80-letnie drzewa na Grochowie poszły pod topór. Pan Piotr, nasz czytelnik, podejrzewa, że jakaś choroba dotknęła urzędników. Oni sami twierdzą, że chorują, ale drzewa.
To prawda pod topór idą czasem zdrowe drzewa,które komuś
przeszkadzają.
Od dłuższego czasu firmy konserwujące zieleń miejską wykonują swoje
prace skandalicznie.Zobaczcie jak wygląda od dłuższego czasu
prześwietlanie drzew.Robią to całkowici abnegaci,tną gałęzie jak
popadnie,a już nikt nie zadaje sobie trudu zabezpieczenia
specjalnymi maściami okaleczonych drzew.Efekt jest taki,że drzewo
zaczyna chorować i za dwa, trzy lata będzie wrakiem drzewa i wtedy
można je bezkarnie wyciąć.Zimą władze miasta dopełniają rzezi drzew
sypiąc na ulice tony soli.
Nie ma drzew nie ma problemu.
Osobną sprawą sa specjaliści od zieleni miejskiej,od dłuższego czasu
zastanawiam się jakie mają kwalifikacje.
Obserwując ich pracę,mam wrażenie,że umieją się posługiwać tylko
piłą.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.