Dodaj do ulubionych

Czy dysleksja jest kalectwem ?

12.11.06, 16:50
jak nie patrzeć jest , sam mam i widze tego skutki tyle wkladam pracy w nauke
i tak sa tego marne efekty , naszczescie nie mam dysleksji bardzo
rozwinietej, zawsze mi wszyscy mowili ze mam bardzo ladne pismo jak na
chłopaka :) ale pojawiaja sie inne problemy typu: gubienie literek lub
przestawianie ich, problem z koncentracją ( ten jest chyba najwiekszy i
najgorszy ) , mam problem z okresleniem się czy jestem zwrokowcem czy
słuchowcem. Jednak historia i współczesność potwierdzają, że osoby z
dysleksją to często indywidualiści o ponadprzeciętnej inteligencji i
wyjątkowych uzdolnieniach. Często nawet żartobliwie stwierdza się, że jeżeli
ktoś na dysleksję, musi być wyjątkowy. Ich inność nie znajduje jednak
zrozumienia. Dlatego wysiłki terapeutów skierowane są również na podkreślenie
mocnych stron tych osób i adekwatne kierowanie ich dalszej edukacji,
aktywności.:) Co sądzicie ? Albo jak sobie z tym radzicie ( -liście ) ?
--
<*><*><*>
ZAPRASZAM SERDECZNIE NA FORUM O DUCHACH! :)
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43164
Edytor zaawansowany
  • Gość: ant IP: *.adsl.inetia.pl 12.11.06, 16:56
    wiem, że naraże się wszystkim leniom i uczącym sie inaczej :))
  • 12.11.06, 16:59
    Mam nadzieje że urodzi Ci się dziecko z dysleksją. Porozmawiamy wtedy.
    --
    zagraj w www.bezkrolewie.pl
  • Gość: ant IP: *.adsl.inetia.pl 12.11.06, 17:03
    :))
    i na pewno nie jest leniem, bo nie dopuściłem do tego.
    jedem ma cos wrodzone drugi musi nad tym mnóstwo czasu poświęcic...
  • 12.11.06, 17:04
    tez mam 17 lat , leniem napewno nie jestem...
    --
    <*><*><*>
    ZAPRASZAM SERDECZNIE NA FORUM O DUCHACH! :)
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43164
  • Gość: ant IP: *.adsl.inetia.pl 12.11.06, 17:10
    czyli pewnie nie masz dyslekcji, inaczej wole usłyszeć opinię o twej osobie od
    postronnych :))
  • 12.11.06, 17:18
    haha, sugerujesz ze te forum jest od 18 ? :P
    --
    <*><*><*>
    ZAPRASZAM SERDECZNIE NA FORUM O DUCHACH! :)
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43164
  • Gość: ant IP: *.adsl.inetia.pl 12.11.06, 17:45
    teraz wierzę, a nawet jestem pewny, że masz 17 lat, a może nawet 16 z malisim
    kawałkiem.
    :)))
  • Gość: abecadło IP: *.aster.pl 13.11.06, 19:53
    Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego w ostatnich latach mamy do czynienia ze
    znacznym wzrostem liczby chorych na dysleksję.

  • 13.11.06, 22:03
    Sądząc po ilości błędów, jakie robią pisząc. Myślę, że główną przyczyną ich
    problemów jest fakt, że w życiu nie przeczytali ani jednej książki. Nie twierdzę
    też, że nie ma prawdziwych dyslektyków, ale uważam za złe takie rozwiązanie,
    gdzie takiemu dziecku daje się papierek i ułatwia życie przestając cokolwiek
    wymagać od niego. Ja mam np. zdolności do języków obcych lecz ciężko mi idzie
    matematyka, fizyka itp. Niemniej jednak nikt mnie nie zwolnił z obowiązku
    uczenia się tych przedmiotów na równi z osobami uzdolnionymi w kierunku ścisłym.
    Ba, zdałam nawet maturę z matematyki. Czyli da się pokonać swoje słabości,
    trzeba tylko nad nimi bardziej popracować.
  • Gość: MK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 05:49
    Jeśli dyslektyk ma problemy z czytaniem - a wielu poza dysortografią ma także
    dysleksję (czyli z czytaniem), to trudno się dziwić, że nie lubi czytać. To tak
    przy okazji. Mam dziecko z dysleksją - młoda nawet czytuje książki -ale błędy
    robi straszne. Dyslektycy mają zaburzoną percepcję/pamięć wzrokową oraz kilka
    innych funkcji.
  • Gość: Arek IP: 62.233.251.* 14.11.06, 09:08
    To w takim razie nie powinno sie im wydawać prawa jazdy...w końcu zaburzenia
    percepcji - zagrożenie na drodze murowane...
    Niestety nie zauważyłem żeby dyslektycy nie mieli prawek...zresztą patrząc na
    przeciętnego ćwierćinteligentnego kierowcę wcale się nie dziwie że na drogach
    jest jak jest..
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 14.11.06, 16:47
    Dyslektyk moze byc inteligentny, nawet bardzo. To raz. A faktem jest, ze wielu
    z nich albo ma trudnosci ze zrobieniem prawa jazdy albo nigdy go nie robia
    (albo robia i nie kozystaja) bo na drodze czuja sie nie pewnie (problemy z
    koncentracja i podzielnoscia uwagi).
  • 14.11.06, 09:09
    skąd wzięło się przekonanie, że błęedy robią osoby, które nie czytają książek?
    ja przeczytałem wiele ksiązek, co nie przeszkadzało mi w robieniu okropnych
    błędów :P

    --
    wakacje 2006
  • Gość: Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl 14.11.06, 13:49
    Ja się nigdy nie uczyłam ortografii ale lubiłam czytać, na początku szło mi to
    opornie i powoli ale na szczęście mam mądrych rodziców, którzy nie stwierdzali,
    że "moje dziecko nie lubi czytać" tylko zachęcali mnie do tego cały czas.
    Przeważnie gdy się pokona pierwsze trudności i trafia na interesujące pozycje
    czytelnicze, czytanie staje się wręcz nałogową przyjemnością:) A dzięki
    zapamiętywaniu wzrokowemu nie ma się dzięki temu na ogół problemów z ortografią.
    Poza tym czytanie wzbogaca słownictwo, poznaje się tam zwroty i idiomy, które są
    rzadko stosowane w mowie codziennej, niemniej jednak warto je znać. Drodzy
    rodzice, nie zakładajcie od razu, że wasze dzieci są inne - wymagajcie z
    miłoscią, to się naprawdę opłaci
  • Gość: Lilka IP: 83.238.97.* 14.11.06, 15:03
    Ja też dużo czyta, aelrobie też błędy na to nie ma reguły
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 14.11.06, 16:51
    Jak widac jednak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Przeczytaj post,
    pod ktorym sie podpisalas. Mnie nie trzeba bylo zachecac do czytania (jak juz
    czytac zaczelam). Co nie zmienia faktu, ze czytanie przy dysleksji nie pomaga.
    z bardzo prostej przyczyny: dusleksja (jedna z jej form) polega na zaburzeniu
    pamieci wzrokowej. Dyslektyk po prostu nie widzi roznicy.
  • Gość: agnieszka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 12:56
    Zaraz, zaraz dzieciak z dysleksją zalicza wszelkiego rodzaju regułki
    ortgoraficzne i nikt mu nic nie ułatwia. Przecież z jez. polskiego musi
    uzyskiwać oceny. Poza tym dzieci z dysleksją zmusza sie do czytania i myślę ze
    czytają dużo więcej niż inni uczniowe. Moja córka ma dysleksje - ma 12 lat .
    Jak skapitulowałam mordowaniem jej z ortografii i postanowiłam zrobić badania
    na dysleksje to wszyscy łącznie z pedagogiem byli w szoku co ja chce od dziecka
    które ma średnią 5,2. Tylko nikt nie zastanowił sie ile to mnie i ją kosztuje
    pracy.
  • Gość: Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl 14.11.06, 14:02
    Ale to dobrze, że pracujecie, a nie traktujecie "papierka" jedynie jako
    ułatwienia drogi edukacyjnej. Bo jednak czasami ułatwia on życie, np. na maturze
    pisemnej z języka obcego dyslektykowi nie liczy się błędów, dzięki czemu mimo
    często steku bzdur i bazgroł dostaje więcej punktów niż osoba zdająca bez ulg.
    Pytanie, czy wszystkie osoby z zaświadczeniem o dysleksji są dyslektykami??
  • Gość: deis IP: 84.114.188.* 14.11.06, 15:28
    ja jako dziecko nie lubilam czytac ksiazek mimo ze mama kupowala nam ksiazki a
    bledow ortograficznych nigdy nie robilam nie tylko w jezyku polskim ale i w
    obcych jezykach ktorych znam trzy.Moja corka czyta mowi i pisze znakomicie w
    trzech jezykach polski niemiecki i angielski i we wszystich trzech robi bledy
    ortograficzne i czytajac polyka literki , natomiast jest wybitnie uzdolniona
    muzycznie ma swietna pamiec muzyczna raz zagrany utwor na fotepianie potrafi
    powtorzyc z pamieci . Dlatego kazdego czlowieka trzeba traktowac indywidualnie
  • Gość: amona13 IP: 213.192.75.* 14.11.06, 13:44
    i tu się mylisz , mój syn - inteligencja na poziomie bardzo wysokim ( 130 )
    pełna znajomość zasad ortograficznych , trzy lata terapii pedagogicznej i
    diagnoza dysleksja rozwojowa - dodam ,że mimo dysleksji ma 5 z polskiego -
    proponuję nie wypowiadać się na teamat gdy jest się laikiem - ja jestem
    peadagogiem oraz terapeutą pedagogicznym
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 14.11.06, 16:44
    Nie ma czegos takiego jak wzrost liczby dyslektykow. Zawsze byli. Kiedys tylko
    nazywalo ich sie leniami i rzucalo klody pod nogi. Dyslektyk moze byc oczytana
    soba (tylko czyta wolniej) moze nie miec problemow z nauka, wrecz przeciwnie. A
    to ze nie umie pisac, przestawia kolejnosc liter, to co z tego?
    Zawsze znajda sie tacy madrale, ktorzy opieraja sie na tzw. ogolnej opini i
    wydaje im sie, ze doskonale wszystko wiedza. Taka byla moja mama. Pogardzala
    osobami, ktore robily bledy, dopuki sie nie okazalo, ze pomimo jej wysilkow jej
    dzieci nie potrafia pisac. (tak, czytala im od niemowlecia i same wwiele
    czytaly). Musiala zmienic wiec swoja opinie. Pisanie to nie cos co mozna sie
    nauczyc. Mozna sie nauczyc zasad, a nie kontrolowac ich. Np. dyktujac 4 cyfry,
    nie ma gwarancji, ze taka osoba zapisze je we wlasciwej kolejnosci, nawet jak
    chce. Czy to objaw lenistwa?
  • Gość: mon IP: *.hsd1.ma.comcast.net 14.11.06, 17:28
    zgadzam sie, kiedys nie bylo dylektykow tylko glupki i lenie, teraz na wszystko
    mozna zalatwic sobie papierek. nie twierdze ze prawdziwych dyslektykow nie ma,
    ale 90% to banda leniwych stworow.
  • Gość: Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl 14.11.06, 18:10
    Skoro twierdzicie, że na nią cierpicie to nauczcie się chociaż poprawnej nazwy
    swojej dysfunkcji:) Bo inaczej nie jesteście wiarygodni
  • Gość: dys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 19:14
    Gość portalu: ant napisał(a):

    > czyli pewnie nie masz dyslekcji, inaczej wole usłyszeć opinię o twej osobie od
    > postronnych :))<<


    LOL!!! <<dyslekcji>>????

    Ant, Ty może dyslektykiem nie jesteś ale niedoukiem to napewno;))))
  • Gość: janka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 10:32
    mam trójkę dzieci i tylko jedno jest dyslektykiem, widzę różnice między nimi i
    o ile więcej muszę pracować z dyslektykiem...jeśli masz tylko jedno dziecko to
    niewiele wiesz o dzieciach, ja wiem jedno - każde jest inne, każde wymaga
    indywidualnego podejścia...co do dysleksji - uważam, że wiele winy jest w
    dzisiejszych programach nauczania dla klas I-III i duza jest tu rola
    nauczyciela. Jeśli prawie nie prowadzi się zeszytów a nauka polega na
    uzupełnianiu zdań w książkach, to tylko najlepsi mają szansę się czegoś
    nauczyć. są jednak nauczyciele, którzy nie ograniczaja się do
    tych "uzupełnianek", ale wymagają również prowadzenia zeszytów rozwiązywania
    dodatkowych zadań itp. chwała im za to. moje dzieci uczą się z tych samych
    książek, ale w różnych szkołach u różnych nauczycieli - widzę niestety różnicę.
    szkoła powinna motywować ucznia od początku - do uczestnictwa w kółkach,
    konkursach, innych dodatkowych zajęciach, wskazać mu inne cele poza tylko
    zaliczeniem kolejnej klasy, niestety nie wszystkie szkoły to robią, a
    szczególnie źle jest w szkołach molochach, gdzie uczy się parę setek dzieci...
    pamiętam album z literkami, z jakim pracowała nauczycielka w klasie
    integracyjnej z uczennicą mającą kłopoty z nauką czytania - kiedy ja chodziłam
    do szkoły podstawowej (1978 rok)taki album miały wszystkie dzieci i był
    podstawową pomocą dla wszystkich uczniów a nie tylko dla dzieci z
    problemami...więc może dzisiejszy program ewcale nie jest lepszy? wydaje mi się
    że słabsi mają dziś mniejsze szanse nadążenia za resztą klasy niż kiedyś...
  • 13.11.06, 21:31
    Popieram w 100%, jestem za, pożyjemy, obaczymy hihi ;)
  • Gość: matka dyslektyka IP: *.interpc.pl 13.11.06, 21:35
    sam pewnie nie jestes dyslektykiem, bo gdybys byl, to bys wiedzial ile czasu i
    wysilku trzeba wlozyc we wszystko, w nauke, w dodatkowe cwiczenia... najlepiej
    ocenic zaocznie, nie wiedzac, nie znajac sie . Ktos zyczyl ci dyslektycznego
    dziecka.... ja nie zycze, ale pamietaj, ze zawsze mozesz miec wnuki, z IQ
    zdecydowanie wyzszym od twojego i mimo to beda mialy problemy z nauka, z
    pisownia.... ciekawe jakie zdanie na temat dysleksji wtedy bedziesz mial
  • Gość: jj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 01:19
    to prawda że masa ludzi załatwia sobie zaśwaidczenai o dysleksji na lewo.
    skutek jest taki, że ludzie w dysleksję nie wierzą. NO cóż - nie przekona sie
    akich ludzi, wyleczy ich z tego może tylko kontakt z własnym dzieckiem które ma
    problemy. Tego też nikomu nie życzę bo ja mam taką przyjemnoś.
    W pracy znam 2 osoby: skończone studia, bardzo dobrzy specjaliści, prywatna
    międzynarodowa firma. Bez spelczekera w wordzie by sobie nie dali rady. wg
    przedmówcy leniwi ludzie :-)
  • 13.11.06, 22:37

    Dyslekca to nie choroba ale trudny problem.Można się jej pozbyć w 100% wykonując
    ćwiczenia Denisona, korzystając z pomocy kinezoterapeuty i
    mikrokinezoterapeuty.Doskonale znam ten problem i każdy kto napisał coś w
    stylu'Dyslekja to nieuctwo'poprostu jest tolerancyjny inaczej ,poinformowany na
    ten temat inaczej, wreszcie nie złośliwy inaczej.Bardzo tym wszystkim
    współczuje.To takie proste wyładować swoje komleksy na portalu internetowym
  • Gość: januszek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.11.06, 07:30
    Polecam artykuł pt: <A
    HREF="http://glottispol.home.pl/czytelnia/dysleksja/zaraza.htm">Dyslektyczna
    zaraza</A> oraz ten <A HREF="http://ussburaque.org/dyslekcja.jpg">OBRAZEK</A> z
    którego jasno i wyraźnie wynika, że jak ktoś nie chce robić błędów to robić ich
    nie musi...
  • Gość: jj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 07:57
    Nikt rozssądny nie twierdzi że dzieci dyslektyczne nie mogą sie nauczy czyta.
    Nikt też nie neguje że etykietka dysleksji jest nadużywana. Natomiast pisanie
    że dysleksji nie ma to bzdura.
    Rónie dobrze napisz że zespołu downa nie ma.
  • 14.11.06, 09:15
  • Gość: evito IP: 84.114.188.* 14.11.06, 15:36
    ja mysle ze w dorslym zyciu i w swiecie komputerow gdzie sa programy
    poprawiajace bledy ortograficzne nie ma ta wada duzego znaczenia .
  • Gość: mieszko IP: *.gts.3.pl 14.11.06, 15:24
    ale pie...lenie. poświęcałem na naukę ortografii 5x więcej czasu niż moi
    rówieśnicy i nic to nie dało. jeśli nie masz o czymś pojęcia to się nie ośmieszaj
  • 12.11.06, 16:58
    Jest, i co najgorsze - jest kalectwem postrzeganym jako "oszustwo".
    Ale to już wina naszego systemu "rozstrzygania" o dysleksji - bo "papier"
    dostają praktycznie wszyscy - a cierpią na tym prawdziwi dyslektycy.

    --
    zagraj w www.bezkrolewie.pl
  • 12.11.06, 17:00
    sądzisz ze te cale gadanie ze co 3 dziecko w sql to dyslektyk to kłamstwo ?
    --
    <*><*><*>
    ZAPRASZAM SERDECZNIE NA FORUM O DUCHACH! :)
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43164
  • Gość: Echo IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 12.11.06, 17:07
    Owszem. Jednym ze slynnych profesorow MIT jest Nicolas Negroponte (dyslektyk),
    zalozyciel jednej z najwiekszych firm bankowych, Charle Schwab jest
    dyslektykiem, etc. To ze niby co trzecie dziecko jest dyslektykiem to nonsens.
    Kazdemu sie zdarza przestawiac i opuszczac literki. Sa techniki zeby poprawic
    koncentracje (medytacja, rozaniec). I wlasnie ci ludzie co pracuja nad poprawa
    koncentracji, dochodza do czegos w zyciu.
  • 12.11.06, 17:09
    rózniec odpada :) co do medytacji hmmm... mozna sprubowac ale gdzies gdzie nie
    ma ludzi :/
    --
    <*><*><*>
    ZAPRASZAM SERDECZNIE NA FORUM O DUCHACH! :)
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43164
  • 12.11.06, 17:30
    Kiedys nie bylo ani dysleksji ani dyslektykow. Moze nalezy zastanowic sie co
    spowodowalo taki "wysyp" dyslektykow?
    --
    Ô! Interpunkcjo, nie opuszczaj mnie! Wroc!
    www.uyu.bloog.pl/
    Dwa lata na koncu swiata.
  • Gość: grzehuu IP: *.gdynia.mm.pl 12.11.06, 17:32
    byli , tylko sie na to nie zwracalo zbytniej uwagi
  • Gość: jacek IP: *.aster.pl 13.11.06, 20:56
    kiedyś nie było też autystycznych osób tylko wariaci, kiedyś kiedyś to nie było
    nawet analfabetów ani astmatyków - proste?
    kwestia widzy i metod diagnozy!! A są metody by sprawdzić czy to wada
    neurologiczna czy "lenistwo" - uwaga ! metody te są proste i pewne - miałem
    wykład o tym prowadzony przez praktyka !!!, studiuję psychologię!!!
  • 14.11.06, 10:58
    Dysleksja nie jest chorobą!!!!!!!!!! Dysleksję nalezy diagnozować po to, żeby
    mieć świadomość, jaką pracę należy wykonać z dzieckiem!!!!!!!!!! Dysleksja może
    dotyczyć dysfunkcji na poziomnie wzroku lub słuchu (np. brak koordynacjii
    wzrokowo-ruchowej lub niewychwytywanie pewnych zbitych dźwięków np.
    spółgłoskowych)Dysleksja nie ma nic wspólnego z inteligencją lub jej
    brakiem!!!!!! Osoby dyslektyczne często wykształcają w sobie pewne umiejętności
    w ramach rekompensaty np. kiepsko piszę, ale świetnie mówię lub zapamiętuję ze
    słuchu (jeśli deficyt parcjalny dotyczy wzroku)Ciężka praca czeka rodziców
    dzieci, które mają dysleksję! Ale najważniejsza jest świadomość, ze nasze
    dziecko nie jest gorsze.
  • Gość: leming IP: *.aster.pl 13.11.06, 22:00
    Widzisz, u takich "dyslektykow" jak ty, bledy w pisaniu to zwykly brak szacunku
    dla czytelnika. Gdybys poswiecil choc chwile na przeczytanie belkotu, ktory
    produkujesz, nie pisalbys "rózniec".
    Dysleksja moze i jest kalectwem, ale niewalczenie z nia jest zwyklym lenistwem i
    - powtorze - przejawem braku szacunku wobec przyszlych czytelnikow.
  • Gość: kasia IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 13.11.06, 23:31
    Dysleksja nie jest kalectwem, ale bardzo złożonym zespołem mikrouszkodzeń
    systemu nerwowego. Niektórzy cierpią na dziecięce porażenie mózgowe i wtedy
    najczęsciej budzą litość i współczucie, bo ich wygląd mówi sam za siebie, a inni
    mają dyslekcję - tego nie widać, ale zapewniam - jest bardzo uciążliwe i potrafi
    skomplikować życie dziecka. Występuje faktycznie u osób z ponadprzeciętnym IQ. U
    wielu osób w postaci takiej, że można faktycznie temu zaradzić poprzez
    prawidłową terapię, ćwiczenia - ciężką pracę samego dziecka i rodziców. Ale są
    przypadki dysleksji systemowej - tej w bardzo ciężkiej postaci. Niestety z
    takimi dziećmi niewielu pedagogów potrafi pracować, co niestety skutkuje u
    dzieci zniechęceniem i obniżeniem poczucia własnej wartości. Dla tych wszystkich
    'ekspertów' mam radę - spróbujcie przeczytać w lustrze odwróconą 'do góry
    nogami' książkę. To jest jeden z dziesiątek objawów dysleksji. To, że ktoś
    napisał 'rózniec' to zwykły przejaw dysleksji. On nie widzi tego, że tam jest
    coś nie tak. I dla jasności - to nie jest jego wina, ani brak szacunku dla
    czytelników. On tak poprostu ma, a zapewniam, chętnie oddałby te problemy takim
    mądralom, którzy nie robią nic innego, tylko opluwają na na kolejnych forach
    każdego, kto choć odrobinę odstaje od 'normy', tylko kto ustala te normy? Czy
    ziejący wokół siebie jadem frustrat to norma? Może zostaniesz wolontariuszem i
    popracujesz z takimi dziećmi, które przez 6 lat szkoły podstawowej mimo setek
    godzin ćwiczeń nie zdołały nauczyć się
    czytać? Czy ktoś się zastanowił, jak ci ludzie potem żyją? To ja wam powiem.
    Kończą edukację na gimnazjum, chodząc coraz częściej na wagary, bo nawet
    nauczyciele nie potrafią nic ponad to, żeby na każdej lekcji ich poniżyć, wukpić
    i upokorzyć na oczach kolegów z klasy, więc szukają akceptacji poza szkołą,
    często w ludziach z marginesu, którzy uczą ich kraść, włamywać się do
    samochodów, mieszkań. To zaczyna być ich sposobem na życie, bo tam nikt nie
    śmieje się z tego, że np. nie potrafią czytać, albo liczyć. A potem nasze
    więzienia pełne są dyslektyków, którymi nasz system edukacji od lat nie potrafi
    się zająć (informacje publikowane w wynikach badać prowadzonych przez Instytut
    Socjologii UW). Ba, nie ma na to nawet odrobiny pomysłu... I uprzedzę dobre rady
    - bicie pasem i klęczenie na grochu nie pomaga. Dysleksja to nie choroba, ale
    przeważnie nie mija. Jeśli ma się dobrych, mądrych i cierpliwych rodziców, to
    jest szansa, aby dostać szansę na normalne życie, na rozwijanie licznych
    talentów, ale nie wszyscy dyslektycy mają tyle szczęścia. Niestety. Życzę
    wszystkim więcej mądrości i tolerancji.
  • Gość: leming IP: *.aster.pl 14.11.06, 00:33
    Jesli dyslektyk nie widzi bledu w slowie "rózniec" (tj. wydaje mu sie ono OK),
    to jakim cudem w ogole sie z nami porozumiewa? Dlaczego widzi blad w slowie
    hgcaoij (mam nadzieje)? Moze gdyby bardziej mu zalezalo na klarownosci przekazu
    pisanego i czytalby to, co pisze, choc z odrobina uwagi, zanim wcisnie "wyslij",
    to my mielibysmy mniej problemow z czytaniem jego slow?

    A co do normy... Norme stanowi wiekszosc. Z definicji. A dyslektycy na razie sa
    - na szczescie - w mniejszosci. Na szczescie, bo gdyby dominowali i przez to
    zmienili normy, jezyk pisany przestalby byc uzyteczny jako narzedzie
    porozumiewania sie.
  • Gość: kasia IP: *.gprspla.plusgsm.pl 14.11.06, 01:10
    Nie jestem psychiatrą, nie znam wszystkich mechanizmów. Ale o to samo można
    zapytać daltonistę - jak to się dzieje, że widzi jedne kolory, a drugie nie? Ale
    największym fenomenem w zaburzeniach neurologicznych jest autyzm - głęboki
    sprawia, że z takim człowiekiem nie ma w zasadzie kontaktu, a może to być np.
    matematyczny geniusz. Nie wiem jak to działa, ale to fakt. Pewnie z dysleksją
    jest podobnie.
  • Gość: Jenna IP: *.adsl.inetia.pl 14.11.06, 07:20
    Po pierwsze:
    Dysleksja - trudności z czytaniem
    Dysgrafia - pochodna dysleksji - trudności z pisaniem jako takim
    Dysortografia - trudnosci z poprawnym pisaniem
    Dyskalkulia - trudności z prostymi działaniami matematycznymi takimi jak
    odejmowanie i dodawanie.

    Te problemy występowały zawsze i doskonale rozumiem, że kogoś mogą one dotknąć
    jednak z tego, co mi wiadomo, osoba legitymująca się potwierdzającym je
    papierkami jest zobowiązana do regularnych ćwiczeń, które są w stanie niemal
    zupełnie zniwelować te dolegliwości. A jak ktoś tego nie robi - to przykro mi -
    jest zwyczajnym leniem. Ja miałam w szkole problemy z geografią bo żadnym
    sposobem nie mogłam zapamiętać gdzieleży które pasmo górskie itd albo wręcz
    nawet jego nazwy i co? Nikt mnie nie zwolnił z tego powodu z "odpowiedzi z
    mapy" i jakoś musiałam to wykuć, spędzając średnio 5 razy więcej czasu niż
    reszta klasy. Efekt? Do tej pory wiem, gdzie znajduje się każda przeklęta
    rzeczka i górka na dowolnym kontynencie. Kwestia nakładu pracy.

    Ponadto - dyslektycy są przeważnie bardzo zdolnymi ludźmi więc nie muszą
    prawdopodobnie poświęcać aż tyle czasu na zwyklą naukę więc mają czas na walkę
    ze swoim problemem.
  • 14.11.06, 11:54
    Skoro przytoczona została dyskalkulia,to może kilka słów o tej przypadłości.
    Niestety jestem dyskalkulikiem i cyfry budzą we mnie przerażenie. Zdaża mi się
    pomylić numery autobusów,bo jaka jest różnica między 78 a 87? dla mnie żadna.
    Niestety,żaden z moich nauczycieli matematyki nie miał pojęcia,że tak działa
    mój mózg i przez całe dziecińswo uchodziłam za głąba. Przykro mi było i mimo
    wielu starań ze strony rodziców i korepetytorów nie potrafiłam zrozumiec,o co
    chodzi w matematyce. To wcale nie jest przyjemne,kiedy mimo starań,nic nie
    wychodzi. Niektórych to śmieszy,ale ja nie jestem w stanie zapamiętać swojego
    numeru telefonu, nipu,pinu,itp.
  • Gość: mmx IP: 151.193.120.* 14.11.06, 11:42
    nie chodzi o klarownosc przekazu.
    ale niestety dla czlowieka ktory nie ma dysleksji jest to trudne do zrozumienia.
    dobry przyklad byl z daltonista. on po prostu nie widzi kolorow. i to nie
    dlatego ze przekaz jest malo klarowny.

    dyslektyk nie widzi bledu w slowie "rózniec" poniewaz nie widzi ze niektore
    literki zostaly opuszczone lub zle napisane ale potrafi dla tego wyrazu
    przyporzadkowac jakis przedmiot lub znaczenie. dyslektycy przewaznie maja
    sklonnosc do myslenia obrazami. czyli musza sobie wszystko wyobrazic bo inaczej
    nie potrafia. dla dyslektyka wyraz "gura" lub "góra" jest tym samym wyrazem bo
    oznacza to samo. tzn w jego muzgu powstaje ten sam obraz.
    dlatego dyslektycy sa bardzo spostrzegawczy (poza oczywiscie pismem) poniewaz
    mysla i widza obrazami, natomiast wolno czytaja bo przelozenie tekstu na obraz
    zajmuje im troche wiecej czasu.
  • Gość: Nie"ekspert" IP: *.mofnet.gov.pl 14.11.06, 07:58
    Przykład z książką w lustrze jest nietrafiony. Alfabet na przykład arabski
    wygląda jeszcze dziwaczniej, niż odwrócone "do góry nogami" lustrzane litery.
    Mimo to można się go nauczyć. No i kwestia statystyki. Nie może być tak, żeby
    większość populacji dotknięta była jakąś "nienormalnością", bo wtedy należałoby
    przewartościować pojęcie "normalności". Skoro dyslektycy mają być normą, to
    przestaje istnieć dyslekcja jako problem. Odstępstwem od normy staje się brak
    dyslekcji. Ktoś, kto umie pisać staje się dziwolągiem. Kres cywilizacji!
    Przynajmniej takiej, jaką znamy.
  • Gość: janka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 10:43
    można się także nauczyć alfabetu chińskiego czy japońskiego,czy nawet egipskich
    piktogramów tylko nie rozumiem jaki to argument w dyskusji o dysleksji?
  • Gość: jonish IP: *.net.pulawy.pl 14.11.06, 16:04
    Kasiu ,podpisuję się pod Twją wypowiedzią obydwiema rękami.Wychowuje takiego
    14-latka od kilku lat.Wiele badań, terapii nieskonczona ilość,efekty żadne.
    Ostatecznie nauczanie indywidualne trochę pomogło,bo dochodzi jeszcze
    nadpobudliwość psychoruchowa z brakiem koncentracji uwagi.
    Więc sfrustrowani laicy ,którzy w ten sposób chcą odreagować swoje problemy
    ,niech wejdą na inne forum,może tam będą mieli coś do powiedzenia.
  • Gość: o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 17:48
    Nie jesteś dyslektykiem,
    gdybyś był, nie pisał byś tak długo.
  • Gość: grzehuu IP: *.gdynia.mm.pl 12.11.06, 18:20
    > Nie jesteś dyslektykiem,
    > gdybyś był, nie pisał byś tak długo.

    dlatego że dyslektyk nudzi się szybko ? gdybym mial skaner to bym pokazal
    zaswiadczenie
  • 12.11.06, 18:30
    Po czym to wnioskujesz? Dysleksja to grupa zaburzeń obejmująca między innymi
    dysortografię (stwierdzona u mnie), dysgrafię (stwierdzona u mnie) i
    dyskalkulię. Założyciel stwierdził, że nie ma dysortografię... To naprawdę nie
    przeszkadza w pisaniu długich tekstów...

    Na pytanie założyciela wątku, odpowiem pytaniem: "Czy wada wzroku to kalectwo?"
    Ja uważam, że nieduża wada nie jest kalectwem. Owszem reakcja środowiska na
    noszenie okularów może wpłynąć na rozwój emocjonalny dziecka, a problemy z
    oczami uniemożliwią pracę w kilku zawodach, ale z niedużą wadą i dobrze
    dobranymi okularami da się normalnie żyć.

    Podobnie z dysleksją.
    Inne dzieci śmieją się gdy z dyktand jedynka goni jedynkę, nie da się wypełniać
    setek papierowych dokumentów mając dysgrafię.
    Z drugiej strony, pracując jako informatyk długopisu używam jedynie do
    podpisywania się na dokumentach, a każdy edytor którego używam do tworzenia
    dokumentów czytanych przez ludzi, jest wyposażony w narzędzie do sprawdzania
    pisowni. Nawet ta edytka w której wpisałem treść niniejszego posta podkreśla
    czerwoną linią nieznane wyrazy.
    To nic, że długopisem nie nadążałem robić notatek na wykładach. Teraz na
    komputerze piszę szybciej niż zatrudnione w firmie sekretarki.

    Czy przypadkowy czytelnik Tego forum zauważy, że jestem dyslektykiem? Szczerze w
    to wątpię.
  • Gość: svd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 20:37
    Charaktrystyczną cechą dorosłego dyslektyka
    jest własnie to, że bardzo nie lubi czytać, zwłaszcza długich tekstów.
    Długie teksty omija, przestaje czytać po kilku zdaniach.
    Czyta pobieżnie, bo czynność czytania mczy go bardziej niż innych.
    Więc jak sobie radzi?
    Dokładnie wybiera teksty do przeczytania,
    nie znosi wodolejstwa, łątwo w umyśle peruje pojęciami abstrakcyjnymi.


    Podobnie z pisaniem.

    Wystarczy poczytać jakieś opracowania na tmat dyslektyków.
  • 13.11.06, 00:32
    <<zwrokowcem>>
    WZrokowcem

    ja wiem czy dysleksja to kalectwo? moze tylko zaburzenie. na pewno nielatwo z
    tym czasem zyc ale da sie jak najbardziej. na pewno tez nie jest to wykladnik
    IQ.

    O dysleksji po raz pierwszy dowiedzialam sie ponad 20 lat temu w Kanadzie, w
    Posce nikt o tym jeszcze nie slyszal.. lub bardzo niewielu.

    Venus
  • Gość: refgenh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 18:37
    > <<zwrokowcem>>
    > WZrokowcem

    Nie znalazłam tego słowa, chyba odpowiedziałeś na inny post.
    Za to teraz brakuje tam wiele liter e.
    Czy wyborcza ma wirusa?
  • Gość: EWa IP: *.CNet.Gawex.PL 13.11.06, 19:21
    Na temat dysleksji robiłam specjalizację na studiach w 1978 roku, a więc
    dawniej niż 20 lat temu, kiedy to na dysleksji znali się ponoć tylko
    Kanadyjczycy. A i ja nie byłam pionierką w Polsce, dokonania np. prof. I.
    Styczek były już wtedy bardzo znane. No ale co Kanada, to Kanada!
  • Gość: Arek IP: 62.233.251.* 14.11.06, 09:17
    Ja też jestem informatykiem - programistą (jak na razie)...szczerze mówiąc nie
    chciałbym współpracować z dyslektykiem...jakoś dla mnie, ukończone studia
    powinny choć troszkę świadczyć o umiejętności pracy nad sobą. Sztuka bezbłędnego
    pisania jest też jednym z wyznaczników wykształcenia...sorry, ale
    informatyk-dyslektyk to dla mnie koleś po ogólniaku, który się nauczył dłubać w
    PHP, a pisać po polsku nie.
    Niestety, ktoś kto nie umie bezbłędnie pisać po polsku/angielsku, nigdy też nie
    będzie dobrym informatykiem (chyba że serwisantem - "informatykiem"),....po
    prostu wprowadzałby zbyt dużo błędów do kodu co położyłoby każdy projekt...
  • Gość: opipo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 10:31
    > Sztuka bezbłędnego pisania
    > jest też jednym z wyznaczników wykształcenia...sorry,
    Czy to znaczy , że ty masz wykształcenie średnie, czy zasadnicze,
    a może tylko podstawókę ?
    Ty też robisz błędy, ale w przeciwieństwie do innych
    nie chce ci się ich widzieć zarozumiały sobku.

    Piszesz skrajne bzdury.
    Jestem informatykiem, znam wielu ludzi z tego środowiska i widzę, że
    programowanie zdecydowanie nie idzie w parze z dbalością o język wogóle,
    w szczególności nie idzie w parze z poprawnym mówieniem, a przy okazji z
    poprawnym pisaniem.

    _____Kosekwencją intensywnego programowania jest niepoprawne wysławianie się,
    mnożenie błędów wymowy, rażących nawet mówiącego błędów gramatycznych,
    zmienianie końcówek i wiele innych._____


    > ...ktoś kto nie umie bezbłędnie pisać po polsku/angielsku
    > po prostu wprowadzałby zbyt dużo błędów do kodu co położyłoby każdy projekt...
    Bzdura. Dyslektycy zwykle lepiej myślą abstrakcyjnie od innych,
    dlatego jest ich więcej w środowisku informatycznym,
    gdzie myślenie abstrakcyjne jest niezbędne.
    Zaś języki programowania są na tyle ubogie,
    że charakterystyczne dla dyslektyka błędy
    (zmiana kolejności liter, opuszczanie ich , zmiana pojedynczej litery)
    bardzo rzadko mają wpływ na działanie programu,
    gdyż zdecydowaną większość takich błędów wyłapuje już wstępna kompilacja
    (sprawdzanie przez komputer syntaktyki programu).



  • Gość: Arek IP: 62.233.251.* 14.11.06, 10:50
    No nie zgadzam się z Toba...są rzeczy których kompilator nie wychwyci, nie mówię
    tu o drobnych literówkach w nazwach klas czy funkcji/metod...zrób sobie np.
    spacyjkę w definie...ciekawe czy ci wychwyci...nie chce mi sie zresztą wymyslać
    przykładów, bo nie o to chodzi...

    Zresztą..drobne błędy wpływają na projekt...ciągła rekompilacja, fixy
    itp....przecież po n-tym,głupim fixie albo ortografie w komentarzu, cała firma
    będzie z ciebie lała...sorry...

    Poza tym...kwestia dokumentacji kodu...nie lubię czytać dokumentów napisanych
    niechlujnie a szczególnie z błędami ortograficznymi typu "warzny dokument".
    Owszem office ci to podkreśli, ale i tak złe wrażenie zostanie...
    Informatyk informatykiem, ale wyższe wykszt. do czegoś zobowiązuje...powinieneś
    się chociaż podpisywać bezbłędnie... "Jeży ;)"
  • Gość: Arek IP: 62.233.251.* 14.11.06, 10:56
    Zresztą...plepleple...najwięcej dyslektyków jest informatykami...żyj dalej w
    swoim świecie...no chyba że pracujesz w zakładzie pracy chronionej (bez obrazy)...

    Poza tym...to wszystko mój subiektywny punkt widzenia...nie musisz się z tym
    zgadzać...

    Chodziło mi głównie o to, że nawet dyslektyk jest w stanie wykuć na pałę kilka
    podstawowych zasad ortograficznych. Jeśli nie jest w stanie tego zrobić, bo ma
    uszkodzenia neurologiczne to nie jest też w stanie poprawnie posługiwać się
    językiem programowania...ani obsługiwać maszyn, a jeszcze bardziej prowadzić
    auta...brrr...bo nie zauważy znaku "stop".

    Dysleksja dysleksją a lenistwo lenistwem...i żadne gadki tego nie zmienią..
  • 14.11.06, 12:41
    Gość portalu: Arek napisał(a):

    > Zresztą...plepleple...najwięcej dyslektyków jest informatykami...żyj dalej w
    > swoim świecie...no chyba że pracujesz w zakładzie pracy chronionej (bez obrazy)
    > ...
    >
    > Poza tym...to wszystko mój subiektywny punkt widzenia...nie musisz się z tym
    > zgadzać...
    >
    > Chodziło mi głównie o to, że nawet dyslektyk jest w stanie wykuć na pałę kilka
    > podstawowych zasad ortograficznych. Jeśli nie jest w stanie tego zrobić, bo ma
    > uszkodzenia neurologiczne to nie jest też w stanie poprawnie posługiwać się
    > językiem programowania...ani obsługiwać maszyn, a jeszcze bardziej prowadzić
    > auta...brrr...bo nie zauważy znaku "stop".
    >
    > Dysleksja dysleksją a lenistwo lenistwem...i żadne gadki tego nie zmienią..

    Prawdziwy dyslektyk zanim dostanie zaświadczenie musi wykazać się świetną
    znajomością zasad ortograficznych, a mimo to robić karygotne błędy szczególnie
    jak pisze szybko.

    Mówie o prawidłowo wydanym zaświadczeniu.

    Pozdrawiam.
  • Gość: Arek IP: 62.233.251.* 14.11.06, 14:23
    Tego to nie wiedzialem....dzieki za uswiadomienie...
  • Gość: jnkjl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 19:10
    Spróbuj siebie poczytać, i może wtedy zrozumiesz,
    że to co piszesz to po prostu bełkot,
    charakterystyczny dla przpracowanego programisty.
  • Gość: P.S.J. IP: *.itpp.pl 13.11.06, 09:52
    Ja naprzyk ład nie mam żadnchy problemuw z dyzleckją.
  • Gość: Jola ;-) IP: 80.51.250.* 13.11.06, 13:09
    Przez całe dzieciństwo miałam problemy z ortografią. Mama ćwiczyła ze mną
    godzinami, żebym tylko zapaniętała pisownię jakiegoś nowego wyrazu, ale z
    marnym skutkiem... Jestem dyslektykiem, ale o tym dowiedziałam się dopiero pod
    koniec liceum. Przez całą podstawówkę i szkołę średnią byłam uważana za leniwą
    (na języku polskim: bo znałam zasady pisowni, ale ich nie stosowałam; na
    językach obcych, bo potrafiłam wszystko powiedzieć ale napisać ni w ząb).
    Ciągle przestawiałam albo gubiłam literki, co powodowało moje problemy nie
    tylko związane z ocenami, ale i z odczytaniem własnych notatek (niektóry mówią,
    że to się każdemu zdaża, ale wyobraźcie sobie, że prawie każdy wyraz, jaki
    napiszecie, ma jakiś błąd- wszystko potem kilka razy czytacie, a raczej
    literujecie, żeby sprawdzić czy jest dobrze napisane, ale błędów nie widzicie;
    chyba, że je wam ktoś pokaże). Nigdy nie lubiłam czytać- bardzo mnie męczyło
    poświęcanie o wiele więcej czasu na przeczytanie tego samego tekstu, co moi
    rówieśnicy- i bardzo sie tego wstydziłam, czytając po łebkach, żeby tylko
    skończyć wtedy, kiedy oni... Pisać lubiłam i lubię bardzo- gorzej z
    poprawianiem tego, aby nadawało się do czytania przez innych. Kiedy stwierdzono
    u mnie dysleksję nie obejmowalo mnie już leczenie w Poradni Psychologiczno-
    Pedagogicznej, bo byłam pełnoletnia i za pare miesięcy miałam skończyć liceum.
    Wyjaśniono mi jednak, jak działa mój mózg i dlaczego gubie literki, przestawiam
    je, zamieniam na całkiem inne czy wolniej czytam. Cały czas pracuję nad tym,
    chociaż nie poradziłabym sobie bez programów sprawdzających i korygujących
    błędy. Kiedyś wstydziłam się moich problemów, ale na studiachj poznałam kilka
    osób, które mają podobne problemy do moich.
    Jestem przykładem, że dysleksja i inne jej ,,odmiany'' są często uważane za
    lenistwo, ale można nad nią choć trochę zapanować (tylko kosztuje to
    niezliczoną ilość wysiłku, pracy i czasu).
    Pozdrawiam!
    PS Co do inteligencji dyslektyków, to do stwierdzenia dysleksji trzeba zbadać
    IQ poniewaz dyslektykiem można nazwać kogoś, kto ma przynajmniej przeciętny
    iloraz inteligencji- osoby upośledzone w stopniu lekkim i mające trochę niższy
    iloraz inteligencji niż przeciętna z samej zasady nie mogą być uznani za
    dyslektyków.
    A dysleksja niestety często jest chrobą rodzinną- u mnie cierpi na nia mój brat
    i kuzyn.
  • Gość: EWa IP: *.CNet.Gawex.PL 13.11.06, 19:27
    Brawo, Jola! Niestety, niewielu zdaje sobie sprawę, że otrzymanie kwitu to nie
    koniec, lecz początek trudnej drogi. Dyslektyka czeka ogromna praca, własciwie
    każdy powinien być prowadzony indywidualnie, ale większość poradni zadowala się
    wydaniem orzeczenia. Życzę Ci powodzenia!
  • Gość: mgiełka IP: *.ztpnet.pl 13.11.06, 14:10
    Dlaczego dziś się mowi ze to choroba Dzisiaj każdy nieuk uważa się z dysleksyka
    bo to teraz są takie czasy że kazdy chce ukonczyć wyzsze wykształcenie A
    dlaczego przecież dawniej juz w latach 50tych nie bylo ludzi chorych i nie
    każdy musiał skonczyć studia Robił błędy i maturę oblewał a o studiach nie mogł
    myśleć Przecież też by skonczył je gdyby bylo wtedy uznane ze to jest choroba
  • Gość: Jola;- IP: 80.51.250.* 13.11.06, 17:55
  • Gość: Jola;-) IP: 80.51.250.* 13.11.06, 18:03
    A w ramach wyjsniia: maurę zdałam mimo dysleksji- nikt, łącznie z moją
    polonistką nie wiedział o mojej dysleksji (wystarczyło urzywać wyrazy, w
    których pisowni nie można było zrobić błędu ortograficznego i 5 razy czytać
    każde zdanie). Studia skończyłam i tam też nikt z wykładowców nie wiedział o
    mojej przypadłości- nie było łatwo (szczególnie na językach obcych, kiedy każde
    kolokwium musiałam zaliczać po kilka razy, żeby tylko zdać, bo na dobre oceny
    nie było co liczyć- z języków obcych oczywiście, bo z pozostałych przedmiotów
    szło mi świetnie- nawet dostawałam stypendium naukowe). Więc może nie każdy
    musi mieć studia, ale czy dyslektycy powinni być dyskryminowani tylko dla tego,
    że kiedyś ta choroba nie była znana a teraz tak dużo osób nadużywa jej do
    osiągnięcia przywilejów wcale na nia nie chorując?
    Pozdrawiam!
  • Gość: bogiemslawiena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 19:26
    Nie wierze w te chorobe...
    wierze w to, ze ktos moze nie miec talentu do zapamietywania pewnego rodzaju
    informacji. Ja nie rozumiem matematyki, ale tylko dlatego, ze nie uczylam sie
    jej regularnie... braki spowodowaly katastrofe. Po LO, kiedy uwolnilam sie od
    matematyki, uzywam tylko podstawowych dzialan matematycznych. Nic wiecej,
    zwyczajnie mam wstret. Ale wiem, ze gdybym uczyla sie jej regularnie, pewnie nie
    byloby problemu. Analogicznie mysle o ludziach zle poslugujacych sie slowem.
    Wszystkiemu winne jest lenistwo.
    Moje obydwie przyjaciolki, kiedy to jeszcze razem chodzilysmy do LO, robily
    potworne bledy ortograficzne... Byly za to zwyczajnie napietnowane, czuly sie
    glupsze... byc moze dzieki temu teraz pisza bez bledow... A robily bledy w
    kazdym mozliwym wyrazie.
    Wiec jak? Chyba zwalczenie tej przypadlosi zwanej lenistwem jest mozliwe?
  • 13.11.06, 20:50
    Mam dyslekcje, stwierdzono iz najorzej u mnie z dysgrafią, bo ponoc bledy
    chociaz automatycznie zdarza mi sie robic to jesli dostane dosyc czasu znajde i
    porawie. Na maturze polonistka pozwiolila mi pisac drukowanymi literamia co do
    bledow ortograficznych oznajmila mi ze jest taka zasada ze jesli uzna moje
    zaswiadczenie nie bede mogla dostac oceny 5 z pisemnego polskiego. Co po czasie
    inni ludzie obsmiali ze wierutna bzdura... i dostalam 4 a z ustnej 5.
    Zastanawiam sie tylko czy gdybym zdecydowala sie jednak nie dawac tego mojego
    papierka nie zdalabym matury przez ilosc bledow ortograficznych czy mialabym ta
    5 :)
    a LENIEM tez nie jestem! tylko troszke niecierpliwa co najwyzej..
  • Gość: leming IP: *.aster.pl 14.11.06, 00:29
    Rozumiem, ze po napisaniu tego posta nie znalazlas "dosyc czasu", zeby znalezc i
    poprawic w nim bledy? To wlasnie nazywam brakiem szacunku dla czytelnikow.
  • 17.11.06, 15:05
    Drogi Lemingu i reszto forumowiczów!

    Moim skromnym zdaniem, ewidentnym brakiem szacunku byloby pozostawienie bledow
    ortograficznych ktore sie zauwazylo.
    Nie rozumiem jednak dlaczego niektorzy forumowicze czuja sie urazeni faktem ze
    dostrzegaja pewne bledy ktorych mi sie nie udalo zauwazyc i dlaczego fakt iz
    chcac wyrazic swoje zdanie na temat tu poruszany jestem na tyle bezczelna ze
    nie szukam edytora tekstowego ktory pomoglby mi wykluczyc ortograficzne
    pomylki.
    Rzeczywiscie przyznam sie ze w takiej sytuacji predzej odpuszcze sobie pisanie
    posta niz zaczne wertowac slownik poprawnej polszczyzny.

    Duzo literowek popelniam poniewaz chce szybko przekazac swoje przemyslenia, nie
    uwazam zeby to tez byl brak szacunku dla Was czytelnikow (ze nie poswiecam Wam
    wystarczajaco duzo czasu)
    Jeden plus dla forum i czytelnikow ze nie poczuja sie spostponowani
    (zpostponowani?) moja bezczelnoscia.

    ps. Przepraszam za slowo "spostponowani" niemam pojecia jak sie je pisze choc
    wiem ze doskonale tu pasuje i wybaczcie ze nie szukam poprawnej pisowni, tym
    razem to rzeczywiscie LENISTWO.
  • Gość: leming IP: *.aster.pl 13.11.06, 22:04
    Dlaczego, wiedzac o swojej dysleksji, nie stosujesz jakiegos programu
    sprawdzajacego pisownie, kiedy puszczasz swoje posty na forum? To brak szacunku
    dla nas, ktorzy cie czytamy. Jestes dyslektyczka, ergo: mozesz nas olac. Brzydko.
    Gdybys uzywala takiego programu, nie byloby u ciebie slow "zdaża" i "maurę".
  • Gość: wacek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 10:38
    leming (...), a słyszałeś (...), o znakach diakrytycznych. Nie pisze się ktorzy, a ktÓrzy, nie pisze się olac, a olaĆ, nie pisze się cie, a ciĘ, nie pisze się jakiegos, a jakiegoŚ itd. Duże litery TYLKO dla podkreślenia Twojego stosunku...
  • 17.11.06, 15:56
    "A w tym teksie byloby trudno, bo Kazik jaki jest, kazdy widzi."
    "Dlaczego uwazacie, ze "Matti" piszey przez dwa "t"? "
    ""Podobno" to sobie mnozesz napisac co chcesz."
    "Ty wyczytales w tym tytule cos, czegio tam nie ma, i sie pienisz. "
    "Zapomniales juz, jak pod koniec pierwszej polowy njpierw minal sie z pilka
    przy dosrodkowaniu"

    Jak zapewne doskonale zdajesz sobie sprawe to Twoje wypowiedzi, dokumentujace
    Twoj stosunek do czytelnikow.

    Uwazam ponadto iz przeklinanie, to silniejszy wyraz chamstwa i braku kultury
    niz literowki. A jak widac w Twoich postach nie szczedzisz wyrazen ogolnie
    przyjetych za brak szacunku dla rozmowcy (w tym przypadku czytelnika)

    Pozdrawiam serdecznie
  • Gość: n2 IP: *.19.165.15.osk.enformatic.pl 13.11.06, 19:31
    Choćby dlatego, że może mieć średnią powyżej 5 i być olimpijczykiem albo łapać się na naukowe.
    W latach 50 zamiast papierów od lekarza należało się zaopatrzyc w partyjną ligitymacje i kariera "naukowa" stało otworem.
    Co do samych ułomności:
    Trochę wcześniej mańkutów zmuszano z miernymi skutkami do pisania prawą ręką.
    Jeszcze wcześniej głuchych lub niemych uważano za debili a epileptyków za opętanych...
  • Gość: d2 IP: *.acn.waw.pl 13.11.06, 21:01
    > Trochę wcześniej mańkutów zmuszano z miernymi skutkami do pisania prawą ręką.
    > Jeszcze wcześniej głuchych lub niemych uważano za debili a epileptyków za opęta
    > nych...

    To moze niedlugo wstret do pracy tez bedzie choroba? A moze zlodziejom beda
    wydawane zaswiadczenia, ze nie moga uczciwie pracowac z uwagi na chorobe i w
    zwiazku z tym ich metody zdobywania pieniedzy sa usprawiedliwione? Nie popadajmy
    w paranoje ...
  • Gość: 13sw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 19:39
    choć fakt, że dzisiaj jest masa udawanych dyslektyków.
  • Gość: xinu IP: *.fbx.proxad.net 13.11.06, 20:17
    Mamunciu, jak nie dotknę to nie uwierzę... Posługując się taką logiką możma zakwestionować istnienie dużej ilości chorób. Na przykład taka depresja... Bzduuuury, mówię wam oni tylko tak udają żeby się wymigać od odpowiedzialności i nas, porządnych ludzi,powkurzać.
    Tak serio to mam dyslekscję nieleczoną, za późno stwierdzoną etc. Jestem jeszcze z tego pokolenia, które nie zostało opanowane przez modę na dyslekcję. Czytalam dużo od dziecka (choć nauka zajęła mi więcej czasu niż innym dzieciakom), często pisalam w domu dyktanda, przepisywalam zadania domowe po kilka razy żeby pozbyć sie poprzestawianych liter etc, a i tak za dyktanda szkolne obrywalam dwóę za dwóją.Ne bylo to zbyt traumatyczne bo nadrabiałam gdzie indziej i uczylam się dobrze. W ogóle zdolna ze mnie bestia:]]]Gubienie liter trzyma się mnie do dziś,jak coś piszę muszę się nieźle skupiać i szukać słów,tóre wyglądają "dziwnie" (np. przed chwilą poprawiałam dwuję na dwóję:). Jestem chaotyczna, zaczynam 50 rzeczy na raz ale potrafię ciężko nad sobą pracować. I kurczę stwierdzam, że nie mam się czego wstydzić. Studia skończone, angielski, rosyjski opanowane (fakt, że lepiej w mowie niz w piśmie), z francuskim właśnie walczę. A to, że robię błędy? Ej,nikt nie jest doskonały:] Wolę moje błędy i moje zwariowane życie niż poprawną ortografię;] A tym, którym przeszkadza fakt, że dyslekcja istnieje i jest wręcz namacalna cóż mogę powiedzieć? Zajmijcie się sobą i swoimi problemami i dajcie żyć sympatycznym dyslektykom w spokoju;] Jasne, że istnieją ludzie, którzy chcą ułatwic sobie życie machając papierkiem ze stwierdzoną dyslekcją ale kiedyś szkoła się kończy i papierek nie wystarcza.
    Do grzehha: problem z czytelnością pisma to dysgrafia. Mój brat ma i dyslekcję i dysgrafię. Dla zaniepokojonych. Maturę napisał świetnie ale drukowanymi literami, żeby sie ktoś zdołał dobrać do tej wspaniałej treści. Teraz jest sobie zdolnym, młodym architektem z kapitalnymi pomysłami. Ot co! Z góry przepraszam za błędy ale nie chce mi się tego sprawdzać. Pozdrawiam
  • Gość: aaa IP: *.chello.pl 14.11.06, 00:45
    > lnym, młodym architektem z kapitalnymi pomysłami. Ot co! Z góry przepraszam za
    > błędy ale nie chce mi się tego sprawdzać. Pozdrawiam

    Można było raczej na początku coś takiego napisać, to byśmy nie tracili czasu na
    czytanie. A na samym końcu? Co to za "z góry"?
  • Gość: bkch IP: *.oc.oc.cox.net 14.11.06, 04:05
    Piszac "z gory", aaa uzyla powszechnie stosowanego skrotu myslowego, ktory
    znaczy "uprzedzajac ewentualne zarzuty". dlaczego sie czepiasz? O, i "z gory"
    przepraszam za brak polskich znakow (czytaj: uprzedzajac zarzuty o
    niedouczeniu). Pozdrawiam mimo wszystko.
  • Gość: bkch IP: *.oc.oc.cox.net 14.11.06, 04:09
    mialo byc "xinu" zamiast aaa, do ktorego to ten post jest skierowany...
  • 13.11.06, 20:57
    podrzucam starą dyskusję. Paru osobom pomogła.
    A ja nadal codziennie pracowicie piszę co się da i gdzie się da. Bardzo
    przydatne.
    Serdeczności dla wszystkich dysgrafików, dyslektyków i innych dys :-)
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=63
    --
    Czyszczenie cookie pomaga na wszystko. Kury się lepiej niosą, plamy z soku
    owocowego schodzą, a przestępczość maleje...
    /Ols/
  • Gość: marrapog IP: *.acn.waw.pl 13.11.06, 21:36
    uboczny skutek wprowadzenia związków rtęci w zastrzykach którymi obowiązkowo
    faszeruje się dzieciaki. Stąd ten wysyp. Zjawisko jest na tyle nowe, ze
    wiekszosc nie wierzy w te choroby i uwaza ze dysleksja to lenistwo a ADHD brak
    dyscypliny w domu.
  • Gość: Autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 21:51
    Kalectwo i w pewnym sensie upośledzenie, tyle tylko że stosunkowo rzadko
    spotykane. Dziś tylko 1/8 dzieci w szkołach nie ma zaświadczeń o tej chorobie a
    reszta to lenie i oszuści. W rzeczywistości liczba upośledzonych jest znacznie
    mniejsza.
  • Gość: olek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 22:32
    ja mam dysleksje czytam to i nie będę kwestionował czy można sobie papier
    załatwić czy nie w polsce pewnie można, ja nie wiedziałem początkowo co mi jest
    mimo że mam doktorat z chemii i jestem prezesem firmy farmac. to mam problemy z
    rozróżnieniem liter i częst piszę zatrzymuję się i nie pamiętam jak litera
    wygląda, z drugiej strony ktoś napisał wcześniej że to indywidualiści i taki
    taż jestem
  • Gość: grzehuu IP: *.gdynia.mm.pl 13.11.06, 22:43
    > ja mam dysleksje czytam to i nie będę kwestionował czy można sobie papier
    > załatwić czy nie w polsce pewnie można, ja nie wiedziałem początkowo co mi
    jest
    >
    > mimo że mam doktorat z chemii i jestem prezesem firmy farmac. to mam problemy
    z
    >
    > rozróżnieniem liter i częst piszę zatrzymuję się i nie pamiętam jak litera
    > wygląda, z drugiej strony ktoś napisał wcześniej że to indywidualiści i taki
    > taż jestem

    ojacie ja tez tak chce jak ty :P tez chce na farmacje :D
  • 13.11.06, 22:58
    czy leworęczność jest kalectwem?
    czy bycie "słuchowcem" jest kalectwem?

    w zasadzie dyslektyk moze wszystkiego się nauczyć tyle że nie "tradycyjnymi"
    metodami.

    ale no cóż najgordzym twoim wrogiem nie są problemy z uczeniem ale głupota,
    ignorancja i zawiść głównie nauczycieli.
  • 13.11.06, 23:52
    >>>Na temat dysleksji robiłam specjalizację na studiach w 1978 roku, a więc
    dawniej niż 20 lat temu, kiedy to na dysleksji znali się ponoć tylko
    Kanadyjczycy. A i ja nie byłam pionierką w Polsce, dokonania np. prof. I.
    Styczek były już wtedy bardzo znane. No ale co Kanada, to Kanada! <<<

    no i??

    dlaczego wobec tego w moich szkolach, szkolach kolezanek i kolegow do ktorych
    chodzilam w PRL w tych wlasnie latach dzieci zamiast zostac pod tym katem
    zbadane i ewentualnie dostac extra pomoc byly przez nauczycieli wysmiewane,
    opieprzane, dostawaly linijka po lapach lub bez partyczkowania sie - od razu w
    leb? i te dwoje, dwoje, dwoje, i wyzwiska ty leniu, glupku, idioto? po co byli
    wzywani, i tez ponizani rodzice?

    gdzie byla ta powszechna wiedza o tego typu zaburzeniach?
    a zreszta sama ta dyskusja tutaj wyraznie wskazuje na dzisiejszy poziom wiedzy
    na temat dysleksji i innych podobnych problemow.

    Venus
  • Gość: DYS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 23:48
    JESTEM DYS.zACZEŁO SIĘ TAK. PRZEDSZKOLE; ZA NIC W ŚWIECIE NIE UDAŁO MI SIĘ
    RYSOWAĆ SZLACZKÓW TO BY DLA MNIE DRAMAT. sZKOŁA PODSTAWOWA; KLASA I - NIE
    MOGŁAM SIĘ NAUCZYĆ ŁĄCZYĆ LITER, CZĘŚC LITER ODWRACAŁAM. wYCHOWAWCZYNI
    PORADZIŁA MOJEJ MAMIE PRZNIESIENIE MNIE DO SZKOŁY SPECJALNEJ. MAMA SIĘ NIE DAŁA
    I CHODZIŁĄM NA LEKCJE WYRÓWNACZE, KTÓRE NIC NIE DAWAŁY ALE PANI ODKRYŁA ŻE
    JESTEM NIEGŁUPIM DZIECKIEM - TYLKO Z PISANIEM JEST COŚ NIE TAK. W SZKOLE I NA
    STUDIACH NIE PROWADZIŁĄM ZESZYTÓW - PISANIE RĘCZNE MNIE STRASZNIE MĘCZY. NIE
    WIEM DOKŁADNIE JAK TO OPISAC ALE TO JEST TAK ŻE JAK PISZE TO CAŁY MÓJ WYSIŁEK
    WKŁADAM W RUCHY REKĄ I POTEM JESTEM STRASZNIE ZMĘCZONA JAK PO STRESUJĄCYM
    WYDARZENIU. NIE UMIEM PISAĆ SZYBKO, A CHARAKTER PISMA MAM NIECZYTELNY DLA
    ZWYKŁYCH OSÓB.o BŁEDACH CZY LITEROWKACH ORAZ PRZEKRECANIU SŁOW NAWET NIE
    WSPOMNĘ. NIGDY NATOMIAST NIE MIAŁAM PROBLEMÓW Z CZYTANIEM. CZYTAM OD 5 ROKU
    ŻYCIA I JAKO DZIECKO ORAZ MŁODZIEZ CZYTAŁAM B DUŻO, TERAZ CZYTAM MNIEJ - BRAK
    CZASU:( JEZLEI CHODZI O ĆWICZENIA TO FAKT POPRAWIJĄ ONE PISANIE ALE TYLKO W
    CZASIE KIEDY SIE JE STOSUJE POTEM NIE DZIAŁAJĄ. JA MAM 30 LAT TRUDNO ŻEBYM
    POŚWIECAŁA CODZIENNIE CZAS NA TEGO TYPU RZECZY. DO WSZYSTICH RODZICOW I DZIECI
    DYS - GLOWA DO GORY; DLA MNIE SZKOLA TO BYL KOSZMAR - MAMA NA ZEBRANIACH WIELE
    RAZY BYLA UPOKARZANA A JA CZESTO TRAKTOWANA JAK MATOLEK. DSISIAJ MAM DOKTORAT I
    PRACUJE NAUKOWO. MAM NADZIEJE ZE MOZE KIEDYS DYS PRZESTANIE BYC TRAKTOWANE
    PRZEZ NAUCZYCIELI JAK LENISTWO, NIEUCTWO CZY OPOZNIENIE INTELEKTUALNE.
    ZAPEWNIWM ROWNIEZ WSZYSTKICH NIE DYS ZE KAZDY DYS Z CHECIĄ BY SIE Z NIMI
    WYMIENIL.
    NIESTETY ISTNIEJE TEZ DUZA CZESC RODZICOW KTORA W TROSCE O SWOJE POCIECHY
    ZALATWIA IM LEWE ZASWIADCZENIA ZE SA DYS. TO ZE KRZYWDZA W TEN SPOSOB WLASNE
    DZIECI TO JEST ICH PROBLEM ALE PRZY OKAZJI OBRYWA SIE TEZ PRAWDZIWYM DYS.
    JEZELI W KLASIE JEST 10 DYS Z TEGO JEDEN TO PRAWDZIWY DYS TO TEN JEDEN WYCHODZI
    NA MNIEJ PRACOWITEGO BO ON PRAWIE ZAWSZE BEDZIE WYPADAL GORZEJ W KONFRONTACJI Z
    NIEPRAWDZIWYMI DYS KTORZY NIE BEDA WOGÓLE PRACOWAC.
    POZDRAWIAM SERDECZNIE WSZYSTICH PRAWDZIWYCH DYS I ICH RODZICOW.
  • 13.11.06, 23:53
    Jako leworenczny dyslektyk zgadzam sie z przedmowczyniom. Oj pamietam jak w 5
    klasie podstawowki bylem w poradni i dostalem zaswiadczenie, bylej ja jeden. W
    okresie 8 klasy przybylo nam dziesieciu dyslektykow, chyba ich zarazilem.
    Niestety tu jest polska, tu sie pije i daje w lape.
  • Gość: piotreeeeek IP: *.ghnet.pl 14.11.06, 00:18
    ja w dzieciństwie nie miałem większych problemów z nauką, dość szybko wszystko
    łapałem, uczyłem sie jak należy ale niestety ortografia w żadnych wypadku nie
    należała do moich mocnych stron. Od kiedy tylko było w podstawówce klasówki z
    ortografi zawsze wypadałem najgorzej. Z tego co pamietam to od czwartej klasy
    podstawówki aż do ósmej otrzymałem tylko jedną ocenę pozytywną z ortografi (a
    klasówki były dość częśto z tego co pamietam). W wieku 15 lat przeszedłem
    badania w poradni gdzie pani psycholog bez wątpienia stwierdziła że mam dość
    zaawansowaną dysleksje i dziwiła sie czemu nie trafiłem do niej wcześniej. W
    wieku lat 20 przeszedłem kolejne badania na uniwersytecie jagiellońskim gdzie
    pani psycholog robiła doktorat z metod wykrywania dysleksji u osób dorosłych.
    Badanie było podzielone na dwie części i trwało dwa razy po 4 godziny. Z tego co
    wiem pani psycholog miała już spore doświadczenie w pracy z dyslektykami ale
    powiedziała mi po zakończeniu badania że jestem jakiś taki dziwny (oczywiście
    ujęła to w całkiem inny sposób) niby mam dysleksje i co do tego nie ma żadnych
    wątpliwości ale nie mam żadnych innych problemów w jakiś sposób powiązanych z tą
    przypadłością tzn. nie mam zaburzeń równowagi (w szkole obiawia sie to
    problemami na lekcjach w-f'u), nie gubie literek w wyrazach, nie przestawiam
    liter, nie mam problemów z zadaniami manualnymi (na badaniu były jakieś
    dziwniaste układanki, puzzle i tego typu sprawy i wszystko poszło mi bardzo
    sprawnie), a z tego co wiem są to problemy dość powszechne u dyslektyków. Jedyny
    problem jaki posiadam to naprawde potworne problemy z ortografią, ale da sie nad
    tym pracować. Jeszcze pare lat temu było znacznie gorzej niż jest teraz. Jest to
    chyba zasługa tego że pracuje przy komputerze i pisze dość dużo przez co
    polepsza mi sie ortografia, poza tym także sporo czytam co też mi pomaga bo
    jestem wzrokowcem, niemniej jednak musze zaznaczyć że w piśmie tradycyjnym (tzn
    za pomocą długopisa) wciąż jest tragicznie. Dyslekscja jest naprawde uciążliwa,
    zwłaszcza jeśli trzeba np wypełniać jakieś dokumenty w biurze, banku itp. gdzie
    ogląda je osoba która mnie nie zna i nie wie o tym że mam dysleksje, wtedy
    pozostaje mi sie tylko wstydzić za siebie. Jest to bardzo uciążliwe i trzeba
    zaznaczyć że w 100% nigdy nie da sie tego wyleczyć. Można nad tym pracować ale
    są to pewne wrodzone wady które wychodzą w wieku szkolnym i ciągną sie za
    człowiekiem przez całe życie. Więc niech nikt mi nie mówi że dysleksja jest
    spowodowana lenistwem bo jest to totalna nieprawda. Jest grono ogób które
    posiada dysleksje i są to osoby wykazujące się raczej przeciętnymi zdolnościami
    i chęciami do nauki i to na pewno na ich podstawie laicy snują takie tezy, ale
    należy także zaznaczyć że jest sporo osób obdarzonych ponadprzeciętną
    inteligencją i także posiadających dyslekscje.
    PS: chciałem także zaznaczyć że dysleksja jest rodzinna, tzn że w jakiejś
    najbliższej rodzinie także są dyslektycy. Na potwierdzenie tych słów moge
    powiedzieć że sam mam dwóch kuzynów (i to blisko spokrewnionych) którzy także
    posiadają dysleksje.
  • Gość: Pam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 15:50
    Ale czemu krzyczysz, człowieku?
  • Gość: basia6666 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.11.06, 00:32
    Ludzie kiedy maja jakiekolwiek problemy z nauka jak np z pisaniem ,czytaniem itd
    potrzebuja pomocy w szkolach i zrozumienia od ludzi .Nie moge uwierzyc jak
    ludzie moga byc tak okrutni zeby napisac ze to nieuki.
  • Gość: dyslektyk IP: *.lodz.dialog.net.pl 14.11.06, 00:54
    Jestem dyslektykiem. Na szczęście nie jest to bardzo cięzki przypadek, ale
    ogólnie rzecz biorąc dosyć utrudnia mi życie (i nie tylko chodzi o ortografię,
    ale także o rachunki, a wybieram się na politechnikę czy po prostu o codzienne
    sytuacje i niezliczone gafy w towarzystwie, albo ciągle poplamione ubrania od
    jakiś sosów itp. itd.).

    Ale nie dziwię się i nie mam żalu do ludzi, którzy uważają że nie należy mi się
    papierek, dodatkowy czas na maturze czy nawet do tych którzy uważają mnie za
    lenia (chociaż nigdy się ze mną spotkali). Dlaczego? Bo sam widzę jak ja patrzę
    na niepełnosprawnych - np. takich którzy mogą poruszać się tylko na wózku.
    Mówię, co z tego że są niepełnosprawni, w tym całym systemie chodzi o to żeby
    dostać dobrą pracę. Jeżeli nie mogą chodzić, to muszą to nadrobić innymi
    atutami, dodatkowymi kwalfikacjami, tak żeby pracodawca to ich zatrudnił.
    Dlatego tak samo staram się patrzeć na swoją dyslekcję. Co z tego że dostanę 20
    minut więcej na maturze, skoro pracodawca woli zatrudnić pracownika, który nie
    będzie mylił się w rachunkach. W dorosłym życiu nie będzie taryfy ulgowej i jak
    komuś zapomnę na czas zapłacić 20 tys. to wątpię, że będzie dochodził tego czy
    jestem dyslektykiem czy nie. Po prostu trzeba nauczyć się z tym żyć i nadrabiać
    to innymi atutami!

    Po prostu zaakceptujmy siebie i będzie git :D
  • Gość: kasia IP: *.gprspla.plusgsm.pl 14.11.06, 02:24
    Ogromny szacunke dla takiej postawy!
    Dobrze wiem, co to znaczy być dyslektykiem, bo mam syna z tą 'przypadłością',to
    wynik powikłań w trakcie porodu. Jego dysleksja to akurat ciężki przypadek. Ale
    rzeczywiście, masz rację, należy szukać w sobie dobrych stron, talentów i
    rozwijać je, aby życie było przyjemne, nie tylko znośne. Mam nadzieję, że dasz
    radę na Politechnice. Życzę Ci tego z całęgo serca, jeśli czujesz, że to jest
    właśnie Twoja droga.
  • Gość: rtsghtrnbht IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 19:15
    >...być dyslektykiem, ... wynik powikłań w trakcie porodu.
    Bzdura, kiedyś w latach 80- ątych czytałam chyba jeszcze w Expressie
    wieczornym, że dyslektykami są częściej dzieci karmione mlekiem matki.
    Wynikało by z tego, że dyslekcja to nie choroba, a normalność -
    - normalny, naturalny bunt przeciwko nadmiernemu przywiązywaniu wagi
    do szczegółów. Bowiem tylko dzieci w pełni zdrowe, mają wewnętrzną siłę
    samodzielnego myślenia i używania pisma do przekazywania informacji, a nie do
    zdobyćia cenzurki na końcu roku.
  • Gość: twoja_stara IP: *.nyc.res.rr.com 14.11.06, 01:40
    Czlowieku. Nie daj sie zniszczyc i wmowic ze jestes kims gorszym bo innym.
    Dysleksja daje ci cos czego inni nie maja. Wyjatkowosc w spostrzeganiu swiata.
    Einstein byl dyslektykiem. Leonardo Da Vinci byl dyslektykiem, Edison, Newton i
    wielu, wielu innych. Musisz znalesc swoj wlasny patent na nauke bo logicznego
    myslenia i znajdowania sensu w tym co cie otacza nikt nie potrzebuje cie uczyc.
    Problem jest tylko w przelaniu wielowymiarowych mysli na dwuwymiarowy papier i
    to tak by inni byli cie w stanie zrozumiec. Pozdro.
  • Gość: Js IP: *.MIT.EDU 14.11.06, 07:19
    Jestem prawie pewien, ze mam dysleksje.
    Dostalem sie na MIT z Polski, moze nie robie bledow ortograficznych, nie mam
    zadnych dyskalkulii [licze silnie w pamieci do 12. ;) 1, 2, 6, 24, 120, 720,
    5040, 40320, 360880, 3608800, 39696800... [to do 11... wybaczcie ;P)]].
    Natomiast sa momenty w ktorych to widac... jezeli przepisuje cos z jednej
    kartki na druga, pomyle litery i musze pisac jeszcze raz. Moje notatki sa
    pokreslone. Jezeli mysle o czyms, to zaczynam pisac to, o czym mysle, nawet
    jezeli wczeniej zalozylem sobie, ze napisze cos innego... zmieniajac w polowie
    mysle, zmienie w polowie wyraz. Zapominam dopisac znak "-" przed rownaniami z
    fizyki. trace mnostwo punktow na egzaminach za takie rzeczy, wykladowcy nie
    wierza, ze dostaje B przy takim stopniu zrozumienia...

    Jeszcze w zyciu nikt nie nazwal mnie nieukiem, albo idiota w zwiazku z tym, ze
    myle sie w przepisywaniu. jest to bardzo irytujace, i trzeba z tym zyc... Nie
    zalatwialem sobie nigdy zadnych papierow, mysle, ze jestem w stanie nadrobic
    problemy z przepisywaniem z jednej kartki na druga inteligencja i ciezka praca.
    Do tego wszystkiego jestem tez leworeczny, wiec czekam juz na argumenty o mojej
    nizszosci...

    Natomiast sady ludzi ktorzy tutaj pisza, podajac liczby w procentach, dotyczace
    ludzi z dysleksja [wziete nie wiem skad...], wydajac arbitralne sady, jak ten
    infantylny argument, ze w przeszlosci nie bylo dyslektykow [wirusow tez nie
    bylo w przeszlosci - ani bakterii. A plaga dzumy to kara Boga za zle uczynki.],
    powtarzany dziesiatki razy... Nie wiem skad sie bierze taka arbitralnosc. Ale
    na poczatku mnie to smieszy, a za kazdym razem kiedy czytam dziesiaty raz to
    samo - opadaja mi rece.

    Do samej ziemi. Nie moge sie nadziwic jak wielkie liczby moze przybierac
    stosunek wlasnej wartosci do racjonalnosci sadow.


    domorosli nie-dyslektycy -> do ksiazek. o neuropsychologii.
  • Gość: Monisia IP: *.asternet.pl 14.11.06, 18:48
    Ja również mam dysleksje a właściwie dysortografie Bardzo mnie boli gdy
    czytam,że dyslektycy to lenie i nieucy ale widać że piszą to osoby, które nie
    mają na ten temat pojęcia Moje problemy zaczęły się właściwie w zerówce
    Potrafiłam płynnie czytać bo nauczyła mnie tego mama jeszcze nim zaczęłam
    chodzić do szkoły,ale nauka literek to był dla mnie koszmar,pisałam lustrzane
    odbicia i nie rozumiałam dlaczego rodzice i nauczyciele tak się denerwują gdy
    to widzą W szkole podstawowej było jeszcze gorzej oprócz lustrzanych odbić moją
    zmorą było(i jest do tej pory ale w mniejszym stopniu zjadanie literek) z
    dyktand dostawałam same 1,mimo iż doskonale znałam wszystkie regółki.
    Naszczęście trafiłam na świetną polonistke która skierowała mnie na badania do
    poradni gdzie wykryto u mnie dysleksje. Od tej pory nie dostawałam już 1 z
    dyktand ale myli się ten kto myśli że papierek zwolnił mnie z pracy nad
    pisownią Po każdym dyktandzie musiałam odpowiadać z regółek ortograficznych
    chodziłam na specialne zajęcia dla dyslektyków,w domu godzinami przepisywałam
    teksty żeby jako wzrokowiec zapamiętać poprawną pisownie wyrazów(do tej pory
    potrafie jeden wyraz napisać 10 razy poprawnie a za 11 zrobić w nim 3 błedy)
    Zresztą ortografia to nie mój jedyny problem : nie rozróżniam głosek
    dzwięcznych od bezdzwięcznych np b,p Dla większości ludzi to błachostka a mi
    naprawde komplikuje życie Mam kłopoty z koncentracją, zawsze byłam
    pośmiewiskiem na wf bo mam problemy z równowagą(to też ma związek z dysleksją),
    moim koszmarem do tej pory jest wyprowadzanie wzorów matematycznych zawsze
    zjadam jakiś symbol a później wychodzą mi głupoty,acha języki obce-koszmar
    potrafie się dogadać ale napisać coś:(
    Mimo wszystko skończyłam liceum z wyróżnieniem,studiuje technologie chemiczną
    na Politechnice, myślę że w życiu przeczytałam o wiele więcej książek niż osoby
    które twierdzą, że dysleksja to nieuctwo Czasami zapominam że mam jakieś
    problemy z pisaniem, dopiero gdy zaglądam do swoich notatek ze studiów i
    zastanawiam się co znaczą te wyrazy w których brakuje kilku literek uświadamiam
    sobie że nawet gdy skończe szkołe dysleksja nie da o sobie zapomnieć
    Ale jeśli ktoś twierdzi że jestem leniwym nieukiem,który mature zdał tylko
    dzięki papierkowi to proszę bardzo,każdy ma prawo do własnej opini Tylko
    zastanówcie się czasem,że takimi słowami możecie kogoś naprawde zranić
    Pozdrawiam wszystkich dyslektyków:)
  • 14.11.06, 08:23
    Dysleksja może jest jakims tam kalectwem, ale jest też doskonałym
    usprawiedliwieniem lenistwa i olewactwa ze strony rodziców. Dlaczego jeszcze
    15-20 lat temu dzieci ze stwierdzoną dysleksją był ułamek procenta, a teraz w
    niektórych regionach jest ich 70% ? Wpływ Czarnobyla ? Nie wydaje mi się. Po
    prostu dawniej można było od dzieci czegoś wymagać, a teraz niestety nie bo to
    się nie zgadza z bezstresowym wychowaniem. Wystarczy że dzieciak mam byle objaw
    już rodzice lecą do poradni zamiast pracować, zmuszać choćby do czytania czy
    pisania. Ale jest an to wyjście. Ja uważam że zaświadczenia o dysleksji powinny
    zamykać drogę na niektóre studia. Jak się ma dysleksję czy dysgrafię to wilczy
    bilet na studia humanistyczne. Jak się ma dyskalkulię to zamknięte drzwi na
    studia tecjniczne. Dla mnie to oczywiste. Może wtedy rodzice zastanowiliby się
    dwa razy zanim polecieliby po zaświadczenie i zamknęliby dziecku drogę na pewne
    kierunki studiów. Skoro,np. ktoś niedowidzący nie może być kierowcą zawodowym to
    dlaczego ktoś kto nie potrafi pisać ma być polonistą?
    POzdrawiam
  • Gość: Ewelina IP: *.gazownia.pl 14.11.06, 08:51
    Witam Państwa. To moje prawdziwe imie.Mam 28 lat. Chcecie znać nazwisko? Moge
    podać. Nie wstydzę się. Mam zaświadczenie o dysleksji i dysgrafii. I to
    zaświadczenie zamknęło mi drogę do pracy o której marzyłam i do studiów na
    których mogłabym się realizować. Być może ciągle jeszcze jest wiele błędów w
    diagnozowaniu tych schorzeń ale nie mogę się zgodzić z bzdurną tezą, że to jest
    lenistwo. Tylko osoby z tym schorzeniem i ich rodzice którzy są świadomi jakie
    problemy może ono nieśc wiedzą ile pracy i wysiłku trzeba włożyć w tę cholerną
    walkę.: O koncentrację, zapamiętanie czegokolwiek i ułomność w pisaniu. Dzisiaj
    niestety komputer wszystkiego nie rozwiąże a podpisu elektronicznego nie
    wdrożymy jeszcze długo.

    Pismo gorsze niż u pierwszaka. - Pracuje nad tym od podstawówki z miernym
    skutkiem. Błędy ortograficzne tak karygodne, że ludzie potrafią brać człowieka
    za idiotę. Błędy w koncentracji - pomijanie istotnych szczegółów w
    sprawozdaniach w pracy, błędy w zleconych pracach. Myślenie o jednym a
    robienie zupełnie czegoś innego.

    Tym wszystkim, którzy myślą że to lenistwo rzyczę dzieci z dysleksją. - Niech
    się wykarzą w pracy i zwalczaniu tego lenistwa.
  • 14.11.06, 09:02
    Dobrze, to może ja uzupełnię nieco moją wypowiedź. Tak jak pisałem dysleksja
    pewnie jest kalectwem ale u jakiej grupy ludzi ? Nikt mi nie wciśnie kitu że 70%
    dzieci ma dysleksję. A swego czasu był artykuł że bodajże w okolicach Sopotu
    ponad 70% dzieci ma zaświadczenia. Czy uważacie że to normalne ? Ci, którzy
    zaświadczeniami usprawiedliwiają lenistwo swoje i swoich pociech robią wielką
    krzywdę swoim dzieciom, ale też prawdziwym dyslektykom, którym nikt już prawie
    nie wierzy bo giną w tłumie falsyfikatów.
  • 14.11.06, 08:52
    I nie róbcie ściemy. W ten sposób każdy może wytłumaczyć swoje wady: dyslektyk -
    choroba, kleptoman - choroba itp. itd.
  • Gość: Ewelina IP: *.gazownia.pl 14.11.06, 08:55
    Mam nadzieję, że twoje dziecko będzie miało dysleksję.
  • Gość: Ewelina IP: *.gazownia.pl 14.11.06, 09:13
    Właśnie czekam.
  • 14.11.06, 09:29
    Tylko że nie za bardzo jest o czym. W kwestii dysleksji chyba wszystko zostało
    powiedziane. Ja może zadam pytanie nawiązujące do swojej ostatniej wypowiedzi.
    Ile procent takich prawdziwych, niereformowalnych dyslektyków jest wśród
    uczniów, a ile procent posiada zaświadczenia? Jak ma się jedno do drugiego ? Czy
    dzieci się aż tak zmieniły przez ostatnie 15 lat ? Mam 27 lat, w mojej klasie w
    podstawówce może ze 2-3 osoby sadziły błąd na błędzie, pozostałe jak to dzieci -
    ilość błędów w normie. Co się nagle stało że teraz 70% dzieci to dyslektycy ?
    Ktoś już słusznie napisał że jest to dla wielu rodziców wygodne. Większość
    dzieci ma określone zainteresowania i talenty. Ja np jest umysł ścisły.
    Uwielbiałem matematykę a polski po prostu zaliczałem, ale bez żadnych papierków.
    Zaświadczenia o dysleksji są tak samo źle rozumiane w szkole jak i oceny
    celujące. Te pierwsze wydaje się dzieciom mającym trudność z danym przedmiotem,
    a te drugie każdemu kto się nauczy. A jeszcze kilka lat żeby dostać szóstkę
    trzeba było zrobić coś ponad program (np. zdobyć coś na olimpiadzie), ale to już
    of topic.
  • Gość: Ewelina IP: *.gazownia.pl 14.11.06, 09:40
    Pisałam o błędnej diagnostyce jak i o jej braku. NIe rozmawiamy tutaj o
    procentach, które mają się do tego wszystkiego tak jak sondarze wyborcze do
    wyników ostatnich wyborów. ( I nie myślę tu o tych samorządowych). Jeśli taki z
    ciebie umysł ścisły to rzeczywiście nie masz pojęcia o niewłaściwym doborze
    próby, naginaniu statystyk, nieujawnianiu wszystkich przesłanek i faktów
    dotyczących badania oraz problemach nie tylko pedagogicznych z takimi dziećmi.
    Wyobraź sobe teraz, że wiecznie mylisz się w liczeniu, zapominasz o znakach w
    równaniach i robisz ciągłe błędy w przepisywaniu cyfr.
    To sachorzenie powinno się wcześniej diagnozować. TUtaj przyznajesz mi rację:

    Rodzicom i nauczycielom często nie chce się pracować z takim dzieckiem bo to
    wymaga sto razy więcej uwagi, sił, koncentracji i spokoju. Ale jeśli ciągle
    uważasz, że to lenistwo - życzę takiego dziecka.
  • 14.11.06, 09:59
    Mówisz że te liczby nie mają żadnego znaczenia, a ja myślę że mają bo jakby 2
    czy 3% dzieci miało zaświadczenia to problem by nie istniał. Nikt by się nad tym
    nie zastanawiał, ale to właśnie skala zjawiska spowodowałą że tego typu tematy
    się pojawiają. Tak to rozumiem. I w takim znaczeniu jest to jak najbardziej
    próba usprawiedliwienia lenistwa. Piszesz o matematyce. Dobrze. To ja znów wrócę
    do mojej szkoły. Moja klasa wyglądała następująco. Ze 2-3 osoby za żadne skarby
    świata nie potrafiły matematyki pojąć (nie wiem czy próbowały, ale wyników nie
    było). Kilka osób nie musiało się nic uczyć a matematyka sama wchodziłą im do
    głowy (miałem szczęście być w tej grupie). Natomiast cała reszta nie łapała
    wszystkiego na lekcji, ale wystarczyło ich wziać np na przerwie lub po lekcjach
    (co robiłem)i na odpowiednich przykładach czy też za pomocą właściwej
    wizualizacji wyjaśnić o co chodzi. To przeważnie wystarczało. Nie mówię że po
    takim objaśnieniu stawali się orłami, ale bez problemu (na trójkę czy czwórkę)
    zaliczali. Teraz takie dziecko przychodzi do domu, mówi rodzicom że nie rozumie
    a ci lecą do poradni po świstek uważając sprawe za załatwioną. Nie tędy droga.
    Nie wnikam już w same metody weryfikacji w poradniach, ale znając współczesny
    świat twierdzę że za odpowiednią kwotę wszystko można załatwić (apropo, to słowo
    ponoć występuje tylko w języku polskim).
    Natomiast co do życzeń. Dziękuję że życzysz mi takiego dziecka. To miło z Twojej
    strony. Póki co nie mam, ale mogę się pochwalić że całą masą potencjalnych
    anty-matematyków udało mi się bez świstków wyprowadzić na prostą. To uważam za
    swój mały sukces. A wielu na początku myślało że nie pojmą tego za żadne skarby,
    a matematyka to czarna magia. A udało im się nawet pokończyć studia techniczne.
    Czy nie tak powinno być?
  • Gość: Ewelina IP: *.gazownia.pl 14.11.06, 10:18
    Ale ja właśnie o tym mówie. Nad takimi dziećmi jeśli tylko wykazują problemy z
    pisaniem, ortografią, koncentracją trzeba pracować. NIe wystarczy dać im
    świstek bo tu się z tobą zgodzę to będzie zwykłe oszustwo w ich stronę. Ten
    papier powinien być początkiem ciężkiej pracy. - Niestety mającej często mały
    skutek. Kwit który mam to opis diagnozy. W dorosłym życiu nikogo nie obchodzi,
    że go mam. I co mi po tej maturze. Jeśli ktoś mi zazdrości to niech się ze mną
    zamieni bo ja z chęcią oddam ten balast.

    Dzisiaj jak ludzie patrzą jak piszę mają w dupie co to tak naprawdę jest
    dysleksja i dysgrafia. Wygodniej jest im myśleć, że nie pracowałam nad tym. Ale
    ok. przywykłam.

    Ok spadam do pracy.
  • 14.11.06, 10:26
    Podjąłem rękawicę, doszliśmy do konsensusu i dobrze. Szkoda tylko że taka
    dyskusja nic nie zmieni.
    Pozdrawiam
  • Gość: dr_dyslektyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 14:54
    dyslekcja, dysortografia i jeszcze cos zwiazanego z nauka matematyki (nie
    pamietam juz nazwy) - stwierdzone w 5 kl. podstawowki,
    duza praca ze specjalista, ogromna praca wlasna i mobilizacja mamy = doktorat,
    studia podyplomowe dla tłumaczy przysięgłych (a ponoc dyslektyk języków sie nie
    nauczy), mgr na UW, stypendium w USA i stypendium w Oxfordzie.
    to nie prawda ze nie mozna, da sie! ale jest to bardzo bardzo pracochłone,
    nauka zajmuje poprostu duzo wiecej czasu

    PS
    Uwielbiam czytać ksiazki, nie problem w samym czytaniu tylko czytaniu na glos
    (kidy czytam w myslach robie to 4 razy szybciej!) - to tak w ramach ciekawostki
    PS2
    pomimo nieustannej pracy nad soba nadal problem sprawiaja mi liczby,
    zapisywanie dat albo nr. tel. w odwrotnej kolejnosci to standard :-)

    pozdrawiam wszystkich dyslektyków itp. zycze wytrwałości
  • Gość: marrapog IP: *.acn.waw.pl 14.11.06, 15:14
    > Czy
    > dzieci się aż tak zmieniły przez ostatnie 15 lat ? Mam 27 lat, w mojej klasie w
    > podstawówce może ze 2-3 osoby sadziły błąd na błędzie, pozostałe jak to dzieci
    > -
    > ilość błędów w normie. Co się nagle stało że teraz 70% dzieci to dyslektycy ?

    Zmienilo sie i to radykalnie. Ilosc rteci w szczepionkach. W rezultacie rzadkie
    kiedys problemy i dyskunkcje wystrzelily ilosciowo.
  • Gość: as IP: 80.50.255.* 14.11.06, 10:25
    Ignorant=choroba?
  • Gość: centek IP: 193.178.243.* 14.11.06, 09:57
    "Jesteś tumanem!!!" tak wielokrotnie słyszałem od nauczycielki j.polskiego. Mam
    obecnie 38 lat i edukacje musiałem przez to odbywać drogą okrężną. Niestety
    najpierw zawodówka potem technikum wieczorowe (oczywiście bez matury). 6 lat
    temu zdecydowałem się jeszcze raz spróbować zdać maturę. Było tylko jedno małem
    ale które ciągnęło się za mną od lat dysleksj i dysortografia. Postanowiłem udać
    sie do odpowiedniej poradni. Kierownik poradni była zdziwiona moją decyzją
    ponieważ nie wiedziała jak z racji mojego wieku przygotować odpowiednie testy i
    sprawdziany. W końcu otrzymałem odpowiedni dokument zaświadczający o moim
    "upośledzeniu". Powstał następny problem poniewaz szkoła w której chciałem
    zdawać egzamin "dojzałości" nie przyjeła tego zaświadczenia ponieważ od daty
    wystawienia nie minęło 3 lata! W chwili obecnej nie wiem czy mam jeszcze
    wystarczająco dużo siły by na nowo zaczynać szkołę średnią chyba zostanę tym
    "TUMANEM"
  • 14.11.06, 11:03
    Przez przypadek byłem na wykładzie amerykańskiej terapeutki nt. metody „One
    brain”, która podobnie jak metoda Denisona powoduje synchronizację półkul
    mózgowych otwierając nasze skryte możliwości i umożliwiając pokonywanie
    dyslekcji. Na wykładzie tym byłem świadkiem ćwiczenia (ok. 20 minut) po którym
    naprawdę dało się zaobserwować efekt tego ćwiczenia. Chłopiec (4-ta klasa)
    mający potworne problemy z czytaniem (czytał sylabami i bardzo powoli) po
    ćwiczeniu robił to znacznie lepiej. Podejrzewałbym, że może być to mistyfikacja
    i chłopiec był „podstawiony”, gdyby nie to, że był to wnuczek mojej znajomej i
    wykluczam nieuczciwość. Zachęcony tym co usłyszałem zapisałem się na
    czterodniowy kurs rysowania. Jestem mańkutem, z którym skutecznie walczono w
    pierwszej klasie abym koniecznie pisał i rysował prawą ręką. Moja „kochana”
    nauczycielka zwyciężyła i do dzisiaj (mam 58 lat) piszę prawą ręką, ale tak, że
    sam mam problemy z odczytaniem tego co napisałem i rysuję tak, że tylko ja wiem
    co to jest, czy koń, czy pies, czy może żyrafa. Na kursie nie tyle nauki
    rysowania co raczej nauki odwzorowania po wielu ćwiczeniach to co potrafiłem
    zrobić zaskoczyło mnie bardzo. Nie wierzyłem, że moja prawa ręka potrafi
    wykonywać takie cuda. Było to w 2001 roku. Dzisiaj dalej nie potrafię ładnie
    pisać, nie potrafię rysować bo nie była to nauka rysowania, ale dowiedziałem
    się, że można tak zsynchronizować obydwie półkule mózgowe, że człowiek potrafi
    robić rzeczy o które nigdy by się nie podejrzewał. Wymaga to jednak
    systematycznych ćwiczeń. Do dziś nie wiem czy te nowe możliwości mogą pozostać
    utrwalone czy każdorazowo należy osiągać to ćwiczeniami, bo z niezrozumiałych
    dla mnie samego powodów nigdy od tamtej pory nie próbowałem tego zrobić
    samodzielnie. Myślę jednak, że przy systematycznym ćwiczeniu zdolności te się
    utrwalają lub na osiągnięcie takiego stanu trzeba znacznie mniej ćwiczyć.
  • Gość: nikdaklik IP: 195.224.10.* 14.11.06, 11:51
    czy ktos zwrocil uwage na ciekawe zjawisko - dysortograficy najczesciej
    popelniaja klasyczne bledy ortograficzne (rz zamiast z, o zamiast u itp) a
    znacznie rzadziej przekrecaja koncowki czy myla litery podobnie wygladajace
    (podobno typowe objawy)

    w ten sposob z bledow tlumaczy sie masa ludzi na forach, zganiajac wszystko na
    literowki (albo jeszcze dziwniejsze na brak polskich znakow), przestawienie 2
    liter albo wcisniecie sasiedniego klawisza - w to moge uwierzyc ale nie w to ze
    ktos pisze "muzg" zamiast "mozg" dlatego, ze uzywa klawiatury!

    na pewno dysleksja jest problemem ale poziom nauczania jezyka polskiego w
    szkolach jest zastraszajacy
  • Gość: Jola;-) IP: 80.51.250.* 14.11.06, 12:02
    zibi63 napisał coś bardzo ważnego- dysleksja, to nie tylko problemy z pisaniem,
    czytaniem czy liczeniem, ale szereg innych przypadłości. Może być ona związana
    z leworęcznością lub oburącznością, może wiązać się z brakiem równowagi czy
    koordynacji ruchów, nieodróżnianiem strony prawej od lewej itd., co wszystko ma
    ziązek ze złą synchronizacją obu półkól mózgowych. Ważne w ,,leczeniu'' jest
    naprzemienne stymulowanie obu półkul, aby lepiej współdziałały (np. prostym
    ćwiczeniem polegającym na rysowaniu w powietrzu obiema rękami w tym samym
    czasie znaku nieskończoności czy odwróconych ósemek).

    Ja poza problemami z pisaniem i czytaniem nigdy nie potrafiłam złapać piłki
    (zawsze leciała mi prze ręce i upadala gdzieć pomiędzy nimi na ziemię) a do
    tego do dzisiaj nie nauczyłam się jeszcze jeździć na rowerze(22lata)- totalna
    niekoordynacja ruchów zawsze przeszkadzała mi w sporcie czy pilotowaniu
    samochodu po nieznanych trasach dla kierowcy- dla mnie jest tylko lewo i to
    drugie lewo- chociaż nie wiem, które jest które...
    Móżna sobie jednak z tym radzić- jak jadę z kimś jako przewodnik to zamiast
    mówić gdzie ma skręcić, to po prostu pokazuję ręką, o którą stronę mi chodzi a
    do sportów zwiazanych z łapaniem piłki czy jazdą na rowerze po prostu się nie
    biorę.

    Ale są też i dobre strony tego wszystkiego- w niektórych czynnościach jestem
    praworęczna (np. pisanie), w innych leworęczna (np. odkręcanie zakrętek) a w
    innych oburęczna lub mi jest obojętnie, którą ręką coś robie (np. trzymanie
    sztućców i jedzenie nimi).

    Pozdrawiam!

    PS Jestem dyslektykiem, ale nie jestem kaleką!
  • Gość: sandy IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 14.11.06, 12:49
    witaj Jolu,

    nie zgodzę się z Tobą.

    Ja równiez mam problemy z łapaniem piłki, należę również do osób mających
    trudności z kierunkami: prawa-lewa :-) W-F był dla mnie koszmarem, tak samo jak
    matematyka.

    Jednak nie jestem żadnym dyslektykiem, w życiu bym tak o sobie nie pomyślała.
    Znam 5 języków obcych, których nauka przychodzi mi bardzo lekko, studiuję
    językoznawstwo. Z językiem polskim też nie miałam nigdy prolemów.

    Natomiast znam osobę, która owszem jest dyslektykiem. I zgadzam sie tutaj z
    poprzednim Gościem - tak tłumaczy się lenistwo. Dlaczego miałaby umieć
    bezbłędnie pisać osoba, która w całym życiu przeczytała jedną jedyną książkę??
    Dlaczego miałaby umieć poprawnie czytać? Nieeee, najlepiej iść już jako
    nastolatek do lekarza i powiedzieć "bo ja nie potrafię". Nic dziwnego!

    Co do półkul mózgowych to za wszystkie funkcje językowe jest odpowiedzialna
    tylko i wyłącznie lewa półkula. Człowiek rodzi się z "czystymi" obiema
    półkulami, a do około 9-13 roku życia rozwijają sie umiejętności językowe. Po
    tym czasie w przypadku uszkodzenia lewej półkuli mowa zostaje zaburzona i juz
    nigdy człowiek tych umiejętności nie odzyska. Jeśli lewa półkula zostaje
    uszkodzona w okresie kiedy dziecko jest bardzo małe (około 2 lata) to wszytskie
    funkcje przejmuje półkula prawa. W ten sposób nie dochodzi do żadnych
    nieprawidłowości.
    Teoretycznie człowiekowi do życia potrzebna jest tylko jedna półkula, co
    pokazuje jak wielki potencjał kryje ludzki mózg.

    Słyszałam również o czymś takim jak walka prawej strony ciała z lewą, nie
    pamiętam teraz czym to jest spowodowane, też oczywiście jakimiś zmianami w
    mózgu. Generalnie prawa strona staje się niezależna od lewej, np. prawa ręka na
    coś wskazuje, a lewa ją odsówa. To jednak nie ma związku z mową i kompetencjami
    językowymi.

    Pozdrawiam serdecznie
  • Gość: Jola;-) IP: 195.117.182.* 14.11.06, 16:56
    Odpowiedź dla sandy;

    Nie powiedziałam, że każdy, kto ma złą koordynację ruchów musi od razu być
    dyslektykiem. Stwierdziłam jednak, że dyslekscja to zespół objawów spowodowany
    złą pracą mózgu (zespół czyli kilka objawów w tym między innymi i zla
    koordynacja ruchów czy problemy z nieodróżnianiem stron).

    Co do wszystkich półkul mózgowych to chodziło mi o to, że wszystko to łączy sie
    z koordynacją obu pół kul a nie przejmowaniem funkcji jednej przez drugą- czyli
    jakby niedogadanie się między nimi.

    Pozdrawiam!

    PS Ja też za dysleksję nie uważam problemów z czytaniem, jeśli się czyta bardzo
    mało albo wcale czy z pisaniem, jeśli się tego nie ćwiczy. Ale w tym wątku mowa
    o tych, którzy ćwiczą i to dużo więcej, niż inni, a i tak nie ma większych
    efektów.
  • Gość: xc vz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 19:26
    > ... Stwierdziłam jednak, że dyslekscja to zespół objawów spowodowany
    > złą pracą mózgu
    NIC nie stwierdzono.
    Dyslekcja to zespół objawów i NIE ISTNIEJE obiektywny test stwierdzający tę
    przypadłość.

    Dyslekcja , w moim przekonaniu to subiektywne odczucie - kompleks.
    Jedni mieli dużo szczęścia i gdy pisali "durza rzaba w żeczce rzuje" byli
    chwaleni, innm zaś wytykano gdy pisali "Dani" lub gdy brakuje kropki po
    liczebniku porządkowym, i tych właśnie nazywa się dyslektykami.
    Ci zaś którzy wytykają innym lenistwo w tej dziedzinie proponuję
    by zastanowili się nad swoją nacystyczną zarozumiałością i suścili nieco z tonu,
    bo ich kiedyś życie nauczy, że na ortografię nie ma silnych.
  • 14.11.06, 11:55
    Kiedyś nie było dyslektykow tylko glaby ;)))
    --
    beagle
  • Gość: adiee IP: 81.15.226.* 14.11.06, 12:59
    witam dokłądnie jako głąba mnie określano w szole podstawowej. dla nauczycieli
    i nawet dla moich rodziców było nie zrozumiałym jak można robić takie
    byki.przestawianie liter problemy z koncentracją,dla mnie wystraczy napisać
    zadanie i jakiś wyraz zamienić w środku wszystko niechch zgadza się tylko
    pierwsza i ostatnia a ja nie widze błedu. tak jest w wielu przypadkach
    niektórych żeczy poprostu nie widzę wydaja mi się normalne. w szole średniej
    nauczyłem się w jaki sposób sobie radzić aby odpowiednio sie skupiać i mieć z
    tego efekty, błedy nadal robię ale staram się w wiekrziości korzystać z worlda.
    to ze dyslektycy nie są leniami czy też głąbami mogę pokazać na swoim
    przykłądzie może i nie przykłądałem się nigdy do nauki, ale odkryłem w sobie
    szereg talentów, potrafie naprawic prawie każde urzadzenie w jakim płynie prąd
    i nie tylko, proste ukałdy na tranzystorach robiłem juz w podstawówce na
    zasadzie prób i błędów - bez książek. ukonczyłem dwie politechniki jedna
    kierunkowo jako inzynier i druga po całkiem innym kierunku wogóle nie
    pokrewnym zrobiłem w 2 lata mag.inz gdzie inzyniera robiłem externistycznie. na
    dzień bierzacy juestem zapisany juz na następnej uczelini -studia podyplomowe i
    głeboko zastanawiam się nad doktoratem. pozdrawiam wszystkich głąbów -
    dyslektyków żyć z tym nie jest łatwo ale inni nie potrafią tego co my--
    widocznie jakaś część mózgu odpowiedzialna za pisanie została zastąpiona
    odpowiedni zolnościami __Einstein też był dyslektykiem.
  • Gość: sandy IP: *.ash.fr.studentenwohnheim-bw.de 14.11.06, 13:08
    Einstein był "dyslektykiem" bo był nieukiem. Olewał szkołę. Nic dziwnego, że
    ktoś nie potrafi pisać, skoro całe życie siedzi tylko w cyferkach.
  • Gość: adiee IP: 81.15.226.* 14.11.06, 13:18
    ale wclae nie siedział w cyferkach na początku tez miał z matmą problemy
    podobnie jak nicola tesla a później okazało się że są geniuszami
  • Gość: gość IP: *.chello.pl 14.11.06, 13:31
    Wszyscy ci, którzy uparcie twierdzą, że dysleksja, dysgrafia, dysortografia to
    zwykłe lenistwo, chyba nie znają zasad wydawania orzeczeń. Żeby dostać
    orzeczenie, trzeba najpierw zaliczyć test ze znajomości zasad ortografii, a więc
    trzeba się tych zasad nauczyć. Nie myślicie chyba, że te dzieci "z lenistwa" nie
    stosują zasad, które znają?
  • Gość: baś IP: 149.156.58.* 14.11.06, 13:38
    moja córka jest leworęczna, do tego miała problemy z j. polskim - więc poszłam
    z nią do psychologa i po specjalnych badaniach okazało się że jest również
    dyslektykiem, podobno wielu leworęcznych ma problemy w ogóle z j. polskim.
    Nawet nie podałam zaświadczenia w szkole, tylko zaczęłam z nią więcej pracować.
    Obecnie ; zdała maturę, jest sekretarką w dużej firmie - udało się czego życzę
    wszystkim dyslektykom.
  • Gość: D IP: *.zaodrze.punkt.pl 14.11.06, 14:36
    Dzieci nie stosują zasad ortografii, które znają, bo po prostu coraz więcej osób
    nie myśli, co jest przykre. Np. gdy ktoś pisze "obiat", kiedy wystarczy pomyśleć
    i bez znajomości żadnych zasad wyjdzie, że "nie jadłem obiaDu", więc wystarczy
    włączyć mózg od czasu do czasu, a nie tłumaczyć się chorobą
  • Gość: a IP: *.mg.gov.pl 14.11.06, 14:27
    dyslektycy to lenie, którym nie chce sie kilku regułek nauczyć...
  • Gość: Ta IP: *.comarch.com 14.11.06, 14:34
    W niektorych klasach jest takich "wyjatkowych" ponad 50%.

    Pzdr.Ta.
  • Gość: grzehuu IP: *.gdynia.mm.pl 14.11.06, 14:51
    wszyscy sądzą że załatwiane jest wszystko na lewo, tylko ciekawe z kąd mi
    przyszło do głowy w 2 klasie podst. że jest cos takiego jak 'dysleksja '?
    zostalem wyslany przez wychowawce do poradni na badania , mialem kilka badan
    pod rząd. Gdzies tak do 6 klasy mialem starszne problemy z ortografią nigdy nie
    dostalem wiecej niż 3, od gim. przestalem robic takie już błędy , pojawily się
    natomisat problmy z "ą ę" , teraz w liceum jest juz lepiej, polonista napewno
    nie zostane :) za to mam problemy z koncentracją i nie mam ani pamieci
    słuchowej ani zwrokowej ani tym bardziej ruchowej, mam chyba wszytkiego po
    trochu :) Wiem tylko jednko żetelna nauką i pracą w domu czy na korkach
    wszytko mozna osiągnąć przykład mój : 1 gim - 2 z matmy , 2 gim - 3 z matmy ( w
    tym momencie zaczely się korki ) 3 gim - 5 z matmy :) Więc morał jest taki jak
    się chce to sie umie :) pozdro :D i sorka Z BŁĘDY :P
  • Gość: m. IP: *.ds1-k.us.edu.pl 14.11.06, 17:57
    Przeczytałam uważnie wszystkie posty i w dalszym ciagu mam mieszane uczucia.
    Do tej pory nie negowałam istnienia tej choroby, lecz byłam przekonana, że
    nadużywa sie słowa "dyslekcja" na usprawiedliwienie zbyt wielu problemów.
    Ja również mam problemy z poprawną pisownią: nie wiem kiedy pisze się "ę"
    zamiast "em", "ą" zamiast "om"; często zdarza mi się pisać "g" zamiast "ch"
    (np.gleb zamiast chleb)lecz zaraz widzę, że coś jest nie tak i natychmiast
    poprawiam; gdy piszę "obiat" zamiast "obiad" - od razu stosuję w myślach
    odmianę, aby przekonać sie o poprawności; najrzadziej robię błędy główne typu
    rz/ż - radzę sobie szukaniem wyglądu tego słowa w pamięci. Pisanie zajmuje mi
    bardzo dużo czasu, bo cały czas zastanawiam sie nad poprawnością ortograficzną i
    gramatyczną tego co piszę. Jeszcze gorzej jest z czytaniem. Czytam bardzo wolno,
    ale nie zwalam tego od razu na dyslekcję tylko mam za złe rodzicom, którzy nie
    uświadomili mi, jakim cudownym zjawiskiem jest literatura i nie kazali mi czytać
    w dzieciństwie książek. Podobno prawidłowa, szybka umiejętność czytania
    kształtuje sie w okolicach 7, 8 roku życia, a wiec człowkiek który w tym okresie
    nie nauczy się poprawnie czytać, już nigdy nie będzie czytał płynnie. Nie
    pamietam abym w tamtym okresie przeczytała choćby jedną książkę, teraz czytam
    bardzo dużo, ale efekt już się nie zmienia. Mam jeszcze problem z poprawnym
    mówieniem i pare innych problemów wymienionuch powyżej. Czy jestem więc
    dyslektykiem? Nigdy tak o sobie nie myslałam, chociaż czasem byłoby wygodniej.
    (O samym zjawisku dyslekcji dowiedziałam się już po maturze).

    Uważam, że trzeba umieć odróznić prawdziwą dyslekcję od zaniedbania dziecka we
    wczesnych latach szkolnych. W kwestii wiedzy dziecko jest "tabula rasa" i każde
    braki z dzieciństwa odbiją sie echem w latach późniejszych - Czego Jaś sie nie
    nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Wobec tego - rodzice poświęcajcie swoim
    dzieciom dużo czasu, karzcie im się uczyć, tłumaczcie jak najwięcej, miejcie
    dużo cierpliwości, proponujcie wiele zajęć pozaszkolnych, rozwijajcie ich
    talenty. To jedyny sposób, aby wasze dziecko było w przyszłości szczęśliwe i
    spełnione! Najważniejsze to realizować sie w życiu, wtedy dyslekcja schodzi na
    drugi plan.
  • 14.11.06, 17:06
    Trzeba było CZYTAĆ, a nie gapić się w telewizor.
  • Gość: Jola;-) IP: 195.117.182.* 14.11.06, 17:14
    Skończmy ten wątek, bo nie wiadomo, ile byśmy tłumaczyli, ktoś, kto nie miał
    nigdy styczności z dysleksją, nie zrozumie, jak to jest w codziennym życiu
    zmagać się z nią na każdym kroku.
    Pozdrawiam!
  • Gość: aba IP: *.globalconnect.pl 14.11.06, 18:10
    Mam dysleksję, dysgrafię i dysortografię i błędy robię rzadko. Na punkcie błędów
    mam jakąś nerwicę bo każdy błąd pamiętam i przeżywam bardzo długo. To jest
    skutek uboczny pracy nad ortografią w dzieciństwie, godzin nad cholernymi
    dyktandami, płaczu i wychodzenia ze skóry. Swoje notatki odczytuję jeśli są
    pisane piórem, lub jeśli jeszcze pamiętam co w nich nabazgrałam.

    Jak czytam co tu na forum niektórzy wypisują to widzę, że takie dyskusje nie
    mają sensu.

    Jeśli chodzi o jakieś niezauważanie znaków- dyslektyk raczej je zauważy,
    najwyżej pomyli "ustąp pierwszeństwa" z którymś z "uwaga". Tylko, że na tych
    "uwaga" jest zawsze coś narysowane.

    Dyslektycy często czytają dość szybko i to taką lepszą metodą - właśnie tymi
    "obrazami" a nie wymawiając w myślach słowa. Problem zaczyna się z czytaniem na
    głos, bo czy "od" czy "do" to przy cichym czytaniu bywa obojętne bo wychodzi z
    kontekstu.

    Mam wyższe wykształcenie, za parę lat będzie jeszcze wyższe.
    Mój mężczyzna też ma dysleksję... co będzie z dzieciakami nie wiem, ale
    przynajmniej będziemy wiedzieli jak się czują i jak im pomóc.
  • Gość: misia IP: 195.205.136.* 14.11.06, 18:23
    bardzo madre pytanie, lecz na nie znam odpowiedzi a jestem bardzo ciekawa.
    mój wnuk ma napeno dyslekcję.
    ma na pewno rodziców co nie dbaja o to żeby przynajmnie dzie4cko zbadac i pomóż
    mu w szkole4.
    powiniem miec terapeutę.
    ja jestem tylko teściową!!!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.