Dodaj do ulubionych

Jak prawica pokochała Olgę Tokarczuk

11.12.19, 15:58
Obóz władzy pokochał nagle Olgę Tokarczuk. Trudna to miłość, ale panowie się starają.

List gratulacyjny przesłał pisarce prezydent Andrzej Duda; na Pałacu Prezydenckim pojawiła się iluminacja z wizerunkiem artystki. Duda, jeden z najpopularniejszych i najaktywniejszych na Twitterze polskich polityków, napisał m.in., że w świecie „krótkich urywkowych komunikatów, Pani pisarstwo jest świadectwem żywotności narracji i siły języka, za pomocą których tworzy Pani i przedstawia mniejsze i wielkie historie”.

Minister kultury wicepremier Piotr Gliński zaprosił Tokarczuk na spotkanie do resortu. Kilkanaście tygodni temu mówił w TVN, że próbował przeczytać jedną z książek pisarki, ale „nigdy żadnej nie dokończył”. Teraz próbował uprzejmie polemizować w wypowiedzi dla TVN z wykładem noblowskim Tokarczuk poświęconym w dużej mierze czułości - „wciąż nikt nigdzie na świecie nie zastąpił dobrze funkcjonującej wspólnoty narodowej, w sensie kulturowym, dla zaspokajania wszystkich naszych potrzeb społecznych".
Zaproszenie dla Olgi Tokarczuk zapowiedział też ustami szefa swojej kancelarii Michała Dworczyka premier Mateusz Morawiecki. „Myślę, że pan premier jako erudyta ma wiedzę o wiele większą niż ja” - odpowiedział Dworczyk na pytanie o rozeznanie pryncypała w twórczości świeżo upieczonej noblistki.

Ktoś powie: po co się czepiać? Przecież nie tylko u nas wiodący politycy nie czytają współczesnej literatury; za prozą Tokarczuk można zresztą nie przepadać, można mieć zastrzeżenia do noblowskiego wykładu pisarki, a i tak cieszyć się z Nobla dla niej. I tak, taki ktoś będzie miał rację. Ale miarą jakiegoś profesjonalizmu byłoby nie zostawiać po sobie tak kompromitujących wypowiedzi, jak zrobił to Gliński.
I nie, nie chodzi tylko o dobre maniery, dobre wrażenie czy zwykły polityczny PR. Chodzi również, a może przede wszystkim, o to, że obecna polska władza - jako pierwsza po 1989 r. na taką skalę - zrobiła z artystów wrogów publicznych w ramach uprawianej przez siebie wojny kulturowej. Pod pretekstem walki o kulturę walczy z kulturą. Niezależnie od tego, jaki byłby piętnowanych artystów rzeczywisty osobisty światopogląd czy wymowa twórczości. Olga Tokarczuk, Agnieszka Holland, Małgorzata Szumowska, Paweł Pawlikowski, Oliver Frljić czy Jan Klata - oni i nie tylko oni służyli wielokrotnie za straszak, za chochoła do szczucia telewidzów i wyborców.
straszak, za chochoła do szczucia telewidzów i wyborców.
Olga Tokarczuk
wywiad
Czytaj także:
Jakie książki czyta Olga Tokarczuk, gdy nie pisze?

Dziś tę wyrzucaną z ust propagandową sieczkę Gliński i spółka muszą z trudem przełykać z powrotem. Czy czegoś to polityków prawicy nauczy? Nie sądzę, ale przecież literatura jest też od rzeczy niemożliwych. A i prawicowym politykom, i nam wszystkim życzę trochę więcej codziennej czułości, a mniej epatowania „narodową wspólnotą”. Wyjdzie na dobre, bo, cytując Konrada z „Wyzwolenia” Wyspiańskiego: „To manifestowanie polskości to tak wygląda, jakby Polski nie było, Polaków nie było… Jakby ziemi nawet nie było polskiej i tylko trzeba było wszystko pokazywać, bo wszystkiego zostało na okaz, po trochu… pokazywać, jakby srebra stołowe w zastawie, pokazywać, jakby kartki i karteczki zastawnicze, — i kryć się, i udawać, i udawać”.

Wyspiański Nobla nie dostał, czczony jest nad wyraz, ale też poczytać czasem warto.

wyborcza.pl/7,75410,25499825,duda-chwali-glinski-i-morawiecki-zapraszaja-jak-prawica-pokochala.html
A kto teraz w tą miłosć uwierzy?


--
mieć w górze niebo a w sobie spokój...
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Jak prawica pokochała Olgę Tokarczuk 14.12.19, 22:00
      Ileż tygodni czekali na zgodę pokurcza, żeby pogratulować pani Oldze? ądżej du* gra już na wybory, a gliński, cóż, nie na darmo rodzony brat mówi o nim per idiota...

      --
      www.youtube.com/watch?feature=share&v=wCSB2dr2MyI&fbclid=IwAR2a3AAgT-6lsgr9O02SxYKCnYjWuWS4YuWbtyk7ew9jlU1o0Dqu7HL7srY&app=desktop
      Olga Tokarczuk - nasz głos w świecie.
        • estella50 Re: Jak prawica pokochała Olgę Tokarczuk 15.12.19, 10:12
          A oto komentarz Glińskiego (zwanego przez swojego brata idiotą) po wykładzie noblowskim Olgi Tokarczuk:

          "Ciekawa, ale wciąż niedostateczna"



          Dodał, że w wykładzie noblowskim polskiej pisarki zabrakło mu "bardziej odważnego zmierzenia się z wartościami".



          - Nie ma tam pojęcia dobra, nie ma pojęcia instytucji, które kształtują ludzi do wartości, pojęcia wspólnoty. To na pewno by nam pomogło. Ta czułość, która tam jest definiowana jako coś więcej niż empatia, jako wyjście poza narrację jednostkową, poszukiwanie takiego czwartego punktu widzenia, jest pewnie ciekawa, ale moim zdaniem wciąż jest jeszcze niedostateczna i chyba troszeczkę naiwna – ocenia wicepremier.



          No!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka