Dodaj do ulubionych

gimnazjum na beremlowskiej

07.01.05, 23:30
co sadzicie o tym gimnazjum? mam posłac tam dziecko?
Obserwuj wątek
    • Gość: Asgird Re: gimnazjum na beremlowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 17:11
      Nie! ja tam chodzilam [skonczylam 2 lata temu], dostalam sie niby do liceum
      dosc przyzwoitego, ale te 3lata uwazam za zmarnowane. Beznadziejna szkola,
      straszne chamstwo, duzo dresiarzy, zdazaly sie kradzize, poziom taki sobie.
      Nauczyciele czesto sie zmieniaja [nie dziwie im sie] - w ciagu 3 lat nauki
      mialam: po 3 nauczycieli od angielskiego i francuskiego, 2 od biologii i
      fizyki, 4 od religii. Poza tym szkola przypomina wiezienie, ochroniarze pilnuja
      wszysktich wejsc i zamykaja drzwi po dzwonku [spozniony moze nie wejsc]. Tak
      przynajmnniej bylo 2 lata temu, nie wiem , moze sie cos zmienilo...
              • Gość: ziomboj Re: gimnazjum na beremlowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 23:52
                ja skończyłem 71 w 1998 - super szkoła
                jastrzębska uczyła polskiego i miała pseudo próchno, bo bez kitu strasznie była
                już stara. Stylowy był (chyba jeszcze tam jest) polonista Pan Śleszycki "kup
                sobie chlapacze" (napis w klopie, bo miał soczystą wymowę:) i wuefista Kozłowski
                "Kozioł" który zwykł był mawiać "ojciec nie bij mnie" jak ktoś co od niego chciał.
                I zwariowana fizyczka (Sandecka?) która wyjmowała akumulator ze swojego starego
                volvo i trzymała pod biurkiem :)

                Ogólnie spoko szkoła była, bardzo z klimatem..
                  • Gość: ziomboj Re: gimnazjum na beremlowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 04:43
                    no chemiczka była w miare spoko, nie robiła problemów i miała jakąś teorię żeby
                    nie podpierać ręką głowy, pamiętam ;)
                    natomiast najbardziej popularna to chyba była pani od historii. miała charkter.

                    hehe, jeszcze była muzyczka superśmieszna "ślepa".. chyba coś pociągała z butelki.
                    był nawet taki paradny murzyn od angielskiego :)
                    wszystko tam było!!
                    • Gość: calagan Re: gimnazjum na beremlowskiej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.01.05, 13:35

                      Murzyny to juz nie moje czasy. Ja skonczylem jak jeszcze panowala caryca
                      wszechrosji ;-).
                      Myzuczka (o ile to ta sama) byla super. Jak sie na koniec szkoly chcialem
                      podciagnac z ocena, to kazala mi zaspiewac beznadziejnie glupia piosenke.
                      Zwatpila po pierwszej zwrotce, ale ocene podniosla.
                      Historyczke uwielbialem i jej zawdzieczam wlasciwie pozniejszy kierunek
                      ksztalcenia. W klasie ludziska sie jej baly, a ja nawet do ksiazek nie
                      zagladalem, bo zapamietywalem wszystko co ona mowila na lekcjach. Gdy panny na
                      koniec szkoly chcac poprawic oceny nie mogly slowa wyksztusic o czyms takim jak
                      Okragly Stol (ktory byl ledwie 2, czy 3 lata wczesniej), to ja na tym punkty
                      zbieralem. A jakie dowcipy potrafila opowiadac ;-). I jej najslynniejsze
                      powiedzonko - "Jak w ruskim cyrku".
                • Gość: Tome4 Re: gimnazjum na beremlowskiej IP: *.teleaudio.com.pl 26.01.05, 16:13
                  Śleszycki faktycznie "pluł się ", Na Sandecką patrzyłem z politowaniem, zresztą
                  z jej córką chodziłem do jednej klasy.
                  Pamiętam jak kiedys Sandecka kazała wykuć sie na pamięć twierdzenia Pitagorasa -
                  według dwóch zdań podyktowanych do zeszytu. Jeden chłopak nauczył się na blachę
                  twierdzenia z książki i dostał obnizoną ocenę "bo ona kazała tak, a jej
                  twierdzenie jest lepsze".
                  Kozłowski - o rany - ten to pokolenia zanudzał. Facet łapał zwykle na korytarzu
                  bijących się chłopaków, albo rzucających smieci i potem nie ptrafił się
                  powstrzymać przed gadulstwem. Nawiązywał zawsze od matki (ale nie w stylu jaka
                  to czyjaś matka jest, raczej takim do zaakceptowania). Przydługie przemowy
                  Kozłowskiego kończył tylko dzwonek na lekcje. Facet w sumie był OK. ale bez
                  przesady.
                  Z nauczycieli ceniłem tam wymienioną tu Sasin i taką jedną matematyczkę, ale nie
                  pamiętam nazwiska, Brańska?
                      • Gość: ziomboj Re: gimnazjum na beremlowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 03:57
                        od matematyki to było w opór nauczycielek a brańska to chyba musiała mieć dwie
                        córki bo ja też z jedną chodziłem do klasy :)
                        co do kozioła to miał swoją historię. zawsze podnosił temat swojego pobytu w
                        szwecji, gdzie piłki są w każdym parku i nich ich nie kradnie tak samo jak
                        rowerów, i że jak tam ktoś maluje ściane to od razu dobrze a nie tak jak u nas.
                        dużo przygód było też na stołówce. i w harcówce (? - tam koło woźnej :)
                        a te piwniczne "podziemia" gdzie rzekomo niemcy mordowali ludzi... :)
                        te wszystkie apele, hehe
                        teraz wszystko tam się zmieniło. boisko nie jest już na ubitym piasku tylko
                        wylali jakąś specjalną nawierzchnie, zamiast "małego" boiska są kosze..
                        • serekwiejski Re: gimnazjum na beremlowskiej 27.01.05, 11:11
                          ja skonczylem 71 w 1989 akurat mnie uczyla brańska i w sumie to jestem
                          zadowolony bo nauczyla mnie tak ze sie dostalem do liceum do ktorego chcialem ;-
                          )) btw uczy jeszcze ?
                          bo kozlowskiego to juz chyba nie ma... co prawda bylem zwolniony z wf ale
                          pamietam ze zawsze narzekal ze ciuchy mu smierdza jak wraca do domu...
                          historyczka rzeczywiscie byla super dziewczyna hehe to byl koniec pieprzonej
                          komuny a pamietam ze opowiadala o Pilsudzkim
                          sandeckiej to szczerze nie lubilem okropna baba byla, polskiego uczyla mnie
                          mrowinska bardzo OK bylo w sumie to ja tez jestem zadowolony
                          widzialem w gazecie mniej wiecej rok temu ranking gimnazjow i boremlowska
                          miala ostatnie albo przedostatnie miejsce na pradze poludnie
                        • Gość: calagan Re: gimnazjum na beremlowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 17:24
                          od matematyki to było w opór nauczycielek a brańska to chyba musiała mieć dwie
                          > córki bo ja też z jedną chodziłem do klasy :)

                          Napisz kiedy konczyles, to bedziemy wiedzieli napewno - ja w 1992.

                          Na stolowke nie chodzilem, ale w harcowce to owszem bywalo sie - jedna
                          zapalka, jedna zapalka.
                          Podziemiami straszyli wszystkich. Fajnie bylo za to na strychach - ile oni tam
                          skarbow roznych mieli.
    • Gość: bialy Re: gimnazjum na beremlowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 18:26
      Moi synowie kończyli zarówno podstawówkę jak i gimnazjum przy Boremlowskiej.
      Szkoła Podstawowa już nie istnieje, teraz jest tam tylko Gimnazjum. Duzo
      starych nauczycieli odeszło na emeryturę: Gąsiorowska, Sandecka, Żurek,
      Głowacka. Ale Brańska tam pracuje nadal, a dyrektorem jest Mrowińska. Uczy tam
      dużo młodych ludzi, mają jeszcze zapał, chcą coś zrobic. Jak ktoś chce się
      uczyć, to sie w tej szkole nauczy. Z narkotykami nie ma problemu. To jest
      całkiem dobra szkoła. Na pewno lepsza od innych okolicznych gimnazjów.
      • Gość: flower Re: gimnazjum na beremlowskiej IP: *.dynamic.chello.pl 30.08.13, 19:24
        W tej szkole bardzo dużo się zmieniło, mamy 2013. Ja skończyłam w zeszłym roku i sobie chwalę. Nauczyciele spoko, dużo młodych z zapałem. Bardzo dużo się dzieje, a uczniowie to nie tacy jak kiedyś. Mieszkam niedaleko, więc wiem co mówię (piszę) i stwierdzam, że gimnazjum się poprawiło!!! Dlatego jeżeli ktoś się obawia, to naprawdę nie ma czego :) Ja mam miłe wspomnienia :)
      • szk71 Re: gimnazjum na beremlowskiej 29.10.19, 16:22
        Jako ciekawostkę bardziej historyczną mogę dodać, że skończyłem Szk. Podst. nr 71 w bodajże 1976r. W klasie, której w wychowawczynią była właśnie p. mgr Ewa Gąsiorowska świeżo przybyła do szkoły. Otrzymała wychowawstwo klasy 5C do której przenoszono wszystkich problemowych uczniów, a więc była to klasa o najgoszej opinii w całej szkole. Ja również nie byłem specjalnie zainteresowany uczeniem się. Charakter p. Ewy, konsekwencja, zapał i uczciwe podejście do uczniów sprawiły, że klasa się odmieniła. Zaczęliśmy brać udział w wewnątrzszkolnych konkursach (pamiętam wygraliśmy konkurs ze znajomości "Pana Tadeusza". My najgorsza klasa wygraliśmy z klasą A uważaną za najlepszą). Potem było jeszcze lepiej. Inni wychowawcy powątpiewali w tę odmianę twierdząc, że p. Ewa zawyża oceny swoim uczniom (uczyła historii, ale też rosyjskiego). Jako, że należałem do tych "odmienionych" musiałem pisać kluczowe sprawdziany z matematyki z klasą B, aby wykazać, że dobre oceny są odzwieciedleniem rzeczywistej wiedzy. By nie przedłużać dodam tylko, że "odmiana" pozostała na stałe. Skończyłem studia, doktorat, uczę na Politechnice i zawsze ciepło wspominam p. Ewę.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka