Dodaj do ulubionych

Bardzo ciekawe przemyślenia

02.11.18, 22:17
www.facebook.com/bezogmatow/?__xts__%5B0%5D=68.ARD04y0iSGPKJDNs0fDT60dGdEpaZF9napeYjaFM4_qTcxClWTlCLK8ceYHOaP6jDMB78r0t_eAO5xoJYO4Mf8efWgkq4-x23n4_J_jJ4rMtF_4roHpXVxRzDpoxFFQbTCve3Qe1q8GLMXkMyXR19S9OAxGH7OOkSAvHZ5MYn4CCpodKw9--DKpnN1ZUorJuhs-CpEkHFfqfgzYDI2BsPt42pCk&__xts__%5B1%5D=68.ARA8-nP7jGIM91Ba0hUgpa_7oqM4Hx9sDfc-eivMWW0l67A8aeOnzCswEegj3pp6bVAwi1xbHA46A4PnbrnniRBSzD70sig2b0PzFnezCnShFK5eDEtYwTiTKrITjN3MNlfb95T_7lxMXf5S45muCQRvAVzRDOlkKeg64hoI0kEU3SsL16Ull9pi-wuZTsGFIl1L7AQML9D0Aj2v3IOO7Y1ERI4&__tn__=kC-R&eid=ARCFCOV5VwR2qPWq4B409K5BvjB5bCaYQq0lvV5RtF0bGRD6AhqAT1BYFMnn7mGV6WVOJdF7jpCJnxdU&hc_ref=ARQRBzAKxJMdEua7YYIKkOSVAZE2ran8e0gIEOuVkaI_YVkeDMksJzlUoJTAR1vh3Yg&fref=nf
Nie umiem przenosić tekstów więc proszę adminki o wyprostowanie jeżeli coś źle wkleiłam
Edytor zaawansowany
  • iryska2604 02.11.18, 22:26
    Prawda - ciekawe tematy, madre przemyslenia - wkleiłaś strone tytułową profilu BEZ DOGMATÓW z FB. Tam jest niejeden temat i gdybys usciśliła o który chodzi? W sumie to jest bardziej dla tych co maja konta na FB bo bez tego nie poczytasz.

    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • iryska2604 02.11.18, 22:28

    Bez Dogmatow
    30 grudnia 2017 ·
    Gdy plemnik niosący płeć i połowę moich genów ruszył w swoją pierwszą drogę, ścigały się z nim miliony jego „braci i sióstr”. Każdy z nich niósł wkład o innym potencjale. Być może obok większości podobnych mi, niczym nie wyróżniających się szaraczków, płynęli także niedoszli geniusze, idioci, herosi, kaleki, święci i zbrodniarze. Czy zawodnik, który dał mi życie wygrał, bo okazał się szybszy lub „celniejszy” od reszty? Najprawdopodobniej nie. Gdy dotarł na metę, zapewne kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset innych plemników, otoczyło już komórkę jajową niemal szczelnym wianuszkiem. Czy w takim razie wygrał, bo jako jedyny „dostrzegł” wejście, które umknęło innym? Też nie. Jak cała reszta, gnał na oślep. Przypadkiem trafił w dobra okolicę. Przypadkiem wolne miejsce, w które udało mu się dopchać, było tym jedynym pozwalającym wniknąć do środka i zacząć nowe życie. Przypadkiem.

    Nie jestem ani jedyną, ani najlepszą możliwą (w danym czasie) konsekwencją miłości oraz esencją ciał moich rodziców. Jestem następstwem przypadkowego zetknięcia jednej z miliardów gamet „wyprodukowanych” przez mego ojca, z jedną z setek powstałych w ciele mojej matki.

    Cała seria przypadków doprowadziła do tego, że akurat to, jedno na tysiące zbliżeń rodziców, zakończyło się moim poczęciem. Seria, która zaczęła się o wiele wcześniej zanim pierwszy raz poszli do łózka. Tak samo przecież się poznali. Przypadkiem. Jak ich rodzice, dziadkowe, pra, pra. pra...

    A poza tym, czy mogę być pewny, że w moich genach nie ma więcej przypadków, niezaplanowanych, nieprzewidzianych i niemile widzianych w rodzinie genów listonosza, kuzyna, czy nawet okupanta - jakiegoś faszysty lub czerwonoarmisty? Ile przypadków, nigdy nie ujawnionych: gwałtów, przygodnych znajomości i zabranych do grobu tajemnic alkowy zawiera moje drzewo genealogiczne?

    ...

    A może jednak nie ma czegoś takiego jak przypadek? Czyż wszystko nie jest Wolą Boską? Czy, w związku z tym, każde zdarzenie, a co za tym idzie, każde zbliżenie moich przodków, nie zostało zaplanowane?

    Czy wobec tego powinienem rozumieć, że Stwórca za każdym razem grzebał palcem w nasieniu mojego przodka i wskazywał ten jeden zwycięski, szczęśliwy plemnik? I robi tak zawsze i wszędzie, u każdego z miliardów ludzi na ziemi? Czy tylko ludzi? Wszak podobno nic nie dzieje się bez jego woli…

    ...

    Dzięki ilu przypadkom dotrwałem do momentu, w którym piszę te słowa?
    Dlaczego nikt nie przejechał trzyletniego brzdąca, który urwał się rodzicom i wbiegł na środek ruchliwej ulicy? Dlaczego nie spadłem ze wszystkich drzew, skał, dachów i rusztowań, które jako nastolatek lubiłem obłazić? Dlaczego żaden ze śmigających koło mnie pojazdów i wszelkich ciężkich przedmiotów nie zabił mnie, tak jak miliony innych ludzi w podobnych sytuacjach?

    Ile razy, gdybym wstał od stołu, wyszedł z domu chwilę wcześniej lub później, spojrzał w inną stronę lub komuś w oczy, spóźnił się albo był na czas, bym już nie żył? Ilu mi podobnych, a także lepszych ludzi, mniej ryzykujących, często nawet codziennie modlących się do swego anioła stróża, przy pierwszej lepszej, bo o wiele mniej niebezpiecznej, okazji straciło życie?

    ...

    A jeżeli nie przypadek, tylko Bóg o tym wszystkim decyduje? Według własnego uznania, jednym daje życie krótkie, drugim długie, jednym łatwe, drugim trudne. Potem ocenia nasze czyny i, każdemu podług zasług, feruje nagrody i kary. Niezasłużone wynagradza cierpienia…

    Zaraz, zaraz, tylko dlaczego tak to się dziwnie składa, że, wśród mniej lub bardziej cierpiącej większości, zdarzają się tacy, którzy „dostają” życie długie, łatwe i przyjemne? A gdy jeszcze powstrzymają się od większych grzechów albo nawet tylko na czas wyznają, trafiają do tego samego nieba, które dla innych jest również nagrodą za wszystkie niezasłużone cierpienia? Czy tu nie pojawia się przypadkiem, nie przystający do wyobrażenia absolutu nieskończenie sprawiedliwego Boga, wyraźny brak symetrii? Czy ciągnące się nieraz przez całe życie tortury straszliwego kalectwa, przemocy fizycznej i psychicznej, jakiej dostarczyć może zarówno los (czyli sam Bóg właśnie) jak i bliźni, da się w ogóle w jakikolwiek sposób wynagrodzić? Czy Bóg tłumaczy ludziom w niebie, dlaczego jedni mimo swej dobroci trafiają tam drogą przez mękę, a drugim wystarczy dobrze się prowadzić, czy nawet załapać na rozgrzeszenie?
    Gdzie tu sens? Gdzie sprawiedliwość?

    Czy ta, jedna z wielu, ale chyba najbardziej oczywista niedoskonałość naszego świata, nie jest przypadkiem także dowodem niedoskonałości potencjalnego stwórcy? Czy Wszechmogący Bóg, zarazem nieskończenie mądry, dobry i sprawiedliwy, mógłby stworzyć miejsce dostarczające tak wielu i tak nierówno rozdzielonych (w tym, w zdecydowanej większości, niezależnych od naszej woli i działań) cierpień?

    To że tak złego miejsca, jakim jest nasz świat, nie mogła stworzyć istota absolutnie doskonała, nie oznacza niestety, że nie możemy być zabawką jakiegoś okrutnego bożka, obcego programisty, który czasem w nas pogrywa.

    Możemy, ale, z dwojga złego, wolałbym być już tym przypadkiem...


    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • iryska2604 02.11.18, 22:32
    Niesamowity tekst - watro przeczytać.Ile w nim prawdy.

    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • czuk1 03.11.18, 09:07
    Te przykłady przydają się do przemyśleń o istnieniu lub niemożności istnienia sił wyższych, które (jak głoszą religie) decydują o naszym życiu od poczęcia,do śmierci i... po śmierci. Zauważamy, że władcom naszego losu powinniśmy zawdzięczać wszystko , w tym nasze życiowe klęski. I nic dziwnego, że trudno sobie wyobrazić świat tak precyzyjnie ale
    i niesprawiedliwie zorganizowany , w tym takiego boga - stwórcę, inżyniera ciała i duszy każdej ludzkiej istoty ale też zabójcę , powodującego ból,chorobę i śmierć. Nic dziwnego, że wielka część ludzkości nie daje się namówić na wiarę w morderczych demonów. W życiu jest więcej okazji,zdarzeń by rozumnie odrzucać istnienie wszechmocnego boga niż przykładów na
    jego wielbienie.
    Jeśli w życiu mi się dobrze wiedzie , podobnie jak miliardom innych istot ludzkich.... to rozumuję, że bóg wykonuje swoje obowiązki , że to jego rutynowe działanie . Co najwyżej mogę mu podziękować.
    Jeśli natomiast - człowiek choruje od dziecka (nie może bawić się z kolegami)
    - potem choruje na gruźlicę (nie może studiować, iść do wojska)
    To taki młody człowiek nie wierzy w istnienie boga, bo jeśli by bóg faktycznie był to nie powodował by wielkiej tragedii młodego człowieka. Taki młody odchodzi z grona wierzących w istnienie boga.
    Po przemyśleniach z "Bez Dogmatów" .... tym bardziej w takim myśleniu/działaniu młody - i każdy myślący - człowiek się upewnia.
  • estella50 03.11.18, 11:08
    Bardzo ciekawy tekst! Jeśli moje powstanie jest kwestią przypadku, to moje życie jest też kwestią przypadków. Nie tylko tych z moim udziałem, ale też przypadków dotykających innych ludzi, a mnie sięgających rykoszetem. Nawet przypadki sięgające natury ożywionej i nieożywionej mogą wpłynąć (i na pewno tak się dzieje) na ludzkie życie. Każdy z nas jest w stanie przytoczyć takie zdarzenia widziane w tv, czy przeżyte na własnej skórze. Wystarczy skórka z banana na drodze, albo spóżnienie na pociąg. Pamiętacie film Kieślowskiego "Przypadek"?
    I tak mi się nasuwa: jestem sumą i wypadkową przypadków. Przypadkowa osoba na przypadkowym świecie. surprised
  • czuk1 03.11.18, 11:26
    Estell50 .
    I tak mi się nasuwa: jestem sumą i wypadkową przypadków. Przypadkowa osoba na przypadkowym świecie. surprised

    ..... a gdzie jest miejsce na majstersztyk tworzenia , sterowania, opieki, kary i odejścia .... ? Też przypadkowe ? smile
  • estella50 03.11.18, 15:57
    Zacytowałabym E. Kanta, ale i jego znane twierdzenie i majstersztyk, o którym piszesz wykracza poza moje rozumienie. Jestem ograniczona racjonalizmem.
  • anoagata 03.11.18, 18:21
    Czyli dziadek babkę
    babka dziadka
    tak powstała moja matka....
  • aga-kosa 03.11.18, 19:59
    M Załucki: Skąd się wziąłem
    Najpierw był chaos, plazma i papka...
    Wreszcie spotkali się gdzieś ukradkiem
    moja pra pra pra pra pra
    prababka
    z moim pra pra pra pra pra pra
    pradziadkiem
    Ona prosiła:
    - Nie figluj, bo dzień
    i święty Santewit przy drodze...
    Lecz on na jej prośby
    był głuchy jak pień
    I z tego to pnia - ja pochodzę. W ten wieczór ciszy bardzo mi się temat o pochodzeniu podoba. Zgadzam się z Załuckim, którego zawsze lubiłam. wink
    Pozwólcie, ze wpiszę jeszcze jeden jego wiersz nie związany z tematem:
    Pewna pani mi rzekła ponuro
    Że nie grzeszę fizyczną kulturą.
    Żal mi serce przeszył
    Zły spojrzałem na nią
    Gdybym nawet grzeszył
    To i tak nie z panią.
    Nie ma Załuckiego z nami już prawie 20 lat a wierszyk jak wierszyk - ktoś kogoś kojarzy ? aga
  • suender 03.11.18, 22:13
    zajbel 02.11.18, 22:17

    > Bardzo ciekawe przemyślenia

    Przeczytałem cały tekst tu:

    bezdogmatow.blogspot.com/2017/12/jestem-przypadkiem_29.html
    i widzę, że pisał go człowiek miotający się w kwestiach typu przypadek-determinizm (konieczność).

    Ja się też wychowałem w owym dualizmie poznawczym. On naprawdę mąci człowiekowi w głowie.

    Myśl ludzka naukowa (głownie fizyka) jechała na koncepcji determinizmy przez całe wieki.
    Klasycznym przedstawicielem determinizmu jednoznacznego był francuski fizyk, matematyk i astronom Pierre Simon de Laplace (1749–1827). I twierdził, że gdyby się znało warunki stanu pierwotnego to dało by się przewidzieć stany danego obiektu fizycznego w dowolnie odległej przyszłości. Czyli nawet los konkretnego człowieka od urodzenia do śmierci.

    Indeterminizm (przypadek/chaos) to stosunkowo niedawna koncepcja fizyczna sprzed ca. 250 lat (jako koncept filozoficzny pamięta jednak czasy b. dawnych myślicieli).

    Religijnie przyjmuje się istnienie jakiejś wersji pośredniej tj. przypadek+determinizm łącznie z włączaniem się do nich ręki Omnipotenta z Nieba.

    Sam goły determinizm rządzący losem człowieka nazywa się fatalizm, którego zwykle człowiek nie lubi.
    Religijna wolna wola człowieka daje mu szansę na kształtowanie (w pewnej części) własnego losu.

    Większość ludzi uważa, że posiada wolną wolę, przynajmniej częściową (chce podnieść rękę, - to ją podnosi.).
    W konsekwencji czego może żyć zgodnie z jego osobistą moralnością. Ale do momentu urodzenia człowieka i do osiągnięcia jako takiej świadomości, on o siebie nie decyduje. Z tego powodu burzy się, że ktoś za niego zdecydował, w jakim miejscu na globie się urodził, w jakiej rodzinie (biednej/bogatej) i w jakiej kondycji zdrowotnej. Ma rację? Trudno powiedzieć.

    Ale co? Należy pamiętać, że człowiek to osobnik raczej społeczny niż samotnik. Ten fakt powinien dawać człowiekowi dużo do myślenia. I w tym momencie wkracza filozofia rytu religijnego lub świeckiego/ateistycznego.

    Ta rytu religijnego, może mu powiedzieć, kiedy miał pecha i urodził się w np. warunkach b. niekorzystnych, czy z bardzo powikłaną kondycją zdrowotną. Może mu powiedzieć, że ten ciężar który mu przychodzi nieść przez życie (niekiedy baardzo długo) to jest okazja dana jego rodzinie i jego bliźnim, do dobrych uczynków wobec niego. Po drugie może swe cierpienie ofiarować za najbliższych z rodziny, albo całkiem obcych. Błędem jest utrzymywać, że katusze chorych od urodzenia to kara za grzechy, bo nader rzadko tak jest. Kary za grzechy na ziemi dotykają ludzi, ale to dla nich okazja do poprawy i nie tylko.

    Autor przedmiotowego tekstu ma małą wiedzę, o chrześcijaństwie gdyż pisze:
    "A gdy jeszcze powstrzymają się od większych grzechów albo nawet tylko na czas wyznają, trafiają do tego samego nieba,"
    Przecież wiadomo, że do Nieba nie dostaje się człowiek za dobre uczynki, żeby się nikt nie chełpił (ja ich miałem dużo, a ty tak mało), ale z samej WIARY w Zbawiciela (WIARA twoja cię wybawiła!).
    Dobre uczynki są dobre bo pobają się Bogu, ale On nie od nich uzależnia Niebo!

    Podobnie pisze:
    "Czy Bóg tłumaczy ludziom w niebie, dlaczego jedni mimo swej dobroci trafiają tam drogą przez mękę, a drugim wystarczy dobrze się prowadzić,"
    Przecież także wiadomo dlaczego tak jest z ewangelii o winnicy:

    "Czy nie mogę robić z moją własnością co chcę? Czemu krzywym okiem patrzysz na mnie, żem ja dobry? Że i tym co godzinę procowali też chcę zapłacić, a z resztą czyż nie umówiliśmy się o denara za dniówkę?"

    Wracając zaś do fizycznych problemów z koncepcjami determinizm i indeterminizm (przypadek), to dopiero w fizyce cząstek elementarnych (mechanika kwantowa) ujawnia się pełnia istnienie koncepcji samego przepadku (Werner Heisenberg, Kurt Gödel tj, ich teorie).

    A że ludzie nawet fizyki mają trudność w zrozumieniu hipotezy względności, to fizyk z UJ prof. Lech Sokołowski jest zdania, że dopóki ktoś nie wymyśli jakiś inny koncept (nie determinizm & indeterminizm) to tego problemu się nie rozwiąże.

    I jeszcze na koniec zabawne zdarzenie z życia K. Goedel(a):

    "Po jego wykładzie został zapytany przez młodego redaktora z „Science Magazine”, mniej więcej tak: "Jak to możliwe Profesorze, że Pański dorobek naukowy zaprzecz teorii ewolucji? A on tego młodziana zgasił jednym krótkim zdaniem: "A co to jest młody człowieku ta EWOLUCJA?"

    Dzięki za uwagę .....
  • wikul 03.11.18, 22:57
    Przepraszam, mogę coś podpowiedzieć? Skracanie linków.

    tiny.pl


    --
    "– Nie możemy pozwolić na to, żeby społeczeństwo miało wiedzieć, że my kłamiemy" – Jarosław Kaczyński "
  • czuk1 04.11.18, 08:34
    Przemyślenia własne, i wypowiedzi innych (jak ta niżej), prowadzą do wniosku, że nie jest możliwe by istniał ktoś tak nieskończenie wszechstronny a jednocześnie tak niedoskonały i zbrodniczy.

    ….."Czy ta, jedna z wielu, ale chyba najbardziej oczywista niedoskonałość naszego świata, nie jest przypadkiem także dowodem niedoskonałości potencjalnego stwórcy? Czy Wszechmogący Bóg, zarazem nieskończenie mądry, dobry i sprawiedliwy, mógłby stworzyć miejsce dostarczające tak wielu i tak nierówno rozdzielonych (w tym, w zdecydowanej większości, niezależnych od naszej woli i działań) cierpień? ….” tiny.pl/g3mbh
  • suender 04.11.18, 10:20
    czuk1 04.11.18, 08:34

    > Przemyślenia własne, i wypowiedzi innych (jak ta niżej), prowadzą do wniosku,
    > że nie jest możliwe by istniał ktoś tak nieskończenie wszechstronny
    > a jednocześnie tak niedoskonały i zbrodniczy.

    Taki wniosek nasuwa się tylko przy założeniu, ze Omnipotent jest zwykłym człowiekiem jak ja i Ty.
    Ale gdyby miał naturę człowieka to by nie był Omnipotentem.

    Cechy Omnipotenta do końca zna NIKT!
    Jego nie obowiązują ludzkie kryteria Dobra i Zła w człowieczym rozumieniu.
    On stworzył Dobro i Zło, by dać człowiekowi (nie Jemu) wybór wg. Wolnej Woli. A że Omnipotent oczekuje Dobra od człowieka bo taki Jego wybór, choć mógłby zrobić odwrotnie, - ale nie zrobił.

    Natomiast religijne określenie, że Omnipotent jest dobry i sprawiedliwy w cale nie znaczy dobroci i sprawiedliwości w ludzkim znaczeniu.
    Chrześcijaństwo mówi, że dobroć Omnipotenta polega na tym, że jest gotów zawsze i wszędzie odpuszczać nam nasze winy i to robi, kiedy tylko o to prosimy. A Jego sprawiedliwość też jest inna od ludzkiej: Daje każdemu po denarze za pracę w winnicy, niezależnie czy długo czy krótko tam pracował. Robi tak, by tak sobie upatrzył robić, a tak Mu wolno!
    Takiej sprawiedliwości człowiek nie lubi akceptować, rzecz zrozumiała ........

    Serdecznie pozdrawiam.
  • dociek 04.11.18, 10:38
    Człowiek, cóż osiągnął wiele jako gatunek. W tym także zdolność do gigantycznych dywagacji o zupełnie niczym.

    www.facebook.com/andrzejwrzolek/videos/1774034292645760/

    --
    Jeżeli winnych nie ma, znaczy, oni są u władzy.
  • suender 04.11.18, 10:55
    zajbel 02.11.18, 22:17

    > Bardzo ciekawe przemyślenia

    A tutaj Proszę Państwa wywiad też z człowiekiem lekko wewnętrznie nie zrównoważonym:

    ksiazki.wp.pl/mariusz-szczygiel-mam-klopot-z-tym-ze-ludzie-klecza-i-sie-modla-6311836460349057a

    I też bardzo ciekawe do przemyślenia.

    Zachęcam do przeczytania!
  • suender 04.11.18, 12:25
    zajbel 02.11.18, 22:17

    > Bardzo ciekawe przemyślenia

    A tu zwierzenia mniej kontrowersyjnego człowieka Stanisława Lema, pt.: "Mein Leben "

    solaris.lem.pl/home/biografia/przypadek-i-lad
    To też jest ciekawe i do przemyślnie.
    Tytułem zajawki przytaczam fragment jego wypowiedzi:


    Przystępując do pisania autobiografii świadom jestem dwóch przeciwstawnych sił powodujących moją ręką. Jedną z tych skrajności jest przypadek, drugą kształtujący życie porządek. Czyżby wszystko, co sprawiło, że przyszedłem na świat i przetrwałem, pomimo że wielokrotnie groziła mi śmierć, aby w końcu zostać pisarzem - i to jeszcze takim, który nieustannie stara się godzić ze sobą sprzeczne elementy realizmu i fantastyki - może być postrzegane wyłącznie jako rezultat niezliczonej ilości przypadków? A może jednak zadziałała jakaś predestynacja - nie w formie nadprzyrodzone mojry, nie skrystalizowana w los kiedy leżałem jeszcze w kołysce, lecz gdzieś we mnie kiełkująca - powiedzmy w mym genetycznym dziedzictwie, jak przystało na agnostyka i empiryka?

    W każdym razie roli jaką przypadek odegrał w mym życiu nie sposób pominąć. Kiedy w 1915 roku poddała się przemyska twierdza mój ojciec jako lekarz armii Austro-Węgier dostał się do rosyjskiej niewoli. Po niemal pięciu latach w chaosie rosyjskiej rewolucji zdołał powrócić do rodzinnego Lwowa i - o czym wiem z jego opowiadań - co najmniej raz jako oficer, a więc "wróg klasowy", miał zostać na miejscu rozstrzelany. Z życiem uszedł tylko dlatego, że kiedy prowadzono go na egzekucję rozpoznał go idący chodnikiem ukraińskiego miasteczka żydowski fryzjer ze Lwowa. Fryzjer osobiście golił komendanta miasta, a zatem mógł się wstawić za ojcem. Tylko dlatego mego ojca - który jeszcze nim nie był - wypuszczono na wolność i mógł powrócić do Lwowa, do narzeczonej.

    Życzę miłej lektury!
  • iryska2604 04.11.18, 18:12
    Bardzo lubię Szczygła i juz zaczynam poszukiwania tej książki.
    Pisanie nadaje sens Twojemu życiu?
    Bezsensownemu życiu, bo ja, jako ateista, nie widzę żadnego sensu w istnieniu ludzkości. ŻADNEGO, ŻADNEGO! Ludzie, moim zdaniem, są po nic i ludzkość jest po nic… ale skoro już tu jesteśmy, to trzeba stworzyć jakiś piękny sens dla siebie. Napisałem kiedyś na moim Instagramie: skoro już się urodziłem, to chcę jak najwięcej zrozumieć. Chcę korzystać z tego co piękne, co przyjemne, radzić sobie z tym, co nieprzyjemne i przy okazji chcę coś zrozumieć. Tyle mojego, ile zrozumiem. Z podziwem i ze zdumieniem patrzę na ludzi, którym nie zależy, żeby cokolwiek zrozumieć, tylko tak żyją z dnia na dzień…


    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • estella50 04.11.18, 19:31
    Ciagle są te dwie przeciwstawne siły: deizm i ateizm, zło i dobro, plus i minus, niebo i piekło, noc i dzień. I może to dobrze, bo właśnie mocowanie się tych sił daje napęd naszemu istnieniu?
  • suender 05.11.18, 19:55
    zajbel 02.11.18, 22:17

    > Bardzo ciekawe przemyślenia

    W imieniu wszystkich forumowiczów tu piszących chcę Pani pogratulować za świetny pomysł założenia tego wątku oraz szczerze podziękować. Dlaczego?
    Ten wątek zapewne po niedługim czasie zapełni się rożnymi innymi linkami z bardzo ciekawymi sprawami, które dadzą asumpt ku pogłębieniu i refleksji.

    Co więcej wątek później obrośnie licznymi komentarzami pozostałych forumowiczów, które ubogacą nas wszystkich.

    Na razie tyle: Zachęcam do szukania nietresujących linków i wklejania ich tutaj!

    Pozdrawiam Was Wszystkich!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka