Dodaj do ulubionych

Wypadek na zamarzniętym jeziorku, chłopiec zmarł

17.01.06, 08:07
głupi narod. stoi i sie gapi
Kiepscy po prostu
Edytor zaawansowany
  • Gość: Gosc IP: *.chello.pl 17.01.06, 08:18
    Kiedyś prawie każda szkoła miała zimą własne lodowisko. Teraz szkołom się to już
    nie 'opłaca'. Przykre.
  • Gość: Domcia IP: 81.210.116.* 17.01.06, 08:54
    Teraz po prostu nie ma prawdziwych zim i nie da się wylać lodiwiska na dworze.
    Pamiętam czasy, kiedy w każdą zimę chodziłam na łyżwy na takie właśnie szkolne
    lodowisko. Ale to było 20 lat temu... Takie przyjemności skończyły się mniej
    więcej 17 lat temu, kiedy się ociepliło i nawet na sankach już nie można było
    tak często zjeżdżać... Smutne, ale to tylko natura.
    Trzeba zbudować więcej sztucznych lodowisk - to jedyna rada.
  • Gość: dvwdvdcv IP: *.hrk.pl 17.01.06, 08:56
    Nie ma co zwalać na szkoły, wypadki zawsze się zdarzały i zawsze będą się zdarzać.
    Wściec się jedynie można na tych sk...ów, którzy stali obok i się gapili.
    "Myslałem, że jak ja ważę 100 kilo, to pode mną się tym bardziej załamie". To są
    właśnie oglądacze seriali, czytelnicy Wyborczej, Tiny i wyborcy PiSS-PO-SLD-LPR
    i innej swołoczy.
  • Gość: gosik IP: *.pse.pl / *.pse.pl 17.01.06, 09:39
    w tym artykule jest przekłamanie. To nieprawda że stała tam grupa gapiów. Gapie
    pojawili się dopiero jak przyjechała karetka, straż i dziennikarze. Wczesniej
    był tylko mój tata i jakies dzieciaki. Łatwo jest wygłaszać bohaterskie gadki w
    komentarzach! Chyba nie uważacie, że grupa ludzi bezczynnie by się gapiła na
    tonące dzieci! Bezsilność i bezradność doprowadza do szału i na pewno nie
    pozwala stać bezczynnie. Nie dało się nic zrobić. Byłoby totalną głupotą, gdyby
    mój tata bez żadnej asekuracji tam wszedł, bo w pobliżu nie było nikogo innego!
  • Gość: Gosc IP: *.ssmb.com 17.01.06, 12:22
    przeciez to jeziorko ma z metr glebokosci, dorosly czlowiek stojac na dnie
    spokojnie by wystawal nad wode - mozna bylo im pomoc
  • Gość: gosik IP: *.pse.pl / *.pse.pl 17.01.06, 13:57
    ...jakby miało metr głębokości to 13-tolatek by się nie utopił. Ma 12 metrów
    podobno w niektórych miejscach.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 21:27
    Chyba ma metr na początku bo dalej napewno ma więcej
  • zzyxyryzzy 17.01.06, 16:54
    Po pierwsze: czy chodzi o jeziorko w miejscu, gdzie Trasa Łazienkowska (tam to
    już chyba się nazywa al. Stanów Zjednoczonych?) rozdziela się na Grochowską i w
    stronę Ronda Wiatraczna, czy też chodzi o jeziorko przy kościele przy Abrachama?

    Po drugie: na tym pierwszym jeziorku moja córka wczoraj ślizgała się będąc z
    dziadkiem na spacerze. Aż mi ciarki przeszły po plecach - chyba dziadkowi
    nakopie w dupę przy najbliższej okazji :-(

    Po trzecie: łatwo pisać o gapiach, jak się nie zna okoliczności. Pomoc w takiej
    sytuacji bez asekuracji mogła się skończyć kolejną osobą w wodzie.

    Po czwarte i chyba najważniejsze: dzieci mają ferie, nie mają co ze sobą zrobić
    to idą się poślizgać. Smutny Kurdupel nie znalazł kasy na uruchomienie wyciągu
    na Górce Szczęśliwickiej w tym roku, nie znalazł kasy na opłacenie utrzymania
    szkolnych lodowisk. Ale znalazł na broszury reklamujące jego "sukcesy" przed
    wyborami.
  • Gość: Monika-siostra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 18:38
    jeziorko ma z metr głębokości i spokojnie dorosły człowiek mogłby im pomóc...
    jak mozna patrzec sie przez 20 min jak oni powoli zamarzali w tej lodowatej
    wodzie i nic nie zrobic... nie wierze ze nie było komu mu pomoc wystarczyło
    troche dobrej checi i determinacji, ale w tym kraju kazdy martwi sie o swoj
    tylek, a Tomek miał jeszcze całe zycie przed soba!!! az szkoda słow na tych
    ludzi
  • Gość: Gość. IP: *.fuw.edu.pl 17.01.06, 10:39
    > Nie ma co zwalać na szkoły, wypadki zawsze się zdarzały i zawsze będą się
    zdarz
    > ać.

    Ale jest to ewidentna wina rodzicow. Nie dopilnowali gó..arzy.

    > Wściec się jedynie można na tych sk...ów, którzy stali obok i się gapili.

    Wygodnie tak napisać, nie? Złe geny same się eliminują, nie zamierzam narażać
    własnego życia dla czyjejś głupoty i bezmyślności.
  • Gość: Gość IP: 195.85.249.* 17.01.06, 14:03
    Byłem tam i brałem udział w całej akcji przynajmniej do jakiegoś etapu. Po
    pierwsze znalazłem się tam zaraz po przyjeździe policji. Jakaś kobieta
    zatrzymała mój samochód krzycząc abym pomógł dzieciakom bo się topią . Ponieważ
    miałem drabinę ( niestety małą ) w samochodzie zabrałem ją i pobiegłem nad
    jeziorko. Policjantów było dwóch z czego tylko jeden leżał na lodzie szarpiąc
    się z pierwszym dzieciakiem. Już wtedy nie widziałem drugiego chłopca. Prawdą
    jest że policjant wykazał się dużą odwagą wchodząc na lód. Udało mu się
    dociągnąć pierwszego chłopca do brzegu. Właśnie w tym momencie przejąłem go i
    zacząłem rozbierać z mokrych ciuchów nałożyłem na niego kurtkę policjanta i
    moją. Potem pojawił się jakiś facet z folią i owijaliśmy chłopaka aby nie
    tracił ciepła następnie zanieśliśmy go na mojej drabinie do karetki pogotowia
    na tym moja rola się skończyła. Niestety pierwszy wóz strażacki nie posiadał
    nurka nie wiem dlaczego dopiero kolejny przyjechał z nim, pierwsza karetka
    przyjechała moment po pierwszym wozie strażackim
    niestety druga błądziła po osiedlu z 10 min. Jest mi przykro że zanim
    przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.
  • ulapod 17.01.06, 20:32
    > Jest mi przykro że zanim
    > przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    > dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.

    To fakt. Smutne to jest.
    Ja maiłąm podobną historię. Spcerowałam z wózkiem po osiedlu i zobaczyłam w jednym z bloków ludzi na balkonach gapiących się na cos. Podchodzę a na uliczce lezy jakiś dziadek, głowę ma we krwi. Oddychał ale był nieprzytomny. Pytam się czy koś zadzwonił po pogotowie. Cisza. Proszę aby ktos zadzwonił po pogotowie (nie miałam komórki), na to jedna pani z balkonu: 'To pewnie jakiś pijak a na pogotowiu trzeba podać swój adres!' Ręce mi opadły, krzyczałam do ludzi, którzy stali na balkonach i nikt nie zadzwonił! Dopiero jedna para, która przechodziła zadzwoniła na pogotowie z komórki. Dziadek nie był na pewno pijany.
    Straciłam zupełnie zaufanie do ludzi.
  • Gość: A.W-wa Gocław IP: *.acn.waw.pl 17.01.06, 15:53
    byłam nad tym jeziorkiem wczoraj przed 16. Nic się nie działo ,ludzie jeździli
    na łyżwach, jakieś stare dziadki łowiły ryby...jakaś babcia stała sobie na tym
    lodzie z wnuczkami...lód był naprawdę bardzo cienki - przy brzegu jak się
    mocniej nadepnęło to wypływała woda. Brak wyobraźni...dobra stało się ! Ale nad
    jeziorkiem zawsze dużo ludzi! Czemu nikt nie pomógł ?!
    [*] :'(
  • mch1983 17.01.06, 10:29
    Jakieś 10 lat temu poszedłem w podobnym czasie na spacer z psem nad żoliborski
    kanałek.
    Towarzyszył mi ojciec i koleżanka z bloku (również wzieła psa).
    Kanałek był skuty grubym lodem, bo jeździli na nim łyżwiarze i dużo ludzi
    chodziło po nim.
    Jednka w pewnym momencie pies koleżanki - Max wpadł pod lód - chodził pod
    jednym z mostków nad kanałkiem.
    Ojciec odrazu pobiegł ratować Psa, ale zaczął zarywac się pod nim lód, bo
    ojciec ważył z 90 kg.
    Całe szczęscie, że ojciec jest wysoki więc miał możliwość "odbicia" się od dna
    kanałku i wydostanie się z psem na powierzchnie.
    NIKT Z WIDZÓW TEGO ZAJŚCIA NIE POMÓGŁ MOJEMU OJCU. WSZYSCY SIĘ GAPILI I
    ROZMOAWIALI MIĘDZY SOBĄ, A LUDZI W TYM CZASIE BYŁO SPORO NAD KANAŁKIEM.
    NIKT PALCEM W BUCIE NIE KIWNĄŁ ABY POMÓC MOJEMU OJCU.
    kompletna znieczulica.
  • Gość: Gosc. IP: *.fuw.edu.pl 17.01.06, 10:36
    > NIKT Z WIDZÓW TEGO ZAJŚCIA NIE POMÓGŁ MOJEMU OJCU. WSZYSCY SIĘ GAPILI I
    > ROZMOAWIALI MIĘDZY SOBĄ, A LUDZI W TYM CZASIE BYŁO SPORO NAD KANAŁKIEM.
    > NIKT PALCEM W BUCIE NIE KIWNĄŁ ABY POMÓC MOJEMU OJCU.

    Widocznie wsrod ludzi znalazl sie tylko jeden idiota - Twoj ojciec. Nie
    zamierzam popełniać samobojstwa i zostawiac rodziny dla jakiegoś pasa.
  • Gość: kizia IP: *.aster.pl 17.01.06, 11:11
    te wszystkie jeziorka sa mocno eksploatowane, szczegolnie w ferie

    jesli przez tydzien trzyma -7 i jezdzi na lyzwach kupa ludzi, to mozna sie nie
    obawiac - jak widac pozornie. ale skoro takie sa fakty - ze lodowisk mamy za
    malo, a lud (dzieci) spragniony sportu - to w zimie jeziorka moglyby byc w jakis
    sposob monitorowane czy zabezpieczane. tak jak strzezona plaza - ratownik (z
    bojerem? z sankami?) i flaga: jest -7. w koncu to mieszkancy miasta korzystaja z
    tego, wladze dzielnicy doskonale o tym wiedza i moze lepiej promowac bezpieczne
    lyzwiarstwo niz kazac 'gowniarzom' siedziec w domu?

    dobre "rozwiazanie" (w cudzyslowie, choc ten park ktos kiedys zaprojektowal z
    glowa!) jest w parku skaryszewskim: male jeziorko (nie mowie o kamionkowskim) ma
    max 1 metr glebokosci, wiec nawet jak lod sie zalamie, to mozna sprobowac wylezc

    do jeziorek czesto spuszczana jest tez ciepla woda - z roznych przyczyn. powinno
    to byc monitorowane, przeciez robi to ktos, jakas instytucja, a nie duchy

    kiedys na wisle funkcjonowaly legalne strzezone kapieliska i to jest taka sama
    historia

    do roboty dzielnicowe mloty! organizowac dzieciom ferie, a nie grzac sie przy
    biureczkach! dyzur strazakow nad jeziorkiem i juz byloby bezpieczniej
  • Gość: Jerry IP: *.chello.pl 17.01.06, 15:51
    Na kanałku na Kępie Potockiej jest genialny lód i jest bezpiecznie.Jeżdzimy tam
    z dziećmi na łyżwach od wielu lat. Większość kanałku jest płytka do 0,5m -ale są
    miejsca gdzie jest głębiej. Moim zdaniem miejsca głębsze powinny być trwale
    oznakowane, natomiast tam gdzie lód jest prawie do dna-czyli na ogromnych
    obszarach kanałku - miejsca te powinny być zagospodarowane - wystarczy je
    oznaczyć oraz zbudować(postawić) kilka ławek. Ideałem byłoby, gdyby wyrównać
    taflę lodu urządzeniem do tego przeznaczonym-otrzymalibyśmy setki metrów
    kapitalnego lodowiska- ale i bez tego jest super! Brakuje jednak tej
    organizacji-i wiary, że ktoś czuwa nad bezpieczeństwem. Ciągle nagłaśnia się
    lodowisko pod Pałacem-jaka to dobroć dla mieszkańców-a nie dostrzega
    zmarnowanych możliwości zagospodarowania naturalnych-jakby stworzonych do
    rekreacji-obiektów.
  • Gość: aw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.06, 12:22
    hmm... no ja bym tak nie pisała...
    Szczególna odwaga przez Ciebie przemawia - na forum, anonimowo.
    Zresztą, nie wiadomo, co komu pisane i gdzie...
    Pozdrawiam.
  • mch1983 17.01.06, 15:33
    Takie opinie zachowaj dla siebie. Anonimie - prymitywie.
  • Gość: Swiadek IP: 195.85.249.* 17.01.06, 13:53
    Byłem tam i brałem udział w całej akcji przynajmniej do jakiegoś etapu. Po
    pierwsze znalazłem się tam zaraz po przyjeździe policji. Jakaś kobieta
    zatrzymała mój samochód krzycząc abym pomógł dzieciakom bo się topią . Ponieważ
    miałem drabinę ( niestety małą ) w samochodzie zabrałem ją i pobiegłem nad
    jeziorko. Policjantów było dwóch z czego tylko jeden leżał na lodzie szarpiąc
    się z pierwszym dzieciakiem. Już wtedy nie widziałem drugiego chłopca. Prawdą
    jest że policjant wykazał się dużą odwagą wchodząc na lód. Udało mu się
    dociągnąć pierwszego chłopca do brzegu. Właśnie w tym momencie przejąłem go i
    zacząłem rozbierać z mokrych ciuchów nałożyłem na niego kurtkę policjanta i
    moją. Potem pojawił się jakiś facet z folią i owijaliśmy chłopaka aby nie
    tracił ciepła następnie zanieśliśmy go na mojej drabinie do karetki pogotowia
    na tym moja rola się skończyła. Niestety pierwszy wóz strażacki nie posiadał
    nurka nie wiem dlaczego dopiero kolejny przyjechał z nim, pierwsza karetka
    przyjechała moment po pierwszym wozie strażackim
    niestety druga błądziła po osiedlu z 10 min. Jest mi przykro że zanim
    przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.
  • Gość: W IP: *.chello.pl 17.01.06, 19:19
    Nie tylko w Wawie jest znieczulica. Jest ona wszędzie. I opdier.. się od
    Warszawy.
  • Gość: ***** IP: *.chello.pl 17.01.06, 11:06
    widzialem to bylo okropne
  • Gość: kiza IP: *.aster.pl 17.01.06, 11:17
    w holandii odbywaly sie kiedys cale maratony lyzwiarskie po kanalach (o ile zima
    pozwalala) - jestem pewna, ze w jakis sposob monitorowane i zabezpieczane.
    promujmy bezpieczny sport w miescie (a wiele dzieci nie wyjezdza) w miare
    mozliwosci. publicznych lodowisk doczekamy sie za 50 lat, a wladze dzielnic po
    prostu udaja, ze nie wiedza o eksploatacji jeiorek. to nas cofa o nastepne 50 lat :)
  • Gość: Funky IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.06, 12:09
  • cubasz 17.01.06, 12:34
    ...ktore bawily sie przed wypadkiem z tonacymi.
  • pol-a 17.01.06, 12:46
    Kieślowski kręcił na tym jeziorku sceny do Dekalogu I. W filmie w ten sam sposób zginął chłopiec...
  • Gość: kizia IP: *.aster.pl 17.01.06, 12:50
    no tak, mozna tez dzieciom obowiazkowo puszczac DekalogI przed feriami. niestety
    glownie zwroca uwage na pzedpotopowy (sic!) sprzet komputerowy :(
  • Gość: Łukasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 15:22
    Znałem dzieciaka bo pochodzi z mojej miejscowości!!!Hołd dla Tomka!!!!!
  • esmeralda_pl 18.01.06, 11:07
    no właśnie tak mi się wydawało...
    a łatwo jest mówić, że znieczulica... ostatnio dziewczyna przechodząca przez
    jezdniw zemdlała mi przed maska samochodu... pamietam jak przystepowalismy do
    akcji ratunkowej - wtedy nei mysli sie racjonalnie... a ja poniekad rozumiem
    ludzi, ze nie chcieli wejsc na ten lod...
  • Gość: kizia IP: *.aster.pl 17.01.06, 12:47
    ludzie reaguja jak ludzie. przecietnie, normalnie, jak zawsze. ja bym ich nie
    potepiala, tak to jest

    nalegam, zeby redakcja zastanowila sie nad teza "strzezonych jeziorek". niechze
    dzielnice cos organizuja i beda odpowiedzilane takze za rozrywkowo-rekreacyjna
    czesc zimowego zycia, skoro juz naturalnie dostaly taka fajna rzecz jak
    jeziorka, ktore tylko zaniedbuja i "udziczaja" z rownie durnej bezwladnosci i
    lenistwa, jak ten bierny tlumek stojacy na brzegu

    patrole policji spisujacej pijacych piwko nad jeziorkiem na goclawiu spotkac
    mozna nawet o 22. niech sobie pija to piwko. lepiej by popilnowali lyzwiazy
    miedzy 8 a 16, kiedy rodzice w pracy



  • Gość: Gość IP: 195.85.249.* 17.01.06, 13:55
    Byłem tam i brałem udział w całej akcji przynajmniej do jakiegoś etapu. Po
    pierwsze znalazłem się tam zaraz po przyjeździe policji. Jakaś kobieta
    zatrzymała mój samochód krzycząc abym pomógł dzieciakom bo się topią . Ponieważ
    miałem drabinę ( niestety małą ) w samochodzie zabrałem ją i pobiegłem nad
    jeziorko. Policjantów było dwóch z czego tylko jeden leżał na lodzie szarpiąc
    się z pierwszym dzieciakiem. Już wtedy nie widziałem drugiego chłopca. Prawdą
    jest że policjant wykazał się dużą odwagą wchodząc na lód. Udało mu się
    dociągnąć pierwszego chłopca do brzegu. Właśnie w tym momencie przejąłem go i
    zacząłem rozbierać z mokrych ciuchów nałożyłem na niego kurtkę policjanta i
    moją. Potem pojawił się jakiś facet z folią i owijaliśmy chłopaka aby nie
    tracił ciepła następnie zanieśliśmy go na mojej drabinie do karetki pogotowia
    na tym moja rola się skończyła. Niestety pierwszy wóz strażacki nie posiadał
    nurka nie wiem dlaczego dopiero kolejny przyjechał z nim, pierwsza karetka
    przyjechała moment po pierwszym wozie strażackim
    niestety druga błądziła po osiedlu z 10 min. Jest mi przykro że zanim
    przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.
  • Gość: naka IP: *.chello.pl 17.01.06, 14:25
    to chyba dobrze ze te dzieci maja w dalszym ciągu rodziców,nie?
  • Gość: Koleżanki zeSzkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 12:58
    Wszyscy się gapili, zamiast zrobić tak jak ten policjant!!!!!!!!!!!
    Zginął naprawde fajny chłopak, który miał całe życie przed sobą, a pomyśleć, że
    jeszcze w piątek się z nim widziałyśmy.
  • Gość: Swiadek IP: 195.85.249.* 17.01.06, 13:54
    Byłem tam i brałem udział w całej akcji przynajmniej do jakiegoś etapu. Po
    pierwsze znalazłem się tam zaraz po przyjeździe policji. Jakaś kobieta
    zatrzymała mój samochód krzycząc abym pomógł dzieciakom bo się topią . Ponieważ
    miałem drabinę ( niestety małą ) w samochodzie zabrałem ją i pobiegłem nad
    jeziorko. Policjantów było dwóch z czego tylko jeden leżał na lodzie szarpiąc
    się z pierwszym dzieciakiem. Już wtedy nie widziałem drugiego chłopca. Prawdą
    jest że policjant wykazał się dużą odwagą wchodząc na lód. Udało mu się
    dociągnąć pierwszego chłopca do brzegu. Właśnie w tym momencie przejąłem go i
    zacząłem rozbierać z mokrych ciuchów nałożyłem na niego kurtkę policjanta i
    moją. Potem pojawił się jakiś facet z folią i owijaliśmy chłopaka aby nie
    tracił ciepła następnie zanieśliśmy go na mojej drabinie do karetki pogotowia
    na tym moja rola się skończyła. Niestety pierwszy wóz strażacki nie posiadał
    nurka nie wiem dlaczego dopiero kolejny przyjechał z nim, pierwsza karetka
    przyjechała moment po pierwszym wozie strażackim
    niestety druga błądziła po osiedlu z 10 min. Jest mi przykro że zanim
    przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.
  • Gość: naka IP: *.chello.pl 17.01.06, 14:15
    moze twoim zdaniem wszyscy powinni rzucić sie na lód, bo w końcu każdy kiedyś
    oglądał jakiś film akcji typu "rambo", więc tym samym można powiedzieć, ze
    kazdy jest fachowo przeszkolony do akcji ratowniczych na lodzie??!

    a moze chodzi o to zeby kazdy wskoczył od wody - żeby po 15 minutach potrzebne
    było 15 karetek a nie 2???

    idz na jakikolwiek kurs pck dotyczący pierwszej pomocy to sie dopwiesz ze jesli
    jest zagrożenie życia dla ratownika, to musi czekac na fachową pomoc - bo
    martwy ratownik to nie ratownik!

    najpierw zadaj sobie pytanie co bys zroibil/zrobila w tej sytuacji a dopiero
    pozniej krytykuj innych!
  • Gość: Świadek IP: 195.85.249.* 17.01.06, 13:43
    Byłem tam i brałem udział w całej akcji przynajmniej do jakiegoś etapu. Po
    pierwsze znalazłem się tam zaraz po przyjeździe policji. Jakaś kobieta
    zatrzymała mój samochód krzycząc abym pomógł dzieciakom bo się topią . Ponieważ
    miałem drabinę ( niestety małą ) w samochodzie zabrałem ją i pobiegłem nad
    jeziorko. Policjantów było dwóch z czego tylko jeden leżał na lodzie szarpiąc
    się z pierwszym dzieciakiem. Już wtedy nie widziałem drugiego chłopca. Prawdą
    jest że policjant wykazał się dużą odwagą wchodząc na lód. Udało mu się
    dociągnąć pierwszego chłopca do brzegu. Właśnie w tym momencie przejąłem go i
    zacząłem rozbierać z mokrych ciuchów nałożyłem na niego kurtkę policjanta i
    moją. Potem pojawił się jakiś facet z folią i owijaliśmy chłopaka aby nie
    tracił ciepła następnie zanieśliśmy go na mojej drabinie do karetki pogotowia
    na tym moja rola się skończyła. Niestety pierwszy wóz strażacki nie posiadał
    nurka nie wiem dlaczego dopiero kolejny przyjechał z nim, pierwsza karetka
    przyjechała moment po pierwszym wozie strażackim
    niestety druga błądziła po osiedlu z 10 min. Jest mi przykro że zanim
    przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.
  • Gość: Swiadek IP: 195.85.249.* 17.01.06, 13:45
    Byłem tam i brałem udział w całej akcji przynajmniej do jakiegoś etapu. Po
    pierwsze znalazłem się tam zaraz po przyjeździe policji. Jakaś kobieta
    zatrzymała mój samochód krzycząc abym pomógł dzieciakom bo się topią . Ponieważ
    miałem drabinę ( niestety małą ) w samochodzie zabrałem ją i pobiegłem nad
    jeziorko. Policjantów było dwóch z czego tylko jeden leżał na lodzie szarpiąc
    się z pierwszym dzieciakiem. Już wtedy nie widziałem drugiego chłopca. Prawdą
    jest że policjant wykazał się dużą odwagą wchodząc na lód. Udało mu się
    dociągnąć pierwszego chłopca do brzegu. Właśnie w tym momencie przejąłem go i
    zacząłem rozbierać z mokrych ciuchów nałożyłem na niego kurtkę policjanta i
    moją. Potem pojawił się jakiś facet z folią i owijaliśmy chłopaka aby nie
    tracił ciepła następnie zanieśliśmy go na mojej drabinie do karetki pogotowia
    na tym moja rola się skończyła. Niestety pierwszy wóz strażacki nie posiadał
    nurka nie wiem dlaczego dopiero kolejny przyjechał z nim, pierwsza karetka
    przyjechała moment po pierwszym wozie strażackim
    niestety druga błądziła po osiedlu z 10 min. Jest mi przykro że zanim
    przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.
  • Gość: Gość IP: 195.85.249.* 17.01.06, 13:55
    Byłem tam i brałem udział w całej akcji przynajmniej do jakiegoś etapu. Po
    pierwsze znalazłem się tam zaraz po przyjeździe policji. Jakaś kobieta
    zatrzymała mój samochód krzycząc abym pomógł dzieciakom bo się topią . Ponieważ
    miałem drabinę ( niestety małą ) w samochodzie zabrałem ją i pobiegłem nad
    jeziorko. Policjantów było dwóch z czego tylko jeden leżał na lodzie szarpiąc
    się z pierwszym dzieciakiem. Już wtedy nie widziałem drugiego chłopca. Prawdą
    jest że policjant wykazał się dużą odwagą wchodząc na lód. Udało mu się
    dociągnąć pierwszego chłopca do brzegu. Właśnie w tym momencie przejąłem go i
    zacząłem rozbierać z mokrych ciuchów nałożyłem na niego kurtkę policjanta i
    moją. Potem pojawił się jakiś facet z folią i owijaliśmy chłopaka aby nie
    tracił ciepła następnie zanieśliśmy go na mojej drabinie do karetki pogotowia
    na tym moja rola się skończyła. Niestety pierwszy wóz strażacki nie posiadał
    nurka nie wiem dlaczego dopiero kolejny przyjechał z nim, pierwsza karetka
    przyjechała moment po pierwszym wozie strażackim
    niestety druga błądziła po osiedlu z 10 min. Jest mi przykro że zanim
    przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.
  • Gość: Monika IP: *.europe.hp.net 17.01.06, 15:29
    Ryzyko ratowania podjęłabym tylko w przypadku mojego dziecka. Przykro mi bardzo
    jak czytam takie historie, ale muszę szczerze przyznać, że nie próbowałabym
    ratować. Nie osierociłabym własnego ukochanego dziecka.
  • Gość: Geronimo IP: *.chello.pl 17.01.06, 19:39
    Monika,
    Nie powinnaś tak myśleć . Czy jeśli to twoje dziecko topiłoby Sie pod lodem
    powinienem je ratować czy nie? Dziecko to dziecko tak jak życie to życie nie
    można tak mówić . Każdy powinien wszystko, co w jego mocy, aby pomóc...
  • tvtotal2 17.01.06, 20:54
    te dwie wypowiedzi: Moniki i Geronimo obrazują sytuację, rolę jakąodegrali
    zgromadzeni na brzegu. Monika trzeźwo i asekuracyjnie, Geronimo społecznie i
    solidarnie. Która postawa słuszniejsza? Trudne ocenić, a na pewno dyskutować.
    Gdyby dorośli zgromadzeni tam wiedzieli, ze woda ma głębokosść 1,5m, to każdy by
    tam wskoczył - ale to ryzyko nie posiadając takiej wiedzy. Wiele było zdarzeń,
    że spontaniczny ratownik ponosił śmierć - zaś wytyczne ratownictwa jasno mówią
    >> najpierw bezpieczeństwo ratownika.

    Głosy, żeby tych którzy byli zgromadzeni przy brzegu pociągać do
    odpowiedzialności karnej za bezczynność to bzdura. Z takiej nauki wnioski mogą
    być taki: widzę jakąś tragedie >> odwracam sie na pięcie i byle oddalić się
    przed przybyciem służb.

    Gapie - stali. A co mieli robić? Zadzwonić po pomoc i pójść na obiad? Stali i
    tyle. A wogle to warto zainteresować sie zagadnieniami z zakresu psychologii
    tłumu. Powiem tyle >> zachowali się typowo, choć chwała bohaterom, którzy w
    takich chwilach ratują cudze życie za wszelką cenę. Ten chłopiec który utonął -
    on własnie wskoczył aby ratować młodszego. Młodszy przeżył, ratownik nie...
  • Gość: Ktoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 22:24
    > Monika,
    > Nie powinnaś tak myśleć . Czy jeśli to twoje dziecko topiłoby Sie pod lodem
    > powinienem je ratować czy nie? Dziecko to dziecko tak jak życie to życie nie
    > można tak mówić . Każdy powinien wszystko, co w jego mocy, aby pomóc...

    Różnica jest taka, że moje dziecki nigdy nie znalazłoby się lodzie. Za bardzo
    kocham moją żonę, aby ją zostawić samą.
  • Gość: Monika IP: *.europe.hp.net 18.01.06, 08:47
    Masz rację, każdy powinien zrobić wszystko, co w jego mocy, by pomóc. Ale jeśli
    sytuacja zostanie przeze mnie oceniona jako zbyt ryzykowna, to czy powinnam
    ponieść to ryzyko? Moim zdaniem nie. Nie oznacza to też, że jestem osobą, która
    nie chce pomagać innym, która odwróci się na pięcie i udaje że nie widzi. Po
    prostu zawsze trzeźwo oceniam sytuację i nie ryzykuję.
    Sporo osób tu mówi, że ludzie potrafią tylko stać i się gapić, a ciekawe jak oni
    zachowaliby się wobec takiego ryzyka. Bo krowa która dużo ryczy.....
  • Gość: znajomy IP: *.acn.waw.pl 18.01.06, 23:47
    Nie zapominajmy ze osoby ratujace tez moga miec dzieci :(
  • Gość: Kałusiak IP: 80.51.237.* 17.01.06, 13:57
    Przez to, że ludzie gapili się 20 miniut straciłem kolege. Czy naprawdę nikt
    nie mugł pomuc.
  • Gość: Swiadek IP: 195.85.249.* 17.01.06, 14:05
    Nie wszyscy stali i nic nie robili czytaj powyżej
  • Gość: Gosc. IP: *.fuw.edu.pl 17.01.06, 14:18
    > Przez to, że ludzie gapili się 20 miniut straciłem kolege. Czy naprawdę nikt
    > nie mugł pomuc.

    Gdyby ludzie sie nie gapili, to i tak nie uratowałoby mu życia.
  • Gość: Sylwia101 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 14:12
    Znam jego siostrę.ajna diewczyna.SZkoda Jej brata.
  • Gość: kolega IP: 80.51.237.* 17.01.06, 15:49
    To był mój kolega. Jak mogliście stać i się lapmić? Ludzie co jest z wami?
    dzieci nie macie? To był taki fajny chłopak. Zawsze pogodny i wesoły. Nie
    mogliście urwać jakiejś gałęzi albo podać kija i ich obu wyciągnąć? CZY TO TAKIE
    TRUDNE? WSTYDŹCIE SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: gosik IP: *.pse.pl / *.pse.pl 17.01.06, 16:27
    zrozum, tam nie było nikogo, kto mógłby pomóc! Był tylko jeden mężczyzna i
    dwójka innych dzieciaków! Nie miał kto pomóc, myślisz że oni nie próbowali???
    Oczywiście, że próbowali, ale nie narażali własnego życia! Jeśli jest jedna
    dorosła osoba, to tylko nie ma możlwiości ratowania, bo było wręcz wiadome, że
    lód się zarwie a nie było asekuracji drugiej dorosłej osoby. jak przyjechali
    policjanci przystąili do ratowania - było ich dwóch więc jeden drugiego mógł
    trzymac za nogi. Dzięki temu jednego chłopaka udało się uratować. Gapie zeszli
    się dopiero, jak policjanci zaczęli akcję. wcześniej nie było tam nikogo oprócz
    wspomnianych wyżej.
  • toja_73 18.01.06, 10:40
    1. dookola jeziora rosnie cala masa malych drzewek, zamarzniete bardzo latwo
    zlamac (szczegolnie jak sie wazy 90 kg) i podrzucic tonacym..
    2. tuz przy jeziorku jest budowa, otoczona ogrodzeniem z blachy. Wyjecie jednego
    kawalka nie jest specjalnie trudne - 5 minut to az nadto, a 20??
    3. na tym jeziorku "w dawnych czasach" jezdzila na lyzwach masa ludzi, tak jak w
    pobliskim Parku Skaryszewskim. Teraz czesto przesiaduja tam wedkarze, choc w tym
    roku jeszcze sie ich nie widuje - ogolnie rzecz biorac, jak oni sa, to znak, ze
    lod jest gruby.
    4. nie wierze, zeby przez te 20 minut nikt poza jedna osoba i dziecmi tam nie
    przechodzil, takie cuda to w tamtym miejscu tylko w nocy moga sie przytrafic.

    S.
  • Gość: agach IP: *.acn.waw.pl 17.01.06, 18:48
    A gdzie byli rodzice oni opdowiadaj za dzieci!!Wszyscy maja zal do gapiow a do
    rodzicow to nikt nie ma, ze dziecko zostalo niedopilnowane!!!!!
  • Gość: ola IP: *.acn.waw.pl 17.01.06, 18:50
    A wstydzic to sie powinni ci ktorzy nie poinformowali dzieci ze lod i zmarzniete
    jeziorko to nie slizgawka jak w promenadzie!!!
    Opamietajcie sie malolaty wam tez czasmi rozumu i rozwagi BRAK!!!
  • Gość: Geronimo IP: *.chello.pl 17.01.06, 19:24
    Byłem tam i brałem udział w całej akcji przynajmniej do jakiegoś etapu. Po
    pierwsze znalazłem się tam zaraz po przyjeździe policji. Jakaś kobieta
    zatrzymała mój samochód krzycząc abym pomógł dzieciakom bo się topią . Ponieważ
    miałem drabinę ( niestety małą ) w samochodzie zabrałem ją i pobiegłem nad
    jeziorko. Policjantów było dwóch z czego tylko jeden leżał na lodzie szarpiąc
    się z pierwszym dzieciakiem. Już wtedy nie widziałem drugiego chłopca. Prawdą
    jest że policjant wykazał się dużą odwagą wchodząc na lód. Udało mu się
    dociągnąć pierwszego chłopca do brzegu. Właśnie w tym momencie przejąłem go i
    zacząłem rozbierać z mokrych ciuchów nałożyłem na niego kurtkę policjanta i
    moją. Potem pojawił się jakiś facet z folią i owijaliśmy chłopaka aby nie
    tracił ciepła następnie zanieśliśmy go na mojej drabinie do karetki pogotowia
    na tym moja rola się skończyła. Niestety pierwszy wóz strażacki nie posiadał
    nurka nie wiem dlaczego dopiero kolejny przyjechał z nim, pierwsza karetka
    przyjechała moment po pierwszym wozie strażackim
    niestety druga błądziła po osiedlu z 10 min. Jest mi przykro że zanim
    przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.
  • Gość: G IP: *.chello.pl 17.01.06, 19:33
    Byłem tam i brałem udział w całej akcji przynajmniej do jakiegoś etapu. Po
    pierwsze znalazłem się tam zaraz po przyjeździe policji. Jakaś kobieta
    zatrzymała mój samochód krzycząc abym pomógł dzieciakom bo się topią . Ponieważ
    miałem drabinę ( niestety małą ) w samochodzie zabrałem ją i pobiegłem nad
    jeziorko. Policjantów było dwóch z czego tylko jeden leżał na lodzie szarpiąc
    się z pierwszym dzieciakiem. Już wtedy nie widziałem drugiego chłopca. Prawdą
    jest że policjant wykazał się dużą odwagą wchodząc na lód. Udało mu się
    dociągnąć pierwszego chłopca do brzegu. Właśnie w tym momencie przejąłem go i
    zacząłem rozbierać z mokrych ciuchów nałożyłem na niego kurtkę policjanta i
    moją. Potem pojawił się jakiś facet z folią i owijaliśmy chłopaka aby nie
    tracił ciepła następnie zanieśliśmy go na mojej drabinie do karetki pogotowia
    na tym moja rola się skończyła. Niestety pierwszy wóz strażacki nie posiadał
    nurka nie wiem dlaczego dopiero kolejny przyjechał z nim, pierwsza karetka
    przyjechała moment po pierwszym wozie strażackim
    niestety druga błądziła po osiedlu z 10 min. Jest mi przykro że zanim
    przyjechałem nikt z gapiów ( oprócz policjantów ) nie pomagał w wyciagnięciu
    dzieci z wody to straszne że żyjemy w takim społeczeństwie.
  • Gość: zibi_72 IP: *.aster.pl 17.01.06, 22:27
    Dla mnie jesteś w porzo... Czego więcej można oczekiwać???
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 22:20
    i pomyśleś że to był mój sąsiad :((
    [*]
  • goody 17.01.06, 22:24
    czyli zamiast edukowac bedzie sie dzieci produkowac. to dziecko zginelo przez glupote rodzicow i innych doroslych, ktorzy nie nauczyli lub/i nie pomogli ale oni sobie zrobia nastepne dzieci wiec wyjdzie na zero.

    rozpacz.
  • Gość: zibi_72 IP: *.aster.pl 17.01.06, 22:28
    Ty, gościu, weź ty się zamień na mózgi z Mojojojo.....
  • Gość: naka IP: *.chello.pl 17.01.06, 23:40
    a co może zrobić człowiek który nie ma żadnego doświadczenia i przeszkolenia??
    rzucić się do tej "1,5 metrowej" wody??

    czy by było lepiej - gdyby jeden z gapiów w pierwszym odruchu rzucił do "1,5
    metrowej" wody, a po chwili on sam by potrzebował pomocy - przypmina to znaną
    historię - jak w egipcie wpadła kura do studni - a na ratunek pospieszył jej
    właściciel, następnie jego brat, szwagier i teść - wszyscy utonęli w studni, a
    strażacy uratowali kurę.

    wszyscy krytykują, że nikt nic nie zrobił - ale odpowiedzcie sobie SZCZERZE -
    co byście zrobili widząc to zdarzenie.
  • Gość: Milenka IP: *.acn.waw.pl 17.01.06, 23:45
    Gdyby nie ludzie Tomek by żył...przecież to byli mieszkańcay tamtejszej okolicy
    wiedzieli że jeziorko ma półtora metra głębokości...ale po co lepiej popatrzec
    cholerni gapie 20 minut bezczynnego stania i patrzenia na śmierć :(...policjanci
    to bohaterowie nie wiedzieli przeciez co ich czeka...oby takich funkcionariuszy
    jak MARCIN I GRZEGORZ było ow iele wiele więcej...podziwiam was panowie

    [']
  • Gość: naka IP: *.chello.pl 18.01.06, 00:00
    sorry - ja mieszkam w okolicy a nie wiem ze tam jest "1,5 metra" - jedyne co
    mogli zrobic gapie to zadzwonic po pomoc!
  • esmeralda_pl 18.01.06, 11:27
    a ja mieszkam niedaleko i nie wiem jaką głębokość ma to jeziorko...
  • Gość: Mr G IP: *.acn.waw.pl 18.01.06, 01:37
    Życie ukarało ich bardzo srogo. Starcili dziecko - największy skarb!!!!
    Szczerze mówiąć mocno bym się zastanawiał czy wskoczyć na ratunek (nie zważając
    na swoje bezpieczeństwo) z prostej przyczyny MAM DLA KOGO ŻYĆ !!!!!!!!!
    Nie zapominajmy że lód/jeziorko/kanał to jakby nie patrzeć "żywioł - Woda" tylko
    uśpiony bo nigdy nie wiadomo co się kryje pod lodem - jest metr wody czy 20 m a
    może wystające ostre pręty nikt tego nie wie.
    A gapie są zawsze i wszędzie. Tacy jesteśmy - fascynuje nas "groza". Wiele jest
    głosów że ratowałbym - skoczył bym na lód, a pewnie jeśli do zdarzenia by doszło
    nikt z tak potępiających tych gapiów nie kiwnął by nawet palcem.
    Szkoda tylko tego bezsensownie "zgaszonego" życia ludzkiego - szkoda [i]
  • esmeralda_pl 18.01.06, 11:28
    no właśnie - kto zostawia 9-letnie dziecko samo na cały dzień? Są akcje
    typu "Zima w mieście" - fajna sprawa, może warto dzecko zapisać, zamiast
    puszczac je samopas...
    Co nie zmienia faktu, że współczuję rodzicom
  • Gość: Ntla IP: *.chello.pl 18.01.06, 08:26
    gdyby nie głupota chlopcow ...gdyb oni nie wchodzili na ten lod i nie wariowali
    (lod na takim mrozie nie zarwal by sie od tak) Ci chlopcy zyli by...
    a gapie sa wszedzie tylko szkoda tylu ich bylo i nikt nie pomogl...takie
    czasy..zawsze mosisz liczyc tylko na siebie bo na kogo innego??
  • kajkai 18.01.06, 10:03
    Człowiek to stworzenie stadne...
    Jego reakcja jest uzalezniona od reakcji reszty stada.
    Im więcej osób tym mniejsze prawdopodobienstwo jakiegos dzialania...
  • Gość: abc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 01:17
    zgadzam sie z Toba.
    Tak rzeczywiscie jest.Ja tez nie wskoczylabym,nie weszla na lod bo uwazam tak
    jak wiekszosc,ze byloby tylko wiecej ofiar ale do cholery przeciez to nie
    pustynia!
    Czy tak ciezko wziac galaz,cokolwiek,obok budowa...
    Moja pierwsza mysl byla wslasnie taka-dlaczego nikt nic nie podal?
    Nie piszcie,ze inaczej by sie kazdy zachowal gdyby tam byl,bo naprawde to nie
    jest tak.NIe jest trudno podac cokolwiek aby te dzieci mogly sie zlapac.
    To nie jest wina rodzicow.To nie byly male dzieci ktorych trzeba pilnowac.
    Ja tym rodzicom wspolczuje z calego serca.
    Jest to wina wylacznie gapiow ktorzy naprawde mogli pomoc.
    Oni nie mieli zadnego odruchu.
    Mial go dopiero ten,ktory tu opisuje te akcje i dwaj policjanci.
    Oby wiecej takich ludzi.
  • Gość: Roberto IP: 217.17.37.* 19.01.06, 11:11
    Szkoda chlopakow ale jest to niestety skutek uboczny zmotoryzowanego
    spoleczenstwa. A co ma piernik do wiatraka? Zapyta sie niejeden z was,
    nieprawdaz? Otoz, kilkanascie lat temu na boisku szkolnym bylo rokrocznie
    wylewane lodowisko. Od kilku lat na jednym boisku parkuja samochody a drugie
    jest sluzy jako plac manewrowy nauki jazdy. I tak postepujaca ekspansja
    motoryzacyjna powoduje wzrost smiertelnosci nie tylko na drogach.
  • mazeb 19.01.06, 15:24
    >Otoz, kilkanascie lat temu na boisku szkolnym bylo rokrocznie
    > wylewane lodowisko.

    ----ale to bylo kilkanascie lat temu - zima sie zmienila! - wyjatkowo teraz
    mamy takie mrozy (-10)...
    Lodowisko na boisku juz sie nie utrzyma przez cala zime... Tez zaluje lodowiska
    na boisku, ale czasy sie zmienily...

    Co do innych:
    ----tez mialam skojarzenie z "Dekalogiem" Kieslowskiego, ech.

    ----moze jednak WOŚP - i plany zapoznania uczniow z tematyka pierwszej pomocy -
    wejda w zycie i dzieki temu kolejni chlopcy nie beda ginac na jeziorkach; bo
    jesli uczen bedzie mial taki przedmiot w szkole, to:
    1. nie bedzie wlazil na nieznany lod, oby!
    2. rodzice sie tymi zajeciami zainteresuja, oby! i poszerza swa wiedze...

    ---zamiast pomstowac i gdybac, pomodlmy sie za chlopca i jego rodzine... Tlumu
    sie nie zmieni.

    ---sama bije sie z myslami, co bym zrobila (bylam harcerka, jestem dosc
    sprawna, ale... mam dwuletnie dziecko). Musialabym tam byc, bo na sucho
    przewidziec sie nie da...

    ----kolejna rzecz - INFORMACJA - nie kazdy lod jest bezpieczny, nawet na
    plytkim stawie - szczegolnie w miescie - wplywajaca do stawu woda moze byc
    ciepla, a to narusz lod, poza tym niektore zbiorniki to tylko "spowolniona"
    rzeczka, czyli woda w ciaglym ruchu itp., itd.

    to tyle moich "madrosci".
    Dzieciaki i mlodziezy - badzcie ostrozni.
    Dorosli - badzcie doroslymi...

    pozdrawiam
    M.

  • Gość: Koleżanka IP: 80.51.237.* 19.01.06, 16:51
    To co piszecie jest okropne oni się nie ślizgali, a zjeżdzali na sankach.
    Michał wpadł pierwszy i Tomek chciał go uratować, bo gapie stali i nikt nie
    pomógł. Tomek oddał swoje życie by uratować brata.
  • Gość: KTOS IP: 195.85.249.* 19.01.06, 16:59
    Widać że nie masz pojęcia jak to było. Na jeziorku nie da się zjeżdżać na
    sankach! technicznie nie jest to wykonalne chyba że z rozpędu na lód.. Stało
    się to ok 6m od brzegu !Wieć musieli wejś na lód sami I niestety nie było
    świadków samego zdarzenia nikt nie widział jak wpadli ..
  • Gość: Anita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 20:45
    Wielka tragedia. Współczucia dla rodziców chłopca. Ale nie można winić za to
    przypadkowych ludzi, którzy tam stali, to absurd. Trzeba dużo rozmawiać ze
    swoimi dziećmi, trzeba być przewidywalnym, a w niektórych przypadkach trzeba
    być wyjątkowo nadopiekuńczym.
  • Gość: Hala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 13:08
    co za skretyniali ludzie????
    co sie z tym narodem dzieje????
    nie pomóc tonącym dzieciom>????
    świat się skończył:((((((((

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka