski Chrystusa o zachowanie prawdy w Jego Kościele a samym
    momentem ogłoszenia tej prawdy jako dogmatu. Papieże ogłaszali prawdy wiary
    wiążące chrześcijan na długo przed ogłoszeniem samego dogmatu o nieomylności.
    Dogmat w 1870 r. od stuleci nie był niczym nowym jako treść. Doczekał się tylko
    zaliczenia w poczet dogmatów.
  • p26 02.12.05, 11:52
    Naprawdę świetne są te różne teologiczne argumenty (posty powyżej) ale papież
    naprawdę nie jest nieomylny. Najbradziej podstawowy argument to fakt, iż jest
    człowiekiem i jak każdy człowiek może się myslić. To śmieszne gadanie, że ktoś
    kto 1 lipca był "tylko" kardynałem i mógł się mylić, z dniem wyboru na papieża
    staje się "bogiem" i jest nieomylny.
    Jeżeli chodzi o te telogoiczne dysputy to można się zgodzić - owszem - że nie
    papież ale Kościół jest nieomylny (jakiś post powyżej). dobry argument to taki
    że Kościół założył Jezus -Bóg a Bóg nie może się mylić. Tyle tylko że to pewna
    abstrakcja bo na pewno nie chodzi wyłącznie o kościelną istytucję, coś typowo
    ziemskiego tworzonego przez ludzi ale o coś więcej. Ergo "ziemski" Kościół
    Instytucja też się myli - swego czasu o ile pamiętam JP2 przepraszał za grzechy
    Kościoła.
  • pandada 02.12.05, 17:19
    Tekst pełen absurdów i nieuprawnionych wniosków.
  • stek22 02.12.05, 14:02
    O i to jest kwistesencja wiary katolickiej. Z jej punktu widzenia każdy kapłan
    jest następcą Chrystusa. A więc wszelka krytyka wobec duchownego jest
    niezasadna. Księżom należy we wszystkim wierzyć na wiarę i nie wolno ich
    krytykować bo to jest jak krytyka Jezusa!
  • mika74 02.12.05, 14:09
    stek22 napisał:

    > O i to jest kwistesencja wiary katolickiej. Z jej punktu widzenia każdy
    kapłan
    > jest następcą Chrystusa. A więc wszelka krytyka wobec duchownego jest
    > niezasadna. Księżom należy we wszystkim wierzyć na wiarę i nie wolno ich
    > krytykować bo to jest jak krytyka Jezusa!

    No cóż stek bzdur;)
    Nie kazdy kaplan jest nastepca Chrystusa tylko papiez jest widzialną Głowa
    Koscioła na ziemi. Krytykowac księdza mozna, dogmaty wiary tez. Problem w
    tym,że wielu nie wie co własciwie krytykuje i nie ma zamiaru się dowiedziec!
    bez krytyki (a wiec dyskusji -czasem wieloletnich, czy wielowiekowych) żaden
    dogmat by nie powstał. Więc krytykuj jesli masz jakakolwiek wiedze. A mam
    wrazenie ,że nie bardzo masz...
  • pandada 02.12.05, 17:47
    > Nie kazdy kaplan jest nastepca Chrystusa tylko papiez jest widzialną Głowa
    > Koscioła na ziemi.

    A to niby dlaczego? Czy Jezus mówił coś o papieżu? To jest dopiero bzdura.

    Zastosowano do kościoła system feudalny, a nadinterpretacja faktu, że Jezus rzekł do Szymona, że jest kamieniem, odłamkiem skalnym (petros) - podczas gdy Kościół ma być budowany na skale (petra), którą jest oczywiście Jezus.

    Jeśli nawet Piotr byłby Skałą, to jaka jest łączność pomiędzy nim, a papieżami? W trakcie zabiegania bikupów Rzymu o władzę powołali się oni na pobyt Piotra w Rzymie i uznali, że był on pierwszym biskupem Rzymu, a kolejni biskupowie są wprost następcami apostoła. Oczywiście wszystko to zostało poparte "tradycją ustną", zatem owa "tradycja ustna" wraz z Ewangelią zaczęła stanowić podstawę doktryny i instytucji Kościoła.
  • stek22 02.12.05, 21:42
    Proszę uprzejmie mnie nie powalać swoją ignorancją dotyczącą Kościoła
    Katolickiego. Nim nazwiesz stekiem bzdur to sam se poczytaj.
    To nie tylko papież jest następcą Jezusa!!. Papieży nie było wówczas więc mogą
    być sobie tylko głową Kościoła, ale nie Kościołem. Papież to nic innego jak
    pierwszy lub najważniejszy wśród biskupów. Czy wiesz że przez prawie dwa wieki
    nie było papieży. A nawet więcej powiem do piątego wieku. Wiesz dlaczego - bo
    od ok. drugiego do piątego wieku papież był tylko najważniejszym biskupem
    Rzymu. Nie miał wpływu na decyzje teologiczne i wszelakie inne biskupów z
    innych terenów jak np. Kartaginy, Azji Mniejszej, itp.
    Natomiast biskupi pojawili się z rozrostem hierarchi kościelnej. To jest
    tylko element hierarchi.
    Powiedz to swojemu księdzu, że nie jest następcą Jezusa! Ciekawe niby jak
    zostaje osobą duchowną w Kościele. Św. Paweł podaje iż Piotr apostoł działał
    jako "apostoł wędrowny". PIotr tworzył gminy chrześcijańskie, kierował nimi i
    powoływał duchownych zwierzchników tych gmin.
    Powiedz to swemu księdzu, biskupowi, że można krytykować księdza (czyli
    instytucję Kościoła) i dogmaty wiary. Wiesz co robiono z takimi w
    średniowieczu. Zgadzam się co do jednego - wielu nie wie co i po co krytykuje.
    Mam wrażenie, że Ci wiedzy brak. Posiadasz wiedzę wtórną wynikającą tylko z
    tzw. tradycji Kościoła - nawet sam to potwierdzasz - "bez krytyki (a wiec
    dyskusji -czasem wieloletnich, czy wielowiekowych) żaden dogmat by nie
    powstał". Więc KK sam doszedł do pewnych rzeczy bo nie były w NT wyłuszczone.
    Proste jak drut. Widzialną głową kościoła to może sobie być - ale Kościół a
    nie jego głowę ustanowił Jezus przez osobę apostoła Pawła.
    Przez pierwsze wieki byli tylko chrześcijanie.
    Nie przypadkowo kościół stał się katolicki od czasów Konstantyna Wielkiego (ten
    to namieszał, a o oszustwie tzw. donacji konstantyńskiej to słyszałeś?) Wogóle
    przeczytaj sobie definicję KK. Żebyś się nie przemęczał zacytuję z pamięci (nie
    wierzysz spytaj się swego księdza) - Katolicyzm wybrał drogę nie religii
    opartej na medytacji czy objawieniu (Biblia) nale na autorytecie Kościoła,
    który pragnie uchodzić się tylko za inspiratora i przewodnika ale i nieomylnego
    sędziego.
  • fajka2 02.12.05, 08:50
    żadna hipoteza. odmowa pogrzebu na poświęconej ziemi z uczestnictwem księdza to
    nie żadana hipoteza, to fakt.
  • mika74 02.12.05, 09:04
    Tam gdzie Kościoł nie jest pewny ,a wysnuwa jedynie hipotezy wprowadza
    dowolnosc, dopiero jak coś zatwierdza wprowadza obowiązek.
    Taka dowolnosć istnieje np. przy chrzczeniu dzieci, których rodzice sa
    niepraktykujący (jeden ksiądz ochrzci ,bo ma nadzieje,że dziecko bedzie
    wychowywane po katolicku, inny nie ochrzci-bo warunkiem ochrzczenia dziecka
    jest pewność,że bedzie ono wychowane do wiary),tak samo jest z pogrzebami
    ateistów przy udziale księdza itd, itp...
  • matjac 02.12.05, 08:06
    Chrzest to inaczej zanurzenie (z greki baptiso) i powinno być to świadome
    działanie człowieka który prosi o Bożą łaske i oczyszczenie z grzechów.
    Spryskiwanie i to niemowląt jest doktryną wymyśloną przez bajkopisarzy z rzymu.
    Ale by zrozumieć stotę Bożej łaski trzeba czytać Biblię by życ tak jak Stwórca
    nakazuje a nie jak wymyślają ludzie.
    pozdrawiam

  • mika74 02.12.05, 08:15
    Niekoniecznie matjac. W Biblii jest także ,że został ochrzczony "cały Dom
    Korneliusza" ,a to byl bogaty czlowiek i w jego domu było pewnie mnóstwo dzieci
    ( chociazby niewolników).
    A Biblii ,na która się powołujesz, Jezus daje specjalne prawa apostołom i
    sw.Piotrowi( papiezowi) na zatwierdzanie i głoszenie tego ,co powiedział. Ale
    do tego co mówi Bilia Koscioł dochodzi latami, bo to nie jest księzka
    przygodowa, kóra mozna przeczytac i już się wszytsko rozumie, ale sam Bóg.
    Rozumiesz Boga? Może Go widziałes?;)
  • monster1972 02.12.05, 08:55
    > Rozumiesz Boga? Może Go widziałes?;)


    a to bóg istnieje?

    ja moge np. wierzyc w zielone ludziki... powiesz, ze to mało..
    ale gdyby np. 1 mld ludzi wierzyl w te ludziki to co? one istnieją?

    zawsze mnie zastanawia skad pewnosc co do istnienia boga czy bogow

    niektorzy wypowiadacie sie tu tak, jakbyscie widywali sie z Jezusem czy sw.
    Piotrem pare razy w miesiacu:)

    rozumiem, ze to wiara - spoko... ale wiara nie ma nic wspolnego z pewnoscia czy
    faktami

    :-)

    pozdrawiam

    ateista
  • arminius 02.12.05, 09:18
    niektorzy wypowiadacie sie tu tak, jakbyscie widywali sie z Jezusem czy sw.
    > Piotrem pare razy w miesiacu:)

    Masz rację, niektórzy wierzący zapominają, że w ostatecznym rozrachunku
    opierają się tylko na wierze.
  • mika74 02.12.05, 09:31
    Tyle,że niewierzacy nie wiedzą często co to jest wiara.
    Wiara to doświaczenie istnienia Boga i Jego działania w swoim zyciu, życiu
    innych ludzi i dziejach swiata. I zawsze pozostaje łaską Boga, kóra jest
    wyprowadzeniem człowieka z ciemności ku poznaniu- nie do przejscia dla
    niewierzacego....
  • ka_pa33 02.12.05, 09:37
    a niby jak "doświadczyłaś tego istnienia" ??? zwłaszcza w dziejach świata ???
  • arminius 02.12.05, 09:38
    Tyle że wierzącym czasem brak szacunku wobec tajemnicy - choćby tego, że łaska
    nie wszystkim jest dana.
  • ka_pa33 02.12.05, 09:43
    a wiesz co oznacza ta "tajemnica", to że nikt z was nie wie, czy Bóg istnieje.
    A jak się czegoś nie wie, to wkłada się to do szufladki z napisem tajemnica i
    nie pozwala do niej zajrzeć bardziej dociekliwym, bo nie daj boże odkryją, że
    ta tajemnica to jedna wielka bzdura grubymi nićmi szyta.
    Dociekliwa
  • arminius 02.12.05, 09:56
    Oczywiście, że nikt nie wie, czy Bóg istnieje - ale nie ma też dowodów na to,
    że nie istnieje. Były próby filozoficznych dowodów na nieistnienie Boga,
    choćby "argument ontologiczny Findlaya", ale ma ona taką samą moc przekonującą
    jak dowody na istnienie Boga.
    Tajemnica nie oznacza chowania głowy w piasek, ale szacunek wobec czegoś, co
    jest większe ode mnie, a czego nie jestem w stanie zrozimieć.
  • ka_pa33 02.12.05, 10:18
    skoro nie ma dowodów na to, że Bóg istnieje, to po co robicie taką wielką
    szopkę zwaną religią, praktykowaniem wiary itd.? Generalnie kierując się tą
    zasadą możemy wierzyć w dowolną rzecz, jaką sobie wymyślimy, bo nie ma dowodów
    że nie istnieje, nie ma też dowodów że istnieje. Tylko po co to robić ?
  • mika74 02.12.05, 10:34
    ka_pa33 napisała:

    > skoro nie ma dowodów na to, że Bóg istnieje, to po co robicie taką wielką
    > szopkę zwaną religią, praktykowaniem wiary itd.? Generalnie kierując się tą
    > zasadą możemy wierzyć w dowolną rzecz, jaką sobie wymyślimy, bo nie ma
    dowodów
    > że nie istnieje, nie ma też dowodów że istnieje. Tylko po co to robić ?

    Nie ma dowodów emirycznych tzn. fizycznych, chemicznych itd. Ale nauka jest
    pokorna-zdaje sobie sprawde,że nie wszystko jest dla niej znane i odkrywalne.
  • jamszuster 03.12.05, 07:21
    ka_pa33 napisała:

    > skoro nie ma dowodów na to, że Bóg istnieje, to po co robicie taką wielką
    > szopkę zwaną religią, praktykowaniem wiary itd.? Generalnie kierując się tą
    > zasadą możemy wierzyć w dowolną rzecz, jaką sobie wymyślimy, bo nie ma
    dowodów
    > że nie istnieje, nie ma też dowodów że istnieje. Tylko po co to robić ?
    A No poto gdy cie nie daj Boże jakis choróbsko czy samotność przycisnie to
    będziesz miała kogoS do kogo sie zwrócisz. Pisze to agnostyk zeby było ciekawie.
    Wartość wiary [nie religii] jest sama w sobie. Tak jak np. kontemplacji.
  • mika74 02.12.05, 09:46
    arminius napisał:

    > Tyle że wierzącym czasem brak szacunku wobec tajemnicy - choćby tego, że
    łaska
    > nie wszystkim jest dana.

    masz rację, wielu ludzi wierzacych nie ma szacunku do niewierzacych(ci bardziej
    niedojrzali, ktorzy mysla ,że zlapali już Pana Boga za nogi),ale życie to
    weryfikuje poprzez slabości,upadki człowieka , czlowiek pokornieje i zaczyna
    miec szacunek do wszystkich,
    jednak częsciej w zyciu spotykam sie z brakiem szacunku niewierzacych do
    wierzacych,ale to jest jakoś zrozumiałe, trudno zrozumiec wiare, nie mówiac o
    poznaniu Boga
    pozdr.
    ps. do kolegi powyzej - w historii tez mozna zobaczyc Boze dzialanie, podobnie
    jak w historii mojego zycia:O)
  • mika74 02.12.05, 09:50
    mika74 napisała:

    >
    >
    > ps. do kolegi powyzej - w historii tez mozna zobaczyc Boze dzialanie,
    podobnie
    > jak w historii mojego zycia:O)

    a przepraszam, powyzej była kolezanka,a nie kolega:)
    Tajemnice sa do odkrywania, do zglebiania. jak się spotyka chlopak z dziewczyna
    to tez stanowia dla siebie tajemnice, ale zaczynają sie poznawac, spotykac,
    rozmawiac, hajtaja się, starzeją i już ten drugi człowiek nie stanowi takiej
    tajemnicy
    podobnie jest z poznaniem Boga, tyle,ze najpierw trzeba Go w swim zyciu
    spotkac - i to jest ta łaska
  • ka_pa33 02.12.05, 09:56
    żeby kogoś spotkać to on musi istnieć a nie być wymyślony.....
  • mika74 02.12.05, 10:09
    Ale zeby zobaczyc ,że On istnieje ,a nie jest wymyslony trzeba Go własnie
    spotkac,poznac:)
    Dlatego niewierzacy nie wierza w Biga- oni nie spotkali Go i Go nie wiedzą ani
    w swoim zyciu,ani w historii świata.
    O dziejach świata mówi już Biblia i w taki sposób jak działa Bog w życiu
    proroków, apostołow, swiętych -w Kościele ,tak działa i zyciu konkretnego
    człowieka, który Mu zaufał i idzie wg jego przykazan(oczywiscie same
    przykazania nie sa wystraczające, a czasem wrecz moga byc oderwane od wiary,
    wiary która jest przeciez relacja z Bogiem).
    pzdr
  • piekny_romanek 02.12.05, 10:19
    Tak tak swieta inkwizycja, polowanie na czarownice, hamowanie rozwoju nauki,
    zabijanie niewiernych, nawracanie innowiercow itd itp - to jest ten znak bozy?
    Z powodu religii i tych wszystkich kretynskich wierzen na swiecie bylo wiecej
    wojen, nieszczesc, tragedii ludzkich i zwyklego zla niz z jakiegokolwiek innego
    powodu. Poznaj historie, o ktorej tyle mowisz a zobaczysz ile "dobrego" zrobili
    ludzie w imie religijnych przekonan.

    No ale ciemnogrod musi w cos wierzyc, bo po prostu nie chce sie pogodzic z
    mysla, ze ich zycie sie kiedys skonczy. A gdy cos chca osiagnac to uzasadnia to
    religia i wiara w boga. Stad te wszystkie dyrdymaly o zyciu wiecznym. I co niby
    cala wiecznosc ma zalezec od paru lat na ziemii? Czyli ktos kto jest madry,
    zdrowy, piekny i bogaty jesli przezyje zycie w wierze to jest ok, ale jak ktos
    jest glupi, chory, brzydki i biedny i cos spieprzy to juz pojdzie do piekla na
    wiecznosc? MEGA ROTFL!!!

    Kazda nowa religia jest na poczatku zwalczana przez inne religie. Wtedy znika
    albo rosnie w sile. Jesli urosnie w sile to zaczyna zwalczac inne religie i tak
    do czasu, az ktoras nie okaze sie silniejsza od niej. To tak jak z mocarstwami -
    powstaja, rosna w sile, przezywaja okres znakomitosci, az w koncu popadaja w
    problemy i upadaja.
  • mika74 02.12.05, 10:27
    piekny_romanek napisał:

    > Tak tak swieta inkwizycja, polowanie na czarownice, hamowanie rozwoju nauki,
    > zabijanie niewiernych, nawracanie innowiercow itd itp - to jest ten znak bozy?
    > Z powodu religii i tych wszystkich kretynskich wierzen na swiecie bylo wiecej
    > wojen, nieszczesc, tragedii ludzkich i zwyklego zla niz z jakiegokolwiek
    innego
    >
    > powodu. Poznaj historie, o ktorej tyle mowisz a zobaczysz ile "dobrego"
    zrobili
    >
    > ludzie w imie religijnych przekonan.
    >
    > No ale ciemnogrod musi w cos wierzyc, bo po prostu nie chce sie pogodzic z
    > mysla, ze ich zycie sie kiedys skonczy. A gdy cos chca osiagnac to uzasadnia
    to
    >
    > religia i wiara w boga. Stad te wszystkie dyrdymaly o zyciu wiecznym. I co
    niby
    >
    > cala wiecznosc ma zalezec od paru lat na ziemii? Czyli ktos kto jest madry,
    > zdrowy, piekny i bogaty jesli przezyje zycie w wierze to jest ok, ale jak
    ktos
    > jest glupi, chory, brzydki i biedny i cos spieprzy to juz pojdzie do piekla
    na
    > wiecznosc? MEGA ROTFL!!!
    >
    > Kazda nowa religia jest na poczatku zwalczana przez inne religie. Wtedy znika
    > albo rosnie w sile. Jesli urosnie w sile to zaczyna zwalczac inne religie i
    tak
    >
    > do czasu, az ktoras nie okaze sie silniejsza od niej. To tak jak z
    mocarstwami
    > -
    > powstaja, rosna w sile, przezywaja okres znakomitosci, az w koncu popadaja w
    > problemy i upadaja.

    Nie traktowalabym historii z punktu widzenia człowieka o wrażliwej mentalności,
    humanisty XXI wieku. Świat starozytny i średniowieczny to były czasy
    barbarzyństwa, barbarzyństwa,które zresztą znikanło własnie w czasie stopniowej
    chrystianizacji Europy. I w historii zawsze znajda się ludzie, ktorzy zlo beda
    usprawiedliwili przekoslawiając słowa np. tolerancja (aborcja), humanizm
    (eutanazja) czy w koncu religia. Ale sama religia, która głosi miłości pokój
    jest temu niewinna. Zresztą w historii swiata zawsze w koncu zwyciązała miłośc
    i prawda, wojny i zbrodnie mają krótkie nogi, a wiara w Boga i Biblia trwaja...
    A do piekła ida Ci ktorzy odrzucają świdomie i dobrowolnie Boga, bo piekło to
    własnie stan zycia bez Boga. Sam go wybierasz...
  • marc1951 02.12.05, 15:07
    TO nie my ,tylko BOG stawia nam schody,pytanie DLACZEGO?
  • daimona 02.12.05, 16:11

    --
    ------------
    PiS - Pustosłowie i Slogany
    ... niech to kaczkę kopnie!
  • plxpl 02.12.05, 11:58
    Wymieniasz tu hasełka ukute podczas rewolucji francuskiej i do dziś promowane
    przez lewicowe lobby. Nie masz żadnego pojecia o św. Inkwizycji, hamowaniu
    rozwoj nauki, zabijaniu niewiernych , etc. Powtarzasz zasłyszane hasła-kłamstwa,
    nic więcej. Proponuję wiedze czerpać nie z prozy pana Browna tylko od naprawdę
    mądrych ludzi opierających się na prawdziwych źródłach.Na przykład - tekst z
    oficjalnyh dokumentów Watykanu:

    " Na jaką karę i za co Inkwizycja oskarżała Galileusza?

    Za co: Opublikował nie udowodnioną teorię, jako PEWNIK, nie potrafił jej
    udowodnić i co więcej napisał w sposób zakrawający na herezje.

    Karą dla Galileusza było: Raz w tygodniu odmówić SIEDEM psalmów. Kara wygasła po
    trzech latach. Galileusz, jako, że uważał się za wierzącego, "karę" kontynuował."

    Acha... pewnie słyszliście, że miał wycofać swoje teorie pod groźbą stosu.
    Żyjecie w kłamstwie...

    Dla zainteresowanych : www.datapolis.pl/grzes/inkw_rz.htm

  • stek22 02.12.05, 14:06
    Jaka jest wiara i że nie ma nic z moralnością, proszę. Oto fragemnt listu św.
    Pawła do Filipan.
    Fil. 1, 18: "Lecz o co chodzi? Byleby tylko wszelkimi sposobami Chrystus był
    zwiastowany, czy obłudnie czy szczerze, z tego się raduję i radować będę; Wiem
    bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to ku
    wybawieniu"
    Bez komentarza. Tak stoi w Nowym Testamencie. Jezus zniósł zakon - czyli
    Stary Testament wypełnił. A KK nie zniósł Nowego Testamentu. A może się mylę?
  • mika74 02.12.05, 14:14
    stek22 napisał:

    > Jaka jest wiara i że nie ma nic z moralnością, proszę. Oto fragemnt listu
    św.
    > Pawła do Filipan.
    > Fil. 1, 18: "Lecz o co chodzi? Byleby tylko wszelkimi sposobami Chrystus był
    > zwiastowany, czy obłudnie czy szczerze, z tego się raduję i radować będę;
    Wiem
    > bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to
    ku
    >
    > wybawieniu"
    > Bez komentarza. Tak stoi w Nowym Testamencie. Jezus zniósł zakon - czyli
    > Stary Testament wypełnił. A KK nie zniósł Nowego Testamentu. A może się mylę?

    Hee? że co?
    Wypelnic a znieśc to nie to samo. Jezus powiedział tez,ze nie przyszedl znieśc
    Prawo ,ale go wypelnic.Nie wiem w jaki sposób podany cytat mialby argumentowac
    Twoje filozofie? Przeciez on jest zupęłnie na inny temat- na temat głoszenia.
    Znieśc Nowy Testament? przeciez Nowy Testament to Słowo Boże (Stary T. tez), to
    Słowo ,kótre cialem się stało (czyli Chrystus).
    Chcesz znieśc Pana Boga???;)
    Oj,dzieciaki...
  • stek22 02.12.05, 21:56
    Sory pomyliłem się, chodziło mi o słowo wypełnić. Ale to nie zmienia idei mojej
    wypowiedzi. Jak nie zauważyłeś w niej ironii to Twój problem. Ja nie mam żadnej
    filozofii bo z Bibili nie można wysnuć filozofii, którą da się obronić.
    Chodziło mi o ten fragment NT, który pochwala wszelkie metody obłudne czy
    szczere aby chwalić Jezusa i tylko to chciałem przekazać. Żartowałem sobie
    tylko że KK nie zniósł NT w kontekście że dla Kościoła Jezus jest prawdą,
    sprawiedliwością i miłością. A tą rozumiem można wszelkimi metodami nawet
    obłudnymi krzewić.
    Czyli obłuda i hipokryzja górą, aby nasi byli górą.
    Taki z ciebie znawca, to odpoowiedz mi na proste pytanie - jak zginął Judasz?
  • ka_pa33 02.12.05, 10:20
    bla bla bla
  • ka_pa33 02.12.05, 10:23
    bla bla bla, to oczywiście do mika74. Dużo piszesz i nic sensownego z tego nie
    wynika, więc odpisuję w podobnym stylu.
  • mika74 02.12.05, 10:32
    ka_pa33 napisała:

    > bla bla bla, to oczywiście do mika74. Dużo piszesz i nic sensownego z tego
    nie
    > wynika, więc odpisuję w podobnym stylu.

    Nie spodziewam się,że zrozumiesz co to jest wiara. Zresztą juz o tym pisałam.
    Pozdrawiam:o)
  • ka_pa33 02.12.05, 10:58
    ja doskonale rozumiem czym jest wiara i bardzo cię proszę nie wywyższaj się.
    Wiara w Twoim wydaniu to stan głebokiego zafascynowania i zaślepienia, nie
    dociera do Ciebie żaden racjonalny argument i nie dopouszczasz do siebie myśli
    że być może jednak Bóg nie istnieje.
  • sclavus 02.12.05, 11:05
    ka_pa33 napisała:

    > ja doskonale rozumiem czym jest wiara i bardzo cię proszę nie wywyższaj się.
    > Wiara w Twoim wydaniu to stan głebokiego zafascynowania i zaślepienia, nie
    > dociera do Ciebie żaden racjonalny argument i nie dopouszczasz do siebie
    myśli
    > że być może jednak Bóg nie istnieje.

    a jednak, mówiąc "wiara", należy dodawać "w boga".... Mówiąc tylko o samej
    wierze, myśląc o "wierzących w boga", dokonuje się niejakiego
    przekłamania....Zaryzykuję twierdzenie, że nie masz człowieka, który by w "coś"
    nie wierzył.... Wiara bowiem, jest zapisana w naszych genach.... Tylko katolicy
    zawłaszczyli sobie pojęcie wiary i dla nich "wiara" to "bóg"....
    Niech im będzie... tylko niech nie narzucają takiego "sposobu" myslenia
    światu... ani bliźnim...
    --
    Nastała noc... gdybyż tylko świętojańska...
    Ale ja PiSiam na to... i będę PiSiał...PiSianie bowiem, ma kolosalną
    przyszłość...
    ... a prawo teraz "Prawo" znaczy a sprawiedliwość - "Sprawiedliwość" ... a
    między nimi jest "i"...
  • ka_pa33 02.12.05, 11:09
    masz rację sclavus, chodziło mi oczywiście konkretnie o wiarę w boga
  • mika74 02.12.05, 12:13
    sclavus napisał:

    >
    > zawłaszczyli sobie pojęcie wiary i dla nich "wiara" to "bóg"....
    > Niech im będzie... tylko niech nie narzucają takiego "sposobu" myslenia
    > światu... ani bliźnim...

    A w jaki sposób narzucają? Że głoszą w co wierzą? A ty nie głosisz w co
    wierzysz?
    Daj te prawo innym.
    A wierzyc mozna w różne rzeczy. Np. w to,że sie jest panem swego zycia.
    Tyle ,że przychodzi choroba,smierc czy inne wydarzenie losowe i te złudzenie
    znika...
  • plxpl 02.12.05, 12:20
    Brawo mika:) To nie to, że oni nie rozumieja. Oni nie chcą zrozumieć. A poza tym
    Bóg nie jest jazzy (trendy)czy jakoś tak...
  • kocurek_bury 02.12.05, 22:45
    Z całym szacunkiem do ka_pa33: mika74 pisze mądrze i sensownie. Dużo z tego
    wynika. Ale oczywiście masz prawo uważać inaczej.
    A tak na marginesie: przez wiele lat też byłam ateistką, i też z tych
    walczących, jak ka_pa:-) - choć miałam zawsze więcej szacunku do interlokutorów,
    ale to już chyba raczej kwestia kultury osobistej. I w pewnej chwili w moim
    życiu stało sie coś takiego, co mi wiarę wróciło. Uważaj, ka_pa... ON szuka
    ludzi i próbuje do nich dotrzeć, wciąż i wciąż, każdego dnia... Może któregoś
    dnia znajdzie i Ciebie?;-) Życzę Ci tego - pozdrawiam
  • ka_pa33 02.12.05, 09:57
    i dalej nie wiem jak i gdzie można zauważyć w historii to boże działanie...
  • piekny_romanek 02.12.05, 10:10
    a bog kocha zwyciezcow ehehehe mali i slabi zawsze dostaja wpierd* i sa
    pozerani przez wiekszych - taki jest ten swiat :PPP to jest ta tajemnica hehe
    a dlaczego sa mali i slabi, bo bog ma ich w d*, bo oni nie doznali "laski"
    (sic!) panskiej ;)))
  • mika74 02.12.05, 10:17
    piekny_romanek napisał:

    > a bog kocha zwyciezcow ehehehe mali i slabi zawsze dostaja wpierd* i sa
    > pozerani przez wiekszych - taki jest ten swiat :PPP to jest ta tajemnica hehe
    > a dlaczego sa mali i slabi, bo bog ma ich w d*, bo oni nie doznali "laski"
    > (sic!) panskiej ;)))

    Nieprawda Jezus przyszedł do "chorych i tych co się źle maja ,bo nie
    potrzebują lekarza zdrowi,ale ci ktorzy się źle mają".
    A ty zakpisz z wiary i jestes zwycięzca ale tylko pozornie, bo Cię zycie
    przerasta,albo przerosne, przerosnie Cię tez każde nieszczęscie i śmierc...
    To ludzie odwracają się do Boga, a nie On od nich.
    kościoły sa otwarte,a Biblia w kazdej ksiegarni....
  • piekny_romanek 02.12.05, 10:20
    mika74 napisała:

    > piekny_romanek napisał:
    >
    > > a bog kocha zwyciezcow ehehehe mali i slabi zawsze dostaja wpierd* i sa
    > > pozerani przez wiekszych - taki jest ten swiat :PPP to jest ta tajemnica
    > hehe
    > > a dlaczego sa mali i slabi, bo bog ma ich w d*, bo oni nie doznali "laski
    > "
    > > (sic!) panskiej ;)))
    >
    > Nieprawda Jezus przyszedł do "chorych i tych co się źle maja ,bo nie
    > potrzebują lekarza zdrowi,ale ci ktorzy się źle mają".
    > A ty zakpisz z wiary i jestes zwycięzca ale tylko pozornie, bo Cię zycie
    > przerasta,albo przerosne, przerosnie Cię tez każde nieszczęscie i śmierc...
    > To ludzie odwracają się do Boga, a nie On od nich.
    > kościoły sa otwarte,a Biblia w kazdej ksiegarni....

    Tak tak a kosciol katolicki tez przychodzi do chorych i tych co sie maja zle.
    Skoncz te socjotechniczne pierdle rodem z radio maRYJA, bo na mnie nie
    dzialaja :)
  • mika74 02.12.05, 10:30
    piekny_romanek napisał:

    > mika74 napisała:
    >
    > > piekny_romanek napisał:
    > >
    > > > a bog kocha zwyciezcow ehehehe mali i slabi zawsze dostaja wpierd*
    > i sa
    > > > pozerani przez wiekszych - taki jest ten swiat :PPP to jest ta taje
    > mnica
    > > hehe
    > > > a dlaczego sa mali i slabi, bo bog ma ich w d*, bo oni nie doznali
    > "laski
    > > "
    > > > (sic!) panskiej ;)))
    > >
    > > Nieprawda Jezus przyszedł do "chorych i tych co się źle maja ,bo nie
    > > potrzebują lekarza zdrowi,ale ci ktorzy się źle mają".
    > > A ty zakpisz z wiary i jestes zwycięzca ale tylko pozornie, bo Cię zycie
    > > przerasta,albo przerosne, przerosnie Cię tez każde nieszczęscie i śmierc.
    > ..
    > > To ludzie odwracają się do Boga, a nie On od nich.
    > > kościoły sa otwarte,a Biblia w kazdej ksiegarni....
    >
    > Tak tak a kosciol katolicki tez przychodzi do chorych i tych co sie maja zle.
    > Skoncz te socjotechniczne pierdle rodem z radio maRYJA, bo na mnie nie
    > dzialaja :)

    Odwiedziny chorych sa w kazdej parafii co sobote. W każdym konfesjonale siedzi
    ksiedz czekajac na grzeszników i chcac dac im rozgrzeszenie. W wiekszości domów
    pomocy, hospicjów pracuja jako wolontariusze głęboko wierzący ludzie. W każdej
    parafii9np. teraz przezd swiętami) Caritas zbiara i urządza swiata dla ubogich.
    A RM nie slucham, bo dla mnie to nie katolickie radio.
    A Ty co robisz bezinteresonie dla innych ludzi???????????????????????????
  • sclavus 02.12.05, 11:10
    mika74 napisała:

    > Odwiedziny chorych sa w kazdej parafii co sobote. W każdym konfesjonale
    siedzi
    > ksiedz czekajac na grzeszników i chcac dac im rozgrzeszenie. W wiekszości
    domów
    >
    > pomocy, hospicjów pracuja jako wolontariusze głęboko wierzący ludzie. W
    każdej
    > parafii9np. teraz przezd swiętami) Caritas zbiara i urządza swiata dla
    ubogich.
    > A RM nie slucham, bo dla mnie to nie katolickie radio.
    > A Ty co robisz bezinteresonie dla innych ludzi???????????????????????????

    A ile trzeba wybulić "co łaska"????
    --
    Nastała noc... gdybyż tylko świętojańska...
    Ale ja PiSiam na to... i będę PiSiał...PiSianie bowiem, ma kolosalną
    przyszłość...
    ... a prawo teraz "Prawo" znaczy a sprawiedliwość - "Sprawiedliwość" ... a
    między nimi jest "i"...
  • mika74 02.12.05, 12:08
    sclavus napisał:
    , hospicjów pracuja jako wolontariusze głęboko wierzący ludzie. W
    > każdej
    > > parafii9np. teraz przezd swiętami) Caritas zbiara i urządza swiata dla
    > ubogich.
    > > A RM nie slucham, bo dla mnie to nie katolickie radio.
    > > A Ty co robisz bezinteresonie dla innych ludzi???????????????????????????
    >
    > A ile trzeba wybulić "co łaska"????

    Nic. placiłes kiedys za spowiedź?
    A caritas i wolontariusze dają a nie biorą
  • plxpl 02.12.05, 12:24
    Mika - nie ma sensu rozmawiać z kilkunastoletnimi szczylami, bo lewicowe lobby
    (obecne w większosci mediów - ostatnio szczególnie w GW) jest za silne. Choć
    może właśnie dlatego trzeba... Pozdrawiam :)
  • mika74 02.12.05, 13:10
    plxpl napisał:

    > Mika - nie ma sensu rozmawiać z kilkunastoletnimi szczylami, bo lewicowe lobby
    > (obecne w większosci mediów - ostatnio szczególnie w GW) jest za silne. Choć
    > może właśnie dlatego trzeba... Pozdrawiam :)

    No tak,najgorzej jak człowiekowi wydaje się,że wie coś o czym nic nie wie.
    I tak najwięcej o Bogu i wierze wiedzą niewierzący....;)
    Plus tego wszytskiego ,że człowiek szuka Boga obojetnie czy wierzac czy negując
    gorliwie Jego istnienie. Przeciez nikt tak gorliwie nie neguje istnienia
    krasnoludków czy ufo....To wymowne.
    Pozdrawiam
  • sclavus 02.12.05, 11:08
    mika74 napisała:

    > piekny_romanek napisał:
    >
    > > a bog kocha zwyciezcow ehehehe mali i slabi zawsze dostaja wpierd* i sa
    > > pozerani przez wiekszych - taki jest ten swiat :PPP to jest ta tajemnica
    > hehe
    > > a dlaczego sa mali i slabi, bo bog ma ich w d*, bo oni nie doznali "laski
    > "
    > > (sic!) panskiej ;)))
    >
    > Nieprawda Jezus przyszedł do "chorych i tych co się źle maja ,bo nie
    > potrzebują lekarza zdrowi,ale ci ktorzy się źle mają".
    > A ty zakpisz z wiary i jestes zwycięzca ale tylko pozornie, bo Cię zycie
    > przerasta,albo przerosne, przerosnie Cię tez każde nieszczęscie i śmierc...
    > To ludzie odwracają się do Boga, a nie On od nich.
    > kościoły sa otwarte,a Biblia w kazdej ksiegarni....

    Tu już pieprzysz jak o. rydzyk....
    --
    Nastała noc... gdybyż tylko świętojańska...
    Ale ja PiSiam na to... i będę PiSiał...PiSianie bowiem, ma kolosalną
    przyszłość...
    ... a prawo teraz "Prawo" znaczy a sprawiedliwość - "Sprawiedliwość" ... a
    między nimi jest "i"...
  • mika74 02.12.05, 12:10
    sclavus napisał:
    > > > pozerani przez wiekszych - taki jest ten swiat :PPP to jest ta taje
    > > >
    > > Nieprawda Jezus przyszedł do "chorych i tych co się źle maja ,bo nie
    > > potrzebują lekarza zdrowi,ale ci ktorzy się źle mają".
    > > A ty zakpisz z wiary i jestes zwycięzca ale tylko pozornie, bo Cię zycie
    > > przerasta,albo przerosne, przerosnie Cię tez każde nieszczęscie i śmierc.
    > ..
    > > To ludzie odwracają się do Boga, a nie On od nich.
    > > kościoły sa otwarte,a Biblia w kazdej ksiegarni....
    >
    > Tu już pieprzysz jak o. rydzyk....

    Ten cytat byl prosto z Biblii i wypowiedział go Jezus faryzueszom , gdy ci
    krytykowali Go ,że przebywa z grzesznikami i celnikami....;o)
  • pio41 02.12.05, 13:09
    To bardzo fundamentalistyczne, co piszes. Ludzie doskonale moga ulozyc sobie
    zycie bez Boga, swiadomi swoich ulomnosci, a takze tego ze powroca kiedys w
    kosmos w postaci czastek pierwszych, z pewnoscia jednak bez swiadomosci, ktora
    posiadali czy tez posiadaja za zycia. Naprawde, wierz mi JEST zycie bez Boga i
    niekoniecznie jest ono gorsze niz to z Bogiem.

    Wiele autorytetow nauki (a nie wiary) wypowiadalo sie przy okazji swoich badan
    na temat istnienia czy tez nie Boga. Trudno mi sobie przypomniec wszystkie, ale
    utkwilo mi jedno zdanie, Stephena Hawkinga, ktory pisze, ze nawet jezeli Bog
    istnieje gdzies w kosmosie, to jest on zupelnie obojetny na nasze ludzkie
    sprawy.
    Ktos inny wypowiedzial rownie madre zdanie: Owszem, Bog istnieje, lecz tylko i
    wylacznie w naszych glowach. I takiego Boga, jako idee, pewien kanon
    postepowania, wiara w sprawiedliwosc, jestem w stanie zrozumiec i zaakceptowac.

    W przeciwnym razie mamy do czynienia z bajkami rodem, excusez le mot, z
    Disneylandu: uginajacych sie od zlota oltarzy, dosc pustych formulek
    powtarzanych do znudzenia, dla wiekszosci tzw. wierzacych bez zrozumienia... Z
    tego punktu widzenia sprawa dopuszczenia do Nieba dzieci nieochrzczonych jest,
    wybacznie, smieszna.

    A co do odczuwalnych czynow boskich: czy sprawiedliwoscia jest to, ze jedni na
    ziemi cierpia nie tylko z glodu, pragnienia i zimna, ale tez z powodu
    trawiacych ich smiertelnych chorob, a inni nie? W imie jakiej idei katolicy
    odmawiaja ludziom cierpiacym prawa do zadecydowania o wlasnej smierci, gdy
    cierpienie staje sie nie do wytrzymania? W imie jakiej idei, katoilicy chca
    zmusic niechciane dzieci, zeby przychodzilu na swiat, gdzie - duzym
    prawdopodobienstwem - ich zycie bylo pasmem cierpien i ponizen. W imie wiary?
    Ale jakim prawem - wiara jest na szczescie kwestia indywidualnego wyboru na
    poczatku 21 wieku - i nikt nie ma prawa narzucac jej komus, kogo swiatopaglad z
    roznych wzgledow - ale tez empirycznych - jest inny.

    Nie dajmy sie zwariowac! Przerazajaca jest - zapawne w zwiazku z taka a nie
    inna sytuacja policzna - niesmaczna wrecz kontrofensywa katolickich
    fundamentalistow, ktorzy - co najgorsze - za wszelka cene probuja narzucac swoj
    swiatopoglad innym. Panstwo jest i ma pozostac laickie, a katolicy - z calym
    szacunkiem - zachowajcie swoja wiare dla siebie. Bedzie to z pozytkiem i dla
    Waszej wiary i dla tych, ktorzy nie wierza.



  • mika74 02.12.05, 13:24
    Nie pamiętasz ,to ja Ci przypomne te atorytety nauki:

    A. EINSTEIN (jest jednym z największych fizyków wszystkich czasów. Genialny
    twórca teorii względności):
    "Wierzę w Boga i mogę z całą sumiennością stwierdzić, że nigdy w całym mym
    życiu nie uznawałem filozofii ateistycznej"
    "Moja religia jest pokornym uwielbieniem nieskończonej, duchowej Istoty
    wyższej natury"

    Błażej PASCAL(jeden z największych geniuszy filozoficznych na świecie):
    "Chciałbym was skłonić do szukania Boga...
    Bóg Jezusa Chrystusa
    Pewność, Pewność, Radość. Pokój.
    Znajduje się Go tylko wna drodze wskazanej przez Ewangelię"

    GALILEUSZ:
    "Tylko mania wielkości może nasz niesłychanie słaby umysł czynić sędzią dzieł
    Bożych i wszystko we wszechświecie, co nie służy naszemu pożytkowi, uważać za
    próżne i zbędne"

    Franciszek BACON:
    "Powierzchowne zajęcie się filozofią może prowadzić do niewiary, lecz głębsze
    badanie musi przyprowadzić do religii. Czyli trochę nauki odwodzi od Boga,
    więcej zaś do Niego z powrotem sprowadza"

    Podobnie powiedział L. PASTEUR (genialny biolog i dobroczyńca ludzkości):
    "Trochę wiedzy oddala od Boga
    Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem"

    Fr.DESAUER (wybitny biofizyk):
    "Boże wszechmogący..
    Wyznajemy dziś przed Tobą, że dotarliśmy do granic ludzkich możliwości i
    ludzkiego poznania. I oto stajemy pokorniejsi wobec pytań o sens życia,
    zaczynając od nowa zmagania o poznanie Ciebie - odwieczna i święta tajemnico
    ziemi, nieba i ludzkiego serca"

    Izaak NEWTON:
    "To cudowne ułożenie słońca, planet i komet może być tylko dziełem Istoty
    wszechmocnej i rozumnej. /.../ Ta Istota nieskończona rządzi wszystkim... Bóg
    jest Istotą najwyższą wieczną, nieskończoną"

    M. FARADAY (wielki fizyk):
    "Zdziwiło was panowie, żeście usłyszeli z moich ust słowo Bóg, lecz zapewniam
    was, że pojęcie Boga i czaść jaką mam dla Niego opieram na podstawach pewnych
    jak prawdy z dziedziny fizyki"

    L. PASTEUR (genialny biolog ):
    "Trochę wiedzy oddala od Boga
    Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem"

    Jan Grzegorz MENDEL (twórca współczesnej genetyki):
    "Daj mi poznać swoje drogi, o Panie, i okaż mi ścieżkę swoją, prowadź mnie
    drogą swej prawdy i ucz mnie,
    bo jesteś Bogiem mojego ocalenia i Ciebie codziennie wypatruję"
    (tymi słowami modlił się codziennie)

    CAUCHY (jeden z największych geniuszów matematycznych, jakich wydała
    ludzkość):
    "Jestem chrześcijaninem i wierzę tak, jak wierzyli wielcy astronomowie,
    wszyscy wielcy fizycy, wszyscy wielcy matematycy wieków ubiegłych. Jestem też
    katolikiem, jak większość wiekich uczonych, a gdyby mnie zapytano o przyczynę
    tego, to ujawniłbym ją chętnie. Przekonano by się wówczas, że moja wiara
    wypływa z badań głęboko sięgających"

    Sir A. EDINGTON (twórca teorii budowy gwiazd):
    "Choć nauka odsłoni w przyszłości jeszcze niejedną tajemnicę w przyrodzie, to
    jednak nigdy nie zgłębi całkowicie wewnętrznej struktury wszechświata. Nowa
    fizyka nie oddala nas od Boga, lecz przeciwnie, prowadzi nas do Niego"

    człowiek może ulozyc sobie życie bez Boga. Ale czy bedzie w pełni szczęsliwy?
    Nie, bedzie w poczuciu ciągłego braku bezpieczenstwa, stanie się
    materialistą ,ktory bedzie gromadził aby przezyc i bedzie zyl w lęku. A jak mu
    w życiu nie wyjdzie, przyjda choroby czy śmierc to zupelnie sie załamie. Wiesz
    jak umierają ludzie niewierzący???
    Nie wiem o jakim fundamentaliźmie mówiesz, ale katolicy mają prawo byc
    obywatelami , politykami i mają prawo ustanawiac takie prawo jakie chca,skoro
    ich ludzie demokratycznie wybrali. I nie widze nikomu narzucania wiary, bo
    wiary nikomu się nie da wmówic, ale takie wartości np. jak obrona ludzkiego
    zycia to wartości humaitarne,etyczne ,a nie religijne.
    Wspolczesny świat powraca do barbarzynstwa, do zycia kosztem innych,zwłaszcza
    slabszych, do robienia z czlowieka przedmiotu i katolicy beda zawsze bronic
    sprawiedliwości i szacunku. Nie piszę,ze wszyscy bo niektórzy wypaczają
    wiarę,ale czy gorsi sa oni od tych ,ktorzy wypaczaja czlowieka i jego zycie
    tworząc z niego przedmiot do konsumpcji?Ateizm nie ma przyszlości, co widac po
    krajach gdzie walczy sie z religią czyli w krajach komunistycznych...
    Pozdrawiam:)

  • mika74 02.12.05, 13:49
    Do naukowców dorzuce jeszcze Kopernika, który był ksiedzem(kanonikiem).
    naprawde myślałes,że nauka oddala od Boga? To skad tylu głeboko wierzących
    naukowców na uczelniach?
    Pozdrawiam,dobrego dnia
  • stek22 02.12.05, 14:20
    A czy jesteś pewny, że Ci wszyscy ludzie mówili o jednym tym samym bogu? W
    stosunku do którego się ustosunkowywali? Nie chce mi się szukać, ale jedno
    zacytuję z głowy "Czy Bóg gra z nami w kości?" i kto to powiedział. Einsten! W
    średniowieczu, czyli w czasach politycznej supremacji KK za takie coś by
    skończył jak Galileusz! Jak krótka pamięć - już zapomniałeś że Kopernik też
    była kobietą. Oto szczyt cynizmu - teraz się nim chwali KK, to dlaczego jego
    poglądy wyłuszczone w księdze były na indeksie ksiąg zakazanych!! Bu hahaha
    A propo czy wiesz, w czym Kopernik też się myliła!
    Bóg w opini naukowców nie ma wiele wspólnego z Bogiem Kościoła Katolickiego
  • mika74 02.12.05, 14:54
    stek22 napisał:

    > A czy jesteś pewny, że Ci wszyscy ludzie mówili o jednym tym samym bogu? W
    > stosunku do którego się ustosunkowywali? Nie chce mi się szukać, ale jedno
    > zacytuję z głowy "Czy Bóg gra z nami w kości?" i kto to powiedział. Einsten!
    W
    > średniowieczu, czyli w czasach politycznej supremacji KK za takie coś by
    > skończył jak Galileusz! Jak krótka pamięć - już zapomniałeś że Kopernik też
    > była kobietą. Oto szczyt cynizmu - teraz się nim chwali KK, to dlaczego jego
    > poglądy wyłuszczone w księdze były na indeksie ksiąg zakazanych!! Bu hahaha
    > A propo czy wiesz, w czym Kopernik też się myliła!
    > Bóg w opini naukowców nie ma wiele wspólnego z Bogiem Kościoła Katolickiego

    Tak Kopernik była kobietą. I Curie-Słodowska-to chyba cytat z "Seksmisji" -to
    świetny film teologiczny:)
    Naukowcy ,których podalam byli chrzescijanami wierzacymi w Biblie.
    A wszyscy "świeci" najpierw zadzierali z Kosciołem, byli rewolucjonistami ,ale
    bożymi a nie bezboznymi,aby potem Kosciól obwołal ich świętymi, bo wszytsko co
    rewolucyjne trzeba dokładnie zbadac i poznawac po owocach( tak mówi sama
    Biblia).
    Więc nie ucz ojca dzieci robic i nie ucz katolików byc chrzescijanami...
    I weź się za nauke ,bo mam wrazenie ,że trochę nieuk jestes.
    Pozdrawiam
  • stek22 02.12.05, 22:21
    No pęknę chyba. Ty naprawdę ironi nie wyczuwasz. A jeszcze kpiną odpowiadasz.
    Ja tu chcę merytorycznie podyskutować a Ty mi wyjeżdżasz z nieukami - to
    troszkę niechrześcijańskie.
    Jakby Kopernik wierzył w Biblię tak jak KK z papieżami kazali to dlaczego
    jego "De revolutionibus orbium coelestium" znalazło się na indeksie ksiąg
    zakazanych? Nie myl kolejności, to cały Kościół w bólach musiał się dostosować
    do wiary Kopernika, który obok wiary widział naukę. Najpierw sprawdź
    proweniencję religijną tych naukowców nim się skompromitujesz. Przykład
    pierwszy lepszy z brzegu - Einsten w grobie się by przekręcił - on żyd
    chrześcianinem? Nie powalaj mnie. Reszty już nie chce mi się sprawdzać. A wiesz
    za co tej "Chrześcijański" naukowiec dostał Nobla - nie za szczególne
    osiągniecia naukowe - za fotokomórkę.
    A z Biblią mi nie wyjeżdżaj bo się skomromitujesz ze swoją sztuczną wiedzą.
    Na cytaty, z którymi wyjedziesz ja nie zaprzeczę bo nie wierzę w żadną
    filozofię wynikającą z nich. Za to jeśli masz odwagę to czy jesteś w stanie
    zaakceptować wersy, które ja przytoczę. Chyba to w stosunku do Ciebie już jeden
    wcześniej napisałem (dziwne nie dorobiłaś do niej ideologii - bo nie można) i
    zadałem jedno pytanie. Podejmiesz wyzwanie bez obrażania?
  • plxpl 02.12.05, 15:15
    A skąd wiesz jak skończył Galileusz? Poniżej tekst z oryginalnych dokumentów KK :
    " Na jaką karę i za co Inkwizycja oskarżała Galileusza?

    Za co: Opublikował nie udowodnioną teorię, jako PEWNIK, nie potrafił jej
    udowodnić i co więcej napisał w sposób zakrawający na herezje.

    Karą dla Galileusza było: Raz w tygodniu odmówić SIEDEM psalmów. Kara wygasła po
    trzech latach. Galileusz, jako, że uważał się za wierzącego, "karę" kontynuował."

    więc nie pleć!
  • stek22 02.12.05, 22:25
    Sorry zwracam honor - miałem na myśli Giordano Bruno. Co i co łyso?
  • pio41 02.12.05, 14:27
    Wykazujesz niezmierna erudycje w sprawach cytatow, jednak pamietaj, ze cytujac
    nalezy podac rowniez zrodlo. Jednoczesnie nazwiska, ktore cytujesz naleza do
    postaci zyjacych w czasach niepodwazalnej doktryny Kosciola, nierozlacznosci
    panstwa i wiary, czasow, kiedy wiedza byla nieporownywalnie ubozsza niz
    obecnie. Drazniace jest rowniez naduzywanie przymiotnika "wielki", bo mam
    wrazenie, ze w ten nieostry sposob starasz sie podkreslic nieomylsnosc
    autorytetow, a tymczasem "wielki" tez moze sie mylic. Rowniez papiez (no bo co
    moznaby w takim razie powiedziec o nieomylnosci niejakiego Borgii).

    Ale nie w tym rzecz - te cytaty ladnie brzmia, lecz sa w pewnym sensie
    odejsciem od tematu. Rzecz w tym, ze dokrtryna kosciola i wiary nie obowiazuje
    obecnie, a demokracja, wbrew temu co twierdzic, nie jest dyktatura wiekszosci.
    Wspolczesna, dojrzala demokracja respektuje prawa mniejszosci, choc nie
    przesadzalbym z glebia wiary tych rzekomo 90 kilku procent polskich katolikow.
    Krotko mowiac: kazdy ma prawo wyboru swojego swiatopogladu, rzecz jasna rowniez
    Einstein (notabene Hawking wlasnie jest tym, ktory rozwija teorie Einsteina i w
    tym sensie mozna powiedziec, ze jest jego kontynuatorem) i moze nie zgadzac
    sie, z tym, ze odmienny swiatopoglad, a co za tym idzie, zachowania, ktore sie
    z tym odmiennym swiatopogladem wiaza - byl mu narzucany. I ja sie z tym nie
    zgadzam.

    Chwala wierzacym, ze lepiej im sie zyje w poczuciu, ze istnieje istota wyzsza,
    ktora prowadzi ich przez zycie, ale jezeli uwazasz, ze zycie bez Boga jest
    tylko i wylacznie konsumpcja, to sie gleboko mylisz. Miedzy innymi to wlasnie
    swiadczy o tym, ze Twoje poglady sa fundamentalistyczne, poniewaz wydajesz sie
    nie dopuszczac mysli, ze szczescie - niekonsumpcyjne - dostepne jest bez Boga.
    A jest. Czlowiek moze pracowac nad swoim umyslem, cialem. Dalaj Lama uwaza na
    przyklad, ze droga do szczescia jest zycie dla innych ludzi. I, ze aby
    szczescie osiagnac, zeby byc dobrym czlowiekiem nie koniecznie trzeba byc
    wierzacym! (Dalaj-Lama, Le sens de la vie... nie mam tej ksiazki przed soba,
    takze nie podam strony ani wydania, zachecam jednak do jej odnalezienia).

    Skoro mowa o Dalaj-Lamie - automatycznie nasuwaja sie tez inne kwestie:
    dlaczego Bog chrzescijanski, a nie buddyjski, czy muzulmanski. Czy Chrystus byl
    czlowiekiem (jak twierdzili niektorzy bezyleusowie Konstantynopola) czy Synem
    bozym? Zydzi, ktorzy sa przeciez tworcami wiary w Jedynego Boga przejetego
    przez Chrzescijan odmawiaja Chrystusowi statusu mesjasza. I co z tzw.
    niepokalanym poczeciem. A co z niejakim De Pantera, zolnierzem rzymskim,
    domniemanym ojcem Chrystusa?

    To wszystko nie jest takie proste, jak widzisz. Szanuje Twoja wiare, lecz nie
    pronuj hamowac dociekliwosci tych, dla ktorych jest ona wylacznie tworem
    czlowieka. BO takie jest ich prawo, takie jest moje prawo i nie pozwole sobie
    go odebrac!
  • mika74 02.12.05, 15:07
    pio41 napisał:
    Jednoczesnie nazwiska, ktore cytujesz naleza do
    > postaci zyjacych w czasach niepodwazalnej doktryny Kosciola, nierozlacznosci
    > panstwa i wiary, czasow, kiedy wiedza byla nieporownywalnie ubozsza niz
    > obecnie. Drazniace jest rowniez naduzywanie przymiotnika "wielki", bo mam
    > wrazenie, ze w ten nieostry sposob starasz sie podkreslic nieomylsnosc
    > autorytetow, a tymczasem "wielki" tez moze sie mylic. Rowniez papiez (no bo
    co
    > moznaby w takim razie powiedziec o nieomylnosci niejakiego Borgii).

    \
    Wspólczesnie tez jest wielu głeboko wierzących naukowców. Ja tez mam doktorat.

    >
    > Ale nie w tym rzecz - te cytaty ladnie brzmia, lecz sa w pewnym sensie
    > odejsciem od tematu. Rzecz w tym, ze dokrtryna kosciola i wiary nie
    obowiazuje
    > obecnie, a demokracja, wbrew temu co twierdzic, nie jest dyktatura
    wiekszosci.
    > Wspolczesna, dojrzala demokracja respektuje prawa mniejszosci, choc nie
    > przesadzalbym z glebia wiary tych rzekomo 90 kilku procent polskich katolikow.
    > Krotko mowiac: kazdy ma prawo wyboru swojego swiatopogladu, rzecz jasna
    rowniez
    >
    > Einstein (notabene Hawking wlasnie jest tym, ktory rozwija teorie Einsteina i
    w
    >
    > tym sensie mozna powiedziec, ze jest jego kontynuatorem) i moze nie zgadzac
    > sie, z tym, ze odmienny swiatopoglad, a co za tym idzie, zachowania, ktore
    sie
    > z tym odmiennym swiatopogladem wiaza - byl mu narzucany. I ja sie z tym nie
    > zgadzam.

    Ktoś Ci narzuca wiare? Spowiedź? Może komunie swięta? Może wiare w Biblie? w
    Nipokalane poczecie? Ktoś Cię zmusza do chodzenia do kosciola? O czym Ty mowisz?
    >
    > Chwala wierzacym, ze lepiej im sie zyje w poczuciu, ze istnieje istota
    wyzsza,
    > ktora prowadzi ich przez zycie, ale jezeli uwazasz, ze zycie bez Boga jest
    > tylko i wylacznie konsumpcja, to sie gleboko mylisz. Miedzy innymi to wlasnie
    > swiadczy o tym, ze Twoje poglady sa fundamentalistyczne, poniewaz wydajesz
    sie
    > nie dopuszczac mysli, ze szczescie - niekonsumpcyjne - dostepne jest bez
    Boga.
    > A jest. Czlowiek moze pracowac nad swoim umyslem, cialem. Dalaj Lama uwaza na
    > przyklad, ze droga do szczescia jest zycie dla innych ludzi. I, ze aby
    > szczescie osiagnac, zeby byc dobrym czlowiekiem nie koniecznie trzeba byc
    > wierzacym! (Dalaj-Lama, Le sens de la vie... nie mam tej ksiazki przed soba,
    > takze nie podam strony ani wydania, zachecam jednak do jej odnalezienia).


    mam głęboki szacunek do Dalalamy(Papiez JP II tez miał),ale nie mam szacunku do
    wojujących antyklerykałow, którzy chca zepchnąc katolikow do podziemia.
    Komuno wroc!?
    >
    > Skoro mowa o Dalaj-Lamie - automatycznie nasuwaja sie tez inne kwestie:
    > dlaczego Bog chrzescijanski, a nie buddyjski, czy muzulmanski. Czy Chrystus
    byl
    >
    > czlowiekiem (jak twierdzili niektorzy bezyleusowie Konstantynopola) czy Synem
    > bozym? Zydzi, ktorzy sa przeciez tworcami wiary w Jedynego Boga przejetego
    > przez Chrzescijan odmawiaja Chrystusowi statusu mesjasza. I co z tzw.
    > niepokalanym poczeciem. A co z niejakim De Pantera, zolnierzem rzymskim,
    > domniemanym ojcem Chrystusa?

    Trudno rozmawiac z kims kto podaje propagande antykatolicka ze stron
    antyklerykalnych(Fakty i Mity? racjonalista?). Nigdy nie było zadnego Pantery,
    to wymysł wspolczesnych ateistów dla podważenia czegos czego nie potrafia
    zrozumiec.jedynym źródełm wiarygodnym o zyciu Chrystusa jest wg historyków!
    Biblia i dwie, czy trzy wzmianki w pismach starozytnych kronikarzy o "jakims
    Żydzie uwazanym za mesjasza" w innym xródle :"ukrzyzowanym ".I tyle. Troche
    wiedzy fachowej by się przydało.
    Bóg zas jest jeden, sa za to Jego rózne wizje. Co znaczy,że ludzie szukają Boga
    i Jego objawiania. Nie ma za to boga buddyjskiego, bo buddysci w Osobe Boga
    nie wierza. Cos nie chce mi się nie chce wierzyc w Twoja znajmośc Dalaj
    Lamy.............
    >
    > To wszystko nie jest takie proste, jak widzisz. Szanuje Twoja wiare, lecz nie
    > pronuj hamowac dociekliwosci tych, dla ktorych jest ona wylacznie tworem
    > czlowieka. BO takie jest ich prawo, takie jest moje prawo i nie pozwole sobie
    > go odebrac!

    A nikt Ci nie zamierza odebrac! Kogo obchodzi Twoja niewiara? Sam zaczęłes ze
    mna dyskusje....
    ps. Bylam osoba niewierzącą do 18 roku życia.
    Pozdrawiam ,bo już wychodze z pracy:)
  • mika74 02.12.05, 15:16
    mika74 napisała:

    >> > panstwa i wiary, czasow, kiedy wiedza byla nieporownywalnie ubozsza niz
    > > obecnie. Drazniace jest rowniez naduzywanie przymiotnika "wielki", bo mam
    >
    > > wrazenie, ze w ten nieostry sposob starasz sie podkreslic nieomylsnosc
    > > autorytetow, a tymczasem "wielki" tez moze sie mylic. Rowniez papiez (no
    > bo
    > co
    > > moznaby w takim razie powiedziec o nieomylnosci niejakiego Borgii).
    >
    Co to jest nieomylność urzędu papieskiego napisałam w swoim pierwszym poście w
    tym watku . Tytul postu "papiez JEST nieomylny" Poszukaj ,bo brak wiedzy zawsze
    powoduje nieporozumienia.
  • pio41 02.12.05, 16:11
    Owszem, papiez nieomylny w dogmatach, ale badz laskawa zwrocic uwage na to ze
    tak robaczywe zrodlo nieomysci jak Borgia trudno uznac za autorytet, jak bardzo
    czysta pozostalaby jego dusza wzgledem haniebnych czynow, ktorych sie
    dopuszczal. Bo czy mozna oddzielic czyny papieza, ktory morduje bliznich,
    spedza czas w burdelach, od jego domniemanej nieomylsnosci przy wsparciu ducha
    swietego. To jest smieszne, Miko, ridiculus!

    A tak poza tym mowa byla o autorytetach niekoscielnych, o Borgii wspomnialem
    jedynie w nawiasie. Nerwy puszczaja, Pani doktor!
  • arcykr 03.12.05, 10:12
    . Bo czy mozna oddzielic czyny papieza, ktory morduje bliznich,
    > spedza czas w burdelach, od jego domniemanej nieomylsnosci
    Można.
  • pio41 02.12.05, 15:41
    Trudno rozmawiac z kims kto podaje propagande antykatolicka ze stron
    antyklerykalnych(Fakty i Mity? racjonalista?). Nigdy nie było zadnego Pantery,
    to wymysł wspolczesnych ateistów dla podważenia czegos czego nie potrafia
    zrozumiec.jedynym źródełm wiarygodnym o zyciu Chrystusa jest wg historyków!




    Biblia i dwie, czy trzy wzmianki w pismach starozytnych kronikarzy o "jakims
    Żydzie uwazanym za mesjasza" w innym xródle :"ukrzyzowanym ".I tyle. Troche
    wiedzy fachowej by się przydało.

    John - P Meier (w tlumaczeniu francuskim) - Un certain Juif, Jesus.
    Czterotomowa historia zycia i smierci Jezusa Chrystusa, ponad polowe kazdego
    tomu stanowia odniesienia bibliograficzne, trudno nazwac to tylko propaganda
    ateistycznego historyka.

    Bóg zas jest jeden, sa za to Jego rózne wizje. Co znaczy,że ludzie szukają Boga
    i Jego objawiania. Nie ma za to boga buddyjskiego, bo buddysci w Osobe Boga
    nie wierza. Cos nie chce mi się nie chce wierzyc w Twoja znajmośc Dalaj
    Lamy.............

    Masz wysokie mniemanie o sobie, mniejsze o innych: ksiazka , o ktorej mowie - w
    wersji francuskojezycznej to : "Le sens de la vie" wydanie 2000. Polecam
    lekture (z pewnoscia dostepna rowniez w angielskim oryginale) i nieco
    skromnosci.

    Co do narzucania swiatopogladu katolickiego innym: owszem probuje mi sie
    narzucic "jedyna prawde", "jedyna moralnosc", czego odzwierciedleniem jest
    polskie prawodawstwo, chocby zakaz aborcji, jak i jezyk jakim publicznie
    posluguja sie diziejsi polityci, czy rowniez casus teatru Wierszalin.


    I jeszcze jedno: Poniewaz w dyskusji uzywasz histerycznych epitetow
    (niedouczeni, brak fachowej wiedzy...etc) pozwole sobie znizyc sie do tego
    poziomu dyskusji i nazwac Cie nawiedzona, i to w znaczeniu zdecydowanie
    pejoratywnym.


  • stek22 02.12.05, 22:37
    To jest niczym nie poparta Twoja wizja iż Bóg jest jeden a są jego różne wizje.
    Rozumiem iż to Twój Bóg (istota o określonych przymiotach) jest jedna a np, już
    tak spokrewnionych z nami mułzuman to już wizja.
    To dlaczego mułzumanie wierzą w Boga, dla którego Jezus obok Mahometa jest
    tylko prorokiem a nie wspóistotny Bogu jak u nas. Już to pokazuje odmienną
    koncepcję Boga.
    A nawet, to iż jest jeden Bóg a reszta to wizje jestem w stanie zaakceptować.
    Czemu nie. Mi to pasuje. Tylko jeśli taki jest to wszyscy znamy tylko Jego
    wizje a nie Boga (co się zresztą pokrywa ze szczytowym osiągnieciem teologii -
    o Bogu nic nie możemy powiedzieć)
  • stek22 02.12.05, 14:07
    Jaka jest wiara i że nie ma nic z moralnością, proszę. Oto fragemnt listu św.
    Pawła do Filipan.
    Fil. 1, 18: "Lecz o co chodzi? Byleby tylko wszelkimi sposobami Chrystus był
    zwiastowany, czy obłudnie czy szczerze, z tego się raduję i radować będę; Wiem
    bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa Chrystusa wyjdzie mi to ku
    wybawieniu"
    Bez komentarza. Tak stoi w Nowym Testamencie. Jezus zniósł zakon - czyli
    Stary Testament wypełnił. A KK nie zniósł Nowego Testamentu. A może się mylę?
  • mika74 02.12.05, 14:17
    Już Ci na to odpowiedziałam w innym poscie powyzej,
    Znasz tylko jeden fragment NT? To bardzo niebezpieczne -literane, indywidalne
    próby interepretacji Biblii na podtswaie jednego lub kilku fragmentów-prowadzi
    na manowce i o tym tez Biblia mówi...
  • stek22 02.12.05, 22:47
    Mogę przytoczyć wiele innych cytatów. I to z nich wychodzi iż to KK wybiórczo
    podchodzi do interpretacji biblii wybierając to co mu wygodne.
    Tak uparłem się na ten fragment - co niedawno go odkryłem i jest piękny. Jak
    znajdę jeszcze lepszy to zacznę go cytować. Jak na razie oto jest wiara.
    Ja żadnej filozofii nie reprezentuję i nie interpretuję Biblii. Wyjaśnij mi jak
    inaczej można rozumieć ten fragment. Nie da rady inaczej. Nie da. Na ten
    fragment nie odpisałaś tylko na mój tekst. Chcesz się przekonać kto z nas
    dwojga lepiej zna Biblię wychodząc poza wersy oklepane w KK
  • arcykr 03.12.05, 10:15
    Sam podchodzisz wybiórczo.
  • stek22 03.12.05, 18:59
    To wszystko na co Cię stać? Wybiórczo to podchodzi Kościół i ja to pokazuję.
  • zyks 02.12.05, 11:51

    --
    "todos contentos y yo tambien"
  • ascasc 02.12.05, 13:26
  • sclavus 02.12.05, 11:06
    ka_pa33 napisała:

    > i dalej nie wiem jak i gdzie można zauważyć w historii to boże działanie...

    Wpadnij do Radia... tego co ma ryja... Albo do studia TRWAM... od razu
    zobaczysz a może i doznasz...
    --
    Nastała noc... gdybyż tylko świętojańska...
    Ale ja PiSiam na to... i będę PiSiał...PiSianie bowiem, ma kolosalną
    przyszłość...
    ... a prawo teraz "Prawo" znaczy a sprawiedliwość - "Sprawiedliwość" ... a
    między nimi jest "i"...
  • ka_pa33 02.12.05, 11:16
    boję się że dopadną mnie lotne brygady moherowych beretów. pozdro dla mika74
  • plxpl 02.12.05, 12:16
    Dam Ci tylko prosty przykład. Zastanawiałeś się może kiedyś, dlaczego jedynym
    ludem starożytnym, jaki istnieje do naszych czasów to... Żydzi? Oni - ich
    kultura i religia - istnieją od 4-5 tysięcy lat, a przez 2 tysiące nie mieli
    swojego państwa... Nie ma innego takiego narodu na swiecie. Czyżby to był Naród
    Wybrany?
  • stek22 02.12.05, 14:21
  • stek22 04.12.05, 08:29
    Póki co wyznają judaizm a nie chrześcijaństwo. I jeśli ich trwanie tak długie
    jest dowodem to powinniśmy nawrócić się na judaizm.
  • chamoobrona 02.12.05, 12:01
    mika74 napisała:

    > Tyle,że niewierzacy nie wiedzą często co to jest wiara.
    > Wiara to doświaczenie istnienia Boga i Jego działania w swoim zyciu, życiu
    > innych ludzi i dziejach swiata. I zawsze pozostaje łaską Boga, kóra jest
    > wyprowadzeniem człowieka z ciemności ku poznaniu- nie do przejscia dla
    > niewierzacego....

    A co z tymi, którzy łaski wiary nie dostępują, czy oni są temu winni, czy ktoś
    inny ponosi za to odpowiedzialność.
    Wierz mi, że chciałbym dostąpić tej łaski, ale jej nie dostępuję, mimo że
    często się o nią modlę.
    Pozdrawiam niewierzący-praktykujący
  • plxpl 02.12.05, 12:33
    Pamiętaj, że łaska pozostaje łaską. Ona Ci jest dana, Bóg ją nam obiecał i
    dotrzyma słowa - kiedy nastąpi odpowiedni czas. Może to kwestia pokory? Polecam
    książke "Oskar i pani Róża" - myślę, że to kolejny krok w dobrą strone dla
    szukających. Pozdrawiam :)
  • gostynpower 02.12.05, 14:53
    A dlaczego mam się zdawać na czyjąś łaske, bądź niełaskę, choćby nawet i samego
    Boga? A jeśli się jej nie doczekam, to czym mam żyć? Czy nie lepiej wziąc
    sprawy w łąsne ręce?
  • marc1951 02.12.05, 14:34
    Wiara w BOGA,ktos kto wie ,ze BOG jest ,nie potrzebuje w niego WIERZYC!!!
  • plxpl 02.12.05, 11:44
    A skąd wiesz, że czarne dziury istnieją? Widziałeś je, byłeś tam? A zapewne
    przyjmujesz to jako pewnik, bo amerykanscy naukowcy powiedzieli... Oni widzą
    tylko kilka cyferek i wnioskują, że coś takiego jak czarna dziura może istnieć,
    a nie pojawił się żaden dowód obalający teorie ich istnienia. Nikt jednak czegoś
    takiego nie widział (i zapewne nigdy nie zobaczy). Powiem tak - ze zwykłego
    języka opisu przyrody (jakim jest matematyka) wnioskujesz i nie masz
    wątpliwości, że istnieją takie a nie inne światy. W świecie jest jednak dużo
    więcej znaków istnienia Boga niż znaków istnienia czarnych dziur. Odcisk ręki
    Boga jest w każdym miejscu w jaki spojżysz, jest w każdym bycie na ziemi, w
    każdym człowieku... To, że tego nie zauważasz, nie rozumiesz (tak jak wielu
    ludzi matematyki), nie znaczy, że to nie istnieje. Powodzenia w odkrywaniu
    świata - jest bardziej skomplikowany niż Ci się wydaje.
  • stek22 02.12.05, 14:37
    Nie żartuj sobie z nauki. Są zdjęcia, na których zarejestrowano podwójne
    układy, gdzie gwiazda jest zasysana przez czarną dziurę. To nie wynika tylko z
    cyferek.
    Zaraz pokaż mi co jest odciskiem ręki Boga? Pycha przez ciebie przemawia. A to
    grzech. Świat jest bardziej skomplikowany niż nawet Tobie się wydaje - Bóg tak
    skontruował ten świat, że tylko wiara jest dowodem na jego istnienie.
    Ale ludziom aby uwierzyć w Boga nie wystarcza wiara, potrzebują cudów,
    potrzebują mistyki, potrzebują celebry, pośredników itp. Dlatego
    potrzebują "doświadczania" Boga. Bo chcą dotknąć, poczuć transcendencji, bo w
    istocie swej nie wierzą a chcą uwierzyć. Razem raźniej - przecież nie ma
    zbiorowej halucynacji. To jest dopiero pycha, że Bóg się nademną pochyli i cud
    sprawi, że z wiary swej uczynię fakt.
    Ludziom nie wystarcza to co zrobił. Ze świata nieeuklidesowego Bóg wyłonił
    świat Newtona. Domaganie się od Boga czegoś więcej na poparcie jego istnienia
    jest obrazoburstwem.
  • edan1 02.12.05, 15:03
    Otóż to, brawo! Tak to właśnie bym ujął!
  • piesek.leszek 02.12.05, 08:52

    --
    Spieprzaj dziadu
  • slovas 02.12.05, 10:43
    Jak Ci się tak podobają rytuały czynione przez pierwszych chrześcijan, to warto
    przejść na prawosławie. Tam tradycja pierwszych wieków chrześcijaństwa jest
    wciąż żywa. Pojawia się tylko pytanie czy warto to czynić w imię powrotu do
    tradycji tychże chrześcijan, skoro chrześcijanie zachodni swoją tradycję (nie
    zawsze rzecz jasna chwalebną) mają.
  • muszek0 02.12.05, 08:13
    o tym, że dzieci bez chrztu ida do nieba, wiedziałem już dawno.
  • musialem_zeby_napisac 02.12.05, 08:30
    KKK (Katechizm KK dotychczas mówił o tym tak):
    """
    1261. Jeśli chodzi o dzieci zmarłe bez chrztu, Kościół może tylko polecać je
    miłosierdziu Bożemu, jak czyni to podczas przeznaczonego dla nich obrzędu
    pogrzebu. Istotnie, wielkie miłosierdzie Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie
    zostali zbawieni i miłość Jezusa do dzieci, która kazała Mu powiedzieć:
    "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im" (Mk 10,14),
    pozwalają nam mieć nadzieję, że istnieje jakaś droga zbawienia dla dzieci
    zmarłych bez chrztu. Tym bardziej naglące jest wezwanie Kościoła, by nie
    przeszkadzać małym dzieciom przyjść do Chrystusa przez dar chrztu świętego.
    """
  • zbud-2 02.12.05, 12:29
    Ale ględzisz jak na kazaniu - przeczytaj coś napisał-rozumiesz
    to???????
  • monster1972 02.12.05, 08:49
    Wiadomo czemu mial słuzyć przymus chrztu w wieku "nieswiadomosci" ...

    A bajkę o braku zbawienia bez chrztu wymysliście, coby sie rodzice nie wahali.

    Ciekawe jest to, ze "bog" raz chce tak a raz tak...

    Nie sadzilem, ze ON moze tak zmieniac zdanie

    hehehe

    ateista
  • stan16 02.12.05, 08:52
    przenikliwoscia dobroczyncy Losia, maryjana pilki jego glebokie natchnienie,
    zynienia dobra jest porazajace.Stary chlop Los wypowiada sie na tematy na ktore
    nie ma zielonego pojecia.Moze on dla przykladu zaplacil by zalegle bykowe bo
    ja i staz mam wiekszy od mlodego zonkisia i wnuki.Ten gosciu to kompromitacja
    PiSu i mezczyzn i do tego cham jak odzywal sie do pani Jarugi Nowackiej kazdy
    widzial kto ogladal program Co z ta Polska.Z takim mezem stanu Polske marnie
    widze. Nie pchaj sie na wizje bo ludzie dlugo takiego wsteczniactwa nie beda w
    stanie wytrzymac.
  • wujaszek_joe 02.12.05, 08:53
    zabawne ze dorosli wierzą w piekło niebo i płaską ziemie:)
    mozna zrozumiec tych co z tego dobrze zyją
    --
    !
  • kijwoko 02.12.05, 09:00
    Skoro dzieckiem przestaje sie byc w wieku 18 lat, wiec rozumiem ze teraz bedzie nastepny krok, tzn. chrzest dopiero po osiagnieciu dojrzalosci (przynajmniej teoretycznej). Jesli by tak bylo, to w moich oczach kk przestalby byc grozna sekta wciagajaca do siebie niewinne i nieswiadome dzieciaki (po to by wyciagac kase z tzw. wiernych), a stalby sie zupelnie niegrozna instytucja, do ktorej jesli ktos chce to niech sobie nalezy (kto zabroni ludziom wierzyc w jakies baranki boze albo uprawiac inne balwochwalstwo). Wtedy moglbym zaczac go szanowac...
    Ale nie czarujmy sie - przeciez nic sie nie zmieni...
  • dziecina.betlejemska 02.12.05, 09:11
    kijwoko napisał:

    > to w moich oczach kk przestalby byc grozna sek
    > ta wciagajaca do siebie niewinne i nieswiadome dzieciaki

    Niestety, ta sekta musiałaby się wtedy wyrzec jednego ze swych najlepszych instrumentów ogłupiania, i to za państwowe pieniądze: religii w szkołach. Jak inaczej można zindoktrynowac przyszłe "Pokolenia JPII" czy inne "Pokolenia Benedykta".
  • krakowiak47 02.12.05, 09:51
    Doktryna KK zakładała, że z dziecka wyrasta się w 12 roku życia, bo przecież
    Chrystus w tym wieku dyskutował już z mędrcami, więc był dorosły. A człowiek
    stworzony na jego wzór i podobieństwo też w wieku 12 lat osiągał tzw. lata
    sprawne, co pozwalało 12-letnie dziewczynki wydawać za mąż!
    Chyba, że KK się i w tej sprawie mylił i zmienił swą niezmienną doktrynę. O,
    przepraszam, hipotezę.
    A swoją drogą to w tym - jak je co poniektórzy określają - "ciemnym"
    Średniowieczu, papieże zakazywali chrztów w łonie matki (bardzo popularnych!),
    bo "nie można chrzcić czegoś, co nie jest dzieckiem". Jak widać, od tego czasu
    dokonał się oświeceniowy postęp!
  • kijwoko 02.12.05, 11:08
    Skoro Chrystus byl juz w pelni swiadomy i dojrzaly w wieku 12 lat to az sam nie wiem czy gratulowac, czy wspolczuc - troche sie przeciez radosnym dziecinstwem warto nacieszyc. Z kolei widac mnostwo przykladow osobnikow, ktorzy mino osiagniecia wieku slusznego nadal pozostaja tepi i niedouczeni (moher mozgu nie zastapi). Stad i ta granica 18 lat jest umowna, trzeba mowic o osiagnieciu poziomu swiadomosci (zeby samemu decydowac o tym czego sie chce). Taki dojrzaly czlowiek moze juz sobie robic co chce, wierzyc w co chce - byle tylko nie dotykalo to innych ludzi (i zwierzat...).
    A ze kk ma takie dokryny nie wiedzialem, dziekuje za informacje...
    Pozdrawiam
  • mheksel 02.12.05, 09:02
    a to chyba od Boga zależy gdzie trafią te maluszki! a nie od teologów!
  • krakowiak47 02.12.05, 09:58
    Naczelną dewizą księży jest hasło: "P. Bóg powiedział, a ja go poprawię!".
    Szef wobec swego naziemnego personelu ma ograniczone kompetencje. To oni
    dyktują co ma robić. Zwróć uwagę na hałas wokół kanonizacji JPII. Niegdyś
    kanonizacja była pojmowana jako oficjalne potwierdzenie (ale tylko
    potwierdzenie) obecności danego delikwenta w niebie. Teraz mówi się o niej nie
    jak o potwierdzeniu, ale akcie konstytuującym tę obecność!
  • rom48 02.12.05, 09:05
    Czy ci katoteolodzy wiedza co jest napisane w Pismie?? Od czego nas wybawil Chrystus swoja smiercia? Bo tam wyraznie pisze, ze zmazal grzech pierworodny. Nad czym wiec debatuja? Grzechu pierworodnego nie ma wiec jak dzieci moga rodzic sie z grzechem?Crystus nam dal mozliwosc wyboru czy bedziemy dazyli do Boga czy szatana a jaki wybor moze miec diecko skoro nie zgrzeszylo. Ijeszcze jedno gdzie w Pismie jest cos o czyscu? Czysciec wymyslili rozpustni papieze sredniowiecza by brac pieniadze za odpusty dla dusz w czyscu. W Pismie jest napisane, ze czlowiek moze cos zmienic tylko za zycia a po smierci juz nic i nikt mu nie moze pomoc.
  • karbat 02.12.05, 09:13
    Warykan i klechy zmieniaja swoje dogmaty religijne
    czesciej niz partie polityczne.
    Najpierw bzdury uchwalaja ,pozniej te bzdury znosza ,malpi kabaret
  • b_j 02.12.05, 09:11
    Czyli przez dwa tysiące lat trafiały do piekła a teraz będą trafiały do nieba;
    bardzo ciekawe i pouczające...
  • marych 02.12.05, 09:16
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ka_pa33 02.12.05, 09:17
    zadzownią do Boga żeby się dostosował buahahahaha. Czy to czasami nie świadczy
    o tym że to CZŁOWIEK WYMYŚLIŁ bogów, religie, piekło, niebo itp. itd.
  • silesius.monachijski 02.12.05, 09:27
  • zyks 02.12.05, 12:12
    ło mu i może nie będzie od teraz tak się zapluwał i plótł bzdur w dyskursach
    politycznych...:)
    --
    "todos contentos y yo tambien"
  • xsawer 02.12.05, 09:31
  • mariner4 02.12.05, 09:31
    Gdyby brak chrztu decydował o tym, że człowiek po śmierci nie doztanie sie
    donieba, to co z tymi ludźmi, którzy żyli w okresie przedchrześcianskim?
    M.
  • arcykr 03.12.05, 10:18
    Grzeszni szli do piekła, bohaterowie Starego Testamentu - do "otchłani ojców".
  • marych 02.12.05, 09:34
    a nie kilku starców, w większości lubiących dzieci...
  • wuch 02.12.05, 09:39
    Wielu rodzicow dzieci, ktore zmarly w wyniku poronienia zadaje sobie pytanie
    "gdzie jest teraz moje dziecko...?" z nadzieja, ze po smierci bedzie im dane sie
    spotkac razem "po drugiej stronie".
    Decyzje komisji ida za tym, co jest obecne w sercach rodzicow.

    Rocznie w Polsce roni 40 000 kobiet. Prawie kazdy z nas ma kogos w otoczeniu -
    siostre, kuzynke, kolezanke - kto przeżył poronienie.

  • pawceb 02.12.05, 09:40

  • halfliner 02.12.05, 09:41
  • halfliner 02.12.05, 09:43
  • karbat 02.12.05, 09:46
    30 uczonych w pismie klechow cos wymysli ,cos postanowi ,znajda rozwiazanie ,

    Bog sie zastosuje do ich wskazowek
    logika katolika
  • mika74 02.12.05, 09:52
    karbat napisał:

    > 30 uczonych w pismie klechow cos wymysli ,cos postanowi ,znajda rozwiazanie ,
    >
    > Bog sie zastosuje do ich wskazowek
    > logika katolika

    Bóg działa w historii przez ludzi, którzy sa Mu poddani i o tym jest
    wielokrotnie w Biblii,
    To czlowiek poznaje co ma do powiedzenia Bóg i to głosi, a nie odwtornie
  • ka_pa33 02.12.05, 10:01
    jak człowiek poznaje co ma do powiedzenia Bóg ??? dzwonią do siebie, cz słyszą
    głosy (bo to się schizofrenia nazywa)
  • mika74 02.12.05, 10:13
    ka_pa33 napisała:

    > jak człowiek poznaje co ma do powiedzenia Bóg ??? dzwonią do siebie, cz
    słyszą
    > głosy (bo to się schizofrenia nazywa)
    z Biblii przede wszytkim, z charyzmatów, z doświadczenia własnego zycia
    przezywanego z Bogiem, z doświdczenia innych ludzi ze wspólnoty Kościoła,
    po to tez jest Kościól jako wspolnota-zresztą to wszytko wynika z tego co
    mowil Jezus
    ps.psychiatria odróznia schizofrenie od mistycyzmu, mistycyzm jest dla nie
    nieodkryty i nie ma nic wspolnego w objawami schizofrenii,
    mistycy byli badani pscyhiatrycznie(chociazby ci zyjacy w XX wieku), i nie
    odkryto u niech zdanej choroby ani zaburzen osobowościowych
  • dziecina.betlejemska 02.12.05, 11:19
    mika74 napisała:
    > ps.psychiatria odróznia schizofrenie od mistycyzmu, mistycyzm jest dla nie
    > nieodkryty i nie ma nic wspolnego w objawami schizofrenii,
    > mistycy byli badani pscyhiatrycznie(chociazby ci zyjacy w XX wieku), i nie
    > odkryto u niech zdanej choroby ani zaburzen osobowościowych

    Czyli mówisz, że tego nie da się wyleczyć? To przerażające, ale przecież z alkoholizmu i narkomanii można się wyleczyć, to pewnie i z wiary w panbucka, aniołki i diabełki też?
    Alkoholik też jest jak mistyk - przyjmie do organizmu odpowiednią ilość etanolu, a później widzi białe myszki albo słyszy glosy. Znałem kiedyś kolesia, który wąchał klej - przestał po tym, jak w czasie wąchania kolejnej porcji przemówił do niego Bóg z Nieba i zakazał mu tego robić. I uwierzył - to się nazywa tajemnica...
  • mika74 02.12.05, 12:14
    nieodkryty i nie ma nic wspolnego w objawami schizofrenii,
    > > mistycy byli badani pscyhiatrycznie(chociazby ci zyjacy w XX wieku), i ni
    > e
    > > odkryto u niech zdanej choroby ani zaburzen osobowościowych
    >
    > Czyli mówisz, że tego nie da się wyleczyć? To przerażające, ale przecież z
    alko
    > holizmu i narkomanii można się wyleczyć, to pewnie i z wiary w panbucka,
    aniołk
    > i i diabełki też?
    > Alkoholik też jest jak mistyk - przyjmie do organizmu odpowiednią ilość
    etanolu
    > , a później widzi białe myszki albo słyszy glosy. Znałem kiedyś kolesia,
    który
    > wąchał klej - przestał po tym, jak w czasie wąchania kolejnej porcji
    przemówił
    > do niego Bóg z Nieba i zakazał mu tego robić. I uwierzył - to się nazywa
    tajemn
    > ica...

    No tak, pewne choroby sa niewyleczalne: chocby głupota i bezmyślnośc....;o)
  • edan1 02.12.05, 11:09
    Do wiary w Boga nie potrzebna mi Biblia ani ksiądz...
  • bracia_zbrojek 02.12.05, 11:39
    Temat zastępczy. Zostawmy go, bo i tak sie pogryziemy.
    Niebo,piekło,czysciec...Czy po tym, co sie dzieje na swiecie, mozna mysleć o
    czyms jeszcze gorszym? A cokolwiek by mowic duszyczki chyba nie mają czucia?
    --
    Radyjko toruńskie - wrzód na ciele III RP!
  • mika74 02.12.05, 12:15
    edan1 napisał:

    > Do wiary w Boga nie potrzebna mi Biblia ani ksiądz...
    a Kim jest Twój Bóg?
  • edan1 02.12.05, 12:36
    Nie sądzę, żeby to był mój Bóg (czy tylko mój). IMHO Boga nie da się
    zdefiniować. Wydaje mi się, że istnieje prawda absolutna, której podlegają
    wszyscy, niezależnie od wiary, czy jej braku. Próba brania w jakieś ramy owego
    Stwórcy, jakkolwiek bardzo naturalna dla człowieka, jest z samej Jego istoty nie
    do zaakceptowania. On nie potrzebuje pośredników, nie jest małostkowy, nie
    zajmuje się naszymi codziennymi sprawami. Nie możemy go uczłowieczać,
    podejrzewać o ludzkie cechy charakteru. Wprawdzie napisane jest, że "człowiek
    został stworzony na Jego podobieństwo", no ale właśnie: jest to "napisane"...
    Ech, można by długo pisać...
  • mika74 02.12.05, 13:01
    edan1 napisał:

    > Nie sądzę, żeby to był mój Bóg (czy tylko mój). IMHO Boga nie da się
    > zdefiniować. Wydaje mi się, że istnieje prawda absolutna, której podlegają
    > wszyscy, niezależnie od wiary, czy jej braku. Próba brania w jakieś ramy owego
    > Stwórcy, jakkolwiek bardzo naturalna dla człowieka, jest z samej Jego istoty
    ni
    > e
    > do zaakceptowania. On nie potrzebuje pośredników, nie jest małostkowy, nie
    > zajmuje się naszymi codziennymi sprawami. Nie możemy go uczłowieczać,
    > podejrzewać o ludzkie cechy charakteru. Wprawdzie napisane jest, że "człowiek
    > został stworzony na Jego podobieństwo", no ale właśnie: jest to "napisane"...
    > Ech, można by długo pisać...

    A jednak Bóg objawiał się człowiekowi i wciąz się objawia.Na tym fundamencie
    powstały :judaizm, islam i chrzescijanstwo( w tej kolejnosci), które mają
    wspólny poczatek i wspólne korzenie. I tak wiara w Boga jedynego trwa od
    wieków, od tysiecy lat i ma się wcale dobrze. Oczywiscie mozna to odrzucic i
    udawac,że to wszystko nie istniało i nie istnieje...
  • edan1 02.12.05, 13:05
    To jest tylko interpretacja człowieka. Człowiek chce, żeby tak było, żeby pewne
    niewytłumaczalne fakty (w danym czasie) przypisać sile wyższej. Taki "pośredni
    dowód istnienia Boga" - człowiek potrzebuje dowodów. Ja nie potrzebuję i na tym
    opiera się moja wiara. Ale nie potrzebuję też kościołów, księży, Biblii itp...
  • scept89 02.12.05, 14:16
    mika74 napisała:
    > A jednak Bóg objawiał się człowiekowi i wciąz się objawi

    Naturalnie ze sie "objawia" ;-). Prosimy o potwierdzone historie ze buddystom
    podczas medytacji objawia sie Jezus Chrystus, ze Swieta Zyta, Sw. Nepomucyn wraz
    z Sw. Pankracym duchowo wspomagaja protestantow (oczywiscie takze przez
    objawienia) oraz ze do czlonkow animistycznych kultow plodnosci przychodzi
    Maryja Dziewica zalecajac seksualna wstrzemiezliwosc.

    Nie zdajesz sobie sprawy z kulturowych uwarunkowan "objawien"? W objawieniach
    widzisz to co juz w twojej swiadomosci uprzednio bylo, inaczej zamiast wysylac
    misjonarzy prosciej (z punktu widzenia Boga oczywiscie) byloby czekac na
    proroczy sen szamana/kaplana kultu Aztekow. Jak znajdziesz jakies plemie co to
    bez kontaktu z chrzescijanstwem na katolicyzm pod wplywem objawien przeszlo to
    daj znac... ;-)





  • arcykr 03.12.05, 10:23
    "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli."
  • Gość: scept89 IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 03.12.05, 13:03
    arcykr napisał:
    > "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli."

    Tyle ze nie mozna jednoczesnie twierdzic ze i owszem, objwienia sa, zachodza i
    istnienie takiej a nie innej boskej istoty potwierdzaja po czym przycisnietym o
    dowody (objawienia = wiecej niz indywidualne wizje zakorzenione kulturowo) orzec
    ze w zasadzie to nie sa one do niczego potrzebne bo i tak istota najwyzsza
    pagnie aby czcic ja bezdowodowo.

    Z dwojga postaw (wymachiwanie rzekomymi dowodami vs przyznanie iz takowych
    dowodow nie ma) oczywiscie uczciwsza jest postawa nr 2.

    Rzuc tez okiem co sie dzieje kiedy dowodow nie potrzeba:
    en.wikipedia.org/wiki/Flying_Spaghetti_Monster
    www.venganza.org/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka