Dodaj do ulubionych

Moja zona nie chce iśc do pracy!!

24.05.09, 16:53
Mam 4 letnie dziecko ktore moze iść juz do przeedszkola Nie utrzymamy sie z
2500 zl bo takie mam m-czne dochody .Zona rozleniwiła sie w domu i nie mysli o
pracy Powiedziala ,ze nie bedzie sie plaszczyć za 1000 zl przed nikim kto
bedzie nia rzadził.
Jakich użyć argumentów, aby ją przekonać?
Edytor zaawansowany
  • tytanya 24.05.09, 16:55

    Ograniczyć pieniądze.

    --
    :)
  • jor80 24.05.09, 16:58
    Oddaje jej cala wyplate poza drobnymi kieszonkowymi ktore zostawiam sobie na
    piwo .To ona zajmuje sie zakupami ,oplatami itd ale niestety teraz juz nie
    wystarcza od pierwszego do pierwszego .Jak cos zlapeie dodatkowego to mamy
    wiecej gotowki ale wiadomo ,ze z ta dodatkowa robota jest roznieOna jest
    polonistka i moze pracowac w pobliskiej szkole ale jej sie nie chce!!
  • tytanya 24.05.09, 17:07
    Nie chcę Ci żony obrażać, ale ona jakaś dziwna.
    Ponizej Hypatia dobrze radzi. Też bym tak zrobiła.
    --
    :)
  • Gość: T IP: *.bredband.comhem.se 26.05.09, 18:31
    Typowa Polka.
    Polki dzielimy na dwie grupy. Te co się potrafią utrzymać i są
    singielkami czekającymi na księcia z bajki i te co się nie potrafią
    utrzymać i znajduja pierwszego lepszego frajera co będzie na nie
    pracował.
  • Gość: James IP: *.as.kn.pl 26.05.09, 22:51
    te, mysle ze to jest cholerna prawda
  • Gość: pump IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.09, 10:20
    Dokładnie. Większość kobiet we Wrocławiu jest taka.
    Albo singielki (pseudo feministki- jak nie jesteś z nami to jesteś obiektem
    męskiej dominacji), które mają nawet po 30-tce, bawią się cały czas lub szukają
    księcia - a później będą płakać mając 35, że mają problemy podczas ciąży lub nie
    mogą zajść. Albo takie szukające jelenia, który będzie na nie pracował a same
    będą na prawo i lewo dawały to i owo...
    To co się stało w Polsce z podejściem kobiet do życia i związków przez ostatnie
    10 lat woła o pomstę...
    Ale i to się skończy, na zachodzie przeżywali to jakiś czas temu i faceci w
    końcu zmądrzeli i role powoli się odwracają :)
  • zigzaur 27.05.09, 10:27
    Wielu feministkom wydaje się, że mają wyrobioną pozycję zawodową, bo potrafią
    kopiować literki z Excela do Power Pointa albo nawet odwrotnie.
    Ewentualnie potrafią dojechać do pracy Corsą, Yarisem czy Fordem K na drugim
    biegu z szybkością 40 km/h.
  • permanentne_7_niebo 28.05.09, 10:27
    Najważniejsze jest mieć "wyrobioną pozycję zawodową" czy może lubić
    to, co się robi, mimo, że reszta społeczeństwa uważa że Twoja praca
    polega na odbieraniu telefonów?
    To samo z facetem. To, że nie interesuję się 18stkami, facetami, dla
    których komplementem jest to, że powiedzą lasce z biura, że ma fajny
    biust, albo kolesiami, którzy w życiu przeczytali tylko Jak Wojtek
    został strażakiem, nie znaczy, że jestem zaraz feministką/singielką
    czekającą na księcia. Myślę, że wiele kobiet się z tym zgodzi.
    Reprezentujesz prostackie i uogólniające podejście.
    --
    [*] w pół...

    .
  • Gość: Chantal10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 19:13
    A VW Golfem albo Polo to już nie?
  • Gość: żonka IP: 94.254.190.* 30.05.09, 22:33
    Helooł! A ja ?
    6 lat w partnerskim małżestwie,prawie wszystko robimy razem.Czyli oprócz
    gotowania,prania(co również robi moj mąż) koszę trawę,dorzucam węgiel ,robie
    dobne remonty ( adaptacja strychu !)I pracuje zawodowo( etat+ dorabianie).Autko
    mam fajowe - Opel Omega i uwierzcie,że wyciaga wiecej niz 40;)Także
    zaradna,pracowita a jednoczesnie troskliwa itp.
    Ale sobie reklamę zrobiłam :)) No i dobrze-niech mąż mnie docenia bo cholerną
    macie racje-niektóre laski są beznadziejne...Nie pracują(bo im sie nie chce),nie
    mają prawka( po co jak mężuś ma),nie potrafią zrobić przelewu przez internet...
    Nie chce straszyć ale znałam takiego jednego 40 latka,który caly czas siedział w
    pracy,żeby na wszystko starczyło.I facet się wykonczył...A jego zona jak
    siedziala w domu tak siedzi i rente po nim dostaje.Smutne prawda?
  • Gość: też żona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.09, 08:18
    Jest jeszcze grupa jak ja. Troje dzieci w tym bliźniaki 13
    miesiączne - w żłobku. Mąż zarabia całkiem nie źle a ja w pracy bo:
    1. jak posiedzę w domu jeszcze parę lat to "wypadnę z obiegu" i
    porównywalną posadę nie dostanę
    2. co zrobi taka domowa żona kiedy mąż postanowi odejść - alimenty
    to trochę mało bo max mogą ściągnąć 60 % zarobków męża
    3. no i mimo tego co o ZUSie się mówi jak przychodzi czas to każdy
    na emeryturę by chciał iść
    4. nie zgodzę się na drugi etat mojego męża (by żyło się lepiej) bo
    go już wcale w domu nie będzie a nie po to zakładałam rodzinę
  • Gość: mama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 19:46
    zgadzam się. jestem w piątym miesiącu ciąży i przez siedem dni w tygodniu
    pracuje- nie w biurze tylko stoje przy kasie. Nie jestem ani singielką ani
    leniwą krową. Sorki ale w tym kraju są jeszcze normalne kobiety.
  • Gość: cm2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 07:17
    I taka jak ja. Mąż w domu, od pół roku szuka pracy a ja utrzymuję
    nas oboje. za chwilę urodzę dziecko, zostaną w domu do końca
    macierzyńskiego i do pracy. Nie wszystkie kobiety są leniwcami....
  • Gość: Chantal10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 19:11
    Raczysz żartować.
  • Gość: Kaja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.09, 20:23
    Po pierwsze to musze sie odniesc do jednego komantarza z poczatku.
    Kobiety nie dzilea sie na dwie glupie kategorie moj drogi T.
    Sa rozni ludzie i tez rozne kobiety.
    Ja tez na poczatku malzenstwa siedzialam w domu- nie z lenistwa-
    trafilam w obce miejsce-chcialam sie oswoic.
    Ale szybko znalazlam prace i jestem z niej bardzo zadowolona.
    Ja bym proponowala porozmawiac o szacunku, bo jesli zona ma
    gdzies,ze maz zacharowuje sie dla rodziny,a ona ani mysli palcem
    kiwnac, to chyba meza za bardzo nie szanuje....
  • Gość: margot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 07:28
    Tak, bo Wy byście chcieli mieć wszystko. Żeby żona gotowała,
    prasowała, wychowywała dzieci i jeszcze do tego pomagała w
    utrzymaniu rodziny.
    Trzeba się na coś zdecydować. Albo pełne równouprawnienie, czyli
    wtedy liczysz się z tym, że też będziesz musiał gotować jak żona
    będzie wracać później z pracy, będziesz pomagać w domu i zajmować
    się dziećmi a jak nie to po prostu zmień pracę. Bo przecież w końu
    to obowiązek mężczyzny żeby utrzymać rodzinę a jak nie jesteś w
    stanie jej utrzymać to po co ją zakładałeś..?
  • Gość: g4 IP: *.lublin.mm.pl 29.05.09, 19:31
    I o to chodzi, faceci nie mają tylko wyboru: albo tyranie na rodzinę z
    niepracującą żoną, albo dzielenie się wszystkimi obowiązkami z pracującą. Można
    jeszcze być samemu, do seksu znaleść od czasu do czasu kogoś, i mieć całą pensję
    dla siebie. Tyle że tej ostatniej opcji za bardzo nie ma w mentalności kobiet.
    Już widzę te epitety od leni i nieudaczników...
  • Gość: Nell IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.09, 17:58
    a gdzie jest napisane że to facet ma zarabiać na utrzymanie rodziny?
    moze w epoce kamienia łupanego, lub średniowieczu no i w PRL-u
    czasami. teraz moja droga mamy inne czasy, teraz kobiety też pracują
    i robią wszystko w domu jak nalezy. tylko są też takie trutnie co to
    zawsze znajdą pretekst żeby zalec przed telewizorem, albo udaja ze
    silnie zmęczone prasowaniem lub praniem(hmm dziwne bo wymyślili coś
    takiego jak pralka)a gotowanie? no cóz dla mnie nie ma
    przyjemniejszej rzeczy, więc też nie bardzo można się zmęczyć. Tylko
    nie wiem dlaczego faceci tak chronia pod kloszem te swoje trutnie.
    ja z poborami mojego męża mogłabym niepracować, ale nie wyobrażam
    sobie tego, bo w domu bym się zanudziła. Pozdrawiam pracujące,
    inteligentne i wykształcone kobitki!!
  • Gość: qwerty IP: *.chello.pl 01.06.09, 18:31
    > czasami. teraz moja droga mamy inne czasy, teraz kobiety też pracują
    > i robią wszystko w domu jak nalezy.
    A z jakiej racji kobieta ma pracować i jednocześnie robić robić wszystko w domu?
    Jak równouprawnienie to równouprawnienie. Facet też rączki ma i może posprzątać,
    ugotować i uprać.

    Śmieszą mnie ludzie, którzy w kwestii zarobków żądają równouprawnienia, ale
    prace domowe już dzielą na kobiece i męskie.

    > takiego jak pralka)a gotowanie? no cóz dla mnie nie ma
    > przyjemniejszej rzeczy, więc też nie bardzo można się zmęczyć
    ROTFL
    Bo ty lubisz to znaczy że nikt się nie męczy. Co za logika!
  • Gość: iii IP: 77.252.231.* 30.05.09, 16:02
    le glupote wymyslilesa
  • Gość: rita IP: *.chello.pl 31.05.09, 11:42
    ty też jestes typowy ze swoimi zapatrywaniami. koszmar!!!
  • horpyna4 24.05.09, 21:48
    Więcej zarobiłaby jako sprzątaczka. I praca nie taka stresująca, jak
    nauczycielki.
    Ale nie wyobrażaj sobie, że praca żony to takie proste zwiększenie
    domowego budżetu. Bo żona niepracująca może przygotowywać tańsze
    obiady, te tańsze są zwykle pracochłonne. A jak wróci późno do domu,
    to najszybsze będzie usmażenie befsztyka z polędwicy wołowej.
    Zastanówcie się też, czy nie dałoby się podjąć jakiejś pracy
    chałupniczej. Czy innej na własny rachunek, skoro żonie nie
    odpowiada wyrobnictwo na etacie.
    Tak, czy owak, nie najeżdżaj na żonę, tylko wysłuchaj jej racji i
    spróbujcie wspólnie coś wymyśleć.
  • Gość: fomica IP: *.acn.waw.pl 26.05.09, 11:50
    Słuszne spostrzeżenie. A jeszcze ubrania do pracy, dojazdy, podręczniki, inne
    materiały. Mniej czasu na sprzątanie, pranie, gotowanie, szukanie tanich
    produktów na odległym bazarku. Może i jakąś nianię trzeba będzie czasem
    załatwić. Policzcie wszystko, bo może się okazać że więcej wyda niż by zarobiła.
  • Gość: R IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.09, 12:43
    no i trzeba też pamiętać, że przedszkole to też koszta
    i to często niemałe - może rzeczywiście lepszym rozwiązaniem
    dla Twojej żony byłaby praca w domu coś w stylu
    korekty, tłumaczeń, korepetycji?
  • Gość: R IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.09, 12:46
    choć z drugiej strony nie można zapominać,
    że przedszkole dla rozwoju dziecka w tym wieku
    jest ogromnie ważne i opieka mamy mu tego nie zastąpi! :)
  • Gość: asdf IP: *.isinfo.pl 26.05.09, 14:40
    Juz niedlugo dwa lata stukna jak moja zona siedzi w domu. Oczywiscie
    zaczelo sie od dziecka. Jak ma tyrac za 1500 w szkole, do ktorej
    musi jechac godzine w jedna strone, to ja na prawde wole zeby sobie
    siedziala w domu, zajmowala sie dzieckiem, robila obiadki itp.
    Chrzanic te 1500. Jak obserwuje znajomych u ktorych oboje pracuja to
    az mi ich zal chwilami jak musza kazdy dzien planowac zeby dziecko
    odebrac/dostarczyc do szkoly/na basen/cokolwiek, o ile wiecej kasy
    wydaja na zakupy bo czesto nie ma czasu i trzeba kupowac szybko,
    blisko i drogo, jak sa zmeczeni oboje po procy z zalawieniu kazdego
    dnia wszystkie co do zalatwienia jest. Pomsyl o tym.
  • Gość: jkmjkm IP: *.adsl.inetia.pl 26.05.09, 14:51
    Każ jej to wszystko odpracować w domu, jak będzie musiała spełniać Twoje
    zachcianki przez 24 h, to w końcu sama ucieknie do tej roboty, nawet za te 1000
    zł :)
  • Gość: Apap IP: *.chello.pl 26.05.09, 20:28
    Każ jej? A to żona czy niewolnica?Bo nawet gosposie sie prosi o cokolwiek a nie
    każe.Inaczej by poszła w diabły.Nawet za pensje ma się swoja godność.A ty
    pozwalasz sobą pomiatać?
  • Gość: 3 razy tyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 10:24
    Za 2500 ma spełniać jego zachcianki? Błąd w myśleniu! Za 3 razy tyle
    i to też nie wszystkie. Nie sprowadzaj żony do roli podnóżka , bo jak
    z kimś takim rozmawiać, o seksie nie wspomnę.

  • Gość: sundry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 11:38
    Przez 24 h?A kto będzie pracował?:)
  • twojabogini 27.05.09, 11:42
    Gość portalu: R napisał(a):

    > choć z drugiej strony nie można zapominać,
    > że przedszkole dla rozwoju dziecka w tym wieku
    > jest ogromnie ważne i opieka mamy mu tego nie zastąpi! :)

    Propaganda. Dla 4-letniego dziecka z poprawnie funkcjonującej
    rodziny pobyt poza domem przez 8 godzin dziennie w jednej sali z 20
    innych dzieci i dwiema paniami jest ogromnie ważny? A czemuż to
    niby? Bo dzieci wierszyki poklepią na pamięć? Zaraz się zacznie o
    kontaktach spolecznych. Dziecko potrzebuje kontaktu z innymi
    dziećmi, ale w rozsądnych granicach, a nie przez 40 i więcej godzin
    w tygodniu na małej przestrzeni. Z czego połowa kolegów i koleżanek
    notyrycznie ma katar i goraczkę, bo rodzice "musieli" iśc do pracy.
    Moje dziecko poszło do przedszkola, bo musiałam wrócić do pracy.
    Znalazłam dobre przedszkole (za drugim podejściem). Nadal jednak
    uwazam przedszkola za chorą instytucję.
    Inaczej przy rodzinach dysfunkcyjnych - dziecko dostanie trzy
    posiłki, w tym jeden ciepły i będzie 8 godzin w miejscu, gdzie nikt
    go nie bije, ani nie wyzywa. Te dzieci zyskają na przedszkolu.
  • kachax 28.05.09, 15:15
    Uprzejmie się nie zgodzę z przedmówczynią. Oprócz zasmarkanych
    dzieciaków w przedszkolu jest podstawowa umiejętnośc porozumiewania
    sie z rówieśnikami, niezbędna do wygodnego życia w przyszłości. G
    prawda że siedzenie z mamusią to zastąpi. Ja siedziełam z dzadkami i
    rodzicami, dzieci w rodzinie było mało, to jak mnie w końcu posłali
    do szkoły to sie bawić chciałam z nauczycielami, a do dzieci mówiłam
    przesadnie rozwinietym językiem - tak że nie chciały sie ze mną
    bawić i bolało mnie to mocno i długo. Różnice w zachowaniu
    skorygowało życie... po kilkunastu latach. To co, mam od razu hurtem
    rodzić żeby mieć w domu dzieci, czy może przypominać sobie jak
    myśłałam majac 4 lata i zachowujac sie jak 4 latek (czego nie
    potrafię) żeby było dobre? Nikt mi tego numeru celowo nie wyciął,
    wszycy w domu zdrowi i chcieli dobrze..a wyszło jak wyszło. Nie
    uogólniaj, dzieci są różne, rodziny sa różne. Warto poznać świat
    poza własnym grajdołkiem! Przedszkola są potrzebne tak samo jak mama
    i tata, babcia cy dziadek, a obiadek w nim dla dzieci z rodzin
    dysfunkcyjnych to rzecz wtórna!
    Ależ masz argumentację..
  • Gość: ? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.05.09, 23:21
    To może lepiej nie mieć dzieci, jeśli się nie chce ruszyć tyłka, żeby zarobić na
    przedszkole, które nie kosztuje fortuny, bo ok 300-350 złotych?!
    Za korepetycje nie ma w razie czego renty, emerytury, na korki bank nie da
    kredytu itd...
  • Gość: xxx IP: *.toya.net.pl 26.05.09, 23:09
    Gość portalu: fomica napisał(a):

    > Słuszne spostrzeżenie. A jeszcze ubrania do pracy, dojazdy, podręczniki, inne
    > materiały. Mniej czasu na sprzątanie, pranie, gotowanie, szukanie tanich
    > produktów na odległym bazarku. Może i jakąś nianię trzeba będzie czasem
    > załatwić. Policzcie wszystko, bo może się okazać że więcej wyda niż by zarobiła

    a emerytura później sama z nieba spadnie?
  • Gość: ? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.05.09, 23:19
    W domu żona biega na waleta? Nigdzie nie jeździ i nie kupuje biletów, rozumiem,
    że codziennie oblatuje wszystkie bazarki i ziemniaki są zawsze najtańsze. Boże,
    widzisz i nie grzmisz na taką głupotę! A co jeśli facet straci pracę? Zostają z
    niczym, a tak byłaby pensja żony! A co z jej emeryturą? Bo z zarobków męża
    dużej, która starczy na dwoje nie będzie, poza tym, żeby dostać cokolwiek po
    mężu trzeba mieć minimum 10 lat składkowych! Ludzie, myślcie trochę, to nie boli!
  • Gość: fomica IP: *.acn.waw.pl 27.05.09, 09:35
    Chyba niepotrzebnie tak się unosisz. To co piszesz o emeryturze, składkach,
    drugiej pensji itd. jest słuszne, jednak trzeba na to spojrzeć z obu stron, może
    to nie jest wcale takie jednoznaczne. Jeśli głównym celem pójścia żony do pracy
    ma byc zarabianie - to wynika ze słów autora wątku - to może się okazać że mniej
    zarobi a więcej wyda. Założe sie że każdy idac do pracy ubiera się bardziej
    "wyjściowo" niz wychodząc 100 m po bułki, albo z dzieckiem do piaskownicy. Także
    dojazdy do pracy dwa razy dziennie to znacznie większy koszt niż wyjście 2 razy
    w tygodniu po większe zakupy. Dziecko jest jeszcze małe, więc może akurat w tym
    momencie można jeszcze wstrzymać się z powrotem do pracy. Nie wiemy jaka jest
    dokładnie sytuacja tej rodziny, jak daleko do tej pracy, ile kosztuje
    przedszkole itd. więc wiadomo że sobie tylko teoretycznie rozważamy. Warto
    zrozumieć także racje drugiej strony zamiast wrzeszczeć jak półgłówek o głupocie
    i niemyśleniu.
  • twojabogini 27.05.09, 11:53
    Gość portalu: ? napisał(a):

    > A co jeśli facet straci pracę? Zostają z niczym, a tak byłaby
    pensja żony!
    Zostaną z zasiłkiem. Do czasu, aż któreś z nich znajdzie pracę. Może
    stracić pracę, ale nie musi. Przy takiej ostrożności, to i dziecka
    nie pownni mieć, bo a nuż cos pójdzie nie tak?

    > A co z jej emeryturą? Bo z zarobków męża dużej, która starczy na
    >dwoje nie będzie, poza tym, żeby dostać cokolwiek po mężu trzeba
    >mieć minimum 10 lat składkowych!

    Coż, można dopasować się do systemu i robić to, czego on od ciebie
    oczekuje - tj. zap..ć do roboty, a dzieci dać na wychowanie państwu
    (żłobek, przedszkole, edukacja szkolna). Przyszłe emerytury, nawet
    dwojga ludzi, nie starczą im na godne życie. System nas dyma.
    Poczytaj jak wychodzą symulacje - po 500-600 zł.

    Za bardzo się martwisz na zapas. Rozejrzyj się, jesteś TU i TERAZ.
    Ciesz się tym.


  • Gość: ello IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.09, 18:08
    z twoim podejściem to ja się już nie dziwie ze jest tyle zadłużonych
    ludzi z masą kredytów," bo jakoś to będzie, żyj tu i teraz" niestety
    zasiłek nie starczy nawet na opłaty, a życie?? cos trzeba
    jeśc,więcej szkody swojemu dziecku takim podejściem wyrządzacie, niż
    to że bedzie musiało chodzić do przedszkola (a z drugiej strony na
    lepsze mu to przedszkole wyjdzie)
  • twojabogini 26.05.09, 15:40
    horpyna4 napisała:

    > Ale nie wyobrażaj sobie, że praca żony to takie proste zwiększenie
    > domowego budżetu. Bo żona niepracująca może przygotowywać tańsze
    > obiady, te tańsze są zwykle pracochłonne.

    Jeśli ma otrzymać pensję 1000 zł, to po jej pójściu do pracy stopa
    życiowa na pewno wam spadnie. Nie tylko droższe jedzenie, ale koszt
    jej ubrań i kosmetyków do pracy, dojazdy, imieniny, prezenciki z
    okazji imienin, składeczki, koszt przedszkola. Dziecko na pewno
    zacznie w przedszkolu chorować, więc jeszcze leki i albo opiekunka,
    albo jej pensja 80%.
    Za tysiąc złotych to ma rację, że nie idzie. Będzie wam gorzej, przy
    1800 warto pomysleć. Tylko czy dziecko jest gotowe pójść do
    przedszkola? Nie wszystkie są w tym wieku...
  • Gość: xxx IP: *.toya.net.pl 26.05.09, 23:12
    > Za tysiąc złotych to ma rację, że nie idzie. Będzie wam gorzej, przy
    > 1800 warto pomysleć. Tylko czy dziecko jest gotowe pójść do
    > przedszkola? Nie wszystkie są w tym wieku...

    tak, a za tydzień może na innym forum będziecie krzyczeć, że nauczyciele za dużo
    zarabiają
  • Gość: ? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.05.09, 23:44
    Sorry, ponownie zapytam: czy w domu żona chodzi nago i czy nie stosuje
    kosmetykow? Wygląda jak zombie? czy waszym zdaniem kobieta w domu =
    kocmołuch?!!!!! Co wy wypisujecie za brednie?!
  • twojabogini 27.05.09, 08:58
    Gość portalu: ? napisał(a):

    > Sorry, ponownie zapytam: czy w domu żona chodzi nago i czy nie
    stosuje
    > kosmetykow? Wygląda jak zombie? czy waszym zdaniem kobieta w domu =
    > kocmołuch?!!!!! Co wy wypisujecie za brednie?!

    Gdy siedziałm z dzieckiem w domu potrzebowalam zupełnie innych
    ubrań, niż do pracy. Kupowałam raz na jakis czas parę dzinsów na
    promocji, tanie bojówki, parę bawełnianych koszulek i jakiś
    sweterek, bluzę. Buty? Tenisówki, sandałki. Tanie. Nie malowałam się
    na codzień, tylko od swięta. Miałam też jeden "odświętny" strój na
    wizyty i rodzinne uroczystości. Wyobrażasz sobie kobietę w pracy w
    bojówkach i bawełniaku, a do tego sandały? Większość szefów nie.
    Do pracy potrzebuję zupełnie innych ubrań - spódniczka, bluzeczka,
    marynarka, spodnie od garnituru, wszystko z kategori eleganckie, a
    więc i zapłacić trzeba odpowiednio. Jeden komplet nie wystarczy. Do
    tego bizuteria. Ja maluję się nadal tylko od swięta, ale wielu
    kobietom dochodzi jeszcze spory wydatek na kosmetyki do codziennego
    makijażu (baza, podkład, fluid, korektor przebarwień, korektor
    cieni, fluid, róż, tusz do rzęs, szminka, kredka do ust, kredka do
    oczu...). Perfumy.
    Nie wiesz o czym piszesz, to nie pisz.
  • myniek1 28.05.09, 23:18
    twojabogini napisała:

    Ja maluję się nadal tylko od swięta, ale wielu
    > kobietom dochodzi jeszcze spory wydatek na kosmetyki do
    codziennego
    > makijażu (baza, podkład, fluid, korektor przebarwień, korektor
    > cieni, fluid, róż, tusz do rzęs, szminka, kredka do ust, kredka do
    > oczu...). Perfumy.
    > Nie wiesz o czym piszesz, to nie pisz.


    O mój boże! I ty to wszystko nakładasz na twarz???
    Pracuję w takim zawodzie, gdzie wygląd zewnetrzny jest bardzo ważny -
    fakt, praca niezle płatna. Ale gdy zaczynałam kupowałam podkład za
    15 - 20 zł, a nie za 150zł. jak teraz. I też był dobry,
    wystarczający.
    No i kobiecie wystarczy z powodzeniem: podkład 20 zł, tusz 20 zł,
    szminka 20zł, cienie 20zł. Tusz i podkład starczą na 2 - 3 mce,
    reszta na dłużej. Więc koszta nie rakie straszne. A perfumy mogą być
    z Avonu lub jeszcze inne, niekoniecznie Chanel.
    Twojabogini, ty nie stosuj tyle tego na twarz ile napisałaś bo rysy
    twarzy ci się zatrą :)

    A jeszcze jedno. Moja bratowa mieszka w mieście powiatowym w woj.
    mazowieckim. Jest sekretarką burmistrza i realia są takie, ze po 4
    latach pracy dostaje 1000 zł na rękę. Dojeżdza ok. 10 km. Poza tym
    jest śliczna bo zadbana, zawsze ładnie umalowana i ubrana, z klasą i
    modnie. Kupuje ciuchy na bazarkach, w Bon Prix itp. Jej mąż zarabia
    1400 zł, mają synka w przedszkolu. I dają radę bo są zaradni! A ona
    jest po prostu ambitna i nie pozwoli by tylko mąż pracował i o
    wszystkim myślał.

    Co do żony autorki wątku: przerażają mnie takie kobiety i tyle. "Nie
    pójdę do pracy by ktoś mą pomiatał za 1000 zł" - co to za tekst w
    ogóle. To nie siedz babo w domu ale się rusz, miałaś tyle lat z
    dzieckiem w domu by podnosić kwalifikacje, zmienić branżę, myśleć o
    przyszłości! Można tak, bo sama tak robiłam siedząc 1,5 roku w domu
    z córką: 3 kursy skończyłam i nauczyłam się języka, zaczęłam studia.
    Wszystko przez internet, korespondencyjnie lub w weekendy gdy mąż
    mógł mnie zastapić. Teraz zbieram profity.
    A niezaradnych, leniwych bab nienawidzę.
    --
    Chociaż nick na to nie wskazuje, jestem kobietą do diabła!
  • Gość: fomica IP: *.acn.waw.pl 27.05.09, 09:45
    Ja nosze inne ubrania do pracy i inne w domu. Zwłaszcza w domu gdzie jest małe
    dziecko, które się brudzi, pluje jedzeniem, sika, trzeba je przebierać, albo
    umyc naczynia, gotować, bawic sie z dzieckiem w piaskownicy. I wcale nie oznacza
    to wyglądania jak kocmołuch, po prostu w domu wykonuje sie często "brudne" prace
    i lepsze, droższe, jasne ubrania sie oszczędza. Akurat mam taka pracę gdzie jest
    duzo spotkań z klientami, musze wyglądać elegancko. Nawet gdy wracam z pracy to
    zanim zabiorę się za gotowanie obiadu przebieram sie, żeby nie zabrudzić tych
    lepszych ubrań. Nie wiem, co cie tak w tym szokuje.
  • Gość: Selle IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.09, 18:18
    ja po powrocie z pracy (praca biurowa) nie przebieram się w dresy,
    czasami tylko bluzke zmieniam, bo czemu mój mąż ma mnie widzieć jako
    kocmołucha i wierz mi że też sprzątam i gotuję i nie przeszkadza mi
    to i się nie brudzę, a z drugiej strony rzeczy sie pierze i ja
    przynajmniej drugi raz bluzki chodzonej nie noszę, więc mi rybka czy
    chdzę w niej do końca dania, ale jak widzę czasami kobiety z dziećmi
    bez makijażu i w wyciagnietych dresach to się nie dziwię że 70%
    mężczyzn korzystających z usług prostytutek to żonaci, mieć taka
    niezadbaną w domu to porażka
  • Gość: fomica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 21:14
    Czyli jednak sie przebierasz! Ja również nie przebieram się w dresy. Zreszta nie
    posiadam ani jednego, nigdy czegoś takiego nie nosiłam. Makijażu nie zmywam,
    nosze taki sam przez cały dzień. Nie gotuje ani nie sprzątam ubrana w garnitur.
    Równiez piorę ubrania, co nie zmienia faktu że plamy z pomidora, oleju czy soków
    schodza trudno i jeśli mam na sobie ulubiona śnieznobiałą bluzke to ja na czas
    gotowania zdejmuję. Nadal nie rozumiem co to za sensacja. Czy każdy kto nie nosi
    w domu służbowego mundurka to kocmołuch?
  • Gość: Wiesiu IP: *.devs.futuro.pl 26.05.09, 16:41
    Befsztyk? Polędwica? Jezus maria ja czegoś takiego nawet na zakładowej stołówce
    nie mam, bo w domku
    rosołek/pomidorowa/ziemniaczanka/barszcz/rosołek/ogórkowa/pomidorowa ... jako
    wkładka to możesz sobie obgryźć kurę(koguta) albo porcje rosołową która
    posłużyła do garnka.

    Moja kobieta wytrzymuje kołki ciosane po głowie w sądzie jako protokolantka, z
    wypłaty jeszcze dorzuca się swoim rodzicom. Sprzedaje jakieś pierdołki na
    allegro żeby w ogóle mnieć na siebie..

    Leniwe baby zajmijcie się czymś - wystarczająco wasze chciwe pazurki sprowadziły
    nieszczęść na ten świat!!
  • Gość: szwet33 IP: *.150.cust.blixtvik.net 26.05.09, 22:53
    Idz sie obWies, albo co inszego, coby nieszczescie jakowe nie wyniklo z Twojego
    myslenia.
  • Gość: Ti IP: *.chello.pl 27.05.09, 16:14
    Jednym z nich jestes ty.Ach ta twoja matka to ma na pewno pazury chciwe....
  • Gość: T IP: *.bredband.comhem.se 26.05.09, 18:33
    Obiady to można zjeść za 10-15PLN juz gotowe.
  • Gość: Apryl IP: *.chello.pl 26.05.09, 20:39
    No pomnożyć to razy 2 daje 30 zł sam obiad.Plus sniadanie i kolacja i razy 30
    dni.gratulacje.A gdzie reszta?gratuluje oszczędności.Ja wydaje 15 zł dziennie na
    dwie osoby na wszystko.Nie moge przekraczać wiecej bo nie mam.Sa przeciez
    opłaty,odzież,wakacje,utrzymanie samochodu,leki.Jedzenie jest smaczne i
    treściwe.Jest mieso ,owoce i warzywa.A ja pracuje i muszę znaleźć czas.Ale
    przychylam sie do zdania że trzeba obliczyć zyski i straty pujścia do pracy za
    konkretna pensje.No i jaki rodzina preferuje styl rodziny.Niektórzy wola
    tradycyjny dom z mamą która sie spełnia w domu nawet kosztem poziomu
    materialnego.Nie wszystko da się przeliczyć na pieniadze.Najlepiej jest tak jak
    pasuje wszystkim domownikom i kompromis jest nieodzowny.
  • Gość: rudakazia IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 26.05.09, 20:30
    Aniby czemu to zona mialaby tego befsztyka smazyc, jak pojdzie do pracy? Tzn.
    co, teraz dzuiecko, dom - maz zas praca. A potem co? Maz dalej pracxa, a zona,
    dzecko, praca, dom...ku... jego mac, juz calkiem sie porabalo tym facetom w
    ich tepych, leniwych glowach!
  • permanentne_7_niebo 28.05.09, 10:43
    Tylko jednego nie rozumiem - nie wyobrażam sobie, że po wyjściu za
    mąż uzależniam się od faceta, siedzę w domu, sprowadzam swoje życie
    wyłącznie do gospodarstwa domowego. Różnie w życiu bywa, stąd wolę
    być niezależna. Siostra ze szwagrem oboje pracują, Małą zajmuje się
    babcia i ciocia w ciąguu dnia (odpłatnie), potem pójdzie do
    przedszkola. Da się.
    --
    [*] w pół...

    .
  • koni42 29.05.09, 10:59
    Babcia...odpłatnie?


    --
    Niejeden bumerang nie wraca. Wybiera wolność.
  • vvrotka 29.05.09, 12:16
    Babcia to nie znaczy, że musi wnuczki bawić, każdy ma prawo do wolności, swoje
    dzieci wychowała. Cóż w tym dziwnego, że babcia dostaje pieniądze za opiekę, nie
    rozumiem.
  • Gość: adg IP: *.lublin.mm.pl 29.05.09, 20:24
    No nie musi, ale jak już bawi to nie obce chyba żeby pieniądze za to brać. No
    ale różni są ludzie, pazerni do bólu też się zdarzają. Współczuję, i myślę że
    nie tylko ja. Jeszcze rozumiem za opiekę na wycieczkę czy jakieś spa czy coś
    wysłać, ale płacić jak opiekunce???!!. A jak chce się jako babcia wnuczkami
    nacieszyć to wam płaci za wypożyczenie?.
  • permanentne_7_niebo 31.05.09, 16:27
    Sorry, ale jeśli ktoś w tym układzie jest pazerny, to akurat nie
    babcia. A babcia zapie... dziennie po 8-10 godzin, a nie "bawi
    wnusię".
    Nie będe wprowadzać w temat, bo to /ot. Meritum: jak można
    uzależniać się od faceta?
    --
    [*] w pół...

    .
  • ideefiks 26.05.09, 13:47
    jor80 napisał:

    > Oddaje jej cala wyplate poza drobnymi kieszonkowymi

    To jest właśnie odpowiedź na pytanie czemu nie chce się jej
    pracować. Spróbuj przez kilka miesięcy nie dawać jej ani grosza,
    jeśli będzie chiała kupić cokolwiek niech za każdym razem prosi cię
    o pieniądze - na fryzjera, na buty, na jakiegoś perfuma itp..

    Wadą tej "szkoły życia" jest to, że musiałbyś sam robić wszystkie
    zakupy ale tu już musisz wybrać co jest dla ciebie ważniejsze -
    niewygoda łażenia po sklepach czy żona na twoim utrzymaniu.

    Inna sprawa, że jeśli już siedzi tylko w domu i uważa, że nie będzie
    pracować, to nie masz prawa tknąć w domu czegokolwiek - pranie,
    gotowanie, sprzątanie, płacenie rachunków, zakupy, opieka nad
    dzieckiem to też praca, i skoro zdecydowała się ją wykonywać to
    niech ją robi sama i nie ma od ciebie prawa żądać czegokolwiek (poza
    oczywiście byciem ojcem dla dziecka i mężem dla żony, co
    oczywiste :)

    Po przyjściu do domu masz mieć obiadek podstawiony pod nos, dom
    czyściutki, wysprzątany i pachnący a żona wieczorem podobnie -
    czyściutka, wysprzątana i pachnąca... ;)

    Odpowiedz sobie na pytanie co ci się bardziej opłaca - żona na
    etacie kury domowej czy na etacie "w terenie" ale wtedy od zmywania
    garów i podłogi już nie uciekniesz bo skoro oboje pracujecie to i
    oboje w równym stopniu dbacie o dom. Jedno i drugie rozwiązanie ma
    swoje plusy dodatnie i plusy ujemne :)
  • Gość: Zaduma IP: *.chello.pl 26.05.09, 21:39
    No prosze.Jaki ten swiat dziwny.Jak baba siedzi w domu na utrzymaniu pana i
    władcy(bo kto zarabia ten dyktuje warunki niestety)to faceci na siłe chcą z niej
    zrobic niezależna finansowo i samodzielna nie potrzebujaca faceta kobitke.Ma
    prace,ma kase jest zabezpieczona finansowo moze dyktowac warunki i w domu robić
    olewke bo ...pracuje i wymaga.Musi sie wypacykowac bo do pracy musi
    wyglądać.Przebywa między ludzmi,między facetami co ja adoruja.Ech.sami na siłe
    (wręcz szantażem)robicie z baby feministke bo wam kura domowa przeszkadza.A
    potem dochodzicie czterdziestki i szukacie młodej dupeczki co to pracą sie nie
    hańbi bo moze was z kasy zczesać i wydajecie na nią lekka rączka tyle co zona
    zarobi albo i wiecej i nawet was serce nie zaboli.Nie myślicie...leniwa i
    cwana.A zona kiedys cukiereczek do slubu -będe cie nosił na rękach skarbie...a
    potem dziecko i won do roboty bo to że prowadzisz dom to za mało musisz jeszcze
    na siebie zarobic .Ot panowie.W domu nie ma bo cały dzień pracuje źle,w domu
    siedzi żle.Za to facet zawsze jest oki.Wystarczy jak pracuje.Jak nie pracuje tez
    dobrze bo jak kocha to na kasie nie powinno jej zależeć.
  • Gość: T IP: *.bredband.comhem.se 26.05.09, 18:29
    To weź samemu rób zakupy. A jej nie kupój żadnych ubrań, żadnych
    kosmetyków.
  • Gość: samiec alfa IP: *.gdynia.mm.pl 27.05.09, 08:06
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • girl.of.your.nightmares 28.05.09, 21:05
    jor80 napisał:
    Ona jest
    > polonistka i moze pracowac w pobliskiej szkole ale jej sie nie chce!!

    nauczycielką nie chce być?!
    przecież nauczyciel ma wszystkie weekendy wolne, święta, dwa miesiące wakacji i chyba jakieś 18 godzin pracy w tygodniu...

    no żyć nie umierać

    gdybym miała faceta, który zarabia i cierpliwość do dzieci i młodzieży, to byłabym nauczycielką:D
  • vvrotka 29.05.09, 12:27
    Następna ignorancja 2 miesiące wakacji.... oj ludzie szacunku troche do siebie i
    do innych
  • hypatia69 24.05.09, 17:03
    ;] Zająć sie robieniem opłat i zakupów, a jej wydzielać kieszonkowe.
    Zobaczysz wtedy, że [jeśli nie mieszkacie w Warszawie] za dwa i pół
    klocka z palcem w tyłku da się przeżyć. Nawet jeśli palicie 2 paczki
    szlugów dziennie, a Ty dodatkowo wypijasz codziennie 2 browarki.
    Inny argument niż brak gotówki zawsze dostępnej do małżonki nie
    przemówi, mozesz mi wierzyć. Jak też nie jest to kwestia zwykłego
    rozleniwienia tylko normalne reakcja na dłuższe niepracowanie.
    Jeśli nie chce sie płaszczyć za 1000,- to niech poszuka roboty za
    4000,-;>
    --
    "Albowiem Biblia mówi wyraźnie 'Poszedł i powiesił się' (Mt 27,5), a w innym miejscu mamy 'Idź, i ty czyń podobnie' (Łk 10, 37)." by Gość: uczony w Piśmie
  • pan_i_wladca_mx 24.05.09, 18:21
    hypatia69 napisała:

    > Zobaczysz wtedy, że [jeśli nie mieszkacie w Warszawie] za dwa i pół
    > klocka z palcem w tyłku da się przeżyć.

    szur, jezeli nie wynajmuja mieszkania :) wbrem pozorom 2,5 kola na 3 osoby minus
    rachunki, paliwo i inne takie, na 3 osoby to wcale az tak duzo nie jets, da sie
    przezyc a i pewnie, mozna przezyc nawet i za 200zl to akurat wiem:) ale z reszta
    sie zgadzam, zabrac jej kase, albo niech notuje ile na co wydaje i pod koniec
    miesiaca wyjdzie szydlo z worka gdzie kasa ucieka, czy przypadkiem nie na
    zabicie nudy pani domu
    --
    "po ćwiartce dobrego alkoholu czuję się jak rzeźba"
  • hypatia69 24.05.09, 18:42
    Dużo nie jest. Ale da się. Nawet przy wynajmie. Osobiście obserwuję
    od kilku lat taki przypadek: właśnie małżeństwo z dzieckiem, właśnie
    na wynajmie, nie na najdroższym, ale jednak. Tyle, ze na paliwo nie
    wydają, bo nie mają samochodu. Trudno powiedzieć, zeby opływali w
    dostatki i żeby kobitka 3 razy w miesiącu kupowała sobie gacie z
    brylantami, ale odżywieni dobrze, to kina czasem wyskocząi tak
    dalej. Jednakowoż pani nie tylko gaci z brylantami nie kupuje, ale
    też nie zaopatruje sie co tydzień w kieckę, nie lata po solariach i -
    o ile wiem - nie pieprzy przez telefon z koleżankami po półtorej
    godziny.
    --
    "Albowiem Biblia mówi wyraźnie 'Poszedł i powiesił się' (Mt 27,5), a w innym miejscu mamy 'Idź, i ty czyń podobnie' (Łk 10, 37)." by Gość: uczony w Piśmie
  • zegmarek 27.05.09, 16:12
    A czy chociaż przez chwilę pomyślał pan o swojej żonie. Przecież ona w domu
    pracuje. Wychowuje dziecko , które mam mamę a nie panią w przedszkolu. Jednym
    słowem ma prawdziwe dzieciństwo. Wiem , że to co piszę nie ma już dzisiaj
    wartości , może jednak ktoś się zastanowi czy pogoń za karierą i pieniędzmi
    może zastąpić prawdziwą miłość dziecka.

    www.doradca-rynku.pl
  • Gość: sundry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 11:45
    Znaczy,że jak ktoś chodzi do przedszkola,to nie ma prawdziwego
    dzieciństwa? Ciekawa teoria.
  • Gość: Terii IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.09, 18:30
    o jak ja nie lubię takiego bezsensownego tłumaczenia. ja jak byłam
    mała to płakałam że chce iść do przedszkola, bo inne dzieci
    chodziły , bo tam było wesoło,a nie z mamą się nudzić i domowe
    przedszkole oglądać.teraz lepsze dla dziecka jest przedszkole, bo
    nabywa pewności siebie, komunikatywności i zaradności życiowej co
    będzie owocowało w przyszłości. takie tłumaczenie jest tylko
    wyłącznie rodziców którym sie nie chce pracować żona siedzi w domu ,
    a mąż może się pruć w pracy z sekretarką, a żona udaje że jest git,
    ugotuje obiad i myśli że trzeba jej dać medal za urodzenie dziecka i
    prowadzenie domu. Ja pracuję i mam czas na wszystko tylko jest
    jeszcze jedna ważna rzecz. Trzeba być ZARADNYM!!
  • Gość: ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 11:48
    Gość portalu: Terii napisał(a):

    >takie tłumaczenie jest tylko
    > wyłącznie rodziców którym sie nie chce pracować żona siedzi w domu ,
    > a mąż może się pruć w pracy z sekretarką,


    Czyli, że mężowie żon pracujących nie prują się z sekretarkami? A to paradne 0_o
  • piwi77 24.05.09, 17:11
    No to leżysz, nic nie zrobisz, jak nie będzie chciała pracować to
    nie będzie. Masz dwa wyjścia, albo się z tym pogodzisz, albo musicie
    się rozejść.
  • Gość: polak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.09, 17:26
    Jak nie bedzie miala co wlozyc do garnka to sama szybko poleci do pracy-
    powinienies zrezygnowac z dodatkowych "fuch"
  • Gość: jedynydorosły IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.05.09, 18:08
    Tak jak radzi hypatia69. Jeśli nie pomoże, wybudować obórkę i babę do obórki.
  • Gość: św.obrazek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.09, 18:16

    > Jakich użyć argumentów, aby ją przekonać? "

    moja babcia mowiła "praca rozum i ciało wzbogaca"
  • Gość: św.obrazek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.09, 18:26
    chyba zadziałało - jej syn a moj ojciec uwierzył...i pracuje do
    dzis :)
  • Gość: byś IP: *.multimo.gtsenergis.pl 24.05.09, 18:26
    seks na biurku kierownika, w zakładowej toalecie, u ciecia w kanciapie, to
    wszystko prawda, to nie bajki bo nawet filmy o tym krecą
  • strikemaster 24.05.09, 18:32
    Ciekawy sposób na zachęcenie do pracy :).
    --
    Bravehearts in Kilts Against Trouser Tyranny,
    czyli Waleczne Serca w Kiltach Przeciwko Tyranii Spodni
  • zigzaur 26.05.09, 18:05
    A samotna masturbacja w domu przy oglądaniu serialu to lepsza?
  • jerz-ykk 24.05.09, 19:00
    Zony nie sa do pracy!!Chlopie!!!Zona jest do pieszczenia a nie do
    roboty!!:)
  • Gość: byś IP: *.multimo.gtsenergis.pl 24.05.09, 19:07
    feminizm nie działa
  • Gość: byś IP: *.multimo.gtsenergis.pl 24.05.09, 19:23
    nie daje szczęścia
  • Gość: Ja IP: *.adsl.inetia.pl 26.05.09, 17:44
    No ale to raczej feministki uważają, że kobiety powinny pracować. Normalny facet
    uważa, że kobieta powinna siedzieć w domu, zajmować się dziećmi i pięknie
    wyglądać a od pracy za kasę jest on.
    Tylko ja czasem zauważam, że im bardziej kobieta nie pracuje poza domem tym
    częściej zaniedbuje też swoje obowiązki żony i matki. Ale jak sobie wziął
    leniwca za żonę to już inna sprawa.
  • jerz-ykk 24.05.09, 19:15
    ??to do mnie szanowana Pani??Moja zona nie pracuje i nigdy nie
    pozwole Jej pracować.Jest tylko do pieszczot ze mna !!!Mialbym
    pozwolic na to zeby jakis dupek podziwial jej wdzieki , ślinił sie
    na Jej widok !Nigdy!!!Pozdr!!
  • hypatia69 24.05.09, 19:31
    Do Ciebie. Ja też nie pracuję i mój ulubiony mężczyzna popiera to i
    podpiera. Jednakowoż juz bycie li tylko dekoracją domową [która
    tylko siedzi w domu
    , wszak samo sie sprząta, gotuje i inne
    rzeczy sie same] zaczyna mnie nieco nudzić.
    Rozumiem, ze Twoja małżonka dla odmiany tylko leży? A gdyby kiedyś
    zapragnęła jednak pójść do pracy to co zrobisz? Zwiążesz? Zamkniesz
    w piwnicy? Czy ubezwłasnowolnisz? Tak z ciekawości pytam, nie, żebym
    się chciała czepiać czy Cię krytykować.
    --
    "Albowiem Biblia mówi wyraźnie 'Poszedł i powiesił się' (Mt 27,5), a w innym miejscu mamy 'Idź, i ty czyń podobnie' (Łk 10, 37)." by Gość: uczony w Piśmie
  • jerz-ykk 24.05.09, 19:38
    Moja zona nie nudzi się!!!Ma wiele swoich zaiteresowań i brakuje jej
    dnia!!!
    Moja zona nie 'leży'
    Nie badz złosliwa w swoich komentarzach!!!
    Zachowaj swoja zlośliwość dla tych co chętnie tylko na to nia
    czekają Wielu jest takich ale ja do nich nie należę Pozdr!!
  • hypatia69 24.05.09, 20:06
    Jerzykk, masz kompleks i omamy. Macie gosposie, co Wam sprząta i
    gotuje? Gratuluję. ona ma masę zainteresowań i brakuje jej dnia...
    Znaczy co? Nie sypia? Czy Ty ją w nocy piescisz, a ona smacznie śpi?
    I nie: nie jestem złośliwa. Przekomarzam sie i pokazuję Ci, jak
    wygląda Twoja teoria o tym, że kobieta ma być li tylko ku
    przyjemności mężczyzny. Bo jest przesłodzona do wyrzygania.
    Pozdrawiam wzajemnie.
    --
    "Albowiem Biblia mówi wyraźnie 'Poszedł i powiesił się' (Mt 27,5), a w innym miejscu mamy 'Idź, i ty czyń podobnie' (Łk 10, 37)." by Gość: uczony w Piśmie
  • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.09, 17:42
    Może jednym z jej zainteresowan jest jakiś sąsiad, taki co to wpadnie i dzień umili. No chyba, że to już stara prókwa, ale wtedy to co innego.
  • ariadna-enta 24.05.09, 19:35
    jerzyk
    a do sklepu,czy do koleżanki,do kina żonie pozwalasz wychodzicx
    wszak po ulicy tez chodzą faceci i mogą pożerac twa wybranke wzrokiem
    chyba,ze każesz zakładać jej ubranie typu worek,aparat na zeby i
    nietwarzowe okulary
  • jerz-ykk 24.05.09, 19:46
    hypatia69 napisała:

    > Aparaty, Ariadno, teraz modne. Te na zęby.
    > Ja przypuszczam, ze Jerzyk raczej ubiera żone w tym:
    > <a href="www.tinyurl.pl?NElX5JTh"
    target="_bla:nk">www.tinyurl.pl?NElX5JTh</a>
    > stylu:D

    Meczy Cie ten jerzyk? :)

    Domyslam sie ,ze tak ubieraja sie kobiety ktore musza ukryc mniej
    atrakcyjna twarz:)Ciekawe skad o tym wiesz bo ja nigdy bym nie wpadl
    na taki pomysł:)

  • ariadna-enta 24.05.09, 19:54
    żartowałes,albo i nie
    no z tym tekstem,że żona jest do przytulania i kochania to pojechałes
    troche głupawo
    nawet w stosunku do żony.
  • hypatia69 24.05.09, 20:02
    Czemu męczy? Mieszkać z Tobą nie muszę, mężczyzną mam przytomnego i
    nie próbuje mówić, czy mi na coś pozwala czy też nie.
    Strój zaproponowałam w celu chronienia Twojej żony przed ślinieniem
    obcych dupków. Jednakowoż nie zrozumiałeś i uznałeś za stosowną
    próbę obrażenia mnie sugestią, że mam gębę jak pół zlewu. Świadczy
    to jedynie o tym, że jesteś despotą i kultura Ci kuleje. Smutne to.
    Głównie dla Ciebie i Twojej żony.
    --
    "Albowiem Biblia mówi wyraźnie 'Poszedł i powiesił się' (Mt 27,5), a w innym miejscu mamy 'Idź, i ty czyń podobnie' (Łk 10, 37)." by Gość: uczony w Piśmie
  • jerz-ykk 25.05.09, 11:05
    Post nie do ciebie skierowany szanowna Hypatio!!
    A moze myslisz ,ze az takie wzbudzasz zainteresowanie ,ze kazdy kto sie tu zjawi
    kieruje pierwsze swoje slowa do Ciebie??:)Może tak ale ja do nich nie należę!!!
  • jerz-ykk 25.05.09, 11:05
    Do ariadny-etny!!! tak ,tak nie dziw sie tak!!:)
  • hypatia69 25.05.09, 17:39
    A jednak będę się dziwić, bo podpiąłeś się pode mnie. Logika drzewka
    wskazuje, że jednak był do mnie.
    Mam w nosie Twoje zainteresowanie. Potrzebne mi jak rak wargi.
    Zdumiewające, ze tak się zapierasz i ciskasz, zamiast taktycznie mnie
    olać;]
    --
    "Albowiem Biblia mówi wyraźnie 'Poszedł i powiesił się' (Mt 27,5), a w innym miejscu mamy 'Idź, i ty czyń podobnie' (Łk 10, 37)." by Gość: uczony w Piśmie
  • jerz-ykk 24.05.09, 19:43
    Każdy myślacy czlowiek wie ,ze z tym 'slinieniem' zartowałem:)
    Moja zona moze robic wszystko co jej sie podoba:)
    To ze jestes zazdrosna i zlośliwa to juz wykazałas tym postem
    Napisz cos o sobie moze teraz?Tylko mnie to nie
    interesuje ,chyba ,ze innych 'widzow'':)

    Pozdr!!
  • Gość: tra IP: *.static.espol.com.pl 26.05.09, 13:17
    facet sobie jaja robi a ty sie napinasz :DDD
  • niezapomniana_noc 27.05.09, 11:07
    raczej facet sie napina, a ona sobie robi jaja :D
  • jerz-ykk 30.05.09, 17:29
    :):) Pozartowac nie mozna??:)!!!
    Zona nie pracuje i pracowac nigdy nie bedzie!!pozdr!!!


    Gość portalu: tra napisał(a):

    > facet sobie jaja robi a ty sie napinasz :DDD

  • cmlu 26.05.09, 15:15
    jerz-ykk napisał:

    > Moja zona nie pracuje i nigdy nie
    > pozwole Jej pracować.Jest tylko do pieszczot ze mna !!!Mialbym
    > pozwolic na to zeby jakis dupek podziwial jej wdzieki , ślinił sie
    > na Jej widok !Nigdy!!!Pozdr!!

    Bosz, jerz-ykk, jestes moim ideałem. Normalnie niech mnie zjedza feministki ale siedziec w domu jezdzic z psem na bieganie, chodzic na fitness i studiowac - i nie pracowac! to moje marzenie. a zaraz wychodze za maz, i luby mowi, ze powinnam do pracy isc. ja mu na to, ze przeniose sie na dzienne z zaocznych, zeby jeszcze nie isc :P a on na to ze jak bede na dziennych to nie bedzie dziecka, a ja to bym chciala juz... wiec widzicie, same dylematy :P
  • Gość: andre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.09, 16:22
    ...o stary... taką chorobliwą zazdrość to się leczy... jak na spacer
    wychodzicie to zabraniasz żonie się malować i każesz worek na siebie
    nakładać?

    ...chyba żeście muzułmanie, a żona w kwefie i czadorze czuje się
    ok.. :)
  • kolter_one 24.05.09, 19:16
    jor80 napisał:

    > Mam 4 letnie dziecko ktore moze iść juz do przeedszkola Nie utrzymamy sie z
    > 2500 zl bo takie mam m-czne dochody .Zona rozleniwiła sie w domu i nie mysli o
    > pracy Powiedziala ,ze nie bedzie sie plaszczyć za 1000 zl przed nikim kto
    > bedzie nia rzadził.
    > Jakich użyć argumentów, aby ją przekonać?

    Zostaw ją na trzy miesiące daj 500 zł alimentów !! to z biedy szybko do roboty
    poleci !!
    --
    www.youtube.com/watch?v=fTD8hbXgMW0
  • jerz-ykk 24.05.09, 19:18
    Kolter -Ty też??Co Was dzis pogięło czy co??
    Kobitka jest do kochania tylko!!:)Pozdr!!
  • piwi77 24.05.09, 19:29
    No ale co, cały czas się tak będzie kochać. Nie zaszkodzi jak sobie
    zrobi przerwę na pracę.
  • jerz-ykk 24.05.09, 19:31
    Wystarczy jak podleje kwiaty w domu !!:)
  • piwi77 24.05.09, 20:09
    jerz-ykk napisał:

    > Wystarczy jak podleje kwiaty w domu !!:)

    No dobra, rozumiem, że masz ze dwie szklarnie jakiś badyli.


  • kolter_one 24.05.09, 19:31
    jerz-ykk napisał:

    > Kolter -Ty też??Co Was dzis pogięło czy co??
    > Kobitka jest do kochania tylko!!:)Pozdr!!

    Jak pracuje to jej durnoty nie w głowie ::))
    --
    www.youtube.com/watch?v=fTD8hbXgMW0
  • Gość: jedynydorosły IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.05.09, 19:46
    >Moja zona nie pracuje i nigdy nie
    >pozwole Jej pracować.Jest tylko do pieszczot ze mna !!!Mialbym
    >pozwolic na to zeby jakis dupek podziwial jej wdzieki , ślinił sie
    >na Jej widok !Nigdy!!!Pozdr!!

    Wymydli Ci się czy co? Coś taki egoista:)

    >Kobitka jest do kochania tylko!!:)Pozdr!!

    Nie napinaj się tak. Ja też jestem żonaty, ale nie aż tak ortodoksyjnie. Żona
    rzecz nabyta...
  • jerz-ykk 24.05.09, 19:48
    Pewnie ,że NABYTA :)Ja sie nie napinam bo i o co? O to ze napisalem
    prawde ,ktora niestety nie podoba sie niektorym z forumowiczow?
    To juz nie moj problem:)Pozdr!!
  • Gość: jedynydorosły IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.05.09, 20:00
    Przyznaj się, kobita czyta Ci przez ramię twoje posty? A pognaj do obrządku! Ja
    swoją do kuchni posłałem to se mogę pozwolić:)
  • Gość: byś IP: *.multimo.gtsenergis.pl 24.05.09, 20:42
    kochanie deser czeka w kuchni
    i masz 2 min. na seksistowskiego posta
    przyznaj sie
  • Gość: jedynydorosły IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.05.09, 21:22

    > kochanie deser czeka w kuchni
    > i masz 2 min. na seksistowskiego posta
    > przyznaj sie

    No przecież już to napisałem, bardziej łopatologicznie trzeba?
  • Gość: lol IP: *.ip.netia.com.pl 27.05.09, 13:25
    Jak to smiesznie wyglada jak ludzie biora wszystko na poważnie co inni pisza i
    się 'ciskaja' niepotrzebie Wystarczy wyczuc ,ze taki ''jerzykk' sobie zrobił
    przyslowiowe jaja!!
  • kobieta_na_pasach 24.05.09, 19:40
    zaproponuj rozwod, a ja cie przygarne (47latka,28 lat pracy, w tym 2lata na
    wychowawczym).
    ale wiem,za stara dla ciebie
    --
    TRFAM
  • Gość: jedynydorosły IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.05.09, 19:48
    poka fote. I wyciąg z konta.
  • piwi77 24.05.09, 20:03
    To nie fair, albo fota, albo wyciąg.
  • Gość: jedynydorosły IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.05.09, 20:11
    > To nie fair, albo fota, albo wyciąg.

    Nie miało być fair tylko clear. Bo czasem wyciąg usprawiedliwia fote, a czasem
    fota wyciąg.
  • Gość: byś IP: *.multimo.gtsenergis.pl 24.05.09, 20:40
    brak pociągu z powodu wyciągu
    przegrane zaloty pomimo foty
  • Gość: buba IP: *.128.14.218.static.crowley.pl 26.05.09, 13:00
    czy dają jeszcze rade ;)
  • kobieta_na_pasach 27.05.09, 14:01
    Gość portalu: buba napisał(a):

    > czy dają jeszcze rade ;)


    myslisz,ze bedziesz miala lepsze w moim wieku? watpie:)
    --
    Moje sny są piękniejsze niż wasze dni.
  • kobieta_na_pasach 27.05.09, 13:57
    zony? Gość portalu: jedynydorosły napisał(a):

    > > To nie fair, albo fota, albo wyciąg.
    >
    > Nie miało być fair tylko clear. Bo czasem wyciąg usprawiedliwia
    fote, a czasem
    > fota wyciąg.
    a czy wyciag z konta meza usprawiedliwa fote zony?

    --
    Moje sny są piękniejsze niż wasze dni.
  • kobieta_na_pasach 27.05.09, 13:56
    Gość portalu: jedynydorosły napisał(a):

    > poka fote. I wyciąg z konta.
    fote masz w mojej wizytowce. a po co ci wyciag?

    --
    Moje sny są piękniejsze niż wasze dni.
  • ona3010 24.05.09, 20:03
    Kopnąć w d... i wygonić do robioty!
    Co za kwoka domowa i to jest własnie pasożyt faceta.


    --
    Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej
    ludzi w dupie.
  • Gość: Echo IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 25.05.09, 17:41
    > zaproponuj rozwod, a ja cie przygarne (47latka,28 lat pracy, w tym 2lata na
    > wychowawczym).

    To mi wyglada na ogloszenie matrymonialne.
  • kobieta_na_pasach 27.05.09, 14:02
    Gość portalu: Echo napisał(a):

    > > zaproponuj rozwod, a ja cie przygarne (47latka,28 lat pracy, w
    tym 2lata
    > na
    > > wychowawczym).
    >
    > To mi wyglada na ogloszenie matrymonialne.


    nigdy wiecej zadnego slubu!
    --
    Moje sny są piękniejsze niż wasze dni.
  • grenzoid 25.05.09, 14:58
    Już w tym punkcie proponowałbym pokazać jej odpowiedzi forumowiczów.
  • camel_3d 25.05.09, 16:52
    jor80 napisał:

    > Mam 4 letnie dziecko ktore moze iść juz do przeedszkola Nie utrzymamy sie z
    > 2500 zl bo takie mam m-czne dochody .Zona rozleniwiła sie w domu i nie mysli o
    > pracy Powiedziala ,ze nie bedzie sie plaszczyć za 1000 zl przed nikim kto
    > bedzie nia rzadził.
    > Jakich użyć argumentów, aby ją przekonać?


    --
    BERLIN! DU BIST SO WUNDERBAR!!!
    ___________________________________________
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • Gość: Echo IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 25.05.09, 17:37
    Po serii "no i jak tu miec dziecko?" mamy nastepny tytul.
  • monikate 25.05.09, 18:23
    Coś mi mówi, że na forum wrócił brutalny gajowy.
    --
    Uważaj, o co prosisz, bo się spełni
  • dritte_dame 26.05.09, 04:08
    Co z Ciebie za facet??



    --
    O Canada!

    d_d
  • troll_bagienny 26.05.09, 16:58
    Nie każdy facet ma ochotę całe życie grać rolę krzyżówki jelenia z
    buhajem rozpłodowym, nie mając przy tym pewności, czy małżonka,
    znudzona kolejnym serialem nie nadstawia swojej łaskawej kufy
    listonoszowi albo hydraulikowi, albo księdzu proboszczowi, co akurat
    wpadł z wizytą. Jak się ma baba puszczać, to niech przynajmniej
    trochę kasy do domu przyniesie, a jak pozna prawdziwą pracę, to jej
    zabraknie czasu na duperele. Nie ma to jak poznać smak ciężko
    zarobionej złotówki i nie ma to jak uderzenie ku...cy mózgowej,
    kiedy człowiek pracuje na tę złotówkę w pocie czoła, a babiszon
    zbierze masę tych złotówek i przepieprzy na szmatę, w której i tak
    wygląda jak koczkodan.
  • dritte_dame 26.05.09, 18:42
    "Facet" co nie potrafi utrzymać rodziny i wysyła "do pracy" samicę to d... nie
    facet.
    Mężczyzna płci żeńskiej.



    --
    O Canada!

    d_d
  • kotek.filemon 26.05.09, 22:50
    > "Facet" co nie potrafi utrzymać rodziny i wysyła "do pracy" samicę to d... nie
    > facet.
    > Mężczyzna płci żeńskiej.

    Mam alergię na trutnie, zwłaszcza te płci żeńskiej. I jestem zdania, że każdy utrzymuje się sam (w rozsądnych granicach). Robienie jak dziki osioł na trutnia, którego głównym zadaniem jest leżenie i pachnienie ładnie zostawiam większym frajerom...


    --
    don't tell me how to live my life and don't ever stop the music
  • Gość: aga IP: 94.254.228.* 27.05.09, 00:07
    No jakby nasza dritte dame coś o tym słyszała to nazwałaby się erste dame. W
    najgorszym razie zweite. Dritte mówi samo za siebie :-)
  • dritte_dame 27.05.09, 03:40
    Gość portalu: aga napisał(a):

    > No jakby nasza dritte dame coś o tym słyszała to nazwałaby się
    erste dame. W
    > najgorszym razie zweite. Dritte mówi samo za siebie :-)

    Gdyby mój nick coś Ci mówił to wiedziałabyś że powinnaś była
    napisać: Zweyte a nie zweite ;))



    --
    O Canada!

    d_d
  • sikorka68 27.05.09, 00:26
    > Mam alergię na trutnie, zwłaszcza te płci żeńskiej. I jestem zdania, że każdy u
    > trzymuje się sam (w rozsądnych granicach). Robienie jak dziki osioł na trutnia,
    > którego głównym zadaniem jest leżenie i pachnienie ładnie zostawiam większym f
    > rajerom...

    No nie wiem. W malżeństwie, gdzie oboje pracują jest trochę inny podział
    obowiązków. Facet niejako musi przejąć trochę obowiązków domowych- czyli kto
    jest większy frajer?

    I tak pól serio, pól żartem; odwracając kotka ogonkiem:
    Kobieta która idzie do pracy, niejako miga się od części prac domowych.

    A tak całkowicie serio, to jest sprawą każdej pary, czy kobieta będzie pracować,
    czy nie. I nikomu nic do tego.
  • dritte_dame 27.05.09, 03:09
    kotek.filemon napisał:

    > jestem zdania, że każdy u trzymuje się sam

    No to też i żyj i mieszkaj sam.

    Mężczyzna w rodzinie dopóty jest mężczyzną dopóki potrafi
    zapewnić rodzinie utrzymanie na właściwym poziomie całkowicie
    samodzielnie
    .

    Jego wybranka może zająć się pracą zawodową poza domem
    jeśli zechce
    .
    Ale gdy zmuszają ją do tego okoliczności ponieważ oferma "mąż" nie
    potrafi wywiązać się ze swojej męskiej roli, to ówże "mąż"
    automatycznie traci wszelkie pretensje do męskości.

    A jeśli na dodatek jeszcze taki "mąż" sam rozgłasza że mu nie staje
    (zdolności zarobkowych) to już całowita żenada i masakra...


    > (w rozsądnych granicach).

    Rozumiem.
    Poza tymi rozsądnymi granicami to szanowni tatuś i mamusia
    pomagają :D



    --
    O Canada!

    d_d
  • Gość: anty-idiot IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.05.09, 04:24
    co za tępa piz.da, litości..
  • dritte_dame 27.05.09, 05:15
    > gdy [...] oferma "mąż" nie
    > potrafi wywiązać się ze swojej męskiej roli, to ówże "mąż"
    > automatycznie traci wszelkie pretensje do męskości.


    Zmartwiona młoda żona do męża rankiem, po nocy poślubnej:

    "No i jak my teraz będziemy żyli?
    I pensję też masz małą..."



    --
    O Canada!

    d_d
  • kotek.filemon 27.05.09, 07:33
    Niunia, nie karm mnie XIX-wiecznymi stereotypami, bo jestem odporny. Nie interesuje mnie, że jakaś pani chce sobie posiedzieć w domu. Po prostu całe życie unikam takich egzemplarzy, jak dotąd z sukcesem. Na szczęście można znaleźć kobiety, które najwidoczniej wychowały się później niż w XIX wieku. Parę razy mi się udało, w tym ten obecny raz to strzał w dziesiątkę, więc (odpukać) kolejny raz też się pewnie uda...

    --
    don't tell me how to live my life and don't ever stop the music
  • sikorka68 27.05.09, 08:30
    Kotku filemonku:
    czy ty myślałeś, jak to pisałeś?
    Strzał w 10-tkę, a ty już:
    "więc (odpukać) kolejny raz też się pewnie uda..."

    Jak to taki strzał, to dlaczego zakładasz (fakt, nieśmiało, ale zawsze), że
    kolejny raz też się uda. Zawsze unikałam takich małoelastycznych facetów z
    takimi poglądami. Za to mam życie jakie mam i nie zamieniłabym się z nikim.
    Jednak nie do końca jesteś pewien swojego strzału.
  • zigzaur 27.05.09, 10:23
    To nie są żadne XIX stereotypy. Niepracująca kobieta to bardzo krótki epizod w
    historii ludzkości. Występujący tylko u bardzo bogatego mieszczaństwa. We
    wszystkich innych środowiskach kobiety zawsze pracowały.

    1. W warstwie chłopskiej kobieta pracowała nie mniej niż mężczyzna. Młody
    wieśniak szukając żony interesował się, czy robotna.

    2. W warstwie drobnomieszczaństwa kobieta siedziała w warsztacie rzemieślniczym
    (szyła, kleiła, rzeźbiła, polerowała) albo na targu jako przekupka (zawód
    absolutnie sfeminizowany).

    3. W środowisku szlachty kobieta zarządzała majątkiem, gdy mąż był na wyprawie
    wojennej albo leczył rany odniesione w pojedynku, w awanturze, na polowaniu czy
    turnieju rycerskim.

    4. W środowisku arystokracji kobieta walczyła o władzę i wpływy, zajmowała się
    mecenatem kultury i sztuki.
  • twojabogini 27.05.09, 13:30
    zigzaur napisał:

    > To nie są żadne XIX stereotypy. Niepracująca kobieta to bardzo
    krótki epizod w
    > historii ludzkości. Występujący tylko u bardzo bogatego
    mieszczaństwa. We
    > wszystkich innych środowiskach kobiety zawsze pracowały.

    I w naszych realiach nadal pracują!!!Wychowują dzieci, prowadzą dom,
    zarządzają majątkiem, gotują, prasują, piorą. Tych pachnących jest
    mało, i to głównie jest w układach, gdzie mężczyzna wiedział na co
    się godzi.
    Pani która "nie chce iść do pracy" nie leży i nie pachnie, tylko
    wychowuje dziecko i prowadzi dom. Nie wogóle nie chce iśc do pracy,
    tylko za 1000 zł. To dobry argument, bo rodzina na tym finansowo
    raczej straci, a nie zyska.
    Znam odwrotną sytuację - rodzina, dwoje dzieci, ona nauczycielka. On
    wolałby żeby żona nie pracowała, bo to drożej wychodzi - dojazd do
    pracy, przedszkola, opiekunki, jej "pracowe" ubrania. Dokłada do jej
    pracy.
  • wtes2 27.05.09, 08:40
    1. Kto się boi że zostanie frajerem i buhajem rozpłodowym niech się
    po prostu nie żeni.
    2. Kto chce mieć rodziny na utrzymaniu niech jej nie zakłada -
    proste.
    3. Kto chce mieć marudę po 16, wiecznie zaniedbane mieszkanie,
    chamskie dzieci i nadciągającą katastrofę po 35 roku życia kobiety
    (wiecznie haruję, po co mi to było?) ten niech wyśle kobietę robić
    karierę (może nawet awansuje z wypisującej WZ-ki na faktury)

    A poza tym to jest niesamowita frajda: kombinujesz kasę, walczysz
    jak lew, szukasz nowych możliwości - jak na polowaniu. Powiedzmy
    sobie szczerze, my faceci mamy piękne życie!
  • twojabogini 27.05.09, 13:42
    wtes2 napisał:

    > Kto chce mieć marudę po 16, wiecznie zaniedbane mieszkanie,
    > chamskie dzieci i nadciągającą katastrofę po 35 roku życia kobiety
    > (wiecznie haruję, po co mi to było?)

    Przeginasz w druga stronę. Praca kobiety to nie katastrofa. Pracuję,
    nie marudzę, nie mam syfu w mieszkaniu, starcza mi czasu na
    wychowanie dziecka. Nie narzekam, że wiecznie haruję, więc po 35 też
    raczej nie będę.
    Jeśli zdecyduję się na drugie dziecko - to na pewno nie po to, żeby
    dać je do żłobka. Wtedy mój mężczyzna będzie się musiał wykazać
    zdolnością utrzymania rodziny- ale ja to z nim uzgodniłam, przed
    ślubem! On też nie chce, zeby nasze dzieci były hodowane w
    państwowych instytucjach. Ale jak nie da rady (kryzys,choroba,
    zwolnienie - różnie bywa)- to pójdę do pracy i będziemy ogarniać
    wszystko inaczej.

    > ten niech wyśle kobietę robić karierę (może nawet awansuje z
    >wypisującej WZ-ki na faktury)

    To akurat głupie i prymitywne. Musisz się dowartosciować, bo kariera
    słabo idzie? Koleżanka cię przegoniła?


    > A poza tym to jest niesamowita frajda: kombinujesz kasę, walczysz
    > jak lew, szukasz nowych możliwości - jak na polowaniu. Powiedzmy
    > sobie szczerze, my faceci mamy piękne życie!

    Też to lubię - ja kobieta. Za dużo sobie przypisujesz - jako
    posiadacz penisa...To tylko taki organ, nie za duży ...
  • wtes2 27.05.09, 15:33
    "Też to lubię - ja kobieta. Za dużo sobie przypisujesz - jako
    > posiadacz penisa...To tylko taki organ, nie za duży ..."
    No cóż, kobiety zawsze chcą więcej
    A tak na poważnie. Moim zdaniem kobiety za bardzo chcą pracy z tego
    powodu, gdyż sądzą że zrobią tzw. KARIERĘ. To nie jest prawda. Mamy
    w Polsce ok. 2 mln firm z czego w ok. 3500 istnieje struktura
    bardziej rozbudowana niż szef-kierownik działu-pracownik. Jaką
    karierę może zrobić ekonomistka z wyższym wykształceniem np. w
    firmie budowlanej z 20 pracownikami ? Z wklepywacza kwitów na
    główną księgową ?
    90% procent kobiet ktore teraz studiują będzie w pracy "fakturować"
    (przyjmować towar, rozliczać, sprzedawać itp.) Kariera w pracy jest
    kompletnia nieistotna liczy się kasa.
  • m87orkan 27.05.09, 22:16
    takiej jak dritte_dame jest dla płci męskiej najmniej wiążąca... :P
  • twojabogini 27.05.09, 13:17
    troll_bagienny napisał:

    > Nie każdy facet ma ochotę całe życie grać rolę krzyżówki jelenia z
    > buhajem rozpłodowym, nie mając przy tym pewności, czy małżonka,
    > znudzona kolejnym serialem nie nadstawia swojej łaskawej kufy
    > listonoszowi albo hydraulikowi, albo księdzu proboszczowi, co
    > akurat wpadł z wizytą.
    Obrazek jak z książeczki "Sto najlepszych dowcipów", tyle, że z
    życiem nie ma nic wspólnego. Mam nadzieję, że nie bierzesz tego
    poważnie, jako opisu świata?
    Jeden mężczyzna chce mieć w domu żonę, która wychowuje dzieci, inny
    nie. O takich rzeczach rozmawia się przed ślubem. A jak nie dogadali
    się wcześniej - no to czas na kompromisy.

    >Jak się ma baba puszczać, to niech przynajmniej trochę kasy do
    >domu przyniesie,
    Gdzie tu było o puszczaniu?Jakieś kompleksy z ciebie wychodzą?

    >a jak pozna prawdziwą pracę, to jej zabraknie czasu na duperele.

    Z postu wynika, ze przed urodzeniem dziecka kobieta pracowała, więc
    zna pracę. Jak zacznie pracę to zabraknie jej czasu nie tylko na
    duperele, ale i na obiadki dla mężusia i pucowanie chałupki. A moze
    i siły na małżeńskie obowiązki.

    >Nie ma to jak poznać smak ciężko zarobionej złotówki

    Różne wartości ludzie mają w życiu. Ja tam preferuję satysfakcję z
    całkiem innych rzeczy, a jeśli chodzi o kasę - najbardziej lubię tę,
    co lekko przychodzi, a nie okupiona jest potem i krwawicą.

    >i nie ma to jak uderzenie ku...cy mózgowej, kiedy człowiek pracuje
    >na tę złotówkę w pocie czoła, a babiszon zbierze masę tych złotówek
    >i przepieprzy na szmatę, w której i tak wygląda jak koczkodan.

    Nie wszystkie żony wygladają jak koczkodany. W tym wątku nie było
    ani słowa o wyglądzie kobiety, tylko o tym, że nie chce iść do
    pracy. Znów własne problemy wyłażą przy okazji?
    A pieniądze w małżeństwie są ustawowo wspólne, więc żona nie wydaje
    na ciuchy kasy męża, tylko swoją. Jak się komuś taki ustrój
    majątkowy nie podoba, to może intercyzę spisać, albo wogóle się nie
    żenić.
  • Gość: anka32 IP: *.sileman.net.pl 27.05.09, 10:18
    Gdybyś był facetem to potrafiłbyś zarobić na utrzymanie rodziny. Nie wiem jaki
    masz zawód, że tak marnie zarabiasz - nauczyciel? urzędnik? naukowiec? Chłopie,
    weź się do pracy, przekwalifikuj się bo facet bo ma rodzinę powinien minimum 5
    tysiaków do domu przynosić
  • m87orkan 27.05.09, 22:23
    A ty jaki masz zawód? Czym się w życiu możesz pochwalić? Co osiągnęłaś? Tylko
    nie mów o dzieciach, bo żeby nadstawić dupska nie potrzeba nawet IQ60, więc jak?
    Co, naukowiec zły? Lepiej jakiś łysy nalany półdebil w służbowej Octavce, prawda?
    O pensje się nie bój, doktor z dodatkowymi fuchami przyniesie jakoś te 5K,
    gorzej, czy będzie je chciał przynieść akurat tobie nadęta rupieciaro...
  • Gość: elvis IP: 212.160.172.* 26.05.09, 11:38
    no wiec masz tylko jedno wyjście będziesz musiał umrzeć ... to nauczy sukę :)
  • Gość: qama IP: 212.160.148.* 26.05.09, 11:48
    no tak bo ona w domu pewnie caly dzien lezy na kanapie
    je cukierki
    i oglada telewizje
    zamien sie z nia na 2 tygodnie i rob to co ona w domu robi to sie przekonasz czy
    faktycznie "nie pracuje"
    i znajdz sobie lepsza prace
    sory ale co ty robisz,m ze masz tylko 2,5 tys miesiecznie
    zero ambicji
    koles wez sie do roboty
  • kalam07 26.05.09, 11:51
    Po pierwsze to co to za oddawanie kasy, jeszcze Ci kieszonkowe wydziela,
    strasznie siedzisz pod pantoflem, ona czuje że nie jesteś gotów na żaden krok,
    będziesz dźwigał tego spasionego garba latami.

    Ogarnij się chłopie, nie oddawaj kasy, wydzielaj jej kieszonkowe, za 2.5 tys to
    można żyć jak w Madrycie
  • kachax 28.05.09, 15:47
    buahahaha jak w Madrycia???? hahaha raczej w Sudanie.

    Za 2500 zł to raczej sie kit obgryza w dzisiejszych czasach.

    Do autora wątku, bo czytam i widze ze nikt jeszcze po rozum nie
    poszedł:
    - żona niech najpierw sprawdzi jaką robotę za jakie pieniądze w
    okolicy w ogóle można dostać. to primo. Nauczycielka to zawód
    wyuczony, wykonywac można całą masę innych.
    - A Ty co, nie mozesz się przekwalifikować? Zmienić pracy? przykuli
    ciś tam łańcuchami? Podwyżki też nie można dostać? Próbowałeś
    chociaż?
    - wychowanie dzieciaka w domu i prowadzenie chaty to też jest ciężka
    praca z którą należy sie szacunek i kasa do łapki, fakt, tyle że to
    nie jest takie różowe rozwiązanie..jak sam właśnie odczuwasz. Bo
    samców z przerostem testosteronu, w najbliższy weekend jazda pomyć
    okna i podłogi, poprać bieliznę pościelową i ubrania, poprasować,
    ugotować obiadek a wszystko to z marudzącym nudzącym sie dzieckiem -
    bo na zabawę tatuś miał tylko 2 godziny z 10. Zobaczymy czy
    wieczorem beziecie zalatywać fijołkami i starczy wam energii na
    radosny seks.

    Jak ja nie lubię durnego gadania....
  • basen_kryty 26.05.09, 11:58
    A ile kosztuje przedszkole? W jakim mieście mieszkacie? Czy macie w pracy
    możliwość zakupu obiadów? Jakie obowiązki przejmiesz? 4latek to nadal dziecko,
    może się zdarzyć, że się rozchoruje zwykle to norma przy pierwszej styczności z
    przedszkolem co wtedy czy będziesz miał możliwość brania zwolnień na chore
    dziecko w pracy? Oczywiście dyspozycyjna babcia załatwi sprawę.
    Czy żona na pewno otrzymałaby pracę w szkole? Wiem, że po polonistyce nie ma pracy.
  • renbiks 27.05.09, 00:07
    nie , no chłopie nie osłabiaj...:) hahaha to ty na portalu pytasz się co masz
    zrobić ze swoją żoną by do pracy wróciła, hahaha gratuluję, może niebawem
    zapodasz temat, co masz zrobić żeby twoja żona miała orgazm, ah....
    to ja mam dla ciebie radę : idź do takiej pracy, dzięki której zarobisz więcej
    niż 2500zł!skoro ci mało... i tylko narzekasz :)
    "niepracująca żona" :)
  • stefanka35 26.05.09, 12:00
    zmien zone, z tej już nic nie bedzie ;p
  • Gość: byś IP: *.multimo.gtsenergis.pl 26.05.09, 12:04
    rozumiem nie kazdy ma instynkt Dominatora, ale przecież są podręczniki, kursy
    ESKK lub w ostatecznosci mozna oddać do fachowca. Tak od razu wyrzucać, jak
    śmieć? Nowszy model?
  • Gość: Dalia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.09, 12:06
    Rozwieść się
  • Gość: ANDY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.09, 12:17
    najlepszy argument.Jak to nie pomoże to na prawdę nie wiem co ci radzić na tak
    ciężki przypadek.
  • inguszetia_2006 26.05.09, 12:32
    Witam,
    Jak dostanie 1000 zł. w pracy,a za przedszkole trzeba będzie
    zapłacić 400 zł, to zostanie 600. I w domu żony nie będzie.
    I będzie światło wypalać po nocy,żeby wypracowania sprawdzić i
    będzie za prąd drożej. I trzeba będzie się ubrać do pracy, więc dwie
    pierwsze pensje pójdą na ubranie. W sumie więc, czy to faktycznie
    będzie taki skok cywilizacyjny, jak pójdzie żona do pracy?
    Niech narazie czeka, może złapie coś intratniejszego. Uwalić się po
    pachy za tysiaka, to pomysł dobry w sytuacji jak do gara nie ma co
    włożyć. Inaczej, zero poprawy realnej, a tylko koszty dodatkowe.
    Wiem, że nie to chciałeś usłyszeć, ale takie są fakty;-D
    Pzdr.
    Inguszetia
  • Gość: mmena IP: *.89.67.170.static.crowley.pl 26.05.09, 13:13
    W sumie więc, czy to faktycznie
    > będzie taki skok cywilizacyjny, jak pójdzie żona do pracy?

    Tak, bedzie. Zapominasz o tym z czego ta pani mialaby zyc na
    starosc. Nie ma wypracowanej emerytury, nie ma ubezpieczenia.
    Nie ma co czekac az "zlapie cos intratniejszego". Jak mialaby to
    zlapac? Siedzac w domu? Niech idzie do pracy w szkole, wyrabia sobie
    kontakty i jednoczesnie czegos szuka.
  • darooshka 26.05.09, 15:03
    Też się zgodzę. Znam rodzinę, w której tylko mąż pracował. Żona nie musiała bo
    kasy mieli wystarczająco. Ale później mąż przeszedł na rentę i słodkie życie się
    skończyło. A kto przyjmie kobietę po 55 roku życia jak pracowała po szkole parę
    lat a później już nie. Życie pisze różne scenariusze i niekoniecznie w różowym
    kolorze.
    Pozdrawiam
  • twojabogini 27.05.09, 13:53
    darooshka napisała:

    > Też się zgodzę. Znam rodzinę, w której tylko mąż pracował. Żona
    >nie musiała bo kasy mieli wystarczająco. Ale później mąż przeszedł
    >na rentę i słodkie życie się skończyło.

    jakby zasuwała w szkole to mieliby parę stówek więcej i lata harówki
    za sobą, moze niedopilnowane dzieci, problemy, naprawdę warto tak
    się poswięcać? za parę stówek? Jak opływali w kasę, to mogli na zas
    pomysleć o oszczędnościach na starość...

    >A kto przyjmie kobietę po 55 roku życia jak pracowała po szkole parę
    > lat a później już nie.

    Opiekunka do dziecka, lub osoby chorej, praca chałupnicza, kurs
    robienia tipsów i praca w domu, cholera no nie wiem,jak się chce to
    się zarobi, tylko trzeba chcieć...

    >Życie pisze różne scenariusze i niekoniecznie w różowym kolorze.

    I dlatego wlaśnie powinniśmy siebie i swoje rodziny czynić
    niewolnikami państwa i pieniądza. Aby mieć złudne poczucie
    bezpieczeństwa na starość...
  • twojabogini 27.05.09, 13:49
    Gość portalu: mmena napisał(a):

    > Zapominasz o tym z czego ta pani mialaby zyc na starosc. Nie ma
    >wypracowanej emerytury, nie ma ubezpieczenia.


    Ludzie, system emerytalny pada. Jeśli chcecie harowac tylko po to,
    zeby mieć emeryture, to duzo lepiej zrobicie schodząc do szarej
    strefy i kupując za "zaoszczędzone" na składkach pieniądze
    kawalerkę. Kasy z wynajmu będzie więcej niz te parę stów emerytury.

    > Nie ma co czekac az "zlapie cos intratniejszego". Jak mialaby to
    > zlapac? Siedzac w domu? Niech idzie do pracy w szkole, wyrabia
    sobie kontakty i jednoczesnie czegos szuka.

    Kontakty w szkole? Więcej znajdzie w internecie... Jak jest po
    polonistyce, to może zlecenia brać do domu i budżet się poprawi.
    Albo korki dawać (i składac na kawalerkę). Facet tez kokosów nie
    zarabia, to za siebie by się lepiej wziął.
  • darooshka 26.05.09, 14:59
    Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale z wypowiedzi jor80 wnioskuję, że ta pani nie
    szuka pracy tylko z góry zakłada, że 1000 będzie zarabiać. Nikt nie każe za 1000
    pracować tylko poszukać lepiej płatnej i lepszej pracy a nie wychodzić z
    założenia, że się nie da. A swoją drogą mam dwójkę dzieci ale nie wyobrażam
    sobie żeby nie pracować. Po pierwszym dziecku to tematy ograniczyły się do
    pieluch, gotowania, prania i sprzątania. Miałam wrażenie, że każde zadane mi
    pytanie jak minął dzień odpowiadam ciągle to samo. W końcu nie każdego gościa
    interesował kolor wymiocin dziecka :-) Ale żeby nie było: nie jestem pracoholikiem.
  • twojabogini 27.05.09, 14:06
    darooshka napisała:

    > Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale z wypowiedzi jor80 wnioskuję,
    >że ta pani nie szuka pracy tylko z góry zakłada, że 1000 będzie
    >zarabiać. Nikt nie każe za 1000 pracować tylko poszukać lepiej
    >płatnej i lepszej pracy a nie wychodzić z założenia, że się nie da.

    Od razu zakładasz najgorszą wersję i ze kobieta jest wstrętna,
    leniwa i jej się nie chce. Skąd w tobie tyle pogardy?

    >A swoją drogą mam dwójkę dzieci ale nie wyobrażam sobie żeby nie
    >pracować.

    No i mamy odpowiedź. Ty jestes pracującą mamą, to i wszystkie inne
    musza pracowac. Jak nie - to złe kobiety są. Ty jestes wspaniała i
    zona która nie chce pracować, to ci może buty całować...

    >Po pierwszym dziecku to tematy ograniczyły się do pieluch,
    >gotowania, prania i sprzątania. Miałam wrażenie, że każde zadane mi
    > pytanie jak minął dzień odpowiadam ciągle to samo.

    No jak tak było, to nie zazdroszczę. Nikt mi nie powie, ze jak się
    ma małe dziecko to nie mozna filmu obejrzec, ksiązki przeczytać,
    pójść do jakiejś galerii, wyjechać, spotkac się ze znajomymi, miec
    interesujacych przygód. Lepiej siąść przy piaskowanicy i narzekać...

    >W końcu nie każdego gościa interesował kolor wymiocin dziecka :-)

    Powiem więcej - pewnie żadnego gościa nie interesował. Co to wogóle
    za mania młodych matek, kupki, wymiocinki? Coś faktycznie trzeba
    miec z głowa, żeby gosciom o tym opowiadać...

    Pozdrawiam,
  • Gość: Ja IP: *.adsl.inetia.pl 26.05.09, 17:48
    Mówisz tak jakby tylko do pracy trzeba było się ubierać i jakby miała jedną
    pracę do wyboru. Jak się ruszy to i więcej niż 1000zł zarobi (z resztą
    nauczyciele zarabiają więcej a wcale dużo czasu w szkole spędzać nie muszą).
    Może jak się zajmie pracą to się okaże że i ma mniej czasu na wydawanie
    pieniędzy i jeszcze się zaoszczędzi na tym:)
  • sikorka68 27.05.09, 00:39
    Gość portalu: Ja napisał(a):

    > Mówisz tak jakby tylko do pracy trzeba było się ubierać i jakby miała jedną
    > pracę do wyboru. Jak się ruszy to i więcej niż 1000zł zarobi (z resztą
    > nauczyciele zarabiają więcej a wcale dużo czasu w szkole spędzać nie muszą).
    > Może jak się zajmie pracą to się okaże że i ma mniej czasu na wydawanie
    > pieniędzy i jeszcze się zaoszczędzi na tym:)


    Marzyciel:))))))))))))) Kobieta by czegoś takiego nie napisała. Każda chce się
    ubrać.
  • madzioreck 29.05.09, 00:51
    Ludzie, dlaczego Wy tu niektórzy się upieracie, że ona musi akurat w szkole za
    te akurat 1000 pe-el-en? Skoro ma wyższe wykształcenie, to może robić naprawdę
    różne rzeczy... dziś liczy się bardziej papier, niż to, co na nim jest...
    Przykład: egzaminator w WORD - musi mieć wyższe, nieważne, w jakim kierunku.
    Może być nawet weterynarzem, nikogo to nie obchodzi. I dlatego ten argument, ze
    za 1000 się nie opłaca, jest do bani. Może kobieta szuka tylko wykrętu, bo jej
    się nie cpce?
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Wyguglaj sobie blog Balkonetka :)
  • wj_2000 26.05.09, 12:35
    Też masz zmartwienie!
    Ja swoją, przed laty, wielokrotnie namawiałem, by w domu z dziećmi siedziała,
    zamiast byśmy na nianię jej pensję wydawali. Ale nie chciała. Taką jak Twoja po
    rękach bym całował. A będąc odciążonym od obowiązków domowych, staraj się więcej
    dorobić. Twoje 500pln (i żona w domu) da więcej niż jej 1000.
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • zigzaur 26.05.09, 12:54
    Wszystko fajnie, ale co będzie, gdy mąż straci pracę, zdrowie lub życie?
  • dritte_dame 27.05.09, 05:19
    zigzaur napisał:

    > Wszystko fajnie, ale co będzie, gdy mąż straci pracę, zdrowie lub
    życie?

    Trzeba go ubezpieczyć.



    --
    O Canada!

    d_d
  • zigzaur 27.05.09, 10:10
    Czy naprawdę sądzisz, że odszkodowanie z ubezpieczenia pokryje wszystkie szkody?
    Również pozamaterialne, stratę ojca dla dzieci?
  • Gość: zina timofiejewna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 12:19
    zigzaur napisał:

    > Czy naprawdę sądzisz, że odszkodowanie z ubezpieczenia pokryje wszystkie szkody
    > ?
    > Również pozamaterialne, stratę ojca dla dzieci?

    Znaczy jak Zigi? Jeśli matka będzie pracować, to dzieci nawet nie zauważą, że
    ojcu się zginęło czy pomarło? O_o
  • twojabogini 27.05.09, 14:09
    dritte_dame napisała:

    > zigzaur napisał:
    > > Wszystko fajnie, ale co będzie, gdy mąż straci pracę, zdrowie
    lub życie?

    > Trzeba go ubezpieczyć.

    I to jest myśl! W razie czego sa zasiłki, zapomogi, oszczędności,
    rodzina, renta dla dziecka. Wdowa może znaleźć sobie kolejnego męża,
    albo bogatego kochanka. Jak będzie potrzeba to i kobieta do pracy
    pójdzie. Ale takie rzeczy nie dzieją się nagminnie. Nie wpadajmy w
    paranoję...
  • bambzgrozja 26.05.09, 12:56
    Uważam, że każda kobieta (jeżeli jej na to oczywiście zdrowie
    pozwala)dla własnego dobra powinna pracować. a stanowisko, że za
    1000 zł się nieopłaca jest krótkowzroczne.
    (Moja znajoma zaczynała w szkolnej świetlicy za 1200 zł i po pięciu
    latach pracy dostaje 2000 zł na rękę.)Pracujący człowiek jest
    niezależny i wzbudza szacunek. Z moich obserwacji wynika, że
    niepracujące kobiety (i nie tylko kobiety) tarktuje się z
    lekceważeniem (często słysze teksty typu "a tej od siedzenia w domu
    to zupełnie sie w głowie po...liło).

  • kruk51 26.05.09, 12:54
    Koleś ! Kopnij babę w dupę i wywal z domu ! Jesteśmy z żoną emerytami.
    Różnie nam się powodziło. Raz lepiej a raz gorzej z tym że za komuny
    znacznie gorzej. Wychowaliśmy dwóch synów i mamy już wnuki. Żona zawsze
    pracowała. Prawda ! Ma skromną emeryturę ale ma ! Chyba nie będziesz taki głupi
    by darmozjada trzymać w domu. Małżeństwo małżeństwem, sakra
    ment sakramentem a pasożyt pasożytem ! Rozważ to sobie ! Acha ! Moje
    synowe też pracują. Żona Twoja nie ma żadnego moralnego prawa robić z
    Ciebie roboczego osła. Nic na ten temat nie mówi prawo ani religia.
    Po prostu nie daj się robić w konia !
  • piopal 26.05.09, 13:03
    No fakt jakaś dziwna ta twoja żona-nawet dla własnego zdrowia
    psychicznego nie chce do ludzi,pomijając satysfakcje i własne
    pieniądze?!To chyba jej sie w domu nie nudzi,moze ma jakieś inne
    zajecia-ciekawsze niż praca albo nienawidzi swojej pracy i nie wie
    co che robić.
    Ja z pierwszym siedziałm 2lata,a z drugim planuję powrót na jesieni
    (będzie mial 1,5roku)i uważam ze i tak długo.
  • twojabogini 27.05.09, 14:15
    piopal napisał:

    > No fakt jakaś dziwna ta twoja żona-nawet dla własnego zdrowia
    > psychicznego nie chce do ludzi,pomijając satysfakcje i własne
    > pieniądze?!

    Cudowne jesteście, wy wszystkie najlepsze na świecie pracujące mamy.
    Jak która nie chce to zaszczuć taką, bo "jakaś dziwna". To ze ty
    ledwo wytrzymujesz w domu i myslisz jak się z niego wyrwac, nie
    znaczy, ze nie ma kobiet, które się w macierzyństwie i prowadzeniu
    domu odnajdują.

    >To chyba jej sie w domu nie nudzi,moze ma jakieś inne
    > zajecia-ciekawsze niż praca albo nienawidzi swojej pracy i nie wie
    > co che robić.

    Wredna jesteś.

    > Ja z pierwszym siedziałm 2lata,a z drugim planuję powrót na jesieni
    > (będzie mial 1,5roku)i uważam ze i tak długo.

    To faktycznie powód do dumy...
  • Gość: tutu IP: 162.116.126.* 26.05.09, 13:05
    > Jakich użyć argumentów, aby ją przekonać?

    kija?
  • Gość: rotfel IP: 93.159.134.* 26.05.09, 13:36
    wiesz, co teraz zrobi twoja zona??
    zajdzie drugi raz w ciaze!
  • Gość: Abstynent IP: *.chello.pl 26.05.09, 14:57
    Baby mają parę starych sprawdzonych numerów na facetów: krzyk na
    wysokich tonach, płacz i informacja o kolejnej ciąży. Raz człowiek
    pociupcia, a potem problem na całe życie. I ten rozrastający się w
    zadku baleron, na którego patrzymy i coraz częściej zastanawiamy
    się, co sprawiło, że daliśmy się zawlec do ołtarza, pomijając takie
    banalne kwestie, jak wpadka ciążowa. Jak można kochać kogoś, kto
    wnerwia nas co dnia, a nam coraz częściej nie chce się wracać do
    domu po 8 godzinach pracy i wymyślamy coraz to nowe wymówki, że
    szef, że nadgodziny, że pilny projekt. Po co wracać do domu od razu?
    Po to, żeby usłyszeć informacje w stylu: "kolor kupki Marysi był
    dziś jaskrawożółty" albo wymówki:"za mało zarabiasz, nie zajmujesz
    się dziećmi, jak ty jesz, gdzie trzymasz nogi, napraw lampę, wynieś
    śmieci, niczego w życiu nie osiągnąłeś i nie osiągniesz, życie z
    tobą marnuję" itp. A czego by człowiek nie zrobił i tak pozostanie
    draniem, który nie słucha.
  • Gość: andzia IP: *.chello.pl 26.05.09, 14:59
    nie ma co teraz narzekać trzeba było wcześniej myśleć głową a nie
    siusiakiem......
  • Gość: Abstynent IP: *.chello.pl 26.05.09, 15:07
    Siłą baby nie wziąłem, sama chciała i jeszcze se dobrą reklamę
    zrobiła, a po ślubie, jak to często bywa...a przecież lodówki jej
    nie zamknę, choć już zaliczyła górny pułap ubraniowych rozmiarówek.
  • wtes2 27.05.09, 09:01
    Abstynent to przykład typowego TĘPAKA, no - ożenił się (patrzcie co
    mi się przytrafiło!). Żadnego planu, żadnej wiedzy jak być z kobietą
    i tworzyć rodzinę. WYSTRZEGAJCIE SIĘ TAKICH. Oni naprawdę nie muszą
    się rozmnażać. I nie wychowujcie swoich syneczków na takich DUPKÓW.
  • Gość: małpka_psotka IP: 83.238.169.* 26.05.09, 15:40
    Abstynet? To ty jesteś Jacek;-)
  • Gość: mona IP: *.edata.net.pl 26.05.09, 22:43
    ty abstynent jesteś jednak bardzo głupi facet,współczuję....i zastanów
    się,skoro nawet mnie Twoja wypowiedz wnierwiła
  • Gość: mona IP: *.edata.net.pl 26.05.09, 22:44

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka