Dodaj do ulubionych

Współczujecie usuniętym "dzieciom nienarodzonym" ?

05.01.08, 09:35

Proszę o szczere odpowiedzi :)
Edytor zaawansowany
  • piwi77 05.01.08, 10:32
    Unikam tego uczucia jak mogę, bo obraża ono tego komu się
    współczuje. Wolę, jeżeli mam taką mozliwość, tego kogoś pocieszyć,
    wysłuchać lub w czymś pomóc, zamiast mu współczuć.
    Usuniętemu płodowi nie można pomóc, pocieszyć go lub chocby
    wysłuchać. Tak jest i przyjmuje to do wiadomości.
    --
    Heretycy, którzy okażą skruchę, zostaną wprawdzie dopuszczeni przez
    Kościół do pokuty, życie jednak nie będzie im darowane. (św. Tomasz
    z Akwinu)
  • kochanica-francuza 05.01.08, 18:20
    To obrażające uczucie to jest litość, która zawiera w sobie pierwiastek
    wyższości i zadowolenia "a mnie nie jest tak źle". Współczucie jest właśnie tym
    uczuciem, które jest OK.
  • paskudek1 05.01.08, 14:39
    słowo współczucie ma swouje znaczenie we WSPÓŁodczuwaniu. Żeby
    WSPÓŁodczuwać czyli czuć podobnie z drugą jednostką to jednostka ta
    TEŻ musi odczuwać. Ból, smutek itd. Bo współczucie w radości raczej
    głupio brzmi... Ale wracając do rzeczy, abym współczuła komukolwiek
    to ten ktoś MUSI z definicji czuć to ckokolwiek. Na przykład
    koleżance zmarła mama więc jej WSPÓŁczuję bo KOLEŻANKA jest smutna,
    zrozpczona, brak jej mamy. Jako osoba w miarę wrażliwa jestem w
    stanie wyobrazić sobie co czuje cżłowiek po stracie matki więc
    współczuję.
    Usunięte "dziceko nienarodzone" (rany boskie jaka to jest głupota)
    nie może czuć smutku, żalu, rozpaczy bo usuwany płód (bądź zarodek)
    i ole wogóle ma wykształcony jakikolwiek system nerwowy to w stopniu
    znikomym bądź wcale. O odczuwaniu takich emocji jak strach, smutek,
    rozpacz itp nie moze być mowy. Jak więc mam WSPÓŁczuć komuś kto SAM
    nie może czuć????
    Mam nadzieję, że choć w dość zawiły sposób to ujęłam, to jednak
    zrozumiesz.
  • Gość: lemurzyca IP: *.pools.arcor-ip.net 05.01.08, 14:49
    Twoja pseudonaukowosc poraza. 5-6 tygodni w "celi smierci" i wyrok
    pluum.
  • kot_behemot8 05.01.08, 14:58
    "rozwiniety system nerwowy" to nie jest jakieś strasznie trudne i
    strasznie naukowe (a tym bardziej "pseudonaukowe") pojęcie. Nawet
    lemur powinien je zrozumieć, przy odrobinie wysiłku;))
    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • ktosiaczek 05.01.08, 19:02
    Paskudku dobrze pwawisz, nie można też współczuć z innego powodu - skoro ich nie ma, skoro nie żyją, to nie czują, to jak WSPÓŁczuć
  • pocoo 05.01.08, 22:04
    Biedne jajeczko , ledwie zapłodnione a juz tabletką wczesnoporonną
    usunięte.To jakaś paranoja.
  • mjot1 05.01.08, 23:46
    No właśnie...
    Nigdy nie byłem (jeszcze) „dzieckiem nienarodzonym” w
    dodatku „usuniętym”, więc nawet nie staram się odczuwać wspólnie
    czegokolwiek...
    Mniemam, iż moje odczucia różniłyby się cokolwiek...
  • kochanica-francuza 06.01.08, 23:09
    mjot1 napisał:

    > No właśnie...
    > Nigdy nie byłem (jeszcze) „dzieckiem nienarodzonym”

    To skąd się wziąłeś? ;-)
  • mjot1 07.01.08, 19:54
    „To skąd się wziąłeś? ;-)”
    Joj! No właśnie... ;-)
    Hm... Qrcze! To chyba mnie jednak nie ma...

    Najniższe ukłony!
    Zaniepokojony M.J. ;-)
  • kot_behemot8 06.01.08, 09:54
    Nie, w 2 miesiącu tworza sie zalążki przyszłej kory mózgowej a to
    duża różnica.
    --
    Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
  • xtrin 05.01.08, 22:31
  • Gość: jaija IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.01.08, 23:34
    No właśnie, może zaczniemy ronić łzy nad krwią menstruacyjną, albo zmarnowanymi plemnikami, cóż za szkoda, dziecko nie powstało... paranoja!
  • xtrin 06.01.08, 02:46
    Gość portalu: jaija napisał(a):
    > No właśnie, może zaczniemy ronić łzy nad krwią menstruacyjną,
    > albo zmarnowanymi plemnikami, cóż za szkoda, dziecko nie powstało...

    Proponuję specjalne cmentarze dla zużytych podpasek i prezerwatyw. Za
    niepochowanie ich odpowiednio kara jak za bezczeszczenie zwłok.

    A o "dzieciach niepoczętych" słyszałam kiedyś na uszy własne w Radiu Maryja :).
  • Gość: lemurzyca IP: *.pools.arcor-ip.net 06.01.08, 10:27
    Ja proponuje, zebys te podpaski i kondomy nauczyl/a sie bez szkod
    dla srodowiska utylizowac. I dobrze byloby poczytac cos na temat, co
    pozwoliloby komentowac a moze i zrozumiec bez pomocy radia maryja
    czy tez erywan. Np cos z psychologii prenatalnej, koniecznie
    ekspertow bez powiazan katolicko-polskich. Internet otworem stoi.
  • 5rano 06.01.08, 21:47
    1. Którym otworem stoi internet?
    2. Bałwochwalstwo radio-maryjne zamienić na złotego cielca nauki? Eeee.
    3. Czy "pozwolenie, żeby komentować" uzyskuje się przez czytanie "koniecznie
    [sic!] specjalistów"? Dlaczego?
    4. W czym są lepsi eksperci "bez powiązań katolicko-polskich" od tych, które
    rzeczone posiadają? Według jakiego kryterium dokonujesz oceny? Podejrzewam:
    arbitralny wybór.

    --
    Wie soll man da ernst bleiben?
  • Gość: lemurzyca IP: *.pools.arcor-ip.net 07.01.08, 18:38
    Kazdy sobie dziure skrobie i po sprawie:) Nu, was soll das scheiss-
    sorry heis-en?
  • xtrin 06.01.08, 23:23
    Można wiedzieć co ma psychologia prenatalna do podpasek? Zafascynowało mnie to :).
  • stokrootka40 06.01.08, 08:20
    Tak naprawdę biedne są te niedoszłe mamy. Jestem przekonana, że każdą z nich,
    nawet te o najbardziej liberalnych poglądach dopada czasem tęsknota za
    potencjalnie możliwym, a nienarodzonym dzieckiem.
  • jdbad 06.01.08, 09:14
    Skąd ty to możesz wiedziec? Rozmawiasz tak sobie z tym wszystkimi
    kobietami?
    --
    Sąsiad jest łobuzem:)
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1009977,2,1.html
  • kot_behemot8 06.01.08, 09:57
    To tylko projekcja twoich własnych odczuć na inne osoby. A ludzie są
    różni, wyobraź sobie.
    --
    Tupnięcie nogą zamienia subiektywne odczucia w obiektywną prawdę
  • 5rano 06.01.08, 21:42
    "potencjalnie możliwym, a nienarodzonym dzieckiem" - a co to za byt?
    Z tego zdania wynika, że można współczuć wszystkim dzieciom, których istnienie
    daje się pomyśleć. Dużo. Gdybym tak chciał każdego darzyć tym uczuciem, to
    strasznie by mnie to wycieńczyło :p
    Niektórym dzieciom współczuję - z wielu powodów (tata bezrobotny, matka
    alkoholiczka itp.).
    Płody nie są dziećmi. Płodów nie darzę współczuciem.

    --
    Wie soll man da ernst bleiben?
  • kochanica-francuza 07.01.08, 00:00
    A tata alkoholik? Niewystarczający powód do współczucia?
  • 5rano 08.01.08, 11:57
    Wystarczający. Wszystkie inne - znajdujące się na tym samym poziomie, co
    wymienione - przypadki znajdują się w "itp."
    Pozdrawiam :)
    --
    Wie soll man da ernst bleiben?
  • xtrin 06.01.08, 23:36
    stokrootka40 napisała:
    > Jestem przekonana, że każdą z nich, nawet te o najbardzie
    > liberalnych poglądach dopada czasem tęsknota za
    > potencjalnie możliwym, a nienarodzonym dzieckiem.

    Idiotyczne i bezpodstawne uogólnienie.
    Niewątpliwie są kobiety cierpiące na syndrom poaborcyjny. Niewątpliwie są takie,
    które jakiś żal z aborcją związany odczuwają. Ale są i takie (i jest ich wiele),
    które nie myślą o tym wcale, lub bardzo rzadko, nie traktują usuniętego płodu
    jako dziecka, a decyzji swojej nie żałują, bo np. dała im szanse porządnego
    wychowania innych, narodzonych już dzieci.
    Choć wedle niektórych "specjalistów" te już narodzone szczęśliwe też być nie
    mogą, bo wszystkie bez wyjątku cierpią na straszliwy syndrom ocaleńca.
  • 33qq 06.01.08, 23:12
    To taki żarcik?
  • mary_an 08.01.08, 12:14
    Trzeba rozroznic - to nie jest tak, ze idziesz sobie przez miasto, widzisz
    slodziutkiego dzidziusia i sobie myslisz "a mogl sie nie narodzic, bo jego mama
    chciala przeprowadzic aborcje". Po kilku tygodniach od zaplodnienia nie jest to
    jeszcze dziecko, slodki maly bobasek z niebieskimi oczkami, tylko zlepek kilku
    komorek, jeszcze nie mysli, bo nawet nie ma rozwinietego mozgu, nie ma w ogole
    nic rozwinietego.

    Rownie dobrze mozesz popatrzec na kawalek drzewa i zalowac, ze sie marnuje, bo
    "moglaby byc z tego taka fajna rzezba". Od kilkutygodniowego plodu do zdrowego
    narodzonego dziecka jeszcze bardzo daleka droga, wiec moim zdaniem nie ma co
    tutaj dywagowac.

    Co innego zabijac dzieci, ktore sa juz dziecmi, a co innego bezksztaltny zlepek
    komorek. UWazam, ze samo okreslenie "dziecko" jest tutaj nie na miejscu.
    --
    Tak bedzie na Euro 2012
    Achmed theDead Terrorist
  • facet123 08.01.08, 13:18
    Nie.
    Tak samo jak nie współczuję komórkom jajowym i plemnikom, które "zginęły"
    ponieważ nie wzięły udziału w zapłodnieniu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka