• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Moj maz mi sie przyznal do dziwnych upodoban Dodaj do ulubionych

  • 23.07.02, 10:56
    Witam,
    Na wstepie prosze o nie przysylanie sarkastycznych, pelnych agresji i nie
    tolerancji wypowiedzi. Prosze rzeczowo... OK?

    Otoz przyznal mi sie, ze ma ochote kochac sie ze mna w damskim ubraniu.
    Powiedzial, ze lubi zalozyc ponczochy, majteczki, stanik itd., i poprostu isc
    ze mna do luzka. Namawia mnie do zabawy w odgrywanie rol.
    Nie wywoluje to u mnie odrazy ani niczego podobnego. Oczywiscie bylo to
    szokiem za pierwszym razem, przeprowadzilismy bardzo powazna rozmowe. Dobrze
    sie do niej przygotowal. Przedstawil mi literature fachowa udowadniajac ze
    jest czystym hetero. Oczywiscie mu w to wierze bo wiem jak uwielbia kobiety i
    mnie (oczywiscie platonicznie, zadnej zdrady). Skoro on tego potrzebuje to
    moze nie powinnam sie przed tym bronic?
    Generalnie wolalabym jednak zeby nie przerodzilo sie to w reguralne noszenie
    damskich ciuszkow lub wyjscia "na miasto". Poza tym nasze zycie seksualne
    jest super. Jest pelen inicjatywy i zaangazowania. Uwielbia robic wszystko o
    co go poprosze.

    Hm. Nie wiem co zrobic. Czy powinnam mu "cos" kupic aby okazac mu akceptacje?
    Wiem ze to kwestia indywidualna, ale moze ktos sie podzieli jakimis
    doswiadczeniami.
    Zaawansowany formularz
    • 23.07.02, 11:20
      Generalnie uważam, że jeżeli para się dogaduje i dane praktyki seksualne nie
      stawnowią przykrości dla żadnej ze stron to można takie dziwne zachcianki
      spełniać. Na pewno musisz mieć ciekawe życie w łóżku i poza ;-)
      Podejrzewam, że jest to forma zabawy, jeżeli Twój mąż nie będzie bawił się
      tylko w jeden sposób i nie stanie się to dla Niego fetyszem - to możesz mieć
      wesoło, ale granica jest cienka! Sama musisz sobie powiedzieć czy to dla Ciebie
      jest ok. Co dla jednego jest zboczeniem dla innego jest normą i na odwrót.
      Pozdrawiam
      • 23.07.02, 11:38
        Slusznie.
        Oczywiste jest jednak, ze stanowi to pewnego rodzaju fetyszyzm.
        To ze mi sie do tego przyznal nie oznacza, ze jest to dla niego poczatek drogi
        w tym temacie. Przywdziewal czasem damskie ciuszki wczesniej bez mojej wiedzy.
        Kiedys sama mu zaproponowalam, zeby zalozyl moje rajstopy (takie z wycieciami
        na kroczu), fajnie bylo. Nie sadzilam wtedy ze mu sie to tak podobalo. Teraz
        widze i kojarze sporo faktow. Moj maz rzeczywiscie lubi damskie akcesoria.
        Zawsze kiedy wraca z jakiejs podrozy przywozil mi a to jakis kosmetyk, a to
        bielizne (wszystko tip-top ze sklepow wolno-clowych). Oczywiscie nie byla to
        jego rozmiarowka wiec nie kupowal dla siebie, ale pewnie zaspakajal tym
        swoj "fetysz".
        Fetysz wcale jednak nie musi byc zboczeniem. W jego przypadku sadze ze nie
        przekracza to pewnych barier. Nie chce np. stac sie kobieta, albo reguralnie
        paradowac w damskiej biliznie.
        A co do ciekawego zycia, to w lozku jest absolutnym arystokrata. Co prawda jest
        to jedyny facet z ktorym kiedykolwiek spalam (brak mi porownania, i chyba sie z
        tego ciesze), ale w zyciu nie przychodzi mi mysl ze jestem nie zadowolona czy
        nie zaspokojona.

        Pozdrawiam,
        Ania
        • 23.07.02, 11:44
          Nie zrozum tego jako namawiania do porównań, ale brak tychże jednak w pewnym
          stopniu subiektywizuje Twoją opinię na temat Twoich doznań. Oczywiście nie
          neguję tego że one wspaniałe etc...etc..

          Pozdrawiam, Fugazzi...
          • 23.07.02, 11:51
            I oto mi wlasnie chodzi. Przegladajac to forum czesto czytam o nie zadowolonych
            kobietach na krawedzi zalamania nerwowego z powodu ich partnerow zyciowych. Mi
            nawet nie przychodzi to na mysl. Oczywiscie czesto jestem zmeczona. Wychowuje
            dwojke malych dzieci i mam ochote czasem poplakac, ale zawsze moge na niego
            liczyc.
            Co do porownan to mysle ze zdrada malzenska to poczatek konca. Nie wierze w
            zbawinna moc skoku w bok jak to czesto promuja durne czasopisma dla kobiet
            typu "Twoj Styl" (sa jeszcze gorsze wiec niech sie czytelniczki TS i sam TS nie
            obraza).
            Musialabym zwariowac zeby szukac obiektywizmu w lozku.

            Pozdrawiam
            • 23.07.02, 12:04
              Przeczytałem swój post jeszcze raz i nie znalazłem tam fragmentu w którym
              byłoby o tym żebyś przerzuciła tuzin partnerów żeby sobie wyrobić szersze
              spojrzenie:) Piszesz że jesteś szczęśliwa więc nie widzę żadnego problemu. Sam
              tu kiedyś napisałem w którymś wątku, że opinie Forum mają raczej mały wpływ na
              moje decyzje. I Tobie życzę tego samego.


              Pozdrawiam, Fugazzi...

          • 23.07.02, 12:12
            fugazzi napisał:

            > Nie zrozum tego jako namawiania do porównań, ale brak tychże jednak w pewnym
            > stopniu subiektywizuje Twoją opinię na temat Twoich doznań. Oczywiście nie
            > neguję tego że one wspaniałe etc...etc..
            >
            > Pozdrawiam, Fugazzi...

            Ja tez nie napisalam ze mnie do tego namawiasz. Ale wydalo mi sie odpowiednie
            zajac stanowisko w kwestii obiektywizmu w lozku. Po jednym artykule w TS (moja
            mama kupuje) az mi sie nie dobrze zrobilo. Moze tez cos sobie skojarzylam, nie
            wiem.

            Pozdrawiam, Ania
      • 23.07.02, 11:40
        W zasadzie nie można nic dodać ponad to co napisał(a) Perturbacja. Jeżeli oboje
        nie widzicie w tym nic złego to czemu nie. Z boku wygląda to z pewnością trochę
        dziwnie, ale jeżeli cieszy i nie boli to voila!:)) Z pewnością istnieją inne,
        bardziej ekstremalne zachowania które wyglądają jeszcze gorzej z boku, a cieszą
        nie mniej. Tylko chyba lepiej nie chwalić się tym przed znajomymi.


        Pozdrawiam, Fugazzi...
        • 24.07.02, 11:09
          Rozumiem co chcesz powiedziec, jednakze nie jestem pewna co do tego. Mezczyzna
          w damskim stroju nie jest moim idealem. Troche sie obawiam, ze moze to posunac
          sie zbyt daleko. Nie chce by nosil ciuszki po domu i nabieral powiedzmy
          damskich manier. Naprawde jest szalenie meski i troche to do niego nie pasuje.
          Gdybym nie miala zadnych watpliwosci w tym temacie to przeciez by mnie tu nie
          bylo. Nie jest tak, ze mi to odpowiada i fajnie. Nie jestem pewna czy nie
          otwiera sie przedemna strona jego osobowosci, ktorej nigdy nie znalam.

          Ania

          fugazzi napisał:

          > W zasadzie nie można nic dodać ponad to co napisał(a) Perturbacja. Jeżeli
          oboje
          >
          > nie widzicie w tym nic złego to czemu nie. Z boku wygląda to z pewnością
          trochę
          >
          > dziwnie, ale jeżeli cieszy i nie boli to voila!:)) Z pewnością istnieją inne,
          > bardziej ekstremalne zachowania które wyglądają jeszcze gorzej z boku, a
          cieszą
          >
          > nie mniej. Tylko chyba lepiej nie chwalić się tym przed znajomymi.
          >
          >
          > Pozdrawiam, Fugazzi...
          • 24.07.02, 11:49
            aniats

            Widzę że jest ci dobrze w ŁUŻKU. Aha !! I pewnie masz z 15 lat jeszcze....Aha !!
            Mysle że lato zaszkodziło ci w tym roku. Za mocno grzało słonko na twoja
            głowkę, spociłas sie deczko i wszystko co tam w niej grzechotało odparowało.
            Żebys juz całkiem nie zwariowała proponuje lekture Słowniczka ortograficznego.
            To powinno odmienic twoje zycie w jakis znaczący sposób.......

            tassman:)
          • 24.07.02, 19:47
            Przepraszam bardzo, ale chciałaś bez sarkazmu i agresji. A z sarkazmem to
            powiem że dla mnie jest to dziwne, niesmaczne i chore. Chyba nie do końca
            spełniony jest warunek, że obojgu partnerom się to podoba.

            Pozdrawiam, Fugazzi...
    • 24.07.02, 15:49
      Przeciez go akceptujesz i on to powinien docenic, bo chyba niewiele kobiet by
      to zaakceptowalo :). A kupowanie mu damskich ciuchow jest nieco... dziwne.
      • 24.07.02, 16:10
        Ja go kocham. Dlatego to akceptuje. Akceptuje to tez dlatego, ze mam juz spora
        wiedze na ten temat i wiem, ze jest to bardzo zlozony problem. Jezeli tego nie
        zaakceptuje, to co dalej. Chyba nie myslisz, ze sie z nim rozwiode. Chce byc
        szczesliwa i chce zeby on byl szczesliwy, ale nie mysl, ze jest mi z tym do
        konca wygodnie. To jest naprawde bardzo meski facet. Nie pasuje to do niego.
        Gdybys ty kochala mezczyzne, byla mu oddana i dowiedzialabys sie o jego
        ulomnosci, to czy bys go rzocila. Gdyby byl np. gluch na lewe ucho albo byl
        kulawy czy tez mial jakas przypadlosc psychiczna, to czy przestalabys go kochac.
        A moze nie zakochalabys sie w ulomnym mezczyznie. Milosc to milosc.

        Moze brzmi to zbyt banalnie....
        • 25.07.02, 04:14
          Miłość to miłość, ale wolałabym, żeby nie objawiała się w sposób nieco
          zniechecający dla mnie erotycznie. O ile to oczywiście jest miłośc erotyczna...
          Jakby był głuchy to troche co innego. POjęcia nie mam co masz zrobić. Chyba to
          jest problem który musisz sobie rozstrzygnąć sama, albo moga ci poradzić osoby,
          które miały podobne doswiadczenia. Dla mnie byłoby to bardzo "antyseksowne".
          Męzczyzna, właśnie w seksie ma byc mężczyzną. Ale to tylko moje zdanie, moje
          upodobania. Jakby mój chłop metr osiemdziesiąt osiem , numer 43 buta zaczął
          zakładać do łóżka stanik, to bym go z łózka wyrzuciła. Może bym się od razu nie
          rozwiodła, bo także cenię miłośc i przywiązanie.Choć (to juz na marginesie)
          widziałam strasznie duzo róznych sytuacji i nie jestem taka kategoryczna w
          sadach jak ty.Awa
    • 25.07.02, 05:36
      Sorry, przeczytałam toje wypowiedzi w innych watkach i myslę, że napisałam za
      ostro. Oczywiscie napisałam o swoich gustach, ale skoro wam jest tak dobrze i
      on cie tak zaspokaja,to może trzeba troszkę wiecej kompromisu niz ja myslę że
      byłoby mni stać... Wiesz masz fajnego faceta.Jest twoim pierwszym, a jednak
      potrafił cię rozbudzic i dawać rozkosz. To nie takie czeste. Słowo
      daje.POzdrawiam. E.
      • 25.07.02, 09:30
        eva07 napisała:

        > Sorry, przeczytałam toje wypowiedzi w innych watkach i myslę, że napisałam za
        > ostro. Oczywiscie napisałam o swoich gustach, ale skoro wam jest tak dobrze i
        > on cie tak zaspokaja,to może trzeba troszkę wiecej kompromisu niz ja myslę że
        > byłoby mni stać... Wiesz masz fajnego faceta.Jest twoim pierwszym, a jednak
        > potrafił cię rozbudzic i dawać rozkosz. To nie takie czeste. Słowo
        > daje.POzdrawiam. E.

        O to wlasnie mi chodzi. Wiem, ze jako facet jest extra. Umie mnie zaspokoic.
        Nasze wspolne noce czesto sa cudowne. Tak jest pierwszym mezczyzna, z ktorym
        kiedykolwiek uprawialam milosc, ale nie sadzilam ze jest to takie nie typowe,
        aby sie dobrac pod tym wzgledem. Co do jego upodoban, to wiem o nich juz od
        okolo 6 miesiecy. Oswoilam sie juz troche z ta mysla, ale nadal nie daja mi to
        spokoju. Nie napisalam tez wcale, ze za kazdym razem kiedy idziemy do lozka on
        musi sie przebierac, bo inaczej mu np. nie stanie albo ze na inny sex nie ma
        ochoty. To jest absolutnie nie tak. Do tej pory damskich gadzetow uzywalismy
        tylko kilka razy. Nie przeszkodzilo mi to w osiagnieciu orgazmu, ale odczucia
        nadal mam mieszane.

        Dzieki za komentarz.
        Pozdrawiam
    • 25.07.02, 12:04
      Trudno sie tu wypowiadac. Mam dosyc przykre doswiadczenia z moim mezem.
      Wiekszosc moich kolezanek rowniez. Kilka lat po slubie czar zawsze pryska.
      Zainteresowanie druga polowa przygasa a erotyka w zwiazku staje sie czyms
      marginalnym. W twoim przypadku chyba jest inaczej. Moze jest to sposob na
      poddtrzymanie pikanterii. W koncu jak mowisz jestescie razem juz 9 lat, a on
      ciagle ma na ciebie ochote. Podziwiam. Trzymaj sie.
      • 25.07.02, 16:41
        jolka_h napisała:

        > Trudno sie tu wypowiadac. Mam dosyc przykre doswiadczenia z moim mezem.
        > Wiekszosc moich kolezanek rowniez. Kilka lat po slubie czar zawsze pryska.
        > Zainteresowanie druga polowa przygasa a erotyka w zwiazku staje sie czyms
        > marginalnym. W twoim przypadku chyba jest inaczej. Moze jest to sposob na
        > poddtrzymanie pikanterii. W koncu jak mowisz jestescie razem juz 9 lat, a on
        > ciagle ma na ciebie ochote. Podziwiam. Trzymaj sie.

        Nie rozumiem co jest takiego dziwnego w tym, zo on wciaz ma na mnie ochote.
        Moj problem polega na tym, ze on chce robic rzeczy, ktore ja nie do konca
        akceptuje. To jest moj problem. Sugerujesz wiec, ze powinnam sie cieszyc, ze on
        w ogole sie chce ze mna kochac. Przyjac jego zachowania i byc wdzieczna
        opatrznosci, ze na moj widok mu staje?

        Troche mnie ponioslo.
        • 25.07.02, 16:51
          Dziewczyno! O czym ty mowisz. Poczytaj sobie kilka innych watkow. Zobacz jakie
          inne kobiety maja problemy z facetami. Jak bys sie czula wracajac do domu do
          faceta, ktory na twoj widok otwiera druga butelke piwa, albo nie chce z toba
          rozmawiac i drapie sie po jajach przezucjac kanaly.
          Z tego co mowisz to ten facet ma na twoim punkcie bzika. To, ze chce mu sie
          czasami poswintuszyc w troche innej scenerii, czy w damskich ciuszkach to
          trudno. Przyjmij to ze spokojem, bo byc moze ktoregos dnia zlapiesz syfa po
          jego wizycie w agencji. Jezeli ma potrzebe to ja spelnij. Ty masz swoje i
          wydaje sie ze facet ci dogadza, czyz nie? Tak przeciez napisalas.
          Facet sie z toba dzieli najbardziej intymnymi zakamarkami swojej duszy a ty
          przylazisz na forum i robisz z niego posmiewisko. Pomysl o tym. Zazdroszcze ci
          takiego faceta. Moze nie chodzi mi o jego upodobania ale cala reszta wydaje sie
          funkcjonowac ok.
          Pozdrawiam. Zycze szczescia, J.

          ps. Moj gosc jest naprawde do dupy. Wiekszosci moich kolezanek tez.
          • 25.07.02, 17:02
            jolka_h napisała:

            > Dziewczyno! O czym ty mowisz. Poczytaj sobie kilka innych watkow. Zobacz
            jakie
            > inne kobiety maja problemy z facetami. Jak bys sie czula wracajac do domu do
            > faceta, ktory na twoj widok otwiera druga butelke piwa, albo nie chce z toba
            > rozmawiac i drapie sie po jajach przezucjac kanaly.
            > Z tego co mowisz to ten facet ma na twoim punkcie bzika. To, ze chce mu sie
            > czasami poswintuszyc w troche innej scenerii, czy w damskich ciuszkach to
            > trudno. Przyjmij to ze spokojem, bo byc moze ktoregos dnia zlapiesz syfa po
            > jego wizycie w agencji. Jezeli ma potrzebe to ja spelnij. Ty masz swoje i
            > wydaje sie ze facet ci dogadza, czyz nie? Tak przeciez napisalas.
            > Facet sie z toba dzieli najbardziej intymnymi zakamarkami swojej duszy a ty
            > przylazisz na forum i robisz z niego posmiewisko. Pomysl o tym. Zazdroszcze
            ci
            > takiego faceta. Moze nie chodzi mi o jego upodobania ale cala reszta wydaje
            sie
            >
            > funkcjonowac ok.
            > Pozdrawiam. Zycze szczescia, J.
            >
            > ps. Moj gosc jest naprawde do dupy. Wiekszosci moich kolezanek tez.


            jolka_h dobrze mowi. Moj facet to nawet po pornolach idzie spac. Ma czelnosc
            znosic to do domu. Orgazm to nawet nie pamietam co to jest. 7 lat po slubie, 3
            dzieci, 0 satysfakcji z zycia osobistego. Stary mnie ignoruje i unika ja
            smrodu. Piekna to moze nie jestem, ale nie wiele gorsza niz przed slubem.
            Wspolczuje ci jednak, twoj chyba tez ma bzika. Ale jesli chodzi mu tylko o sex
            i to od czasu do czasu. Rob jak chcesz. twoje zycie. Ale jak chcesz sie
            zamienic to ja chetnie.
    • 31.07.02, 16:58
      A sugerowalas mu terapie. Z tego co wiem to, mozna sie z tego wyleczyc. Jesli
      oczywiscie on tego chce.
    • 02.08.02, 14:39
      Ja tez bym tak chcial, ale niestety nie zmiescilbym sie w damska bielizne.
    • 08.08.02, 13:08
      aniats napisała:

      > Otoz przyznal mi sie, ze ma ochote kochac sie ze mna w damskim ubraniu.
      > Powiedzial, ze lubi zalozyc ponczochy, majteczki, stanik itd., i poprostu isc
      > ze mna do luzka. Namawia mnie do zabawy w odgrywanie rol.
      >...
      > Hm. Nie wiem co zrobic. Czy powinnam mu "cos" kupic aby okazac mu akceptacje?
      > Wiem ze to kwestia indywidualna, ale moze ktos sie podzieli jakimis
      > doswiadczeniami.

      Najpierw nasuwa sie szereg pytan:

      Czy zachowania te u meza sie stopniowo nasilaja? Czy sa moze jakies objawy
      fizyczne? Mogloby to swiadczyc o zakloceniach w rownowadze hormonalnej.

      Czy maz ma tendencje do dominacji w waszym zwiazku?
      Czy maz bylby rownie sklonny do akceptacji twoich nietypowych zachowan?
      Zalozmy hipotetycznie ze nie lubi czegos, np. seksu analnego a ty powiesz ze
      marzysz tylko to tym. Zalozmy ze ty powiesz ze chcesz przebrac sie za mezczyzne
      lub za cos co mu nie pasuje. Jaka bedzie jego reakcja?

      Jak reaguje maz na twoje oswiadczenia ze to cie nie kreci?

      Jaka bylaby jego reakcja gdybys powiedziala ze stanowczo sie na to nie zgadzasz?

      Jaka bylaby reakcja meza gdybys pol zartem, pol serio zaproponowala
      upublicznienie sprawy np. w kregu najblizszych znajomych?

      W stalym zwiazku kompromisy sa niezbedne. Pytanie gdzie jest ich granica.
      Bezposrednie rady jakie mozna dac w tym przypadku:

      - psychoterapia z mezem, wyswietlenie przyczyn fetyszyzmu i jego historii oraz
      przejawow. Maz powienien ujawnic ci wszystko na ten temat bo to obnizy
      napiecie

      - wizyta u specjalisty, jezeli mezowi to bedzie pasowalo, cel jak wyzej

      - ustalenie regul kompromisu: np. zgadzasz sie na jego przebieranki co x-ty
      stosunek,a on tez zgadza sie na jakies twoje fanaberie za ktorymi niezbyt
      przepada. Chodzi tutaj o zdrowy kompromis w zwiazku w celu unikniecia
      pelnej dominacji przez partnera i sytuacji w ktorej on bedzie zawsze i tylko
      chcial byc w przebraniu co moze doprowadzic do tego ze nie bedzie w ogole mial
      ochoty na 'zwykle' wspolzycie

      Pytanie teraz jaki bedzie stosunek meza do tych propozycji. Jezeli bedzie
      on zdecydowanie negatywny to bedzie to sygnalizowalo obsesje i wtedy zalecac
      nalezy wizyte u psychiatry.
      • 08.08.02, 14:31
        seksuolog napisała:

        > Najpierw nasuwa sie szereg pytan:
        >
        > Czy zachowania te u meza sie stopniowo nasilaja? Czy sa moze jakies objawy
        > fizyczne? Mogloby to swiadczyc o zakloceniach w rownowadze hormonalnej.

        Nie nasilaja. Tylko, ze ja jestem stopniowo informowana o kolejnych faktach.
        Przebieral sie od wczesnej mlodosci. Nie wytrzymal i chcial sie tym z kims
        podzielic.

        > Czy maz ma tendencje do dominacji w waszym zwiazku?

        Nie. Bardzo szanuje moje zdanie i liczy sie ze mna. Nie narzuca mi swojej woli.

        > Czy maz bylby rownie sklonny do akceptacji twoich nietypowych zachowan?
        > Zalozmy hipotetycznie ze nie lubi czegos, np. seksu analnego a ty powiesz ze
        > marzysz tylko to tym. Zalozmy ze ty powiesz ze chcesz przebrac sie za
        mezczyzne
        > lub za cos co mu nie pasuje. Jaka bedzie jego reakcja?
        >

        Zaakceptowal by to bez problemu. Pytal sie czy czegos pragne. Jezeli jest cos
        takiego to on to zrobi. Oczywiscie jezeli jest to tylko miedzy nami.

        > Jak reaguje maz na twoje oswiadczenia ze to cie nie kreci?

        Ze zrozumieniem. Nie chce robic tego za kazdym razem.

        > Jaka bylaby jego reakcja gdybys powiedziala ze stanowczo sie na to nie
        zgadzasz?

        Nie zmuszalby mnie do tego rodzaju wspolzycia. Pewnie gdzes pokryjomu by sie
        przebieral. Nie wiem. Napewno by mi tego nie narzucal na sile.

        >
        > Jaka bylaby reakcja meza gdybys pol zartem, pol serio zaproponowala
        > upublicznienie sprawy np. w kregu najblizszych znajomych?

        Bardzo sie tego wstydzi. Przez ostatnie 20 lat zyje z tym problemem. Przyznanie
        sie mi nie bylo dla niego latwe. Nie sadze by sie na to zgodzil.

        > W stalym zwiazku kompromisy sa niezbedne. Pytanie gdzie jest ich granica.
        > Bezposrednie rady jakie mozna dac w tym przypadku:
        >
        > - psychoterapia z mezem, wyswietlenie przyczyn fetyszyzmu i jego historii oraz
        > przejawow. Maz powienien ujawnic ci wszystko na ten temat bo to obnizy
        > napiecie
        >
        > - wizyta u specjalisty, jezeli mezowi to bedzie pasowalo, cel jak wyzej
        >
        > - ustalenie regul kompromisu: np. zgadzasz sie na jego przebieranki co x-ty
        > stosunek,a on tez zgadza sie na jakies twoje fanaberie za ktorymi niezbyt
        > przepada. Chodzi tutaj o zdrowy kompromis w zwiazku w celu unikniecia
        > pelnej dominacji przez partnera i sytuacji w ktorej on bedzie zawsze i
        tylko
        > chcial byc w przebraniu co moze doprowadzic do tego ze nie bedzie w ogole
        mia
        > l
        > ochoty na 'zwykle' wspolzycie
        >
        > Pytanie teraz jaki bedzie stosunek meza do tych propozycji. Jezeli bedzie
        > on zdecydowanie negatywny to bedzie to sygnalizowalo obsesje i wtedy zalecac
        > nalezy wizyte u psychiatry.

        Do specjalisty chyba nie pojdziemy. Nie ma chyba takiej potrzeby. To pewnie ja
        mam z tym wiekszy problem niz on. Jemu zalezy aby byla to czysta zabawa a nie
        rytual. Mamy (ma) ochote robimy. Nie mamy (ma) ochoty robimy normalnie. Poza
        tym w lozku jest naprawde super.
        • 09.08.02, 08:53
          aniats napisała:

          > > Czy zachowania te u meza sie stopniowo nasilaja? Czy sa moze jakies objawy
          > > fizyczne? Mogloby to swiadczyc o zakloceniach w rownowadze hormonalnej.
          > Nie nasilaja. Tylko, ze ja jestem stopniowo informowana o kolejnych faktach.
          > Przebieral sie od wczesnej mlodosci. Nie wytrzymal i chcial sie tym z kims
          > podzielic.
          > > Czy maz ma tendencje do dominacji w waszym zwiazku?
          > Nie. Bardzo szanuje moje zdanie i liczy sie ze mna. Nie narzuca mi swojej
          woli.
          > > Czy maz bylby rownie sklonny do akceptacji twoich nietypowych zachowan?
          > > Zalozmy hipotetycznie ze nie lubi czegos, np. seksu analnego a ty powiesz
          > ze
          > > marzysz tylko to tym. Zalozmy ze ty powiesz ze chcesz przebrac sie za
          > mezczyzne
          > > lub za cos co mu nie pasuje. Jaka bedzie jego reakcja?
          > Zaakceptowal by to bez problemu. Pytal sie czy czegos pragne. Jezeli jest cos
          > takiego to on to zrobi. Oczywiscie jezeli jest to tylko miedzy nami.
          > > Jak reaguje maz na twoje oswiadczenia ze to cie nie kreci?
          > Ze zrozumieniem. Nie chce robic tego za kazdym razem.
          > > Jaka bylaby jego reakcja gdybys powiedziala ze stanowczo sie na to nie
          > zgadzasz?
          > Nie zmuszalby mnie do tego rodzaju wspolzycia. Pewnie gdzes pokryjomu by sie
          > przebieral. Nie wiem. Napewno by mi tego nie narzucal na sile.
          > > Jaka bylaby reakcja meza gdybys pol zartem, pol serio zaproponowala
          > > upublicznienie sprawy np. w kregu najblizszych znajomych?
          > Bardzo sie tego wstydzi. Przez ostatnie 20 lat zyje z tym problemem.
          >Przyznanie sie mi nie bylo dla niego latwe. Nie sadze by sie na to zgodzil.

          Wasz zwiazek wyglada na prawidlowy a ze strony meza nie ma sklonnosci do
          obsesji. Ogolnie nie ma wiec powodow do niepokoju.

          Tym niemniej ze wzgledu na higiene psychiczna i stabilnosc zwiazku w starszym
          wieku nalezaloby polecic terapie zwiazku. Maz zbyt dlugo przebywal w 'podziemiu'
          co nie jest bez wplywu na psychike. Posiadanie 'tajemnic' tego typu powoduje
          stale napiecie psychiczne, lek przed 'demaskacja' oraz traktowanie sprawy ze
          'smiertelna' powaga. Powinnas zachecic meza do ujawnienia wszystkiego tak
          by tajemnice znikly, podkreslajac ze jest gotowa do akceptacji.

          Pewna doza humoru czy traktowania sprawy z przymruzeniem oka powinna tez
          przyczynic sie do rozladowania napiecia. W tym sensie jakies upublicznienie
          tez moglo by wchodzic w gre, np. przebranie na bal czy cos takiego.

          > Do specjalisty chyba nie pojdziemy. Nie ma chyba takiej potrzeby. To pewnie
          ja
          > mam z tym wiekszy problem niz on. Jemu zalezy aby byla to czysta zabawa a nie
          > rytual. Mamy (ma) ochote robimy. Nie mamy (ma) ochoty robimy normalnie. Poza
          > tym w lozku jest naprawde super.

          Wszystko wyglada w porzadku. Jesli jestes gotowa to zaakceptowac, sprawa nie
          ma charakteru obsesji a wyciagnie sie ja z glebokiego podziemia na swiatlo
          dzienne i potraktuje z humorem to nie ma podstaw do niepokoju.
          Niepokojacy byl fakt glebokiego tlumienia i ukrywania przez meza, to nalezy
          eliminowac.
          • 09.08.02, 10:31
            seksuolog napisała:

            > Wasz zwiazek wyglada na prawidlowy a ze strony meza nie ma sklonnosci do
            > obsesji. Ogolnie nie ma wiec powodow do niepokoju.
            >
            > Tym niemniej ze wzgledu na higiene psychiczna i stabilnosc zwiazku w starszym
            > wieku nalezaloby polecic terapie zwiazku. Maz zbyt dlugo przebywal
            w 'podziemiu
            > '
            > co nie jest bez wplywu na psychike. Posiadanie 'tajemnic' tego typu powoduje
            > stale napiecie psychiczne, lek przed 'demaskacja' oraz traktowanie sprawy ze
            > 'smiertelna' powaga. Powinnas zachecic meza do ujawnienia wszystkiego tak
            > by tajemnice znikly, podkreslajac ze jest gotowa do akceptacji.
            >
            > Pewna doza humoru czy traktowania sprawy z przymruzeniem oka powinna tez
            > przyczynic sie do rozladowania napiecia. W tym sensie jakies upublicznienie
            > tez moglo by wchodzic w gre, np. przebranie na bal czy cos takiego.
            >

            Dziwne, ale to wlasnie on chce traktowac sprawe z daza humoru i z przmrozeniem
            oka. To on chce mi wszystko wyjawic, a ja mam wrazenie ze nie chce go sluchac.
            Odcinam sie od tego. Kiedy on nawiazuje do tematu czesto podswiadomie go
            zmieniam. To ja traktuje to 'smiertelnie' powaznie, a nie on. I problem lezy w
            mojej akceptacji a nie jego gotowosci wyjscia do mnie. Chyba za malo wiem o tej
            problematyce, a nawet jezeli cos wiem to nasuwaja mi sie stereotypy wpajane
            przez media i otoczenie o homo, dragqueeens itp. Kiedy o tym mysle przed oczami
            przelatuja mi fotki z berlinskiej parady milosci.


            > Wszystko wyglada w porzadku. Jesli jestes gotowa to zaakceptowac, sprawa nie
            > ma charakteru obsesji a wyciagnie sie ja z glebokiego podziemia na swiatlo
            > dzienne i potraktuje z humorem to nie ma podstaw do niepokoju.
            > Niepokojacy byl fakt glebokiego tlumienia i ukrywania przez meza, to nalezy
            > eliminowac.

            Jak mam to zaakceptowa???!!
            • 09.08.02, 11:22
              aniats napisała:

              > Dziwne, ale to wlasnie on chce traktowac sprawe z daza humoru i z
              przmrozeniem
              > oka. To on chce mi wszystko wyjawic, a ja mam wrazenie ze nie chce go
              sluchac.
              > Odcinam sie od tego. Kiedy on nawiazuje do tematu czesto podswiadomie go
              > zmieniam. To ja traktuje to 'smiertelnie' powaznie, a nie on. I problem lezy
              w
              > mojej akceptacji a nie jego gotowosci wyjscia do mnie. Chyba za malo wiem o
              tej
              > problematyce, a nawet jezeli cos wiem to nasuwaja mi sie stereotypy wpajane
              > przez media i otoczenie o homo, dragqueeens itp. Kiedy o tym mysle przed
              oczami
              > przelatuja mi fotki z berlinskiej parady milosci.

              Poprzednio wspominalas ze to maz mial duze problemy z ujawnieniem sprawy.
              Ze swej strony, skoro zwiazek oceniasz jako bardzo udany, w ramach kompromisu
              moglabys dokonac wysilku dla zmniejszenia napiecia wokol tej sprawy.

              > > Wszystko wyglada w porzadku. Jesli jestes gotowa to zaakceptowac, sprawa n
              > ie a charakteru obsesji a wyciagnie sie ja z glebokiego podziemia na swiatlo
              > > dzienne i potraktuje z humorem to nie ma podstaw do niepokoju.
              > > Niepokojacy byl fakt glebokiego tlumienia i ukrywania przez meza, to nalez
              > y eliminowac.
              > Jak mam to zaakceptowa???!!

              Pierwszym krokiem akceptacji jest zrozumienie i wyjasnienie problemu. Razem z
              mezem mozecie tego dokonac. Drugim bedzie przystosowanie sie. Jezeli upodobania
              meza maja okreslone granice, a poza tym maz zachowuje sie jak prawdziwy
              mezczyzna to mozna sie z jego upodobaniem pogodzic, traktujac je z humorem jako
              nieszkodliwa fanaberie. Np. sprobuj sama przebrac i ucharakteryzowac meza na
              wesolo. Ostatecznie ludzie od wiekow probowali przebieranek na balach.

              Sprawa nie wyglada na niepokojaca: jest na poziomie fetyszyzmu a nie
              transwestytyzmu.

              Naprawde niepokojace sa inne przypadki: co robic gdy maz przyzna sie do
              sklonnosci homo? do ekshibicjonzimu? albo ze molestowal nieletnich i ma na to
              dalej ochote? To sa naprawde powazne problemy, czasem nawet 'kryminalnie'
              powazne.
      • 08.08.02, 14:32
        Dziekuj.
        Tak poza tym.
    • 09.08.02, 01:58
      sprawa jest jasna: Twoj maz ma sklonnosci transwetyckie. Nic tego nie zmieni.
      Mozesz to tylko zaakceptowac. Jesli sie Co to nie podoba to radze raz na jakis
      czas pozwalac na to mezowi i sie przyzwuczaic. Nie ma rady - tego nie mozna
      leczyc, bo to nie choroba. M<usicie budowac swoje wspolzycie uwzgledniajac te
      orientacje meza. Powodzenia
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.