Dodaj do ulubionych

Restauracja u Siurka

08.12.05, 10:03
Przybytek o tej wdzięcznej nazwie pojawił się chyba dziś w nocy. Wieczorem
go nie widziałam. Adres: Poligonowa 30, szary socrealistyczny budynek
RAWAR-u, pierwszy w szeregu od Ostrobramskiej.
Wnętrze gabarytowo przywołuje na myśl stołówkę zakładową. I sceny
z "Wodzireja". Zakładam zatem, że "Siurek" będzie się specjalizować
w żywieniu bardzo zbiorowym. W weselach, komuniach i Sylwestrach.
Coś jednak mnie zastanowiło. Lokal anonsuje żółto-czerwony baner.
Nazwa "Restauracja u Siurka" wymalowana stylowymi literami z zawijasami.
Po bokach dwóch jeźdźców na koniach. Raczej galantów, niż wojaków. Czy to
jakieś nawiązanie do tradycji? No i ta nazwa! Stołówkę to można
nazwać "Restauracja zakładowa", "Bar szybkiej obsługi", ewentualnie "Bufet
u Basi", ale u "Siurka"?
Ciekawe, czy "Siurek" to PRL - bis czy raczej gastronomiczna nowomoda?
Edytor zaawansowany
  • 444a 08.12.05, 11:34
    Mogło być "Pod Siurkiem", albo gorzej "Najlepsze obiady spod Siurka".
  • Gość: Krzychu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 11:38
    Albo specjal dnia "Ser z pod Siurka"
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 11:41
    Siurek to słowo obce - dowód: "Are you sure?" - "Tak, jestem siurem".
    Restauracja jest "u Siwka" i ilustrują ją dwa zaprzęgi ciągnięte przez
    pojedyncze siwki. Więcej informacji nie podano. Chetnie się tam wybiorę, ale
    dopiero w przyszłym tygodniu. Lokalizacja jest taka sobie, bo w tym budynku
    jest jakiś zakład medycyny pracy i od czasu do czasu przezd drzwiami ustawia
    się długa kolejka osób poszkodowanych przez zakład/medycynę/pracę(?).
    Podejrzewam, że kuchnia będzie przaśno-polska, a więc tłusto-niejadalna. Obym
    się pomylił.
  • e-mka 08.12.05, 12:24
    A to mnie rozbawiłeś, z tą nazwą. Fakt, było jeszcze ciemno. Spieszyłam się.
    Mżyło. I mam ostatnio kłopoty z widzeniem. A zawijasy w nazwie zamaszyste.
    Mogły mi się zlać literki. Ja etymologii słowa "siurek" szukałabym jednak
    w polszczyźnie. Chyba mi się obiło o uszy, że "siurek" to taki młodociany
    łobuziak. W komiksie o Tytusie de Zoo (narysowanym w latach 60/ 70-tych)
    chłopcy w nerwach grozili sobie: "Szurasz?" Nie mam teraz źródeł pod ręką, żeby
    sprawdzić.
    "U Siwka" też ładnie. Pewnie to od nazwiska właściciela, ajenta? Taka gra słów?
    Mam nadzieję, że przez swoją pomyłkę nie utrwalę błędnej nazwy!
    Co do jadłospisu - ja bym chciała polską kuchnię. Dość mam kebabów i gyrosów.
    Może "Siwkowi" uda się odtworzyć to, co w jadłospisach stołówek i barów w PRL-u
    było najlepsze? Pamiętacie piosenkę "ja lubię bigos z dworca PKP"? Kto ją
    śpiewał? Czy jeszcze jakieś potrawy utrwaliły się w songach PRL-u?
    Aha. Jest przecież mój ulubiony slogan z filmu "Deja vu": "Gastronomia
    wyzwoleniem od kuchni domowej".
    Stefanie, jak odwiedzisz "Siwka", daj znać.
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 12:33
    Jest kuchnia polska i kuchnia "polska". Ta druga to serwowana nam przez
    różne "Swojskie jadła", "Polskie chaty", "Chłopskie zagrody" kuchnia quasi-
    niemiecka - tłusta, niesmaczna i hiperniezdrowa. A ja chcę grzybów, ryb i
    dziczyzny!
    Szurać - może oznacza to używanie mikrofonu firmy Shure?
  • pantalon 08.12.05, 13:46
    e-mko

    o rany ale wy ze Stefanem prezentujecie ekwilibrystyke slowna :)
    Szurasz od uzywania Shure a siurek od szurania.
    Ja pozwole sobie zauwazyc trywialnie ze siurek to siurek :) czyli siusiak.
    I zadne szurania nie maja z tam nic wspolnego- no moze troszke :)

    sciskam

    PanTalon
  • e-mka 08.12.05, 15:06
    PanTalonie,
    każdy ma swoje Waterlo... Moje zdarzyło się dziś : ( Dobrze, że Stefan trzyma
    zawsze oko i ucho na pulsie. Grą słówek próbowałam zrehabilitować się za
    pomyłkę w nazwie. Karygodną, ale gdyby tylko takie błędy ludzie popełniali -
    świat byłby piękny : ) Może za karę powinnam zjeść dziś drugi obiad "U Siwka"?
    Ponieważ stołówka jest na trasie mojej codziennej marszruty - spróbuję tam
    zajść. Może uda się z kimś pogadać. Wypić kawę z fusami.
    A co do siurka (błagam, nie utrwalajmy już tej nazwy!) - to poza znaczeniem
    podanym przez Ciebie : ) musi mieć też drugie dno.
    I am sure : )
  • e-mka 08.12.05, 19:21
    Nie powinno się pisać recenzji z knajpy, w której się nie jadło. Zeznaję więc
    uczciwie – „U Siwka” byłam, nic nie jadłam, nic nie piłam. Naprawdę – nie dałam
    rady zjeść drugiego obiadu.
    Ale było pożytecznie. Musiałam mieć w oczach głód : ) wiadomości, bo pan
    z ochrony oraz pan kelner wezwali właściciela, który oprowadził mnie po dwóch
    salach restauracyjnych, zapleczu oraz ogromnej „sali koncertowej” na piętrze.
    Pierwsze zaskoczenie – „U Siwka” to wcale nie stołówka. To całkiem przyzwoita
    restauracja o charakterze masowym. Nie randkę nie polecam – ale na wesele
    (duuże) – prima sort! Wnętrze dość skromne, żółto – zielone. Minimalistyczne,
    ale nie chłodne. Największe zaskoczenie i największa uciecha – wystawa
    reprodukcji fotografii z rzeczywistości PRL-u (udostępnionych dzięki
    uprzejmości Archiwum Dokumentacji Mechanicznej). „Młodzież współtworzy
    przyszłość socjalistycznej ojczyzny”, „Junackie biuro pracy”, „Kup
    węgiel”, „Brak cukru w Hermesie – 12.06.89, godz. 13:00”, „Jurek pił, nie
    mierzył i ... nie przeżył. Kup alkomat!”, „Piosenka radziecka twoim
    przyjacielem”, „Nadmierne spożywanie alkoholu zagraża zdrowiu” – informuje,
    straszy, śmieszy socjalistyczna propaganda na zdjęciach. Kilkadziesiąt czułych
    migawek. Czyny społeczne, sklepy monopolowe, budowy, Pewex i lody na patyku.
    Dla mnie bomba i warte nawet przypalonego schaboszczaka! Jadłospis –
    „wszystkiego po trochu, dopiero zaczynamy i zobaczymy” oraz „nasz szef kuchni
    pracował na całym świecie i wszystko może ugotować”. Sala na piętrze to
    ogromna przestrzeń ze sceną i barem. Już parę imprez w życiu na kilkaset osób
    organizowałam, ale w centrum taki metraż to luksus! Można i kabaret
    i koncert i studniówkę! Z programem artystycznym. „Siwek” zapowiada się na
    wiodącą estradę dzielnicy : )
    Zresztą – organizują najbliższego Sylwestra, 590 PLN od pary, wystąpi „Happy
    Band” i „inni artyści”. Na razie można w „Siwku” oddać się konsumpcji
    codziennie aż do 23.00 (w niedziele do 22.00). Jest i nowomodny lunch time,
    12.00 – 15.00, obiad dwudaniowy za 15 PLN.
    Na pewno do „Siwka” jeszcze zajrzę. Aha. Nazwa wymalowana podchwytliwie.
    Przyjrzałam się. Łatwo Siwka z Siurkiem pomylić : ) Ale wybaczcie raz jeszcze.
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 20:00
    Wyjęłaś mi z palców. Bo mi sie wcześniej nie chciało pisać - choć tak sądziłem-
    że w takim miejscu to ja widzę tylko tancbudę do wynajęcia na śluby i stypy. I
    że zapewne otworzyli się z myślą o Sylwestrze. A co do "siurka" to przecież nie
    siurki (cokolwiek to jest) tylko koniki ciągną powozy na reklamie. Chyba że
    siurek to znaczy konik...
    A po drugiej stronie Ostrobramskiej w pawilonach było coś a la drogeria, które
    to cos stało sie czymś a la wszystko za 3,50, a teraz jest tam catering. Nie
    sprzedaja, nie podają, jeno szykują - nawet nocami. Szyldu nie ma, informacji
    nie ma, tylko zza szyb widać kucharczyków coś pichcących. Może i ciebie, Emko,
    wpuszczą i wyjawią swą tajemnicę?
  • e-mka 08.12.05, 20:09
    Faktycznie koniki, żadne siurki. Mam przed oczami wizytówkę "Siwka".
    A które to pawilony, Stefanie? Ostrobramska to moje rewiry, ale żadnej
    podziemnej gastronomii nie kojarzę?? Czy na wysokości kładki koło RAWAR-u?
    Pod jakim mniej więcej numerem? Chętnie pójdę i zlustruję.
    A wracając do "Siwka" - o stypie nie pomyślałam. Bliżej mi do wesela niż
    pogrzebu : )
  • e-mka 09.12.05, 12:41
    Wybaczcie, że tak piłuję "Siwka". Ale od wczoraj bardzo działa mi na wyobraźnię
    żołądkową. I towarzyską. "Siwek" może okazać się bardzo pomocny w pozbywaniu
    się zasiedziałych gości.
    Mieszkam blisko RAWAR-u. Do pracy jeżdżę na pierwszą wczesną zmianę. Takiego
    gościa będę mogła wywabić podstępnym "wiesz, tu jest fajna knajpa za rogiem,
    może skoczymy, tak symbolicznie". Większość gości nie odmówi. Już w "Siwku"
    ciach, rozchodniaczek, zaraz obok przystaneczek, akurat zaczyna się pora
    nocnych autobusów, adieu gościu!
    A na poważnie - martwię się, że "Siwek" padnie : ( Zabije go własny rozmach.
    Nie żyjemy w estradowych czasach. Nie ma już bali zakładowych na 1000 par.
    Teraz im knajpa ciaśniejsza, tym modniejsza. Nikt się nie gości przy stole,
    tylko przy szwedzkim bufecie. Nie ma parkietów, tylko dance-floory. Zamiast
    kelnera z wódką - bar tender z shakerem.
    Ja i Stefan "Siwka" nie uciągniemy : (
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 12:57
    Duże knajpy mogą wygrywać gabarytem właśnie - jest olbrzymi popyt na wesela i
    pogrzeby. Zwykła restauracja niechętnie się będzie czsto zamykać bo straci
    codziennych klientów. Ale taka wyspecjalizowana w obsłudze imprez rodzinno-
    zawodowych - zwłaszcza dwusalowa - ma szanse. Bez względu na menu.
    Po drugiej stronie Ostrobramskiej schodząc z kładki napotykasz kilka małych
    pawiloników - knajpa grecka, piekarnia, mięso/wędliny, części samochodowe,
    warzywniak. A obok nich większy pawilon zawierający sklep spożywczy,
    pasmanterię (ponoć), kiosk. W środku jest to coś dziwnego - z krzątającymi się
    kucharczykami i kucharczykowianeczkami. Zajrzyj przez szybkę.
  • e-mka 09.12.05, 14:28
    Obyś Stefanie był lepszym prorokiem, niż ja. Dwie sale na parterze z biedą
    opędzą się komuniami i stypami. Ale sala na górze to prawie hangar! W życiu
    takiej nie widziałam. Nadaje się na bal u senatora. Latawce można puszczać.
    Nawet jak bym bardzo się postarała wesprzeć "Siwka", to ile razy w życiu można
    wychodzić za mąż?
    O pogrzebie nie wspominając. Będę mieć oko. Będę donosić, czy "Siwek" rozwija
    skrzydła. Może awansuje na Pegaza?
    Podejrzane praktyki kucharskie w pawilonie - spróbuję wyjaśnić. Ale to pewnie
    jakiś banał garmażeryjny.
  • e-mka 07.01.06, 10:45
    No i byłam. Tajemniczy pawilonik za zamalowanymi oknami mieści firmę o nie-
    wdzięcznej nazwie Bestkatering. I tyle.
  • pantalon 09.12.05, 13:26
    wtrzymacjei pare latek.
    Ja progeniture tam bede ciagal. to on pociagnie za czas jakis :)
    I tak wspolnymi silami uciagniemy :)

    sciskam

    PanTalon

    P.S

    ale dla nas to ekskursja niezmierna bo pod nosem mamy Impresje :)
  • e-mka 09.12.05, 14:34
    Pantalonie! Z dziecka pijaka chcesz robić? ; )
    Alkohol to rozrywka dla dorosłych! Tak jak i parę innych rzeczy.
    Zazdroszczę Wam gastronomicznego krajobrazu - ja to mogę tylko na kebab w bloku
    albo do Siwka właśnie. Skazana jestem na kuchnię domową. Ach! Ewentualnie, jak
    mi się zachce egzotyki, mogę wypuścić się do baru restauracyjnego may-may na
    Przyczółek Grochowski. Choć przyznam, że do tej pory nie byłam.
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 14:39
    May-may sprytnie liternictwem nawiązuje do McDonaldsa. Oby nie smakiem.
    A w tych pawilonach - z tyłu - był sklep mięsny, który jakiś czas temu
    zamieniono na knajpkę z jedzeniem na telefon. Ale padła. Klientów odebrał jej
    Grek - zapewne także z powodu wyszynku. A zatelefonować też pewnie mało kto
    chciał. Teraz pada nam Sól i pieprz. A z Paryskiej przenosi się gdzieś
    Istanbul. Zostaje nam tylko Siu... pardon, Siwek.
  • e-mka 09.12.05, 16:20
    Już teraz zawsze będziecie mi dokuczać z powodu Siurka? : (
    Pomyliłam się, ale w dobrej wierze : (
    Co mam jeszcze zrobić dla rehabilitacji?
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 16:33
    Powinnaś odnaleźć jakieś inne nazwane miejsce i tak przekręcić nazwę żeby
    siu... siwek przy niej wysiadł.
  • e-mka 09.12.05, 16:43
    Et tu, Stefanie, contra me? Mam sama strzelać do siebie? ; )
    To będzie trudne, wysadzić Siu... Siwka z siodła.
    Tak powstają anegdoty i nowe świeckie tradycje.
    Gdyby nie skromność, zgłosiłabym własną kandydaturę na forumową wpadkę roku.
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 16:57
    Jak napisałaś o tym Siu... to zaraz wyszedłem z domu, nadłożyłem drogi do pracy
    i mimo fatalnej pogody poszedłem pod ten Rawar. Faktycznie W w nazwie jest
    takie z zawijasem na trzeciej lasce - rozumiem że dizajner chciał zastosować
    jakiś klasyczny krój. Więc rozumiem przeoczenie - a poszedłem dlatego, bo
    ciekaw byłem jak można użyć nazwy tak w polszczyźnie nie kojarzącej się z
    jadłodajnią. Właściciel mógłby nazywać się Siurek - ale jak znam życie pewnie
    już dawno temu zmieniłby nazwisko na Szurek albo Siarek. Zostawmy już tego
    Siwka w spokoju - chciałbym by ktoś tam zawitał i skosztował coś z karty - i
    koniecznie zawartość tejże objawił na forum. Ja mogę zrobić to dopiero
    najwcześniej we wtorek.
    A przy okazji - skoro znasz tamte okolice to napisz coś o tamtejszych
    restauracjach. Jest zagłębie w King Crossie i drugie przy Promenadzie. To
    pierwsze przeszło wiele zmian i teraz tam tylko kulinarnie mordują. To drugie w
    starej cześci ma restaurację mołdawską (fatalną), miało totalnie drogą grecką,
    która z premedytacją padła, a teraz ma zestaw knajpek w nowej części. Jadłem w
    nich i był to kolejny zamach na moje życie. I co jeszcze?
  • e-mka 09.12.05, 21:39
    No to jesteśmy kwita : ) Ja jak Ofelia biegałam pod Mostem Łazienkowskim
    w dżdżystą niedzielę i szukałam baru "Kurczak". Którego nie znalazłam. Pomimo
    pewnych poszlak.
    Jak zrobię gastronomiczny rachunek sumienia mojej okolicy - dam znać.
    A byłeś może w may-may?
  • e-mka 10.12.05, 13:51
    Ponieważ tekst bez wstępu jest jak mieszkanie bez przedpokoju – słowo wstępu.
    Rewiry Poligonowej, Motorowej, Pekinu i Ostrobramskiej aż po Promenadę to
    gastronomiczna posucha. Nie doczekały się żadnego zasłużonego zakładu. Badania
    terenowe, które przeprowadzałam – sama i z udziałem znajomych – nie dały
    optymistycznych rezultatów.
    Badaniem zresztą objęłam większość Pragi Płd. Najlepsze jadłodajnie w moim
    prywatnym rankingu to: Santorini, Pasta Cafe i Passe Partout. Może i jeszcze
    pizzeria Na Winklu. Najlepsze frytki – Renesans. Lody – Akwarium. Herbata –
    Ganders. Kawa – Mała Czarna. Ryba – Pstrąg. Tort – Misianka.
    Kiedyś stołowałam się w „Kominku” vis a vis szpitala na Szaserów. W czasie
    remontów i przeprowadzek – karmiłam w Pizza Hut na Waszyngtona. Pozostałe
    knajpy to jednorazowe przygody.
    Centrum King Cross – już tam nie bywam. Kulinarka papka bez wyrazu. Promenada
    z restauracjami nad lodowiskiem – czasem skuszę się na pierogi ruskie + mięsne
    + buraczki zasmażane (te są naprawdę smaczne) w restauracji polskiej (widywałam
    tam Dorotę Gawryluk z Wiadomości i T. Lisa z Polsatu). Może być kawa
    w Pożeganiu z Afryką i słodkości u Wedla. Restauracja Mołdawska – raz jadłam,
    zdopingowana zachwytem znajomych. Pamiętam tylko jakąś zupę z małymi rożkami
    naleśnikowymi w środku. Była smaczna. Do mołdawskiej chodzę raczej po wina. Raz
    zbłądziłam nad jeziorkiem Balaton i zjadłam kurczaka w cieście słodko-kwaśnym
    u Wietnamczyka. Tak samo przy Rondzie Wiatracznym. Oba smakowały jednako, czyli
    nijako. Jadłam kebab przy Rondzie Waszyngtona i na Poligonowej 1 (w bloku).
    Pozytywne wspomnienie mam z wizyty przy Ostrobramskiej 101, róg Grenadierów.
    Knajpka na parterze biurowca smaczna i niedroga. Tylko godziny otwarcia
    nieżyciowe dla kobiety pracującej. Jadłam u Greka po drugiej stronie kładki
    przy Rawarze. W Barze Grochowskim. W Grocie przy Szembeku.
    U skośnookich przy wypożyczalni video po drugiej stronie ulicy. Piłam
    w Murzynku, Soli & Pieprzu i Pod Balkonikiem. Podjęłam próbę w Baronie.
    Nie zdążyłam w Rondlu : ( Korci mnie „Bar Ula domowe obiady tanio” na
    Zamienieckiej. Na mojej short liście mam jeszcze Basię, Fregatę, Neptuna,
    Boathouse, Orient Express i may-may. No i Siwka!
    A na co dzień jadam, niestety, daleko od Pragi Południe. W najmodniejszej
    knajpie w mieście : ) Wczoraj była w niej Magda Umer, Szapołowska (Grażynko,
    jak ty schudłaś!) i Stańko. W tym tygodniu piosenkarz z ex-Ich Troje (ten
    drugi, nie Wiśniewski). Jadają tam aktorzy serialowi, kabareciarze, Kayah
    i inni. Wiecie, co to za knajpa? Restauracja IKEA w Jankach : )
  • pantalon 12.12.05, 12:39
    Zamienieckiej. Na mojej short liście mam jeszcze Basię, Fregatę, Neptuna,
    > Boathouse, Orient Express i may-may. No i Siwka!


    ja w temacie Fregaty. Moze andrzej_b cos by skrobnal?
    Fregata zdaje sie jest dlatego Fregata bo blok w ktorym mieszka ma jakies
    korzenie marynistyczne :) Jakas spoldzielnie pracownikow odpowiedniego resortu
    czy jakos tak.
    Bylem raz we Fregacie - poplynalem :)
    A musze sie pruzyjerzec czy obok jescze Basia egzystuje. A po 2 stronie ulicy
    Barek gdzie byly kiedys pyszne pierozki mniam mniam

    sciskam

    PanTalon
    (co to okazyjnie i rzadko sie stoluje na miescie)
  • e._ 09.12.05, 16:51
    Emko, gdyby nie Twoje czytanie w pospiechu i po ciemku, nigdy bym się nie
    zainteresowała tym tematem!
    Uśmiełam się wielce a przy okazji postanowiłam tam koniecznie zajrzeć. Brzmi
    naprawdę niezwykle.
    --
    Wielki apetyt na życie! Dzień po dniu!
  • e-mka 09.12.05, 17:03
    Dzięki za dobre słowo, e._ Idź do Siwka koniecznie! Tylko zabierz z dwudziestu
    kolegów, bo inaczej będzie Ci markotno. I napisz, jak podobały Ci się zdjęcia
    z PRL-u? Bo w oparach konsumpcji zapomnieliśmy o wystawie.
  • rudziel 09.12.05, 17:42
    Ja tez nie omieszkam sie wybrac, kiedy przyjade do Polski na swieta, i z
    przyjemnoscia obejrze wystawe. I moze tak, wspolnymi silami, utrzymamy Siwka
    przez jakis czas ?
  • e-mka 09.12.05, 21:54
    Będzie klops : ) Już widzę minę kierownika, jak do „Siwka” ciągną forumowicze
    i zamiast konsumować – gapią się na ściany. Ale w kupie siła! Uciągniemy.
    W weekend wprowadzę słowo w czyn i zjem obiad „U Siwka”. W tygodniu może
    wypróbuję odprawianie gościa. Ciekawe, czym można odprawiać?
    Nie wydajcie mnie tylko z Siurkiem. Byłabym spalona. Powiększyłabym wystawę
    zdjęć w sekcji „tych klientów nie obsługujemy”. Dobrze, że słabo rzucam się
    w oczy.
  • e._ 10.12.05, 11:50
    No, wiesz! Facet ma za darmo TAKĄ reklamę dzieki Tobie i miałby Cie jeszcze
    piętnować?!!!!
    Protestuje!
    Powinna pojawić się sztandarowa potrawa nazwana 'Półmisek e-mki".
    --
    Wielki apetyt na życie! Dzień po dniu!
  • Gość: orzech laskowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.05, 21:41
    a ja jadłam kutię z restauracji u Siwka. Zrobili ją z ryżem,
    fuuuuuuuuuuj!!!!!!!!
    są skreśleni!!!
  • e-mka 27.12.05, 13:49
    Hmm, a to przykro mi bardzo z powodu nieudanej potrawy. U Siwka jadłam i piłam,
    tylko w ferworze przedświątecznych przygotowań opisać nie zdążyłam. Zabawiłam
    w sobotnie popołudnie, goście o dziwo dopisywali, jedzenie było smaczne
    (kurczak w potrawce z czerwonym ryżem). Szczególnie polecano węgorza, ponoć
    ściąganego prosto z Mazur. Czy ktoś jadł już u Siwka? Stefanie?
  • Gość: Stary Kocur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 17:55
    Byłem dwa razy. Jadłem żurek i flaczki, nic większego na razie nie zamawiałem.
    Dobre, zwłaszcza żurek. Piwko- siedem złotych, czyli w normie.

    Poza tym tą wystawę zdjęć to rzeczywiście koniecznie TRZEBA ZOBACZYĆ.
    Rewelacja! W ogóle przypomniały mi się u Siwka klimaty ekskluzywnych
    restauracji z filmów o poruczniku Borewiczu, takich dla bonzów partyjnych :)
    Szkoda, że jakoś pusto tam było za każdym razem. Może się z czasem rozwinie,
    miejmy nadzieję, bo mało takich miejsc jest teraz w stolicy.

    Poza tym obsługiwała mnie wyjątkowo atrakcyjna kelnerka. Taka, że tylko
    miauczeć...
  • Gość: brusior IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 16:39
    z tego co słyszałem ten kucharz na szczescie został zwolniony a nowy sprawuje
    się lepiej. jadłem kaczke i była ok. polecam
  • 84agis 29.12.05, 15:36
    Cześć zbieram informacje na temat tej restauracji, ponieważ muszę przeprowadzić
    kilka ankiet z klientami tego lokalu. Czy mogłabyś napisać mi kilka słów o tej
    restauracji z perspektywy klienta.Pozdrawiam.
  • e-mka 29.12.05, 15:59
    Cześć i czołem,
    na wstępie - błagam! - restauracja nazywa się "U Siwka". "U Siurka" to moje
    niefortunne przekręcenie, za które nadal się wstydzę.
    Jeśli przeprowadzasz ankietę z ramienia restauracji lub właściciela - pewnie
    też nie byliby zachwyceni.
    Z perspektywy klientki - poproszę o pytania, chętnie odpowiem w miarę skromnych
    doświadczeń konsumpcyjnych.
    Jeśli prowadzisz badania terenowe nad gastronomią płd-praską - najlepiej
    porozmawiać z p. Siwkiem.
    A może to ankieta dla jakieś instytucji konsumenckiej? Albo komisji konkursu
    o "Złotą Patelnię"?
    Ciekawość spala moją wyobraźnię. Pozdrawiam również, em.
  • 84agis 30.12.05, 13:52
    Ta ankieta jest częścią pracy domowej z turystyki(UW). Mam przeprowadzić
    dziesięć ankiet z klientami wybranej restauracji i je zanalizować, opisać
    restaurację, określić klientele i napisać co dalej będzie z tym lokalem.
    Jak możesz to odpowiedz na te pytania.:)
    Szanowni Państwo!

    Jestem studentem/studentką Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale
    Geografii i Studiów Regionalnych. Zwracam się z prośbą o udzielenie
    odpowiedzi na poniższe pytania. Wszystkie uzyskane informacje posłużą wyłącznie
    celom naukowym. Zapewniam, że ankieta jest anonimowa.

    1. Jak Państwo oceniają jakość podawanych posiłków w restauracji?

     Wysoka
     Średnia
     Niska

    2. Państwa zdaniem obsługa kelnerska była:

     Uprzejma
     Nieuprzejma
     Nie mam zdania
     Kompetentna
     Niekompetentna
     Nie mam zdania

    3. Jaki w Państwa odczuciu był czas oczekiwania na posiłek?

     Zadowalający
     Zbyt długi

    4. Co Państwo sądzą o cenach w restauracji?

     Zbyt wysokie
     Adekwatne do jakości podawanych posiłków

    5. Jak Państwo oceniają wystrój restauracji?

     Podoba mi się
     Nie podoba mi się
     Nie mam zdania

    6. Czy zamierzają Państwo ponownie odwiedzić ten lokal?

     Tak
     Nie

    7. Czy jest coś, co się Państwu nie podobało w tej restauracji? Jeśli tak,
    proszę opisać.
    …………………………………………………………………………………………………...

    Dziękuję bardzo za wypełnienie ankiety!


  • e-mka 06.01.06, 18:14
    No proszę : ) Przybywa klienteli Siwkowi. To nastraja optymistycznie. Jutro
    Siwkowi stuknie miesiąc. Cały czas żywię obawy, czy aby nie padnie. Ale na
    razie galopuje dziarsko – rzęsiście oświetlony, ozdobiony świątecznie.
    Fakt, Siwek, największa knajpa na Pradze Południowej, warunki do kręcenia
    filmów na pewno posiada. Bar przypomina recepcję orbisowskich hoteli.
    Skojarzenia z „Wielkim Szu” i sensacyjnymi serialami PRL-u nieodzowne. Przy
    odrobinie scenografii uzyskać można by dancing i cinkciarską atmosferę. Sala na
    piętrze aż prosi się o wykorzystanie estradowe! Trzeba do Siwka zajrzeć
    ponownie.
  • Gość: Stary Kocur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 00:05
    Czyli masz swoje wytęsknione dancingi z lat siedemdziesiątych :) Wydajesz się
    wręcz przewidywać, co u nich będzie :)
  • Gość: przeżuwacz IP: *.chello.pl 31.03.06, 22:35
    Niesmacznie, drogo, kelner w brudnej rozchłestanej koszuli, ochrona nachalna.
    Nigdy więcej nawt za cudze pieniądze - tojuż lepiej do baru greckiego po drugiej
    stronie ulicy.
  • e-mka 01.04.06, 10:29
    Oto banner z nazwą restauracji, którą tak niefortunnie przekręciłam w grudniu:
    img90.imageshack.us/img90/4934/pict0070large8gv.jpg
    Sami oceńcie, czy łatwo pomylić „Siwka” z „Siurkiem” : )
  • e._ 01.04.06, 16:57
    No Siurek jak byk!
    --
    Wielki apetyt na życie! Dzień po dniu!
  • e-mka 01.04.06, 19:36
    Prawda? : ) A gdy dodamy do tego grudniową poranną szarówkę, mżawkę i pośpiech -
    mogło mi się pomylić : ))
  • Gość: Maciek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.06, 11:16
    Byłem U Siwka 3 razy. Pierwszy to małe sprawdzenie możliwości kulinarnych i
    jakości obsługi, drugi to spora impreza, połączone 50 i 80 - lecia, dwa
    pokolenia, razem ok 40 os. Wszyscy bardzo zdowolenie z zabawy, jedzonka i
    alkoli (część to nasze własne nalewki). Tak jak wspomniałem bawili się moi
    znajomi (45/55 lat) i znajomi 80 -latka (70-82 lata). My, młodzi, nie mogliśmy
    nadziwić się kondycją i sprawnością (tanecznę, apetytową,
    procentową) "dziadków". Potrawy Siwek przygotawał w niesamowitej ilości i super
    smaczne, wiem co piszę, lubię dobrze zjeść. Ceny -- nam odpowiadały. Obsługa--
    bardzo miła i była tam gdzie w danej chwili powinna być.
    Trzecie spotkanie z Siwkiem--wtorek ostatkowy. Spotkanie kameralne (3 pary),
    niewiele osób przy innych stolikach, pan grający na pianinie (bardzo
    nastrojowo, nawet trochę tanczyliśmy). Udana kolacyjka, jedzenie ponownie
    wyśmienite.
    Mamy zamiar ponownie wybrać się tam, bardzo nam pasuje kuchnia polska, a w
    takiej specjalizuje się Siwek. Podobno mają też wprowadzić dni, czy tygodnie
    kuchni narodowych różnych rejonów świata, ciekawe jak to wyjdzie ?
    Pozdrawiam
  • e-mka 17.05.06, 16:33
    U "Siwka" na wiosnę kilka zmian: dołożono dwie żółte tablice (jedną od strony
    Ostrobramskiej, drugą od Poligonowej)z nazwą restauracji (szkoda, że
    liternictwo niespójne z oryginalnym), a przed wejściem budują podest z desek.
    Czyżby "Siwek" chciał organizować potańcówki na świeżym powietrzu?
  • Gość: Sąsiad IP: *.chello.pl 26.05.06, 20:06
    I stało się co się stac musiało ;((
    Był sobie piekny lokal,no może jest nadal ale juz nie ten.Bylem tam w zeszlym
    tygodniu(po miesiecznej nieobecnosci)i po zlustrowaniu menu doznalem szoku!Ceny
    skoczyly o jakies 60%!Nie wiem co bylo powodem-moze to ze nikt(lub prawie nikt)
    tam nie chodzil.Pewnie teraz juz tam nikt nie pojdzie.Ceny na Starowce to przy
    "Siwku" pikus!!
    Szkoda-to byl dobry i przystepny lokal.Coz widac takie sa prawa "Naszej"
    ekomoni-nie ma ludzi to chociaz niech beda konkretne ceny.Kolejnym krokiem
    pewnie bedzie likwidacja.Szkoda.
  • e-mka 01.08.13, 10:45
    Prawie 8 lat temu Siwka (z małą wpadką nazewniczą) anonsowałam, teraz go pożegnam, bo knajpa jest w likwidacji od 01.07. Wielu wspomnień z nią nie mam, byłam tam chyba raz, a potem tylko obserwowałam, jak żyła głównie jako "sala na wynajem".
    Może to zapowiedź jakiejś większej rewolucji w budynkach byłego Rawaru? Wejście do tego głównego (z kolumnadą) zastawiono barierkami, stanął przed nim kontener budowlańców.
    Wiecie coś?
  • Gość: gizmo IP: *.adsl.inetia.pl 01.08.13, 11:12
    Zmiany, zmiany, zmiany. Nie widziałem, może będzie okazja zobaczyć- bo coś na wakacje się nie zapowiada. Ale za to widziałem jak się rozkłada Lipsk. Nie widziałem jak się składa, ale widziałem złożony Lipsk. A nawet kilka. Dla nieznających się na geografii - Lipsk to taki kilkupiętrowy biurowiec z blachy i szkła, stawiany w czasach poprzedniego ustroju. Otóż przy błękitnym statko-wieżowcu na rogu Trasy Ł i Grenadierów (obecna lokalizacja - przy klubie Kicia-Kocia) stał sobie Lipsk, własność chyba czegoś związanego z lataniem, i od kilku dni go składają. Składa go kilku facetów i ze dwie ciężarówki, tak więc widać, ze jak na taką skalę budynku, składanie go to bułka z masłem (bułki sprzedają zresztą w sąsiednich Grzybkach). Doradzam wycieczki krajoznawcze, może to już ostatni Lipsk w Warszawie?
  • wajego 01.08.13, 12:44
    Byłem, widziałem. Z okazji ostatniej imprezy w KKoci w sprawie książki o Kamionku przechodziłem obok i oniemiałem. Zrobiłem parę fotek (Lipska, nie oniemienia). Okolicznym zazdroszczę azbestu w powietrzu. Ekipa też bez masek, ciekawe jak to naprawdę z tym jest...
  • Gość: gizmo IP: *.adsl.inetia.pl 01.08.13, 13:01
    Obawiam się, że to konstrukcja bezazbestowa. Bo bez azbestu było taniej. Ogrzewano i chłodzono kalendarzami z roznegliżowanymi paniami na tle gór lodowych - trzeba było tylko odpowiednio do pory roku wybrać element obserwowany. Ciekaw jestem co na tym miejscu powstanie, bo sąsiednie budynki pozwalają postawić tam coś bardzo wysokiego. Może nie będę oryginalny, ale skoro jest już dziób statku, to może warto postawić burtę?
  • Gość: gizmo IP: *.adsl.inetia.pl 11.08.13, 16:36
    Dlatego czasami pisze o rzeczach na których się nie zna. W Mieszańcu poruszono problem azbestu w demontowanym budynku. Tekst jakiś taki małoskładny, ale przy jego okazji popatrzyłem w sieć i okazało się, ze azbest jest:
    www.inzynierbudownictwa.pl/biznes,prawo,artykul,problemy_z_azbestem__przygotowania_do_rozbiorki_i_remontu_obiektu,3724
    Cytata: "Szczególnie starannie i z uwzględnieniem procesów zmniejszenia pylenia oraz uszkodzeń azbestu należy też zaplanować wszelkie modernizacje i adaptacje tych obiektów [typu Lipsk], jak również sam demontaż wyrobów."
    Z tekst w "Mieszańcu" wynika, że inwestor i tak nie miał pozwolenia na rozbiórkę, ale zmienia nam się prawo budowlane, teraz nie udziela się zezwoleń na rozbiórkę i budowę budynków, tylko jak wbijecie sobie gwoździk w ścianę, to nazajutrz przyjdzie listonosz z mandatem z US (to w ramach zacieśniania współpracy między organami).
    Obecnie z budynku został tylko szkielet, azbestu szukajcie u siebie w płucach.

    PS. W "Mieszańcu" także potwierdzenie moich obaw o jakość murku wokół Skaryszaka, po roku wymagał generalnego remontu. Tak wiec podziękujmy HGW, że nie zainwestowała w Pragę przed Euro, dziś byśmy tu mieli jeden wielki niekończący się remont.
  • e-mka 07.08.13, 10:15
    No i się wyjaśniło - budynek Rawaru z kolumnadą czeka "przebudowa, rozbudowa i nadbudowa" w kierunku "obiektu biurowego z elementami gastronomii i rekreacji" - info z tablicy informacyjnej. Inwestuje Bumar, prace mają skończyć do lutego 2014.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.