Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

     
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • 17.03.08, 06:57
    Myslę iż nie głupim pomysłem może okazać się założenie tego wątkuwink
    Zapraszam wszystkich oczytanych do wpisywania tu pozycji wartych
    uwagi a dotyczących Albanii smile

    1.Fatos Lubonja "Albania -wolność zagrożona"
    2.Fatos Kongoli "Psia skórka"
    3.Adam Koseski "Albania"
    4.Edward Karlowicz "Wolność przyszła z gór" ostrzegam wyd.1956rwink
    5.Tibor Dienes "Albania-Przewodnik turystyczny" mała rzecz a cieszywink
    6.Arqile Teta "Słownik Polsko-Albański"
    7.Irena Sawicka "Albanistyka polska"
    8.Wacław Cimochowski "Studia Albanica"
    9.Ismail Kadare "Pałac snów" fajne
    10.Ismail Kadare "Krew za krew" jeszcze lepszawink
    11.Ismail Kadare " Kto przyprowadził Doruntinę?" i inne Książki
    Kadarego
    12.Tadeusz Czekalski "Albania"

    teraz wywink
    • Poczytać też warto wątek na tym forum zamieszczony przez shoqje na
      temat Albani widzianej oczami Stasiuka.
      • Szczerze polecam:
        - trzytomową powieść historyczną Teodora Tomasza Jeża (wyd. 1951,
        napisana jeszcze w XIX w.) pt. "O byt: powieść historyczna na tle
        dziejów Albanii XV w.". Autor ten ma naprawdę sporo ciekawych
        powieści dotyczących całego regionu Bałkanów za czasów imperium
        osmańskiego.

        - Robert Elsie "A dictionary of Albanian Religion, Mythology and
        Folk Culture".

    • A.Stasiuk "Jadąc do Babadag"
      • 1. "Bałkany. Bośnia i Hercegowina, Serbia, Macedonia, Albania" -
        przewodnik
        Autor: Zuzanna Brusić, Dominika Ćosić, Maciej Kania, Robert Sendek

        Przewodnik po Balkanach, ktore albo się kocha, albo nienawidzi;
        jednak nikt nigdy nie przechodzi obok nich obojętniesmile

        2."Pamięć kości. Pośród umarłych w Ruandzie, Bośni, Chorwacji i
        Kosowie ." - Clea Koff
        * relacja z misji (zbrodnia,rozpacz, smierc ale i nadzieja,
        sprawiedliwosc.)

        3.Konrad Pawłowski - "Kosowo. Konflikt i interwencja." co prawda nie
        o Albanii ale bliskosmileprzeciez sa tu tez dziewczyny kosowskich
        albanczykowsmile

        4."Kosova: Facts that Won't Keep Silent" - polecam, bardzo fajna
        ksiazka z kilkoma wstrzasajacymi obrazkami. Ja czytalam akurat
        angielska wersje ale pewnie polska wersja tez jets dostepna.
    • 17.03.08, 19:17
      Trochę poezji:

      1. "Tylko Itaka pozostanie" - dwujęzyczna antologia poezji albańskiej i
      polskiej, Latona, Warszawa 1993

      2. Antologia poezji albańskiej XX w. "Nie jest za późno na miłość", Pogranicze
      Sejny 2005

      3. Ali Podrimja, "Skradziony płomień", Pogranicze Sejny 2007

      4. Ali Podrimja, Żyć", Wiersze, Orfeu Warszawa 1993

      4. Eqrem Basha, Wiersze, Pogranicze Sejny 1999

      5. Mazllum Saneja, Ognista ziemia [Wiersze], Warszawa 1999

      Proza

      1. Ylljet Aliçka, "Kompromis" [opowiadania], Pogranicze Sejny 2002

      2. Fatos Kongoli, "Psia skóra" [nie "skórka", Nertilo]

      3. I. Kadare, "Generał martwej armii", PIW, 1984 (?)

      4. I. Kadare, "Potwór"

      5. Luan Starova, "Czasy kóz", Oficyna 21 Warszawa 2005

      Publicystyka

      1. Fatos Lubonja, "Nostalgia i ból" [w:] "Nostalgia, eseje o tęsknocie za
      komunizmem", Czarne 2002

      2. Fatos Lubonja, "Blok (bez nostalgii)" [w:] "Znikająca Europa", Czarne 2006

      Zapowiedzi

      1. Ornela Vorpsi, "Kraj, gdzie się nigdy nie umiera", Czarne 2008 [kwiecień]

      w przekładzie z włoskiego Joanny Ugniewskiej

      Nota o książce

      Czy to zły sen? Nie, to tylko Albania. Książka Orneli Vorpsi to dramatyczna i
      ironiczna zarazem opowieść o albańskiej codzienności, na którą składają się dwa
      terrory: ten komunistyczny i drugi, nie mniej uciążliwy, terror kultury. Obydwa
      okazują się nieludzkie. Bywają przyczyną tragedii, dramatów, pchają niepokornych
      nawet ku śmierci.
      Książka napisana jest z perspektywy młodej dziewczyny. Moment wkraczania w
      kobiecość, dorosłość to także chwila przekroczenia progu rzeczywistości
      przenikniętej kulturowymi stereotypami i specyficzną wizją płci. Narasta
      krytycyzm, a ironia staje się sposobem na przetrwanie.
      Prosty, subtelny język staje się adekwatnym narzędziem do opowiedzenia tej
      osobistej, nieco onirycznej i tragicznej zarazem albańskiej historii. "Jesteśmy
      w Albanii, tutaj nie ma żartów".
      "`Żyj, a będą cię nienawidzić, umrzyj, a będą cię opłakiwać` - ten aforyzm
      najtrafniej podsumowuje opowiedzianą przez Ornelę Vorpsi krótką historię
      albańskiego dzieciństwa. W Albanii bowiem - kraju ludzi okrutnych i zawistnych -
      wolno być tylko gorszym lub brzydszym. Lekki ironiczny ton tej opowieści ma
      uchronić przed cierpieniem, jakie niosą niezatarte mimo upływu lat wspomnienia.
      Totalitarny system, więzienia polityczne i obyczajowe, ateistyczna szkoła -
      wszystko to pojawia się w tle osobistej relacji pisarki, dla której
      najważniejszy jest kobiecy punkt widzenia. Kraj, gdzie nigdy się nie umiera
      ukazuje albańskie machismo sprowadzające seksualność do nierządu, a kobiecie
      pozostawiające maskę pruderii ..."
      prof. Hanna Serkowska



















      Historia:

      1. J. Hauziński, J. Leśny, Historia Albanii, Ossolineum 1992
      • Pytałam w wydawnictwie i książka Orneli ma się ukazać dopiero
        30kwietniauncertain to sobie poczekamy...
        • 18.03.08, 15:08
          30 kwietnia, to już niedlugo, Nertilo. Zresztą, książki zwykle ukazują się z
          pewnym opóźnieniem. A w maju są chyba w Warszawie Targi Książki i wydawnictwa
          hurtowo przygotowują nowości.

          W kwietniu też ma sie ukazać w wyd. Czarne książka Marii Todorovej "Bałkany
          wyobrażone". Myślę, że zainteresuje nie tylko bałkanistów

          Poniżej notka

          Maria Todorova
          BAŁKANY WYOBRAŻONE

          Przekład Piotr Szymor

          "Gdyby Bałkany nie istniały, należało by je wymyśleć" napisał Hermann Keyserling
          w swoim słynnym tekście z 1928 roku. Książka Marii Todorovej "Wyobrażone
          Bałkany" śledzi relacje pomiędzy tym co realne i tym, co imaginacyjne. Opierając
          się na licznych dziełach literatury podróżniczej, relacjach dyplomatów,
          doniesieniach naukowców dziennikarzy, książka Todorovej eksploruje ontologię
          Bałkanów od osiemnastego wieku do dnia dzisiejszego, odkrywając drogę rodzenia
          się zmitologizowanego wizerunku tej części Europy. Autorce, urodzonej i
          wykształconej na Bałkanach, udało się połączyć w swoim klasycznym już dzisiaj
          dziele podejście naukowe z głębokim, prawdziwym zrozumieniem.
          "Książką `Wyobrażone Bałkany` Maria Todorova potwierdza swoją reputację jednego
          z najwybitniejszych bałkańskich historyków. `Wyobrażone Bałkany` to książka
          pełna pasji, naukowa, wciągająca, polemiczna, ambitna, odważna."



    • Tadeusz Czekalski "Albania 1920-1939" państwo gospodarka kultura
      wyd.1996 więc nie takie starewink polecam wszystkie publikacje
      Czekalskiego.
    • 08.11.08, 22:38
      Edmund Lewandowski "Pejzaż etniczny Europy"
    • Witam
      W zbiorze opowiadan pt.: " Fado" Andrzej Stasiuk po raz kolejny
      zabiera swoich czytelnikow w podroz po Balkanachsmile Jednym z
      przystankow tej podrozy jest Albania, o ktorej mozemy poczytac w
      opowiadaniu pt.: "Nie ma deszczu w Przekletych Gorach"
      Poniezej wklejam tekst literackiej pocztowki z Albaniismile
      Zycze milej lektury...........
      Pozdrawiam serdeczniesmile

      "Nie ma deszczu w Przeklętych Górach"

      Zaczęło się od tego, że mój albański wydawca napisał: "Sorry, ale
      twoja książka nie wyjdzie w planowanym terminie, wyjdzie
      prawdopodobnie miesiąc-dwa póĽniej. W Tiranie po prostu nie ma prądu
      po osiem-dziesięć godzin dziennie".

      Pomyślałem sobie, że to jest całkiem uczciwy powód spóźnienia, i
      odpisałem: "W porządku, Sokol, nie ma sprawy. To i tak jest dosyć
      sensowny powód zwłoki. Inni wydawcy nie przedstawiają równie
      przekonujących".
      A potem albańscy przyjaciele nadesłali wieści, że na południu kraju
      w Gjirokaster elektryczności nie ma przez dwanaście godzin dziennie,
      w Kukës, na północy na granicy z Kosowem, ciemno i zimno jest nawet
      przez osiemnaście godzin w ciągu dnia.
      Albania energię elektryczną czerpie głównie z elektrowni wodnych. W
      skali kraju to jest jakieś 90 procent. Największe z nich znajdują
      się na północy kraju na rzece Drin. W Koman, w Fierzë powstały
      gigantyczne tamy i elektrownie, a rzeka zmieniła się w coś w rodzaju
      wąskiego jeziora, bałkańskiego fiordu. Przy odrobinie dobrej woli i
      szczęścia północną Albanię od Szkodry leżącej blisko Adriatyku po
      Kukës na kosowskiej granicy można pokonać wodą, można przepłynąć.
      Można w poprzek przepłynąć cały kraj. W linii prostej jest to jakieś
      sto kilometrów, ale spiętrzona tamami rzeka wije się, meandruje,
      przeciska się między górskimi masywami i w rezultacie podróż trwa
      cały dzień. Płynąłem tamtędy kilka razy.
      To jest urodziwy i starodawny kawałek Europy. Nie ma tam dróg.
      Ludzie wysiadają ze statku, z rzecznego promu zbudowanego ze starej
      łodzi i autobusowego nadwozia, a na brzegu czekają na nich juczne
      osły. Ładuje się na nie wszystko, czego nie można wykonać na
      miejscu. Plastikowe węże do podlewania, wiadra, naftę do lamp, sól
      do mięsa i zapałki. Czasami są to ilości hurtowe i wtedy osły
      uginają się pod ciężarem fanty i piwa w puszkach. Kamieniste ścieżki
      wspinają się gdzieś pod samo niebo, pokonują przełęcze i znikają w
      otchłani gór zwanych Namuna - co znaczy "przeklęte". Tego lata
      gdzieś przed Fierzë widziałem kilkudziesięciu gości weselnych:
      mężczyĽni w garniturach, kobiety na wysokich obcasach z fryzurami
      prosto od fryzjera i w eleganckich kreacjach - wszyscy gęsiego
      wspinali się karkołomną ścieżką, która zakosami prowadziła gdzieś za
      niebotycznym grzbietem. Ten orszak był jak z surrealistycznego filmu
      albo z pięknego snu.
      Czasami gdzieś w oddali widać samotne domy. Przypominają
      czworoboczne kamienne wieże zdolne przetrwać długie oblężenie. Okna
      są wąskie niczym otwory strzelnicze. Nic dziwnego, bo jeszcze
      niedawno nie pytało się tutaj o ilość domowników, ale o "ilość
      strzelb", czyli liczbę mężczyzn zdolnych do noszenia broni, żyjących
      pod jednym dachem, w jednej wielopokoleniowej rodzinie. Domostwa
      oddalone są od siebie o kilka godzin marszu i samowystarczalne: mają
      swoje stada owiec, swoje osły, swoje poletka kukurydzy, sady
      śliwkowe, by można było destylować alkohol, spłachetki tytoniu,
      zapasy drewna na opał i siana dla zwierząt. W gruncie rzeczy te
      gospodarstwa są trochę jak przedsięwzięcia lądowych Robinsonów
      Crusoe. Samotność mieszkańców jest pomnożona przez ich liczbę.
      Czasami gdzieś na bezludnym brzegu można dostrzec pojedynczą
      sylwetkę. Człowiek macha i wtedy prom zmienia kurs, przybija i z
      pokładu rzuca się długą deskę. Człowiek wchodzi na pokład, a
      pasażerowie pytają, o której wyszedł z domu. "Wyszedłem przed
      świtem" - odpowiada przybysz.
      I w tym najbardziej archaicznym regionie produkuje się
      elektryczność, energię dla całego kraju. Energia - symbol postępu i
      nowoczesności - rodzi się tam, gdzie ludzie żyją zamknięci
      całkowicie w rodzinnych i klanowych strukturach społecznych, a ich
      egzystencja jest regulowana przez średniowieczne prawo obyczajowe -
      znacznie silniejsze niż oficjalne państwowe kodeksy. Stąd płynie
      prąd do miast, do Szkodry, Tirany i Durrës, by ożywiać wnętrza
      fabryk, komputerów, telewizorów i bankomatów. W dzikim pejzażu stają
      gigantyczne słupy trakcji elektrycznej. Są czarne i zardzewiałe.
      Minionego lata ktoś kilka z nich wysadził w powietrze. Albańscy
      przyjaciele nie potrafili powiedzieć, kto to zrobił i dlaczego.
      Teraz po prostu w jeziorach brakuje wody i turbiny stoją bezczynnie.
      Północ nigdy nie miała dobrych notowań. Dla centralnej i południowej
      Albanii to było siedlisko bezprawia, przemocy, dzikości i ciemnoty.
      Tam miały zamieszkiwać demony. Tam się nie jeĽdziło. Żeby tam
      pojechać, potrzebny był ważny powód. To raczej stamtąd przybywali na
      poły mityczni ludzie gór, którzy bez skrupułów sięgali po władzę,
      pieniądze i wpływy w bardziej cywilizowanych częściach kraju. I tam
      uciekali, gdy ziemia zaczynała im się palić pod nogami.
      I teraz cywilizowana i modernizująca się Albania siedzi w ciemnych
      knajpach i klubach, siedzi przed martwymi komputerami, tkwi w
      nieogrzewanych eleganckich apartamentach, nudzi się bez swoich kasyn
      i wygląda deszczu, który spadnie na północy i napełni po brzegi
      jeziora. I jest jak kiedyś, jak za najdawniejszych czasów, gdy
      ludzie patrzyli w niebo, oczekując urodzaju albo głodu.

      No i ja też razem z moim wydawcą wyglądamy deszczu, który spadnie w
      Przeklętych Górach.

    • Dzieki uprzejmości forumowiczki Dajti:

      Jest już kolejna książka Ismaila Kadarego : Następca

      Wybitna powieść najsłynniejszego pisarza albańskiego, wymienianego w
      gronie kandydatów do Nagrody Nobla.
      13 grudnia 1981 roku w nie wyjaśniony do dziś sposób stracił życie
      ówczesny następca dyktatora Hodży. Morderstwo? Samobójstwo?
      Wychodząc od autentycznego zdarzenia, Kadare stworzył uniwersalną
      przypowieść o ludziach, rządzących totalitarnym państwem, którzy
      stali się ofiarami swych lęków, paranoi i wyimaginowanych spisków.
      Mistrzowskie połączenie zaskakującej intrygi z kafkowską atmosferą i
      duchem Orwella.

      Tłumaczenie: Dorota Horodyska.

      zawiadomcie swojego Mikołajawink
      • Mój Mikołaj nie nawalił. Zanim dostał mój list już miał w
        worku "Następcę" smile

        Podaję tytuł orginału "Następcy" Ismaila Kadarego gdyby ktoś chciał
        go kupić w Albanii np.na prezent.

        "Pasardhësi" Ismail Kadare

        Bardzo ciekawa pozycja w dorobku tego pisarza. Jakże proste są czasy
        w których teraz żyjemy! Mogło być o wiele gorzej...
        Zachęcam do przeczytania i życzę pasjonującego zgłębiania albańskiej
        literatury smile

        Nertila
    • W Polsce w lutym ukaże się kolejna książka albańskiej autorki. tu
      wklejam fragment dla zachęty:

      W Sarajewie jest bardzo zimno. Twarze starych ludzi w krajach
      bałkańskich wyglądają jak na płótnach Bruegla, noszą w sobie ból
      średniowiecza. Słońce spaliło im rysy, skóra jest ziemista i
      popękana, zupełnie jak wyschnięta gleba. Ciąży nad nimi jakieś
      fatum, które sprawia, że są zbyt pokorni, zbyt ulegli. Kiedy się
      śmieją, odsłaniają dziąsła, czasami widać pojedynczy ząb zapomniany
      przez życie. Również ich marynarki, ich spodnie podlegają fatum, na
      które oni godzą się ze zgasłym uśmiechem. Większość jest
      wspaniałomyślna, starość wypleniła z ich duszy trującą roślinę,
      której używali chytrze przeciwko innym i przeciwko sobie samym.

      Marynarka jest zawsze za duża w stosunku do ciała, które okrywa.
      Ramiona opadają asymetrycznie. Popiół przysypuje wszystko: buty,
      włosy, dostaje się pod paznokcie, przenika do oddechu. To są ludzie
      będący bardzo blisko ziemi. Niekiedy zapach ich potu i wódki
      przebija się (u młodych) przez woń najmodniejszych perfum: Calvina
      Kleina lub Armaniego. Perfumy i ubrania z Włoch albo z Francji
      przenoszą ich do Europy. Oni chcą Europy, potrzebują jej, ale bardzo
      często kryją się z tym, bo są dumni. Mówią, że mogą się bez niej
      obyć; mogą się obyć bez wszystkiego i bez wszystkich. Takie właśnie
      zaprzeczanie tkwi u źródeł czegoś, co ośmieliłabym się nazwać
      syndromem Bałkanów – poczucia, że jest się w centrum świata, że jest
      się centrum świata.

      Albańczycy zapewnią cię, że zanim Stany Zjednoczone wykonają
      najmniejszy nawet ruch, zawsze pytają o radę Albanię, lecz fakt ten
      trzymany jest w tajemnicy. Serbowie opowiadają, że Serbia istniała
      od zarania dziejów, jeszcze przed powstaniem świata: dzisiejszy
      świat nie jest zatem niczym innym jak byłą Serbią.

      W Tiranie, Sarajewie, na Krecie boli cię widok zwierząt, z których
      została tylko skóra i kości i których brzuchy przykleiły się do
      kręgosłupa. Krwiste plamy pokrywają sierść. Wydaje się, że patrzymy
      na mapę nieznanego kraju, krwawą mapę, która się porusza. Nie
      zbliżają się do nikogo. Do perfekcji opanowały strach.

      Ludzie w tamtych stronach nie mają czasu dla zwierząt. Wykreślili je
      ze swojego życia. W Tiranie obrzucają jeszcze psy kamieniami i
      obowiązuje tam prawo pozwalające strzelać do nich z rewolweru. Takie
      prawo istniało już w komunistycznej Albanii, gdzie nocną ciszę
      przerywało strzelanie do psów. Tam nie potrzeba wiernych stworzeń.
      Tam potrzeba pieniędzy. I to natychmiast.

      Albańska wódka jednak, kontynuowała tamtego popołudnia moja
      przyjaciółka Dhurata, potrafi wyleczyć ze wszystkich chorób. T-a-k m-
      ó-w-i-ą N-i-e-m-c-y! Po tej uroczystej deklaracji musi chwilę
      pomilczeć, aby odpowiednio uczcić wiekopomne odkrycie. Daje w ten
      sposób do zrozumienia, że „to zawsze inni pojmują, jacy jesteśmy
      nadzwyczajni!”. Bez wątpienia, Albania jest centrum świata, lecz na
      razie niestety wiedzą o tym jedynie Albańczycy.

      Jeśli wy, przedstawiciele innych narodów, będziecie gasić pragnienie
      albańską rakiją, wyleczycie się ze wszystkich chorób: depresji,
      wrzodów żołądka, dolegliwości serca, lęków, globalizacji i czego
      tylko chcecie.

      Ja wiem, co to jest lęk, ale nie wierzę za bardzo w zalety
      albańskiej wódki, może dlatego, że opuściłam Albanię (owieczkę,
      która opuszcza stado, pożera wilk): to prawda – na drodze, po której
      oddalałam się od stada, zdybał mnie wilk i częściowo pożarł. Idę
      dalej, pożarta.

      Mój przyjaciel Dušan odwiedza mnie, kiedy tylko może. Jesteśmy w
      Paryżu. Bałkany są daleko.
      Spotkaliśmy się w powietrzu, w samolocie. To on podszedł do mnie i
      powiedział coś po serbsku. Przyglądałam mu się przez chwilę. Był
      piękny. Po angielsku oznajmiłam, że nie znam serbskiego.
      – Skąd jesteś? – spytał, tym razem także po angielsku.
      – Z Albanii – odpowiedziałam zakłopotana, ponieważ nosić Albanię na
      plecach nie jest łatwo, często trzeba wyjaśniać mnóstwo
      rzeczy: „Jakim językiem mówi się w Albanii? Musi być chyba bardzo
      podobny do włoskiego, skoro wy wszyscy, Albańczycy, mówicie po
      włosku? Jak się nazywał ten wasz dyktator, nie mogę sobie
      przypomnieć… Jesteście narodem słowiańskim, prawda? Jak teraz
      wygląda życie w Albanii? Albanki są takie jak ty? Równie wysokie?
      Straszni ci Albańczycy! Cóż za okrutny naród! Wysłać swoje siostry
      na ulicę!”.

      więcej fragmentów ksiązki "Ręka której nie kąsasz" Orneli Vorpsi pod
      linkiem:

      artpapier.com/?pid=2&cid=1&aid=1748

      Informacja dzięki uprzejmości Forumowiczki Zieloonaonline.

      Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do lektury.

      Nertila
      • tytuł za długi jak do wpisania w temat postu:
        "Oni nie skrzywdziliby nawet muchy.Zbrodniarze wojenni przed
        trubynałem w Hadze"

        Zaczyna się tak:

        W odległym zakątku Europy,za siedmioma górami i siedmioma
        rzekami,był sobie kiedyś piekny kraj o nazwie Jugosławia.Mieszkali w
        nim ludzie sześciu różnych narodowości,którzy wyznawali trzy różne
        religie i mówili czterema różnymi językami.Byli to
        Chorwaci,Serbowie,Słoweńcy,Albańczycy,Bośniacy i
        Macedończycy.Wszyscy jednak razem pracowali,chodzili do
        szkół,pobierali sie i żyli we względnej harmoni przez 45lat.
        Ale ponieważ moja opowieść nie jest bajką historia tego pięknego
        kraju nie ma szczęśliwego zakończenia.Jugosławia rozpadła się na
        części w strasznej i krwawej wojnie,która kosztowała życie
        200.000ludzi-głównie w Bośni-i spowodowała przemieszczenie 2.000.000
        osób i powstanie kilku nowych państw:
        Słowenii,Chorwacji,Bośni,Macedonii,oraz Serbi i Czarnogóry.
        Albańczycy i Czarnogórcy wciąż walczą o niepodległość( książka
        powstała w 2003 , obecnie już nie ma nikogo kto musi o niepodległość
        od Serbii walczyć ).
        Wszystko to wydarzyło się w środku Europy nie tak dawno temu,między
        1991 a 1996r. Wojna ta zaskoczyła cały świat. My, obywatele
        Jugosławii,byliśmy zaskoczeni jeszcze bardziej. Kiedy o tym myślę
        ciągle jestem na siebie zła.Czy to możliwe ,że wojna zakradła się do
        naszego życia powoli,podstępnie jak złodziej? Dlaczego nie
        zauważyliśmy jak nadchodzi?Dlaczego nie zrobiliśmy czegoś aby jej
        zapobiec?Dlaczego byliśmy tak zarozumiali,by sądzić,iż nas nie może
        dotyczyć? Czy naprawdę byliśmy zakładnikami pięknej bajki?
        Moje pokolenie dorastało w Europie,wierząc,że po drugiej wojnie
        światowej wojna tego rodzaju nie może się nigdy powtórzyć. Możliwa
        wydawała się wojna jądrowa między dwoma mocarstwami,ale nie
        lokalna,w której walczy sie konwencjonalna bronią.(...)Żylismy w
        przyjaźni z naszymi sąsiadami:
        Włochami,Austriakami,Węgrami,Rumunami,Bułgarami i Albańczykami.
        Ale pewnego dnia przekonaliśmy się ,że do rozpoczęcia wojny wcale
        nie jest potrzebny zewnętrzny wróg.Stało się jasne,że wróg może żyć
        wśród nas.Fatalne okazało się grzebanie w przeszłości.Zwykle
        jesteśmy skłonni zapominać,że w czasie wojny Jugosławia była
        okupowana lub kontrolowana przez nazistowskie Niemcy,ale
        jednocześnie toczyła się wojna domowa między Serbami i
        Chorwatami.Inaczej mówiąc,istaniała udokumentowana historia rozlewu
        krwi w naszym kraju i łatwo było nią manipulować,aby skłócić jednych
        z drugimi: Serbowie stali się wrogami Chorwatów, bośniackich
        Muzułmanów i Albańczyków, Chorwaci w pewnym momencie prowadzili
        wojne nie tylko z Serbami,ale także z Muzułmanami,natomiast wrogami
        Macedończyków byli Albańczycy.
        Choć mogłoby się tak wydawać,wojna nie zaskoczyła nas z dnia na
        dzień.Pod koniec lat 80' komunizm w innych częściach Europy
        upadł,załamał się także we wciąż istniejącym ZSRR.Jugosławia nie
        była przygotowana na zmiany polityczne które nastapiły po tym
        upadku.Nie stworzliśmy żadnych demokratycznych alternatyw jak Polska
        i Czechosłowacja,a polityczna pustaka nagle wypełniła się partiami
        nacjonalistycznymi.Wszystkie one miały ten sam program:
        niepodległosc i własne państwo narodowe.
        Rozbuchany nacjonalizm szerzył się jak pożar.Partie nacjonalistyczne
        zwyciężały w wyborach w Chorwacji i w Bośni.W Serbii stało się coś
        dziwnego: partia komunistyczna przekształciła się w
        nacjonalistyczną, bo jej przywódca Slobodan Milośewić,wierzył,że
        jest to sposób na utrzymanie się przy władzy.Wkrótce wszędzie
        odbywały się referenda, a ludzie głosowali za niezależnością od
        Jugosławii. Pierwszy krok zrobiła Słowenia i w czerwcu 1991r była
        już poza federacją.Rozpoczął się proces rozpadu.Jugosłowiańska Armia
        Ludowa próbowała powstrzymać Słowenię przed opuszczeniem
        federacji,ale ponieważ nie było w Słowenii żadnych mniejszości,które
        można by wykorzystać,armia pozwoliła jej się oderwać.
        W tym momencie wojna wciąż nie wydawała się realną groźbą.Śmierć
        paru żołnierzy i policjantów,którzy zginęli wiosną 1991 roku w
        Słowenii i Chorwacji,została zauważona.Ciągle jeszcze było to czymś
        wyjątkowym,a ich zdjęcia i nazwiska pojawiły się na pierwszych
        stronach gazet.Ale w Chorwacji żyła liczna mniejszość serbska i
        Slobodan Milośević,miał znakomity pretekst,żeby wysłać armię w
        celu "ochrony" mieszkajacych tam Serbów.Oznaczało to prawdziwą
        wojnę.Jesienią 1991 chorwackie miasto Vukovar zostało niemal
        zrównane z ziemią, a życie straciło okolo 10.000 osób. W latach
        które nastąpiły później, śmierć stała się czymś powszednim i nikt
        już nie zadawał sobie trudu,by sporządzać listy ofiar. Było na to za
        późno.
        W Bośni ,gdzie obok siebie żyli Serbowie,Chorwaci i Muzułmanie,wojna
        rozpoczęła się w kwietniu 1992.Z powodu mieszanej populacji także i
        tu przybrała ona charakter wojny domowej.Serbska
        mniejszośc "ochraniana" przez Milośevićia,proklamowała niezależne
        państwo,Republikę Serbską.Nie będąc w stanie powstrzymać Chorwacji i
        Bośni przed opuszczeniem Jugosławii,Milośević wraz z Serbami z
        Republiki Serbskiej-wyruszył na wojnę o Wielką Serbię.Rozpoczęło się
        trwające trzy lata oblężenie Sarajeva, a pare lat później chroniona
        przez ONZ enklawa muzułmańska Srebrenica dostała się w ręce Armii
        Republiki Serbskiej.Wymordowano około 7.000 nieuzbrojonych
        Muzułmanów-była to największa masakra w Europie od 1945roku.
        Ponieważ te nowo stworzone państwa w stanie wojny-
        Bośnia,Choracja,Republika Serbska,Serbia,były kierowane przez
        skrajnie nacjonalistycznych przywódców,szybko stało się jasne,że
        walczą nie tylko o niepodległość,ale także o "czyste etnicznie"
        państwo narodowe.Całe regiony w Chorwacji i Bośni-a później także w
        Kosovie-były "oczyszczane etnicznie"(eufenizm,który w praktyce
        oznaczał ludobójstwo) w celu osiągnięcia jedolitej populacji.Zarówno
        Serbowie,jak i Chorwaci chcieli podzielić między swoje państwa
        Bośnię,pozostawiając Muzułmanom jedynie niewielkie enklawy.
        Wojna w Bośni zakończyła się porozumieniem Dayton podpisanym w
        listopadzie 1995r.Ale wojna nie zakończyła się w Kosovie,południowej
        części Serbii,zamieszkałej głównie przez Albańczyków.Oni także
        chcieli niepodległosci i zaczęli o nią walczyć.Odwet Milośevićia
        spowodował ,że w pewnym momencie setki tysięcy Albańczyków opuściło
        w panice swoje domy i ratując życie,próbowało przekroczyć granicę
        albańską lub macedońską.Exodus 700.000 uchodźców z Kosova był
        katastrofą humanitarną.Wtedy to wiosną 1999r,NATO podjęło decyzję(no
        bravo,lepiej później niż wcale),by bombardowaniem zmusić Milośevićia
        do uległości.
        Był to początek końca Slobodana Milośevićia. W październiku 2000r
        niewyobrażalne stało się faktem:Milośević przegrał wybory i stracił
        władzę. Wkrótce został aresztowany i przewieziony do
        Międzynarodowego Trybunału ONZ do spraw Zbrodni Wojennych w byłej
        Jugosławii w Hadze.


        ...a co było potem przeczytajcie sobie sami w książce tej
        chorwackiej pisarkiwink
        • www.podsowa.osdw.pl/ksiazka/Gloyer-Gillian/Albania-przewodnik-NG-09,48143601222KS

          tłumaczony z angielskiego

          dodaję do listy dzięki uprzejmości Forumowiczki Dajti smile
          • Język albański poznać można dzięki książce pt. "Paradygmaty fleksji
            albańskiej" autorstwa prof.dr hab. Ireny Sawickiej. Książka do
            zdobycia w internecie smile

            Znalazłam także 3 częściowy "Zarys historii literatury albańskiej"
            tłumaczony z orginału Roberta Elsiego.
            Zeszyt1: "Bibliografia literatury albańskiej" wyd.2004 122 strony
            Zeszyt2: "Narodziny literatury albańskiej XV-XVii wiek" wyd.2004 80
            stron.
            Zeszyt3:"Albańska literatura XVII i XIX wieku" wyd 2004 104 strony.


            "Zarys historii literatury albańskiej" jest pierwszym w Polsce
            podręcznikiem literatury albańskiej. Jest to przekład epokowego
            dzieła wybitnego kanadyjskiego albanologa Roberta Elsie. Wartość
            tego dzieła polega na tym, iż jako pierwszy, z dużym trudem,
            wydostał on z niebytu twórców i utwory, które polityka ostatnich
            niemal pięćdziesięciu lat komunistycznej Albanii skazała na
            nieistnienie, często bez wyraźnego powodu bądź nawet bez
            pretekstu. "Zarys historii literatury albańskiej" jest autoryzowanym
            przekładem "History of Albanian literature" (Social science
            monographs, Boulder, New York 1995) z pewnymi skrótami i
            uzupełnieniami.


            Jeśli ktoś z Forumowiczów coś znajdzie na temat literatury albańskiej
            lub jakieś pomoce do nauki j.albańskiego wydane w Polsce proszę o
            wpisanie tych pozycji w tym wątku.
            Pozdrawiam . Nertila

    • Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

      Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

      lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.