capitalissimus napisał:
> odpowiedź dla każdego myślącego człowieka jest jasna i oczywista. nawet
> katoliccy doktrynerzy wzięliby pod pachę kota (odruchowo) bo przekonanie, że
> zygota jest człowiekiem służy im tylko i wyłącznie do pryncypialnego
narzucania
>
> swej woli innym.
Sprawa jest głęboko niejasna. Wielu ludzi świadomie wybiera zło (złem jest
oczywiście w tym wypadku katowanie pożarem kota, w porównaniu z losem kota los
zygot jest zupełnie obojętny). Jeszcze więcej ludzi czyni zło szybko i
odruchowo (czy to wbrew własnym, w miarę dobrym intencjom, czy to całkowicie
zgodnie z własnymi ZŁYMI intencjami).
Przeto męczeństwo kota zdaje mi się prawdopodobnym scenariuszem.
Przyjmijmy z kolei, że milczącym założeniem eksperymentu myślowego
zaproponowanego przez założyciela wątku jest to, że bierzemy pod uwagę tylko
ludzi SKŁONNYCH w ogóle ratować coś, co nie jest z nimi spokrewnione i
emocjonalnie związane, zatem ludzi bardziej dobrych niż złych. Ta interpretacja
rzeczywiście radykalnie zwiększyłaby szanse kota, jednak czy godzi się zaliczac
do zbioru ludzi bardziej dobrych niż złych osoby, ktore określamy jako
doktrynerów, którym pewne przekonanie służy tylko i wyłącznie do pryncypialnego
narzucania swej woli innym?
Co najmniej odpowiedź na to ostatnie pytanie jest niejasna, nieoczywista. Ja
zresztą (dodam tak na marginesie) osób, które różnią się ode mnie w sprawie
statusu ludzkiego zarodka, nie uważam za przygłupów, po prostu mylą sie oni,
niekiedy nie bedąc ani "doktrynerami", ani "katolickimi". Choc faktem jest, że
fani "dziecka poczętego" to najczęściej zwykłe religijne ciemniaki.