przepraszam, jeśli dubluję wątek, bo może takowy już się pojawił, ale sama nie wiem, co mam robic- to może zacznę od początku- mój mąż (jeszcze wtedy nie mąż) przyjechał do Polski 21 grudnia 2010 roku, korzystając z ruchu bezwizowego, pobraliśmy się 5 lutego 2011 roku, 7 lutego złożyliśmy wniosek o zezwolenie na pobyt tymczasowy dla męża, czekaliśmy i czekaliśmy, aż wreszcie łaskawe panie raczyły się odezwac pod koniec marca, zapraszając nas na przesłuchanie, poszliśmy wszystko zostało przeprowadzone, żadnych intymnych pytań, panie powiedziały, że wszystko będzie zrobione do 7 kwietnia, przed 7 kwietniem poszłam do nich i panie powiedziały, że jednak nie będzie zrobione, bo chcą jeszcze do nas wysłac straż graniczną na wywiad środowiskowy, faktycznie przyjechali najpierw do moich rodziców- zrobili im wpadkę- rodzice w ogóle nie byli na to przygotowani (tata nie znał wielu faktów, a niektóre szczegóły zmienił, bo zamiast powiedziec, że jeździłam tam, gdzie poznałam męża żeby pracowac przy zbiorze owoców, a prawda była taka, że pracowałam jako kelnerka i mógł jeszcze zmienic kilka innych rzeczy, bo powiem szczerze, niestety był przeze mnie oszukiwany, tylko po to, żebym mogła spotykac się z mężem i żeby on nie robił żadnych problemów), a teraz kontynuuje dalej, panie wysłały nam decyzję, że przekładają termin na 7 maja, czekaliśmy cierpliwie, minęły święta, dzisiaj poszłam do tych uroczych pań, a one mi mówią, że żadnej decyzji nie ma, będzie kolejne przesłuchanie, pytam się dlaczego, co się stało, a ona na to, że mi tego nie powie, a dowiem się na przesłuchaniu 11 maja, zapytałam jeszcze 3 razy, ale żadnej odpowiedzi nie uzyskałam. W piątek udaję się do prawnika, żeby poprosic o jakąś radę, bo ja już naprawdę nie wiem, co mam robic....
a jak było w Waszym przypadku dziewczyny? też miałyście takie trudności?? wydaje mi się, że minęło już zbyt dużo czasu, w którym to wszystko powinno zostac zrealizowane, ale jak te panie mówią, one mogą przekładac sprawę tak długo, jak tylko będą chciały i będzie taka potrzeba........
Proszę doradźcie mi co robic, bo ja już nic nie wiem..... mąż się załamał, zwala winę na mnie, że mogłam nie okłamywac ojca, no mogłam, ale gdybym nie kłamała, to byśmy się w ogóle nigdy nie spotkali, boli mnie to, że nawet tego nie potrafi docenic..........