25.12.08, 21:37
każde święta to dla mnie jeden wielki smutek,jedna z moich synowwych rozbiła
naszą rodzinę,mojej wnuczce chyba mowia ,że nie żyję,bo ona pisze na forum
emmamy ze jej dzieci dziadków nie mają.Ile podłości może być w jednej
kobiecie.Dla niej Święta to prezenty, nie potrzebuje kontaktu z rodziną a
intrygi to jej specjalność.Smutno mi gdyby nie Bioxetin nie mogłabym tego znieść
--
Ucz się od źrenicy widzieć wszystko prócz siebie.
Obserwuj wątek
    • ewa553 Re: Smutek 26.12.08, 09:49
      przykre to co piszesz. Znalam juz taki przypadek tutaj. Ale nie
      zwalaj wszystkiego na synowa. Niewatpliwie intrygantka, ale powiedz
      mi: gdzie jest Twoj syn w tej calej sytuacji? Dlaczego on dzieciom
      nie powie o Babci, dlaczego on nie utrzymuje z Toba kontaktu?
      Pewnie sie cos wydarzylo. Masz jeszcze drugiego syna, czy on nie
      moze byc posrednikiem miedzy Wami? Zycze powodzenia.
      • ktosia57 Re: Smutek 26.12.08, 09:57
        to druga żona mojego syna,jestem karana za to ,że kocham wnuka z pierwszego
        małżeństwa mojego syna i za żadną cenę nie zerwę z nim kontaktu.Synowej drugiej
        marzyło się ,żebym z nim się nie kontaktowała.No i kontakty zerwane,nie
        odbierają telefonów,praktycznie nie mam żadnych możliwości kontaktu z nimi.
        --
        Ucz się od źrenicy widzieć wszystko prócz siebie.
        • zajbel Re: Smutek 26.12.08, 10:35
          No to droga Ktosiu nie są warci aby po nich płakać. Miałam podobną
          sytuację. To ja jestem tą drugą a mó mąż i moja teściowa nie chcieli
          utrzymywać z dzieckiem tej pierwszej kontaktu bo dziecko było
          buntowane przeciw ojcu, opowiadano mu niezliczone bzdury w każdej z
          nich było coś z prawdy ale tak przeinaczone stanowiły horror.
          Tłumaczyłam mężowi że dziecko nic nie winne i nie ma własnego zdania
          bo jest za małe by ocenić sytuację. Zmusiłam wręcz do kontaktów z
          córką. Też popełniłam parę błędów, chciałam za szybko i omal na siłę
          aby sie kochali. Różnie to bywało aż do zamążpójścia córki i jej
          wyprowadzki od matki. Wtedy znów nawiązaliśmy kontakt. Dziś minęło
          już 24 lata jak żyjemy w zgodzie , często się odwiedzamy a nawet
          współpracujemy z córką męża i jej dziećmi a także zięciem i
          teściami. I jak tłumaczę ludziom nasze skomplikowane relacje
          rodzinne to nie mogą wprost uwierzyć. Mam nadzieję że u Ciebie
          jewszcze nie wszystko stracone, nie zrywaj kontaktów z wnukiem ,
          dziwię się że tegio od Ciebie żąda jego własny ojciec.
          • ktosia57 Re:do zajbel 26.12.08, 12:46
            dziękuję za ciepłe słowa,zawsze marzyłam o córce nie dane mi było myślałam że w
            synowych znajdę bratnie dusze ,udało się tylko z Tą pierwszą.Ale twoje słowa
            dodały mi otuchy.
            --
            Ucz się od źrenicy widzieć wszystko prócz siebie.
    • ewa553 Re: Smutek 26.12.08, 10:47
      no ale co z Twoim synem? Czy tez ma Ci za zle, ze utrzymujesz
      kontakt z JEGO synem z pierwszego malzenstwa? I tez zerwal z Toba
      kontakt? Oj, cos nie tak...
      • agata-52 Re: Smutek 26.12.08, 12:21
        Ja podobnie jak Ewa za całą zaistniałą sytuację obwiniam
        Twojego syna. Dziś tak łatwo rozpadają się związki. Ludzie
        zakładają nowe rodziny, a w poprzednich są dzieci, które
        najbardziej na tym cierpią. Oceniam Ciebie pozytywnie, że
        nie uległaś intrygom synowej nr 2 i nie zerwałaś kontaktu
        z tym dzieckiem. Ciekawa jestem, czy syn pamięta o swoim
        dziecku z poprzedniego małżeństwa? czy podporządkował się
        rygorom swojej nowej żony? Przyznaję, jak okrutna musi być
        kobieta, która nie uznaje matki swojego męża, ale że on to
        akceptuje, to tego nie mogę pojąć.
        • ktosia57 Re: Smutek 26.12.08, 12:42
          próbowałam z synem rozmawiać,widział ostatnio wnuka jak miał 6m-cy,wogóle się
          nim nie interesuje,a mnie serce boli ponieważ wnuczek pyta mnie ciągle o ojca
          ,początkowo mówiłam ,że pływa ,że wróci.Teraz to już duży chłopiec,pytanie brzmi
          już inaczej "dlaczego mtata jest tak wrogo do mnie nastawiony"Kontakty z jego
          mamą są normalne,nawet po rozwodzie mówi do mnie mamo.Syn bezkrytycznie
          podporządkowany jest żonie 2
          --
          Ucz się od źrenicy widzieć wszystko prócz siebie.
    • ewa553 Re: Smutek 26.12.08, 12:49
      z mojego punkti widzenia wina lezy pl stronie Twojego syna, a nie
      synowej. Synowa - obca osoba. Ale syn? Nie utrzymuje kontaktow ani
      ze swoja matka, ani ze swoim synem z 1.malzenstwa? Co to za facet???
      Co na to wszystko Twoj drugi syn? Jakie jest jego zdanie? Czy
      probowal miedzy Wami posredniczyc?
      • pia.ed Re: Smutek 26.12.08, 16:13
        Moze przy kazdym widzeniu z dziewczynka, poruszalas sprawe
        chlopczyka zaniedbanego przez ojca?
        To spowodowalo, ze zerwali z Toba kontakt!

        Rozumiem, ze serce Cie boli, ale ja na Twoim miejscu poswiecilabym
        wiecej czasu temu opuszczonemu wnuczkowi aby skompensowac mu brak
        ojca.



        Autor: ktosia57
        próbowałam z synem rozmawiać,widział ostatnio wnuka jak miał 6m-
        cy,wogóle się
        nim nie interesuje,a mnie serce boli ponieważ wnuczek pyta mnie
        ciągle o ojca
        ,początkowo mówiłam ,że pływa ,że wróci.Teraz to już duży
        chłopiec,pytanie brzmi
        już inaczej "dlaczego mtata jest tak wrogo do mnie
        nastawiony"Kontakty z jego
        mamą są normalne,nawet po rozwodzie mówi do mnie mamo.Syn
        bezkrytycznie
        podporządkowany jest żonie 2
        • zajbel Re: Smutek 26.12.08, 17:26
          Tak, to bardzo przykre sprawy, Twój syn nie tyle nie dba o syna co
          chce na złość zrobić swojej pierwszej żonie. I nie chce przyjąć do
          wiadomości że krzywdzi syna. Taka zapiekła nienawiść do osoby
          kiedyś kochanej , a skutki ponosi nic nie winne dziecko. Kochaj
          swojego wnuka, i nie oszukuj go, powiedz prawdę że jego ojciec ma
          drugą rodzinę ale zrób to na tyle delikatnie by nie wzbudzić w
          dziecku poczucia winy za rozpad małżeństwa i aby nie czuło sie
          gorsze.
          • pia.ed Re: Smutek 26.12.08, 20:04
            Napisalas to samo, co pisza wszyscy psycholodzy, a czego ja nie rozumiem ...
            Ja tez sie rozeszlam, ale mojemu synowi nigdy by nie przyszlo do glowy,
            ze to ON jest powodem ... bo wlasciwie dlaczego?



            zajbel napisała:

            > by nie wzbudzić w
            > dziecku poczucia winy za rozpad małżeństwa ...
            • ktosia57 Re: Smutek 26.12.08, 21:39
              Zajbel ma rację mój wnuk czuł się jakby trochę winny,oboje z meżem popłakaliśmy
              się kiedy powiedział"babciu a możę mój tata nie wie jak bardzo za nim
              tęsknię,jak Go spotkam to Go bardzo ucałuję" miał 5 lat.Dzięki za wsparcie,jest
              mi lżej że mogłam wam się wypłakać.Nigdy przy wnuczce ,kiedy ją widziałam to
              było sporadyczne,nie mowilam o wnuku jej przyrodnim bracie.
              --
              Ucz się od źrenicy widzieć wszystko prócz siebie.
              • pia.ed Re: Smutek 26.12.08, 22:09
                Ktosiu, nikogo nie mozna zmusic do milosci!
                Jesli syn nie czuje nic do Twego wnuczka, to irytuje go ze mu caly
                czas o tym przypominasz ... Stad niechec do utrzymywania kontaktu z
                Toba.
                Zajmij sie wnukiem, bo on potrzebuje milosci Twojej i Twego meza.

                Wnuczka ma pelna, kochajac ja rodzine i da sobie rade. Moze kiedys
                stosunki sie poprawia,
                ale teraz koncentruj sie na wnuku, bo jak widac o niego Ci
                najbardziej chodzi,
                a nie o wymuszone kontakty z wnuczka ...



                ktosia57 napisała:
                mój wnuk czuł się jakby trochę winny,oboje z meżem popłakaliśmy
                > się kiedy powiedział"babciu a możę mój tata nie wie jak bardzo za
                nim tęsknię,jak Go spotkam to Go bardzo ucałuję"
                Nigdy przy wnuczce nie mowilam o wnuku jej przyrodnim bracie.
    • aniagrze1950 Re: Smutek 26.12.08, 22:41
      Nie martw sie nie ty jedna masz taka synową ja dziś dowiedziałam si że najlepiej
      by było gdybym mieszkała 300km od syna i synowej to by było okej a mieszkam
      tylko 15km, no i poszły mi ślozy z oczów.Pozdrawiam.
      --
      Agata
      • super222 Re: Smutek 27.12.08, 09:07
        Relacje teściowa-synowa kształtuje
        t e ś c i o w a.
        Trzeba się trochę nagiąć do sytuacji
        i akceptować...
        To w początkowym okresie, a później
        nawet udawać trochę, że jest OK.
        • ktosia57 Re:pia.ed 27.12.08, 09:24
          masz rację chciałam za wszelką cenę,żeby syn zaakceptował swojego syna,nie udało
          się,muszę to przeżyć.Dziś przychodzi do mnie aż na 2 dni mój wnusio i znowu
          zaświeci dla mnie słońce.Pozdrawiam
          --
          Ucz się od źrenicy widzieć wszystko prócz siebie.
          • xy.5 Re:pia.ed 27.12.08, 09:47
            Dobrze,że się go nie wyparłaś,bo znałam taką rodzinkę gdzie babcia ślepo kochała swego syna i wnuka z pierwszego małżeństwa mijała na ulicy jak obcego.I to tak z dnia na dzień.Był syn w pierwszym małżeństwie,to kupowała wnuczkowi prezenty.Rozwiódł się,to stał się obcy.Jeszcze wygadywała-a kto wie czy to jego dziecko.
    • ewa553 Pia, 27.12.08, 10:27
      mam tu przyjaciolke, ktorej dorosla juz corka miala straszne
      problemy psychiczne, chodzila na psychoterapie i m.in. wyszlo na
      jaw, ze wini sie za to, ze jej rodzice sie rozeszli. Byla pewna ze
      tato odszedl, bo ona jako dziecko duzo plakala i to go wyploszylo.
      Dzis na szczescie jest szczesliwa, mloda kobieta, kompleksu z pomoca
      lekarzy i matki pozbyla sie.
      • pia.ed Re: Ewa 27.12.08, 11:07
        Nie neguje, ze takie rzeczy sie zdarzaja, ale psychologowie tez
        potrafia znalezc cos
        czego nie bylo ...
        Czytalam o dziewczyne, ktora miala problemy, i wyslano ja do
        psychologa.
        Ten "odkryl", ze dziewczyna byla wykorzystywana jako malenkie
        dziecko przez swego ojca.
        Jak to wplynelo na te dziewczyne to wiadomo, szczegolnie ze miala
        mlodsza siostre
        ktora byc moze tez wykorzystywal ...
        Dotad szczesliwa rodzina zostala rozbita, a ojciec postawiony w stan
        oskarzenia.
        Wszystko mogloby sie zakonczyc tragedia, gdyby nie okazala sie, ze
        ta psycholog byla specjalistka od fabrykowania dowodow ...
        co zreszta nie bylo takie dziwne, bo w tych czasach tego rodzaju
        zle pojeta "obrona dziecka"
        byla na porzadku dziennym!

        Ja tez jestem dzieckiem z rozbitego malzenstwa, ale nigdy nie
        obarczalam sie wina, bo wiem ze moi rodzice byli jak ogien i woda, i
        w ogole nie powinni sie pobrac. Zreszta 5 lat po moim urodzeniu
        ojciec znalazl sobie inna kobiete, z ktora spedzil reszte swego
        zycia w harmonijnym malzenstwie.



        ewa553 napisała:

        wyszlo na jaw, ze wini sie za to, ze jej rodzice sie rozeszli. Byla
        pewna ze tato odszedl, bo ona jako dziecko duzo plakala i to go
        wyploszylo.
        > Dzis na szczescie jest szczesliwa, mloda kobieta, kompleksu z
        pomoca lekarzy i matki pozbyla sie.
        • wilczyca1951 Re: Ewa 27.12.08, 11:47
          No i poszły konie po betonie. To jest tak jak z tym studentem co go na kolokwium
          prof. pyta, co wiesz o gadach.Panie profesorze do gadów zaliczamy m.in. węże.
          Słoń ma trąbę w kształcie węża, należy do ssaków itd.
            • super222 Re: Ewa 27.12.08, 12:26
              Nie rozumiesz, Ewo?

              Jedziesz sobie autostradą w przyzwoitym tempie 100km/h, trzymasz
              się prawej strony, zgodnie z naukami pobieranymi na kursie jazdy.
              W lusterku widzisz nadjeżdżające autko, które także porusza się
              tym samym pasem. Trochę zjeżdżasz na bok, ale nie na tyle by tamto
              cudeńko mogło ciebie minąć. Siedzi ci ono na ogonie, co stwarza
              sytuację niebezpieczną i dlatego jeszcze bardziej zjeżdżasz na
              prawą stronę - bez rezultatu, bo to jadące za tobą z tyłu spycha
              ciebie aż do rowu, następuje bumsss, a tamto cholerstwo spokojnie
              odjeżdża w siną dal, czyli panoszy się na autostradzie.

              W omawianym wątku (o smutku) toczy się dyskusja nt. relacji teściowej
              i synowej, rodziców biologicznych i *tych drugich*, a tymczasem
              mamy już wątek wykorzystywania seksualnego małoletnich dziewczynek,
              mało - dzieci. Po drodze strącony został *do rowu* właściwy watek,
              a autorzy swoich postów na *chama* wciskają swoje doświadczenia.
              I dlatego nawiązanie tytułem do *pędzą konie po betonie*, czyli
              pedzą autka autostradą. Nie wiem czy wyraziłam się jasno...
            • pia.ed Re: Ewa 27.12.08, 13:53
              Ja tez wpisu wilczycy nie zrozumialam, tak jak innych jej wpisow ...
              ale wiedzialam, ze napisalam of topic,
              za co PRZEPROSILAM.
              Teraz super222 wylozyla "kawe na lawe" i sprawa jest nareszcie jasna.



              ewa553 napisała:
              > mowiac szczerze, jakos tego wpisu nie rozumiemsad((
          • pia.ed wilczyca ... 27.12.08, 12:22
            Czyli zboczylam z tematu... Przepraszam sad

            Skoro syn "ktosia" ostatni raz widzial swojego synka
            w wieku 6 miesiecy, a tatus moze opuscil rodzine juz wczesniej, bo
            poznal swa obecna zone,
            wiec nie powinno sie sugerowac, ze chlopiec moze sie czuc "winny"
            rozpadu malzenstwa.

            Ja bym nawet nie probowala prypominac mu tatusia, bo ten powinien
            byc juz "martwy" dla tego dziecka,
            skoro tyle lat nie daje znaku zycia.
            Pamiec o osobie o ktorej sie nie mowi, zanika, jesli sie jej na sile
            nie przypomina ...
            Zreszta pierwsza zona chyba ulozyla sobie zycie na nowo, i ma
            jakiegos mezczyzne w domu
            ktory tatusia zastepuje.



            wilczyca1951 napisała:
            > No i poszły konie po betonie. To jest tak jak z tym studentem co
            go na kolokwiu
            > m
            > prof. pyta, co wiesz o gadach.Panie profesorze do gadów zaliczamy
            m.in. węże.
            > Słoń ma trąbę w kształcie węża, należy do ssaków itd.
            • pia.ed Re: wilczyca ... 27.12.08, 15:45
              Ja sie caly czas zastanawiam, dlaczego ojciec tak szybko zapomnial
              o swoim synku?
              Czyzby poznal druga zone jeszcze w trakcie poprzedniego malzenstwa,
              i spodziewal sie
              z nia dziecka,
              wiec to pierwsze stracilo na znaczeniu?
              Gdyby tatus chcial, to by syna spotykal chocby w tajemnicy przed
              druga zona ...
              Widac wyraznie, ze nie czuje takiej potrzeby, i dlatego nie powinno
              sie go do tego zmuszac!
              • bogatka1 Re: ...zaborczość. 27.12.08, 18:38
                "to druga żona mojego syna,jestem karana za to ,że kocham wnuka z pierwszego małżeństwa mojego syna i za żadną cenę nie zerwę z nim kontaktu. Synowej drugiej marzyło się ,żebym z nim się nie kontaktowała. No i kontakty zerwane,nie odbierają telefonów,praktycznie nie mam żadnych możliwości kontaktu z nimi"

                - Po przeczytaniu wszystkich postów tego wątku wróciłam do początku. Ktosia pewnie chciała napisać o zborczości drugiej synowej, która jest intrygantką, może także manipulantką i jest bardziej egoistką, o czym świadczy brak empatii dla pierwszego syna męża z poprzedniego małżeństwa. Moze ta druga żona po prostu boi się, że kontakty z synem będą czymś zagrażały? Przypomina mi się tutaj bajka o Kopciuszku i o Śpiącej Królewnie, są pouczające, a w życiu jest wiele podobnych przykładów, że macocha lub ojczym złym okiem patrzą na dziecko z poprzedniego małżeństwa, bo takie dziecko jest dla nich jeszcze gorsze niż obce.
                Ale zastrzegam, że mogę się mylić, bo nie znam sytuacji pierwszej żony i pozostałych członków rodziny związanych z tym pierwszym synem.
                --
                a spróbuj nie - thing not done and you are gone
                widok z okna http://wstaw.org/d/cb9
                • jaga_22 Re: ...zaborczość. 27.12.08, 19:57
                  Tak,czy siak,winię syna.To on stworzył drugą rodzinę,a dla
                  swojego pierwszego dziecka nie ma już miłości ojcowskiej?
                  Ktoś tu wspomniał o gadach.Własnie... tylko gady nie troszczą
                  się o swoje potomstwo.(prawdziwe gady)
                  Ktosia powinna porozmawiać z synem,że wielką krzywdę robi swojemu dziecku.
                  Ta jego druga żona to rzeczywiście jak zła macocha z bajki,
                  kobieta bez serca.
                  --
                  Trwaj tylko w słońcu,
                  bo nic pięknego nie rośnie w ciemności.
                  Schiller
                  • ktosia57 Re: ...zaborczość. 27.12.08, 21:05
                    i ja winię syna ,uważam że jest człowiekiem z brakiem uczuć wyższych,a jego
                    druga nie złą intrygantką.W tej chwili to już sprawa przegrana ,dla syna.Moja
                    synowa układa sobie życie na nowo,lubię jej partnera bo jest dobry dla mojego
                    wnuka,tylko mi żal ,ponieważ wnuk bardzo jest bardzo podobny do syna,a
                    wychowywać będzie ktoś obcy.Ale liczy się szczęście mojego wnuka.
                    --
                    Ucz się od źrenicy widzieć wszystko prócz siebie.
                    • agata-52 Re: ...zaborczość. 27.12.08, 22:41
                      Życzę Twojej synowej nr1 dużo szczęścia i miłości w nowym
                      związku. A Twojemu wnuczkowi, żeby nowy partner jego mamy,
                      pokochał to dziecko i traktował go jak własnego syna,
                      skoro biologiczny ojciec jest odarty z wszelkich uczuć.
                      Czytając o losie Twojego wnuka miałam łzy w oczach.
                    • pia.ed Ktosia ... 27.12.08, 22:54
                      No to zupelnie nie rozumiem skad Twoja rozpacz (w pierwszej
                      wypowiedzi)
                      i koniecznosc zazywania srodkow uspakajajacych???
                      Skoro byla synowa stworzyla nowa rodzine, a jej partner jest dobry
                      dla Twego wnuczka,
                      to o co Ci wlasciwie chodzi?
                      Chcesz zmusic syna, zeby spotykal dziecko ktorego nie kocha, i
                      wydaje Ci sie,
                      ze robisz to dla dobra wnuczka?

                      Cos sie Twoje wypowiedzi kupy nie trzymaja ...



                      ktosia57 napisała:
                      Moja synowa układa sobie życie na nowo,lubię jej partnera bo jest
                      dobry dla mojego
                      > wnuka,tylko mi żal ,ponieważ wnuk bardzo jest bardzo podobny do
                      syna,a
                      > wychowywać będzie ktoś obcy.Ale liczy się szczęście mojego wnuka.
                      • ktosia57 Re: piaed. 28.12.08, 14:00
                        pia.ed napisała: moja rozpacz w pierwszej wypowiedzi ,ze Święta Bożego
                        Narodzenia są swiętami rodzinnymi,a ja nie widuję reszty wnuków ,tęsknię za
                        nimi,jak i za własnym synem.Ja jako matka nie potrafię całkowicie odciąć się od
                        syna-chyba to rozumiesz??A fakt ułóżenia sobie życia przez 1 synową uważamza
                        sukces przez 6 lat sama wychowywała syna

                        > No to zupelnie nie rozumiem skad Twoja rozpacz (w pierwszej
                        > wypowiedzi)
                        > i koniecznosc zazywania srodkow uspakajajacych???
                        > Skoro byla synowa stworzyla nowa rodzine, a jej partner jest dobry
                        > dla Twego wnuczka,
                        > to o co Ci wlasciwie chodzi?
                        > Chcesz zmusic syna, zeby spotykal dziecko ktorego nie kocha, i
                        > wydaje Ci sie,
                        > ze robisz to dla dobra wnuczka?
                        >
                        > Cos sie Twoje wypowiedzi kupy nie trzymaja ...
                        >
                        >
                        >
                        > ktosia57 napisała:
                        > Moja synowa układa sobie życie na nowo,lubię jej partnera bo jest
                        > dobry dla mojego
                        > > wnuka,tylko mi żal ,ponieważ wnuk bardzo jest bardzo podobny do
                        > syna,a
                        > > wychowywać będzie ktoś obcy.Ale liczy się szczęście mojego wnuka.


                        --
                        Ucz się od źrenicy widzieć wszystko prócz siebie.
                        • pia.ed Re: piaed. 28.12.08, 14:48
                          Oczywiste ze kochasz syna, ale jak on nie chce utrzymywac z Toba
                          kontaktow,
                          to z czasem powinnas sie z tym pogodzic.
                          Masz przeciez jeszcze kochajacego Cie meza, wiec calkiem samotna nie
                          jestes.
                          No i DRUGIEGO syna, czy z nim tez stracilas kontakt?


                          ktosia57 napisała:
                          ... moja rozpacz w pierwszej wypowiedzi , ze Święta Bożego
                          Narodzenia są swiętami rodzinnymi,a ja nie widuję reszty wnuków ...


                        • maria73 Re: piaed. 28.12.08, 17:33
                          i jeszcze jedno...............
                          zastanów się czy nie popełniłaś
                          ty błędu po drodze skoro syn zachowuje
                          się tak a nie inaczej!
                          Jeżeli uważamy,że z racji na wiek
                          i przeżyte życie mamy monopol na
                          jedynie słuszne rtacje - popełniamy
                          błąd, który czasami miewa nieodwracalne
                          konsekwencje.
                          Zastanów się jak przyjęłaś jego drugą
                          żonę.
                          Tu może być zródło nieporozumień.
                          Uważam,że z racji wieku przysługuje nam
                          prawo do cierpliwego czekania aż nas
                          poproszą o radę a nie do narzucania
                          swojej woli,rady,opinii.
                          Jedynie !!
                          Jeżeli to zrozumiemy unikniemy wielu
                          błędów które będą najbardziej nas
                          raniły.
                          --
                          ---------------------------
                          " Szczęście jest jak ocean: odpływy i przypływy,wieczna zmienność
                          losu.....Czas przypływów sprawia ,że warto żyć."-Erica Spindler
                          • jaga_22 Re: piaed. 28.12.08, 18:45
                            Jeżeli nawet był błąd,to nic nie usprawiedliwia syna,który
                            się odciął od własnego dziecka.sad
                            --
                            Że dobrym być potrzeba i któż tego nie wie? Lecz dobry owoc rośnie nie na każdym
                            drzewie. M.Rej.http://i43.tinypic.com/v5lw1e.gif
                            • wiga2008 Re: Ktosia 28.12.08, 20:02
                              Opisałaś bardzo trudną sytuację rodzinną, wymagającą wiele delikatności i taktu.
                              Może okazałaś go za mało w czasie, gdy pojawiła się nowa synowa? Synowa wyczuła
                              zapewne wrogość z jaką ją potraktowałaś i stąd jej taka forma samoobrony.
                              Zachowanie syna w tej całej sytuacji - to zupełnie inny rozdział , dla mnie
                              niepojęty.
                              • maria73 Re: Ktosia 28.12.08, 21:56
                                a ja to po części rozumiem chociaż tego nie usprawiedliwiam.
                                Dla syna teraz najbliższą osobą jest żona i matki które
                                tego nie rozumieją ...........
                                Mam znajomą która powiedziała synowi parę krytycznych
                                zdań o jego dziewczynie,która została potem jego żoną.
                                I co - syn jej wszystko powtórzył i do dzisiaj , a minęło już chyba
                                14 lat stosunki są lodowate....
                                Znajmoma dzisiaj przyznaje że popełniła błąd, ale już tego nie
                                potrafi naprawić.Czuje się osamotniona, odrucona, traktowana
                                instrumentalnie.
                                Czy więc nie lepiej było pomilczeć trochę?
                                Dzisiaj sama przyznaje że powinna się była ugryżć w język.
                                --
                                ---------------------------
                                " Szczęście jest jak ocean: odpływy i przypływy,wieczna zmienność
                                losu.....Czas przypływów sprawia ,że warto żyć."-Erica Spindler
                                • jaga_22 Re: Ktosia 28.12.08, 22:48
                                  Mario...ugryżś się w język ,to powinien syn kiedy powtórzył słowa matki
                                  do swojej przyszłej żony.Matka jak to matka może powiedziała za dużo,ale
                                  przecież do własnego syna.Powinien to zachować dla siebie i nie zaogniać
                                  sytuacji,a tak ... zimna wojna trwa.
                                  http://i44.tinypic.com/15z0bph.gif
                                  --
                                  Że dobrym być potrzeba i któż tego nie wie? Lecz dobry owoc rośnie nie na każdym
                                  drzewie. M.Rej.
                                  • 52ania Re: Ktosia 28.12.08, 23:55
                                    Przeczytałam wszystkie posty i ja też jestem zdania, że dobrze
                                    robisz utrzymując kontakt z wnuczkiem. Co do syna, zaproś go z nową
                                    rodziną do siebie. Zaakceptuj nową synową. Zapraszając ich napisz im
                                    coś miłego, nie zapomnij napisać, że bardzo ich kochasz i tęsknisz
                                    za nimi i wnuczką. Nie obwiniaj synowej za to, że syn zerwał
                                    kontakty ze swoim dzieckiem. Porozmawiaj z synem, wysłuchaj jego
                                    racji i uszanuj jego decyzję. Życie jest długie, nie warto być
                                    zawziętym, bo niczego nie osiągniesz. Wiem, boli Cię serce, jest
                                    rozdarte, bo z jednej strony jest wnuczek całkiem podobny do syna, a
                                    z drugiej wnuczka też Twoja krew. Kiedyś popełniłam błąd dlatego
                                    podpowiadam Ci za wszelka cenę staraj się nawiązać dobre stosunki z
                                    synem, nową synową i wnuczką nie zaniedbując kontaktów z wnuczkiem.
                                    Dobrze wszystko przemyśl, bo jest o co walczyć.
                                    • jaga_22 Re: Ktosia 29.12.08, 09:09
                                      Bardo mądrze Aniu napisłaś,tyle,że łatwiej powiedzieć niż wykonać.
                                      W każdym razie napewno warto zawalczyć sercem i życzę powodzenia smile)
                                      http://i40.tinypic.com/2jg9qbq.gif
                                      ---
                                      Że dobrym być potrzeba i któż tego nie wie? Lecz dobry owoc rośnie nie na każdym
                                      drzewie. M.Rej.
                                      http://i36.tinypic.com/2lctuut.gif
                                        • polnaro Re: Trochę nie na temat. 29.12.08, 12:36
                                          Nigdy nie zapominam o mojej teściowej. Ma 82 lata, jest i była mi zawsze,
                                          bardziej bliska niż matka. Ma tylko jedną wadę, ma córkę, którą jednak kocha
                                          bardziej, co skrywa, ale... .
                                          • dede43 Re: Ktosia 29.12.08, 17:57
                                            To faktycznie smutne, ale ja bym zrobiła tak: zaprosiła synową i
                                            poprostu ja przeprosiła. Powiedziała, że zdarzyło ci sie wyrazić o
                                            niej niezbyt korzystnie, ale to nie było przeciwko niej jako
                                            kobiecie, ale przeciwko sytuacji: "stara synowa" w ciąży lub z małym
                                            dzieckiem, a tu nowa miłość u syna. Mogło cie ponieść. Ale widzisz
                                            jak sie stara by jej dom był ciepły i miły, jak sie stara by jej mąż
                                            i jej dziecko...... itp, itd. Doceniasz to i prosisz by zapomniała o
                                            twoich słowach..... I rob dobrą mine do tej gry. Mało w tym pewnie
                                            będzie prawdy całkowitej, ale wykrzesz z siebie troche entuzjazmu.
                                            Może za jakiś czas naprawdę ci sie uda ją polubić?
                                            Sprawę wnuka (pasierba dla tej pani) załatwisz za 2-3 lata, jak sie
                                            atmosfera sie oczyści. Odłóż jakąś kasę i za jakiś czas zabierz
                                            oboje wnuków razem na tydzień, 10 dni na odpoczynek. Jako babcia
                                            masz prawo. Poznaja się, może zaprzyjaźnią. Plan jest wart
                                            poświęceń.
                                            Tylko błagam. Z nowsza synową obchodź sie jak z jajkiem, bo tego
                                            wymaga sprawa.
                                            Oczywiście, najpierw przemyśl, czy taka taktyka może przynieść
                                            owoce, bo wiem z opowiadań, że nie zawsze.
                                            • zajbel Re: Ktosia 29.12.08, 18:30
                                              Pierwsza żona mojego m ęża zwiała od niego razem z całym dobytkiem
                                              jak był w delegacji. Ja poznałam go 8 miesięcy po tym fakcie. Moja
                                              teściowa była dobrą kobieta ale i ona i mąż może bezwiednie ale
                                              jednak cały czas starali sie abym nie zapomniała że to ja jestem tą
                                              drugą. Wiecznie słyszałam : tamta to tak robiła, tak dziecko
                                              karmiła, tak sprzątała, tamta była wesoła i rozrywkowa, tamta to, i
                                              tamto. Ludzie z otoczenia też dawali mi do zrozumienia że mam
                                              mniejsze prawa niż tamta. Zycie tej drugiej jest straszne, mimo że
                                              to pierwsza sama niejako ustąpiła mi miejsca u jego boku. Ale to
                                              jednak ja doprowadziłam do pogodzenia sie męża z byłymi teściami i
                                              dzieckiem.
                                              • ktosia57 Re: Zajbel 29.12.08, 20:51
                                                zajbel napisała: nigdy nie porownywałam synowych,myślałam że z 2 lepiej się
                                                dogadam ponieważ nie ma rodziców,starałam się jak mogłam to bardzo długa i
                                                zawiła sprawa.Chciałam wszystkim forumowiczkom podziękować za ciepłe słowa.

                                                > Pierwsza żona mojego m ęża zwiała od niego razem z całym dobytkiem
                                                > jak był w delegacji. Ja poznałam go 8 miesięcy po tym fakcie. Moja
                                                > teściowa była dobrą kobieta ale i ona i mąż może bezwiednie ale
                                                > jednak cały czas starali sie abym nie zapomniała że to ja jestem tą
                                                > drugą. Wiecznie słyszałam : tamta to tak robiła, tak dziecko
                                                > karmiła, tak sprzątała, tamta była wesoła i rozrywkowa, tamta to, i
                                                > tamto. Ludzie z otoczenia też dawali mi do zrozumienia że mam
                                                > mniejsze prawa niż tamta. Zycie tej drugiej jest straszne, mimo że
                                                > to pierwsza sama niejako ustąpiła mi miejsca u jego boku. Ale to
                                                > jednak ja doprowadziłam do pogodzenia sie męża z byłymi teściami i
                                                > dzieckiem.


                                                --
                                                Ucz się od źrenicy widzieć wszystko prócz siebie.
                                            • pia.ed Do dede43 29.12.08, 20:12
                                              Zdaje mi sie, ze to wszystko nam sie juz poplatalo ...

                                              Nie wiadomo, czy "ktosia" wyrazala sie niekorzystnie o swojej nowej synowej w
                                              rozmowie
                                              z nia czy synem!

                                              Do nas pisala, ze powodem tego ze syn i synowa nie odbieraja telefonow jest to,
                                              ze spotyka swego wnuczka!
                                              Pewnie tez "suszyla glowe" synowi namawiajac go na kontakt z synem ... i dlatego
                                              nie chce jej spotykac.

                                              Jesli syn nie odbiera telefonow i nie chce miec do czynienia ze swa matka,
                                              to myslisz, ze synowa przyjdzie???




                                              dede43 napisała:

                                              > To faktycznie smutne, ale ja bym zrobiła tak: zaprosiła synową i
                                              > poprostu ja przeprosiła. Powiedziała, że zdarzyło ci sie wyrazić o
                                              > niej niezbyt korzystnie, ale to nie było przeciwko niej jako
                                              > kobiecie, ale przeciwko sytuacji: "stara synowa" w ciąży lub z małym
                                              > dzieckiem, a tu nowa miłość u syna. Mogło cie ponieść. Ale widzisz
                                              > jak sie stara by jej dom był ciepły i miły, jak sie stara by jej mąż
                                              > i jej dziecko...... itp, itd. Doceniasz to i prosisz by zapomniała o
                                              > twoich slowach ...
                                              > Może za jakiś czas naprawdę ci sie uda ją polubić?

                                              • maria73 Re: Do dede43 29.12.08, 20:43
                                                zgadzam się z dede.... i nie tylko z nią.
                                                Od nas wymagać należałoby rozwagi i ważenia
                                                słów....choćby z racji na wiek.
                                                --
                                                ---------------------------
                                                " Szczęście jest jak ocean: odpływy i przypływy,wieczna zmienność
                                                losu.....Czas przypływów sprawia ,że warto żyć."-Erica Spindler
                                              • dede43 Re: Pia.ed 31.12.08, 00:08
                                                Czy to ważne od kogo synowa wie? Może podsłuchała jakąś rozmowę?,
                                                może syn Ktosi jej przekazał niezbyt przyjemne słowa swojej matki,
                                                gdy sam sie z nią pokłócił? Może nie wie napewno, ale domyśla się,
                                                wiedząc, że poprzednia synowa była jakoś hołubiona?. Naprawdę to nie
                                                wydaje mi sie ważne. W myśl powiedzenia - mądry głupiemu, albo
                                                lepiej, dojrzalszy młodszemu ustąpi dla dobra sprawy/rodziny, dla
                                                spokoju ducha/sumienia, dla zgody....
                                                I muszę Wam powiedzieć, że ja dla bym przeprosiła nawet, jeśli bym
                                                nie poczuwała się do żadnej winy. Przecież mogłam np. krzywo
                                                spojrzeć, bo miałam chandrę itp, a moment był własnie nie
                                                odpowiedni, bo synowa tez np. miała chandrę. No i jeszcze kwestia
                                                wychowania syna - jak sobie pościeliłam tak w jakimś sensie mam.
                                                Ale zaznaczam - przeprosiłabym tylko raz!!!
                                                • pia.ed To nie ktosia o tym pisala ... tylko maria73 31.12.08, 03:05


                                                  maria73
                                                  ""Mam znajomą która powiedziała synowi parę krytycznych
                                                  zdań o jego dziewczynie,która została potem jego żoną.
                                                  I co - syn jej wszystko powtórzył i do dzisiaj , a minęło już chyba
                                                  14 lat stosunki są lodowate....
                                                  Znajmoma dzisiaj przyznaje że popełniła błąd, ale już tego nie
                                                  potrafi naprawić.Czuje się osamotniona, odrucona, traktowana
                                                  instrumentalnie.
                                                  Czy więc nie lepiej było pomilczeć trochę?
                                                  Dzisiaj sama przyznaje że powinna się była ugryżć w język."




                                                  dede43 napisała:
                                                  > Czy to ważne od kogo synowa wie? Może podsłuchała jakąś rozmowę?,
                                                  > może syn Ktosi jej przekazał niezbyt przyjemne słowa swojej
                                                  matki,
                                                  > gdy sam sie z nią pokłócił? Może nie wie napewno, ale domyśla się,
                                                  > wiedząc, że poprzednia synowa była jakoś hołubiona?
    • wilczyca1951 Re: Smutek 29.12.08, 20:50
      Ktosia piszesz...,bo ona pisze na forum
      emmamy ze jej dzieci dziadków nie mają...Skąd Ty masz takie dane i adresy forum
      na których synowa pisze i skąd znasz jej nick itd.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka