Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Polska i świat   KRL-D   Re: Incydent w Punmunjomie

Re: Incydent w Punmunjomie

Autor: xvqqvx 22.12.09, 13:12
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Znalazłem to przypadkowo i piszę teraz (minęły prawie 2 miesiące, ale może to się przyda).

Chodzi tutaj o incydent z 23 listopada 1984 r. Około 11.30 po stronie północnej przebywała wycieczka złożona z obywateli ZSRR związanych z ambasadą w Pyongyangu (i ich rodzin).
Przez linię demarkacyjną przebiegł jeden uciekinier (czasem wg niektórych źródeł uciekinierów było dwoje - bohater historii i jego żona) o nazwisku transkrybowanym albo jako "Vasily Matusak" albo "Vasily Matauzik" (Wasilij Matuszak?). Po kilku minutach konsternacji na miejsce przybiegł pluton północnokoreański (około 30 żołnierzy) uzbrojony w broń długą (AKM)*. Żołnierze ci przebiegli linię demarkacyjną (ochrona na południu uzbrojona w pałki i pistolety nie próbowała ich zatrzymać, a tylko wezwała pluton alarmowy i wsparcie z bronią długą) i pobiegli za uciekinierem (uciekinierami) strzelając do niego. Wtedy zjawił się pluton alarmowy, który osłonił uciekiniera/ów i odpowiedział na ogień północnokoreański. Walka toczyła się w miniogrodzie botanicznym zwanym "Sunken Gardens" leżącym na tyłach "Freedom house" (ten wielki budynek za barakami; ogrody leżały po przeciwnej stronie budynku niż baraki graniczne) i trwała około 20 minut - zwycięstwo stronie południowej zapewniło użycie granatników podwieszanych.
Po stronie południowej zginął kapral Jang Myong-Ki z armii Republiki Korei, a starszy szeregowiec Michel A. Burgoyne z US Army został ranny. Po stronie północnocnej zginęło 3 żołnierzy a 5 zostało rannych. Jednym z zabitych miał być dowódca plutonu armii KRLD trafiony bezpośrednio pociskiem z granatnika - niektóre źródła podają, że był to porucznik Pak Chul ("Bulldog") znany z incydentu "siekierowego" w 1976 r.
Po 20 minutach walka została przerwana, bo doszło do spotkania wyższych oficerów obu stron i żołnierze KRLD wycofali się przez granicę unosząc zabitych i rannych.
Później niektórzy oficerowie w armii KRLD (dowodzący ochroną strefy) mieli zostać rozstrzelani (brak dowodów), a uciekinier obecnie ponoć wykłada na uczelni w Kalifornii


* W samej Wspólnej Strefie Bezpieczeństwa z każdej strony może pełnić służbę pluton (35 ludzi), w którym oficerowie (i podoficerowie) są uzbrojeni w broń krótką, a żołnierze nie (do lat 1980 po stronie południowej żołnierze mieli drewniane pałki, a na własną rękę i o ile mieli liberalnych dowódców, to "dozbrajali" się w kastety, toporki etc. - w latach 1970 czasami te rzeczy przydawały się; nie wiem jak było po stronie północnej). Na południu ochrona była zorganizowana tak, że były tam 4 plutony, które rotacyjnie pełniły służbę (każdego dnia):
- 1 w strefie;
- 1 w stanie gotowości (w zależności od potrzeb mógł się w ciągu kilku minut znaleźć w strefie uzbrojony w pałki lub broń długą);
- 1 szkolący się (w razie potrzeby mógł być wykorzystany w strefie);
- 1 odpoczywający.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.