Dodaj do ulubionych

Kontrola w Wawrze

16.05.06, 18:03
No i stało się. Kolejna kontrola w Delegaturze Biura Naczelnego Architekta W
Wawrze.Przedmiot kontroli: wydawanie warunków zabudowy.Przyczyna
kontroli:notoryczne łamanie prawa przez urzędników przy wydawaniu warunków
zabudowy - w szczególności na gruntach leśnych. W chwili obecnej o czym nie
informuje się obywateli wstrzymano wydawanie warunków zabudowy na gruntach
leśnych, co ciekawe nie ma podstawy prawnej do takiego działania. Do tej pory
urząd wykorzystywał bezprawnie przy wydawaniu warunków zabudowy decyzje
Wojewody Mazowieckiego wydane do planów które jeszcze nie powstały( zmuszając
ludzi do scalania działek i lub wtórnych podziałów.Powoływano się przy tym na
normatywy które obowiązywałyby dopiero po uchwalenu nowego planu.Na dzień
dzisiejszy w tej dzielnicy nie ma żadnych normatywów.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.06, 22:02
    vegul, to małpa, prawda?
  • Gość: wreszcie!!!! IP: *.crowley.pl 26.05.06, 16:21
    Dziwię się, że tak późno. Tego co dzieje się w delegaturze BNAM w Wawrze nie
    spotyka się w żadnej innej dzielnicy. Na szczęście zmienił się nam Naczelnik
    architektury, ale bez wymiany starej kadry urzędniczej nie wiele zdziała.
  • vegul 27.05.06, 08:50
    Witam! Po tej kontroli nie podpisano do dziś protkołu gdyż jeden z pracowników
    jest na zwolnieniu lekarskim - zagadka kto zgadnie o kogo chodzi?
    Za chwilę zacznie się tam następna kontrola i tak do skutku a właściwie do
    wymiany ludzi z dawnego układu "r". Do dziś urząd miasta nie przyznał się
    obywatelom iż wstrzymał wydawanie warunków zabudowy na gruntach leśnych.Ciekawe
    jak długo będzie to ściskał w tajemnicy - może do pierwszych pozwów sądowych?
    Jak urząd miasta wytłumaczy w sądzie iż do tej pory wszyscy mogli się tu
    budować? Jak wytłumaczy że działki dawne budowlane czego dowodem są wpisy w
    dawnych księgach wieczystych są na dziś leśnymi - skoro nie ma dokumentów na
    ich zgodne z prawem zalesienie? itd,itp.
  • Gość: Katarzyna IP: *.crowley.pl 27.05.06, 14:19
    Sądzę, że wydawanie pozwoleń na etapie uzyskiwania WZZiT, czy decyzji o
    pozwoleniuna budowę w stosunku do uprzywilejowanych firm było "z przymrużeniem
    oka". Z autopsji znam 2 przypadki: Developer House - inwestycja na Peonii (
    sprawa obsługi komunikacyjnej i doprowadzenia infrastuktury ul. Peoni (ślepa
    droga, która ma 3,70 m szerokości bez możliwości poszerzenia i 400 m
    długości). Urzędowi nie przeszkadzało to wydać pozwolenia na budowę a po
    wybudowaniu osiedla okazało się, że jest niemożliwe uzgodnienie organizacji
    ruchu i nie ma jak doprowadzić mediów.
    Ale wszystkich chyba przebija Marcbud (lokalny deweloper-oszust), który w
    Wawrze znalazł podatny grunt dla swoich przekrętów. Każde z budowanych osiedli
    powstało zgodnie z pozwoleniem, które nie powinno zostać wydane:
    1. przy ul. Wiązanej brak własności gruntu będącego drogą dojazdową (w związku
    z tym nie doprowadził mediów), 2. przy ul. Klimontowskiej ta sama sytuacja,
    dodatkowo inwestor złożył do pozwolenia oświadczenie, że jest właścicielem
    terenu, chociaż nim nie był - tego nikt nie sprawdza !!!!.
    Marcbud wystąpił o kolejne pozwolenie na budowę znowu przy ul. Wiązanej i je
    otrzymał. Po oprotestowaniu Pani Idzikowska Lech nie widział podstaw do
    wstrzymania. Wojewoda, natomiast od razu dostrzegł brak prawa do nieruchomości
    stanowiącej dojazd i wstrzymał decyzję delegatury w Wawrze (nie widzą czy nie
    chcą nic widzieć w tym urzędzie!!!!).
    Tak właśnie na dobrej współpracy delegatury BNAM w Wawrze z deweloperami
    oszustami cierpią osoby, które kupią taki dom czy segment i ciągają się po
    urzędzie Wawer przez kolejne 2 lata, aby móc zamieszkać. A taki Marcbud się
    cieszy i występuje o kolejne pozwolenie, wszystko zgodnie z prawem.
    Oby to się zmieniło.
  • vegul 27.05.06, 18:45
    Pani Idzikowska Lech od grudnia nie pracuje już w tym urzędzie między innymi za
    takie i podobne sprawy.Jak wydać warunki zabudowy gdy do działki nie ma dojazdu
    bo nie ma inwestor np. STOEN tytułu prawnego do gruntu - to proste urzędnik
    wykorzystuje stare mapy czyli takie np. z przed 1974 roku gdy jako właściciel i
    władający zamiast prawowitego właściciela wpisany był skarb państwa (w myśl
    dawnych komunistycznych przepisów).Sprawa się wydaje gdy w porę zorientuje się
    prawdziwy właściciel gruntu.Były też wydawane warunki zabudowy dla osób
    prywatnych które chciały sprzedać swe działki jako bardziej atrakcyjne (z
    warunkami)a dziś osoby które je nabyły i wybudowały bądź budują domy nie mają
    dojazdu np. w Radości czy Aleksandrowie.
  • wiaterek 27.05.06, 22:00
    Czy wiadomo, kto kryje się za szyldem tej firemki? Może to mężuś jakiej bylej
    pani naczelnik od gruntow?
    Słyszałam,że taka jedna pani naczelnik wespól z mężusiem 'kroili' grunta
    wawerskie i stawiali na niej segmenciki gdzies na Julianowie??

    Może warto poszperac w dokumentach firemek /deweloperow?

    Pozdro
  • Gość: vegul IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 22:24
    Jakiś czas temu w Wawrze było takie "towarzystwo do spraw zasiedzeń" i kroiło
    grunta prawowitych właścicieli ale teraz to już sprawa CBŚ.
  • Gość: JestemZa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 22:35
    To towarzystwo, to najlepiej sie miało za pierwszej kadencji Godlewskiego,
    podobno, jeden radny chyba z ekipy godlewskiego (Forum Samorzadowe), to nawet
    miał jakąś krewniczke w gruntach, to bardzo ciekawe, nalezałoby to sprawdzic
    niewątpliwie
  • vegul 27.05.06, 23:17
    To był początek pewnego układu który był trochę tępiony ale niedokładnie.Teraz
    jest szansa posprzątać dokładniej i to nie tylko w Delegaturze Naczelnego
    Architekta ale i w innych Delegaturach ratusza.
  • Gość: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 23:54
    Nic dziwnego,ze znowu tamci knuja jak odwołać nowego burmistrza
  • vegul 28.05.06, 11:12
    Nowy burmistrz nic tu nie zmieni.Decyzje i tak zapadają na ul.Miodowej.On jest
    tylko ich wykonawcą.Najlepszym przykładem są inwestycje drogowe za które ten
    pan był odpowiedzialny już od dawna tj. nawet gdy nie był burmistrzem.Jest
    tylko szansa że w związku ze zbliżającymi się wyborami ratusz będzie się chciał
    wykazać i powstaną nowe inwestycje.A jeśli chodzi o warunki zabudowy i
    pozwolenia na budowę na pseudo leśnych gruntach to i tak ratusz musi to
    załatwić niezwłocznie bo lada moment ci którym uniemożliwia inwestowanie na ich
    własnych gruntach podadzą miasto do sądu cywilnego - szkoda tylko że zapłacą za
    to wszyscy obywatele.Ratusz się tym jak zwykle nie przejmuje bo to nie ich
    pieniądze tylko podatników.Najlepszy przykład marowania kasy obywateli to
    ostatni pokazowy remont ulic w centrum miasta.
  • Gość: Lucjan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 12:31
    ktos ustawe warszawską skonstruował, chyba PO i SLD, zrobił gminę z Waszawy,
    może to do nich skargi słać. Knota wyprodukowali i jeszcze na dodatek przerżnęli
    wybory, toż to "miszczostwo". Teraz też przerżną ROTFL
  • w_v_w 28.05.06, 13:59
    Kiedys już pisałam, okratować ratusz i tylko niektórych wypuścić...;)

    pozdrawiam
    Wawerka
    --
    Mam alergię na moher i pierze...
  • vegul 28.05.06, 19:33
    W szczególności nie wypuszczać osób które nadzorowały i dalej nadzorują pracę
    DBNAM w Wawrze.Łysy i inni doskonale wiedzieli co się dzieje w tej dzielnicy i
    do dziś nic nie zrobili w tej sprawie.Cały czas wszystko jest wyciszane i
    tuszowane ale już nie długo.
  • w_v_w 28.05.06, 20:29
    Vegul, nie bądź taki tajemniczy ??

    Wawerka
    --
    Mam alergię na moher i pierze...
  • vegul 28.05.06, 22:05
    To żadna tajemnica - Michał.B.
  • w_v_w 28.05.06, 22:11
    Masz na mysli pana architekta??
    A on wie gdzie jest Wawer?
    --
    Mam alergię na moher i pierze...
  • vegul 28.05.06, 22:47
    Zgadza się! Tak to ten gość co nie wie gdzie jest Wawer.
  • w_v_w 28.05.06, 22:54
    Na przestrzeni lat, zaobserwowałm,że takich było znacznie wiecej, niezaleznie od
    opcji, ktora była przy władzy, co wcale nie przeszkadzało osiedlac się w naszej
    Gminie/Dzielnicy, ale to zupełnie inna bajka ;)))

    Wawerka
    --
    Mam alergię na moher i pierze...
  • vegul 29.05.06, 09:37
    Z tym osiedlaniem to było kiedyś bardzo łatwo - ktoś komuś złatwił "okazyjnie"
    działeczkę to towarzystwo korzystało do oporu.I na razie śpią spokojnie bo
    myślą że nikt już nie będzie się grzebał w nielegalnie zasiedzianych
    gruntach.Ale to może się zmienić choć do tej pory sprawa ciągnie się już jakieś
    5-6 lat.
  • Gość: mm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 19:32
    dużo satysfakcji sprawiła mi wiadomość,że p. Idzikowska nie pracuje już w tym
    urzędzie (o ile to prawda). Swego czasu przeszliśmy gehennę próbując załatwić
    WZIZ na naszej działce. I choć miał tam powstać tylko domek jednorodzinny
    wymagania co do uzgodnień były ogromne. W otrzymanym z urzędu piśmie ww
    urzędniczka powoływała się na przepisy dotyczące "inwestycji celu publicznego"
    czyli np. szkoła, cmentarz , biblioteka itp. Nie muszę dodawać ,że decyzję
    wydali po wielu perturbacjach w ostatnim możliwym terminie. A teraz czytam ,że
    nie wszystkim było tak trudno....
  • vegul 30.05.06, 20:54
    Niestety większości normalnych, uczciwych obywaletli nadal jest trudno. Biuro
    M.Borowskiego wstrzymało wydawanie warunków zabudowy na gruntach pseudo lesnych
    czyki takich które były zawsze działkami budowlanymi o czym świadczą wpisy w
    dawnych księgach wieczystych. Zastępczyni Borowskiego Jolanta Latała wysłała w
    dniu 15.03.2006 roku pismo iż nie wolno wydawać w/z na w/w gruntach. Ciekawe że
    od co najmniej 1992 roku wydano setki takich uzgodnionych warunków do dnia
    20.03.2006 roku kiedy to nowy Naczelnik Ostaszewski otrzymał pismo od J.Latały.
    Wymieniona J.Latała nie zamierza (ani inii odpowiedzialni urzędnicy ratusza )
    podać tego do publicznej wiadomości. Biuro Kontroli i Audytu urzędu miasta
    odmawia udostępnienia informacji publicznej jaką stanowią dokumenty ,opinie,
    wnioski itd. z przeprowadzonej kontroli - pewnie ma duuużo do ukrycia. Wszystko
    i tak się wyda gdy sprawa trafi do sądu i prokuratury z początkiem nowego
    miesiąca za odmowę udostępnienia informacji publicznej. W momencie otrzymania
    tych dokumentów zamierzam je opublikować i zapewne tego się boją urzędnicy.
  • vegul 30.05.06, 22:14
    Zapomniałem dodać że Wojewoda Mazowiecki w udzielonej informacji publicznej
    stwierdził iż nie posiada dokumentów na temat zalesień dokonanych w Wawrze w
    latach powojennych - czyli zalesienia były nielegalne a tym samym osoby które
    miały grunty budowlane a obecnie urząd wpisał im że mają lasy mogą domagać się
    odszkodowania i zmiany rodzaju użytku z Ls na B.
  • vegul 01.06.06, 17:31
    Niestety nadal nie ma protokołu z kontroli urzędu w Wawrze. Rataj wrócił ze
    zwolnienia i ten argument upadł.Biuro Kontroli i Audytu wymyśliło że skoro
    kontrolowane dokumety stanowią załącznik do protokołu to nie można ich
    upubliczniać do czasu podpisania protokołu. Pod tym stwierdzeniem podpisał się
    A. Sojat zastępca szefa tego biura Pana Trosińskiego. Coraz bardziej pokrętne
    tłumaczenia a prawda i tak ujrzy światło dzienne i może wtedy zostaną zwolnione
    osoby które wydawały warunki zabudowy łamiąc prawo.
  • vegul 09.06.06, 22:55
    Jest już raport z kontroli w Wawrze. Stwierdza wielokrotne naruszenie
    obowiązujących przepisów, niedotrzymywanie terminów wydawania warunków
    zabudowy, niepowiadamiania stron postępowania, wykorzystywania decyzji do
    których w danym momencie urzędnicy nie mieli prawa itd. Kandydaci do zwolnienia
    już są - ciekawe tylko kiedy - ponoć tylko 2-3 tyg. czekania żeby podpisano
    odpowiednie dokumenty.
  • miedzylesianin1 10.06.06, 17:54
    Dzięki Vegul, że pilnujesz tej sprawy. Czy jest szansa zobaczyć gdzieś
    pokontrolny raport, o którym wspomniałeś (-aś)? Jestem bardzo ciekaw co i jak.
    Nam np. postawiono bez zgoddy mieszkańców maszt tel. komórkowej w gęstej
    zabudowie domków jednorodzinnych!!! Człowiek, który załatwił to sobie,
    ma "znajomości" w naszym urzędzie. Z tego co wiem, to nadal pracuje.
  • vegul 10.06.06, 23:36
    Kazdy dokument wytworzony przez urzędnika państwowego jest jawny w zakresie na
    jaki pozwala ustawa o dostępie do informacji publicznej. Nie widzę problemu w
    tym by stał się on dokumentem publicznym (poza danymi osobowymi). Postaram się
    podać konkretne przykłady radosnej twórczości pracowników DBNAM w Wawrze w
    połowie przyszłego tygodnia. Nie zawsze wydawano zgody na wspomniane wyżej
    maszty. Podstawą główną do odmowy jest brak tytułu do dysponowania guntem. Nie
    wolno się też urzędowi powoływać się na inwestycję celu publicznego gdyż jest
    to typowa działalność komercyjna. Wspomniany urzędnik który dopuścił się
    naruszenia prawa może być pociągnięty do odpowiedzialności nawet jeśli mineło
    już sporo czasu od tego zdarzenia.
  • Gość: Kaśka z Wawra IP: *.crowley.pl 12.06.06, 10:13
    Z dysponowaniem terenem na cele budowlane to w naszym Wawrze też jest różnie.
    Do wniosku o pozwolenie na budowę wystarczy tylko oświadczenie o takowym
    dysponowaniu. Znam z autopsji przypadek przy ul. Klimontowskiej, gdzie
    właściciel firmy Marcbud oświadczył, że dysponuje terenem na cele budowlane,
    chociaż miał zaledwie przedwstępną umowę sprzedaży a do tego nie wywiązywał się
    z jej postanowień. Na działkę owszem miał prawomocne pozwolenie i w
    rzeczywistości budowę prowadził. Zwróciłam się do BNAM Wawer z prośbą o
    wyjaśnienie i uzyskałam odpowiedź, że to nie jest sprawa Delegatury, bo
    oświadczenie było i dokumentacja jest w porządku, jeżeli mam takie
    przypuszczenia to mam zawiadomić PINB. Delegatura nie jest od powiadamiania
    innych organów gdyż w dokumentacji nie ma uchybień a urzędnicy nie będą
    prowadzić śledztwa czy inwestor pisze prawdę.
    Co na to zwykły człowiek, który podpisał umowę przedwstępną sprzedaży w formie
    aktu, inwestor się z niej nie wywiązuje, buduje na działce, której nie jest
    właścicielem a Delegatura nie reaguje?
    Najgorsze jest to, że niewiele osób zna zapisy ustaw regulujących kwestie
    związane z budownictwem (prawo budowlane, ustawa o gospodarce
    nieruchomościami,o własności lokali i może jeszcze o księgach wieczystych) a
    urzędnicy wykorzystują to cytując często bezzasadne formułki. Przeciętny
    człowiek uzna, że chyba prawdę nie miał racji - chociaż jest dokładnie
    odwrotnie.

    PS Bardzo chciałabym zapoznać się z treścią tego raportu. Mam jeszcze pytanie
    czy ktoś wie czym zajmuje się teraz p. Godlewski?

    Pozdr, Kaśka
  • vegul 12.06.06, 10:30
    Tak jak już pisałem warto wystąpić z wnioskiem do Biura Kontroli Wewnętrznej i
    Audytu. Można oczywiście zgłośić sprawę do PINB lecz to będzie długo trwało i
    nie należy się spodziewać za dużo gdyż pracownicy PINB najczęściej chronią
    inwestora a nie osoby poszkodowane w wyniku jego działań. Lepszy jest proces
    cywilny gdzie pozywa się konkretnego urzędnika z art.417 i niech odpowiada za
    błędy. Jeszcze lepiej - w tym wypadku pozwać inwestora. Jeżeli chodzi o
    oświadczenie to urząd wyśle Was do prokuratury jako organu kompetentnego w
    związku z poświadczeniem nieprawdy w dokumentach.
  • vegul 14.06.06, 10:56
    Jestem już w posiadaniu wyników kontroli w DBNAM w Wawrze. Ciekawa lektura,
    pomimo iż sama kontrola nie była dokładana i profesjonalna. Proponuję założyć
    Stowarzyszenie osób poszkodowanych przez Urząd m. st. Warszawy. Osoby
    zainteresowane wynikami kontroli (z racji dość obszernego materiału) proszone
    są o kontakt w celu ustalenia spotkania i udostępnienia kopii - proponowane
    miejsce - przed urzędem w Wawrze, termin najlepiej w dniu sesji Rady Dzielnicy
    np. 19.06.2006, godzina do ustalenia.
  • Gość: bartosz IP: 195.117.230.* 27.06.06, 15:00
    jestem dziennikarzem jednej ze stolecznych gazet, chcialbym sie z skontaktowac
    ws raportu i jego wynikow. o ile jest to mozliwe prosze do mnie napisac na
    maila maxxx6@wp.pl; Pozdrawiam
  • vegul 27.06.06, 15:34
    To żaden problem.Odpowiedź wysłałem na podany adres.
  • Gość: m IP: 193.41.113.* 27.06.06, 18:01
    A segmenty przy Klimontowskiej stoją niezamieszkałe, maciupeńkie ogródki
    porastaja chwasty i tylko czasem przyśli mieszkańcy wchodzą do swoich
    opłaconych, niegotowych domków i przez małe balkoniki nad małymi działeczkami
    patrzą hen - na ul. Palmową, gdzie już kolejny DEVELOPER prowadzi zapisy na
    czteropiętrowe bloki... Szkoda ludzi...
  • vegul 28.06.06, 12:09
    A urzędnicy ratusza dalej maja to w d... . Ciekawe co zrobią gdy sąd zacznie
    drążyć ten temacik. Pewnie namówią sędziów do " załatwienia" tej sprawy po
    cichu. W końcu ekipa rządząca ma swoich kolesiów już wszędzie. Na przykład
    dlaczego Rada m. st. Warszawy nie jest w stanie ukarać nikogo z ratusza, choć
    udowodniono mu łamanie prawa - bo nie jest w stanie przegłosować uchwały w
    opanowanym przez rządzących składzie Rady m.st.Warszawy.
  • miedzylesianin1 29.06.06, 09:11
    Jest artykuł na temat tej kontroli w internetowym "Życiu Warszawy" - zobaczymy,
    co dalej?
    Pozdrawiam



  • vegul 29.06.06, 10:19
    Dalej będą pozwy do sądów administracyjnych i cywilnych osób poszkodowanych
    przez urzędników ratusza.
  • vegul 05.07.06, 14:07
    Kontrola w Wawrze odniosła jak na razie jaeden pozytywny skutek. DBNAM zaczyna
    przypominać sobie obowiązujące przepisy. Na stronie internetowej urzędu w
    Wawrze po raz pierwszy w okresie co najmniej ostatnich 10 lat zawiadomiono bez
    uchybień o budowie ulicy wraz z przebudową linii średniego i niskiego napięcia.
    Może to zasługa nowego pracownika tego urzędu? Miejmy nadzieję że tak będzie
    nadal - a żeby nie było za różowo dodam iż mimo zakończenia kontroli w DBNAM
    p.o. Prezydenta do dziś nie wyciągnął konsekwencji wobec pracowników którzy
    dopuścli się naruszenia prawa. Może nie ma czasu ? Może zajęty jest
    przygotowaniami do wyborów? Ciekawe też jakie dokumenty przedstawi Pan p.o.
    Prezydenta ludziom, którzy zawsze mieli w Wawrze działki budowlane, lub co
    najwżej rolne a dziś mają leśne!!!! .Tymczasem urzędnicy po cichu przystąpili
    do uchwalania projektu planu zagospodarowania przestrzennego na tych
    nielegalnie zalesionych gruntach. Gratuluję pomysłowości !!!!
  • patrycja31 09.07.06, 16:53
    Czy ja moglabym poprosic o info na temat kontroli na adres:
    patrycja31@gazeta.pl. Kupuje blizniak ale mam obawy co do developera, ktory to
    buduje. Bardzo bylabym wdzieczna co do tej informacji o kontroli.
  • Gość: kaśka IP: .1.* / 195.136.23.* 29.06.06, 17:35
    nie czteropiętrowe, tylko trzy...
  • Gość: coś mnie trafi IP: *.centertel.pl 08.07.06, 00:42
    Obok mnie ma powstać duża inwestycja:przyszli do mnie nowi inwestorzy czy nie
    będzie przeszkadzać bo im się już warunki uprawomocniają a ja nic nie wiem nie
    przyszło do mnie ani do męża pismo/inne adresy zameldowania/nie chcę im robić
    żle ale chyba gmina nota bene robione u p.Radlickiej/tak powiedzieli/ to z
    łaski swojej powinna coś przysłać szczególnie przy tak dużej inwestycji.
  • vegul 08.07.06, 08:29
    Proponuję skargę do SKO na to iż nie powiadomiono osób będących stroną w tym
    postępowaniu. SKO po zbadaniu uchyli inwestorowi warunki zabudowy i każe
    prowadzić postępowanie od początku. Jeśli cwani urzędnicy wydali już pozwolenie
    na budowę należy zrobić to samo. Postępowanie w SKO trwa ok. 1,5-2 miesiące
    jeśli się koło tego chodzi - tzn. po upływie miesiąca gdy nie jest zakończone
    rozmowa z Prezesem .To zwykle pomaga.
  • Gość: elzbieta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.06, 21:03
    Widocznie to w Wawrze metoda. U nas swego czasu wyslali zawiadomienia na stare
    adresy w innych dzielnicach, gdzie np moja siostra od 30 lat juz nie mieszka,
    gdyz dokladnie od tylu lat jest zameldowana w dzielnicy Wawer. Poniewaz
    proceder ten dotyczyl wiekszj grupy ludzi, po protescie musieli wszystko
    powtorzyc.
  • mike_ 08.07.06, 23:10
    Gość portalu: coś mnie trafi napisał(a):

    > Obok mnie ma powstać duża inwestycja:przyszli do mnie nowi inwestorzy czy nie
    > będzie przeszkadzać bo im się już warunki uprawomocniają a ja nic nie wiem nie
    > przyszło do mnie ani do męża pismo/inne adresy zameldowania/nie chcę im robić
    > żle ale chyba gmina nota bene robione u p.Radlickiej/tak powiedzieli/ to z
    > łaski swojej powinna coś przysłać szczególnie przy tak dużej inwestycji.

    a co takiego miała CI przysłać? Skoro już wiesz o inwestycji to możesz wnieść
    swój sprzeciw. Ale gmina nie musi Ciebie już zawiadamiać o tym że ktoś na
    sąsiedniej działce sie buduje. No chyba że przegapiła zmianę przepisów jakiś
    kawałek czasu temu.
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.06, 23:23
    No nie do konca Mike. Przy wszczeciu kazdego postepowania o w.z zawiadamia sie
    strony. Tutaj przepisy nie sa tak do konca jasne kto jest w takim przypadku
    strona. Jedni uwazaja, ze bezposredni sasiedzi, inni, ze wszyscy w zakresie
    oddzialywania inwestycji, a jeszcze inni, ze wlasciwie tylko wlasciciel
    nieruchomosci (bo, zeby uzyskac w.z. nie trzeba byc wlascicielem dzialki).
    Mozliwe, ze Wawer stosuje ta ostatnia interpretacje, ale IMO to duzy blad.
    Najrozsadniejsza jest pierwsza - bezposredni sasiedzi. A w takim wypadku
    powinni dostac pismo.
    Inna sprawa to kwestia zgody. Inwestorzy chyba raczej pytali sie, czy sie nie
    odwola, a nie czy zgodzi - na tym etapie zgoda jest malo wazna. Za to przy
    pozwoleniu na budowe - chyba powinni byc strona.
  • vegul 09.07.06, 23:55
    Zdarza się często, że urzędnik sugeruje, że ktoś nie jest stroną w postępowaniu
    administracyjnym (a to kto nią jest ma wyraźne uregulowane w przepisach i nie
    ma tu ŻADNEJ dowolności). Jeśli urzędas odmawia Panu uznania za stronę - to
    należy złożyć wniosek o uznanie za stronę w toczącym się postępowaniu. Jeśli
    dalej będzie się ten osobnik upierał że ma racje - to zostaje skarga do SKO. To
    często studzi "zapał" urzędasa.
  • Gość: calagan IP: *.zoliborz.org.pl / 213.17.180.* 10.07.06, 13:48

    Ja proponuje zapoznac sie jednak z przepisami kto jest strona w postepowaniu o
    wydanie warunkow zabudowy, a nie pisac bzdury. Bo poki co, to wedlug przepisow
    (trzymajac sie scisle zapisu) strona MOZE BYC wlasciciel lub uzytkownik
    dzialki, ktorej dotyczy wniosek (art. 61 ustawy o planowaniu i
    zagospodarowaniu). W przyadku pozwolenia na budowe stronami sa: inwestor,
    wlasciciele, uzytkownicy wieczysci lub zarzadcy niery=uchomości znajdujacych
    sie w obszarze oddzialywania obiektu (czyli bezposrednio graniczacy)[art. 28
    par 2 Prawa budowlanego].
    Teoretycznie wiec nawet sasiedniej nieruchomosci przy decyzjach o w.z. nie
    trzeba zawiadamiac. Dopiero analiza wykladni orzecznictwa sadowego sklania do
    stosowania szerszej interpretacji zapisu ustawowego i traktowania dzialek
    sasiednich jako stron w postepowaniu. Tu nie ma zadnej dowolnosci urzedniczej.
  • Gość: calagan IP: *.zoliborz.org.pl / 213.17.180.* 10.07.06, 16:10

    Chodzi oczywiscie o art 63 ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym.
  • mike_ 10.07.06, 13:37
    Gość portalu: calagan napisał(a):

    > No nie do konca Mike. Przy wszczeciu kazdego postepowania o w.z zawiadamia sie
    > strony. Tutaj przepisy nie sa tak do konca jasne kto jest w takim przypadku
    > strona. Jedni uwazaja, ze bezposredni sasiedzi, inni, ze wszyscy w zakresie
    > oddzialywania inwestycji, a jeszcze inni, ze wlasciwie tylko wlasciciel
    > nieruchomosci (bo, zeby uzyskac w.z. nie trzeba byc wlascicielem dzialki).
    > Mozliwe, ze Wawer stosuje ta ostatnia interpretacje, ale IMO to duzy blad.
    > Najrozsadniejsza jest pierwsza - bezposredni sasiedzi. A w takim wypadku
    > powinni dostac pismo.

    Pozwól, ze się nie zgodzę co do uznania sąsiadów za strony.
    co powiedzial senat gdy zmieniali prawo bud 2003: "Bardzo ważną zmianę
    wprowadzono przez nowe brzmienie art. 28 ust. 2. Jest to swego rodzaju lex
    specialis w odniesieniu do art. 28 kodeksu postępowania administracyjnego.
    Zdefiniowana bowiem została strona w postępowaniu dotyczącym wydania pozwolenia
    na budowę.: "Stroną w postępowaniu w sprawie pozwolenia na budowę są inwestor
    oraz właściciele, użytkownicy wieczyści lub zarządcy nieruchomości znajdujących
    się w obszarze oddziaływania obiektu". Tak więc dotychczasowy zapis kodeksu
    postępowania administracyjnego został tutaj istotnie uszczuplony. "
    Zrobione to zostało w celu aby nie powiadamiać wszystkich naokoło, oczywiście
    teraz tez taka możliwość występuje bo wszystko to interpretacja urzędników. Kto
    jest stroną. W większości urzedów stroną nie jest sasiad, chyba że nowa budowa
    przekracza np ustalone prawnie odległości od granicy działki - wtedy to ten dom
    oddziaływuje na to otoczenie.

    To jedno, a drugie - powiadamianie sąsiadów o budowie na działce obok jest chore
    i nie powinnno mieć miejsca. Z bardzo wielu powodów.
  • Gość: calagan IP: *.zoliborz.org.pl / 213.17.180.* 10.07.06, 16:05

    Mike, przy pozwoleniu na budowe sprawa jest jasna. Bo tutaj jest stosowny
    porzepis, ktory wyczerpuje zagadnienie. Ale przy warunkach zabudowy nie ma
    takowego przepisu. Z tego co zrozumialem z wpisu osoby, do ktorego odniosles
    sie - tam inwestor dostal warunki zabudowy, a nie juz pozwolenie na budowe. I
    dlatego nie moge sie zgodzic co do tego, ze wszystko jest jasne.

    a drugie - powiadamianie sąsiadów o budowie na działce obok jest chore
    > i nie powinnno mieć miejsca. Z bardzo wielu powodów.

    Mike, a co powiesz jak na sasiedniej dzialce nadbuduja budynek o powiedzmy 2
    kondygnacje i w ten sposob zaslonia Ci dostep swiatla? Jak nie bedziesz strona,
    to oni sie Ciebie o to nie spytaja (czy sie zgadzasz), pozwolenie dostana, bo
    urzedasy nie maja prawa oceniania merytorycznego projektu, a Ty sie nawet za
    bardzo odwolac nie bedziesz mogl, bo niby z jakies racji? Przeciez nie jestes
    strona.
  • miedzylesianin1 10.07.06, 16:30
    Nas właśnie tak urząd załatwił. W gęstej zabudowie domów jednorodzinnych
    postawili masz telefonii komórkowej (stacja bazowa). Nikt z sąsiadów
    bezpośrednich nie został powiadomiony. Inwestor nawet nie występował o warunki
    zabudowy. I co wy na to?
  • mike_ 10.07.06, 16:34
    a w czym Ci maszt przeszkadza? znaczy sę psuje widok czy za duży cień daje?
  • miedzylesianin1 10.07.06, 16:45
    Są zakłócenia w odbiorze tv. Antena jest dość niska i zablisko budynków -
    krótko mówiąć warunki zdrowotne. Jest to inwestycja, która wszcególny sposób
    oddziaływuje na środowisko. Ale mam nadzieję, że to wiesz. Tak samo chyba wiesz
    co może być, jeśli człowiek przebywa 24/24 w polu em. No i są zasady prawne
    przy budowach tego typu. Nie jestem osobą, która boi się promieniowania, ale
    nie chcę, aby pewne decyzje ktoś podejmował bez mojej zgody, jeśli prawo
    przewiduje zupełnie coś innego.
    Pozdrawiam
  • mike_ 10.07.06, 17:11
    aa, pamiętam opisywałeś to juz tutaj kilka razy.
    primo: w przypadku takiej budowy powinno się sąsiadów (ale tylko w sumie ich a
    nie całą dzielnicę) powiadomić.
    secudo: to czy jest za nisko i za blisko nie mnie oceniać. Są odpowiednie normy
    uwzględniajace charakterystykę takowych fal i anten..
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.06, 19:41

    Ja tam sie na tym nie znam, ale kolesie od tych anten twierdzili, ze
    promieniowanie komorki przez ktora gadamy jest wieksze niz tej anteny. No, ale
    faktem jest, ze nie ma zadnej w poblizu i ciezko mi zweryfikowac ich opinie.
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.06, 19:40

    To, czy potrzebna jest decyzja o warunkach zabudowy zalezy glownie od tego,
    czy jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Jesli jest, to
    oczywiscie decyzja zbedna, ale jak nie ma to ... I tu mamy kolejny problem. Nie
    ma jednolitego stanoiwiska, czy przy budowie masztow do anten na telefony
    potrzebna jest decyzja o w.z. (zwlaszcza teraz, gdy montaz anten idzie
    zgloszeniem, a nie pozwoleniem na budowe), czy tez decyzja jest zbedna. Nawet
    dzisiaj uciolem sobie pogawedke w tej kwestii z jednym urzedasem. Powiedzial,
    ze w miejscie polowa dzielnic wymaga decyzji, a druga polowa nie. Smiech na
    sali, ale oni nic nie moga zrobic dopoki "naczalstwo" nie narzuci im
    jednolitych rozwiazan. Nawet pokazali mi przepisy, ktore stanowia zrodlo
    problemu. Jak jestes zainteresowany, to jutro postaram sie je przytoczyc (jak
    przezyje ten upal bez klimy ;-().
  • miedzylesianin1 10.07.06, 20:20
    Będę wdzięczny. Choć jak rozmawiałem z pewną urzędniczką z naszej architektury,
    to też mówiła, że zdania są podzielone. Dysponuję decyzją, która stwierdza
    jednoznacznie, że przy budowie stacji bazowych (anten gsm) są wymagane wz.
    Pozdrawiam
  • Gość: calagan IP: *.zoliborz.org.pl / 213.17.180.* 11.07.06, 10:12

    To jest tak:

    Zgodnie z prawem budowlanym stawianie stacji bazowych - zupelnie od zera - czy
    na dachach, czy tez na wolnej przestzreni wymaga pozwolenia na budowe (acz znam
    przypadki, ze niektorzy chcieli udawadniac, iz stawianie anteny na dachu to
    jedynie montaz). Ta informacja jest o tyle istotna, ze wymusza decyuzje o
    warunkach zabudowy - i co do tego nie ma zadnych watpliwosci. Problem natomiasy
    zaczyna sie z "rozbudowa" anten, czyli dowieszaniem kolejnych, wzglednie
    powiekszaniem istniejacych. Tu wkraczamy w ustawe o zagospodarowaniu. Art. 59
    ust 1 okresla kiedy decyzja o w.z. jest potrzebna. W drugim zdaniu odsyla do
    art. 50 ust 2 (przepraszam, ale nie znam tych przepisow na pamiec, a
    przepisywac mi sie ich nie chce). Art. 50 ust 2 podaje przeslanki kiedy nie
    potrzeba decyzji o w.z. Niestety nikt nie wie, czy owe przeslanki maja byc
    spelnione razem, czy wystarczy jedna z nich. Jest to o tyle wazne, ze cos moze
    wymagac decyzji srodowiskowej, ale nie jest objete pozwoleniem na budowe
    (montaz kolejnych anten). SKO uwala decyzje dotyczace montazy anten wskazujac,
    ze nie wymagaja one pozwolenia na budowe, a pomija fakt, ze wymagaja decyzji
    srodowiskowej. I tak urzedasy glupieja, bo nie wiedza co maja robic. A w
    miescie dodatkowo kazdy sobie robi jak chce. Jedni w.z. wogole nie daja, inni
    chca wszystkiego z analizami roznej masci wlacznie, a inni sa posrodku -
    wymagaja, ale nie zadaja stosu makulatury. Gorzej, ze przez btrak jednolitego
    stanowiska urzedu, petenci biegaja jak oglupiali i tez nie wiedza co i jak. Ot,
    typowy bajzel warszawski.
  • miedzylesianin1 11.07.06, 10:38
    Pozwolenie budowlane jest, a inwestor nie składał wniosku o w.z.
    Nikt nie został powiadomiony (chodzi mi o sąsiadów)
    Ochrona środowiska też nas nie powiadamiała o inwestycji
    Wojewoda uznał nas za stronę w postępowaniu i nakazał rozpatrzenie całej sprawy
    od początku. Operator się odwołał do sądu. Sąd w całości odrzucił skargę
    operatora, który złożył odwołanie.
    I tak walczymy z tym masztem...
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 18:19

    Zakladam, ze nie ma tam planow miejscowych. Skoro tak, to ewidentnie zawalili
    urzednicy i nie ma dwoch zdan. Nie wiem jak to jest w przypadku decyzji
    srodowiskowych i ich postepowan. Ale wydaje mi sie, ze i oni powinni wyslac
    powiadomienie. Ale tylko wydaje mi sie, bo ichniej ustawy nie znam wogole - az
    tak bardzo tematyki nie zglebialem - moze teraz to zrobie (a co mi tak ;-)).

    > I tak walczymy z tym masztem...


    I mam nadziej, ze zwyciezycie.
  • mike_ 10.07.06, 16:42
    Gość portalu: calagan napisał(a):

    > Mike, a co powiesz jak na sasiedniej dzialce nadbuduja budynek o powiedzmy 2
    > kondygnacje i w ten sposob zaslonia Ci dostep swiatla? Jak nie bedziesz strona,
    > to oni sie Ciebie o to nie spytaja (czy sie zgadzasz), pozwolenie dostana, bo
    > urzedasy nie maja prawa oceniania merytorycznego projektu, a Ty sie nawet za
    > bardzo odwolac nie bedziesz mogl, bo niby z jakies racji? Przeciez nie jestes
    > strona.

    Jeżeli wszędzie są budnki 2-kondygnacyjne a oni dają warunki na 4-kondygnacyjne
    znaczy się zabudowa nietypowa dla danego obszaru (wszystko by załatwiły plany
    zagospodarowania gdyby były). I tylko przy nietypowej zabudowie, bądź próbie
    budowy bez zachowania odległości albo budowy budynku o przeznaczeniu
    niemieszkalnym powinno się uznać sasiadów za strony.
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.06, 19:50
    > Jeżeli wszędzie są budnki 2-kondygnacyjne a oni dają warunki na 4-
    kondygnacyjne
    > znaczy się zabudowa nietypowa dla danego obszaru (wszystko by załatwiły plany
    > zagospodarowania gdyby były).

    No wlasnie - plany. Ale tych nie ma i dlatego jest taki problem. Ba, dobije
    Cie mowiac, ze nawet jakby byly, to wcale nie jest powiedziane, ze nie daloby
    sie takich 4 kondygnacji postawic. Bo plany niestety uchwalaja dyletanci i
    czesto sa wstanie wpakowac takie kwatki, ze potem Ci, ktorzy maja zdecydowac
    czy cos wolno postawic oczy ze zdumienia przecieraja.
    Tak lekko OT napisze, ze rownie zabojczy jest konserwator zabytkow, ktory
    najpierw pozwala na przebudowe wszystkich budynkow na jednej ulicy, a ostatni,
    ktory sie ostal dostaje odmowe - bo jest ostatni i musi pozostac jako dowod jak
    tu kiedys bylo. I p.... to, ze wyglada ni w kij, ni w ucho na tle calej reszty.

    I tylko przy nietypowej zabudowie

    A co to jest nietypowa zabudowa?

    bądź próbie
    > budowy bez zachowania odległości

    A do tego to jest chyba odstepstwo ministra (od przepisow), a nie kwestia
    stron?

    albo budowy budynku o przeznaczeniu
    > niemieszkalnym powinno się uznać sasiadów za strony.


    A dlaczego taki wyjatek? Mnie by np: bardziej meczyly nowe budynki mieszkalne
    w okolicy niz biura, ktore i tak w ciagu dnia sa tylko zajete. Wieczorem tam
    pusto i cicho.
  • mike_ 10.07.06, 22:59
    > A dlaczego taki wyjatek? Mnie by np: bardziej meczyly nowe budynki mieszkalne
    > w okolicy niz biura, ktore i tak w ciagu dnia sa tylko zajete. Wieczorem tam
    > pusto i cicho.

    biurowce buduje się w mieście a na wsi to jedynie warsztaty i inne minifabryczki
    hałasujące i smrodzące, a mówimy o Wawrze czyli o wsi.

    > I tylko przy nietypowej zabudowie
    >
    > A co to jest nietypowa zabudowa?

    Odstepstwo od otoczenia. Czyli tak jak warunki zabudowy sugerują się najbliższym
    otoczeniem tak i każde istotne odstępstwo od otoczenia może być takową. Czyli
    wśród domów jednorodzinnych naokoło stawiają blok 4 piętrowy.


    > bądź próbie
    > > budowy bez zachowania odległości
    >
    > A do tego to jest chyba odstepstwo ministra (od przepisow), a nie kwestia
    > stron?

    yyy? nie rozumiem pytania...ale późno jest
    Generalnie jak ktoś chce zbudować ten dom z oknem 2 metry od granicy to sasiad
    po drugiej stronie granicy powinien być wtedy za stronę uznany. O to mi chodzi.
    W żadnym innym wypadku nie powinien być.
    Głupotą jest powiadamianie wszystkich naokoło że stawia się dom taki jak oni. Co
    ich obchodzi że będę dom stawiać - dlaczego mają być stroną w wydawaniu pozwolenia?
  • Gość: calagan IP: *.zoliborz.org.pl / 213.17.180.* 11.07.06, 09:58


    > Głupotą jest powiadamianie wszystkich naokoło że stawia się dom taki jak
    oni. C
    > o
    > ich obchodzi że będę dom stawiać - dlaczego mają być stroną w wydawaniu
    pozwole
    > nia?

    Mike, ale ci ludzie beda tylko powiadomieni, ze budujesz dom. Nie beda
    natomiast strona w toczacym sie postepowamniu i w decyzji. Bo ich zgoda nie
    jest (najczesciej) do niczego potrzebna.
  • mike_ 11.07.06, 12:27
    niech sobie powiadamiani będą ale po kiego człowiek ma czekać dodatkowe 3
    tygodnie bo wysłane zostały powiadomienia, których sąsiad nie odebrasł bo jest
    na wakacjach. Chodzi mi właśnie primo o to że często sa uznawani za stronę a
    secundo, że wtedy wydłuża się czas oczekiwania na pozwolenie/warunki.
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 18:11

    Na poczatek male sprostowanie. Mea culpa, moj blad itp. Strony ustalone na
    poczatku postepowania pozostaja nimi az do konca. To tak gwoli wyjasnienia.

    A co do Twojej odpowiedzi - wiesz Mike - znam z zycia przyklady, gdy sasiedzi
    doskonale wiedzac jaka bedzie budowa, zgadzajac sie na nia, odwolywali sie od
    decyzji, bo cos tam im przeszkadzalo. Tak to wlasnie jest z siadami. Tak, wiem,
    procedura jest straszliwie upierdliwa - zwlaszcza dla wnioskodawcy. Ale ja
    wolalbym na wszelki wypadek byc powiadamianym o tym co sie bedzie dzialo za
    plotem, niz potem mam chodzic i wyjasniac sprawe w urzedzie, bo okazuje sie, ze
    sasiad buduje jakies cos niewiadomo co i mowi, ze ma na to pozwolenie. A Ty nie
    wiesz nic i musisz chodzic do urzedu (w godzinach pracy) i meczyc "umeczonych"
    urzedasow, zeby Ci laskawie powiedzieli czy faktycznie mial zgode.
  • mike_ 11.07.06, 22:38
    Ale przepraszam, co Ty masz mieć do tego że ktoś ba działce obok stawia dom taki
    jak Twój?? Chcesz wiedzieć, to i tak się dowiesz, ale nie powinieneś być stroną
    ponieważ zdroworozsądkowo nie powinieneś mieć nic do tego. A już szczególnie, że
    wiesz, iż działka do kogoś należy i nie jest to las.

    i jak już napisałem to powtórzę: Na ogół (bo teoretycznie mogą sią zdarzyć
    szczególne sytuacje) w przypadku domów jednorodzinnych uznawanie sąsiadów za
    strony jest nadgorliwością, bo jakie to oddziaływanie (oczywiście z fizyki
    wiadomo że wszystko oddziaływuje na wszystko, ale tu raczej zdrowy rozsądek
    powinien działać).

    co do terminów jakie powodowała konieczność powiadamiania sąsiadów. Jak się
    policzy to procedura trwa ok. 5 tygodni. Czyli mamy 7dni na wysłanie i dotarcie
    listu do skrzynki adresata. Listonisz zostawia awizo i poczta czeka 14 dni po
    tym czasie juz wie że nie może go doręczyć. Więc odsyła je do organu. Czyli
    możemy przyjąć że po 3 tygodniach zaczyna biec stronie termin 2 tygodni na
    odwołanie sie. Czyli razem ok. 5 tygodni. To jednak nie wszystko. Jak strona
    wróci po jakimś czasie to termin odwołania może zostac przywrócony ale to juz
    inna sprawa. Więc do i tak długiego czasu oczekwiania doliczać trzeba było nawet
    5 tygodni. Mało? Dużo, szczególnie że sezon budowlany nie trwa u nas 12 miesięcy.
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 23:17

    > Ale przepraszam, co Ty masz mieć do tego że ktoś ba działce obok stawia dom
    tak
    > i
    > jak Twój?? Chcesz wiedzieć, to i tak się dowiesz, ale nie powinieneś być
    stroną
    > ponieważ zdroworozsądkowo nie powinieneś mieć nic do tego. A już szczególnie,
    ż
    > e
    > wiesz, iż działka do kogoś należy i nie jest to las.


    Z autopsji. Sasiad zaniosl projekt, a w nim rozne rzeczy narysowal.
    Teoretycznie wszystko bylo OK. Przyszly strony zapoznac sie z projektem i ...
    po pierwsze - on juz budowal. Po drugie - troszke inaczej niz w projekcie. Po
    trzecie - za blisko. Urzad nie ma jak tego sprawdzic, a jak przyklepie bez
    niczego, to potem ludzie z geba przyleca do urzedu, a nie do sadu.

    > co do terminów jakie powodowała konieczność powiadamiania sąsiadów. Jak się
    > policzy to procedura trwa ok. 5 tygodni. Czyli mamy 7dni na wysłanie i
    dotarcie
    > listu do skrzynki adresata. Listonisz zostawia awizo i poczta czeka 14 dni po
    > tym czasie juz wie że nie może go doręczyć. Więc odsyła je do organu. Czyli
    > możemy przyjąć że po 3 tygodniach zaczyna biec stronie termin 2 tygodni na
    > odwołanie sie. Czyli razem ok. 5 tygodni. To jednak nie wszystko. Jak strona
    > wróci po jakimś czasie to termin odwołania może zostac przywrócony ale to juz
    > inna sprawa.

    Jak budujesz, a nie wojujesz z sasiadem, to jestes wstanie to przyspieszyc,
    np: zbierasz "autografy" sasiadow na kopiii decyzji, ze sie z nia zapoznali i
    nie beda odwolywac. Czesty przypadek. Czas sie skraca do tygodnia (czas powrotu
    zwrotek z urzedow - one nie sa strona, wiec 2 tygodni czekac nie trzeba).

    Dużo, szczególnie że sezon budowlany nie trwa u nas 12 miesięc
    > y.

    A tutaj ja zareaguje ostro, bo przypomina mi to gadanie, ze sa kolejki do
    prawa jazdy, czy tez urzedu paszportowego w maju. O tym, ze budujesz wiesz
    najczesciej na dlugo przed sezonem budowlanym. Mozna spokojnie zlozyc projekt
    jesienia, czy zima i zaklepac wszystko przed wiosna. Waznosc pozwolenia to 2
    lata bezczynnosci. Kupa czasu. Spokojnie mozna wczesniej wszystko zalatwic (tak
    wlasnie zrobil moj brat - sprawy zalatwil zima, a wiosna wszedl i budowal).
  • mike_ 13.07.06, 11:01
    Gość portalu: calagan napisał(a):


    > Z autopsji. Sasiad zaniosl projekt, a w nim rozne rzeczy narysowal.
    > Teoretycznie wszystko bylo OK. Przyszly strony zapoznac sie z projektem i ...
    > po pierwsze - on juz budowal. Po drugie - troszke inaczej niz w projekcie. Po
    > trzecie - za blisko. Urzad nie ma jak tego sprawdzic, a jak przyklepie bez
    > niczego, to potem ludzie z geba przyleca do urzedu, a nie do sadu.

    Jeśli zrobił odstępstwo od projektu to powinien to zgłosić. Bez zgłoszenia i
    odpowiednich adnotacji w dzienniku budowy może miec problem z odbiorem domu.
    Poza tym jeśli złamał granicę bez uzyskania na to pozwolenia to konsekwencje sa
    powazniejsze. I powiadamianie sąsiadów tutaj nic nie zmienia. Bo on tego nie
    robił na poziomie wniosku o pzowolenie na budowę.

    > Jak budujesz, a nie wojujesz z sasiadem, to jestes wstanie to przyspieszyc,
    > np: zbierasz "autografy" sasiadow na kopiii decyzji, ze sie z nia zapoznali i
    > nie beda odwolywac. Czesty przypadek. Czas sie skraca do tygodnia (czas
    powrotu zwrotek z urzedow - one nie sa strona, wiec 2 tygodni czekac nie trzeba).

    Tylko, że trzeba wiedzieć, że można samemu zebrać autografy.

    > Dużo, szczególnie że sezon budowlany nie trwa u nas 12 miesięc
    > > y.
    >
    > A tutaj ja zareaguje ostro, bo przypomina mi to gadanie, ze sa kolejki do
    > prawa jazdy, czy tez urzedu paszportowego w maju. O tym, ze budujesz wiesz
    > najczesciej na dlugo przed sezonem budowlanym. Mozna spokojnie zlozyc projekt
    > jesienia, czy zima i zaklepac wszystko przed wiosna. Waznosc pozwolenia to 2
    > lata bezczynnosci. Kupa czasu. Spokojnie mozna wczesniej wszystko zalatwic
    (tak wlasnie zrobil moj brat - sprawy zalatwil zima, a wiosna wszedl i budowal).

    I tu się nie zgodzę i tez zareaguję mocno. primo napisałeś, że "O tym, ze
    budujesz wiesz najczesciej na dlugo przed sezonem budowlanym". Niekoniecznie, ja
    np decyzję że buduję podjąłem na początku sezonu budowlanego - marzec. Liczyłęm
    że może późną jesienią będę mógł chociaż fundamenty zrobić. DUPA.
    Ja czekałem na warunki zabudowy 8 miesięcy. Skąd miałem wiedzieć, że tyle będę
    czekać? jak tutaj obliczyć czas dostania i startu?? Znam osoby, które tak
    chciały zrobić jak piszesz, ale tyle się naczekali że pozwolenie dostali
    ostatecznie w lecie. (wszystkie przypadki to Wawer). Znajdź teraz w lecie ekipę
    budowlaną z wolnym terminem. Jedni zaczeli budowę jesienią - do stanu surowego
    otwartego, drudzy zdążyli tylko fundamenty zrobić. Potem zima i dalej robili
    wiosną czyli de facto ponad 1,5 roku od złożenia wniosku o warunki zabudowy.
    Takich przykładów jest mnóstwo - wystarczy poczytać jakiekolwiek fora budowlane.
    Owszem, niektórzy przyspieszają sprawy łapówkowo bądź stawiając już w trakcie
    oczekiwania, ale jedno i drugie stoi w sprzeczności z prawem.
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 21:41

    > Jeśli zrobił odstępstwo od projektu to powinien to zgłosić. Bez zgłoszenia i
    > odpowiednich adnotacji w dzienniku budowy może miec problem z odbiorem domu.
    > Poza tym jeśli złamał granicę bez uzyskania na to pozwolenia to konsekwencje
    sa
    > powazniejsze. I powiadamianie sąsiadów tutaj nic nie zmienia. Bo on tego nie
    > robił na poziomie wniosku o pzowolenie na budowę.


    Mike, w jakim Ty swiecie zyjesz? Zgodnie z przepisami nie ma prawa zaczac.
    Gdyby nie powiadomienie sasiadow i ich donos urzad wydalby decyzje na cos, co
    juz praktycznie stalo. O il eodstepstwa nie sa wielkie nie ma zadnego problemu,
    a tutaj jest sporo mozliwosci w ramach "nieistotnych" ostepstw. Nawet jak sie
    zblizyl za bardzo granicy z oknem.

    > Tylko, że trzeba wiedzieć, że można samemu zebrać autografy.

    Bozia jezyk dala, zeby sie pytac ;-).

    Znam osoby, które tak
    > chciały zrobić jak piszesz, ale tyle się naczekali że pozwolenie dostali
    > ostatecznie w lecie. (wszystkie przypadki to Wawer).

    Widzisz Mike - i tu jest "pies pogrzebany". Wszystko to dzialo sie na Wawrze
    co oznacza, ze kontrole tam byly jak najbardziej sluszne (co nie znaczy, ze
    wszyscy urzednicy byli be). Ja mam wiedze z Zoliborza i Rembertowa - tam cos
    takiego byloby niedopuszczalne. Tak, ciagnal sie decyzje o warunkach zabudowy -
    ale nie na domki, tylko na telefony, czy cos. Na domki moze sie ciagnc tylko w
    jednym przypadku - jak ma sie upierdliwego sasiada i niekompetentnego
    prowadzacego architekta. Raz jeden urzednik opowiadal mi taki wlasnie
    przypadek. Wydawali 5 decyzji o w.z. Sasiad zaskarzal je za kazdym razem z
    bzdurnych powodow. Debile z SKO uchylali z zupelnie innych powodow niz wynikalo
    z odwolania, a prowadzacy inwestorow byl bufonem, ktory zamiast poprawic
    wniosek wedlug zalecen urzednikow, uwazal sie za najmadrzejszego i nic nie
    robil. Az wreszcie przyszli inwestorzy, wylozono im kawe na lawe i prowadzacy
    architekt polecial, a decyzja o w.z. zostala wydana, sasiad sie odwolal, a SKO
    nie uchylilo sprawy.
  • vegul 13.07.06, 23:41
    W Rembertowie kontrola wykazała to samo co w Wawrze. Dowodem jest projekt
    uchwały Rady Miasta z ostatniej sesji. Z tego co wiem tak samo było w
    Wilanowie. Epilog będzie w prokuraturze po dwudziestym lipca. Bo jak na razie
    to nic urząd miasta w tej sprawie nie zrobi z powodu wyborów. Kochalski i
    Borowski udają że nic się nie stało, choć raport i wystąpienie pokontrolne
    mówią co innego. Teraz sprawę bada NIK. A tak na marginesie gruntów leśnych w
    Wawrze - do dziś urząd nie ma żadnych dokumentów (i nie będzie miał bo ich nie
    ma) na temat zalesień. Czyli nie są to grunty leśne tylko zadrzewione ( nie
    kwestionuje tego ja i inni z tego rejonu, że coś tam wyrosło, tyle że nie jest
    to las w rozumieniu ustawy o lasach). Tymczasem Borowski i spółka po cichu
    smażą plan w tym rejonie wmawiając wszystkim że są to - lasy ochronne.
    Powodzenia . Ciekawe co zrobią jak Sąd rozpoznając wniosek o stwierdzenie
    rodzaju użytku stwierdzi że to grunt zadrzewiony ? Projekt planu do kosza?
  • Gość: Gosc IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.06, 20:40
    Vegul,
    interesuje mnie ten watek o dzialkach lesnych. Czy jest na ten temat jakies
    forum?
  • vegul 14.07.06, 21:25
    Witam ! Nie ma. Ale chętnie wyjaśnię część kwestii związanych z tym problemem.
    Niestety nie wszystko można już publikować gdyż ta sprawa ma swój dalszy ciąg.
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.06, 22:33

    > W Rembertowie kontrola wykazała to samo co w Wawrze.

    Najwidoczniej ja mialem szczescie, bo zarowno decyzje o w.z. jak i pozwolenie
    dostal szybko i bez zbednej zwloki. Oczywiscie zdarzyly sie kwiatki takie jak
    ostatecznosc decyzji i tlumaczenie inspektorow, ze naczelnikowi wlasnie wygaslo
    pelnomocnictwo na podpis i nie moga sprawy zalatwic - prawie miesiac czekalem
    na cos, do czego pelnomocnictwa nie sa potrzebne - ale to czysta bezmyslnosc i
    nieudacznictwo urzednikow - trudno raczej w tym przypadku posadzic kogos o
    celowe dzialanie.
  • mike_ 14.07.06, 10:45
    Gość portalu: calagan napisał(a):

    > Mike, w jakim Ty swiecie zyjesz? Zgodnie z przepisami nie ma prawa zaczac.

    Ja zrozumialem, że miał już pozwolenie na budowę i zrobił później od niego
    odstępstwa. stąd nieporozumienie. budowa bez pozwolenia to samowola. Znam takie
    przypadki że urzad wydawał pozwolenia na istniejące już budynki. ale jak pisałem
    to samowola i powiadamianie sąsiadów nie ma nic do tego. chyba że chcesz żeby
    powiadamianie sasiadów spełniało funkcję zabezpieczeniu przeciw samowoli budowlanej?

    > > Tylko, że trzeba wiedzieć, że można samemu zebrać autografy.
    >
    > Bozia jezyk dala, zeby sie pytac ;-).

    tyle że znajdź urzednika który Ci pomoże i podpowie. Ja nie znalazłem, ale na
    szczęście nie musiałem powiadamiać bo naokoło same drogi.


    > Znam osoby, które tak
    > > chciały zrobić jak piszesz, ale tyle się naczekali że pozwolenie dostali
    > > ostatecznie w lecie. (wszystkie przypadki to Wawer).
    >
    > Widzisz Mike - i tu jest "pies pogrzebany". Wszystko to dzialo sie na Wawrze
    > co oznacza, ze kontrole tam byly jak najbardziej sluszne (co nie znaczy, ze
    > wszyscy urzednicy byli be).

    Ja się zgadzam że kontrole były słuszne. Bo uważam ten urząd za najgorszy w
    Warszawie. ale wejdź na fora budowlane i poszukaj - tam jest mnóstwo opowieści z
    całej Polski.


    Raz jeden urzednik opowiadal mi taki wlasnie
    > przypadek. Wydawali 5 decyzji o w.z. Sasiad zaskarzal je za kazdym razem z
    > bzdurnych powodow. Debile z SKO uchylali z zupelnie innych powodow niz wynikalo
    >
    > z odwolania, a prowadzacy inwestorow byl bufonem, ktory zamiast poprawic
    > wniosek wedlug zalecen urzednikow, uwazal sie za najmadrzejszego i nic nie
    > robil. Az wreszcie przyszli inwestorzy, wylozono im kawe na lawe i prowadzacy
    > architekt polecial, a decyzja o w.z. zostala wydana, sasiad sie odwolal, a SKO
    > nie uchylilo sprawy.

    sąsiadowi zapewne przeszkadzał dwuspadowy dach zmiast czterospadowego
    (kopertowego). Nie przekonasz mnie. Ani ja Ciebie. Uważam że w przypadku
    budownictwa domów jednorodzinnych uznawanie sąsiadów za
    strony jest nadgorliwością, i nie powinno miec miejsca (co w większości
    przypadków się sprawdza, ale niestety są też gminy żyjące przeszłością)
  • Gość: calagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.06, 22:41
    chyba że chcesz żeby
    > powiadamianie sasiadów spełniało funkcję zabezpieczeniu przeciw samowoli
    budowl
    > anej?

    Do pewnego stopnia tak jest. Urzednicy nie sa wstanie skontrolowac wszystkiego
    i wszystkich. Zawiadamianie sasiadow ma na celu uswiadomienie ludziom co sie
    bedzie dzialo w okolicy. Plany miejscowe sa tak nieprecyzyjne i ogolnikowe, ze
    nieraz dopuszczaja postawienie w jednym terenie domku jednorodzinnego jak i
    bloku, albo nawet biurowca. Mysle, ze dopoki kwestia m.p.z.p. nie zostanie
    rozwiazana przepis ten powinien pozostac.

    Nie przekonasz mnie. Ani ja Ciebie. Uważam że w przypadku
    > budownictwa domów jednorodzinnych uznawanie sąsiadów za
    > strony jest nadgorliwością, i nie powinno miec miejsca (co w większości
    > przypadków się sprawdza, ale niestety są też gminy żyjące przeszłością)


    Jak sie spotkamy znowu live Mike to opowiem Ci pare historyjek -
    autentycznych - na temat zawiadamiania i nie sasiadow. Czasami naprawde lepiej
    zawiadomic.
  • Gość: xmen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 23:17
    ładnie pani to opisała pani Kasiu ,oby wiecej takich wywodów ,przyłaczam sie do
    pani wypowiedzi , szkoda ze tacy ludzie jak pan M.S MOGĄ DZIAŁAC BEZKARNIE NA
    RYNKU.ALE JEST TAKIE POWIEDZENIE " NOSIŁ WILK RAZY KILKA PONIEŚLI I WILKA" i
    oby sie sprawdziło

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka