Dodaj do ulubionych

Bez zapowiedzi

04.06.07, 12:45
Zdarza się Wam wpaść do kogoś zupełnie bez zapowiedzi? Ciekawi mnie, czy w
dobie powszechności telefonów ktoś to jeszcze robi. Dawno temu, gdy telefon w
domu mieli tylko wybrańcy, takie odwiedziny były normą. Od lat nikt z moich
znajomych nie odwiedził mnie bez zapowiedzi. Jak jest u Was?
Edytor zaawansowany
  • seth.destructor 04.06.07, 12:56
    Mozna zadzwonic z progu.
    --
    Seth Destructor

    ---stay frosty---
  • alberto4 04.06.07, 13:26
    Któregoś razu bujając się wygodnie na tarasowym hamaku, usłyszałem nieśmiałe
    stukanie do drzwi. Ki diabeł? - pomyślałem. Gdy je otwarłem, to aż mnie cofło..!
    Przede mną stał w pełnej krasie taki sobie zwykły... diabeł. Nieśmiało tak
    zapytał, czy mógłby tylko wbić sobie w ścianę gwóźdź i że zaraz się wyniesie.
    Pozwoliłem dla świętego spokoju, po czym zaraz czmychnął a ja dalej sączyłem
    niesmaczną już kawę, która zdażyła niepotrzebnie ostygnąć. Na drugi dzień,
    gdzieś tak koło południa leżąc leniwie na saloonowej sofie, gapiłem się w TV,
    gdzie akurat leciał taki jeden świerszcz z satelity. Naraz z wielkim hukiem
    otwarły się drzwi i wparował znów... on!! Bez ceregieli rzucił z progu swą skórę
    na ścianę i aż dziw że tak bezbłędnie spadła na haka. Zepchnął mnie z sofy
    poczym zajął moje miejsce i zażyczył se whisky z lodem i cygaro. Zaraz w całym
    domu zapanował nieprzyjemny zapach siarki wydobywający się spod tej jego kurtki.
    Z trudem tłumiąc wściekłość zapytałem go, czego tu szuka i że ot tak wszedł bez
    pukania, a on: "Spadaj koleś, czego się rzucasz, przeciez jestem u siebie,
    patrz, tam jest mój hak wbity w ścinę...
    --
    Niedopuszczalne jest picie kawy na tarasie podczas gdy klasa robotnicza
    wypracowuje 300% normy www.alberto.pl/polityka.php
  • bo1 04.06.07, 13:50
    Fajne :-).
  • Gość: ellam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 15:13
    Zdarza mi sie wpaść bez zapowiedzi do kogoś z rodziny. I bardzo lubię jeżeli
    ktoś mnie odwiedzi bez zapowiedzi.
  • pocoo 04.06.07, 15:30
    A kuku , jestem, cieszysz się? Nic nie robię tylko na ciebie cały czas
    czekam.Ratunku!
  • supaari 04.06.07, 20:08
    alberto4 napisał:

    > Któregoś razu bujając się wygodnie na tarasowym hamaku, usłyszałem nieśmiałe
    > stukanie do drzwi. Ki diabeł? - pomyślałem. Gdy je otwarłem, to aż mnie
    cofło..
    > !
    > Przede mną stał w pełnej krasie taki sobie zwykły... diabeł. Nieśmiało tak
    > zapytał, czy mógłby tylko wbić sobie w ścianę gwóźdź i że zaraz się wyniesie.
    > Pozwoliłem dla świętego spokoju, po czym zaraz czmychnął a ja dalej sączyłem
    > niesmaczną już kawę, która zdażyła niepotrzebnie ostygnąć. Na drugi dzień,
    > gdzieś tak koło południa leżąc leniwie na saloonowej sofie, gapiłem się w TV,
    > gdzie akurat leciał taki jeden świerszcz z satelity. Naraz z wielkim hukiem
    > otwarły się drzwi i wparował znów... on!! Bez ceregieli rzucił z progu swą
    skór
    > ę
    > na ścianę i aż dziw że tak bezbłędnie spadła na haka. Zepchnął mnie z sofy
    > poczym zajął moje miejsce i zażyczył se whisky z lodem i cygaro. Zaraz w całym
    > domu zapanował nieprzyjemny zapach siarki wydobywający się spod tej jego
    kurtki
    > .
    > Z trudem tłumiąc wściekłość zapytałem go, czego tu szuka i że ot tak wszedł
    bez
    > pukania, a on: "Spadaj koleś, czego się rzucasz, przeciez jestem u siebie,
    > patrz, tam jest mój hak wbity w ścinę...


    Hmmm... To teraz rozumiem treść Twej strony... Pan D. zasiadł do Twego
    komputera? Nie zaprzeczaj - nie uwierzę...

    --
    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
  • princessofbabylon 04.06.07, 16:56
    nie lubie jak ktos bez zapowiedzi przychodzi i sama tego nie robię




    --
    www.youtube.com/watch?v=lVL-zZnD3VU
  • strefa_info 04.06.07, 16:58
    Można zaryzykować i wpaść bez zapowiedzi, ale nie trzeba mieć pretensji, że
    chociaż będą w mieszkaniu, nie wpuszczą nas :)
    --
    Zdrówko
  • Gość: ellam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 17:30
    Ludziska, powariowaliscie!? To Wy nie macie przyjaciół, rodziny, osób, które są
    u Was zawsze mile widziane? Nie wyobrażam sobie nie otworzyć znajomym drzwi
    jezeli jestem w domu. Jeżeli tak się dzieje to chyba odpowiednia pora na wizytę
    u psychologa!
  • raveness1 04.06.07, 17:43
    To samo chcialem powiedziec. Jakie znowu zapowiedzi? To nie Hollywood.
  • bo1 04.06.07, 20:05
    Kiedyś też nie mogłem pojąć, że np. w Niemczech ludzie nawet własną matkę wolą
    uprzedzić o swojej wizycie. A teraz muszę przyznać, że ma to jednak zalety. Po
    pierwsze zapowiadając się, mam pewność, że nie pocałuję klamki. Po drugie nie
    wprawiam nikogo w zakłopotanie. Sam też zdecydowanie wolę gości
    zapowiedzianych. Mogę się do wizyty jakoś przygotować: odłożyć na bok inne
    sprawy, upichcić coś, naprawdę poświęcić ten czas gościom bez irytacji, że
    musiałem odłożyć na bok bardzo pilną robotę, bo ktoś miał pomysł, żeby się
    właśnie u mnie zjawić. Nie sądzicie, że tak jest jednak wygodniej i
    bezpieczniej?
  • wielki_czarownik 04.06.07, 21:16
    Wyobrażasz sobie, że robisz w domu jakieś bałaganiarskie prace (remont, porządki) i w związku z tym wszystko wywalone na podłogę a tu ktoś nagle przyłazi? Albo siedzisz i pracujesz nad czymś ważnym "na wczoraj" a tu ktoś do domu wparowuje? Albo po prostu chcesz być sam a tu ktoś nagle się wtarabania? Albo właśnie wychodzisz, albo...
    U mnie zasada jest prosta - uprzedza się o wizycie 1 a najlepiej przynajmniej 2 dni wcześniej. Wtedy jest pewność, że:
    1. Będę w domu.
    2. Będę miał czas i ochotę na przyjęcie gości.
    3. W domu będzie jako tako ogarnięte.
    4. Goście będą mieli co zjeść i wypić.
    Ja jak do kogoś idę to zawsze minimum 2 a nawet więcej dni wcześniej powiadamiam.
    --
    "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
    FELIKS DZIERŻYŃSKI
  • Gość: zenka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 21:39
    A już całkiem sympatycznie jest gdy taki ktoś, kompletnie pozbawiony wyczucia
    czasu i sytuacji, przylezie do ciebie z jakąś obcą osobą i jeszcze tak o jakiej
    ósmej rano ;)

    Niech żyje spontan! Ajlawju makufki!!!
  • xtrin 04.06.07, 21:44
    Nie wyobrażam sobie wizyty bez zapowiedzi u nikogo, może poza własnymi
    rodzicami, ale i im zwykle się zapowiadam. Też nikogo poza najbliższą rodziną
    (rodzice, siostra) bez zapowiedzi nie wpuszczę.

    Może jak ktoś siedzi sobie całymi dniami w domu i bąki zbija to niezapowiedziane
    wizyty są mu miłe. Ale jak nie życzę sobie, żeby mnie nachodzono, gdy np:
    - właśnie się kąpię,
    - sprzątam,
    - właśnie wróciłam z pracy i ledwo co członkami powłóczę,
    - wykonuję pilną pracę, która mi zejdzie do wczesnego ranka,
    - mam ochotę na spokojny wieczór sam na sam z książką,
    - planuję się wcześniej położyć,
    - mam inne plany,
    - etc, etc.

    Na krótką wizytę wymagam "zapowiedzenia się" minimum pół godziny wcześniej. Na
    dłuższą - przynajmniej godzinę, dwie. I zawsze mam prawo odmówić.
    Wpadanie do kogoś bez zapowiedzi jest wyrazem braku szacunku dla tej osoby, jej
    czasu, planów i prywatności.
  • nessie-jp 04.06.07, 22:41
    Gość portalu: ellam napisał(a):

    > Ludziska, powariowaliscie!? To Wy nie macie przyjaciół, rodziny, osób, które są
    >
    > u Was zawsze mile widziane? Nie wyobrażam sobie nie otworzyć znajomym drzwi
    > jezeli jestem w domu. Jeżeli tak się dzieje to chyba odpowiednia pora na wizytę
    >
    > u psychologa!


    Do psychologa wybierz się ty i porozmawiaj o znaczeniu słowa "tolerancja". Wiem,
    wiem, niemodne słówko - a jednak warte poznania.

    Czy nie przyszło ci nigdy do głowy, że na świecie istnieją również ludzie,
    którzy nie mogą poświęcić całego swojego czasu rodzinie i przyjaciołom?

    Moi przyjaciele doskonale wiedzą, że bez zapowiedzi się do mnie nie przychodzi,
    bo może się okazać, że właśnie robię ważne zlecenie "na zaraz" i goście będą mi
    cholernie przeszkadzać. Ponieważ przyjaciele to przyjaciele, nie obrażają się,
    nie robią min, tylko ROZUMIEJA sytuację.

    Z rodziną dużo gorzej. Mam kuzyna, który uwielbia wpadać bez zapowiedzi albo z
    zapowiedzią typu "jadę do was, będę za 5 minut". Nie zawsze mam dla niego czas.
    Czasem po prostu dochodzi do tego, że muszę się zamknąć w pokoju, podczas gdy
    reszta rodziny zabawia kuzyna - bo MUSZE skończyć pracę teraz, zaraz, w ciągu 3
    godzin. Krępuje mnie to, nie lubię być stawiana w sytuacji, w której muszę komuś
    zamknąć drzwi przed nosem - dlatego wolę, żeby mnie uprzedzać o wizycie.

    Cóż w tym w końcu takiego dziwnego?

    --
    "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
    szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 04.06.07, 23:05
    Jestem za zapowiedzianymi wizytami, bo, jak to drzewiej mawiali: gość nie w
    porę - gorzej Tatarzyna. Coś w tym jest. Nawet najmilsza osoba i z najbliższej
    rodziny, jak trafi nie w porę, potrafi zepsuć cały czas wizyty. A najgorsze
    chyba, jak wpadnie rankiem lub do południa, czyli w porze, w której człowiek
    zazwyczaj dosypia, sprząta, gotuje obiad, zajmuje się domem i sobą. W ogóle
    wizyty przed godziną 16 to dla mnie duży nietakt, no, chyba, ze właśnie
    zapowiedziane.
  • alberto4 05.06.07, 15:36
    supaari napisał:
    > alberto4 napisał:
    (...)
    > Hmmm... To teraz rozumiem treść Twej strony... Pan D. zasiadł do Twego
    > komputera? Nie zaprzeczaj - nie uwierzę...
    ----
    Tak naprawdę to mam dylemat, patrz niżej..:
    <a href="www.alberto.pl/dylemat.php"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka