Dodaj do ulubionych

O GIPSIE...

14.08.08, 14:11
Hej, jak już we wczesniejszym moim wątku pisałam moja Wiktorka była
6 tygodni na wyciągu... teraz jest w gipsie i tu zaczynają się
schody...Miała być w gipsie 6 tygodni a póxniej miała być szyna... w
dniu wyjścia ze szpitala okazało się że po owych 6 tygodniach będzie
kolejny taki sam gips! jestem w szoku! lekarsz powiedział że jest to
duże dziecko ( obecnie ma 6,5 miesiąca) i boi się że bioderko może
się dobrze nie utrzymac w szynie...Mała jakoś to znosi ale widze że
jest jej niewygodnie i źle o sobie nie wspomne... dlaczego musi byc
kolejny gips??? sad i czy będa tylko dwa czy może jeszcze więcej...
co o tym myślicie...?
Obserwuj wątek
    • exylia Re: O GIPSIE... 14.08.08, 21:04
      Wszystko zależy od lekarza, jego doświadczenia i przede wszystkim konkretnego
      przypadku. Znam przypadki, że starsze dzieci były w gipsie max. 9 tygodni, a
      znam też takie, że młodsze były w gipsie nawet pół roku. Niektórzy lekarze
      zakładają gips podręcznikowo - czyli najczęściej:
      - 6 tyg gips żabka
      - zmiana gipsu na 3 albo 6 tyg znów żabka (czasami ten etap pomijają)
      - 6 tygodni gips z poprzeczką (tzw. ćwiczebny) (nie zawsze stosowany)
      - i czasami znów zmiana gipsu na 3-6 tygodni gips z poprzeczką

      czyli wychodzi na to, że gips może być max. pół roku.

      Moim zdaniem lekarz przy zdejmowaniu pierwszego gipsu powinien zbadać stabilność
      bioder, zrobić RTG i dopiero na tej podstawie ocenić, czy nadal wskazany jest
      gips, czy można założyć szynę (tak zrobił właśnie lekarz w przypadku mojej
      Nataszy). Zakładanie gipsu na wszelki wypadek nie jest dobrym pomysłem. Spróbuj
      dowiedzieć się jak to będzie wyglądało. Nam też na wypisie napisano, żeby
      zgłosić się po 6 tygodniach na zmianę gipsu, bo takie są standardy. Dopiero nasz
      lekarz nam wytłumaczył, że to wcale tak być nie musi i wszystko będzie zależało
      od stanu bioder po zdjęciu gipsu - tzn, do końca nie byliśmy pewni, czy będzie
      następny gips czy szyna. Na szczęście była to szyna.

      --
      Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
      czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
      Nasza Natasza
      Natasza ma już
    • ewapindel83 Re: O GIPSIE... 18.08.08, 23:08
      A ja o gipsie moge napisac ze mamy go juz za soba (po 10 tyg).
      Dzisiaj Weroniczce zdjeto gips, zrobiono RTG i zalozono wygodny
      aparat na okres 12 tyg (pierwsze szesc 20h/dobe a nastepne szesc
      zakladany tylko na noc). Na zdjeciu wyszlo, ze kosc udowa prawidlowo
      osadzona w panewce, widac glowe kosci - pamietam jak pierwszy raz
      lekarz pokazywal nam zdjecie i narysowal na nim kropke w miejscu
      gdzie powinna sie ona znajdowac a nie bylo tam nic widac. Lekarz
      powiedzial, ze wszystko potoczylo sie zgodnie z oczekiwaniami. Czuje
      teraz ogromna ulge a co czuje moje dziecko......? Kiedy rozebralam
      ja by pofikala z gola pupcia przed kapiela, Wercia poruszala nozkami
      tak jakby wciaz mila zalozony gips (gips zabka), ta nowa sytuacja
      nieoznacza wiec dla niej superkonfortu. Ona teraz potrzebuje czasu
      aby na nowo oswoic sie z prostowaniem nozek. Kiedys kapiel byla dla
      niej swietna zabawa, Weronisia szalala, rozchlapywala wode raczkami,
      kopala nozkami...Dzis po wlozeniu do wanny, po raz pierwszy od 10
      tygodni, Wercia siedzila grzecznie bawila sie jedna zabawka, zadnych
      szalenstw, piskow, Nozki szroko rozlozone jaby czula ze bez swojego
      pancerza z gopsu moze sie przewrocic - nie wiem po co to pisze,
      poprostu teraz o tym mysle, bylo to dziwne przezycie i wogole do
      niej nie pasowalo. Po kapieli pozwolila spokojnie sie ubrac i
      zalozyc ten aparat (sorrki ale nie mam pojecia jak on sie nazywa -
      nie zapytalam leczymy sie w Londynie, lekarz poprostu nazywa go
      brease). Weronisia przez cale 10 tygodni spisywala sie rewelacyjnie,
      no moze poza niektorymi nocami kiedy nie mogla sie wygodnie ulozyc
      na boku czy na brzuszku. Kolejna wizyte mamy dopiero za 3 miesiace.
      Recepcjonistka zaproponowala nam date 17 listopada, kiedy
      powiedzialam jej ze to dzien urodzin mojej coreczki to zmienila
      zapis na 10 chyba w prezencie. Pozdrawiam wszystkich. Czytam Wasze
      historie prawie codziennie. Powodzenia.
    • paulanasilowska Re: O GIPSIE... 19.08.08, 10:37
      Ewo a ile miesięcy miała Twoja córeczka jak pożegnała się z gipsem?
      U nas pojawił się kolejny problem CZYSTY GIPS... na poczatku było ok
      a teraz Wiki nauczyła się przesuwac do góry i ciągnie za soba gips
      co za tym idzie pieluszka się ściąga i już drugi raz zmoczyła
      gips... za pierwszym razem przesiąkło aż na zewnątrz suszyliśmy
      suszarką obkładałam papierem aby wyciągneło ale mimo to sech jakieś
      12 godzin dzisiaj rano wstaje a ona wpoprzek łużeczka pieluszka
      pognieciona i całe udo mokre normalnie nie mam już siły przeciez jej
      nie przywiąże nieruchomo jak mozna zapobiec temu przesiąkaniu
      pieluszki? juz myślałam jakoś boki poobklejać ale nie mam pomysłu
      jak.. a jak Wy dbałyście o gips? Co więcej... fizeline ze środka
      musiałam wyjąć bo była cała mokra i włożyłam nowa i obawiam się że
      może ją to gnieść a pod pośladkami na gipsie ma ostre kanty jakieś
      guzki nie wiem jak ona to wytrzymuje...
      • ewapindel83 Re: O GIPSIE... 19.08.08, 12:46
        Weronisia skonczyla dziewiec miesiecy na dzien przed zdjeciem gipsu.
        raczkowanie opanowala jeszcze przed zabiegiem wiec gips nie byl dla
        niej pozniej przeszkoda, pod koniec zaczela nawet wstawac...Przez
        caly ten czas zakladalam jej pieluszke jednorazowa w rozmiarze 4 bez
        obcinania bokow - moglam nawet zapinac rzepy. Nie wiem o co chodzi z
        ta fizelina bo ja niczym nie wykladalam gipsu od srodka, zeby bylo
        przewiewnie. Po jakims czasie ztarly sie brzegi przy kolankach - od
        raczkowania i tyl - od siedzenia wiec kodklejalam te miejsca tasma
        ale taka specjalan, ktora dostalam w szpitalu, zeby nie tworzyc
        nieprzepuszczalnego pancerza. Na samym poczatku po nocy okazywalo
        sie ze gips jest mokry przy udach, nie osuszalam go wtedy specjalnie
        pozniej zmienialam jej czesciej pieluche. Naprawde nie wiem co Ci
        poradzic. Bardzo duzo naczytalam sie na tym forum o pielegnacji z
        gipsem i bylam wtedy przerazona tym wszystkim. Wyposazylam sie w
        rolki waty, ligliny do wykladania gipsu od srodka i rozne inne
        rzeczy ktore nigdy mi sie nieprzydaly. Teraz mysle, ze moze tu w
        Anglii ten gips moze inaczej wyglada niz w Polsce no nie mam
        pojecia. Napewno kazdy gips jest inny, indywidualnie robiony dla
        kadego dziecka, z innym romiarem wyciecia miedzy nozkami. Ogladalam
        w szpitalu zdjecia dzieci z tak malutkim wycieciem ze nie mam
        pojecia jak zakladano im pieluszke. Moze my mialysmy poprostu
        szczescie, ze nam sie udalo. Przez pierwsze tygodnie moglam wlozyc
        cala dlon z przodu i z tylu, moglam dokladnie umyc wszystkie faldki.
        Dopiero dwa ostatnie tygodnie byly najtrudniejsze bo nie moglam juz
        wyciagnac pieluszki na plecki, bylo juz malutko miejsca i
        przewijanie stalo sie bardzo czasochlonne. Mam nadzieje ze szybko
        wypracujecie wlasne sposoby na suchy gips, trzymam za Was kciuki.
        Rob to co podpowiada Ci intuicja. nie polecam tylko szczelnego
        wypychania gipsu od srodka zeby nie doszlo do odparzen. Odezwij sie
        jak dalej sobie radzicie.
    • paulanasilowska Re: O GIPSIE... 19.08.08, 14:29
      Ewo nie wiem czy dobrze zrozumiałam, że Weronika siadala w gipsie?
      To napewno był jakiś inny gips bo u nas jest on tez na pleckach i
      nie da rady wogóle się zgiąć... pieluszki wkładam do środka w tą
      wycięta dziure i jak mała dużo się porusza dlatego się przesuwaja.
      Już w szpitalu cale ciało pod gipsem było owinięte fizelinąteraz
      tylko wyjełam mokra a włozyłam suchą, wydaje mi się że nie
      przyje,mnie byłoby lezeć jej na tym twardym i ostrym w niektórych
      miejscach gipsie. Odparzen narazie nie widac i oby to się nie
      zmieniło...
      • ewapindel83 Re: O GIPSIE... 19.08.08, 15:07
        Tak Weronika mogla siedziec. U niej gips konczyl sie mniej wiecej na
        tej wysokosci co pieluszka. Weronisia jest duza, silna i bardzo
        ruchliwa gdyby nie to ze moglam zakladac jej akualny rozmiar
        pieluszki to nie wiem jakbym sobie poradzila. Mam Weronisi zdjecia w
        gipsie z pierwszego dnia zalozenia, moge Ci poslac.
      • exylia Re: O GIPSIE... 19.08.08, 16:29
        Paula, zapinaj na pieluszce body - kup większe, wtedy zmieści się na gips i
        będzie trzymać pieluszkę na miejscu. Ja przyklejałam na brzegach gipsu wkładki
        higieniczne wywijając ja na gips - pomagały i przynajmniej gips się kupą nie
        brudził. P pieluszkę zakładałam na gips, wewnętrzne falbanki układałam tak, że
        były na ciałku, a nie na gipsie. Na to wszystko bodziaka i było ok.
        --
        Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
        czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
        Nasza Natasza
        Natasza ma już
        • paulanasilowska Re: O GIPSIE... 19.08.08, 18:44
          Exylia zakładałas tylko na gips pieluszkę? Myślałam że trzeba do
          środka bo wszystko poleci do tyłu i podejdzie pod plecki... tak mi w
          szpitalu powiedzieli ale sprónuję tak jak piszesz.
          Ewo poprosiłabym o fotkę
          • exylia Re: O GIPSIE... 19.08.08, 20:06
            Tak. Zakładałam pieluszkę na gips. Wycięty w kroczu gips obklejałam wkładkami
            higienicznymi od strony pupki - chroniły przed kupskiem (choć nie zawsze
            skutecznie, bo Młoda na piersi była i dość luźne się zdarzały) i od przodu, nad
            pipkąwink, bo Mała lubiła jakoś tak do góry sikaćwink, boki gipsu owijałam tą watką
            w rolkach, którą używa sie pod gips i dodatkowo wewnętrzne falbanki pieluszki
            także go chroniły.
            --
            Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
            czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
            Nasza Natasza
            Natasza ma już
      • paulanasilowska Re: Linkuję stary wątek o gipsie. 20.08.08, 20:39
        Kochane jesteście, dziękuję za wszystkie rady, już wyłożyłam gipsik
        wkładkami i mam nadzieję że rano będzie sucho.
        Ewo możesz mi podesłac zdjątko na maila nie wiem czy można tu
        podawac maila... może exylia na mnie nie nakrzyczy wink
        andrzej.nas@wp.pl
          • paulanasilowska Re: Linkuję stary wątek o gipsie. 22.08.08, 18:04
            Ewo po pierwsze musze napisać że masz fantastyczną corcię słodka!
            Nasz gips to tragedia w porównaniu z Twoim u ciebie zdaje się jak by
            on był na miekko wykończony nasz jest swardy dziura na pieluszkę
            jest o połowe mniejsza szczególnie z tyłu jest płydsza. Jak wkładam
            pampersa to musze go tam wpychać po bokach obklejam podpaskami. Nasz
            gips jest dużo ciasniejszy przylega do ciała że wchodzi mi tam palec
            jeden i to ciężko. Jest tez dłuższy na pleckach że nie ma możliwości
            usiąść no i jest do kostek a nie jak u Was kończy się na udach, z
            takim napewno było Ci lżej. dziękuję za zdjęcia
            • ewapindel83 Re: Linkuję stary wątek o gipsie. 22.08.08, 22:47
              Nie mialam pojecia, ze tak to u Was wyglada. Bardzo mi przykro, ze
              macie tyle niedogodnosci. Rzeczywiscie u nas konce (przy kolankach,
              wkolo wyciecia i pasa) byly miekko wykonczone, Weronika zcierala je
              raczkujac. No i nie przylegal ciosno do cialka, przynajmniej przez
              pierwsze 5 tygodni, bo potem dziecko przybralo troszke wiecej
              cialka. Zycze Wam powodzenia i trzymam kciuki!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka