• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Płacenie alimentów przez dziadków Dodaj do ulubionych

  • 04.09.06, 10:23
    co o tym sądzicie? czy uważacie, że jest to sprawiedliwe? Bo z jednej strony -
    kazdy powinien odpowiadac za własne czyny i rodzice mogą nie mieć żadnego
    wpływu na dorosłe dziecko, a jego postepowanie potępiać.
    z drugiej strony jednak - jeszcze bardziej niesprawiedliwe jest wypłacanie
    alimentów z pieniędzy podatników, bo bądz co bądz rodzice są w pośrednim (a
    czasem bezpśrednim) stopniu dpowiedzialni za czyny nawet dorosłego dziecka, bo
    w koncu to oni je wychowywali, a społeczeństwo - nie. jest to też skuteczne,
    bo rodzice maja mimo wszystko wiekszą możliwość wpływu na syna.
    Zaawansowany formularz
    • Gość: Yagiennka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 12:40
      No bardziej mi się to wydaje sprawiedliwe niz płacenie przeze mnie alimentów na
      kogoś kogo nie znam, z kim nie mam nic wspólnego i czemu nie jestem winna - bo z
      jakiej paki mam ponosic konsekwencje tego że ktos się nie umiał zabezpieczyć??
      Ktoś powinien zapłącic te alimenty samotnej matce z dzieckiem, jeżeli tatuś nie
      dorósł do bycia tatusiem i nie dorósł nawet do ponoszenia konsekwencji za swoje
      czyny. I najblizsza po nim do płacenia jest jego rodzina a nie przypadkowy
      podatnik.
      • Gość: Hulka IP: *.aster.pl 05.09.06, 11:19
        Idąc tym tokiem rozumowania - trzeba obciążyć rodziny, a nie podatników,
        świadczeniami na wszystkich nierobów, nieudaczników, pijaków itp.
        Dwa dni czyjegoś pobytu w Izbie Wytrzeźwień plus pakiet badań to, jak pisze
        niedawna "Polityka", ok 2000 zł z kieszeni podatnika. Obciążyć rodzinę, bo nie
        umiała wychować go na trzeźwego człowieka!
        Koszt utrzymania więźnia - także wysoki. Obciążyć rodzinę, bo nie umiała
        wychowac go na uczciwego!
        W ten sposób, jeśli już się tworzy precedens z alimentowaniem przez rodzinę
        cudzych dzieci, argumentując, że nie umiała ona wychować go na odpowiedzialnego
        ojca, można wskazać mnóstwo podobnych sytuacji...
        Tylko co będzie, jak np. jakiś gagatek pobije starą matkę i pójdzie siedzieć?
        Zabierać jej rentę na jego utrzymanie?.. W ogóle jakim prawem obciążać ludzi za
        cudze grzechy?.. A może jeśli ktoś we wsi obrobi Bank Spóldzielczy należy
        wsadzać całą wieś?
        Odpowiedzialnośc zbiorową stosował Hitler - i, jak widać, IV RP... Ponoszenie
        konsekwencji finansowych przez innych ludzi na dzieci kogoś, kto uchyla się od
        płacenia, idzie tym samym tokiem myslenia, jak karanie pasażerów samochodu,
        którzy jechali z pijanym kierowcą.
        Jeśli dziadek ma odpowiadać za dzieci dorosłego syna, to trzeba mu dać prawo do
        zarządzania jego życiem seksualnym - bo jak inaczej taki dziadek może wpływać
        na to, czy mu zabiorą rentę, czy nie?
        Tak samo wszystkich ludzi trzeba wyposazyć w alkomaty i zmusić wszystkich do
        chuchania w nie na wezwanie - bo tylko tak można wpłynąc na to, czy nie
        jedziemy z pijanym..
        Strasznie podłe, niesprawiedliwe, chamskie i złodziejskie jest obciążanie
        krewnych odpowiedzialnością za czyny różnych gagatków - przecież krewny nie ma
        wpływu na f... takiego dupka, nic nie może zrobić!
        Odpowiadać należy - i to z całą konsekwencją! - tylko za własne czyny i decyzje.
        • 13.09.06, 11:03
          pewnie, ze najlepiej by było gdyby każdy ponosił odpowiedzialność za własne
          czyny. tylko, że w przypadku alimentów, ktorych nie da sie ściągnąć od ojca
          alternatywa jest inna - albo poniosą ją dziadkowie albo wszyscy podatnicy.
          Strasznie podłe, niesprawiedliwe, chamskie i złodziejskie jest obciążanie
          społeczeństwa odpowiedzialnością za czyny różnych gagatków - przecież
          społeczeństwo nie ma wpływu na f... takiego dupka, nic nie może zrobić! - tak
          możnaby sparafrazować Twoją wypowiedż.
          Kto Twoim zdaniem ma płaić alimenty gdy nie da się ich (chwilowo lub trwale)
          ściągnąć od ojca - dziadkowie, społeczeństwo czy też w ogóle nie powinno isę
          płacić w takiej sytuacji alimentów?
          • Gość: Hulka IP: *.aster.pl 13.09.06, 18:52
            Normalnie: Państwo czyli my wypłaca alimenty w jakiejś najniższej kwocie i
            obciąża tym tatula - a jak nie płaci, to BEZSPRZECZNIE idzie siedzieć w
            wykupionym dla takich przez Państwo więzieniu w Rumunii!
            • 13.09.06, 20:03
              ...gdyby alimenty dało się ściągnąć po kilku miesiącach płacenia ich z funduszy
              publicznych to taka formuła byłaby OK - problem w tym, że uzyskanie alimentów od
              ojca jest czesto bardzo trudne z powodu stosowanych przez niego wybiegów.
              Więzienie to nie jest dobre rozwiązanie, bo utrzymanie skazańca kosztuje i z
              grubsza moze wyjść tak samo jak wypłacanie alimentów z kieszeni podatników. Poza
              tym nieplacący alimentów nie jest osobą niebezpieczną dla otoczenia i jeśli
              mimo odsiadki nie będzie placił to korzysć dla jego dziecka jest żadna.
          • Gość: ant IP: *.adsl.inetia.pl 13.09.06, 23:31
            > Kto Twoim zdaniem ma płaić alimenty gdy nie da się ich (chwilowo lub trwale)
            > ściągnąć od ojca - dziadkowie, społeczeństwo czy też w ogóle nie powinno isę
            > płacić w takiej sytuacji alimentów?
            >

            matka !
            widziały gały ??
        • Gość: ryzyko IP: *.chello.pl 14.09.06, 12:14
          Pójdźmy jeszcze dalej tym tokiem rozumowania,
          z jakiej paki mam utrzymywać więźniów? Siedzą sobie popaprańcy, za darmo dostają
          jedzenie, cele wyposażone w odbiorniki tv, codzienne spacery, słowem dolce vita!
          Każdego więźnia:
          - wywieżć gdzieś na bezludną wyspę, a morderców, gwałcicieli
          - zastrzelić,
          a kosztami amunicji, wywiezienia obarczyć rodzinę!
    • Gość: exxtreme IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 12:46
      Ani rodzina ani podatnicy.Dzieciorobów zagnać do prac interwencyjnych. Ale
      zaraz podniosą się głosy obrońców demokracji i wolności obywatelskich.
      • Gość: Tomek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 13:13
        Popieram do pracy!Ale większość tatusiów ,to "sztajmesy ",którzy po piwku robią
        sobie dobrze.
    • Gość: hjkgj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 13:46
      źle wychował dzieci, to niech ponosi tego konsekwencje.
    • 04.09.06, 13:58
      Jakoś mało kto pamięta o tym, że obowiązek alimentacyjny dotyczy najbliższej
      rodziny - i działa w różne strony, można alimentów domagać się nie tylko od
      dziadków, ale i rodzeństwa, również własnych dzieci na starość. Tylko dotąd
      było to rzadko stosowane, obecnie nawet w MOPSach podpowiadają jak korzystać z
      przepisów istniejącego prawa - i z czym tu polemizować?

      w pierwszej linii do alimentacji zobowiązani są rodzice - w praktyce dopiero
      kiedy rodzic jest niewypłacalny brane są pod uwagę inne mozliwości. Pisano
      gdzieś artykuł na ten temat - konkluzja była taka, że po pozwaniu dziadków
      większość tatusiów o dziwo jakoś znalazła środki na wypłacenie zasądzonych
      alimentów. Czyli mogli płacić - a nie płacili w poczuciu bezkarności, a kiedy
      się okazało, że jednak jakieś narzędzia nacisku istnieją - to i wypłacalność
      gwałtownie wzrosła. Widać że dziadkowie w przeciwieństwie do ojców biorą pod
      uwagę opinię publiczną i wstyd im przed sąsiadami.
      • 04.09.06, 14:12
        Pozwolę sobie podpisać się pod Twoją wypowiedzią. Jakoś dziwnie pozwani
        dziadkowie potrafią wpłynąć na niepłacącego alimenciarza motywująco.;)
      • 04.09.06, 20:45
        No jak pięknie... Gorzej jak rodzice nie mają kontaktu z synalkiem, klepią biedę i za nie płacenie alimnetów idą siedzieć*. Fajnie?

        *o takiej właśnie sprawie nawet był swego czasu reportaż
    • 04.09.06, 14:44
      a może wogóle alimenty to pomysł niezby madry.

      Wszak tak naprawdę jest to jakby zdejmowanie odpowiedzialnosci z kobiety i
      przerzucanie jej, na żeby tylko na ojca, ale też na jego krewnych czy wręcz
      całe społeczeństwo

      jest to kolejny dowód że tak naprawdę nami rządzą kobiety ;)
      • 04.09.06, 15:57
        Przeczytaj KRiO. Przeczytaj jeszcze raz. I ponownie, z komentarzem najlepiej.
        Przeczytaleś? Dziękuję, teraz dopiero coś napisz.
        • 04.09.06, 16:05
          jeżeli nie rozumiesz mojego komentarza to powtórne jego napisanie niewiele
          zmieni...

          pzd ;)
          • 04.09.06, 16:28
            Trudno zrozumieć taki "komentarz". A raczej trudno zrozumieć tak komentującego.
            Zrzucenie odpowiedzialności to dokładnie to co zrobił tatuś takiego dziecka -
            zostawił dzicko z matką i nie uważa za stosowne płacić alimenty. Gdyby kobieta
            sądownie oddawała dziecko dziadkom na utrzymanie mógłbyś pisać,ze "zrzuca
            odpowiedzialność" a ona cały czas ma dzicko, musi o niego dbać, żywić, ubierać
            i pracować. Wydawałoby się logiczne a okazuje sie,że nie jest.
            • 04.09.06, 18:23
              1. mamy xxi w i jeśli kobieta nie chce mieć dziecka to go nie będzie miała
              2. rozumiem wzgledy dobra dziecka ale nie rozumiem czemu ktoś ma odpowiadać za
              decyzje i czyny osoby dorosłej choćby była z nim blisko spokrewniona
              3. zbyt daleko idące przepisy dają złudne poczucie bezpieczeństwa, ułude
              zwolnienia z odpowiedzialnosci, i pozwalają na myślenie jakoś to bedzie
              • Gość: Lena IP: *.jachpol.net 05.09.06, 11:14
                Piszesz to oczywiście o ojcu dziecka który niczego nie musi?

                Odnosząc się do twojego pkt.1 mam pytanie - co zrobić z dzieckiem na które
                zdecydowali się małżonkowie ale po rozwodzie ojciec go "nie chce" (jak to
                kolokwialnie piszesz)? Powinna go utrzymywać sama kobieta? Nie chcę nawet pytać
                co dla ciebie oznacza "jak nie będzie chciała to nie bdzie miała".
                Podejrzewam,że w XXII wieku zniknie samo ....

                Obawiam się,że to włąsnie ojcowie dzici mają złudne poczucie bezpieczeństwa, że
                jak nie chcą dzicka to po prostu niczego nie muszą.
                • 05.09.06, 11:44
                  a ja myslę że każde znas może przytoczyć 1k przykładów na poparcie swoich tez.
                  i myslę że oboje w jakiejś części będziemy mieli rację.
                  (wszak napewno słyszałaś o przypadkach łapania meża na dziecko czy frajera by
                  płacił alimenty - i napewno słuszne tez będzie Twoje twierdzenie "to nie trzeba
                  było sypiać z byle kim" ;) )

                  tyle że uważam iz niepowinno być tak jak w obecnej chwili czyli prawo i
                  praktyka nie powinno dawać przywilejów (często tylko papierowych) kobietom, ale
                  obydwie strony sporu powinno sie traktowac tak samo oraz by kierowac się
                  naprawdę dobrem dziecka a nie dobrem kobiety.
                  tylko tyle i w zasadzie aż tyle.

                  nie zrozumiałe jest dla mnie też nakładanie obowiązku alimentacyjnego na
                  krewnych czy jako swiadczenie dla osób dorosłych.
                  ja rozumiem słuszne potrzeby, wszak każdy ma własne, ale niby czemu ktoś ma
                  obcy ma na nie łozyć wszak nie wynikają one z jego czynów decyzji czy obietnic?

                  to tak jaby nakładać obowiązek wypłaty odszkodowania sprawcy wypadku solidarnie
                  na całą jego rodzinę.
                  • Gość: Lena IP: 80.48.96.* 05.09.06, 13:43
                    Jeden przypadek nie nosi nawet w drobnym stopniu znamion statystyki. Obawiam
                    się,że w każdym sądzie rodzinnym przytoczą ci tysiące przypadków gdy tatuś nie
                    chce płacić alimentów na swoje dzieci a niewiele przypadków gdy tatuś chce
                    opiekować się sam dzieckiem. Więc nie pisz o równowadze. Alimenty płaci się na
                    utrzymanie dziecka a nie nie "na kobietę" i nie rozumiem nad czym w ogóle można
                    się zastawnawiać. I czy mozna w ogóle zobaczyć takie "dobro dziecka" w którym
                    ojciec się wypina i nie partycypuje w kosztach utrzymania. Dobro dziecka to
                    dobre warunki życia i kontakt z obojgiem rodziców. A niestety tatusiowie często
                    gdy przestają kochać żone przestają i kochać "jej" dzieci. Te dzieci nagle są
                    jej a na "nią nie będą płacić". Twoim tekstem wpisujesz się idealnie w taką
                    własnie postawę. Szafujesz ogólnikami i "dobrem".
                    Nic nie ma do rzeczy "łapanie na dziecko", czasem kobiety "wpadają" choć wcale
                    nie chcą.Kogo mają obwiniać???? To są incydentalne przypadki w dzisiejszej
                    dobie antykonacpcji... chyba,że się jej nie stosuje i wini tą drugą stronę.
    • 04.09.06, 20:41
      Chore! Dlaczego niby rodzice mają ponosić konsekwencje czynów swojego DOROSŁEGO dziecka???
      • Gość: Yagiennka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 20:57
        A dlaczego ja mam ponosic konsekwencje czynów ludzi, których nie znam i na oczy
        nie widziałam?? Ktoś na te alimenty musi płacić, jeśli nie ojciec i jego rodzina
        to podatnik.
        • 04.09.06, 21:03
          Dlatego, ze to podatnik bedzie czerpal korzysci z istnienia nowych podatnikow,
          jak one dorosna.W Polsce jest obecnie ujemny przyrost naturalny. Jego
          konsekwencje beda ponosili wszyscy podatnicy.
          • 05.09.06, 15:20
            Taaaa, a jak owe dzieci wyjadą na stałe za granicę i nigdy nie będą polskimi
            podatnikami? To już jakby sprawiedliwości tu nie ma :)
        • 04.09.06, 21:07
          Gość portalu: Yagiennka napisał(a):

          > A dlaczego ja mam ponosic konsekwencje czynów ludzi, których nie znam i na oczy
          > nie widziałam?? Ktoś na te alimenty musi płacić, jeśli nie ojciec i jego rodzin
          > a
          > to podatnik.

          A jak pojdziesz do pierdla za dlugi (od Plusa czy innego diabla), to na twoj
          wypoczynek beda placic podatnicy, ktorzy cie nie widzieli ale cie czytali ;)
          • 05.09.06, 15:17
            Nie pójdę bo sprawa jest już nieaktualna a Plus umorzył dług :)
        • 05.09.06, 07:35
          czyli może dosadniej jak kobieta idzie do łóżka z byle kim i się w dodatku nie
          zabezpiecza to powinna ponosić tego konsekwencje a nie oczekiwać pomocy od
          wszystkich w koło.

          faceci nie są świeci ale kobiety też - ale w świadomości społecznej pokutuje
          obraz drania i skrzywdzonej bezbronnej dziewczyny która jest pozostawiona sama
          sobie - i stąd pewnie słowa poparcia dla takich rozwiązań prawnych ale moim
          zdaniem takie bezkrytyczne podejście prowadzi do nadużyć.

          być może w szczególnych przypadkach sąd powinien mieć prawo rozszerzania
          obowiązku alimentacyjnego ale też powinien też podchodzić bardziej krytycznie
          do żądań kobiet
          • 05.09.06, 10:37
            Jak facet idzie do łóżka z byle kim i się na dodatek nie zabezpiecza powinien
            ponieść wszelkie konsekwencje swojego postępowania.
            • 05.09.06, 15:26
              Moja mamusia to był byle kto???!!!
              --
              Jest flaszka, jest grzyb
      • 04.09.06, 21:09
        Rodzicami jesteśmy przez całe życie, a nie tylko do hucznej 18 naszej pociechy.
        • Gość: k IP: *.aster.pl 05.09.06, 11:25
          Wobec tego: W Polsce strach mieć dzieci! To gorzej niz dożywocie, bo jeszcze
          kasę trzeba bulić!
          • 05.09.06, 11:49
            Nikt nie musi robić dzieci. Nie ma nakazu. A mieć dziecko to nie to samo co
            kupić sobie rybkę.
    • 05.09.06, 08:46
      No tak Ojciec nie płaci alimentow bo nie pracyje lub nie chce a na stare lata
      sam ubiega się od tych dzieci alimentow
      • 05.09.06, 11:28

        --
        Bigamia - to znaczy mieć o jednego męża za wiele. Monogamia - tak samo.
        • Gość: Wiktor IP: *.aster.pl 05.09.06, 12:50
          Każdy odpowiada za siebie. Nie można karać rodziców za postępki wyrodnego syna.
          Przecież nawet najbardziej odpowiedzialnym i kochającym rodzicom zdarza się miec
          potomka potwora, z którym nawet rzesze opłaconych psychologów nie sa w stanie
          nic zrobić. Jak można karać kogoś innego niż sprawcę ciąży? To sa potworki
          prawne, takie jak pozywanie byłego męża o alimenty 20 lat po rozwodzie (zdarzyło
          się naprawdę, emeryt płaci na kobietę, której nie widział na oczy od dwudziestu
          lat!). Nie można też pozbawiać osób niepłacących alimentów praw obywatelskich
          np. poprzez zabieranie prawa jazdy. To są wszystko bandyckie metody

          Kobiety bełkoczą o równouprawnieniu, chcą się realizować zawodowo i wieść tryb
          życia podobny do mężczyzn. Jednak nawet najlepiej zarabiająca Pani nie omieszka
          wystąpić o alimenty od chłopa, z którym zdarzyło się jej mieć dziecko. Chcecie
          byc takie samodzielne, drogie feministki, och i ach... no to chowajcie sobie
          dzieci na własny rachunek!
          • 05.09.06, 15:26
            Tak? To sobie pomyśl o sytuacji, gdy kobieta sama wychowująca dziecko bo tatuś
            się wypiął, którą po macierzyńskim wyrzucono z pracy nie może znaleźć nowej - bo
            przecież ma małe dziecko a to dla pracodawcy jak trąd. Korzysta z pomocy opieki
            społęcznej i ma z 400 zł na utrzymanie siebie i dziecka + jakaś drobna pomoc
            niezamożnej rodziny. A tatuś się wypiął nie dość że od odpowiedzialności to się
            również wymigał od alimentów. Ktoś musi tej kobiecie i jej dziecku pomóc i jesli
            nie mozna wyegzekwować tego od ojca dziecka to od kogo?? Najbliższymi krewnymi
            dziecka ze strony ojca są dziadkowie i rodzeństwo ojca.
            • 05.09.06, 16:01
              A dlaczego np. siostra ma płacić alimenty na dziecko brata-gagatka? Czy ktoś
              jej dał odpowiedzialność prawną za jego życie seksualne, że potem wymaga się od
              niej odpowiedzialności za efekty jego życia seksualnego?..
              Idiotyczne to prawo o alimantowaniu.
              Jak to jest w Europie?
              • Gość: Yagiennka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 17:27
                No to pytam - kto ma płacić? Ja?? Ty? Z jakiej paki? Ciekawe jak to jest w Europie.
                • Gość: Ajrisz______ IP: 85.134.153.* 05.09.06, 18:38
                  Jak jej nie stac na utrzymanie dziecka to niech je odda do adopcji , jest wiele
                  par ktore czekaja na dziecko latami.Trudno zeby podatnicy albo rodzice placili
                  na utrzymanie JEJ dziecka ktorego sama nie jest w stanie utrzymac.
                  • Gość: Yagiennka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 14:57
                    Chyba chora jesteś. Reszta bez komentarza.
          • 13.09.06, 11:11
            "chowajcie sobie dzieci na własny rachunek!" alimenty sa pieniędzmi na
            utryzmanie dziecka a nie jego matki. dziecko jest wspólne nie rozumiem więc
            czemu tylko kobieta ma je utrzymywać.
            • Gość: Yagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 14:58
              Dokładnie.
    • Gość: Ajrisz______ IP: 85.134.153.* 05.09.06, 18:30
      Obowiazek placenia alimentow za swoje dorosle dziecko to chyba najwieksze
      bezprawie i idiotyzm o jakim slyszalem.
      • 13.09.06, 11:14
        ale logicznie rzecz biorąc jesli ktos uważa, że placenie przez dziadków jest
        bezprawiem to za jeszcze większe bezprawie powinien uważać płacenie alimentów
        przez podatników - a tak sie zwykle dzieje gdy pieniędzy nie da się ściągnąć od
        ojca. ściaganie od dziadków rzeczywiscie moze być niesprawiedliwe, ale jeszcze
        bardizej niesprawiedliwe jest ściaganie do całego sp[ołeczeństwa.
        • Gość: Wiktor IP: *.aster.pl 13.09.06, 18:26
          Podatki płacone przez nas w postaci podatku dochodowego idą na wszelkie
          publiczne cele, jednym z nich może byc dofinansowanie życia dziecka z niepełnej
          rodziny. Niby dlaczego to ma być "be", a np. utrzymywanie darmozjadów z rozdętej
          administracji rządowej "cacy"? Sto razy bardziej wolę dołożyć się do wychowania
          jakiegoś dziecka z rozbitej rodziny niż do fundowania ciepłej posadki
          politrukowi-niedojdzie z PiS!

          Oczywistym draństwem jest natomiast dowalanie indywidualnego wysokiego podatku
          (w końcu jest to co najmniej kilkaset złotych miesięcznie) dla osoby, która ma
          nierzetelnego alimenciarza w najbliższej rodzinie. Dlaczego? Bo to nie wypływa z
          żadnych humanistycznych, ogólnoludzkich prawideł i wartości - jak w moim
          przykładzie z pierwszego akapitu- tylko z niskiej pobudki stosowania
          odpowiedzialności zbiorowej. Dziwię się, że nie rozumiesz tak oczywistych
          zależności...
          • 13.09.06, 20:06
            tylko z niskiej pobudki stosowania
            > odpowiedzialności zbiorowej. "

            No właśnie. Dowalanie podatnikom takiego podatku to odpowiedzialność zbiorowa.
            Sam sobie przeczysz :) A ja nie mam ochoty płacić na czyjeś dzieci. Niech płaci
            ojciec i jego rodzina.
            • 13.09.06, 22:31
              No ale jezeli dziadkowie sa tacy fajni i uczciwi i tylko maja zlego syna co to zszedl na zla droge, to chyba
              z dobrego serca i milosci powinni pomoc w utrzymaniu swojego wnuka/wnuczki nawet jezeli ich syn nie
              ma na to ochoty. Przeciez w pelnych rodzinach zazwyczaj dziadkowie obojga rodzicow wlaczaja sie w
              proces wychowywania wnukow. Przeciez to jest "ich krew" - syn wyparl sie bo jest dran, a oni to co? To
              nie dranstwo, ze dziadkowie tez sie wypieraja? To nie jest obce dziecko z domu dziecka na ktore ktos
              raptem chce od nich pieniedzy - to jest ich WNUK!
              • Gość: frodo IP: *.stargard.mm.pl 13.09.06, 23:15
                no właśnie... ja podałam dziadków mojego dziecka i otrzymałam 100zł alimentów,
                od ojca dziecka mam 300 przyznanych. Prawda jest taka że gdyby ci dziadkowie
                interesowali się wnukami to wiele kobiet nie składałoby pozwów do sądu bo liczy
                się każda pomoc nie tylko materialna choćby przypilnowanie dziecka zamiast
                opiekunki czy żłobka. Ja wiele lat byłam mężatką po rozwodzie ojciec dziecka
                nie miał ochoty mieć już dziecka. Ostatni raz widział go pół roku temu, kiedy
                czasami dziecko pojedzie do dziadków w odwiedziny to jego ojciec nawet nosa z
                pokoju nie wystawi żeby przywitać się. Ojciec dziecka pracuje ale na czarno bo
                wobec państwa ma około 15tyś zadłużenia z tytułu alimentów a wobec mnie i
                mojego dziecka ponad 10tyś. Jest alkoholikiem oczywiście nie przyznającym się
                do tego, jest na utrzymaniu swoich rodziców i generalnie ma wszystko w dupie. Z
                kolei byli teściowie a szczególnie teściowa bardzo usprawiedliwia swojego
                synka, kłamie przed sądem że ona nie wie że on pracuje, podtrzymuje go w tym że
                nie jest alkoholikiem choć sama go wiozła na detoks, utrzymuje go bo... "to
                dobre dziecko" , nie reaguje nawet na to że płaci za niego alimenty i nie
                obarcza go winą za to że musiała stanąć przed sądem, bo to przecież ja tak
                chciałam, nie zwraca mu żadnej uwagi na to jak traktuje on własnego syna.
                Poprostu żyje jgo życiem i bierze odpowiedzialność za konsekwencje jego
                postępowania. Więc uważam że bardzo dobrze że płaci tylko szkoda że tak mało,
                ale wiem że sądy tak przyznają. I niech dziadkowie płacą bo właśnie to ich
                wychowanie doprowadza do tego że wyrastają takie zakały i wrzody na dupie.
                Zresztą ja też jestem podatnikiem i dwa razy na tym tracę raz jak mi nie płaci
                a drugi gdy muszę na niego płacić mój podatek
                • Gość: Majka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 01:09
                  Tak tylko mi się nasuwa - a po jakiego diabła związałas się z alkoholikiem i
                  "zakałą na dupie" i zrobiłas sobie z nim dziecko? Teraz pijesz piwo, którego
                  sobie i dziecku naważyłaś.
                  • 14.09.06, 08:47
                    Gdyby człowiek wiedział że upadnie to by sobie usiadł.Gdy sie z nim wiązała to
                    może nie był alkoholikiem, a może dobrze sie z tym krył, np z pomocą mamusi.
                    Też jestem po rozwodzie po wielu latach małżeństwa i jak narazie nie podałam
                    rodziców exa o alimenty na dzieci, ale najprawdopodobniej to zrobie.Dlaczego?
                    Chociażby dlatego że była teściowa wciąż broni swojego synalka a wnuki ma
                    gdzieś.Skoro moja mama pomaga mi(oczywiście nie musi tylko poprostu chce)to
                    uważam że druga strona też może(szczególnie że ich stać)i nie uważam ze to coś
                    złego.Skoro synuś taki kochany i cacy to niech mamusia za niego płaci, albo
                    niech go walnie w łeb na opamiętanie.
                  • Gość: frodo IP: *.szczecin.mm.pl 14.09.06, 11:56
                    to co opisałam to tylko szczegóły, twoja opinia Majko nijak ma się do tego że
                    obydwoje rodziców jest zobowiązanych do alimentacji. Wychodząc za mąż nie
                    mialam pojęcia o alkoholzmie męża bo gdyby tak było to nie byłabym jego żoną a
                    tym bardziej nie było by dziecka. Jeżeli ojciec dziecka może bezkarnie nie
                    płacić a pracować i mieć na swoje wydatki i to przy akceptacji rodziców to
                    niech oni pokrywają za niego zobowiązania. tym bardziej że jest to ich wnuczek
                    a więc powinno im zależeć by dziecko nie odczuwało popełnianych błędów przez
                    ich syna.
                    • Gość: Majka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 12:33
                      Ok, popieram. Tez uważam że jesli ojciec skutecznie sie moga to powinna płacic
                      jego rdzina - czyli jakby nie było tez rodzina dziecka.
                      Co do ukrytego alkoholizmu to po prostu w to nie wierze, nie da się ukryć że
                      ktoś ma problemy alkoholowe jesli sie z tym człowiekiem zyje, mieszka, zna jego
                      rodzine i jego samego. No chyba że wyszłaś za mąż za obcego człowieka ale to tm
                      bardziej głupota. Bardziej mi to wygląda na chowanie głowy w piasek i udawanie
                      że nie ma problemu. Czyli teraz sama płacisz za swoje błędy.
                      • Gość: frodo IP: *.szczecin.mm.pl 14.09.06, 23:42
                        co do ukrytego alkoholizmu-Majko nie wiem czy masz jakiekolwiek pojęcie o
                        alkoholizmie, alkoholik bardzo dobrze potrafi kamuflować sie i ukrywać- ta
                        choroba właśnie polega na iluzji i zaprzeczaniu. Ja nie wychowywałam się w
                        rodzinie o takim problemie i nie miałam pojęcia co to jest i jak rozpoznawać, a
                        im dłużej żyje się z takim człowiekiem tym bardziej jesteś uwikłany w to całe
                        kłamstwo. Wiem i teraz jestem mądrzejsza bo byłam 2 lata na terapi dla
                        współuzależnionych czyli właśnie dla takich osób które przez długi czas żyły z
                        alkoholikiem.
            • 14.09.06, 12:38
              odpowiedzialnośc zbiorowa to takie samo draństwo niezależnie czy dotyka ono
              całe społeczeństwo czy jakąś jego wąska grupę (w tym przypadku rodzinę!)

              • 14.09.06, 13:59
                czy uważasz, że poziom odpowiedzialności podatników i rodziców jest taki sam?
                problem w tym, że rodzice w wielu przypadkach (podkreślam - nie wszystkich) są w
                pośredni sposób odpowiedzialani za zachowanie syna, bo to oni go wychowywali, a
                podatnicy nie są w żaden sposób odpowiedzialni, bo nawet nie znają tego
                człowieka. poza tym rodzice (poza przypadkami ekstremalnymi) mają mniejszy czy
                większy wpływ na syna.
                Ja wcale nie twierdzę, że ściąganie od dziadków jest sprawiedliwe. Ale jeśli nie
                da się ściagnąc od ojca dziecka to jest to mniej niesprawiedliwe niż ściąganie
                do podatników.
                • 14.09.06, 14:53
                  obowiązujące prawo powinno być równe dla wszystkich...
                  czyli na jakiej podstawie sąd bedzie oceniał "winę" dziadków?
                  pozatym karanie czy obciążanie obowiązkami wynikac powinno zwykle (ale nie jest
                  tak zawsze np. podatki) albo z umowy albo z konsekwencji działań. a w omawianym
                  przypadku wynika li tylko z woli matki dziecka, a gdzieś kiedyś czytałem że nie
                  tylko może to dotknąć biologicznego ojca dziecka i jego rodznę ale też
                  prawdopodobnego ojca dziecka i jego rodzinę
                  a dodajmy do tego paranoję rozwiazania "w druga stronę" czyli pozywanie
                  dorosłych dzieci przez rodziców.

                  tak wiec w dalszym ciagu uważam że obecne rozwiązania "alimentacyjne" są bardzo
                  złe i tak naprawde mają chronić państwo socjalne przed roszczeniami obywateli.

                  > Ja wcale nie twierdzę, że ściąganie od dziadków jest sprawiedliwe. Ale jeśli
                  ni
                  > e
                  > da się ściagnąc od ojca dziecka to jest to mniej niesprawiedliwe niż ściąganie
                  > do podatników.

                  tak więc nie powinno być ani jednego ani drugiego!
                  Za to ZUS powinien zamiast budować sobie kolejne pałace lepiej wywiazywać się z
                  swoich obowiazków wobec obywateli a w szczególności matek.

                  pozatym w naszym wspólnym interesie lezy to by dzieci nie wyrastały na jakiś
                  dewiatów czy bandytów dlatego potrzebna jest pewna pomoc socjalna państwa dla
                  wszystkich którzy się znnaleźli w trudnej sytuacji (czyli też dla matek
                  naprawdę samotnie wychowujacych dzieci) - i w takich kategoriach nalezy do tego
                  podejśc a nie obowiazku państwa łozenia ze wspólnej kasy.

                  tyle żo to wygląda mniejwięcej tak płacimy wysokie podatki, zusy, i inne dziwne
                  opłaty, urzednicy to przejadają, ale by kasa grała to z jednej strony zamykają
                  żłobki przedszkola, szkoły, pozwalaja by klasy były ponad 30 osobowe i by
                  dzieci uczyły sie na zmiany, itd., a z drugiej strony starają się co się da
                  przerzucić na obywateli, czyli by sami sobie płacili za leczenie, utrzymywali
                  czyjeś dzieci, itd.

                  tak więc nie sadzę by rozciagnięty obowiązek alimentacyjny był mniejszym złem,
                  zgoda na niego oznacza zdjecie odpowiedzialności z urzedników.
              • 14.09.06, 18:35
                Ja się zgadzam. Odpowiedzialnośc zbiorowa to dosyć prymitywna forma.
                Odpowiedzialnośc zbiorowa w tym przypadku jest wtedy, gdy dotyka nic nie winnego
                podatnika. Rodziny nie dotyczy odpowiedzialnośc zbiorowa bo owo dziecko jest
                ich: synem, wnukiem lub innym krewnym!!! A nie obcym człowiekiem tak jak dla
                podatnika. Czy to dla ciebie za mało jasne??
                • Gość: Wiktor IP: *.aster.pl 14.09.06, 19:41
                  Czy z faktu pokrewieństwa wynika współwina przy zrobieniu dziecka?

                  O ile wiem, to wolną wolę dotyczącą rozpoczęcia życia seksualnego człowiek w
                  Polsce nabywa wraz z ukończeniem 15 roku życia. Z jakiej racji rodzice mają
                  ponosić konsekwencje tego, że ich syn nie założył prezerwatywy i kochał się z
                  jakąś Panią? O ile ktoś tu kontrolował sytuację, to własnie owa Pani, która do
                  włożenia fiuta mogła nie dopuścić, ale najwyraźniej chciała, skoro pozwu o gwałt
                  nie było.

                  Pójdźmy dalej tym tokiem rozumowania. Jeśli syn nie odda komuś długu, to tę
                  pożyczkę też mają spłacać rodzice? W końcu jeśli nie da się nic ściągnąć z syna,
                  a były to np. środki państwowe, no to też cierpimy my wszyscy, bo powiększa się
                  dziura w budżecie. Redukujecie problem ad absurdum, drogie Panie.

                  W tym chorym pomyśle dostrzegam jedynie wściekły jad sfrustrowanych kobiet,
                  które po trupach (czytaj - po rodzinie) chcą się odegrać na byłym kochanku. Mało
                  im wsadzania ludzi do więzień, z czego przecież nic dla dziecka nie wynika, chcą
                  jeszcze mścić się na krewnych sprawcy. A przecież To Wy, szanowne kobiety,
                  jesteście w głównej mierze winne temu, że zadałyście się z nieodpowiednim
                  człowiekiem. Musicie ponosić tego konsekwencje, również finansowe. Tymczasem Wy
                  chcecie, aby Bogu ducha winna rodzina sprawcy, tudzież reszta społeczeństwa
                  fundowała wam polisy ochronne od waszej głupoty.
                  • 14.09.06, 21:22
                    a czy z faktu bycia obywatelem tego samego kraju wynika współwina przy zrobieniu
                    dziecka? wielokrotnie podkreslałam - nie twierdze, ze jest to sprawiedliwe, ale
                    jest mniej niesprawiedliwe (i skutecnziejsze, bo czesto skłania alimenciarza do
                    płacenia) niż finansowanie alimentów przez podatników.
                    znamienne, że dla wielu wypowiadających się na tym forum dziecko jest wyłącznie
                    dzieckiem kobiety... kobieta sama dziecka nie płodzi - ojca nikt do stosunku nie
                    zmuszał, więc jeśli godzi się na seks musi liczyć sie z jego konsekwencjami.
                    dziecko jest wspólne, wieć musi byc wspólnie finansowane.
                    moge sie zgodzić, ze część kobiet rzeczywiscie wiąże sie z meżczyznmi
                    nieodpowiedzialnymi, po ktorych mozna sie spodziewac porzucenia, ale jeśli tak
                    leży Ci na sercu sprawiedliwość to powiedz - czy dziecko jest winne głupoty
                    matki albo ojca?
                    • 14.09.06, 22:55
                      > znamienne, że dla wielu wypowiadających się na tym forum dziecko jest
                      wyłącznie
                      > dzieckiem kobiety... kobieta sama dziecka nie płodzi - ojca nikt do stosunku
                      ni
                      > e

                      znamienne że dla wielu kobiet dziecko jest jedynie karta przetargową...

                      Ale słusznie zauważyłaś tak naprawdę pewnie w niewielu sprawach rozwodowych, o
                      opieke, alimenty, itp. chodzi o dobro dziecka.

                      > ale jeśli tak
                      > leży Ci na sercu sprawiedliwość to powiedz - czy dziecko jest winne głupoty
                      > matki albo ojca?

                      a całkiem być może że w wielu "sprawach" dziecko wogóle powinno byc odbierane
                      obojgu rodzicom i kierowane do domu dziecka...
                      krutne? pewnie tak!!!

                      tylko bycie karta przetargową, elementem szantarzu, czy chłopcem do bicia za
                      winy ojca tez nie jest dla niego dobre!

                      poza tym mamy XXIw. nie ma czegoś takiego jak przypadkowe zajście w ciążę
                      i to niezawisły sąd powinien oceniać sytuację a nie tak jak jest obecnie
                      przyjmowac domniemanie winy ojca, (oraz to że ojcem jest meżczyzna wskazany
                      przez matke dziecka) no chyba że udowodni że jest inaczej

                      • 15.09.06, 09:19
                        Przypadkowe zajście w ciążę? Przecież większość alimenciarzy to rozwodnicy. A
                        małżeństwo zawiera się m.in. by mieć dzieci - więc o co ci chodzi?
                    • Gość: Wiktor IP: *.aster.pl 15.09.06, 22:59
                      Zrozum wściekła kobieto - z Twoich podatków na utrzymanie dzieci nierzetelnych
                      alimenciarzy zawsze będą szły -procentowo- niezwykle małe grosiki. Zupełnie czym
                      innym jest dowalanie rodzinie wcale nie groszowych, tylko mega potężnych
                      dodatkowych podatków z TYTUŁU CUDZYCH WIN. Co tu mają do rzeczy więzy
                      pokrewieństwa? Nikt nie siedzi w drugim człowieku, a już absurdem jest sądzić,
                      że rodzice dorosłego mężczyzny będą mieli wpływ i kontrolę nad jego zachowaniami
                      seksualnymi. A tylko w takim przypadku uprawnione byłoby karanie rodziców za
                      postępki syna.

                      Jeśli dziecko nie jest winne głupoty matki albo ojca -bo obiektywnie nie jest-
                      to dlaczego żałujesz mu grosików odciąganych z Twojego podatku? Po prostu
                      chcesz, aby cała familia tatusia który się nie sprawdził buliła do końca swoich
                      dni kontrybucję. I to nie na rzecz dziecka - bo ja tu wcale nie wyczuwam
                      autentycznej troski o dziecko!- tylko na rzecz matki, coby tym samym odczuła ona
                      mściwą satysfakcję tudzież ludową sprawiedliwość.

                      Bardzo mi przykro, ale tak właśnie odbieram Twoje wysoce prowokacyjne posty.
                • 14.09.06, 22:41
                  > Rodziny nie dotyczy odpowiedzialnośc zbiorowa bo owo dziecko jest
                  > ich: synem, wnukiem lub innym krewnym!!!

                  w myśl tej zasady powinnismy się opiekować może każdym krewnym co się do nas
                  zgłosi???
                  co ma do tego pokrewieństwo? To że mam skimś wspólną pulkę genów (by nie
                  okreslić tego bardziej obscenicznie) niby z jakiej paki ma na mnie nakładać
                  jakieś obowiazki?
                  A to czy ktoś jest dla mnie obcy czy "swój" to wynika z zupełnie czegoś innego.

                  co więcej idac takim tropem może dochodzić do takich paradoksów (a słyszałem o
                  takim przypadku) po latach jakaś osoba (osoba - by nie określić płci) może
                  sobie przypomnieć sobie chwilę przyjemnosci i o dorosłym dziecku co prawda
                  którego nie widziało się nigdy ale przeciez zawsze można go pozwać o alimenty.
                  Czy uważasz że taka sytuacja jest OK?

                  tak wiec w dalszym ciagu nie jest dla mnie jasna Twoja pokrecona logika.
                  pamietaj tez, bo jak widze w swojej feministycznej furii, nie zauważasz że ten
                  miecz ma 2 ostrza. bo zwiększanie uprawnień alimentacyjnych i kregu osób które
                  mozna pozwać moze powodować (i powoduje!!! :| ) że nazwijmy to tak mozna podjąć
                  kroki odwetowe czyli taki sztandarowy nygus i leser moze znaleźć kruczek,
                  wybieg, luke prawna i pozwać swoją byłą, dzieci jak dorosną, ...

                  Pomysl tez o tym!!!
          • 14.09.06, 11:45
            czy gdzies napisałam, ze "utrzymywanie darmozjadów z rozdętej administracji
            rządowej" jest cacy?
            jesli draństwem jest dowalanie alimentów osobie z rodziny alimenciarza to czemu
            draństwem nie jest dowalanie płacenia alimetów podatnikowi, ktory alimenciarza
            nawet na oczy nie widział? Przeciez zwalanie placenia alimentów na podatników to
            także przenoszenie odpowiedzialności na inne osoby.
            • 14.09.06, 12:40
              A zdrugiej strony to jeśli pomoc społeczna nalezy się pijakowi to
              tymbardziej "dziecku które ma niepełna rodzinę" ale - to jest sedno sprawy nie
              alimenty czyli jakieś obowiazkowe świadczenie pieniężne ale pomoc społeczna
              czyli niekoniecznie pieniądze i nie zawsze!

              za to zgadzam się tylu darmozjadów w róznych urzędach utrzymujemy wiec napewno
              lepiej by było zabrać im a dać na leczenie i edukacje dzieci nie tylko z
              niepełnych ale też biedniejszych rodzin.
            • Gość: Wiktor IP: *.aster.pl 14.09.06, 19:46
              Zastanów się vivan.darkbloom ile debilnych celów finansujesz ze swoich podatków
              i w jakim wymiarze. Zastanów się również, jaki procent Twoich podatków szedł na
              fundusz alimentacyjny i skonfrontuj to z innymi pozycjami w budżecie państwa.
              • 14.09.06, 21:12
                czyli ze wzgledu na to, że podatki idą na wiele debilnych celów mamy się z tym
                pogodzić? Ja uważam, że z debilnymi celami trzeba walczyć - wszystkich sie od
                razu nie zlikwiduje, ale można stopniowo je ograniczać. Jak chcesz dokonać
                jakichkolwiek zmian na lepsze, reform z Twoją postawą? Czy ze wzgledu na to, ze
                nieprawidłowosci jest duzo mamy założyć ręce i nic nie robić?
                • Gość: Wiktor IP: *.aster.pl 15.09.06, 22:51
                  No jak Ty chcesz zaczynać naprawę finansów publicznych od śmiesznego drobiazgu,
                  jakim są kwoty przeznaczane na dzieci z niepełnych rodzin, to winszuję oceny
                  sytuacji. Napisałem Ci, żebyś zorientowała się jaki procent budżetu państwa
                  stanowią te pieniądze i widzę, że lekcji nie odrobiłaś. Dlaczego, za
                  przeproszeniem, dupa Cię boli o finansowanie cudzego dziecka (ja to uważam za
                  dość szczytny cel), a nie sądzisz, że 1000 razy istotniejszym problemem są np.
                  emerytury dla górników, fałszywe renty czy też posady w administracji dla
                  nierobów z politycznego nadania? Ja tego toku myślenia nie rozumiem i chyba nie
                  zrozumiem.
                  • 16.09.06, 12:28
                    zgadzam sie, że roszczeniowość górników czy przekręty z rentami to poważniejsze
                    problemy niż alimenty i tak samo jak Ty jestem tym zbulwersowana
                    ale z tego, ze problem x jest POWAZNIEJSZY niz problem Y nie wynika, że Y nie
                    jest powazny i mozemy się nim nie przejmować. trzeba robic to co w danej chwili
                    jest mozliwe. lepiej dokonywać niewielkich reform , nieco poprawiajacych
                    sytuacje, niz czekac na chwilę gdy będzie sie można zabrac za rzeczy
                    najwazniejsze - ta chwila moze nigdy nie nastąpić.
                    • Gość: Wiktor IP: *.aster.pl 17.09.06, 14:50
                      Nie zawsze "niewielkie zmiany" mogą coś poprawić. Zbudowania kanalizacji nie da
                      się zastąpić wymienianiem spróchniałych desek w drewnianej wygódce...

                      Poza tym odeszliśmy od meritum. Powtórzę moją myśl. Ja ZGADZAM SIĘ na to, żeby
                      promil z moich podatków szedł na wspomożenie dzieci z niepełnych rodzin,
                      natomiast NIE ZGADZAM SIĘ na to, aby płacić alimenty za mojego dorosłego syna,
                      który zapłodnił jakąś panienkę i uciekł w siną dal.

                      Znam Pana lat 43, który ma totalnie w analu swoich rodziców, swojego brata i
                      wszystkich dookoła. Rodzina się nad nim TOTALNIE ZAMARTWIA, a on i tak robi co
                      chce i jak chce, łącznie z pobytami w kryminale. Oczywiscie od lat nie pracuje.
                      Jakby zrobił dziecko, zapewne alimenty byłyby trwale nieściągalne. I co - ta
                      zacna rodzina, która już teraz rwie włosy z głowy dopraszając się u tego gnoja
                      JAKIEGOKOLWIEK kontaktu (on nie jest nim zainteresowany) i ratując go wiele razy
                      z opałów (za co ten nigdy nie raczył nawet podziękować) miałaby jeszcze bulić za
                      niego alimenty??? Z jakiej racji, pytam się? Oni zrobili co mogli, żeby ten
                      człowiek wyszedł w życiu na prostą, ale on ich po prostu olał. Karanie tych
                      ludzi alimentami oceniłbym jako rażącą niesprawiedliwość wołającą o pomstę do nieba.

                      • Gość: frodo IP: *.stargard.mm.pl 17.09.06, 20:28
                        jako matka i była żona alimenciarza chcę by państwo wypłacało mi alimenty za
                        dłużnika bo poprostu jest to większa kwota, gdyby sąd zasądzał od dziadków
                        dziecka kwotę równą przyznanych alimentów to starałabym się o nie od dziadków
                        dziecka a dlaczego? BO moi rodzice pomagają mi, bo ojciec dziecka nie płaci i
                        nikt jakoś w to nie wnika nie lituje sie nad nimi bo nie mają na papierze że mi
                        pomagają ze de facto pokrywają alimenty które to tatuś dziecka powinien płacić,
                        więc dlaczego dziadkowie z tej drugiej strony nie chcą dobrowolnie pomagać
                        dopiero jak sąd im zasądzi to to robią choć z dużym lamentem a przecież to jest
                        ich wnuczek więc powinno im zależeć na tym by miało jak najlepiej tym bardziej
                        że zdają sobie sprawę że to na matce ich wnuka spoczywa nie tylko utrzymanie
                        dziecka ale całe wychowanie. Następnie opisałeś pewną rodzinę która pragnie
                        kontaktu z synalkjiem który ma ich w kompletnym analu, no właśnie rodzice
                        rodzicami ale jeżeli ich synalek popełnia błędy a oni włażą mu w tyłek bez
                        wazeliny bo boją się że nie będą mieli z nim kontaktu doprowadza właśnie do
                        tego że taki tatuś jak zrobi dziecko to unika odpowiedzialności bo jest tak
                        nauczony przez takie zaborcze mamusie i dawaną im chora miłosć. U mnie jest tak
                        samo, obiadki, pranko, dach nad głową zero pobierania pieniędzy na utrzymanie-
                        tak zachowuje sie rodzina wobec ojca mojego dziecka. I wszyscy doskonale wiedzą
                        że ich syn ma pracę i że alimentów nie płaci bo takie ma widzimisię i akceptują
                        to bo gdyby tak nie było to postawili by warunki: mieszkasz tu ale dajesz na
                        swoje utrzymanie i płacisz zobowiązania na własne dziecko jak nie to spylaj i
                        utrzymuj się sam. I w momencie gdy przychodzi policja to nie ukrywają tego że
                        ich syn pracuje tylko dzielą się swoją wiedzą na ten temat dla dobra dziecka-
                        ich wnuka , dla dobra swojego by nie płacić alimentów no i dla dobra tego
                        niesfornego alimenciarza by nie popadał w coraz to większe długi. Ale wygodniej
                        jest nie widzieć nie słyszeć i głupa rżnąc. Sądy wnikliwie rozpatrują sprawy
                        alimentacyjne i z tego co ja wiem to gro spraw właśnie jest przeciw takim
                        babciom i dziadkom którzy chętnie zapominają że niedaleko żyje ich wnuk, za to
                        chętnie obwiniają matkę ich wnuka za całe zło a zapominają że tym złem jest
                        bich własny syn, którego wychowali i któremu przekazali wzorce wychowawcze z
                        których to on teraz korzysta. Ja nie wyobrażam sobie by moi rodzice musieli
                        stawać przed sądem bo ja popełniam błędy a oni muszą ponosić tego konsekwencje,
                        pomagają mi bo chcą a nie muszą widocznie ich wychowanie było inne niż te które
                        byli teściwie dali własnemu dziecku.
                        • 17.09.06, 20:45
                          pierdzielisz a co oni mają do tego?
                          ja rozumiem że jak jest możliwość to z niej korzystasz ale dla mnie jest to
                          poprostu forma okradania

                          To że Twoi rodzice ci pomagają to jest ich dobra wola gdyby Ci nie pomagali to
                          też byś ich pozwała? pewnie nie
                          jestem też gotów się założyć iż kontakty z rodzicami byłego też były nazwijmy
                          to niewłaściwe więc pewnie oni ani nie chcieli ciebie prosić byś łaskawie
                          pozwoliła im zając się dzieckiem ani błagać o kontakt z wnukiem.

                          ale nawet jeśli nie chca wiedziec ani o Twoim istnieniu ani o wnuku to ich
                          sprawa. może to nie jest godne pochwały (aczkolwiek by oceniać trzeba by poznać
                          stanowisko drugiej strony), ale napewno nie powinno skutkować mozliwością
                          wysuwania jakichkolwiek roszczeń.

                          > I w momencie gdy przychodzi policja to nie ukrywają tego że
                          > ich syn pracuje tylko dzielą się swoją wiedzą na ten temat dla dobra dziecka-
                          > ich wnuka , dla dobra swojego by nie płacić alimentów no i dla dobra tego
                          > niesfornego alimenciarza by nie popadał w coraz to większe długi.

                          to tylko w faszystowskich niemczech i stalinowskiejj rosji nie tylko że
                          nagradzano donoszacych na swoją rodzinę ale też karana odmowa zeznań.
                          2 razy sie zastanów zanim coś napiszesz!!!
                          • Gość: Wiktor IP: *.chello.pl 18.09.06, 12:17
                            Frodo, przegięłaś pałę! skąd u Ciebie pomysł, że opisywana przeze mnie rodzina
                            była i jest nadopiekuńcza dla owego 43latka? oni po prostu martwią się o swojego
                            syna, ale nie znaczy to, że mu podtykają ptasie mleko pod nos, opłacają
                            rachunki, żywią obiadkami i fundują kieszonkowe! Ten człowiek od dawna żyje sam
                            i jest aż nadto samodzielny.

                            Chcesz na siłe udowodnić współwinę rodziców każdego alimenciarza, co jest
                            niewykonalne. Ponadto prezentujesz standardy moralne a la Pawko Morozow, co juz
                            jest absolutnie niedopuszczalne. "Poczuwanie się" dziadków do utrzymania wnuka
                            może być wyłącznie nakazem moralnym, nigdy sankcją prawną zagrożoną karami
                            pieniężnymi i więzieniem. I na koniec jeszcze coś Ci powiem - każdy wdrożony w
                            życie absurd, rodzi kolejne absurdy. Któryś z nich dotknie w końcu Ciebie i
                            ciekawe jak cienko bedziesz wówczas śpiewała...
                            • Gość: frodo IP: *.szczecin.mm.pl 19.09.06, 00:31
                              i jeszcze jedno Wiktorze pały nie przegięłam bo tak wywnioskowałam z tego co
                              napisałeś a za przykład podałam jak jest w domu byłego męża.Ja nie chcę
                              udowadniać niczego jest to poprostu fakt że takie a nie inne wychowanie
                              spowodowało w konsekwencji brak wyuczonej odpowiedzialności i empatii a
                              wdrożony został egoizm co objawia się późniejszym brakiem zainteresowania
                              własnym dzieckiem. Cieńko śpiewam teraz, bo dotknął mnie absurd
                              usprawidliwiania alimenciarza przez jego własną rodzinę. No i chłopie gdyby
                              nakaz moralny zaspokoił potrzeby mojego syna to napewno nogi moje nie
                              wydeptałyby ścieżki do sądu. A jeżeli mówię o potrzebach to nie mam na myśli
                              tylko tych materialnych. i jeżeli wróżysz mi tutaj jakieś ups i cienkie bla bla
                              to ja tez nie mogę oprzeć się by nie wspomnieć że i ciebie może spotkać to samo
                              co mnie( no chyba że nie masz i nie planujesz dzieci) a jeżeli wtedy skończy ci
                              się repertuar cierpliwości i wyrozumiałości to sięgniesz i po drastyczne
                              środki.
                        • 18.09.06, 16:05
                          powiedzmy że z jakiś wzgledów przyznano by opiekę Twojemu byłemu czy uważałabyś
                          za sprawiedliwe gdyby to on pozwał twoich rodziców bo Ty albo nie płacisz albo
                          płacisz zamało?

                          na podobnej zasadzie mozna by było ścigać rodzinę sprawcy wypadku, bandyty, czy
                          np. urzednika który popełnił jakiś bład.
                          Tak to bardzo chrześciańskie - do 6 pokolenia włacznie!
                          • Gość: frodo IP: *.szczecin.mm.pl 19.09.06, 00:07
                            tak pitolicie że cycki mi opadają. Po pierwsze to gdyby hipotetycznie miałby
                            się mój były mąż zajmować naszym synem to nigdy nie doszłoby do sytuacji gdzie
                            nie płaciłabym na dziecko, nigdy sąd nie musiałby ingerować w tę sprawę,
                            dlatego też i moi rodzice nie musieliby stawać przed sądem. Poza tym czy
                            interesowanie się dziadków ma mieć miejsce wtedy gdy rodzice dziecka są razem i
                            mają motylki w brzuchu? To że rodzice są osobno nie zwalnia z obowiązku bycia
                            ojcem , matką, babką czy dziadkiem. Więc nadal podtrzymuje to że jeśli
                            dobrowolnie nie chcą uczestniczyć w pomaganiu to widocznie argumentem musi być
                            sąd. A co do wypowiedzi mojego przedmówcy, to co mają relacje teściów i moje do
                            postawy ich wobec wnuka? Nigdy nie zabraniałam a wręcz odwrotnie inicjowałam
                            spotkania dziadków z dzieckiem, gdyby tak nie było to syn pewnie nie pamiętałby
                            twarzy swoich dziadków.A propos ojca dziecka to nie oszukujmy się nie jest
                            możliwe by nie miał on na alimenty dla syna bo w tym kraju trzeba mieć
                            przynajmniej 600zł by móc egzystować i o tym doskonale wiedzą jego rodzice. A
                            jeżeli chodzi o donosy no wybacz chłopie, jeśli ich synalek dopuści się innego
                            przestępstwa to też rodzice mają nabrać wody w usta i być lojalnymi wobec
                            rodziny? To nie kraj Soprano. Czy może też podlegacie pod ten stereotyp że
                            niepłacenie alimentów to niska szkodliwość społeczna i jak to ma miejsce u pani
                            Dulskiej pozostawmy to w czterech ścianach domu. To jest właśnie ciche
                            przyzwolenie na co tu dużo mówiąc kradzież. Jest przestępstwo powinna więc być
                            i kara, tym bardziej że uderza to też w ich członka rodziny w ich wnuka. i
                            BASTA niech bulą jeśli nie potrafią zobaczyć więcej poza czubek własnych
                            potrzeb.
                            • 19.09.06, 08:14
                              Po pierwsze to gdyby hipotetycznie miałby
                              > się mój były mąż zajmować naszym synem to nigdy nie doszłoby do sytuacji
                              gdzie
                              > nie płaciłabym na dziecko,

                              to znaczy że okłamujesz nawet samą siebie!

                              To że rodzice są osobno nie zwalnia z obowiązku bycia
                              > ojcem , matką, babką czy dziadkiem.

                              tego jeszcze nie słyszałem obowiązek dziadkowski???
                              możesz rozwinąć myśl bo jakoś nie przypominam sobie by dziadkowie mieli jakies
                              ustawowe prawa i obowiązki względem wnuka.
                              czy może znowu coś sobie roisz?

                              > Nigdy nie zabraniałam a wręcz odwrotnie inicjowałam

                              wiesz może nie dyskutujmy o prywatnych Twoich sprawach bo tak naprawdę to nie
                              interesuje mnie to, trudno oceniac na odległosc, nie ma głosu drugiej strony, i
                              moze co najważniejsze ja posługuje się przykładami skrajnymi całkowicie
                              przeciwnymi twoim pogladom (co możesz odbierać jak ocenę Twojej osoby) i tak
                              naprawdę zaje sobie sprawę że faceci święci nie są.

                              >A
                              > jeżeli chodzi o donosy no wybacz chłopie, jeśli ich synalek dopuści się
                              innego
                              > przestępstwa to też rodzice mają nabrać wody w usta i być lojalnymi wobec
                              > rodziny?

                              wybaczam!!!
                              w kazdym cywilizowanym kraju najblizsza rodzina może odmówić zeznan i
                              współpracy. tak samo jak nie ma obowiąsku donoszenia na siebie samego.
                              to tylko kwestia ich sumienia!
                              ale jak widać nie wszyscy o tym wiedzą i rozumieją potrzebe takich rozwiazań
                              (widać 17 lat to jeszcze dużo za mało ;( )

                              > Czy może też podlegacie pod ten stereotyp że
                              > niepłacenie alimentów to niska szkodliwość społeczna

                              nie jeśli oboowiązek ten jest bezdyskusyjny (dotyczy rodzica dziecka, który w
                              pełni swiadomie zdecydował sie na dziecko)

                              tyle że tutaj prowadzimy dyskusję o rozciąganiu obowiązków alimentacyjnych na
                              osoby trzecie

                              Jest przestępstwo powinna więc być
                              > i kara, tym bardziej że uderza to też w ich członka rodziny w ich wnuka.

                              a Ty też być może popełniasz przestępstwo (a przynajmniej wykroczenie).
                              to o czym piszesz nie jest przestępstwem no chyba że aktywnie uczestniczą w
                              zatajaniu dochodów lub zeznają nieprawdę.
                              Wtedy i owszem możesz domagać się odszkdowania! i w takiej sytuacji rozumiał
                              bym Twoją postawę ale obowiązkowi alimentacyjnemu będę całkowicie przeciwny!!!

                              Czy rozumiesz róznicę? Samo nie informowanie, odmowa zeznań czy współpracy nie
                              jest ani wykroczeniem ani przestępstwem!!!

                              > BASTA niech bulą jeśli nie potrafią zobaczyć więcej poza czubek własnych
                              > potrzeb.

                              i właśnie z takimi postawami kobiet nalezy walczyć - nie widzićie moje panie
                              nic poza czubkiem własnego nosa!
                              To zdanie najlepiej obrazuje to że Twoje oczekiwania są takie iż wszyscy muszą
                              dostosowywac się do Ciebie bo "Ty tak chcesz i koniec"

                              tylko nie licz na to że ktokolwiek będzie chciał Ci pomacgać...
                              :(
                              • Gość: frodo IP: *.stargard.mm.pl 19.09.06, 19:22
                                W jakim momencie okłamuje samą siebie? w tym że jestem przekonana o tym że
                                nigdy nie zaniedbałabym własnego dziecka? Oczywiście dotyczy też i wnuka jeśli
                                będę miała przyjemność bycia kiedyś babcią.Co do obowiązku dziadków- no właśnie
                                to ty chcesz coś sobie uroić w twej mózgownicy, bo właśnie jest obowiązek
                                dziadków względem wnuka jeśli ojciec dziecka nie płaci. Mnie osobiście chodziło
                                o moralny obowiązek względem dziecka a jeżeli takowego nie ma to dlaczego ja
                                mam mieć jakieś morale wobec dziadków dziecka. Ja nie uzewnętrzniam swojego
                                życia ale poczytaj sobie swoje posty powyżej tam ewidentnie osądzasz wszystkie
                                kobiety wnioskujące o alimenty od dziadków jednakowo, jak o bezwzględnych
                                sukach które nie mają litosci i znęcają się nad miłosiernymi dziadkami. Nie
                                opisałam także tego jakoby dziadkowie dziecka odmawiali składania zeznań a
                                ukrywali to że ich synalek pracuje czyli kłamali bo chyba się wie że ktoś
                                pracuje jeśli mieszka się z nim pod jednym dachem? i nie traktowałabym tego w
                                kategoriach donosu ale że było by to niezatajanie informacji mogących
                                przyczynić się do egzekucji należnych dziecku pieniędzy. I ja nie chcę by
                                ktokolwiek dostosowywał się do mnie to raczej domena twoja bo oczekujesz że
                                społeczeństwo jest bardziej od rodziny zobowiązane do łożenia na alimenciarza i
                                jego dziecko. Alimenty w formie pomocy rodzicowi będą wyplacane i właśnie sedno
                                w tym kto bardziej jest do tego zobowiązany- społeczeństwo czy rodzina?, która
                                powtarzam niejednokrotnie przyklaskuje alimenciarzowi w jego poczynaniach a
                                łagodniej- toleruje jego zaniedbania względem jego dziecka. Znam wiele
                                przypadków gdzie jest to dobry straszak na taką rodzinkę bo w momencie
                                otrzymania wezwania do sądu szybciutko potrafią zmobilizować synalka do
                                płacenia. Oczywiście są też i zatwardziałe przypadki ale też wiele z nich ma
                                wpływ na to by synalek płacił ale nie potrafią oddzielić ninawiści do synowej i
                                uważają że te pieniądze to na matkę- byłą synową płacą a nie na dziecko. A
                                propos- a kto niby ma mi pomagać? Bo na pomoc moich teściów nie mogłam nigdy
                                liczyc a teraz to już za późno. dziecko ma 12 lat i we dwójkę damy sobie radę.
                                No choć do jednego przynajmniej się przyczynią że ich wnuk z tych zasądzonych
                                100zł.będzie miał angielski opłacony. Brawo! to się im chwali tylko szkoda że
                                sami nie wpadli na to i musiał dopomóc im w tym sąd.
                                • 19.09.06, 22:00
                                  > W jakim momencie okłamuje samą siebie?

                                  "Po pierwsze to gdyby hipotetycznie miałby
                                  się mój były mąż zajmować naszym synem to nigdy nie doszłoby do sytuacji gdzie
                                  nie płaciłabym na dziecko,"

                                  wiesz jest wiele sytuacji gdzdzie może się okazać iż możesz mieć problemy z
                                  płaceniem np. bezrobocie (takby się nie wysilać)
                                  a już to widzę jak całkowicie nie wpływają na Ciebie ambicje i płacisz potulnie
                                  znienawidzonemu byłemu który odebrał Ci dziecko. :D

                                  "tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono"
                                  ;)

                                  Co do obowiązku dziadków- no właśnie
                                  >
                                  > to ty chcesz coś sobie uroić w twej mózgownicy, bo właśnie jest obowiązek
                                  > dziadków względem wnuka jeśli ojciec dziecka nie płaci.

                                  widzisz nie rozumiesz 2 rzeczy ustawowy obowiazek i obowiązek nałozony przez
                                  sąd.
                                  Gdyby istniały ustawowe prawa i obowiązki dziadków to pewnie nie było by sporu
                                  o alimenty. ale tak nie jest, za to PP sobie otwarło furtke ucieczki od swoich
                                  obowiazków pozwalając przerzucać odpowiedzialność na innych członków rodzinny.
                                  czyli słowem prawo jest sprzeczne i niespójne.
                                  to nie jest jakby coś wkomponowane w cały system prawny ale tz kruczek. i to
                                  łamiący podstawowe normy prawne! (jest to skutek działań/decyzji na które nie
                                  miało sie wpływu lub wrecz było sie przeciwnym - np. ślubowi z tobą ;) )

                                  osądzasz wszystkie
                                  > kobiety wnioskujące o alimenty od dziadków jednakowo,
                                  nie jednakowo!
                                  są jakby dwie postawy walka o alimenty od dziadków bo nie ma innego wyjścia, i
                                  postawa typu "bo mi sie nalezy" nieważne czyim kosztem..
                                  tylko ta druga postawa jest wg mnie "wysoce naganna" :P

                                  raczej domena twoja bo oczekujesz że
                                  > społeczeństwo jest bardziej od rodziny zobowiązane do łożenia na alimenciarza
                                  > i jego dziecko.

                                  a teraz to wymyślasz. wybacz że się powtórzę ale uwazam iż co innego obowiązek
                                  alimentacyjny a co innego pomoc społeczna. tej pierwszej nie powinno byc ani z
                                  kasy państwowej ani osób trzecich.

                                  Alimenty w formie pomocy rodzicowi będą wyplacane i właśnie sedno
                                  >
                                  > w tym kto bardziej jest do tego zobowiązany- społeczeństwo czy rodzina?,

                                  nie! sedno jest w tym że politycy obiecują, a odpowiedzialnosci nie chca za
                                  słowo brac. więc przerzucają ja na rodzinę.

                                  a właśnie prawda jest taka iż państwo powinno zapewnić Ci skuteczne
                                  egzekwowanie alimentów (a wcześniej sprawiedliwy proces!). ale ani państwo ani
                                  rodzina Twoja czy jego nie sa instytucjami charytatywnymi!
                                  Za to pomoc społeczna jak najbardziej - tyle że na takich samych warunkach jak
                                  i inne biedne rodziny

                                  > A propos- a kto niby ma mi pomagać?
                                  to właśnie najlepiej wyraża Twoje podejście! ktos musi Ci pomagać.
                                  jeśli tylko dano by Ci mozliwośc prawna pozwała byś kogokolwiek i nawet szybko
                                  znalazła byś sobie podobne uzasadnienie, czyż nie?

                                  Znam wiele
                                  > przypadków gdzie jest to dobry straszak na taką rodzinkę bo w momencie
                                  > otrzymania wezwania do sądu szybciutko potrafią zmobilizować synalka do
                                  > płacenia.

                                  pewnie tak! a dodatkowo znam jeszcze bardziej "brutalny" niz Twój przypadek
                                  gdzie własnie takie rozszerone prawo alimentacyjne duzo pomogło. ale nawet
                                  pomimo tego uważam że jest ono nieuczciwe, zbyt daleko idące, i łamiace
                                  podstawowe normy prawne!
                                  • Gość: frodo IP: *.stargard.mm.pl 20.09.06, 00:51
                                    i tu właśnie wychodzi szydło z worka i twoja dojrzałość do spraw o których nie
                                    masz pojęcia lub je masz bo jesteś pieprzonym alimenciarzem lub jego
                                    rodzicem.Co mają ambicje do płacenia na DZIECKO!!!! Ja nie płaciłabym
                                    znienawidzonemu byłemu tylko mojemu synowi.I taka jest właśnie różnica że ty
                                    reprezentujesz taki właśnie sposób myślenia jak opisana przeze mnie rodzinka.
                                    Bezrobocie to u nas jest ale to oficjalne bo nieoficjalnie to pracują aż im się
                                    z d..py kurzy . Można nie mieć pracy przez około 3-mc ale potem gdy nie ma co
                                    jeść to i ulice można sprzątać jak się chce. O dziwo te kobiety które są zdane
                                    same na siebie jakoś nie tkwią bez pracy po parę lat jak to potrafią robić
                                    alimenciarze, którzy nie mają obowiązku z własnego wyboru zajmowania się
                                    dzieckiem. Takim właśnie mamunia z tatusiem pomagają i albo kryją jego dochody
                                    albo żyje sobie taki lewus jak pączek w maśle i do pracy się nie kwapi bo po
                                    co? Rodzinka wyżywi wypierze i po główce pogłaszcze litując się nad biedakiem.
                                    Więc czyż to nie jest przyzwalanie i chronienie dorosłego facia przed
                                    odpowiedzialnością? i dlaczego w takim przypadku rodzice mają nie być
                                    współwinni lenistwu ich syna? a dlaczego ty uważasz że "samotni" lubią wystawać
                                    po sądach jeżeli składają o alimenty od dziadków to właśnie dlatego że nie mają
                                    wyboru. a o pomaganiu nie pisałam w kontekście że ktoś ma MI pomagać ale pomoc
                                    może być różnoraka. Ja już mam dziecko- nastolatka więc o niańczeniu ze strony
                                    babci mowy nie ma ale gdy syn był mały to gdyby babcia chciała a nie miałaby
                                    pieniędzy żeby jak to babcie dać dziecku na loda czy inne bzdety to zajęła by
                                    się dzieckiem. Już wtedy jakie koszta odchodzą!- na opiekunkę czy żłobek. Ale
                                    wystarczy choć trochę dobrej woli i mniej jadu i jestem pewna ze można by było
                                    dojść do porozumienia bez sądów. Bo alimentacja nie jest tylko w formie
                                    pieniężnej. I powtarzam pytanie do ciebie: kto jest bardziej zobowiązany do
                                    przejęcia alimentacji podatnicy czy rodzina alimenciarza? I tak na marginesie
                                    dlaczego nie odnosisz się do wszystkiego w moich postach tylko wyrywkowo
                                    atakujesz? I uważasz że jak społeczeństwo będzie dalej płaciło to to wzbudzi w
                                    takim jełopie poczucie winy i zacznie spłacać? Chyba bardziej rodzina będzie
                                    tym kacem moralnym dla takiego prawda?
                                    • 20.09.06, 10:08
                                      bo jesteś pieprzonym alimenciarzem lub jego
                                      > rodzicem.

                                      pudło! :P

                                      Ja nie płaciłabym
                                      > znienawidzonemu byłemu tylko mojemu synowi.

                                      punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia! czyli zależy od tego jaki jest
                                      stosunek do byłego partnera jesli ocenia się go że dobrze zajmuje sie dzieckiem
                                      to nie mysli sie w ten sposób.
                                      Ty wyrazałaś się o nim wręcz przeciwnie tak więc nie wierze żebyś w odwrotnej
                                      sytuacji twierdziła to co obecnie!
                                      Q.E.D.
                                      :P

                                      > Bezrobocie to u nas jest ale to oficjalne
                                      nie twierdzę że nie masz racji, ale "bo to różnie w życiu jest..." nie jesteś w
                                      stanie mieć 100% pewności, ale tego poprostu nie bierzesz pod uwagę.
                                      Jak to kobiety nie planujesz tylko "jakoś to będzie" ...

                                      powiem jeszcze tak jest całkiem mozliwe że łażąc za nim wszędzie wyrobiłaś mu
                                      taką opinię że nikt nie chce go zatrudnić.
                                      A słyszałem i o takich przypadkach...
                                      (oczywiście by niebyło "bo jesteś pieprzonym alimenciarzem lub jego rodzicem."
                                      słyszałem o przypadkach dokładnie przeciwnych!)

                                      a swoja drogą to bardzo ciekawe jak Ty dobrze wiesz co się u niego w domu
                                      dzieje.
                                      Ty wiesz wszystko najlepiej, masz wyrobione zdanie i pozostało tylko przekonbac
                                      innych?


                                      > jestem pewna ze można by było dojść do porozumienia bez sądów.
                                      na Twoich warunkach? Zrozum wreszcze że dla mnie pomoc dziadków jest tylko ich
                                      dobrą wolą! mnie Teściowie nie pomagali (i bardzo dobrze ]:> ale ja nie byłem w
                                      tak ciężkiej sytuacji) i nie mam o to do nich pretensji!
                                      Ty sobie ubzdurałaś "bo mi sie nalezy" i koniec. nie twierdzę że jest Ci łatwo,
                                      że Twoje dziecko nie ma potrzeb, ale to wcale nie oznacza że inni maja wobec
                                      ciebie jakies obowiązki!

                                      I tak na marginesie
                                      > dlaczego nie odnosisz się do wszystkiego w moich postach tylko wyrywkowo
                                      > atakujesz?

                                      bo albo uważam że masz rację, więc nie ma o czym dyskutować, albo nie
                                      zauważyłem czegoś co mógłbym skomentować.

                                      > I uważasz że jak społeczeństwo będzie dalej płaciło to to wzbudzi w
                                      > takim jełopie poczucie winy i zacznie spłacać?

                                      widzisz to kto powinien płacic i to jak zmusić "takiego jełopa" do płacenia to
                                      2 różne sprawy
                                      ale tylko u Ciebie sprowadza się do jednego.

                                      Chyba bardziej rodzina będzie
                                      > tym kacem moralnym dla takiego prawda?
                                      tak tylko dlaczego czegos podobnego nie zastosować do dłuzników, bandytów itp.?

                                      jeśli ktoś inny płaci za mnie długi to niby czemu mam sie obawiać brać kredyt?

                                      czyli ok! zgodził bym się na takie podejście pod warunkiem wystawienia pisemnej
                                      (najlepiej notarialnej) zgody przez rodziców i dziadków na każdego potomka.
                                      wtedy formalnie wszystko było by OK!
                                      co ty na to? nie jest to wg Ciebie pie..iete?

                              • Gość: frodo IP: *.stargard.mm.pl 19.09.06, 19:32
                                tak na marginesie: SPOJRZEĆ- się pisze przez RZ. a nie jak w tytule przez Ż.
                                nie jest to złośliwośc z mojej strony, to tylko tak, gdybyś chciał kiedyś jakiś
                                postulat obrony dziadków wysłać do prezydenta, żeby wiedzieli ze nie z
                                chochołem mają do czynienia.:-)
                                • 19.09.06, 22:02
                                  > nie jest to złośliwośc z mojej strony,
                                  :)

                                  • Gość: frodo IP: *.stargard.mm.pl 20.09.06, 00:54
                                    :-( a już myślałam że uwierzysz że to nie złośliwość. (hehe ;-)
    • 14.09.06, 18:38
      To jest rzecz całkowicie nie do zaakceptowania. Powoduje to odpowiedzialność bez winy! Może niedługo jak wnuczek kogoś zabije, a policja nie będzie go w stanie złapać to dziadka zamkną w więzieniu?
      --
      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
      FELIKS DZIERŻYŃSKI
      • 14.09.06, 20:07
        dziedziczymy majątki zgromadzone przez przodków, ale ich przestepst nie
        dziedziczymy, więc nie histeryzuj
        a poza tym rodzina jako współnota ma sie troszczyc o swojego członka bez środków
        do życia (np. dziecko), a nie ogół społeczeństwa - czas odbudowac więzi rodzinne
        --
        "Premier Kaczyński się ośmiesza"
        Lepper
        • 15.09.06, 13:08
          Wyobraź sobie sytuację. Synek zrywa kontakty z rodzicami a za 20 lat ci rodzice muszą płacić alimenty za wnuczka którego na oczy nie widzieli. To jest OK?
          --
          "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
          FELIKS DZIERŻYŃSKI
          • 15.09.06, 15:43
            ich syn, ich wnuk - to od niego będa mogli zarządać alimentów na starość, gdy
            stana się niedołęzni

            pominę uwagi o wychowaniu dzieci w miłości do rodziców i w poczuciu
            odpowiedzialności za osoba, w której składuje sie polemniki
            --
            "Premier Kaczyński się ośmiesza"
            Lepper
            • 15.09.06, 16:43
              mmikki napisał:

              > ich syn, ich wnuk - to od niego będa mogli zarządać alimentów na starość, gdy
              > stana się niedołęzni

              I to jest błąd! Każdy sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Nie można zmuszać ludzi do pomagania innym. Wyobrażasz sobie sytuację w której syn będzie musiał płacić alimenty na ojca pijaka, który go gwałcił, zabił mu matkę a teraz wyszedł z więzienia i nie ma za co żyć? W Polsce taki scenariusz jest możliwy! Obłęd!!

              >
              > pominę uwagi o wychowaniu dzieci w miłości do rodziców i w poczuciu
              > odpowiedzialności za osoba, w której składuje sie polemniki

              I słusznie, bo życie to nie bajka o kochającej się rodzinie.

              --
              Echh... I gdzie ci wrogowie Rodiny... Taaaakie mrozy się marnują.
              (westchnął rosyjski generał)
    • Gość: Ciekawe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.09.06, 00:31
      A czy dziadka, albo babke mozna posadzic za nieplacenie alimentow ???
      • Gość: banana IP: *.chello.pl 15.09.06, 09:29
        można, jak każdego alimenciarza
    • 16.09.06, 14:57
      Państwo nie powinno się w to wtykać poza Sądem oczywiście, który rozsądzi spór
      pomiędzy rodzicami o koszty utrzymania potomka.
      Czy gdzieś nauczają,że seks to odpowiedzialność? "Róbta co chceta" tylko kto
      płaci?
      Żaden z podatników nie powinien z tego tytułu ponosić żadnych kosztów.
      Tylko jak się zgodzililście socjaliści na hasełko, że "wszystkie dzieci są
      nasze" to taka fanaberia kosztuje.
    • 17.09.06, 18:31
      Jeżeli sprawca jest znany należy go schwytać i zmusić do płacenia. Jak nie ma z czego to do kamieniołomu i niech pracuje. Spychanie odpowiedzialności na dalszą rodzinę to zwykłe pójście na łatwiznę i zrzucanie przez państwo swych obowiązków (ściagania sprawcy i egzekucji wyroków sądowych) na innych.
      --
      Echh... I gdzie ci wrogowie Rodiny... Taaaakie mrozy się marnują.
      (westchnął rosyjski generał)
      • Gość: Laska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 19:38
        Sraty-taty.

        Historia: rodzice się rozwiedli bez orzekania winy, chociaż wina była po
        stronie tatusia. Dziecko niepełnosprawne zostało z mamą. Tatuś od początku
        dawał po 10 złotych i utyskiwał, że więcej nie ma. Po 2 latach w ogóle przestał
        się interesować, dziecko zaczęło dorastać. On założył sobie drugą rodzinę, ma
        dwoje nowych dzieci. W sądzie od 7 lat maniakalnie powtarza, że nigdzie nie
        pracuje, żona go utrzymuje, a "starym" dzieckiem nie będzie się zajmował ani
        łożył, bo ma teraz "nowe dzieci". Dla zmylenia przeciwnika (komornika)
        zamieszkał w końcu właśnie ze swoimi rodzicami czyli dziadkami (i nową
        rodziną), którzy bezczelnie kryją go przed policją, sądem, komornikiem, byłym
        dzieckiem, byłą żoną... Firmę, samochody przepisali na siebie, aby on mógł
        wykazywać zero środków na alimenty. Nawet nie umie uzasadnić w sądzie, skąd w
        takim razie taki a nie inny poziom życia jego nowej żony...
        I co? Dziadkowie z dnia na dzień przestali być dziadkami "pierwszej wnuczki"
        ale są fajni dla "nowej"???
        Jeśli ktoś ma tylko emeryturę to ok. Ale jeśli dziadków naprawdę stać a do tego
        kolaborują z synalkiem, aby obejść prawo, jak im wygodnie - płacić i już.
        Podejrzewam, że wtedy kopnęliby synka w tyłek aż by zrozumiał, że własne czyny
        kosztują.
        • 19.09.06, 22:28
          Gość portalu: Laska napisał(a):

          > Sraty-taty.
          >
          > Historia: rodzice się rozwiedli bez orzekania winy, chociaż wina była po
          > stronie tatusia.

          Chwila moment. Albo bez orzekania o winie, albo wina była po stronie tatusia. Nie ma innej opcji.

          Dziecko niepełnosprawne zostało z mamą. Tatuś od początku
          > dawał po 10 złotych i utyskiwał, że więcej nie ma. Po 2 latach w ogóle przestał
          >
          > się interesować, dziecko zaczęło dorastać. On założył sobie drugą rodzinę, ma
          > dwoje nowych dzieci. W sądzie od 7 lat maniakalnie powtarza, że nigdzie nie
          > pracuje, żona go utrzymuje, a "starym" dzieckiem nie będzie się zajmował ani
          > łożył, bo ma teraz "nowe dzieci". Dla zmylenia przeciwnika (komornika)
          > zamieszkał w końcu właśnie ze swoimi rodzicami czyli dziadkami (i nową
          > rodziną), którzy bezczelnie kryją go przed policją, sądem, komornikiem, byłym
          > dzieckiem, byłą żoną... Firmę, samochody przepisali na siebie, aby on mógł
          > wykazywać zero środków na alimenty. Nawet nie umie uzasadnić w sądzie, skąd w
          > takim razie taki a nie inny poziom życia jego nowej żony...

          To jest problem naszego państwa, aby pieniądze z tatusia ściągnąć. Na coś ta mamusia chyba płaci podatki, no nie?

          > I co? Dziadkowie z dnia na dzień przestali być dziadkami "pierwszej wnuczki"
          > ale są fajni dla "nowej"???
          > Jeśli ktoś ma tylko emeryturę to ok. Ale jeśli dziadków naprawdę stać a do tego
          >
          > kolaborują z synalkiem, aby obejść prawo, jak im wygodnie - płacić i już.
          > Podejrzewam, że wtedy kopnęliby synka w tyłek aż by zrozumiał, że własne czyny
          > kosztują.

          A jak dziadkowie nie kolaborują, bo synek się na nich wypiął?


          --
          "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
          FELIKS DZIERŻYŃSKI
          • Gość: Laska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 22:37
            Ale właśnie dziadkowie kolaborują:) Synek z nimi mieszka i doskonale się
            wszyscy mają. Są na wojskowych, wysokich emeryturach. Zostało to potwierdzone.
            Sprawa dotyczy nie mnie, a bliskiej znajomej, której od kilku lat próbuję
            wybrnąć z tej durnej sytuacji.

            Kobicina, głupia, zgodziła się "bez orzekania o winie", bo chciała, żeby to się
            szybko skończyło (facet już wtedy miał dziewczynę w ciązy). No i teraz się
            ciąga.

            Nie mów mi obowiązkach państewka o ściąganiu należności, bo od lat właśnie
            próbujemy to wyegzekwować. Ale komornicy mają takie drobne sprawy w d... i
            nawet adwokat - na którego uzbierałyśmy kasę - słabo się wyrabia.

            Tatuś od siedmiu boleści dokonał już wyboru - nie lubi swojego pierwszego
            dziecka, więc jest wszystko pięknie. I nawet LPR z takimi nic nie wskóra.

            Fakt, baba durnego chłopa sobie wybrała. Ale co? Ją i dziecko teraz za to karać?
          • Gość: fraszka IP: *.stargard.mm.pl 20.09.06, 01:00
            a więc oni wypinają tyłki na wnuka/ wnuczkę bo ich syn wypiął na nich tyłek, a
            matka ich wnuka wypina tyłek na nich i ich synalka a potem wnuk lub wnuczka
            wypnie tyłek na babkę i dziadka( o ojcu nie wspomne)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.