Dodaj do ulubionych

czemu w Polsce ludzie w wieku 30-40 lat zachowuja

19.12.07, 12:32
Czesc mam takie pytanie. Moj kuzyn ostatnio wiele podrozowal po europie, ze
wzgledu na prace mieszkal po kilka miesiecy w kilku europejskich krajach i
zauwazyl jedna rzecz ze w stosunku do tych krajow w ktorych przebywal Polacy w
wieku 30-40 lat a wiec jeszcze mlodzi zachowuja sie jak stare dziadki. Kuzyn
opowiadal ze ludzie w tym przedziale wiekowym w tamtuych krajach czesto chodza
na imprezy, odwiedzaja dyskoteki, puby, chodza na koncerty, ubieraja sie
mlodziezowo itp niezaleznie od plci. Kuzynek byl zadowolony z ich trybu zycia
i teraz w ogole nie rozumie tego jak np osoby 35 letnie w Polsce moga przez
caly rok siedziec w domu przy dzieciach i nawet na sylwestra nigdzie nie wyjsc
i prowadza tryb zycia osob starszych od siebie. Czemy tak jest w Polsce? ja
jeszcze nie mam 30 kilku lat ale tez zauwazylam ze wiele osob po 30tce po
prostu "dziadzieje", ostatnio probowalam wyciagnac siostre meza (36lat) na
dyskoteke to uslyszalam ze jest na to za stara i ze ma dzieci to nie przystoi
i w ogole byla zdziwiona ze ja jeszcze mam na to ochote (mam prawie 30 lat).
Czemu tak jest?
--
Moje dziecko - moim szczesciem:)
Edytor zaawansowany
  • piwi77 19.12.07, 12:36
    Olej to i baw się dobrze jak długo masz na to ochotę. Nie patrz co
    robią inni. I nieprawda, że w innych krajach zaraz wszyscy 30 - 40
    letni tacy aktywni i rześcy.
    --
    Desant czerwonych beretów? Nie, to polski episkopat.
  • mallard 19.12.07, 12:58
    Piwi, jak zobaczyłem, że się dopisałeś, to pewien byłem, że
    napiszesz iż taki stan rzeczy, to wina katolickiego wychowania, a tu
    proszę, -rozczarowanie! ;).
    Co do meritum zaś: A może nie uszczęśliwiać nikogo na siłę? Jeśli
    Polakom z tym dobrze, to o co chodzi?

    Pozdro
    --
    Tak zwana złośliwość rzeczy martwych, to zwykle po prostu
    nieudolność istot żywych...

    fotoforum.gazeta.pl/3,0,597179,2,1.html
  • piwi77 19.12.07, 13:04
    Oczywiście, że to wina katolickiego wychowania, nie piszę już tego
    bo wiem, że mój nick automatycznie robi za tego rodzaju wypowiedź.
    Pozdrawiam również.
    --
    Desant czerwonych beretów? Nie, to polski episkopat.
  • Gość: DSD IP: 144.92.199.* 19.12.07, 16:29
    > Oczywiście, że to wina katolickiego wychowania

    Noz kurza jego twarz, tenze sam katolicyzm w takiej Brazylii wydal
    rozpasany hedonizm karnawalu, w Hiszpanii nieustanne fiesty, w
    Monachium wielkie zlopanie piwska, a tylko Polakom sie jakies
    odpadki trafily...
  • hypatia69 19.12.07, 13:02
    Rany! Ale brednie... Jedna siostra męża wiosny nie czyni, ze
    twierdzi, ze jej nie przystoi. Głupie to faktycznie.
    Tylko jeszcze zastanów sie nad organizacją. Jeśli mam kilkuletnie
    dziecko, to jakim tajemniczym sposobem mam po tych imprezkach i
    dyskotekach latać nagminnie? W dodatku ten badziew, który w
    dyskotekach jest puszczany ma sie nijak do muzyki, na której się
    wychowałam. To też zniechęca.
    A co do siedzenia cały rok w domu przy dzieciach... Jak sie kuzyn
    dzieci dorobi, to niech wtedy zadaje kretyńskie pytania.
    --
    "Choroba Alzheimera ma też zalety: codziennie poznaje się nowych ludzi."
  • drinkit 19.12.07, 13:57
    hypatia69 napisała: Jeśli mam kilkuletnie
    > dziecko, to jakim tajemniczym sposobem mam po tych imprezkach i
    > dyskotekach latać nagminnie? W dodatku ten badziew, który w
    > dyskotekach jest puszczany ma sie nijak do muzyki, na której się
    > wychowałam.

    Imprezowanie to nie tylko chodzenie na dyskoteki. Tu chodzi bardziej
    o stan umyslu. Czesc osob bo 30 robi sie zwierzetami domowymi, bez
    ikry towarzyskiej. I mysla ze to im nie przystoi. Znam takich.
    A znam tez takich, co maja rodziny, ale i maja chec sie zabawic - i
    robia to.
    Ja wychodze z zalozenia ze zycie towarzystkie w kazdym wieku jest
    konieczne dla zdrowia psychicznego.
  • kot_behemot8 19.12.07, 15:44
    > Imprezowanie to nie tylko chodzenie na dyskoteki. Tu chodzi
    bardziej
    > o stan umyslu. Czesc osob bo 30 robi sie zwierzetami domowymi, bez
    > ikry towarzyskiej.


    A widzisz w tym cos złego?


    I mysla ze to im nie przystoi. Znam takich.
    > A znam tez takich, co maja rodziny, ale i maja chec sie zabawic -
    i
    > robia to.


    A ja znam takich co mają 20 parę lat i chadzają na imprezy żeby nie
    uchodzić za dziwaków podczas gdy najchętniej posiedzieliby w domu,
    poszli na spacer z psem czy na samotna włóczęge po górach.


    > Ja wychodze z zalozenia ze zycie towarzystkie w kazdym wieku jest
    > konieczne dla zdrowia psychicznego.


    Dla czyjego zdrowia - twojego i myslacych tak jak ty czy kazdego bez
    wyjątku?

    --
    ...ale w moich oczach, tych strasznych oczach psychopaty czai się
    nieme pytanie o definicję definicji.
  • drinkit 20.12.07, 20:33
    kot_behemot8 napisała:

    > > Imprezowanie to nie tylko chodzenie na dyskoteki. Tu chodzi
    > bardziej
    > > o stan umyslu. Czesc osob bo 30 robi sie zwierzetami domowymi, bez
    > > ikry towarzyskiej.
    >
    >
    > A widzisz w tym cos złego?
    >
    >
    > I mysla ze to im nie przystoi. Znam takich.
    > > A znam tez takich, co maja rodziny, ale i maja chec sie zabawic -
    > i
    > > robia to.
    >
    >
    > A ja znam takich co mają 20 parę lat i chadzają na imprezy żeby nie
    > uchodzić za dziwaków podczas gdy najchętniej posiedzieliby w domu,
    > poszli na spacer z psem czy na samotna włóczęge po górach.
    >
    >
    > > Ja wychodze z zalozenia ze zycie towarzystkie w kazdym wieku jest
    > > konieczne dla zdrowia psychicznego.
    >
    >
    > Dla czyjego zdrowia - twojego i myslacych tak jak ty czy kazdego bez
    > wyjątku?
    >


    Nie sprowadzaj rozmowy do łapania sie za słowka bo to smieszne. Oczywiscie ze
    kazdy człowiek jest inny, moze sobie chodzic na imprezy, albo nie chodzic i nic
    nikomu do tego. Wątek jednak dotyczy pewnego zjawiska i w tym wypadku bede
    operowała pewnymi uproszczeniami. Ogolnie mowiac - tak, uwazam ze zycie
    towarzyskie jest potrzebne do zdrowia psychicznego, bo jestem zwolenniczka
    rownowagi. Czyli i zycie rodzinne, i zawodowe, i towarzyskie, i podroze, i
    czytanie ksiazek w domowym zaciszu i koncerty.

  • Gość: Gosc987 IP: *.pools.arcor-ip.net 20.12.07, 20:48
    drinkit napisała:
    Ogolnie mowiac - tak, uwazam ze zycie towarzyskie jest potrzebne do zdrowia
    psychicznego, bo jestem zwolenniczka rownowagi. Czyli i zycie rodzinne, i
    zawodowe, i towarzyskie, i podroze, i czytanie ksiazek w domowym zaciszu i koncerty.

    mogę tylko potwierdzić, inaczej człowiek zgrzybieje w domu.
  • Gość: ;-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 20:49
    Wątek jednak dotyczy pewnego zjawiska i w tym wypadku bede
    operowała pewnymi uproszczeniami. Ogolnie mowiac - tak, uwazam ze
    zycie
    towarzyskie jest potrzebne do zdrowia psychicznego, bo jestem
    zwolenniczka
    rownowagi. Czyli i zycie rodzinne, i zawodowe, i towarzyskie, i
    podroze, i
    czytanie ksiazek w domowym zaciszu i koncerty.

    I takie właśnie zjawisko rzadko w Polsce występuje w tej wariacji.
    Czy nie o to chodziło spostrzegawczemu autorowi wątku??
    Bo umówmy się - w tym kraju jeśli nie chcesz się napić to możesz się
    powiesić z nudów ;-(
  • hypatia69 19.12.07, 16:32
    "Tu chodzi bardziej o stan umyslu." Czyli mam odrętwiały umysł,
    jeśli nie bawi mnie pchanie się w tłum do tancbudy, pubu czy na
    koncert w każdy weekend, a zamiast tego wolke słucha
    "Czesc osob bo 30 robi sie zwierzetami domowymi, bez ikry
    towarzyskiej." Myślisz, ze "ikrą towarzyska" można nazwać szlajanie
    sie po knajpach, żłopanie piwa aż przelewa sie uszami i pitolenie o
    niczym? Preferuję nieco... odmienne... rozrywki.
    "Ja wychodze z zalozenia ze zycie towarzystkie w kazdym wieku jest
    konieczne dla zdrowia psychicznego." Zdefiniuj, co to według Ciebie
    jest "życie towarzyskie"? Włóczenie się z grupą nieśmiertelnych
    znajomych w każdy piątek i sobotę po tych samych miejscach, gadanie
    na te same tematy itd? Obserwowałam już takie zjawiska. Nudne
    niemożliwie. I głupie. Gdybym miała coś takiego robić, to po
    miesiącu miałabym trzy nerwice, a nie jedna. Mi to zatem nie
    wpłynęłoby dobrze na zdrowie psychiczne.
    Kumasz, na czym polega różnica między wzmiankowanymi luzakami
    z "cywylyzowaney Juropy" a mną, zaściankową, polska kurą domową? Czy
    Ci to dogłębniej wyjaśnić?

    --
    "Choroba Alzheimera ma też zalety: codziennie poznaje się nowych ludzi."
  • piwi77 19.12.07, 16:35
    hypatia69 napisała:

    > Kumasz, na czym polega różnica między wzmiankowanymi luzakami
    > z "cywylyzowaney Juropy" a mną, zaściankową, polska kurą domową?
    > Czy Ci to dogłębniej wyjaśnić?

    To jest forum, a nie miejsce na dogłębne wyjaśnienia...

    --
    Napisałem, że współpracowałem. W najgorszym razie wyjdzie, że nie.
  • Gość: ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 17:07
    Generalnie chodzi o to że przeciętny Polak jak już coś ma, to na tym
    siedzi i za boga pana nie zdejmie d...y z tego, bo się boi do bólu
    ze mu ktoś zabierze - bo czesto tak jest że zabieraja gdy sie
    odwrócisz - i ten strach tłumaczy przeróżnymi: nie lubię, nie chc mi
    sie, nie podoba mi sie - a w sumie chodzi o ten STRACH!!!! Ten z
    wielkimi gałami że może trzeba będzie być miłym dla kogoś - a to
    cholernie straszne bo i skąd wiedzieć jak to zrobić????????
    W szkole nie uczyli a i na wsi, u nas, przecież tylko urągają na
    siebie....I donoszą. I kradną. I ... ehhhhhhhhhh...
    No i jak tu z domu wyjść??????
  • Gość: Gosc987 IP: *.pools.arcor-ip.net 19.12.07, 21:23
    Hypatio, nie rob się śmieszna. Czy ludzie na zachodzie nie maja dzieci w wieku
    szkolnym? Czy muszą akurat być dyskoteki i imprezki?
    Wyjdź na zachodzie do pobliskiego klubu sportowego czy lasu, zobaczysz tam
    masowo ludzi w rożnym wieku biegających, uprawiających sport solo albo w
    grupach. Spotkasz biegające babcie którym byś figury pozazdrościła, na co dzień
    widzi się te panie w dżinsach ubrane młodzieżowo na sportowo i z zdrowym,
    współczesnym duchem / myślami.
    Na zachodzie jest zwyczaj utrzymywania tak zwanego "Stammtisch" (czyt.sztamtisz)
    to znaczy w pewnej częstotliwości (np co dwa tygodnie, lub co miesiąc) zbiera
    się grupka przyjaciół w rożnym wieku w jakiejś wybranej przytulnej knajpce,
    prowadza miedzy sobą towarzyskie rozmowy.... gry w karty.
    Teatry, Variette, Musicals, kina..., restauracje... w weekend są wyplenione w
    takich samych częściach młodymi jak i starszymi ludźmi. Tu ludzie żyją, dbają o
    ich życie kulturalne, towarzyskie, sportowe jak i duchowe, tu ludzie dbają o
    wygląd, pielęgnują się bez względu na wiek!!!
    Przeżyć, wrażeń... żaden ci nie da i żaden ci ich nie odbierze a życie jest nam
    tylko raz dane wiec korzystamy z niego ile się da i co się da.
  • kot_behemot8 19.12.07, 13:10
    Zapewne uważasz siebie za osobe otwartą i nowoczesną, prawda?
    Ciekawe więc dlaczego taka otwarta i nowoczesna osoba jak ty nie
    potrafi zrozumiec, ze ludzie bywają różni? Nie każdego bawią
    dyskoteki, nie kazdy lubi muzyke na tyle by chadzać na koncerty, nie
    kazdy lubi zaduch i hałas pubu, nie każdy lubi "ubierać się
    młodziezowo", nie kazdy... itd itd.
    Bardzo wiele osób zmienia upodobania po 30 albo 40, część z nich
    robi to wręcz z ulgą - że juz nie muszą byc tacy cool i
    tacy "młodzieżowi";)
    Inni zachowują sie "młodzieżowo" do 80-siątki bo tak lubią.
    Ważne by byc w zgodzie z samym sobą i niczego nie udawac. Ty
    chciałabys wytworzyc jakąś presję na ludzi by zachowywali sie
    zgodnie z twoimi wyobrazeniami o fajnym zyciu - presją jest np
    nazywanie ludzi o innych upodobaniach dziadkami, pisanie o nich
    ze "dziadzieją" itp.
    Lepiej się nad soba zastanów, bo to ty masz problem a nie oni.
    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • Gość: ;-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 13:30
    Zastanów się - człowiekowi, w wolnym czasie, chce się wyjść z
    domowych pieleszy tylko do miejsca gdzie jest miło, wygodnie,
    przyjaźnie, ciekawie i ciepło.. no bo czas ma być umilony, prawda? A
    po cholerę iść tam gdzie bykiem na niego patrzą, są gburowaci lub
    chamscy, nieciekawi, jest oszałamiajaco niewygodnie i na dokładkę
    drogo trzeba zapłacić za jakieś oszukane badziewie?
    Toż w naszym kraju gdy w tym i wyższym wieku pojawisz się w jakimś
    miejscu to traktują cię jakby zobaczyli białego słonia lub śmieć
    jakiś - a ty tylko chciałeś sobie w miłym miejscu posiedzieć, i może
    z kimś ciekawym porozmawiać, dla odmiany.
    Więc wygodniej w domu. Tam nikt tobą nie pomiata. Choć wcale nie
    ciekawiej.
  • Gość: renegat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 13:57
    Oj to prawda co piszesz. Ja mam 57 lat i chętnie bym poszedł do lokalu gdzie
    zabawa jest przy dobrym rocku czy balladach hevi metalowych, ale takich lokali
    po prostu nie ma, piwo w pubie mnie nie kręci ale przy dobrej kawie w dobrym
    towarzystwie chętnie bym posiedział. Ludzie starsi mają czasem bardziej
    wysublimowane gusty od małolatów którym wystarczy bum, bum, bum byle głośno.
  • ach_dama_byc_z_kanady 24.06.13, 03:19
    Gość portalu: renegat napisał(a):

    Ludzie starsi mają czasem bardziej
    > wysublimowane gusty od małolatów którym wystarczy bum, bum, bum byle głośno.
    --
    ale pier..przysz.
    primo, stary dziad juz jestes to zapomniales ze ten twoj "dobry rock i hevi metal" to juz prastary przezytek. jest rok 2013, przypominam, dziadku, od hevimetali rocku rozwinelo sie calkiem sporo nowych kierunkow w muzyce o ktorych pewnie twoje przygluche juz uszy i zacofany starczy umysl nie slyszaly.
    to co dla ciebie jest "wysublimowana muzyka" bylo dla twoich rodzicow "bum, bum, bum" wlasnie, o dziadkach juz nie wspominajac dla ktorych prawdziwa muzyka to w ogole tylko Kiepura juz byl..

    Zalosni sa tacy postarzali "znawcy" muzyki jak ty i Hypatia ktorym sie wydaje ze jedyna dobra myzka to istniala w czasach ich mlodosci. ech.

    Minnie



    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • ziarnko.pieprzu 19.12.07, 14:42
    dlatego kompanów do zabawy warto szukać poza polską:))))))
    no cóż..

    --
    Pesymista widzi ciemność. Optymista widzi światełko w tunelu. Realista widzi nadjeżdżający pociąg. A maszynista? - Trzech idiotów stojących na torach ;D
  • ziarnko.pieprzu 19.12.07, 14:43
    lubię młodych duchem 30-parolatków

    (sama młodsza jestem hehe)

    --
    Pesymista widzi ciemność. Optymista widzi światełko w tunelu. Realista widzi nadjeżdżający pociąg. A maszynista? - Trzech idiotów stojących na torach ;D
  • ziarnko.pieprzu 19.12.07, 14:48
    a, jeszcze dodam - na dyskotekach w "polandii"
    to same małolaty chadzają, monco niepełnoletnie, więc z kim się tam bawić (20parolatki już nawet sensu nie widzą w tym by tam bywać...zostaja domówki;)))

    --
    Pesymista widzi ciemność. Optymista widzi światełko w tunelu. Realista widzi nadjeżdżający pociąg. A maszynista? - Trzech idiotów stojących na torach ;D
  • niedo-wiarek 19.12.07, 18:06
    Czterdziestolatek szlajający się po dyskotekach to wcale nie taki wesoły obrazek. Może w Polsce po prostu wciąż istnieją ludzie, którzy zamiast wlewać w siebie hektolitry wódki i wyrywać na parkiecie młodociane prostytutki wolą iść z dziećmi na wycieczkę ;)
  • Gość: Gosc987 IP: *.pools.arcor-ip.net 19.12.07, 21:28
    niedo-wiarek napisał:

    > Czterdziestolatek szlajający się po dyskotekach to wcale nie taki wesoły
    obrazek. Może w Polsce po prostu wciąż istnieją ludzie, którzy zamiast wlewać w
    siebie hektolitry wódki i wyrywać na parkiecie młodociane prostytutki wolą iść z
    dziećmi na wycieczkę ;)

    Ale masz skrajne myśli, sadzisz ze wszyscy myślą twoimi kategoriami?
    Dlaczego tylko skrajności wam do głów wpadają?
    Ja mam zamiar jechać na zakończenie karnawału do Bydgoszczy z towarzystwem na
    sale i co powiesz na to?
    A o tańcu zapomniałeś?
  • Gość: ;-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:34
    tych pierdoł jest dookoła tyle że ochote do życia odbierają - świat
    się teraz kręci wokół rent, emerytur, benzyny, samochodów,
    dzieci, ... no i chyba tyle. Nic wiecej.;-(
  • Gość: Gosc987 IP: *.pools.arcor-ip.net 19.12.07, 21:44
    Gość portalu: ;-( napisał(a):

    > tych pierdoł jest dookoła tyle że ochote do życia odbierają - świat
    > się teraz kręci wokół rent, emerytur, benzyny, samochodów,
    > dzieci, ... no i chyba tyle. Nic wiecej.;-(

    Czy tylko tym i chlebem człowiek żyje?
  • Gość: 50+ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:52
    Czy tylko tym i chlebem człowiek żyje?

    No i ja o to pytam! Ale w Polsce zdaje sie to być normą - i
    właściwie trudno sie dziwić bo, okazuje się że, ok. 70% ludzi 50+
    nie jest w stanie znaleźć zatrudnienia, czyli dochodu, czyli kasy na
    zabawy (o ochocie nie wspomniawszy!!!)
    Taka rzeczywistość ;-((((
  • Gość: Gosc987 IP: *.pools.arcor-ip.net 19.12.07, 22:41
    Czy do jakiś wspólnie zorganizowanych imprez potrzeba kasy, a co powiecie na
    zorganizowane grupowe wędrówki, korzyść dla zdrowia, korzyść dla ducha i kontakt
    z ludźmi. Ile to kosztuje? Odrobinę chcecie, chęci obcowania z innymi.
  • Gość: POll IP: *.chello.pl 19.12.07, 21:43
    chyba po prostu nie umieją się bawić, popatrz na posty z czym kojarzy się
    ludziom zabawa i życie towarzyskie
  • 10iwonka10 20.12.07, 10:01
    >>>zauwazyl jedna rzecz ze w stosunku do tych krajow w ktorych
    przebywal Polacy w wieku 30-40 lat a wiec jeszcze mlodzi zachowuja
    sie jak stare dziadki. Kuzyno powiadal ze ludzie w tym przedziale
    wiekowym w tamtuych krajach czesto chodzana imprezy, odwiedzaja
    dyskoteki, puby, chodza na koncerty, ubieraja sie
    mlodziezowo itp>>>

    Nie przesadzaj ze w Polsce nikt tego nie robi, ale na to wplywa
    wiele czynnikow osobiste upodobania, wielkosc miasta w ktorym sie
    mieszka, sytuacja finansowa, rodzinna.......

    Dlaczego osoba w wieku 40 lat ma sie ubierac mlodziezowo?
    Jest takie angielskie powiedzenie "mutton dressed as a lamb"
  • Gość: Monika IP: *.pronet.lublin.pl 20.12.07, 23:50
    Ludzie wszystko zalezy od stanu ducha"skapciec" mozna w wieku 20 lat,kazdy lubi
    co innego,ale fakt faktem,ze Polak jak zalozy rodzine,to odseparowuje sie czesto
    od znajomych,zycia towarzyskiego,i nie chodzi tylko o brak czasu,finansow,po
    prostu im tak dobrze i wygodnie,albo by chcieli,ale co na to zona,maz,i ja nie
    mam na mysli jakiegos pijanstwa,ale zwyklego spotkani sie czasem ze
    znajomymi,wyjscia do glupiego kina czy teatru,mam przyklad mojej
    kolezanki,urodzila dziecko,o niczym innym z nia nie pogadsz,tylko o dziecku i mezu.
  • tom-77 21.12.07, 10:35
    Obwiniałbym tutaj konserwatyzm polskiego społeczeństwa, gdzie z
    reguły przed 30-tką zakłada się rodziny i płodzi/rodzi dzieci. Wtedy
    prawie całą energię pochłania małe dziecko i praca. Mieszkam w dużej
    aglomeracji, mam 30, a zdecydowana większość moich kolegów ze szkoły
    jest po ślubach i dzieciata.

    Ale dochodzą też czynniki osobowościowe - nie każdy lubi typowo
    imprezowy styl życia. Ja na przykład ubieram się młodzieżowo, lubię
    gry komputerowe, filmy czy muzykę techno, ale jakoś nigdy specjalnie
    nie pociągało mnie zarywanie całych nocy na dyskoteki, zloty w
    mieszkaniach, opijanie się czy jakieś lekkie dragi. Lubię czasem
    się "pobawić" (w rozpowszechnionym rozumieniu), ale nie jest to dla
    mnie decelowa, wymarzona, główna forma spędzania czasu, tak jak to
    jest w przypadku tzw. imprezowiczów. Takie czynniki osobowościowe są
    zapewne niezależne od kraju czy rasy.
  • Gość: aka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 13:34
    W Polsce ludzie sa nieufni, podejrzliwi, wiecznie się porównują z
    innymi, sa wśibscy i nierzyczliwi, rozmawiają z obcym jedynie gdy
    muszą, i robią wszystko na pokaz. Takie cechy nie sprzyjaja życiu
    towarzyskiemu które głównie ma polegać na przyjemności przebywania z
    innymi ludźmi. U nas ludzie zamykają sie w swoich kołach, głównie
    rodzinnych. Nie do pojęcia jest wyjść z domu, i np. usiąść sobie w
    jakimś miłym miejscu i pogadać z kimś kto też tam przyszedł. A jeśli
    jesteś kobietą to szczególnie - zaraz zarobisz ocenę że podrywasz.
    Zrobić coś miłego razem, tak dla spędzenia miło czasu, jest
    praktycznie niemożliwe.
  • 10iwonka10 21.12.07, 14:41
    >>>W Polsce ludzie sa nieufni, podejrzliwi, wiecznie się porównują z
    > innymi, sa wśibscy i nierzyczliwi, rozmawiają z obcym jedynie gdy
    > muszą, i robią wszystko na pokaz.>>>

    Chyba troche przesadzasz to zalezy jacy ludzie i gdzie.

    >>Nie do pojęcia jest wyjść z domu, i np. usiąść sobie w
    > jakimś miłym miejscu i pogadać z kimś kto też tam przyszedł>>

    Jakim milym miejscu ? parku,pubie.....
  • barbaralo 22.06.13, 22:45
    zapraszam do klubu ,,Kabaret'' tu sa starsi i chętni do wyjścia z domu www.klubkabaret.pl
  • voxave 23.06.13, 04:56
    Wyciaganie starego trupa z szafy.
  • tigertiger 23.06.13, 08:31
    Nie ma wielkich różnic miedzy 30-latkami w Polsce, a ich rówieśnikami w krajach zachodniej Europy. Nie ma też jednego stylu życia preferowanego przez młodych w danym kraju, wręcz przeciwnie,wszak młodość niejedno ma imię:). Odstajemy od krajów zachodnich zarówno ekonomicznie i liberalizacja społeczna rozpoczęła się u nas 30 lat później niż w krajach zachodnich. Niższe standard życia w połączeniu z większym ostracyzmem społecznym niż w krajach zachodnich jest powodem, że Polacy, którzy założyli rodzinę rzadziej wydają na rozrywki niż ich rówieśnicy z krajów europy zachodniej. Niemniej w dużych miastach Polski 30-latkowie to najczęstszy bywalcy klubów, czy kuzyn bywa w warszawskich klubach? Z 40-latkami w Polsce jest już z goła inna historia, ich zachowania są uwarunkowane odmiennym okresem socjalizacji. Dojrzewanie 40-latków przypadło na kompletnie inny okres historyczny. Lata 80 na zachodzie to czas liberalizacji społecznej, Polacy tkwili w tym czasie w ustroju komunistycznym, odgrodzeni od świata "żelazną kultura", w takim społeczeństwie role kulturowe zwiane z płcią czy etapami życia są silnie wpajane i przestrzegane. Dzisiejsi trzydziestolatkowie dojrzewali intelektualnie już w nowy ustroju w czasach kiedy dokonała się pluralizacja i hybrydyzacja kategorii wiekowych. Jeśli 30-latkowie, mieszkańcy dużych miast w Polsce się nie bawią to nie dla tego, że im nie wypada, ale dla tego, że ich na to nie stać, nie stać np. na opłacenie niani do dziecka, na alkohol i wejściówki, na nocne taksówki, do tego dochodzi zmęczenie obowiązkami. To bardzo naiwne prowadzić takie obserwacje na własną rękę, lepiej jest się zdać na wiarygodne raporty i statystyki dotyczące życia ludzi młodych w Polsce i zagranicą. Skąd np. kuzyn wie czy w klubach na zachodzie spotkał matki czy bezdzietne singielki ? czy kuzyn porównuje 30 latków mieszkańców dużych miast za granica i w Polsce, czy swoje najbliższe środowisko z tym co zaobserwował w dużych aglomeracjach zachodnich ? 36 latek w Polsce urodził się w 77 roku, dorastał i dojrzewał w okresie do 1989 roku, jego doświadczenia są kompletnie inne od 26 latka, który urodził się na dwa lata przed zmianą ustroju, a jego dorastanie przypadło na czas transformacji i przemiany ustrojowej i obyczajowej, no i żyje w globalnym multimedialnym świecie. Stałe łącza internetowe mamy w Polsce od 91 roku, 26latek jest więc wychowany od dziecka w multi-kulti, w kulturze skoncentrowanej na indywidualnych potrzebach i jakości życia, kulicie wiecznej młodości i witalności podczas gdy 36-latek jest ukształtowany przez wzorce z tradycyjnym podziałem ról społecznych, w której rola matki i żony wiąże się z całkowitą rezygnacją z własnych potrzeb na rzecz rodziny.
  • skuter44 23.06.13, 09:40
    Ale to samolubstwo młodych i zapominanie , że starzy tez ludzie.
    A więc dlaczego 30-40 latki, a nie 70-latki ? To nic im się nie należy, z uciech młodych ludzi ? -;) Odrazu odpowiem. mam zdrowie i forsę ... idę do knajpy, do teatru, na dyskotekę, idę na trasę turystyczna, jadę rowerem.... Warunek - aby te płatne uciechy - imprezy, teatr, koincerty były niedaleko, nie na koncu Polski i aby były na moja kieszeń. I wcale mnie nie interesuje czy inni starzy tak robią czy nie.

    Nie wiem czemu robimy problem i zastanawiamy się. Ważne, że są mozliwości takich zabaw. Myslę, że nie wszyscy młodzi (30-40 latkowie) , też na Zachodzie, idą na dyskoteki. Nie ma takich badan i porównań. U nas bariery to - dzieci, forsa, brak odpowiednich imprez i miejsc zabaw w pobliżu. Nawet gdyby Polacy to wszystko mieli to i tak masowo nie bedą się bawić. Zwyczaje takie ( z czasów I i II RP a nawet PRL) zanikły.
  • lepian4 23.06.13, 14:00
    Popros kuzyna, by ruszyl tylek, gdy zawita w Polsce. Pewnie zajety namietnym ogladaniem Barw Szczescia nawet nie zauwazyl, ze w Polsce niezle mozna sie zabawic.
  • lepian4 24.06.13, 20:59
    Ten twoj kuzynek przypomina stary dowcip o dwoch Ruskich. Jede z nich donosil koledze sensacje o Polakach:-
    Ty sluchaj, w tej Polsza to bzykaja sie przez caly dzien. Jeszcze nie wywleczesz sie z lozka, juz ktos ciebie od tylu dopadnie, pozniej w lazience kolejka spragnionych seksu sapie na twoj widok. W kuchni nie zjesz nawet spokojnie sniadania, bo tlum powali cie na lopatki i wali bez opamietania z grubej rury. I tak dniami i nocami. Nawet sie nie wyspisz porzadnie bo bzykasz sie i bzykasz bez opamietania...

    - A ty skad to wiesz? - pyta sie zaciekawiony kolega.
    - Byles w Polsce?

    - Ja nie, ale moja siostra tam byla i mi opowiadala.
  • izabella1991 25.06.13, 15:05
    Owszem,jest mnóstwo osób w typie ,,młodych staruszków" a są też tacy jak ja,co to jak się w wieku 36 lat nauczyłam na rolkach śmigać,to....śmigam do tej pory....a mam lat 43.
    Figurkę mam (chwaląc się,no cóż) bardzo w porządku dzięki temu,że kocham pływanie ,spacery,jazdę na rowerze,a że się czasem gapią i komentują...ja mam na takie typy sposób!
    Mieszkałam przez lat parę w Hiszpanii ,a tam osoba po 30-,40 ,czy 50-tce jest uważana za młodą i tylu programów aktywności dla osób już dojrzałych to ...każdemu życzyć.
    Aha,najlepiej odtańczonego rock-and-rolla ( z figurami i saltem na biodra) widziałam u pary w wieku 60+,państwo Ci byli Anglikami a tańczyli tak,że dech wszystkim zaparło.
  • mila2712 25.06.13, 21:49
    w moim otoczeniu tak sie nie dzieje
    osoby 30 -40 letnie są bardzo aktywne .....do starych papci im daleko
  • skuter44 26.06.13, 11:39
    No to czemu jest tu ocena że 30-40 latki są mało aktywne ?
    Już może bez porównania z aktywnością ludzi starych.
  • mila2712 26.06.13, 21:03
    widocznie ma takich w rodzinie, wsród znajomych

  • 10iwonka10 26.06.13, 11:36
    Nie generalizowalabym tak... to zalezy od wielu czynnikow i czesto tez czy mieszka sie w duzym miescie czy nie. Plus dyskototeka? Na zachodzie tez sa pewne przedzialy wiekowe. Sa dyskoteki - 'clubbing' dla malolatow i dla osob w wieku 30-40 czy wieciej.
    Z tym ubieraniem sie mlodziezowo to tez sa granice- jak babsko 50 letnie z wielka
    d...i brzuchem ubierze sie mlodziezowo z odkrytym brzuchem i kolczykiem w pepku to widok jest taki sobie...
  • izabella1991 26.06.13, 13:10
    Ależ proszę pani-ludzkość w takim np. Londynie ( na Camden Town) nie takie typu widuje:-)))
    Tam kolczyki wszędzie,gdzie się da,irokezy wielkości ok. pół metra,punki ,punkówy i inne subkultury w wieku dowolnym-(takim 60= i 70 +) to normalna normalność:-)))
    Ja jestem 40+ i takie cuda,jak odkryty brzuch czy kolczyki w pępku to nie dla mnie,ale sportowy,luźny styl typu portki,mokasyny i plecak to jeszcze jak najbardziej tak!
    Dzidzią piernik nie chciałabym być,ale młodą staruszką też nie.
  • 10iwonka10 26.06.13, 13:54
    Albo na ' Strawberry Festival' w Cambridge to jest zabawne i ma urok. Ale to jest raczej weekendowy stroj ,do pracy nikt sie tak nie ubiera. Znam goscia ktory pracuje w firmie ubezpieczeniowej a w weekendy gra w kapeli rockowej. Jak dwie rozne osobowosci :-)
  • izabella1991 27.06.13, 12:52
    No i właśnie takich ludzi lubię,ba - UWIELBIAM.
    Insza inszość chodzić do roboty jak cudak -w wielu miejscach obowiązuje ,,dress code" i nie
    ma,że boli.Ale po pracy/w weekendy-czemu by nie!
    Jest cosik takiego w ludziach (szczególnie z małych miasteczek albo wsi) ,że strasznie zwracają uwagę na nieśmiertelne ,,co ludzie powiedzą" i ubierają się jak ,,dziady proszalne" albo ,,ciotki grafa Zeppelina".Mam taką koleżankę jeszcze z podstawówki,jest już babcią( ma 43 lata) i nic to....Gorzej ,że ona ubiera się tak babciowato-typu: powyciągane,długie spódnice,szaro-bure kolory,nijaka fryzura,zero makijażu....Próbowałam jej kiedyś podpowiedzieć zmianę stylu,pomóc trochę w doborze odpowiedniego dla niej makijażu-nie dało się i już. Smutne to,bo np. ma piękne,duże ,niebieskie oczy i odpowiedni makijaż i strój by to podkreśliły.Ale nie i już:-(((

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.