Dodaj do ulubionych

Narodowość: Tutejsi

08.09.19, 10:02
Wg mej wiedzy historycznej dotyczącej pogmatwanych spraw narodowościowych okresu międzywojnia, w czasie spisów powszechnych II RP, na kresach wschodnich wyodrębniła się spora grupa ludności określająca się jako "tutejsi" lub niekiedy "prawosławni". Byli to w przewadze Białorusini, choć nie tylko, którzy świadomi doświadczeniem bali się zdefiniować konkretnie swą narodowość, czując potencjalne zagrożenie bądź ze strony Rosjan, bądź Polaków, czy nawet Ukraińców lub Żydów.

Wg Wikipedii: Tutejsi – samookreślenie przynależności narodowościowej istniejące na pograniczu zasięgu języka polskiego, białoruskiego i ukraińskiego oraz wyznania katolickiego i prawosławnego. W oficjalnym piśmiennictwie naukowym i urzędowym powstało najprawdopodobniej na przełomie lat 20. i 30. w II Rzeczypospolitej. Oznaczało ludność miejscową (na Polesiu, Podlasiu) mówiącą gwarami białoruskimi lub ukraińskimi i nie wykazującą jednoznacznego poczucia przynależności do zwartych miejscowych grup narodowościowych. Obecnie ten termin nadal jest używany na Podlasiu (województwo podlaskie, Białostocczyzna) i oznacza miejscową ludność wyznania prawosławnego lub ludność wyznania katolickiego pochodzenia białoruskiego. Jest też traktowany jako określenie wszystkich podlaskich prawosławnych lub wszystkich podlaskich Białorusinów; w mniejszym stopniu określenie to zachowało się wśród członków białoruskojęzycznej ludności katolickiej na Podlasiu – tożsamość tej społeczności ewoluuje w kierunku narodowości polskiej.
Określenie takie zaistniało w wynikach powszechnych spisów ludności w 1921 r. (z pytaniem o narodowość) i 1931 r. (z pytaniem o używany język) z Polesia[1]. Do tej pory nie były czynione próby zdefiniowania lub samozdefiniowania przynależności narodowościowej mieszkańców tego obszaru, uważanych za grupę etniczną i zwanych Poleszukami. Zamiast tego badano ich pod względem językowym, i zgodnie polscy oraz rosyjscy językoznawcy stwierdzali istnienie znacznej liczby gwar lokalnych dzielonych na ukraińskie, białoruskie i przejściowe. We wspomnianych spisach powszechnych Poleszucy w zdecydowanej większości określili się jako tutejsi lub mówiący w języku tutejszym (w 1931 r. na 1 132 tys. mieszkańców Polesia 707 tys., czyli 64%, określiło tak swój język, 4,8% podało ukraiński, a 6,6% – białoruski). Taki wynik świadczył o tym, że Poleszucy uznawali się za różniących się od innych zwartych grup zamieszkujących Polesie (jak np. Żydzi czy Polacy) pod względem narodowościowym i językowym. Co do języka, to mówili gwarami, według Majeckiego najbardziej zbliżonymi do języka ukraińskiego.


Wg FB: https://scontent.fwaw5-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/40803966_2079396128758186_1134375311836708864_n.jpg?_nc_cat=111&_nc_eui2=AeGx2lM9Vp2XkOVE_7mIE_hR9TCuCD7yzKok42lmtmBmrdFz9nt_KIgKzRzCIwvu19_lRKf4M2GF68fR-lqnjO3kQeXdUDEJJ_hm3vUPGOPc7w&_nc_oc=AQkyV53irf6f94UdggeakQo0jTQs-WozbOJFNE-cwaooeUxmS2z5g19196OGzHR0MfI&_nc_ht=scontent.fwaw5-1.fna&oh=815be74a3f5231ae5052801f2400f8d9&oe=5E0D82CD

"Andrzej Saramonowicz

Instytut Pamięci Narodowej uznał, że Bronisław Geremek nie może zostać nazwany Europejczykiem. Wszelako nie dlatego, że Bronisław Geremek nie był Europejczykiem. Wprost przeciwnie - właśnie dlatego, że nim był.

W tym z pozoru aberracyjnym działaniu IPN skrywa się coś, co w mojej opinii opisuje najważniejszy podział, który występuje w kraju nad Wisłą.

Jest to podział na:

1. Polaków-Europejczyków, którzy czują się częścią uniwersalnej cywilizacji europejskiej;

2. Polaków-Tutejszych.

Przez "tutejszość" rozumiem więcej niż terytorializm. To mentalna i duchowna wsobność, ksenofobia z odwróconym znakiem, która z niebycia tym, kim się nie jest, wyprowadza ontologiczną wartość tego, kim się jest, bez konieczności uzasadniania tejże wartości pozytywnymi cechami i właściwościami. Wystarczy nie być innym, by być lepszym.

Polacy-Tutejsi są zatem szalenie dumni ze swojej wsobności, a z kultury zachodniej pragną zachować właściwie jedynie schizmatyczną wersję narodowego chrześcijaństwa, która - rzecz to oczywista - z uniwersalizmem chrześcijaństwa nie ma nic wspólnego; jest wręcz antychrześcijańska.

Polacy-Tutejsi uważają też Polaków-Europejczyków za zdrajców. Jest to ewidentny idiotyzm - wszak nie można zdradzić czegoś, do czego się nie przynależy. Polacy-Europejczycy nigdy nie byli Polakami-Tutejszymi, więc nie mogli ich zdradzić. Tak jak będąc Rosjaninem nie można zdradzić Niemiec, a będąc kibicem Barcelony nie można zdradzić Realu.

Czas zatem najwyższy uświadomić sobie, że na terenie dzisiejszej Rzeczpospolitej Polskiej żyją dwa odrębne narody. Używając tych samych słów i składni, mówią całkiem różnym językiem. Mają odmienne wartości, bohaterów, kulturę, sny, nadzieje. Za czym innym tęsknią, czego innego się boją, a śpiewając ten sam hymn, wzruszają się w różnych momentach.

Dwa odrębne narody.

I nie wolno dłużej udawać, że jest inaczej. Dlatego też należy w końcu porzucić utopijną myśl o odbudowie ciągle jeszcze rzekomo istniejącej wspólnoty - pozostałości po polskim raju.

Tu utopia.

Miazmat. Fatamorgana. Trup.

Ożywienie trupa może wskrzesić wyłącznie frankensztajnowskie monstrum.

Polacy-Europejczycy - spychani od trzech lat przez Polaków-Tutejszych do gett - muszą więc nareszcie pomyśleć o swojej odrębności.

Musimy o naszą odrębność zawalczyć. Musimy ją dla siebie i naszych bliskich wygrać.

Nie zapominajmy, że my, Polacy-Europejczycy, nie jesteśmy ani trochę słabsi. Tym bardziej też nie jesteśmy w niczym gorsi.

Nasza polskość - ukształtowana przez romantyzm i historyczną pamięć o Rzeczpospolitej Obojga Narodów - jest piękna i wzniosła. To spuścizna po naszych najszlachetniejszych poprzednikach: Mickiewiczu, Słowackim, Norwidzie, Wyspiańskim, Miłoszu, Gombrowiczu, Herbercie, Giedroyciu, Piłsudskim i wielu innych.

Mamy prawo być z siebie dumni. I z tego, że wierzymy w polskość otwartą. Bo to jest lepsza polskość, czas najwyższy przestać się wstydzić o tym głośno mówić.

Powinniśmy być dumni, że nasz naród tworzy się w porządku nacjonalizmu obywatelskiego.

Że definiuje go wspólna przestrzeń polityczno-kulturowa, określona wokół instytucji i wartości.

Że to dobrowolny związek oparty na przywiązaniu do zasad umowy społecznej.

I wreszcie, że nasz naród jest inkluzywny, czyli otwarty dla wszystkich, którzy chcą dołączyć do wspólnoty, szanując jej wartości, instytucje i kulturę.

Tymczasem to, co się dziś usiłuje przepchnąć jako jedyną dopuszczalną formę polskości, jest tejże polskości żałosną karykaturą. Polacy-Tutejsi są zwolennikami nacjonalizmu etnicznego, który wyklucza ze wspólnoty tzw. obcych oraz tych członków etnosu, którzy arbitralnie zostają uznani za obcych.

Nacjonalizm Polaków-Tutejszych zakłada wyższość "swojskości" nad uniwersalnymi zasadami humanizmu. Stąd nawet współczesny polski katolicyzm musiał stać się "swojski", jawnie kontestując sposób, w jaki wiedzie Kościół papież Franciszek.

Co ciekawe, Polacy-Tutejsi znacznie lepiej sobie zdają sprawę z istnienia dwóch odrębnych polskich narodów. Nie ulegają iluzjom - jak wielu Polaków-Europejczyków - że podzieloną wspólnotę polską da się jeszcze skleić. Co więcej, ani trochę im na niej nie zależy. Pragną po prostu zagarnąć jak najwięcej z tego, co było dawnym wspólnym dobrem, by zepchnąwszy "swoich obcych" do rezerwatu, trzymać ich w nim, unieważniając - w zależności od potrzeb i okoliczności - ów kłopotliwy balast mniej lub bardziej brutalnie.

A pierwszym stopniem unieważnienia jest zawsze język.

I właśnie dlatego posępny strażnik Polski Wsobnej, czyli IPN uznał, że Bronisław Geremek nie może być nazwany Europejczykiem.

Tak jak ja i Ty.
"

--
Im bliżej, tym gorzej.
Edytor zaawansowany
  • alfredka1 08.09.19, 10:33
    Dziękujemy !!!
    /wychowywałam się wśród TUTEJSZYCH ,
    czy oni dzisiaj nie byliby Europejczykami ?
  • estella50 08.09.19, 10:46
    Bardzo ciekawa ta informacja. Wszędzie są jakieś regionalizmy, gwary, jacyś "tutejsi" od pokoleń. Ale opisani przez Docieka "tutejsi" zachowują swoją tożsamość poleszucką chyba z powodów bezpieczeństwa. Trzymają się siebie z poczucia zagrożenia. I to tak od dziesięcioleci, od wieku! Była straszna wojna, zmiany granic, ustrojów, rządów, a oni ciągle z rezerwą. Dlaczego? Co i kto jest dla nich taki grożny?
  • iryska2604 08.09.19, 11:20
    Przez "tutejszość" rozumiem więcej niż terytorializm. To mentalna i duchowna wsobność, ksenofobia z odwróconym znakiem, która z niebycia tym, kim się nie jest, wyprowadza ontologiczną wartość tego, kim się jest, bez konieczności uzasadniania tejże wartości pozytywnymi cechami i właściwościami. Wystarczy nie być innym, by być lepszym.

    Polacy-Tutejsi są zatem szalenie dumni ze swojej wsobności, a z kultury zachodniej pragną zachować właściwie jedynie schizmatyczną wersję narodowego chrześcijaństwa, która - rzecz to oczywista - z uniwersalizmem chrześcijaństwa nie ma nic wspólnego; jest wręcz antychrześcijańska.


    To wyjaśnia wszystko. Wg jedynie słusznej oni sa tutejsi a ta cała reszta co sie z nimi nie zgadza...


    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • dociek 08.09.19, 11:53
    Estella50, bardzo trafna analiza. Współpracowałem ze znajomą przy kilku jej pracach naukowych z dziedziny politologii dotyczących właśnie stosunków narodowościowych na Kresach Wschodnich w okresie kształtowania się II RP. Również zrozumieliśmy, że zasadniczą przyczyną braku utożsamiania się narodowościowego ludności miejscowej był po prostu strach. Obawa przed wszystkimi obcymi i przed tym, jakie kolejne pogromy i nieszczęścia ze sobą przyniosą. Zmiany granic, wojny, najazdy, zabory, grabieże, gwałty - wszystko to odbijało się głęboko i tragicznie na życiu "tutejszych". Pozbawiało ich życia, resztek dóbr, jedzenia, wolności, godności, o możliwości rozwoju i nauki nawet nie wspominając. Tamtejsi "tutejsi" byli zastraszani i gnębieni przez pokolenia.

    A teraz przenieśmy to do naszych "Polaków-Tutejszych". Na ile, ze swoim dotychczasowym wycofaniem są dziedzictwem tamtych? A na ile, ze swoim obecnym, proPiSowskim zapałem, Kato-nacjonalistycznym rozpasaniem, zachłannością, żądzą władzy, lekceważeniem przyszłości, nauki i wiedzy, gardzeniem i pomiataniem innymi są spuścizną tamtych czasów pogardy i poniżania? Mam obrzydliwa świadomość, że PiS to kato-bolszewicka partia lumpenproletariatu, identyczna w swym elektoracie i dążeniach z narodowo-socjalistyczną NSDAP i Socjaldemokratyczną Partię Robotniczą Rosji bolszewików. Obie te formacje niszczyły inteligencję i rozum, pozbawiały samodzielności i wolności na rzecz całkowitego posłuszeństwa swoim wodzom.

    --
    Stado świń przy korycie, bo barany były przy urnach.
  • iryska2604 08.09.19, 17:05
    Masz całkowitą rację. Zastanawiam się czasem jak mogło do tego dojść , przecież świat idzie do przodu a ci nasi "tutejsi" wyraźnie sie cofają, zasklepiaja się niemal, są nieprzemakalni. Nie umiem tego pojąć. Czy to poczucie władzy powoduje ich myslenie? Nie przychodzi im do głowy że silniejsi upadali?

    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • dociek 08.09.19, 18:15
    I tu możemy spiąć klamrę strachu. Ponieważ strach przed obcym i nieznanym stoi u podstaw tworzenia się religii. Cwani członkowie społeczności, ci bardziej obrotni spostrzegli w kultywowaniu tego strachu, a w jego następstwie - religii wspaniały interes bez własnego wkładu i odpowiedzialności.

    Dlatego kler i Kościół do dziś z tego korzysta, mącąc nieświadomym i zastraszonym owieczkom swym mściwym bogiem i śmiertelnymi grzechami - ogromnie się na tym dorobił. I nadal mąci będąc we współpracy z władzą. Od lat stwierdzono, że sojusz tiary z koroną dają wspaniałe efekty... w grabieniu maluczkich.

    --
    Im bliżej, tym gorzej.
  • estella50 08.09.19, 18:03
    Irysko, ja współczesnych "tutejszych" nie widzę wśród partyjnych pisowców, tylko w ich elektoracie. Partyjniacy cynicznie, bezwzględnie i z pełną pogardą wykorzystują ten swój niedokształcony, niezbyt myślący i pracowity elektorat.
    A teraz druga kwestia: na ile "tutejsi" z Kresów są tożsami z "tutejszymi" zwolennikami PiS.
    Jeśli poszukiwać tożsamości to jedynie w poczuciu drugorzędności, osamotnienia, obcości. Ci dzisiejsi nie noszą w sobie pamięci mordowanych i grabionych Poleszuków żyjących na styku granic, kultur i polityki. Ale mają, czy mogą mieć, poczucie drugorzędności w korzystaniu z dóbr cywilizacyjnych. Nie są na tyle wykształceni, majętni, utalentowani, żeby coś znaczyć. Nie mają koligacji, wpływów i sił, żeby ktoś się z nimi liczył.
    I to, te wszystkie zmienne, znakomicie wykorzystał Kaczyński rozdawnictwem. Po pierwsze dostrzegł ich! A po wtóre docenił!
    Gdybyż tak Platforma dostrzegła i doceniła 4 lata temu, to mielibyśmy dzisiaj zupełnie inny obraz sytuacji.
  • alfredka1 08.09.19, 18:20
    historia sprzed wojny /postaram sie krótko/
    w lecie pułk ojca wyjeżdżał na manewry do Puszczy .
    Były w niej też domki dla rodzin.
    Pamiętam ... przychodzili ludzie mówiacy mieszaniną jęz. polskiego i białoruskiego . Przynosili jagody, grzyby . i cieszyli sie z zarobionych pieniedzy. I ... na pytania zawsze odpowiadali "JA TUTEJSZY". Na pytanie o wyznanie często odpowiadali : my do boha molimsia .....
    /to był rok 39. więc doskonale pamietam /

  • dociek 08.09.19, 18:36
    Nie zgodzę się z Tobą estello50. Dla mnie dowodem na mentalne "wnętrostwo" i "wsobność" liderów PiS jest ich stosunek do Unii, bo "narzuca obce i nowe", do NATO "bo dowodzą obcokrajowcy", do emigrantów, "bo przywleką choroby i pasożyty", do niewierzących i walczących o wolności (w tym seksualną), bo "odwracają uwagę od tacy w kościele", do Ukraińców i Białorusinów, bo "zabierają pracę miejscowym albo chcą za dużo zarabiać, poza tym zapładniają czyste rasowo Polki", itd., itd.

    Taki sposób "myślenia" mają obecni Polacy-Tutejsi, m.in. dlatego że rżnąc jaśnie panów i inteligencję (dosłownie i w przenośni) w kolejnym pokoleniu wywodzą się z zaściankowych, nawiedzonych prymitywną wiarą parobków z czworaków dworskich. Bo ich pradziadowie byli też "tutejsi", chociaż jednak inaczej.


    --
    Jeżeli winnych nie ma, znaczy, oni są u władzy.
  • estella50 08.09.19, 20:11
    Co do liderów PiS możesz mieć rację. Ale nie co do samego prezesa! Wystarczy prześledzić jego życiorys i motywy. Narracja, którą wymyśla i pielęgnuje służy tylko zdobyciu pełni władzy i rządzeniu! Dlatego otacza się kanaliami i złodziejami, bo tacy są jemu potrzebni i tacy są sterowalni. Dlatego udaje teraz wierzącego i wielce bogobojnego, bo na teraz taka postawa jest opłacalna. Dlatego szczuje na "innych", żeby zostać jedynym obrońcą. To wszystko jest w jego mniemaniu konieczne, żeby zostać 100% wodzem. Ale tak naprawdę on doskonale manipuluje, ale też gardzi tym swoim elektoratem i tymi swoimi posłusznymi wasalami. Nie zawaha się ani chwili, żeby w razie potrzeby rzucić ich na pożarcie Unii, elektoratowi, biskupom, czy komu tam trzeba będzie.
    Tak więc uważam, że JK to zupełnie odrębna jednostka chorobowa.
    Co do reszty tego towarzystwa, to zgoda w ocenie.
  • iryska2604 08.09.19, 20:19
    Prezes to zupełnie inna para kaloszy. Nigdy nie ukrywał ,ze zalezy mu tylko na władzy. Pamietacie co mówił w wywiadzie który spisała Torańska? Dziwię sie tylko ludziom, że sa tak podatni na manipulacje - to dla mnie niesamowite.

    --
    mieć w górze niebo a w sobie spokój...
  • suender 10.09.19, 19:45
    dociek 08.09.19, 18:36
    Dla mnie dowodem na mentalne "wnętrostwo" i "wsobność" liderów PiS jest ich stosunek do Unii, bo "narzuca obce i nowe", do NATO "bo dowodzą obcokrajowcy", do emigrantów, "bo przywleką choroby i pasożyty", do niewierzących i walczących o wolności (w tym seksualną), bo "odwracają uwagę od tacy w kościele", do Ukraińców i Białorusinów, bo "zabierają pracę miejscowym albo chcą za dużo zarabiać, poza tym zapładniają czyste rasowo Polki", itd., itd.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    - Żadne "wnętrostwo" i żadna "wsobność" , bo oni tylko odgrywają taki teatrzyk do ocipiałego suwerena. Na potrzeby prywatne oni mają zupełni inną skalę wartości, mianowicie jak większość ludzi. Proszę popatrzeć, jak im towary z tej niby nienawidzonej UE bardzo odpowiadają, jak kupują na potęgę alemańskie samochody dla użytku prywatnego i służbowego. Jakoś nie nazywają tych dóbr materialnych "obcymi", bo dobrze znają ich wysoką jakość i w miarę wysoką niezawodność.

    Jako tłumacz amator, miałem do człowieka z prezesowego elektoratu prośbę, bym mu przetłumaczył fragment z instrukcji do jego VW. Zrobiłem mu to (bo znajomy), ale zaraz też zapytałem: Dlaczego kupiłeś tego "grata" zza Odry, przecież tamtych ludzi nie lubisz?
    A on na to: No nie lubię, ale auta mają b. dobre, - he, he, he, .....

    - Natomiast radzę trochę odejść od złej maniery, by w każdym poście nawiązywać do tematyki konfesyjnej (vide: bo "odwracają uwagę od tacy w kościele"), bo to już jest nudne i nieetyczne. Tutaj powtórzę za T. Terlikowskim: "Konfesyjność dla obecnej władzy to tylko pozór i doraźny interes polityczny, - zwykli faryzeusze!" Ale chyba to za trudne byś zrozumiał i przestał dalej tak jątrzyć, a taką narrację podłapuje często bezkrytycznie opozycja i na tym wielce traci, a ja na nią b. liczę i życzę jej by jak najszybciej była u władzy naprawiła niecny spadek po pislandowych dzikusach.

    Dzięki za uwagę i pozdrawiam.
  • wikul 12.09.19, 21:31
    Moi przodkowie po mieczu pochodzili z Podlasia a po kądzieli z Polesia. Odkąd pamiętam identyfikowali się z polskością ale matka czasem podśpiewywała po rosyjsku albo podobnie. Wszystkie te etniczne różnorodności żyły sobie zgodnie do czasu gdy jakiś nawiedzony oszołom nie podjudził jednych przeciw drugim.
    Niestety, historia lubi się powtarzać.
  • estella50 12.09.19, 22:29
    U mnie gorzej: Po mieczu owszem, chłop z Mazowsza. Wprawdzie miłośnik opery i Sienkiewicza, ale chłop. Pod jednymi rządami lepiej, ale pod innymi gorzej. Za to po kądzieli masakra! Kaszub I Niemka! W dodatku gdzieś tam jeszcze I Francuz się plącze I Turek nawet! Pomieszane z poplątaniem. Politykom z moim rodowodem nie dogodzę, bo zawsze do jakiegoś przodka mogą się przyczepić. Chociaż ja tutejsza, z Borów.
  • dociek 13.09.19, 07:44
    Nie zliczę nacji i powiązań: Polacy, Niemcy, Łotysze, Litwini, Rusini, Tatarzy, Rosjanie, Ukraińcy, żydzi.
    Od włościanina i żołnierza, po mieszczanina i kniazia. Ot typowa mieszanka, polski Kresowiak.

    --
    Katol to taki człowiek, który gdyby raz w tygodniu w niedzielę nie usłyszał od klech, że jest dobrym człowiekiem, to by się sam zabił z nienawiści.
  • alfredka1 13.09.19, 11:43
    Polacy, Litwini, Białorusini ....
    a czy po drodze nie trafił sie jakis napoleonczyk idący na Moskwę ???/
  • dociek 13.09.19, 18:41
    Bonaparte w tym tyglu narodów chyba nam nie zamieszał, ale kto wie? Niezbadane są kulisy ludzkich kontaktów. Skoro mogli w tym tkwić zarówno Niemiec, syn pastora z Kurlandii, niedoszły powstaniec, litewska kniahini z rodu Sialawa, trzech carskich generałów, w tym jeden generał inżynier, na dodatek syberyjski pułkownik i tutejszy, męski parobczak z majątku nieopodal Grodna, i ten Tatar, co prapraprababkę z Wołynia sponiewierał, co dało wydatne kości policzkowe i skośnawe oczęta u potomstwa, i zruszczani, ale wolni włościanie znad Buga, którzy przywędrowali z Litwy, itd....

    --
    "Mężczyźni wkładają to w tamto, a kobiety wkładają w to uczucie". (Witkacy) Chodzi tu zapewne o... sprzątanie? (Dociek)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka