Zastanawia mnie fenomen popytu na kupno mieszkan na nowych osiedlach,
stawianych masowo na obrzeżach miast i w miejscowosciach ościennych. Czy
życie w takim hermetycznie zamkniętym luksusie, ogrodzonym od swiata i
strzeżonym przez firmy ochroniarskie to szczyt szczęścia? mam takie wrażenie,
obserwując mieszkańców wszelkich "zielonych zakątków" i "wilanów parków". A
najbardziej żal mi dzieci, które będą musiały się wychowywać wśród kolegów -
burżujów, w atmosferze "mam, więc jestem", w betonowych "rezydencjach" ze
sciśle wyznaczonymi miejscami na spacer, zabawę i wyjście z psem, z
geometrycznymi skrawkami trawników, jako namiastka natury...
Wg. mnie mieszkańcy owych przybytków cywilizacji to ludzie wychowani na
nowoczesnych magazynach, amerykańskich programach i opowiastkach bogatych
znajomych...pozbawieni samodzielnego myslenia, omotani przez deweloperów,
tworzących wokół nowoczesnych blokowisk atmosferę sielskiego życia bliżej
natury...
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? czy zamieszkali byscie w takim getcie?
Pomijam kwestię finansową, bo dziś prawie każdy może 'awansować' na
mieszkańca apartamentowca dzięki pięćdziesięcioletnim kredytom ;)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.