dlaczego ludzie trzymają psy w blokach? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
      • Gość: dud IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 13:06
        akurat dog jest dobrym psem do mieszkanie. nie liczy się tylko wielkość psa. dog
        nie wytrzymalby dłużej na dworze przed domem, lubi ciepło itp. nie pisz jak nie
        wiesz.
    • Gość: zuzia IP: 188.33.139.* 24.02.10, 12:20
      Biedne pieski, biedne kotki... Powiedział/a przegryzając bułkę z kawałkiem
      biednej świnki, myśląc o obiedzie z biednej krówki, smarując twarz kremem
      testowanym na biednej myszce, siedząc w domu który stanął w miejscu pięknego
      lasu, w którym żyły i mogłyby żyć miliony biednych zwierząt...
      • pies sie meczy w bloku - jedna z wiekszych glupot wypowiedziana
        przez ludzi ktorzy dobro psow maja w glebokim powazaniu.

        Od 3 lat mieszkam w malej miejscowosci pod Warszawa. Ludzie tu maja
        wypasione domy i skromne chalupki. 99 % z nich trzyma psa albo na
        lancuchu albo w kojcu. Biedny zwierzak cale zycie ma ograniczona
        powierzchnie zyciowa do kilku metrow kwadratowych. Prymitywnym
        ludziom nie przyjdzie do pustego lba ze pies musi sie wybiegac,
        poweszyc, poznac nowe zapachy. W przeciwnym razie wariuje i
        nierzadko staje sie agresywny.

        Dla porowniania - w Wawie mieszkalam blisko duzego parku i pieknego
        bulwaru. Spacerujacy tam z psami ludzie musieli mieszkac w blokach.
        Psy byly wybiegane, radosne, przyjazne.

        A co do ras psow odpowiednich dla danego miejsca - w mojej okolicy
        jest kilka psow rasowych - labradory oraz spaniel. Te psy trzymane
        sa przy budzie!!! Nawet w te najwieksze mrozy byly na zewnatrz.

        Wiec nie chrzancie bzdur ze w bloku w miescie pies sie meczy. Psy
        cierpia w przytlaczajacej wiekszosci gospodarstw wiejskich oraz gdy
        maja glupich i nieodpowiedzialnych wlascicieli. Nie zakladajcie
        glupich watkow jesli tak naprawde dobro psow lata wam kolo d***
        --
        Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and
        wise ;-)
    • Taki watek wlasnie chcialam zalozyc, ale zmnienilam zdanie bo
      spodziewam sie raczej ataku 'psiarzy' na mnie jako osobe, ktora
      zapewne w zaciszu domowym maltretuje zwierzeta albo cos podobnego.
      Mam podobne zdanie jak przedmowca, ze emeryt czy inna starowina z
      wylysialym ukochanym pieskiem, to jedno a debile dresiarze z
      wielkimi niebezpiecznymi psami to drugie (razem z rodzicami
      prezentujacymi swoim dzieciom pieski, ktore maja rozwijac rozmaite
      cechy u dzieci bez ktorych to zapewne wyrosna na jednostjki
      kompletnie aspoleczne i wybrakowane) - albo powinno byc pozwolenie,
      albo gigantytczny (odstraszajacy) podatek, ktory chociaz pokrywalby
      koszty sprzatania kup. Juz nie wspomne o obowiazku kaganca i smyczy.
    • Gość: hycel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 12:52
      -...a bo psy nie mają bud dla ludzi
    • Gość: lavinka z nielogu IP: *.warszawa.mm.pl 24.02.10, 13:21
      Zależy jakie psy. Mały to to samo co kot czy świnka morska. Myślę,że
      masz na myśli te duże, którym ciasno w zwykłym mieszkaniu. Dla ochrony
      przez złodziejami często. Zresztą te miejskie psy często mają
      paradokalnie lepiej niż wiejskie, uwiązane do budy przez cały dzień.
      • Chyba żartujesz!!!
        W klatece obok, centralnie pode mną ludzie takiego małego wychodząc
        do pracy zostawiali na balkonie. Wył i wył a dla przerywnika
        szczekał na przechodzących. Po dzikich awanturach sąsiadów już go
        nie widać. Teraz w mojej klatce ( a to 4 piętra po 2 mieskzania na
        piętrze) mamy dwie debilskie rodziny z małymi psami. Pod nieobecność
        właścicieli wyją obydwa. Wczoraj do późnych godzin nocnych wył jeden
        (piętro niżej) a dziś od rana (czyli po wyjściu jednego z nich do
        pracy) drugi pies wyje i szczeka. Podejrzewam,ze idiota zamyka go w
        przedpokoju bo słychac na całej klatce schodowej.
        Ludzie powinni mieć obowiązkowe (płatne a jakże) szkolenia jak
        tresować własnego psa by innym dali żyć.
    • Gość: tomek IP: 91.198.145.* 24.02.10, 14:09
      Uważasz, że w schronisku miałby lepiej?
    • Gość: gość IP: 195.8.217.* 24.02.10, 14:12
      Odpowiedź jest bajecznie prosta:
      żeby miał kto obsr... wszystkie możliwe przestrzenie publiczne. I
      żebyś patrzył pod nogi z obawy przed wdepnięciem w kolejne gó wno, a
      nie przed siebie. Żeby milo Ci się oglądało wiosenne roztopy, kiedy
      trawy jeszcze nie ma, za to tony gó wien jak najbardziej.
      Pies jest tylko zwierzęciem, ale bezmyślność ludzka nie zna granic
    • Gość: Ja IP: 91.209.116.* 24.02.10, 14:13
      Myślę, że psy w blokach męczą się nie bardziej niż ludzie :)
    • Gość: zmeczony IP: *.pools.arcor-ip.net 24.02.10, 14:34
      4 mieszkania na pietrze, 4 psy. Tylko ja nie mam ale za to sasiad na
      33 m2 ma 2 boksery. Ok. 11:00 zaczyna odpieprzac pierwszemu
      zwierzeciu, potem przez nastepne 6 godziny wyja i szczekaja
      wszystkie na zmiane.

      Ogolnie w 4-pietrowym budynku jest 7 psow. Ludzie wracaja poznym
      popoludniem i zaczyna sie latanie po schodach, obsrywanie resztek
      trawnikow i obsikiwanie samochodow.

      Ponoc Polska jest drugim po Indiach najbardziej "zapsionym" krajem...
      • Mieszkam na niedużym mieszkaniu, nie w aparatamenencie.

        Akurat boksery to ciche opy, które nie drą ryja bez absolutnej
        potrzeby-widocznie masz "Kiepskich": ludzi za sąsiadów, którzy nie
        wiedzą jak z psami określonej rasy postępować.

        P.s.

        Nigdy w życiu, a lat mam sporo, nie słyszałam ujadającego
        boksera :)
        Możiwe, ze to nie były psy pozostawione same sobie.
        • Gość: zmeczony IP: *.pools.arcor-ip.net 24.02.10, 15:12
          nie wszystkie 7 psow to boksery. boksery akurat glownie warcza jak
          wychodze na balkon, bo je koles zamyka na swoim balkonie na czas
          swojej pracy. smiesznie sie tam kotluja.

          u wiekszosci rodziny i znajomych zawsze jest paru palantow z psami w
          bloku i jest to powszechne w pl zjawisko. pasiarze oczywiscie nie
          maja sobie nic do zarzucenia, wyciagaja jakies argumentuy ze
          przeciez "w dzien nie obowiazuje cisza nocna", albo zeby im
          udowodnic ze "przekraczaja poziom decybyli" itd.
          ot, zwykla polska mentalna wiocha...
          • Uspokój się, ja akurat cenię "również" prawa ludzi. Nigdy nie
            zdecydowałabym się na tę konkreną rasę, gdybym nie wiedziała, że nie
            mam możliwości sprostać jej potrzebom. Boksery to naprawdę ciche psy-
            im mnieszy pies tym głośniejszy.. Wiem co mówię, bo wcześniej miałam
            bardzo jazgotliwego psiaka i robiłam wszystko, żeby mój pies nie
            zakłócał spokoju wspólokatorom :) I nie zakłócał, bo miał dość
            uwagi z naszej strony.
    • Gość: matuzalem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 14:38
      Bo mają narąbane w głowach,a państwo im to umozliwia.
      • Gość portalu: matuzalem napisał(a):

        > Bo mają narąbane w głowach,a państwo im to umozliwia.

        wg ciebie panstwo powinno zakazac ludziom trzymania psow ? to moze sie do
        wenezueli wybierz. Ludzie nie tyle maja narabane jak raczyles napisac a kochaja
        zwierzeta czego nie da sie o tobie powiedziec.
        Przedmiotem godnym nagany jest nie sprzatanie po psach zalatwiajacych sie na
        trawnikach,pies tak ma ze sie do sracza w mieszkaniu nie zalatwi ale wlasciciel
        powinien sie schylic i sprzatnac psia kupe do torebki , korona by nikomu z glowy
        nie spadla. Walcze z takimi zachowaniami u mnie na osiedlu sam bedac
        wlascicielem 2 psow ale efekt jest mizerny.
        • Gość: zmeczony IP: *.pools.arcor-ip.net 24.02.10, 14:45
          > wg ciebie panstwo powinno zakazac ludziom trzymania psow ?

          Generalnie to zakaz powinny wprowadzic spoldzielnie i wspolnoty. Na
          zachodzie jest bardzo trudno wynajac mieszkanie jesli sie chce
          trzymac chocby kota czy malego psa. Duzego psa nikt (poza marginesem
          spolecznym w mieszkaniach socjalnych) nie trzyma w bloku, bo na to
          sie nie zgodzi ani wynajmujacy ani wspolnota.
          • Gość portalu: zmeczony napisał(a):

            > > wg ciebie panstwo powinno zakazac ludziom trzymania psow ?
            >
            > Generalnie to zakaz powinny wprowadzic spoldzielnie i wspolnoty. Na
            > zachodzie jest bardzo trudno wynajac mieszkanie jesli sie chce
            > trzymac chocby kota czy malego psa. Duzego psa nikt (poza marginesem
            > spolecznym w mieszkaniach socjalnych) nie trzyma w bloku, bo na to
            > sie nie zgodzi ani wynajmujacy ani wspolnota.


            Zapomniales o 1 rzeczy: 99% mieszkancow blokow to wlasciciele mieszkan a nie
            wynajmujacy, zeby spoldzielnia albo wspolnota wydala taki "ukaz" ze nie wolno
            trzymac psow to musialby byc przyklepany wiekszocia glosow na walnym zebraniu
            wlascicieli mieszkan a to nie przejdzie..malo tego kazdy kto by sie powazyl na
            przedlozenie takiego wniosku moglby sie pakowac i wynosic z osiedla jako
            zewiekszosc mieszkancow kocha psy i je posiada. Na moim osiedlu wszyscy
            czlonkowie zarzadu łacznie z przewodniczacym maja psy. i co ?..Nastepna
            kwestia.. wiekszosc budowanych obecnie budynkow wielorodzinnych to mieszkania
            hipoteczne kupowane za ciezka kase. Zaden developer takiego zakazu nie
            wprowadzi bo by go wysmiano i bylby ugotowany zywcem..a kazda nowo
            ukonstytuowana wspolnota mieszkancow rowniez nawet nie sproboje bo by wisieli na
            latarniach za sama mysl o czyms takim.
            Sytuacja jest zupelnie inna niz na zachodzie gdzie wlasciciel wynajmujacy moz
            sobie nie zyczyc aby wynajmujacy posiadal zwierze, to samo tyczy sie mieszkan
            ktore sa w polsce wynajmowane na wolnym rynku i gdzie wlasciciele tez moga sie
            nie godzic na psa lub kota w mieszkaniu. Ich prawo.
    • Gość: xx-x IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 14:40
      bo ponad 50% społeczności blokowisk pochodzi w I i II pokoleniu ze wsi
      a pies na wsi był w każdym gospodarstwie. Dlatego sprawę należy
      regulować podatkiem np 1 piesek 1000 zł, drugi 5000 zł a trzeci 25000
    • Gość: Maja IP: *.olsztyn.vectranet.pl 24.02.10, 14:45
      na kontrolerów abonamentu!!!!Mój urwipalec nie wpuści!!)))
    • To mit, że pies męczy się w blokach. Pies męczy się raczej wtedy, gdy właściciel
      nie zapewnia mu odpowiedniej ilości ruchu. Więc nieważne, czy zwierzak mieszka w
      bloku, czy domku z ogrodem - nie ma spacerów, nie ma komfortu. Oczywiście psy
      dużych ras mają w blokach gorzej, bo małe mieszkania.. wiadomo. Ale jak nie masz
      doga czy wilczarza, to co za problem mieć psa w blokach?
      • Gość: zmeczony IP: *.pools.arcor-ip.net 24.02.10, 14:59
        jak slysza przez pol dnia jazgot i wycie a potem skacza nad gownami
        na chodniku i kaluzami moczu na klatce...
        • Gość portalu: zmeczony napisał(a):

          > jak slysza przez pol dnia jazgot i wycie a potem skacza nad gownami
          > na chodniku i kaluzami moczu na klatce...


          wybacz ale caly czas podnosisz argumenty kompletnie od czapki...to wina durnych
          wlascicieli a nie psow . jak ktos nie sprzata po psie i nie wyprowadza go
          regularnie na spacery to przycisniety psiak szcza od razu po wyjsciu z
          mieszkania. I to wlasciciel powinien posprzatac natychmiast po swoim psie. Nie
          psy sa winne a buractwo ktore je posiada i nie poczuwa sie do odpowiedzialnosci.
          Pisze to z pozycji wlasciciela 2 psow na 50 m. kw.
    • Gość: men IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.10, 14:55
      Odpowiedź jest niezwykle prosta, choć kilkuczęściowa: ludzie
      trzymają psy, bo lubią te zwierzęta, kontakt z nimi. Czasami też
      bbiorąc je do siebie ratują im życie. Trzymają je w blokach, bo sami
      mieszkają w blokach. Mieszkają w blokach, bo nie wszystkich stać,
      aby mieszkać we własnych pałacach.
      Uzupełniająco: wiele ras psów i kotów nie byłoby w stanie zyć na
      wolnosci. Życie wśród ludzi jest jedynym dostępnym im sposobem życia.
    • Gość: mwi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.10, 15:24
      Dlatego żeby sąsiadom żyło się gorzej :). Tzn osrane klatki trawniki szczekanie i pogryzienia. Jeżeli ktoś nie ma własnego podwórka powinien mieć zakaz trzymania psów. W końcu wychodzi na to że trawniki i zieleń mamy tylko po to zeby psy miały się gdzie załatwiać. I nikt mnie nie przekona że jest inaczej a miłośnicy i przyjaciele psów niech lepiej zaglądną do schronisk i tam przeleją swoją miłość do zwierząt.
      • Gość portalu: mwi napisał(a):
        W końcu wychodzi na to że trawniki i zieleń mamy tylko po to zeby psy
        > miały się gdzie załatwiać. I nikt mnie nie przekona że jest inaczej a miłośnic
        > y i przyjaciele psów niech lepiej zaglądną do schronisk i tam przeleją swoją mi
        > łość do zwierząt.

        wybacz.ale pieprzysz od rzeczy..a gdzie pies ma sie zalatwiac? w TOY TOY-u???,
        to wina wlascicieli ze nie sprzataja. nastepna sprawa:jak zajrza do schronisk to
        sila rzeczy wezma z nic psy do domu i bedzie ich wiecej wiec przybedzie odchodow
        na trawnikach ..
        Tak dlugo jak nie wyrobimy w ludziach odruchu sprzatania po psie tak dlugo
        bedzie jak jest. Gdyby Straz Miejska solila mandaty kazdemu wlascicielowi psa
        ktory nie usunal odchodow z publicznego trawnika-chodnika etc.. to moze
        wychowanie przez uderzenie po kiezeni by zaskutkowalo. Tak jak pisalem tu na
        watku-mam 2 psy i kazdorazowo wychodzac z nimi na spacer zabieram kika torebek
        foliowych do kieszeni zeby usunac to co zrobia. Na psie siki ie ma
        rady...jeszcze nie wymyslono urzadzenia do odsysania moczu z gleby :PPP
    • Gość: psy to GOWNO IP: *.chello.pl 24.02.10, 15:28

      Pies zagryzł kobietę we wsi w Lubelskiem
      mip, PAP
      2010-01-10, ostatnia aktualizacja 2010-01-10 19:46
      83-letnią kobietę pogryzł pies, należący do jej syna. Kobieta zmarła. Do
      tragedii doszło w gospodarstwie w miejscowości Stańków koło Chełma (Lubelskie).

      Pies, mieszaniec wilczura z rottweilerem, był zamknięty w kojcu przy domu.
      Kobieta poszła, żeby go nakarmić. Dała mu jeść i gdy już wracała przez podwórko
      pies rzucił się na nią. - Kobieta najprawdopodobniej nie zamknęła kojca, pies
      wydostał się i zaatakował. Na pomoc wybiegła z domu synowa zaatakowanej kobiety,
      ale nie dała rady silnemu psu - mówi Renata Laszczka-Rusek z zespołu prasowego
      Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

      Do pogryzionej 83-latki wezwano pogotowie. Lekarz stwierdził zgon kobiety. Jak
      ustaliła policja, pies trafił do gospodarstwa, gdy był jeszcze szczeniakiem;
      miał wszystkie wymagane szczepienia. - Ta kobieta karmiła go codziennie, pies
      nie był agresywny, nie wiadomo, co mu się stało - dodała Laszczka-Rusek.

      Zagryziona przez psy sąsiada
      2009-11-11, ostatnia aktualizacja 2009-11-11 12:15

      Tragedia w Budziszewicach. Kilka psów biegających po polu zagryzło 73-letnią kobietę
      Sprawę wyjaśniają policjanci z Tomaszowa Mazowieckiego. Zwłoki kobiety znalazł
      jej mąż na polu oddalonym o kilkaset metrów od budynków gospodarczych w jednej z
      wsi na terenie gminy Budziszewice. - Kobieta najprawdopodobniej została
      zagryziona przez kilka psów rasy mieszanej biegających luzem po polu. Zwierzęta
      należały do sąsiada ofiary - mówi spirant Marek Orzelski z tomaszowskiej komendy.

      Policjanci przeszukali posesję należącą do właściciela pola i znaleźli tam 6
      psów. Zwierzęta zostały przewiezione do Schroniska dla Zwierząt w Łodzi. Decyzją
      prokuratora właściciel psów - 59-letni mieszkaniec gminy Budziszewice został
      zatrzymany w areszcie.

      4-latka w szpitalu. Pogryzł ją pies rodziców
      2009-08-10, ostatnia aktualizacja 2009-08-10 14:15

      Dziewczynka została pogryziona przez mastifa swoich rodziców. Z obrażeniami
      głowy trafiła do szpitala. Jej stan lekarze określają jako ciężki.
      Do wypadku doszło w piątkowe popołudnie, na prywatnej posesji w bytomskiej
      dzielnicy Górniki. 4-letnia dziewczynka bawiła się z innymi dziećmi na podwórku.
      Dziecko zbyt blisko podeszło do przywiązanego mastifa swoich rodziców.
      Najprawdopodobniej pies rzucił się na dziewczynkę, kiedy próbowała mu zabrać
      kość. Krzyki zaatakowanej dziewczynki usłyszał jej ojciec, który odciągnął psa i
      wezwał pogotowie ratunkowe.

      - Poranioną dziewczynkę z obrażeniami w okolicach głowy odwieziono do szpitala.
      Obecnie lekarze jej stan określają jako ciężki, ale stabilny, nie zagrażający
      bezpośrednio jej życiu. - informuje bytomska policja.

      Policja wyjaśnienia wszystkie okoliczności zdarzenia. Mastifa na polecenie
      prokuratora umieszczono w schronisku dla psów.

      5-letnia Włoszka pogryziona przez amstaffa w Krakowie
      2009-08-04, ostatnia aktualizacja 2009-08-04 11:09

      W jednym z lokali gastronomicznych Krakowa doszło do pogryzienia pięcioletniej
      obywatelki Włoch. Dziewczynkę z poważnymi obrażeniami przewieziono do szpitala.

      Dziewczynka wraz z rodzicami i ich znajomymi przyjechała do Polski na wakacje.
      Turyści, czworo dorosłych i troje dzieci, wybrali się wczoraj do lokalu
      gastronomicznego przy ul. Grodzkiej w centrum Krakowa. Gdy dzieci poszły do
      toalety, z zaplecza wyszły dwa amstaffy. Jeden z nich rzucił się na 5-latkę.
      Dziecko z poważnymi obrażeniami głowy, policzka, nosa zostało przewieziono do
      szpitala.

      Ze wstępnych ustaleń wynika, że pies należy do właściciela lokalu i nie jest
      chory na wściekliznę. Wciąż nie wiadomo czemu zaatakował. Trwa dochodzenie w
      celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności. Do tego czasu, amstaff pozostanie na
      obserwacji w miejscowym schronisku. Właścicielowi grozi zarzut spowodowania
      ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

      Amstaff ciągnął dziecko po chodniku
      2009-07-29, ostatnia aktualizacja 2009-07-30 10:44

      Amstaff, którego właścicielka była pijana, ciągnął po chodniku dziewięcioletnią
      dziewczynkę. Dziecko trafiło do Wojewódzkiego Centrum Medycznego.


      Do zdarzenia doszło w Kędzierzynie-Koźlu na ul. Witosa. Martynka szła wieczorem
      ze swoją kuzynką, kiedy podbiegł do nich amstaff.- Pies chwycił dziecko za nogę
      i zaczął ciągnąć po chodniku. Przechodnie i sąsiedzi, którzy wszystko widzieli,
      bezskutecznie starali się go odstraszyć. Pies w końcu porzucił dziecko, ale
      obrażenia dziewczynki były na tyle poważne, że musiała zostać odwieziona do
      WCM-u - mówi asp. Magdalena Pławiak z KPP w Kędzierzynie-Koźlu.

      Dzięki zeznaniom świadków zdarzenia policji szybko udało się znaleźć
      właścicielkę psa, która, jak się okazało, miała prawie 2,5 promila alkoholu. -
      Początkowo wszystkiemu zaprzeczała, mówiąc, że pies był cały czas w domu, ten
      jednak miał ślady krwi na pysku- opowiada Pławiak.

      Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że amstaff często biegał bez kagańca i
      opieki, atakował sąsiadów. Wcześniej tego samego dnia pogryzł też kobietę. -
      Pies trafił więc do schroniska dla zwierząt i jest pod obserwacją. Jeśli się
      okaże, że jest bardzo agresywny, może to doprowadzić do jego uśpienia, a jeśli
      potwierdzi się, że właścicielka nie potrafi się nim należycie zaopiekować,
      zwierzę zostanie w schronisku. Dodatkowo w zależności od tego, jak poważne okażą
      się obrażenia, jakich doznało dziecko, kobiecie może grozić nawet pięć lat
      więzienia - mówi Pławiak.

    • ja tez mam psa, a wlasciwie moj maz.uleglam,bo nie chcialam wyjsc na
      ostatnia zolze, do tego napuscil syna, ktory mial wtedy 10 lat. ale
      zawsze zalowalam, bo jedna sasiadka ciagle sie skarzy,ze pies nie
      daje jej spac w dzien (jest na emeryturze i sama ma psa). poza tym
      nikt nie chce z nim wychodzic, gdy maz jest poza domem. jestem
      przeciwna psom w domach wielorodzinnych i sama juz psa nigdy miec
      nie bede.
    • Gość: Psy to GOWNO IP: *.chello.pl 24.02.10, 15:30
      Psy terroryzują osiedle
      Bartłomiej Dana
      2009-07-10, ostatnia aktualizacja 2009-07-10 21:30

      Osiem małych kundelków sterroryzowało mieszkańców osiedla Sokolniki-Las koło
      Ozorkowa. Zwierzęta napadają na inne psy. Pogryzły kilka osób. - Mam inne sprawy
      na głowie. To wstyd, żeby gmina zajmowała się takimi błahostkami - mówi
      Władysław Sobolewski, wójt gminy Ozorków
      Mieszkańcy osiedla Sokolniki-Las boją się agresywnych psów
      Fot. Bartłomiej Dana / AG
      Mieszkańcy osiedla Sokolniki-Las boją się agresywnych psów
      Sokolniki - osiedle wypoczynkowe w powiecie zgierskim w gminie Ozorków. Ponad
      3,5 tys. leżących tam działek letniskowych otacza stary, pamiętający jeszcze
      czasy średniowiecza las sokolnicki. Spośród 120 ulic na osiedlu tylko dwie są
      wyasfaltowane. Reszta to leśne dukty. Dzięki temu mieszkańcy Sokolników-Lasu
      mogą cieszyć się ciszą i spokojem. A raczej mogliby. Gdyby nie te psy...

      Dwa kundle przywędrowały na osiedle zimą dwa lata temu. Głodne i zmarznięte
      błąkały się po okolicy. W końcu nad zwierzętami ulitowała się jedna z mieszkanek
      osiedla. Przygarnęła je i zaopiekowała się nimi. Psy znalazły prawdziwy dom.

      Niestety, zwierzęta okazały się niezbyt przyjacielskie. - Często atakowały inne
      osoby - opowiada Anita Wiśnik, która mieszka vis-á-vis działki z psami. - Ale co
      mogą zrobić dwa małe psy? Jeśli podeszły zbyt blisko, klepnęło się je przez
      zadek albo pogoniło kijem. I było po sprawie. Oczywiście na jakiś czas.

      Mimo to mieszkańcy zadzwonili do gminy z prośbą o zajęcie się niebezpiecznymi
      psami. W gminie obiecano im pomoc, lecz na obietnicy się skończyło. W sprawie
      atakujących psów nie zrobiono nic. - Zwierzęta były uciążliwe, ale dopóki były
      dwa, jakoś to znosiliśmy - ciągnie Wiśnik. - Prawdziwe kłopoty zaczęły się trzy
      miesiące temu. Bo od kiedy dwóm kundlom urodziło się sześć szczeniąt, czujemy
      się więźniami we własnych domach.

      Szczeniaki nie są duże, ale wyjątkowo zajadłe. Ich siła tkwi w liczebności.
      Kiedy nieco podrosły, zaczęły terroryzować okolicę. Najpierw zrobiły podkop pod
      ogrodzeniem. Przez dziurę zaczęły wychodzić na drogę i gonić ludzi, którzy
      chodzili lub przejeżdżali ścieżką. Pogryzły półtorarocznego owczarka
      niemieckiego Marka Kobzy, sąsiada, szczekają na ptaki i wiewiórki.

      Kiedy nie gonią ludzi, gryzą się między sobą - jeden ze szczeniaków nie ma już
      oka. I bez przerwy ujadają. Nie przestają nawet w nocy.

      Mieszkańcy mieli dosyć. Zaczęli dzwonić do gminy, ostrzegając przed tragedią. -
      Prosiliśmy też sąsiadkę, żeby coś z psami zrobiła. Ona stwierdziła, że ma małe
      ręce, nie do pracy, i nie będzie zasypywać dołów. Zaproponowaliśmy, że sami
      wymienimy jej ogrodzenie - odzewu nie było - opowiada pan Marek. - Zaczęliśmy
      więc sami uszczelniać siatkę. Co dzień biorę szpadel i okopuję płot sąsiadki,
      dziury uszczelniam szmatami. Niestety, to rozwiązanie tymczasowe, bo po kilku
      godzinach z wału nie zostaje nic. Syzyfowa praca.

      Z każdym dniem psy zapuszczały się coraz dalej. W końcu zaczęły przekopywać się
      na sąsiednie działki. - Pogryzły mi buty stojące na werandzie. Fragmenty obuwia
      rozrzuciły po działce. Kilka zaniosły do siebie. Poinformowałam o tym
      właścicielką psów. Powiedziała, że nie ma dowodów, że to sprawka jej zwierząt.

      Wiśnikowie zrobili okop wokół działki, tym razem swojej. Ale okop nie
      powstrzymał psów. Wiśnik: - Pewnego razu psy wtargnęły na podwórko w biały
      dzień. Mój dziadek razem z sąsiadem Markiem chcieli je odgonić. Wtedy ich pogryzły.

      Tadeusz Starosta, 78-letni dziadek Anity Wiśnik, i Marek Kobza z krwawiącymi
      rękoma trafili do szpitala. Przez tydzień dostawali zastrzyki przeciwko
      wściekliźnie i tężcowi.

      Starosta mieszka w Łodzi. Do Sokolnik przyjeżdżał odpocząć. - Po wypadku
      zapowiedział, że dopóki psy nie znikną, jego noga w Sokolnikach nie postanie -
      mówi Wiśnik.

      Właścicielka psów nie chce rozmawiać. Całymi dniami siedzi w domu. Policja psów
      zabrać nie może, bo nie ma nakazu wejścia na prywatny teren. Wójt Sobolewski
      sprawę zna doskonale. Przyznaje, że mieszkańcy wielokrotnie dzwonili do urzędu w
      sprawie szczeniaków. - Sam byłem na miejscu kilka razy - tłumaczy. - Mnie jakoś
      nie pogryzły.

      Jako wójt może wydać nakaz zabrania zwierząt przez pracowników schroniska. Ale
      tego nie robi. Dlaczego? - Pogryzienie człowieka nie jest podstawą do odebrania
      psa. A ja muszę działać zgodnie z prawem - mówi Sobolewski. I dodaje: - Wiem, że
      psiaki kogoś pogryzły, ale to za mało. Zresztą mam co innego na głowie. To
      parodia, żeby urząd zajmował się takimi sprawami.

      Anita Wiśnik: - Po osiedlu chodzi wiele dzieci. Co będzie, jeśli psy zaatakują
      któreś z nich? Nie mogę czekać, aż wydarzy się kolejna tragedia. Dlatego w
      piątek składam pismo do prokuratury na wójta, który nie dopełnił swoich obowiązków.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

      Znów amstaff pogryzł dziecko
      Anna Łukaszuk
      2009-02-25, ostatnia aktualizacja 2009-02-25 19:28

      Amstaff ugryzł w twarz 10-miesięcznego Mateusza. Rozharatał mu wargi i policzek
      aż do ucha. Nie wiadomo, jak duże będą blizny i czy chłopiec nie będzie miał
      problemów z mówieniem i gryzieniem
      Dziesięciomiesięczny Mateusz czuje się już lepiej. Dochodzi do siebie po
      operacji, najprawdopodobniej za kilka dni wyjdzie do domu
      Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG

      Dziesięciomiesięczny Mateusz czuje się już lepiej. Dochodzi do siebie po
      operacji, najprawdopodobniej za kilka dni wyjdzie do domu


      Do wypadku doszło we wtorkowy wieczór w mieszkaniu przy Monte Cassino w
      Szczecinie. Kiedy 25-letnia matka poszła robić pranie, chłopiec został sam z
      dwuletnim psem Lobo. Wtedy pies ugryzł Mateusza.

      Niemowlak trafił do szpitala dziecięcego św. Wojciecha w ciężkim stanie.

      - Wyglądał dramatycznie - mówi Tadeusz Sokala, lekarz, który operował chłopca. -
      Miał poszarpane wargi i rozerwany cały policzek. To była bardzo duża, otwarta
      rana. Chłopiec był bardzo przestraszony, nie wiedział co się z nim dzieje.

      Lekarze założyli 15 szwów, z czego dziesięć po wewnętrznej stronie policzka.

      - Musieliśmy zrekonstruować nie tylko skórę, ale też mięśnie - tłumaczy Sokala.
      - Nie wiadomo, jak duże chłopiec będzie miał blizny, ani czy nie będzie miał
      problemów z mówieniem i gryzieniem. Mamy nadzieję, że rany nie będą ropieć, ale
      w przypadku pogryzień często tak jest. Wszystko się wyjaśni w ciągu kilku tygodni.

      - Lobo chciał tylko zabrać małemu chrupka - tłumaczy matka. - To był wypadek.
      Nie trafił i zranił dziecko. Gdybym wiedziała, że to się tak skończy, nigdy bym
      nie wzięła tego psa. Wielu ludzi mnie ostrzegało, ale nie słuchałam. Mam
      nadzieję, że inni rodzice nie zrobią tego błędu.

      Matka zapewnia, że zwierzę nigdy nie było agresywne.

      - Przygarnęłam go, bo inaczej skończyłby na ulicy - mówi. - Chciałam dobrze, był
      taki spokojny. Nawet na kota nie warczał. Nigdy nie przypuszczałam, że może
      dojść do takiej tragedii.

      Lobo został we wtorek wieczorem odwieziony do schroniska. Teraz czeka na
      uśpienie, na które zgodziła się właścicielka.

      - Nikt go nie weźmie po tym wszystkim - tłumaczy matka. - Ja też. Dziecko jest
      dla mnie najważniejsze.

      Sprawą zajęła się prokuratura, jednak najprawdopodobniej matka uniknie kary.

      - Kobieta mogłaby odpowiadać za narażenie dziecka na utratę życia lub zdrowia -
      mówi Ewa Rapcewicz-Kluczykow, prokurator rejonowy Prokuratury
      Szczecin-Niebuszewo. - Jednak wszystko wskazuje na to, że to rzeczywiście był
      nieszczęśliwy wypadek. Decyzję o wszczęciu dochodzenia podejmiemy w ciągu kilku dni.

    • Gość: Psy to GOWNO IP: *.chello.pl 24.02.10, 15:32
      Zmarło niemowlę pogryzione przez psa
      zaw, PAP
      2008-02-12, ostatnia aktualizacja 2008-02-12 16:45

      Ok. roczna dziewczynka została we wtorek pogryziona przez rottweilera w
      podwarszawskim Sulejówku. Nie udało jej się uratować.
      Do tragedii doszło, gdy dzieckiem pod nieobecność rodziców zajmowali się dziadkowie.

      - Z tego co udało nam się do tej pory ustalić, byli z nią na spacerze. Gdy
      wrócili, już na terenie ich posesji, dziewczynkę zaatakował pies - powiedział
      PAP Mariusz Mrozek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

      Jak dodał, rottweiler prawdopodobnie wyciągnął niemowlę z wózka, a następnie
      ciężko pogryzł. Mimo przewiezienia do szpitala dziewczynki nie udało się uratować.

      - Ustalamy okoliczności tej tragedii. Zarówno rodzice dziecka, jak i jego
      dziadkowie są w szoku - dodał.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

      Zachodniopomorskie: pies zagryzł dwunastoletniego chłopca
      mar, PAP 2007-06-18, ostatnia aktualizacja 2007-06-18 22:15:51.0

      Dwunastoletni chłopiec został śmiertelnie pogryziony w poniedziałek wieczorem
      przez psa. Do tragedii doszło w jednej ze wsi powiatu wałeckiego - poinformował
      rzecznik policji w Wałczu w Zachodniopomorskiem Krzysztof Dębiński.

      Policja, prokuratura i powiatowy lekarz weterynarii wyjaśniają na miejscu
      okoliczności zdarzenia. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 12-latek wyszedł z
      domu, by pobawić się na podwórku; po pewnym czasie ojciec znalazł jego ciało w
      jednym z zabudowań gospodarczych. Ślady na ciele dziecka wskazywały na
      pogryzienie. Prawdopodobnie pies, który to zrobił, czteroletni mieszaniec
      wilczura niemieckiego, wydostał się z kojca. Według dziadka ofiary, pies nie był
      dotąd agresywny. Rodzice dziecka są w szoku. Nie można się z nimi porozumieć.

      Pies zostanie poddany obserwacji weterynaryjnej.

      mar, PAP


      Amstaff pogryzł 10 - miesięczną dziewczynkę
      awe, IAR
      2008-04-18, ostatnia aktualizacja 2008-04-18 14:39
      W jednym z mieszkań na warszawskiej Pradze pies rasy amstaff pogryzł
      dziesięciomiesięczną dziewczynkę. Dziecko w stanie ciężkim trafiło do jednego ze
      stołecznych szpitali gdzie przeszło skomplikowaną operację. Jej życiu nie
      zagraża niebezpieczeństwo.
      Zobacz powiekszenie
      Fot. YYYY
      Pies razy amstaff
      - 10-miesięczne dziecko, pogryzione przez psa przywieziono do szpitala w
      godzinach rannych - powiedział doktor Wojciech Pawłowski ze szpitala dziecięcego
      przy ulicy Niekłańskiej w Warszawie. Potwierdził, że po operacji, która została
      przeprowadzona w trybie ostrym, dziewczynka jest w stanie dobrym i nie ma
      bezpośredniego zagrożenia dla jej życia.

      Pies rzucił się na dziecko

      Do zdarzenia doszło około godziny 6.30 na ulicy Brzeskiej . Policja ustala
      okoliczności zdarzenia. Na miejsce przybył lekarz weterynarii, który skierował
      psa na obserwację - powiedziała Dorota Tietz z zespołu prasowego komendanta
      stołecznego policji.

      Według wstępnych informacji pies, prawdopodobnie rasy amstaff, rzucił się
      dziewczynkę gdy ta - będąc w chodziku - najechała mu na łapę. Dzieckiem
      zajmowała się babcia, w mieszkaniu był też jego ojciec.

      Jest to już kolejny w ostatnim czasie przypadek pogryzienia dziecka przez psa
      zaliczanego do ras niebezpiecznych. W zeszłym tygodniu w Koninie mieszaniec rasy
      pitbull zaatakował 7-miesięczną dziewczynkę i dotkliwie ją pogryzł. Śledztwo w
      tej sprawie prowadzi prokuratura w Koninie.


      Nastolatka pogryziona przez psy
      2009-03-19, ostatnia aktualizacja 2009-03-19 14:23

      Dramatyczne wydarzenia w gminie Wodzisław. Dwa owczarki niemieckie dotkliwie
      pogryzły 17-latkę. Nastolatka jest w szpitalu, psy zostały zastrzelone.


      Do zdarzenia doszło w środę po południu w miejscowości Przyłęczek. Dziewczyna
      wracała ze szkoły do domu, gdy nagle na ulicy zaatakowały ją dwa owczarki
      niemieckie. - Zauważył to przejeżdżający tamtędy kierowca. Udzielił nastolatce
      pomocy, zawiadomił pogotowie i policję - opowiada Justyna Kamień, oficer prasowy
      komendanta powiatowego policji w Jędrzejowie.

      40-letni kierowca audi wyskoczył z samochodu, by ratować dziewczynę. Nastolatka
      leżała na ulicy, miała poranione ręce i nogi, a psy wciąż ją atakowały. - Gdyby
      nie reakcja tego kierowcy, to zdarzenie mogłoby się skończyć jeszcze bardziej
      tragicznie - podkreśla Krzysztof Skorek, rzecznik świętokrzyskiej policji. Psy
      były bowiem bardzo agresywne. Gdy mężczyzna podbiegł do dziewczyny zwierzęta
      rzuciły się na niego, a potem wskoczyły na dach samochodu. W końcu uciekły na
      pobliskie łąki, ale gdy przyjechało pogotowie i policja, psy próbowały także
      atakować załogę karetki i radiowozu.

      Na miejsce wezwano weterynarza i myśliwego. - Lekarz podjął decyzję o
      zastrzeleniu agresywnych psów. Ustalamy teraz czy te owczarki miały właściciela
      - mówi Justyna Kamień.

      Ranną 17-latkę pogotowie zabrało do szpitala. Przebywa na oddziale chirurgii
      Szpitala Specjalistycznego w Jędrzejowie. Lekarz z oddziału poinformowa nas, że
      stan nastolatki jest stabilny.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce




      Kolejna ofiara psa łańcuchowego
      2007-07-16 12:48

      Wielki kundel pogryzł dwuletniego chłopca

      W ostatniej chwili babcia wyrwała wnuka z pyska wielkiego kundla, uwiązanego na
      podwórku. Pies rzucił się na dwuletniego chłopca, który bawił się przed domem
      dziadków. Dziecko z dotkliwie poranioną głową walczy o życie w szpitalu.


      Chłopczyk bawił się na podwórzu we wsi Karwowo koło Płocka. Niedaleko uwiązany
      był na łańcuchu pies. Wielki kundel zaciekawił dziecko. Kiedy malec podszedł do
      zwierzęcia, to rzuciło się na niego z zębami.

      Dziecko nie miało żadnych szans w starciu z o wiele silniejszą od siebie bestią.
      Pies kąsał jego głowę raz za razem. Szczęście w nieszczęściu, że przerażony
      chłopiec głośno krzyczał. Dzięki temu usłyszała go babcia, która natychmiast
      wybiegła z domu z pomocą.

      Kobiecie udało się wyrwać wnuczka psu. Wezwała pogotowie. Stan dziecka był tak
      poważny, że śmigłowcem przetransportowano go do szpitala w Warszawie.

      Policja wyjaśnia, dlaczego pies zaatakował i kto powinien opiekować się
      dwulatkiem. Wiadomo już, że zwierzę nie było szczepione, co oznacza, że malucha
      czeka seria bolesnych zastrzyków przeciwko wściekliźnie.

      Agnieszka Kozera, IAR


      Właścicielka nie dopilnowała wilczura
      2007-05-14 17:54 Aktualizacja: 2007-05-15 00:40

      Pies prawie rozszarpał ośmiolatkę

      Ogromny pies rzucił się na ośmioletnią dziewczynkę bawiącą się na podwórku.
      Szarpał twarz dziecka, chciał przegryźć jej szyję. Pomoc nadeszła na czas.
      Dziewczynka przeżyła, ale do końca życia szpecić ją będą potworne blizny - pisze
      "Fakt".

      Natalka przyjechała ze swoją mamą do Szczecina, by wziąć udział w I Komunii swej
      kuzynki Weroniki. W oczekiwaniu na wielką uroczystość dziewczynki poszły pobawić
      się na podwórku. Było z nimi kilka koleżanek. Beztrosko grały w klasy i grały w
      piłkę. Nagle na podwórku pojawił się wielki pies. Miał w sobie coś z wilczura,
      ale nie był rasowy. Głośno warczał. Dziewczynki przerwały zabawę, żeby nie
      prowokować kundla. Ten jednak powoli się do nich zbliżał. Nagle skoczył...

      Natalka stała najbliżej. Pies przewrócił ją na ziemię. Potwornymi kłami wgryzł
      się w jej twarz. Policzek rozerwał od razu, uszkodził też dziewczynce łuk
      brwiowy. Gdy bestia poczuła krew, wpadła w amok. Straszliwy, zwierzęcy amok! Za
      wszelką cenę chciała wgryźć się w szyję dziecka, ale Natalka jakimś cudem
      zdołała ją zasłonić. Pies przegryzł jej dolną wargę, uszkodził kilka zębów.

      Koleżanki Natalki w tym czasie wzywały pomoc. Krzykami próbowały też odpędzić
      bestię. Ale to nic nie dawało. Agresywny potwór wciąż atakował. Dosłownie w
      ostatniej chwili żywcem rozszarpywane dziecko zobaczył z okna mieszkaniec
      pobliskiego domu. Wyskoczył przez okno i odgonił oszalałego z wściekłości psa od
      ledwo żywego dziecka.

      Natalka natychmiast trafiła do szpitala, od razu na stół operacyjny. "To
      prawdziwy cud, że to dziecko przeżyło" - mówi dr Wojciech Pawłowski ze szpitala
      dziecięcego w Szczecinie. "Gdyby pies wbił kły kilka centymetrów n
    • Gość: Psy to GOWNO IP: *.chello.pl 24.02.10, 15:34
      Tragedia w Świętokrzyskiem
      2007-07-03 14:20 Aktualizacja: 2007-07-03 14:35

      Pies zagryzł pięcioletnie dziecko

      To były sekundy. Nim ktokolwiek zareagował, uwiązany na łańcuchu pies zagryzł
      pięcioletnie dziecko, które go głaskało. Chłopczyk bawił się na podwórku u
      swojego dziadka w miejscowości Mokrsko w Świętokrzyskiem.

      Pięciolatek dobrze znał przywiązanego łańcuchem do budy dużego psa, dlatego bez
      obaw podszedł do niego i zaczął głaskać. Nie wiadomo, dlaczego pies nagle rzucił
      się na dziecko i je zagryzł.

      Nie wiadomo też, gdzie był w tym czasie dziadek, który miał opiekować się
      wnuczkiem. Na miejscu tragedii cały czas są policjanci, którzy starają się
      wyjaśnić, co się stało. Rodzina dziecka jest w szoku. Opiekuje się nią policyjny
      psycholog.

      Agnieszka Kozera

      Weszła do sąsiadów po chleb, straciła życie
      2007-01-23 14:26

      Pies łańcuchowy zagryzł staruszkę

      73-letnia kobieta z okolic Łęczycy codziennie odbierała chleb od sąsiadki. Tego
      dnia zdarzyło się jednak nieszczęście. Gdy staruszka weszła na podwórko,
      pilnujący obejścia sąsiadki brytan zerwał się z łańcucha. Staruszka nie miała
      szans. Zginęła na miejscu.

      Podczas sekcji zwłok okazało się, że kobieta miała złamany kark i wiele ran
      szarpanych głowy.

      Groźne zwierzę trafiło na obserwację do schroniska w Łęczycy. Prokuratura
      decyduje właśnie, czy postawi zarzuty właścicielce psa.

      Paweł Kołodziejczak

      łódzka policja zatrzymała właściciela
      2007-02-18 16:16 Aktualizacja: 2007-02-18 16:25

      Groźny pies dotkliwie pogryzł dwie osoby

      Szli sobie spokojnie ulicą Przemysłową w Łodzi. Nagle rzucił się na nich pies -
      niezwykle agreywny amstaff, który szczękami może miażdżyć kości. Na szczęście
      rany kobiety i mężczyzny nie są rozległe. Ale i tak trafili do szpitala.

      47-letniego właściciela groźnego psa zatrzymali policjanci. Ten jednak mówi, że
      znalazł zwierzę kilka dni temu i postanowił się nim zaopiekować. Ale dlaczego
      spuścił je ze smyczy? Na to już odpowiedzieć nie potrafi. Gdyby tego nie zrobił,
      amstaff nie rzuciłby się na 43-letniego mężczyznę i 59-letnią kobietę. Oboje
      mają pogryzione dłonie. Trafili do szpitala.

      Pies jest teraz na obserwacji w schronisku. Nie wiadomo nawet, czy był
      szczepiony. Jego właściciel ma już zarzut narażenia ludzi na niebezpieczeństwo
      utraty zdrowia i życia. Może pójść do więzienia nawet na trzy lata.

      Bartłomiej Bajerski

      Tragedia w Zachodniopomorskiem
      2007-06-18 21:02 Aktualizacja: 2007-06-18 23:13

      Pies zagryzł 12-latka

      Tragedia w Kłębowcu pod Wałczem (Zachodniopomorskie). Pies zagryzł 12-letniego
      chłopca. Zwierzę wydostało się z zamkniętego kojca, przekopując się na drugą
      stronę ogrodzenia. Teraz policjanci sprawdzają, jak mogło się to stać.

      Chłopiec przyjechał z rodzicami odwiedzić dziadków. Dorośli weszli do budynku.
      Chłopiec został na zewnątrz, by się pobawić. Po kilkunastu minutach ojciec
      wyszedł go szukać, bo mieli razem pomagać dziadkowi przy pracach polowych. Wtedy
      znalazł zakrwawione ciało syna.

      Rodzice natychmiast wezwali pogotowie, ale lekarz, który przyjechał, stwierdził,
      że chłopiec nie żyje.

      Zabójcą okazał się czteroletni mieszaniec owczarka, należący do dziadków
      chłopca, który jakimś cudem wydostał się z kojca. Policja ustaliła, że pies
      przekopał się na drugą stronę ogrodzenia.

      Jak dowiedział się dziennik.pl, agresywny pies został już odizolowany i znajduje
      się na obserwacji u weterynarza. Ten zdecyduje, co z nim zrobić.
      Najprawdopodobniej zostanie uśpiony.

      Na miejscu jest policja i prokurator. Badają szczegóły tragedii.

      Bartosz Wawro, Przemysław Średziński/IAR


      kobieta jest w ciężkim stanie
      2007-06-04 11:03 Aktualizacja: 2007-06-04 11:19

      Pies amstaff prawie zagryzł swoją panią

      Założyła mu obrożę i zapięła smycz. Tak jak robiła codziennie, gdy wyprowadzała
      swojego amstaffa na spacer. Ale tym razem pies nagle rzucił się na swoją
      właścicielkę i bardzo mocno ją pogryzł. Policjanci musieli zastrzelić oszalałe
      zwierzę, a kobieta trafiła do szpitala w ciężkim stanie.

      Amstaff zaatakował 59-letnią mieszkankę Jastrzębia-Zdroju (Śląskie) na klatce
      schodowej. Przewrócił ją i zaczął dotkliwie kąsać. W dodatku nie pozwolił nikomu
      podejść do swojej właścicielki. Dopiero wezwani na ratunek policjanci poradzili
      sobie z szalejącą bestią.

      Nie było innego wyjścia - musieli zastrzelić zwierzę. Bo dla pogryzionej kobiety
      liczyła się każda sekunda. Najważniejsze było, żeby jak najszybciej trafiła do
      szpitala. Teraz jest już pod troskliwą opieką, ale jest w ciężkim stanie.

      Policjanci podejrzewają, że amstaff zaatakował, bo poczuł zapach alkoholu od
      swojej właścicielki. Ustalili bowiem, że tuż przed wyjściem z domu kobieta
      najprawdopodobniej piła.

      Bartłomiej Bajerski



      10-latka pogryziona przez psa w stanie krytycznym
      jagor, IAR
      2009-06-21, ostatnia aktualizacja 2009-06-21 20:00

      Stan dziewczynki pogryzionej przez psa we wsi pod Nowym Miastem Lubawskim nadal
      jest krytyczny - informuje warmińsko-mazurska policja. Dziewczynka przeszła
      kilkugodzinną operację, ale - jak mówią lekarze - zanim trafiła do szpitala
      straciła bardzo dużo krwi. 10-latka doznała bardzo wiele ran na szyi i głowie.
      Leży na OIOM-ie Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

      Dziewczynka została pogryziona przez psa, z którym prawdopodobnie chciała się
      pobawić. Ranne dziecko zauważył na podwórku sąsiad i natychmiast wezwał policję.
      W chwili, gdy zwierzę zaatakowało 10-latkę, rodziców nie było w domu.
      Funkcjonariusze ustalili, że pies został wzięty w lutym przez rodziców
      dziewczynki ze schroniska dla zwierząt. Do piątku będzie przebywał w zamknięciu
      na obserwacji. Potem lekarz weterynarii zdecyduje co się z nim stanie.
      • Gość portalu: Psy to GOWNO napisał(a):

        > //gowno napisal a raczej gowno wkleil . ma sie to nijak do tematu watku.
        Wiekszosc opisanych przypadkow to amstaffy ktorych hodowli powinno sie zakazac.
        reszta to wsiowe psy albo trzymane na lancuchach -i z narastajaca agresja do
        otoczenia albo zdziczale walesajace sie psy.
        Moze mi powiesz jak sie to ma do tematu trzymania w blokach psow?
        Jakos nie czytalem nigdzie i nigdy by "blokowy" pies trzymany w dobrych a nie
        patologicznych warunkach i otoczony miloscia wlascicieli rzucil sie bez powodu
        na kogokolwiek w parku czy na ulicy . Twoje gowniane wklejone teksty mozna o
        kant dupy potluc jako zupelnie od czapki i nie na temat
    • Znajomi kupili goldenke r. i przez 9 godzin, kiedy oni sa w pracy, siedzi w
      klatce. Podobno ksiazkowo z nia postepuja.
      Ja mam mieszane uczucia. Ale na psach sie nie znam, ani literatury fachowej w
      tym temacie nie czytam.
      Acha, mieszkaja w domu a nie bloku.
    • Gość: gosc IP: 91.193.160.* 24.02.10, 15:59
      Pojawił się wątek psich odchodów.
      Rację mają Ci, którzy krzyczą, że psie kupy to niezbyt miły widok, a przeskakiwanie między nimi idąc po chodniku też do najfajniejszych zabaw nie nalezy.Samą mnie to brzydzi, choć sama jestem właścicielką psa.
      Ale...
      Rozejrzyjcie się ludzie wokół i odpowiedzcie na pytanie, gdzie my mamy odchody swojego psa wyrzucać, co?
      Kosz na psie kupy stał na skwerze, z którego korzysta mój pies, raptem dwa dni...Został zdewastowany i zdemontowany. Nowego nie ustawiono, bo podzieliłby los poprzedniego.
      Worki na psie odchody dołączone do tego śmietnika zniknęły jeszcze szybciej. Cała gruba paczka...no ktoś potrzebował reklamówek i tyle...przecież nic w tym złego-leżą, to się bierze.
      Nie mogę psiej kupy wyrzucić do normalnego kosza na śmieci, bo za to też jest kara.
      Więc co mam robić? Wziąć, zapakować i przynieść do domu?????
      Chcę sprzatać po swoim psie, worki biorę z urzędu miasta -rozdają je za darmo...ale do cholery gdzie mam tę kupę wyrzucać???
      Nosić podczas godzinnego spaceru w kieszeni?????
      Bo w parku mającym kilka hektarów są dwa, góra trzy pojemniki...reszta podzieliła los tego ze skweru.
      Oczywiście poustawianie śmietników nawet co kilka metrów nie zlikwidowałoby całkowicie problemu, bo są ludzie w tej materii niereformowalni, ale z pewnością pomogłoby tym, co chcą sprzątać po swoim psie.

      A jestem ciekawa, ilu z was pali i wyrzuca odgachy na chodnik, przez szybę samochodu, z balkonu...ilu z was wypluwa na ulicę gumę do żucia, wyrzuca papierki, zostawia puszki po piwie, choć możecie skorzystać z normalnego, dostępnego ogólnie kosza na śmieci.
      To nie stanowi problemu, prawda?
      Ulice wyglądają brzydko, niechlujnie, są zasyfione i zasrane(za przeproszeniem).Tak jest podczas odwilży ;-)

      A odwilż...no cóż, corocznie wywołuje takie konflikty :-)
      Zazieleni sie wkrótce, bądźmy dobrej myśli! ;-)


      • Gość: antypsiara IP: *.as.kn.pl 24.02.10, 18:01
        Ale nie mozna sie tak łatwo usprawiedliwiac. Może Ty naprawde CHCESZ, ale nie
        możesz sprzątac kup (ok, ale nie wierzę ;) )
        To jestes wyjątkowa, bo na moim osiedlu kubełki na psie odchody są co kilka
        metrów, bo w blokach psów zatrzęsienie, a kupy jak leżały na chodnikach,
        alejkach, trawnikach - tak leżą. Sprzątanie po psie nadal jest obciachem, nie
        sprzatasz jesteś twardzielem, jestes gość, jesteś cool (zalezy od wieku)!


    • Nie rozumiem tej manii trzymania psów w bloku. U nas na osiedlu mało
      kto nie ma psa a często i dwa i oczywiście corano wszyscy wychodzą z
      nimi na kupę a nikt tego nie sprząta. Po prostu trudno przejść
      chodnikiem aby nie nadepnąć na taką bombę. Chodzenie po chodnikach
      to slalom między kupami.Jeszcze bardziej usłane są trawniki. Teraz,
      gdy znika śnieg to po prostu koszmar. Śnieg który i tak był żółty.
      • Gość: felek IP: *.chello.pl 24.02.10, 18:12

        odnośnie kup. Niech spółdzielnie zarządzą opłatę np. 10 zł za psa miesięcznie. Na sprzątanie kup. Zakupią za to specjalną maszynę do czyszczenia i dorzucą kilka ekstra zl dla gospodarzy za sprzątanie. wszędzie będzie glanc czysto.
        Sam mam 3 psy, chętnie zapłacę. Wolę tak, niż wywalać kupy do kontenerów z innymi śmieciami. Czysta broń biologiczna.
        • NIECH.
          Fajnie, niech ktos posprząta po moim psie, bo ja sie brzydzę, jestem hrabią, nie
          moge się schylac, wole patrzec w niebo itp. itd.
          NIECH właściciele psów sami sprzątaja po sobie i tylko tyle. Nie wystarczy
          rzucić 10 złotych i zgrywac Panisko, ach jakim ja kurturarny, kocham zwierzęta i
          patrzcie stac mnie na służbę!
          Sprzątajcie Paniska po swoich psach, warto zacząc od siebie, a nie krzycze - niech.
      • Gość: balbik IP: *.chello.pl 24.02.10, 18:18
        Ja rozumiem. Nie rozumiem za to, dlaczego spółdzielnie nie zrobią z tym porządku. Niech wniosą opłatę od psa i z tej kasy zakupia maszynę do sprzątania/opłacą osobę sprzątającą. W innych krajach można, u nas jakoś ręce umywają.

        BTW, część tych kup - to kupy ludzkie. Szczegolnie dużo pojawia się latem w krzakach i zaroślach osiedlowych.
    • Gość: hanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 18:31
      posiadanie psa to dla wiekszosci jedyna okazja,zeby byc dla kogos PANEM czy PANIA
    • Gość: psy IP: *.icpnet.pl 24.02.10, 18:43
      a każdy pies robi raz dziennie kupę, przynajmniej raz dziennie
      a psów w moim wieżowcu jest mniej więcej 20
      w sąsiednim też
      i w sąsiednim
      a wszystkie srają na trawnik między wieżowcami
      60 kup dziennie (conajmniej) x 30 dni - 1800 gówien na trawniku miesięcznie
      aż chce się mieszkać
      rzadko kto sprząta po psie

      jestem również przeciwko karmieniu ptaków resztkami chleba w mieście
      karmić na terenach podmiejskich.

      do ptaków lgną koty..
      i koty też srają..

      aż chce się mieszkać

      miłośnicy zwierząt psia jego mać
    • Gość: stary.gniewny IP: 94.75.123.* 24.02.10, 18:47
      Wtedy jest fajnie.
    • bo są egoistami. Po prostu chcą być kochani i najprościej w tym celu kupić sobie
      psa. Będzie nas kochał, bezwarunkowo dlatego że taki jest. Można mu skopać dupę
      a i tak przyjdzie i spojrzy tymi swoimi oczami, i położy mordkę na kolanach ...
      itd. Co innego kot, który też potrafi się przywiązać - na zawsze, ale nie traci
      przy tym swojej wewnętrznej niepodległości. A pies to taka mentalna dziwka. No i
      zawsze łatwiej pójść na dziwki. Kosztem całego otoczenia, bo pozwalając temu
      swojemu zasrańcowi na brudzenie dookoła i hałasowanie zawłaszcza się wspólną
      przestrzeń. Tylko czy aż po to, żeby być kochanym po prostu.
    • hgw po co ? Jak się patrze na właścicieli zapasionych psów to się nóż sam
      w kieszeni otwiera.
      --
      "Gatto nero, amico vero"
    • Gość: angelika IP: 89.167.15.* 24.02.10, 20:02
      A jak pies całe życie siedzi przywiazany do budy to sie nie męczy ? ; /
      • Gość: Lokator IP: *.220.122.215.dsl.dynamic.eranet.pl 24.02.10, 20:45
        Gość portalu: angelika napisał(a):

        > A jak pies całe życie siedzi przywiazany do budy to sie nie
        męczy ? ; /

        To odwiąż go i puść na ulicę, niech sobie pobiega i pogryzie kogoś,
        albo wpadnie pod samochód i spowoduje wypadek - kretynko. Jesteś
        typowym przypadkiem bezmózgiego "miłośnika" srających i
        szczekających, zakłócających ludziom spokój zwierzątek. Niedługo
        zostanie wysłana do Sejmu propozycja ustawy o zakazie trzymania psów
        w mieszkaniach kamienic i bloków, bo nie ma żadnego uzasadnienia na
        spełnianie uciążliwych dla innych ludzi kaprysów kyno-terrorystów.
        • Gość: sasza IP: *.slawno.vectranet.pl 25.02.10, 08:38
          Na ulicę? na wsi? na ogrodzonym podwórku? W ogóle sobie nie zdajesz sprawy w
          jakich warunkach ludzie potrafia trzymac zwierzęta, nie tylko psy. Ale guzik cie
          to obchodzi, nie widzisz poza swoim czubkiem nosa nic.....egoistyczny
          pseudomózgowcu. Wyjedz może kiedyś poza granice naszego kraju. W Danii np. nie
          wolno trzymac psa na łancuchu. Ale ty pewnie nie zrozumiesz nawet dlaczego.
    • Gość: wlzl IP: 217.97.182.* 24.02.10, 20:12
    • Gość: straszniezgnębiona IP: 109.243.224.* 24.02.10, 20:15
      Mnie bardziej gnębi, czemu tak jest, że 'ludzie' nie miewają 'ludzkich'
      uczuć/odczuć i - nie dość, że wywalają żywe gwiazdkowe prezenty przy
      autostradzie - to - zwłaszcza dzieci! - zabawiają się w torturowanie
      kotów/psów - wydłubywanie oczu, wyrywanie łap... Dlaczego TO zjawisko
      jeszcze bezkarnie istnieje?? Dlaczego nie można nadal wytępić tego
      modelu wychowania ('zwierzę nie czuje, zwierzę to rzecz, to zabawka') ?
    • Gość: Asf IP: *.acn.waw.pl 24.02.10, 20:31
      Trzymałam psa w bloku ponieważ znalazłam bezdomnego kundelka na podwórku. W
      mieszkaniu było mu lepiej niż pod śmietnikiem albo w schronisku.

      Zwróć uwagę, że znaczna część psów trzymanych w blokach to takie właśnie
      kundelki. Dużych, rasowych psów jest mało, jeśli już rasowe to jakieś głównie
      ratlerki, pudle itp.

      Osobnym problemem są amstafy trzymane przez dresów, ale tych ludzi nie posądzam
      o miłość do zwierząt a raczej o chęć terroryzowania sąsiadów.

      Oczywiście są też ludzie, którzy kupują ślicznego małego pieska dzieciom w
      prezencie, a potem wyrzucają go z domu bo okazało się że pies szczeka, gryzie
      meble i trzeba go wyprowadzać na spacer. Takim ludziom kwestia typu "ta rasa nie
      nadaje się do trzymania w mieszkaniu" nawet nie przychodzi do głowy.

      Ogólnie w Polsce zwierzęta są rozmnażane bez żadnego sensu i potem część tych
      psów trafia do ludzi, którzy się nad nimi zlitowali, ale niestety nie dysponują
      domem i ogrodem.
      • Problemem jest u nas "trzymanie" kundelków. Niewielu ludzi psy
        układa lub tresuje. Polacy psy trzymają. Wyprowadzają, dają jeść i
        trzymają. A psy się zachowują tak jak chcą, bo przecież takie są.
        Ponieważ znam przykład mojej koleżnki która psa-przybłędę ułożyła
        tak,że w domu nie szczeka uważam,ze da się. Tylko po co.
        Jak słyszę jak taki kundel wrzeszczy za każdym razem gdy ktoś po
        klatce schodowej przejdzie i robi to o każdej porze dnia i nocy to
        zastanawaim się czy ci ludzie - właściciele czworonoga mają równo
        pod sufitem. Do tego pies moich sąsiadów ujada gdy nie ma pana w
        domu, jak jest pan to nie ujada. Mnie to daje do myslenia, sąsiadom
        nie.
        Więksozść ludzi nie powinna mieć pasów, tak samo i dzieci. Tylko
        posiadanie psów można ograniczyć prawnie.
        • Gość: Asf IP: *.acn.waw.pl 24.02.10, 21:04
          Nie każdego psa da się ułożyć tak, żeby nie szczekał. Dużo zależy o temperamentu
          owego psa. Swoją drogą, wrzeszczące dzieci i jeżdżące samochody też robią hałas
          i jakoś trzeba z tym żyć. Albo przenieść się z miasta do pustelni.

          Obecnie jednak nic mi nie szczeka, koty są raczej ciche.
    • Gość: Robert W IP: 83.238.0.* 24.02.10, 20:39
      A w mojej opinii Polska to niestety wielka psiarnia, nie wiem skąd takie
      upodobanie do tych zwierząt w naszym narodzie, dla mnie i dla wielu osób nie
      widzących w tych zwierzętach niczego ujmującego, jest to niezwykle uciążliwe.
      Wszędzie walają się odchody tych zwierząt a same zwierzaki, zwłaszcza te większe
      terroryzują ludzi w parkach, lasach i innych miejscach publicznych, tworząc
      zagrożenie np. dla dzieci i dla osób uprawiających sport. To jest okropne, wiem,
      że w najbliższej przyszłości się to nie zmieni ale mam nadzieję, że z czasem
      ucywilizujemy się na tyle aby piękno świata zwierzęcego dostrzegać w naturalnym
      otoczeniu a nie w domu.
    • Gość: mirka IP: *.acn.waw.pl 24.02.10, 20:39
      pieski, na wsi psy traktowane sa gorzej niz te hodowane na sprzedaz nie
      leczy sie ich jak nalezy nie mowiac o jedzeniu i spaniu na mrozie w
      nieocieplonej budzie.Tobie pewnie chodzi o psie kupy ale to temat
      rzeka.Nie kazdy moze sie nachylic zeby sprzatnac zwlaszcza ludzie
      starsi,nie ma psich tzw toalet(odgrodzony kawalek terenu) nie ma koszy
      przy ulicach sporadycznie gdzies na osiedlu a wiele osob chetnie
      zaplaciloby jakims sluzbom zeby to one posprzataly a nie omijaly.Czesto
      ludzie sie wstydza leciec z psia kupa do domu bo w poblizu nie ma kosza
      • Gość: koles IP: *.as.kn.pl 24.02.10, 21:07
        ość portalu: mirka napisał(a):

        > pieski, na wsi psy traktowane sa gorzej niz te hodowane na sprzedaz nie
        > leczy sie ich jak nalezy nie mowiac o jedzeniu i spaniu na mrozie w
        > nieocieplonej budzie.Tobie pewnie chodzi o psie kupy ale to temat
        > rzeka.Nie kazdy moze sie nachylic zeby sprzatnac zwlaszcza ludzie
        > starsi,nie ma psich tzw toalet(odgrodzony kawalek terenu) nie ma koszy
        > przy ulicach sporadycznie gdzies na osiedlu a wiele osob chetnie
        > zaplaciloby jakims sluzbom zeby to one posprzataly a nie omijaly.Czesto
        > ludzie sie wstydza leciec z psia kupa do domu bo w poblizu nie ma kosza

        Oj, nie rozsmieszaj mnie! A jak na osiedlu sa kosze na kupy i nikt kup nie
        sprząta, to co na to powiesz? I tak, już widzę, jak ludzie chętnie płacą za
        sprzątanie kup swoich piesków... Predzej do sądu pójda niż zapłacą za cos tak
        naturalnego i fajnego jak kupka ich pieseczka. Juz tu ktos na forum dawał 10 zl
        spoldzielni, zeby po nim sprzątali. Kto jeszcze sie dorzuci?
        • Gość: ed IP: 188.33.66.* 24.02.10, 22:54
          Czy Wy już ludzie naprawdę z tymi kupami nie przesadzacie? Czy to tylko
          pretekst, żeby sobie wyładować złość. To sprzątanie kup "przyszło" do nas parę
          lat temu, trzeba trochę czasu żeby wszyscy się przyzwyczaili, jak do rzeczy
          normalnej. Ale tego się nie da zrobić w rok-dwa. Więc spokojnie. Wdepnięcie w
          psie g... nie nalezy do rzeczy przyjemnych, zwłaszcza gdy idziemy na randkę
          :-))) ale jakoś da się to przeżyć. Niekoniecznie trzeba się od razu wyżywać na
          forum. Bo za chwilę polecimy z krucjatą do lasu sprzątać po leśnych zwierzętach.
          Chociaż nie... W tym wypadku trudno sponiewierać jakiegoś człowieka...
          • Gość: XYZ IP: *.chello.pl 24.02.10, 23:05
            Nie przeszkadzają nam dzieci, przeszkadzają nam niewychowane,
            śmiecące i dewastujące wszystko dzieci. Normalne, nawet czasem
            płaczące - NIE. Nie przeszkadzają nam psy, przeszkadzają nam
            ujadające w blokowych mieszkaniach a czasem nawet w domkach za
            siatką psy i zasrane podwórka, piaskownice a nawet latające luzem
            wielkie psiska typu "on-nie-gryzie-tylko-szczeka". Przeszkadzają
            pordzewiałe dołem drzwi od obsikiwania przez psy które ludzie
            wypuszczają by za nimi zejść "za chwilkę".
            Przeszkadzalaby mi głosna muzyka za ścianą tak samo jak ujadający
            pies.
            To nie jest krucjata. To moje prawo do normalnego życia.
            • Gość: ed IP: 188.33.66.* 24.02.10, 23:30
              Widzisz, ja Cię rozumiem. Po mieszkaniu w bloku, nic mnie nie zdziwi. Gówniarz
              dający muzykę na full, kupa (ludzka) w windzie, pies trzymany na balkonie
              1,5x1m. Oj, znam te klimaty. Tylko widzisz, gdzieś chyba trzeba wyluzować bo
              popada się albo w stupor albo w nieustającą frustrację i człowiek wk..a się
              rzeczami, które zwyczajnie na to nie zasługują i gotów jakieś durne wojny
              toczyć. Gdzieś trzeba w tym wszystkim znaleźć złoty środek
              Moja rada (bez cienia złośliwości)-jesli możesz stań na rzęsach i kup dom,
              domek. Ma to swoje wady, ale główna zaleta jest taka, ze nie tracisz nerwów na
              obsikane drzwi i dziwnych ludzi... A jak chcesz korzystać z pięknej pogody to
              rozkładasz się na ławce w ogrodzie z książką.
              Pozdrawiam
              • Gość: XYZ IP: *.chello.pl 24.02.10, 23:49
                Nie muszę stawać na rzęsach, oprócz mieszkania mam już dom i sąsiada
                z ujadającym psiskiem na ogrodzeniam. Pies ujada na wszystko poza
                własnym ogrodzeniem chyba z nudów. Gdy pojawią się u mnie goście i
                usiądziemy na tarasie to pies patroluje kawałek wspólego ogrodzenia
                a ujadaniem reaguje na każdy ruch. Negocjacje z sąsiadem trochę
                trwały, jestem spokojny i opanowany ale uparty. Sąsiad zgodził się
                zamykać psa na noc i gdy słyszy,ze pis dostaje obłedu na widok gości
                u ktoregoś z sąsiadów. Jeszcze chcę namówić go na szkolenie psa i
                zabieranie psa na dłuższe spacery. Sam bym go zabierał gdy biegam
                ale sąsiad chyba boi się,ze pies straci bojowośc.
      • Gość: Asia IP: *.ip.netia.com.pl 24.02.10, 23:00
        Pytanie do właścicieli psów - czy palicie papierosy?

        Bo jeżeli tak, to już wiem dlaczego, ze względu na przytłumiony węch:
        - nie przeszkadza Wam smród zwierzęcia w domu
        - nie przeszkadza Wam sierść
        - nie przeszkadzają Wam zasrane trawniki

        pozdrawiam i życzę miłych spacerów na zasranych osiedlowych alejkach
        • Tak. Oczywiście. Wszyscy właściciele psów palą nałogowo fajki, dla dodatkowego
          osłabienia wrażeń organoleptycznych są żulami chlejącymi alkohol, są brudasami,
          flejtuchami i w ogóle elementem. To przecież oczywista oczywistość. Po co
          pytasz. Przecież wiesz najlepiej.
          Tylko czasem się zdarzyć może, że w tym ohydnym, odrażającym, fuj marginesie:

          - nie przeszkadza Wam smród zwierzęcia w domu
          Bo zadbane i czyste zwierzę nie śmierdzi. Dlaczego miałoby śmierdzieć?
          - nie przeszkadza Wam sierść
          Bo prawdopodobnie korzystają z niesamowitego wynalazku. Naprawdę polecam. Nazywa
          się to uwaga: odkurzacz!
          - nie przeszkadzają Wam zasrane trawniki
          Bo niektórzy widzą na trawnikach trawę. Ci, którzy wszystko wiedzą lepiej widzą
          jedno wielkie g... Psie g.., ptasie g... i w ogóle obcogatunkowe g...
          Niektórym zresztą przeszkadza trawa i drzewa, bo pylą cholery. Wyciąć to w
          diabły. W ogóle gó... to straszna rzecz. Aż mi się przypomina opowiadanie Dicka,
          w którym miała miejsce wojna między ludźmi, którzy wycinali sobie gruczoły
          potowe i odbytnicę, żeby zawsze pachnieć fiołkami (o paleniu nic nie było)
          przeciwko tym, którzy tego nie robili.

          pozdrawiam i życzę miłych spacerów na zasranych osiedlowych alejkach
          Ja też pozdrawiam i życzę mniej frustracji i nienawiści, a więcej radości z
          życia, bez dramatów w trywialnej postaci. Po co tyle nienawiści? Kto i co
          jeszcze przeszkadza ci w byciu zadowoloną i szczęśliwą?
    • Gość: Robert W IP: 83.238.0.* 24.02.10, 20:48
      A w mojej opinii Polska to niestety wielka psiarnia, nie wiem skąd takie
      upodobanie do tych zwierząt w naszym narodzie, dla mnie i dla wielu osób nie
      widzących w tych zwierzętach niczego ujmującego, jest to niezwykle uciążliwe.
      Wszędzie walają się odchody tych zwierząt a same zwierzaki, zwłaszcza te większe
      terroryzują ludzi w parkach, lasach i innych miejscach publicznych, tworząc
      zagrożenie np. dla dzieci i dla osób uprawiających sport. To jest okropne, wiem,
      że w najbliższej przyszłości się to nie zmieni ale mam nadzieję, że z czasem
      ucywilizujemy się czy dojrzejemy na tyle aby piękno świata zwierzęcego
      dostrzegać w naturalnym otoczeniu a nie w domu a czas swój i energię poświęcać
      na przykład sztuce.
      • Gość: ed IP: 188.33.66.* 24.02.10, 22:49
        Och to nieprawda, ze tylko Polska jest psiarnią. Może się mylę ale wyczuwam tu
        nutkę wyższości nad rodakami: "Och co okropni Polacy..."
        Żyjemy teraz w jakimś dziwnym paranoicznym świecie, przeszkadzają nam inni
        ludzie (znowu "Och ci Polacy..., na wakacjach: Och ci Niemcy, Och ci Rosjanie,
        Och ci głupi Amerykanie), przeszkadzają nam psy, przeszkadzają nam dzieci. W
        ogóle wszystko nam przeszkadza, wszystko co rozprasza nasze cudowne skupienie i
        koncentrację na nas samych. A jesteśmy tylko malutkimi bytami, niczym więcej.
        Naprawdę chciałbyś świata, w którym zwierzęta możemy oglądać wyłącznie w zoo
        albo na starych fotografiach? Ja nie. "Nowy, wspaniały świat" raczej mnie przeraża.

        PS A sztuka, na szczęście i oby na zawsze jest niezrozumiała dla wielu ludzi...
        • Gość: XYZ IP: *.chello.pl 24.02.10, 23:09
          Nie masz racji. Mieszkałem w USA i Kanadzie i tam nie tylko nie ma
          tylku psów ale jeśli u sąsiada pies by ujadał to wzywasz policję.
          Jesli ktos chce trzymać psy to kuppuje rezydecje.
          O tym, by mieszkać w czynszowym domu z psem raczej nie ma mowy (po
          psie dla następnego lokatora musisz wymienić wszystkie wykładziny.
          • Gość: ed IP: 188.33.66.* 24.02.10, 23:32
            Och, dajesz mi popalić:-))) Nie wiem jak jest w USA i Kanadzie. Byłam tam tylko
            z krótkimi wizytami. Ale zwłaszcza ten pierwszy wzorem dla mnie nie jest, mówiąc
            szczerze. Zresztą jakim cudem ci ludzie mieliby czas na zwierzaki?
            • Gość: XYZ IP: *.chello.pl 24.02.10, 23:43
              A dlaczego nie mieliby nie mieć czasu na zwierzaki, w USA
              statystycznie więcej niż w Polsce kobet nie pracuje.
              • Gość: ed IP: 188.33.66.* 24.02.10, 23:49
                Naprawdę? Przyznam szczerze, że mnie zaskoczyłeś. Ale też nigdy jakiegoś
                większego zainteresowania we mnie to nie budziło.
                Z tym czasem to jest takie powiedzonko "W Europie pracuje się, żeby żyć, a w USA
                żyje się żeby pracować" :-))) Może jakieś ziarenko prawdy w tym jest, kto wie...
    • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 21:53
      Jak się patrzę na tę dyskusję to stwierdzam że konflikt jest prosty:
      są ludzie, którzy kochają psy i ludzie, którzy ich nie lubią. Tym
      ostatnim przeszkadza wszystko, okej mają do tego prawo. No, ale Ci
      pierwsi też mają prawo do tego by zajmowac się tym co kochają. Mi
      też wiele rzeczy w życiu przeszkadza, ale nie narzucam swojej wizji
      świata innym.
      Kupy są zaś karygodne. Sprzątanie powinno byc po prostu
      naturalną częścią spaceru. I moim zdaniem, niedługo do tego
      dojrzejemy.
      Na temat hałasujących psów nie mam zdania. Studiuję i mieszkałam
      w różnych miejscach w Wawie- wszystkie były na większych osiedlach i
      nigdy nie spotkałam się z wyjącym psem. Spotkałam się natomiast z
      uwagą Pani, której przeszkadzało to że siedzę na balkonie i
      rozmawiam z koleżanką- cichym głosem, w dzień. Może czasami warto
      zrozumiec że jak się mieszka w bloku, to trzeba życie i poglądy
      innych wziąc pod uwagę.
      • Gość: ja IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 24.02.10, 22:29
        A jak się pozbyć psa sąsiada???? Właśnie od trzech godzin szczeka i wyje za
        ścianą (jest już 22.30!) Mam wrażenie, że sąsiada pozbyć się nie da :( Cholera i
        to tak o kilku lat!!!!! Co za bydło! To znaczy ci sąsiedzi!
      • Gość: XYZ IP: *.chello.pl 24.02.10, 23:22
        Mnie generalnie niewiele przeszkadza bo całymi dniami nie ma mnie w
        domu. Jednak w weekend chciałbym usiąść na tarasie i spokojnie
        odpocząć, poczytać, nawet trochę popracować. Kosiarkę załączam
        późnym przedpołudniem by innych nie budzić. I mój najbliższy sąsiad
        też. Dajemy radę.
        Jednak rok temu inny z sąsiadów kupił psa który jak oszalały lata
        wzdłuż ogrodzenia i szczeka. Reaguje na każdy ruch w zakresie
        własnego słuchu. Warczy na samochody, ludzi i spadające liście. Mamy
        wpólny kawalek ogrodzenia i gdy mam gości to pies patroluje ten
        kawałek i wyje na nas. Obłęd. Próby negocjacji dały tyle,ze sąsiad
        zamyka psa na naoc i jak pies obłędu dostaje na cudzych gości. Choć
        to świństwo trucizny ie wykluczmy.
        • Gość: ed IP: 188.33.66.* 24.02.10, 23:43
          To jest młody pies? Zasugeruj dobitnie sąsiadowi, żeby udał się na szkolenie z
          posłuszeństwa. Dla dobra Was wszystkich. Nie wiem jaka to rasa, ale pies
          wyraźnie nadpobudliwy,a właściciel (pewnie w dobrej wierze jeszcze go nakręca).
          Ale pies musi znać swoje miejsce w szeregu.
          • Gość: XYZ IP: *.chello.pl 24.02.10, 23:51
            Od roku się staram. Nie poprzestanę. Psiaka mi żal.
            • Gość: ed IP: 188.33.66.* 25.02.10, 00:09
              Qrcze, to Twojemu sąsiadowi to nie przeszkadza, ze nie panuje nad własnym psem?
              Powiedz mu, że w końcu sam zacznie się go bać. Nawet mały pies może zrobić w
              końcu komuś krzywdę. O upierdliwości nawet nie wspominam.
              Ten pies ma rozumiem minimum rok-idealny wiek do ułożenia. Pies musi znać
              hierarchię w "stadzie" bo inaczej to tylko kłopoty. Nie tylko sąsiedzi mają
              przerąbane. Może sąsiad się obawia takiego szkolenia-to nic strasznego dla psa,
              przeciwnie zrozumieją jak dominować nad psem bez robienia mu krzywdy. Sąsiad ma
              być szefem, nie pies.
              Długo by zresztą o tym pisać. Mam nadzieję, ze sąsiad jest rozsądny i zrozumie.
              życzę serdecznie powodzenia.
              Zresztą nawiasem mówiąc to jest największy błąd na linii ludzie-psy. Nie bloki,
              nie kupy, tylko że ludzie myślą, ze pies myśli jak oni. Tak nie jest!
              • Gość: ed IP: 188.33.66.* 25.02.10, 00:29
                Tak mi jeszcze przyszło do głowy (po Twoim poście o domu i sąsiedzie trochę
                wyżej), bo szukam argumentów dla sąsiada, które może uznasz za pomocne. Jesli on
                che miec "bojowego" psa to miech pojmie, ze ową bojowość trzeba bezwzględnie
                kontrolować i szkolić. Bo inaczej to on i najbliżsi, albo zupełnie postronne
                osoby moga stać się jej ofiarą. To się niestety zdarza i na ogół wynika z błędów
                właścicieli. Czyli najpierw posłuszeństwo, potem ewentualnie dalsze szkolenia.
                To, ze nie daje się psu wybiegać to niedobre rokowanie.
                Mam nadzieję, ze to nie pies typu rottweiler, amstaff i tym podobne. Stawiam na
                owczarka niemieckiego)- nadpobudliwość:-)))
                Pozdrawiam
    • Gość: ed IP: 188.33.66.* 24.02.10, 22:40
      Albo na ulicy, albo na łańcuchu, albo w nieocieplonej budzie, w której wiatr
      hula. Naprawdę. Problemem jest, gdy w malutkich mieszkankach w blokach trzymane
      są duże psy, które nawet ruszyć się nie mogą, a nie są wyprowadzane na
      "wybieganie się". Takie psy często chorują-szwankuje i soma i psyche Oczywiście
      są i przypadki ekstremalne-gdy ktoś w wielkiej ciasnocie psy hoduje, albo to co
      pamiętam z mieszkania w bloku. Sąsiad piętro niżej psa trzymał głównie na
      balkonie. To już sa świry.
      Ja jestem weterynarzem, różnych właścicieli już widywałam i uwierzcie i ci
      "blokowi" i ci "ogrodowi" na ogół naprawdę o zwierzaki dbają i starają się, żeby
      było im jak najlepiej. No z drugiej strony to właśnie ci dbający chodzą z psami
      do lekarza, pozostali po prostu się nie pojawiają :-)
      Zresztą-z innego ogródka. Podczas mojego niedawnego pobytu w Hongkongu czytałam
      wypowiedź miejscowej lekarki weterynarii, która przyjechała tam bodaj z
      Holandii. Ona była w szoku, ponieważ w tym mieście normą są psy "in-house".
      Trzymane wyłącznie w mieszkaniach i w ogóle niewyprowadzane
    • Gość: Pola IP: 85.222.87.* 25.02.10, 00:27
      po co ludzie trzymaja psy na łańcuchach? przykute przez większość
      życia do budy, na dworze w temp pd +35 do -30 (a buda czesto
      nieocieplona, nawet bez słomy i z cieknącym dachem). i jeszcze karmią
      je zlewkami (z przyprawami i innymi atrakcjami, których pies jesc nie
      powinien).
      pies, który ma właściciela kretyna bedzie miał przerąbane i w bloku
      i w domku na wsi.
      mieszkam w bloku, mam małego psa, który nie wymaga megailości ruchu.
      pies jest wybiegany, zadbany, zaszczepiony i dobrze odżywiony.
      zapewniam Cie, ze ma się lepiej niż przeciętny 'burek podwórzowy', którego właściciel (posiadacz domku z działką) nie zabiera na spacer
      'bo przecież pies cały czas jest na świeżym powietrzu'... i na
      3metrowym łańcuchu.
    • Gość: dlaczego IP: *.superkabel.de 25.02.10, 02:40
      dlaczego ludzie mieszkają w blokach... przecież jeszcze kilkaset lat temu
      zamieszkiwali na wolnej przestrzeni, ówcześnie także i psy miały więcej
      przestrzeni i swobody...

    • Gość: Rak IP: *.el.pcz.czest.pl 25.02.10, 08:17
      Bo są ludzie, którzy na rozmnażaniu psów i suk robią wielki biznes. Nie ponoszą
      później kosztów sprzątania odchodów, utrzymania schronisk. Każdy pies lub suka
      powinny być kastrowane. Wtedy byłby koniec niekontrolowanego rozmnażania.
    • Gość: ktos IP: *.devs.futuro.pl 25.02.10, 08:26
      Też się nad tym zastanawiam, właśnie taki (chyba dość duży) pies szczeka mi za ścianą. I tak cały dzień będzie. A właściciel pewnie w pracy i pewnie ma to gdzieś
(101-200)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-363
(301-363)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.