Czy dysleksja jest kalectwem ?

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • IP: 80.51.250.*

    Gość: Jola;-) 14.11.06, 12:02 Odpowiedz
    zibi63 napisał coś bardzo ważnego- dysleksja, to nie tylko problemy z pisaniem,
    czytaniem czy liczeniem, ale szereg innych przypadłości. Może być ona związana
    z leworęcznością lub oburącznością, może wiązać się z brakiem równowagi czy
    koordynacji ruchów, nieodróżnianiem strony prawej od lewej itd., co wszystko ma
    ziązek ze złą synchronizacją obu półkól mózgowych. Ważne w ,,leczeniu'' jest
    naprzemienne stymulowanie obu półkul, aby lepiej współdziałały (np. prostym
    ćwiczeniem polegającym na rysowaniu w powietrzu obiema rękami w tym samym
    czasie znaku nieskończoności czy odwróconych ósemek).

    Ja poza problemami z pisaniem i czytaniem nigdy nie potrafiłam złapać piłki
    (zawsze leciała mi prze ręce i upadala gdzieć pomiędzy nimi na ziemię) a do
    tego do dzisiaj nie nauczyłam się jeszcze jeździć na rowerze(22lata)- totalna
    niekoordynacja ruchów zawsze przeszkadzała mi w sporcie czy pilotowaniu
    samochodu po nieznanych trasach dla kierowcy- dla mnie jest tylko lewo i to
    drugie lewo- chociaż nie wiem, które jest które...
    Móżna sobie jednak z tym radzić- jak jadę z kimś jako przewodnik to zamiast
    mówić gdzie ma skręcić, to po prostu pokazuję ręką, o którą stronę mi chodzi a
    do sportów zwiazanych z łapaniem piłki czy jazdą na rowerze po prostu się nie
    biorę.

    Ale są też i dobre strony tego wszystkiego- w niektórych czynnościach jestem
    praworęczna (np. pisanie), w innych leworęczna (np. odkręcanie zakrętek) a w
    innych oburęczna lub mi jest obojętnie, którą ręką coś robie (np. trzymanie
    sztućców i jedzenie nimi).

    Pozdrawiam!

    PS Jestem dyslektykiem, ale nie jestem kaleką!
  • 14.11.06, 12:41 Odpowiedz
    Gość portalu: Arek napisał(a):

    > Zresztą...plepleple...najwięcej dyslektyków jest informatykami...żyj dalej w
    > swoim świecie...no chyba że pracujesz w zakładzie pracy chronionej (bez obrazy)
    > ...
    >
    > Poza tym...to wszystko mój subiektywny punkt widzenia...nie musisz się z tym
    > zgadzać...
    >
    > Chodziło mi głównie o to, że nawet dyslektyk jest w stanie wykuć na pałę kilka
    > podstawowych zasad ortograficznych. Jeśli nie jest w stanie tego zrobić, bo ma
    > uszkodzenia neurologiczne to nie jest też w stanie poprawnie posługiwać się
    > językiem programowania...ani obsługiwać maszyn, a jeszcze bardziej prowadzić
    > auta...brrr...bo nie zauważy znaku "stop".
    >
    > Dysleksja dysleksją a lenistwo lenistwem...i żadne gadki tego nie zmienią..

    Prawdziwy dyslektyk zanim dostanie zaświadczenie musi wykazać się świetną
    znajomością zasad ortograficznych, a mimo to robić karygotne błędy szczególnie
    jak pisze szybko.

    Mówie o prawidłowo wydanym zaświadczeniu.

    Pozdrawiam.
  • IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de

    Gość: sandy 14.11.06, 12:49 Odpowiedz
    witaj Jolu,

    nie zgodzę się z Tobą.

    Ja równiez mam problemy z łapaniem piłki, należę również do osób mających
    trudności z kierunkami: prawa-lewa :-) W-F był dla mnie koszmarem, tak samo jak
    matematyka.

    Jednak nie jestem żadnym dyslektykiem, w życiu bym tak o sobie nie pomyślała.
    Znam 5 języków obcych, których nauka przychodzi mi bardzo lekko, studiuję
    językoznawstwo. Z językiem polskim też nie miałam nigdy prolemów.

    Natomiast znam osobę, która owszem jest dyslektykiem. I zgadzam sie tutaj z
    poprzednim Gościem - tak tłumaczy się lenistwo. Dlaczego miałaby umieć
    bezbłędnie pisać osoba, która w całym życiu przeczytała jedną jedyną książkę??
    Dlaczego miałaby umieć poprawnie czytać? Nieeee, najlepiej iść już jako
    nastolatek do lekarza i powiedzieć "bo ja nie potrafię". Nic dziwnego!

    Co do półkul mózgowych to za wszystkie funkcje językowe jest odpowiedzialna
    tylko i wyłącznie lewa półkula. Człowiek rodzi się z "czystymi" obiema
    półkulami, a do około 9-13 roku życia rozwijają sie umiejętności językowe. Po
    tym czasie w przypadku uszkodzenia lewej półkuli mowa zostaje zaburzona i juz
    nigdy człowiek tych umiejętności nie odzyska. Jeśli lewa półkula zostaje
    uszkodzona w okresie kiedy dziecko jest bardzo małe (około 2 lata) to wszytskie
    funkcje przejmuje półkula prawa. W ten sposób nie dochodzi do żadnych
    nieprawidłowości.
    Teoretycznie człowiekowi do życia potrzebna jest tylko jedna półkula, co
    pokazuje jak wielki potencjał kryje ludzki mózg.

    Słyszałam również o czymś takim jak walka prawej strony ciała z lewą, nie
    pamiętam teraz czym to jest spowodowane, też oczywiście jakimiś zmianami w
    mózgu. Generalnie prawa strona staje się niezależna od lewej, np. prawa ręka na
    coś wskazuje, a lewa ją odsówa. To jednak nie ma związku z mową i kompetencjami
    językowymi.

    Pozdrawiam serdecznie
  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

    Gość: agnieszka 14.11.06, 12:56 Odpowiedz
    Zaraz, zaraz dzieciak z dysleksją zalicza wszelkiego rodzaju regułki
    ortgoraficzne i nikt mu nic nie ułatwia. Przecież z jez. polskiego musi
    uzyskiwać oceny. Poza tym dzieci z dysleksją zmusza sie do czytania i myślę ze
    czytają dużo więcej niż inni uczniowe. Moja córka ma dysleksje - ma 12 lat .
    Jak skapitulowałam mordowaniem jej z ortografii i postanowiłam zrobić badania
    na dysleksje to wszyscy łącznie z pedagogiem byli w szoku co ja chce od dziecka
    które ma średnią 5,2. Tylko nikt nie zastanowił sie ile to mnie i ją kosztuje
    pracy.
  • IP: 81.15.226.*

    Gość: adiee 14.11.06, 12:59 Odpowiedz
    witam dokłądnie jako głąba mnie określano w szole podstawowej. dla nauczycieli
    i nawet dla moich rodziców było nie zrozumiałym jak można robić takie
    byki.przestawianie liter problemy z koncentracją,dla mnie wystraczy napisać
    zadanie i jakiś wyraz zamienić w środku wszystko niechch zgadza się tylko
    pierwsza i ostatnia a ja nie widze błedu. tak jest w wielu przypadkach
    niektórych żeczy poprostu nie widzę wydaja mi się normalne. w szole średniej
    nauczyłem się w jaki sposób sobie radzić aby odpowiednio sie skupiać i mieć z
    tego efekty, błedy nadal robię ale staram się w wiekrziości korzystać z worlda.
    to ze dyslektycy nie są leniami czy też głąbami mogę pokazać na swoim
    przykłądzie może i nie przykłądałem się nigdy do nauki, ale odkryłem w sobie
    szereg talentów, potrafie naprawic prawie każde urzadzenie w jakim płynie prąd
    i nie tylko, proste ukałdy na tranzystorach robiłem juz w podstawówce na
    zasadzie prób i błędów - bez książek. ukonczyłem dwie politechniki jedna
    kierunkowo jako inzynier i druga po całkiem innym kierunku wogóle nie
    pokrewnym zrobiłem w 2 lata mag.inz gdzie inzyniera robiłem externistycznie. na
    dzień bierzacy juestem zapisany juz na następnej uczelini -studia podyplomowe i
    głeboko zastanawiam się nad doktoratem. pozdrawiam wszystkich głąbów -
    dyslektyków żyć z tym nie jest łatwo ale inni nie potrafią tego co my--
    widocznie jakaś część mózgu odpowiedzialna za pisanie została zastąpiona
    odpowiedni zolnościami __Einstein też był dyslektykiem.
  • IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de

    Gość: sandy 14.11.06, 13:08 Odpowiedz
    Einstein był "dyslektykiem" bo był nieukiem. Olewał szkołę. Nic dziwnego, że
    ktoś nie potrafi pisać, skoro całe życie siedzi tylko w cyferkach.
  • IP: 81.15.226.*

    Gość: adiee 14.11.06, 13:18 Odpowiedz
    ale wclae nie siedział w cyferkach na początku tez miał z matmą problemy
    podobnie jak nicola tesla a później okazało się że są geniuszami
  • IP: *.chello.pl

    Gość: gość 14.11.06, 13:31 Odpowiedz
    Wszyscy ci, którzy uparcie twierdzą, że dysleksja, dysgrafia, dysortografia to
    zwykłe lenistwo, chyba nie znają zasad wydawania orzeczeń. Żeby dostać
    orzeczenie, trzeba najpierw zaliczyć test ze znajomości zasad ortografii, a więc
    trzeba się tych zasad nauczyć. Nie myślicie chyba, że te dzieci "z lenistwa" nie
    stosują zasad, które znają?
  • IP: 149.156.58.*

    Gość: baś 14.11.06, 13:38 Odpowiedz
    moja córka jest leworęczna, do tego miała problemy z j. polskim - więc poszłam
    z nią do psychologa i po specjalnych badaniach okazało się że jest również
    dyslektykiem, podobno wielu leworęcznych ma problemy w ogóle z j. polskim.
    Nawet nie podałam zaświadczenia w szkole, tylko zaczęłam z nią więcej pracować.
    Obecnie ; zdała maturę, jest sekretarką w dużej firmie - udało się czego życzę
    wszystkim dyslektykom.
  • IP: 213.192.75.*

    Gość: amona13 14.11.06, 13:44 Odpowiedz
    i tu się mylisz , mój syn - inteligencja na poziomie bardzo wysokim ( 130 )
    pełna znajomość zasad ortograficznych , trzy lata terapii pedagogicznej i
    diagnoza dysleksja rozwojowa - dodam ,że mimo dysleksji ma 5 z polskiego -
    proponuję nie wypowiadać się na teamat gdy jest się laikiem - ja jestem
    peadagogiem oraz terapeutą pedagogicznym
  • IP: *.zaodrze.punkt.pl

    Gość: Delfina 14.11.06, 13:49 Odpowiedz
    Ja się nigdy nie uczyłam ortografii ale lubiłam czytać, na początku szło mi to
    opornie i powoli ale na szczęście mam mądrych rodziców, którzy nie stwierdzali,
    że "moje dziecko nie lubi czytać" tylko zachęcali mnie do tego cały czas.
    Przeważnie gdy się pokona pierwsze trudności i trafia na interesujące pozycje
    czytelnicze, czytanie staje się wręcz nałogową przyjemnością:) A dzięki
    zapamiętywaniu wzrokowemu nie ma się dzięki temu na ogół problemów z ortografią.
    Poza tym czytanie wzbogaca słownictwo, poznaje się tam zwroty i idiomy, które są
    rzadko stosowane w mowie codziennej, niemniej jednak warto je znać. Drodzy
    rodzice, nie zakładajcie od razu, że wasze dzieci są inne - wymagajcie z
    miłoscią, to się naprawdę opłaci
  • IP: *.zaodrze.punkt.pl

    Gość: Delfina 14.11.06, 14:02 Odpowiedz
    Ale to dobrze, że pracujecie, a nie traktujecie "papierka" jedynie jako
    ułatwienia drogi edukacyjnej. Bo jednak czasami ułatwia on życie, np. na maturze
    pisemnej z języka obcego dyslektykowi nie liczy się błędów, dzięki czemu mimo
    często steku bzdur i bazgroł dostaje więcej punktów niż osoba zdająca bez ulg.
    Pytanie, czy wszystkie osoby z zaświadczeniem o dysleksji są dyslektykami??
  • IP: 62.233.251.*

    Gość: Arek 14.11.06, 14:23 Odpowiedz
    Tego to nie wiedzialem....dzieki za uswiadomienie...
  • IP: *.mg.gov.pl

    Gość: a 14.11.06, 14:27 Odpowiedz
    dyslektycy to lenie, którym nie chce sie kilku regułek nauczyć...
  • IP: *.comarch.com

    Gość: Ta 14.11.06, 14:34 Odpowiedz
    W niektorych klasach jest takich "wyjatkowych" ponad 50%.

    Pzdr.Ta.
  • IP: *.zaodrze.punkt.pl

    Gość: D 14.11.06, 14:36 Odpowiedz
    Dzieci nie stosują zasad ortografii, które znają, bo po prostu coraz więcej osób
    nie myśli, co jest przykre. Np. gdy ktoś pisze "obiat", kiedy wystarczy pomyśleć
    i bez znajomości żadnych zasad wyjdzie, że "nie jadłem obiaDu", więc wystarczy
    włączyć mózg od czasu do czasu, a nie tłumaczyć się chorobą
  • IP: *.gdynia.mm.pl

    Gość: grzehuu 14.11.06, 14:51 Odpowiedz
    wszyscy sądzą że załatwiane jest wszystko na lewo, tylko ciekawe z kąd mi
    przyszło do głowy w 2 klasie podst. że jest cos takiego jak 'dysleksja '?
    zostalem wyslany przez wychowawce do poradni na badania , mialem kilka badan
    pod rząd. Gdzies tak do 6 klasy mialem starszne problemy z ortografią nigdy nie
    dostalem wiecej niż 3, od gim. przestalem robic takie już błędy , pojawily się
    natomisat problmy z "ą ę" , teraz w liceum jest juz lepiej, polonista napewno
    nie zostane :) za to mam problemy z koncentracją i nie mam ani pamieci
    słuchowej ani zwrokowej ani tym bardziej ruchowej, mam chyba wszytkiego po
    trochu :) Wiem tylko jednko żetelna nauką i pracą w domu czy na korkach
    wszytko mozna osiągnąć przykład mój : 1 gim - 2 z matmy , 2 gim - 3 z matmy ( w
    tym momencie zaczely się korki ) 3 gim - 5 z matmy :) Więc morał jest taki jak
    się chce to sie umie :) pozdro :D i sorka Z BŁĘDY :P
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: dr_dyslektyk 14.11.06, 14:54 Odpowiedz
    dyslekcja, dysortografia i jeszcze cos zwiazanego z nauka matematyki (nie
    pamietam juz nazwy) - stwierdzone w 5 kl. podstawowki,
    duza praca ze specjalista, ogromna praca wlasna i mobilizacja mamy = doktorat,
    studia podyplomowe dla tłumaczy przysięgłych (a ponoc dyslektyk języków sie nie
    nauczy), mgr na UW, stypendium w USA i stypendium w Oxfordzie.
    to nie prawda ze nie mozna, da sie! ale jest to bardzo bardzo pracochłone,
    nauka zajmuje poprostu duzo wiecej czasu

    PS
    Uwielbiam czytać ksiazki, nie problem w samym czytaniu tylko czytaniu na glos
    (kidy czytam w myslach robie to 4 razy szybciej!) - to tak w ramach ciekawostki
    PS2
    pomimo nieustannej pracy nad soba nadal problem sprawiaja mi liczby,
    zapisywanie dat albo nr. tel. w odwrotnej kolejnosci to standard :-)

    pozdrawiam wszystkich dyslektyków itp. zycze wytrwałości
  • IP: 83.238.97.*

    Gość: Lilka 14.11.06, 15:03 Odpowiedz
    Ja też dużo czyta, aelrobie też błędy na to nie ma reguły
  • IP: *.acn.waw.pl

    Gość: marrapog 14.11.06, 15:14 Odpowiedz
    > Czy
    > dzieci się aż tak zmieniły przez ostatnie 15 lat ? Mam 27 lat, w mojej klasie w
    > podstawówce może ze 2-3 osoby sadziły błąd na błędzie, pozostałe jak to dzieci
    > -
    > ilość błędów w normie. Co się nagle stało że teraz 70% dzieci to dyslektycy ?

    Zmienilo sie i to radykalnie. Ilosc rteci w szczepionkach. W rezultacie rzadkie
    kiedys problemy i dyskunkcje wystrzelily ilosciowo.
  • IP: *.gts.3.pl

    Gość: mieszko 14.11.06, 15:24 Odpowiedz
    ale pie...lenie. poświęcałem na naukę ortografii 5x więcej czasu niż moi
    rówieśnicy i nic to nie dało. jeśli nie masz o czymś pojęcia to się nie ośmieszaj
  • IP: 84.114.188.*

    Gość: deis 14.11.06, 15:28 Odpowiedz
    ja jako dziecko nie lubilam czytac ksiazek mimo ze mama kupowala nam ksiazki a
    bledow ortograficznych nigdy nie robilam nie tylko w jezyku polskim ale i w
    obcych jezykach ktorych znam trzy.Moja corka czyta mowi i pisze znakomicie w
    trzech jezykach polski niemiecki i angielski i we wszystich trzech robi bledy
    ortograficzne i czytajac polyka literki , natomiast jest wybitnie uzdolniona
    muzycznie ma swietna pamiec muzyczna raz zagrany utwor na fotepianie potrafi
    powtorzyc z pamieci . Dlatego kazdego czlowieka trzeba traktowac indywidualnie
  • IP: 84.114.188.*

    Gość: evito 14.11.06, 15:36 Odpowiedz
    ja mysle ze w dorslym zyciu i w swiecie komputerow gdzie sa programy
    poprawiajace bledy ortograficzne nie ma ta wada duzego znaczenia .
  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

    Gość: Pam 14.11.06, 15:50 Odpowiedz
    Ale czemu krzyczysz, człowieku?
  • IP: *.net.pulawy.pl

    Gość: jonish 14.11.06, 16:04 Odpowiedz
    Kasiu ,podpisuję się pod Twją wypowiedzią obydwiema rękami.Wychowuje takiego
    14-latka od kilku lat.Wiele badań, terapii nieskonczona ilość,efekty żadne.
    Ostatecznie nauczanie indywidualne trochę pomogło,bo dochodzi jeszcze
    nadpobudliwość psychoruchowa z brakiem koncentracji uwagi.
    Więc sfrustrowani laicy ,którzy w ten sposób chcą odreagować swoje problemy
    ,niech wejdą na inne forum,może tam będą mieli coś do powiedzenia.
  • IP: *.botany.gu.se

    Gość: titta 14.11.06, 16:44 Odpowiedz
    Nie ma czegos takiego jak wzrost liczby dyslektykow. Zawsze byli. Kiedys tylko
    nazywalo ich sie leniami i rzucalo klody pod nogi. Dyslektyk moze byc oczytana
    soba (tylko czyta wolniej) moze nie miec problemow z nauka, wrecz przeciwnie. A
    to ze nie umie pisac, przestawia kolejnosc liter, to co z tego?
    Zawsze znajda sie tacy madrale, ktorzy opieraja sie na tzw. ogolnej opini i
    wydaje im sie, ze doskonale wszystko wiedza. Taka byla moja mama. Pogardzala
    osobami, ktore robily bledy, dopuki sie nie okazalo, ze pomimo jej wysilkow jej
    dzieci nie potrafia pisac. (tak, czytala im od niemowlecia i same wwiele
    czytaly). Musiala zmienic wiec swoja opinie. Pisanie to nie cos co mozna sie
    nauczyc. Mozna sie nauczyc zasad, a nie kontrolowac ich. Np. dyktujac 4 cyfry,
    nie ma gwarancji, ze taka osoba zapisze je we wlasciwej kolejnosci, nawet jak
    chce. Czy to objaw lenistwa?
  • IP: *.botany.gu.se

    Gość: titta 14.11.06, 16:47 Odpowiedz
    Dyslektyk moze byc inteligentny, nawet bardzo. To raz. A faktem jest, ze wielu
    z nich albo ma trudnosci ze zrobieniem prawa jazdy albo nigdy go nie robia
    (albo robia i nie kozystaja) bo na drodze czuja sie nie pewnie (problemy z
    koncentracja i podzielnoscia uwagi).
  • IP: *.botany.gu.se

    Gość: titta 14.11.06, 16:51 Odpowiedz
    Jak widac jednak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Przeczytaj post,
    pod ktorym sie podpisalas. Mnie nie trzeba bylo zachecac do czytania (jak juz
    czytac zaczelam). Co nie zmienia faktu, ze czytanie przy dysleksji nie pomaga.
    z bardzo prostej przyczyny: dusleksja (jedna z jej form) polega na zaburzeniu
    pamieci wzrokowej. Dyslektyk po prostu nie widzi roznicy.
  • IP: 195.117.182.*

    Gość: Jola;-) 14.11.06, 16:56 Odpowiedz
    Odpowiedź dla sandy;

    Nie powiedziałam, że każdy, kto ma złą koordynację ruchów musi od razu być
    dyslektykiem. Stwierdziłam jednak, że dyslekscja to zespół objawów spowodowany
    złą pracą mózgu (zespół czyli kilka objawów w tym między innymi i zla
    koordynacja ruchów czy problemy z nieodróżnianiem stron).

    Co do wszystkich półkul mózgowych to chodziło mi o to, że wszystko to łączy sie
    z koordynacją obu pół kul a nie przejmowaniem funkcji jednej przez drugą- czyli
    jakby niedogadanie się między nimi.

    Pozdrawiam!

    PS Ja też za dysleksję nie uważam problemów z czytaniem, jeśli się czyta bardzo
    mało albo wcale czy z pisaniem, jeśli się tego nie ćwiczy. Ale w tym wątku mowa
    o tych, którzy ćwiczą i to dużo więcej, niż inni, a i tak nie ma większych
    efektów.
  • 14.11.06, 17:06 Odpowiedz
    Trzeba było CZYTAĆ, a nie gapić się w telewizor.
  • IP: 195.117.182.*

    Gość: Jola;-) 14.11.06, 17:14 Odpowiedz
    Skończmy ten wątek, bo nie wiadomo, ile byśmy tłumaczyli, ktoś, kto nie miał
    nigdy styczności z dysleksją, nie zrozumie, jak to jest w codziennym życiu
    zmagać się z nią na każdym kroku.
    Pozdrawiam!
  • IP: *.hsd1.ma.comcast.net

    Gość: mon 14.11.06, 17:28 Odpowiedz
    zgadzam sie, kiedys nie bylo dylektykow tylko glupki i lenie, teraz na wszystko
    mozna zalatwic sobie papierek. nie twierdze ze prawdziwych dyslektykow nie ma,
    ale 90% to banda leniwych stworow.
  • IP: *.ds1-k.us.edu.pl

    Gość: m. 14.11.06, 17:57 Odpowiedz
    Przeczytałam uważnie wszystkie posty i w dalszym ciagu mam mieszane uczucia.
    Do tej pory nie negowałam istnienia tej choroby, lecz byłam przekonana, że
    nadużywa sie słowa "dyslekcja" na usprawiedliwienie zbyt wielu problemów.
    Ja również mam problemy z poprawną pisownią: nie wiem kiedy pisze się "ę"
    zamiast "em", "ą" zamiast "om"; często zdarza mi się pisać "g" zamiast "ch"
    (np.gleb zamiast chleb)lecz zaraz widzę, że coś jest nie tak i natychmiast
    poprawiam; gdy piszę "obiat" zamiast "obiad" - od razu stosuję w myślach
    odmianę, aby przekonać sie o poprawności; najrzadziej robię błędy główne typu
    rz/ż - radzę sobie szukaniem wyglądu tego słowa w pamięci. Pisanie zajmuje mi
    bardzo dużo czasu, bo cały czas zastanawiam sie nad poprawnością ortograficzną i
    gramatyczną tego co piszę. Jeszcze gorzej jest z czytaniem. Czytam bardzo wolno,
    ale nie zwalam tego od razu na dyslekcję tylko mam za złe rodzicom, którzy nie
    uświadomili mi, jakim cudownym zjawiskiem jest literatura i nie kazali mi czytać
    w dzieciństwie książek. Podobno prawidłowa, szybka umiejętność czytania
    kształtuje sie w okolicach 7, 8 roku życia, a wiec człowkiek który w tym okresie
    nie nauczy się poprawnie czytać, już nigdy nie będzie czytał płynnie. Nie
    pamietam abym w tamtym okresie przeczytała choćby jedną książkę, teraz czytam
    bardzo dużo, ale efekt już się nie zmienia. Mam jeszcze problem z poprawnym
    mówieniem i pare innych problemów wymienionuch powyżej. Czy jestem więc
    dyslektykiem? Nigdy tak o sobie nie myslałam, chociaż czasem byłoby wygodniej.
    (O samym zjawisku dyslekcji dowiedziałam się już po maturze).

    Uważam, że trzeba umieć odróznić prawdziwą dyslekcję od zaniedbania dziecka we
    wczesnych latach szkolnych. W kwestii wiedzy dziecko jest "tabula rasa" i każde
    braki z dzieciństwa odbiją sie echem w latach późniejszych - Czego Jaś sie nie
    nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Wobec tego - rodzice poświęcajcie swoim
    dzieciom dużo czasu, karzcie im się uczyć, tłumaczcie jak najwięcej, miejcie
    dużo cierpliwości, proponujcie wiele zajęć pozaszkolnych, rozwijajcie ich
    talenty. To jedyny sposób, aby wasze dziecko było w przyszłości szczęśliwe i
    spełnione! Najważniejsze to realizować sie w życiu, wtedy dyslekcja schodzi na
    drugi plan.
  • IP: *.zaodrze.punkt.pl

    Gość: Delfina 14.11.06, 18:10 Odpowiedz
    Skoro twierdzicie, że na nią cierpicie to nauczcie się chociaż poprawnej nazwy
    swojej dysfunkcji:) Bo inaczej nie jesteście wiarygodni
  • IP: *.globalconnect.pl

    Gość: aba 14.11.06, 18:10 Odpowiedz
    Mam dysleksję, dysgrafię i dysortografię i błędy robię rzadko. Na punkcie błędów
    mam jakąś nerwicę bo każdy błąd pamiętam i przeżywam bardzo długo. To jest
    skutek uboczny pracy nad ortografią w dzieciństwie, godzin nad cholernymi
    dyktandami, płaczu i wychodzenia ze skóry. Swoje notatki odczytuję jeśli są
    pisane piórem, lub jeśli jeszcze pamiętam co w nich nabazgrałam.

    Jak czytam co tu na forum niektórzy wypisują to widzę, że takie dyskusje nie
    mają sensu.

    Jeśli chodzi o jakieś niezauważanie znaków- dyslektyk raczej je zauważy,
    najwyżej pomyli "ustąp pierwszeństwa" z którymś z "uwaga". Tylko, że na tych
    "uwaga" jest zawsze coś narysowane.

    Dyslektycy często czytają dość szybko i to taką lepszą metodą - właśnie tymi
    "obrazami" a nie wymawiając w myślach słowa. Problem zaczyna się z czytaniem na
    głos, bo czy "od" czy "do" to przy cichym czytaniu bywa obojętne bo wychodzi z
    kontekstu.

    Mam wyższe wykształcenie, za parę lat będzie jeszcze wyższe.
    Mój mężczyzna też ma dysleksję... co będzie z dzieciakami nie wiem, ale
    przynajmniej będziemy wiedzieli jak się czują i jak im pomóc.
  • IP: 195.205.136.*

    Gość: misia 14.11.06, 18:23 Odpowiedz
    bardzo madre pytanie, lecz na nie znam odpowiedzi a jestem bardzo ciekawa.
    mój wnuk ma napeno dyslekcję.
    ma na pewno rodziców co nie dbaja o to żeby przynajmnie dzie4cko zbadac i pomóż
    mu w szkole4.
    powiniem miec terapeutę.
    ja jestem tylko teściową!!!
  • IP: 195.205.136.*

    Gość: misia 14.11.06, 18:23 Odpowiedz
    bardzo madre pytanie, lecz na nie znam odpowiedzi a jestem bardzo ciekawa.
    mój wnuk ma napeno dyslekcję.
    ma na pewno rodziców co nie dbaja o to żeby przynajmnie dzie4cko zbadac i pomóż
    mu w szkole4.
    powiniem miec terapeutę.
    ja jestem tylko teściową!!!
  • IP: *.asternet.pl

    Gość: Monisia 14.11.06, 18:48 Odpowiedz
    Ja również mam dysleksje a właściwie dysortografie Bardzo mnie boli gdy
    czytam,że dyslektycy to lenie i nieucy ale widać że piszą to osoby, które nie
    mają na ten temat pojęcia Moje problemy zaczęły się właściwie w zerówce
    Potrafiłam płynnie czytać bo nauczyła mnie tego mama jeszcze nim zaczęłam
    chodzić do szkoły,ale nauka literek to był dla mnie koszmar,pisałam lustrzane
    odbicia i nie rozumiałam dlaczego rodzice i nauczyciele tak się denerwują gdy
    to widzą W szkole podstawowej było jeszcze gorzej oprócz lustrzanych odbić moją
    zmorą było(i jest do tej pory ale w mniejszym stopniu zjadanie literek) z
    dyktand dostawałam same 1,mimo iż doskonale znałam wszystkie regółki.
    Naszczęście trafiłam na świetną polonistke która skierowała mnie na badania do
    poradni gdzie wykryto u mnie dysleksje. Od tej pory nie dostawałam już 1 z
    dyktand ale myli się ten kto myśli że papierek zwolnił mnie z pracy nad
    pisownią Po każdym dyktandzie musiałam odpowiadać z regółek ortograficznych
    chodziłam na specialne zajęcia dla dyslektyków,w domu godzinami przepisywałam
    teksty żeby jako wzrokowiec zapamiętać poprawną pisownie wyrazów(do tej pory
    potrafie jeden wyraz napisać 10 razy poprawnie a za 11 zrobić w nim 3 błedy)
    Zresztą ortografia to nie mój jedyny problem : nie rozróżniam głosek
    dzwięcznych od bezdzwięcznych np b,p Dla większości ludzi to błachostka a mi
    naprawde komplikuje życie Mam kłopoty z koncentracją, zawsze byłam
    pośmiewiskiem na wf bo mam problemy z równowagą(to też ma związek z dysleksją),
    moim koszmarem do tej pory jest wyprowadzanie wzorów matematycznych zawsze
    zjadam jakiś symbol a później wychodzą mi głupoty,acha języki obce-koszmar
    potrafie się dogadać ale napisać coś:(
    Mimo wszystko skończyłam liceum z wyróżnieniem,studiuje technologie chemiczną
    na Politechnice, myślę że w życiu przeczytałam o wiele więcej książek niż osoby
    które twierdzą, że dysleksja to nieuctwo Czasami zapominam że mam jakieś
    problemy z pisaniem, dopiero gdy zaglądam do swoich notatek ze studiów i
    zastanawiam się co znaczą te wyrazy w których brakuje kilku literek uświadamiam
    sobie że nawet gdy skończe szkołe dysleksja nie da o sobie zapomnieć
    Ale jeśli ktoś twierdzi że jestem leniwym nieukiem,który mature zdał tylko
    dzięki papierkowi to proszę bardzo,każdy ma prawo do własnej opini Tylko
    zastanówcie się czasem,że takimi słowami możecie kogoś naprawde zranić
    Pozdrawiam wszystkich dyslektyków:)
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: jnkjl 14.11.06, 19:10 Odpowiedz
    Spróbuj siebie poczytać, i może wtedy zrozumiesz,
    że to co piszesz to po prostu bełkot,
    charakterystyczny dla przpracowanego programisty.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: rtsghtrnbht 14.11.06, 19:15 Odpowiedz
    >...być dyslektykiem, ... wynik powikłań w trakcie porodu.
    Bzdura, kiedyś w latach 80- ątych czytałam chyba jeszcze w Expressie
    wieczornym, że dyslektykami są częściej dzieci karmione mlekiem matki.
    Wynikało by z tego, że dyslekcja to nie choroba, a normalność -
    - normalny, naturalny bunt przeciwko nadmiernemu przywiązywaniu wagi
    do szczegółów. Bowiem tylko dzieci w pełni zdrowe, mają wewnętrzną siłę
    samodzielnego myślenia i używania pisma do przekazywania informacji, a nie do
    zdobyćia cenzurki na końcu roku.
  • IP: *.3s.pl

    Gość: ola 14.11.06, 19:24 Odpowiedz
    w dzieciństwie przeczytłam zawartość 3 bibliotek miejskich, 2 szkolnych- kocham czytać, czytam i...
    i ....mam dysgrafię i dysortografię. Śpiewająco recytowalam regółki i co z tego... kiedy nie umialąm ich zastosować -nijak nie umiałam znaleźć powiązania.
    O ile pewnych wyrazów często używanych nie piszę z błędami bo je znam na pamieć wzrokowo, to wystarczy dłuższa przerwa i poblem powraca.
    Kocham komputer i edytory teksów to dla mnie wybawienie.
    Piszę dużo ręcznie- bo taką mam pracę ale zdarza mi sie jeden tekst przepisywać kilka razy , bo glowa myśli inaczej a ręka pisze inaczej (przestawia sobie kolejność literek, wypisuje p zamiast b itd - zresztą ...każdy dysgrafik wie o czym piszę). Opanowalam sztukę kamuflarzu swoich wyłapanych byków.
    Nie umiem mimo najszczerszych starań stosować znaków przystankowych.
    Zdarza mi sie też coś takiego- myśle o jakimś problemie, chcę go wypowiedzić a wypowiadam sie skrótami myślowymi, szczególnie wtedy kiedy jestem zmęczona.
    Syn niestety odziedziczył po mnie te przypadłości.
    Super są ćwiczenia z dys... sprawdzane przez dys....
    Obecnie studiuje na politechnice, z każdym semestrem osiągajac coraz lepsze wyniki ...
    CZy miałabym go skreślić tylko dlatego, że je ma
    Sama też mam za sobą studia - ja głab, nieuk i leniwiec...



  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: xc vz 14.11.06, 19:26 Odpowiedz
    > ... Stwierdziłam jednak, że dyslekscja to zespół objawów spowodowany
    > złą pracą mózgu
    NIC nie stwierdzono.
    Dyslekcja to zespół objawów i NIE ISTNIEJE obiektywny test stwierdzający tę
    przypadłość.

    Dyslekcja , w moim przekonaniu to subiektywne odczucie - kompleks.
    Jedni mieli dużo szczęścia i gdy pisali "durza rzaba w żeczce rzuje" byli
    chwaleni, innm zaś wytykano gdy pisali "Dani" lub gdy brakuje kropki po
    liczebniku porządkowym, i tych właśnie nazywa się dyslektykami.
    Ci zaś którzy wytykają innym lenistwo w tej dziedzinie proponuję
    by zastanowili się nad swoją nacystyczną zarozumiałością i suścili nieco z tonu,
    bo ich kiedyś życie nauczy, że na ortografię nie ma silnych.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: gfgf 14.11.06, 19:27 Odpowiedz
    Dyslekcja , w moim przekonaniu to subiektywne odczucie - kompleks.
    Jedni mieli dużo szczęścia i gdy pisali "durza rzaba w żeczce rzuje" byli
    chwaleni,
    innm zaś wytykano gdy pisali "Dani" lub gdy brakuje kropki po liczebniku
    porządkowym, i tych właśnie nazywa się dyslektykami.

    Ci zaś którzy wytykają innym lenistwo w tej dziedzinie proponuję
    by zastanowili się nad swoją nacystyczną zarozumiałością i suścili nieco z tonu,
    bo ich kiedyś życie nauczy, że na ortografię nie ma silnych.
  • 14.11.06, 19:30 Odpowiedz
    Amerykańscy naukowcy :
    www.epacjent.pl/artykul.php?idartykul_rodzaj=36&idartykul=449"
    Dysleksją a nadciśnienie tętnicze
    Maciej Banach 2003-09-14

    Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wskazują, że dysleksja (greckie
    dys - zły, trudny; łacińskie lego - czytam; dysleksja - to specyficzne
    trudności w czytaniu) występuje rzadziej w rodzinach z nadciśnieniem tętniczym.
    To pozornie paradoksalne odkrycie wspiera teorię, że u ludzi z dysleksją
    podwyższone jest stężenie pewnego białko rozszerzającego naczynia krwionośne.

    Dysleksją określa się stan, kiedy człowiek pomimo prawidłowej inteligencji ma
    problemy z czytaniem. Nie jest znana przyczyna tej choroby, ale podejrzewa się
    czynniki genetyczne. Uczeni z Oksfordu analizowali rodzinne występowanie
    nadciśnienia tętniczego u 112 dzieci z dysleksją oraz 12 dzieci zdrowych.
    Okazało się, że 11 spośród 12 badanych zdrowych dzieci miało wśród najbliższych
    krewnych osobę z nadciśnieniem tętniczym. W grupie dzieci z dysleksją było to
    49 na 112. Obliczono także, że wyniki testów czytania były lepsze wśród dzieci
    z nadciśnieniem tętniczym w rodzinie.

    Uczeni przypuszczają, że na rozwój dysleksji ma wpływ związek o nazwie
    fosfolipidowy czynnik aktywujący płytki (platelet activating factor, PAF).
    Fosfolipidy są składnikami błon komórkowych. PAF ma wpływ tak na przekazywanie
    sygnałów pomiędzy komórkami, jak i na rozszerzanie naczyń krwionośnych. Dlatego
    też podwyższone stężenie PAF może powodować i dysleksję, i nadciśnienie
    tętnicze.

    Naukowcy są przekonani, że niezbędne są dalsze badania, które mogłyby
    potwierdzić lub wykluczyć ich hipotezę. Być może uda się znaleźć przyczynę tej
    choroby i ją skutecznie leczyć, konkludują autorzy pracy.
    "

    I kto tu jest normalny ?

    --
    (tekst w nowej ortografi: ó->u , ch->h ,rz->ż lub sz, -ii -> -i)
    Ortografia to NAWYK, często nielogiczny,
    ktury ludzie ociężali umysłowo
    nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
  • IP: *.3s.pl

    Gość: ola 14.11.06, 19:56 Odpowiedz
    misiu
    Mojego syna do poradni skierowała nauczycielka z jez. polskiego razem z psychologiem szkolnym (jeszcze wtedy z normalnej ośmioklasowej podstawówki). Ale zanim to sie stało były 2 rozmowy z w/w- dostałam też od pani psycholog materiały na ten temat oraz ćwiczenia do zrobienia w domu. Były 4 wizyty w poradni- za każdym razem ze zrobionymi ćwiczeniami, - z pewnych względów musieliśmy przerwać wizyty- co zaliczono na naszą niekorzyść. Drugi raz skierowanie do poradni dostał w szkole średniej w liceum Og. i tam pilotowała sprawę pani psycholog szkolny- praktycznie bez mojego już udzialu doprowadziła do uzyskaznia papierka- który został notabene głęboko ukryty w szufladzie.
    Nie mam pojęcia jak teraz jest - mineło trochę lat.
  • IP: *.gdynia.mm.pl

    Gość: grzehuu 14.11.06, 20:04 Odpowiedz
    może dyslekcja dzieli się na pewne poziomy , moze u niektorys z wiekiem ona
    zanika do pewnego stopnia , innym pozaostaje na całe życie. Zaraz ktos
    wystrzeli z tekstem że to lenistwo ale wcale tak nie jest bo dyslektycy czesto
    są myleni z osobami ktore naprawde nie chca sie uczyc i są w tym przypadku
    leniami a z osobami ktore mają dysleksje i tu jest wlasnie wielki błąd bo
    dyslektycy naprawde mają z tym problemy - chcą a nie mogą . Np. ja uwielbiam
    uczyc się biologii sprawia mi to przyjemnosc a zarazem trudnosc bo wiadomosci
    trudniej wchodza mi do głowi mimo ze je rozumiem ale nie moge zapamietac, zato
    nie sprawia mi kompletnie problemu matma bo tam liczy się tylko logiczne
    myslenie i tabliczka mnozenia :) Zauwazylem na wlasnym przykladzie ze jako
    tyslektyk lepiej sie ucze jednoczesnie slucjac i ogladajac np. Discavery ( z
    roznych programow popularno-naukowych dowiedzialem sie bardzo wiele na temat
    roznych dziedzin co przydalo sie potem w sql :) tez to jest jakis sposob ) :]
    pozdro
  • IP: *.nyc.res.rr.com

    Gość: ja_dyslektyk 14.11.06, 21:46 Odpowiedz
    Dysleksja nie jest ani choroba, ani zaburzeniem. Kazdy dyslektyk doskonale sobie
    radzi w trojwymiarowej przestrzeni. Nieumiejetnosc skladania fonemow czy tez
    przelewania mysli na papier jest umiejetnoscia nowa dla homo sapiens.
    Cywilizacja w obecnym ksztalcie wymaga od ludzi czytania i pisania. Wymaga
    rowniez i innych umiejetnosci ktore ze zdolnosciami do przetwania naszych
    przodkow nie maja wiele wspolnego. Stad ten nagly "wysyp" dyslektykow.
  • 17.11.06, 15:05 Odpowiedz
    Drogi Lemingu i reszto forumowiczów!

    Moim skromnym zdaniem, ewidentnym brakiem szacunku byloby pozostawienie bledow
    ortograficznych ktore sie zauwazylo.
    Nie rozumiem jednak dlaczego niektorzy forumowicze czuja sie urazeni faktem ze
    dostrzegaja pewne bledy ktorych mi sie nie udalo zauwazyc i dlaczego fakt iz
    chcac wyrazic swoje zdanie na temat tu poruszany jestem na tyle bezczelna ze
    nie szukam edytora tekstowego ktory pomoglby mi wykluczyc ortograficzne
    pomylki.
    Rzeczywiscie przyznam sie ze w takiej sytuacji predzej odpuszcze sobie pisanie
    posta niz zaczne wertowac slownik poprawnej polszczyzny.

    Duzo literowek popelniam poniewaz chce szybko przekazac swoje przemyslenia, nie
    uwazam zeby to tez byl brak szacunku dla Was czytelnikow (ze nie poswiecam Wam
    wystarczajaco duzo czasu)
    Jeden plus dla forum i czytelnikow ze nie poczuja sie spostponowani
    (zpostponowani?) moja bezczelnoscia.

    ps. Przepraszam za slowo "spostponowani" niemam pojecia jak sie je pisze choc
    wiem ze doskonale tu pasuje i wybaczcie ze nie szukam poprawnej pisowni, tym
    razem to rzeczywiscie LENISTWO.
  • 17.11.06, 15:56 Odpowiedz
    "A w tym teksie byloby trudno, bo Kazik jaki jest, kazdy widzi."
    "Dlaczego uwazacie, ze "Matti" piszey przez dwa "t"? "
    ""Podobno" to sobie mnozesz napisac co chcesz."
    "Ty wyczytales w tym tytule cos, czegio tam nie ma, i sie pienisz. "
    "Zapomniales juz, jak pod koniec pierwszej polowy njpierw minal sie z pilka
    przy dosrodkowaniu"

    Jak zapewne doskonale zdajesz sobie sprawe to Twoje wypowiedzi, dokumentujace
    Twoj stosunek do czytelnikow.

    Uwazam ponadto iz przeklinanie, to silniejszy wyraz chamstwa i braku kultury
    niz literowki. A jak widac w Twoich postach nie szczedzisz wyrazen ogolnie
    przyjetych za brak szacunku dla rozmowcy (w tym przypadku czytelnika)

    Pozdrawiam serdecznie
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-149

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.