Dodaj do ulubionych

To chcecie płacić za te wizyty czy nie?

22.05.07, 00:16
www.money.pl/archiwum/wiadomosci/artykul/37,0,242469.html?p=md
[Zgadzamy się płacić za każdą wizytę u lekarza, gdyby miało to poprawić
sytuację służby zdrowia - wynika z sondażu "Rzeczpospolitej". Na takie
rozwiązanie gotowych jest przystać 61 procent badanych.

Ponad połowa respondentów proponuje, by dorzucić NFZ pieniądze, zabierając je
z innych gałęzi gospodarki. 45 procent badanych opowiada się zaś za
podwyższeniem składki zdrowotnej, równocześnie deklarując jednak, że nie
zgadza się na podwyższenie podatków. Co czwarty pacjent zdecydowałby się
poprawić kondycję służby zdrowia za cenę droższych leków lub płatnych wizyt u
specjalisty. Na takie rozwiązanie wskazuje też środowisko medyczne, przeciwny
temu jest rząd, gdyż zdaniem Bolesława Piechy, wiceministra zdrowia, nie
poprawiło by to znacznie finansów służby zdrowia - czytamy w "Rzeczpospolitej".]

--
Quaeritur belli exitus non causa..
Troche inaczej..
"Pozwól więc, że zmienię formę pytań na taką, bym mogła na nie odpowiedzieć:"
Xtrin
Obserwuj wątek
        • nessie-jp Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 22.05.07, 20:11
          troche_inny napisał:

          > To sie nazywa swiadomosc spoleczna! Myslisz, ze dlaczego wybieraja lewice co 4
          > lata? :P

          Nie widzę w tym żadnego braku logiki. Po prostu - ludzie pragnęliby, aby uciąć
          pensje urzędasom z NFZ, a dać więcej lekarzom. Przy takiej samej składce zdrowotnej.

          Jaki procent podatku zwanego składką pochłaniają koszty istnienia NFZ?

          --
          "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
          szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
          • 33qq Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 23.05.07, 08:10
            Prawdopodobnie będzie tego kilka procent, więc byłoby czym dzielić. Ludzie som
            gupie i już. W mózgu przeciętnego Polaka są jakieś "państwowe pieniądze" nie
            mające nic wspólnego z podatkami i z nich właśnie by płacił na służbę zdrowia,
            wojsko, policję, fundusz kościelny.
          • nelsonek Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 24.05.07, 14:20
            Nessie: Nie widzę w tym żadnego braku logiki. Po prostu - ludzie pragnęliby,
            aby uciąć pensje urzędasom z NFZ, a dać więcej lekarzom. Przy takiej samej
            składce zdrowotnej.

            Nelsonek: A ja widze. Lekarzy (ale i pielegniarek czy innych pracownikow sluzby
            zdrowia) jest kilkunasto jesli nie kilkudziesieciokrotnie wiecej niz urzednikow
            z NFZ. Obciecie kazdemu urzednikowi pensji o 100 zlotych spowodowaloby podwyzke
            o ok 5 zlotych dla kazdego pracownika sluzby zdrowia. Juz widze kpiace
            usmieszki socjalistycznej gawiedzi.

            Nessie: Jaki procent podatku zwanego składką pochłaniają koszty istnienia NFZ?

            Nelsonek: W ogole publiczna sluzba zdrowia to jakis nonsens. No ale realnie
            rzecz biorac nikt jej nie zlikwiduje. A jesli tak to chyba oczywiste, ze NFZ
            (czy cos na jego ksztalt) jest potrzebne i z cala pewnoscia pochlaniac bedzie
            znaczna czesc skladek na puhbliczna sluzbe zdrowia.

            --
            5po5 - "Lekarze w publicznej służbie zdrowia" (22.05.2007)
            Forum o piłce
            Wszystko płynie jak powiedział Pan Tarej! :-)
            • kot_behemot8 Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 24.05.07, 15:47
              nelsonek napisał:

              >
              > Nelsonek: A ja widze.


              Ja też...

              >
              > Nessie: Jaki procent podatku zwanego składką pochłaniają koszty istnienia NFZ?
              >
              > Nelsonek: W ogole publiczna sluzba zdrowia to jakis nonsens.


              Chyba nie aż taki nonsens skoro istnieje praktycznie rzecz biorąc w kazdym
              kraju wysoko rozwinietym Tyle ze byłoby dobrze gdyby obok publicznej istniała
              takze silna prywatna, juz na poziom prywatnych ubezpieczalni oczywista bo same
              prywatne kliniki niczego nie zmieniają.



              No ale realnie
              > rzecz biorac nikt jej nie zlikwiduje. A jesli tak to chyba oczywiste, ze NFZ
              > (czy cos na jego ksztalt) jest potrzebne i z cala pewnoscia pochlaniac bedzie
              > znaczna czesc skladek na puhbliczna sluzbe zdrowia.


              A jakie to ma znaczenie? Przeciez prywatne ubezpieczalnie tez generują koszty
              własne, co więcej - z reguły te koszty sa wyższe niz u państwowych. Np nasz ZUS
              ma koszty własne na poziomie ok. 4% natomiast działajace w Polsce prywatne
              firmy ubezpieczeniowe w granicach 7-10%. I tak samo jest wszędzie na świecie,
              nie warto sie w tej kwestii oszukiwać - koszty organizacyjne są zawsze.

              --
              Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
    • Gość: left Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 08:24
      W zasadzie nie widzę różnicy między składką zdrowotną i podatkiem - koszyk
      świadczeń, które otrzymuję, nie zależy od wysokości płaconej przeze mnie
      składki. Raczej wszystko idzie do jednego worka, jak podatki.Już płacę jedną
      składkę zdrowotną. W najbliższym czasie zamierzam otworzyć firmę. I co? I będę
      dodatkowo płacił prawie dwie stówy miesięcznie - za NIC. NFZ to worek bez dna,
      sporą część składki pochłania obsługa samego NFZ. Chyba już wolałbym częściową
      odpłatność za wizytę, pod warunkiem, że pieniądze zostałyby w danej przychodni
      czy szpitalu.
      • Gość: marcel Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 09:53
        Co miesiąc pobierają od każdego składkę i kasa jest tam od wielu lat
        pusta.Niektórzy z nas chodzą do lekarza sporadycznie a muszą jednakowo płacić z
        tymi co chodzą i codziennie.Zgadzam się na płatne wizyty,ale obecną składkę
        zlikwidować całkowicie.Każdy szpital czy przychodnia aby normalnie funkcjonować
        biła by się o każdego chorego i zmuszona była by do świadczeń na wysokim
        poziomie.Może skończyła by się korupcja w służbie zdrowia?
      • Gość: darra Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 08:36
        I co? I będę
        > dodatkowo płacił prawie dwie stówy miesięcznie - za NIC.


        Jak to "nic"? Płacisz przecież za gwarancje tego, że jak dzisiaj rozbijesz sie
        samochodem i będziesz potrzebował wielomiesięcznego leczenia a później renty
        inwalidzkiej do końca zycia, to ktos ci te pieniądze zapewni. Na tym polega
        idea ubezpieczeń, zarówno państwowych jak i prywatnych. Akurat pod tym względem
        prywatyzacja lecznictwa niczego by nie zmieniła, koszty własne firm
        ubezpieczniowych byłyby w dodatku wieksze niż obecnie - bo reklama kosztuje a i
        pensje w takich firmach są wyższe.
        • Gość: left Re: darra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 12:29
          Gość portalu: darra napisał(a):

          Jak to "nic"? Płacisz przecież za gwarancje tego, że jak dzisiaj rozbijesz sie
          > samochodem i będziesz potrzebował wielomiesięcznego leczenia a później renty
          > inwalidzkiej do końca zycia, to ktos ci te pieniądze zapewni. Na tym polega
          > idea ubezpieczeń, zarówno państwowych jak i prywatnych. Akurat pod tym
          względem
          >
          > prywatyzacja lecznictwa niczego by nie zmieniła, koszty własne firm
          > ubezpieczniowych byłyby w dodatku wieksze niż obecnie - bo reklama kosztuje a
          i
          >
          > pensje w takich firmach są wyższe.

          Oczywiście, że ZA NIC. Będąc pracownikiem płacę już dwie stówy składki
          zdrowotnej. OPRÓCZ tego zakładam firmę (nie rezygnując z pracy na etacie) i
          muszę w związku z tym płacić dodatkowe dwie stówy (prawie). Nie dostaję nic
          więcej niż przedtem, zatem płacę ZA NIC. Jasne?

          • nessie-jp Re: darra 23.05.07, 16:48
            > Będąc pracownikiem płacę już dwie stówy składki
            > zdrowotnej. OPRÓCZ tego zakładam firmę (nie rezygnując z pracy na etacie) i
            > muszę w związku z tym płacić dodatkowe dwie stówy (prawie).

            Nie jestem pewna, czy się nie mylisz. Nie można podlegać jednocześnie dwóm
            obowiązkom (tytułom) ubezpieczenia. Wydaje mi się, że powinieneś zgłosić w
            ZUS-ie, że podlegasz już ubezpieczeniu z innego tytułu.

            Inna rzecz, że gdybyś na tym etacie dostał podwyżkę, tobyś też musiał płacić
            większą składkę zdrowotną "za nic". Dlatego też ta niby-składka to tak naprawdę
            podatek.


            --
            "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
            szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
          • aiczka Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 23.05.07, 11:39
            Jest szereg opcji:
            - pomoc państwa - z budżetu, czyli "zwyczajnych" podatków ,
            - pomoc organizacji charytatywnych - fundacji itp. (w tej chwili istnieje kilka
            bardzo prężnych, dobrze zarządzających swoimi funduszami i chyba cieszących się
            większym zaufanie społeczeństwa niż organa państwowe),
            - zachęty dla rozmaitych podmiotów aby opłacały ubezpieczenie potrzebujących -
            np. zmniejszenie podatków dla firm i osób prywatnych (ludzie podejmują się np.
            "adopcji na odległość" polegającej na regularnym płaceniu małych sum na
            utrzymanie dzieci gdzieś daleko na świecie - może widzieliby również sens w
            regularnym opłacaniu czyjejś polisy?).

            Z pewnością wielu ludziom (np. Tobie) leży na sercu los innych i gdyby mogli
            zaoszczędzić na "swojej" składce (firmy ubezpieczeniowe musiałyby ze sobą
            konkurować i na pewno znalazłyby sposoby na obniżenie stawek - dzięki
            zatrudnianiu adekwatnej liczby pracowników oraz sensowemu inwestowaniu
            otrzymywanych od ubezpieczonych pieniędzy) chętnie wydaliby je na KONKRETNE
            programy pomocy dla mniej szczęśliwych.

            Czy w tej chwili inwalidzi i chronicznie chorzy cieszą się idealną opieką? Czy
            nie czytamy w co drugiej gazecie apeli o datki na operacje dla dzieci? Dlaczego
            NFZ może po prostu stwierdzić, że nie zapłaci za świadczenia, które należą się
            ubezpieczonym? Firmę postawiłoby się przed sądem za niedotrzymywanie umowy.

            Ja _wierzę_, że wolny rynek ubezpieczeń (przy stworzeniu dobrych warunków
            wspomagania potrzebujących) poprawiłby sytuację. Oczywiście Ty możesz uważać
            inaczej.
            • Gość: darra Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 18:28
              > Jest szereg opcji:
              > - pomoc państwa - z budżetu, czyli "zwyczajnych" podatków ,
              > - pomoc organizacji charytatywnych - fundacji itp. (w tej chwili istnieje
              kilka
              > bardzo prężnych, dobrze zarządzających swoimi funduszami i chyba cieszących
              się
              > większym zaufanie społeczeństwa niż organa państwowe),
              > - zachęty dla rozmaitych podmiotów aby opłacały ubezpieczenie potrzebujących -
              > np. zmniejszenie podatków dla firm i osób prywatnych (ludzie podejmują się np.
              > "adopcji na odległość" polegającej na regularnym płaceniu małych sum na
              > utrzymanie dzieci gdzieś daleko na świecie - może widzieliby również sens w
              > regularnym opłacaniu czyjejś polisy?).


              Z tych wszystkich opcji jedyna realnie znacząca to własnie pomoc panstwa -
              czyli jakby nie kręcić, zapłacimy my, podatnicy. Ale masz rację, lepiej żeby
              działo się to poprzez zwykłe podatki - taka sytuacja jest zdrowsza, bardziej
              przejrzysta.


              >
              > Z pewnością wielu ludziom (np. Tobie) leży na sercu los innych i gdyby mogli
              > zaoszczędzić na "swojej" składce (firmy ubezpieczeniowe musiałyby ze sobą
              > konkurować i na pewno znalazłyby sposoby na obniżenie stawek - dzięki
              > zatrudnianiu adekwatnej liczby pracowników oraz sensowemu inwestowaniu
              > otrzymywanych od ubezpieczonych pieniędzy) chętnie wydaliby je na KONKRETNE
              > programy pomocy dla mniej szczęśliwych.


              Aby prywatny ubezpieczyciel dotował jakiekolwiek priogramy dla biednych,
              musieliby się na to zgodzić wszyscy posiadacze polis - bo to przecież ich
              pieniądze. Taka zaś jednomyslność w szlachetnosci nie wydaje mi się mozliwa.


              >
              > Czy w tej chwili inwalidzi i chronicznie chorzy cieszą się idealną opieką? Czy
              > nie czytamy w co drugiej gazecie apeli o datki na operacje dla dzieci?
              Dlaczego
              > NFZ może po prostu stwierdzić, że nie zapłaci za świadczenia, które należą się
              > ubezpieczonym?


              Dlatego, ze te składki sa niskie - jedne z najnizszych w Europie - a nasze
              aspiracje bardzo wysokie. Nie oszukujmy sie - nie mozna miec leczenia jak w USA
              płacąc 10, 20, 30 razy mniej.


              >Firmę postawiłoby się przed sądem za niedotrzymywanie umowy.


              Zgadza sie. Pamiętaj jednak, że żadna prywatna firm nie podpisałaby z tobą
              ubezpieczenia gwarantującwgo praktycznie wszystko, łącznie z przeszczepami
              organów, za sumę taką jak średnia polska składka ubezpieczeniowa.


              >
              > Ja _wierzę_, że wolny rynek ubezpieczeń (przy stworzeniu dobrych warunków
              > wspomagania potrzebujących) poprawiłby sytuację. Oczywiście Ty możesz uważać
              > inaczej.


              Może by poprawił, może nie - naprawdę trudno to ocenić. Taki wolny (no, prawie
              wolny) rynek jest w USA i wielu Amerykanów opowiada sie za jego zmianą na wzór
              europejski. Widać więc aż tak dobrze on nie funkcjonuje. Jest też potwornie
              drogi - Amerykanie wydają najwięcej na świecie na leczenie.
              Generalnie ja tez jednak uważam, że nalezy urynkowic lecznictwo - byle z głową,
              stopniowo i bez hurraoptymizmu typu "obojetnie jak byle prywatnie".



              • aiczka Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 24.05.07, 12:31
                > > zaoszczędzić na "swojej" składce (firmy ubezpieczeniowe musiałyby ze sobą
                > > konkurować i na pewno znalazłyby sposoby na obniżenie stawek - dzięki
                > > zatrudnianiu adekwatnej liczby pracowników oraz sensowemu inwestowaniu
                > > otrzymywanych od ubezpieczonych pieniędzy)
                > Aby prywatny ubezpieczyciel dotował jakiekolwiek priogramy dla biednych,
                > musieliby się na to zgodzić wszyscy posiadacze polis - bo to przecież ich
                > pieniądze. Taka zaś jednomyslność w szlachetnosci nie wydaje mi się mozliwa.

                1. Napisałam, że składki w prywatnych ubezpieczalniach mogłyby być statystycznie
                niższe niż w NFZ (za te same usługi, oczywiście - bo na pewno można by było
                wybrać droższe wersje), ze względu na większe zaangażowanie firmy w sensowne
                gospodarowanie środkami i fakt, że pieniądze, które dostaje nie tylko przepycha
                z jednego poziomu administracyjnego na drugi ale także - inwestuje.

                2. Nie pisałam, że akurat firmy ubezpieczeniowe miałyby przeznaczać część
                funduszy na polisy dla biednych wszelkiej maści, ale na pewno mogłyby to robić.
                Nie wymagałoby to zgody ubezpieczonych a decyzji zarządu, która zapewne byłaby
                pozytywna, gdyby program charytatywny opłacał się (jakieś ulgi podatkowe). Z
                punktu widzenia ubezpieczonego wszystko jedno, jak zakład ubezpieczeń obraca
                pieniędzmi, dopóki wywiązuje się z umowy (pokrywa koszty leczenia
                ubezpieczonego). Ubezpieczenie nie polega na tym, że odkładasz pieniądze na
                jakimś koncie i możesz "wydać ile uzbierasz".
                Prywatne przedsiębiorstwo ma większe szanse wywiązywać się ze zobowiązań właśnie
                ze względu na możliwość obracania pieniędzmi. To na tym naprawdę zarabia - a nie
                na tym, czego ubezpieczony "nie wykorzysta" (w takim sensie że zapłaci składkę i
                nie zachoruje). NFZ tylko zbiera i przesuwa fundusze.


                > >Firmę postawiłoby się przed sądem za niedotrzymywanie umowy.
                >
                > Zgadza sie. Pamiętaj jednak, że żadna prywatna firm nie podpisałaby z tobą
                > ubezpieczenia gwarantującwgo praktycznie wszystko, łącznie z przeszczepami
                > organów, za sumę taką jak średnia polska składka ubezpieczeniowa.

                Przyznam, że nie mam dostępu do żadnych danych czy analiz dotyczących
                finansowania "kosztownego leczenia". Ale:
                - chciałabym mieć jasną sytuację, czego mogę oczekiwać, opłacając taką składkę
                ubezpieczeniową, jaką bym opłacała (a nie dowiadywać się, że niestety
                przekroczono właśnie jakiś limit)
                - chciałabym móc np. zrezygnować z refundacji usług stomatologicznych czy wizyt
                u lekarza pierwszego kontaktu ale wykupić pakiet "ciężkie obrażenia, operacje,
                hospitalizacja" (prawdopodobnie tego rodzaju pakiet musiałby być obowiązkowy -
                ew. w przypadku niektórych grup społ. opłacany przez państwo)
                - apele o sfinansowanie operacji kolejnych dzieci sugerują, że w tej chwili
                wcale nie gwarantuje się "wszystkiego"

                > Generalnie ja tez jednak uważam, że nalezy urynkowic lecznictwo - byle z głową,
                >
                > stopniowo i bez hurraoptymizmu typu "obojetnie jak byle prywatnie".

                Czyli w sumie się mniej więcej zgadzamy. ^_^
    • hamerykanka Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 22.05.07, 18:31
      Juz widze jak rzad podejmie tak niepopularna decyzje jak sciaganie skladek z
      rolnikow i ich rodzin albo prywatyzacja...mamy za duzo emerytow i rencistow
      zeby to zrobic. Ich nie stac na platne wizyty natomiast dlugo i chetnie
      przesiaduja u lekarza dowolnej specjalnosci....Bylam pare razy w osrodku
      zdrowia i widzialam te kolejki babc, wymieniajace sie przepisami jakie ostatnio
      tabletki jadly i zeby poprosic o to samo.
      Chyba wole jednak amerykanski system. Brutalnie-masz ubezpieczenie-wymagasz,
      nie masz-dostaniesz rachunek ze szpitala ktory splacasz przez pare lat. I to
      motywuje. Moj znajomy ktoremu nie bardzo chce sie pracowac ma rachunek za
      kardiologa do splacenia, ca 20 tysiecy dolarow. Nie wykupil ubezpieczenia....
      • nessie-jp Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 22.05.07, 20:18
        > Juz widze jak rzad podejmie tak niepopularna decyzje jak sciaganie skladek z
        > rolnikow i ich rodzin

        Niestety, tu się zgadzam. Chyba zajmę się uprawą roli. Znajomy kupił kawałek
        ziemi za grosze, posadził tam świerki, nic przy nich nie robi (bo nie wolno) i
        jeszcze dostaje za to dopłaty z UE! Dolce vita.


        > mamy za duzo emerytow i rencistow
        > zeby to zrobic. Ich nie stac na platne wizyty natomiast dlugo i chetnie
        > przesiaduja u lekarza dowolnej specjalnosci....

        Wybacz, ale tu się nie zgodzę. Mój ojciec jest rencistą i nie bez powodu bywa u
        lekarza. Gdyby był zdrowy, toby nie był na rencie. A że jest chory, to musi
        użerać się z kolejkami w przychodniach, bo na leczenie prywatne rzeczywiście go
        nie stać. No i nie przesiaduje 'długo i chętnie', a bywa na wizytach planowanych
        z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

        Nie uogólniaj więc, bo i emeryci, i renciści też płacą podatek zdrowotny.

        Uważam, że należałoby wprowadzić odpłatność za wizyty, pokrywającą wszystkie
        koszty pozamedyczne -- czyli oświetlenie, woda i kanalizacja, czynsz,
        sprzątanie, recepcja, itede, itepe. Tak, aby składki zdrowotne szły na leczenie,
        a nie na remontowanie budynków, zakup druczków i papieru toaletowego, wymianę
        krzeseł czy sprzątanie w łazience w przychodni.

        To samo dotyczy szpitali - refundacja usług MEDYCZNYCH nie powinna pokrywać
        kosztów wyżywienia i zakwaterowania. Tak leczeni powinni być tylko bezrobotni,
        którzy nie mają z czego zapłacić. Oczywiście do tego dołączmy system pomocy
        społecznej dla rzeczywiście najbiedniejszych, których faktycznie nie stać na opłaty.

        Jeszcze raz: niech składka NFZ w całości będzie przeznaczana na świadczenia
        ZDROWOTNE

        --
        "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
        szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
        • hamerykanka Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 22.05.07, 22:03
          Rolnicy wiecznie placza ze im sie krzywda dzieje. Kiedy moi rodzice kupili dom
          na wsi, placili niezle za pomoc, ale ludziom i tak sie nie oplacalo, bo po co
          robic jak panstwo da, i tak: za przywiezienie konikiem furmanki piasku 50 zl
          (10 lat temu)-"eeee...panie mi sie to nie oplaca". Lepiej siedziec za sklepem i
          zebrac o dwa zlote na piwo.
          Syn sasiadki zazyczyl sobie rowniez 30 zl za godzine pomocy wnoszenia pudel do
          domu. Pomoc przy zbieraniu szkiel z podworka? (dom dlugoo byl pustostanem i
          sasiedzi urzadzali tam libacje)-za zadne skarby. Sama potem slyszalam jak
          wyrosnieta pannica prosila mame o 50 groszy na loda, wczesniej zapytana o pomoc
          za oplata-"nieeeee"....
          Za popchniecie samochodu zazyczono sobie po 5 zlotych....
          Ogrod zarosniety, bo nie chce sie nic robic. Podworze syfiaste z kurami,
          kaczkami wlazacymi do naszego ogrodu- u nich trawa wyjedzona do ostatniego
          zdzbla, "a kto panie by kury albo psa karmil, samo sie wyzywi"....rozpacz....
          • Gość: darra Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 08:27
            i tak: za przywiezienie konikiem furmanki piasku 50 zl
            > (10 lat temu)-"


            Bo to faktycznie były grosze - zwłaszcaza że pewno załadunek i wyładunek tego
            piasku miał byc wliczony w cenę. Cena usługi musi uwzględniac koszty własne, a
            utrzymanie konia kosztuje, wyobraź sobie.


            Syn sasiadki zazyczyl sobie rowniez 30 zl za godzine pomocy wnoszenia pudel do
            > domu. Pomoc przy zbieraniu szkiel z podworka? (dom dlugoo byl pustostanem i
            > sasiedzi urzadzali tam libacje)-za zadne skarby. Sama potem slyszalam jak
            > wyrosnieta pannica prosila mame o 50 groszy na loda, wczesniej zapytana o
            pomoc
            >
            > za oplata-"nieeeee"....
            > Za popchniecie samochodu zazyczono sobie po 5 zlotych....
            > Ogrod zarosniety, bo nie chce sie nic robic. Podworze syfiaste z kurami,
            > kaczkami wlazacymi do naszego ogrodu- u nich trawa wyjedzona do ostatniego
            > zdzbla, "a kto panie by kury albo psa karmil, samo sie wyzywi"....rozpacz....


            Wybacz, ale chyba twoi rodzice sami sobie takie sąsiedztwo wybrali. Menele są
            wszędzie, na wsi i w mieście a jak się nie chce koło takich mieszkać, to trzeba
            po prostu kulic działkę w lepszej okolicy.
        • Gość: darra Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 08:23
          > Niestety, tu się zgadzam. Chyba zajmę się uprawą roli. Znajomy kupił kawałek
          > ziemi za grosze, posadził tam świerki, nic przy nich nie robi (bo nie wolno) i
          > jeszcze dostaje za to dopłaty z UE! Dolce vita.


          Koniecznie tak zrób. Prędko przestaniesz wypisywac bzdury. Bo wiedzisz, wbrew
          temu co tobie się wydaje, samym patrzenim na świerki człowiek się nie wyżywi, a
          kasa z dopłat na utrztymanie nie wystarczy (no chyba ze ten "kawałek" liczy
          sobie dobre kilkaset hektarów)Poza tym skąd przekonanie, że niczego nie wolno
          przy tej ziemi robić? Nie dość że "wolno" to jeszcze trzeba - bo straci się
          dopłaty.


          Tak leczeni powinni być tylko bezrobotni,
          > którzy nie mają z czego zapłacić.


          A dlaczego rolnicy bedący w 80% faktycznie bezrobotnymi mieliby płacić a
          bezrobotni w miastach nie? Jak wszyscy, to wszyscy.
          • nessie-jp Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 23.05.07, 16:30
            > Koniecznie tak zrób. Prędko przestaniesz wypisywac bzdury. Bo wiedzisz, wbrew
            > temu co tobie się wydaje, samym patrzenim na świerki człowiek się nie wyżywi,

            A kto mówi o żywieniu się świerkami? Wyżywić to ja się wyżywię z umów o dzieło,
            z których się teraz utrzymuję. Tylko nie będę musiała od tego płacić
            "dobrowolnej" składki na ubezpieczenie zdrowotne i rentowo-emerytalne. Uwierz
            mi, gdybyś miała co miesiąc zapłacić z własnej kieszeni 700 zł OPROCZ podatku,
            tobyś z czułością pomyślała o tych świerkach.


            > A dlaczego rolnicy bedący w 80% faktycznie bezrobotnymi

            Skoro są bezrobotnymi, to nie są rolnikami. Rolnik prowadzi działalność
            gospodarczą. Jeśli nie prowadzi, to jest bezrobotny.

            --
            "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
            szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
            • Gość: darra Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 17:45
              > A kto mówi o żywieniu się świerkami? Wyżywić to ja się wyżywię z umów o
              dzieło,
              > z których się teraz utrzymuję. Tylko nie będę musiała od tego płacić
              > "dobrowolnej" składki na ubezpieczenie zdrowotne i rentowo-emerytalne.


              Ależ bedziesz musiała, pod tym wzgledem posiadanie ziemi niczego nie zmienia -
              tak było kiedys, sporo lat temu, stąd teraz tak wiele rolniczych emerytur
              trafia do ludzi mieszkajacych w miescie którzy kiedyś kupili trochę ziemi i
              wykorzystali lukę w przepisach (m.in z powodu tych ludzi, nie majacych nic
              wspólnego z rolnictwem, krus wymaga ogromnych dotacji). Jeśli masz ziemię ale
              dochody czerpiesz z innego źródła, to podlegasz pod krus i płacisz normalne
              składki, jak wszyscy.



              Uwierz
              > mi, gdybyś miała co miesiąc zapłacić z własnej kieszeni 700 zł OPROCZ podatku,
              > tobyś z czułością pomyślała o tych świerkach.



              Płacę duzo więcej niz 700.



              >
              >
              > > A dlaczego rolnicy bedący w 80% faktycznie bezrobotnymi
              >
              > Skoro są bezrobotnymi, to nie są rolnikami. Rolnik prowadzi działalność
              > gospodarczą. Jeśli nie prowadzi, to jest bezrobotny.


              Rolnik nie prowadzi działalnosci gospodarczej. Tych 80% to gospodarstw tzw
              niskotowarowe czyli nie produkujace na rynek a jedynie na własne potrzeby -
              wolno im, tak samo jak wolno działkowcom w miescie którzy tez przeciez nie są z
              tego tytułu obciązeni zusem. Istnienie krus to najtanszy mozliwy sposób na
              uniemozliwienie tym ludziom domagania sie zasiłków dla bezrobotnych czyli
              rozładowanie problemu ukrytego bezrobocia. Małorolni nie dość ze nie żądają
              zasiłków, to jeszcze sami płacą ubezpieczenie i podatek rolny - to czysty zysk
              dla państwa.


              • nessie-jp Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 23.05.07, 18:20
                > Ależ bedziesz musiała, pod tym wzgledem posiadanie ziemi niczego nie zmienia -
                > tak było kiedys, sporo lat temu, stąd teraz tak wiele rolniczych emerytur
                > trafia do ludzi mieszkajacych w miescie którzy kiedyś kupili trochę ziemi i
                > wykorzystali lukę w przepisach (m.in z powodu tych ludzi, nie majacych nic
                > wspólnego z rolnictwem, krus wymaga ogromnych dotacji). Jeśli masz ziemię ale
                > dochody czerpiesz z innego źródła, to podlegasz pod krus i płacisz normalne
                > składki, jak wszyscy.

                Ale zrozum, że umowa o dzieło NIE PODLEGA obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego,
                wypadkowego, chorobowego, rentowego i emerytalnego. Nie i już. Jak ktoś chce
                mieć prawo do lekarza, to musi opłacać składkę dobrowolnie.

                Nie masz pojęcia, ile się naszarpałam, żeby mieć prawo płacić te składki
                rentowo-emerytalne z własnej kieszeni! A składka zdrowotna dobrowolna jest jedna
                dla wszystkich niezależnie od wysokości dochodu i wynosi 254 zł!

                Gdybym miała te świerki, tobym płaciła składkę zdrowotną tylko od dochodu ze
                świerków (czyli dopłat). I w dodatku nie co miesiąc, tylko raz na kwartał.

                Ponoć 'koło' tych świerków właśnie nic się nie robi, bo one mają rosnąć na
                zasadzie lasu -- bez interwencji człowieka. Podpisuje się nawet zobowiązanie, że
                nie będzie się nawozić, wycinać itede. Grzyby zbierać można :)

                --
                "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
                szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
                • Gość: darra Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 18:43
                  > Ale zrozum, że umowa o dzieło NIE PODLEGA obowiązkowi ubezpieczenia
                  zdrowotnego
                  > ,
                  > wypadkowego, chorobowego, rentowego i emerytalnego. Nie i już. Jak ktoś chce
                  > mieć prawo do lekarza, to musi opłacać składkę dobrowolnie.
                  >
                  > Nie masz pojęcia, ile się naszarpałam, żeby mieć prawo płacić te składki
                  > rentowo-emerytalne z własnej kieszeni! A składka zdrowotna dobrowolna jest
                  jedn
                  > a
                  > dla wszystkich niezależnie od wysokości dochodu i wynosi 254 zł!
                  >
                  > Gdybym miała te świerki, tobym płaciła składkę zdrowotną tylko od dochodu ze
                  > świerków (czyli dopłat). I w dodatku nie co miesiąc, tylko raz na kwartał.



                  Teraz rozumiem. Jednak twój zysk byłby trochę mniejszy niz sądzisz - zapłacisz
                  ok 250 krusu kwartalnie plus podatek rolny od ziemi. Ale oczywiście to i tak
                  się opłaca, sporo ludzi wykonujacych wolne zawody osiedla się na wsi i są
                  zadowoleni. Tyle, że trzeba się jednak liczyć z pewnymi niewygodami - wieś to
                  nie miasto, drogi nieodśnieżone, do lekarza daleko, szkoły marne itp.

                  > Ponoć 'koło' tych świerków właśnie nic się nie robi, bo one mają rosnąć na
                  > zasadzie lasu -- bez interwencji człowieka. Podpisuje się nawet zobowiązanie,
                  ż
                  > e
                  > nie będzie się nawozić, wycinać itede. Grzyby zbierać można :)


                  Niestety, "nic się nie robi" dopiero po 20-30 latach. Dopóki taki las wyrosnie
                  sporo trzeba się przy nim napracować, są też koszty związane z kupnem sadzonek,
                  zwalczaniem chorób, nawadnianiem itp. Twój znajomy sprzedał ci bardzo
                  optymistyczną wersję żywotu leśnika-amatora:))
                  • nessie-jp Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 23.05.07, 19:35
                    > Niestety, "nic się nie robi" dopiero po 20-30 latach. Dopóki taki las wyrosnie
                    > sporo trzeba się przy nim napracować, są też koszty związane z kupnem sadzonek,
                    >
                    > zwalczaniem chorób, nawadnianiem itp. Twój znajomy sprzedał ci bardzo
                    > optymistyczną wersję żywotu leśnika-amatora:))

                    Może i tak :) Ale wiesz, dla mieszczucha taka wizja jest szalenie atrakcyjna -
                    'robisz' coś, co zostaje, co widać. Nie jakieś tam bzdety związane z ulotnymi
                    wartościami intelektualnymi :) Na rolnika za bardzo się nie nadaję, bo świnki
                    bym w życiu nie zabiła - mądre i miłe zwierzątka; ale takie świerki... Przecież
                    to nie musi być wielka połać lasu. Czy hektar wystarczy, żeby mieć tę rolniczą
                    działalność? Mieszczuchy jeżdżą na działki męczyć się pieleniem, nawożeniem,
                    okopywaniem, przycinaniem... a tu by człowiek to miał pod nosem, i jeszcze
                    aerobik za darmo :)

                    Zgadzam się z tobą co do osób, które uprawiają kawałek ziemi na własny użytek i
                    niewiele zysku z tego mają poza tym, co zjedzą. Ale też i prawdą jest, że taka
                    np. kasjerka też zarobi tylko tyle, żeby na jedzenie starczyło, ale jednak
                    podatek i składki musi płacić wyższe... Potrzeba tu mądrej reformy systemu
                    emerytalnego: tak, aby 'wielkoobszarowi' :) rolnicy osiągający normalne, rynkowe
                    zyski płacili także podatki i składki według normalnych rynkowych stawek. A
                    biedacy - tych powinno się jakoś chronić, nieważne, czy są rolnikami, czy
                    woźnymi w szkole, czy pielętniarkami.

                    Dlatego postuluję: niech będą odpłatne te wizyty, a osoby, które mają bardzo
                    niskie dochody, niech dostają refundację wizyty z funduszy opieki społecznej.
                    Chodzi o to, żeby pieniądze na leczenie szły rzeczywiście na leczenie...

                    --
                    "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
                    szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
                    • Gość: darra Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 08:02
                      > Może i tak :) Ale wiesz, dla mieszczucha taka wizja jest szalenie atrakcyjna -
                      > 'robisz' coś, co zostaje, co widać. Nie jakieś tam bzdety związane z ulotnymi
                      > wartościami intelektualnymi :) Na rolnika za bardzo się nie nadaję, bo świnki
                      > bym w życiu nie zabiła - mądre i miłe zwierzątka; ale takie świerki...
                      Przecież
                      > to nie musi być wielka połać lasu. Czy hektar wystarczy, żeby mieć tę rolniczą
                      > działalność? Mieszczuchy jeżdżą na działki męczyć się pieleniem, nawożeniem,
                      > okopywaniem, przycinaniem... a tu by człowiek to miał pod nosem, i jeszcze
                      > aerobik za darmo :)


                      Aby być w krusie wystarczy hektar przeliczeniowy, czyli że w przypadku lasu to
                      moze byc jakies półtora hektara realnego. Oczywiscie jesli myslisz o tym na
                      serio to zanim cokolwiek zrobisz idź do krusu i upewnij się. Z lasem na
                      początku jest sporo roboty więc najlepiej jest mieszkac tuz obok, zwłaszcza że
                      problemem, i to duzym, są kradzieże świeżo posadzonych roślin (potrafia ukraść
                      wszystko w jedną noc, a koszt zakupu jest spory) Trzeba tez odchwaszczac i
                      podlewać, regularnie. Potem jest łatwiej a na koncu to juz sama przyjemność:)


                      >
                      > Zgadzam się z tobą co do osób, które uprawiają kawałek ziemi na własny użytek
                      i
                      > niewiele zysku z tego mają poza tym, co zjedzą. Ale też i prawdą jest, że taka
                      > np. kasjerka też zarobi tylko tyle, żeby na jedzenie starczyło, ale jednak
                      > podatek i składki musi płacić wyższe...


                      Niedużo wyższe, a w pewnych okolicznościach nawet niższe. Jeżeli taka kasjerka
                      ma np bezrobotnego męża (czyli niepłacącego składki a mającego darmowe
                      leczenie), to juz rodzina chłopska, nawet biedna czyli mająca kilka hektarów
                      marnej ziemi, może zapłacić więcej podatku i ubezpieczenia od rodziny tej
                      kasjerki. Bo nie wiem czy wiesz, ale w krusie płacić muszą oboje małżonkowie,
                      także pełnoletnie dzieci pomagajace w gospodarstwie płaca pełną składkę.


                      Potrzeba tu mądrej reformy systemu
                      > emerytalnego: tak, aby 'wielkoobszarowi' :) rolnicy osiągający normalne,
                      rynkow
                      > e
                      > zyski płacili także podatki i składki według normalnych rynkowych stawek.


                      Tak, to juz dawno powinno się zrobic. Ale idzie z oporami, bo najpierw u koryta
                      był PSL a teraz Samoobrona, a oni wszyscy sa związaani interesami właśnie z
                      bogatymi chłopami.


                      A
                      > biedacy - tych powinno się jakoś chronić, nieważne, czy są rolnikami, czy
                      > woźnymi w szkole, czy pielętniarkami.


                      Dokładnie tak. Dlatego irytuja mnie te powtarzające się watki na różnych
                      forach, gdzie szufladkuje się ludzi na dobrych, pracowitych i nie żerujących na
                      ppaństwowym garnuszki (to ci z miasta) oraz złych leniwych pasozytów (ci ze wsi)
                      Warto sobie uświadomnić, że skoro 80% polskich gospodarstw produjkuje tylko naw
                      łasne potrzeby, to tacy ludzie są odpowiednikiem miejskich bezrobotnych którym
                      tez nikt nie broni np uprawiać ogródka działkowego. Warto tez zrozumieć, że ci
                      wiejscy bezrobotni kosztuja państwo dużo, dużo mniej niż miejscy - bo miejscy
                      nie płaca zupełnie nic a sporo dostają.


                      >
                      > Dlatego postuluję: niech będą odpłatne te wizyty, a osoby, które mają bardzo
                      > niskie dochody, niech dostają refundację wizyty z funduszy opieki społecznej.
                      > Chodzi o to, żeby pieniądze na leczenie szły rzeczywiście na leczenie...


                      Mój postulat jest inny: niech składkę zdrowotna płacą wszyscy którzy korzystają
                      z usług leczniczych, wszyscy z wyjatkiem dzieci do lat 18. Taka powszechna
                      składka byłaby znacznie niższa, najwyżej 100 miesięcznie a tyle może zapłacic
                      każdy - takze bezrobotny, bo drobne prace na czarno są wszędzie, na wsi i w
                      mieście, jak tylko komus chce się pracować.
                    • Gość: darra Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 08:06
                      Nie zgadłas, jak zwykle podobni tobie w takich sytuacjach...
                      Uwielbiam takie teksty: jak ktoś mówi dobrze o gejach to znaczy ze sam pedał,
                      jak broni prawa do aborcji, znaczy ze sama "zabiła nienarodzone", jak krytykuje
                      lustrację - znaczy ubek.
                      A ja nawet wnuczką czy synową rolnika nie jestem, zero koligacji tego typu. Zaś
                      na wsi bywam często z racji wykonywanego zawodu, znam tych ludzi i z wieloma
                      się przyjaźnię. Cos jeszcze chcesz o mnie wiedziec, podac numer buta i grupę
                      krwi może?
    • annb chcecie 23.05.07, 08:46
      składkę płacę regularnie a jak czegos potrzebuje i tak muszę iśc prywatnie bo z
      nfz terminy jak stąd do końca swiata
      jestem za opłatą tzw receptowa-moze to wyeliminuje nudzących się którzy czują
      się w obowiązku nawiedzac lekarza każdego dnia przez tydzien , od wypisania
      recepty i uswiadamiac go ze te lekarstwa co zapisał jeszcze nie zaczęły
      działać/chyba juz zaczęly działac/tak, na pewno zaczęły działac/o już działają
      no i jestem za reformą służbny zdrowia
      bo w mętnej wodzie....i tak dalej
      --
      „[...] zmiany klimatyczne zachodzą szybciej, niż Generalna Dyrekcja Dróg
      Krajowych i Autostrad jest w stanie reagować na nie.” – minister Jerzy Polaczek
      w uzasadnieniu projektu rozporządzenia znoszącego zakaz poruszania się TIR-ów
      po drogach w upalne dni (07.05.2007).
        • nikka00 Re: Dziwne pytanie. 24.05.07, 00:00
          Pracuję od 10 lat. Przez ten czas byłam 2 x w szpitalu, może 5 razy u lekarza
          rodzinnego z powodu przeziębienia - to wszystko. Wszystkie inne badania -
          ginekolog, dentysta, laryngolog, zdjęcia usg - robię prywatnie bo nie mam
          ochoty na wielotygodniowe czekanie i kiepską obsługę. Mimo to, co miesiąc
          odciąga się z mojej pensji wielokrotnośc tego z czego de facto korzystam.
          Kalkulacja chyba jest jednoznaczna.
          • kot_behemot8 Re: Dziwne pytanie. 24.05.07, 13:55
            nikka00 napisała:

            > Pracuję od 10 lat. Przez ten czas byłam 2 x w szpitalu, może 5 razy u lekarza
            > rodzinnego z powodu przeziębienia - to wszystko. Wszystkie inne badania -
            > ginekolog, dentysta, laryngolog, zdjęcia usg - robię prywatnie bo nie mam
            > ochoty na wielotygodniowe czekanie i kiepską obsługę. Mimo to, co miesiąc
            > odciąga się z mojej pensji wielokrotnośc tego z czego de facto korzystam.
            > Kalkulacja chyba jest jednoznaczna.


            Wcale nie taka jednoznaczna. Bo juz jutro może się okazac (czego ci broń boże
            nie życzę) że jesteś poważnie chora i od tego momentu twoje leczenie zacznie
            kosztować wielokrotność tego co wpłacasz - a jak będziesz na chorobowym to w
            ogóle niczego nie będziesz wpłacać. Na tym własnie polega ubezpieczenie -
            zabezpieczasz się na wszelki wypadek, nie płacisz za wykonane usługi tylko za
            pewność, że w razie czego ktoś za twoje leczenie zapłaci nawet jeśli koszt
            będzie znacznie wyzszy niż wszystkie twoje wpłaty.


            --
            Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam.
      • kot_behemot8 Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 24.05.07, 13:43
        iberia.pl napisała:

        > z czego mam placic za wizyty skoro z mojej pensji co miesiac ida niemale
        > pieniadze do ZUS-u w tym czesc do NFZ-u.
        > Moge placic za wizyty, pod warunkiem, ze nie bede placic skladki zdrowotnej.


        A wiesz dokładnie co by to oznaczało? Jeśli płacisz tylko za konkretną pomoc a
        rezygnujesz z ubezpieczenia, to w razie wypadku lub powazniejszej choroby
        zostajesz na lodzie - znaczy się, dalej płacisz za wszystkio tyle tylko ze to
        juz nie sa jakies drobne sumy "za wizytę" lecz dziesiatki lub setki tysięcy...


        --
        Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam.
          • nessie-jp Re: do kota behemota i nessji-p 24.05.07, 23:25
            iberia.pl napisała:

            > wychodze z zalozenie, ze gdyby to co place na ZUS ladowalo na osobnym koncie to
            >
            > byloby mnie stac na prywatna klinike+odkladanie na emeryture.

            Ale to nie jest prawda.

            Ubezpieczenie to taka umowa, w myśl której ty płacisz składki zawsze, nawet jak
            się nic nie dzieje, ale jak coś się dzieje, to jesteś leczona niezależnie od
            wartości wpłaconych składek. Czy wiesz, ile kosztuje operacja, wraz z wszystkimi
            kosztami pobocznymi? Diagnostyka przedoperacyjna, OIOM, sala pooperacyjna,
            pensje dla personelu, koszty leków i instalacji je dostarczających (np. tlen)...

            Właśnie dlatego, że większość z nas więcej wpłaca, niż wyjmuje, ci, którzy
            znajdą się w potrzebie, mają szansę np. na przeszczep serca czy wątroby. To są
            koszty naprawdę niewyobrażalne dla zwykłego Kowalskiego.


            --
            "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
            szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
              • nessie-jp Re: do kota behemota i nessji-p 25.05.07, 17:25
                iberia.pl napisała:

                > chwila chwila nie rozumiem dlaczego z moich pieniedzy mam finansowac opieke
                > zdrowotna innych?

                Bo jak ty będziesz chora, to inni sfinansują opiekę zdrowotną tobie. To jest
                ubezpieczenie od ryzyka choroby.

                Oczywiście rozumiem twoje rozgoryczenie, że musisz korzystać z usług NFZ (ZUS
                nie ma z tym wiele wspólnego, poza przekazywaniem składek). Ale ztcw w krajach,
                gdzie masz wybór kasy chorych, też nie jest tak różowo. Może się np. okazać, że
                po 25 latach płacenia składek kasa chorych odmówi ci refundacji leczenia oczu
                czy terapii antynowotworowej, bo oni nie mają akurat takiej pozycji w cenniku...

                --
                "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
                szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
            • iberia.pl PS 25.05.07, 08:04
              skoro jak napisalas jest to typowe ubezpieczenie-czyli palci sie nawet jak sie
              nienkorzysta to dlaczego musze miec taka "polise" akurat w ZUSIE?Wolalabym miec
              wybor i moc zadecydowac ktora polisa i z jakimi warunkami oraz wylaczeniami
              bedzie dla mnie najlepsza.Podobno mamy wolny kraj...
              --
              www.fauna.rsl.pl/
              www.pijanikierowcy.pl/
              • kot_behemot8 Re: PS 25.05.07, 19:54
                A kto mówi, ze NFZ (którym mylisz z zusem) powinien być monopolistą? Chyba mało
                kto na tym forum tak uwaza, moze nawet nikt. Kłopot jest tylko z tymi którzy
                nie rozumieją idei ubezpieczeń i tego że w rozwinietym kraju są one konieczne -
                obojetnie czy prywatne czy państwowe. Bo prawie nikogo nie stac na pokrycie z
                własnej kieszeni kosztów leczenia powaznych chorób i obrażeń.
                --
                Jestem w podłym nastroju i cały świat poniesie tego konsekwencje
                [Garfield]
      • nessie-jp Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 24.05.07, 18:38
        iberia.pl napisała:

        > z czego mam placic za wizyty skoro z mojej pensji co miesiac ida niemale
        > pieniadze do ZUS-u w tym czesc do NFZ-u.
        > Moge placic za wizyty, pod warunkiem, ze nie bede placic skladki zdrowotnej.

        Niech składka zdrowotna idzie na opiekę zdrowotną. Za wizyty będziesz płacić po
        to, żeby mieć prawo posiedzieć w ogrzewanym, oświetlonym pokoju. Jeśli nie
        życzysz tam sobie obecności lekarza, to oczywiście - nie płać składki zdrowotnej :)

        Ja bym po prostu chciała, żeby cała kwota składki zdrowotnej była przekazywana
        na świadczenia zdrowotne. Dosłownie cała. Za koszty administracyjne, utrzymanie
        infrastruktury - niech idą fundusze z innego źródła. Choćby z opłat za wizyty,
        albo z funduszy socjalnych, jeśli ktoś biedny i go na opłaty nie stać.

        Przecież za wizytę w miejskim szalecie też płacisz, i jakoś nie wydaje ci się to
        niedorzeczne, prawda?

        Może wtedy będę miała szansę dopchać się do neurologa i zrobić wreszcie badania,
        na które nie ma nigdy pieniędzy, bo... (tu długa lista kosztów pozamedycznych).

        --
        "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
        szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
    • kot_behemot8 Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 24.05.07, 13:49
      Nie mam nic przeciwko płaceniu za wizyty, za wyzywienie szpitalne, za lepszy
      pokój a nawet za prawo do wyboru lepszego chirurga. Uważam jednak, że
      obowiazkowa składka powinna zostać ograniczona do niezbędnego minimum - nie
      można pozwolić by ludzie umierali na ulicy bo nie wykupili prywatnej polisy,
      więc jakieś minimum świadczeń powinno zapewniać państwo. Ale to powinno byc
      NAPRAWDĘ MINIMUM - nie tak jak teraz gdy w ramach składki teoretycznie nalezy
      się wszystko, tylko z praktyką jest gorzej (w dodatku co drugi ubezpieczony nie
      płaci żadnej składki). Wyzszy standard leczenia powinno zapewniać ubezpieczenie
      prywatne, w róznych cenach na rózną kieszeń. A niezależnie od tego opłaty
      (niewielkie) za wizyty - bo to dyscyplinuje pacjentów i nie zawracają lekarzowi
      głowy byle czym.
      --
      79,25% wszystkich statystyk zostało wyssanych z palca
        • kot_behemot8 Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 25.05.07, 20:02
          nelsonek napisał:

          > A dlaczego kumus skrajnie nieodpowiedzialnemu, ktory nie wykupil polisy mamy
          > cos fundowac a jednoczesnie dawac prawo do decydowania o panstwie?


          A chocby ze wzgledów praktycznych. Jak ty sobie to wyobrazasz w praktyce: mamy
          wypadek autobusowy, karetki zwożą rannych do szpitali. Gdzie i jak odbywa sie
          selekcja, rannych nieubezpieczonych chcesz zostawiać bezposrednio na ulicy czy
          może wyrzucać z noszy juz po przywiezieniu do szpitala? Jest także kwestia
          dzieci osób nieubezpieczonych, nieważne czy z biedy czy z głupoty. Mało kto
          chciałby żyć w państwie w którym takie dzieci umierają z braku podstawowej
          pomocy.


          Jesli chodzi
          >
          > o tych ktorych nie stac na ubezpieczenie: istnieja instytucja charytatywne,
          > ktore z pewnoscia nie odmowia pomocy.


          Odmówią z pewnością, bo mają za mało pieniedzy. Chyba nie zdajesz sobie sprawy
          o jakim rzędzie kosztów mówimy - gdyby zlikwidowano publiczną służbę zdrowia,
          budżety organizacji charytatywnych musiałyby wzrosnąć ze 100 razy a to
          nierealne.
          --
          Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
          • nelsonek Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 25.05.07, 21:16
            Kot_Behemot: A chocby ze wzgledów praktycznych. Jak ty sobie to wyobrazasz w
            praktyce: mamy wypadek autobusowy, karetki zwożą rannych do szpitali. Gdzie i
            jak odbywa sie selekcja, rannych nieubezpieczonych chcesz zostawiać
            bezposrednio na ulicy czy może wyrzucać z noszy juz po przywiezieniu do
            szpitala? Jest także kwestia dzieci osób nieubezpieczonych, nieważne czy z
            biedy czy z głupoty. Mało kto chciałby żyć w państwie w którym takie dzieci
            umierają z braku podstawowej pomocy.

            Nelsonek: Pytanie brzmialo troche inaczej: dlaczego komus mam cos fundowac a
            JEDNOCZESNIE DAC MU PRAWO DO DECYDOWANIA O PANSTWIE? Mysle, ze pozbawienie
            prawa wyborczego byloby dobrym rozwiazaniem.
            A tak przy okazji: jak teraz wyglada sprawa z nieubezpieczonymi (sa przeciez
            tacy)? Wlasnie tak, ze wyrzuca sie ich ze szpitali. Tak po prostu. A nawet gdy
            sa przyjmowani to co? Kaze im sie placic za usluge. Przynajmniej teoretycznie
            powinno sie domagac zaplaty. I egzekwowac ja. A tego sie nie robi. Dlaczego? Bo
            panstwo zaplaci.

            Kot_Behemot: Odmówią z pewnością, bo mają za mało pieniedzy. Chyba nie zdajesz
            sobie sprawy o jakim rzędzie kosztów mówimy - gdyby zlikwidowano publiczną
            służbę zdrowia, budżety organizacji charytatywnych musiałyby wzrosnąć ze 100
            razy a to nierealne.

            Nelsonek: A wiesz dlaczego maja za malo pieniedzy? Bo ludzie maja ich malo. A
            dlaczego ludzie maja ich malo? Bo panstwo okrada nas niemilosiernie. Gdyby nie
            okradalo to mielibysmy wiecej pieniedzy. Gdybysmy mieli wiecej pieniedzy to i
            instytucje charytatywne by ich wiecej mialy a i uslugi medyczne (i nie tylko
            one) bylyby tansze. No i wtedy znalazloby sie cos dla biednych-
            nieubezpieczonych. No ale nierealnym jest drastyczna obnizka podatkow, dlatego
            jak na wstepie: pozbawic prawa wyborczego tych, ktorzy nie sa w stanie zadbac o
            wlasny byt. Bo jak mozna dawac prawo decydowania o finansach panstwa komus kto
            nie potrafi zadbac o siebie samego? A jesli jednak to zle rozwiazanie to
            zanzajomie sie z innym.

            --
            5po5 - "Dwie smutne wiadomości" (24.05.2007)
            Forum o piłce
            Wszystko płynie jak powiedział Pan Tareja ! :-)
            • kot_behemot8 Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 25.05.07, 22:16
              nelsonek napisał:

              >
              > Nelsonek: Pytanie brzmialo troche inaczej: dlaczego komus mam cos fundowac a
              > JEDNOCZESNIE DAC MU PRAWO DO DECYDOWANIA O PANSTWIE? Mysle, ze pozbawienie
              > prawa wyborczego byloby dobrym rozwiazaniem.


              Przykro mi, jestem zwolenniczką demokracji...


              > A tak przy okazji: jak teraz wyglada sprawa z nieubezpieczonymi (sa przeciez
              > tacy)? Wlasnie tak, ze wyrzuca sie ich ze szpitali.


              Nie, nie wyrzuca się. Nie zapewnia się im (zazwyczaj) pełnego leczenia, ale
              niezbędne minimum mają. Czyli dokładnie tak jak ja to postuluję - podstawowy
              koszyk świadczeń dostepny dla każdego.


              Tak po prostu. A nawet gdy
              > sa przyjmowani to co? Kaze im sie placic za usluge. Przynajmniej teoretycznie
              > powinno sie domagac zaplaty. I egzekwowac ja. A tego sie nie robi. Dlaczego?
              Bo
              > panstwo zaplaci.


              Nie, dlatego ze dotyczy to zazwyczaj ludzi z których nie ma jak wyegzwekwować
              zapłaty. Gdyby panstwo naprawdę przestało pokrywac koszty leczenia tych ludzi,
              wtedy szpitale musiałby wyrzucac nieubezpieczonych na bruk. A nawet ty jakos
              nie zechciałes ustosunkować się do mojego pytania o selekcję poszkodowanych w
              wypadkach (ani o dzieci nieubezpieczonych). Dlaczego? Bo to trudny problem i
              nikt nie wie jak go rozwiązać. A szpitale muszą, nie mają wyjścia. I chyba mało
              jest ludzi którzy wyobrażają sobie taki scenariusz: umierajacy bez
              ubezpieczenia zostawiani na miejscu wypadku, karetki zabierają tylko
              ubezpieczonych. Albo: nosze z umierającymi nieubezpieczonymi wystawione na
              chodznik przed szpitalem.

              >
              > Kot_Behemot: Odmówią z pewnością, bo mają za mało pieniedzy. Chyba nie
              zdajesz
              > sobie sprawy o jakim rzędzie kosztów mówimy - gdyby zlikwidowano publiczną
              > służbę zdrowia, budżety organizacji charytatywnych musiałyby wzrosnąć ze 100
              > razy a to nierealne.
              >
              > Nelsonek: A wiesz dlaczego maja za malo pieniedzy? Bo ludzie maja ich malo. A
              > dlaczego ludzie maja ich malo? Bo panstwo okrada nas niemilosiernie. Gdyby
              nie
              > okradalo to mielibysmy wiecej pieniedzy. Gdybysmy mieli wiecej pieniedzy to i
              > instytucje charytatywne by ich wiecej


              Podoba mi sie twój szlachetny idealizm, ale jakoś wole fakty. A te sa takie, że
              także i w państwach znacznie od nas bogatszych (a i mniej "okradających") nie
              ma najmniejszych szans by dobrowolne datki wystarczyły na leczenie
              nieubezpieczonych. Ludzie nie są chyba aż tak szlachetni jak się tobie wydaje i
              większość z nich woli kolejne wakacje na Seszelach od opłacenia leczenia
              dziecka biedaka. Inne kraje juz to przerabiały i nie wyszło, nie wyważajmy wiec
              otwartych drzwi.


              mialy a i uslugi medyczne (i nie tylko
              > one) bylyby tansze. No i wtedy znalazloby sie cos dla biednych-
              > nieubezpieczonych. No ale nierealnym jest drastyczna obnizka podatkow,
              dlatego
              > jak na wstepie: pozbawic prawa wyborczego tych, ktorzy nie sa w stanie zadbac
              o
              >
              > wlasny byt. Bo jak mozna dawac prawo decydowania o finansach panstwa komus
              kto
              > nie potrafi zadbac o siebie samego? A jesli jednak to zle rozwiazanie to
              > zanzajomie sie z innym.


              Odbieranie prawa wyborczego dlatego że ktos jest biedny jest najgorszym
              rozwiązaniem z mozliwych. To juz nawet komunizm byłby lepszy;)
              Natomiast powszechna, niezbyt wysoka składka gwarantująca podstawowy pakiet
              medyczny (znacznie mniejszy niż obecny) to dobre rozwiązanie. Tylko musiałaby
              byc bardzo dobra sciągalność takiej składki, a to kwestia edukacji

              --
              Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam.
                • kot_behemot8 Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 26.05.07, 07:31
                  > Każda składka jest złym rozwiązaniem. Lepiej finansować ten podstawowy pakiet
                  z
                  > budżetu.


                  Nie, bo wtedy rozmywa sie zależnośc między płaceniem a otrzymywaniem
                  świadczenia. Składkę zdrowotna powinni płacić wszyscy, bez żadnych wyjatków. W
                  takiej wersji jak ja ją widzę byłaby na tyle niska, że w zasadzie kazdego
                  byłoby na nią stac. To tylko kwestia odpowiedzialności za własne zycie, 50 lat
                  komunizmu skutecznie nas niestety takiej postawy oduczyło - pora to zmienic.
                  --
                  Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam.
                  • nessie-jp Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 26.05.07, 15:02
                    > Składkę zdrowotna powinni płacić wszyscy, bez żadnych wyjatków. W
                    > takiej wersji jak ja ją widzę byłaby na tyle niska, że w zasadzie kazdego
                    > byłoby na nią stac.

                    Tu znowu pojawia się problem, co to znaczy 'niska'. Jeżeli ktoś zarabia 3000 zł
                    miesięcznie, to składka w wysokości 100 zł będzie dla niego niska. Jeżeli ktoś
                    dostaje miesięcznie rentę w wysokości 600 zł, to taka składka będzie dla niego
                    ogromna.

                    Ja bym proponowała zrobić próg dochodów, powyżej których składka jest stała (np.
                    "średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw", czyli podstawa obecnej składki
                    dobrowolnej). Poniżej tego dochodu płaciłoby się procentowo coraz mniej, aż do
                    najbiedniejszych. Natomiast powyżej tego dochodu nie byłoby różnicy, czy
                    zarabiasz 2540 (średnia w sektorze...) czy 150000 -- płacisz stałą składkę.

                    No i przede wszystkim -- skoro większość tej składki i tak rozlicza się jak
                    podatek, to, na litość boską, niech pobierają ją z podatków od razu! A nie tak
                    jak teraz, że ja wpłacam co miesiąc 250 zł + podatki, a na koniec roku fiskus mi
                    łaskawie oddaje 200 zł * 12 miesięcy. Co to ma być, kredyt bez oprocentowania?!

                    --
                    "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
                    szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
                  • heretic_969 Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 26.05.07, 15:42
                    > Nie, bo wtedy rozmywa sie zależnośc między płaceniem a otrzymywaniem
                    > świadczenia.

                    Przed VATem i akcyzą nikt nie ucieknie. Zlikwidować jeszcze PIT i zastąpić go
                    podatkiem od funduszu płac i wtedy każdy będzie coś wnosił.
                    Składki są złe, bo rosną przez to koszty pracy.
              • nelsonek Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 26.05.07, 22:44
                Kot_Behemot: Przykro mi, jestem zwolenniczką demokracji...

                Nelsonek: Wcale nie musi Ci byc przykro. Masz swoje zdanie na ten temat, ja
                swoje. Wolno nam.

                Kot_Behemot: Nie, nie wyrzuca się. Nie zapewnia się im (zazwyczaj) pełnego
                leczenia, ale niezbędne minimum mają. Czyli dokładnie tak jak ja to postuluję -
                podstawowy koszyk świadczeń dostepny dla każdego.

                Nelsonek: No tak: zaraz po wypadku przyjmuja ale pozniej nikt sie nimi nie
                przejmuje, bo tylko PIERWSZA pomoc zostala udzielona. Dzisiejszy system (oboje
                zgadzamy sie z tym, ze jest on zly) doprowadza do sytuacji, ze sa ludzie,
                ktorym odmawia sie leczenia. Bo szpital nie ma pieniedzy.

                Kot_Behemot: Nie, dlatego ze dotyczy to zazwyczaj ludzi z których nie ma jak
                wyegzwekwować zapłaty. Gdyby panstwo naprawdę przestało pokrywac koszty
                leczenia tych ludzi, wtedy szpitale musiałby wyrzucac nieubezpieczonych na
                bruk. A nawet ty jakos nie zechciałes ustosunkować się do mojego pytania o
                selekcję poszkodowanych w wypadkach (ani o dzieci nieubezpieczonych). Dlaczego?

                Nelsonek: Bez zadnej selekcji. W wyjatkowych sytuacjach (wypadek, katastrofa)
                przyjmowac wszystkich a pozniej egzekwowac pieniazki za leczenie. Ubezpieczeni
                nie maja problemu. Pozostaje problem nieubezpieczonych. Jesli nie ubezpieczyl
                sie z wlasnej winy to taki ktos nie moze miec do nikogo pretensji i pozostaje
                zaplata za usluge, a biednym pomoga instytucje charytatywne. I nie mowie o
                zadnym idealizmie. Bo obecna sytuacja jest taka, ze panstwo najnormalniej w
                swiecie KRADNIE pieniadze, a w razie potrzeby rozklada rece i mowi: "nie ma
                kasy". I to sa fakty. I mowie jak to zmienic.

                Kot_Behemot: Podoba mi sie twój szlachetny idealizm, ale jakoś wole fakty. A te
                sa takie, że także i w państwach znacznie od nas bogatszych (a i mniej
                "okradających") nie ma najmniejszych szans by dobrowolne datki wystarczyły na
                leczenie nieubezpieczonych. Ludzie nie są chyba aż tak szlachetni jak się tobie
                wydaje i większość z nich woli kolejne wakacje na Seszelach od opłacenia
                leczenia dziecka biedaka. Inne kraje juz to przerabiały i nie wyszło, nie
                wyważajmy wiec otwartych drzwi.

                Nelsonek: Ludzie juz teraz nie skapia grosza. Byliby bardziej hojni gdyby mieli
                wiecej pieniedzy. A te bylyby gdyby podatki nie byly w zlodziejskich stawkach.
                Bylyby i Seszele i finansowanie instytucji charytatywnych, z ktorych i tak
                korzystaliby tylko najbiedniejsi.

                Kot_Behemot: Odbieranie prawa wyborczego dlatego że ktos jest biedny jest
                najgorszym rozwiązaniem z mozliwych. To juz nawet komunizm byłby lepszy;)

                Nelsonek: A niby dlaczego? Bo biedny moze decydowac na co pojda pieniadze
                bogatych? Toz to jawna kradziez.

                Kot_Behemot: Natomiast powszechna, niezbyt wysoka składka gwarantująca
                podstawowy pakiet medyczny (znacznie mniejszy niż obecny) to dobre rozwiązanie.
                Tylko musiałaby byc bardzo dobra sciągalność takiej składki, a to kwestia
                edukacji

                Nelsonek: W mojej opinii to nienajlepsze rozwiazanie, ale z dwojga zlego -
                obecny system albo to proponowane przez Ciebie - wybieram to drugie. Co nie
                zmienia faktu, ze obowiazkowe ubezpieczenia to zwykla kradziez. Jak kazdy
                podatek zreszta.

                --
                5po5 - "Dwie smutne wiadomości" (24.05.2007)
                Forum o piłce
                Wszystko płynie jak powiedział Pan Tareja ! :-)
                • nessie-jp Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 26.05.07, 23:03
                  > zmienia faktu, ze obowiazkowe ubezpieczenia to zwykla kradziez.

                  Zaraz, chwila. Najpierw piszesz, że leczenie biednych za pieniądze bogatych jest
                  złe. Teraz piszesz, że obowiązek ubezpieczenia jest zły. Bo co, leczenie głupich
                  bogatych co się nie ubezpieczyli za pieniądze mądrych bogatych już nie jest złem?

                  Plączesz się w zeznaniach.

                  Niestety (a może stety) realia są takie, że w nowoczesnym społeczeństwie nie ma
                  mowy o odmawianiu pomocy lekarskiej komukolwiek. Dlatego też wszyscy muszą za tę
                  potencjalną pomoc płacić. I dlatego musi to byś obowiązkowe, aby jakiś cwany
                  Nelsonek nie oszczędzał sobie na składce zdrowotnej wiedząc, że i tak leczony
                  będzie - za pieniądze innych. Czy to ze składki zdrowotnej, czy z budżetu na
                  opiekę społeczną.


                  --
                  "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
                  szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
                  • nelsonek Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 27.05.07, 10:39
                    Obowiazkowe ubezpieczenie to leczenie biednych za pieniadze bogatych. A jak juz
                    pisalem jedno i drugie jest zle. Zatem nie ma mowy o plataniu.

                    Czyli jest jeszcze gorzej: bo w zgodzie z socjalistyczna idea skradzione
                    pieniadze przydaja sie biednym, natomiast w obecnym systemie jest tak, ze
                    panstwo kradnie moje pieniadze i jednoczesnie odmawia leczenia najbiedniejszym,
                    czyli tym ktorzy przychodza do publicznej sluzby zdrowia (olbrzymie kolejki do
                    specjalistycznych zabiegow sa na to doskonalym dowodem).

                    --
                    5po5 - "Dwie smutne wiadomości" (24.05.2007)
                    Forum o piłce
                    Wszystko płynie jak powiedział Pan Tareja ! :-)
              • kot_behemot8 Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 26.05.07, 07:32
                heretic_969 napisał:

                > Gdybysmy mieli wiecej pieniedzy to i
                > > instytucje charytatywne by ich wiecej mialy a i uslugi medyczne (i nie ty
                > lko
                > > one) bylyby tansze.
                >
                > Wzrost dochodów nie prowadzi do obniżek cen. Wręcz przeciwnie.


                To prawda, oczywiscie.


                --
                Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam.
            • nessie-jp Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 26.05.07, 14:58
              > Nelsonek: A wiesz dlaczego maja za malo pieniedzy? Bo ludzie maja ich malo. A
              > dlaczego ludzie maja ich malo? Bo panstwo okrada nas niemilosiernie. Gdyby nie
              > okradalo to mielibysmy wiecej pieniedzy. Gdybysmy mieli wiecej pieniedzy to i
              > instytucje charytatywne by ich wiecej mialy a i uslugi medyczne (i nie tylko
              > one) bylyby tansze. No i wtedy znalazloby sie cos dla biednych-
              > nieubezpieczonych.

              Zaraz, zaraz. Zastanówmy się, co ty właściwie postulujesz. Twierdzisz, że
              przesunięcie tej samej kwoty (składki NFZ) z kieszeni budżetu do kieszeni
              podatnika ZWIEKSZY efektywnie ilość pieniędzy na rynku?

              Instytucje charytatywne nie będą miały więcej pieniędzy, gdy ludzie dostaną
              swoje składki z powrotem dla siebie. Ludzie je po prostu przejedzą, zainwestują,
              wykupią sobie pakiet emerytalny (i dobrze).

              Oczywiście pięknie byłoby żyć w utopii, w której bogaci z życzliwym uśmiechem
              łożyliby na leczenie biednych. Ale niestety człowiek jeszcze do takiej utopii
              nie dorósł. Póki co, potrzebny jest pewien zamordyzm i przymuszenie tych lepiej
              sytuowanych do zajęcia się biedniejszymi -- a także do przyjęcia
              odpowiedzialności za własny los. Bo taki jest sens obowiązku ubezpieczenia
              zdrowotnego.

              Ubezpieczenie zdrowotne jest w Polsce obowiązkowe. Uniknąć go mogą tylko osoby,
              które spadły zupełnie na margines społeczeństwa: długotrwale bezrobotni, którzy
              nie są już zarejestrowani w UP. Natomiast składki zarejestrowanych bezrobotnych
              są chyba finansowane ze składek na fundusz pracy (czy jakoś tak) - a więc ze
              środków, które sami wpłacali, gdy mieli pracę.

              --
              "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
              szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
              • nelsonek Re: To chcecie płacić za te wizyty czy nie? 27.05.07, 10:56
                Nessie: Zaraz, zaraz. Zastanówmy się, co ty właściwie postulujesz. Twierdzisz,
                że przesunięcie tej samej kwoty (składki NFZ) z kieszeni budżetu do kieszeni
                podatnika ZWIEKSZY efektywnie ilość pieniędzy na rynku?

                Nelsonek: Nie tylko z NFZ, ale ze wszystkich podatkow. I nie zwiekszy ilosci
                pieniedzy, ale efektywnosc ich wydatkowania. A o to przeciez chodzi.

                Nessie: Instytucje charytatywne nie będą miały więcej pieniędzy, gdy ludzie
                dostaną swoje składki z powrotem dla siebie. Ludzie je po prostu przejedzą,
                zainwestują, wykupią sobie pakiet emerytalny (i dobrze).

                Nelsonek: Przeciez juz teraz (przy olbrzymich obciazeniach podatkowych) ludzie
                bogatsi nie szczedza pieniazkow na instytucje charytatywne. Nikt nie mowi, ze
                calosc pieniedzy, ktore zostalyby w kieszeni ludzi trafiloby do tychze
                instytucji. Ale z cala pewnoscia te instytucje odnotowalyby wzrost datkow.
                Wystarczyloby gdyby taka instytucja ubezpieczala biednych z tych datek. W ogole
                nie widze problemu. I to co proponuje to zadna utopia w przeciwienstwie do
                obecnego stanu. Bo teoria sobie, a praktyka sobie.

                Nessie: Oczywiście pięknie byłoby żyć w utopii, w której bogaci z życzliwym
                uśmiechem łożyliby na leczenie biednych. Ale niestety człowiek jeszcze do
                takiej utopii nie dorósł. Póki co, potrzebny jest pewien zamordyzm i
                przymuszenie tych lepiej sytuowanych do zajęcia się biedniejszymi -- a także do
                przyjęcia odpowiedzialności za własny los. Bo taki jest sens obowiązku
                ubezpieczenia zdrowotnego.

                Nelsonek: W utopii to zyjemy teraz. Pozwol, ze to ja bede decydowal czy chce
                sie ubezpieczyc czy nie. W koncu jestem wolnym czlowiekiem i kazdy przymus
                ogranicza moja wolnosc. Nie chce panstwu nic dawac i od panstwa nic nie
                oczekuje. Natomiast panstwo mnie chce (i to robi) mnie lupic w zamian niewiele
                dajac.

                Nessie: Ubezpieczenie zdrowotne jest w Polsce obowiązkowe.

                Nelsonek: I to nalezy zmienic. Im szybciej tym lepiej.

                Natomiast składki zarejestrowanych bezrobotnych
                > są chyba finansowane ze składek na fundusz pracy (czy jakoś tak) - a więc ze
                > środków, które sami wpłacali, gdy mieli pracę.

                Nelsonek: Tyle teoria. Praktyka wyglada zupelnie inaczej. Skladki ktore placi
                obecnie pracujacy sa przejadane. A pozniej fgdy przychodzi co do czego tych
                pieniedzy nie ma. Zreszta podobnie jest z podatkiem drogowym wliczonym w cene
                paliwa. Teoria mowi, ze pieniadze te ida na budowe drog. A praktyka pokazuje,
                ze te pieniadze gdzies gina.

                --
                5po5 - "Dwie smutne wiadomości" (24.05.2007)
                Forum o piłce
                Wszystko płynie jak powiedział Pan Tareja ! :-)
    • vivian.darkbloom tak, o ile składka byłaby mniejsza 26.05.07, 17:52
      ja byłabym za o ile równocześnie znacznie zmniejszono by składkę - to byłoby
      trochę bardziej rynkowe i sprawiedliwsze, bo koszty ponoszone na służbę zdrowia
      w większym stopniu odzwierciedlały by to jak często się z niej korzysta.
      Rozwiązaniem problemów jest przynajmniej częściowa prywatyzacja służby zdrowia a
      nie dofinansowywanie (które to już z kolei?), bo służba zdrowia to worek bez dna.
      • Gość: miesiekido Re: zdecydowanie nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.07, 23:46
        o ile w niemczech są takie dopłaty to przynajmniej recepty kosztują
        symbolicznie a u nas ?
        Lekarze jak będą zarabiać nawet po dwakroć wiecej jak teraz to i tak będą
        chcieli więcej , albo zaraz im zabraknie sprzętu i tak będą kolejki.Tak czy
        siak pan lekarz chce być Panem !Może zacznijmy szkolić znachorów będzie
        taniej...Niedługo i tak będą sami zapieprzali w szpitalach bo licea
        pielęgniarskie pozamykali.A jak im policzyć czas pracy to wynika ze każdy
        pracuje już 36 godzin na dobę - ludzie nie z tej planety ...
          • nessie-jp Re: zdecydowanie nie 27.05.07, 03:47
            Gość portalu: pacjent w kolejce napisał(a):

            > Lekarze nie powinni mieć możliwosci uprawiania prywatnej praktyki lekarskiej
            > na terenie szpitala, to samo dotyczy sprzętu panstwowego do prywatnego leczenia

            Nie kosztem 'państwowych' pacjentów, to na pewno. Ale jeżeli sprzęt ma stać
            nieużywany, to dlaczego nie? Przecież to nie jest sprzęt 'państwowy' tylko mój,
            twój i tego pana po lewej, i cioci Kasi i babci Amelki, i sąsiadki z pieskiem.
            Ten sprzęt zakupiono z moich pieniędzy i życzę sobie móc z niego korzystać.
            Skoro szpital czy przychodnia wyczerpie limity kontraktu z NFZ na usługi
            medyczne, to sprzęt ma stać i się kurzyć? Wtedy właśnie zaczynają się nasze
            'dopłaty' do leczenia: sprzęt już kupiliśmy, teraz trzeba jeszcze zapłacić za
            usługę.

            Inaczej to już w ogóle byłby absurd: z moich pieniędzy kupuje się sprzęt dla
            szpitala, a potem ja znowu mam ponosić koszty sprzętu w prywatnej przychodni.
            Tak to być nie powinno.

            Podkreślam, leczenie prywatne nie może się odbywać kosztem leczenia
            zakontraktowanego z NFZ. Ale po wyczerpaniu punktów z kontraktu każda
            przychodnia powinna mieć prawo dalej świadczyć usługi ubezpieczonym. Niech sami
            opłacają te 'punkty'. Np. za wyrwanie zęba - 7 zł. Tyle płaci NFZ. I ja też
            życzyłabym sobie, żeby tyle kosztowało mnie prywatne wyrwanie zęba (auć!).

            --
            "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
            szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
            • Gość: pacjent w kolejce Re: zdecydowanie nie IP: *.aster.pl 27.05.07, 16:43
              Co to znaczy: 'szpital wyczerpie limity NFZ' ??
              Jeśli jest sprzęt, są potrzeby pcjentów na badania, to należy zatrudnić tylu
              lekarzy, aby tych pacjentów w pore zdiagnozować. W koncu to nasz-Pacjentów-
              sprzęt. Nie każdego jest stać na badania prywatne, ale w niektórych jednostkach
              chorobowych każdy dzień zwłoki w leczeniu jest karygodny.
              Czasem w ciągu 3 miesięcy oczekiwania na badanie można umrzeć...
    • Gość: lex a czy można byłoby zmniejszyć składkę? IP: *.aster.pl 26.05.07, 23:34
      Ponieważ trwa strajk, nie mogę odebrać z przychodni swoich wyników,
      z którymi mam udać się do prywatnego lekarza.
      Do lekarza w przychodni też nie moge się dostać, dlatego czasem
      leczę się prywatnie.
      Składka na fundusz zdrowotny jest mi regularnie potrącana z moich poborów.
      Wobec faktu, że nie mogę teraz korzystać ze służby zdrowia - za ten okres
      powinna być zmniejszona moja składka, czyż nie?

      Lekarze powinni zarabiać więcej i należy im się to bez strajku !!!
      Brak dostępu do służby zdrowia to wina rządu!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka