> > mieszkam co prawda nie w apartamentowcu, ale w wolnostojącym domku,
sąsiadów na
>
> naszej "niby uliczce" mam dokładnie 8 osób (+ 3 dzieci) i mam problem do kogo
> się zwrócić kiedy np. popsuje się telefon, nie mogę zapalić auta, chcę
pożyczyć
>
> szklankę cukru, potrzebuję zostawić klucze, bo mąż zapomniał wziąć itp.
> Właściwie przyjaźnimy się tylko z 1 (jedną) osobą. Reszta wjeżdża prosto do
> garażu, przechodzi wprost do salonów i nie wychyla nosa.
Ale to czy ktoś sie integruje z sąsiadami czy nie nie zależy od tego gdzie
mieszka tylko jakim jest człowiekiem. Na moim ogrodzonym osiedlu jest duża
integracja /tak specyfika - wspólne ogródki/ ale są tez ludzie, którzy sie
nieintegruja i dobrze. Nie każdy musi być zintegrowany.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.