System emerytalny oparty na "solidarności międzypokoleniowej" i tak padnie. Miał
on sens w ciągu kilkudziesięciu lat po II wojnie światowej, gdzie siłą rzeczy
kolejne pokolenia były liczniejsze od poprzednich, oraz - co najważniejsze -
miały praktycznie zapewnioną pracę na etacie (nie mówię o komunizmie, w Europie
Zachodniej też tak było). Teraz emerytura będzie zależała od tego, ile każdy
sobie na nią przez całe życie uskłada. W nowoczesnych, rozwiniętych krajach już
tak jest - np. w Kanadzie państwowy, gwarantowany system emerytalny zapewnia
emeryturę w wysokości umożliwiającej bardzo nędzne przeżycie (składki też są
niewysokie); niemal wszyscy oszczędzają poza tym prywatnie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.