Dodaj do ulubionych

Zabawy szpitalnego księdza kapelana

21.10.19, 19:36
Ksiądz kapelan na oddziale chirurgii wsunął mi rękę w piżamę i zaczął masturbować. Potem poszedł rozdawać chorym komunię.


wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25315897,ksiadz-kapelan-na-oddziale-chirurgii-wsunal-mi-reke-w.html#s=BoxWyboImg3:undefined
Obserwuj wątek
            • alfredka1 Re: Zabawy szpitalnego księdza kapelana 21.10.19, 21:52
              Ma pretensje do siebie, że się bardziej nie bronił. O tym, co zrobił mu kapelan, mówi matce i dziewczynie. Nie wie, jakich słów użyć. Gwałt? Ale czy masturbacja siłą jest gwałtem czy molestowani



              34
              pacjent, ksiądz, molestowanie seksualne, kościół katolicki,szpital
              Paweł mieszka w Łukowie, ma żonę i dwóch synów. Pracuje w magazynie i leczy się z depresji. Gdyby mógł kupić tabletkę, która wymazuje koszmary, wymazałby cały 2010 r. Zaczęło się na początku stycznia w szpitalu, kiedy ksiądz kapelan dotknął jego palców. Słyszał, że księża molestują dzieci, ale przez myśl mu nie przeszło, że może to spotkać dorosłego mężczyznę.

              – Wszystko trwało około minuty, a zryło mi łeb. Facetowi trudno mówić o tych sprawach. Wiedzą żona i rodzice. Teściowie nie wiedzą. Parę miesięcy temu, kiedy zaczynałem o tym myśleć, ciśnienie skakało mi do dwustu. Teraz, przed spotkaniem, też coś wziąłem na uspokojenie.

              Współczucie kapelana
              Wtedy, w styczniu, w samochód Pawła wjeżdża pijany kierowca. Paweł traci przytomność. W szpitalu chirurdzy wycinają mu śledzionę, trzustkę i na kilka dni wprowadzają w śpiączkę farmakologiczną. Czuwają przy nim albo rodzice, albo dziewczyna, a w nocy siedzi pielęgniarka. Lekarze każą rodzinie liczyć się z najgorszym.

              13 ofiar wikarego, 17 zarzutów. Wszyscy w Legionowie wiedzieli, że ksiądz Jacek molestuje dzieci
              Czytaj także:
              13 ofiar wikarego, 17 zarzutów. Wszyscy w Legionowie wiedzieli, że ksiądz Jacek molestuje dzieci
              Z wybudzenia pamięta światło i zapach. I to, że poprosił pielęgniarkę, aby umyła mu zęby.

              – Pamięć wraca po przenosinach na chirurgię. W sali leżeli sami dziadkowie i ja, młody, wtedy dwudziestodwuletni. Dziadkowie byli umierający. Przychodził do nas ksiądz kapelan z komunią świętą. Mówił, że przyniesie mi laptopa, gazety i radio. Przyniósł i ustawił na Radio Maryja. Miałem jeszcze niezszyty brzuch, żeby chirurdzy nie musieli otwierać w przypadku komplikacji. Sześć drenów odprowadzało z niego płyny do woreczków przywiązanych przy łóżku. W nosie sonda do karmienia. Ubolewał nade mną, że mnie młodego coś takiego spotkało. A na odchodne dawał całusa w policzek. Dotykał też moich palców. Powiedziałem mamie i dziewczynie, że ksiądz jest dziwny i nie chcę, żeby do mnie przychodził. Odpowiedziały, że morfina mąci mi w głowie i żebym nie gadał głupot.

              Zadał mi dziwne pytanie.

              – Masz dziewczynę?

              – Tak.

              – Na pewno brakuje ci kontaktu fizycznego z nią.

              Ksiądz Stanisław B. ma ponad 50 lat, kapelanem jest od pięciu. Wysoki, szczupły, uczesany na bok, zawsze wyperfumowany.

              – Jego słodkie perfumy czuję do dzisiaj.

              Tego dnia ksiądz przyszedł wcześniej, o 6.30. Paweł nie spał. Jedną rękę miał unieruchomioną przez kroplówkę, drugą lekarze przywiązali mu do łóżka, bo przez sen wyrywał sobie sondę z nosa.

              – Kapelan rozejrzał się po sali, dziadki spały, podszedł do mnie, powiedział znowu: „Na pewno brakuje ci kontaktu fizycznego z dziewczyną”. Po tych słowach wsunął mi rękę w spodnie od piżamy i zaczął masturbować. Nie mogłem się bronić przez unieruchomione ręce i dreny w brzuchu. Nie miałem siły krzyczeć. Po mniej więcej minucie powiedział, żeby resztę dokończyła dziewczyna. Umył ręce w umywalce obok i jakby nigdy nic poszedł rozdawać komunię świętą.

              Wikary żąda przysięgi
              Pawłowi łzy ciekną. Pielęgniarki myślą, że to z bólu fizycznego. A ciekną z poczucia winy.

              Ma pretensje do siebie, że się bardziej nie bronił. O tym, co zrobił mu kapelan, mówi matce i dziewczynie. Nie wie, jakich słów użyć. Gwałt? Ale czy masturbacja siłą jest gwałtem czy molestowaniem?
              Jeśli pójdzie do ordynatora, to co mu powie? A policji? Słyszy znowu od matki i dziewczyny: „Morfina mąci ci w głowie”.

              – Bałem się zasnąć. Bałem się, że zakradnie się w nocy pod pretekstem komunii świętej i znowu będzie mi to robił. Ale już nie podchodził do mojego łóżka.

              Paweł zaczyna chodzić z balkonikiem. Kiedy jest w stanie wyjść na korytarz, pyta kapelana:

              – Dlaczego ksiądz mi to zrobił?

              – Nic się przecież nie stało.

              – Stało się. Idę do ordynatora.

              – Mam pieniądze. Przyjedź na plebanię, jak wyjdziesz.

              Ostatecznie nie poszedł do ordynatora. Matka go uprosiła.

              – Chcesz, żeby ludzie na wsi gadali, a może nawet cała Polska?

              – Ale będzie to robił innym!

              – Zostaw, nie narażaj rodziny.

              Jego rodzice mieszkają na wsi, hodują indyki, co niedzielę chodzą do kościoła. Matka boi się kary bożej i tego, co ludzie powiedzą; ojciec mniej, ale też ceni spokój i słowo żony. Choć wierzy synowi, bo słyszał w telewizji różne historie z księżmi w roli głównej. Są wdzięczni, że Bóg uratował życie ich syna, i dlatego nie chcą się narażać Kościołowi.

              – Paweł, co ty robisz?! – do szpitala dzwoni wikary z rodzinnej parafii Pawła.

              Jest zdenerwowany. Kapelan go poprosił o ten telefon.

              – Ale on mnie molestował.

              – Przyrzekniesz na krzyż, że to zrobił?

              Jak to możliwe, że ginekolog przyjmuje w gabinecie prawdopodobnie zgwałconą 13-latkę, którą przyprowadza obcy mężczyzna?
              Czytaj także:
              Chrystusowcy żądają od Katarzyny zwrotu miliona, bo ks. Roman gwałcił ją prywatnie
              Kiedy pod koniec stycznia Paweł wychodzi ze szpitala, jedzie do wikarego. W kancelarii parafialnej deklaruje, patrząc na krzyż na ścianie: „Przyrzekam na ten krzyż święty, że kapelan mnie masturbował i nie wymyśliłem tego”.

              Kilka dni potem wikary organizuje spotkanie z kapelanem pod pretekstem wypicia kawy. Jedzie z Pawłem, jego matką i dziewczyną na plebanię parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Łukowie, gdzie mieszka kapelan. Matka i dziewczyna zostają w samochodzie, Paweł z wikarym idą na plebanię. Kapelan wychodzi na zewnątrz.

              – Powiedz, czy to prawda, co zrobiłeś Pawłowi – żąda wikary. – Przeżegnaj się i powiedz prawdę.

              – Prawda. Idźcie już.

              – Masz szczęście, że trafiłeś na Pawła, bo inaczej by się to skończyło.

              – Rozpłakałem się – opowiada Paweł. – Wróciłem do samochodu. Czułem, że sprawa nie jest załatwiona, że to za mało, że muszę zrobić coś więcej.

              Kilka tygodni później Paweł jedzie do kapelana, by powiedzieć mu, że zgłasza sprawę w prokuraturze. Chce go też uderzyć w twarz, bo wydaje mu się, że tak powinien postąpić facet – ząb za ząb, pięść za pięść. Dzwoni przez domofon. Nikt nie odbiera. Naciska dzwonek przy sąsiednim nazwisku na domofonie. Jakiś ksiądz mówi mu, że Stanisław B. został przeniesiony do Radzynia Podlaskiego. Jest tam kapelanem w szpitalu.

              – Krew mnie zalała, jak to usłyszałem. Po tym, co mi zrobił w szpitalu w Łukowie, kuria przeniosła go do szpitala w Radzyniu.

              – Kuria wiedziała o tym, co ci zrobił?

              – Wiedział mój wikary, to i w kurii musieli wiedzieć. Jakimś cudem wiedziała nawet salowa w szpitalu, kiedy przyszedłem na kontrolę.

              Oddany sługa boży
              Paweł przez półtora roku nie kocha się z dziewczyną. Nie może.

              Śni mu się kapelan, że nad nim stoi; to taki sen, w którym chce się uciekać, a nogi drętwieją. Wciąż się obwinia, że mógł się bronić albo w ogóle nie rozmawiać z kapelanem po tym, kiedy pierwszy raz go dotknął.
              Ma depresję i myśli samobójcze. Nie chce mu się wychodzić do pracy. Dziewczyna wysyła go na terapię do psychologa.

              W końcu w 2016 r. Paweł zgłasza się do prokuratury. Prokuratura Rejonowa w Łukowie rozpoczyna śledztwo i kieruje sprawę do Sądu Rejonowego w Łukowie. Wcześniej sprawę próbuje w kurii wyjaśnić komenda powiatowa policji. Odpowiedź kurii do Anety Jakubowskiej, naczelnika wydziału kryminalnego: „Biskup Siedlecki Zbigniew Kiernikowski, dekretem z dnia 1 lipca 2010 r. przeniósł ks. Stanisława B. z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Łukowie do parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Radzyniu Podlaskim. W archiwum Kurii Diecezjalnej Siedleckiej nie zachowały się odnośne dokumenty, a Biskup Zbigniew Kiernikowski, który sprawował swój urząd w Siedlcach do maja 2014 r., nie przekazał bliższych motywów tej decyzji swojemu następcy Biskupowi Kazimierzowi Gurdzie. Następnie dekretem z dnia 31 października 2016 r. obecny Biskup Siedlecki Kazimierz Gurda przeniósł ks. Stanisław B. z parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Radzyniu Podlaskim do Domu Księży Emerytów w Si

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka