Dodaj do ulubionych

szelki Pawlika razem z pieluchą flanelową?

26.10.07, 23:21
Cześć, u mojej córy stwierdzono w 2 miesiącu życia dysplazję stawu
biodrowego, lewe Ib, prawe IIc i pierwszy miesiąc szeroko
pieluszkowaliśmy zgodnie z zaleceniem ortopedy, ale przy kontroli po
miesiącu okazało się, ze nie ma żadnej poprawy i trzeba założyć
szelki Pawlika. Wczoraj je założyliśmy, myślałam, że Gabryśka ciężko
będzie to znosić, ale póki co jest spokojna... Jak Wasze dzieciaczki
reagowały na zakladanie szelek albo innych sprzętów otopedycznych?
Mam jeszcze pytanie natury praktycznej... Lekarz, który zakładał
Gabi szelki, powiedział, żeby oprócz szelek zakłądać nadal pieluchę
flanelową... Czy wy też tak robicie? bo mi się wydaje, ze w sumie
ona nie jest już potrzebna, bo nóżki są bardziej odwiedzone dzięki
szelkom, więc po co pielucha? A z nią większy problem przy
przewijaniu, blokuje dopływ powietrza do skóry pupy, no i z ciuchami
też gorzej, bo muszą być o rozmiar większe. Chciałąm się zatem
dowiedzieć, czy wy po prostu zakładacie szelki, a pieluchowanie
odstawiliście? Martwię sie tą dysplazją, u nas to pewnie wynika z
ułożenia miednicowego w życiu płodowym, no ale Gabi sama tak
wybrała, nie chciało jej się przekręcać głowy w dół, taka dumna z
niej dziewczyna od samego początku... Jakie są szanse, że leczona
szelkami dysplazja IIc ustąpi? naczytałam się o tych wszystkich
wyciągach i gipsach i jestem przerażona... Czy przy takiej wadzie i
wieku dziecka (za tydzień skończy 3 miesiące) jest obawa, że szelki
nie pomogą? Pozdrawiam wszystkich rodziców "bioderkowych" maluchów!
Edytor zaawansowany
  • raila2 27.10.07, 10:45
    Moja córeczka, która zaczęła nosić szelki w 4 tygodniu życia znosiła
    je bardzo dobrze. Jeśli chodzi o dodatkowe pieluchowanie przy
    szelkach Pavlika, to wydaje mi się to bardzo dziwne, zupełnie nie
    wiem czemu miałoby to służyć, skoro leczyć bioderka mają szelki,
    szczerze mówić pierwszy raz o czymś takim słyszę. U mnie też
    córeczka była ułożona miednicowo u niej niestety było to
    zwichnięcie, więc dużo gorsza sytuacja, niż u was bo macie "tylko"
    dysplazję. Jesli chodzi o leczenie szelkami mój lekarz zawsze mówił,
    że są najlepsze przy leczeniu dysplazji, więc głowa do góry pewnie
    wyjdziecie na prostą, pamiętaj tylko o konsekwencji w noszeniu,
    zdejmuj tylko do przewijania i do kąpieli.
    --
    Milenka
  • gogo31 27.10.07, 12:40
    Nasz Kubuś nosił szelki 3 miesiące i nie słyszałam o noszeniu pieluchy.Były
    tylko szelki .Znosił je nad wyraz dzielnie,ja bardziej się martwiłam,że będą
    problemy.Konsekwentnie zdejmowaliśmy je tylko do przewijania i kąpieli.Nasz
    lekarz powiedział,że należy zaczynać od najprostszych rzeczy i dopiero jak to
    nie zadziała to leczenie będzie bardziej skomplikowane.Zaczęliśmy nosić szelki w
    trzynastym tygodniu i zII b doszliśmy do Ib po 3 miesiącach.Wszystko będzie dobrze.
  • skrzypczak 27.10.07, 21:35
    u Kubusia było lepiej, bo IIb, Gabi ma IIc, ale też mam nadzeję, że
    szelki pomogą... ja też chyba martwiłam się na zapas, ze Gabi się
    będzie wkurzac, że będzie płakać na maksa, a w sumie okazało się, ze
    nie jest źle, choć przy zaklądaniu szelek przy przewijaniu się
    wkurza... no i wieczorem chyba gorzej zasypia... ale w nocy jest
    spokojna... A jaki rozmiar zakładaliście? Bo nam doradzono "2", ale
    nie wiem, czy one nie są na nią trochę za duże, bo często zjeżdża
    pasek ze stópki... Dzięki za słowa otuchy! Fajnie, ze już macie to
    za sobą i ze Kuba może wseoło fikać girkami smile
  • skrzypczak 27.10.07, 21:25
    dzięki za odpowiedź. Dobrze, że zaczęliście tak wcześnie stosować
    szelki, bo im szybciej się zacznie leczenie, tym szybciej są
    efekty... U nas najgorzej jest przy przewijaniu, jak "poczuje", że
    ma nóżki, którymi można fikać, to potem przy zakładaniu szelek się
    buntuje... zakładanie też jej się dłuży, bo jeszcze nie mam
    wprawy... jesteśmy konsekwentni, dziś jechaliśmy na imieniny do
    teścia i założyłam jej taką spódniczkę, że goście myśleli, że te
    szelki to rodzaj zapięcia do tej spódnicy... a za tydzień mamy
    chrzciny i kombinuję, jak je schować pod ubraniem, bo są tak zaj...
    kolorowe smile piszesz,że twoja córa też się ułożyła miednicowo... a
    miała robione usg po urodzeniu w szpitalu? bo nasza nie, podobno
    specjalista był na urlopie... a otem od pediatry w rejonie dostałam
    skierowanie na badanie po 6 tygodniu, miesiąc pieluchowaliśmy, no i
    teraz zaczęliśmy szelki. ale mam w sumie żal do szpitala, że tam nie
    zbadali jej pod kątem bioderek, zwłaszcza, że była ułożona
    miednicowo, bo od razu mogliśmy ją szeroko pieluszkować... a tak
    półtora miesiąca w plecy. a jak długo już córa nosi szelki? i jest
    poprawa, byliście już na kontroli?
  • figamarta 02.11.07, 16:31
    Leczylam coreczke od 8 tyg zycia, najpierw 3 tygodnie Frejka (bez
    rezultatow) pozniej szelkami pavlika.
    Szelki nosila 6 tygodni, bez dodatkowej pieluchy, bo i po co??
    Po 6 tygodniach bioderka modelowe smile

    Bardzo konsekwentnie zakladalam mlodej szelki, zdejmowalam tylko do
    kapieli. Przewijalam nie zdejmujeac szelek. Da sie to zrobic smile
  • skrzypczak 04.11.07, 17:01
    figamarta, napisz, proszę, jak to zrobiłaś, ze nie zdejmowałaś
    szelek przy przewijaniu!!! Ja zakładam Gabryśce szelki od tygodnia,
    zdejmując do kąpieli i przy każdym przewijaniu, nawet jeśli ma na
    sobie śpiocha rozpinanego w kroku. Ale chętnie poznam technikę
    przewijania bez zdejmowania szelek! Szkoda, że w przypadku twojej
    córki leczenie frejką nie pomogło, bo 3 tygodnie w plecy, ale
    najważniejsze, że szelki pomogły i w sumie dość szybko, bo po 6
    tygodniach. A jaką stwierdzono wadę? Znasz oznaczenie? Bo u nas jest
    na jednym bioderku IIc, więc spora wada, ale mam nadzieje, ze szelki
    pomogą. Pozdrawiam!
  • figamarta 04.11.07, 22:24
    Oznaczenia nie znam, bo lekarz nie podawal. W kazdym razie wada byla
    jedoznaczna, od razu w orteze.
    Czy ja wiem ze 3 tyg stracone? Zmienilam lekarza po 1 wizycie,
    kolejeny lekarz dal szelki zamiaste Frejki. Mysle ze to nie byly
    stracone tygodnie, mysle ze dzieki Frejce, coreczka szelki nosila
    tylko 6 tygodni. Nawet jezeli nie pomogla, to wada sie nie
    poglebiala przez 3 tygodni.
  • figamarta 04.11.07, 22:26
    Co do zmiany pieluszki, to jest to wykonalne smile

    Nakladalam coreczce pieluszke, bodziaka, szelki i na to jakies
    dlugie spodenki czy pajaca.
    Do zmiany pieluchy zdejmowalam spodenki, rozpinalam body, a
    pieluszke po rozpieciu przekladalam pod szelkami laczacymi pas z
    nozkami.
    Trzeba troche pokombinowac, ale po kilu razach jest to juz rutynowo
    proste.
  • gabi_10 05.11.07, 07:32
    my też leczyliśmy córcie szelkami pavlika- a wade miała poważną bo
    zwichnięcie. Fakt- nożki nie sa w nich tak stabilne jak np. w koszli-
    ale nasz ortopeda twierdził że to dobrze. do tego układanie na
    brzuchu i noszenie- koniecznie i wyłącznie, przodem do sibie, brzuch
    do brzucha. Po miesiącu udało się wyleczyć zwichnięcie-a więc
    odsunęliśmy niebezpieczenstwo gipsu i wyciagu-potem jeszcze majtki
    weickerta przez 7 m-cy-i mam zdrową córeczkęsmile i oby tak zostało!
    wam tez tego zycze- a gabryśki to dzielne dziewczyny sąwink
  • skrzypczak 07.11.07, 19:08
    gabi10, super, ze wyprowadziliście córkę szelkami ze zwichniecia, i
    to w sumie szybko, bo w miesiąc... a nie za bardzo wiem, jak
    wyglądają majtki weickerta, to często stosowana orteza?
    Najważniejsze, ze Małą ominął gips i wyciąg, bo to chyba jest
    masakra sad Życzę wam zdrowia!!!
  • skrzypczak 07.11.07, 18:58
    dzięki za wskazówki, ja zakładam szelki na spodenki, zeby jej nie
    obcierały i dlatego nie mogłam sobie wyobrazić, jak ty przewijasz
    bez zdejmowania spodenek smile a swoją drogą to musisz mieć chyba
    szerokie spodenki, skoro wchodzą na te zgięte nóżki smile ale
    faktycznie twój sposób umożliwia przewijanie bez konieczności
    zdejmowania pieluchy, musze go wypróbować smile dzięki! a z tą frejką
    to masz razję, czas nie był stracony tak jak u mnie, kiedy przez
    ponad miesiąc pieluchowałam Gabi i to nic nie dało... mam nadzieje,
    że szelki dadzą efekt...
  • gabi_10 08.11.07, 09:47
    majtki weickerta to taka bezpieczniejsza wersja frejkismile i mozna w
    nich chodzicsmile
    wam tez zyczymy aby szelki jak najszybciej pomogły!
  • skrzypczak 08.11.07, 18:08
    a Wasza pociecha uczyla się chodziś, mając na sobie te majtki? Bo
    nasza Gabi ma 3 miesiące i leży tylko na plecach przez te szelki, a
    w sumie już teraz przychodzi czas na przewroty na brzuch (na którym
    i tak nie cierpi leżeć), wiec liczę sie z opóźnieniem w rozwoju
    ruchowym, ale mamy pisały na forum, ze po zdjęciu ortezy maluchy
    szybciej nadrabiają. Dlatego jestem ciekawa, jak to było u was smile
  • gabi_10 09.11.07, 08:10
    no niestety-moje dziecko ma 13 m-cy, a jeszcze nawet nie staje i nie
    raczkuje. kilka dni temu nauczyła się dopiero pełzać do tyłusad jest
    więc znacznie opóxniona w rozwoju ruchowym, chociaz fizjoterapeta
    twierdzi, że to nie opóxnienie a zakłócenie rozwoju przez
    długotrwałe noszenie ortezy. Wg ortopedy wszytsko jest w porządku i
    mamy cierpliwie czekać...więc czekamy...staram się nie przyspieszac-
    w końcu najwazniejsze że bioderka zdrowe!
  • gabi_10 09.11.07, 08:12
    jesli chodzi o przewroty z pleców na brzuch-opanowała je dopiero w 6
    m-cu, a brzucha na plecy- w 9...ale jesdnak orteza zakłóca rozwój-
    wieć trzeba sie ztym liczyć. Podobno niektóre dzieci szybko
    nadrabiają- tak było z córeczką exyli- moja julka jednak jest
    leniuch i się do wstawania nie pali-chociaz podobno to nawet lepiej-
    bo leczone bioderka potzrebują więcej czasu abuy móc utzrymac ciężar
    ciała...
  • gogo31 09.11.07, 13:42
    U nas też martwiłam się co będzie z Kubą,ale w miarę szybko nadrabia zaległości
    .W wieku 8 miesięcy zaczął siadać,9 stać,a 10 zaczął chodzić w łóżeczku i przy
    meblach i na razie przy tym zostajemy teraz ma 11 miesięcy.My byliśmy 2 razy na
    rehabilitacji,bo przy siadaniu przyplątała się asymetria i uważam ,że ćwiczenia
    znacznie przyśpieszyły na pewno siadanie.Oczywiście nie 2 wizyty tylko
    ćwiczenia w domu.I okazało się,że mały ma dużą tendencję do naprawiania tego co
    złe.Zresztą tak było i z dysplazją po noszeniu 4 tygni szelek lekarz był
    zdxiwiony poprawą jaka nastąpiła.Tak więc nie martw się mała wszystko nadrobi i
    będzie dobrze.
  • raila2 09.11.07, 16:05
    Jesli chodzi o zaległości, to ja jestem w szoku jak moja córeczka
    pięknie się rozwija ruchowo. Po zdjęciu gipsu w 7 miesiącu życia
    Milenka miała założone szelki Pavlika, szybko nauczyła się w nich
    przekręcać na brzuch, siadać. Jakie było moje zdziwienie, gdy
    Milenka zaczęła w nich raczkować, wstawać i stawiać kroczki przy
    meblach. Obecnie ma 12 miesięcy i musieliśmy zmienić szelki na
    aparat Groniera, gdyż szelki nie były w stanie utrzymać mojego
    dziecka w pozycji, której wymaga leczenie bioderka, poprostu jest
    tak silna i ruchliwa, że stópki wysuwały się jej z tych szelek i to
    umożliwiało jej wstawanie itp.
    --
    Milenka
  • skrzypczak 10.11.07, 15:58
    raila2, jestem w szoku, ze twoja córa nauczyła się w szelkach
    przekręcać na brzuch!!! Nie mam pojęcia, jak fizycznie tego
    dokonała, bo przecież na bokach wystają kolanka, które
    uniemożliwiają (tak mi się wydaje) przewrót na bok... O chodzniu już
    nie wspomne! Pomysłowa i sprytna ta twoja córa! Może to kwestia
    wieku, 7-miesieczne dziecko jest już bardzo ruchliwe i zapewne
    trudno je trzymać w ryzach, jakimi są szelki... a jak je przyjęła?
    pewnie po gipsie to było dla niej "małe piwo" smile Mojej Gabi (3
    miesiące) na początku też stópki wychodziły z szelek, ale wkłądam
    jej płatki kosmetyczne w przeguby nóżek i wtedy ma ciaśniej i stópki
    siedzą... a kilka razy dziennie popawiam paski, bo się poluźniają i
    wtedy zaczyna fikać nogami, co uwielbia, ale niestety nie ma za dużo
    okazji do tego... Dopiero 2 tygodnie ma te szelki, 29 listopada
    idziemy na kontrolę i jestem bardzo ciekawa, czy dadzą w ogóle
    efekt, mam nadzieje i tego sie na razie trzymam...
  • skrzypczak 10.11.07, 15:50
    gogo31, a jaką Kuba miał wadę, skoro tak szybko (4 tygodnie)
    naprawił sobie bioderka szelkami? I po tych 4 tygodniach jeszcze
    dalej był w szelkach czy już mógł fikać nogami? jak je znosił? i w
    jakim wieku zaczął nosić szelki? Fajnie, że tak szybko nadrabia
    zaległości!
  • skrzypczak 10.11.07, 16:04
    gabi10, na pewno twoja córa szybko nadrobi zaległości, trzeba brać
    poprawkę na długi czas unieruchomienia, dzieciaczki musze się potem
    rozruszać i rozpoznać w nowej sytuacji... Czytałam wiele postów mam
    dzieci z dysplazją i wszystkie pisały, ze dzieci szybko
    nadrabiają... Trzymam za was kciuki, najważniejsze, ze bioderka idą
    ku dobremu smile I masz rację, nie ma co przyspieszać, jak Mała bedzie
    gotowa, to stanie na nóżki. Moja mama opowiadała mi, ze ja byłam
    strasznie leniwym dzieckiem, wszędzie musiała brać spacerówkę, bo
    nie chciałam w ogóle chodzić, do przedszkola, na spacery... martwiła
    się, czy ja się będę dobrze rozwijać... a potemw szkole byłąm
    zawsze najlepsza w biegach na 100 metrow smile i teraz bardzo lubię
    fitness i chodzić po górach, więc widać, ze wyrasta się z
    dziecięcego lenistwa ruchowego smile pozdrawiam!
  • gogo31 12.11.07, 09:53
    Chyba się źle wyraziłam Po 4 tygodniach była poprostu znaczna poprawa.Lekarz
    oglądając usg i porównując zdjęcia z pierwszego badani był zdziwiony ,ze poprawa
    tak szybko następuje.Przy czym gdyby nie usg to w ogóle nie wiedzielibyśmy ,że
    coś się dzieje po takim ręcznym badaniu ortopeda twierdził,że wszystko będzie
    dobrze ,odwodzenie było super i dopiero przy usg szok coś jednak nie w
    porządku.A miał IIb szelki nosiliśmy 3 miesiące i po tych 3 miesiącach 1b i przy
    tym zostaliśmy.Teraz mamy wizytę jak zacznie dobrze chodzić.
  • skrzypczak 12.11.07, 15:34
    aha, no tak, ja pomyślałam, że wystarczył miesiąc leczenia... Hm,
    dobrze, że już po tym miesiącu była znaczna poprawa, bo to na pewno
    was mocno podniosło na duchu i utwierdziło w tym, ze warto trochę
    Malucha pomęczyć szelkami, żeby było ok. Swoją drogą troche się
    podłamałam, bo nasza Gabi ma stwierdzone IIc, więc pewnie będzie
    musiała nosić szelki jeszcze dłużej niż w waszym przypadku, a ja po
    ciuchu nastawiałam sie na dwa miesiące... Mam problem z ubieraniem
    Małej na spacery, robi się coraz zimniej, a przez te szerokie nózki
    odpadają wszelkie kombinezony, nawet kurtki nie pasują, bo jak są za
    długie, to ic nie idzie zapiąć... Jeśli borykałyście sie z problemem
    ubierania waszej pociechy jesienią i zimą przy założonych szelkach,
    dajcie znać, jak sobie z tym poradziłyście... ja już kombinuję z
    owczą skórą do przykrywania MAłej, polarkowym workiem na nózki i
    takie tam udogodnienia smile
  • exylia 12.11.07, 16:06
    Moja nosiła szynę Koszli, więc miałam jeszcze trudniej. Z opresji wybawiła mnie
    sąsiadka pożyczając za duży o 2 rozmiary kombinezon. Rękawki były na ściągaczu,
    więc nie wydawały się za długie, a nogawki były przecież pod kocem, więc w sumie
    wisiało mi to, że one wisząsmile. Później ta sama sąsiadka załatwiła dla nas taki
    kombinezon-śpiworek, bez nogawek. To był strzał w 10, ale Nataszka założyła go
    zaledwie parę razy, bo się zrobiło ciepło.

    Na Allegro trochę tego jest. Popatrz tutaj:
    www.allegro.pl/search.php?string=kombinezon+%C5%9Bpiworek&sourceid=Mozilla-search&p=0
    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • skrzypczak 15.11.07, 14:30
    exylia, dzieki za radę i linki! Ja dostałam od bratowej po jej córce
    kombinezon śpiworek, ale on ma taki krój raczej zwężany ku dołowi,
    tzn. przy rączkach jest najszerszy, a na nóżki jest wąski i jak
    próbowałm w to włożyć córę, to nie mogłąm go zapiąć na wyskokości
    odwiedzonych nóżek... a może faktycznie powinnam nabyć taki sam,
    tyle że szeroki na dole... A Pisałaś, że początkowo zakładałaś
    kombinezon z nogawkiami... a szynę zakładałaś na kombinezon czy
    bóżki na szybie mogłaś włożyć w nogawki kombinezonu?
  • exylia 15.11.07, 15:30
    Nóżki w szynie wsadzałam do nogawek (bo nie mogłam jej zdejmować ani na
    chwilęsad). Kombinezon był za duży o 2 rozmiary i dlatego nie miałam problemów z
    założeniem go Nataszce. Najlepiej zmierz rozstaw nóżek w rozwórce i wtedy wyrusz
    na zakupy.
    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • skrzypczak 16.11.07, 15:06
    no widzisz, a ja kupiłąm fajny kombinezon z nogawkami jak jeszcze
    nie wiedziałam, ze Gabi będzie miała założóne szelki i kupiłam jej
    taki "akurat"... Kombinacje alpejskie z tymi ciuchami smile znalazłam
    jedne polarkowe spodnie, ktore są takie szerokie, że mogę je
    zakładać na zgięte w szelkach girki i póki co tak jeździ na spacery,
    a na górze też ma kilka warstw polarkowych... ale musze zobaczyć za
    kombinezonem w kształcie śpiworku, tylko musi być szeroki na dole.
    Skoro nie mogłaś zdejmować Nataszy rozwórki, to znaczy też, że ją
    kąpałaś w niej? A jak ta szyna jest przymocowana do ciałka? są
    jakieś szelki zajładane na ramionka, które przytrzymują szynę? A jak
    z przewijaniem? To moze szyna jest lepsza od szelek w sensie
    pielęgnacji dziecka? Bo moja się strasznie wkurza przy zakłądaniu
    szelek, potem już o nich jakby zapominala, ale sam moment
    unieruchomienia nóżek jest głośny smile A tak, jak dziecko nie czuje
    różnicy (bo ma rozwórkę cały czas), to może lepiej?
  • exylia 16.11.07, 15:36
    Hi, hi ja też kupiłam kombinezon akurat, gdyby nie sąsiadka musiałabym kupować
    drugi.

    Co do Twojego pytania. Szyna jest na szelkach, ale szelki zakładałam na ubranko,
    żeby Małej nie upijały. Tzn. doszłam do takiej wprawy, że ubranko przeciągałam
    pod szelkami, żeby ich przypadkiem nie poluzować (u mnie dlatego sprawdziły się
    kaftaniki i rozpinane bodziaki). Nataszkę kąpałam w szynie, a po kąpieli szynę
    dokładnie wraz z szelkami (skórzane) wycierałam. Co do ubrań wierzchnich to
    rewelacyjne są wszelkiego rodzaju pajace rozpinane na całej długości oraz
    śpiochy i spodnie rozpinane w kroku (najczęściej są to ogrodniczki). Takie
    spodnie, śpiochy (oczywiście rozpinane w kroku) wciągałam po prostu przez głowę
    Młodej i zapinałam na nóżkach. Doskonale takie ubranka sprawdziły się potem na
    gipsie.

    A i jeszcze, moim zdaniem szyna jest lepsza jeżeli chodzi o pielęgnację dziecka
    - przebierać, przewijać i kąpać możesz w szynie, więc dziecko luzu nie poczuje i
    nie ma się co wkurzać przy zakładaniu.

    Za chwilę wyślę Ci na priv zdjęcia Nataszy w szynie, to sama ocenisz.

    Pozdrawiam.
    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • skrzypczak 16.11.07, 18:48
    hej,dzięki za zdjęcia, odpisałam tez na piva. Masz rację z tą
    pielęgnacją, przy szynie jest pewnie łatwiej, nie zdejmujesz szyny i
    dziecko nie czuje luzu, nie wie więc, co traci przy ponownym
    zakłądaniu osprzętu. Nawet ubierać możesz przy szynie, z szelkami
    się nie da, bo one muszą być ciasno ściągnięte, dopiero wtedy szelki
    spełniają swoje zadanie... Za kombinezonem się rozglądnę, póki co
    mama przyniosła mi taki kożuszek rozszerzany na dole, więc dam radę
    Małą w niego zapiąć... Ubieram też ją najczęściej w śpiochy z
    rozpinanymi nóżkami, ale do przewijanie i tak zdjemuję część szelek
    z nóżek, ale dzięki rozpięciu w kroku mogę jej podglądnąć zawartość
    pieluchy, czy trzeba zdejmować szelki i wkroczyć do akcji czy
    jeszcze można trochę się wstrzymać smile najgorzej, jak pobrudzi
    śpiocha, to wtedy ubieranie na nowo, czyli zdejmowanie całego
    ustrojstwa... Dobrze, ze Natasza mogła siedzieć w szynie, bo w
    szelkach to się chyba nie za bardzo da... Wygląda na pogodną
    dziewczynkę!
  • bloomoo 22.11.07, 17:19
    skrzypczak:

    moj Kajetanek ma baardzo powazna dysplazje bo ani b anic, tylko lekarz wpisal mu
    po prostu dysplazja stopien IV crying((((
    tydzien temu wlasnie zalozylismy mu szelki..lewe bioderko jest generalnie
    okej,bo typ Ib a to prz dziecku 7 tygodniowym jak powiedzial ortopeda jest ok bo
    ciagle sie wszystko wyksztalca..natomiast to prawe to masakra...IV..nie wiem co
    o tym myslec..Kajtus znosi te szelki dzielnie a to ja jestem bardziej
    zalamana..bioderko nie jest na cale szczescie zwichniete ale IV to juz
    katastrofasad((...lekarz powiedzial ze te szelki nosi sie max do 6 miesiecy ootem
    operacjasad(...jestem po prostu zalamana...sad( a jak wy to znosicie??
    --
    [url=<a
    href="www.szipszop.pl]http://www.szipszop.pl/tickers/18880.gif[/url]"
    target="_blank">www.szipszop.pl]http://www.szipszop.pl/tickers/18880.gif[/url]</a>
  • exylia 22.11.07, 17:31
    bloomoo napisała:
    ciagle sie wszystko wyksztalca..natomiast to prawe to masakra...IV..nie wiem co
    > o tym myslec..Kajtus znosi te szelki dzielnie a to ja jestem bardziej
    > zalamana..bioderko nie jest na cale szczescie zwichniete ale IV to juz
    > katastrofasad((...lekarz powiedzial ze te szelki nosi sie max do 6 miesiecy oote
    > m
    > operacjasad(...jestem po prostu zalamana...sad( a jak wy to znosicie??

    Hmm, dziwne, wg mojej wiedzy IV stopień oznacza właśnie zwichnięcie. Moja
    córeczka miała obustronne zwichnięcie stawów biodrowych (typ IV) wyleczone m.in.
    wyciągiem, gipsem i szyną koszli - unieruchomiona była przez 7,5 miesiąca.
    Niestety niedawno miała operację (aktualnie jest w gipsie jeszcze przez 6 dni)
    lewego biodra - wrodzona wiotkość i nadmierna ruchomość stawu doprowadziły do
    podwichnięcia - tkanki śródstawowe były poprzerastane i rozciągnięte i nie mogły
    głowy kości udowej utrzymać na miejscu. Tak więc ja i moja córeczka znosiłyśmy i
    nadal znosimy dużo. Mogę tylko napisać, że wszystko da się przeżyćsmile.
    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • bloomoo 22.11.07, 18:33
    exylia

    bardzo Ci wspolczuje..jestes baardzo dzielna kobietka!! ja juz sie łamie przy
    tych szelkach ale to wszystko co ty przezywasz to te moje szelki to pikus..
    wlasnie co do tej IV to myslalam wlasnie ze to zwichniecie ale ortopeda
    powidizal ze fakt ze dyslazja krytyczna ale zwichniecia JESZCZE nie ma...czy to
    mozliwe?? mam chyba mam szcescie


    --
    [url=<a
    href="www.szipszop.pl]http://www.szipszop.pl/tickers/18880.gif[/url]"
    target="_blank">www.szipszop.pl]http://www.szipszop.pl/tickers/18880.gif[/url]</a>
  • exylia 22.11.07, 19:32
    Nie jestem lekarzem, ale skala Grafa to skala Grafa. Wg niej typ III to biodro
    podwichnięte, a typ IV - zwichnięte. Na mój chłopski rozum, skoro dysplazja jest
    duża, ale nie ma zwichnięcia, to musi być podwichnięcie z zagrożeniem
    zwichnięcia, czyli typ III/IV.

    Hi, hi, ale zamieszałam. Wiesz, ja na dysplazji zęby już zjadłam i dlatego się
    dziwię, że IV to nie zwichnięcie. Może na wszelki wypadek skonsultowałabyś synka
    u innego lekarza. Ja zawsze tak doradzam - lepiej potwierdzić diagnozę.

    Pozdrawiam.

    Ps. tego mojego przeżywania zostało jeszcze tylko 6 dni, a później przez 6
    tygodni będę musiała pilnować Małej Zajeżdżaczki Matki Na Śmierć, żeby nie
    wstawała ani nie klękała. I mam ogromną nadzieję, że na tym to się zakończy.


    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • bloomoo 22.11.07, 20:08
    wiesz,podziwiam Cie..ja i moja psychika jestesmy strasznie łamliwe niestety a
    tym Kajecikowi nie pomagam..te szelki to masakra przy przebieraniu bo jak pisala
    Skrzypczak to przebieranie jest z gruntu głosnesmile) wlasciwie ta jedna nozka
    ktora jest skutkiem dosc dlugiego polozenia miednicowego jest zamknieta na ful
    czylimocno sciagnieta a ta druga Ib jest wlasciwie przez ortopede dosc mocno
    poluzowana bo nic tu leczyc nie trzeba i Kajtek dlatego sie wkurza bo jak to
    jest z jedna moze "prawie majtac" a druga nie???

    co do konsultacji: to byl juz drugi lekarz,tym razem najlepszy specjalista
    poznanski!
    ten pierwszy stwierdzil tez bardzo powazna dysplazje i kazal wrecz nosic
    poduszke frejkiale najpierw tydzien baardzo szeroko pieluchowac co nic nie
    dalo(bo ten drugi tez kazal tydzien to robic)...wiec jesli oboje nie stwierdzili
    zwichniecia tylko wlasnie"bardzo blisko do zwichniecia" to masz racje,pewnie to
    typ III/IV ale latwiejjest lekarzowi wpisac IV bo tak i juzsmile) lekarezm nie
    jestem ale wole niech juz ta zapobiegawczo to zrobia zeby moj Kaj szybko
    wyzdrowial..boje sie ze bedzie nosil te szele 6 miechow a pote..nie daj boze
    operacja..ale musze byc dobrej mysli..Ty wiesz co to za bol kiedy dziecko musi
    przechodzic operacje..
    podziwiam Cie!!
    --
  • exylia 22.11.07, 20:44
    Bloomoo, czas działa na korzyść naszą i naszych dzieci. Ja też na początku byłam
    załamana. Wyłam, kiedy 5-tygodniowej Nataszce zakładano szelki Pawlika, wyłam
    później, kiedy wieszano ją na wyciągu. Kiedy ją zagipsowano 10 dni później, już
    nie wyłam, bo mogłam ją wziąźć na ręce (na wyciągu dziecko leży 24/24).
    Cieszyłam się jak kretynka kiedy zdjęli jej gips i założyli szynę. Skakałam z
    radości, kiedy w 9 miesiącu zakończyliśmy leczenie. Kiedy ponownie w 13 miesiącu
    okazało się, że Mała ma wiotkość stawów i musi nosić aparat Groniera znów się
    załamałam, ale tylko na chwilę. Kiedy Natasza miała 19 miesięcy wiedziałam już,
    że będzie operowana. Wiedziałam, to nawet wcześniej, bo nie chciała chodzić w
    aparacie i sama go sobie zdejmowała. Przygotowywałam się do operacji parę
    miesięcy i dzięki temu nie zwariowałam. Gips też nie jest taki straszny
    (przynajmniej mi dziecko nie ucieka podczas przewijania;D), przecież nie trwa
    wiecznie - choć te 6 tygodni strasznie się ciągnie.

    Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby spojrzeć na wszystko z dystansem.
    Dziecko może być szczęśliwe w szelkach, szynie czy gipsie. To wszystko zależy od
    matki, ojca, rodziny. Moja Natasza potrafi się śmiać nawet w gipsie, bo ma
    zwariowaną matkę, która chce uczynić ją szczęśliwą mimo wszystkich przeciwności
    losu.

    Głowa do góry i uśmiech na twarzy, a życie stanie się lepsze, bo .... patrz moja
    sygnaturka.
    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • bloomoo 22.11.07, 21:49

    exylia

    masz Kochana racje! trzeba byc dzielnym dla naszych dzieci bo one przeciez nie
    rozumieja dlaczego znalazly sie w takiej sytuacji i ze w ogole cos jest nie
    tak..to my wprowadzamy chora atmosfere ale przeciez serce peka kiedy patrzy sie
    na dzidziusia czy to we frejce,czy w szelkach czy w szynie zwlaszcza czy z
    gipsem i wtedy pytamy dlaczego to wlasnie nasze dziecko musi cierpic?? dlaczego
    nie kogos innego?? bynajmniej ja tak mialam ale spasowalam z tym bo przeciez sa
    wieksze nieszczesia na swiecie,i wiele dzici cierpi i umiera na rozne straszliwe
    choroby a w przypadku dysplazji to tzw"przypadlosc,nie choroba...

    dziekuje ci za podtrzymanie mnie na duchu..w razie czego bede tu jeszcze
    zagladac i mam nadzieje ze Cie spotkam i ze dasz znac cou Ciebie i sliczniusiej
    Nataszki(zdjecia piekne!!)..

    pozdrawiam goraco!!
  • gabi_10 23.11.07, 07:54
    bloomo-my też mieliśmy III/IV właściwie podwichniecie w g graafa, a
    trzej lekarze zdiagnozowali jako zwichnięcie-i to poważne. i tez
    leczyliśmy szelkamismile I jest dobrzesmile
  • exylia 23.11.07, 15:58
    bloomoo napisała:
    dziekuje ci za podtrzymanie mnie na duchu..w razie czego bede tu jeszcze
    > zagladac i mam nadzieje ze Cie spotkam

    Spotkasz mnie tu na pewnosmile. Związałam się już z tym forum chyba do śmierci i
    będę tu zaglądać także wtedy, kiedy Nataszka będzie zdrowa.
    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • bloomoo 24.11.07, 19:25
    dziewczyny

    mam taki problem i pytanko: zanim Kajtek mial zalozone szelki Pawlowa fajnie
    zaczal w pierwszym miesiacu podnosic glowke a teraz,kiedy ma te szelki to nie
    chce juz podnosic glowki,nawet po ziemi za ciezko mu ja przesuwac(tzn po podlozu
    na ktorym lezy)....moje pytanko jest takie: wiem ze te szelki krepuja jego ruchy
    po podnoszenie glowki jest sprzezone z podnoszeniem nozek..ale mam wrazenie ze
    nawet majac te szelki,pisalyscie ze dziecko dawalo sobie rade..czy to zle ze on
    nie chce w tych szelkach glowki podnosic?? bylabym bardziej niespokojna gdybym
    nigdy nie widziala malego podnoszacego glowke ale przed szelkami podnosil! wiec
    teraz pytam co sie dzieje?? kurcze zaczynam sie martwi..nie chce zeby sie
    okazalo ze tfu tfu trzeba jeszcze do neurologa isc nie daj boe..maly polozony na
    brzuszku zaczyna ssac piatke..i stara sie łepek przekrecic po podlozu ale mu nie
    idzie ale za to nozki,nawet w szelkach strasznie mu chodza..juz sama nie wiem co
    robic..sad????
    --
    [url=<a
    href="www.szipszop.pl]http://www.szipszop.pl/tickers/18880.gif[/url]"
    target="_blank">www.szipszop.pl]http://www.szipszop.pl/tickers/18880.gif[/url]</a>
  • gabi_10 26.11.07, 07:28
    nie wszytskie dzieci radza sobie z rozwórką...moje sobie nie radziło-
    i tez zatrzymało sie w rozwoju ruchjowym. teraz 3 m-ce po zdjeciu
    ortezy nadal nie potrafi nawet samam usiąść....więc neurologa i
    rehabilitacji nie udało się uniknąć...ale najważniejsze, że dzecko
    nie bedzie kaleką przez nasze zaniedbanie!
  • skrzypczak 26.11.07, 15:39
    bloomoo! witaj, miałam kilka dni przerwy w odwiedzaniu forum,a tu
    tak sie ładnie wątek rozwinął... widzę, zę przeżywasz szelki u synka
    tak jak ja prawie miesiąc temu u mojej Gabi... ja też byłam załamana
    tym, ze muszę jej krępować nóżki, ryczalam jak bóbr jak się
    dowiedziałam, ze trzeba leczyć bioderko szelkami... a teraz już
    trochę sie do tej sytaucji przyzwyczaiłam, choć najbardziej wkurza
    mnie ubieranie Małej na spacer, bo kombinezony odpadają, ledwo się
    mieści do gondoli, nie wiem, czy jej nie jest zimno na dworze i
    takie tam... Gabi coraz bardziej wierzga nogami i co chwilę wychodzą
    jej stópki z szelek, wciąż jej musze je poprawiać i ściągać tak,
    zeby za bardzo nie moła rusząc girkami, ale ona i tak swoje...
    zakłądanie szelek, jak zauważyłąś, jest głośnie, najbardziej po
    kąpieli, kiedy to najdłużej w ciągui dnia moze sobie pofikać... ale
    radzę sobie, właczając suszarkę i zatykam ją (znaczy sie Gabi, nie
    suszarkę smile) smoczkiem i jakoś dajemy radę... Zobaczysz, tez na
    KAjtka znajdziesz sposoby... aha, czasem jeszcze jej właczam
    śpiewającą kaczkę, to wtedy zaczyna się jej przyglądać i zapomina o
    płaczu... a jak ma szelki już założóne, to jakby o nich zapominała,
    za bardzo sie na nie nie wkurza... A co do podnoszenia główki w
    szelkach... moja Mała od początku nie lubiła leżeć na bruchu, ale i
    tak ją kładłam... i w sumie nie zauważyłąm, żeby gorzej podnosiłą
    głowę po zalożeniu szelek, być może Kajtek musi sie do nich
    przyzwyczaić... Próbuj, niech ćwiczy mięśnie szyi, lepiej kłaść go
    na krótko, a częsciej, tak ja robię, wtedy Gabi sie aż tak nie
    wkurza, nie zdązy... My w czwartek idziemy na kontrolę po iesiącu
    noszenia szelek, jestem ciekawa, jaka będzie diagnoza... Życzę
    powodzenia!
  • bloomoo 26.11.07, 16:40
    skrzypczak,gabi10

    witajcie!

    dzieki za odpowiedzi!
    z Waszych postow wywnioskowalam ze do kapieli zdejmujecie szelki i puszczacie
    nozki wolno? a my niestety nie..i do kazdego przebierania trzymamy kajowi nozke
    zgieta i jeszcze ani razu od poltora tygodnia nie fikal ta chora nozka...moj maz
    jest przeciwny bo uslyszal jak ortopeda mowil ze ludzie sobie "odpuszczaja" ze
    "a raz puszcze i niech sobie pofika i tak caly dzien w tych szelkach lecy" i tak
    sobie wzial do serca ze nie pozwala mi puszczac zgietej nozki Kaja..nie wiem czy
    to dobrze..
    a co do podnoszenia glowki: niesktorzy radza podłożyc wałeczek pod brzuszek
    malego,albo zwiniety recznik..ale ja nawet nie wiem jak? zwinac recznik w duzy
    walek i podlozyc gdzie? od brzuszka w gore zeby glowka tez na nim lezala czy od
    brzuszka w dol?? kurde nie wiem jak eksperymentowac i czy to w ogole robic bez
    konsultacji ortopedy..dodam tylko ze normalnie kontrola jest po 3 tygodniach ale
    ze wzgledu na nasza sytuacje: musialam wyjechac na poltora mca do rodzicow) i
    dopiero po powrocie,a bedzie to 6 tyg po zalozeniu szelek idziemy na pierwsze
    sprawdzajace usg..
    dziewczyny,jak to jest i z tym walkiem i z tym puszczaniem nozek przed kapiela???
    --
  • skrzypczak 26.11.07, 17:39
    hej, z tym podkładaniem ręcznika to ja nie wiem, jak jest, bo ja nic
    takiego nie robię, moja Gabi podnosi głowę, choć po kilku chwilach
    zaczyna marudzić, ze juz jest jej niewygodnie. Czesto biorę ją też
    na swoją klatkę piersiową i się kłądę, tak ze ona się opiera swoją
    klatką o moją, a że karmię piersią to ma się na czym opierać smile
    Gabi za chwilę skończy trzy miesiące, więc chyba jest starsza od
    Twojego synka i dlatego wyzej podnosi głowę, miesiąc temu jak miała
    zakładane szelki, to mniej chętnie podnosiła, więc kładź Małego
    często na brzuchu, to będzie ćwiczył... a poza tym to dobre dla
    bioderek... a co do tej kąpieli, to ja zdejmuję, bo jak inaczej?
    moczysz szelki? masz dwie pary? jedną syszysz, a drugą zakłądasz?Nam
    ortopeda powiedział, ze dzieko musi nosić szelki 23 h na dobę, ta
    godzina jest na przewijanie i właśnie kąpiel. Ale jakie efekty dają
    szelki może będę wiedziała w czwartek po kontroli po 4 tygodniach,
    to dam znać... A z tym, ze ludzie odpuszczają to chyba chodziło o
    częstsze zdejmowanie szelek, np. na spacery itp... Nie wiem, jak
    sobie radzisz z przewijaniem i jednoczesnym trzymaniem nózki, myślę,
    ze to nie zaszkodzi i jak sobie dajesz radę to tak trzymaj, dobrze,
    ze chore boderko ma cały czas we właściwej pozycji...
  • gabi_10 27.11.07, 07:40
    ja bym nie eksperymentowała z wałeczkami jak ortopeda nic nie mówił:-
    ) Moje dziecko nosiło szelki-już nie nosi-bo ma zdrowe nóżkibig_grin a
    podnoeszeniem główki sie nie pzejmuj- ma prawo sie na chwilę
    zatrzymac w rozwoju ruchowym...
  • bloomoo 27.11.07, 11:23
    skrzypczak,

    zle sie wyrazilam..ja kapie Kaja co 3 dni z mama a szelki zdejmuje,tylko ze od
    poltora tygodnia,w czwartek beda dwa jak mial je zakladane,za kazdym
    przebieraniem trzymamy zgieta nozke,nie rozprostowujemy jej,tak samo przy
    kapieli..kapia dwie osoby,a zwykle kąpalam ja sama,jedna tzryma nozke zgieta i
    pod glowka,a druga pod kregoslupem imyje..jest to ciezkie ale nie do niezrobienia...
    wole bez konsultacji nie klasc mu waleczka,jak pisze gabi,ale jak go kladziemy
    na brzuszku(a lubil to!nawet tak zasypial jak mial misiac) to zaczyna sie ryk i
    ssanie piastki ze zloscia..potem wierzganie starszne nogami.ta zdrowa
    makabrycznie wierzga,i znowu ryk bo nie moze wyprostowac..martwie sie jak
    matka,ze strasznie sie zapozni z ta glowka..
  • exylia 27.11.07, 12:22
    Bloomoo nie martw się dziewczyno, bo osiwiejeszwink. Ja nawet nie pamiętam, jak to
    z Nataszą było, bo ona nienawidziła leżeć na brzuchu. W ogóle nienawidziła leżeć
    i najczęściej siedziała u nas na rękach. Szybko nauczyła się w tej pozycji
    trzymać główkę sztywno i jak miała 2 miesiące już nie musiałam jej podtrzymywać.
    To normalne, że unieruchomione dzieci nie będą rozwijać się w takim tempie, jak
    zdrowe. Później jednak większość nadrabia straty piorunująco szybko. A po jakimś
    czasie okazuje się, że np. przewracanie z brzucha na plecy czy odwrotnie nie
    jest dzieciakowi do niczego potrzebne, bo już siedzi i raczkuje bez
    wcześniejszego zdobycia tej umiejętności - maja Natasza tak miała.

    Tak więc głowa do góry i nie przejmuj się. Mówi Ci to matka, która bardzo wiele
    przeszła.
    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • skrzypczak 27.11.07, 15:01
    my nasza kąpiemy codziennie, dla niej to jest taka przyjemność, ze w
    końcu może trochę pofikać nogami, ze nie odmawiam jej tej
    przyjemności, a że lekarz powiedział, ze codziennie 23 godziny, to
    znaczy, ze pozwala na kąpanie bez szelek. I nic nie móił o trzymaniu
    tej nóżki, wiec póki co jej nie trzymam, dam znać po czwartkowej
    wizycioe, czy miesiąc szelek przyniosł rezultat. Ale skoro dajecie
    radę z tym trzymaniem nóżki, to chyba lepiej... nie wiem tylko, czy
    na twoim miesjcu nie przyciągnęłabym bardziej tej zrowej nogi, tak
    żeby równo obie odczuwał. Nasza Gabi w lewym ma Ib, więc też w miarę
    dobre, ale obie nózki (prawe IIc) ma równo unieruchomnione, wydaje
    mi sie, ze wowczas jakby zapominała o nóżkach... a jak twój synek
    może fikać jedną, a drugą nie, to mu sie coś nie zgadza i moze
    dlatego się bardziej wkurza? Tak jak pisze exylia, bioderkowe dzieci
    mogą być przez jakiś czas opóźnione w rozwoju ruchowym, ale jak
    tylko naprawimy stawy, to potem szybko nadganiają... ja przynajmniej
    mam taką nadzieje, bo naczytałam się wiele opinii i wszycy tak
    twierdzą, wiec głowa do gory! A z tym brzuszkiem to moze w szelkach
    Małemu gorzej się na nim leży, dlatego się wkurza. U nas nie było
    takiego problemu, bo Gabi nigdy za tą pozycją nie przepadała...
  • bloomoo 13.12.07, 15:31
    witajcie,

    mialam jechac z Kajem na kontrole po 6 tygodniach noszenia szelek ale pojechalam
    po 4 bo ciagle maly mi sie wil przy cycu co sprawialo wrazenie ze za ciasne sa
    juz te szelki,bo w koncu rozmiar pierwszy,i ciagle obnizaja mu sie przy jego
    wierzganiu..myslalam ze lekarz powie zeby zalozyc dwojki albo jakos mu to
    poluzni w tych dwojkach,w koncu kajek urosl rzez miesia dobre 3 cm co widac po
    spiochach! przed zalozeniem nosil rozmiar 56 a teraz juz niekiedy 62 jest dla
    niego za male wiec sadze ze to nawet wiecej niz 3 cm urosl.i te szelki mu
    dokuczaja...i wpijaja sie w mionka do tego az tak ze ma cale czerwone i wyje
    koszmarnie..
    pojechalismy przedwczoraj,230 km z Grudziadza do poznana tlko po to zeby lekarz
    cos zrobil..maly w foteliku z tymi nozkami zachowywal sie rewelacyjnie a to w
    koncu 4 godziny drogi(z przerwami na cycanie i przebranie).
    Po kontroli wyszlo tak: nozka zdrowa lewa ktora miala przed miesiacem Ib teraz
    juz ma Ia, nozka chora ktora miala wpisane tylko typ D teraz podobno ulegla
    znacznemu poprawieniu i ma wpisane typ IIc..co znaczy mozliwosc zwichniecia
    stawu..oczywiscie na moje niesmiale pytanie czy teraz do przebierania moge mu
    puszczac nozke( bo caly miesiac musialam siedziec tu u mamy ktra pomaga mi przy
    przewijaniu Kaj i Kapieli trzymajac zgieta nozke ,makabra) a on jak nie wrzasnie
    ze jesli pani chce dluzej leczyc malego to tak,pani sobie nie zdaje sprawy jak
    niebezpieczne jest takie puszczanie nozki malego przy przewijaniu! a ja cholera
    teraz juz nie moge dluzej u matki siedziec i musze wracac do Poznania gdzie nie
    ma mi kto pomagac trzymac nozke a ja nie potrafie przebierac bez zdejmowania
    szelek,juz tyle razy probowalam i zawsze go potem przebieralam w czyste ciuchy
    bo albo kupa albo siku okiem lecialouncertain wiec bylo to o tyle gorsze ze musialam
    mu cale szelki z ubraniami nawet 3 razy dziennie sciagac i szalu
    dostawalam;////// a na niesmiale pytanie meza ile mniej wiecj jeszcze czasu
    odrzekl CO NAJMNIEJ 3 miesiace!!! jezu..az tyle jeszcze!!czy z typu IIc
    rzeczywiscie wychodzi sie az tak dlugo????ptrzeciez to oznacza ze maly bedzie
    wiecznie lezal az do 6-7 miesiaca zycia w tych szelkach!! a potem pewnie dla
    podtrzymania efektu jeszcze jakies gatki wrzuci albo frejke...czasem az nie chce
    sie gadacsad((..
    dziewczyny czy rzeczywiscie typ II c jest o niebo lepszy od IV?? ja mam wrazenie
    ze po prostu tojest to samo bo kiedy moj maz zapytal czy lekarz nie moglby podac
    mu typu i powiedziec ile jeszcze to ten odpowiedzial ze powiedziec to by mu
    powiedzial student medycyny ktory jest niedoswiadczony,odpowiedzialby pewnie co
    do typu i dlugosci leczenia ale ze on jest odpowiedzialny to tego nie zrobi...a
    w ksiazeczke zdrowia Kaja wpisal noga prawa typ D/IIc wiec dlatego pytam czy to
    czasem nie to samo tylko inaczej podane zeby rodzicom bolu oszczedzic ze przez
    ostatni miesiac ich dziecko chodzilo w tym ustrojstwie na darmo???
    --
    Moj mały skarbik Kajetan 22 września 2007 53 cm 3360g
  • nataliekwiecien 21.01.08, 20:43
    Ja też mam podobny problem. Leczenie jest długie ale możliwe
    uniknięcie operacji. Po przygodach z różnymi lekarzami trafiłam do
    profesora Karskiego z Lublina. Może powinniście spróbować? To
    najlepszy specjalista w Polsce od tego schorzenia. Możesz poszukać
    informacji na jego stronach, wystarczy jeśli wpiszesz w google
    karski lublin. Gabinet jest na ul. Uroczej 19 tel. 0-81 742-63-71.
    Polecam go bo nie straszy, bada kompleksowo - nie tylko pod kątem
    ortopedycznym a przede wszystkim kocha dzieci. Moja córcia nigdy nie
    płakała u niego w gabinecie. Przeszłyśmy dużo - 4 tyg na wyciągu,
    aparat Hohmanna a teraz mamy majtki Weickerta. W dużej mierze jest
    to zasługą dotychczasowego leczenia. Teraz powoli zaczynamy mieć
    nadzieję. Polecam gorąco. Powodzenia
  • wilenka 29.11.07, 09:54
    Cześcsmile U mojej córeczki w 6 tyg zycia zdiagnozowano dysplazje IIc.
    Załozylismy jej majtki ortopedyczne Mittelmeiera-Grafa i wczoraj na
    kontrolnym USG (po 6 tyg) stwierdzono radykalna poprawę (w badaniu
    wszystkie objawy ustapiły a w USG w tej chwili mamy stopień II b).
    Przed nami jeszcze 6 tyg noszenia tego sprzetu. Te majtki sa
    rewelacyjne, bardzo miekkie, nasza mała usmiecha się, kiedy jej to
    zakładamy. W Austrii i Niemczech stosuje sie je od lat..Polecam (nie
    tylko jako matka ale takze jako lekarzsmile!!!
  • wilenka 29.11.07, 09:58
    Aha! Nie zakłada sie do nich zadnej pieluchy!! Pieluchowanie przy
    stopniu IIc jest kompletnie bez sensu i nieskuteczne! Jesli
    chcielibyscie zobaczyc te majtki albo macie pytania zapraszam na
    swój gg 172220.
  • gabi_10 29.11.07, 10:27
    nie żebym była anty majtkom...ale moja córka miała zwichnięcie-i po
    4 tygodniach dzięki szelko pavlika osiągnelismy IIc-to dopiero był
    sukcessmile a kierowali nas na wyciąg na 6-12 tygodni!
  • skrzypczak 29.11.07, 14:45
    gabi10, dałaś mi ogromną nadzieję, ze szelki pomagają! U was dały
    superefekty i to w krótkim czasie, mam nadzieje, że w przypadku
    naszej Gabi też okażą się skuteczne... Dziś się przekonamy, bo
    idziemy na pierwszą kontrolę po miesiącu noszenia... co do majtek,
    to się nie wypowiadam, bo nie mam na ten temat wiedzy, póki co
    jestem na etapie szelek, ale dzięki za info. Gabi 10, ale to musiała
    być radość na tej wizycie, jak się okazało, że ze zwichnięcia
    przeszliście na IIc!
  • bloomoo 30.11.07, 13:55
    gabi!
    gratuluje!! ze zwichniecia na IIC to naprawde postep!!moj Kaj nosi szelki juz 2
    tygodnie..a za 4 tygodnie idziemy do pierwszej kontroli..bardzo sie boje bo chce
    uniknac wyciagu...
    --
    Moj mały skarbik Kajetan 22 września 2007 53 cm 3360g
  • bloomoo 30.11.07, 13:56
    a tak w ogole to nie mam nic przeciwko tym majtkom jesli mialyby byc
    "poszelkowo" czyli tak zeby podtrzymac efekty selke...dziewczyny a jak to jest
    jesli lekarz nie daj Boze nie zauwazy poprawy bioderka Kaja???nawet nie chce o
    ym myslec...co z tym wyciagiem? jak to wyglada? dziecko caly czas lezy z nozka w
    jednej pozycji i nawet go brac narece nie mozna??to bylby koszmar
    --
    Moj mały skarbik Kajetan 22 września 2007 53 cm 3360g
  • exylia 30.11.07, 22:36
    Bloomoo nie myśl o wyciągu, bo zwariujesz. Nie chce mi się szukać, ale w blogi
    Nataszki, w którymś miejscu opisałam wyciąg. Jeżeli masz czas możesz poczytać.
    Tutaj masz linka:
    taszka.blox.pl/html
    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • bloomoo 04.12.07, 15:39
    skrzypczak,
    kochana,i jak po wizycie??
    wszystko ok?
    jak nozki? jak postepy?

    mam nadzieje ze wszystko ok..u nas jeszcze 23 dni noszenia szelek az do
    pierwszej wizyty po 6 tygodniach..27 grudnia,
    bardzo sie boje ze lekarz powie ze nic sie nie zmienilo..sad((
    --
    Moj mały skarbik Kajetan 22 września 2007 53 cm 3360g
  • skrzypczak 06.12.07, 10:53
    hej bloomoo, pisałam w nowym wątku, ze lekarz stwierdzi małą
    poprawę, ale szelki jeszcze mamy nosić, powiedział, że szelki nosi
    się 3 miesiące i albo to starczy i koniec leczenia albo zaklada się
    coś innego, np. frejkę. Następne badanie may po 6 tygodniach, 17
    stycznia i zobaczymy, jak to będzie... na pewno u was tez będzie
    poprawa, bo twój synek jest młodszy od mojej córy, to się szybciej
    bioderko "naprawia". Ja też odliczam dni do nastęnej wizyty, powoli
    mnie te szelki zaczynją wykańczać, bo Gabi coraz silniej pręzy nogi
    i wychodzą jej stópki z tych strzemiączek i wciąż musze poprawiać...
    już jej wiążę te dolne paski dodatkowymi sznurkami, fioła można
    dostać... ale wiadomo, najważniejsze, żeby bioderka się
    kształtowały... rozumiem twoje obawy, ja przed pierwszym badaniem po
    założeniu szelek też najbardziej się bałam, ze nie będzie poprawy...
    choć lekarz powiedział, ze najważniejsze, ze nie jest gorzej, ze nie
    ma podwichnięcia, bo mieliśmy IIc, czyli zagrożenie
    podwichnięciem... Zobczysz, będzie dobrze! trzymam kciuki i będę
    czekać na info!
  • bloomoo 13.12.07, 21:58
    witajcie,

    mialam jechac z Kajem na kontrole po 6 tygodniach noszenia szelek ale pojechalam
    po 4 bo ciagle maly mi sie wil przy cycu co sprawialo wrazenie ze za ciasne sa
    juz te szelki,bo w koncu rozmiar pierwszy,i ciagle obnizaja mu sie przy jego
    wierzganiu..myslalam ze lekarz powie zeby zalozyc dwojki albo jakos mu to
    poluzni w tych dwojkach,w koncu kajek urosl rzez miesia dobre 3 cm co widac po
    spiochach! przed zalozeniem nosil rozmiar 56 a teraz juz niekiedy 62 jest dla
    niego za male wiec sadze ze to nawet wiecej niz 3 cm urosl.i te szelki mu
    dokuczaja...i wpijaja sie w mionka do tego az tak ze ma cale czerwone i wyje
    koszmarnie..
    pojechalismy przedwczoraj,230 km z Grudziadza do poznana tlko po to zeby lekarz
    cos zrobil..maly w foteliku z tymi nozkami zachowywal sie rewelacyjnie a to w
    koncu 4 godziny drogi(z przerwami na cycanie i przebranie).
    Po kontroli wyszlo tak: nozka zdrowa lewa ktora miala przed miesiacem Ib teraz
    juz ma Ia, nozka chora ktora miala wpisane tylko typ D teraz podobno ulegla
    znacznemu poprawieniu i ma wpisane typ IIc..co znaczy mozliwosc zwichniecia
    stawu..oczywiscie na moje niesmiale pytanie czy teraz do przebierania moge mu
    puszczac nozke( bo caly miesiac musialam siedziec tu u mamy ktra pomaga mi przy
    przewijaniu Kaj i Kapieli trzymajac zgieta nozke ,makabra) a on jak nie wrzasnie
    ze jesli pani chce dluzej leczyc malego to tak,pani sobie nie zdaje sprawy jak
    niebezpieczne jest takie puszczanie nozki malego przy przewijaniu! a ja cholera
    teraz juz nie moge dluzej u matki siedziec i musze wracac do Poznania gdzie nie
    ma mi kto pomagac trzymac nozke a ja nie potrafie przebierac bez zdejmowania
    szelek,juz tyle razy probowalam i zawsze go potem przebieralam w czyste ciuchy
    bo albo kupa albo siku okiem lecialouncertain wiec bylo to o tyle gorsze ze musialam
    mu cale szelki z ubraniami nawet 3 razy dziennie sciagac i szalu
    dostawalam;////// a na niesmiale pytanie meza ile mniej wiecj jeszcze czasu
    odrzekl CO NAJMNIEJ 3 miesiace!!! jezu..az tyle jeszcze!!czy z typu IIc
    rzeczywiscie wychodzi sie az tak dlugo????ptrzeciez to oznacza ze maly bedzie
    wiecznie lezal az do 6-7 miesiaca zycia w tych szelkach!! a potem pewnie dla
    podtrzymania efektu jeszcze jakies gatki wrzuci albo frejke...czasem az nie chce
    sie gadacsad((..
    dziewczyny czy rzeczywiscie typ II c jest o niebo lepszy od IV?? ja mam wrazenie
    ze po prostu tojest to samo bo kiedy moj maz zapytal czy lekarz nie moglby podac
    mu typu i powiedziec ile jeszcze to ten odpowiedzial ze powiedziec to by mu
    powiedzial student medycyny ktory jest niedoswiadczony,odpowiedzialby pewnie co
    do typu i dlugosci leczenia ale ze on jest odpowiedzialny to tego nie zrobi...a
    w ksiazeczke zdrowia Kaja wpisal noga prawa typ D/IIc wiec dlatego pytam czy to
    czasem nie to samo tylko inaczej podane zeby rodzicom bolu oszczedzic ze przez
    ostatni miesiac ich dziecko chodzilo w tym ustrojstwie na darmo???
    --
    Moj mały skarbik Kajetan 22 września 2007 53 cm 3360g
  • gabi_10 14.12.07, 08:15
    To znaczy, że już nie macie zwichjnięcia-a co za tym idzie-
    uniknęliście wyciągu, gipsu, operacji!!!IIc to już dysplazja (nie
    zwichnięcie ani podwichnięcie)-wprawdzie jeszcze grozi
    przemieszczenie głowy kości udowej-czyli zagraża wam p[odwichniecie-
    ale to i tak jest olbrzymi sukces!!!!!Ciesz się dziewczyno! Nie wiem
    dlaczego lekarz az tak na ciebie wyskoczył-ale może wynika to stąd,
    że jednak kajtusiowi jeszcze podwichnięcie zagraża...U nas
    rzeczywiscie najdłuzej trwało to przejście z IIc na IIb...ale juz
    samo osiagnięcie IIc było naszym olbrzymim sukcesemsmile Podejrzewam,
    że lekarz da wam troche luzu jak Kajtek osiągnie IIb-i podwichnięcie
    nie będzie mu zagrażać. trzymam kciuki, aby to się stało jak
    najszybciejsmile
    I nie martw się się tym, że leczenie trwa długoo-te 3-4 m-ce to nic
    w porównaniu z całymi latami jakie jeszcze przed wamismilea poza tym
    lekarz ten czas podał czysto hipotetycznie-bo nikt nie ejst w stanie
    przewidziec jak długo to potrwa! ciesz się sukcesem. jeszcze raz
    gratuluje!
  • skrzypczak 14.12.07, 16:49
    hejka, bloomoo, radzę ci poczytać posty mam, których dzieci borykały
    się ze zwichnięciem, ich cięzką drogę leczenia przez gipsy, wyciągi
    i wiele innych strasznych historii ortopedycznych... a od razu
    zrozumiesz,że ty i Twój synek macie szczęscie w tym całym
    nieszczęsciu! Przejście ze zwichniecia, czyli z IV, na IIc w miesiąc
    to wielki sukces!!! Naprawdę, i tylko sie trzeba z tego cieszyc! U
    mojej Gabi po miesiącu z IIc zrobiło się IIb/IIc, a już sie
    cieszyłąm, najważniejsze, ze idzie w dobrym kierunku!!!! To też
    wielka zasługa twojego poświęcenia z trzymaniem nóżki przy
    przewijaniu i kąpieli, nam lekarz nie kazał być aż tak
    restrykcyjnym, powiedział, ze szelki trzeba zakładać na 23 godz. na
    dobę, a ta godzina luzu jest na przewijanie i kąpiel. W sumie to nie
    za bardzo rozumiem, dlaczego tak na ciebie naskoczył... przeciez
    jesteś laikiem i masz prawo pytać. Nam lekarz też nie umiał
    powiedziec, jak długo będzie Gabi nosić szelki, powiedział, że co
    miesiąc pokaże to kontrola, ale że szelki stosuje się trzy miesięce
    i wtedy albo koniec, albo trzeba przerzucić się na coś innego. A
    gdzie chodzisz do lekarza w Poznaniu? Bo ja też jestem z Poznania i
    chodzę do Orthomedici na Grunwaldzkiej. Bardzo fajni lekarze, choć
    też trzeba z nich wyciągać informacje, więc, z każdą wizytą mam
    listę pytań smile A co do rozmiaru szelek... no cóż, nasza zaczęła je
    nosić, jak nosiła rozmiar ciuszków 62 i dostała "dwójkę", teraz nosi
    rozmiar 68 i ta dwójka nadal jest ok, wiec może ta wasz jedynka jest
    faktycznie za mała na Kajtka. Poza tym samodzielnie rozwiązałam
    sprawę wbijających się szelek w ramionka, uszyłam Gabryśce takie
    poduszki na ramiona. Kupiłam w pasmanterii takie zwykłe poduszki,
    jakie wszywa się w bluzki czy marynarki, obszyłam je materiałem,
    doszyłam dwie zatrzaski i teraz wkłądam w nie szelki, tak że Gabi
    ani się nie wrzynają, ani nie obcierają szyi. Poza tym doszyłam jej
    na stopach takie skarpetki (uciełam ze zwykłych skarpetek czubki),
    bo wciąż jej zdjeżdżały ze stóp, ona je pręzyła i te strzemiona
    podjeżdżały na łydki. I
    teraz już się dobrze trzymają. Tak wiec udoskonaliłam patent
    Pavlika do włąsnych potrzeb smile
    A zatem wniosek jest taki, ze ciesz sie bloomoo, bo postęp jest
    ogromny, szelki zdają egzamini uniknęliście poważniejszych metod
    leczenia. Tylko się zastanawiam nad tą kategorycznością stwierdzenia
    lekarza, że nie można puszczać nóżek przy przewijaniu... i też sobie
    tego nie wyobrażam, jak można "osługiwać" dziecko z jedną nóżką
    zgiętą...
    Ciesz się bloomoo, bo postęp jest duży!!!! Gratulacje!
  • bloomoo 14.12.07, 22:37
    czesc dziewczyny!

    bardzo wam dziekuje za slowa otuchy i pocieszenia.. po przecztaniu niektorych
    postow podziwiam te dziewczyny (jak exylia na przyklad) ktore rzeczywiscie
    przezyly gehenne w walce o zdrowe bioderka..i choc wiem jak pisze gabi ze przed
    nami juz po wyleczeniu dysplazji jeszcze dluga droga iwiele lat ciezkiej pracy
    nad bioderkami Kaja,to naprawde ciesze sie ze jest do tej pory ok. Jestem p
    prostu przemeczona obecnie,pewnie jak wszystkie z assmile..maly strasznie sie prezy
    i wije przy cycu rzez te szelki..najgorsze jest to,ze tak jak
    napisalas,skrzypczak,mozna "udoskonalic" szelki,to nie mam pojecia dlaczego na
    moje niesmiale stwierdzenieze szelki sa za male i dziecko mi sie wije z bolu,i
    nawet majac nozke w szelce wysoko spietej ma na tyle sily zeby ja
    prostowac,lekarz stwierdzil ze dzicko ma kolki,i pewnie dlatego sie wije a
    szelki nie maja nic do tego..no tak,ale Kaj nie moze puscic baka,fakt,potrzebuje
    do tego dwoch nozek zeby je przygiac i wyprostowac,a ze naprawde jest bardzo
    silny to majac ta chora nozke bardzo wysoko(ciagle obstaje przy fakcie ze
    jedynki dla dziecka 3 miesiecznego juz sa za male)to wrecz udaje mu sie ja
    wyprostowac a ja ciagle jestem gnebiona wizja ze sobie ja skreci lub zwichnie w
    ten sposob..
    lekarz jest bardzo dobry i mam doniego zaufanie,nazywa sie Timmler,przyjmuje na
    Polance,zostal mi polecony przez polozna srodowiskowa Kaja,jako"super
    specjalista,doktor nauk medycznych"..nie wiem na ile to byla krypto reklama po
    znajomosci tej pooloznej,ale fakt jst faktem,czasem bywa tak ze mimo ze
    przyjmuje chyba codziennie oprocz weekendow to przyjmujac w godzinach 14-20 co
    dziesiec(!!) minut! niekiedy nie ma miejsc przez caly tydzien..

    na razie bylo ok. teraz Kajek jest wiekszy i trudniej sie mu ta nozke trzyma
    zwlaszcza przy kapieli,juz nie mowiac o przebieraniu bo zaczyna sie prezyc,i
    "wspina" sie na zdrowej nozce na przewijaku wrecz do gory i "pełznie"to tylu
    takim wygieciem kregoslupa...masakra..cieze sie ze dziecko sie rozwija bo to sa
    pierwsze symptomy checi siadania ale najgorsze jest to ze chce wlaczyc w ta
    "zabawe" druga,chora nozke,po zdjeciu szelek..niekiedy mu sie to udaje bo mamam
    nie daje rady utrzymac mu nogi..tym bardziej badz tu madry itrzymaj dzieciakowi
    noge zgieta kiedy on ni stad ni zowad wyprostuje ja cal i wtedy nie mozesz jej
    na sile sgiac bo mu ja zlamiesz, a w najlpeszym przypadku,nastapi wypadniecie
    bioderka...

    dobra zmykam do kapieli i spania bo maly dzis znowu przezd zasnieciem dal popis
    z wiciem sie iprezeniem i sadze ze znowu "dzieki" szelkom sie nie najadal wiec
    czeka mnie nieprzespana noc..
    pozdrawiam!
    --
    Moj mały skarbik Kajetan 22 września 2007 53 cm 3360g
  • gabi_10 17.12.07, 08:41
    eee-bloomo-gdzie tam kilka latsmile Miejmy nadzieje, że za kilka
    miesięcy bedzie juz po wszystkimsmile
  • skrzypczak 17.12.07, 15:41
    hej bloomoo, mam pytanie, czy Kaj ma tylko tę chorą nóżkę zgiętą
    szelkami? A zdrową ma puszczoną wolną? Bo moja Gabi lee bioderko
    miała Ib, więc w sumie dobry wynik, ale lekarz powiedział, żeby
    równomiernie odwodzić obie nozki... i w sumie wydaje mi sie, ze
    dzieko wtedy przestawia się na taką pozycję nózek jako "naturalną",
    bo nie czuje, że może być inaczej... a tak, jak Kaj ma jedną zgiętą,
    a drugą nie, to może ta róznica go dezorientuje? a odliczam dni do
    połowy stycznia, kiedy idziemy na wizytę, to będzie już 2,5 miesiąca
    noszenia szelek, modlę się tylko, zeby lekarz nie kazał chodzić Gabi
    we frejce, byłovy super skończyć leczenie na szelkach... Moja córa
    już też sie ostro wkurza przy zakłądaniu szelek, opanowała
    przekręcanie się na brzuch na przewijaku i teraz tym bardziej wkurza
    sie, jak jej zginam i pakuję nóżki w szelki...
  • bloomoo 18.12.07, 10:32
    hej,

    nie,Kaj ma obydwie nozki w szelkach z tym ze ta lewa,zdrowa ma mniej scisnieta
    przez samego lekarza..juz od poczatku mial obie nozki w szelkach,lewa miał Ib a
    po miesiacu noszenia szelek zrobilo sie Ia a wiec nozka w pelni normalna,tą
    prawa na ostatniej wizycie lekarz "zaczepil" nawet wyzej niz uprzednio co
    spowodowalo ze sie rozryczalam bo specjalnie przyjechalam do niego po miesiacu a
    nie po 6 tyg poniewaz maly podrosl i zaczal mi sie koszmarnie wic przy cycu w
    zwiazku z tymi szelkami bo jakos zaczal chciec przy cycce rozprostowywac nogi i
    kazda niemozliwosc powodowala ataki krzyku i laczu a stad dziecko mi sie
    przestalo najadac..a lekarz nic sobie z mojego stweirdzenia z4 to szelki jedynki
    i kaj podrosl przez ostatni miesiac sporo,nie zrobil,stweirdzil ze jak widac
    jeszcze sie w jedynki miesci i trzeba to wykorzystac(ciekawe swoja droga czy
    jesli dziecko rosnie i osci mu rosna a lekarz zaklada mu selki tak ciasno to czy
    nie spowduje jakigos uszkodzenia kośćca? czy nie zahamuje wzrostu kostek?)..a
    ta druga lewa zdrowa nozke tez zapial dalej w szelke ale troche obnizyl wysokosc
    i maly sobie troche fika ta zdrowa co rzeczywisci zapewne wplywa na jakas
    dezorientacje malego ze tamta moge ruszac a ta nie..zreszta teraz wszystko
    wydaje sie ciezsze w zrobieniu..jak Kaj byl mniejszy to nie chcial podnosic
    dupki i pleckow do gory a teraz na przewijaku kiedy zdejmujemy mu obie szeleczki
    trzymajac chora nozke zgieta to on wyczuwa to i niestety coraz czesciej nie
    udaje sie nam utzrymac jej w odwiedzeniu bo spryciarz ja prostuje ale tak mocno
    i lezy tak pare chwil z wszystkimi konczynami wyprostowanymi cieszac sie
    niebiansko..wiem ze w ten sposob nozka odpoczywa w koncu dziecko ma na pewno
    jakies przykurcze trzymajac tyle godzin nozke zgieta..ale sni mi sie po nocach
    ze przez to prostowanie nozki czeka nas jeszcze pare miesiecy w
    szelkach...zreszta lekarz powiedzial ze w szelkach maksymalnie chodzi sie 6
    ieshow dlatego sa 4 rozmiary..
    skrzypczak jak Twoje dziecko opanowalo przewracanie sie w szelkach????ile ma
    miesiecy?? a czy przed szelkami to robila? bo moj bedzie mial 22 grudnia 3
    miesiace i od dawna nie lezal na brzuchu bo w szelakch jest szal i wrzask i
    nawet glowki nie podniesie trzymany na brzuchu ale na rekach juz trzyma glowe w
    miare sztywno,oczywiscie nie wspominam o przekrecaniu sie na brzuch w szelkach
    bo az nie chce mi sie wierzyc ze Kajek splatany w szelkach by sie
    odwrocil.....jak jej sie to udalo>??? Ty puszczasz nozki kiedy przebierasz?
    dajesz pofikac??

    aha,przypomnialo mi sie cos..piszesz ze nie chcesz poduchy po szelkach ale mi
    sie wydaje ze jestesmy skazane na poduche badz inna rozworke poniewaz jesli
    nawet wszystko bedzie ok z nozkmi po takim czasie noszenia szelek to zaden
    lekarz nie pozwoli zeby efekt szelek szybko zanikl(poniewaz dysplazja niestety
    nawraca) i bedzie kazal naszym dzieciom nosic jakasorteze zeby "utrzymac"
    efk..tak mi przynajmniej mowil lekarz...

    --
    Moj mały skarbik Kajetan 22 września 2007 53 cm 3360g
  • skrzypczak 18.12.07, 14:11
    hej bloomoo, zastanawia mnie ustawienie szelek... piszesz, ze nóżkę
    z chorym bioderkiem lekarz mocniej przyciągną, a zdrową pozwolił
    bardziej poluźnić... h,mmm nasz lekarz tylko pokazał, jak te szelki
    zakładać i nawet wielce nie regulował tych szelek, zresztą Gabi ma
    już taką siłę w nogach, ze te paski naciąga, czasem nawet prostuje
    nogę i ja kilka razy dziennie jej poprawiam te szelki, bardziej
    ściągając paski... dlatego dziwię się, ze ty mas zjedno ustawienie
    zrobione przez lekarza , tak bez zmian...
    Gabi ma teraz 4,5 miesiąca, nosi szelki już dwa miesiące. Sztukę
    przewracania się na brzuch opanowała jakieś dwa tygodnie temu na
    przewijaku, wtedy, kiedy ma puszczone nogi, bo ja mojej nie trzymam
    nózki, lekarz nic mi takiego nie kazał robić. Powiedział, ze przez
    godzinę dziennie, na przewijanie i na kapiel, dziecko może być bez
    szelek. Sama się dziwię, że ona opanowała to przekręcanie się na
    brzuch, mając tak niewiele czasu na ćwiczenia... a teraz przy
    przewijaniu jest walka, bo ona chciałaby się wciąż przekręcac, a ja
    mam problem z jej przewijaniem, bo strasznie jest niecierpliwa...
    Przed szelkami się nie przekręcała, ale wtedy była na to za mała...
    a co do leżenia na brzuchu, to w szelkach staram się ją kłaść, długo
    nie wytrzymuje, bo chyba w tych szelkach trudniej jest podnosić
    głowę, ale trochę jej się udaje. To dobrze, bo podobno przy
    dysplazji to zdrowo... A co do tej poduchy, to mnie załamałaś, że
    nas to czeka... nie sadziłam, że to norma, że po szelkach,
    przechodzi sie na poduchę, nawet jeśli się wyeliminuję dysplazję!!!
    Kurde, a ja już zaczęłam marzyć o dzieku bez szelek i innych
    ortez... Na początku stycznia chcę iść na usg do innego lekarza, to
    wypytam, jak to faktycznie wygląda... A może inne dziewczymy, które
    już są bardziej doświadczone w temacie dyspkazji, gabi 10, tonieasy,
    exylia, napiszecie, czy faktycznie czeka nas poducha nawet wtedy,
    gdy wyleczymy dysplazję szelkami? Aha, nasz lekarz stwierdził, ze
    rozwórek już sie teraz nie stosuje, chyba myślał o koszli, ale wiem,
    ze niektóre z was miały do czynienie z koszlą... co lekarz, to inna
    opinia...
    Bloomoo, ja mojej pozwalam trochę pofikać nogami przed kąpielą,
    radziłam się dziewczyn na forum i powiedziały, ż ekilka minut
    fikania nie powinno zaszkodzić... Jak sobie pomyślę, ile godzin Gabi
    ma zgięte nóżki, to mi jej strasznie żal i pozwalam jej sie
    nacieszyc nóżkami... Ale jak wam lekarz zabronił prostować, to
    lepiej się do tego stosuj... ale doskonale rozumiem twoje
    rozterki...
  • bloomoo 18.12.07, 21:18
    skrzypczak,

    lekarz na wizycie kazdorazowo zmienia ustawienie szelek i zaznacza flamastrem na
    szelkach i z przodu i z tylu jak wysoko nalezy zaciskac szelki,jesli sie
    obsuna...dlatego cale dnie maly lezy z taka strasznie odwieszona nozka ze az sie
    dziwie ze tak mozna..sad( no ale jesli piszecie ze w miesiac z IV na IIc to
    sukces wiec pewnie jego rady maja troche racji,tyle ze nie moge patrzec jak mi
    sie dziecko meczy nie tyle przy cycu przeciez rosnie i chce sie rozprostowac,co
    przy checi puszczenia bąka bo ma kolki i strasznie sie w tych szelkach mecxzy
    zwlaszcza nie mogac odgiac,wyprostowac i ponownie zgiac nozek co jest najlepsze
    przy kolkach na bąki..
    --
    Moj mały skarbik Kajetan 22 września 2007 53 cm 3360g
  • exylia 18.12.07, 22:19
    Bloomo, niestety leczenie dysplazji to ciężka droga dla dziecka, ale jeszcze
    cięższa dla matki. Nóżki muszą być odwiedzione i zgięte, bo tylko w takim
    ułożeniu głowy kości udowych centrują prawidłowo na dnie panewki, a ta może się
    na nich właściwie kształtować.

    Trzeba sobie jakoś radzić. Moja Mała na szczęście nie miała kolek, ale dostała
    raz potężną kolkę będąc na wyciągu. Męczyła się biedulka 2 godziny, a my
    mieliśmy ochotę odciąć ten pieprzony wyciąg i zabrać ją do domu. Jednak
    zdołaliśmy to opanować masażami brzuszka i jakimiś kropelkami. Byłam bardzo
    zaskoczona tą kolką, bo to była jej pierwsza kolka w życiu. Niestety na wyciągu
    leżała wyciągnięta jak długa, bez możliwości poruszania nóżkami i możliwości
    odbicia. Dopiero po tym zdarzeniu pielęgniarki pokazały mi w jaki sposób mogę
    pomóc jej pozbyć się gazów i na szczęście nigdy już więcej kolka się nie
    powtórzyła. Staraj się masować mu brzuszek i pomimo jego protestów kładź małego
    na brzuszku. Ja piłam też rumianek - może też trochę pomagał. Jak Mała była w
    gipsie (masować brzuszka już się nie dało) też piłam rumianek i nosiłam ją dużo
    w pionie, żeby się porządnie odgazowywała. Udało się przeżyć to wszystko bez
    powtórki ataku kolki.

    Nic nie trwa wiecznie Bloomo. Niedługo szelki będą dla Was tylko przykrym
    wspomnieniem.

    Trzymaj się.
    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Natasza
    Natasza ma już
  • gabi_10 19.12.07, 09:37
    bloomo-u nas był ten sam problem...moja Jula cierpiała na potworne
    kolki-trwały ponad 4 m-ce 9figa-wcale sie nie konczą w 3 m-cu
    zycia...)..Miałam wrazenie ze orteza nasila jej bóle-i pewnie
    słuszne-bo w koncu jak dziecko ma ograniczone ruchy to ma większe
    kłopoty z gazami....Stosowałam regularnie-tzn. codziennie, a nie
    tylko przy napadzie bólu espumisan-nie pamietam niestety juz w
    jakiej dawce-podawąłam go wg zalecen lekarza-tj. 3 razy dziennie,
    masowałam brzuszek, a jak juz był krzyk uzywąłam suszarki-i moge z
    czystym sumieniem powiedziec, że ona pozwoliła nam przetrwac te
    straszne m-ce....Ciepłe powietrze i szum uspokajał małą...Doszło do
    tego, że nie zasnęłam, jak obok mnie nie leżała podłaczona do prądu
    suszarka, abym mogła ją włączyc w razie potzreby...Spróbuj-moze wam
    tez pomoże? I poceszające jest to, że czas naprawde szybko plyniesmile
  • bloomoo 19.12.07, 09:48
    witajcie,

    ja podawalam espumisan,ale nie dzialal,wiec zaczelam podawac infacol i na
    poczatku bylam zadowolona ale pomalu cos mi sie zaczelo nie podobac bo maly
    coraz czesciej wil sie straszliwie przy cycu i nie mogl puszczac bakow! a jak
    puszczal to takieeee salwy ze stary chlop by sie nie powstydzil!smile zrobilam
    eksperyment i odstawilam na 3 dni wszystkie pierdoleki i..dzidzius sie odrobine
    teraz kreci ale baki puszcza ładnie,choc w nocy go budza niestety..jest o wiele
    lepiej niz z lekami..wiec po prostu na Kaja nic nie dziala,musi troche sie
    pomeczyc ale nie tak jak z infacolem..suszarka u nas tez dziala,masaze brzuszka
    sa od poczatku kolek..kajek tez nie mial kolek na poczatku,ma je dopiero od
    miesiaca czyli od zalozenia szelek wlasciwie jakos tak sie zbieglo..co do
    kolek,moja ciotka jest pediatra i mowi ze do 6 miesiaca niestety kolki moga sie
    pojawiac natretniesad((
    --
    Moj mały skarbik Kajetan 22 września 2007 53 cm 3360g
  • skrzypczak 19.12.07, 19:00
    co do kolek, to ja mojej podawalm niemieckie krople Sab Simplex,
    podobno najlepsze, moja na szcęścienie miala powaznych kolek i jakos
    nie zauważyłam, zeby jej się w tym temacie pogorszyło po założeniu
    szelek. Bąki jakoś puszcza mimo zgiętych nóg w szelkach... A
    karmienia piersia to Ci w tej sytaucji współczuję, bo ja tez
    próbowałam i strasznie cięzko ułożyć dzieko przy sobie w tych
    szelkach. Ja mam ten problem z głowy, bo moja Gabi nie lubi ciągnąć
    cyca i musiałyśmy przejść na podawanie mojego mleka z butelki, a
    przy szelkach jest to dużo wygodniejsze. Ale oczywiście lepiej
    karmić z piersi tak w ogóle, mniej roboty z tym wszystkim...
    Co do ułożenia szelek, to ja mojej podciągam tak mocno jak się da,
    nam lekarz nie zaznaczał nic pisakiem, jak Młoda obciągnie trochę
    paski, to ja jej poprawiam, tak niemal na sztywno, że bardziej nie
    można. Jak chcesz, bloomoo, to mogę Ci wysłać zdjecia Gabi na
    prywatnego maila, zobaczysz, jak nasza wygląda w tych szelkach.
    A co do suszarki to u nas też działała. Dzieciaczki chyba wpadają
    przy niej w jakiś trans i się upokajają smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka