Dodaj do ulubionych

Woźnica pił - ale koń jest trzeżwy...

26.11.19, 15:52
W miejscowości Głuszyca na Dolnym Śląsku policja zatrzymała woźnicę, od którego czuć było wyraźną woń alkoholu. Mężczyzna tłumaczył się, że koń zna drogę do domu, dlatego może jechać dalej. Funkcjonariusze ukarali go jednak mandatem.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25449497,pijany-woznica-na-dolnym-slasku-kon-jest-trzezwy-i-zna-droge.html#a=362&c=159&s=BoxNewsImg1
Koń ma to w nosie ,on nie musi płacic mandatu.


--
mieć w górze niebo a w sobie spokój...
Obserwuj wątek
    • m.y.q.2 Re: Woźnica pił - ale koń jest trzeżwy... 26.11.19, 16:19
      W mojej firmie transportu handlu wewnętrznego, starsza o dwie dychy koleżanka, pamiętała jeszcze tabor konny. Podobno to była norma, że konie wracały do bazy z pijaniutkim woźnicą na kożle. Przez całe miasto potrafiły platformę załadunkową bezkolizyjnie przeciągnąć. To było w pięćdziesiątych, może sześdziesiątych latach XX wieku, bo i ja z dzieciństwa pamiętam te konne zaprzęgi pod sklepami.
      O, jeszcze pamiętam, że ta koleżanka zawsze miała pod ręką liczydła i w razie potrzeby potrafiła się nimi posługiwać w zakresie czterech działań. Robiła to z błyskawiczną szybkością!

      --
      Ci, co mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie,
      St. Jerzy Lec
      • iryska2604 Re: Woźnica pił - ale koń jest trzeżwy... 26.11.19, 18:28
        Z tymi końmi to chyba było nagminne - koń to jednak mądre zwierzę. Na liczydle nie liczyłam ale pamiętam takie ustrojstwo do liczenia co miało korbkę - dokładnie już go nie pamiętam ale zabij mnie - nie pamiętam jak. Co do takich dawnych nawyków - na wsiach przeważnie faceci prowadzili rower (albo rower ich?)

        --
        mieć w górze niebo a w sobie spokój...
        • alfredka1 Re: Woźnica pił - ale koń jest trzeżwy... 26.11.19, 18:52
          Koń zawsze trafi do swojego domu jeżeli jest to jego "trasa" . Pamiętam sprzed wojny jak konie rozwożący piwo z browaru SAME zatrzymywały sie przed właściwym sklepem a woźnica gawędził idąc chodnikiem .

          Kręciołek - arytmometr był świetny /dodawał, dzielił a były jeszcze madrzejsze.
          A liczydelka jeszcze moja córka miała.
        • m.y.q.2 Re: Woźnica pił - ale koń jest trzeżwy... 26.11.19, 19:00
          Liczyłam na takim kręciołku w siedemdziesiątych latach. Miał klawiaturę cyfrową, tzn. od 0 - 9, wbijało się potrzebną liczbę, która ukazywała się w maleńkim okienku. Następnie, kiedy chciałaś pomnożyć ją np, przez 5 - kręciłaś tą korbką 5 razy.
          Moja mama w księgowości dawno temu miała starutki model kręciołka, który nie miał klawiszy, tylko umieszczone w pionowych kanalikach przesuwane metalowe czółenka. Tych kanalików z czółenkami było kilka na całej szerokości maszynki, miały oznaczone cyferki od 0 - 9. Kiedy się chciało coś policzyć, ruchome czółenka ustawiało się w kanalikach przy potrzebnych liczbach i przekręcając odpowiednio korbkę - wykonywało się jedno z czterech działań. Teraz to strasznie anachroniczne się wydaje, ale jeszcze pół wieku temu takie maszynki były b.popularne.
          I nie potrzebowały do działania prądu, więc niestraszne im były tego prądu wyłączenia.

          --
          Wierzę tylko w zdementowane wiadomości.
          Winston Churchill

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka