Dodaj do ulubionych

KOPERNIK, XXXIII l.o.

IP: *.chello.pl 12.01.02, 22:30
Bywają tu czasem ucznoiwie Kopernika??? :)))
Edytor zaawansowany
  • Gość: KKlusek IP: *.eck-sa.krakow.pl 16.01.02, 16:53
    Czasami zaglądam, jestem z rocznika 1976
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 23.03.02, 12:49
    i jak wrażenia ze szkoły? kto wtedy był dyrektorem?
  • Gość: KKlusek IP: 62.29.137.* 28.03.02, 12:48
    W sumie w porządku, dyrektorem był (i chyba dalej jest) Albert Stoma
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 28.03.02, 19:43
    nadal jest, oprócz tego jest członkiem PO i na plakatach namawia do głosowania
    na sąsiada :)
    aż sobie powiesiłam jeden na ścianie :)))
  • ptasia 21.04.02, 20:42
    nie no, koledzy, Stomę na ścianie wieszać, bez przesady :-)))); a tak a'propos
    do uczniów obecnych: radiowęzeł wciąż działa?
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 23.04.02, 11:49
    taka urocza facjata i mam nie zająć nią choć kawałka ściany? :) Oczywiście pod
    zdjęciem jest tablica pamiątkowa i palą się dwie świeczki. No i regularnie
    zmieniam kwaitki w wazoniku. Wcale a wcale nie zrobiłam węzła szubieniczego :)).

    co do radiowęzła to działa- choć nieregularnie, jeden dzień lub jedną przerwę
    milczy, póżniej gra pełną parą- to działa. No i okupują go sami
    przystojniacy :).
  • ptasia 23.04.02, 17:23
    co do radiowęzła to działa- choć nieregularnie, jeden dzień lub jedną przerwę
    > milczy, póżniej gra pełną parą- to działa. No i okupują go sami
    > przystojniacy :).

    czyli się niewiele zmieniło, my byliśmy pierwszymi "od radiowęzła", puszczaliśmy
    muzykę wtedy, kiedy nam się chciało, ale było gdzie siedzieć :-); chociaż co do
    tych przystojniaków to nie wiem. Nie wiesz czasem, czy przemalowali ściany - tzn.
    przez ostatnie 5 lat?
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 23.04.02, 19:55
    przystojniak, rzecz względna= długie włosy+ glańce :)

    co do ścian to oczywiście, przemalowali- na ten sam szpitalny kolor! wnętrze
    ogólnie jest żółtawobeżowawokremowonijakie (jak skończę tą szkołę przemaluje
    tak sobie pokój, niezapomniana to barwa :) no i zniszczyli nasze grafitti w
    szatni! to grafitti dawało nam choć złudzenie wolności...wam pewnie też..teraz
    wszystko pochłonęła żółta maż. zgroza! na o sale geograficzna i historyczna
    zostały skrzywdzone jeszcze bardziej, wejdz to pierwszego lepszego szpitala i
    spójrz na pierwszą lepszą ścianę...wszystkie są koszmarnie zielonkawe..sic!

    na szczęście sama szkoła poziom trzyma :)
    pzdr.
    czeko
  • ptasia 23.04.02, 20:41
    to mnie zasmuciłeś, bo wiem, że jeszcze 3 lata temu radiowęzeł był pomalowany.
    sama malowałam kafle, no i przez lata narastało grafiti... beznadziejnie, że
    przemalowali szatnię, ale cóż, za moich czasów już i tak maznęły im się ściany
    przy schodach do szatni/barku, więc... ale szkoda. Pzdr i thanx za nowinki :-)))
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 26.04.02, 13:16
    eeej wkradł się błąd. Chodziło o to, że przemalowali całą szkołę, ale
    radiowęzeł jest cały czas ostoją wolnego wypowiadania myśli przy użyciu
    flamasterka i ściany :).W którym roku skończyłaś szkołę i co teraz robisz? Tak
    tylko, może się dowiem, co robią absolwenci :).
  • ptasia 26.04.02, 17:16
    hurrah!!! bo naprawdę przeżyłam bolesne chwile myśląc o przemalowanym węźle :-
    ))). A wyszłam z tego nadobnego przybytku w roku 1997, teraz próbuję skończyć
    magisterkę, uczę ang. i tłumaczę, jak wielu po Koperniku, choć większość to
    akurat mi się wydaje poszła na SGH; z tego co wiem, wiele z mojego rocznika
    pracuje po różnych firmach, mniejszych lub większych (asystentki i inne tam)
    firmach, ma żony, mężów, niektórzy dzieci... to, co wszyscy, nic specjalnego :-
    ))). Ale kontakt utrzymuję właściwie tylko z 2-3 osobami, które mi ew. mówią,
    co tam u innych.
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 27.04.02, 11:46
    Hie hie...czy my jesteśmy skazani na te tłumaczenia? Czy każdy z kopernika
    wynosi brzemie nauczyciela angielskiego? :))) Uczysz dzieci czy dorosłych?

    Może to wzniosłe pytania, ale czy to, że skończyłaś akurat tą szkołę dało ci
    coś w życiu, oprócz ang? No i czy kończyłaś IB, czy jeden z "polskich"
    kierunków?

    pozdr.
    czeko

    wow...dzieci? nie za wcześnie? :)
  • ptasia 27.04.02, 22:08
    Gość portalu: czeko napisał(a):

    > Hie hie...czy my jesteśmy skazani na te tłumaczenia? Czy każdy z kopernika
    > wynosi brzemie nauczyciela angielskiego? :))) Uczysz dzieci czy dorosłych?
    No niestety :-(((, choć nie wydaje mi się to teraz tak tragiczne, jak w LO. A
    uczę dorosłych, ale czasem czuję się tak, jakbym uczyła rozbrykanych
    siedmiolatków...
    > Może to wzniosłe pytania, ale czy to, że skończyłaś akurat tą szkołę dało ci
    > coś w życiu, oprócz ang? No i czy kończyłaś IB, czy jeden z "polskich"
    > kierunków?
    Kończyłam humana. Czy coś mi to dało...? Na pewno bezstresowe 4 lata, które moi
    znajomi z innych szkół spędzali kując i żeby się wyluzować, przychodzili balować
    do nas. Niestety, brak luzu czy wyżycia się w odpowiednim momencie czasem odbija
    się na późniejszym życiu. Ale nie mam poczucia przynależności do jakiejś 'elity',
    nie mam też poczucia, że LO nadało mi jakieś poczucie kierunku czy coś w tym
    stylu. Owszem, sporo mi dało czy sporo się nauczyłam, ale niekoniecznie w sferze
    akademickiej :-))), ale też byłam wówczas prawie zupełnie wyzuta z ambicji.
    Jednak to, że mogłam sobie bujać w obłokach, siedzieć w radiowęźle czy czytać na
    zajęciach i jechać spokojnie na średniej 3,5-3,7 b. mi wówczas odpowiadało, i za
    to jestem Kopernikowi wdzięczna. Poznałam fajnych ludzi, pobawiliśmy się razem,
    potem się trochę popsuło, ale akurat skończyliśmy szkołę, więc - no hard
    feelings. Lo nie było dla mnie miejscem 'serio', miejscem do osiągania celów,
    budowania sobie przyszłości; takim miejscem czy okresem w moim życiu były studia.
    W LO to było dorastanie, i tyle.
    > wow...dzieci? nie za wcześnie? :)
    Ja też tak myślę :-))
    Pozdrawiam.

  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 29.04.02, 09:28
    Kurcze no....eee....trochę się pozmieniało...
    Bezstresowe lata to już stanowczo nie teraz :)
    Co prawda można żyć bezstresowo ale osiąga się średnią minimum i leci na
    korkach...Coś za coś :)
    Trochę zazdroszcze i mimo wszystko trochę niedowierzam :)
    pzdr.
    czeko
  • ptasia 29.04.02, 10:11
    Gość portalu: czeko napisał(a):

    > Trochę zazdroszcze i mimo wszystko trochę niedowierzam :)
    ale to prawda! w trzeciej LO w maju w ogóle zajęć nie było, bo to 1-3.05, potem
    matury, a potem 2/3 klasy pojechało na pielgrzymkę, a reszta się nie stawiła do
    szkoły przez te 2 tyg; koleżanka i ja nawet raz przyszłyśmy, ale nikogo poza tym
    nie było... Nikt się tym specjalnie nie przejął. Oczywiście, były też wyjątki,
    osoby które się uczyły itd, ale mam wrażenie, że było ich niewiele, a reszta
    pogrążała się w mniej czy bardziej zaawansowanym leserstwie; tyle, że do matury
    naprawdę się uczyłam, no i miałam duże lepsze wyniki niż przez całe LO - po i co
    mi były wcześniej lepsze wyniki..? Szkoda, jeżeli się zmieniło, ale to zależy co
    kto lubi... Zresztą, pamiętam, że z mojego rocznika też parę osób zrezygnowało,
    bo sobie nie dawały rady - ale one miały szczęście z niektórymi matematykami,
    jeśli wiesz o czym (a właściwie o kim) mówię... :-))) Pzdr, i naprawdę nie
    zmyślam!


  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 01.05.02, 19:12
    No to gratuluję! Teraz jednak zaczeli wymagać na real.. :)

    Znasz może kogoś, kto skończył IB? Co teraz robi? Planuję si tam wybrać i
    przydałoby sie jakies inf.

    Czy nie przypadkiem pani Ł? To znaczy dokładnie nie pamiętam, wydaje mi się że
    Ł, bo na szczęście większej styczności nie miałam a mijając po prostu mruże
    oczy :)). Ale wiem o kogo chodzi, bo słyszałam historie o mdłościach przy
    tablicy, drgawkach i wybuchach płaczu....jeżeli o tej samej osobie mówimy. Ja
    mam szczęście...mnożę sobie z prof. Nowakiem "28 lat na pokładzie". Ale o nim
    też krążą historie... :)

    pzdr.
    czeko
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 20.05.02, 20:19
    Jadę do Stajtsów na rok! Tak, tak, tak!
  • Gość: Lelis IP: *.acn.waw.pl 04.10.04, 13:22
    no nie mow ze one to szczescie mialy z Nowakiem bo zwymiotuje... ;/
  • Gość: Lelis IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.04, 13:18
    o w morde, ale przechlapane ze zamalowali grafitti! szafeczki tak slicznie
    sobie malowalismy, kazdy jak mu/jej w sercu gralo.. uczy jeszcze Pani Zaslona
    (angielski)? Pamietam napis 'Bo zupa byla Zaslona' ;) Jest Pani Humiecka?
    dzieki niej zdalam bez kursow i innych bzdur na anglistyke, teraz zaczynam
    czwarty rok, czyli koncze impreze i w zasadzie bede miec mgr bezbolesnie.
  • Gość: aa IP: *.pap.net.pl 04.12.03, 16:28
    Może ktoś tu bywa z rocznika '75?
  • Gość: 75-tka IP: 217.11.141.* 09.12.04, 14:21
    jaaaa!!!
  • olgat1 30.07.02, 23:48
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Menot IP: *.ab.hsia.telus.net 31.07.02, 21:04
    Czesc Olga - moja sasiadko z drugiej czesci miasta. Dla mnie ten tydzien jest
    wyjatkowy - zakladam wlasna firme. Wczoraj zostalam dyrektorem! Latam,
    zalatwiam sprawy i od konca sierpnia bede juz programowac na wlasny rachunek.
    Nie mam specjalnie na co narzekac...
  • agnakow 15.08.02, 17:22
    Hej!!!!!!!
    Pozdrawiamy Cie z Holandii!
    Agnieszka, Ania i Michal

  • Gość: Lelis IP: *.acn.waw.pl 04.10.04, 13:29
    ej, nie pisz zle o Likowskiej , jestem z 82 i akurat Ja wspominam bardzo
    dobrze, tyle wiadomosci ile Ona miala, sposob w jaki je przekazywala.. pelen
    profesjonalizm! Jestem na 4 roku anglistyki (UW) i w zeszlym roku po
    przejrzeniu notatek z liceum zdalam sobie ot tak z biologii na lesnictwo na
    SGGW i szczerze powiem ze wiekszosc tam wykladajacych wiedziala o przyrodzie
    znaczniej mniej niz Prof. Likowska.. :P
  • Gość: Aga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 12:48
    Widać w tej szkole nic się nie zmienia ( ja chodziłam w latch 80-tych). Pani Choim trudno powiedziec, że
    czegokolwiek uczy. Moim zdaniem nigdy nie powinna wykonywać zawodu nauczyciela. Uczyła mnie przez
    rok i o rok za długo. Dopiero na studiach polubiłam historię starożytną. Ze wzruszeniem wspominam
    tylko profesora Radomskiego, który niestety zmarł chyba w 1985.
  • Gość: Aga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 12:48
    Widać w tej szkole nic się nie zmienia ( ja chodziłam w latch 80-tych). Pani Choim trudno powiedziec, że
    czegokolwiek uczy. Moim zdaniem nigdy nie powinna wykonywać zawodu nauczyciela. Uczyła mnie przez
    rok i o rok za długo. Dopiero na studiach polubiłam historię starożytną. Ze wzruszeniem wspominam
    tylko profesora Radomskiego, który niestety zmarł chyba w 1985.
  • menot 03.05.02, 05:26
    Czesc, pozdrawiam absolwentow! Jestem niestety starsza od Was i skonczylam
    liceum gdzies w 1985 roku. Teraz siedze w Kanadzie i jezyk obcy mam na codzien
    i nie jest on juz obcy. Mieszkalam od dziecinstwa tuz przy szkole - cale moje
    mlode lata sa zwiazane z ta okolica - chodzilam tez do podstawowki ktore jest
    w drugiej czesci budynku. Stoma jest chyba niesmiertelny. Nie moglam uwierzyc
    ze jeszcze jest dyrektorem. Uczyla mnie oprocz tego Alicja Piatkiwicz chemii i
    Chojmowa historii (to z tych co jeszcze ucza) wiec moze znacie.
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 03.05.02, 15:29
    Jak miło, skończyłaś szkołę w roku moich narodzin :).

    Powiedziałabym raczej, że to profesor Alicja jest nieśmiertelna !!!
    Uhhhuu...tyle lat...kobieta teraz jest babcią i twierdzi, że nawet jej
    pięcioletni wnuczek ładniej od nas pokolorowałby te próbówki :))). Nie będę na
    nią psioczyła, skoro taka długowieczna i zasłużona, ale yhhh... Krąży plota,że
    kiedyś była ładna. Dementowana jest zawsze wybuchem "buheheheh" :).

    A że Stoma? Jeszcze nie najgorzej się trzyma i gdyby nie jego polityczne
    ciągoty nie ku tym partyjom co trzeba, to miałby moja pełną aprobatę. Czy to
    prawda, że się wyżenił z uczennicą?

    Z tych długodystansowców to jeszcze profesor Likowska od biologii, w Koperniku
    od 30 lat.

    wielkie pozdr.
    czeko
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.05.02, 23:09
    A propos Choimowej - czy cały czas nosi ten swój piękny kok z plecionką z tyłu
    i obcisłe spódniczki? Pamiętam taką jasnobeżową, czy kremową raczej, tuż za
    kolanko, no i obcisłe bluzeczki też:-))

    Ps
    Kopernik w latach 74 - 77, IV klasa i matura gdzie indziej
  • menot 04.05.02, 05:45
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.05.02, 10:22
    Z nią to nigdy nie wiadomo!:-))
    A Stoma - oooo, to juz inna historia...
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 04.05.02, 12:11
    Możliwe, że ona jeszcze uczy, ale jakos nikogo z siateczka na głowie w szkole
    nie widziałam...może jeszcze przyjdzie czas :)
    Może pamiętacie- jeszcze w zeszłym roku chemii uczył mnie prof. Truszczyński,
    bardzo leciwy pan, ile lat on uczył? Czy za waszych czasów była hegemonia prof.
    Piątkiewicz?
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.05.02, 16:32
    Gość portalu: czeko napisał(a):

    > Możliwe, że ona jeszcze uczy, ale jakos nikogo z siateczka na głowie w szkole
    > nie widziałam...może jeszcze przyjdzie czas :)
    > Może pamiętacie- jeszcze w zeszłym roku chemii uczył mnie prof. Truszczyński,
    > bardzo leciwy pan, ile lat on uczył? Czy za waszych czasów była hegemonia prof.
    >
    > Piątkiewicz?

    Za moich czasów Truszczyński fizyki uczył - niewykluczone, ze chemii uczył też,
    ale nie mnie. W naszych czasach postrachem był p. Kozikowski - cudak jakich mało.

    Ps.
    P. Choim nie miała żadnej siateczki na głowie, tylko misterny kok z warkoczem z
    tyłu - to była ta plecionka, dopinana chyba zresztą.
  • menot 05.05.02, 20:11
    Rzeczywiscie Truszczynskiego pamietam z fizyki. A Chojmowa byla jedyna
    nauczycielke u ktorej bylam szczesliwa majac trojke. Okropnie wymagajaca,
    wszyscy sie jej bali. Chemii mnie akurat uczyla Piatkiewicz.
  • ptasia 05.05.02, 20:39
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 08.05.02, 19:44
    sama już nie wiem- najpierw egzamin, a póżniej się zastanowimy :)
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 08.05.02, 21:30
    Klasyczny numer Choimowej - "Czym się różnił kościół?" Ha! No czym????
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 13.05.02, 18:57
    heh.właśnie dostałam z naszej szkółki propozycję wyjazdu na rok do
    Meksyku.teraz to już naprawdę nie wiem co zrobć :)
  • Gość: mnk IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.05.02, 08:30
    Jechać! ;-)
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 20.05.02, 20:20
    jadę do Stejtsów na rok :) tak, tak, tak!
  • Gość: Lelis IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.04, 14:18
    Pan Truszczynski to bardzo mily, dystyngowany Pan, i chyba jako jeden z
    nielicznych nauczycieli probowal nas uczyc przedmiotu 'po angielsku', co
    sprowadzalo sie do podawania slowek.. ;) ale staral sie! a na sprawdzianach
    wychodzil cos sprawdzic w pokoju nauczycielskim.. :) kochany staruszek!
  • Gość: Ja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.04, 21:19
    Nowak właśnie odszedł na emeryturę i już go nie ma..
  • Gość: Darek IP: *.gtn.net 19.06.02, 04:34
    Oj znamy, znamy.
    Gdzie w Kanadzie? Moze jestesmy sasiadamy?
    Pozdrawiam
  • Gość: Menot IP: 142.59.22.* 20.06.02, 05:06
    Sadzac po adresie sasiadami nie jestesmy. Mieszkam w Calgary
  • Gość: Lelis IP: *.acn.waw.pl 04.10.04, 13:34
    tak, Piatkiewicz jest niesamowita, taka krucha, delikatna i z glowa zupelnie
    gdzies w chmurach.. pamietam jeden jej tekst:
    (remont, wymieniaja kaloryfer na korytarzu, warkot)
    Likowska z oburzeniem: Ale co to za halas?? Jak to tak moze byc ze ktos tak
    warczy na chemii??
  • Gość: lolo IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 14.06.02, 12:09
    Byłem uczniem Kopernika w latach siedemdziesiątych. Była to wtedy elitarna
    szkoła, jak to się mówiło –„z wykładowym angielskim”. Ewenement jak na tamte
    czasy. W klasie mieliśmy kilku obcokrajowców oraz parę osób po tzw. placówkach,
    czyli dłuższych pobytach na Zachodzie. Pamiętam, że patrzyliśmy na tych naszych
    zachodnich kolesiów jak w obrazek. Nosili fajne ciuchy, których nie można było
    kupić nawet w Peweksie i opowiadali nam o Zachodzie, który wtedy był marzeniem
    każdego. Zachód kojarzył się nam z rajem, a oni przybywali stamtąd; ubrani byli
    w Levi Straussy i na rękach mieli Seiko automatiki. Mieli też dolary w
    kieszeniach i byli gotowi je wydać a wtedy za dwa dolce w Peweksie można było
    kupić Wyborową, pomarańczowy grecki sok Dodoni i paczkę amerykańskich Marlboro
    (oryginałów w twardym opakowaniu – smakowały bosko, nie to co dzisiejsze
    dziadostwo pod tą samą nazwą) i można było za takie pieniądze nieźle się
    uchlać. Przybysze z Zachodu byli w przeciwieństwie do nas wyluzowani i
    traktowali nauczycieli jak starszych kolegów, co budziło nasze zdumienie i
    wściekłość kadry pedagogicznej przywykłej do totalitarnego sposobu traktowania
    ucznia. A niestety kadra pedagogiczna Kopernika w tamtych czasach nieźle dawała
    nam popalić. Lekcje z nimi to była groza: wieczne odpytywanie, niezapowiedziane
    kartkówki, nerwowa atmosfera i niepewność: postawią dwóję czy trzy z dwoma. Jak
    się wtedy mówiło: na piątkę umie Pan Bóg, na czwórkę nauczyciel, na trójkę
    dobry uczeń a na dwóję reszta.
    Więc trzeba było taka sytuację jakoś odreagować. Na szczęście co tydzień ktoś z
    klasy organizował prywatkę. Kupowało się wtedy Egri Bikawer, paczkę Kentów u
    szatniarza w Hotelu Forum i leciało się potulić do dziewczyn z klasy.
    Pamiętam też jak pojawił się w naszej szkole nauczyciel o nazwisku Stoma.
    Chodził ubrany w czarną, skórzaną marynarkę i uwielbiał naloty na kibel w
    poszukiwaniu palaczy. Zawsze kończyło się to spisaniem nazwisk i powiadomieniem
    rodziców. Był bezwzględny i nikomu nie odpuścił. Pamiętam, jak kiedyś udało się
    nam z kolegą zabarykadować w kabinie, staliśmy wtedy na muszli klozetowej żeby
    nie było widać nóg a on walił w kabinę i krzyczał „Wychodzić!” Kończyliśmy,
    maksymalnie zestresowani, Dunhilla kupionego za bony dolarowe w Peweksie, bo
    żal było taką fajkę wyrzucić. Dym walił górą a on stał i czekał. Wyobraźcie
    sobie, jakie było jego zdziwienie jak po otwarciu kabiny zastał nas dwóch w
    jednej kabinie uwędzonych jak dorsze.

  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 14.06.02, 21:53
    "Pamiętam też jak pojawił się w naszej szkole nauczyciel o nazwisku Stoma.
    Chodził ubrany w czarną, skórzaną marynarkę i uwielbiał naloty na kibel w
    poszukiwaniu palaczy. Zawsze kończyło się to spisaniem nazwisk i powiadomieniem
    rodziców. Był bezwzględny i nikomu nie odpuścił. Pamiętam, jak kiedyś udało się
    nam z kolegą zabarykadować w kabinie, staliśmy wtedy na muszli klozetowej żeby
    nie było widać nóg a on walił w kabinę i krzyczał „Wychodzić!” "

    Buhahahahahahahahahaha.....ilekroć teraz spojrzę na pana dyrektora....skórzana
    kurta...teraz kible są oblegane przez palaczy i nic się nie dzieje, a pan
    dyrektor przecież jest masta w szkole, mógłby coś z tym zrobić...

    ...widać wyrósł z młodzoieńczego biegu ku zdrowiu...i ze skórzanej kurty...

    wielkie dzięki za tego posta
    czeko
  • Gość: Darek IP: *.gtn.net 19.06.02, 04:44
    Czy ktos pamieta jak ten piekny budynek sie palil? Jezeli tak to stalismy obok
    siebie na trawniku przed nim.
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 19.06.02, 07:34
    Wczoraj opowiadał nam to profesor Nowak...jaki przypadek :). Powiedział, że to
    wszystko wina robotników, którzy podgrzewali smołę i poszli sobie na piwo, a
    smoła jak to smoła :) Palił się tylko dach, a straż zdewastowała całą szkołę,
    no i podobno mieliście krótszy rok szkolny (uh...).

    A budynek rzeczywiście piękny :)
  • Gość: lolo IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 19.06.02, 09:40
    Przeżyłem ten pożar. Mięliśmy wtedy lekcje polskiego na ostatnim piętrze. Ktoś
    poczuł zapach dymu i postanowił zajrzeć na korytarz. Otworzył drzwi od sali
    lekcyjnej i wtedy buchnął taki dym, że aż czarno zrobiło się w klasie. Wszyscy
    zaczęli uciekać w popłochu. Na klatce schodowej trwała już ewakuacja niższych
    pięter. Nauczyciele łapali za dzienniki lekcyjne i też wiali ile sił w nogach.
    Starzy i młodzi gnali równo. Okazało się wtedy, że kadra pedagogiczna Kopernika
    mimo stałych narzekań na stan zdrowia ma się dobrze i biega jak na mityngu
    lekkoatletycznym.
    Jak już zbiegliśmy przed szkołę to wtedy zobaczyliśmy, że płomienie objęły cały
    dach. Żywy ogień miał taką wysokość, że z powodu wysokiej temperatury nie
    sposób było zbliżyć się do budynku. Wybiegliśmy więc aż na pobliski nasyp
    kolejowy, by stamtąd obserwować akcję dzielnych strażaków. Przyjechało chyba z
    dziesięć załóg. Zdewastowali wszystko, bo uruchamiali węże na poziomie ulicy,
    stawali na drabinie i podnoszeni byli w górę razem ze strumieniem wody, która
    uderzając pod ciśnieniem wybijała okna na kolejnych kondygnacjach. W ten sposób
    zalali wodą całą szkołę. Ale ogień ugasili i nikt nie ucierpiał. Pamiętam, że
    największy strach dotyczył pracowni chemicznej, gdzie zgromadzonych było trochę
    niebezpiecznych substancji, ale na szczęście skończyło się tylko na strachu.
    Ponieważ większość ocen była już wtedy wystawiona a dzienniki się uratowały,
    więc po kilku dniach oznajmiono nam, że mamy wakacje.
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 19.06.02, 15:48
    no proszę...to był rok 1975? I że ja do wczoraj nic o tym nie wiedziałam...

  • Gość: Menot IP: 142.59.22.* 20.06.02, 05:14
    Jak to sie stalo ze ja tego nie pamietam? Mieszkalam przeciez w sasiednim
    budynku! Mialam wprawdzie 11 lat, ale to nie usprawiedliwia sklerozy. Dziwne.
    A tory kolejowe stanowily dla mnie plac zabaw przez wiele lat. Byl tam kiedys
    taki fajny skwerek gdzie lapalo sie chrabaszcze.
    A tak z innej gruszki, u mnie w klasie tez bylo duzo zlotej mlodziezy z
    placowek dyplomatycznych. Jedna kolezanka po szkolach kanadyjskich :-) nawet
    miala powazne problemy z przystosowaniem sie do poziomu w Koperniku i w koncu
    nie zdala. Mialo to towarzystwo dobre samochody, zagraniczne ciuchy i duzo
    wewnetrznego luzu. Dodawalo kolorytu calej szkole.
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 23.06.02, 18:57
    Mam do ciebie prośbę- zgodziłbyś się na przedrukowanie twoich wypowiedzi do
    naszej cudownej prasy szkolnej? Taka prawda- Koperek jako gazetka jest nudnawy
    i drętwy, a opowieść np o pożarze (o którym na pewno wiele osób nie wie), albo
    o Stomie w skórzanej kurcie na pewno dodałaby stronom kolorytu, szczególnie
    napisana w takim stylu. Think about it.
    pozdr.
    czeko
  • Gość: lolo IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 24.06.02, 08:21
    Nie wyrazam zgody na wykorzystywanie moich wypowiedzi gdziekolwiek. Swoje
    wspomnienia piszę na stronach tego forum i niech tak pozostanie.
    Pozdrawiam.
    LOLO
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 24.06.02, 11:33
    no problem. I tak pozostanie . :)
  • Gość: DAREK IP: *.gtn.net 25.06.02, 06:26
    Robilo sie rozne ciekawe rzeczy. Pogrzeb przed pokojem nauczycielskim gdzie
    Brygitka (b.mala dziewczyna choc BARDZO sexy) lezala w najwyzszej czesci
    skrzyni do skakania - WF, (bo chyba skladala sie ta skrzynia z 3 czesci)
    odwroconej... a za nia korowod. Kilku z nas skrzynke/trumne nioslo...........
    i bylo fajnie.
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.06.02, 00:50
    Gość portalu: lolo napisał(a):

    > Przeżyłem ten pożar. Mięliśmy wtedy lekcje polskiego na ostatnim piętrze. Ktoś
    > poczuł zapach dymu i postanowił zajrzeć na korytarz. Otworzył drzwi od sali
    > lekcyjnej i wtedy buchnął taki dym, że aż czarno zrobiło się w klasie. Wszyscy
    > zaczęli uciekać w popłochu. Na klatce schodowej trwała już ewakuacja niższych
    > pięter. Nauczyciele łapali za dzienniki lekcyjne i też wiali ile sił w nogach.
    > Starzy i młodzi gnali równo. Okazało się wtedy, że kadra pedagogiczna Kopernika
    >
    > mimo stałych narzekań na stan zdrowia ma się dobrze i biega jak na mityngu
    > lekkoatletycznym.
    > Jak już zbiegliśmy przed szkołę to wtedy zobaczyliśmy, że płomienie objęły cały
    >
    > dach. Żywy ogień miał taką wysokość, że z powodu wysokiej temperatury nie
    > sposób było zbliżyć się do budynku. Wybiegliśmy więc aż na pobliski nasyp
    > kolejowy, by stamtąd obserwować akcję dzielnych strażaków. Przyjechało chyba z
    > dziesięć załóg. Zdewastowali wszystko, bo uruchamiali węże na poziomie ulicy,
    > stawali na drabinie i podnoszeni byli w górę razem ze strumieniem wody, która
    > uderzając pod ciśnieniem wybijała okna na kolejnych kondygnacjach. W ten sposób
    >
    > zalali wodą całą szkołę. Ale ogień ugasili i nikt nie ucierpiał. Pamiętam, że
    > największy strach dotyczył pracowni chemicznej, gdzie zgromadzonych było trochę
    >
    > niebezpiecznych substancji, ale na szczęście skończyło się tylko na strachu.
    > Ponieważ większość ocen była już wtedy wystawiona a dzienniki się uratowały,
    > więc po kilku dniach oznajmiono nam, że mamy wakacje.

    Pozwolę sobie zauważyć, że nieco ubarwiasz - ale z wdziękiem:-))) Z kim polski
    miałeś, bo ja w tym samym czasie, też na górze, z prof. Żebrowską.
    Żeby było śmieszniej - był to piątek, 13-go i rada pedagogiczna miała być.
    I niech mi kto powie, że to feralny dzień był!:-)))

    Pozdrawiam
  • Gość: Menot IP: 168.143.113.* 26.06.02, 22:59
    Ja tez mialam polski z prof. Zebrowska. Bylam nia
    zachwycona, podobalo mi sie wiazanie historii sztuki z
    literatura. Niestety uczyla mnie tylko rok ale
    pamietam ja do dzis.
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.06.02, 23:10
    Gość portalu: Menot napisał(a):

    > Ja tez mialam polski z prof. Zebrowska. Bylam nia
    > zachwycona, podobalo mi sie wiazanie historii sztuki z
    > literatura. Niestety uczyla mnie tylko rok ale
    > pamietam ja do dzis.

    Ja byłam nią mniej zachwycona - głównie dlatego, że jej w końcu głupio podpadłam:-
    )) Dopiero nieco później zmądrzałam i doceniłam ją. Nie wiem jaka była kiedy
    uczyła ciebie, ale za moich czasów język miała ostry jak żyleta i niźle przygadać
    potrafiła, złośliwa potrafiła być okropnie. Nie zmienia to faktu, że wiązanie
    historii sztuki z historia literatury, to było właśnie to, o co chodzi.
  • Gość: DAREK IP: *.gtn.net 01.07.02, 08:24
    Ale P.O. bylo fajne!!! Taki maly, bez poczucia humoru. Nie pamietam jak sie
    nazywal.
    Choim byla moja wychowawczynia. Sama radosc. Czy jeszcze uczy?
    Bede w Warszawie za 3 tygodnie i musze odwiedzic ten piekny budynek.Czy sa
    organizowane jakies zloty bylych uczniow? A pamietacie te dwie, ktore uczyly
    angielskiego? Jedna mala, jedna b. duza (panna chyba)
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 01.07.02, 21:52
    Gość portalu: DAREK napisał(a):

    > Ale P.O. bylo fajne!!! Taki maly, bez poczucia humoru. Nie pamietam jak sie
    > nazywal.
    > Choim byla moja wychowawczynia. Sama radosc. Czy jeszcze uczy?
    > Bede w Warszawie za 3 tygodnie i musze odwiedzic ten piekny budynek.Czy sa
    > organizowane jakies zloty bylych uczniow? A pamietacie te dwie, ktore uczyly
    > angielskiego? Jedna mala, jedna b. duza (panna chyba)

    P.O. prowadził "Uszatek", ale żeby mnie kto zabił nie pamiętam jak miał na
    nazwisko. Komendy na wszelkich apelach w jego wykonaniu - to dopiero radocha
    była:-))
    Nie wiem, czy ta b. duża (jak ją nazywasz), to nie Basia Sobczak - moja
    wychowaczyni zresztą, małej nie kojarzę:(
  • Gość: lolo IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 03.07.02, 12:51
    Pamiętam jak na którejś z lekcji P.O. Uszatek starał się przekonać nas do
    niesłuchania Radia Wolna Europa....bo niektórzy to skrycie wieczorami kręcą
    gałką swego radioodbiornika po to by wśród warkotu zagłuszaczy słuchać tego
    kłamliwego, wrogiego Polsce programu..- takimi to mniej więcej słowami nas
    uświadamiał.
    Kiedyś Uszatek zorganizował też próbną ewakuację naszej szkoły. Jaja były jak
    berety.
    A tak w ogóle P.O. to fajny przedmiot był. Jego zadaniem było poprawienie
    średniej na świadectwie. Każdy uczeń miał z P.O. piątkę. Na drugą piątkę mógł
    liczyć z WF-u. Dwie piatki na świadectwie z Kopernika to było już coś:)
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.07.02, 21:21
    Gość portalu: lolo napisał(a):

    > Pamiętam jak na którejś z lekcji P.O. Uszatek starał się przekonać nas do
    > niesłuchania Radia Wolna Europa....bo niektórzy to skrycie wieczorami kręcą
    > gałką swego radioodbiornika po to by wśród warkotu zagłuszaczy słuchać tego
    > kłamliwego, wrogiego Polsce programu..- takimi to mniej więcej słowami nas
    > uświadamiał.
    > Kiedyś Uszatek zorganizował też próbną ewakuację naszej szkoły. Jaja były jak
    > berety.
    > A tak w ogóle P.O. to fajny przedmiot był. Jego zadaniem było poprawienie
    > średniej na świadectwie. Każdy uczeń miał z P.O. piątkę. Na drugą piątkę mógł
    > liczyć z WF-u. Dwie piatki na świadectwie z Kopernika to było już coś:)

    Mnie się przypomniało jak nas uczył strzelania - najpierw "na sucho" w klasie.
    Pokazywał jak sie ustawiać, gdzie która ręka itd. Za nic nie mogłam go przekonać,
    że ja muszę wszystko odwrotnie - całe szczęście nie od strony lufy:-)), bo słabo
    widzę na jedno oko:-)))
  • Gość: Menot IP: 142.173.132.* 05.07.02, 05:28
    PO nie utkwilo mi specjalnie (moze mam jednak skleroze). Czy kogos uczyla
    angielskiego Brzoska? Albo Blotnicki? Ja u Zebrowskiej mialam od razu piatke -
    moze dlatego tak ja polubilam :-)
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.07.02, 22:15
    Gość portalu: Menot napisał(a):

    > PO nie utkwilo mi specjalnie (moze mam jednak skleroze). Czy kogos uczyla
    > angielskiego Brzoska? Albo Blotnicki? Ja u Zebrowskiej mialam od razu piatke -
    > moze dlatego tak ja polubilam :-)

    Ja też miałam (5 u Żebrowskiej)- od razu i bardzo długo, ale potem nawaliłam i
    nie miałam...Ją ciężko było lubić:-)) Cenić - ooooo, to tak! Angielski i rosyjski
    miałam z kim innym - o angielskim pisałam wyżej, tajniki języka naszych
    przyjaciół wpajała mi najmilsza pod słońcem p. Słomnicka! Kto nie miała z nią do
    czynienia, ten nie wie co stracił!!!!!
  • Gość: Menot IP: 142.173.132.* 10.07.02, 03:26
    Slomnicka postawila kiedys calej klasie dwoja wypytujac sadystycznie.
    Przyczyna: nie zlozylismy jej zyczen z okazji imienin i nie kupilismy
    kwiatkow. Cos mi sie kolacze po glowie ze nawet spodziewala sie wiecej niz
    kwiatki. Wyjatkowa byla zolza, zeby nie powiedziec dosadniej. Ciekawe co sie z
    nia stalo. Uczyla mnie chyba dwa lata i wryla sie dokladnie w pamiec.
  • Gość: lolo IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 10.07.02, 09:07
    To były piękne dni: Słomnicka i Radomski w duecie. Trafiało się na jedno z nich i
    nie było rady, bo nikt inny ruska nie uczył poza nimi. Oboje mięli podobne metody
    nauczania, poprzez ciągły stres. Ale muszę przyznać, że potrafili zmusić ludzi do
    nauki. No i „Sputnik” z kiosków Ruchu schodził jak świeże bułeczki. Pamiętacie,
    jak wszyscy ołówkiem zaznaczali akcenty w artykułach ze „Sputnika”. Na lekcjach
    czytaliśmy te artykuły i jak „udarenie było płochoje” to była dwója. Trzy pomyłki
    w akcencie przy czytaniu fragmentu artykułu równało się bańce. Podobnie było z
    klasówkami, których w semestrze było mnóstwo. Klasówki pisało się w specjalnym
    zeszycie. Dziewięć błędów na klasówce to była bańka. Ale osiem to już wybawienie
    czyli trzy z dwoma. Każdy błąd mniej to coraz wyższa ocena była.
    Kiedyś był taki przypadek, że jeden z kolegów nie mógł poprawnie wymówić „Łondon”
    po rosyjsku. Słomnicka parokrotnie mu demonstrowała prawidłową wymowę a on dalej
    źle wymawiał, bo po angielsku. Wtedy ona nie wytrzymała. Wzięła do ręki taką małą
    drewnianą ekierkę, podeszła do niego i wsadziła mu ją do ust mówiąc. „No pawtari –
    Łondon.............”. Dziś ten kolega jest reżyserem filmowym. Ale kładę zakład,
    że dalej nie wymówi poprawnie Łondon po rosyjsku.
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.07.02, 22:33
    Ha!!! Oni (z Radomskim) sztamę mieli - odsyłali na korki jedno do drugiego!:-)
    Ja nie chodziłam i miałam bańkę u Słomnickiej, a rosyjski do dziś mi został w
    głowie!!! Sputnika to ja nie zapomnę do końca życia! Za to jak szkołę
    zmieniłam, to po tej bańce od razu w olimpiadzie wystartowałam:-)))

    Ps.
    Słomnicka czas jakiś temu UWAGA!!!! - uczyła angielskiego w WAT na Bemowie!!!:-
    ))) Nie wiem jak dziś...
  • Gość: DAREK IP: *.gtn.net 10.07.02, 23:16
    Ciekawe jak wymawiala po angielsku London?
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.07.02, 23:17
    Gość portalu: DAREK napisał(a):

    > Ciekawe jak wymawiala po angielsku London?

    :-)))))))))) Bardzo!!!!
  • Gość: Menot IP: *.ab.hsia.telus.net 11.07.02, 04:57
    A pamietacie taka pania od geografii (Pelagia miala na imie czy tylko taka
    ksywe?). Czesala sie w kok i ubierala sie w ciuchy o kolorze odblaskowym.
    Miala ciagle katar i jej "podejdz do mapy" brzmialo jak "podejdz do baby".
    Kiedys kolega na wezwanie by przyjsc do tablicy odparl "alez nie moge pani
    psor gdyz mnie razi" (mowa oczywiscie o kolorach strojow tej pani). Strasznie
    byla nudna kobieta. Jak ona sie nazywala? A mieliscie moze jezyk polski z
    takim czlowiekiem o tatarskich rysach twarzy? Byla to osobowosc ale za nic nie
    pamietam nazwiska.
    Usmialam sie z London...
  • Gość: lolo IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 11.07.02, 09:20
    Pelagia Pęśko. To ona uczyła mnie geografii. Była osobą bardzo łagodną i nie
    powodowała u mnie żadnego stresu. Miała jasny i przejrzysty sposób odpytywania.
    Pytała po trzy osoby na każdej lekcji geografii zaczynając od początku listy.
    Każdy wiedział dokładnie kiedy będzie odpowiadał. Oczywiście brało się poprawkę,
    że ktoś może się rozchorować. W związku z tym przygotowywały się zawsze cztery
    kolejne osoby z listy, tak dla bezpieczeństwa.
    Kiedyś ktoś wpadł na pomysł, żeby sobie samemu wpisać ocenę do dziennika i tak
    zrobił, a nawet z rozpędu wpisał czwórkę dwóm następnym osobom z dziennika.
    Wyobraźcie sobie jaka była konsternacja na lekcji, gdy do odpowiedzi zostały
    wezwane jak zwykle trzy kolejne osoby. Oczywiście były kompletnie nieprzygotowane
    i dostały po bańce. Jedna z tych osób wkurzona całym tym zamieszaniem podeszła do
    Pelaśki i oznajmiła...”Pani profesor ale ja miałam odpowiadać dopiero za
    tydzień...to jakaś pomyłka z pani strony.....”
    Pelaśka oniemiała...ale sposobu odpytywania nie zmieniła. Nie wykryła też, że
    oceny w dzienniku były podrobione i cała afera rozeszła się po kościach.
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 12.07.02, 01:15
    Gość portalu: lolo napisał(a):

    > Pelagia Pęśko. To ona uczyła mnie geografii. Była osobą bardzo łagodną i nie
    > powodowała u mnie żadnego stresu. Miała jasny i przejrzysty sposób odpytywania.
    >
    > Pytała po trzy osoby na każdej lekcji geografii zaczynając od początku listy.
    > Każdy wiedział dokładnie kiedy będzie odpowiadał. Oczywiście brało się poprawkę
    > ,
    > że ktoś może się rozchorować. W związku z tym przygotowywały się zawsze cztery
    > kolejne osoby z listy, tak dla bezpieczeństwa.
    > Kiedyś ktoś wpadł na pomysł, żeby sobie samemu wpisać ocenę do dziennika i tak
    > zrobił, a nawet z rozpędu wpisał czwórkę dwóm następnym osobom z dziennika.
    > Wyobraźcie sobie jaka była konsternacja na lekcji, gdy do odpowiedzi zostały
    > wezwane jak zwykle trzy kolejne osoby. Oczywiście były kompletnie nieprzygotowa
    > ne
    > i dostały po bańce. Jedna z tych osób wkurzona całym tym zamieszaniem podeszła
    > do
    > Pelaśki i oznajmiła...”Pani profesor ale ja miałam odpowiadać dopiero za
    > tydzień...to jakaś pomyłka z pani strony.....”
    > Pelaśka oniemiała...ale sposobu odpytywania nie zmieniła. Nie wykryła też, że
    > oceny w dzienniku były podrobione i cała afera rozeszła się po kościach.

    Miałam to niewątpliwe szczęście, że Pelagia dostała wychowawstwo naszej klasy,
    kiedy 'nasza Basia kochana' poszła dziecię rodzić!:-)))
    Możecie sobie wyobrazić co sie działo - eeeeee, chyba nie możecie:-)))
    Po jednej naszej ucieczce wpisała do dziennika (dosłownie!!!): "na ostatniej
    jednostce lekcyjnej klasa była mocno sfragmentaryzowana" - to chyba było zanim tą
    naszą "wychowawczynią" się stała...
    Nosiła rzeczywiście odblaskowe bluzeczki i długie spódnice, za diabła do nich nie
    pasujące, no i buty na koturnie - takim gruuuuuubym. Ona robiła wszystko, żeby
    się podwyższyć - nieduża była - stąd też jej pomysł na koczek-gniazdo. Różne
    rzeczy w tym gniazdku miała:-)))

    Ps
    Pelagia była niezdolna do wykrycia czegokolwiek - może się tylko maskowała??! :-))
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 16.07.02, 23:14
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 17.07.02, 09:40
    Beata_, to który ty w końcu jesteś rocznik?

    Kojazysz może profesor Likowską, naucza w szkole pięęęęknej (yh) biologii.
    Teraz to jest zasuszona kobieta obcięta na jakiegoś tam jeża. Podobno 20 lat
    temu (w szkole uczy od 30 lat) miała romans z pierwszoklasistą. A Wajs, pan od
    informatyki? Jego żona też była jego uczennicą.

    Kopernik....FREE LOVE ! ŁAMIEMY GRANICE WIEKU! CHCESZ ZNALEZC PARTNERA- DO
    KOPERNIKA JAK W DYM ! :)
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 17.07.02, 20:21
    Gość portalu: czeko napisał(a):

    > Beata_, to który ty w końcu jesteś rocznik?
    >
    > Kojazysz może profesor Likowską, naucza w szkole pięęęęknej (yh) biologii.
    > Teraz to jest zasuszona kobieta obcięta na jakiegoś tam jeża. Podobno 20 lat
    > temu (w szkole uczy od 30 lat) miała romans z pierwszoklasistą. A Wajs, pan
    od
    > informatyki? Jego żona też była jego uczennicą.
    >
    > Kopernik....FREE LOVE ! ŁAMIEMY GRANICE WIEKU! CHCESZ ZNALEZC PARTNERA- DO
    > KOPERNIKA JAK W DYM ! :)

    Rocznik??? - ten najlepszy, oczywiście!!!:-)))

    Likowską pamiętam raczej z nazwiska - mnie uczyła Misiowa. O romansie z
    pierwszoklasistą nie słyszałam - mogło to być wcześniej, albo później:-)))

    Za moich czasów nikt jeszcze nie słyszał o informatyce!:-)) (w szkole)
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 18.07.02, 12:23
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 20:44
    cześć... moim wychowawca był Nowak (zawsze zaczynał rozwiazywanie zadania
    mówiąc -"prosta sprawa" - ciekawe- nadal tak robi???), uczyła mnie Pelagia
    Pęśko (pamiętacie jej "ekspozycję stałą"???), a angielskiego przez rok Olgierd
    Błotnicki, którego później spotkałam jako anglistka w innej szkole:) - wspólnie
    zasiadalismy w komisji maturalnej......pozdrawiam wszystkich
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 20.07.02, 21:59
    Tak tak..."prosta sprawa" się trzyma, bo te wszystkie zadania są takie proste :)

    A Nowak już 28 rok na pokładzie....
  • Gość: beata_ IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.07.02, 16:01
    Gość portalu: czeko napisał(a):

    > Tak tak..."prosta sprawa" się trzyma, bo te wszystkie zadania są takie
    proste :
    > )
    >
    > A Nowak już 28 rok na pokładzie....

    A zaczynał razem ze mną - ranyboskie!!!! Przecież to niemożliweeeee!!!!!!!
  • Gość: MEnot IP: *.ab.hsia.telus.net 22.07.02, 04:08
    A mnie tez uczyl Blotnicki chyba przez dwa lata.
  • Gość: lolo IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 22.07.02, 08:41
    Profesor Zbigniew Nowak. Nie wyglądał na profesora, gdy pojawił się w
    Koperniku. Był świeżo po studiach i zaczynał dopiero swoją karierę. Pamiętam,
    że był strasznie chudy i nosił długie włosy oraz miał wąsy, które zresztą potem
    zgolił. Zawsze był przygotowany, wszystko u niego było zapięte na ostatni
    guzik. Jako człowiek i jako nauczyciel zebrał u mnie najwyższe notowania. To on
    przełamał we mnie strach przed matematyką i sprawił, że potem z powodzeniem
    studiowałem na Zachodzie nie mając żadnych kompleksów wobec matematyki i
    fizyki. Zrozumiałem, że te przedmioty wymagają tylko niesamowitej
    systematyczności i pracowitości.
    Kiedyś spotkałem go w Warszawie i sobie pogadaliśmy jak kumple. Jestem mu
    naprawdę wdzięczny. Dziś to wszystko procentuje i pozwala mi żyć godziwie.
    Piszę to wszystko do tych, co jak ja kiedyś, dostają drgawek na myśl o lekcji
    matmy. Nie bójcie się matmy!!!
  • Gość: Kasia IP: 2.3.STABLE* / 172.20.6.* 22.07.02, 12:26
    O, jak milo!! Skonczylam Koperka w 95 (chyba). Ech... szkoda!
    Po pierwsze - jak to, zamalowali grafitti w szatniach na dole?!?! Kto smial!?!
    Po drugie - mialam matme z Prof. Nowakiem, to bylo wprost niesamowite! Wtedy
    drzelismy ze strachu, a teraz wspominam te lekcje z sentymentem... czwartki
    byly najgorsze - w srody transmitowane byly mecze pilki noznej, i wszyscy
    trzymalismy kciuki, zeby Polska wygrala, bo inaczej - masakra pod tablica. Albo
    slynne haslo wielkimi lierami wypisane na scianie: "Dzien bez matematyki to
    dzien stracony"! I aktualna lista notowan z Listy Przebojow Marka
    Niedzwiedzkiego! Ale fakt - matme umial wytlumaczyc, nawet zakutym humanistom:)
    Ktos wczesniej wspomnial prof. Truszczynskiego - pamietam go jako idealiste i
    pasjonata. Mialam z nim chemie. Kazal nam sie uczyc na pamiec definicji po
    angielsku (do dzis pamietam, co to jest "chemia") i tlumaczyl bardzo obrazowo
    i "lopatologicznie" ruch elektronow: "I one sie tak lapia za raczki, cap!" -
    no, slodki po prostu!
    Prof. Choim - ooooo maaaatko! Przelozenie klasowki = zakup atlasu
    historycznego. Ciekawe, czy nadal uczy - coz to za osobowosc byla! Mimo terroru
    sianego na kazdej lekcji, lub tych strasznych pytan na klasowkach typu: "Rozwoj
    miast dunskich w szesnastym wieku":-))) Przed matura przepytala wszystkich, na
    jakie kierunki sie szykujemy, i kazdego posumowala krotko: "Beeeeznadziejnie".
    Coz, mimo tego, z historia mialam potem jeszcze do czynienia przez piec lat...:-
    ))
    Bardzo milo wspominam lata w Koperniku. A najmilej cudna Prof. Humiecka, z
    ktora mialam angielski - tak, jak ona uczyla angielskiego, nie potrafi nikt! I
    chwala jej za to. Ciekawe, czy jeszcze uczy - bo od zawsze powtarzala, ze juz
    ma ochote na emeryture... Toz to strata dla ludzkosci! Za to wole nie wspominac
    pani Konkowskiej od polskiego, ktora byla subiektywna, jak malo kto, a na
    dodatek uwielbiala mowic: "Wczoraj u mnie w telewizorze..." - widocznie miala
    prywatny pokaz Wiadomosci tylko dla siebie. Uch.
    A czy bufet kolo szatni nadal serwuje pyszne hot-dogi? Kiedys byly tam fajki na
    sztuki, ale chyba teraz to nie? A te metalowe szafki na ciuchy sprowadzone z
    jakiejs zawodowki - jeszcze zyja?
    Pozdrawiam wszytskich Kopernikow - ale fajnie zajrzec na taki watek!
  • Gość: Menot IP: *.ab.hsia.telus.net 23.07.02, 05:44
    Za naszych czasow - (10 lat przed Toba) nie bylo bufetow z jedzeniem tylko bar
    Perelka na Wolskiej. Pamietacie moze ten zakazany smak coca-coli (zakazany bo
    droga byla i rzadko sie ja pilo) i w-zetek? Niestety Nowak mnie nie uczyl, a
    szkoda bo zawsze lubilam matematyke. Najukochanszego matematyka mialam juz tu
    w Kanadzie - calki to byla czysta przyjemnosc. Kopernika tez wspominam milo,
    oprocz samego poczatku. Przyszlam sobie do tej szkoly optymistyczna z
    podstawowki za winklem i od razu zostalam sprowadzona na ziemie dostajac 5
    dwoj w pierwszych trzech tygodniach. Myslalam ze sie zaplacze! Jednyna dwoje w
    podstawowce dostalam z przyszywania guzikow! A tu takie zaskoczenie. Jedna
    pamietam byla u Piatkowskiej z chemii, jedna z angielskiego i wiecej grzechow
    nie pamietam.
  • Gość: lolo IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 23.07.02, 08:34
    Muszę Ci Menotku powiedzieć, że nie Ty jedna zaczynałaś ugodzona serią dwój. W
    moim przypadku było tak samo. Wracało się po wakacjach rozprężonym, chciało się
    tylko opowiadać kolegom i koleżankom o wakacyjnych przygodach a tu nic tylko
    zapowiedzi powtórek i klasówek. W konsekwencji w pierwszych tygodniach września
    zawsze dostawałem kilka dwój, nieraz po dwie dziennie. Działały jak zimny
    prysznic i trzeba było szybko zapomnieć o wakacjach.....
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 23.07.02, 08:44
    to one mają rodowód zawodówkowy? kto by pomyślał! :) Cały czas się trzymaja tak
    jak hot-dogi, jestem vege i ich nie spożywam, ale że pyszne- słyszałam :).

    pozdrawiam
    czeko
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 27.07.02, 00:15
    ...musze powiedzieć, że za nim nie przepadam. Ok, może troche plusów- kartkówki-
    zapowiadajki, nieczesto, klasówki rzadziutko. Ale wiedza, sprawdzana przy
    tablicy- nijak się ma ocena do wiedzy ucznia. Nowak ma zły humor, najlepszego
    ucznia tak będzie się czepiał, że wyjdzie na to, że umie na jakies 2. A
    przychodzi jakiś koleś na 1 lekcję w tygodniu i Nowak tak się cieszy, że
    przyszedł, że postawi mu 4. Słońce świeci- masz 5, zajdzie za chmurę- masz 1.
    Super. Tylko słuchac pana Wicherka i przewidywac humor Nowaka.

    Jest bardzo pocieszny w swoich tekstach lub Mistrzostwach Tabliczki Mnożenia,
    wielki społecznik, zawody w biegach, ale ta cecha u nauczyciela, który przeciez
    powinien byc OBIEKTYWNY tylko razi i irytuje.

    pzdr.
    czeko
  • Gość: DAREK IP: *.ryn.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 16:22
    Kochani (a wlasciwie KOCHANE bo to wiekszosc kobitek)
    Nie pisalem dlugo bo siedze na Mazurach , morda strzaskana na heban(cholera,
    mam nadzieje, ze to przez samo H )
    Za kilka dni ide zobaczyc 33 LO. Tesknie chyba za tym budynkiem.
    Pieknie wszyscy piszecie. Po powrocie do Kanady ponownie napisze !
    With LOVE !!!!!!
    DAREK






  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 02.08.02, 20:16
    Pozdrawiamy!

    Ja za 19 dni lecę do US :)

    czeko
  • Gość: Menot IP: *.ab.hsia.telus.net 03.08.02, 00:55
    Mazury czasem mi sie marza, ostatnio mniej gdyz zegluje tutaj w kazdy weekend.
    Pozdrowienia. Ciesz sie ze nie mieszkasz u podnoza gor Skalistych - w nocy ma
    u nas padac snieg!
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 03.08.02, 09:39
    Menot, a jaka pogoda jest w Wisconsin? Tak ogólnie? Klimat jak w Polsce,
    ciepej, zimniej?

    Nie mam pojęcia :)

    czeko
  • Gość: Menot IP: 142.173.132.* 03.08.02, 19:03
    To tak jakby ciebie pytac jaka zazwyczaj jest pogoda gdzies na krancach
    Europy - bo to tak blisko z Polski jak ode mnie do Wisconsin. Klimat jest
    pewnie podobny jak w Toronto. Ostatnia prognoza - w nocy ok 10-15 w dzien od
    20 do 27. Cieplo. Nie wiem za duzo - tyle wyczytalam z sieci. Z zimie srednio
    -7 do -10 stopni. Chyba podobnie jak w Polsce, ale to tez zalezy czy bedziesz
    blisko morza czy jezior.
  • Gość: czeko IP: *.chello.pl 08.08.02, 23:17
    Myślałam, że ucinasz sobie czasem podróż po Wisconsin :)

    czeko
  • Gość: czeko IP: *.madison.chorus.net 22.08.02, 03:55
    .dis is czeko from liskonsin spykyn` :)

    pozdrawiam
  • Gość: lolo IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 22.08.02, 12:05
    bi kerful, czeko.....dis is amerika......łysz ju e plesent stej.....kip ełaj
    from asbestos...

    lolo
  • Gość: DAREK IP: *.gtn.net 23.08.02, 07:54
    To milo uslyszec, ze tak wszyscy spikling englisz bez problemowo i plynnie..
    Wiadomo XXXIII - cie.
    Na Mazurach bylo fajnie. Plynac na zaglowce (taka sama jak "OPTY" Teligi) w
    pozycji "regatowej", czyli w jednej rece lina, w drugiej Zywiec, pomyslalem
    sobie o tym naszym LO. Gdzie sie te wszystkie ludziska podzialy. Moze bysmy
    sobie wymienili informacje o tych, o ktorych cos wiemy ?
    EEEEEEEEEEEEEEEE NIE ! Glupi pomysl.
    Buzka
  • Gość: Menot IP: 5.3R2D* / 142.59.22.* 27.08.02, 03:37
    Czesc wszystkim. Wrocilam z dwu tygodniowego rejsu pod zaglami na jeziorze
    Shuswap w British Columbii. Slonce, cieplo...Luz. Tez, zeby nie byc gorsza
    mialam w reku Zywiec Okocim lub EB obok liny a wieczorami likierek miodowy
    krupnik (skrzyneczke przywiezlismy z domu).
    Ostatnio zaopatrzenie w monopolowych sie nam urozmaicilo o produkty polskie.
    Teraz blues pourlopowy i przezycia w nowej pracy. Bu
  • Gość: czeko IP: *.madison.chorus.net 29.08.02, 04:12
    Moja nowa Middleton High to jakies mrowcze pieklo w porownaniu z 500 osobowym
    eksklusiv Kopernikiem. Tylko plakac.

    czeko
  • Gość: Radzieniek IP: *.66.12.204.196.gte.net 19.09.02, 18:47
    Widzę,ze tu domonuje młodzież. A czy moze ktoś z pokolenia czterdziestolatków
    pamięta prof. Radomskiego.Myslę,że nikt nie zapomniał tylko boi sie odezwać.
    ja miałem 3 z minusem a Wy?
  • Gość: DAREK IP: 209.167.110.* 24.09.02, 23:34
    Jaka mlodziez. Sami eksperci. Czy mlodziez pamieta pozar?
    Pozdrawiam
  • Gość: czeko IP: *.mcpasd.k12.wi.us 26.09.02, 16:10
    Jako reprezentantka mlodziezy chcialabym przygarnac sobie 100-ego posta i
    powiedziec, ze nie pamieta ;)

    czeko
  • Gość: DAREK IP: *.sympatico.ca 28.09.02, 01:19
    GRATULACJE!!!!
    Czeko, lubie Cie!
  • Gość: czeko IP: *.madison.chorus.net 28.09.02, 23:09
    Ale sie zrumienilam, Darek, nie zawstydzaj nieletnich panien... ;)

    czeko
  • Gość: DAREK IP: *.sympatico.ca 30.09.02, 16:07
    ........jako kolezanke..........


    A rumien sie.
  • Gość: czeko IP: *.mad.wi.charter.com 18.10.02, 04:31
    Ech gorycz rozczarowania....

    czeko

    :)
  • Gość: DAREK IP: *.sympatico.ca 31.01.03, 21:41
    Czeko !
    Lubie Cie !
    Napisz (i inni) na arduus@hotmail.com
    Buzka!
  • Gość: blueone IP: *.metalexport.pl 17.10.02, 11:33
    Ja pamiętam, ale mnie uczyła prof. Żebrowska.
    Matura rocznik 1979.
    Pozdrawiam
  • Gość: iza IP: *.nwrknj.east.verizon.net 01.10.06, 04:56
    Czy jest tu ktos ?
  • Gość: iza IP: *.nwrknj.east.verizon.net 01.10.06, 05:14
    jak tak to moze napisac na priva :
    iskibinska@hotmail.com
  • Gość: ana IP: *.bredband.skanova.com 24.09.04, 21:15
    He,he, - Radomski- maly pikus w porownaniu ze Slomnicka!!! ( do tej pory
    dziwie sie sobie, ze przezylam te 4 lata horroru na jej lekcjach!) Kolezanka z
    klasy ( zreszta, jak wielu po tej szkole, nauczycielka angielskiego) spotkala
    ja podobno na WAT na Bemowie - uczyla tam ANGIELSKIEGO( !!!)-
    przekwalifikowala sie. Podobno zewnetrznie niewiele sie zmienila - no, ale
    bylo to z 8 lat temu! :))) Co do mnie to skonczylam swego czasu :) medycyne (
    po klasie biol.-chem., a teraz od paru lat mieszkam w Szwecji.
    A pamietasz innych nauczycieli z tego okresu? Misiowa, Momota, Zawidowska(
    niestety sp. :(( ), Sielewicza ( ten to byl barwna postacia! :))) i innych???
  • Gość: Piotr IP: *.cable.ubr09.croy.blueyonder.co.uk 12.12.04, 18:19
    Z minusem, pewnie byłeś "kujonem". Na dwóch szynach miałem. Każdą dwóję
    dostawałem z uśmiechem. POtrafił jak nikt stawić dwóję i nikomu nie było
    przykro, ponieważ wiedział że dwója się należy. Potem umarł. Do dziś go
    wspominam, moi rodzice również mimo, że rosyjski był męczarnią.
    To był dobry człowiek, wiele śmiesznych rzeczy się dział na rosyjskim.
    Pozdrawiam z Londka.
  • Gość: Lucy IP: 217.153.44.* 18.10.02, 15:11
    Nie wiem czy bywaja, ale ja znalazlam i pare innych jak widze osob tez. Az mi
    sie buzia sama smiala do ekranu jak glupi do sera jak czytalam sobie tutaj
    poruszane watki. Konczylam K. w 1993 r.i jestem z klasy p.Ani Drozdz -
    historia, polskiego uczyl mnie p. Darek Marcinkowski, biologii oczywiscie
    p.Likowska, chemi ukochana p. Piatkiewicz, fizyki w pierwszej klasie prof.
    Truszczynski - "bierzemy wiaderko z wodo" a pozniej p. Jarek Kulpa (w swoim
    kanarkowym sweterku). Matma to roznie p. Lyziak/kochany p. dyrektor - zajecia w
    IV klasie mielismy wlasnie z nim - dobrze ze byly komplety z p. Lyziak, bo
    polowa zajec byla odwolana, bo p. Stoma mial spotkanie albo cus innego mu
    wypadlo. PO mialam z Uszatkiem - oj pamietam te zajecia z pierwszej pomocy, jak
    sobie glowy zawijalismy bandazami, no i oczywiscie strzelanie "na sucho" w sali
    na IV p. a takze co-lekcyjne opowiesci z powstania; muzyka i WF - 2 w 1 z tym
    samym nauczycielem czyli z p. Machowskim - nawet na SKS chodzilam w siatkowke
    pograc!; przed p. Slomnicka sie ustrzeglam, ale za to mialam francuski z przy
    najmniej 8 nauczycielami - zmieniali sie srednio raz na semestr w zwiazku z
    czym moj poziom tego jezyka ma dobrze przyswojone tylko pierwsze zajecia (no
    oczywiscie kazdy nowy zaczynal od material od nowa), za to angielski to byla
    poezja! - p.Humiecka (chociaz nie bylam orlem z angielskiego to i tak moj
    poziom jest wyzszy niz przecietnego pracownika w mojej firmie. Jak sie zreszta
    okazalo "kopernikowcy" sa wszedzie - p. Prezes w mojej firmie tez konczyla K.:-
    ) Nie wiem kogo pominelam, ale tych najcharakterystyczniejszych wymienilam.
    Pamietam oczywiscie wprowadzenie szafek zamykanych; palarnie w szatni
    (dozwolone od 3 klasy); sklepik szkolny z papierosami na sztuki; radiowezel,
    ktory albo nie gral albo gral za glosno; kible poprzeplatane pietrami na I i
    III damski/meski na II i IV, z ktorych i tak korzystalo sie niezaleznie od plci
    w celu wypicia winka lub zapalenia papieroska:-))) Acha pamietam jeszcze
    wycieczki mlodziezy z innych krajow dziwiacych sie na widok wegla na podworku
    szkoly - zawsze przed ich wyjazdem byly komentarze, ze oni sie spodziewali, ze
    my w workach zgrzebnych chodzimy, bo u nas takie sredniowiecze:-))) Pamietam
    jeszcze cukiernie "Perelka", w ktorej zbierali sie wszyscy spoznialscy przed
    nastepna lekcja a takze bar po drugiej stronie Wolskiej, do ktorego chodzilo
    sie na fasolke po bretonsku:-))) Oj jest co wspominac.....
  • amidala 21.10.02, 11:38
    No nareszcie ktoś wspomniał cudowną profesor Humięcką!!! Mam nadzieję, że
    jeszcze uczy. To jedyna kobieta w tej szkole, która wzbudzała we mnie nie
    dość, że szacunek, to prawdziwie ciepłe uczucia. Uczyła angielskiego jak nikt
    na świecie, do wszystkich zwracała się pełnym imieniem i była po prostu
    genialna. "Anna, czy tam Katarzyna, please explain... itp". Piękne.Kobieta
    przy tym z wielką klasą i bezstronnością. Jakiś czas jeszcze utrzymywałam z
    nią kontakt, ale jakoś się rozmyło. No cóż, latka lecą. KOńczyłam szkołę w
    1991 roku. Wychowacą był u nas NOwak, który nabawił mnie nerwicy i uwielbiał
    gnębić dziewczyny przy tablicy. Krótka spódnica pomagała. Raz moja koleżanka
    przyszła w spodniach, została wywołana do tablicy i jęknęła z rozpaczy: "I co
    ja teraz zrobię, przecież spodni nie podwinę". Był naprawdę wredny i
    stronniczy, przyczepiał się do ulubionych ofiar, które orłami z matmy nie były
    i gnębił je przy każdej okazji - psychicznie parę osób nie wytrzymało. Gdy go
    zobaczyliśmy po pięciu latach od matury, wyciągnął jakąś ohydną nalewkę i
    chciał nas częstować, upił się, a potem przepytał z tabliczki mnożenia na
    czas - żałosne.
    Jako mat-fiz trafiliśmy na koszmarny rok dla fizyków - zmieniało się ich chyba
    pięciu przez cztery lata, a co jeden to większy szajbus: Jastrzębski (grał na
    skrzypcach w T.Bandzie!!!), ZIelicz, Borowski - importowany egzemplarz ze
    Stanów, który nas uczył fizyki na poziomie Amerykańskim, czyli żadnym.
    RZucaliśmy jajkami w prześcieradła i takie tam inne..., na koniec Kulpa, który
    jedną ręką pisał wzory na tablicy, drugą ścierał, wchodził na kosz do śmieci i
    potem go przepraszał. A już szczyt wszystkiego był, gdy grałyśmy z koleżanką w
    tylnej ławce w okręty, Kulpa tworzył coś wielkiego na tablicy, a ona nagle do
    mnie krzyknęła: Kantujesz! Kulba przerażony się odwrócił: "Nie, słowo honoru,
    to tak jest!" Popłakałyśmy się ze śmiechu. ZResztą w tamtych czasach niewiele
    nam brakowało do ryczenia ze śmiechu. I tego tylko żałuję z czasów
    szczenięcych - człowiek beztrosko się cieszył z życia.

    Pozdrawiam!
  • Gość: Kasia IP: *.aareal / 172.20.6.* 24.10.02, 16:35
    Co do profa Nowaka i spodnic pod tablica - pamietam taka anegdote (a w kazdej
    przeciez czai sie ziarno prawdy;-), ze kiedys jakiejs odpytywanej i bardzo
    zestresowanej pannie spodnica sie rozpiela i ... spadla az po kostki. To byla
    krotka pilka - Nowak na to: Siadaj, piec :-))
    pzdr Kopernika!!!
  • Gość: czeko IP: *.mad.wi.charter.com 25.10.02, 17:49
    A ja slyszalam (nie widzialam) ze rzeczony Nowak lubi sobie popijac... (?)

    czeko
  • Gość: Neta IP: *.zptr.com.pl 21.02.03, 17:17
    Lucy, Ja Tez chodzilam z Toba do klasy i razem ja skonczylysmy. Probowalam w
    zeszlym roku zorganizowac kolejne spotkanie klasowe, ale nie wyszlo i spotkalam
    sie tylko z Hackenem.Pozdrawiam Neta
  • Gość: Lucy vel Mierzej IP: *.crowley.pl 12.05.03, 11:58
    Neta (podejrzewam , ze Kura tak?) napisz do mnie na priva moonsun@go2.pl to
    pogadamy i moze jakies spotkanie klasowe w koncu uda sie przeprowadzic. Ja
    nadal utrzymuje kontakt z Matysem i to w zasadzie na tyle znajomosci klasowych
    a szkoda.

    Pozdrawiam
  • Gość: 75-tka IP: 217.11.141.* 09.12.04, 14:37
    ooo to wszystko brzmi mi podobnie
    tyle ze ja rok pozniej matura '94
    Marcinkowski rowniez byl moim wychowawca chyba od II klasy
    Choim to byl koszmar dnia i nocy
    z sie dziwie ze pamietacie tyle nazwisk ...
    palarnia to byl azyl! ale pozniej sie zmienilo i strasznie ganiali
    ale tak ogolnie to nie wspominam jakos szczegolnie milo tej szkoly ...
  • Gość: Ja IP: 213.241.34.* 09.12.04, 17:52
    A kto był twoim wychowawcą w 1 klasie?
  • Gość: 75-tka IP: 217.11.141.* 10.12.04, 10:35
    nie pamietam nazwiska - matematyczka - taka kluchowata nijaka babka
  • Gość: poldka IP: *.mi.gov.pl 12.01.05, 15:43
    czyżby Szwajkowska? To chyba byłyśmy w jednej klasie.
  • Gość: gosia IP: *.se.com.pl / 10.0.116.* 19.11.02, 11:34
    A czy ktoś pamięta jak się nazywała "fioletowa" pani od ZPTów??
    Mieliśmy zajęcia w takiej małej kanciapie, na końcu korytarza.
    Niestety nieliczni byli w stanie doprowadzić swoje pismo techniczne do
    perfekcji :))
    A informatyke u pana Kotowskiego i poniżające Czi-Kung ćwiczone na korytarzu,
    ku uciesze wszystkich przechodzących obok chłopców.
    A "Gdy słońce było bogiem" Zenona Kosidowskiego i pierwsza klasówka u pani
    Choim??

    To były cudowne lata...

    Pozdrawiam rocznik '76.

  • Gość: czeko IP: *.mcpasd.k12.wi.us 21.11.02, 16:56
    CZI-KUNG z Trzmiel? ;)

    czeko
  • Gość: gosia IP: *.se.com.pl / 10.0.116.* 22.11.02, 13:11
    Taaaak!!
    Zgadza się pani Trzmiel.
    Czy nadal prowadzi wu-ef dla dziewcząt??
  • Gość: czeko IP: *.mad.wi.charter.com 24.11.02, 19:34
    Nie dosc ze nadal prowadzi to jeszcze zalozyla JEDNOOSOBOWY ZWIAZEK ZAWODOWY,
    tak wiec nie mozna tej wariatki usunac! :)

    czeko
  • ptasia 09.04.03, 19:52
    zaniedbałam wątek, ale informuję, że chi-kung z panią
    Trzmiel też ćwiczyłam.
    dodam, że opisałam (a działo się to bodajże w 1994 r.)
    panią Trz. i jej konflikt z jedną z dziewczyn w klasie w
    Filipince. Zmieniłam przemyślnie :))) nazwisko pani T. na
    Bąkowska :)), ale i tak gazetka krążyła podobno po pokoju
    nauczycielskim. nikt nie doszedł, ze to ja, bo
    opublikowano jako anonim.
    a Humięcka była (jest?) the best. kiedyś opowiadała nam,
    jak była na maturach z ang. w Sorbonie bodajże i jak ktoś
    powiedział (opisując obrazek): "St. Bernard's do carry
    rum to the frost human body" :))
    a z panią Konkowską się nie lubiłyśmy z wzajemnością :)
    --
    don't let the bastards grind you down
  • Gość: ma IP: *.chello.pl 10.04.03, 01:07
    czesc, Ptasiu, i cała reszto
    zwracam sie szczególnie do Ptasi bo z byłyśmy przez 2 lata w jednej klasie.
    widziałam twoje wpisy, ale uznałam że to było już tak dawno, że pewnie tu juz
    nie zaglądasz. dawno Cie nie widziałam. ostatnio chyba jakośw okolicach
    Uniwerku, co tam słychać daj znać na maila: magdusia78@gazeta.pl
    co do p. Trzmiel to oczywiście pamietam Filipinkę, czi kung na korytarzu
    i klasówkę z mięśni, co zapisywałyśmy coś na kartkach?? pamiętasz jak stałyśmy
    wszystkie rozstawione po całym korytarzu i strasznie ją wkurzało jak ktoś
    zaczynał się śmiać, albo jak była nauka oddychania, albo układy taneczne, dla
    niewtajemniczonych rodzaj rozrywki zależał od tego na jaki kurs ona akurat
    chodziła. a i zawsze mówiła ćwiczcie, ćwiczcie a będziecie wyglądać tak jak ja,
    hihihi. za żadne skarby świata!!!
    jeszcze DujDuj która robiła naloty na radiowęzeł?? a 18-nastki w radiu, fajnie
    bywało.
    jak to szybko leci
    pozdrawiam
    magda konarska
  • Gość: aa IP: proxy / 10.10.10.* 24.12.02, 13:29
    Ja do Kopernika przyszedłem chyba w 1970, udało mi się zrobić 2 klasy w 3 lata
    i ze szkołą się rozstałem. Było rozrywkowo - wspominam te czasy bardzo
    ciepło. Niestety nie pamiętam wielu nazwisk. Wśród "grona" byli prof. Momot
    (polonista), Mroczkowska (historyczka), Żebrowska (polonistka), Kupczyńska
    (geografia), znienawidzony Radomek-Radomski (rusycysta) i Błotnicki vel
    Błotnik. Reszty kurczę nie pamiętam. Dyrektor był mojej postury,
    czyli 1.50 w kapeluszu o wyglądze beczki (dlatego ksywka Baryła). I oczywiście
    wspaniała pani dentystka która ratowała delikwentów w opresji. Uprzednio
    ubłagana wzywała delikwenta na badania w trakcie niewygodnej lekcji. Podobno
    jej syn ożenił się z koleżanką z mojej klasy.
    Co do klasy, chyba "F", to siedziałem razem z "Rafałem" w ostaniej ławce pod
    ścianą. W klasie byli także "Kowal", Rypson...kurczę to było 32 lata temu -
    eeh.


  • Gość: gimnazjalistka IP: *.acn.pl / *.acn.pl 06.10.03, 16:27
    Czy warto zdawać do Kopernika? Ile w tym roku trzeba było mieć punktów z
    egzaminu żeby się dostać? Pozdro
  • Gość: trufla IP: 80.48.187.* 29.12.02, 21:16
    Hej! Mam pytanie do obecnych uczniow Kopernika. Czy nadal uczy Pani Humiecka
    czy moze juz przeszla na emeryture, o ktorej tak czesto mowila? Ta kobieta to
    prawdziwy wzor najcudowniejszego nauczyciela. Potrafila nie tylko zaprzyjaznic
    sie z nami ale rowniez tak wiele nas nauczyla... A Pani Skonka i Matysiak? One
    sa raczej z mlodszego pokolenia ;) ale zastanawiam sie czy zostaly w naszej
    szacownej szkolce. Podrawiam
  • Gość: Gosia IP: 195.94.204.* 26.03.03, 10:46
    Witam wszystkich. Strasznie sie ucieszylam, ze znalazlam wreszcie forum o
    naszej szkole, a strasznie dlugo go szukalam.
    Konczylam Kopernika w '89 w klasie p. Humieckiej. Ale zanim to sie stalo
    zaczynalismy jako klasa Radomskiego. Niestety po kilku miesiacach, dkladnie
    dzien po Czernobylu (coz za zbieg okolicznosci) zszedl z tego swiata... dopiero
    wtdy go docenilismy... Pamietam jak oczekujac na zwolnienie z ruska (bylam
    jedna z placowkowiczek) musialam starac sie nadgonic klase... Wyobrazcie to
    sobie, dal mi na to bodajze miesiac czasu. Odpytujac mnie po tym czasie z
    deklinacji (trzeba bylo umiec spiewajaco) mial wrecz rozanielona mine... Ja
    stalam przy jego biurku i spiewajaco czytalam wszystko z kartki u kolezanki na
    pierwszej lawce. W koncu Radom rzekl: no i co? mozna sie bylo nauczyc? Bardzo
    dobrze! 2+ siadaj... Ten kto go znal wie, ze byla to rewelacyjna ocena.
    Usiadlam wiec szczesliwa jak malo kiedy. Ale najlepiej bylo na klasowce. Za 9
    bledow byla banka, ale ja dostalam 2!! (23 bledy...) Niektore pamietam do dzis:
    Oni ze soba koresponduja to wedlug mnie bylo: Ani korespondujut z saboj... No i
    co Wy na to, czyz nie bosko? Ale tego samego dnia dostalam zwolnienie z ruska i
    odetchnelam z ulga...
    Pozniej przejal nas Tukalski (matematyk). Fajny gosc chociaz podobno homo.
    Ubieral sie w rozowe koszulki i spodnie biordowki. W II-giej klasie przejela
    nas Pelagia Turska-Pesko i dolaczyla nas do swojej ekspozycji stalej. Jak
    czytalam o jej sposobie odpytywania to przypomnialo mi sie jak my z tego
    wybrnelismy. Wystarczylo sie wykuc na pamiec i zglosic do odpowiedzi
    (uwielbiala jak sie zglaszalismy) i piateczka murowana...
    Bardzo chcialismy zeby nas wziela Humiecka bo akurat "zdala" IV klase, ale
    dopiero po 2 latach sie udalo. Wyobrazcie sobie okrzyk radosci jak na sali
    gimnastycznej Stoma powiedzial, ze IIIC ma isc (bodajze) do 166 lub 168
    (zaczynam miec watpliwosci co do numeru).
    Z Humiecka korespondowalam jeszcze bedac na studiach za rganica. Pozniej jakos
    sie urwalo - zaluje.
    Pamietam jeszcze p.Mis "obzerve ander de majkroskolp, drol end mark..."
    Duzo tych wspomnien...
    Pozdrawiam
  • sharon_stone 20.06.03, 20:41
    tez chodzilam do kopernika
  • Gość: IK IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 20:36
    Moja córka będzie chodzić od września do tego liceum. Czy mam powody, żeby się
    martwić? A może powinnam się cieszyć?

    Pozdrawiam
  • Gość: ata IP: 212.160.235.* 10.07.03, 12:48
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: IK IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 21:09
    Proszę mnie nie przerażać i tak po lekturze postów na forum jestem zdenerwowana.
    Może ta afera z dyrektorm Jose da mu coś do myślenia?
    Bo nie chce nawet mysleć, co bym zrobiła gdyby spróbowła...ohyda!!!!
    Pozdrawiam
    zmartwiona IK
  • slunko 05.12.03, 13:48
    zajrzalam na strone kopernika - przypadkowo i mnie powalilo. bo ja pamietam,
    jak w koperniku zakladali internet. mielismy taka strasznie dluga i waska salke
    na parterze, gdzie na koncu stal 1 komputer (podlaczony do internetu!).
    korzystalo z niego nie wiecej niz piec osob. a nauczyciele mieli mgliste
    pojecie o tym, co to w ogole jest komputer...
    czy zaglada tu moze ktos z mojej klasy? matura ib 97.
    pozdrawiam wszystkich serdecznie,
    magda
  • Gość: ABC IP: 213.241.34.* 23.06.03, 14:41
    Jego żona z całą pewnością nie jest byłą uczennicą!!!
  • Gość: IK IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 00:01
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • jackie.brown 23.07.03, 21:35
    szkola jest fajna. zadna z moich kolezanek z klasy nie byla napastowana przez
    dyr. moze to sie naislilo w ostatnich latach. stoma ma dobra pamiec wzrokowa-
    ja nigdy nie maialm z nim zadnych blizszych kontaktow, a po ilus tam latach
    spotkalam go na wycieczce w grecji i mnie pamietal.
    polecam te szkole, szczegolnie dla kobiet, bo Choim mnie nauczyla jak miec
    mocna osobowosc. wogole to bylo fajnie, szkoda, ze malo facetow.
  • jackie.brown 20.08.03, 21:47
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: chemia? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.09.03, 19:34
    Mam chemię z p.Alicją Piątkiewicz. Po pierwszych lekcjach mam mocno mieszne
    uczucia.
    Czy ktoś mógłby mi cos o Niej powiedzieć. Czego moę się spodziewać?

    Z góry dzięki
  • Gość: ata IP: 212.160.235.* 07.09.03, 10:37
    Wszystkiego najgorszego!
  • Gość: Gosia IP: 195.94.204.* 08.09.03, 13:32
    No nieeee... nie przesadzajmy... Nie jest tak źle.
    Owszem potrafi przepytać 13-15 osób na lekcji, stawiając przy tym tyle samo
    pał, ale robi to z niespotykaną wręcz gracją. Za moich czasów pytała
    delinkwenta tak długo aż się zaciął i wtedy... bańka... (teraz pewnie pała).
    Zaczynała zawsze z góry albo z dołu listy i szła kolejno numerami. Na szczeście
    byłam 14. na liście i zazwyczaj mi się udawało dotrwać szczęśliwie do dzwonka.
    No ale przecież jakoś to wszyscy przetrwaliśmy i nawet jeszcze z chemii sporo
    pamiętam... bo przecież zawsze trzeba było być w pogotowiu. A jak fajnie sie
    wspomina! No i przecież p. Alicja to taaaaaka miła i delikatna kobieta...
    Ciekawe jak teraz wygląda? Bądź co bądź maturę zdawałam w 1989, a to
    straaaasznie dawno temu.
    Życzę powodzenia.
  • Gość: kepernicusa IP: 148.228.174.* 08.09.03, 18:46
    ja mialam lekcje z piatkiewiecz ale nic nie pamietam co sie dzialo. a to wogole
    bylo tak:
    najpiwrw mielismy osuchowska, ona byla bardzo mila, pozniej osuchowska chyba
    byla w ciazy, dostalismy piatkiewicz. osuchowska wrocila. napisalismy podanie,
    ze chcemy znow chemie z osuchowska, przydzielili nam osuchowska. osuchowska
    sie zmienila i byla straszna, chyba dlatego, ze poronila. pamietam, z eniektore
    dziewczyny dostawaly histerii przez osuchowska. napisalismy znow podanie, ze
    chcemy piatkiewicz:::::)))))
    ja bylam dobra z chemii, wiec nie mialam problemow. wogole nie pamietam co sie
    dzialo u piatkiewicz, tak jak swietnie pamietam prawie kada lekcje z
    choim!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: dzieki IP: *.brpo.gov.pl 09.09.03, 11:09
    Dziękuje za wszystkie wyjasnienia. Zapomniałam dopisać, że jestem w klasie
    humanistycznej a do tej pory (w gimnazjum) to chemię znam tylko z nazwy. Stąd
    moje obawy! Jak widać zasadne!
    Co za szczęscie że do 17 mam okreś ochronny!

    Pozdrawiam serdecznie
    Pierwszoklasistka
  • Gość: ma IP: *.crowley.pl 09.09.03, 14:44
    ojojoj, to potem może być krucho. Ja miałam chemię przez rok z panem
    Truszczyńskim- czyli tak jakbym nie miała chemii, a potem w drugiej klasie
    zaczęłąm mieć z p. Piątkiewicz. to jest taka babka, która do wszystkich
    mówi "moje kochane dzieciaczki" a równolegle w dzienniku wpisuje pały. no i
    pyta rzeczywiście od początku albo od końca listy aaaa, no i najważniejsze:
    klasówkę zaliczeniową z wiedzy z pierwszej klasy skończyłam zaliczać chyba w
    styczniu, ale w końcu się udało. to było juz jakis czas temu (matura 97) ale z
    tego co wiem (młodsza siostra - matura 2002)niewiele się zmieniło.
    ale historia- to są dopiero przejścia!!! (KRÓLICZKI i p. Choim oczywiście)
  • Gość: ja IP: *.pie.warszawa.sint.pl 18.09.03, 15:29
    Widzę, że nic się nie zmieniło, choć maturę zdawałam dawno, dawno temu, a może
    jeszcze dawniej.
  • Gość: gimnazjalistka IP: *.acn.pl / *.acn.pl 06.10.03, 16:36
    Czy warto było zdawać do Kopernika? Ile trzeba było mieć punktów zegzaminu żeby
    się dostać?
  • Gość: chemia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 22:49
    Moim zdaniem warto. Ja jestem zadowolona i nie żałuję swojego wyboru. O ile
    dobrze pamiętam to do IB trzeba było mieć minimum 181 punktów, do
    humanistycznej chyba 158. Z tym że w tych punktach są dodatkowe punkty za test
    z angielskiego (max 16 punktów).
    Pozdrawiam
  • lucylda 07.10.03, 14:13
    Znajomosci wzorow chemicznych jeszcze kilkanascie lat po skonczeniu szkoly oraz
    wspomnienia uroczej kobiety stawiajacej Ci z usmiechem pale z odpowiedzi
    ustnej:-) Ale ostatecznie pamietam, ze na zakonczenie 4 klasy zachowala sie
    b.ladnie i po tych wszystkich latach gnebienia wiekszosc osob miala pozytywne
    oceny:-)
    BTW czy Pani Piatkiewicz w dalszym ciagu pyta na lekcji jedna osobe z poczatku
    listy i jedna z konca? I czy w dalszym ciagu uprawia joge?

    Pozdrawiam
    Lucy
  • Gość: chemia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 22:52
    Niestety, teraz pyta od srodka listy. Przepytuje z symboli wszystkich
    pierwiastków i stawia minusy jak ktoś sie uśmiechnie przy odpowiedzi. Co do
    jogi to nie mam na ten temat żadnych informacji.
    Pozdrawiam
  • Gość: czeko IP: *.net 27.11.04, 11:56
    Jeeeez no i mamy rozszalala matke. Nie, nie ma sie o co martwic. To wszystko sa
    podkoloryzowane zarty!!!! TAk, czasem zlapie za reke i sie usmiechnie, ale nic
    nikomu nie zrobi. Spokojnie!!!!!!! To bardzo dobry czlowiek. Wiadomo, ze
    niektorzy sa bardziej touchy, a niektorzy mniej, no i roznie jest to odbierane.
    To ze u niego odbierane jest to w taki sposob wiaze sie z jego malzenstwem z
    uczennica, ale to nie ma znaczenia!!! Byl wtedy mlodym nauczycielem, mogl zone
    spotkac wszedzie, a ze ja spotkal wlasnie tam....

    NIE MA SIE CZEGO BAC.
  • Gość: Wiesz kto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.04, 21:19
    Z całą pewnością żona dyrektora Stomy nie jest jego byłą uczennicą.Ona
    skończyła szkołę pielęgniarską i była pielęgniarką gdy się poznali.Nie wiem kto
    opowiada tą legendę, ale nie jest ona prawdziwa.Znałem oboje gdy się pobierali.
  • Gość: czeko IP: *.net 01.12.04, 07:50
    Hahah to spoko. Ale wie Pan Profesor, ze plota chodzi po calej szkole? Nie wiem
    skad sie wziela w takim razie :-). Ale chyba o kazdym nauczycielu mamy taka
    plote ;-)))

    A co u Pana? Jak w szkole?

    PZdr.
    Dorota

    PS. Tak mysle ze to Pan, jak nie to juz nie wiem ;-)

  • Gość: Wiesz kto IP: *.netcafe.waw.pl 02.12.04, 17:23
    Dobrze myslisz.U mnie tak jakby wszystko w porządku, a u ciebie?
    Skadinąd ciekawe jaka plota krąży o mnie i czy ma się do rzeczywistości tak
    samo, jak ta którą dementowałem? ;-)
  • Gość: IK IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.11.03, 23:47
    Dlaczego na stronie internetowej Kopernika nic nie działa?
  • Gość: IK IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.11.03, 23:08
    Czy widzieliście Państwo nową stronę Kopernika? Jest naprawdę duuuuuuuuuuuuuużo
    lepsza od poprzedniej. I jest Forum!
    Pozdrawiam
  • Gość: tokyo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 14:16
    Hej towarzysze! :) W tym roku zdaję maturę w Koperniku. Ale się uśmiałam z
    Waszych postów;) Wiele się nie zmieniło. Pani Piątkiewicz nadal w zawodzie,
    również Pani Likowska i Jej wieczne " no i znowu będę musiała Wam sklejać te
    klasówki! na co mi to?!":P Aha - Nowak w tym roku odchodzi na emeryturę -
    wczesnie, nie? Ale może to i lepiej;P W tym roku wymyslił coś nowego - liczy
    każdemu punkty karne za każdą godzinę nieobecności na matmie, jak uzbierasz ich
    10, piszesz karną klasówkę z całego semetru:P A co do Tabliczki Mnożenia -
    własnie odbywają się Mistrzostwa Tabliczki Mnożenia;) Likowska skomentowała to
    wszystko tak: " co za głupota! to możre ja zacznę robić, nie wiem, powiedzmy
    systematykę na czas!":P Nauczyciele od anglika zmieniają się z roku na rok,
    teraz głównie uczą jacyś młodzi ludzie. Francuski - Pani Dujczyńska bosh;P Ale
    mamy sposób na Nią - wystarczy, że zaczniemy rozmawiać o Paryżu lub francuskim
    żarciu - cała godzina z głowy;) Jeszcze jedna przypowieść o NIej: ostatnio nam
    opowiadała, że ma na działce żółwia, który na dzień chowa się w jej stawiku i
    jakiś " debil działkowicz" jej go najprawdopodbniej podrzucił:P Ale Ona nie
    może Go złapać, bo On Jej ucieka, no i obserwuje Go lornetką, żeby Go nie
    spłoszyc;) Nieśmiertelne nudy nadal mają miejsce na lekcjach Pani Twarowksiej
    na polaku, tu sie nic nie zmieniło. No i Pani Trzmiel - hmmm w 1 i 2 klasie
    jeszcze praktykowaliśmy z Nią CZI KUNGa na korytarzu;P Ale tera
    zprzystopowała... Ciekawa przypowieść: rok temu w dzienniku na końcu w rubryce
    UWAGI widniał wpis: data i "uderzyła mnie gumka od siatkówki" WSZYSCY SĄ
    WSPANIALI!!!:)
    P.S. Nie wiem, chyba przesadzacie z Dyrem. U nas żadnych świństw nie ma ;)
  • Gość: tokyo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 14:17
    gumka od siatki oczywiście :P
  • Gość: bleeeeeeeeeeeeeeee IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.11.03, 23:19
    skoro masz z Twari i zdajesz maturke to moze chcesz moje opracowane zagadnienia
    do ustnej z matury2003 (pliki tekstowe, ponad 130 stron)? co prawda zmieniaja
    sie co rok (podobno), ale czesc moze bedzie ta sama.. zreszta, watpie czy
    Twari wysilalaby sie i wymyslala jakies nowe. czy dala wam juz zestaw pytan? my
    musielismy jej o tym przypominac przez 2 m-ce. jesli chcesz zagadnienia to
    podaj mail'a.

  • Gość: tokyo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.03, 16:18
    :))) Zagadnienia już mamy, Twari mówiła, że pytania prawie się nie różnią od
    lat poprzednich. Byłabym Ci baaardzo wdzięczna za te opracowania :D Mój mail:
    ewa@vega.neostrada.pl Dzięki wielkie ! :***
  • Gość: Aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 12:50
    A nikt z Was nie pamięta 4P? (Pani Profesor Pelagia Pęśko) Moja ulubienica, z
    bezmyślną twarzą i wiecznie przyklejoną szklanka herbaty na spodeczku do
    dłoni. Czy kogoś z Was uczyła pani Kowalczyk (jęz. polski) - kobieta z wybitną
    klasą i co bardzo rzadkie - ceniąca myślenia, własne zdanie i czytanie jako
    takie (bez względu czy to lektury czy nie). A słynna pani Choim? Moja mama
    zaniepokojona faktem, że zbliża się konieć roku, a ja mam 4 dwóje i 2 tróje
    poszła do Choim, która na to: O co chodzi? Jest bardzo dobrze - mocna trója na
    koniec! Ale traumę miałam przez całe 4 lata. A ktoś pamięta rewelacyjną panią
    Małgosię Koszelew (angielski). Byłam jej fanką. Chyba trafiła potem do
    ambasady USA - a szkoda takiego nauczyciela. Jastrzębski był moim wychowawcą i
    każdemu takiego życzę. Pozdrawiam - Maturzystka'89
  • Gość: Ciasteczko IP: 212.160.235.* 07.12.03, 19:02
    Po Pęśko już dawno ślad zaginął.A.Kowalczyk uczy w 4slo na Hawajskiej i jest ze
    znanym pisarzem (i absolwentem Kopernika)Jerzym Sosnowskim.Pani Choim jeszcze
    nieco czy. P.Jastrzębski uczy na Wałbrzyskiej(szkoła fundacji Varsovia).Za to w
    Koperniku uczy jego żona.M.Koszelew już dawno zwolniono z ambasady USA i ślad
    po niej zaginął.
  • Gość: copernicusa IP: *.dwi.uw.edu.pl 28.10.04, 14:10
    a ja w sumie cenie choim. mysle, ze zawdzieczam jej poczucie wysokiej wartosci.
    tak nas szkolila, ze wszystko pozniej bylo ciasteczkiem:)
  • Gość: Lelis IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.04, 13:14
    czesc, ja czasem zagladam, rocznik 1982. czy uczy tam jeszcze taki stary
    chamski alkoholik Nowak? od matmy on byl/jest.
  • Gość: Knur IP: *.aster.pl 26.11.04, 19:04
    Herr Nowak przeszedł po roku szkolnym 2003/2004 na emeryturę, chociaż pojawia się czasami w szkole. Mimo wszystko fajnie się patrzy na jego facjatę mając świadomość, że już się nie będziesz u niego uczył ;]
  • Gość: czeko IP: *.net 27.11.04, 11:47
    OMMMMMGGGGGGGGGGGG ale sie maksymalnie zdziwilam jak weszlam na to forum i
    zobaczylam, ze moj watek z przed wyjazdu do Stanow jest wiecznie zywy lol!!!!
    Super!!! Kopernik rulez!

    Co do mnie to zdalam maturke po powrocie- polski z pania Konkowska (brrrr) i
    angielski, niemiecki certyfikat, i teraz studiuje na Iberystyce na UW.
    Smiesznie jest sie sama czytac sprzed 2 lat!!! :)))

    A co robia inni absolwenci Kopernika? ;)

    Pozdrawiam,
    Zalozycielka ;) czeko
  • Gość: panna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 01:02
    Witam

    Znalazlam watek :)))
    Czy bywa tu ktos z mojego rocznika - matura 95 klasa p. Humieckiej ?
    POzdrawiam serdecznie
  • Gość: Piotr IP: *.bulldogdsl.com 14.12.04, 10:14
    Czy ktokolwiek z odwiedzających pamięta szkolny kabaret zalożony przez
    nauczyciela języka polskiego Marcinkowskiego?
  • Gość: ed IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 10:15
    Pamiętam, pamiętam - całkiem zabawne przedstawienia i poziom gry aktorów też
    niezły. Ciekawe czy ci co zaczynali w tym kabarecie aktorsko się jakoś rozwinęli
  • Gość: kirsten IP: 217.153.35.* 18.01.05, 09:38
    witam wszystkich,
    ja - matura '93
    oj, lezka sie zakrecila w oku jak przeczytalam wszystkie wpisy
    to byly czasy...
    moje "obsada" to choim, likowska, piatkiewicz, cala "zgraja" fizykow, i trzmiel
    tez pamietam, a pan od PO?pamietacie?jak on sie nazywal...zapomnialam:(
  • Gość: szuba IP: *.aster.pl 13.02.05, 14:23
    Kopernik Kopernik... dobra szkola, tylko po co mi w mat-spole kuc biologie po
    nocach (Likowska)cale szczescie ze po pierwszej klasie odpadla chemia
    (Piatkiewicz) A tak poza tym to szkola sie rozwija, jest paru niezlych
    nauczycieli jak np. MARIAN S - historyk pełną gębą!!
    Ostatnio byly KOPERNIKALIA (dla niewtajemniczonych powiem tylko, ze to
    dwutygodniowy, coroczny, cykl imprez kulturalnych odbywajacych sie w naszym LO)
    Najlepszym akcentem bylo przedstawienie BIOL-CHEMU (dekoracje kosztowaly 600 zl)
    A w planach na po feriach jest jeszcze drugi kopernikowy koncert mlodych kapel
    :D (w zeszlym roku,na inauguracje wypadl calkiem niezle (ponad 200 osob
    przyszlo, gralo 5 kapel, a koncert trwal 5h, wspolnie z kumplami spedzilismy w
    szkole 16h od 07.00 do 23.00 zeby wszystko bylo tak jak byc powinno:D W tym roku
    bedzie jeszcze lepiej (jesli koncert wypali, ale powinno sie udac) wiec
    zapraszam wszystkich zainteresowanych!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka