Dodaj do ulubionych

Co to jest zabobon?

16.11.06, 13:11
Wg Wikipedii
Zabobon - nieracjonalna wiara w to, że pewne szczególne zachowania czy
zdarzenia mogą mieć wpływ na przyszłe wydarzenia nie będąc z nimi w związku przyczynowym

A wg pewnej pani teolog:

Modlitwa do Makumby, wszelkie formy kultów poganskich u
ludow prymitywnych nie są zabobonami ale religiami - tak bylam uczona na
religioznwstwie na katolickiej uczelni. Nikt sie o takich wiarach nie
wyrazal "zabobon" - do tego zdolni byliby ludzie tacy jak ty, pogardliwi wobec
wszelkich przejawow transcendencji i otwarcia na nią.

Zabobon to jest wtedy gdy czlowiek oswiecony i wyksztalcony bądź wychowany w
wierze chrzescijanskiej, jako dorosly np. zawraca samochodem jak mu czarny kot
droge przebiegnie.
Ty serio masz problemy z rozumieniem definicji. Wiara w Makumbe czy Boga Jahwe
jest logiczna, jest nawiazaniem jakiejs relacji osobowej z bostwem a wszelkie
formy kultu wyrazaja tę wiarę i pomagaja ją przezywac.

Zas twierdzenie ze jak mi kot dzis rano droge przebiegl to na pewno szef w
pracy mnie ochrzani nie jest logiczne i nie wskazuje na zadna osobowa relacje
do czarnego kota, bądż kominiarza widzianego na ulicy.

I moja wątpliwość:

Np. prosty wiesniak hinduski zawracajacy traktorem jak zobaczy kota to juz
zabobonny nie jest, tak? Tylko religijny?
No a jak ktos wierzy ze kot jest ucielesnieniem zlego ducha to co?
To zabobon czy religia?

Wprowadzajacy chrzescijanstwo na ziemie slowianskie owczesne kulty nazwyali zabobonem.
Mieli razje czy nie?


Jak to w końcu jest z tymi zabobonami?
--
Zapraszam na Kościół, religia bez cenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
Edytor zaawansowany
  • supaari 16.11.06, 13:24
    Wg Kopalińskiego "zabobon to wierzenie albo praktyka religijna sprzeczna z
    kultem obowiązującym albo uznawanym w danej społeczności, zwłaszcza jeśli jest
    pozostałością dawnego systemu wierzeń i ceremoniałów, wzgardzonego obecnie jako
    przejaw myslenia magicznego minionych czasów, a w dzisiejszych ciemnoty i
    zacofania".
    Sądzę, że Ci to rozjaśni wszystko, bo wierzę w Twe zdolności logicznego
    myslenia!
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • Gość: *** IP: *.escom.net.pl 16.11.06, 13:44
    Czy wiara w piekło jest zabobonem? (ponad połowa osób deklarujących się jako wierzące /w Polsce/ w piekło nie wierzy, więc spełniony jest warunek sprzeczności z wierzeniem w danej społeczności).

    Więc???
  • Gość: Belzebub IP: 194.29.145.* 16.11.06, 13:51
    Dobre pytanie!
  • supaari 16.11.06, 13:56
    Gość portalu: *** napisał(a):

    > Czy wiara w piekło jest zabobonem? (ponad połowa osób deklarujących się jako
    wi
    > erzące /w Polsce/ w piekło nie wierzy, więc spełniony jest warunek
    sprzeczności
    > z wierzeniem w danej społeczności).
    >
    > Więc???

    Koniu! To nie jest kwestia większości! Chyba że na podstawie badań uznasz, iż
    elementem "obowiązującego kultu lub wierzenia" jest nieistnienie piekła! Byłby
    to być może krok w stronę uznania ateizmu za wyznanie. Tym bardziej, że
    określoną społeczność możesz definiować inaczej niż wspólnotę państwową
    (narodową). Dawniej było to bardziej dopuszczalne, teraz - wydaje się dziwne co
    najmniej. Wspólnota RP (jak najbardziej Trzeciej!) nie uznaje istnienia piekła
    za element "ortodoksji". Wspólnota Polski Piastów - uznawała.


    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • Gość: Niewierzacy IP: 194.29.145.* 16.11.06, 14:00
    > Koniu! To nie jest kwestia większości! Chyba że na podstawie badań uznasz, iż
    > elementem "obowiązującego kultu lub wierzenia" jest nieistnienie piekła!

    A to jakies wierzenia sa u nas obowiazujace??
  • supaari 16.11.06, 14:02
    Gość portalu: Niewierzacy napisał(a):

    > > Koniu! To nie jest kwestia większości! Chyba że na podstawie badań uznasz
    > , iż
    > > elementem "obowiązującego kultu lub wierzenia" jest nieistnienie piekła!
    >
    > A to jakies wierzenia sa u nas obowiazujace??


    U was? To znaczy gdzie?
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • supaari 16.11.06, 14:02
    Gość portalu: Niewierzacy napisał(a):

    > > Koniu! To nie jest kwestia większości! Chyba że na podstawie badań uznasz
    > , iż
    > > elementem "obowiązującego kultu lub wierzenia" jest nieistnienie piekła!
    >
    > A to jakies wierzenia sa u nas obowiazujace??

    A Ty jesteś niewierzący Belzebub, jak się zdążyłem zorientować?

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • supaari 16.11.06, 14:03
    supaari napisał:

    > A Ty jesteś niewierzący Belzebub, jak się zdążyłem zorientować?
    >

    Więcej!!!! Niewierzący Belzebub-Matołek??? Gratuluję!
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • Gość: *** IP: *.escom.net.pl 16.11.06, 14:38
    Czyli.... większość wierzy w naukę kościoła katolickiego, w którego doktrynie jest miejsce na piekło, a jednak marginalizują tę część nauki kościoła i w piekło nie wierzą? Czy tak?

    Innymi słowy: piekło traktują jako zabobon, mit, doktrynalny archaizm, mimo że z nauki kościoła wynika, że piekło zabobonem nie jest, bo wpasowuje się w "obowiązujący kult i wierzenia", czy tak?

    Kto więc wyznacza czym jest zabobon, a co nim nie jest? Ludzie wyznający wiarę, czy instytucjonalnie kościół?
  • supaari 16.11.06, 15:29
    Gość portalu: *** napisał(a):

    > Czyli.... większość wierzy w naukę kościoła katolickiego, w którego doktrynie
    j
    > est miejsce na piekło, a jednak marginalizują tę część nauki kościoła i w
    piekł
    > o nie wierzą? Czy tak?


    Czy większość wierzy - nie wiem! I nie wiem czy marginalizuje "tę część". Jest
    np. ks. Hryniewicz, który uważa, że wszyscy zostaną zbawieni. Czy to oznacza
    niewiarę w piekło? Moim zdaniem - niekoniecznie (choć przyznam się, że poglądów
    ks. Hryniewiecza nie zgłębiałem). Może pytani kierowali się pewnym rozumieniem
    pojęcia piekła... z asocjacjami "nieortodoksyjnymi"? Nie wiem...

    > Innymi słowy: piekło traktują jako zabobon, mit, doktrynalny archaizm, mimo
    że
    > z nauki kościoła wynika, że piekło zabobonem nie jest, bo wpasowuje się
    w "obow
    > iązujący kult i wierzenia", czy tak?

    W ich mniemaniu piekło może być zabobonem! Jeśli uznają, że ich poglądy
    są "obowiązujące". Jak usłyszę takiego "wierzącego" mówiącego, że "wiara w
    piekło to zabobon", to mogę jego podejście zrozumieć (co nie znaczy, że
    zaakceptować i powtarzać za nim jego twierdzenia) - szczególnie gdy uzasadni
    swoje podejście.


    > Kto więc wyznacza czym jest zabobon, a co nim nie jest? Ludzie wyznający
    wiarę,
    > czy instytucjonalnie kościół?

    Przeczytaj przytoczoną definicję, a zrozumiesz! Jeśli w jakimś kraju w kodeksie
    karnym znajdzie się pijęcie "zabobonu" jako wiary w testy statystyczne, jestem
    gotów uznać, że kraj ów - odrzucając statystykę - definiuje
    pojęcie "obowiązującego kutlu" w pewien sposób. Wówczas jakiekolwiek
    powoływanie się na rozkłady zmiennych będzie tam uznawane za zabobon. Podobnie
    z dowolnym Kościołem lub Klubem Wolnomyślicieli i Racjonalistów, który za
    zabobon uzna granie w totka raz na dwa tygodnie i obstawianie poprzednio
    wylosowanych liczb, a za nie-zabobon - granie za każdym losowaniem.


    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • Gość: Matołek IP: 194.29.145.* 16.11.06, 13:44
    Czyli zabobon to pojęcie względne?
  • supaari 16.11.06, 13:56
    Gość portalu: Matołek napisał(a):

    > Czyli zabobon to pojęcie względne?

    Jak większość pojęć!

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • Gość: Zabobon IP: 194.29.145.* 16.11.06, 16:07
    Hmm, supari i ja (choc z przeciwnych biegunow) twierdzimy ze jednak jest wzgledne...
  • crax 16.11.06, 16:14
    No, powyższa definicja wyklucza jakiekolwiek domysły.
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • Gość: wzgledny IP: 194.29.145.* 16.11.06, 16:18
    Ktora powyzsza? ta z kopalinskiego? Przeciez tam jest wyraznie napisane o "danej spolecznosci"
  • crax 16.11.06, 16:20
    Nie, ta ze Słownika Języka Polskiego
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • Gość: zabobonny IP: 194.29.145.* 16.11.06, 16:54
    za to ta definicja ze s.j.p. bezwzglednie uznaje modlitwe za zabobon :)
  • crax 16.11.06, 16:59

    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 17:09
    crax napisał:

    >

    Nie sądzisz, że włączanie radia przez Buszmena (a nawet jakiegoś Kononowicza) w
    celu w usłyszenia wiadomości nosi w sobie znamiona "zabobonu"?

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • crax 16.11.06, 17:13

    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 17:20
    Skoro zabobon to:
    "wiara w tajemnicze, nadprzyrodzone związki między zjawiskami, w magiczną moc
    słów, przesąd; wykonywanie praktyk magicznych wypływających z tej wiary,
    opartych na przekonaniu o ich skuteczności",
    to człowiek nie rozumiejący związku (ale uznający ów związek - w jego
    mniemaniu "nadprzyrodzony", cokolwiek miałoby to znaczyć) między przekręceniem
    gałki w odbiorniku (że o wciśnięciu pilota nie wspomnę!) i usłyszeniem
    wiadomości, byłby mocno zabobonny!
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • crax 16.11.06, 17:26
    Tak, jeżeli ów człowiek nie rozumie (czy też nie zna) zasad działania radioodbiornika to i owszem, można to uznać za zabobon. "Przekręcam gałkę - słyszę wiadomości". Tyle, że nie rozumie, że to zwykłe fale radiowe, nic więcej.
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 18:00
    crax napisał:

    > Tak, jeżeli ów człowiek nie rozumie (czy też nie zna) zasad działania
    radioodbi
    > ornika to i owszem, można to uznać za zabobon. "Przekręcam gałkę - słyszę
    wiado
    > mości". Tyle, że nie rozumie, że to zwykłe fale radiowe, nic więcej.

    Dokładnie o to chodziło! Przyznam się, że chyba jestem zabobonny jeśli chodzi o
    radio, telewizję, internet, telefonię komórkową... ;-)

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • crax 16.11.06, 18:03
    Hehe, no teraz to żartujesz :))) Nie jesteś zabobonny z tej prostej przyczyny że znasz zasady działania wymienionych przez ciebie urządzeń :))) Nie ma tu nic z "nieracjonalności".
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 18:50
    crax napisał:

    > Hehe, no teraz to żartujesz :))) Nie jesteś zabobonny z tej prostej przyczyny
    ż
    > e znasz zasady działania wymienionych przez ciebie urządzeń :))) Nie ma tu
    nic
    > z "nieracjonalności".


    Od razu "znam"! Wyuczyli mnie formułek po prostu... Teraz ich nawet w sumie nie
    pamiętam. A Ty - pamiętasz? :-P
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • crax 16.11.06, 19:30
    ROTFL!!! Nie pamiętam, ale wiem, że takowe istnieją :))))
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 19:39
    crax napisał:

    > ROTFL!!! Nie pamiętam, ale wiem, że takowe istnieją :))))


    To Ty katolik w dziedzinie fizyki! :-)))
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • crax 16.11.06, 19:40
    Noooooo, niestety. W liceu wystarczyło że się miało zeszyt i juz czwóreczka była. No i to są skutki ;)
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 19:50
    crax napisał:

    > Noooooo, niestety. W liceu wystarczyło że się miało zeszyt i juz czwóreczka
    był
    > a. No i to są skutki ;)


    Jak żałujesz i obiecujesz poprawę (że o zadośćuczynieniu nie wspomnę), to...
    sam wiesz co... :-)
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • crax 16.11.06, 19:53
    E, żałować to nie żałuję (juz o obietnicy poprawy nie wspomnę), bo tak pokierowałem zyciem, żeby fizyka nie była mi w nim potrzebna :)))
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 19:56
    crax napisał:

    > E, żałować to nie żałuję (juz o obietnicy poprawy nie wspomnę), bo tak
    pokierow
    > ałem zyciem, żeby fizyka nie była mi w nim potrzebna :)))

    To zrozumiesz tkich, którzy w podobny sposób podeszli do religii i wydają się
    być zabobonnymi?

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • crax 17.11.06, 12:23
    Wytłumacz co ma jedno z drugim wspólnego. A Ci ludzie nie "wydają się być zabobonnymi" tylko nimi SĄ. Co dowodzi powyższa definicja.
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • miriam11 16.11.06, 18:00
    crax napisał:

    > Tak, jeżeli ów człowiek nie rozumie (czy też nie zna) zasad działania radioodbi
    > ornika to i owszem, można to uznać za zabobon. "Przekręcam gałkę - słyszę wiado
    > mości". Tyle, że nie rozumie, że to zwykłe fale radiowe, nic więcej.

    A jeśli kot też działa na falach radiowych??? To co z tym zawracaniem? Supaari,
    Ty masz kota, działa na radio?

    --
    Pomóż zwierzakom:
    www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
  • crax 16.11.06, 18:04
    Ja mam kota. Na radio nie działa :)))
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • miriam11 16.11.06, 18:06
    crax napisał:

    > Ja mam kota. Na radio nie działa :)))

    No tak, to sprawa jasna. Nie ma możliwości, żeby przyniósł pecha :-))) Bo jednak
    te fale radiowe do tego potrzebne...

    --
    Pomóż zwierzakom:
    www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
  • crax 16.11.06, 18:09
    Acha, zapomniałbym. Jest CZARNY JAK SMOŁA i przebiega mi drogę kilkanaście razy dziennie!! A pomimo tego zyję :))))
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • miriam11 16.11.06, 18:15
    crax napisał:

    > Acha, zapomniałbym. Jest CZARNY JAK SMOŁA i przebiega mi drogę kilkanaście razy
    > dziennie!! A pomimo tego zyję :))))

    Mówiłam! To wszystko przez to, że na radio nie działa, inaczej już by Ci pecha
    przyniósł :-)))
    Swoją drogą, jak jadę samochodem to mi często koty przebiegają drogę, bo
    mieszkam obok schroniska dla zwierząt, no i też żyję, a samochód cały!
    --
    Pomóż zwierzakom:
    www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
  • wojtekqwerty 16.11.06, 18:24
    to czym jest swiecenie samochodow w celu ochrony tychze i ich pasazerow
    jesli nie zabobonem???
  • crax 16.11.06, 14:38
    zabobon: "wiara w tajemnicze, nadprzyrodzone związki między zjawiskami, w magiczną moc słów, przesąd; wykonywanie praktyk magicznych wypływających z tej wiary, opartych na przekonaniu o ich skuteczności".

    Źródło: "Słownik Języka Polskiego", t. III, s. 887

    Powyższa definicja przywodzi mi coś na myśl. A tobie?
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • Gość: Rozmodlony IP: 194.29.145.* 16.11.06, 15:00
    > zabobon: "wiara w tajemnicze, nadprzyrodzone związki między zjawiskami, w magic
    > zną moc słów, przesąd; wykonywanie praktyk magicznych wypływających z tej wiary
    > , opartych na przekonaniu o ich skuteczności".
    >

    A czymze jest wiara w moc modlitwy?? Przeciez to wiara ze wypowiedziane slowa (lub nawet tylko pomyslane) spowoduja jakies dzielanie nadprzyrodzone!
  • crax 16.11.06, 15:11
    Zgadza się. Wynika to właśnie z tej definicji.
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • Gość: Jajceczko IP: 194.29.145.* 16.11.06, 16:09
    > zabobon: "wiara w tajemnicze, nadprzyrodzone związki między zjawiskami, w magic
    > zną moc słów, przesąd; wykonywanie praktyk magicznych wypływających z tej wiary
    > , opartych na przekonaniu o ich skuteczności".
    >

    >A czymze jest wiara w moc modlitwy?? Przeciez to wiara ze wypowiedziane slowa
    >(lub nawet tylko pomyslane) spowoduja jakies
    >dzielanie nadprzyrodzone!


    >Zgadza się. Wynika to właśnie z tej definicji.


    Czyli modlitwa to zabobon! Tez tak sadzilem
  • supaari 16.11.06, 15:32
    Gość portalu: Rozmodlony napisał(a):

    > > zabobon: "wiara w tajemnicze, nadprzyrodzone związki między zjawiskami, w
    > magic
    > > zną moc słów, przesąd; wykonywanie praktyk magicznych wypływających z tej
    > wiary
    > > , opartych na przekonaniu o ich skuteczności".
    > >
    >
    > A czymze jest wiara w moc modlitwy?? Przeciez to wiara ze wypowiedziane slowa
    (
    > lub nawet tylko pomyslane) spowoduja jakies dzielanie nadprzyrodzone!


    rozmodlony, niewierzący Matołek-Belzebub? Bo IP się zgadza!

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • Gość: niew Matoł Belzebu IP: 194.29.145.* 16.11.06, 16:08
    do rzeczy prosze do rzeczy
  • supaari 16.11.06, 16:20
    Gość portalu: niew Matoł Belzebu napisał(a):

    > do rzeczy prosze do rzeczy


    Do rzeczy? A jakbym jako *** napisał, "wielonomenowy osobniku", że wg mojego
    bratanka zabobon to "endemiczny ssak z rodziny wrzecionowatych żyjący w
    podbiegunowych okolicach Marsa", to oczekiwałbyś od Konia merytorycznej
    odpowiedzi?
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • Gość: wielonickowy IP: 194.29.145.* 16.11.06, 16:29
    pytanie dotyczylo tego czy modlitwa to zabobon
  • supaari 16.11.06, 16:51
    Gość portalu: wielonickowy napisał(a):

    > pytanie dotyczylo tego czy modlitwa to zabobon

    Wg definicji Kopalińskiego raczej nie.

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • Gość: wielonikowy IP: 194.29.145.* 16.11.06, 16:54
    ale wg slownika j. polskiego raczej tak... to kto ma racje?
  • crax 16.11.06, 16:54
    Piszesz "wg definicji Kopalińskiego". Możesz podać źródło owej definicji?
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • crax 16.11.06, 16:59
    Ale przepraszam, co to znaczy "według Kopalińskiego" ???? Ja się posiłkuję 3-tomowym "Słownikiem Języka Polskiego". JĘZYKA POLSKIEGO, rozumiesz? Jestem Polakiem i staram się posługiwać językiem POLSKIM, a nie kopalińskim. Dlatego pytam.
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 17:03
    crax napisał:

    > Ale przepraszam, co to znaczy "według Kopalińskiego" ???? Ja się posiłkuję 3-
    to
    > mowym "Słownikiem Języka Polskiego". JĘZYKA POLSKIEGO, rozumiesz? Jestem
    Polaki
    > em i staram się posługiwać językiem POLSKIM, a nie kopalińskim. Dlatego pytam.

    Słusznie, Crax!!! I za to Cię szanuję!

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • crax 16.11.06, 17:09
    Miło mi to słyszeć... Eeee, raczej czytać ;)
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 17:14
    crax napisał:

    > Miło mi to słyszeć... Eeee, raczej czytać ;)


    Proszę bardzo... NIGDY nie miałem Cię na liście nieprzyjaciół!!! Choć "bliższe"
    (don't ask...) osoby tam były!
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • supaari 16.11.06, 17:01
    crax napisał:

    > Piszesz "wg definicji Kopalińskiego". Możesz podać źródło owej definicji?

    Proszę Cię bardzo: W. Kopalińki "Słownik mitów i tradycji kultury", RYTM,
    Warszawa 2003 (chyba), str. 1465.
    To, co wielonickowy, wieloprzymiotnikowy Belzebub (czy jak mu tam) wziął za
    źródło - nie było nim, czego serdecznie żałuję!

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • crax 16.11.06, 17:05
    Bardzo cię przepraszam, ale pozwól, że dla mnie jedynym i miarodajnym źródłem będzie wyżej wspomniany "Słownik Języka Polskiego".
    --
    ***
    "Problem z katolikami nie polega na tym, iż mają fałszywe zdanie, lecz że nie mają go wcale"
  • supaari 16.11.06, 17:10
    crax napisał:

    > Bardzo cię przepraszam, ale pozwól, że dla mnie jedynym i miarodajnym źródłem
    b
    > ędzie wyżej wspomniany "Słownik Języka Polskiego".

    OK. A co z tym radie, o którym wyżej wspomniałem?
    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • Gość: orgol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 19:43
    Najpier człowiek myśli, że trzynastego jest pech bo zabobon,
    a potem okazuje się, ze ktoś celowo kradnie 13, żeby ofiara myślała, że ma pecha
    albo
    Najpierw zwalcza zabobon, że ......
    a potem się okazuje , ze ma to nukowe podstawy.
  • mg2005 16.11.06, 21:34
    0golone_jajka napisał:

    > Wg Wikipedii
    > Zabobon - nieracjonalna wiara w to, że pewne szczególne zachowania czy
    > zdarzenia mogą mieć wpływ na przyszłe wydarzenia nie będąc z nimi w związku
    prz
    > yczynowym


    Astrologia, feng-szui ?...
  • Gość: Janek IP: *.acn.waw.pl 16.11.06, 22:06
    znak krzyza, modlitwa, kult obrazow i swietych

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka