Dodaj do ulubionych

I to jest mój kraj

    • car_fox Re: I to jest mój kraj 23.03.17, 21:56
      "Dla uczciwych to pieklo, dla cwaniaków raj,
      Dla glupich glupota, dla mnie to mój kraj."

      Osobisty komentarz - swego rodzaju refleksja po posluchaniu tej piosenki..
      Osobisty poniewaz na wlasnym i rodziny przykladzie..
      My wyjechalismy kiedy w Polsce nie bylo co jesc - doslownie nie bylo. Byly kartki za ktore nie mozna bylo nic kupic.
      Rzucilismy co mielismy , zaryzykowalismy i przyjechalismy do kraju gdzie jak mowiono "wrzucono nas na gleboka wode" wsrod nieznaych ludzi , praw, ukladow, zasad ... Nikt nam nic nie dal, niczego nie obiecal - moglismy liczyc jedynie na siebie. Szybko musielismy sie rozejrzec co robia ci co plywaja z glowa do gory a co robia zlego ci co plyna brzuchem do gory...
      Nie oczekiwalismy ze srodowisko i kraj przystosuje sie do naszych potrzeb - my musielismy sie przystosowac do lokalanych warunkow albo worcic - do niczego poniewaz nic nie pozostalo.

      Pozostali w Polsce jakos sie musieli meczyc - oni takiej decyzji nie podjeli.. Odwiedzali nas w sumie kiedy w Polsce zaczelo sie poprawiac ale raju ciagle nie bylo i pomimo ze im sie podobalo to takiej jak my decyzji nie podjeli z paru wzgledow... pierwszy to "no trudno byloby tak wszytko co mamy rzucic i wyjechac w nieznane gdzie nikt nikomu nic nie gwarantuje - tu przynajmniej wiemy na czym stoimy i mamy co jesc. Jakby tak przynajmniej wiedziec ze przyjezdzajac dostaniemy prawo do pracy i legalny pobyt..."
      Kiedys proponowalem bratu aby przyjechal - on jest fachowcem technicznym ja bede biznesowym i zrobilmy dobry interes.... Ale zaraz bylo pytanie czy to jest pewne na 100%? Oczywiscie ze nie....
      Im bylo trudniej poniewaz mieli juz tam "cos" - my mielismy niewiele jak wyjezdzlismy..

      Rodzina mieszka w gorach, kiedyc bylo tam kilka zakladow przemyslwoych roznego kalibru i domy wczasowe wiec ludzie mieli prace. Pozniej wszytko zniklo. Zostal dobry klimat, piekne okolice i 25% bezrobocia.
      Mamy w rodzine ludzi w wyzszym wyksztalceniem i dobrymi - uniwersalnymi kwalifikacjami i mamy tez takich co ledwo podstawowke skonczyli..
      I teraz po latach patrze ze Ci po studiach bieduja, narzekaja i w sumie nic nie robia bo "nic sie nie oplaca, wszytko drogie i na nic ich nie stac".. Miejsca nie zmienia poniewaz mieszkaja w tak pieknym miejscu.... Co gorsza ich dziec robia dokladnie to samo - tzn nie maja pracy, siedza i narzekaja i co najgorsze nie daj sobie szans na porawe.
      Wyglada ze wszyscy sa dumni i czekaja az sie kraj zmieni i znow beda na piedestalach.
      A ci po ledwo przebrnietej podstawowce radza sobie znakomicie - wszyscy maja biznesy - jakie maja takie maja ale czym sie roznia od tych wyksztalconych? Tym ze zaryzykowali, wyjechali z tych terenow blisko albo do duzych miast tzn tam gdzie mieli mozliwosci i pracy i biznesow, pomeczyli sie, zrobili kompromisy - tzn oni sie zaadoptowali do nowych warunkow.

      Wniosek jeden.. Nie wazne gdzie sie jest ale jedyna regula na przetrwanie jest przystosowanie sie do warunkow i kompromis dobrze przemyslany oraz ryzyko.... Wiekszosc tych co podjeli trudne decyzje i zaryzykowali dobrze na tym wyszli.

      Nie wystarczy jedynie bycie uczciwym - trzeba byc pracowitym , odpowiedzialnym, patrzec daleko do przudu i nie bac sie ryzyka.
      Ale nie trzeba tez byc cwaniakiem zeby cokolwiek osiagnac - uczciwi tez potrafi sobie poradzic... jedyne co musza to chciec i byc gotwym na to ciezko nieraz i dlugo pracowac.
        • iryska2604 Re: I to jest mój kraj 23.03.17, 22:19
          Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... Ty wyjechałeś,podjęliscie ryzyko - mysmy zostali, nie każdy mógł wyjechać nie tylko dlatego że sie bał nowego, wiele innych rzeczy się na to składało. Powiem ci ze mimo wszystko głodni nie chodziliśmy, pokształciliśmy dzieci,pracowalismy i ...bylismy u siebie. Może teraz czasem człowiek poklnie na polityków ale minie ich czas...a my dalej jesteśmy u siebie. Z perspektywy przeżytych lat człowiek się zastanawia czy warto zabiegac, gromadzić - przecież nie zabierzemy ze sobą nic na drugą stronę tęczy i czy warto być czy miec. I dlaczego ludzie nie mogą tego zrozumieć? Skaczą sobie do gardeł o wpływy, pieniądze, władzę - i po co?Nic nam nie dano na wieczność...

          --
          mieć w górze niebo a w sobie spokój...
      • estella50 Re: I to jest mój kraj 23.03.17, 22:25
        Dawno temu przeczytałam książkę Grzesiuka (nie pamiętam imienia) pt "Pięć lat kacetu". Był więżniem Auschwitz niemal od początku. Pochodził z warszawskiej Pragi i z gatunku: "nie ma cwaniaka nad warszawiaka". Posiadał umiejętności przydatne do przeżycia w obozie: oszukać, skorzystać z okazji, nie zwracać uwagi na sąsiada. Jadł robaki, bo to niezbędne do życia białko, zgłaszał się do pracy, chociaż nie miał potrzebnych kwalifikacji, ale praca była pod dachem itd. Przeżył, bo umiał, bo nauczył się tego w dżungli przedwojennej warszawskiej Pragi.

        Tak mi się skojarzyło, chociaż to oczywiście bardzo przerysowany i może nieadekwatny przykład. Chodzi mi o to, że łatwiej było przystosować się do życia na ówczesnym Zachodzie ludziom przedsiębiorczym, z umiejętnościami technicznymi, dobrym robotnikom. Znam doktora biologii, który zajmował się myciem naczyń laboratoryjnych pod francuską granicą. Nie każdy jest gotowy na taką deklasację.
        Ja sama też miałam możliwość emigracji. Ale nie odważyłam się podejmować ryzyka z kilkuletnim dzieckiem. I mniej chodziło o mnie, ze skąpą znajomością języka, ale bardziej o dziecko, które może skazałabym na życie w slamsach, bo przecież dla nas, zza żelaznej kurtyny to był zupełnie obcy, nieznany świat!


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka