Dodaj do ulubionych

Mundurki w szkołach - jestem na tak

07.04.06, 12:11
Jestem za tym aby każda szkoła podstawowa i gimnazjalna, miała swój własny
szkolny mundurek, tak ażeby uczniowie wyróżniali się wiedzą a nie ubiorem.

W szkole średniej już nie stosowałbym mundurków, wychodząc z założenia że po
podstawowce i gimnazjum w mundurku w szkole średniej uczniowie naturalnie by
przychodzili w bardziej stonowanym ubiorze do szkoły.

Uważam że jest to pomysł o wiele lepszy od jakiś instytutów wychowania.

Piszę to w zwiazku z :

wiadomosci.onet.pl/1248141,311,relacje.html
oraz

www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Menu02&news_cat_id=18&layout=1
Edytor zaawansowany
  • miang 07.04.06, 12:23
    a co prowadzisz zaklad krawiecki i masz znajoma dyrektorke podstawowki?
  • create 07.04.06, 12:36
    nie raczej mam dwie lewe ręce do robótek ręcznych :)
  • Gość: Otto IP: *.devs.futuro.pl 07.04.06, 13:07
    A moze w twoim zakladzie pracy powinni je wprowadzic ?
  • create 07.04.06, 14:57
    nie mówimy o ludziach już ukształtowanych tylko tych będących w trakcie edukacji
  • nicram112 10.04.06, 20:16
    taki film byl o takich jak ty - Pregi sie nazywal
  • create 10.04.06, 23:39
    O takich jak ty tez jeden nakrecili zwał się :idioci
  • Gość: tujrt IP: 195.187.47.* 13.04.06, 13:50
    tyu
  • create 23.07.06, 20:21
    mundurki.

    Jak faceta b. nie lubię to ten jego pomysł gorąco popieram, szczegolnie że są to
    "nowoczesne" mundurki, o ktorych tutaj dyskutowaliśmy

    wiadomosci.onet.pl/1360332,11,item.html
  • Gość: Uczeń IP: 85.219.245.* 21.09.06, 00:10
    Przepraszam ale wiekszość z was jest napewno rodzicami, ktorych boli to ze oni
    je nosili a my nie. A mundurki to glupota. może osobne lekcje dla chlopcow i
    dziewcząt jeszcze co ?
  • Gość: gość IP: 212.244.78.* 04.09.06, 11:31
    a jakbyś sie czuł jakby w zakładach pracy tez były mundurki może uczniowie nie
    chcą nosić mundurków
  • Gość: jorge.martinez IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.06, 12:33
    Wprowadzenie mundurków bez jakościowej zmiany podejścia do edukacji i
    wychowania, bez zaangażowania w życie szkoły wszystkich zainteresowanych stron
    (uczniowie, rodzice, nauczyciele), bez wypracowania pewnej filozofii, etosu
    danej placówki, będzie li tylko fetyszem, ciekawostką, która może co najwyżej
    stać się powodem do buntu ze strony młodzieży.
  • create 07.04.06, 12:37
    Oczywiście zgadzam się że mundurki to nie wszystko, ale widzę w mundurkach
    równość uczniowską i to mnie pcha ku nim.

    Jeszcze jedno - zakazałbym używania komórek w szkołach.
  • Gość: jorge.martinez IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.06, 12:40
    Przesada. Zakazane powinno być tylko używanie komórek na lekcjach. Nauczyciele
    powinni posiadać prawo do skonfiskowania telefonu delikwentowi, po który winni
    zgłosić się rodzice.
  • create 07.04.06, 12:44
    ty chyba niewiesz jak to praktycznie wygląda
  • jorge.martinez 07.04.06, 12:45
    Tzn?
  • create 07.04.06, 14:10
    to znaczy uczniowe, pisza smsy pod lawkami, a pozniej udaja ze nic nie robia,
    kłamią lepiej od naszych polityków w żywe oczy.

    w Polskich szkołach mamy kulturę kłamstwa uczniów wobec nauczycieli
  • Gość: gramolem IP: 217.153.176.* 10.04.06, 17:56
    bronmy sie! najlepiej dlugimi zgrzebnymi strojami, gladko zaczesanymi
    warkoczami i wykutymi na blache wznioslymi slowami wielkich niezyjacych
    poetow...!! licho nie spi....
  • angels_dont_kill 11.04.06, 12:39
    wiesz co, ta 'uwage' wlasnie krecili u mnie w szkole, nie uwazam, aby u nas byl
    taki straszny problem z ubieraniem sie uczniow i zachowaniem, w moim gimnazjum
    bylo duzo gorzej

    Samo wprowadzenie mundurków naprawdę nic nie zmieni, jorge.martinez ma całkowią
    rację.
    --
    dama z uasiczką
  • red72 10.04.06, 20:00
    Jaka rownosc?????Przerobilam to w liceum i nie mialo to nic wspolnego z
    rownoscia.To jest tak jak z wiara w bajki. Cos takiego jak rownosc nie
    istnieje, chyba ze w ludzkiej wyobrazni.
  • Gość: bagutek@gazeta.pl IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.04.06, 12:01
    A ja się z Create zgodzę. W latach komuny chodziłam do szkoły, w której obowiązkowe były mundurki, i było to dobre - nie było rywalizacji na ciuchy, która teraz jest powszechna.
  • izabela21 14.04.06, 11:35
    Niekoniecznie noszenie mundurków musi się przekładać na brak rywalizacji na
    ciuchy. W moim mieście mundurki były wyłącznie w najlepszych liceach -
    podobnie, jak np. w Anglii były raczej informacją o tym, że uczeń chodzi do
    dobrej szkoły. A rywalizacja na ciuchy - jeśli w ogóle kogokolwiek
    interesowała - to i tak istniała: buty, kurtki, a nawet bielizna (to przy
    okazji przebierania się na lekcje WF). Wg mnie mundurki nie stają się
    automatycznie takim narzędziem zwalczania ciuchowej rywalizacji.
  • aniaczepiel 13.04.06, 13:30
    create napisał:

    > Oczywiście zgadzam się że mundurki to nie wszystko, ale widzę w mundurkach
    > równość uczniowską i to mnie pcha ku nim.
    >
    > Jeszcze jedno - zakazałbym używania komórek w szkołach.

    Ja uważam że zakaz używania komórek w szkołach jest niedemokratyczny. Przecież
    ludzie dorośli w pracy mogą jak najbardziej używać komórek w biurach, to
    dlaczego uczniowie nie?

    Mundurki byłyby może dobrym rozwiązaniem, ale bardziej spodobałoby mi się,
    gdyby zakazywano ubierać się do szkoły, na przykład, w krótkie różowe sweterki
    i tak dalej.

    Wprowadziłabym mundurki tylko w klasach 0-3 podstawówki. Możecie wyśmiewać mój
    pomysł, ale nie będzie się oglądać nieświadomych 6-9 letnich lolitek w krótkich
    spódniczkach oraz spoconych małych chłopaczków. Mundurki nauczyłyby uczniów w
    tym wieku, że taki strój jest odpowiedni, a nie czerwone legginsy w różowe
    kwiatki przy rozkraczonych nogach. W następnych klasach przyzwyczajeni do
    mundurków z klas 0-3 uczniowie nie ubieraliby się w wyzywająco.
    --
    Chciałam ci powiedzieć, że szukam cię każdego ranka, gdy na Świętokrzyskiej
    wschodzi warszawskie słońce. Czy ty aby nie jesteś tym mężczyzną, który musi
    odejść? Tak, tym ze spojrzeń i szeptów. Tak, jesteś.
    <a href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f
  • braineater 07.04.06, 12:46
    Bzdura w stylu godziny policyjnej dla malolatów. Jak to jest ża zawsze
    pojawiają sie lyudzie dla ktorych wszystko wkoło musi wyglądac od sztamy, równo
    na garnek przycięte i najlepiej jakby jeszcze miało knebel i związane reće?
    Jedynym zadaniem szkoly jest przekazać wiedzę (w wyoadku polskich szkół w 90%
    zbyteczną)a to można przekazać nawet panience w stringach, czy gołemu kolesiowi
    w klasie. Cała reszta typu mundurki, to sa wymysły jakis niespelnionych
    obozowych kapo, którym się marzy świat z ataku klonów.

    P:)
    --
    Wolna Kultura
    New world's new words
  • jorge.martinez 07.04.06, 12:48
    Żółnierze, policjanci, lekarze, pracownicy mcdonalda, pracownicy masarni,
    parkingowi, księża, etc. Wszyscy mają swoje mundurki. Przypadek?
  • braineater 07.04.06, 12:52
    Własnie doskonale wykazałeś, że większośc tych dzieciaków prędzej czy póxniej
    skończy w mundurowych zawodach - dołozyc jeszcze można do tego garnitury
    pracownikow korporacji. Niech może przynajmniej w szkole maja okazję żeby raz w
    życiu pochodzić w czym lubią i jak lubią?

    P:)
    --
    Wolna Kultura
    New world's new words
  • jorge.martinez 07.04.06, 12:57
    Na ulicy i w domu to sobie mogą manifestować swą indywdualność i swe gusta
    garderobiane.
  • create 07.04.06, 14:15
    Uważam że manifestacja niedojrzałych osób nic nie wnosi do publicznej dyskusji.
    Aby coś wnosiła, najpierw takie osoby muszą się nauczyć żyć w społeczeństwie.

    Ponadto w szkole powinna obowiązywać zasada równości wszystkich uczniów,
    szczególnie pod względem finansowym. Ubiór jest nie tylko sposobem
    manifestowania ja ale także jednym z podstawowych sposobów manifestowania
    bogactwa. Dlatego w tym względzie należy wszystkich zrównać.

    W szkole niech się liczy myśl a nie zewnętrzne pozory
  • braineater 07.04.06, 14:20
    zdecydowanie nadawałbyś się na straznika więziennego.

    P:)
    --
    Wolna Kultura
    New world's new words
  • create 07.04.06, 14:21
    a tobie by sie przydał podstawowy kurs argumentacji
  • braineater 07.04.06, 14:26
    A jakie masz argumenty za mundurowaniem dzieciaków, prócz próby wtłoczenia ich
    do jednej sztancy i stworzenia z nich armii nieodróznialnych robotów? Bo jak na
    razie nie widzę żadnych, prócz wyimaginowanego strachu przed epatowaniem
    bogactwem. Bezsensownego zresztą, bo wyobraź sobie, ze biedne dzieci wiedza, że
    sa biedne i to że corka wsiowego bogaczaa jest lepsza od nich, maja juz
    wtłoczne po prostu. żaden mundurek tego nie zmieni. Lepiej by było chyba
    popracować nad tym, co dzieciaki mysla a nie jak wyglądają. Ale nie, to jest
    Polska, nie ważne co sie wie i potrafi, ważne zeby być szaroburym i takim jak
    pozostałe 38 milionow klonów.

    P:)
    --
    Wolna Kultura
    New world's new words
  • create 07.04.06, 14:51

    >strachu przed epatowaniem
    > bogactwem

    Ja się tego nie boję, to zwyczajnie widać.

    >ważne zeby być szaroburym i takim jak
    > pozostałe 38 milionow klonów.

    To kultura masowa czyni z dzieciaków klonów, i to ta odzież masowa w którą są
    ubierane te dzieci zabija ich indywidualność - wcale jej nie kształci.

    Po raz kolejny ci powtarzam jednakowość ubioru zawsze i wszędzie powoduje
    wrażenie równości. Można być równym ale różnym. Różnic się dzieci powinny pod
    względem tego co wiedzą i jakie mają poglądy, a nie pod względem tego czy
    rodzice ich ubrali za 50 czy za 500 zł


    >bo wyobraź sobie, ze biedne dzieci wiedza, że
    >
    > sa biedne i to że corka wsiowego bogaczaa jest lepsza od nich

    Naprawde bardzo mi przykro z powodu twojego stanu umysłu, skoro uznajesz ten
    stan za naturalny. Te dzieciaki wiedzą to m.in. dlatego że jedni ubierają się na
    bazarze a drudzy w levisie
  • braineater 07.04.06, 15:04
    A co w tym nienaturalnego, ze jedni sa bogatsi od innych? Czy to że jedni sa
    wyżsi, a inni garbaci, też Cię tak strasznie uwiera? Może dla rachunku równości
    ciąć wysokich, żeby nie wystawali?
    Przepraszam za osobiste wrzuty w poczatkowych postach, ale przyznam, że Twoj
    tok myślenia to jakas czarna magia dla mnie.

    P:)
    --
    Wolna Kultura
    New world's new words
  • create 07.04.06, 16:30
    no właśnie ubiór jest taką rzeczą gdzie mozna podkreślić równość wszystkich mimo
    różności.

    Nie ma nic nienaturalnego w róznicy dochodów rodziców uczniów, tyle że nie
    powinna ona być manifestowana w szkole.

    Trzeba pomysleć tu o funkcji szkoły która ma uczyć prawdziwej kreatywności a nie
    być miejscem marketingu dużych firm odzieżowych.
  • braineater 07.04.06, 16:56
    Takie to trochę uszczęsliwianie na siłe, po mojemu. Przyjmijmy Twoją teorię, że
    już mamy zgrabnie wszystkich w mundurki ubranych, jak bracia i siostry do
    siebie podobnych. Luz. Jest nudno, ale równo. Co zrobisz wtedy z innymi
    narzędziami róznicowania klasowego - sklepikiem szkolnym w którym zasobne
    dziecko kupi sobie batonik? Wycieczką szkolna na którą jadą ci, co ich stać?
    Nowym kompletem podręczników i przyborów, które częśc dzieci ma, a druga ma z
    odzysku?
    Jedyna, co zmieni mundurek, to to, że dzieciaki, z natury swojej oporne szkole,
    jak instrumentowii represji, będą się czuły jeszcze bardziej zmarginalizowane i
    skoszarowane. Na czymś takim na pewno nie powstają dodatkowe bodźce i motywacje.

    P:)
    --
    Wolna Kultura
    New world's new words
  • create 07.04.06, 17:20
    Po pierwse wcale nie musi być nudno:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=39915951&a=39933378
    Pozatym nie twierdź że to ubiór czyni że człowiek jest ciekawy, bo wystawiasz
    sobie kiepskie świadectwo.


    W dalszej części swego posta poprostu przyznajesz mi rację. Jest wiele obszarów
    gdzie dzieci czują się w szkole nierówne pod wzgledem możliwości ekonomicznych,
    i wlasnie jeden z tych obszarów (chyba najpoważniejszy)został wyeliminowany.

    Jeżeli chodi o wycieczki w szkołach, to w tych bardziej cywilizowanych gdzie
    współpracana lini szkoła-rodzice i pomiędzy samymi rodzicmi jest dobra, jeżeli
    się pojawia taki problem, rodzice tych bogatsych dzieci składają się na pokrycie
    kosztów wyjazdu tego dziecka które nie moze jechać z powodów finansowych.

    Jeżeli chodzi o sklepiki szkolne to uważam że słodycze i napoje gazowane nie
    powinny być sprzedawane na terenie szkoły, gdyż powodują otyłość u młodych - co
    staje się poważnym problemem. Podobne rzwiązania stosuje się z dobrymi skutkami
    w wielu stanach USA. - Tylko nie mów mi że dzięki batonikowi i puszce coca-coli
    świat się dla dziecka staje od razu taki kolorowy i bajeczny- bo takie
    roumowanie to zwykłe szukiwanie i siebie dzieci które chodzą do szkół.
  • braineater 07.04.06, 17:52
    Ja Ci cały czas przynaję rację, bol mówisz o rzeczach oczywistych - o tym, że
    ludzie, dzieci, dorośli, są zróznicowani - genetycznie, społecznie, finansowo i
    jak tam jeszcze chcemy. I to jest fajne, i tak być powinno. I naprawdę uwierz,
    że żaden mundurek nie jest w stanie zmienić stosunku do drugiego człowieka.
    Jesli dzieciak z bogatej rodziny, jest tępym snobem, to znajdzie tysiące
    sposobów by dac to odczuć dzieciakom z rodzin ubogich - bez zważania na to, czy
    są ubrani w te same ciuchy. To, co proponujesz, jest tylko i jedynie
    zamiataniem smieci pod dywan (przy okazji robieniem krzywdy dzieciom), na
    zasadzie - skoro wyglądają tak samo, to myślą tak samo, czują tak samo i mają
    wobec siebie szacunek. A g...o prawda. Jesli dzieciaka z kasą nikt nie wychowa
    tak, żeby miał i klasę, to nic się nie zmieni - dalej znajdzie sposoby by tą
    kasą szpanować. Jedyne, co zmienią mundurki, to obraz szkoły, zamieniając ją w
    ponury i koszmarny kombinat pozornie równych klonów. Tak więc to, co
    proponujesz, bardziej zda się miec na celu poprawę Twojego i tylko Twojego
    samopoczucia, kosztem zniewolenia dzieciaków, a niczego zupełnie nie zmienia.

    P:)
    --
    Wolna Kultura
    New world's new words
  • create 07.04.06, 18:05
    Dzieciaki maja szeroka palete mozliwosci pokazywania swoich roznic charakterow.
    I dobrze, nawet jezeli ktos jest snobem i ma taka potrzebe, to niech to wyrazi.
    Chodzi tylko o to aby dostępne środki wyrazu na terenie szkoły były dla dzieci w
    miarę równe, bo w szkole dzieci powinny się czuć możliwie równie, a nie
    maksymalnie zróżnicowane jak dziś jest.

    Ponadto wcale oznacza zniewolenia jeżeli da się dzieciom możliwość
    wspoldecydowania, albo nawet całkowitego decydowania o jego wyglądzie.
  • braineater 07.04.06, 18:31
    Dzieci nigdzie nie czują się równe (a już w szkole, zmuszone słuchac
    nauczycieli i pań sprzataczek na pewno nie ma to miejsca), bo coś takiego, jak
    równośc jest po prostu iluzją. Narzucanie zaś pseudorówności na chama, jest
    zwyczajnym głupstwem, próbą wprowadzani zmian, tam gdzie sa one najmniej
    potrzebne i najzupełniej w świecie zbędne. Z moich historii mogę Ci tylko
    powiedzieć, że ząłapałem się jeszce na tzw fartuszek szkolny, który obowiązkowo
    musieliśmy nosić do 6 klasy podstawówki. I co się wydarzyło po rozdaniu
    świadectw w klasie 5? Otóz wydarzyło się megaognisko, na którym te
    znienawidzone szmaty spłonęły, dając nam niesamowite katharsis. A w
    fartuszkach, czy bez i tak doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, kto jeździ
    maluchem, kogo rodzice pija jabole, a kto ma ciotke w Reichu i jeździ do niej
    na wakacje.
    Więc kończąc dyskusję, która do niczego nie prowadzi raz jeszce powtórzę - w
    tych czy innych mundurach musimy zapieprzac przez większośc naszego życia -
    sutannym, fartuchy, uniformy, garsonki, garnitury, więc niech przynajmniej
    dzieciaki maja przez chwile szanse ubierać się jak chca i jak lubią.
    P:)
    --
    Wolna Kultura
    New world's new words
  • create 07.04.06, 23:42
    Co do braku rownosci zupelnie sie zgodze, co nie znaczy ze nie trzeba sie starac
    aby zapewniac jej maksimum w szkołach. Poprostu trzeba sie starac a nie olewać.

    > znienawidzone szmaty spłonęły, dając nam niesamowite katharsis. - Ciekawe, czy
    dzisiejsze dzieci maja szanse na katharsis, czy siedza w takim bezwładzie w
    dzisiejszej szkole nie zmuszane do niczego, że na nie maja co czekać na uczucie
    wolności, bo maja jej w samej szkole aż za nadto.?
  • Gość: taka jedna IP: *.system.szczecin.pl 10.04.06, 23:37
    Nie masz pojecia o czym piszesz. Chodziłam do szkoły, dobrowolnie, gdzie istniały mundurki - do liceum i uważam, ze jest to dobry pomysł. Miałam rowniez okazje uczeszczac do liceum, gdzie nie bylo mundurkow, czyli bylo normalnie. Moja zmiana szkół spowodowała, ze poczatkowo wytworzył sie we mnie pewien rodzaj buntu przed mundurkami, bo tak jak Ty piszesz, myślałam, ze zabiją moją indywidualność, sprawią, że bede jedną z wielu i nikt tak naprawde nie bedzie mogł o mnie cokolwiek powiedziec. Jednak sytuacja dla mnie była zaskakująca. Zwykłe ubrania w szkole, kreują naszą indywidualność jedynie powierzchownie i ludzie traktują Ciebie tez czesto przez ten pryzmat. Mundurek wymaga od drugiego człowieka doszukania sie w Tobie indywidualnosci, rozmowy ktora opiera sie na czyms wiecej niz na na jedności ze wzgledu na miłość do tego samego stylu ubierania. Dlatego problem indywidualności, z którym ja również wojowałam, okazał sie z czasem marnym argumentem. W szkole z mundurkami byłam sobą, nie dziewczyną w tej bluzce, ta co fajnie sie ubiera, tylko INDYWIDUALNĄ OSOBĄ. Jesli chodzi o to, ze mundurki kreują pewną iluzyryczną równość, to się nawet zgodze. Jednak ta iluzyryczna równość naprawde działa cuda. Wiedząc nawet, ze ktos ma wiecej kasy niż ja i tak nie moze ta osoba jeszcze podkreslac swoją rzekomą wyższosc lepszym ubraniem. Jest to w miare logiczne. Mundurki sprawiają, że musisz sie bardziej postarac, by byc dobrze odbieranym. Poniewaz jestes jednym z wielu, wymagają od Ciebie AUTENTYCZNOŚCI, tak znikomej w naszych szkołach. Mam porównanie, przez długi okres stałam po stronie opowiadającej się przeciw mundurkom, jednak moje osobiste doświadczenie zmieniło całkowicie mój pogląd.
  • Gość: rsg IP: *.chello.pl 10.09.06, 15:57
    czy w mundurku czy bez zawsze będziesz autentyczna.

    chodzi o nienarzucanie ludziom w co mają się ubierać. Narzucanie powoduje w
    konsekwencji bierność człowieka, ktoremu nie pozwala się decydować.
  • Gość: sss IP: *.toya.net.pl 11.04.06, 15:53
    najśmieszniejsz jest to, że ty raczej już dawno jesteś po wszelkiej edukacji i
    na siłe próbujesz wcisnąć pomysły, które wg. ciebie są dobre dla młodzieży.
    Zaproponuj jeszcze modlitwę przed i po każdej lekcji, walcz o maturę z religii
    itp.
  • Gość: Margo IP: *.chello.pl 11.04.06, 21:15
    A swoją drogą nie powinno się w szkole epatować seksualnością. Mundurki nie
    muszą być nudne, szarobure itd, niech będą fajne. Mogłoby ich nawet nie być,
    ale jak bez nich wyegzekwować jakiś przyzwoity strój? Jeśli czytaliście ten
    artykuł, to była tam wypowiedź nauczycielki, która dostała burę od rodziców za
    to, że zwróciła uwagę ich córeczce, że chodzi z gołym pępkiem i stringami na
    wierzchu. Ja się zgadzam, że uczennica nie powinna sie tak ubierać do szkoły!
    Tak samo, jak nie chodzi sie w takim stroju do pracy w biurze lub do teatru.
    Normy w zakresie ubioru to zwykła część kultury, a nie od razu wtłaczanie ludzi
    w szablon.
    Zobaczcie sobie filmik dołączony do artykułu. Panienki z gołym brzuchem,
    stringami, na wysokich szpilach, z długimi tipsami. A przecież to są dzieci!
    Chcemy tworzyć kulturę lolitek i pederastów? Niech one sobie tak pójdą na
    imprezę, ale nie robią z siebie seksualny towar na szkolnych korytarzach.
  • Gość: mihau2000 IP: 87.207.82.* 11.04.06, 09:49
    Zawsze się różni:
    - tym co wystaje spod mundurka
    - butami
    - piórnikiem
    - uczesaniem
    - nawet makijażem (tak!)

    No chyba, że masz zamiar zrobić taki mundurkowy zestaw i nakazać wszystkim
    korzystanie z takich samych gumek...

    Nie umiesz uzasadnić pomysłu.
    Znalazłbym co najmniej 2 argumenty za mundurkami, ale nie mam zamiaru Ci
    ułatwiać, bo Twoje powody są małostkowe i wynikają z kompleksów, które chcesz
    przenosić na innych.
  • miang 07.04.06, 15:20
    > Ponadto w szkole powinna obowiązywać zasada równości wszystkich uczniów,
    > szczególnie pod względem finansowym. Ubiór jest nie tylko sposobem

    znaczy czy co nie maja na mundurek niech do szkoly nie chodza, tak?
  • create 07.04.06, 16:22
    wychodze z założenia że mundurek powinien być dostępny dla kieszeni prawie
    wszystkich rodziców, i szkoła gdy będzie projektowała swój mundurek powinna brać
    ten fakt pod uwagę.
  • miang 07.04.06, 17:54
    przypomnam ze mowimy o Polsce :(
    ile razy jest tak ze nauczyciele wymyslajac wycieczki, skladki na komitet czy
    inne wydatki maja w dupie czy rodzicow na to stac
  • create 07.04.06, 23:37
    A ja Ci powiem cos co jest troche kontrowesyjne w naszym kraju, ale prawdziwe,
    ze z pkb per capita 12 tys $ na osobe jestesmy krajem calkiem rozwinietym i
    zamoznym i nie jestesmy jakims trzecim światem. Ponadto ciagle sie rozwijamy.

    Wiec teksty przypominam ze mowimy o Polsce do mnie nie przemawiaja,
  • miang 08.04.06, 12:46
    statystyki do gara nie wlozysz
    popatrz moze jak zyja ludzie a nie co pisza w gazetach
  • create 08.04.06, 23:41
    patrząc wokół siebie nie zobaczysz obiektywnej uśrednionej poslkiej rzeczywistości
  • mss71 15.04.06, 23:26
    Znam osobiscie nauczycieli (wielu), jak również mam przyjemność żyć z jednym z nich, więc powiadam Wam że wycieczki które jakoby sobie "wymyślają" są dla nich katorgą. Przede wszystkim wiązą sie z ogromną odpowiedzialnością za uczestników wycieczki i mają przewalone przez 24h/dobę. Po drugie - to uczniowie wychodzą z propozycjami. Po trzecie nikt im za to dodatkowo nie płaci, a ewentualne "korzyści" związane z poznawaniem nowych miejsc są skutecznie niwelowane przez powyższe czynniki. Nauczyciele sobie również nie wymyślają założeń programowych i nie "wymyślają" "pierdół". Oczywiście mój post zostanie skasowany lub pominięty milczeniem

    --
    Zmiany w życiu nastąpiły, a ja wciąż jestem upierdliwy
  • gytha_ogg 15.04.06, 23:31
    co do wycieczek - zgadzam sie.
    co do zalozen programowych - przciez nikt powyzej nie sugerowal, ze nauczyciele
    sobie wymyslaja je sami.

    bylo cos o skladkach na komitet. i niestety - z tymi skladkami jest czesto tak,
    ze sie przemilcza fakt, ze sa nieobowiazkowe i osobiscie pamietam ze szkoly, ze
    wiele osob uwazalo, ze to trzeba placic. i placili. ja na szczescie nie (mama
    nauczycielka nie dala sie wmanewrowac). nigdy w sumie nie wiedzialam, na co te
    pieniadze ida, bo jak byla konkretna potrzeba, to zawsze byla osobna skladka.
  • mss71 15.04.06, 23:52
    Z zalozeniami programowymi zagalopowalem sie - fakt.
    Co do skladek masz racje - niewiele osob wie ze nie sa obowiazkowe. Niemniej jednak sa one rozliczane do grosza...

    --
    Zmiany w życiu nastąpiły, a ja wciąż jestem upierdliwy
  • acorns 08.04.06, 09:51
    > Ponadto w szkole powinna obowiązywać zasada równości wszystkich uczniów,
    > szczególnie pod względem finansowym

    Jedna "urawnilowka" już była i wszyscy wiemy do czego doprowadziła. Równanie w
    dół nie jest uniwersalnym rozwiązaniem problemów tego świata ani nawet na
    uzdrowienie polskiego systemu edukacji.
    Nikt w demokracji nie ma prawa zmuszać mojej córki, żeby chodziła ubrana jak
    bezdomna tylko dlatego, że kogoś nie stać żeby się ubrał w CroppTown albo w New
    Yorkerze czy kupił sobie jakąś firmówkę Reeboka albo Nike.
  • create 08.04.06, 23:49
    Sądze że takie uregulowania obowiązywałyby tylko w szkołach publicznych. Możesz
    posłać córkę do szkoły prywatnej.
  • acorns 14.04.06, 12:28
    Nie bardzo mogę, ponieważ obecnie mieszkamy na zadupiu. Niby jeżdżę do Warszawy
    często, ale przecież nie po to się z niej wyprowadzaliśmy, żeby Młoda miała
    prawie cały tydzień w niej spędać z powodu szkoły.
  • Gość: ab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 09:59
    > Równanie w
    > dół nie jest uniwersalnym rozwiązaniem problemów tego świata ani nawet na
    > uzdrowienie polskiego systemu edukacji.

    Jasne, ze lepiej rownac w gore, niz dol. Tylko mundurki nie rownaja
    sie "ubraniu jak bezdomny" (istnieja w wielu szkolach w krajach duzo bardziej
    rozwinietych i bogatszych od Polski!). I takich, w ktorych demokracja rowniez
    jest na wyzszym poziomie:]

    A mundurki, ktore widzialam za granica, byly o wiele bardziej estetyczne i
    zdrowe (!), niz wspolczesne polskie wywalone tluszcze znad biodrowek i gołe
    nerki w 20 stopniowym mrozie (kurteczka i bluzeczka "do pasa", czyli wysoko
    ponad nim).


  • acorns 14.04.06, 12:31
    Masz rację że odsłonięty brzuch i nerki w środku zimy to problemy zdrowotne za
    kilka - kilkanaście lat. Ale pamiętaj, że mundurek w danej szkole byłby jeden -
    w okreśłonym kolorze i kroju. A uczniów jest kilkuset albo i nawet ponad 1000.
    To co dla Ciebie jest estetyczne, nie musi być estetyczne dla panienki
    wywalającej zwały tłuszczu znad biodrówek. Każdy niech się ubiera jak chce.
    Niech sobie i nago chodzą jak im tak odpowiada.
  • Gość: sss IP: *.toya.net.pl 11.04.06, 15:50
    na strażnika ale nie więziennego tylko moralności
  • Gość: kate IP: *.sympatico.ca 10.04.06, 22:15
    Wszystko jest OK ale niech ten stroj bedzie odpowiedni do miejsca.A nie
    panienka ubrana jak na wiejska dyskoteke , 3/4 ciala na wierzchui wglowie
    sieczka i nic madrego do powiedzenia nie ma tylko najglosniej sie bedzie darla
    jak nakarza jej zalozych cos schludniejszego na grzbiet.
    Moje dzieci chodza do szkoly katolickiej i maja prikaz zaiwaniania do szkoly w
    mundurku - biala badz granatowa gora, granatowy dol( podnie spodniczka badz
    tunika) i nie ma ze boli.NIe ma rewii mody.Ale jak ktos tu stwierdzil slusznie
    wprowadzenie samych mundorkow niczego nie zmieni.Poza tym zarowno
    dzieciaki/mlodziez, jak i nauczyciele musza byc nauczenie okazywania sobie
    szacunku.Wiem naiwne....
  • Gość: pilu IP: *.net / *.szwederowo.net 11.04.06, 12:37
    Nie widzę ani jednego wyrazu w wypowiedzi poprzednika, który wskazywałby na "
    dowodzenie" czegokolwiek. Nadinterpretujesz. Mundurek szkolny nie sprawił
    jeszcze nigdy że nagle to cała klasa a nawet szkola zostaje policjantami.
    Bzdura do kwadratu. Według mnie szkoły powinny mieć możliwość wprowadzenia
    takiego przepisu. Jeśli nie chcesz aby Twoje dziecko do takiej szkoły chodziło,
    to zapisz je do innej, w której nie ma mundurków. Proste?
  • juta50 11.04.06, 16:27
    CHYBA NIE WIESZ CO SIE DZIEJE ZE SZKOLNYMI UBIORAMI W DZISIEJSZYCH CZASACH!
    tak, jestem ZA wprowadzeniem mundurków a PRZECIW wszystkim małolatom ubranym
    wyzywająco, prowokująco. No niech mi tylko nikt nie pisze ze "dzieci" chodzą
    ubrane skromnie- bo niedaleko mojego domu jest gimnazjum i lepiej nie mowić.
    "Niech może przynajmniej w szkole maja okazję żeby raz w
    >
    > życiu pochodzić w czym lubią i jak lubią?"
    - przeciez w zyciu bedą miały jeszcze dużo okazji- a poza tym są jeszcze dziećmi
    a nie dorosłymi którzy mają ciężko pracować w swoim mundurkach- bez przesady.
  • trust2no1 03.11.06, 15:35
    No, odważne stwierdzenie. Skoro na podstawie jednego gimnazjum ferujesz
    wyroki...
    Przekonaj mnie, że wprowadzenie mundurków - jakiegoklowiek kroju i fasonu -
    zmieni zachowania tych dzieciaków. W wojsku (polskim, żeby było jasne) wszyscy
    chodzą w jednakowych mundurkach, a przemoc i agresja są tam na porządku
    dziennym.
    Jeszcze jeden drobiażdżek: w życiu wcale nie będą miały dużo okazji, żeby
    pochodzić tak jak lubią. I może by im ktoś to głośno i wyraźnie powiedział.
  • Gość: sss IP: *.toya.net.pl 11.04.06, 15:48
    zgadzam się z tobą co do joty
  • Gość: masza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 13:45
    w angielskich szkolach sa mundurki. I co? NIE ma równośći.
    Bo jednego stac na koszulę od projektanta za 100F ( a co...bogatemu nikt nie
    zabroni) a inny musi zadowolic sie zwykla ze sklepu za rogiem...
    Mundurki-TAK pod warunkiem ze zamawialaby je SZKOŁA!!!
  • renebenay 07.04.06, 14:35
    To jest chore majac takie pomysly bo dzieciom Rzeczpospolitej chyba nie powinno
    sie ubierac jak pionierow radzieckich.Uwazacie ze,mlodzi sa teraz za trudni w
    wychowaniu i chcecie ich podzielic i posegregowac ale oni sa moze trudni bo
    rodzice nie wykonywoja swoich obowiazkow i takze nauczyciele sa marnej jakosci.
  • create 07.04.06, 14:55
    Niewiem co ci odbiło z tymi pionierami, może masz jakieś skrzywienia po
    poprzednim systemie.

    Wiem że jednakowy ubiór, powoduje że ludzie czują się równi.
    Poczucie równości sprzyja chęci wyróżnienia się. Dzieciaki by się wieć
    wyróżniały nie tym jak kreatywnie się ubierają ale jak kreatywnie myślą.

    Co do wykonywania funkcji rodzica i zawodu nauczyciela to niewiem na jakich
    badaniach opierasz swoją wiedzę.
  • renebenay 07.04.06, 15:40
    Najpierw zylem w Polsce,potem we Francji i teraz w Niemczech,i widzialem 3 rozne
    systemy z naszymi dziecmi(3) i one nigdy nie widzialy zadnych mundurkow czy
    jednolitych ubran-to nie sa juz czasy Bismarcka kiedy wszyscy chodzili jednakowo
    ubrani.W Polsce zamozniejsi rodzice kupoja drogie rzeczy dla swoich pociech a z
    kolei we Francji czy Niemczech dzieci sa ubrane w to co jest praktyczne i
    najtansze,szkola jest demokratyczna i kazdy ubiera sie jak moze.Inna sprawa
    ze,rodzice maja prawo ingerencji w szkole i w ten sposob dyrekcja z
    nauczycielami nie moze robic co chce bez zdania rodzicow.W moim regionie w
    Polsce znam sporo rodzin i pedagogow,i od czasu do czasu bedac z zona w Kraju
    rozmawiamy o sprawach wychowawczych.Nam sie rzucila w oczy ta za wielka
    troskliwosc wobec dzieci i jednoczesnie czesto przesadna wolnosc bez
    jakichkolwiek obowiazkow,rodzice byc moze na czasy PRL byli doskonali ale
    dzisiaj jest demokracja i wolnosc ktorej podstawa sa obowiazki a potem prawa.Tak
    samo u znajomych nauczycieli spotkalismy sie z niezrozumieniem bo oni za malo
    zarabiaja i chca odejsc na emeryture majac 45-48 lat,dla zony nauczycielki
    zreszta to wyglada na demoralizacje i wcale sie nie dziwi bo nauczyciele sa tak
    samo ludzmi.
  • create 07.04.06, 16:26
    nie jestem za Bismarckowskimi czy pionierskimi mundurkami bynajmniej. Zwyczajnie
    uważam że ubiór powinien być jednolity. Jeżeli chodzi o sposób wyboru tego
    ubioru w każdej szkole to sprawa jest otwarta.

    Np. uważam że uczniowie mogliby projektować takie mundurki, póżniej w szkole
    wszyscy by głosowali, jaki mundurek chcą mieć i taki mundurek by obowiązywał na
    dany semestr. Jednolitość ubioru naprawdę nie musi zakładać zmarginalizowania
    zdania uczniów w tej kwestii.
  • Gość: Bilala IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.04.06, 17:22
    Niestety, nie jestem już młoda i miałam kiedyś wątpliwą przyjemność chodzenia
    do szkoły w mundurku. Równość, zatarcie różnic finansowych? Bzdura. Tak czy
    siak, dzieci z bogatszych rodzin (choć wtedy jeszcze rozwarstwienie nie było
    tak wielkie) na kilometr się rozpoznawało. Żeby temu zapobiec, wprowadzono nam
    obowiązek noszenia również płaszcza i nakrycia głowy ujednoliconego, poza
    szkołą także musieliśmy chodzić umundurowani - zawsze, tylko podczas wakacji to
    się zmieniało. Ale i tak równości nie było, bo w tym celu należałoby jeszcze
    ujednolicić całą resztę - buty, bieliznę, kosmetyki, no i oczywiście
    dopilnować, żeby i w domu wszystkie dzieci miały wszystko jednakowe i żeby broń
    Boże rodzice nie przyjeżdżali po nie do szkoły samochodami, zwłaszcza drogimi,
    a najlepiej to umieścić wszystkie dzieci w internatach, w których będzie
    wszystko jednakowe dla wszystkich.
    O co właściwie chodzi? Komu przeszkadza, że każde dziecko ubiera się po
    swojemu? Oczywiście, może niektórych razić sposób ubierania się niektórych
    młodych ludzi, ale co z tego wynika? Mnie też może razić sposób ubierania się
    pani dyrektor szkoły, do której uczęszcza moja wnuczka, bo moim zdaniem ta pani
    to wyjątkowy okaz bezguścia, źle dobiera kolory i fasony; czy wobec tego mam
    dążyć do umundurowania nauczycieli (oczywiście zgodnie z MOIM gustem)?
    Z moich mundurkowych doświadczeń pamiętam jedno: wszyscy robiliśmy, co można,
    żeby jakoś obejść nakaz noszenia mundurków: a to bluzka niezgodna z
    regulaminem, a to spódnica ("Pani profesor, tamta w praniu, a z drugiej
    wyrosłam"), poza szkołą lękliwe rozglądanie się na ulicy, czy ktoś z
    nauczycieli nie przyuważy człowieka w kolorowej sukience... Niestety, jak
    każdy regulaminowy przepis, także ten w wypadkach jego naruszania skutkował
    obniżaniem ocen ze sprawowania, co miewało fatalne skutki, bo młody człowiek,
    który w tym wieku bardzo niechętnie daje się wtłaczać w różne ramki, mógł
    wielokrotnie "podpaść" i w rezultacie powtarzać klasę.
  • create 07.04.06, 17:28
    >O co właściwie chodzi? Komu przeszkadza, że każde dziecko ubiera się po
    >swojemu?

    Przpraszam wiec to co bys powiedziala na pomysl zeby dzieciaki sami sobie
    mundurki projektowaly wymyslaly, a pozniej glosowaly nad nimi i wybieraly jeden
    w ktorym wszytkie by chodzily przez jeden semestr?

    Oczywiscie ze kazda jednorodnosc tworzy klimat w ktorym czlowiek chce sie
    wyroznic. Tyle ze w twoich czasach moze wiecej starano sie wyroznic osobowoscia,
    a dzisiaj wyroznia sie powierzchownoscia.
  • miang 07.04.06, 17:55
    > Przpraszam wiec to co bys powiedziala na pomysl zeby dzieciaki sami sobie
    > mundurki projektowaly wymyslaly, a pozniej glosowaly nad nimi i wybieraly jeden
    > w ktorym wszytkie by chodzily przez jeden semestr?

    projektowanie odziezy jest troche bardziej skomplikowane niz budowa cepa........
  • create 07.04.06, 18:09
    no własnie rzecz wymaga troche inwencji od dzieci, wymaga tez dobrego
    zorganizowania dorosłych, bo pewnie byłoby czasochłonne, ale potrzebna jest też
    zmiana mentalności rodziców i tu przyznam rację Renebenay.

    Napewno sa jakies dobre programy komputerowe do prostego projektowania odzieży
  • gytha_ogg 07.04.06, 18:12
    create napisał:

    > no własnie rzecz wymaga troche inwencji od dzieci, wymaga tez dobrego
    > zorganizowania dorosłych, bo pewnie byłoby czasochłonne, ale potrzebna jest
    też
    > zmiana mentalności rodziców i tu przyznam rację Renebenay.
    >
    > Napewno sa jakies dobre programy komputerowe do prostego projektowania odzieży


    czlowieku, czy Ty sadzisz, ze ludzie nic nie maja do roboty? :/
  • create 07.04.06, 18:17
    tak sądze że rodzice za mało przykładają się do wychowywania swoich dzieci i
    pokutuje własnia taka postawa jaką wyrażasz, że "co ja niemam nic do roboty?"
    Wolę posiedzieć i jak statystyczny Polak spędzić ponad 5h przed telewizorem
  • gytha_ogg 07.04.06, 18:34
    po pierwsze nie mowie tylko o rodzicach, ale i o samych uczniach, ktorzy maja
    dosc przeladowany program, czesto uzupelniony zajeciami pozalekcyjnymi, na to,
    zeby jeszcze siedziec i projektowac jakies mundurki. co do rodzicow - nie
    uogolniaj. przecietni rodzice to pracuja, a nie siedza przed TV, a poza tym,
    wychowywanie nie polega raczej na wymyslaniu mundurkow szkolnych, od tego sa
    ludzie po szkolach projektowania ubiorow. (tak, jakbys nie wiedzial, sa takie
    szkoly, bo projektowanie odziezy, jak ktos juz napisal, nie jest proste jak
    budowa cepa, i nie kazdy czlowiek z ulicy potrafi to profesjonalnie zrobic,
    wiec zlecanie takiej czynnosci osobom bez zadnych kwalifikacji jest totalna
    glupota)
  • create 08.04.06, 01:24
    nie uogólniam tyle średni przed tv spędza przeciętny Polak dziennie

    Przeladowany program - jak ktos nie chce to nie musi brac w tym udziału.

    Totalna głupota, nonsens. Ty wogóle chyba nie widzisz żadnych pozytywnych
    rozwiązań.

    Tragedia
  • gytha_ogg 08.04.06, 01:31
    > Totalna głupota, nonsens. Ty wogóle chyba nie widzisz żadnych pozytywnych
    > rozwiązań.


    wiecej - ja nie widze, co tu w ogole jest do rozwiazywania! bo jesli chodzi o
    zatuszowanie roznic w sytuacji materialnej - wierz mi, ze mundurki nie zmienia
    nic a nic! jesli koniecznie chcesz cos w tej sprawie zrobic - poszukaj innych
    sposobow. np. wpajanie dzieciom od malego, ze jedni sa bogatsi, inni
    biedniejsi, ale istotne jest to, co czlowiek ma w glowie, a nie, ile ma
    pieniedzy.
  • create 08.04.06, 01:36
    >nic a nic.

    mowisz nie bo nie. Dorosli sa od tego aby dzialac tak zeby niwelowac roznice w
    szkole. Bo to nie dzieci sa w szkole bogate i biedne tylko ich rodzice.

    A działać trzeba wielopłaszczyznowo - m.in. przez mundurki.

  • create 08.04.06, 01:37
    Ponadto nie rozróżniasz działań państwa w tej sferze od działań socjalizacyjnych
    rodziców.
  • gytha_ogg 08.04.06, 01:56
    a Ty ciagle nie reagujesz, kiedy po raz n-ty mowi Ci sie, ze mundurki niczego
    nie zalatwia. moze tylko poprawia samopoczucie kogos, kto patrzy z boku - czyli
    Twoje, bo zobaczysz na szkolnym podworku jednakowo ubrane dzieci i pomyslisz,
    coz za rownosc tam panuje. tylko podejdz do tych dzieci blizej i posluchaj, co
    mowia, a przekonasz sie, ze ta rownosc to iluzja.

    dzieci maja to do siebie, ze czasem przesladuja osoby, ktore w jakis sposob
    uwazaja za slabsze/gorsze/inne. tu nie chodzi tylko o roznice w zamoznosci.
    przesladowane sa dzieci: z pryszczami, kujony, grube, kiepskie z wuefu,
    niesmiale i placzliwe, itd., itp. i wiesz co? cokolwiek bys zrobil - nie
    zmienisz tego. na szczescie z tych zachowan w pewnym wieku sie wyrasta i jakos
    te "kozly ofiarne" wyrastaja na normalnych ludzi. taka kolej rzeczy :)
  • miang 08.04.06, 12:51
    > dzieci maja to do siebie, ze czasem przesladuja osoby, ktore w jakis sposob
    > uwazaja za slabsze/gorsze/inne. tu nie chodzi tylko o roznice w zamoznosci.
    > przesladowane sa dzieci: z pryszczami, kujony, grube, kiepskie z wuefu,
    > niesmiale i placzliwe, itd., itp. i wiesz co? cokolwiek bys zrobil - nie
    > zmienisz tego. na szczescie z tych zachowan w pewnym wieku sie wyrasta i jakos
    > te "kozly ofiarne" wyrastaja na normalnych ludzi. taka kolej rzeczy :)


    mysle ze czesciowo mozna temu przeciwdzialac ale skoro nauczyciele beda sie
    musieli zajac daleko wazniejsza sprawa mundurkow to nie beda mieli czasu na
    prawdziwe dzialania wychowawcze.....
  • create 09.04.06, 20:27
    A Ty uwazasz ze dorosli nie powinni reagowac. To Ty powtarzasz, nic nie zmienia,
    nic nie zmienia. Owszem zmienią tylko to sie nie miesci w twojej glowie. Tak jak
    dzieci zwracaly uwage na 100% swjego stroju, tak beda zwracaly na 5 %, ponadto,
    utworzy sie poczucie wspolnoty, wynikajace ze wspolnego doswiadczenia mundurka.
    Poczucie wspolnoty tworzy sie wlasnie ze wspolnego doświadczenia a nie z
    ciaglego szukania płytkiej indywidualności w ubiorze. Szkoła powinna tworzyć
    płaszczyzne do doświadczeń wspólnotowych.
  • miang 10.04.06, 09:35
    > dzieci zwracaly uwage na 100% swjego stroju, tak beda zwracaly na 5 %, ponadto

    widze że Ty zwracasz uwagę na 200% skoro temat mundurków uważasz za tak istotny

    > Poczucie wspolnoty tworzy sie wlasnie ze wspolnego doświadczenia a nie z
    > ciaglego szukania płytkiej indywidualności w ubiorze. Szkoła powinna tworzyć
    > płaszczyzne do doświadczeń wspólnotowych.

    ???? do jakiej sekty nalezysz?
  • create 10.04.06, 11:25
    jesteś śmieszna w swym nie zrozumieniu dla podstawowych procesów społeczych
  • gytha_ogg 10.04.06, 15:26
    create, sam jestes smieszny. uczepiles sie tych mundurkow, jak rzep psiego
    ogona, jakby to bylo panaceum na wszystkio.

    wspolne doswiadczenia powiadasz - masz racje. wlasnie wspolne doswiadczenia i
    przezycia, a nie cos tak plytkiego, jak stroj, buduje wiezi, sam sie nad tym
    dobrze zastanow.
  • create 10.04.06, 16:16
    Funkcja szkoły publicznej jest dostarczenie jak największej ilości równości
    między uczniami w szkole. I mundurki czy tego chcesz czy nie spowodowałyby
    istotne ograniczenie dysproporcji.

    Nie twierdzę że szkoła z mundurkami musi być lepsza niż ta bez nich. Twierdzę
    jednakże że szkoła z takimi samymi uczniami i nauczycielami i z mundurkami
    byłąby lepsza niż ta bez mundurków.

    Uważasz że wspólne stroje nie budują atmosfery wspólnoty, to jak myślisz
    dlaczego harcerze chodzą w takich samych strojach, żeby zniewolić członków
    harcerstwa?
  • gytha_ogg 10.04.06, 16:26
    create napisał:

    > Funkcja szkoły publicznej jest dostarczenie jak największej ilości równości
    > między uczniami w szkole. I mundurki czy tego chcesz czy nie spowodowałyby
    > istotne ograniczenie dysproporcji.

    nie. funkcja szkoly jest dostarczanie wiedzy.

    >
    > Nie twierdzę że szkoła z mundurkami musi być lepsza niż ta bez nich. Twierdzę
    > jednakże że szkoła z takimi samymi uczniami i nauczycielami i z mundurkami
    > byłąby lepsza niż ta bez mundurków.
    >

    ekhm... czy mi sie zdaje, czy te dwa zdania sa wzajemnie sprzeczne? moglbys
    pisac po polsku, prosze?



    > Uważasz że wspólne stroje nie budują atmosfery wspólnoty, to jak myślisz
    > dlaczego harcerze chodzą w takich samych strojach, żeby zniewolić członków
    > harcerstwa?


    harcerze nie chodza w mundurach caly czas, tylko wtedy, kiedy maja jakies ku
    temu okazje - organizuja akcje, wystapienia, czuwania przy pomnikach itd., a
    przynajmniej tak jest w harcerstwie w moim miescie, swego czasu troche tam
    chodzilam. uczniowie tez na specjalne okazje ubieraja sie podobnie - w stroje
    galowe z okazji matury, uroczystosci szkolnych itd. wlasciwie, jak tak na to
    spojrzec - mundurek z jakims godlem szkoly, czy czyms takim, ubierany tylko na
    takie okazje, bylby nawet ciekawym pomyslem. ale nie do ubierania sie w niego
    w swiatek, piatek i niedziele.
  • create 10.04.06, 16:32
    >> Nie twierdzę że szkoła z mundurkami musi być lepsza niż ta bez nich. Twierdzę
    >> jednakże że szkoła z takimi samymi uczniami i nauczycielami i z mundurkami
    >> byłąby lepsza niż ta bez mundurków.
    >>

    >ekhm... czy mi sie zdaje, czy te dwa zdania sa wzajemnie sprzeczne? moglbys
    >pisac po polsku, prosze?

    Nie tylko trzeba znać podstawy logiki.


    >nie. funkcja szkoly jest dostarczanie wiedzy.

    Co za bzdury, to tak jakby posylac małe komputerki do dużego komputera żeby te
    małe przegrały sobie trochę wiedzy.

    Trochę przerażająca wizja. Dzieci w szkole uczą się życ w grupie, podlegają
    wzajemnym interakcjom zarówno miedzy sobą jak i z nauczycielami.
    W sformalizowanej formie przyjmuje to formę oceny z zachowania.

    Więc jak sama widzisz szkoła niema jednej jedynej funkcji i wszystkie pozostałe,
    poza funkcją nauczania powinna spełniać jak najlepiej potrafi
  • gytha_ogg 12.04.06, 16:18
    > >> Nie twierdzę że szkoła z mundurkami musi być lepsza niż ta bez nich.
    > Twierdzę
    > >> jednakże że szkoła z takimi samymi uczniami i nauczycielami i z mund
    > urkami
    > >> byłąby lepsza niż ta bez mundurków.
    > >>
    >
    > >ekhm... czy mi sie zdaje, czy te dwa zdania sa wzajemnie sprzeczne? moglby
    > s
    > >pisac po polsku, prosze?
    >
    > Nie tylko trzeba znać podstawy logiki.

    kochany, powiedz mi, jak sie minimalizuje uklad sterowania na elementach
    logicznych, a potem mnie mozesz pouczac o podstawach logiki. sam sie lepiej
    poducz poprawnego budowania zdan, nie mowiac juz o interpunkcji (przecinek to
    nie fanaberia).


    > >nie. funkcja szkoly jest dostarczanie wiedzy.
    >
    > Co za bzdury, to tak jakby posylac małe komputerki do dużego komputera żeby te
    > małe przegrały sobie trochę wiedzy.


    no tak, teraz juz wiemy, dlaczego nie umiesz stawiac przecinkow. co za bzdury,
    cos podobnego - szkola ma uczyc? jak widze dla Ciebie jest to miejsce spotkan
    towarzyskich.


    > Trochę przerażająca wizja. Dzieci w szkole uczą się życ w grupie, podlegają
    > wzajemnym interakcjom zarówno miedzy sobą jak i z nauczycielami.
    > W sformalizowanej formie przyjmuje to formę oceny z zachowania.

    to tez. a wiesz dlaczego? bo zle zachowanie uczniow przeszkadza w prowadzeniu
    lekcji i utrudnia innym przyswajanie WIEDZY.
  • create 23.04.06, 22:21
    >kochany, powiedz mi, jak sie minimalizuje uklad sterowania na elementach
    >logicznych, a potem mnie mozesz pouczac o podstawach logiki. sam sie lepiej
    >poducz poprawnego budowania zdan, nie mowiac juz o interpunkcji (przecinek to
    >nie fanaberia).

    Układ sterowania na elementach logicznych - ciekawe, ciekawe również jak to się
    ma do podstaw logiki humanistycznej. Logiki, ktorej uczą na takich wydziałach
    jak Prawo, Socjologia i przedewsztkim Filozofia.

    Ja się kształciłem na ksiązkach Ziębinskiego. Jeżeli masz nadal problem z
    rozszyfrowaniem dlaczego te dwa zdania nie sa wzajemnie sprzeczne, to zgłos sie
    tu to ci wytłumaczę.

    Interpunkcja nie ma nic wspólnego z logiką i jeżeli chcesz łączyć te dwie rzeczy
    to świadczy to jedynie o twoim braku umięjętności dyskusji.


    > to tez. a wiesz dlaczego? bo zle zachowanie uczniow przeszkadza w prowadzeniu
    > lekcji i utrudnia innym przyswajanie WIEDZY.

    No własnie o tym mowimy, mowimy jak sprawic, zeby dzieci najlepiej sie
    socjalizowały i najlepiej uczyły. Jak sprawić zeby swoją energie poswiecały na
    podnoszenie poziomu wiedzy a nie rozglądanie się co by można dziś na siebie założyć.
  • Gość: violet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.06, 23:12
    Muszę się wtrącić, ale interpunkcja MA właśnie bardzo dużo wspólnego z logiką.
    Zmiana położenia kropki lub przecinka może całkowicie zmienić sens wypowiedzi a
    nawet sprawić,że będzie po prostu nielogiczna.
    A same mundurki uważam za głupi pomysł, zwłaszcza jeśli miałby dotyczyć też
    licealistów. Strój wyraża indywidualność, a w tym wieku jej potrzeba jest
    baaardzo duża u większości ludzi i u wielu nigdy nie wygasa całkiem. Cieszę
    się,że mnie ominęły takie przyjemności:/
    BTW pan z irokezem lub pani z dredami i w schludnym, granatowym mundurku
    mogliby wyglądać nawet troszkę perwersyjnie.
  • Gość: Magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 20:50
    Z tymi mundurkami to wogóle jakieś nieporozumienie. Giertych myśli, że jak
    przedłużył nam wakacje o 3 dni (czyli sie podlizał) to teraz może z nami
    wyrabiać co mu sie tylko podoba!! Otóż nie!! Tyle lat każdy ubierał sie jak
    tylko chciał, oczywiście są jakieś granice przyzwoitości i każdy zdaje sobie z
    tego sprawe. Non sensem jest wprowadzanie ograniczeń bo czemu one niby mają
    służyć? I do czego są potrzebne? To wywoła tylko jeszcze większy bunt wśród
    młodego pokolenia co tyczy się również i mnie. Ja mówie to z punktu widzenia
    gimnazjalistki. Ja mówie od razu wprost. Jeżeli wyjdzie takie postanowienie, że
    w mojej szkole bedą obowiązywały mundurki odbędzie sie strajk. Musimy sie
    jeszcze zastanowic na czym on będzie polegał. Być może nie będziemy poprostu
    uczęszczać do szkoły... Bo wam sie wydaje, że jak jesteście dorośli to możecie
    sobie robic co wam się tylko podoba!! Teraz wam udowodnimy, że wcale tak nie
    musi byc...
  • create 30.09.06, 21:39
    Strajk w szkole polegający na nie chodzeniu, dobre
  • trust2no1 03.11.06, 16:21
    Droga Magdo gimnazjalistko.
    Giertych może z wami wyrabiać co mu się tylko podoba. Dlatego, że mimo wszystko
    jest ministrem oświaty, czyli szefem waszych nauczycieli. Od nich zależą wasze
    stopnie i ogólnie co dalej się z tobą i twoimi kolegami/kolezankami stanie.
    Dodam tylko, że w świecie dorosłych nikt rozsądny nie podskakuje swojemu
    szefowi, jeśli nie chce stać w kolejce do pośredniaka. Ty z kolei w swojej
    młodzieńczej naiwności masz jeszcze wrażenie, że nad czymś panujesz. Otóż
    prawda jest taka, że czy ty i twoi koledzy będziecie strajkować, czy nie, to
    dla pana Giertycha nie ma najmniejszego znaczenia. Nie masz (jeszcze)
    możliwości wpłynąć na rzeczywistość wrzucając zadrukowaną różnymi nazwiskami
    kartkę do dużego biało-czerwonego pudełka. (Dorośli też nie mają takiej
    możliwości, chociaż wydaje im się inaczej).
    A w całej tej zadymie chodzi właśnie o wrzucenie kartek z takimi a nie innymi
    nazwiskami. Dlatego pan minister Giertych wziął na celownik Gdańsk i tą
    konkretnie szkołę, a nie inne miasto i inną szkołę, gdzie też być może ktoś z
    twoich rówieśników jest o krok od tego, co zrobiła nieszczęsna Ania. Ale tam
    nie ma kamer i dziennikarzy, więc po co jechać?
    W jednym masz rację: Nam dorosłym WYDAJE SIĘ, że możemy robić sobie co nam się
    podoba. Tylko się wydaje...
  • Gość: taka jedna IP: *.system.szczecin.pl 10.04.06, 23:43
    Czy się jest za mundurkami czy nie, jedno dla mnie jest pewne - TWORZĄ POCZUCIE WSPÓLNOTY!! Nosiłam mundurki, we współczesnej szkole i pewnie nigdy bym sie do tego kiedyś nie przyznałą, ale mundurki powodowały, ze miedzy uczniami jest taka jedność i wspólne "obgadywanie" mundurkow. A pomysł Create by uczniowie projektowali mundurki jest swietny. W mojej szkole to własnie zwykłe projekty uczniow staneły do konkursu i odbyło sie głosowanie. Proste i jasne.
  • cigaretta 02.08.06, 15:01
    Wtrącę się -a co! Niedawno skończyłam szkołę,miałam w niej sporo problemów
    związanych z wagarowaniem i tzw."pyskowaniem". Bylam na cenzurowanym, często
    mówiono mi, że nie zdam matury ( a zdałam i dostałam się na jedną z najlepszych
    uczelni) i o mało co nie wywalono mnie ze szkoły. Jedną z rzeczy, za które mnie
    szczególnie "prześledowano" był mój styl. Nie należę do ludzi bogatych,rzadko
    kupuję coś nowego. ubieram się głównie w ciucholandach, zawsze znajdując coś
    ciekawego, kolorowego i oryginalnego, dla niektórych- kontrowersyjnego.
    Nauczycielom nie podobało się to o wiele bardziej, niż odkryte brzuchy
    tlenionych blondynek lubujących się we wszelkich odcieniach różu. Jestem zdania,
    że mundurki poprawiłyby głównie samopoczucie nauczycieli; status materialny da
    się bowiem poznać ( jak już wyżej wspomniano) po innych rzeczach- plecaku,
    zawartości piórnika, butach i tym podobnych. Oczywistym jes, że czasem osoby
    ubogie są spychane na obrzeża życia towarzyskiego kwitnącego w klasie, ale nie
    jest to regułą,podejrzewam, że mundurek niczego nie zmieni w tym temacie. Chyba,
    że na gorsze, bo bogate panienki będą wyładowywać swoją frustrację, spowodowaną
    nakazem przywdziewania takiego samego ubioru jak te uboższe, być może właśnie na
    nich.
    A teraz powrócę do mnie. Jestem przeciwniczką zabijania jakichkolwiek przejawów
    posiadania czy to rozwijającej się dopiero indywidualności, czy to ( aby było
    sprawiedliwie) ewoluującego złego poczucia smaku pod postacią krótkich różowych
    sweterków. Najważniejsze jest to, co się ma w głowie, a nie na sobie, chociaż
    niektórzy ( zwłaszcza nauczyciele) nie są w stanie tego dostrzec i na siłę
    poszukują rozwiązań ukrócenia tego palącego problemu, które określają mianem
    sposobu na wprowadzenie sprawiedliwości i równości. Osobowość i sposoby jej
    wyrażania, są własnością i prawem każdego człowieka ( bez względu na wiek).
    Powiem jeszcze jedno- bunt powstanie w przypadku wprowadzenia tekigo
    rozwiązania, jest to oczywiste i pewne. Gdybym cofnęła się w czasy szkolne,
    wróciła do szkoły, w której wprowadzono by nakaz noszenia mundurków, nie
    przestrzeagałabym go, bez względu na konsekwencje. Gdyby ktoś zabronił mi
    kontynuowania edukacji- znaczyłoby to, że jest mocno ograniczony. Myślę, że
    istnieje pewna grupa osób gotowych postąpić w identyczny sposób; osoby te będą
    skazane na "przecierpienie swojego" w walce o ubieranie się tak, jak mają
    ochotę i kiedy mają ochotę.
    ps. nie wszystkie dziewczyny lubią spódniczki :P
  • salwatorka 08.04.06, 13:00
    create napisał:


    > Wiem że jednakowy ubiór, powoduje że ludzie czują się równi.
    > Poczucie równości sprzyja chęci wyróżnienia się. Dzieciaki by się wieć
    > wyróżniały nie tym jak kreatywnie się ubierają ale jak kreatywnie myślą.

    Dzieciaki na pewno nie będą się wyróżniały kreatywnym myśleniem czy
    inteligencją, ale zwykłym idoitycznym zachowaniem. "Głupki" bedą się popisywać i
    robić rozrubę na lekcji. W skzołach, w których jest duże zróżnicowanie poziomu
    uczniów czy ich majątków panienki z dobrych domów na pewno nie bedą sie
    popisywały umysłem żeby nie stać się pośmiewiskiem dla wiejskich głupków, a ich
    poglądy nie będą dla nikogo ważne.
    --
    "W naszym świecie nie potrzeba, aby ludzie tęsknili do czegokolwiek.
    Mają byc zadowoleni z tego, co im dane. Mają patrzeć w ziemię, nie w niebo"
  • vivian.darkbloom 13.04.06, 09:11
    "jednakowy ubiór, powoduje że ludzie czują się równi"
    Czy naprawde myślisz, że mundurki spowodują zniwelowanie różnic społecznych i
    doprowadzą do "równości"? różnice materialne i tak będą dalej eksponowane - jak
    nie można szpanować spodniami czy bluzą to będzie się szpanować komórką, butami,
    okularami, piórem, opowieściami o zagranicznych wyjazdach, kosmetykami... Ci co
    chcą szpanować coś wymyślą.
    "Poczucie równości sprzyja chęci wyróżnienia się" -hmmm.... coś tu nie gra. Albo
    wyróznianie się albo równość - przecież poczuice równosci moze się wytworzyc
    tylko wtedy gdy nikt się zbytnio nie wyróznia. Co z tego, ze uczniowie nie bedą
    udczuwac kompleksów z powodu stroju, jeśli nadal będą czuć sie gorsi z powodu
    mniejszej błyskotliwości, złych ocen itp.?
  • Gość: Kamuii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 17:10
    To wtedy, gdy poczują sie gorsi to zaczną sie uczyć i szkoła spełni swoje
    zadanie, a tak wogóle to w szokle właśnie inteligencja i chęc nauki powinna sie
    liczyć a nie strój i ubranie lepszej marki. A tobie własnie chyba o to nie
    chodzi bo w innym razie inaczej byś na to patrzył.....
  • create 20.11.06, 13:57
    >coś tu nie gra. Albo
    >wyróznianie się albo równość

    Otóż właśnie nie. Nie wyróźnianie się w ubiorze, a wyróżnianie się w intelekcie
    i zdolnościach indywidualnych.
  • Gość: już duża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 18:01
    Jestem przeciwna mundurkom, zwłaszcza odróżniającym poszczególne szkoły.
    Taki mundurek musi być drogi ze względu na niewielką ilość produkowanej odzieży.

    Jestem za standardowymi fartuszkami, podobnymi dla wszystkich ,
    tak jak było w latach 70-ątych.
    Były tanie, łatwe w praniu, niwelowały różnice w zamożności.
  • create 07.04.06, 18:06
    >Taki mundurek musi być drogi ze względu na niewielką ilość produkowanej odzieży.

    Ciekawe skąd czerpiesz takie informacje.

    Niwelowane maja być różnice na terenie szkoły a nie poza nią. poza szkoła to
    dorosła uczennica może jak dla mnie nawet się rozbierać do playboya.
  • Gość: już duża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 18:58
    > >Taki mundurek musi być drogi ze względu na
    > > niewielką ilość produkowanej odzieży.
    > Ciekawe skąd czerpiesz takie informacje.
    Wyliczenie poniżej:
    Szkoła może mić 100-300 uczniów.
    Przy 18 uczniach w klasie (wiem, że to nie prawdziwe obecnie,
    ale trzeba muśleć o przyszłości) i np 3 klasach równoległych (A,B,C ) wyjdzie:
    6 pozimów x 3 klasy x 18 dzieci= 18x18 = 324 uczniów w podstawówce,
    i 18 dzieci x 3 poziomy x 3 klasy = 162 dzieci w gimnazjum.
    A to trzeba jeszcze podzielić na pół bo inne będą mundurki dla dziewczynek inne
    dla chłopców . Dodatkowo dzieci te mają różny rozmiar. Powstaje partia
    materiału na tyle mała, że będzie wykonywana ręcznie, a więc drożej.
    Dlatego jestem za jednym , wspólnym wzorem fartuszka na całą Polskę,
    ewentualnie kilkoma np 2 modele dla dziewczynek i 2 modele dla chłopców.
    Wtedy masowa produkcja może być tania, a więc dostępna dla wszystkich.

    Jestem również za tym by w fartuchach chodzili również nauczyciele.
    Fartuch chemików powinien być w obowiązkowe plamy.:)


    > Niwelowane maja być różnice na terenie szkoły a nie poza nią. poza szkoła to
    > dorosła uczennica może jak dla mnie nawet się rozbierać do playboya.
    Zgadzam się ale to nie ma związku.
  • Gość: juz nie uczennica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 14:48
    moze najlepiej kazmy dziewczynom w szkole chodzic w granatowych spodnicach za
    kolano, no ludzie, mamy 21 wiek ...jesli juz ktos jest za mundurkami to rowne
    dla obu plci - spodnie i jakas gora.
  • create 13.09.06, 16:27
    a może dziewczyny i chłopcy z danych szkół by sobie sami wybierali jak ich strój
    ma wyglądać?
  • Gość: camel IP: *.pools.arcor-ip.net 10.04.06, 18:10
    pamietam te ochydne fartuchy z czegos sztucznego..byrdzi sie w nich dzeiciaki
    pocily i byly ochydne.
  • Gość: już duża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 19:18
    > pamietam te ochydne fartuchy z czegos sztucznego..byrdzi sie w nich dzeiciaki
    > pocily
    Nie wszystkie były z nylonu (choć to ma zalety, szybko schnie po praniu),
    mi się trafił kiedyś standardowy model, ale z płucienka.
  • acorns 08.04.06, 10:05
    No co Ty? Przecież te fartuszki to było straszne paskudztwo i idzieciaki
    wyglądały w tym strasznie ponuro i smętnie jak cała ówczesna rzeczywistość. Ja
    miałem taki fartuszek w 1 klasie i sporo uczniów miało. ak oglądam nieraz
    zdjęcia i widzę, że dziewczynki były całkiem ładne, ale w tych fartuszkach w
    ogóle nie było tej ich urody widać. Wszystko zlewało się w taką szarą masę i
    było nudne aż do wyżygania.
  • Gość: już duża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 18:44
    Wcale nie paskudztwo, zwyczjna wygoda dzieci i rodziców:
    dzieci: bo nie musiały uważać, zeby się nie pobrudzić,
    rodziców: bo w miarę tanie, nie było obecnego krzyku: kup mi to czy siamto bo
    ma tamta czy owa.
    Urodę jak ktoś ma to i tak widać.
    A złej tanecznicy to i rąbek u spódnicy przeszkadza.
  • acorns 08.04.06, 18:55
    > Wcale nie paskudztwo, zwyczjna wygoda dzieci i rodziców

    Wygoda to nie wszystko. Ja bym się czuł najwygodniej będąc ostrzyżony na łyso.
    Czysta wygoda - żadnych wizyt u fryzjera, żadnego mycia, suszenia. A jednak
    włosy mam do połowy pleców i w dodatku zaplecione w 23 warkocze i spięte z
    tyłu, co to ani wygodne ani łatwe "w obsłudze".

    Naprawdę nie wyobrażam sobie córki w takim fartuszku jakie wtedy były. Przecież
    ona by tego nawet nie chciała do ręki wziąć. Jak zmusić jedenastolatkę, albo
    nawet i siedmiolatkę żeby założyła coś co jej się nie podoba? Ja jestem chłop a
    też źle się czuję jak mi się ciuch nie podoba a mam go na sobie, a co dopiero
    taka dziewczynka czy młodsza nastolatka.
  • Gość: już duża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 15:43
    > .. Ja bym się czuł najwygodniej będąc ostrzyżony na łyso.
    Masz pchły??????

    > Naprawdę nie wyobrażam sobie córki w takim fartuszku jakie wtedy były.
    W mojej klasie chodziły w nich wszystkie dziewczynki, (klasa liczyła 25 osób),
    i nie pamiętam, że by ktokolwiek na to narzekał.

    > Jak zmusić jedenastolatkę, albo nawet i siedmiolatkę żeby założyła coś co jej
    > się nie podoba?
    Nie trzeba zmuszać, jakby sie dzieciak dowiedział, że w szkole tak po prostu
    się chodzi, to by to zaakceptował tak jak noszenie tornistra, czy trzymanie
    długopisu w dłoni. Jest to wtedy dla dziecka po prostu oczywiste. Tak się
    chodzi i już. Czarną owcą zostaje to dziecko, które przez zapomnienie nie włoży
    fartuszka, i musi się wstydzić.
  • create 09.04.06, 20:46
    No własnie jak sie go przyzwyczai od małego ,to już jako 5-6 latek nie bedzie
    mogl sie doczekac wlozenia mundurka, dostania tornistra i pojscia do szkoly, bo
    bedzie widzial ze starsi tak wlasnie chodza ubrani.

    A jezeli wszyscy tak przez cala szkole beda chodzic ubrani, to wyeliminuje sie
    parcie na bardzo radykalne zmiany ubioru, a jedynymi mozliwymi beda takie ktore
    prawie nie rzucaja sie w oczy.
  • acorns 14.04.06, 12:37
    > A jezeli wszyscy tak przez cala szkole beda chodzic ubrani, to wyeliminuje sie
    > parcie na bardzo radykalne zmiany ubioru, a jedynymi mozliwymi beda takie
    > ktore prawie nie rzucaja sie w oczy

    Tak jak krowa, która całe życie stoi w ciemnej, dusznej oborze nie tęskni za
    łąką i słońcem, bo go po prostu nie widzi. A Ty chcesz tak właśnie traktować
    młodzież. Nie tędy droga. Ja zawsze będę walczył o wolność dla swojego dziecka,
    może nawet dzieci, jeśli będę miał ich więcej, dla wnuków i prawnuków. Zrobię
    wszystko, żeby nie pozwolić takim ludziom jak Ty wtłoczyć ich w jakieś ramy,
    zabić ich indywidualność i ustawić w szeregu.
  • ema224 24.07.06, 23:22
    100% racja, idziemy do przodu a się nie cofamy w rozwoju. w końcu mamy 21 weiek.
  • gytha_ogg 07.04.06, 18:08
    jestem na nie.
    a autor topika wykazuje objawy kompleksow na tle gorszej sytuacji materialnej w
    dziecinstwie od swoich rowiesnikow, i teraz najwyrazniej probuje sie "odegrac".

    ja przez 8 lat podstawowki i 4 lata liceum nie mialam zadnych mundurkow w
    szkolach i nigdy nie zauwazylam, zeby ubior mial jakies wieksze znaczenie.
    nigdy w kazdym razie nie spostrzeglam jakichkolwiek problemow zwiazanych z tym,
    ze kazdy ubiera sie w co chce. to wcale nie znaczy, ze zaraz polowa chodzi w
    kusych spodniczkach i dekoltami do pasa, a druga polowa robi sobie irokezy i
    kolczyki w nosie. wiekszosc uczniow i tak ubiera sie NORMALNIE. nie widze sensu
    w ubieraniu wszystkich tak samo - kazdy ma prawo miec swoj gust i o gustach sie
    nie dyskutuje.
    i nie mowcie juz, ze tak strasznie rzuca sie w oczy po ubiorze, kto jest
    biedny, a kto bogaty. kto tam dopatruje sie, kto ma te metke, a kto nie ma?
    chyba tylko ten, kogo to chorobliwie interesuje... mozna sie ubierac tanio,
    ale schludnie i z gustem, i nie widze tu zadnego problemu.
  • create 07.04.06, 18:14
    wypraszam sobie nie jestem z bliźniaków co muszą odreagowywać swoje kompleksy.
    Chociaż pewnie jakieś tam mam jak każdy z nas.

    >i nigdy nie zauwazylam, zeby ubior mial jakies wieksze znaczenie.
    >nie znaczy, ze zaraz polowa chodzi w
    > kusych spodniczkach i dekoltami do pasa, a druga polowa robi sobie irokezy

    Widzisz , chyba czasy się zmieniły i kultura masowa, masowo wkroczyła do szkół,
    czego ja też bardzo żałuje.


    >a kto bogaty. kto tam dopatruje sie, kto ma te metke, a kto nie ma?

    Wydaje mi się że poprostu nie dostrzegasz problemu, tam gdzie on ewidentnie
    istnieje.
  • gytha_ogg 07.04.06, 18:29
    > >a kto bogaty. kto tam dopatruje sie, kto ma te metke, a kto nie ma?
    >
    > Wydaje mi się że poprostu nie dostrzegasz problemu, tam gdzie on ewidentnie
    > istnieje.

    istnieje, owszem - ale tylko w umyslach niektorych ludzi, mianowicie ludzi z
    kompleksami, ktorzy do takich rzeczy przykladaja wage. bo dla pozostalych sa to
    bzdury :)
  • create 07.04.06, 23:46
    to pozwól innym zająć się problemem i nie wypowiadaj się na ten temat skoro
    twierdzisz że to bzdury, szkoda twojego czasu
  • grzehuu 14.04.06, 20:46
    Ja jestem uczniem konczącym gimnaznjum, i wydaje mi sie że mundrki to by było
    cos fajnego, ciekawego :) Jestem również za TAK :) Ale trzeba wziaść pod uwage
    iz nie każdego bedzie stac na taki mundurek! :) Pozdrawiam
  • Gość: taka jedna IP: *.system.szczecin.pl 10.04.06, 23:49
    Nie moge czytać Twoich wypowiedzi. To, ze Ty nie widziałas/es problemu nie znaczy ze go nie ma!!! A siłowanie się na metki to istny szkolny standard! Kto ma lepsze ciuchy, kto lepsz buty itp. PRZECIEZ TO JEST JASNE, WYSTARCZY MIEC SWOJE DZIECKO BY TO ZAUWAZYC! A autorka tego topicu rozwala Was wszystkich na łopatki swoimi argumentami, dlatego TAK BOLI. I niby to, ze ktos musi miec kompleksy natury materialnej by popierac ten pomysł jest dla mnie istną bzdurą. A swoją drogą gdyby nawet, to źle? Jednak paradoksalne jest to, ze w DOBRYCH I ELITARNYCH szkołach są mundurki, oni też mają kompleksy materialne? Nie rozśmieszaj mnie! A poza tym dla Was to jakies zaszłości systemowe, dla mnie, to pomysł realizowany miedzy innymi w USA, Wielkiej Brytani czy w innych krajach zachodnich.
  • Gość: x IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 18:31
    Pomysł uważam za głupi. Jestem z czasów kiedy obowiązywały mundurki - granatowe
    sukienki lub fartuchy. Koszmar do noszenia, a przede wszystkim fikcja, że
    mundurki ukryją różnice majątkowe. Mundurek można uszyć bardzo tanio ale też i
    bardzo ekskluzywnie. I różnice majątkowe zawsze będzie widać. Różnice majątkowe
    to również buty, wyposażenie szkolne, płaszcze itd.
    Obecnie w moim mieście w jednym z lepszych liceów obowiązują jednolite mundury
    zamawiane przez szkołę. Są to marynary-żakiety z grubej wełny, bardzo drogie,
    niefunkcjonalne, w ciepłe dni prawdziwe utrapienie.
    Poziom nauki w szkolach jest koszmarny i to jest problem do rozwiązania.
    Na marginesie: mamy obecnie nawrót ciotek-cnotek i młodzych - starych którzy
    najchętniej wróciliby do średniowiecza. Niech wracają, byle sami.
  • monikate 07.04.06, 19:32
    To inna rzeczywistość, ale co powiecie na to, że w niekórych krajach (choćby
    UK) uczniowie eksluzywnych, drogich i dobrych (tak sądzę) szkół nosza swoje
    mundurki? I aż się chciało przynależeć do takiej grupy.
    Skończyłam tzw. elitarne liceum, w swoim czasie tylko ono przeforsowało
    mundurki... Boże, jak myśmy tego nienawidzili. A to spódnicę się skracało, a to
    żakiet zostawiało w domu, a to sexy topik pod żakiet się wkładało. I obciach
    był wyjść w tym na miasto, bo uczniowei innych szkół wytykali nas paluchami a
    myśmy się wstydzili...
    Jak widzicie, mam mieszane i nieuporządkowane odczucia. Z jednej strony takie,
    jak większość z Was, poparte osobistym doświadczniem. Z drugie... ach te piękne
    mundurki ucznów a Anglii.. Dobra szkoła, dobre towarzystwo...
    Nie wiem.
    --
    Od wołu trzeba wymagać mięsa, a od krowy mleka i nie należy mylić kolejności
  • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 18:47
    Sama chodze do skzoły i wiem jak to jest - nikt nie zwraca uwagi na ciuchy
    poza... tak jak tkoś już to powiedzał tymi których chorobliwie to interesuje.
    Naprawde nie liczą się "marki" tylko smak! wg mnie nikt z nas naprawde nie
    zwraca na to uwagi- i nie liczy sie czy ktos jest biedny czy nie (jesli juz to
    mozna dawac podzial na subkultury.. wiadome jest, że panowie w dresach z
    koleżankami w szpileczkach patrza raczej nieprzychylnie na tych z długimi
    włosami i w mnóstwie kolczyków) Myślę że bardziej "wysmiany" jest ten kto
    ubierze sie za przeproszeniem jak ostatni głupek, w sensie ciuchy zupełnie bez
    smaku, żywcem wyciągnięte gdzieś z jakichś.. sama nawet nie wiem, niz ktos kto
    ubierze sie biednie ale ładnie i schludnie - nie oblesnie(przepraszam za słowo.
    A jesli ktoś ma gust to nawet w Secondhandzie potrafi znaleźć coś przywoitego i
    całkiem ładnego. I mam jescze jedno pytanie.. W gimnazjum tez zamierzacie w
    prowadzic mundurki? Uwazacie ze taka dziewczyna, która aktualnie robi sie
    na "wampa" już w wieku 13 lat, założy na siebie taki fartuszek?? no prosze was
    bardzo... Według mnie jest to bez sensu...

    P.S. I ja nie chcę się kłócić ani prowadzić do "wojny"! Tylko wyrazam swoja
    opinie
  • Gość: była Platerka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 21:57
    Wy napawde macie jakies sterotypowe pojecie o mundurkach! Ja skonczylam i gimnazjum i licemu pokazane w materiale Uwagi, w którym mundurki były na porzadku dziennym. To, że każda z uczennic je musiała nośic nie zabiło w niej indywidalnego stylu. A mundurki miałysm dosyc kobiece, ale bez przesady. I bardzo jestem wdzieczna swojej szkole, za to ze omninela mnie ta cała rewiia. I bynajmniej nie mam z tego powodu jakiegos skrzywienia.
    Mundurek nosiło się tylko w szkole i oficjalne wyjscia, co czynilo z nas osoby wyrozniajace sie. A nie takie jak wszyskie.
  • Gość: ab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 10:14
    >jestem na nie.
    > a autor topika wykazuje objawy kompleksow na tle gorszej sytuacji materialnej
    > w dziecinstwie od swoich rowiesnikow, i teraz najwyrazniej probuje
    >sie "odegrac".


    zgadzam sie w 100% z "autorem topika", a kompleksow z powodu sytuacji
    materialnej nigdy nie mialam, bo naleze i nalezalam do grupy osob dosc
    zamoznych. Gytha - zamiast oceniac pobudki innych, troche wiecej argumentow.

    > ze kazdy ubiera sie w co chce. to wcale nie znaczy, ze zaraz polowa chodzi w
    > kusych spodniczkach i dekoltami do pasa, a druga polowa robi sobie irokezy i
    > kolczyki w nosie. wiekszosc uczniow i tak ubiera sie NORMALNIE.

    Problem polega na tym, ze wcale wiekszosc nie ubiera sie normalnie. Srodowisko
    szkolne w moim miescie znam bardzo dobrze. Wiekszosc ubiera sie po prostu
    nieestetycznie.

  • ann_alice 07.04.06, 19:40
    Jestem za. pamiętam w szkole ten wybieg mody - te bogatsze nie zdawały się z
    tymi, których nie było stać na cotygodniowe zakupy w ekskluzywnych sklepikach z
    modą młodzieżową. Byli dorzucani. Mnie nie było stać...
    teraz jest identycznie - wiem od samych uczniów - ci biedniejsi jakby dla nich
    nie istnieją, bo przecież ta biedniejsza nie pójdzie do fryzjera zrobić sobie
    balejażu, pasemek, nie pójdzie razem na zakupy po następną parę dżinsów, do
    solarium, itp. Nie mówiąc o tym, że jak nie masz komórki żeby słać sobie
    sygnałki i smski, to jesteś powietrzem.

    I niech tu bachory nie mówią, że jest inaczej. Przejdziemy się do jakiejś
    szkoły i obejrzymy...
  • gytha_ogg 07.04.06, 19:45
    bachorem nie jestem, za moich czasow bylo inaczej. a moze trafilam na lepsze
    towarzystwo w swoich szkolach. nie cala mlodziez to pustaki, dla ktorych liczy
    sie tylko kasa i szpan. moze po prostu trzeba sobie lepiej dobierac
    srodowisko, w jakim sie czlowiek obraca.
  • Gość: x IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 09:49
    I chciałabyś się ann alice zemścić za swoją biedę na tych bogatszych, niech też
    chodzą w granatowych workach.
  • Gość: zenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 20:29
    Może nie tyle noszenie mundurków co fartuszków(były lekkie i nie krępowały
    ruchów dzieciaka), miało jednak swoje plusy, mianowicie: zabezpieczały one
    ubranie przed zaplamieniem różnymi świństwami typu atrament, tusz, farby
    plakatówki etc. Wierzcie mi, ale łatwiej jest takie zabrudzenia usunąć z np.
    stylonowego fartuszka, niż ze sweterka z anilany.

    Po drugie primo: siedzieliście kiedyś na wprost takiej
    pstrokatej,,trzydziestki''? Raz,że kakafonia barw, a dwa te paseczki,
    ciapeczki, krateczki,kwiatuszki... Pier...ca oczowego można dostać!

    Tyle podstawówka a ,,gim''? Hmm,zawsze zastanawia mnie jedna rzecz- jeśli taka
    małolata przychodząc do szkoły ma diamencik w pępku, diamencik w brwi,
    diamencik w nosku, miniówkę z diamencikami, to kurcze, w czym ona idzie na
    dyskotekę? Szkoła to szkoła, a uczennica(uczniowie zdecydowanie grzeczniej się
    noszą) ma wyglądać jak uczennica, a nie jak panienka, która właśnie z nocnej
    zmiany pod latarnią do szkoły się przyczłapała. Tak myślę.

    Ja też jestem z pokolenia ,,fartuszkowego''. Traumy specjalnie nie mam, bo i z
    jakiego powodu? Iiiiiii... tam.

    A czy uniformizacja dzieci jest w stanie zatrzeć różnice wynikające ze stanu
    posiadania? Nie sądzę. Zawsze można było ubrać taki stylonowy fartuszek, a na
    rzici i tak mieć wranglery, albo levisy. W końcu nigdy krojem nie przypominał
    on sutanny ;)
  • gytha_ogg 07.04.06, 20:39
    w sumie fartuszek pamietam - pierwsza klasa podstawowki. potem to jakos
    zaniklo. dla siedmiolatka to nawet jeszcze ujdzie... rzeczywiscie mniejszy
    klopot z praniem :)

    > Po drugie primo: siedzieliście kiedyś na wprost takiej
    > pstrokatej,,trzydziestki''? Raz,że kakafonia barw, a dwa te paseczki,
    > ciapeczki, krateczki,kwiatuszki... Pier...ca oczowego można dostać!

    chyba kiazdy w zyciu nieraz widzial grupe barwnie ubranych osob, wystarczy
    chociazby na przystanku w lecie przystanac. az takie to straszne, ze ludzie
    wygladaja wesolo i kolorowo, a nie wszyscy w ponurych szarosciach???


    jeśli taka
    > małolata przychodząc do szkoły ma diamencik w pępku, diamencik w brwi,
    > diamencik w nosku, miniówkę z diamencikami, to kurcze, w czym ona idzie na
    > dyskotekę?

    to prawda, ale skoro jej rodzice na to pozwalaja - nie wydaje mi sie, zeby
    szkola miala miec wieksza wladze, niz rodzice, w kwestiach dotyczacych
    prywatnych spraw uczniow (a kolczyki i gust, nawet kiepski, to ewidentnie
    sprawy prywatne). jezeli stroj jest rzeczywiscie razaco nieodpowiedni - nalezy
    o tym powiedziec rodzicom na wywiadowce.
  • ann_alice 07.04.06, 21:05
    Ja też pamiętam fartuszki w szkołach i żałuję, że nie było ich już w czasach,
    gdy chodziłam do LO. A dlaczego tylko dla siedmiolatka miałoby "jakoś ujść"? To
    jakiś wstyd nosić mundurek czy fartuszek (no może ten fartuszek dla młodszych,
    ale jestem całkowicie za mundurkiem).

    Taaaaaaaaa...i spróbuj powiedzieć rodzicom na wywiadówce, to cię zaszczekają,
    że ich pociechy mają prawo do tego, tamtego, że im nie będą zabraniać, bo
    przecież mogłoby się to odbić na ich psychice itp...
    Tu nie chodzi o to, do czego ktoś ma prawo - chodzi o to, aby szkoła nie była
    wybiegiem mody i brak czy posiadanie markowych gadżetów nie stanowiło o pozycji
    dziecka w grupie. Jak już ktoś tego nie rozumie, to trudno. Prościej nie da się
    już tego wyłożyć.

    Biedniejsze dzieci są wyalienowane, odizolowane i nie akceptowane. Taka jest
    prawda.
  • gytha_ogg 07.04.06, 21:31
    hej! a moze zamiast wymyslac durne mundurki, ktore tak naprawde nic nie daja
    (bo bogatszy dzieciak i tak zaszpanuje nowa komorka, odtwarzaczem mp3, butami,
    zdjeciami z Majorki, etc.), moze by tak WYCHOWYWAC te dzieci, wpajac im
    odpowiednie hierarchie wartosci i uczyc prawidlowych relacji miedzyludzkich...


    nie, zaraz, to by najpierw nalezalo chyba wpoic doroslym.. :/
  • acorns 08.04.06, 10:40
    > (bo bogatszy dzieciak i tak zaszpanuje nowa komorka, odtwarzaczem mp3,
    > butami, zdjeciami z Majorki, etc.)

    Nie znasz mentalności zwolenników mundurków? Zabroniliby noszenia do szkoły
    komórek, odtwarzaczy mp3, zuniformizowali obuwie, zabronili przynoszenia
    czegokolwiek nie związanego ze szkołą, a to co związane trzeba zuniformizować,
    żeby mieli jednakowe długopisy (bo przecież bogaty mógłby sobie kupić Cartiera
    na przykład), piórniki, plecaki i w ogóle wszystko. Nawet spinki do włosów
    musiałyby być zwykłe druciane a nie żadne droższe.

    > moze by tak WYCHOWYWAC te dzieci, wpajac im
    > odpowiednie hierarchie wartosci i uczyc prawidlowych relacji miedzyludzkich...

    Ja niczego Młodej wpajać nie mogę. To słowo źle mi się kojarzy. Ona i tak
    bierze przykład z otoczenia. Choć na biedę nie narzekamy, ma koleżanki o
    zdecydowanie gorszej sytuacji materialnej i w ogóle nie dystansuje się od nich.
    Gdybym szpanował kasą i dobierał sobie znajomych na podstawie metek na
    ciuchach, Młoda robiłaby to samo i żadne wpajanie nie przyniosłoby efektu.
  • gytha_ogg 08.04.06, 11:47
    > Ja niczego Młodej wpajać nie mogę. To słowo źle mi się kojarzy. Ona i tak
    > bierze przykład z otoczenia. Choć na biedę nie narzekamy, ma koleżanki o
    > zdecydowanie gorszej sytuacji materialnej i w ogóle nie dystansuje się od
    nich.
    >
    > Gdybym szpanował kasą i dobierał sobie znajomych na podstawie metek na
    > ciuchach, Młoda robiłaby to samo i żadne wpajanie nie przyniosłoby efektu.


    zwal, jak zwal. skoro bierze z Ciebie przyklad to na jedno wychodzi, co nie? i
    wazne, ze jest to dobry przyklad.
  • zenka148 07.04.06, 21:58
    gytha_ogg napisała:

    >
    > chyba kiazdy w zyciu nieraz widzial grupe barwnie ubranych osob, wystarczy
    > chociazby na przystanku w lecie przystanac. az takie to straszne, ze ludzie
    > wygladaja wesolo i kolorowo, a nie wszyscy w ponurych szarosciach???


    Inna rzecz siedzieć przez bite kilka godzin i się wpatrywać w taką grupę, a
    inna przez 15 min. na przystanku, czy mijać na ulicy barwnie ubranych
    przechodniów. Dla mnie przynajmniej robi to różnicę. A z tą szarością nie
    przesadzajmy. Za moich czasów fartuszki były niebieskie i granatowe. W liceum
    nosiło się ,,cywilne'' ciuchy, ale też w stonowanych kolorach(dżins w odcieniu
    indygo jak najbardziej).
    >
    >
    > jeśli taka
    > > małolata przychodząc do szkoły ma diamencik w pępku, diamencik w brwi,
    > > diamencik w nosku, miniówkę z diamencikami, to kurcze, w czym ona idzie n
    > a
    > > dyskotekę?
    >
    > to prawda, ale skoro jej rodzice na to pozwalaja - nie wydaje mi sie, zeby
    > szkola miala miec wieksza wladze, niz rodzice, w kwestiach dotyczacych
    > prywatnych spraw uczniow (a kolczyki i gust, nawet kiepski, to ewidentnie
    > sprawy prywatne). jezeli stroj jest rzeczywiscie razaco nieodpowiedni -
    nalezy
    > o tym powiedziec rodzicom na wywiadowce.

    Często rodzicom nie odpowiada to jak się nosi ich latorośl, próbują coś z tym
    robić, lecz niestety przypomina to walkę z wiatrakami, więc w pewnym momencie
    sobie odpuszczają i liczą po cichu, że szkoła dzieciaka przywoła do porządku.
    Żeby cokolwiek zdziałać trzeba współpracy rodzica ze szkołą, konsekwencji w
    działaniu z obu stron- niezwykle rzadko się to zdarza.

    I nie chodzi tu wcale o dobry gust, czy też jego brak, tylko o zwykłą
    przyzwoitość, bo jeśli siusiumajtka ubiera się do szkoły wyzywająco, to sorry,
    ale to już jest niesmaczne. I to nie jest już jej prywatna sprawa, gdy koledzy
    zamiast skupić się na ułamkach koncentrują się na jej prawie roznegliżowanym
    ciele ;)
  • Gość: znj2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 22:06
    Jesteśmy na początku drogi tzw.wolności , czyli zbydlęcenia w relacjach uczeń-
    nauczyciel. Wierzę,że powstaną elitarne szkoły z prawdziwego zdarzenia,gdzie
    będzie obowiązywać odpowiedni stopień nauczania, mundurki i dobre maniery.
    Tak będzie powstawać nowa elita władzy.
    Natomiast ci od hasła "róbta co chceta" będą jedynie hołotą do manipulowania.
  • gytha_ogg 07.04.06, 22:53
    odezwal sie przeciwnik "robta co chceta" .. rozumiem, ze w Twoich elitarnych
    szkolach kursow pierwszej pomocy sie nie uswiadczy :P
  • create 07.04.06, 23:56
    Muszę stanąć w obronie Owsiaka. On nie jest od mundurków. On wyzwala w młodych
    dużo pozytywnej energii i dobrze ją pożytkuje. Pokazuje że własnym działaniem
    można efektywnie pomagać innym.

    Jego hasło wspomniane przez ciebie jest dość prymitywne, ale tak naprawdę
    niewiadomo co miało znaczyć wiec nie ma podstaw żeby się do niego przyczepiać.

    Pozatym trzeba powiedzieć że Owsiak nie tworzy szkół i nie jest odpowiedzialny z
    publiczną oświatę, więc nie do niego trzeba mieć pretensję.

    Istotnie istnieje zdziczenie w polskich szkołach, ale nie należy tego w żaden
    sposób łączyć z Owsiakiem.
  • gytha_ogg 07.04.06, 22:57
    W liceum
    > nosiło się ,,cywilne'' ciuchy, ale też w stonowanych kolorach(dżins w
    odcieniu
    > indygo jak najbardziej).


    no wiesz, w dzisiejszych czasach tez jakos nie zauwazylam, zeby wszyscy nosili
    do szkoly hawajskie podkoszulki, tudziez pomaranczowe uniformy robotnikow
    drogowych...

    > Często rodzicom nie odpowiada to jak się nosi ich latorośl, próbują coś z tym
    > robić, lecz niestety przypomina to walkę z wiatrakami, więc w pewnym momencie
    > sobie odpuszczają i liczą po cichu, że szkoła dzieciaka przywoła do porządku.
    > Żeby cokolwiek zdziałać trzeba współpracy rodzica ze szkołą, konsekwencji w
    > działaniu z obu stron- niezwykle rzadko się to zdarza.
    >
    > I nie chodzi tu wcale o dobry gust, czy też jego brak, tylko o zwykłą
    > przyzwoitość, bo jeśli siusiumajtka ubiera się do szkoły wyzywająco, to
    sorry,
    > ale to już jest niesmaczne. I to nie jest już jej prywatna sprawa, gdy
    koledzy
    > zamiast skupić się na ułamkach koncentrują się na jej prawie roznegliżowanym
    > ciele ;)


    zgadzam sie, ale nie widze zwiazku z mundurkami. mozna sie ubrac nie
    wyzywajaco - normalnie, zaden mundurek nie jest do niczego potrzebny. szkola
    moze po prostu wymagac stroju odpowiedniego, czyli nie wyzywajacego. zreszta
    polnagie laski w klasie to raczej wyjatki, a nie regula.
  • create 07.04.06, 23:49
    > zreszta
    >polnagie laski w klasie to raczej wyjatki, a nie regula.

    Właśnie tam gdzie obowiązkowo wprowadzono mundurki.
  • Gość: zenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 00:07
    A czy ja coś mówię o wbijaniu w mundurki gimnazjalistów, a juz tym bardziej
    licealistów? Chodzi mi wyłącznie o zachowanie umiaru czyli o strój adekwatny do
    miejsca jakim jest szkoła. Jestem za mundurkami na etapie podstawówki z
    przyczyn czysto praktycznych.

    W liceach rzeczywiście sporadycznie zdarza się spotkać wydekoltowane panny, ale
    wchodząc do pierwszego z brzegu gimnazjum w większym mieście, można coraz
    częściej odnieść wrażenie, że się jest na jakimś pieprzonym ,,pigalaku''. Nie
    twierdzę, że problem dotyczy ogółu dzisiejszej młodzieży, ale nie są to też już
    li tylko wyjątki.

    Zresztą, nikt im nie każe ubierać się w worki po kartoflach ;)


  • Gość: ricota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 17:43
    Brawo za rozsadną wypowiedz. mundurki nie maja byc elementem systemu opresjii,
    ale pomóc ograniczyc pewne negatywne zjawiska
  • create 09.04.06, 20:32
    oczywiście że nie ma to być opresja. Ale nie zgadzam się równiez ze jest to
    wylacznie reakcja na negatywne zjawiska. Jest to rozwiazanie, ktore ma zapewnic
    minimum rownosci ktore szkola moze zapewnic, oraz ma skutkowac pewnym
    doswiadczeniem wspolnoty, polegajacej na wspolnocie doswiadczen mundurka szkolnego.
  • Gość: grad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 23:33
    zenka popieram - w podstawówce, przynajmniej na początku, jakiś łatwo zmywalny
    mundurek bardzo ułatwiłby życie rodzicom
    kto prał ubrania dzieci ten wie o co chodzi :)

    a starszki (gimnazjum, liceum)?

    nie mam zamiaru leczyc żadnych swoich kompleksów z dzieciństwa,(jak co niektórzy
    na tym forum)
    na fartuszki załapałem się w szkole podstawowej, w szkole średniej nosiłem juz
    pióra do połowy pleców i strój lekko indywidualny (nie było to zbyt mile
    widziane przez grono ped. - ale jako że średnią miałem odpowiednio wysoką no i
    nie napadałem na belfrów, to jakoś to przechodziło)

    nie uważam zeby obowiązkowe wprowadzenie mundurków pomogło zlikwidować różnice
    majątkowe, zawsze będzie jakaś okazja aby się wyróżnić,
    create jesteś po prostu rozbrajająco naiwny (jednakwe mundurki = równość i
    braterstwo) RoTFL
    idąc twoim tokiem tokiem rozumowania to trzeba by wprowadzić jednakowe fryzury,
    przybory szkolne .... skądś to znam ... toż to wypisz wymaluj jakieś wojsko dla
    nieletnich

    mundurom mówię NIE - to nie ma sensu, jednakowy ubiór nie zniweluje różnic w
    majątku czy inteligencji, ani nie nadrobi niekompetencji nauczycieli czy też
    chamstwa i braku wychowania uczniów

    twój post sygnalizuje jednak problem który powoli wypływa i z którym trzeba
    będzie się uporać - jasne określenie pewnych granic, co wolno a czego nie wolno
    robić w szkole publicznej (o prywatnych jak rozumiem nie dyskutujemy)
    na razie robią to po trochę, indywidualnie szkoły, w ramach swoich regulaminów,
    ja uważam że powinno to być rozwiazane na nieco wyższym szczeblu, jasno i bez
    niedomówień

    i nie chodzi mi o to jakie mundurki nosić (albo gdzie przyszyc tarczę) ale co
    wolno a czego nie wolno robić w szkole, jakie uczeń ma prawa a jakie obowiązki
    (oraz między innymi, jak NIE powinien się ubierac do szkoły - małolatom ze
    stringami na wierzchu albo kolczykami w pępkach/sutkach też mówię NIE)

    mały offtopic - czy ktokolwiek z rodziców zastanawiał się jak wygląda rana po
    wyrwaniu (niechcąco, przy zakładaniu ubrania) kolczyka z pępka?

    widząc co się czasami dzieje teraz w szkołach (np tę hołotę znęczjącą się nad
    nauczycielem angielskiego), powoli dochodzę do wniosku, że "obowiązek szkolny"
    powinien być zastąpiony "prawem do wykształcenia" , prawem którego młody
    człowiek mógłby w pewnych warunkach pozbawiony, bo jaki ma sens trzymanie na
    siłę w ławce kogoś kto nie ma na to ochoty, ani na to nie zasługuje?

    a dla miłośników mundurków:
    www.etoncollege.com/default.asp
    szkoła gdzie co prawda wszyscy noszą mundurki - ale tam ubiór nie jest celem
    samym w sobie, tylko dodatkiem do czegoś więcej...
  • Gość: fish&chips IP: *.eranet.pl 08.04.06, 00:19
    Mundurki moga byc fajne w szkolach, w ktorych uczniowie faktycznie tego chca.
    Tworza poczucie pewnej szkolnej tradycji i wspolnoty, a zapatrzonym w
    amerykanskie umundurowane Britneyki dziewczynkom moga nawet wydac sie sexy;)

    Ale to jedyny w sumie argument za mundurkami. Fartuszkow nie skomentuje, sama
    musialam nosic przez kilka lat i wcale za tym nie tesknilam, ani nikt z moich
    rowiesnikow.

    Mundurki, jak juz powiedzialo wiele osob powyzej, nie zniweluja "roznic
    majatkowych". One zawsze beda, widoczne chocby podczas obiadow szkolnych -
    niektorzy kupuja je sobie sami, niektorych dofinansowuje szkola. Mundurki tego
    nie zmienia.

    Jesli chodzi o tipsy, kiczowate bluzki itp. to jest to glownie problem 1/osob
    ktore to nosza, bo to bezguscie, 2/osob, ktore na nie patrza, np. nauczycieli -
    ale pamietajmy, ze nie wszyscy nauczyciele sa estetyczni dla uczniow;), a przede
    wszystkim 3/rodzicow takich dzieci, bo nie wyksztalcili w pociechach dobrego
    gustu. Zgadzam sie, ze lepiej byc ubranym stosownie, ale jezeli dzieciak uczy
    sie dobrze i nie sprawia problemow to tipsow bym sie nie czepiala.

    Wreszcie wez pod uwage, ze w pewnym wieku dzieciaki po prostu CHCA sie wyrozniac
    - nosza dredy, farbuja wlosy, obwieszaja sie koralikami itp. i nie ma sensu tego
    blokowac, chyba ze sami tego zechca, patrz powyzej. Chodzilam do tzw. "szkoly z
    tradycjami" i wszyscy straszyli mnie, ze jest tam wielki podzial na bogatych w
    markowych ciuchach i na mniej zamoznych w ciuchach byle jakich [wtedy nie bylo
    jeszcze w Polsce tylu firm odziezowych]. Metki nie rzucaly sie w oczy, jesli w
    ogole byly, a premiowano osoby inteligentne, a nie najbogatsze. Z drugiej strony
    panowala duza swoboda w doborze stroju, od panienek w garsonkach po ludzi w
    glanach i cwiekach i z tego co wiem nic zlego z tego nie wyniknelo. Wszyscy
    wyszli na ludzi.

    Heh, ale widac, ze jestes facetem, wybacz watek seksistowski: gdybys czytal w
    dziecinstwie opowiesci o dziewczetach zmuszanych do noszenia szkolnych
    mundurkow/fartuchow, pewnie bys sie inaczej na te kwestie zapatrywal;) Pzdr
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.04.06, 00:31
    Powiem z własnego doświadczenia - miałam w LO przymusowy ubiór, ale nie
    mundurek i okropnie się buntowałam. Wolałabym wtedy nawet mundurek, bo po
    prostu wiedziałabym, co jest cacy, a co be (gdyż be były całkiem niewinne
    rzeczy, jak np. krój kołnierzyka czy kolor bluzki - preferowano czarne i
    granatowe). Dlatego jestem za jasną zasadą - mundurki sprawdziłyby się w tym
    zakresie, mimo, że nie jestem fanką "wyrównywania" wszystkich wszędzie i w
    każdym zakresie. Pamiętam jednak, jak się czułam, gdy moje gwiazdorskie
    koleżanki przychodziły w wystrzałowych ciuchach i patrzyły z politowaniem (albo
    co gorsza, nie zwracały uwagi)na osoby ubrane biedniej, czy mniej modnie. Poza
    tym, co za rodzice puszczają dziewuchę w wyłażących stringach czy z tipsami do
    szkoły? Tacy uczniowie nie należą do najlepszych - piszę to, gdyż wiem o tym z
    tej "drugiej", nauczycielskiej strony - największe gwiazdy i szkolne piękności
    były zazwyczaj po prostu beznadziejne w nauce!!!
  • ann_alice 08.04.06, 01:17
    Tjaaa...ja też pamiętam te wyfarbowane i wyfiokowane laleczki, które opowiadały
    sobie, gdzie w weekend robiły zakupy, za ile kupiły ubrania, jakie kosmetyki,
    itp. Z jednej strony czułam zazdrość, z drugiej - politowanie. Mam wrażenie
    jednak, że z każdym rokiem jest gorzej. I mówię to ja - siostra tegorocznej
    maturzystki i przyszła nauczycielka, mająca cały czas kontakt z nastolatkami:)

    Ktoś pisał o tym, że problem nieadekwatnego ubierania się występuje najczęściej
    w gimnazjum - nic bardziej mylnego - to właśnie w LO i innych szkołach średnich
    te 16, 17 i 18-letnie siksy myślą, że są już "takie dorosłe" więc mogą ubierać
    się w co chcą, jak chcą, malować się, wylewać litry perfum i wymachiwać
    tipsami.
    Nie mówiąc o tych cały czas piszczących komórkach, to już jest dobijające, jak
    powiedzmy, grupa 18 panienek "pyka" sobie sygnałki, wysyła smsy pod ławkami i
    pisze odpowiedzi na testach poprzez smsy (autentyczne).

    A wiecie jak wyglądają lekcje wf'u, gdy żadna nie chce się spocić, rozmazać
    makijażu, połamać paznokietków?:) Komicznie:)))
  • zenka148 08.04.06, 09:48
    ann_alice napisała:

    >
    > A wiecie jak wyglądają lekcje wf'u, gdy żadna nie chce się spocić, rozmazać
    > makijażu, połamać paznokietków?:) Komicznie:)))

    A wyobrażasz sobie ćwiczenia w podgrupach? Reszta wyglądałaby jak po walce z
    tygrysem bengalskim ;)
  • Gość: pifil IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.04.06, 23:07
    Hej, nie czytalem wszystkiego, ale wiem o co idzie!
    Mundurki? Tak, ale dla wyselekcjonowanych! Policja, LOT,
    MZK, wszedzie to pasuje. Gornicy, rolnicy, to extra
    ubranie wywyzsza i robi eilite! My potrzebujemy ELITY,
    my wszyscy. Dzieciaki w mundurku czuja sie po prostu
    lepiej, wazniej, no nie?
    piotr
  • Gość: Dudusia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 16:00
    W zupelności się z Toba zgadzam, le mam jaszcze coś do dodania.
    Mundurki to dobra rzecz ze względu na to, że nie było by widaćtakiej rożnocy
    dochodów. Niektórz chodza do zskoły nie wiadomo jak ubrani, a w takiej sytuacji
    ci biedniejsi czuja się gorzej. Ci, ktorzy naprawdę uważaja, że mundurki
    są "debilne" boja sie, ze spadna z łyżki i nie będą tak zauwazani. Według
    takich osób to jest ponizenie dla mody.
    Wogóle mundurek szkole nadaje jakieś lepsze mniemanie.

    Dudusia
  • Gość: zenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 09:41


    Wiesz? Mnie osobiście właśnie nie przeszkadzają dready i glany pod warunkiem,
    że są czyste. Mój syn licealista nosi permanentnie. Nie pozwoliłam mu się
    podziarać ani popiercingować. Mam nadzieję, że nie stłumiłam w ten sposób jego
    osobowości ;) Chodzi do takiej szkoły gdzie młódź jest umundurowana
    i ,,obtarczowana'' i nikt sobie nie krzywduje. Zresztą liceum dzieciak wybiera
    sobie sam, więc całe dobrodziejstwo inwentarza z tego faktu wynikające, musi
    tez przyjąć.

    A zresztą, jeśli już można mówić o regule i wyjątkach, to często rzeczone dready
    (albo irokez) idą w parze z ciekawą osobowością, rozległą wiedza, intelektem,
    uzdolnieniami muzycznymi bądź plastycznymi etc. A pod zjaraną blond farbą
    grzywką mieści się CO? Móżdżek, który gdyby włożyć do czaszki od kury, byłaby
    grzechotka. Naturalnie, podkreślam (!), są wyjątki w jedną i w drugą stronę,
    lecz niestety z reguły tak to wygląda.

    Moim skromnym zdaniem, jest ogromna różnica pomiędzy powyższym wizerunkiem a
    wizerunkiem uczennicy, która się nosi do szkoły jak nie przymierzając, panie
    stojące przy trasach szybkiego ruchu i utwardzające pobocza. Jak w pierwszym
    wypadku młodzież wygląda jak młodzież(mimo wszystko), tak w drugim... bez
    komentarza.

  • ann_alice 08.04.06, 10:03
    To podyskutuj z takimi uczennicami, które uważają, że one mają PRAWO tak
    wyglądać, a my nie mamy PRAWA niczego im zakazywać, że nie liczy się to jak są
    ubrane, tylko ich wiedza, bla, bla bla.

    Nadal jestem zdania, że wprowadzenie mundurków, zakaz tipsów, farbowanych
    czupryn, komórek i innych gadżetów wyszedłby im na dobre.
    W końcu w szkole podobno liczy się wiedza, to na co im to wszystko?;)
  • acorns 08.04.06, 10:24
    > Nadal jestem zdania, że wprowadzenie mundurków, zakaz tipsów, farbowanych
    > czupryn, komórek i innych gadżetów wyszedłby im na dobre

    To ma jakiś tam niewielki sens tylko i wyłacznie pod warunkiem, że edukacja nie
    będzie obowiązkowa i każda szkoła będzie miała swoje własne zasady a nie
    odgórnie narzucone. Uczeń i jego rodzice muszą mieć wybór. Jeśl warunki jakie
    stawia szkoła (czyli zakaz praktycznie wszystkiego poza workopodobnym strojem)
    nie odpowiada mojej córce, to ona nie musi do niej chodzić. Jeśli decyduje się
    chodzić, to przyjmuje warunki jakie stawia szkoła. To powinno być tak jak w
    dorosłym życiu z pracą. Nie lubię garniturów, więc mogę sobie wybrać pracę, w
    której nie muszę ich zakładać. Niech rynek reguluje zasady panujące w szkole.
    Jeśli uczniowie bedą chcieli chodzić do szkół gdzie nie wolno pewnych rzeczy,
    to takie szkoły będą powstawać.

    Ale takie rozwiązanie też nie jest wcale dobre. Bo Młoda na przykład chce
    chodzić do tej a nie innej szkoły, ale chce się ubierać swobodnie, a większość
    uczniów nie i Młoda wtedy musi się podporządkować, albo łamać zasady. A to już
    nie jest dobre. Najsensowniejszym rozwiązaniem jest więc wprowadzenie mundurków
    i tarcz szkolnych, ale po pierwsze - na wzór japoński, a nie jakieś paskudztwo,
    a po drugie - mundurek byłby tylko dla chętnych, którzy identyfikują się ze
    szkołą, a nie obowiązkowy dla wszystkich.
  • zenka148 08.04.06, 11:04
    ann_alice napisała:

    > To podyskutuj z takimi uczennicami, które uważają, że one mają PRAWO tak
    > wyglądać, a my nie mamy PRAWA niczego im zakazywać,


    PRAWO- to szanowna młodzież ma przede wszystkim do nauki. MA PRAWO uczęszczać
    do szkół i zdobywać wiedzę. A że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę...?
    Czyja to wina?



  • Gość: i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 21:30
    W mojej szkole obowiązują mundurki okrojone do czarnej / granatowej marynarki z
    paskami na rękawach (ilość pasków = klasa). Przyznam, że oglądałam ostatnio w
    Dzienniku Zachodnim tzw. fotomaturę. I byłam dumna ze szkoły, która jako jedna z
    niewielu prezentowała się elegancko, w przeciwieństwie do szkół wypełnionych
    maturzystami w świeżo prasowanych dresikach, topikach w kolorze wściekłej
    fuksji, minióweczkach / dżinsach-rurkach (bo "trendy") z cekinkami. Ci ludzie
    nie wyglądali na osoby zasługujące na świadectwo dojrzałości.
    Ciekawe, że kiedyś w mojej szkole mundurki zostały zniesione. Powróciły... po
    protestach uczniów, którzy traktują je jako swoisty wyróżnik z "masówki".
    Odpowiada mi taka wersja - "okrojona", gdy wilk syty i owca cała. Marynarki
    nadają trochę wyjątkowości, ale też pozwalają nosić ubrania takie, jakie się
    chce. Przy czym niektórzy rezygnują z np. dresików, bo to połączenie wygląda
    komicznie :)
    Ot i wychowawcze działanie marynarki ;)
  • Gość: salwatorka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 12:50
    naprawdę próbujesz zabić w młodym człowieku indywidualność. Każdy człowiek jest
    wyjątkowy i musi to okazać. Lepiej niech okazuje to ubierając się w firmowe
    ciuchy, mając irokeza i kolczyki w twarzy, niż zachowując się jak idiota tylko
    po to żeby się odróżnić i zwrócić na siebie uwagę. Jeżeli każecie dzieciakom
    nosić jednakowe ubrania to one i tak je zmienią, podopinają to i owo, zrobią
    sobie makijaż na Marylna Mansona. A jak tego zakażecie to podniosą bunt i tyle.
    To że panienka z bogatej rodziny ze średnią 5,9 będzie nosić ten sam worek po
    ziemniakach co idiota z ogólnej który pali pije i nie umie się podpisać nie
    znaczy że będą żyć w zgodzie i czuć się równi!
  • miang 08.04.06, 13:03
    jeszcze jedno - zdajecie se sprawe ze te mundurki bylyby noszone codziennie a
    prane raz w tygodniu?
  • Gość: Joszka IP: *.pl / *.enterpol.pl 08.04.06, 18:27
    Nie pieprz głupot!Można mieć dwa mundurki na zmianę.A jak ktoś pracuje w
    fartuchu czy ubraniu roboczym to też pierze je codziennie? Bo wydaje mi si ę,że
    nawet rzadziej niż raz na tydzień.
  • miang 10.04.06, 09:40
    no to rzeczywiscie nie bedzie roznic miedzy biednymi a bogatymi - bogaci beda
    miec czysty mundurek bo biednych nie stac na kilka na zmiane
  • create 10.04.06, 11:24
    sądze że na zmianę mundurka bedzie ludzi stać, trzbe pamietać ze nie bedzie to
    ubior z markowych sklepów.
  • raveness1 08.04.06, 20:15
    Piszecie, ze mundurki zmniejszyly by dystans pomiedzy tymi biednymi a tymi
    bogatymi "na topie". Pytam, jaki bylby tego cel? Jakiemu normalnemu uczniowi
    przy zdrowych zmyslach mialoby zalezec na dolaczeniu do grupy napuszonych,
    prymitywnych snobow? Poza tym cale te "bajkowe pokolenie komorkowcow" kreci
    bata na samych siebie. W Polsce ten efekt jest jeszcze nie widoczny, bo nasza
    mlodziez "idzie z opoznieniem", ale za to jest on doskonale widoczny np. w USA.
    Bardziej tragiczne jak zalosne.
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.04.06, 23:25
    Wyzywające pannice musiałyby spuścić z tonu, co dobrze zrobiłoby i im, i innym
    uczniom, że o nauczycielach nie wspomnę. Bo czasem taka dziewucha ubierze się
    tak, że nauczycielka przy niej to "zgrzebna badziewiara" :D:D:D
    Po drugie - może miałyby takie tipsiary trochę więcej czasu dla lekcji, a nie
    prezentowałyby sobie jakichś stringów, czy kolczyków w wylakierowanych
    pazurach. To zawsze można w czasie wolnym, a szkoła jest od nauki, a nie od
    lansowania się.
    Co do "normalnych" uczniów: nie, nie chcą oni równać się z bandą snobów, ale
    przykro im, że się na nich z góry patrzy, bo mają zeszłoroczne modele dżinsów i
    to nie od markowego producenta. Dobrze, jeśli kończy się na spojrzeniach.
    Za to nie mam nic przeciwko dredom (czystym), czy innym przejawom nastoletniego
    buntu ;), o ile nie przeszkadza to w nauce. Bo z moich obserwacji wynika, że w
    przeciwieństwie do takich zbuntowanych, modne panny raczej nie grzeszą
    intelektem.
  • create 08.04.06, 23:51
    to w zasadzie ten sam problem. Dzieciaki w szkole powinny czuć się równe, a
    chusty powodowały straszne zróżnicowanie i tworzenie jakiś podgrup. Uważam ze
    słusznie ich zakazali.
  • truten.zenobi 10.04.06, 10:26
    Jeżeli szkoła nie potrafi wychowywać to żadne restrykcje zakazy i nakazy nic
    nie zmienią.

    mundurki rozumiem są sposobem na tłamszenie "indywidualności"
    uczniów, "przycinanie okragłych ludzi do małych kwadratowych ramek", na
    pokazanie miejsca w szeregu.

    rozumiem że różne tego typu pomysły są przyznaniem się do klęski
    i "wywieszeniem białej flagi" oznaczają koniec wychowania a początek tresury.

    no ale czego wymagać jeśli klasy w dalszym ciągu są 30 osobowe a jedyna reforma
    szkolnictwa polegała na wprowadzeniu obowiązkowych lekcji religii
  • create 10.04.06, 11:23
    widać że jesteś za tzw. płaską definicją indywidualności
  • truten.zenobi 10.04.06, 11:41
    strój jest z jednej strony sposobem "autoprezentację", na demonstrację swojej
    indywidualności, a z drugiej strony na pokazanie swojej przynależności
    grupowej.

    świadczy o kulturze, poczuciu dobrego smaku, czy nawet o cechach charakteru.

    To co sie obecnie wyprawia świadczy o klęsce pedagogów i obecnego systemu
    edukacji i wychowania, żadne mundurki nic nie poprawia!
  • Gość: beti22 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 12:30
    Najpierw niech dzieci nauczą się szacunku do nauczycieli. Plują kulkami
    papierowymi, rzucają kredą, gadają na lekcjach, a tu ktoś chce te niesforne
    dzieciaki w mundurki ubrać. Nigdy to nie wypali. Jestem raczej za tym, aby
    rodzice zamiast projektować mundurki raczej zajęli się wychowaniem własnych
    pociech. Ktoś wcześniej napisał, że mamy kiepskich nauczycieli. Jeżeli będziemy
    dzieci karmić takimi stwierdzeniami to dziecko nie będzie miało szacunku do
    nauczyciela i nie będzie przykładało się do nauki. Dzieci powinny być uczone
    szacunku do starszych i mądrzejszych, ale jak od rodzica słyszy, że nauczyciel
    to tania siła robocza w dodtaku kiepska to kształtujemy w nim poczucie
    wyższości nad nauczycielem. Nauczyciele zbyt mało zarabiają w porównaniu do
    tego ile pracy, nerwów i czasu wkładają w swoją pracę. Ludzie oni kształcą
    Wasze dzieci. Gdyby zarabiali więcej i dzieci miałyby do nich szacunek to
    edukacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie jestem nauczycielką, tylko studentką
    psychologii. Jeszcze jedno, pracowałam przez ponad rok na poczcie i przez
    ostatnie kilka miesięcy kazali chodzić nam w paskudnych koszulach. Miałam tę
    koszulę na sobie tylko raz. Wolałam dostać upomnienie niż wyglądać jak reszta
    moich koleżanek. Młodzi ludzie jeszcze bardziej zaczną się buntować. Co do
    pokazywania swojego, a raczej rodziców bogactwa to jest to parszywe zachowanie
    dzieciaków, ale to nie mundurki mają wychowywać lecz rodzice. W podstawówce
    miałam koleżankę bardzo bogatą. Nie było biednych dzieci, wszyscy raczej
    pochodziliśmy z dosyć dobrze sytuowanych rodzin, ale ona miała wszystko.
    Solarium, super ciuchy, piękne buty i torebki, drogie kosmetyki, wszystko to na
    co resztę było stać tylko w części, ale nigdy się nie wywyższała. Była bardzo
    ładna i zawsze świetnie ubrana, ale przy tym dobrze się uczyła, ze wszystkimi
    się przyjaźniła, ciuchy pożyczała jak była jakaś imprezka, bardzo pozytywna,
    zawsze uśmiechnięta i dobrze wychowana przez wspaniałych rodziców. Wszystko
    zależy od wychowania.
  • truten.zenobi 10.04.06, 13:26
    problem w tym iż starsi niezawsze sa mądrzejsi, kwalifikacje nauczycieli są
    niskie i dobrze by byłogdyby dziecko podchodiło krytycznie do zachowania
    nauczycieli i informowało o wszelkich nieprawidłowościach.

    problem wg. mnie lezy gdzieś indziej tj w bezkrytycznym podejścu do "swoich
    pociech", w tym iz tak naprawdę rodzice w coraz mniejszym stopniu zajmuja się
    wychowaniem dzieci, no i oczywiscie po stronie szkoły (zbyt liczne klasy, zbyt
    niskie wynagrodzenia i kwalifikacje nauczycieli nauczycieli, chore układy w
    szkole, brak reformy oswiaty itd....)

    A szacunek zdobywa sie w całkiem inny sposób i to o czym piszesz nie jest
    wstanie go podważyć (jeśli nauczyciel ma odpowiednią wiedzę kwalifikacje i umie
    się zachować.)

    Nie twierdzę też że całkowicie nie masz racji, bo w zasadzie jest dużo prawdy w
    tym co piszesz.
    tyle ze działaniami pozornymi typu godziny policyjne, mundurki itp. nie
    rozwiąrzemy problemów wychowawczych
  • Gość: beti22 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 16:03
    Wiadomo, że nauczyciel nauczycielowi nierówny, ale tak czy inaczej należy mu
    się szacunek bez względu na to czy jest dobrym czy przeciętnym profesorem. Boli
    mnie to jak teraz nastolatki traktują ludzi pośrednio dzięki którym kiedyś będą
    miały z nich, a raczej z ich pracy chleb. Nauczyciel to taka osoba która
    powinna dużo zarabiać i mieć autorytet sam w sobie choćby dlatego, że jest
    nauczycielem. Poświęca się, w domu marnuje swój wolny czas na sprawdzanie
    klasówek. Wiadomo, że są nauczyciele, którzy nie powinni tego zawodu wykonywać,
    ale postawmy się w sytuacji nauczyciela, który na dzieńdobry dostał papierową
    kulką w głowę. Od razu taki człowiek (nauczyciel też człowiek i ma swoje
    granice wytrzymałości) traci cierpliwość i specjalnie może takiego delikwenta
    przepytać z całego semestru co w większości przypadków kończy się brakiem
    wiedzy i finałem będzie jedynka, po czym taki rozwydrzony kilkunastolatek
    poleci do rodziców z płaczem, a Ci zrobią awanturę, że nauczyciel nierówno
    ocenia. Ale co nauczyciel ma prawo pytać wyrywkowo, nie wszystkich, z
    materiału, który już został przerobiony. Jacy nauczyciele by nie byli zasługują
    na szacunek, bo zajmują się naszymi dziećmi, uczą je, a my nie mamy prawa mówić
    dzieciom, że nauczyciel jest kiepski nawet jeżeli mamy rację.
  • create 10.04.06, 16:27
    > Nauczyciel to taka osoba która
    > powinna dużo zarabiać i mieć autorytet sam w sobie choćby dlatego, że jest
    > nauczycielem.

    Używasz określen niedefiniowalnych, ile to duzo , co to jest autorytet?

    Wiadomo, że nauczyciel powinien wiecej zarabiac niz dzis. Wiadomo tez ze jeszcze
    długa droga do tego adby realnie podniesc pensje nauczycielskie.

    Ale są rzeczy które da się zrobić i o nich mówmy.
  • truten.zenobi 10.04.06, 16:32
    > na szacunek, bo zajmują się naszymi dziećmi, uczą je, a my nie mamy prawa
    > mówić dzieciom, że nauczyciel jest kiepski nawet jeżeli mamy rację.

    niestety jest tak iż zbyt wielu nauczycieli nie powinno wykonywać tego zawodu.
    (A jest tak dlatego że niestety płace są zbyt niskie oraz że panuje dziwna
    solidarność tj. obrona przez srodowisko nauczycielskie takich miernot.)

    dzieci są bardzo czułe na wszelkie nieprawdyi półprawdy
    jeżeli będę kłamał oceniając jakiegos nauczyciela to może ono stwierdzić nie
    tylko że nie mam racji w tym konkretnym temacie ale i w każdym innym. Tak wiec
    nie widze powodu dla którego mam podrywać swój(juz i tak pewnie wątly)
    autorytet rodzica by ratować autorytet nauczyciela, którego powinno sie wywalić
    ze szkoły dla dobra mojego dziecka.

    napewno masz też rację iż nie należy dziecka wrogo czy negatywnie nastawiac do
    nauczycieli.

    Ale tak naprawdę chyba nie wiem jak należy postąpić. kultura, poszanowanie,
    załatwianie sprawy "w cztery oczy" nie jest skuteczne wobez takich miernot
    (zwykle potrafiących nieźle kłamać i wyładowujacych swoje flustracje na
    uczniach)
    skolei bardziej agresywne podejście moze poważnie skrzywdzić kogoś kto za marne
    pieniądze stara się pracować jak najlepiej.
    dzieci mają tendencję do zmyślania i naginania faktów tak więc ich opinia może
    nie być miarodajna a z drugiej strony brak zaufania do tego co mówi dziecko
    moze zerwac całkowicie więcy dziecko rodzic a nawet moze być przyczyną
    poważnych nieszczęść (większość przypadków bezkarności pedofili opiera się na
    tym że rodzice nie wierzą dziecku!)

    niestety w takiej sytuacji nie ma co liczyc na pomoc innych nauczycieli czy
    dyrekcji szkoły. tak więc z jednej strony może i są winne "nadwrażliwe mamuski"
    ale z drugiej brak mozliwosci szukania pomocy w instytucjach do tego (min.)
    powołanych niesie ze spobą ten upadek kultury i zdziczenie!
  • Gość: beti22 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 16:50
    Wygłaszając negatywne zdanie na temat nauczyciela w obecności dziecka wyrabia
    mu się opinię nie tylko na temat tego konkretnego, ale ogółowi nauczycieli.
    Jeżeli dziecko przychodzi z problemem uczeń-nauczyciel to najlepiej
    powiedzieć "rozumiem co chcesz mi powiedzieć, rozumiem, że Cię to boli,
    porozmawiam z nauczycielem, nie mniej masz się uczyć i nauczyciela szanować". W
    ten sposób pokazujesz dziecku, że mu ufasz, że postarasz się mu pomóc, ale jego
    obowiązkiem jest szanowanie nauczyciela tak czy inaczej. Ja miałam dokładnie
    taką sytuację, a nawet kilka. Całkiem niedawno kończyłam liceum i pamiętam jak
    miałam na pieńku z nauczycielem. Żaliłam się rodzicom, że ta jedynka to tylko
    złe nastawienie nauczyciela wobec mnie. Nie wspomnę o faktycznym nagięciu
    prawdy z mojej strony, aby się wybielić. Rodzice jednak byli sprytniejsi i
    owszem pomagali mi, rozmawiali z nauczycielem nie mniej kazali mi się uczyć i
    mówili, że mimo wszystko nie mam prawa nauczyciela poniżać, rozmawiać na jego
    lekcjach i przede wszystkim mam być przygotowana na każdą lekcję. Jeżeli nawet
    faktycznie nauczyciel mnie nie lubił to nie miał punktu zaczepienia, nie mógł
    mnie złapać, bo przestałam gadać, siedziałam grzecznie i byłam przygotowana do
    lekcji. Co sobie o tym profesorze myślałam to wiem ja, ewentualnie dzieliłam
    się z przyjaciółmi na przerwach opinią. Nie mogli mi nic zarzucić. Może właśnie
    tędy droga.
  • truten.zenobi 10.04.06, 22:42
    odpowiem ci tak:
    Ciekawe czy podobnie byś mówiła gdyby Twoje dziecko (bedące dyslektykiem)
    nauczyciel publicznie piętnował przed klasą jako niedorozwiniete
    To taki przykład z życia i to wcale sie nie działo się 30 lat temu ale obecnie
    gdy prawie na kazdym kroku można znaleźć informacje o dysleksji!

    Może właśnie trzeba mówić dziecku prawdę żeby zrozumiało że porządnego
    nauczyciela trzeba szanować a takiego... trzeba tępić na każdym kroku
    i napewno nie można pomiedzy nimi stawiać "znaku równości"!
    żę o kazdym takim wyskoku powinien natychmiast informować a byc może
    współpracować w zdobyciu informacji potrzebnych do postawienia oficjalnych
    zarzutów.

    Oczywiście nie może być mowy o poniżaniu ani o tym że nie trzeba się uczyć bo
    jak ktos tak stawia sprawę to raczej bym sie zastanawiał czy to nie
    przypadek "nadwrażliwej mamuski" i kapryśnego ...

    no może bym udzielił jednej dyspensy na poniżanie to jest pokazanie (publiczne!)
    że góruje się nad takim matołkiem wiedzą!

    myślę też iż jeżeli nauczyciele, uczniowie i rodzice będą mieć dobry kontakt ze
    sobą to wiele problemów mozna rozwiązać zanim powstaną jeślikazdy żyje w
    różnych światach to i najmniejsze problemy urastają do rangi spraw najwyższej
    wagi. To raz a dwa jesteśmy społeczeństwem o niskiej kulturze bycia i miernej
    edukacji tak wiec nie ma czemu sie dziwić jeśli dochodzi do różnych ekscesów.
    a po trzecie jeśli szanuje się prawo do nauki bandyty a nie szanuje tego prawa
    zwykłego ucznia, jeśli odbiera sie nauczycielom mozliwości walki z chamstwem i
    bandytyzmem na terenie szkoły (np. dzielna polska policja nie raczy
    interweniować na kilkukrote wezwanie dyrektora szkoły!)
    To czemu się dziwić że rośnie bandytyzm w szkołach?
    Tyle żeby z tym walczyć skutecznie to trzeba walczyć z przyczynami a nie z
    objawami!
  • Gość: beti22 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 15:44
    Zgadzam się .... naprawdę się zgadzam :):)
  • create 10.04.06, 16:23
    Masz racje są funkcje szkoły - funkcje publiczne, które państwo spełnia wobec
    dzieci. I to są jedyne na które państwo ma wpływ.

    Jak chcesz wpływać polityką państwa na to jak rodzice wychowują swoje dzieci?

    Nie mówię że to nie jest problem ale rowniez państwo powinno dążyć do tego aby
    był zapewniony maksymalny poziom równości w szkole.

    Przykład Twojej koleżanki jest bardzo chwalebny, ale czy sądzisz że masz
    jakiekolwiek podstawy aby uogólnic go na całość społeczności uczniowskiej?
  • truten.zenobi 10.04.06, 16:45
    > Jak chcesz wpływać polityką państwa na to jak rodzice wychowują swoje dzieci?

    w szkole dziecko spęd\za okołoo 6-8 h/dziennie z rodzicami 2-3 h
    nie czarujmy sie że rodzice mają tak wielki wpływ na "swoje pociechy"...
  • create 10.04.06, 16:49
    > > Jak chcesz wpływać polityką państwa na to jak rodzice wychowują swoje dzi
    > eci?
    >
    > w szkole dziecko spęd\za okołoo 6-8 h/dziennie z rodzicami 2-3 h
    > nie czarujmy sie że rodzice mają tak wielki wpływ na "swoje pociechy"...


    Dokładnie o tym mowie szkoła powinna miec wiekszy wplyw na dzieci, tworzyc
    lepsza plaszczyzne do wychowywania. Poczucie rownosci i wspolnoty jakie sie w
    mniejszym badz wiekszym stopniu sie rodzi dzieci wspolnemu ubiorowi jest jedna z
    takich płaszczyzn.

    Oczywiscie szkola nie powinna ograniczac sie jedynie do ubioru.
  • truten.zenobi 10.04.06, 22:18
    Poczucie rownosci i wspolnoty jakie sie w
    > mniejszym badz wiekszym stopniu sie rodzi dzieci wspolnemu ubiorowi jest
    jedna
    > z
    > takich płaszczyzn.

    Tak pod warunkiem iz mundurek szkolny bedzie postrzegany jako emblemat
    przynależności do elity - tyle że wtedy nikt nikogo nie będzie musiał zmuszać
    do jego noszenia.

    co innego jeśli będzie "oznaką frajerstwa" wtedy pewnie będa go nosic pod
    przymusem uczniowie przeciętni lub potulni będzie wtedy on symbolem odrzucenia
    czy uważasz że wtedy będzie to dawać jakieś pozytywne efekty wychowawcze?
  • vivian.darkbloom 13.04.06, 09:33
    widze, ze masz tendencje do myślenia kolektywistycznego - "wspólnota" etc. chyba
    dawno chodziłeś do szkoły i zapomniałeś jak to jest... przypadki gdy cała klasa
    tworzy "wspólnotę" to są wyjątki. Mundurki nic nie dadzą, bo dzieci w szkolach
    państwowych pochodza z róznych środowisk społecznych i mają tym samym rożny
    kapitał kulturowy... jakoś tak dziwnie sie składa, ze dzieci rodziców
    wyskształconych zadaja sie z dziećmi, ktorych rodzice też są wykształceni i
    analogicznie - dzieci niewykształconych. a przecież w podstawoówce nie jest się
    świadmym różnic klasowych! - to sie dokonuje niejako naturalnie, spontanicznie.
    Ty masz utopijną wizję zniesienia tych róznic jak za dotknięciem czerodziejskiej
    różdżki - przepraszam: mundurka, a to nie takie proste.
    Poza tym: na pierwszym miejscu powinna być wolność, która oznacza rownież
    wolnośc ubierania się w co chcemy,. nie można wolności podporzadkowywać równości
  • kol.3 10.04.06, 21:14
    Dokładnie tak samo jest w klasie mojego syna. Bliski kolega syna jest bardzo
    bogaty z domu, rodzice przedsiębiorcy, dziecko ma kieszonkowe takie jak nasze
    dochody w domu. Chłopak jest jednak serdeczny i normalny. Mój syn jak i inni
    koledzy mają z nim dobry kontakt, z drugiej strony, mój syn nie jest
    chorobliwie zazdrosny i cudze bogactwo nie zakłóca mu snu.
    Myślę, że problem tkwi nie tylko w bogactwie niektórych uczniow, ale raczej w
    zawiści ich biedniejszych kolegów.
  • create 10.04.06, 16:19
    Sposób na autoprezentację powiadasz. Dzieci w szkole powinny sie autoprezentować
    poziomem swojej wiedzy a nie tym co noszą bądź nie noszą.

    Trendy w szkolnych strojach świadczą o tym bardziej która z firm odzieżowych
    wyłożyła więcej pieniedzy na dobrą kampanię reklamową.
  • Gość: beti22 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 16:32
    Oczywiście, że przykładów takich jak moja koleżanka jest niewiele, ale pamiętam
    czasy mojego liceum i wiem, że jakiekolwiek zakłucanie naszej indywidualności
    kończyło się niepowodzeniem. Dzieci nie muszą chodzić w mundurkach, to jest
    bezsnensu, kto się na to zgodzi ?? Wiem, że szkoła zamienia się teraz w
    manifestację i wybieg co napewno nie jest dobre, ale dzieci to przede wszystkim
    sprawa rodziców. Skoro oni pozwalają tak się do szkoły ubierać, skoro takie
    ciuchy im kupują to znaczy, że nie możemy tego zmienić tak samo jak nie możemy
    rodzicom nakazać wyuczenia w dzieciach szacunku do starszych, a szkoda.
  • create 10.04.06, 16:43
    >zakłucanie naszej indywidualności
    >kończyło się niepowodzeniem.

    Jeżeli dziecko od 6 roku zycia bedzie chodzilo w mundurku uzna ten stan rzeczy
    za norme i ubior nie bedzie kryterium indywidualnosci. Indywidualnosc sie bedzie
    sie obajwiac cechami wewnetrznymi a nie plytkoscia zewnetrzna.
  • truten.zenobi 10.04.06, 16:39
    szkoła to nie tylko maszyna ucząca ale i pewna społeczność

    uczeń funkcjonuje w jakiejś grupie, klasie, druzynie itp.
    nie mozna go traktować bezosobowo jako przedmiot!

    inna kwestią jest kultura, estetyka i wyrobienie smaku.
    Wychowawcza rola szkoły w tej dziedinie nie moze sie sprowadzać tylko i
    wyłącznie do mundurka i sztywnych regulaminów regulujacych każdą sferę życia.
  • create 10.04.06, 16:46
    >uczeń funkcjonuje w jakiejś grupie, klasie, druzynie itp.
    >nie mozna go traktować bezosobowo jako przedmiot!

    Zgadzam się własnie mundurki tworzą podstawę wspólnotowych doświadczeń grupy,
    klasy, drużyny.
    Uczeń w mundurku będzie objawiał swoją indywidualność poprzez swoje cechy
    wewnętrzne a nie poprzez swój ubiór zewnętrzny. Przyznasz chyba że ubiór jest
    dość płytkim sposobem autoprezentacji.
  • truten.zenobi 10.04.06, 22:13
    > Przyznasz chyba że ubiór jest
    > dość płytkim sposobem autoprezentacji.

    to oczywiste ale mundurki nic nie zmienią.
    młodzi bandyci nie będą przeciesz nosic mundurków, mundurki nie sprawią iz
    bogaci zbiednieją a biedni sie wzbogacą.

    takie zapędy świadczą jedynie że ktoś nie wie co robic albo co gorsza unika
    rozwiazania ptroblemu i podejmuje działania zastępcze.

    niestety ale reforma szkolnictwa kosztowała by sporo! ale pewnie i tak dużo
    mniej niz utrzymanie więzień itp.
    Tak więc czemu nikt nie dąży do zmniejszenia liczebności klas, zmiany programów
    tak by były bardziej dostosowane do naszych czasów (mniej pamieciówki a wiecej
    umiejętności samodzielnego rozwiazywania problemów, samodzielnego zdobywani
    apotrzebnych informacji)

    obawiam się że to tylko kolejne działania władz skierowane pod publiczke na
    których tak naprawdę młodzież ucierpi
  • create 11.04.06, 00:09
    >młodzi bandyci nie będą przeciesz nosic mundurków

    bardzo dobry przykład od razu będzie widać jak bandyta wchodzi do szkoły

    >mundurki nie sprawią iz
    > bogaci zbiednieją a biedni sie wzbogacą.

    Rzecz jasna, ale stworzą poczucie wspólnoty mimo istnienia oczywistych róznic
    poza szkołą.
  • truten.zenobi 11.04.06, 07:46
    > bardzo dobry przykład od razu będzie widać jak bandyta wchodzi do szkoły

    tyle że w szkołach molochach to i tak nic nie zmieni bo ludzie sie nie znają a
    jak bandior (np. z narkotykami) będzie chciał wejść to "pożyczy" mundurek przed
    szkołą.

    > Rzecz jasna, ale stworzą poczucie wspólnoty mimo istnienia oczywistych róznic
    > poza szkołą.

    to raczej działa w drugą strone jeśli ludzie odczuwają wspólnotę to sami
    zaczynają się ubierac podobnie czy wręcz starają się ubrac tak samo.
    jeśli tej wspólnoty nie ma to nawet jeśli zmusisz ludzi do noszenia "mundurków"
    to i tak kazdy bedzie się statał podkreślić swoja odmienność np. dodatkami.

    poza tym jeśli od małego chcesz uczyć bycia "malutkim trybikiem wielkiej
    maszyny" i szarości i nijakości to skąd później mają się brać jednostki wybitne
    jesli juz od najmłodszych lat będą tłamszone. gdzie młodi ludie mają sie
    nauczyc jak się stosownie ubierać jeśli cały czas będą chodzic w mundurkach, i
    wreszcze takie podejście nie uczy przeciez akceptacji dla odmiennosi - bo
    wszyscy przecież musza być tacy sami.

    no i to co czały cas podkreślam to jest tylko podejmowanie kolejnych działań
    pozornych! oświacie potrzebna jest porządna reforma a nie udawanie że coś sie
    robi.
  • truten.zenobi 11.04.06, 08:29
  • Gość: camel IP: *.pools.arcor-ip.net 10.04.06, 18:19
    to roszice sa od tego. szkola moze co najwyzej starac sie nadrobic
    niedociaglosci rodzicow..ale na pewno nie wychowa za nich.
    dziecko buraka zostanie burakiem..
  • truten.zenobi 10.04.06, 22:50
    Gość portalu: camel napisał(a):

    > to roszice sa od tego. szkola moze co najwyzej starac sie nadrobic
    > niedociaglosci rodzicow..ale na pewno nie wychowa za nich.

    Jesteś idealistą!
    ale jakie są realia ile czasu dziecko spedza z rodzicami a ile z nauczycielami
    a ile z rówiesnikami.

    myśle że tak naprawdę największy wpływ na dziecko powyżej 10 lat ma grupa
    rówieśników. Rodzice tak naprawde mają największy wpływ na małe dziecko a
    póżniej ten wpływ jest coraz mniejszy!

  • Gość: ima IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 17:57
    ja jestem też za mundurkami, które rozwiązały by wiele problemów nawet
    kradzieży.Ja osobiście pamiętam czasy szkoły podstawowej gdzie nie obowiazywały
    mundurki natomiast w liceum medycznym do którego chodziłam w 80 latach
    obowiązywały mundurki i nikomu krzywda się nie działa z tego powodu po latach
    źle nie wspominam tych mundurków i moje koleżanki też. Wiele szkół ma mundurki
    i uczniowi z tego powodu nic się nie dzieje złego. Gdy ja opowiadam mojej
    siostrzenicy jakie obowiązywały w moim liceum reguły zachowania i czego
    uczennicom nie było wolno nosić, robić to ją ogarnia paniczny śmiech i w głowie
    jej się nie mieści, że nie mogłam mieć żadnego makijażu czy malowanych paznokci
    ale mimo wszystko moja szkoła nie byla żadną traumą . Warto się zastanowić nad
    wprowadzeniem mundurków to jest moje zdanie.
  • Gość: camel IP: *.pools.arcor-ip.net 10.04.06, 18:16
    zauwazcie, ze w np w Aglii im lepsze szkola, tym dumniej uczniowie tej szkoly
    prezentuja swoje garnitury, marynarki czy mundurki. A im mnie tym bardziej
    staraja sie je ukryc. Zauwazcie, ze to zwykli "pospolici" takie mieszczanstwo
    nizszych klas..domaga sie wolnoscii "swobody". Tym czasem w Szkolach o
    najwyzczej randze nosci sie z duma mundurki lub garnitury. Chocby w Liceum
    marynarki wojennej.. no coz niby liceum.
    No wiec zostawmy pospolstwo w spokoju i niech wywalaja kase na denne ciuchy,
    ktore wciskaja im reklamy w TV i na dworcach. Ludzie z klasa nie ubieraja sie i
    tak w ten badziew..
  • Gość: BHd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 18:23
    Styl czy klasa to sprawa gustu... w ten sposób tworzą się nienatruralne
    podziały i od pierwszych dni podchodzisz do osób podobnie ubranych,bo widzisz w
    nich szansę na zrozumienie... wiem, ze wiekszościo to sioę nie spodoba, ale to
    są te osoby co chca cos wygrać strojem a nie wiedzą bądź charakterem... jako
    uczennica jestem za a co do finansów to nie mądre odwoływać się do nich bo dla
    mnie to nie problem
  • Gość: camel IP: *.pools.arcor-ip.net 10.04.06, 18:26
    coz..podzialy byly zawsze i wszedzie. i jestem za.. niestety nie wszyscy
    jestesmy rowni i nie wszyscy mamy rowne szanse.
    sa lekarze i sa smieciarze...
  • Gość: BHd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 18:28
    ale ten temat jest stary jak świat i nic się tu nie zmieni, bo osoby popularne
    w szkołach czerpią podziw głównie z bogactwa bądź wyglądu... (nie to, ze mam
    jakieś kompleksy ) inne osób ten temat nie interesuje, bo uczyć sie trzeba i
    tak... o odwływanie się do spraw finansowych oponenta uważam za śmieszne
  • Gość: Floruśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 18:57
    Sory..jestem w szkole z mundurkami od 3 lat i już mam dosyć.I to wcale nie jest
    tak że nikt się nie wyróżnia, bo każdy chce mieć jak najlepszą spódnicę, bluzkę
    czy coś innego! jak widzę granatowy to mi się coś dzieje..po prostu mam dosyć!!
    Nie wiecie co piszecie jeśli chcecie munurków! Jestem na NIE!!!!!!!!!!
    Pochodźcie sobie w czymś takim to natychmiast zmienicie zdanie..=/ A żeby
    wyróżnić się wiedzą to można to robić bez mundurków.
  • Gość: gramolem IP: 217.153.176.* 10.04.06, 19:15
    jak juz wspomnialam.... licho nie spi, czai sie pod kazda kiecka i w kazdych
    spodniach! mundurki nie pomoga! tylko calkowite odosobnienie i izolacja od
    swiata i jego pokus moze nam pomoc....
  • create 10.04.06, 21:15
    akurat jezeli chodzi o edukacje seksualna wsrod uczniow, to sadze ze by sie jak
    najbardziej przydała.
  • Gość: uczen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 19:12
    pojeb :|
  • Gość: W IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 19:14
    Ja myśle że robisz sobie jakieś jaja, bo mundurki są niewygodne i zbędne. Do
    szkoły przychodzę na swoje 7 godzin- odsiaduje i wychodzie, nie chce się z nikim
    unifikowac. Mundurki to głupota.
  • Gość: katarzyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 22:51
    Gość portalu: W napisał(a):

    > Ja myśle że robisz sobie jakieś jaja, bo mundurki są niewygodne i zbędne. Do
    > szkoły przychodzę na swoje 7 godzin- odsiaduje i wychodzie, nie chce się z
    niki
    > m
    > unifikowac. Mundurki to głupota.


    Miałam mundurki w szkole, to była właśnie superwygoda. Przebieraliśmy się i nie
    stresowałiśmy, że oczko poszło, stringi wystają spod spodni. Siadało się na
    podłodze bez obaw, że pobrudzisz sobie nowy extraciuch.

    Argument z unifikacją to bzdura. Jednakowe są tylko spodnie (bądź spódnica) i
    marynarki, oprócz tego mieliśmy różne buty, bluzki, fryzury, i całą resztę.
    Naprawdę uważasz, że nie masz nic sobą do zaprezentowania prócz swojego
    ciuchowego "imidżu"?
  • Gość: tege IP: *.icpnet.pl 10.04.06, 19:30
  • Gość: Asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 19:46
    Owszem zgadzam się na mundurki, ale takie, które są wygodne i praktyczne.
    Dzieci muszą mieć swobodę ruchów i nie mogą czuć się sztywno.
  • Gość: Mru Mru IP: *.imperiumpw.pl 10.04.06, 20:47
    Moja Opinia jest taka:

    1) Mundurki tak gdyz zwalczaja Terror w Szkole! Wykazaly to wywiady wsrod
    uczniow szkol w ktorych wprowadzono mundurki.
    2) Klasyczny Angielski mundurek bybly najlepszym rozwiazaniem gdyz takie
    pomysyly ze uczniowie ustalaja mundurki to smiech na sali. A to dlatego ze sa
    tak rozne subklutury i grupy aktualnie a nie moze byc tak ze grupa dresujacych
    bedzie dyktowala ubranie dresowe!
    3) Rodzielic Chlopcow i Dziewczyny az do skaczenia szkoly sredniej, wyniki
    naukowe potwierdzaja ze odzielne klasy sa przyczyna wzrostu o ponad 40% wynikow
    uczniow.
    4) Wprowadzic miesznay system edukacji np indiwidualna nauka uczniow z
    zdawaniem waznych egzaminow itd (polega to na tym ze uczniowie biora lekcje
    prywatnie lub w domu a nastepnie zdaja wymagany program, w USA miliony uczniow
    tak robi efekty niesamowite: Znacznie lepsze wyniki w nauce)

    Narazie Polskie szkoly sa mocno zacofane i tyle.

  • cool_kasis 10.04.06, 21:06
    Mundurki w szkolach?! JAK NAJBARDZIEJ:)
    Klania sie panstwu Urszulanka z Poznania, co zapiernicza do szkoly w mundurku
    od paru lat :]

    polecam!
    wstajesz rano i o polowe mniejszy problem co na siebie wlozyc ;]
  • Gość: taka jedna IP: *.system.szczecin.pl 11.04.06, 00:00
    ;) Skąd to znam, może nie Poznań, ale inne miasto wojewódzkie, niegdyś ten sam brak problemu;) Zero stresu;p Pozdrawiam sefrdecznie;)
  • tulipan22 10.04.06, 21:39
    Dzieciaki i tak wiedzą kto jest "lepszy" a kto "gorszy". Mundurek tutaj nic nie
    pomoże.
  • Gość: asia IP: *.gdynia.mm.pl 10.04.06, 22:12
    I ja też!!!
    W USA już dawno wprowadzono nie mundurki, ale jednolitość stroju: określony krój kolor (do wyboru, z tego co pamiętam, khaki, beże, brązy, biały itp...). I czy dzieci tam są mniej kreatywne? Nie :)
    Ale prawda, jak ktoś wcześniej napisał, mundurki to nie wszystko, trzeba zmienić wiele innych rzeczy w polskiej szkole...
  • Gość: beti22 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 22:25
    Moim zdaniem mundurki nic nie dzadzą oprócz dodatkowej formy buntu. Praca u
    podstaw czyli praca nad ukształowaniem w dziecku pewnych reguł, a nie jakieś
    mundurki, które zamiast pomagać w rezultacie pogorszą sytuację. Z pozoru nie
    jest to złe rozwiązanie, ale dzieciaki będą się buntowały i jeszcze bardziej
    znienawidzą szkołę, a chyba nie chodzi o to, żeby wyglądać tak samo tylko o to,
    żeby pokazać pozytywne aspekty szkoły. Równość powinna wynikać nie z ubioru
    tylko z wychowania. Już drugi przykład padł, że są dzieci dobrze ubrane, ale
    jednocześnie miłe i koleżeńskie. Z resztą życie i tak pokaże swoją brutalność,
    a nastolatki to już nie dzieci i należy im pokazać, że jedni są lepiej a inni
    gorzej ubrani, że jedni drugich zjadają, bo taka jest rzeczywistość, którą sami
    tworzymy czego przykładem są wypwiedzi niektórych osób na forum (nie koniecznie
    na tym akurat) typu "chyba głupi jesteś" albo "powinieneś iść do psychiatry".
    Dzieciaki gimnazjalne to taka mała społeczność, która chyba już ma coś do
    powiedzenia w kwestii ubioru.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka